Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    WYJAZD Z KRAJU CZ. III

    IP: *.dodd.co.nz 26.08.03, 02:53
    Witam wszystkich wrogow i przyjaciol w dalszej czesci Sagi Asi i jej rodziny.

    Od czego by tu tym razem, hmm moze troche o pracy.
    No wiec pierwszy tydzien byl troche stresujacy, bo to wiadomo nowi ludzie,
    nowe srodowisko, nowe dokumenty, nowe konta itd itd. Dzisiaj drugi dzien
    drugiego tygodnia i jest juz duzo lepiej, wiekszosc kont juz znam na pamiec,
    i znowu zaczynaja mi mowic zebym wolniej pracowala, a ja nie dlatego szybko
    pracuje zeby sie wykazac, poprostu juz taka jestem, jak to moj maz mowi
    szybciej mowie niz mysle.
    W pracy ze mna jest 7 osob, wiec firma nieduza, ale jak na Chartered
    Accountants - to calkiem spora. Szef- stara sie zeby byli klienci, jego zona
    jakies prace porzadkowe robi, plus zmywa naczynia i utrzymuje czystosc (w
    toaletach tez) nie do pomyslenia w Polsce hihihi

    Po za nimi, dwoje kiwisow, dwie hinki i ja , malo sie kto do kogo odzywa, ale
    chyba ich troche rozruszam z czasem.

    konczy mi sie przerwa wiec cdn.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Idaho Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.proxy.aol.com 26.08.03, 04:43
        Pozdrowienia Asiu i powodzenia w nowej pracy.

        Ale ze to forum o pracy to moje trzy centy. Stwierdzam ze to wspanialy zawod
        ksiegowa. Znajduje prace w tydzien i juz. A taki inzynier to szuka pol roku,
        testuja go na wszystkie strony, kaza pokazywac osiagniecia, referencje, musi
        kupe umiec a i tak wybrzydzaja bo to nie akurat ta jedna z 1001 inzynierskich
        podspecjalizacji.
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dialup.clear.net.nz 26.08.03, 09:26
          Gość portalu: Idaho napisał(a):

          > Pozdrowienia Asiu i powodzenia w nowej pracy.
          >
          > Ale ze to forum o pracy to moje trzy centy. Stwierdzam ze to wspanialy zawod
          > ksiegowa. Znajduje prace w tydzien i juz. A taki inzynier to szuka pol roku,
          > testuja go na wszystkie strony, kaza pokazywac osiagniecia, referencje, musi
          > kupe umiec a i tak wybrzydzaja bo to nie akurat ta jedna z 1001
          inzynierskich
          > podspecjalizacji.

          czy ja wiem czy ksiegowa to taki wspanialy zawod, rzecz upodobania jak
          wszystko zreszta, a pracy nie szukalam tydzien tylko 6 tygoni, dostalam
          mnostwo odmownych odpowiedzi nie dostajac sie nawet na interwiew. Czy ten
          zawod jest az tak inny od zawodu inzyniera? napewno i tu i tam trzeba sie
          wykazac ze czlowiek umie to co powinnien umiec, i wlasnie o tym jest
          najtrudniej przekonac ludzi. Sama widzialam po twarzach niektorych osob ze
          najchtniej by mnie wyslali do prac porzadkowych lub opieki nad starszymi (bo
          tu brakuje ludzi do opieki). Juz samo to ze czlowiek przyjezdza do obcego
          kraju i chce w biurze pracowac na niektorych dziala jak plachta na byka, ale
          koncowy efekt zalezy chyba tylko od naszego uporu. Tak jak pisalam na poczatku
          czlowiek poprostu musi znalezc tylko ta jedna osobe ktora zdecyduje sie zaufac
          temu co o sobie mowimy. Tyle ze moze nie wszyscy sa przygotowani na odmowy i
          szybko sie poddaja. Wydaje mi sie ze niewazne jaki czlowiek ma zawod, ale jak
          dobrze szuka to cos znajdzie wczesniej czy pozniej. W Polsce niechcialabym
          pracowac w ksiegowosci, bo i praca stresujaca i zarobki strasznie marne.

          pozdrawiam



      • Gość: JR Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.home.cgocable.net 26.08.03, 04:46
        My mieszkamy w St. Cathatarines jest to miasto polozone 100 km od Toronto i 10
        km od Niagara Falls . Jest to zaglebie winnic , robia tu ice wine - slynne na
        caly swiat ( tak przynajmniej mowia ) - zreszta bardzo slodkie .Ciekawostka
        jest (moze) , ze winogrona zbierane sa w najwiekszy mroz w grudniu lub
        poczatek stycznia zalezy od pogody (mrozu).
        Przyjechalismy tu w 91 z Niemiec - nie ukrywam , ze to byl dla nas maly
        szok .Wyobrazalismy sobie ten kraj inaczej zwlaszcza moj maz ,trafilismy na
        kryzys ekonomiczny - brak pracy - slabiutki angielski . Te pierwsze lata byly
        niezlym sprawdzianem dla nas zwlaszcza , ze mielismy po 40-sci lat .Trzeba
        bylo poprostu zaakceptowac realia i niepoddawac sie .Dzis jak patrze z
        perspektywy czasu na nasze poczatki wiem jakie i kiedy popelnilismy bledy ,
        ale wtedy trudno je bylo dostrzec .Mysle , ze kazdy wyjazd daje czlowiekowi
        duza szanse rozwoju pod kazdym wzgledem .Szczerze mowiac nigdy nie
        zalowalismy , ze zdecycowalismy sie wyjechac - mimo naszego wieku plus dwoje
        dzieci .Naszej rodzinie i znajomym nie chcialo sie wierzyc , ze my juz nie
        mlodzi (na polskie warunki ) jeszcze myslimy o wyjezdzie ,a my wychodzilismy z
        zalozenia , ze jak sie cos nie powiedzie zawsze mozna wrocic i miec ta
        swiadomosc , ze przynajmniej probowalismy cos z tym naszym zyciem zrobic ,
        zmienic .Dlatego jak dzis czytam watki mlodych ludzi , ze chcieliby wyjechac ,
        ale boja sie ruszyc - boja sie ryzyka to bardzo im sie dziwie . Trzeba
        traktowac to troche jak przygode .
        Pozdrawiam .
        Asia .
        Ps. Jutro sprawdze czy w slepach jest koperek .Lub zbiore nasiona na grzadce
        kolezanki .
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dialup.clear.net.nz 26.08.03, 09:35
          > ale boja sie ruszyc - boja sie ryzyka to bardzo im sie dziwie . Trzeba
          > traktowac to troche jak przygode .
          > Pozdrawiam .
          > Asia .
          > Ps. Jutro sprawdze czy w slepach jest koperek .Lub zbiore nasiona na grzadce
          > kolezanki .


          No prosze to masz niemniej ciekawe zycie niz ja, osobiscie tez sie dziwie
          mlodym ludziom, ale kiedy moja corka wyjechala do Hiszpanii w wieku lat 18
          wszyscy moi znajomi pukali sie w glowe na moj widok, ze jak ja wogole moglam
          takie dziecko samo puscic itd. , wyrodna matka.
          Ale tak jak juz kiedys pisalam jestesmy narodem ktory dmucha i chucha na swoje
          potomstwo przez cale zycie wiec nie ma sie czego dziwic ze mlodzi ludzie nie
          maja odwagi mamy spodnicy sie puscic.

          bede wdzieczna za te nasionka, i jak mozesz to moze napisz cos o tych niby
          bledach ktore popelniliscie, moze ja sie jakis dzieki temu ustrzege.

          pozdrawiam
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 26.08.03, 10:01
            Gość portalu: Asia napisał(a):

            > Ale tak jak juz kiedys pisalam jestesmy narodem ktory dmucha i chucha na
            swoje
            > potomstwo przez cale zycie wiec nie ma sie czego dziwic ze mlodzi ludzie nie
            > maja odwagi mamy spodnicy sie puscic.

            przyznaje racje, kosztowalo mnie wiele zabiegow aby przekonac moich rodzicow do
            mojego pierwszego wyjazdu za granice, mialam 19 lat, zaraz po maturze, a przed
            studiami, ale jakos wszystko dobrze poszlo.
            w tym miesiacu kuzyn mojego meza majacy 20 lat zdecydowal sie wyjechac na rok
            do Australii i Nowej Zelandii
            we wrzesniu nasza stazystka konczy szkole i po obronie projektu wyjezdza na rok
            w podroz dookola swiata, ma zamiar rowniez pracowac po drodze
            w lipcu moj byly szef sie zwolnil i wraz z zona spakowal manatki i pojechal
            przez Polske, kraje baltyckie, Rosje, Syberie, Mongole (chyba teraz jest
            wlasnie w Mongolii) w podroz dookola swiata, na Australie i Nowa Zelandie
            przeznaczaja co najmniej pol roku

            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dialup.clear.net.nz 26.08.03, 10:21
              >
              > przyznaje racje, kosztowalo mnie wiele zabiegow aby przekonac moich rodzicow
              do
              >
              > mojego pierwszego wyjazdu za granice, mialam 19 lat, zaraz po maturze, a
              przed
              > studiami, ale jakos wszystko dobrze poszlo.
              >

              Oczywisice ze z kazdej reguly sa wyjatki, i tak naprawde to mam nadzieje i
              napewno tak bedzie zreszta po czesci juz jest, ze coraz wiecej polakow
              wyjezdza i to nie tylko za chlebem, podroze to przygoda zycia, dla mnie nie ma
              nic lepszego (no moze oprocz sexu ) jak podroze, zwiedzanie, odkrywanie nowych
              miejsc i poznawanie nowych ludzi. Ale moze nie wszyscy sa tak ciekawi swiata,
              bo pewnie maja inne pasje.

              • Gość: gruneberg Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dempol.com / 192.168.1.* 05.09.03, 12:21
                No nareszcie jakis akcent humanistyczny, bo do tej pory tylko mowa o kasie,
                zawodach, ksiegowych... Brakowalo mi tylko tego slowa - sex!!! Nie jestem
                maniakiem seksu (a moze jestem... nie wiem)ale chyba wyjazd na antypody nie
                powoduje rowniez i w tej kwestii diametralnego odwrocenia, przeinaczenia
                podstawowych potrzeb ludzkich... Pisz Asiu jak wyglada Twe zycie i pod tym
                wzgledem... Ciekawe jestem Twych spostrzezen co do jakosci zycia seksualnego
                Nowozelandczykow... Pisz czy oni Cie kreca... Jak sobie radzisz z zyciem
                intymnym tam na tym odludziu.... Napisz o ich swobodzie seksualnej - jesli
                zdazylas juz poczynic w tym wzgledzie jakies obserwacje... A przy okazji moze
                dostaniemy kilka szczegolow co to Twych preferencji, bo jak do tej pory jawisz
                mi sie jako kobieta pelna temperamentu - w sferze intymnej rowniez... Byc moze
                nie czytalem opisu fizycznego Twej osoby, ale ciekaw jestem jak wygladasz i
                czy "kuska" im na Twoj widok dyga... Purystow jezykowych i moralistow z gory
                przepraszam za powyzsze... A wszystkich humanistow i Ciebie Asiu - pozdrawiam
                po staropolsku - z jezyczkiem .... ;)
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 07.09.03, 22:19
                  Gość portalu: gruneberg napisał(a):

                  > No nareszcie jakis akcent humanistyczny, bo do tej pory tylko mowa o kasie,
                  > zawodach, ksiegowych... Brakowalo mi tylko tego slowa - sex!!! Nie jestem
                  > maniakiem seksu (a moze jestem... nie wiem)ale chyba wyjazd na antypody nie
                  > powoduje rowniez i w tej kwestii diametralnego odwrocenia, przeinaczenia
                  > podstawowych potrzeb ludzkich... Pisz Asiu jak wyglada Twe zycie i pod tym
                  > wzgledem... Ciekawe jestem Twych spostrzezen co do jakosci zycia seksualnego
                  > Nowozelandczykow... Pisz czy oni Cie kreca... Jak sobie radzisz z zyciem
                  > intymnym tam na tym odludziu.... Napisz o ich swobodzie seksualnej - jesli
                  > zdazylas juz poczynic w tym wzgledzie jakies obserwacje... A przy okazji moze
                  > dostaniemy kilka szczegolow co to Twych preferencji, bo jak do tej pory
                  jawisz
                  > mi sie jako kobieta pelna temperamentu - w sferze intymnej rowniez... Byc
                  moze
                  > nie czytalem opisu fizycznego Twej osoby, ale ciekaw jestem jak wygladasz i
                  > czy "kuska" im na Twoj widok dyga... Purystow jezykowych i moralistow z gory
                  > przepraszam za powyzsze... A wszystkich humanistow i Ciebie Asiu - pozdrawiam
                  > po staropolsku - z jezyczkiem .... ;)
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 07.09.03, 22:29
                  Gość portalu: gruneberg napisał(a):

                  > No nareszcie jakis akcent humanistyczny, bo do tej pory tylko mowa o kasie,
                  > zawodach, ksiegowych... Brakowalo mi tylko tego slowa - sex!!! Nie jestem
                  > maniakiem seksu (a moze jestem... nie wiem)ale chyba wyjazd na antypody nie
                  > powoduje rowniez i w tej kwestii diametralnego odwrocenia, przeinaczenia
                  > podstawowych potrzeb ludzkich... Pisz Asiu jak wyglada Twe zycie i pod tym
                  > wzgledem... Ciekawe jestem Twych spostrzezen co do jakosci zycia seksualnego
                  > Nowozelandczykow... Pisz czy oni Cie kreca... Jak sobie radzisz z zyciem
                  > intymnym tam na tym odludziu.... Napisz o ich swobodzie seksualnej - jesli
                  > zdazylas juz poczynic w tym wzgledzie jakies obserwacje... A przy okazji moze
                  > dostaniemy kilka szczegolow co to Twych preferencji, bo jak do tej pory
                  jawisz
                  > mi sie jako kobieta pelna temperamentu - w sferze intymnej rowniez... Byc
                  moze
                  > nie czytalem opisu fizycznego Twej osoby, ale ciekaw jestem jak wygladasz i
                  > czy "kuska" im na Twoj widok dyga... Purystow jezykowych i moralistow z gory
                  > przepraszam za powyzsze... A wszystkich humanistow i Ciebie Asiu - pozdrawiam
                  > po staropolsku - z jezyczkiem .... ;)


                  Rane az mi sie palec zemsknal i wyslalam odpowiedz bez odpowiedzi hihihihi

                  No coz nie wiem ile masz lat ale tak czy inaczej chyba powinienies wiedziec czy
                  jestes maniakiem sexu czy tez nie jestes.

                  Wyjazd na antypody powoduje diametralne odwrocenie,, ten kto byl na gorze teraz
                  jest na dole a ten/ta kto byl na dole teraz zmnienia pozycje na ta gorna.

                  Jakosc zycia sexualnego nowo zelandczykow?? niby jak mam ta jakosc zmierzyc?
                • Gość: Asia Re: dalsza czesc odpowiedzi dla gruneberga IP: *.dodd.co.nz 08.09.03, 02:19
                  no wiec na czym to ja skonczylam?/ chyba na tym ze maja wiekszy komfort
                  psychiczny bo zycie sexualne nie kojarzy sie tutaj z roznymi konsekwencjami a
                  raczej z przyjemnoscia. Samotne mamy tez nie maja problemu ze znalezieniem
                  sobie partnera chocby nawet miala 5 dzieci, o tatusia czy tez tatusiow na ogol
                  nikt nie pyta.

                  Czy ja jestem kobieta z temperamentem - napewno tak, gdyby tak nie bylo to
                  pewnie by mnie nie ponioslo az na antypody tylko poto zeby sprawdzic jak bedzie
                  wygladalo moje zycie sexualne przewrocone do gory nogami. Jezeli chodzi o
                  facetow - to chyba jednak postawila bym raczej na polaka niz na
                  nowozelandczyka, ale jak wiadomo z kazdej reguly sa wyjatki. A jak ja wygladam -
                  no coz ostatnio nieszczegolnie bo jestem lekko przemeczona po przeprowadzce i
                  rozpakowywaniu kartonow przez dwa dni, a do tego jeszcze doszlo pielenie
                  ogrodka, pranie, sprzatanie itd itd itd (aha w sobote sie wlalam dla odprezenia)

                  zreszta czy tak naprawde to dla faceta wyglad kobiety ma jakiekolwiek
                  znaczenie????? Chetnie uslyszala bym meskie opinie na ten temat bo ja osobiscie
                  watpie w to ze faceci w jakikolwiek sposob kieruja sie kobiecym wygladem .

                  Aha pytales jeszcze o moje upodobania - no coz zdecydowanie preferuje mezczyzn.
                  Napisz jakie sa twoje upodobania :)



              • Gość: sylwia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 13:52
                marzę o takim właśnie życiu,o podróżach o poznawaniu nowych miejsc,nowych ludzi
                ich.Zwyczaje,zapach powietrza,kolor nieba...po prostu wszystko to chciałabym
                zobaczyć jak wygląda gzieś indziej...ale cóż tylko marzę bo ni jak nie widzę
                takiej możliwości...żadnych znajomych,brak funduszy i cały ogrom innymch
                spraw...ja mam po prostu dosyc życia w jednym miejscu,jedna praca za śmieszne
                wynagrodzenie i ten ciągły nacisk..lepiej...więcej,,,szybciej...musisz być
                najlepsza....nasz zespól musi...dosyćććć!!!!ale co dalej ?jak???a może jestem
                po prostu koszmarnym tchórzem?
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dialup.clear.net.nz 26.08.03, 09:41
          owszem corka awansowala (bez podwyzki) z recepcji do administracji, dostala
          odpowiedzialna prace i szefostwo bardzo z niej zadowolone. Jestem przekonana
          ze z czasem i podwyzke dostanie ale i tak jej w rozny sposob rekompensuje, a
          to talon dostanie a to cos innego, tak ze jak na pierwsza prace to uwazam ze
          i tak calkiem dobrze. Ona ma taki charakter ze latwo przekonuje do siebie
          ludzi a do tego jest inteligentna, pewna siebie, latwo nawiazuje kontakty i ma
          w sobie sporo empatii dla ludzi wiec jestem przekonana ze da sobie rade w
          zyciu.
          Co u ciebie, cos ostatnio nie piszesz jak Tobie sie wiedzie, jestes zadowolona
          czy ?
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 26.08.03, 10:19
            Milo slyszec, ze i twoja corka dobrze sobie radzi. Wydaje sie, ze dosc szybko
            osiagneliscie to o co chodzilo - wszyscy jestescie zadowoleni z obrotu spraw.
            U mnie? Ja tez nigdy nie narzekalam, odnosze wrazenie, ze wiatry mi sprzyjaja,
            choc trudno oczywiscie porownywac wasza emigracje do mojej, to calkiem inna
            bajka. Moj maz jest tubylcem i nie mieszkamy az tak daleko od Polski. Nadal
            frustruje sie nieco brakami jezykowymi, ktore na pewnym etapie zawodowym mozna
            maskowac angielskim, ale w pewnym momencie to nie wystarcza. Firma oplaca mi
            kurs jezyka biznesu, wiec zakuwam.
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 26.08.03, 22:05
              Nie wiem ile w tym racji ale wydaje mi sie ze wiatry sprzyjaja czlowiekowi
              jezeli czlowiek sprzyja sobie i jezeli jest przygotowany na rozne ewentualnosci
              zyciowe. To chyba zalezy od nastawienia i osobowosci, sa tacy ktorzy wiecznie
              narzekaja i tacy ktorzy zadko kiedy narzekaja niezaleznie od sytuacji. Ja mam
              to szczescie ze jestem urodzona optymistka i zawsze we wszystkim i we
              wszystkich staram sie doszukiwac dobrych stron, a jednoczesnie akceptowac to co
              sie na okolo mnie dzieje. Jezeli cos nie idzie tak jakbym chciala to
              przynajmniej mam ta swiadomosc ze staralam sie zrobic wszystko co moglam zeby
              to zmienic.

              Moze ktos by jakis dowcip tu opowiedzial bo strasznie sie ten watek powazny
              zrobil, a moze jakies smieszne wspomnienia z pocztkow emigracji bo pewnie kazdy
              mial takie sytuacje ze na wspomnienie do tej pory sie rumieni.

              Zeby Was osmilic moze opowiem swoje przezycie, otoz kiedy znalazlam sobie
              pierwsza praze w N.Z. - a byla to fabryka produkujaca torebki plastikowe
              roznego rodzaju, na hali oczywiscie kilka maszyn i wszystkie niesamowicie
              glosne. Moj angielski wtedy byl delikatnie mowiac nienajlepszy i ktoregos dnia
              moj kierownik przyprowadzil szefa zeby mnie przedstawic, stalismy we trojke
              przy maszynie przy ktorej pracowalam i facet pyta mi sie " so whats your name,
              again" a ja bylam oczywiscie cala zestresowana bo to byl moj drugi dzien chyba,
              do tego nie uslyszalam co on do mnie powiedzial, wiec sobie wydedukowalam ze
              zapytal "how are you" wiec uprzejmie opowiedzialam - very well, thank you

              Do tej pory moja rodzina sie ze mnie podsmiewa, (bo oczywiscie jak juz ci
              panowie odeszli od mojej maszyny to do mnie dotarlo co ten facet mowil, a ja
              glupia wariatka jeszcze sie w domu pochwalilam hihihi

              Kto nastepny odwazny ???
              • Gość: JR Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.home.cgocable.net 27.08.03, 00:25
                Pamietam jsk zaczelam prace , byly to moje pierwsze dni i nigdy nie mialam do
                czynienia ze szkockim dialektem , pare "dziewczyn" Szkotek pracowalo razem ze
                mna - pytaja sie mnie cos raz i drugi - oczywiscie za zadne skarby nie mialam
                pojecia o czym mowia wiec - zapytalam sie czy moga mowic po angielsku co
                oczywiscie wywolalo salwe smiechu u kanadyjek , a szkotki na to przeciez one
                mowia po angielsku.Podobno w twoim miescie zyje duzo szkotow to pewnie wiesz
                co to za wspanialy jezyk .
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 27.08.03, 02:14
                  mialam to szczescie ze za pierwszym razem mialam sasiadke ktora miala dziadkow
                  szkotow, i umiala swietnie ten akcent nasladowac, ja wtedy nawet malo co po
                  angielsku mowilam, tak sie zlozylo ze jak pojechalismy dom do wynajecia ogladac
                  to poznalismy ja jej meza i dwojke dzieci, jak za tydzien sie tam
                  przeprowadzilismy to okazalo sie ze jej maz w miedzy czase umarl na atak serca
                  (facet mial 34 lata), poniewaz najpierw zaprzyjaznily sie przez plot nasze
                  dzieci to i my dwie oczywiscie sie zaprzyjaznilysmy, spedzalysmy ze soba sporo
                  czasu codziennie bo ani ona ani ja nie pracowalysmy. Pod koniec dnia mnie rece
                  bolaly od tej gadaniny, ale dzieki temu zaczelam lapac angielski i dzieki niej
                  poznalam sporo roznych ludzi. Tak ze kazda nowa przygoda do czegos prowadzi.

                  A z Twojej opowisci naprawde sie usmialam. :)
              • Gość: kolega kanadyjczyk Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.sympatico.ca 27.08.03, 18:58
                Rozmawiam kiedys w pracy z Kanadyjczykiem. Rozmowa zeszla na temat jezykow. On
                mnie pyta czy poza polskim znam jakies obce jezyki. Ja na to, ze angielski.
                Facet zbaranial. Ja tez, bo nie wiedzialem, skad konsternacja i patrze na
                niego. Po chwili "AAAAA!" i smiech - jego i moj. On uswiadomil sobie, ze dla
                mnie angielski to przeciez obcy jezyk, a ja uswiadomilem sobie co go tak
                zdumialo. Jazz!
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 29.08.03, 02:33
                  Gość portalu: kolega kanadyjczyk napisał(a):

                  > Rozmawiam kiedys w pracy z Kanadyjczykiem. Rozmowa zeszla na temat jezykow.
                  On
                  > mnie pyta czy poza polskim znam jakies obce jezyki. Ja na to, ze angielski.
                  > Facet zbaranial. Ja tez, bo nie wiedzialem, skad konsternacja i patrze na
                  > niego. Po chwili "AAAAA!" i smiech - jego i moj. On uswiadomil sobie, ze dla
                  > mnie angielski to przeciez obcy jezyk, a ja uswiadomilem sobie co go tak
                  > zdumialo. Jazz!

                  Wam Kanadyjczykom to dobrze, tyle lasow macie i wogole cale mnostwo przestrzeni
                  a do tego kupa polakow i polskie jedzenie, kurcze a ja zawsze chcialam do
                  Kanady tylko jakos nigdy niepodrodze mi bylo, pozdrawiam
      • Gość: Asia Re: Zdjecie domu IP: *.dodd.co.nz 27.08.03, 02:49
        wszyscy ktorzy maja chec zobaczyc moja chalupke podaje link gdzie mozna
        obejrzec.

        www.realenz.co.nz

        trzeba wrzucic w wyszukiwarke Cantenbury, potem Christchurch mozna szukac po
        cenie czyli miedzy 140 000 -150 000, domek ma nr. 112580

        • Gość: JR Re: Zdjecie domu IP: *.home.cgocable.net 27.08.03, 03:40
          Domek przyjemny -property duze - bedziesz w swoim zywiole przez najblizsze
          miesiace .Czy juz sie przeprowadziliscie ?
          Zdajsie , ze zarazilam paru kolegow mojego syna i staraja sie o wyjazd , czy
          dojdzie to do skutku to sie okaze - narazie sa na poczatku drogi .Mam
          nadzieje , ze jutro bede miala wolne wiec skocze po ten obiecany koperek, bo u
          was niedlugo bedzie wiosna .
          • Gość: Asia Re: Zdjecie domu IP: *.dodd.co.nz 28.08.03, 02:22
            Gość portalu: JR napisał(a):

            > Domek przyjemny -property duze - bedziesz w swoim zywiole przez najblizsze
            > miesiace .Czy juz sie przeprowadziliscie ?
            > Zdajsie , ze zarazilam paru kolegow mojego syna i staraja sie o wyjazd , czy
            > dojdzie to do skutku to sie okaze - narazie sa na poczatku drogi .Mam
            > nadzieje , ze jutro bede miala wolne wiec skocze po ten obiecany koperek, bo
            u
            > was niedlugo bedzie wiosna .

            no wlasnie, nie moge sie juz tej wiosny doczekac, ale faktycznie chyba sie
            zbliza pomalu. Koledzy syna staraja sie o wyjazd dokad? bo niebardzo moge sie
            zorientowac.

            pozdrawiam
            • Gość: JR Re: Zdjecie domu IP: *.home.cgocable.net 28.08.03, 03:36
              Rzeczywiscie nie napisalam gdzie chca jechac - oczywiscie do NZ , ale tak jak
              juz wspomnialam przedtem narazie to poczatek drogi - czy faktycznie cos z tego
              wyjdzie trudno powiedziec , wiesz jak to jest z mlodymi , nie nadazysz za nimi.
              Dzisiaj wpadlam do paru sklepow za koperkiem i nie chce Cie martwic , ale w
              sklepach juz nasion nie ma , jedyna szansa , ze moje znajome jeszcze cos maja
              w ogrodku - mam taka cicha nadzieje .
              Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: kangur Re: Zdjecie domu IP: 203.40.174.* 27.08.03, 15:47
            Gratulacje!Wyglada ladnie tylko jakos nie widze koperku w ogrodzie?:))
            Ja juz po najgorszym,przeprowadzka,czyli opuszczenie Melb.juz odbyta,pozegnalne
            BBQ z sasiadami tez, wciaz siedzimy na paczkach ale pomalu jakos ubywa tego
            balaganu.No i powodzenia w nowej pracy.
            Z kacika jezykowego to pamietam jak australijczycy czesto mowili "she`ll be
            right",a ja nijak nie widzialem zadnej she dookola,dopiero nieco pozniej
            dowiedzialem sie,ze to znaczy mniej wiecej"wszystko w porzadku".I jak tu
            wierzyc slownikom lub innym podrecznikom szkolnym?
            • Gość: Asia Re: jez. angielski IP: *.dodd.co.nz 27.08.03, 22:29
              no wlasnie trudno wierzyc podrecznikom, moja corka w szkole poprawiala swoich
              nauczycieli, dwa razy startowala w szkole sredniej w olimpiadzie jez.
              angielskiego, doszla tylko do drugiego stopnia, a przed wyjazdem uczyla jez.
              angielskiego w szkole jako native speaker, ten angielski jakiego uczymy sie w
              polsce napewno daleki jest od idealu a wykladowcy sztywno trzymaja sie tego co
              w jakiejs tam ksiazce napisane i ani rusz nie chca odstapic od regulki, tyle ze
              oczywisie jez. angielski jakiego sie uzywa w kazdym anglojezycznym kraju ma
              swoja specyfike.

              Gdzie sie przeprowadziliscie i dlaczego?

              • Gość: katriona Re: jez. angielski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 10:32
                a moze to nie she'll be right, tylka shall be (al)right???
                wtedy by sie zgadzalo

                Gość portalu: Asia napisał(a):

                > no wlasnie trudno wierzyc podrecznikom, moja corka w szkole poprawiala swoich
                > nauczycieli, dwa razy startowala w szkole sredniej w olimpiadzie jez.
                > angielskiego, doszla tylko do drugiego stopnia, a przed wyjazdem uczyla jez.
                > angielskiego w szkole jako native speaker, ten angielski jakiego uczymy sie w
                > polsce napewno daleki jest od idealu a wykladowcy sztywno trzymaja sie tego
                co
                > w jakiejs tam ksiazce napisane i ani rusz nie chca odstapic od regulki, tyle
                ze
                >
                > oczywisie jez. angielski jakiego sie uzywa w kazdym anglojezycznym kraju ma
                > swoja specyfike.
                >
                > Gdzie sie przeprowadziliscie i dlaczego?
                >
          • Gość: Asia Re: Zdjecie domu IP: *.dodd.co.nz 28.08.03, 02:24
            Gość portalu: Saba napisał(a):

            > Domek przyjemny, bedzie co urzadzac ;-)
            > U nas w tej cenie trudno byloby kupic nawet niewielkie mieszkanie.. :-(

            no wlasnie mam jakies tam pomysly na urzadzanie a wogole to marzy mi sie
            dobudowanie pokoju na gorze, moze jest wsrod czytajacych jakis architekt?

              • Gość: kangur Re: Zdjecie domu IP: 203.40.178.* 28.08.03, 15:16
                Listy cz.I
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=5633910
                Listy cz.II
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=6917065
                to bylo dla Julka.
                A gdzie i dlaczego sie przeprowadzilismy?
                Dlaczego sie przeprowadzilismy?To byla dosc trudna decyzja ,mieszkalismy przez
                ponad 20 lat w Melb.,rowniez dosc dawno kupilismy dom nad zatoka, niedaleko
                tez od oceanu, w Rye na Mornington Peninsula,jezdzilismy tam na kazdy weekend
                (80 km w wiekszosci autostrada,ok 1 godz.) i wszelakie wolne dni z ogromna
                przyjemnoscia tam spedzalismy az zdalismy sobie sprawe(albo"doroslismy"),ze
                mozna z jeszcze wieksza przyjemnoscia byc tam na stale.Wiec sprzedalismy town
                house w Melb. i jestesmy nad woda na okraglo, tzn.ja na stale(dzieki
                internetowi), a zona czasem musi sie pofatygowac do Melb.Moze bedzie mi
                brakowac duzego miasta,zawsze mieszkalem w czyms duzym(nawet przed wyjazdem
                niedaleko Was na Ursynowie)ale dzisiaj to wszystko sie zmniejszylo dzieki np.
                komp.,a odleglosc od znajomych(i od nich do nas) tez przeciez nie taka duza.To
                tak w skrocie,oczywiscie duzo wiecej za i przeciw bylo brane pod uwage ale
                przewazyl relax i to co juz wspominalem wczesniej zupelnie inny styl zycia na
                antypodach(take it easy)mimo,ze do emerytury jeszcze daleko. Jak koperek?
                Przesylam pozdr.
                Dla Julka:pierwsza czesc skonczyla sie ok 11-07 wiec tam szukaj.C-U
                    • Gość: Asia Re: Zdjecie domu IP: *.dodd.co.nz 29.08.03, 02:24
                      Gość portalu: JR napisał(a):

                      > Asiu bedziesz miala koperek - teraz napisz jak Ci to przyslac - no i podaj
                      > gdzie .Wysle ci go za dwa tyg. poniewaz nasionka sa jeszcze nie zupelnie
                      > brazowe - a nie chce zeby splesnialy po drodze .
                      > Pozdrowienia .


                      :) Z gory dziekuje, najlepiej wyslij w kopercie moze z jakas kartka (chetnie
                      zobacze Twoje strony) Rozdziel moze nasionka na dwie czesci w razie jakby
                      zatrzymali na poczcie to zawsze mozna drugi raz sprobowac. napisz do mnie na
                      birgyd@yahoo.com to ci przysle adres.

                      jeszcze raz bardzo dziekuje i pozdrwiam :)
                • Gość: Asia Re: Zdjecie domu IP: *.dodd.co.nz 29.08.03, 02:21
                  >
                  > ,ze do emerytury jeszcze daleko. Jak koperek?
                  >
                  tez zawsze mieszkalam w duzym miescie, najpierw Warszawa potem Auckland, przez
                  kilka lat Whangarei, (40 tys. mieszkancow) ale po powrocie do Warszawy
                  brakowalo mi ogrodka, spokoju, czasu, jakos w Polsce zyje sie duzo szybciej i
                  na wszysko brakuje czasu, ciezko tez psychicznie odpoczac bo wszedzie zawsze
                  pelno ludzi. Ratowal nas zawsze las, jestem zapalona zbieraczka grzybow i na
                  urlopy zawsze jezdzilismy w ustrone miejsca. Pamietam raz sie tylko wybralismy
                  do Krynicy Morskiej, po 3 dniach ucieklismy bo znudzilo nam sie chodzenie kilka
                  razy dziennie po deptaku i ogladanie pan w pelnym makijazu i szpilkach. No ale
                  co kto lubi, dla mnie urlop to krotkie spodnie i wygodne buzki mialam dosyc
                  garsonek i butow na obcasie na codzien.

                  W sumie 80 km to zadna odleglosc i jestem przekonana ze jestescie zadowoleni z
                  wyboru.

                  Pozdrawiam cieplutko.
            • niewyjasnione rzuty 29.08.03, 01:30

              Witam ponownie i pozdrawiam.
              Serce rośnie, że to już trzecia część przygód Asi w Krainie Kiwisów.
              Zaglądam regularnie co jakiś czas, żeby być na bieżąco.
              Tak się składa, że jestem architektem.
              Mam teraz nawał pracy ale gdy zajdzie potrzeba
              to chętnie posłużę poradą, pod warunkiem że będę się
              akurat czuł kompetentny w danej dziedzinie.
              • Gość: Asia Re: rzuty IP: *.dodd.co.nz 29.08.03, 02:30
                niewyjasnione napisał:

                >
                > Witam ponownie i pozdrawiam.
                > Serce rośnie, że to już trzecia część przygód Asi w Krainie Kiwisów.
                > Zaglądam regularnie co jakiś czas, żeby być na bieżąco.
                > Tak się składa, że jestem architektem.
                > Mam teraz nawał pracy ale gdy zajdzie potrzeba
                > to chętnie posłużę poradą, pod warunkiem że będę się
                > akurat czuł kompetentny w danej dziedzinie.


                Rane goscia no prosze nawet nie marzylam sie znajde wsrod czytajacych
                architekta. Zdjecie domu pewnie widziales, chalupka jest niewielka bo ma tylko
                dwie sypialnie, chcialabym dobudowac pokoj z lazienka i moze nawet aneksem
                kuchennym na gorze bo jak widac na zdjeciu dach jest wystarczajaco wysoki zeby
                calkiem spore pomieszczenie tam wygospodarowac i wydaje mi sie (choc jestem
                zupelnym laikiem w tych sprawach), ze fundamenty sa wystarczajaco mocne zeby
                ten strych zagospodarowac. Bede wdzieczna za rade i jakies szkice ewentualnie.
                Mam nadzieje ze nie wymagam za duzo, zreszta zawsze mozesz sie jakos wymowic :)
                ale zebys sie nie wymowil to przesylam caluska mmmmmmwwwwwwaaaaa

                pozdrawiam serdecznie

                • niewyjasnione Re: rzuty 01.09.03, 03:13
                  dzień dobry

                  Nie ma mowy o wymawianiu się.
                  Zwłaszcza po takim buziaku ;)

                  Domek faktycznie ciasny, 921 stopy kwadratowe
                  to chyba ekwiwalent naszych osiemdziesięciu metrów kwadratowych.

                  Zasadnicze pytanie: czy masz już w nim zrobione porządne schody na strych?
                  Jeżeli nie, to będzie trudno je jeszcze tam wcisnąć.
                  Porządne schody zabierają nawet około dziesięciu metrów kwadratowych.

                  Niektórym wystarczy i drabina, albo tzw kacze schody,
                  ale warto mieć świadomość, że na stare lata wysiadają kolana
                  (zwłaszcza mężczyznom)
                  i wyżej położone pomieszczenia stają się trudno i mniej chętnie osiągalne.

                  Pięć metrów też schody zabiorą z powierzchni strychu (przy założeniu że
                  wykorzystamy spadek dachu, żeby poprowadzić górny bieg), sprawiając że strych
                  któy być może teraz wydaje się całkiem, całkiem spory, skurczyć się może
                  bardzo, bardzooo.

                  Weż do ręki kredkę, albo kredę i zmierz sobie ile z tego strychu możesz
                  wykorzystać, gdy odejmiesz powierzchnie pod spadkami (do około 2 m wysokości po
                  wykończeniu) i po odjęciu schodów ( wygodny schodek ma 17-18 cm wysokości i 25
                  cm szerokosci, a nad glowa w kazdym miejscu schodow musisz miec co najmniej ze
                  dwa metry).

                  Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że zwykle zostaje zniechęcająco
                  mały kwadracik z niewygodnymi słupami na środku.
                  Pocieszające jest to, że odcięte jaskółki dookoła można wykorzystać na wiele
                  sposobów (np na szafki albo na łóżka).

                  Potrzebuję, żebyś mi wysłała rzut (plan) domku,
                  bo ze zdjęć nie potrafię dojść,
                  gdzie które pomieszczenie się znajduje.

                  Najlepiej żeby był zeskanowany w szarości
                  (ale bardzo proszę nie większy, niż 500kB - mam wolny modem).
                  Najlepiej skompresowany.
                  Rysunek CADowski w dowolnym formacie byłby miłym ułatwieniem.
                  Przydadzą się tez wysokości- sufitu na parterze i kalenicy od spodu na strychu.

                  Ogladając zdjęcia fasad nie mogę oprzeć się wrażeniu, że prościej byłoby
                  dobudować przybudówkę obok, trzymając się parteru.

                  Zaznacz też kontury działki, basenu i drzew.

                  Zwłaszcza ostatnie zdjęcie daje nadzieje na zagospodarowanie tego nie-
                  zarośniętego placyka.

                  Musisz zdawać sobie sprawę, że tego typu przeróbki
                  prawie nigdy się nie zwracają (w kategoriach finansowych).
                  Być może łatwiej zaoszczędzić i kupić sobie większy domek w przyszłości.
                  Po za tym życie przez kilka miesięcy w nerwach na budowie nie należy do
                  przyjemności.
                  (Żeby nikt później nie mówił, że nie ostrzegałem).
                  • Gość: Asia Re: rzuty IP: *.dodd.co.nz 03.09.03, 02:27
                    > (Żeby nikt później nie mówił, że nie ostrzegałem).
                    >
                    Skarbie Ty moj jedyny, dzieki za te wszystkie informacje, z ktorych polowy nie
                    rozumiem (ostrzegalam ze jestem laikiem w tych sprawach). Tez sie zastanawialam
                    czy nie lepiej by bylo dobudowac jakiegos pomieszczenia z tylu domu w strone
                    garazu, tak ze pewnie masz racje z tym strychem, ale pomysle jeszcze bo tak
                    naprawde to lubie zagospodarowane strychy a jak piszesz meskie kolana wysiadaja
                    wczeniej a ze moj malzonek jest mlodszy niz ja to nie ma zmartwienia. Chwilowo
                    nie martwie sie tym czy mi sie taka inwestycja zwroci czy nie bo jakby mam chec
                    tam troche pomieszkac (chociaz oczywiscie plany sobie a zycie sobie) ale jak
                    by nie bylo nigdy nie mialam glowy do zarabiania pieniedzy i zdazylam sie juz
                    do tego przyzwyczaic wiec to mnie tez nie martwi.

                    o te plany sie postaram ale przeprowadzilismy sie dopiero wczoraj wieczorem
                    wiec troche mi to zajmie zanim sie dowiem gdzie takie plany moge zdobyc, wydaje
                    mi sie miejsce na schody jest tam gdzie mamy teraz tzw pralnie, ale poniewaz
                    domek jest dosyc maly musze sobie dobrze wszyskto przemyslec co i jakby tam
                    zmienic i to tak zeby ewentualnie cos poprawic a nie pogorszyc. Chwilowo corka
                    jest z nami (a na dodatek dalismy jej wieksza sypialnie hihihi) ale podejrzewam
                    ze pewnie za jakis czas bedzie chciala sobie sama zamieszkac, wiec tak naprawde
                    musze wziac pod uwage rozne aspekty. Gdybym nie miala dodatkowego pokoiku przy
                    garazu to pewnie byloby nam ciasnawo i niewygodnie biorac pod uwage ze czasem
                    bawie sie w krawcowa, ale poniewaz jest ten pokoik rodzina wspanialomyslnie
                    postanowila ofiarowac go wlasnie mnie, tak ze mam rozwiazany problem gdzie
                    wstawic swoje maszyny do szycia zeby nie trzeba bylo ich wyciagac za kazdym
                    razem kiedy musze skrocic spodnie.

                    Na razie slicznie dziekuje ze zechciales poswiecic troche swojego czasu na
                    przeanalizowanie sytuacji, i mam nadzieje ze od czasu do czasu zechcesz
                    odpowiedziec na jakies moje idiotyczne pytania zwiazane z ewntualnymi planami
                    powiekszenia powierzchni.

                    pozdrawiam cieplutko
        • Gość: JR Re: Szczesciara IP: *.home.cgocable.net 29.08.03, 03:51
          Ale szczesciara z Ciebie i koperek i architekt sie znalazl - tylko
          pozazdroscic.
          Czy ten internenet to nie wspaniala rzecz ?
          Faktycznie pod wzgledem zaopatrzenia w polskie artykuly mamy super co tylko
          chcesz ,nawet otworzyli sklep w Toronto z polskimi meblami , oprocz tego
          ksiegarnie , kosmetyki i rozne dupsy .Zreszta nie tylko Polacy kazda nacja ma
          swoje sklepy .W naszym miescie na jednej ulicy sa trzy polskie sklepy obok
          siebie i nie narzekaja na brak klientow .
          Pozdrawiam .
          • Gość: Asia Re: Szczesciara IP: *.dodd.co.nz 31.08.03, 22:26
            Gość portalu: JR napisał(a):

            > Ale szczesciara z Ciebie i koperek i architekt sie znalazl - tylko
            > pozazdroscic.
            > Czy ten internenet to nie wspaniala rzecz ?
            >

            No coz widac w czepku urodzona jestem, zreszta taka atrakcyjna kobieta jak jak
            hihihihi

            czego jak czego ale polskiej ksiegarni napewno wam zazdroszcze.

            Bylam wczoraj w lesie, maslaki wielkosci kapelusza tyle ze wszystkie byly
            robaczywe, ale moze uda mi sie kiedys znalezc jakies zjadliwe.

            pozdrawiam
          • Gość: Asia Re: Dzieci urodzone w N.Z IP: *.dodd.co.nz 31.08.03, 22:27
            Gość portalu: Peter napisał(a):

            > > Gość portalu: Asia napisał(a):
            > > koszty pobytu w szpitalu pokrywa rzad niezaleznie od tego ze matka nie jes
            > t
            > > obywatelka N.Z.
            >
            > Co staje sie coraz wiekszym problemem.
            >
            >Owszem staje sie ale narazie jeszcze tak jest, wiec jezeli ktos ma takie plany
            to lepiej wczesniej niz pozniej
            >
            > www.nzherald.co.nz/storydisplay.cfm?storyID=3520653&thesection=news&thesubsection=general
        • yvona73pol mam pytanie 31.08.03, 18:40
          czesc Asiu,
          teraz rzadziej sie moge odzywac, bo internet w kafejkach...
          mam pytanie, tylko sie nie smiej, a jak nie bedziesz wiedziec to moze jakis
          czytelnik? otoz w zwiazku z wyjazdem do australii, na razie wielce
          hipotetycznym, zastanawiam sie jaka jest stawka jesli chodzi o udzielanie
          korepetycji - konwersacji z francuskiego, co moglabym (chcialabym) robic
          zarobkowo, no i czy w ogole bym mogla? moze sa jakies ograniczenia o ktorych
          nie wiem, ja znam francuski biegle; wiadomo, ze z rasowym francuziszem nie ma
          porownania, ale czesto to ja korygowalam francuzow wokol siebie (no, czesto w
          myslach, bo w koncu nie nalezy byc upierdliwym), a w pisaniu to nie chwalac sie
          jestem lepsza...
          no wiec tak sobie niesmialo mysle, ze to moze jest jakis pomysl, ale nie mam
          pojecia wlasnie o tym ile zazadac za godzine na ten przyklad;
          poza tym ciesze sie, ze watek ma sie dobrze, staram sie sledzic; i historie
          koperku i domku, no i nie tylko,
          a w miedzyczasie przygotowuje wystawe ze znajomymi i szarpie sie z oprawa
          obrazow tudziez niechlujnymi fotografami przysparzajacymi mi siwych wlosow na
          glowie - jakosc odbitek wola o pomste do nieba, a publika ma oko krytyczne, no
          a odmowic przyjecia partactwa i nie zaplacic, to u nas w miasteczku
          niepraktykowane, niestety, wiec ze stresem w oku i pedzelkiem w reku ucze sie
          trudnej sztuki retuszu, zobaczymy efekty szostego,
          calusy i pliss, nie zapomnijcie o mojej prosbie, moze jakis
          litosciwy "kangaroo" bedzie mogl mnie poratowac?
          pozdrowionka
          Iwona
          • Gość: Peter Re: mam pytanie IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 31.08.03, 22:46
            > jesli chodzi o udzielanie
            > korepetycji - konwersacji z francuskiego, co moglabym (chcialabym) robic
            > zarobkowo, no i czy w ogole bym mogla?


            W NZ nauka jezykow obcych nie jest popularna.
            Patrz artykul, ktory ukazal sie Heraldzie pare tygodni temu.

            www.nzherald.co.nz/storydisplay.cfm?thesection=news&thesubsection=&storyID=3507921&reportID=1162603

            W mojej lokalnej bezplatnej gazetce niedawno ukazal sie wywiad z pewna pania,
            ktora udziela lekcji francuskiego w swoim domu. Ton byl raczej humorystyczny, a
            na zdjeciu pokazane byly same starsze panie. Mam wiec wrazenie, ze nauka
            jezykow obcych w NZ to raczej rzadkie hobby dla znudzonych emerytow.
            • Gość: Asia Re: mam pytanie IP: *.dodd.co.nz 01.09.03, 02:10
              no wiec wlasnie tez takie wrazenie odnosze, ze jezeli ktos tu sie uczy jezykow
              to raczej cudzoziemcy jezyka angielskiego i to tez nie prywatnie ale w szkolach
              jezykowych, pewnie sprobowac mozna ale trudno powiedziec co z tego wyjdzie.
              • yvona73pol Re: mam pytanie/ korepetycje 03.09.03, 19:50
                dzieki za info,
                jednak sprobuje, ponoc w AU sa szanse, wezme ze soba certyfikaty, kto wie, moze
                cos znajde, a jak nie no to cos innego,
                a do Quebecu chwilowo nie moge z roznych wzgledow, a szkoda, bo mam tam full
                znajomych, ale kiedys.... na pewno,
                na razie Australia wygrywa no i chyba zrozumiale.....
                caluski
                Iwona
                • Gość: Asia Re: mam pytanie/ korepetycje IP: *.dodd.co.nz 04.09.03, 02:33
                  yvona73pol napisała:

                  > dzieki za info,
                  > jednak sprobuje, ponoc w AU sa szanse, wezme ze soba certyfikaty, kto wie,
                  moze
                  >
                  > cos znajde, a jak nie no to cos innego,
                  > a do Quebecu chwilowo nie moge z roznych wzgledow, a szkoda, bo mam tam full
                  > znajomych, ale kiedys.... na pewno,
                  > na razie Australia wygrywa no i chyba zrozumiale.....
                  > caluski
                  > Iwona
                • Gość: Asia Re: mam pytanie/ korepetycje IP: *.dodd.co.nz 04.09.03, 02:35
                  yvona73pol napisała:

                  > dzieki za info,
                  > jednak sprobuje, ponoc w AU sa szanse, wezme ze soba certyfikaty, kto wie,
                  moze
                  >
                  > cos znajde, a jak nie no to cos innego,
                  > a do Quebecu chwilowo nie moge z roznych wzgledow, a szkoda, bo mam tam full
                  > znajomych, ale kiedys.... na pewno,
                  > na razie Australia wygrywa no i chyba zrozumiale.....
                  > caluski
                  > Iwona

                  Zycze powodzenia, a certyfikaty zawsze trzeba brac bo tutaj patrza na to jakie
                  ma sie papierki, no i to jakby zrozumiale
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 62.234.179.* 02.09.03, 19:57
        Domek domkiem, ale jak sie miewa nasza bohaterka i jak jej idzie w nowej
        pracy?? (bo przeciez to temat przewodni)
        Asiu, udalo ci sie rozruszac swoich wspolpracownikow?
        Ja pamietam moje pierwsze dni w pracy.. nagle zaczal sie jakis rumor, wszyscy
        zaczeli biegac i opowiadac cos ze zdenerwowaniem, nawet sie nie wsluchiwalam,
        wpatrzona w komputer, w koncu szef mnie zagadnal czy juz slyszalam? A ja nadal
        nie wiem - o czym on mowi? Jak mi powiedzial o WTC to bylam przekonana ze
        stroja sobie ze mnie zarty, uwierzylam dopiero jak mi wlaczyli tv.
            • Gość: Asia Re: Przeprowadzka IP: *.dodd.co.nz 03.09.03, 02:52
              W koncu wczoraj wieczorem sie przeprowadzilismy, oczywiscie musial padac
              deszcz, wiec nasze latanie garaz-dom-dom-garaz bylo bardzo urozmaicone. Caly
              garaz zawalony kartonami, ktore to kartony zostaly dostarczone kilka dni przed
              nasza przeprowadzka na co poprzedni wlasciciel uprzejmie sie zgodzil zebysmy
              zajeli garaz zanim jeszcze kupno domu zostalo sfinalizowane.
              Z tego calego balaganu musielismy wczoraj wyciagnac lozko dla corki, i kanape
              dla nas, kanapa nieprzecietnie ciezka i na dodatek nie bardzo chciala wejsc
              przez drzwi, trzeba bylo ja drugimi drzwiami wnosic, niestety poscieli poza
              poduszkami nie udalo nam sie znalezc, znalezlismy tylko dwie narzuty i welniane
              cosik co sie na materac zaklada (kurcze nie wiem jak to sie nazywa). Oczywiscie
              w nocy musial wyskoczyc spory mrozek, wiec w pewnym momencie zaczelismy sie
              niekontrolownie trzasc z zimna noca, chcac niechcac musialam wstac i czegos
              szukac, znalazlam dwie duze poduszki (z pior) i jakies flanelowe przescieradlo,
              wiec rzucilam to na nas, tyle ze oczywiscie w nocy wszystko to sie zsuwalo , no
              zreszta mozecie sobie sami dopowiedziec :)

              ja jeszcze wieczorem sie uparalam zeby lodowke wniesc (bo mialam sporo
              zamrozonego jedzenia) mlzonek sie oczywiscie na mnie zdenerwowal i to niezle,
              bo byl juz zmeczony (ale kto nie byl) i powiedzial na moje nalegania ze nie
              chce ze mna rozmawiac , na co ja ze rozmawiac niemusi ale spac i tak ze mna
              bedzie musial hihihi,, no wiec wtargal ta lodowke i poszedl spac, corka tez a
              ja jeszcze do polnocy ja mylam, (nie musze mowic jak pachniala po rozpakowaniu)
              potem jeszcze musialam isc do garazu i przetrzasac kartony zeby znalezc jakis
              przedluzacz bo kabel nie siegal kontaktu. No i rozpakowalam troche kuchennych
              rzeczy coby mozna bylo miec czym i na czym jesc i pic, a takze wyposazylam
              lazienke zeby kazdy mogls sie rano wykapac i miec czym wytrzec.
              Nastepne pare dni zajmie nam rozpakowywanie ustawianie, ukladnie, znajdowanie
              itd itd itd. fajnie by bylo najpierw zrobic w domu to co mam chec zrobic ale
              niestety tak sie nie da bo mieszkac gdziec musimy a biorac pod uwage ze za
              wynajem placilismy 300 dol a pozyczke bedziemy splacac ok 100 dol. niebardzo
              nam sie oplacalo wynajmowac i w miedzy czasie cos w domu robic. No ale masz
              babo co chcialas.

              Wychodzac dzis rano do pracy znalazlam na podjezdzie cos ok 2 dol. w 5 i 10
              centowkach, chyba ktos mi na szczescie je sypnol, postanowilam je wrzucic do
              butelki po winie z bombellkami ktore wypilismy na powitanie domku.

              Dzisiaj jestem zmeczona, niewyspana i podekscytowana (ciekawe czy malzonek
              bedzie sie do mnie odzywal czy tylko bedzie ze mna sypial hihihi) ok dalszy
              ciag jutro

              pozdrawiam wszyskich cieplutko

              ps. zamowilam gaz, mam nadzieje ze przywioza dzisiaj (uzylam calej swoje
              kobiecej elokwencji)i mam nadzieje ze dzis wieczorem bedzie mi juz cieplo i ze
              koldry znajce



                • Gość: Asia Re: Przeprowadzka IP: *.dodd.co.nz 04.09.03, 02:32
                  Wiesz tak naprawde to trudno mi powiedziec co warto zabrac, to pewnie zalezy
                  skad sie wyjezdza co sie posiada i za jakie pieniadze mozna sie tego pozbyc,
                  przewiezienie moich rzeczy z oplatami tutaj kosztowalo mnie 3900 USD plus 1600
                  NZD plus jeszcze pewnie jakas oplata za moj rower ktory wzieli na kwarantanne
                  bo mial zablocone opony , wiec jak widac przeprowadzka nie jest tania i trzeba
                  sobie przekalkulowac czy sie oplaca. Jak narazie to niewidzialam tutaj takich
                  regalow jak na ogol w Polsce sie kupuje do pokoju a poza tym to oczywiscie
                  wszystko jest, ceny tak na oko mniej wiecej to co w Polsce w zlotowkach to tu
                  taka sama kwota tyle ze w tutejszych dollarach.
                  Ja osobiscie jestem wielbicielka butow, buty zdecydowanie w Polsce sa
                  ladniejsze i wiekszy wybor, takie rzeczy jak garsonki np. zdecydowanie w Polsce
                  tansze, tylko gdzie tu chodzic w garsonkach jak ksiegowa do pracy przychodzi w
                  dlugiej spodnicy, addidasach za kostke i bialych skarpetkach. Jak sie ubiore w
                  garsonke i buty na obcasie to sie ludzie za mna na ulicy ogladaja.

                  Jezeli chodzi o przewoz rzeczy to oczywiscie trudno mi sie bylo rozstac z
                  pewnymi rzeczami ktore bardziej sentymentalna maja wartosc niz materialna, tyle
                  ze wyslanie drobnicy licza na kg i ceny sa bardzo wysokie wiec przy wyslaniu np
                  100 kg skrzynki zaplacilabym mniej wiecej tyle samo co za kontener. W Polsce
                  ciezko jest sprzedac uzywane rzeczy, albo sprzedaje sie za bezcen, albo rozdaje
                  rodzinie czy znajmomym, wiec postanowilam przywiezc to co mialam. Liczac koszty
                  pewnie za te pieniadze kupilabym wszystko to co jest mi potrzebne z grubszych
                  rzeczy, ale malzonek ma duzo narzedzi dobrej jakosci a te zdecydowanie nie sa
                  tanie tutaj.

                  Jezeli masz jakies konktretne pytnia to bardzo prosze bo nie wiem czy
                  pomyslalam o wszystkim co mogloby cie zainteresowac.

                  Pozdrawiam cieplutko
                  • Gość: kangur Re: gruneberga pytania i odpowiedzi na nie IP: 203.40.174.* 08.09.03, 09:12
                    Wszystko fajnie tylko piszcie raczej po kolei gdyz trzeba szykac w watkach
                    wiedzac,ze gdzie placze sie ostatnia data,tak jest latwiej,a ze temat nabiera
                    rumiencow tym bardziej sie rece trzesa szukajac gdzies ukrytego postu.
                    A ja wciaz w kartonach,mamy teraz wszystko podwojnie,zajme sie sprzedaza
                    zbytecznego majdanu ale na czytanie mam zawsze czas,
                    pozdrowienia,juz czuc wiosne.
                    • Gość: Asia Re: gruneberga pytania i odpowiedzi na nie IP: *.dodd.co.nz 09.09.03, 02:36
                      Gość portalu: kangur napisał(a):

                      > Wszystko fajnie tylko piszcie raczej po kolei gdyz trzeba szykac w watkach
                      > wiedzac,ze gdzie placze sie ostatnia data,tak jest latwiej,a ze temat nabiera
                      > rumiencow tym bardziej sie rece trzesa szukajac gdzies ukrytego postu.
                      > A ja wciaz w kartonach,mamy teraz wszystko podwojnie,zajme sie sprzedaza
                      > zbytecznego majdanu ale na czytanie mam zawsze czas,
                      > pozdrowienia,juz czuc wiosne.

                      A od czego ci sie race trzesa? czyzby od rozpakowywania kartonow tak jak mnie?
                      hihihi
                      U mnie w sobote lato bylo, latalam po ogrodko w krotkich spodenkach a od
                      poniedzialku jakby zima wrocila zimno a na dodatek dzisiaj jeszcze leje caly
                      dzien.
                      Rane dobrze ze nie pracuje gdzies w fabryce bo bym sie chyba zaplakala w
                      poniedzialek bylam taka zmeczona ze ledwo siedzialam, w ten weekend juz nie
                      bede tak zaiwaniac ale robote w domu i kolo domu mam zapewniona na nastepny
                      rok.

                      pozdrawiam cieplutko
      • Gość: Asia cos sexownego IP: *.dodd.co.nz 09.09.03, 02:16
        No nareszcie jakis akcent humanistyczny, bo do tej pory tylko mowa o kasie,
        zawodach, ksiegowych... Brakowalo mi tylko tego slowa - sex!!! Nie jestem
        maniakiem seksu (a moze jestem... nie wiem)ale chyba wyjazd na antypody nie
        powoduje rowniez i w tej kwestii diametralnego odwrocenia, przeinaczenia
        podstawowych potrzeb ludzkich... Pisz Asiu jak wyglada Twe zycie i pod tym
        wzgledem... Ciekawe jestem Twych spostrzezen co do jakosci zycia seksualnego
        Nowozelandczykow... Pisz czy oni Cie kreca... Jak sobie radzisz z zyciem
        intymnym tam na tym odludziu.... Napisz o ich swobodzie seksualnej - jesli
        zdazylas juz poczynic w tym wzgledzie jakies obserwacje... A przy okazji moze
        dostaniemy kilka szczegolow co to Twych preferencji, bo jak do tej pory jawisz
        mi sie jako kobieta pelna temperamentu - w sferze intymnej rowniez... Byc moze
        nie czytalem opisu fizycznego Twej osoby, ale ciekaw jestem jak wygladasz i
        czy "kuska" im na Twoj widok dyga... Purystow jezykowych i moralistow z gory
        przepraszam za powyzsze... A wszystkich humanistow i Ciebie Asiu - pozdrawiam
        po staropolsku - z jezyczkiem .... ;)



        • Gość: Asia Re: cos sexownego IP: *.dodd.co.nz 09.09.03, 02:23
          Rane az mi sie palec zemsknal i wyslalam odpowiedz bez odpowiedzi hihihihi

          No coz nie wiem ile masz lat ale tak czy inaczej chyba powinienies wiedziec czy
          jestes maniakiem sexu czy tez nie jestes.

          Wyjazd na antypody powoduje diametralne odwrocenie,, ten kto byl na gorze teraz
          jest na dole a ten/ta kto byl na dole teraz zmnienia pozycje na ta gorna.

          Jakosc zycia sexualnego nowo zelandczykow?? niby jak mam ta jakosc zmierzyc?
          • Gość: Asia Re: cos sexownego IP: *.dodd.co.nz 09.09.03, 02:26
            no wiec na czym to ja skonczylam?/ chyba na tym ze maja wiekszy komfort
            psychiczny bo zycie sexualne nie kojarzy sie tutaj z roznymi konsekwencjami a
            raczej z przyjemnoscia. Samotne mamy tez nie maja problemu ze znalezieniem
            sobie partnera chocby nawet miala 5 dzieci, o tatusia czy tez tatusiow na ogol
            nikt nie pyta.

            Czy ja jestem kobieta z temperamentem - napewno tak, gdyby tak nie bylo to
            pewnie by mnie nie ponioslo az na antypody tylko poto zeby sprawdzic jak bedzie
            wygladalo moje zycie sexualne przewrocone do gory nogami. Jezeli chodzi o
            facetow - to chyba jednak postawila bym raczej na polaka niz na
            nowozelandczyka, ale jak wiadomo z kazdej reguly sa wyjatki. A jak ja wygladam -
            no coz ostatnio nieszczegolnie bo jestem lekko przemeczona po przeprowadzce i
            rozpakowywaniu kartonow przez dwa dni, a do tego jeszcze doszlo pielenie
            ogrodka, pranie, sprzatanie itd itd itd (aha w sobote sie wlalam dla odprezenia)

            zreszta czy tak naprawde to dla faceta wyglad kobiety ma jakiekolwiek
            znaczenie????? Chetnie uslyszala bym meskie opinie na ten temat bo ja osobiscie
            watpie w to ze faceci w jakikolwiek sposob kieruja sie kobiecym wygladem .

            Aha pytales jeszcze o moje upodobania - no coz zdecydowanie preferuje mezczyzn.
            Napisz jakie sa twoje upodobania :)




            No wiec przenioslam na koniec coby wszyscy mieli latwy dostep do poczytania,
            ciekawa jestem wypowiedzi innych nie trzymajcie swoich mysli tylko dla siebie
            bo takim sposobem watek umrze smiercia naturalna
            • Gość: Saba Re: cos sexownego IP: *.dsl.hccnet.nl 09.09.03, 12:39
              Asiu, czyzbys sugerowala, ze w Polsce seks nie kojarzy sie z przyjemnoscia, ale
              z konsekwencjami..? To ciekawe..

              Napisz dlaczego postawilabys na Polaka. Wprawdzie nie znam wielu
              Nowozelandczykow, ale paru wysportowanych Australijczykow przewinelo sie przez
              moje znajomosci, gw wakacyjne i musze przyznac ze niczego sobie sa ;-)

              No i mam nadzieje, ze nie zaczniesz wierzyc w to, ze wyglad kobiety nie ma
              zadnego znaczenia! Mam nadzieje, ze nie zaczniesz sie ubierac w dluga spodnice
              w polaczeniu z adidasami i bialymi skarpetami!
              • Gość: Asia Re: cos sexownego IP: *.dodd.co.nz 09.09.03, 22:29
                No coz chyba to wlasnie sugerowalam, warunki zycia w Polsce jakby nie sprzyjaja
                temu zeby nie myslec o tym co bedzie jak sie urodzi dziecko, pierwsze czy tez
                nastepne. W tej chwili jak wiadomo mamy ujemny przyrost naturalny a coraz
                wiecej mlodych ludzi z ktorymi rozmawialam nie chca zakladac rodziny bo zdaja
                sobie sprawe ze nie sa w stanie tej rodziny utrzymac. Pewnie odezwa sie zaraz
                glosy ze przeciez sa srodki antykoncepcyjne - owszem sa, tyle ze wielu ludzi
                poprostu na nie nie stac.

                Oczywiscie ze nie sugeruje ze wyglad kobiety nie ma znaczenia, bo w pewnych
                sytuacjach ma, tyle ze smiem twierdzic ze dla faceta ktory szuka sexu ten
                wyglad jest malo wazny (pomijajac np taki przypadek ze kobietka jest malo
                czysta)
                Ubierac sie nie mysle w spodnice addidasy i biale skarpetki bo lubie eleganckie
                ubranka, lubie czuc sie elegancka, zadbana i sexowna,, ale pamietam kiedy
                bylismy tu poprzednim razem uszylam sobie dres, w ktorym to dresie spedzalam
                wiekszosc wieczorow bo bylo mi tak wygodnie. Do tej pory moja rodzina wspomina
                moj "elegancki dresik" bo tak go nazwalismy.

                Jezeli chodzi o rodzaj meski mieszkancow Nowej Zelandii, wydaje mi sie ze sa
                dobrymi kandydatami na mezow, napewno w domu wykonuja duzo wiecej tzw babskich
                zajec niz przecietny Polak, ale Polacy sa chyba bardziej mescy (chociaz
                niewiescieja ostatnio.

                pozdrawiam cieplutko :)
                • niewyjasnione dr Starowicz 11.09.03, 02:34
                  Dwa adresy www:
                  www.bestplaces.net/html/climatewld3.asp?wmo=123750&cty=PL
                  www.bestplaces.net/html/climatewld3.asp?wmo=931190&cty=NZ
                  Ilosc dni z temperatura
                  ponizej 0 stopni Celsjusza, rocznie:
                  Warszawa 117
                  Auckland 1

                  I tak mi sie przypomina (wywiad?) ze Starowiczem,
                  w ktorym to ten nobliwy seksuolog uczenie wyjasnial mechanizm zjawiska,
                  ze w krajach naslonecznionych i bogatych ludziom seks czesciej w glowie,
                  nizli w krajach, gdzie ubogo i zimno.
                  • Gość: Asia Re: dr Starowicz IP: *.dodd.co.nz 11.09.03, 02:39
                    i absolutnie zgadzam sie z dr. Starowiczem, jak czlowiekowi dobrze i cieplo to
                    ma chec sobie pobaraszkowac a jak mu zimno i ciagle zestresowany to nie w
                    glowie mu figle albo przynajmniej nie tak czesto. Dowiedzione zreszta ze stress
                    ma ogromny wplyw na moznosc
                  • Gość: Asia Re: cos sexownego IP: *.dodd.co.nz 15.09.03, 02:32
                    absolutnie nie, dlatego napisalam ze nowozelandczycy sa dobrym materialem na
                    meze i to ze wykonuja tzw damskie zajecia w domu jest zasluga podejrzewam tego
                    ze w miare w mlodym wieku wyprowadzaja sie z domu i musza sami dbac o siebie bo
                    mamusia im nie upierze i nie ugotuje, wychowanie w domu zreszta tez maja inne
                    niz chlopcy w Polsce. W Polsce na ogol jest tak ze jak juz tata za mama
                    doczekaja sie meskiego potomka to kurz z pod nog mu cale zycie wymiataja.

                    Wlasciwie nie wiem na czym opieram swoja teorie ze kiwisi sa mniej mescy, moze
                    na tym ze praktycznie kazdy (lub zdecydowana wiekszosc) polak potrafi cos
                    zmajsterkowac a kiwisi (wiekszosc) do byle srubeczki szukaja fachowca. Ale moze
                    sie myle. Nie bede sie upierac przy swoim bo i praktyke w tym wzgledzie mam
                    bardzo mala. To byla taka ocena na oko ze tak powiem

                    pozdrawiam

                    P.S. Zauwaz ze zaden z Panow nie podjal tego watku, to ci zagwostka dopiero
                    hihihi
                  • numbat Re: cos sexownego 18.09.03, 07:48
                    Gość portalu: Saba napisał(a):

                    > Oj, Asiu, czyzbys byla jedna z tych ktore twierdza, ze wykonywanie przez
                    > facetow tzw. babskich zajec umniejsza im na meskosci...???

                    witam wszystkich Saba wykonywanie jak to nazwals "babskich zjec"
                    to przeciez fajna sprawa...wszystko zalezy co masz na mysli jezli
                    chodzi o strony kobiecych zajec:))))
                    w koncu przeciez mezczyzni bardzo dobrze gotuja, ze sprzatniem moze byc roznie,
                    bo w koncu przeciez mozna zatrudnic "kobiete ktora zadnej pracy sie nie boi:)))
                    (zart oczywiscie) jezeli chodzi o meskosc.....w ciele to tez, roznie to wyglada.
                    Czyli Ci wspaniali mezczyzni na swych szalejacych "rumakach".Zreszat wszystko
                    w tej chwil wyglada inaczej niz kiedys ( w innej epoce).Stresy, kobiety staja
                    sie kompletnie niezalezne-zwiazki osobiste staj sie bardziej skomplikowane....
                    "biedni mezczyzni" zala sie ze, kobiety zaczynaja dominowac i tak dalej.
                    W sumie inaczej to wyglada w Australii i Nowej Zelandii niz np. w Europie
                    Ameryce Polnocnej i innych kontynentach.Temat na nastepna epopeje albo dobra
                    szklaneczke wina .
                    Czas na mnie pozdrawiam wszytkich ide na masaze do szpitala w koncy, okazalo sie
                    ze masazystka (czyli kobietka z fizjoterapii) bardzo dobrze zna swoje zajecie...
                    tak mirozmasowal miesien pod kolanem( tylko prosze sobie nie dopowiadac zadnych
                    sprosnych mysli:))) ze poczulem sie jak nowo narodzony. I jak tu nie kochac
                    kobiet. Do nastepnego spotkania.

                    ps.do Asi juz starm sie napisac cosik sensownego na twoj@, ale fajna sprawa
                    wynikla wlasnie otrzymalem sobie taki telefon przez ktory mozna fotografowac,
                    przetestowalem i fajne to wyglada, mozna przesylac musyke , swoj nagrany glos
                    jak tylko sie troche wydobrzeje to przesle jakies zmyslne zdjecia.:)))
                    Od przyszlego roku z Brysbane do Nowej Zelandii bedzie mozna poleciec w jedna
                    strone za $145 dolcow!!! .
                    Wiosna piekna sie tutaj u nas zaczela wczoraj bylo prawie 31 stopni
                    ale poniewaz ocean powiewa wiec ni czuje sie tego tak bardzo.
                    a po za tym....jak mawial pewien nadobny ksiadz-optymista....
                    sex...sex...sex...jest tez forma egzystencji miedzy robaczkami na ziemi:)))
                    pozdrawiam wszystkich cieplo i optymistycznie.
                    do nastepnego klawiszowego...
                    spotkania.

                    ps...Asiu wkrotce wielka sprawa w Australii- oczywiscie rugby....mistrzostwa
                    swiata to bedzie ogromne wydarzenie. Wczoraj byl specyjalny program o
                    "black" czyli narodowej druzynie w rugby z Nowej Zlelandii. Sa szanse ze
                    moga zdobyc mistrzostwo swiata. I oczywiscie ten niesamowity taniec przed
                    rozpoczeciem meczu- to taki taniec wojownikow Maosrykich.
                    Fatnastyczny i to bedzie transmitowane przed kazdym meczem w ktorym bedzie
                    uczestniczyc druzyna z Nowej Zlenadii. Maja swietne czarne koszule i naprawde
                    bardzo dobrze graja w rugby. I z tego co wiem to sa bohaterami Nowej Zelandii.
                    Jak bede lecial na Nowa Zlendie to zabiore jednak....polskie piwko:)))
                    Za miesiac Australiia "oszaleje " na punkcie RUGBY...

                    DO NASTEPNEGO KLIKNIECIA.





































                    4




          • Gość: Asia Re: odpowidz dla paw dady IP: *.dodd.co.nz 10.09.03, 02:10
            Ani jedno, ani drugie, dziala tu czyste prawo ekonomiczne czyli popyt i podaz.
            Wyglada na to ze Ty albo ludziom czegos zazdroscisz albo nie mozesz sobie dac
            rady ze soba wiec dla poprawienia sobie chumoru starasz sie dokopac wszystkim
            na okolo, czyzbys uwazal ze to forum jest tylko i wylacznie dla takich
            malkontentow jak Ty?

            Wiesz po przeczytaniu Twojej wypowiedzi przypomnialo mi sie co kolezanka w
            pracy powiedziala na temat kolegi ktory byl wiecznie nieszczesliwy i dla
            poprawienia sobie chumoru wiecznie krytykowal innych. Powiedzenie jest malo
            ladne (za co przepraszam wszystkich pozostalych czytajacych) ale pasuje do
            Ciebie jak ulal a brzmi mniej wiecej tak : " jestem nieszczesliwy, z dupy mi
            smierdzi i ptaszki na mnie sraja" . Przemysl to sobie moze.

            Pozdrawiam
      • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au 10.09.03, 06:57
        zeby nikogo nie urazic, ale NZ-czycy sa raczej prymitywni.
        ja mieszkam i pracuje niedaleko bo w Australii od wielu lat, wielu Kiwis
        wyjezdza do Australii zeby poprawic sobie byt. z racji mojej pracy ( pracuje
        dla Australijskiego rzadu) moge smialo skomentowac, ze sytuacja ekonomiczna i
        socjalna NZ jest raczej uboga.
        podobaja mi sie Twoje doswiadczenia Asia, widac ze jestes odwazna i niczego sie
        nie boisz. mam na mysli Twoja odwage i chart ducha wyjezdzajac z Polski.
        tutaj wsrod mlodych ludzi jest bardzo popularne,ze zaraz po maturze wyruszaja w
        podroz dookola swiata. mysle, ze dla nas Polakow nie bylo to realne pare lat
        temu, ale teraz przy odrobinie zaradnosci mysle, ze jest calkiem realne.
        • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 10.09.03, 22:52
          Daleko idace uogolnienie na temat NZ. Kazdy ma inne doswiadczenia i spotyka
          innych ludzi z danego kraju. Jak i moja zona pracujemy w powaznych firmach,
          spotykamy na co dzien wyksztalconych ludzi i trudno ich nazwac prymitywnymi.

          Ciekawe jaka to praca dla rzadu...
          Moze opieka spoleczna?
          Wtedy latwo zrozumiec Twoja opinie na temat Kiwusow. Spotkalem sie ze zdaniem,
          ze pomoc socjalna w Australii jest lepsza niz w NZ i z tego powodu wielu
          takich, ktorzy nie moga liczyc na dobre wynagrodzenia wyjezdza do AU.

          Oczywiscie dochod narodowy per capita w AU jest nieco wyzszy niz w NZ. Rowniez
          place przecietne. Ale nizsze koszty zycia tutaj chyba to rekompensuja.

          Nie czuje sie urazony, ale namawialbym do ostroznosci w tworzeniu opinii o
          mieszkancach danego kraju nie mieszkajac w tym kraju. W mojej firmie w
          magazynie pracuje pewien strasznie prymitywny i brudny Australijczyk. Nie ma to
          wplywu na moja opinie o calym narodzie across the ditch.

          Zjawisko migracji z NZ do AU istnieje, ale jest bardzo korzystne, bo podnosi
          sredni poziom inteligencji mieszkancow po obu stronach Morza Tasmana.

          Pozdrawiam


          • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au 11.09.03, 00:38
            dziekuje za reprymende..
            Peter, w NZ bywam regularnie i mam kilku znajomych. przyjezdamy glownie w zime
            na narty, chociaz w Australii tez sa warunki, ale przyjezdzamy ze wzgledu na
            znajomych - nie sa oni rodowitymi Kiwis. krotko mowiac dominujaca grupa ludzi
            myslacych w NZ jest emigrantami, czy sie zgodzisz?
            prace mam wyjatkowo ciekawa i nie jest to praca w 'socialu'.
            ciekawe co robisz w NZ, jak dlugo jestes i co sklonilo Cie do wyboru NZ ?
            • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 11.09.03, 01:36
              Jaka reprymenda!?

              Musialem odezwac sie, aby rozwinela sie ciekawa dyskusja. Bez kontrowersyjnych
              pogladow kazdy watek szybko umiera. Poza tym, temat mnie interesuje. Od czasow
              studenckich marzylem o NZ, ale dopiero niedawno, blisko czterdziestki bylo mnie
              na to stac. Wiedzialem tez, ze z naszymi kwalifikacjami i doswiadczeniem
              zawodowym nie bedzie problemow ze znalezieniem dobrej pracy. Jestem inzynierem
              w przedstawicielstwie znanego europejskiego producenta urzadzen przemyslowych.
              Zona zostala sekretarka w kancelarii prawniczej. Znalezienie pracy zajelo nam 3-
              4 tygodnie po przyjezdzie.

              Rzeczywiscie, w skali macro, NZ robi swietny interes na imigrantach. Nagle
              pojawiaja sie wyksztalceni ludzie, chetni do pracy i placenia podatkow. I
              jeszcze za wszystko sami placa. A tu takich brakuje autentycznie. Czasem
              przeraza mnie niekompetencja i nieodpowiedzialnosc, z ktora czesto sie tu
              spotykamy. Ale czyz nie ma jej w innych krajach??

              Nie sugerowalem, ze masz nieciekawa prace. Sadzilem, ze w pracy masz okazje
              spotykac Kiwi nieudacznikow. A takich chyba najlatwiej w opiece spolecznej.

              Gratuluje pracy w "rzadzie". Wydawalo mi sie dotychczas to niemozliwe do
              osiagniecia dla imigranta z nie-anglojezycznego kraju. Chyba, ze jestes tam juz
              wiele lat, nie masz akcentu i zanglicyzowales nazwisko.

              pozdrawiam cieplutko
              • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au 11.09.03, 02:33
                fajnie Peter, ze napisales.
                podziwiam odwage i ciekawosc swiata, na pewne decyzje nigdy nie jest za pozno...

                na temat pracy w Australii napisalam w watku 'w ktorym kraju pracuje sie
                najlepiej'.
                osobiscie nie moge narzekac: pracuje na stanowisku o ktorym mi sie nigdy nie
                marzylo, mam akcent, bo najpierw mowilam po francusku potem po angielsku, ale
                tutaj nikogo to nie boli - Australia jest pod tym wzgledem bardzo
                demokratyczna. zdajesz sobie sprawe, ze transformancja jaka zaszla w Australii
                byla tylko mozliwa dzieki duzej ilosci emigrantow, ktorzy w pewnym sensie
                uksztaltowali jej obecny wyglad. w Australii jest wszystko mozliwe Peter...


              • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 11.09.03, 02:36
                nie zgodze sie z opinia ze nie ma szans na prace w rzadowej placowce dla
                immigrantow i w N.Z. i w Australi sa takie mozliwosci. Z tego co pamietam w
                Australii trzeba przejsc wiecej roznych testow zeby dostac sie do placowki
                rzadowej, ale napewno jest to mozliwe i tu i tam jezeli bedzie sie sledzilo
                rzadowe etaty i dostatecznie dlugo i namietnie wysylalo swoja aplikacje
                oczywiscie.

                Czy Nowo Zelandczycy sa bardziej prymitywni niz Australijczycy - moze pod
                pewnymi wzgledami tak ale oczywiscie nie mozna tego rozciagac na wszystkich. W
                Australii jest duzo wiecej immigrantow z innych krajow europejskich jak np.
                Niemcy czy Wlosi, w N.Z. wiekszosc ma pochodzenie Angielskie czy tez moze
                raczej UK, innych narodowsci (europejskich) procentowo jest niewiele i to
                napewno ma wplych na to ze Nowozelanczycy sa troche inni niz Australijczycy.
                Mieszkalam troche w Australii i smiem twierdzic ze Nowo Zelandczycy sa bardziej
                otwarci i bardziej przyjacielscy, ale to oczywiscie moje subiektywne odczucie
                bo wszystko zalezy od tego w jakiej grupie czlowiek akurat mial szczescie sie
                obracac.
                Jezeli chodzi o emigracje z N.Z. do Australii to zdaje sie ze sporo sie
                zmniejszyla od czasu kiedy Nowozelandczycy musza tak samo czekac na
                unemployment benefit jak wszyscy inni, kiedys mogli dostac po tygodniu. Trzeba
                tez wziac pod uwage fakt ze Australia jest duzo wiekszym krajem i oczywisie
                chociazby z tego wzgledu ludzie tam jada bo tam sa wieksze mozliwosci. Jezeli
                chodzi o poziom zycia to nie rozni on sie diametralnie a podejrzewam ze
                zadluzenie obywatela na glowe jest wieksze w Australii (ale to tylko moje
                podejrzenia moze ktos to sprawdzi jak bedzie mial chec i czas.)

                pozdrawiam obydwu Panow
                • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au 11.09.03, 03:32
                  Jak sie masz Asia?
                  dziekuje za pozdrowienia ale ja jestem "ONA".

                  jak juz wspomnialam o pracy w Australii napisalam w watku "w ktorym kraju
                  pracuje sie najlepiej". co do pracy w public service to egzaminy zostaly dawno
                  zniesione, utrudnione jednak jest samo interview bo jest bardzo selektywne.
                  jesli kogos interesuje temat dokladnie, prosze napisac.

                  co do stopy zyciowej i faktu zadluzenia Australijczykow, to chyba nie sa
                  czynniki porownywalne?
                  natomiast fakt, ze tutaj zyje sie wygodnie i cieplo jest nie odrzucenia,
                  zgodzisz sie ze mna?
                  no i jeszcze podpisze sie pod uwaga Peter, ze sama atmosfera pracy jest bardzo
                  konstruktywna, pelna pomoc, kooperacja i docenianie Twoich wysilkow w formie
                  bonusow i prezentacji. to wszystko sie bardzo liczy, a na polskie warunki chyba
                  ciagle nierealne ...
                  napisz co nowego w domu, nowa lazienka, czy nowa kuchnia, a moze wszystko naraz?
                  powodzenia

                  • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 11.09.03, 04:21
                    Co nowego w domu? Sam fakt, ze mieszkam w domu z ogrodkiem z tylu i
                    trawniczkiem z przodu jest dla mnie wydarzeniem. Cale zycie mieszkalem w
                    blokowiskach, a tu taka odmiana.......

                    Pierwsze dni nie moglem zasnac. Sypialnia na parterze, za oknem trawniczek,
                    zadnego ogrodzenia, krat, alarmow czy tez psa. Sciany z tektury, w drzwiach
                    zamek z blaszki co mozna kopniakiem wywalic. Ale czujemy sie bezpiecznie,
                    miedzy innymi dlatego wyjechalismy.

                    Wygodnie i cieplo, to fakt. Na szczescie nigdy nie jest przesadnie upalnie, czy
                    tez mroznie.
      • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.09.03, 09:17
        Asiu serdecznie pozdrawiam....tak to bywa czasmi ,biegajac po plazy
        "skrecilem" sobie stope. I pare tygodni byly masaze, jakis naciagania
        i tak dalej. Komputer troche nawalil. A w glowie mialem myslenie zeby dobrze,
        zaczac chodzic. Juz coraz lepiej. Doskonala opieka w tutejszym szpitalu.Studenci
        mieli doskonale poletko doswiadczalne na moich nerwach.:))Ale trzeba przyznac ze
        dobrze sobie Ci ludeczkowie z fizjoterapi radza.Wyobraz sobie kiedy przyszedlem-
        a raczej dowloklem sie do szpitala, kiedy czekalme na spotkanie z lekarzem,
        na scianie tam gdzie przyjmuja zobaczylem ciekawa informacje.
        Ze osoby ktore znajduja sie w Australii turystycznie i maja problemy
        podobne jak ja musza za wizyte w normalnym szpitalu zaplacic $75, ewetualnie
        jezli dana osba ma ubezpieczenie to ubezpiecznie pokrywa koszty.
        Wazna sprawa, bo byly przypadki ze ludzie przylatywali do Australii i kompletnie
        nie mieli ubezpieczenia.
        Tam gdzie sobie obecnie mieszkam ,mieszka sobie kilku ludzi z Japonii,
        wlasnie pare dni, przy jakiej sympatycznej ssaki wywiazala sie ciekawa dyskusja
        na temat zycia i egzystencji w roznch krajach. Bo obok mieszka dziewczyna
        z Iralndii ( Dublin), ktos z Holandii wiec "praktycznie cala wioska swiata",
        ktos z Korei, ktos inny z Papua Gwinea i tak dalej.Kazdy ma swoje osobiste
        obserwacje, nawyki i opinie. Doskonale jest porozmawiac sobie z ludzmi.
        Ciekawe i czasmi bardzo rozne opinie i wrazenia.
        Wiekszosc tych ludzi z ktorymi rozmawialem wprost stwierdziala ze, przyjechali
        do
        Australii "nie w pogoni za pieniadzem", ale zeby zobaczyc poznac kontynent,
        troche popracowac, poznac jecyk angielski, oraz zoabczyc jak sobie ludzie
        tutaj zyja.Ktos z tej grupy byl tez w Nowej Zelandii i powiedzial ze bardzo
        dobry kraj do zycia. Fenomenalne widoki i przyroda ,uczynni i zyczliwi ludzie.
        Inaczej patrzacy na sparwy egzystencji.Ale to mozna zrozumiec kiedy,
        sie przewedrowlo jakis czas zycia. Szalenie lubie takie rozmowy.
        Kiedy na moje pytanie, do dziewczyny z Japonii ( za miesiac wylatuje do Japonii)
        czy ma ubezpiecznie zdrowotne w Australii, powiedziala, ze nie
        i usmiechajac sie powiedziala ze,
        "Do czasu wylotu z Australii zwyczajnie i normalnie postara sie nie chorowac ,
        oraz nie miec ,zadnego wypadku czy zwichniecia np. stopy.
        Dziewczyna ta jest bardzo "zapalona" jezli chodzi o serfowanie na desce wodnej.
        Codzienie rano -bierze deske i wyplywa na fale oceanicznie.
        Usmiechnelsmy sie i powiedzielem ...."good luck":))) a ona poczestowala mnie
        ssaki i fajnie.
        Tak to bywa.Kiedy "dojde" tak dobrze do siebie to postaram sie napisac na Twoj
        @ poniewaz podalas.Dyskusja toczy sie dalej i bardzo dobrze.
        Jezli chodzi o ludzi z Nowej Zelandii ( bo byly tez takie pytania) obecnie
        jezli ktos przylatuje do Australii z paszportem Nowej Zelandii na korzystnie
        z tzw.opieki pobierania roznego rodzaju rzadowych pieniedzy- czyli swiadczen
        typu : zasiki dla bezrobotnych, chorobowe zasiki i tak dalej musi czekac
        2 lata.Kiedys bylo kompletnie inaczej ,zwyczajnie po przylocie do Australii
        z Nowej Zelandii, mozna bylo tego samego dnia otrzymac pomoc zadowa czyli,
        np.unemploment benefit.Teraz to wyglada kompletnie inaczej.To tak na
        marginesie . Asiu jeszcze raz cieplo pozrawiam i kiedy wydobrzeje to napisze
        na Twoj @ adres.
        Ciekawa sprawa od paru dni z Brisbane mozna na Nowa Zeandie, poleciec za jedynie
        $250 !!!Jak wydobrzeje ( moze to bedzie w tym roku a...moze pozniej)
        zobaczymy sie w Nowej Zleandii.
        ps...pare dni wstecz po kolejnym masazu w szpitalu, odkrylem na Gold-Coast ze
        jest
        duza firma ktora ma ma praktycznie, wszystkie alkohole swiata .Okazalo sie ze
        maja
        tez piwo z Polski (w kartonach). Kiedy bede lecial postarm sie zabrac z dwa
        kartoniki:)))
        A moze chcesz to podesle:)))
        serdecznie i optymistycznie
        pozdrawiam....
        do nastepnego spotkania
        • Gość: Asia Odpowiedz dla Pysiek13 IP: *.dodd.co.nz 12.09.03, 02:39
          zaczne moze od konca, no wiec moja pierwsza emigracja to zdecydowanie ciekawosc
          swiata, latek mialam 28, narzeczonego, 600 USD i wlasciwie nic do stracenia
          poza spoldzielczym mieszkaniem i wszystkim co w mieszkaniu (zreszta i
          mieszkanie i wszystko inne stracilam). Rok byl 81 pazdziernik, kupa ludzi
          wyjezdzala wiec ja tez postanowilam wyjechac, o dziwo paszporty dostalismy w
          dwa tygodnie bez problemu, wiec pare walizek, plecak z nalepka "Go West" hihihi
          z ktorej to nalepki bylam dumna jak paw, no i wyjechalismy do Austrii jak
          wiekszosc polakow wtedy. Mielismy mozliwosc zostania w Austrii ale moj malzonek
          (slub wzielismy w Austrii) nie chcial, ja nie chcialam do USA, do Canady nas
          nie chcieli , do Australii ja nie chcialam bo balam sie ze za goraco, trafija
          sie N.Z.- przszlismy przez interview pomyslnie (z 1000 osob dostalo sie 10) no
          i tak to sie zaczelo.

          Moja terazniejsze emigracja to wlasciwie powrot do domu, bo tak sie wlasnie tu
          czuje, wydaje mi sie ze jak ktos juz zlapie tego bakcyla podrozowania,
          poznawania nowych miejsc i ludzi to trudno mu wysiedziec w jednym miejscu.
          Zreszta tu przypomnialo mi sie ze zycie to nie same stresy ale moze byc
          przyjemne a ja zamiast wiecznie byc zestresowana moge byc zadowolona i
          usmiechnieta.

          Czy w Australii cieplej niz w N.Z. napewno w niektorych rejonach tak, ale
          mialam przyjemnosc byc w Perth w czasie zimy i bylo mniej wiecej tak samo jak w
          Auckland.

          W domu napewno cos bedziemy robic, kuchnia - nie bo jest w miare przyzwoita
          (przynajmniej na moje potrzeby) lazienka napewno tak, ale zaczniemy od ogrodu,
          basenu, i chcialabym zrobic nowy driveway bo to co jest wyglada bardzo
          nieciekawie , lazienke bedziemy robic sami bo mamy w tym praktyke, kabina
          prysznicowa jest ok, umywalka i szafka tez ale paskudny dywanik na podlodze,
          pod nim paskudne gumoleum wiec to pojdzie na smietnik i polozymy sobie kafelki
          na podlodze i na scianach ale pewnie wezmiemy sie za to dopiero na jesien.
          Pralnia do modernizacji tez, chyba zrobie tam dodatkowa szafe bo niemoge sie
          zmiescic z ciuchami, w pokojach zaslony do wymiany, w sypialniach tapety no
          bedzie co robic przez nastepne dwa lata

          przepraszam ze nazwalam cie Panem, ale po nickach ciezko sie zorientowac kto
          jest kto.

          I moze jeszcze jedna dygresja ktora mi sie nasunela po przeczytaniu twojej
          wypowiedzi, a mianowicie nam polakom na ogol sie wydaje ze inne nacje sa mniej
          inteligentni od nas, czesto sie szlyszy o niedouczonych amerykanach np, czy tez
          tak jak Ty napisalas o Kiwisach, moje odczucie jest takie ze tacy Kiwisi maja
          swietnie zorganizowany kraj, zyje sie tu wspaniale, kto chce to pracuje kto nie
          chce lub nie moze ma zasilek ktory wystarcza na utrzymanie, wszedzie wszystko
          poukladane tak jak powinno byc i wszytko tak zorganizowane zeby ludziom bylo
          wygodnie, piekne tereny, parki, place zabaw, toalety czyste, tutaj czlowiek
          naprawde moze czuc sie dobrze i kazdy jest traktowany z szacunkiem a i kraj
          choc maly jest znany na swiecie, ekonomicznie stoi dobrze i na wszystko
          wystarcza. Nam sie wydaje ze my strasznie madrzy i inteligentni jestesmy ale
          Polska jest w ruinie, na wszytko brakuje, drogi, szpitale, szkoly, itd itd.
          kiedys moglismy wine na komunistow zrzucic, lub na prawo veta np. teraz juz nie
          ma na co i na kogo zrzucac, wniosek nasunol mi sie taki ze my poprostu duzo
          gadamy jacy madrzy , dobrze wyksztalceni , inteligentni jestesmy ale wlasnego
          kraju nie potrafimy zorganizowac, wiec wole mieszkac wsrod malo inteligentych
          kiwisow niz wsrod bardzo inteligentnych polakow.


          I cos dla Petera

          wlasciwie trudno powiedziec ze mieszkalam w Australii, bylam tam przez 3
          miesiace, pojechalam zobaczyc czy wartoby sie bylo przeniesc do Au z NZ. ale
          wolalam wrocic do NZ co tez zrobilam. Jak zawsze podkresle ze to bylo i jest
          moje subiektywne odczycie, poznalam tam sporo ludzi roznych narodowosc ale mnie
          osobiscie bardziej leza kiwisi zo nie znaczy ze komus innemu nie Marsjanie np.

          pozdrawiam Was oboje
          • Gość: Peter Re: Odpowiedz dla Pysiek13 IP: 5.5D* / 203.98.50.* 12.09.03, 03:31
            Ladny tekst, ten o Polsce. Podpisuje sie obiema rekami. Zawsze czulem sie zle w
            kraju ojczystym, wszystko mnie denerwowalo. Duzo podrozowalem po swiecie,
            zawsze powrot byl dla mnie problemem, ale tam byla rodzina, dobra praca i nie
            chcialem tego zmieniac.

            Dopiero gdy sytuacja zawodowa radykalnie sie pogorszyla, rowniez mojej zonie,
            powrocilem do studenckiego marzenia o Nowej Zelandii. Wizy imigracyjne
            dostalismy zadziwiajaco szybko, stac nas bylo na przeprowadzke i ulozenie sobie
            zycia od nowa.

            Podoba mi sie w Auckland. Nie ma strasznych upalow, ani mrozow w zimie. Piekna
            okolica, sympatyczni ludzie, nie mielismy wiekszych problemow z praca w naszych
            specjalnosciach.

            I co chyba jednak najwazniejsze, nasze dzieci nie beda chodzic nigdy do
            polskiej szkoly. Jak czytam co tam sie teraz dzieje, to ciarki po plecach
            przechodza........
          • Gość: pysiek13 Re: Odpowiedz dla Pysiek13 IP: *.dewr.gov.au 12.09.03, 05:39
            Hi Asia,

            milo ze odpisalas. przyznaje racje, ze my Polacy mamy wysokie aspiracje jesli
            chodzi o otoczenie. a ja jestem szczesciara, bo mam szanse pracowac wsrod ludzi
            na pewnym poziomie. na temat ekonomii i sytuacji w Polsce wypowiadac sie nie
            bede, bo nie mieszkalam nigdy tam dluzej niz pare miesiecy. moja historia, to
            nowy watek, wiec zanudzac nikogo nie bede.

            fakt, ze Polacy reprezentuja pewien poziom wiedzy, a moja wypowiedz na temat NZ
            kierowana byla prywatnym doswiadczeniem. masz racje, ze kazdy obraca sie w
            innym srodowisku, moze Twoje jest do zaakceptowania, powodzenia.
            uogolniajac, mysle, ze to jest "small world after all..." wsrod moich kolegow w
            pracy tez sie zdazaja imbecyle, ktorzy twierdza, ze Polska to kraj gdzies
            powyzej Darwin, maja problemy z kalkulowaniem godzin pracy (tutaj obowiazuje
            flexi hours system) robia bledy, bo mysla ze godzina ma 100 minut, a raz nawet
            kiedy rozgorzala dyskusja na temat ofiar 2WW jeden z panow skomentowal:
            no skoro Niemcy tak bardzo was gnebili w czasie wojny, to pewnie wasz insurance
            wyplacil wam wysokie odszkodowania!!!! no comments...

            z innej beczki, podoba mi sie Twoje pozytywne nastawienie, i fakt ze nie
            ogladasz sie za siebie, przeciez to najwazniejsze ze jestes zadowolona z
            wyboru: NZ czy Australia, czy tez Maledivy, kazdy bedzie komentowal inaczej.
            ja raczej jestem nastawiona aktywnie do zycia, jestem ciekawa ludzi i wydarzen,
            i aby osiasc w domku z ogrodkiem nie jest szczytem moich marzen, nie zrozum
            mnie zle, to po prostu nie moj styl. ale rozumiem ze dla przecietnego Polaka to
            jest cos czasami nie osiagalnego i stabilizacja w zyciu to bardzo mocny atut.
            moze dlatego, ze sama mam problem z identyfikacja swojego pochodzenia -
            urodzilam sie w Holandii.
            serdecznie pozdrawiam

            PS
            tak jeszcze na marginesie a propos koperku: mozna go kupic w kazdym warzywniaku
            w Australii, sa rowniez polonijne sklepy gdzie mozna kupic swiezy polski chleb
            (wypieki lokalne), wedliny, suszone grzyby, kapuste kiszona, przetwory z
            Polski, aktualne magazyny i chyba jest nawet lokalna stacja radiowa, cos na
            wzor Polonii w Stanach, ale informacji dobrych nie mam.

            • Gość: Asia Re: Odpowiedz dla Pysiek13 IP: *.dodd.co.nz 14.09.03, 22:27
              czy moje srodowisko jest do zaakceptowania - no coz dla mnie kazde srodowisko
              jest do zaakceptowania, poprostu kocham ludzi i nie jest dla mnie sprawa
              najwazniejsza poziom ich inteligencji czy wyksztalcenia, spotaklam roznych
              ludzi na swojej drodze i poza nielicznymi wyjatkami nie bylo ludzi takich
              ktorych niemoglabym zaakceptowac, a ci ktorych bylo ciezko zaakceptowac mieli
              swoje powody zeby byc takimi jacy byli. Staram sie nie osadzac ludzi bo na ogol
              wiemy o nich zbyt malo zebysmy mogli porywac sie na sady.

              Czy to ze kupilam maly domek z ogrodkiem oznacza ze to jest szczyt moich marzen
              i ze tam sobie wlasnie osiadlam, dla mnie nie, to jest moja baza wypadowa,
              mieszkac gdzies musze wiec czemu nie w swoim domku kiedy to kosztuje mnie
              taniej niz w wynajmowanym. Zawsze bylam ciekawa swiata i ludzi i w dalszym
              ciagu jestem, sprzedalam i kupilam juz nie jeden domek i nie uwazam ze w jaki
              kolwiek sposob posiadanie domku wiaze mi rece.

              Jezeli chodzi o roznego rodzaju wiadomosci np o 2WW lub geografi, no coz ani ja
              ani podejrzewam Ty tez nie wiemy wszystkiego a szczegolnie o historii innych
              krajow i to jest fakt.

              napisze wiecej na lunchu

              pozdrawiam
              • Gość: Asia Re: Odpowiedz dla Pysiek13 IP: *.dodd.co.nz 15.09.03, 02:24
                Z tego co wspmnialas o sobie wnioskuje ze mialas to szczescie mieszkac w
                roznych krajach, napisz cos wiecej na swoj temat napewno nikogo nie znudzisz a
                wrecz jestem przekonana ze wszyscy chetnie poczytamy Twoja historie. Wiem ze w
                Australii mozna kupic rozne typowo polskie wyroby tego Wam troche zazdroszcze
                bo nawet polskie gazety macie, ja (jezeli wystarczy mi sil i checi pewnie bede
                robic jakies swoje przetwory, juz to kiedys robilam i pewnie do tego wroce w
                miare wolnego czasu.

                Pozdrawiam cieplutko
        • Gość: Asia Re: Numbat gdzies Ty byl IP: *.dodd.co.nz 12.09.03, 02:49
          To chyba jednak prawda ze ludzie sie sciagaja myslami, wczoraj mialam pytac na
          forum czy ktos wie co sie z Numbatem stalo, ale postanowilam poczekac do
          poniedzialku a tu prosze jaka niespodzianka, milo Cie znowu tu spotkac :)

          Przykro mi ze sobie skreciles nozke, ale jak juz duzo lepiej to dobrze. Jak ja
          bylam w Au. ktos mnie popchnol na schodach i bardzo sobie poscieralam kolanka,
          tez musialam do szpitala coby mi oczyscili i dali zastrzyk przeciw tezcowi,
          gdyby nie to ze mnie ten koles popchnol to tez bym musiala zaplacic no ale
          obeszlo sie bez tego.

          No wlasnie w Australii to i gazety polskie i piwo nawet, dzieki za oferte
          przyslania ale przesylka pewnie by cie kosztowala dwa razy wiecej niz piwo tak
          ze szkoda pieniedzy, przezucilam sie na VB tyle ze musze tuzin wiecej wypic
          zeby mi w glowie szumialo bo tu piwo ma duzo mniej procentow niz w Polsce

          Ciesze sie ze sie odnalazles i ze nic zlego Ci sie nie stalo, bo rozne mysli mi
          chodzily po glowie ale z Twoich opisow wiem ze jestes wedrowniczek wiec mialam
          nadzieje ze sie w koncu odezwiesz :)

          pozdrawiam cieplutko i przepraszam ze tak krotko ale pisze w czasie lunchu bo
          niemam jeszcze podlaczonego internetu w domu, chwilowo mam zbyt duzo roboty
          roznej zeby spedzac czas przed komputerem ale za jakies dwa tyg pewnie
          podlacze. Maila napisz jak najbardziej

          pozdrawiam cieplutko i nie skacz za duzo po plazy (przynajmniej na razie)
              • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 15.09.03, 06:41
                ciekawe? hmm

                ostatnio jestem strasznie fizycznie zapracowana, ale w pracy zupelny zastoj,
                zaczynam szukac nowej pracy bo zle sie czuje wiedzac ze do konca pazdziernika
                zwolnic mnie nie moga a pracy jak na lekarstwo, dzisiaj caly dzien praktycznie
                nic nie robie az mi glupio

                u nas tez cieplej ale wczoraj padal grad przez jakies 10 min.

                Kurcze jestem sfrustrowana tym brakiem roboty naprawde czuje sie malo dobrze
                siedzac i nic nie robiac chociaz niektorzy by pewnie powiedzieli ze powinnam
                sie cieszyc ze moge odpoczac po ciezkim weekendzie.
                Pozdrawiam :)
          • Gość: Asia Czy powinnam przestac przychodzic do pracy? IP: *.dodd.co.nz 16.09.03, 00:54
            Siedze drugi dzien i nic nie mam do roboty, zwolnic mnie nie moga, rozmawialam
            wczoraj z szefem, powiedzialam ze marnie sie czuje siedzac i nic nie robiac na
            co on powiedzial ze jak przyszlam to mieli spore zaleglosci a teraz sie zrobil
            zastoj i ze to ich problem a nie moj, zaczelam wczoraj szukac pracy ale czuje
            sie naprawde marnie nic nie robiac, czy powinnam przestac przychodzic??/ niech
            mi ktos cos doradzi bo jestem w kropce.
            • Gość: Peter Re: Czy powinnam przestac przychodzic do pracy? IP: 5.5D* / 203.98.50.* 16.09.03, 01:39
              Pracuje w dziale serwisu w powaznej firmie w Auckland i pol dnia nie mam co
              robic. Siedze w internecie, a ostatnio ogladam Kasie i Tomka na
              www.odbiornik.com.

              Moja zona jest sekretarka w pewnej kancelarii prawniczej. O 9 ma przerwe pol
              godziny na herbate. O 1 ma przerwe godzine na lunch. O 3 ma jeszcze jedna
              przerwe na herbate.

              Mam wrazenie, ze tutaj jest taka kultura pracy biurowej i nie nalezy sie tym
              przejmowac.

              Pozdrawiam
            • Gość: Saba Re: Czy powinnam przestac przychodzic do pracy? IP: *.dsl.hccnet.nl 16.09.03, 08:59
              Mysle, ze powinnas szukac czegos innego, ale nie wiem czy porzucenie pracy jest
              dobrym wyjsciem.. czy wtedy nie pozbawiasz sie pewnych praw typu zasilek jak
              juz kontrakt ci sie skonczy? Przeciez do konca pazdziernika to nie tak dlugo,
              firma nie zbiednieje placac ci pensje, nawet jesli na nia nie zapracujesz.
              Piszesz ze rozmawialas z szefem - naprawde nie ma zadnej innej mozliwosci
              wykorzystania twojej osoby wewnatrz firmy ?
              Moge sobie wyobrazic, ze to frustrujace, szczegolnie ze wpadlas w to powolne
              tempo z pracy (jak sie domyslam) dynamicznej.
              Nie pozostaje ci nic jak skorzystac z rady szefa i nie przejmowac sie, a w
              miedzyczasie szukac nowego zajecia.
              Pozdrawiam!
              • monikate Re: Czy powinnam przestac przychodzic do pracy? 16.09.03, 10:52
                Asia! Mój przedmówca dobrze Ci radzi moim zdaniem! Na razie nie rezygnuj.
                Asiu, dotychczas nie zabierałam głosu, ale czytam Cię z zapartym tchem od
                grudnia! Bo przed cyklem "Wyjazd z kraju" założyłaś wątek o szukaniu pracy dla
                50-latki, prawda? Asia-bomba, bomba i jeszcze raz bomba! Wydaj to wszystko,
                jak leci. Jesteś wspaniałą i odważną osobą, życie masz ciekawe, refleksje nad
                nim-jeszcze ciekawsze.
                • Gość: Asia Re: Dzieki za rade w sprawie pracy IP: *.dodd.co.nz 16.09.03, 23:38
                  Opowiadam grupowo Piotrowi, Sabie i Monice

                  dziekuje bardzo ze poswieciliscie swoj czas zeby mi odpisac.

                  Oczywiscie ze bezczynne siedzenie jest dla mnie frustrujace, no i jak czlowiek
                  sobie siedzi nic nie robiac to rozne mysli mu do glowy przychodza. Ale pracy
                  porzucac bym nie chciala bo to oczywiscie dobrze wygladac nie bedzie i moze sie
                  odbic w przyszlosci. Prawa do zasilku nie strace (no przynajmniej teoretycznie)
                  z tego wzgledu ze moj maz pracuje na caly etat wiec nawet jak ja nie bede
                  pracowala to i tak zasilku nie dostane.
                  Oczywiscie ze zaczelam szukac drugiej pracy, no i mam nadzieje ze znajde. Tak
                  czy inaczej pracy bym szukala bo ta mam do konca pazdziernika, ale mialam
                  zamiar zaczac szukac pod koniec wrzesnia, poprostu sie troche przyspieszylo.

                  Tak naprawde to mam co robic w domu i kolo domu, ze przydalo by mi sie pare
                  miesiecy bez pracy, ale lubie pracowac, lubie byc miedzy ludzmi, wiec mam
                  nadzieje ze wczesniej czy pozniej cos znajde.
                  Wczoraj napislam na N.Z. forum o mojej pracy, i wszyscy ktorzy sie wypowiadali
                  radza zeby sobie siedziec w pracy i sie nie przejmowac, poniewaz Wy radzicie to
                  samo to chociaz raz w zyciu poslucham tego co inni radza. :)


                  Monika jezeli czytasz od grudnia? (chyba troche pozniej ten watek o pracy
                  zalozylam) to czemu dopiero teraz postanowilas sie odezwac?

                  pozdrawiam cieplutko i piszcie prosze.
          • monikate Dlaczego dopiero teraz 17.09.03, 08:53
            Asiu, ja w ogóle należę bardziej do obsewatorów. Więcej czytam, niż piszę. Ot,
            taki charakter. Chociaż nie powiem, wiele razy chciałam się wypowiedzieć-ale
            ktoś mnie ubiegł i zdążył napisać wcześniej to, co ja chciałam.
            Ale czytam, rozważam... przekładam na własne doświadczenia. Moja córka,
            kończąca studia i przebywająca aktualnie na zagranicznym stypendium-przymierza
            się poważnie do emigracji. Tj.-ona już postanowiła wyjechać. I podobnie, jak w
            Twoim przypadku-motywem wyjazdu nie są jedynie możliwości lepszego, pod
            względem materialnym życia. Denerwują ją polskie klimaty, polska mentalność i
            środowisko. Ale ona na miejsce stałego pobytu typuje Europę. Dla mnie to
            lepiej. Przymierzała się do USA, lecz po dwukrotnym pobycie stwierdziła, że
            fajnie, lecz ogólnie "nie pasi". Każdy ma inne upodobania i ścieżkę życiową,
            nieprawdaż?
              • monikate Re: Dlaczego dopiero teraz 17.09.03, 14:47
                Sabo, córka myśli o Anglii, kończy tam wnet 8-miesięczny pobyt.
                W Stanach świetnie się czuła (i tu i tam pracowała ostro)-ale "jakoś" nie leżą
                jej jako miejsce stałego zamieszkania.
                To się może jeszcze zmienić, ale dziecko jednego jest pewne od kilku lat: że
                wyjedzie!
                A czemu mam się nie chować? Pa, pozdrawiam!
                • Gość: Asia Re: Dlaczego dopiero teraz IP: *.dodd.co.nz 17.09.03, 23:25
                  Czesc Monika

                  przedewszystkim nie chowaj sie dlatego, ze jak kazdy bedzie tylko czytal to nie
                  bedzie o czym pisac poprostu, jak ludzie przelewaja na papier swoja
                  przemyslenia to mamy dialog a to wiadomo duzo lepsze od mojego monologu.:)

                  Nie dziwie sie ze Twoja corke denerwuja polskie klimaty, nie ja jedna. Na ogol
                  ludzie ktorzy troche podrozowali (nie mowie tu o wakacyjnych wyjazdach) po
                  powrocie do Polski poprostu widza jakie sa roznice i jak mozna zyc. My z mezem
                  w tej chwili mamy 760 dol. tygodniowo na reke, czyli troszke ponad 3000
                  miesiecznie i praktycznie pracujemy na najnizszych stawkach, ja pracujac w
                  Polsce zarabialam 2100USD brutto na miesiac, maz sporo mniej ale w sumie i tak
                  to byly dobre pieniadze, tyle ze tutaj za to co zarabiamy poziom zycia jest
                  zupelnie inny niz mielismy w Polsce. Ale biorac pod uwage ze tutaj np benzyna
                  kosztuje troche ponad jednego dollara a w Polsce ponad 4 zl i biorac pod uwage
                  przecietne zarobki w Polsce to oczywiscie nie ma sie co dziwic ze warunki zycia
                  w Polsce i w innych krajach sa bez porownania lepsze w innych krajach. Ceny w
                  Polsce sa wyssane z palca a zarobki bardzo niskie, praktycznie po zrobieniu
                  comiesiecznych oplat nic nie zostaje na przyjemnosci, wyjscie do kina z rodzina
                  to majatek, wczasy wlasciwie tylko dla dobrze sytuowanych, warunki na wczasach
                  jak za krola Cwieczka ale ceny zdecydowanie z 21wieku . Przyklady mozna by
                  mnozyc, tylko po co - wszyscy je znamy. Do tego oczywiscie dochodzi nasza
                  mentalnosc - a ta jak wiadomo mamy nienajlepsza, wszyscy wszystkim zazdroszcza,
                  krytykuja, sciagaja do swojego poziomu, najlepiej sie nie wychylac bo zaraz
                  ktos Ci przylozy po glowie. Przyjaciol na ogol mamy duzo do czasu dokad im sie
                  to oplaca byc naszym "przyjacilem" itd itd
                  Wiem ze ciezko rodzicom jest sie pogodzic z tym ze dzieci wyjada na stale, ze
                  nie bedzie ich blisko, ze moze szybko nie zobacza swoich wnuczkow, ale wydaje
                  mi sie ze wyjazd Twojej corki to dla niej szansa na lepsze zycie, a fakt ze ma
                  zamiar wybrac kraj w europie oczywiscie w znacznym stopniu zmniejszy dystans i
                  zwiekszy mozliwosci czestszych odwiedzin. Nam sie akurat tak ulozylo ze dalej
                  juz byc nie mozemy i zakladam ze pewnie do Polski juz nie pojade (chociaz jak
                  wiadomo plany sobie a zycie sobie) Moja rada - wspieraj corke w tym co ma chec
                  zrobic, nawet jezeli musisz to robic z bolacym sercem. Corka jest jeszcze mloda
                  i swiat stoi przed nia otworem, to ze wyjedzie nie musi oznaczac ze na zawsze.
                  Dobrze ze teraz mlodzi ludzie w Polsce maja ta szanse na inne zycie. Zycze
                  powodzenia i Tobie i corce.
      • numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 18.09.03, 08:23
        ale poniewaz na spotkanie do szpitala mam troche czasu, wiec przypomnialem
        sobie ciekawa historie. Moze to pomoze Tym ktorzy beda chcieli emigrowac do
        Australii ,wlasnie pare din wstecz pweien sympatyczny studen z Kolumbii
        ktory jest w Australii juz dluzszy czas pokazywal mi gruba broszure rzadu
        australiskiego na temat emigracji obecnie do Australii.
        Jedna z broszur ( dosc obszerny matreial) byla-informacja na temat emigracji
        tzw. "General Skilled Migration" -jest tego dosc duzo ( chodzi o strony)
        wiec postaram sie podac jakies wazniejsze szczegoly.
        "General Skilled Migration Commonwealt of Australia"
        podaje web site:
        www.immi.gov.au
        sa miedzy innymi takie sprawy jak:
        1-partner migration
        2-child migration
        3-parent migration
        4-other family migration
        5-employer sponsored migration
        6-general skilled migration!!!! ( to jest dosc ciekwa emigracja)
        7-business skills migration

        kazda z tej katygorii wymaga kompletnie innych rozwiazan emigracyjnych (chodzi o
        odpowiednie formularze ).
        Nastepna sprawa w Australii sa tzw. rzadowi agencje emigracyjne -ktore maja
        licencje wydana i akceptowan przez rzad australijski.
        podam namiar
        Migration Agents Registration Autority (MARA) or the offices of DIMA.
        You can contact the MARA at:

        PO Box Q 1551
        QVB NSW 1230
        AUSTRALIA
        fax: +61-2-92998448
        web site: www.themara.com.au
        dalej:
        Under Australian law,anyone who uses knoledge of migration procedures to offer
        advice or assistance to a person wishing to obtain a wisa to enter or remain in
        Australia must be registered. If you to use a migration agent you are advised
        to use a registered migration agent.
        Jezeli chodzi i tzw. emigracje- general skilled migration to wymagane jest
        110 punktow ktore otrzymuje sie sumujac nastepujace sprawy:
        www.immi.gov.au
        skill
        age
        english language ability
        specific work experience
        occupation in demand ( job offer)
        nastepna sprawa:
        (jezyk angielski)

        obtain proof of your English language ability by any of the following methods:
        1- Inetrnational English Language
        Testing System (IELTS) TEST:
        www.ielts.org
        occupational English test , competent English
        www.immi.gov.au/settle

        uff....ale sie rozpisalem:))) powodzenia i moze ktos bedzie mial zwyczajne
        szczescie i pozytywnie -dostanie emigracje do Australii, ale jak mawial moj
        dziadek z 1230 roku:))) szczesciu czesto trzeba zwyczajnie osobiscie i
        wytrwale pomoc...
        Do nastepnego klikniecia
        ps...obecnie bezrobocie w Australii
        %5.8 super!!!

        • monikate Asiu! 18.09.03, 08:51
          Asiu, dzięki za obszerną odpowiedź. Wspieram moją córkę w zamiarach wyjazdu
          jak najbardziej! Powiem więcej: ja ją namawiam do tego. Wiesz, w swoim czasie
          chciałam i ja wyemigrować, przejść nawet przez stosowny obóz dla uchodźców,
          itd. Zostałam z córką sama i wydawało mi się to b. dobrym sposobem na życie.
          Zabrakło mi determinacji, odwagi (jaką Ty na przykład masz), uległam
          odradzającym perswazjom rodziny. Moje dziecko jest bardziej zdeterminowane,
          konkretne, samodzielne i pragmatyczne. No i nie ma bariery językowej!
          Angielskiej. Zaczęła od pewnego czasu uczyć się hiszpańskiego-fascynuje ją (na
          razie dosyć platonicznie) ten kraj i ludzie. No i drugi język zawsze bardziej
          się przyda, niż nie przyda.
          Za 2 tygodnie córka wraca do kraju, skończyć ostani rok studiów, obronić pracę
          magisterską. B.b. już się za sobą stęskniłyśmy (mimo codziennego kontaktu via
          komputer), niemniej dziewczyna jest przerażona procesem aklimatyzacji do
          polskich warunków. Nie jest on bezstresowy, co wiem po przeżyciu przez nas
          obie jej powrotów z USA.
          Saba założyła b. ciekawy wątek "W jakim kraju pracuje się najlepiej". Może
          ktoś jeszcze tam lub tu napisze więcej o Anglii (chociaż córka już sporo wie
          na temat ichnich warunków pracy) lub o Hiszpanii?
          Dziękuję za miłe słowa, a Ciebie, Asiu ponownie namawiam na wydanie tych
          wątków w formie ksiązki. Pa!
          • Gość: Saba Re: Asiu! IP: *.dsl.hccnet.nl 18.09.03, 09:27
            monikate,
            wcale sie nie dziwie, ze zabraklo ci samozaparcia, zeby wyjechac za granice,
            szczegolnie jesli trzeba bylo przechodzic przez oboz uchodzcow!
            to dobrze, ze wspierasz corke w jej decyzjach, bedziesz tesknic, to inna
            tesknota niz ta kiedy corka wyjezdzala tymczasowo, i choc Anglia nie tak daleko
            to problem w tym (wiem po sobie), ze jak juz czlowiek sie zaaklimatyzuje, praca
            na pelny etat, ograniczone urlopy, to po prostu NIE MA CZASU na czeste wizyty w
            Polsce.. szczegolnie jak sie jest ciekawym swiata i nie kazda wolna chwile chce
            spedzac na starych smieciach ;-)
            • Gość: Tomek Re: Asiu! IP: *.broadcom.com 19.09.03, 00:14
              Dlaczego "szczegolnie przez oboz uchodzcow".
              Byly rozne obozy. Nie kazdy wygladal tak jak oslawiona Latina.
              Ja przechodzilem przez oboz ale wspomnienia mam bardzo dobre.
              Byel z zona i dzieckiem i jak kazda rodzina dostalismy swoj pokoj a po 3
              tygodniach wyjechalismy do miasta gdzie nam dano zwykle mieszkanie.
      • numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 18.09.03, 09:18
        Asia o godzinie 5.20 pm wyslalem do Ciebie poprzez ten "zwariowany" telefon
        na Twoj @-adres zdjecia oraz tekst z muzyka:)))
        mozliwe ze zdjecia oraz muzyke bedziesz musiala otworzyc osobno...
        att. zorientuj sie jest to fajna zabawa.Moge tez przeslac swoj nagrany glos.
        Pozdrawiam i zycze cierpliwosci w otworzeniu zdjec i muzyki.
        do nastepnego
        klikniecia.
        • monikate Do Saby, do Asi. 18.09.03, 12:18
          Też o tym słyszałam. No cóż, córka twierdzi, że to i tak jedyna szansa, aby
          nam obu było lepiej. Pod każdym względem. Że będę przyjeżdżać do niej, itd.
          Oby, bo jak już Asia napisała-plany sobie, a życie nieraz sobie. Jak to mówią-
          aby zdrowie tylko było.
          Sabo-a jak przebiegał (tak z grubsza) Twój proces aklimatyzacji? Jak często
          kontaktujesz się osobiście z rodziną i znajomymi?
          • Gość: Saba Re: Do Saby, do Asi. IP: *.dsl.hccnet.nl 18.09.03, 13:14
            Fakt faktem, ze nie bedziesz juz brala tak aktywnego udzialu w jej zyciu. Zadne
            telefony, nawet on-line kontakt internetowy tego nie zastapia, pozostaja
            wzajemne wizyty.
            Ja staram sie jezdzic mniej wiecej dwa razy do roku i to jest maksimum,
            niedlugo pewnie sie ograniczymy. Wiesz, to jest tak, ze jak sie ma wlasne zycie
            to po pewnym czasie wszystkie kontakty nawet te najbardziej (wydawaloby sie)
            zazyle ulegaja rozluznieniu, kontakty sie utrzymuje, owszem, nawet codziennie,
            ale to nie to samo. Prawdziwe zycie jest tu na miejscu, tam gdzie mieszkamy, a
            nie tam gdzie zostali znajomi, przjaciele i rodzina..
            Aklimatyzacja? sama nie wiem co odpowiedziec? nie mialam zadnych problemow z
            przystosowaniem sie do nowych warunkow, ktore wcale tak bardzo nie roznia sie
            od naszych. W moim przypadku chyba wiec chodzi jedynie o jezyk, twoja corka ma
            to z glowy bo wyjezdza do anglojezycznego kraju, ale kto w Polsce uczy sie
            niderlandzkiego..? Szkole zrobilam w rok, zamknelam egzaminem panstwowym i
            zdalam egzamin z wiedzy o spoleczenstwie czym skonczylam oficjalny obowiazkowy
            proces aklimatyzacji. Nadal ucze sie jezyka, ale juz na innych zasadach, jezyk
            to podstawa.
            Co do reszty to trzeba bylo robic nowe prawo jazdy, przyzwyczaic sie do nowej
            pracy, poszukac nowych znajomych (moze kiedys maja szanse stac sie
            przyjaciolmi?), urzadzic dom... itd itp.
            Tak wlasciwie to pewnie wciaz sie aklimatyzuje ;-)
            • monikate Re: Do Saby, do Asi. 18.09.03, 13:27
              Cóż, moja córka ma taką szczęśliwą naturę, że gdzie w jakimś miejscu nie
              usiądzie-to szybko się aklimatyzuje. I poznaje mnóstwo ludzi. A jak jest
              naprawdę gdzieś źle-to zwiewa.
              Lecz nie pocieszyłaś mnie tą prognozą naszych kontaktów. Buu... My jesteśmy ze
              sobą b. zżyte, zaprzyjaźnione. Ale zapewne masz rację. Niestety.
              • Gość: Asia Re: Do Saby, do Asi. IP: 5.5D* / 203.98.50.* 19.09.03, 03:53
                czesc dziewczyny i chlopaki

                przepraszam nie pisze dzis duzo bo nie mam jakos natchnienia, mialam interview
                o 13, wzielam reszte dnia wolne polaze troche po miescie, we wtorek mam jeszcze
                jakies interview, przynajmniej cos sie kreci.

                Zycze wszystkich udanego weekendu, moj napewno bedzie pracowity, pogoda
                zapowiada sie dobrze :)

                Rozkrece sie w poniedzialek to cos wiecej napisze, dzisiaj jakas robita chodze
                i nie bardzo moge sie skoncentrowac, a tak na marginesie tez przeszlam przes
                oboz, zle nie wspominam, ale bylismy krotko w obozie nie pamietam ale nie
                wiecej jak 3-4 dni, czlowiek jak kot zreszta rozne rzeczy wytrzyma jak musi

                pozdrawiam
                • Gość: Saba Re: Do Saby, do Asi. IP: *.dsl.hccnet.nl 19.09.03, 08:36
                  Kiedys odwiedzilam taki oboz uchodzcow w NL i powiem szczerze, ze wolalabym sie
                  w nim nigdy nie znalezc.. to chyba najtrudniejsza droga do emigracji a potem
                  aklimatyzacji, nie tylko trudne warunki ale jest sie otoczonym prawie jedynie
                  roznokolorowymi uchodzcami, ktorzy czesto nie znaja zadnego cywilizowanego
                  jezyka.. W Holandii procedury imigracyjne sa w niektorych rejonach tak
                  wydluzone, ze trzeba w takim obozie przesiedziec nawet rok.
                  • numbat Re: Do Saby, do Asi. 20.09.03, 06:06
                    Gość portalu: Saba napisał(a):

                    > Kiedys odwiedzilam taki oboz uchodzcow w NL i powiem szczerze, ze wolalabym
                    sie
                    >
                    > w nim nigdy nie znalezc.. to chyba najtrudniejsza droga do emigracji a potem
                    > aklimatyzacji, nie tylko trudne warunki ale jest sie otoczonym prawie
                    jedynie
                    > roznokolorowymi uchodzcami, ktorzy czesto nie znaja zadnego cywilizowanego
                    > jezyka.. W Holandii procedury imigracyjne sa w niektorych rejonach tak
                    > wydluzone, ze trzeba w takim obozie przesiedziec nawet rok.


                    Saba najtrudniejsza droga do emigracji to jest droga, ktora dopiero mamy
                    przejsc.Pozwolisz ze ( nie bedzie to klotnia, a raczej polemizowanie:)))
                    Co dla Ciebie oznacza okreslenie? :"roznokolorowi uchodzcy, ktorzy nie znaja
                    zadnego cywizowanego jezyka"....oj nie ladnie, nie ladnie Saba.
                    Wyobraz sobie taka sytuacje ze, bardzo duzo ludzi tez z Polski bylo w podobnej
                    sytuacji w roznych okresach emigracji-roznej.
                    Mialem, mam duzo znajomych ,wlasnie "roznokolorowych" ktorzy znaja, rozne
                    jezyki swiata. Coz znaczy zywizowany jezyk? Wyobraz sobie ze na PAPUA -mowia
                    az 740
                    jezykami. Czy jezli ktos przyjedza do jakiegos kraju -vide ludzie tez z Polski
                    ktorzy emigrowali do roznych krajow- i jezli ktos powedzialby ze np" jezyk
                    polski jest nie-cywizownym jezykiem",lub jezli ktos zna pare jezykow
                    afrykanskkich, i tak dalej czy uwarzasz to za-niecywizowane jednostki.
                    Czesto ( nie wiem na ile znasz historie ) europejskie spojrzenie na sprawy
                    innych narodow, jezykow ,zachowan bylo tylko spojrzeniem Europejczyka, co
                    wcale nie oznaczalo ze ,to spojrzenie bylo sluszne. Czesto bylo wprost
                    odwrotnie.Proponuje bardziej ,wglebic sie w temat-etnografia-oraz glebszemu
                    spojrzeniu na te sprawy. Pozdrawiam
                    W Australii byla glosna sprawa ( jest to debata doslownie narodowa)
                    na temat nielegalnych emigrantow ktorzy, przyplywali do Australii na lodziach,
                    umieszczano te osoby w tzw. obozach- i oczywiscie duzo z tych osob bylo
                    ponownie deportowanych, te osoby ktorym udalo sie otrzymc pobyt staly w
                    Australii czasmi byly w takim obozie -2do4lat!!!. Sprawa byla glosna w
                    Australii, poniewaz dotyczyla podstawowych praw czlowieka -spoleczenstwo
                    australijskie, bylo bardzo podzielone w opiniach, natomiast tutejszy rzad
                    przed wyborami "zagral" na tzw. obawach zwyczajnych ludzi , zwyczajnie i w
                    sposob brutalny oklamal, opinie publiczna-australijska, przedstwiajac
                    sfabrykowane dowody.Czesto te obozy odosobnienia znajdowly sie ,praktycznie na
                    pograniczu-pustyni.Dyskusja w Australii toczy sie dalej, pewne grupy-
                    otrzymaly pobyt staly innych deportowano.Temat zreszta sam w sobie jest
                    fascynujac ,jezli chodzi o zagrywki tutejszych politykow. Ale to "legenda "na
                    inna dyskusje. Wiosennie pozdrawiam
                    • Gość: Peter Re: Do Saby, do Asi. IP: 5.5D* / 203.98.50.* 21.09.03, 22:41
                      > Ale to "legenda "na
                      > inna dyskusje.

                      Dlaczego?? To jest bardzo ciekawy temat i chetnie go pociagne. Tym bardziej, ze
                      spotykaja sie tutaj nasi rodacy z calego swiata i ciekawy jestem, co sadza.

                      Placisz podatki w Australii?

                      Zgadzasz sie, aby za Twoje pieniadze utrzymywac ludzi, ktorzy nielegalnie
                      dostaja sie na terytorium Twojego kraju, uczyc ich angielskiego, skoro i tak,
                      jak pokazuje doswiadczenie, zdecydowana wiekszosc z nich nie contribute do
                      Australia (jak to po polsku powiedziec???), spedza lata na zasilkach mieszkajac
                      w slumsach, a ich dzieci beda wychowywane na ulicy. Moze troche przerysowalem,
                      ale chcialem sprowokowac dyskusje na ten temat.

                      W NZ to zjawisko ma mniejsza skale, ale i tak ciagle sa jakies afery, ktos z
                      Afryki dostal prawa uchodzcy i zaczal celowo zarazac AIDSem lokalne kobiety,
                      inny Iranczyk uwodzil turystki, odurzal narkotykami i znikal z kartami
                      kredytowymi, itd itp. Wsrod Hindusow szerzy sie niewolnictwo domowe. Mozna
                      liste zrobic jak Winston Peters.

                      Czytam, ze w NL istnieja obozy i pomaga sie emigrantom z dalekich biednych
                      krajow. Nie chca wyksztalconych i pracowitych inzynierow z Polski, a pomagaja
                      bezrobotnym z Iraku, Somalii, Filipin?? Jak mlody bezrobotny z Polski
                      przyjedzie, to dadza mu jesc, gdzie mieszkac i posla na kurs niderladzkiego?

                      Tylko prosze nie przylepiac mi etykietki rasisty. Nie ma dla mnie znaczenia
                      kolor skory emigranta, tylko jest kwalifikacje i wartosc na rynku pracy w kraju
                      do ktorego przybywa.
                      • cosmopolitka Re: Do Saby, do Asi. 21.09.03, 23:01

                        > Czytam, ze w NL istnieja obozy i pomaga sie emigrantom z dalekich biednych
                        > krajow. Nie chca wyksztalconych i pracowitych inzynierow z Polski, a pomagaja
                        > bezrobotnym z Iraku, Somalii, Filipin?? Jak mlody bezrobotny z Polski
                        > przyjedzie, to dadza mu jesc, gdzie mieszkac i posla na kurs niderladzkiego?

                        Poza ekonomiczymi sa jeszcze wzgledy humanitarne.
                        • Gość: Asia Re: Do Saby, do Asi. IP: *.dodd.co.nz 22.09.03, 00:27
                          No coz wyglada na to ze choc troche mialam racje, my Polacy uwazamy sie za cos
                          lepszego od innych.
                          Ty Peter pewnie nie wiesz bo wtedy byles jeszcze w Polsce i nie wiem czy tam
                          takie wiesci dochodzily ale w latach osiemdziesiatych byly prowadzone studia w
                          Australii na temach immigrantow z Polski wlasnie. Okazalo sie ze mnostwo
                          Polakow nie pracowalo, nie dlatego ze nie mogli znalezc pracy ale daltego ze
                          zapomogi im wystarczaly na zycie i poprostu woleli zyc troche biedniej ale
                          czesciej przebywac na plazy
                          to czy jestesmy wyksztalceni czy nie nie zawsze jest wykladnia naszej
                          przydatnosci w danym kraju, wielu immigrantow wykonuje prace ktorej nie chca
                          sie podjac tubylcy lub osoby wyksztalcone z innych krajow
                          Oczywiscie mozna by dlugo i namietnie dyskutowac na temat kogo dany kraj
                          powinien lub nie powinien przyjac, watpie abysmy doszli tutaj do jakiegos
                          porozumienia w tym wzgledzie jest to napewno ciezki temat i kazdy z nas ma
                          swoje zdanie w tej kwestii, ale proponuje wiecej empatii dla ludzi dla ktorych
                          czesto emigracja to sprawa zycia i smierci, my Polacy nigdy nie bylismy w
                          takiej sytuacji w jakiej niektore nacje sie znajduja (jezeli juz to byly to
                          pojedyncze przypadki)
                          Pamietam z moje pierwszej emigracji kiedy przyslano jakichs przedstwicieli zeby
                          przeprowadzili z polakami interview, okazalo sie ze wszyscy polacy jak jeden
                          maz byli bardzo zaangazowani w dzialalnosc Solidarnosci, co bylo oczywiscie
                          wirutnym klamstewem, znalismy tych ludzi od kilku miesiecy i na ogol widzialo
                          sie kto byl a kto nie byl w solidarnosci, tak mnie to wszystko zedrzaznilo ze
                          ja jako jedyna powiedzialam ze nie nalezalam do solidarnosc (chociaz bylam
                          przewodniczaca oddzialu zakladowego) moj maz do tej pory mi to wypomina, bo on
                          dostal zielona karte na pobyt w Austrii lub Niemczech a ja nie hihihihi

                          Nie jestem expertem od tego komu by dac prawo do pobytu tu czy tam a komu nie,
                          napewno kazdy przypadek powinien byc rozpatrzony osobno ale tak czy inaczej
                          nigdy nie bedzie tak zeby wszyscy byli zadowoleni bo jest wiecej takich ktorzy
                          chca wyemigrowac ze swojego kraju niz krajow ktore sa gotowe wziac duza ilosc
                          immigrantow. Nie ulega watpliwosci ze immigracja napedza ekonomie danego kraju
                          i to nie zaleznie od tego czy przyjmuje sie ludzi wyksztalconych czy nie.
                          • Gość: Asia Na troche weselszy temat IP: *.dodd.co.nz 22.09.03, 00:41
                            w sobote wybralismy sie na zakupy sadzonek, kupilismy troche drzewek owocowych
                            i znalazlam bez wiec sobie zafundowalam dwa krzaczki, bardzo sie ciesze bo
                            lubie bez a mieszkajac w Auckland nigdy nie widzialam zeby sprzedawali. Tak ze
                            teraz to juz jak w domu, bez i koperk co mi wiecej do szczescia potrzeba.
                            Ostatnio ogladalam film (niestety nie pamietam tytulu) o polskiej rodzinie w
                            USA, kobietka robila ogorki konsewowe (czy kiszone) i po ilus tam latach
                            rodzina jej powiedziala ze tak wlasciwie to oni nie lubia tych ogorkow a ona
                            miala caly magazynek tych ogorkow, zeby tak nie bylo z moim koperkiem bo ich
                            udusze hihihi
                      • Gość: Saba Re: Do Saby, do Asi. IP: *.dsl.hccnet.nl 22.09.03, 08:16
                        Gość portalu: Peter napisał(a):
                        > Czytam, ze w NL istnieja obozy i pomaga sie emigrantom z dalekich biednych
                        > krajow. Nie chca wyksztalconych i pracowitych inzynierow z Polski, a pomagaja
                        > bezrobotnym z Iraku, Somalii, Filipin?? Jak mlody bezrobotny z Polski
                        > przyjedzie, to dadza mu jesc, gdzie mieszkac i posla na kurs niderladzkiego?

                        Nie, nie dostanie, poniewaz w NL obecnie przyjmuje sie jedynie uchodzcow z
                        przyczyn humanitarnych, ekonomicznych nie.
                        Z jednej strony to dobrze, bo brakuje rak do prostych prac uslugowych, a
                        unikatowych inzynierow z Polski czy Czech pracodawcy jesli potrzebuja to
                        sprowadzaja na innych zasadach.
                        Z drugiej strony nie tak dobrze, bo "integracja" Somalczyka czy Filipinczyka
                        kosztuje duzo wiecej czasu, energii i pieniedzy niz trzeba by poswiecic na
                        Polaka, a roznice kulturowe sa nie do zatarcia w ciagu kilku pokolen.

                        Poza tym Polska wchodzi do UE, wiec o czym tu w ogole mowa???
                      • Gość: Numbat Re: Do Saby, do Asi. IP: *.goldcoast.qld.gov.au 23.09.03, 06:19
                        Gość portalu: Peter napisał(a):

                        > > Ale to "legenda "na
                        > > inna dyskusje.
                        >
                        > Dlaczego?? To jest bardzo ciekawy temat i chetnie go pociagne. Tym bardziej,
                        ze
                        >
                        > spotykaja sie tutaj nasi rodacy z calego swiata i ciekawy jestem, co sadza.
                        >
                        > Placisz podatki w Australii?
                        >
                        > Zgadzasz sie, aby za Twoje pieniadze utrzymywac ludzi, ktorzy nielegalnie
                        > dostaja sie na terytorium Twojego kraju, uczyc ich angielskiego, skoro i tak,
                        > jak pokazuje doswiadczenie, zdecydowana wiekszosc z nich nie contribute do
                        > Australia (jak to po polsku powiedziec???), spedza lata na zasilkach
                        mieszkajac
                        >
                        > w slumsach, a ich dzieci beda wychowywane na ulicy. Moze troche
                        przerysowalem,
                        > ale chcialem sprowokowac dyskusje na ten temat.
                        >
                        > W NZ to zjawisko ma mniejsza skale, ale i tak ciagle sa jakies afery, ktos z
                        > Afryki dostal prawa uchodzcy i zaczal celowo zarazac AIDSem lokalne kobiety,
                        > inny Iranczyk uwodzil turystki, odurzal narkotykami i znikal z kartami
                        > kredytowymi, itd itp. Wsrod Hindusow szerzy sie niewolnictwo domowe. Mozna
                        > liste zrobic jak Winston Peters.
                        >
                        > Czytam, ze w NL istnieja obozy i pomaga sie emigrantom z dalekich biednych
                        > krajow. Nie chca wyksztalconych i pracowitych inzynierow z Polski, a pomagaja
                        > bezrobotnym z Iraku, Somalii, Filipin?? Jak mlody bezrobotny z Polski
                        > przyjedzie, to dadza mu jesc, gdzie mieszkac i posla na kurs niderladzkiego?
                        >
                        > Tylko prosze nie przylepiac mi etykietki rasisty. Nie ma dla mnie znaczenia
                        > kolor skory emigranta, tylko jest kwalifikacje i wartosc na rynku pracy w
                        kraju
                        >
                        > do ktorego przybywa.


                        Peter! bardzo dobrze ze wywiazla sie polemika: sam temat , jest
                        bardzo emocjonalny ( jezeli chodzi o te sprawy: w roznych krajach ten problem
                        przedstawia sie- inaczej dla kazdego kraju).
                        Oczywiscie kazdy normanlny kraj ,jak moze broni sie przed "zalewem" tzw.
                        nielegalnej emigracji. Oczywiscie jest to spowodowane wzgledami politycznymi,
                        ekonomicznymi....a od pamietnego ataku( 11/09 USA) tez wzgledami bezpieczenstwa
                        danego kraju i obywateli.
                        Jezli wejdziesz w historie- to emigracje legalna i nielegalna istniala chyba:
                        od wielu stuleci. Wiec nie jest to, tylko bolaczka obecnego czaso-okresu.
                        Problem jest tak zlozony ze....oczywiscie zajmowaly(zajmuja) sie tym potezne
                        oraganzacje
                        rzadowe- miedzynarodowe-humanitarne ,itd,itp. Jest to tragedia:wielu narodow,
                        spoleczenstw, pojedynczych osob.Jedni zmieniaja miejsca zamieszkania ze
                        wzgledow:roznych, konfiktow na tle politycznym, religijnym, konfiktow w ktorych
                        ginie miliony osob,z powodow istnienia, roznego rodzaju dyktatur. Tragedie
                        pojedynczych osob, sa czasmi na skale ogromnego wszechswiata.
                        Czesto zdaza sie ze jedynym sensownym wyborem, zeby ocalic swoje zycie, lub
                        zycie bliskich jest : zwyczajna ucieczka do innego kraju ,na inny kontynent.
                        Historie te sa czasmi: dramatycznymi historiami kondycji( tak samo psychicznej
                        jak i fizycznej),niszczenia podstawowych prawa czlowieka.Oczywiscie istnieja i
                        inne jeszcze kwestie o ktorych,
                        podyskutujemy sobie na tym forum, poniewaz temat sam w sobie. Dotyka tzw"
                        kondycji-ludzkiej", kondycji spoleczenstw, ludzi ktorzy maja ,wadze w danych
                        krajach, rzadzacych (kiedys), lub obecnie krawych dyktatur.Oblednych politykow
                        ( czasmi sa to zwyczajni zbrodniarze) ktorzy, za cene utrzymania sie przy wladzy
                        skazuja na smierc nie tylko pojedynczych ludzi ale tez cale:narody, plemiona
                        grupy. I calej tej naszej dyskusji, trzeba o tych sprawach tez
                        pamietac.
                        pozdrawiam

                    • Gość: Saba Re: Do Saby, do Asi. IP: *.dsl.hccnet.nl 22.09.03, 07:57
                      Numbat,

                      Najwidoczniej zle sie wyrazilam, bo przez jezyk cywilizowany mialam na mysli
                      jezyk wspolny dla spolecznosci zamieszkujacej taki oboz uchodzcow. Nie uwazam
                      aby zaden inny narod byl gorszy od polskiego czy jakiegokolwiek innego. Uwazam
                      jednak, ze kilkuletnie mieszkanie pod jednym dachem z czesto bardzo duza grupa
                      ludzi, nie mogac sie z nimi w zaden sposob porozumiec, to katorga.
                      Mam nadzieje, ze ci to wystarczy, choc pewnie niestety zamknie otwarte przez
                      ciebie drzwi do polemiki..

                      Co do emigrantow w NL to sa obecnie jednym z najbardziej nurtujacych problemow
                      i polityka imigracyjna znajduje sie w czolowce zainteresowania wszystkich
                      partii politycznych. Doszlo nawet do tego, ze w ubieglym roku Pim Fortuyn
                      stworzyl partie, ktorej punktem wyjsciowym byla wlasnie polityka imigracyjna,
                      facet proponowal dosc ostre zasady, zarzucal panujacemu rzadowi przesadna
                      humanitarnosc obracajaca sie nie tylko przeciw tubylcom, ale rowniez samym
                      imigrantom, duza czesc Holendrow sie publicznie degustowala, ale w wyborach
                      jego partia zdobyla tyle glosow, ze wraz z CDA weszla w koalicje rzadzaca,
                      ktora nie przetrwala roku poniewaz radykalnego pana Fortuyna usunieto
                      (zastrzelono)...

                      Pozdrawiam
                      Saba