Gość: smutek
IP: *.net.euron.pl
26.05.08, 01:23
moja historia: jako PH przesiadłem sie z jednej f-my do drugiej.
po rozmowie poczucie jakbym złapał Pana Boga za nogi. 1 m-c szkolenie w siedzibie firmy, pozniej przejmowanie klientów od "kolegów" ktorym obcięto rejony, aby wykroic mój, narzedzia pracy "pelna opcja". jedym slowem-extra...
3 m-c to juz rzucenie na głeboką wode i jazda... porzadkowanie syfu po poprzednikach "...wiesz, tam sie wszystko na telefon załatwiało, nikt tam nie jezdzil...", babeczki z dzialu handlowego i marketingu, ktore nigdy nie mialy czasu...standard.
na 48 godzin przed koncem uokresu probnego-telefon...
widzimy sie tu i tu, o tej i otej...tylko wez komputer. tkneło mnie...ale jakos nie chciałem wierzyc.
ze spotkania wyszedłem jako bezrobotny..
na szczescie jeden z dotychczasowych klientów, polecił mnie w innej firmie, jestem merchem,serwisantem, jakkolwiek to nazwac...
wspinam sie mimo wszystko.
tyle i az tyle...
p.s. gdzie jest te 80% firm mających problemy z obsadą stanowisk???