Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dzień z życia... zegarmistrza

    IP: *.telprojekt.pl 04.11.07, 09:10
    BŁĄD na stronie głównej ... zegarmistrz jest jak z tekstu wynika z Lublina a nie z Łodzi

    wlasnie sie mialem wybrac do zegarmistrza. Nie bardzo wiedzialem gdzie jest jakis w lublinie, a tu taka niespodzianka
    Obserwuj wątek
      • Gość: OldBruno Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.aster.pl 04.11.07, 10:04
        Bardzo dobrze, że pisze się o ludziach, którzy umieją coś zrobić,
        zamiast poświęcać czas i miejsce tym, którzy tylko umieją tłumaczyć
        dlaczego nie zrobili i kto im w tym przeszkodził.
        • Gość: Maxim Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.telia.com 04.11.07, 12:37
          Ble ,ble ,ble.Nastepny bedzie artykul o szewcu,potem o piekarzu.
          Z kazdego sie dowiemy ,ze trzeba umiec robic to co sie robi,byc fachowcem
          ,narzekania na konkurencje i "ciezkie"czasy.t takie pisanie o rzeczach
          oczywistych.PS. Jak widac wyraznie,nie tylko trzeba tkwic w starych oklepanych
          rutynach,trzeba sie doksztalcac w nowych technologiach itp.Nadeszly czasy"
          zmiany bateryjek" dlubanie w werku sie skonczylo.Pan Kazio od samochodow ,tez
          musi uzywac diagnostyki nowoczesnej a nie "brac motor na sluch" Ciezkie czasy,oj
          ciezkie :)
          • djcargo Re: Dzień z życia... zegarmistrza 04.11.07, 12:49
            Wydaje mi się, że nie tylko. Naprawianie starych, zabytkowych
            zegarów cieszy się i będzie się cieszyło sporym zainteresowaniem...
          • tomek854 Re: Dzień z życia... zegarmistrza 04.11.07, 14:28
            > zmiany bateryjek" dlubanie w werku sie skonczylo.Pan Kazio od samochodow ,tez
            > musi uzywac diagnostyki nowoczesnej a nie "brac motor na sluch"

            I dzięki temu jak masz klasyczny samochód, taki, który daje prawdziwą
            przyjemność z jazdy, nie masz go gdzie oddać pod opiekę, bo już nie ma
            prawdziwych mechaników - są tylko wymieniacze części i diagnostycy komputerowi...
            • Gość: Maxim Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.telia.com 04.11.07, 17:41
              Do Tomka
              Synku masz wybujala fantazje.Ten pojazd ,ktory Ty nazywasz "klasycznym
              samochodem" Tj.taki ponad 40-letni ,nie tylko nie byl zadna przyjemnoscia w
              jezdzie ,byl bardzo niebezpiecznym pojazdem,malo ekonomicznym o slabych
              osiagach.Wymagal czestego serwisu.Czeste naprawy,slabe swiatla,kiepski uklad
              kierowniczy i setki innych mankamentow o ,ktorych nie masz pojecia.Bo i skad
              mialbys je miec sadzac po wpisie nawet wtedy nie tylko nie bylo cie na tym
              swiecie ale nawet w planach nie byles.A legendy nie nalezy mylic z rzeczywistoscia.
              Do entuzjastow zegarkow mechanicznych:
              A kto komu zabrania miec taki zegarek ,ktory chce miec?I nie o tym
              pisalem.Nauczcie sie czytac artykul i wpis.Nie ocenialem fachowosci i potrzeby
              umiejetnosci naprawy itp starych zegarkow.Wypowiedzialem sie na temat artykulu.A
              z drugiej strony ,kazda reklama jest dobra.I kazdy z czegos zyje-zegarmistrz z
              zegarkow a dziennikarz itp z pisania.
              • robert.zimnicki Re: Dzień z życia... zegarmistrza 05.11.07, 13:08
                Gość portalu: Maxim napisał(a):

                > Do Tomka
                > Synku masz wybujala fantazje.

                Niedowartosciowany kolego! Znalazl sie ramol. Uwazaj, zeby zamiast do naprawy
                nie wywiezli Cie na szrot, kolego...



                Ten pojazd ,ktory Ty nazywasz "klasycznym
                > samochodem" Tj.taki ponad 40-letni ,nie tylko nie byl zadna przyjemnoscia w
                > jezdzie ,byl bardzo niebezpiecznym pojazdem,malo ekonomicznym o slabych
                > osiagach.Wymagal czestego serwisu.Czeste naprawy,slabe swiatla,kiepski uklad
                > kierowniczy i setki innych mankamentow o ,ktorych nie masz pojecia.Bo i skad
                > mialbys je miec sadzac po wpisie nawet wtedy nie tylko nie bylo cie na tym
                > swiecie ale nawet w planach nie byles.


                A kto Ci kolego kaze zabytkiem jezdzic do sklepu?????

                Cycaste poduchy i ABS zrobily Ci gabke z mozgu??


                A legendy nie nalezy mylic z rzeczywistos
                > cia.
                > Do entuzjastow zegarkow mechanicznych:
                > A kto komu zabrania miec taki zegarek ,ktory chce miec?I nie o tym
                > pisalem.Nauczcie sie czytac artykul i wpis.


                Raczej starasz sie powiedziec, ze byle debil moze byc piosenkarzem, aktorzyna i
                byle pajac moze byc piekarzem. I w ten sposob gloryfikowac dziadowstwo, bo
                prawdziwi specjalisci juz wymarli.


                Nie ocenialem fachowosci i potrzeby
                > umiejetnosci naprawy itp starych zegarkow.Wypowiedzialem sie na temat artykulu.
                > A
                > z drugiej strony ,kazda reklama jest dobra.I kazdy z czegos zyje-zegarmistrz z
                > zegarkow a dziennikarz itp z pisania.


                Chyba nie probowales niczego naprawiac zawodowo. Piec lat temu udalo mi sie
                jeszcze dorabiac na naprawie telewizorow, teraz juz nie. Ale to nie znaczy, ze
                elektronicy wymarli. Owszem sa i beda potrzebni, bo takie cacko jak Neptun 413
                jest juz dziadkiem, ale jeszcze dziala.

                Gdyby wszyscy mysleli Twoim stylem, to starsi ludzie musieliby stac w kolejce na
                cmentarz, bo ograniczylbys ilosc lekarzy geriatrow. A nie o to chodzi.


                A dalczego specjalisci nie maja byc gloryfikowani?

                BO potrzeba zrobic miejsce dla debili w postaci Diod, Mandarynek, czerwowych
                wlosow, czy jakis innych beztalentnych pajacow??? A za nauke, wiedze i dobra
                prace specjalisty brac kase??? A porzadne stare przedmioty zniszczyc badz
                wystawic w muzeach i uwazac za szczyt sztuki 40 calowe LCD, tudziez tojote z
                poduchami i gps'em??
              • Gość: stary Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 19:51
                Maxim, masz za mało lat żeby coś powiedzieć. Mam starego mesia, kolega ma A8,
                nówka, ale pożycza odemnie mesia bo nie ma takiego komfortu jak te nowe -wcale
                nie musi wyciągać 200
                • Gość: Maxim Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.telia.com 09.11.07, 12:34
                  Gość: stary 06.11.07, 19:51 Odpowiedz

                  Maxim, masz za mało lat żeby coś powiedzieć. Mam starego mesia, kolega ma A8,
                  nówka, ale pożycza odemnie mesia bo nie ma takiego komfortu jak te nowe -wcale
                  nie musi wyciągać 200

                  OK masz racje. tez uwazam ,ze majac 59 lat i od 30 lat bedac wlascicielem
                  warsztatu samochodowego w Szwecji mam za malo lat by cos powiedziec. Nie wiem co
                  to jest " mesia" i nie rozumiem twojego belkotu i nie rozumiem kto musi wyciagac
                  200.
            • Gość: kokos Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 14:11
              dokladnie, ostatnio mialem awarie to kazdy chetny do naprawy ale jak komputer nie wyswietlil od razu co zepsute to juz kazdy mechanik sie wymiuje z roboty i nie wie co to
          • Gość: Boa No tak, nuworyszostwo rules... IP: 83.238.201.* 04.11.07, 15:19
            Jeżeli Tobie odpowiadają plastikowe jednorazówki, które się wyrzuca gdy się
            zepsują, to Twoja sprawa. Tylko bądź łaskaw nie grać "arbitri elegantiarum" i z
            politowaniem wypowiadać się o tych, którzy cenią sobie coś więcej niż
            obrandowany plastik.

            Co do diagnostyki: oczywiście byłeś w tym zakładzie i wiesz, jakich urządzeń
            używają zegarmistrze, prawda?
      • Gość: Boa pana Ryszarda polecam z czystym sumieniem IP: 83.238.201.* 04.11.07, 15:13
        Solidny fachowiec, ożywił mój mechaniczny zegarek Atlantic, który ktoś z mojej
        rodziny zdezintegrował - koperta, werk, dekielek, szkiełko, uszczelka ...
        Starego automatycznego Tissota mojego teścia też zreanimował.
        Owszem, w takich przypadkach trzeba trochę poczekać, bo niektóre części są
        trudno dostępne, ale zrobi.
      • Gość: Boa miłośnikom zegarków polecam IP: 83.238.201.* 04.11.07, 15:20
        www.zegarkiclub.pl
      • Gość: obserwator2 Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 22:00
        Do czego ma służyc zegarek?

        Przede wszystkim ma pokazywać aktualny czas! Przy okazji może mieć
        funkcje stopera, czy budzik.
        Zegarki elektroniczne, takie za grosze, mają te funkcje i są tak
        dokładne w porównaniu ze starymi zegarkami mechanicznymi
        (dziesiątki, a nawet setki razy od nich droższymi), że posługiwanie
        sie zegarkami mechanicznymi, ich naprawa, jest jakims ABSURDEM,
        którego nie mogę pojąć.
        To tak, jakby sie uprzeć jeździć po mieście karetą, a konia trzymać
        na balkonie. Można? Jakby się jakiś debil uparł, to by mógł.

        Zegarmistrze przestali zupełnie byc potrzebni. Tak jak kowale,
        producenci karet, szewcy.
        • Gość: asd Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.pzl-wola.pl 05.11.07, 11:49
          jasne :] a na romantyczną przejażdżkę po zabytkowym rynku jakiegoś miasta
          przejedziesz się z dziewczyną furmanką? Albo solidną elegancką bramę i
          ogrodzenie z żelaza sam sobie wyklepiesz? A drogie skórzane buty które trzeba
          czasem podzelować zamienisz na tenisówki made in china? Widać że prostak jesteś
          i nawet nie wiesz jak takie małe zawody są potrzebne. A im bardziej
          modernistyczny będzie świat tym bardziej będą doceniane.
          • Gość: Fajczarz To ma duszę ;) IP: *.ramtel.pl 06.11.07, 00:10
            Zgadzam się z przedmówcą. Nigdy domowej kuchni opartej na przepisach
            przekazywanych z matki na córkę nie zamienię na brejowatą papkę bez smaku
            zawierającą 105% tego co "zwykłe" jedzenie. Chcesz się otaczać świecidełkami bez
            duszy i historii? Twój wybór- polecam film "Equilibrium"- tam jest pokazany
            świat z którego wyparto uczucia (w tym estetyki) i zadowolono się wyłącznie
            praktycznością wykorzystywanych urządzeń. Fuj.

            Pozdrawiam Zegarmistrzów.
            "Niepraktyczny" Fajczarz.
        • robert.zimnicki Re: Dzień z życia... zegarmistrza 05.11.07, 13:24
          Gość portalu: obserwator2 napisał(a):

          > Do czego ma służyc zegarek?
          >
          > Przede wszystkim ma pokazywać aktualny czas! Przy okazji może mieć
          > funkcje stopera, czy budzik.
          > Zegarki elektroniczne, takie za grosze, mają te funkcje i są tak
          > dokładne w porównaniu ze starymi zegarkami mechanicznymi
          > (dziesiątki, a nawet setki razy od nich droższymi), że posługiwanie
          > sie zegarkami mechanicznymi, ich naprawa, jest jakims ABSURDEM,
          > którego nie mogę pojąć.

          Absurdem jest to, ze tandeta jest uzywana przez swiat. Ale coz, gdyby kazdy mogl
          uzywac Patek'a, to na ziemi nie byloby nic swietego.

          Tak samo, gdyby kazdy przemieszczal sie przedwojennym fiatem 508, to znaczyloby,
          ze swinie zaczely mowic.

          Sa pewne rzeczy, ktorych kolego nie zrozumiesz, jak to, ze moze Daniel nie jest
          za dobrym gramofonem, ale ma juz swoje lata i swoja historie. Poza tym Daniel
          nie stoi w kazdym domu, bo zastapily go Technics i Philips. Tak jak Diora
          umarla, ba nastapil wysyp suchego technologicznie dzwieku ze stajni Techniksa.

          Pewne rzeczy maja swoj charakter, nie dlatego sie je pielegnuje, zeby sie nimi
          pochwalic, ale po to, zeby wspomiec sobie pewne sytuacje. Juz nie uslyszysz
          szumu kaseciaka z Kasprzaka, ani szumu wkladki GF-105, ale musisz zaplacic za
          program, ktory ten szum wygeneruje i nalozy na MP3, zebys mogl sie podniecac
          plastikowym brzmieniem glosnika sredniotonowego, sluchajac swojej ulubionej loli
          - diody. A kojarzysz Blues 150, czy Altusa, zestawik Kasprzaka i Perfect u
          kolezanek??? Jesli nie, to nie wypowiadaj sie tu publicznie. Coniektorzy maja z
          pewnymi zabytkowymi rzeczami pewne wspomnienia.

          Z kazda rzecza materialna odchodzi czyjas historia - ludzi, ktorzy zrobili ten
          sprzet w siermieznych latach, czlowieka, ktory zbieral latami fundusze, zeby go
          nabyc, spadkobiercow. Niejednokrotnie te sprzety byly swiadkami wojen, glodow,
          powodzi, szczescia rodzinnego, widzialy setki twarzy, a w ich obecnosci dziala
          sie historia.

          A co mozesz powiedziec o jakims syfiastym Casio, czy innym wynalazku? Zjesz
          wyrzucisz i zadnej filozofii w tym nie ma. A czlowiek to troche wiecej niz
          zarcie i wydalanie........


          > To tak, jakby sie uprzeć jeździć po mieście karetą, a konia trzymać
          > na balkonie. Można?



          Jakby się jakiś debil uparł, to by mógł.

          Jeden sie upiera, zeby wytepic specjalistow. I produkowac chleb na
          polepszaczach, sztuczna skore, plastikowa zastawe stolowa, zolta farbe udajaca
          pozlacanie. Tudziez przemieszczac sie po miescie samochodem, ktory jest
          madrzejszy niz wlasciciel i ktory zostanie wszamany przez rdze po 5 latach od
          momentu produkcji.



          >
          > Zegarmistrze przestali zupełnie byc potrzebni. Tak jak kowale,
          > producenci karet, szewcy.
          • Gość: Maxim Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.telia.com 05.11.07, 14:56
            Ty zimnicki ,jestes typowym wodolejem i belkoczesz.A w Poznaniu kiedys na takie
            gadanie odpowiadano:pirdulisz.I burak typowy z ciebie wylazi.
            • Gość: Fajczarz Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.ramtel.pl 06.11.07, 00:15
              Zimnicki dobrze mówi. Trudno, uznaj waść, że filozofia Roberta nie przedrze się
              przez twoje zwoje mózgowe- nie jego problem tylko Twój. Poza tym "burakiem"
              możesz nazwać samego siebie- nie potrafisz odezwać się drugiego człowieka bez
              wylewania szlamu zza zagrody swoich zębów?
              • vtss Re: Dzień z życia... zegarmistrza 06.11.07, 11:21
                Zimnicki, Fajczarz - serce rosnie, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy nie "ida na
                papke"... Milo sie czytalo Wasze posty.

                Chociaz doceniam niektore (podkreslmy - niektore) nowosci, to zawsze mi serce
                zywiej bije do klasycznych wytworow kultury materialnej.

                Tak trzymac! Pozdrowienia
        • Gość: rob Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.icpnet.pl 05.11.07, 21:58
          biedni są ludzie bez pasji i hobby, moje współczucie
      • Gość: jojo Re: Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 12:39
        Zegarmistrza z Zegara Śmierci? ;-)
        zegarsmierci.info
      • kroliklesny Re: Dzień z życia... zegarmistrza 05.11.07, 21:27
        Ladny tekst. Mam ladnych kilkanascie zegarkow i zegarow do poprawki.
        Przyjemnie wiedziec, ze jeszcze jest ktos, kto na nie spojrzy.
      • Gość: kockodo Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 14:30
        Tak jak jest w artykule,wielu zegarmistrzow nie zna sie na rzeczy,3 lata temu kupilem zegarek casio, dalem za niego cos kolo 350 zl po dwoch latach stracilem gwarancje i oczywiscie mialem pecha i sie zepsul.Bylem u dwoch zegarmistrzow i po 10 minutach ogladania stwierdizli ze tych sie nie naprawia i trzeba wymienic caly srodek. Cena przewyzszy wartosc zegarka.
        Odpuscilem sobie.Zegarek przelezal sobie rok na polce.Zaczalem szukac zegarka ale zaden mi sie nie podobal jak ten stary.Podjechalem do aktualnego serwisu casio w Wroclawiu (zegarmistrz przy ulicy Reja)zapytac o cene dokladna srodka zegarka.Okazalo sie ze 140 zl.Pan powiedzial ze zamiast wymieniac to moze go przeczyscic i zrobic mu przeglad.50 zlotych, jak nie bedzie chodzil to nie bedzie kasowal tylko zamowimy srodek.NA moje szczescie naprawa mnie kosztowala 50 zl i zegarek chodzi.Dwoch wczesniejszych zegarmistrzow nie wiedzialao jak naprawic ale oczywiscie powiedza ze ich sie nie naprawia i najlepiej wymienic srodek. Polecam jescze raz ten zaklad,widac od razu ze pan ma wielkie doswiadczenie i sie zna na rzeczy.
      • Gość: Dziubdzia Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.nc3a.nato.int 06.11.07, 16:46
        A ja mam takiego swietnego zegarmistrza w Poznaniu na Wildzie.tylko
        on potrafi otworzyc moj wspanialy magiczny zegarek i zawsze wie co
        mu dolega.
      • Gość: ja Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 08:31
        Taki gość co naprawia zegarki nie nazywa się "godzinnik"
        czy "godziniarz" (nazwy wzięte chyba z tego okresu, kiedy zegary
        domowe wybijały godziny) tylko CZASMAJSTER. Uważam że ta nazwa
        zawodu bardziej przystaje do naszych zagonionych czasów.
        Pozdrawiam czytajacych i Redakcję oraz mego kolegę czasmajstra
        Ryszarda Walińskiego z Białymstoku.
      • Gość: Grzes Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.chello.pl 11.11.07, 00:23
        Bardzo ciekawy artykuł,nieraz mam problem ze znalezieniem dobrego zegarmistrza, poniewaz kolekcjonuje stare zegarki. Na szczescie, sa jeszcze fachowcy, ktorzy znaja sie na czyms wiecej, niz wymiana bateryjki, tak jak ten zegarmistrz z Lublina.
        www.chatapodlasem.prv.pl
      • Gość: Ewiczek Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.top.net.pl 01.12.07, 20:24
        Gorąco polecam pana Morawskiego z Lublina przy ul.Narutowicza 13,ponieważ
        naprawiałam u tego pana kilka zegarków oraz stary ścienny zegar i jestem bardzo
        zadowolona z efektu jego pracy.Zegarki chodzą jak talala.
      • Gość: młody Lublinianin Dzień z życia... zegarmistrza IP: *.it-net.pl 02.12.07, 15:33
        ja mialem 3 zegarki do naprawy tissota, certine i delbane same
        szwajcary, byłem u 3 zegarmistrzów i dwóch odrazu powiedziało zeby
        isc do Morawskiego, ostatni probowal i zrobił nawet 1 tyle ze po
        miesiacu stanął. Tak czy siak 3 moje szwajcary trafiły w rece
        zegarmistrza z artykułu i po jego, jak on to określa
        fajnie "leczeniu" chodzą dokładnie już ponad rok, lepszej reklamy
        niz jego fachowosc nie moze mieć, dziekuje

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka