Gość: indywidualista
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.01.08, 16:03
że nikt nie chce ze mną współpracować. W szkole też tak było-
dodatkowo zabierałem na drugie sniadanie kanapki z masłem
czosnkowym, żeby miec absolutna pewności nienaruszania mojej
przestrzeni. Opłaciło się- dziś mam niszową specjalność, pracuję
kilkanascie godzin tygodniowo, zarabiam sporo powyżej średniej
krajowej, szefa oglądam raz na parę tygodni i nikt mi się nie
wpie.. w moją robotę. Jestem szcześliwym człowiekiem :)
P.S. W życiu prywatnym (które zajmuje większość mojego czasu- praca
to działalność marginalna) stawiam na jakość, nie na ilość. Po
cholerę mi stu luźnych znajomych, kiedy wystarczy kilku prawdziwych
przyjaciół? Poza tym mam czas i pieniądze na rozwijanie moich pasji.