Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Z emigracji na terapię

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.08, 12:04
    No tak, żeby rodakom w kraju za bardzo zęby nie zgrzytały na pieniądze wracających z zachodu - wymyślono depresję. Wracają biedni, zdołowani , załamani... Brednie. Sam pracuję w Londynie już dwa lata. Do Polski przyjeżdżam tylko na urlop, odwiedzić rodzinę.Pracuję w duzym hotelu, który zatrudnia 50 Polaków. W ciągu dwóch lat odeszło 6 osób, z czego 3 wróciły do kraju. Depresja i rozczarowanie Polską nie dziwi, ale... problem jest rozdmuchany do nisamowitych rozmiarów. Załamani to wracają ci , którym się nie udało na wyspach. Ja nie wrócę póki poscy pracodawcy nie nauczą się szanować swoich pracowników. W ubiegłym roku zabawiłem się i jeszcze z Londynu powysyłałem cv do kilku polskich firm. Odbyłem w kraju 3 rozmowy chcąc się przekonać, czy już coś się zmieniło, czy nadal syf i porażka. Szczerze? Nic się nie zmieniło. Propaganda sukcesu , wzrostu zarobków(trzykrotnego nawet)i zmniejszenie bezrobocia. Mam wrażenie, że to jakiś dowicip. W jednej z firm nawet w czasie rekrutacji panowała mobbingowa i zgnita atmosfera. Niepojęte.Dlaczego nikt nie pisze o zjawisku powszechnym, a doszukuje się depresji u wracających z wysp. Tu, w Polsce można wpaść w depresję, gdy od wypłaty do następnej nie wystarcza, a wydatki typu kupno zimowych ciuchów czy butów dla dziecka trzeba planować z wielotygodniowym wyprzedzeniem by jeszcze na życie starczyło??????? Wyzysk bliźnich i oszustwa to chyba cecha genetyczna, najwieszy syf i najwięcej oszustw pracowniczym na wyspach dokonują właśnie rodacy. Jeśli pracować w UK, to tylko u miejscowego pracodawcy. Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • Gość: tomek Z emigracji na terapię IP: *.telia.com 21.08.08, 22:44
        wszystko ładnie opisane i zgadzam sie z tym w 100procentach
        tylko ze piszecie wszystko o wielkiej brytani
        ja akurat mam ten sam problem ale nie robie w angli.
        chciałbym jakiejś pomocy a tu ani nr telefonu ani zadnego adresu.
        czy takie spotkania są w polsce???
        • dzodzyk Re: Z emigracji na terapię 25.08.08, 14:55
          to kup sobie rower i jedz na wycieczke, wyjdz do ludzi, poznaj
          kogos, co z toba !?! korzystaj z zycia a nie doluj sie.
          • Gość: Gabriela Re: Z emigracji na terapię IP: *.gprs.plus.pl 25.08.08, 22:31
            Idea jak najbardziej słuszna - znaleźć sobie zajęcie, pasję, która wypełni
            pustkę. Tylko, że czasem trudno wymagać, żeby ktoś podniósł się za własne
            sznurówki... w takich momentach wrto skorzystać z pomocy specjalisty.

            Zapraszam na stronę www.psychopracownia.pl

            Pozdrawiam,
            Gabriela Pabiś
        • Gość: lena@se Re: Z emigracji na terapię IP: *.bredband.comhem.se 25.08.08, 19:55
          Watpie, ze tutaj cos znajdziesz zorganizowanego... Stawiaj albo na jakies
          rozmowy w czasie wakacji w Polsce, albo szukaj prywatnie, swoimi kanalami
          jakiegos psychologa, najlepiej polskiego.
          Mnie na pcozatku najbardziej pomogl kontakt z "normalnymi" Polakami, plus
          poszukanie blizszych kontaktow z tubylcami - wbrew pozorom mozna znalezc takich,
          ktorzy sie otworza i dadza naprawde polubic.
          Lycka till, Tomek, uszyc do gory! :)
        • Gość: Gabriela Re: Z emigracji na terapię IP: *.gprs.plus.pl 25.08.08, 22:26
          Prosisz o nr telefonów w sprawie fachowej pomocy dla ludzi powracających z
          zagranicy. Zapraszam na stronę www.psychopracownia.pl

          Pozdrawiam,
          Gabriela Pabiś
        • m4t Re: Z emigracji na terapię 25.08.08, 23:37
          Gość portalu: tomek napisał(a):
          > wszystko ładnie opisane i zgadzam sie z tym w 100procentach
          > tylko ze piszecie wszystko o wielkiej brytani

          Musisz wybaczyć Gazecie, problem jest większy niż Polska, ale oni jak to oni,
          nie umieją pisać wprost, otwarcie, ogólnie, tylko zawsze EMIGRANCI!

          www.healthfirsteurope.org/index.php?pid=79
          według tego źródła:
          WHO ocenia, że ¼(25%) ludności Świata w ciągu swojego życia będzie mieć problemy
          ze zdrowiem psychicznym!
          W Europie: Komisja Europejska uważa podobnie, więcej uważa, że depresja jest
          jedną z głównych przyczyn powodujących kalectwo(?).

          Piszą w artykule, że powstają nowe punkty pomocy :), wiadomo najlepiej zarabiać
          na ludziach zdesperowanych!
          BTW. Zawsze się na desperatach zarabia najlepiej, vide Chiny, kraje Afryki,...,
          ściana wschodnia Polski,..., {i,e,ex-e,nie }migranci bez {języka, wykształcenia,
          wyboru, praw}(najlepiej pracujący nielegalnie {na czarno, bez wizy, bez
          ubezpieczenia, poszukiwani przez Policje}; bez znaczenia czy to w Polsce, USA
          czy w UK)

          Ciekawe, ile osób pracujących w Polsce za minimum było by stać na wizytę u
          psychologa (psycholożki ← ten wyraz jest poprawny, zgodny z regułami produkcji
          nowych wyrazów, lecz jeszcze nadal jest trochę śmieszny) (neopsycholog z forum
          ma cennik 100PLN / 20 min, gabinet w Warszawie), skoro co czwarta osoba będzie
          mieć problemy?

          Co czwarta znaczy: co czwarty sprzątacz, co czwarty magazynier, co czwarty
          informatyk, co czwarty prezes, co czwarty prezydent,..., z 25%
          prawdopodobieństwem ja, Ty, każdy!!!!

          Pozdrawiam
        • Gość: pomoc Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.12, 12:16
          Polecam w Łodzi Panią Elżbietę Liszewską.
      • Gość: Ivv Re: Z emigracji na terapię IP: *.chello.pl 21.08.08, 23:30
        Masz rację, że w Polsce nie szanuje się pracowników. Sama na sobie
        doswiadczyłam silnego mobbingu i teraz mam po tym depresję
        objawiająca się strachem przed podjeciem kolejnej pracy, choc z
        tamtej zrezygnowałam juz ponad pół roku temu. Mam deprechę, a za
        granicą nie byłam! Ci co wrócili mają ją pewnie dlatego, że szybko
        połapali się jakie głupstwo zrobili i już żałują, że znów wpadli w
        ten polski syf.
      • Gość: as Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.08, 23:32
        Tja, ja tez po pobycie w UK czuje, ze jestem nieprzystosowany do zycia w PL. Po powrocie zaczalem poszukiwac pracy, w zawodzie, ktory wykonywalem i tam - kierowca. Juz w pierwszych dniach lekki szok - ceny wielu artykulow praktycznie takie same jak w UK. Na jedzenie wychodzi mi tyle samo, ubrania tutaj drozsze, elektronika takze. Nic to, w koncu jestesmy w kraju. Szukam ofert pracy. W ogloszeniach nikt tu nie podaje wysokosci zarobkow, szkoda bo tam pozwala to filtrowac niechciane prace od razu. Udaje sie na interview. Jedno, drugie i kolejne. Po prostu szok i zderzenie z rzeczywistoscia.
        1) Kierowca w piekarni. Praca nocna, w godz 1-9. Placa - 1300zl netto. Szukam dalej.
        2) Jakas fundacja szuka kierowcy, oferuja 2 tys. netto. Na miejscu okazuje sie, ze nie szukaja kierowcy tylko de facto lidera grupy sprzedazowej (akwizytorow). Czyli rozwoimy ich po terenie, kontrolujemy sprzedaz itd. Placa to tez nie 2tys., tylko 1tys. plus premie jesli "podopieczni" wyrobia normy. I obietnice ze mozna duzo zarobic. Ups, zapomnieli tylko dodac - faktycznie, pracuje sie tylko pon-pt, weekendy wolne, za to praca po 14h dziennie...Szukam dalej.
        3) Hurtownia spozywcza - kierowca. Oferuja 1500zl. Pan na interview pyta o stan cywilny, czy mieszkam z rodzicami, bo skoro tak to pewnie duzo pieniedzy nie bede potrzebowal...Czekajac na rozmowe w holu przysluchuje sie dyskusji 3 pracownikow, jeden z nich wlasnie rzuca ta prace i niezle na nich pmstuje, pozostali nie pozostaja obojetni i tez deklaruja, ze szukaja juz innych prac. Ja szukam dalej.
        4) Kolejna firma szuka kierowcy. 1500zl. Biegne pol miasta z cv w reku, by zdazyc na umowione telefonicznie interview. Niestety, szefostwo musialo wyjsc i sekretarka informuje mnie, ze moge laskawie zostawic cv... Oczywiscie nikt nie poinformowal mnie o przelozeniu spotkania bo i po co. Zostawiam cv i wracam do domu, maja zadzwonic, hehe. Oczywiscie nie dzwonia, jakis czas pozniej obdzwaniajac ogloszenia znow trafiam przypadkiem na nich - prosze juz tylko o mail firmowy, bo mowie, ze sie nie odezwali mimo deklaracji. Pani sekretarka oczywiscie bardzo zdziwiona. Wysylam cv i znow zero odzewu. Jakis czas pozniej sytuacja sie wyjasnia - praca kierowcy w/g nich polega na jezdzeniu i... oferowaniu jakichs zestawow N-ki czy Cyfry...
        5) Jeeest, mam robote. Bede jezdzil po prawie calej Polsce i zwozil towar. 1500zl plus premie, placa za noclegi. Ruszam w trase. Szybko okazuje sie, ze nie jest tak pieknie. Pakunki czesto maja nawet 100kg i trzeba je samemu wrzucac na auto, majac do pomocy jedynie wozek do podjechania w okolice auta, a w gore juz samemu...Zeby sie wyrobic z trasa trzeba dzialac po 14h, do tego zliczam laczny ciezar ladunkow, ktore mam zabrac z ponad 40-tu punktow. Wychodzi 2300kg, przy ladownosci auta 1300kg. Hmm, a pytali mnie jeszcze, czy z przyczepka potrafie jezdzic...Mimo problemow przejezdzam te 2tys km i wracam na magazyn. Rozmowa z innym kierowca - rzuca wlasnie prace, potwierdza sie to, do czego sam doszedlem. Czare goryczy przelal u niego fakt, ze firma chciala go obciazyc wyslaniem poczta jednego z pakunkow, ktorego nie zabral. A nie zabral, bo fizycznie nie mial juz gdzie upakowac - tez auto przeladowane na maxa. Do tego opowiadal, ze wlasnie spalil hamulce przy awaryjnym hamowaniu - jak zaladuje sie tone wiecej niz ladownosc to droga hamowania sie wydluza...
        Bylo jeszcze kilka innych firm, ale nie bede juz zanudzal. Efekt - wracam do UK, do poprzedniej pracy. Wystarczylo zadzwonic, porozmawiac z menagerem. Wiem, ze czeka mnie cos, co oceniam jako normalnosc - ladunki nie wieksze niz dopuszczalne, 8h pracy dziennie, nadgodziny tylko jesli chce i platne extra, wynagrodzenie ktore wystarczy na zycie o dlozenie co nieco.
        • Gość: lilou Re: Z emigracji na terapię IP: *.dip.t-dialin.net 25.08.08, 15:54
          Twoj post jest o wiele ciekawszy i odpowiadajcy rzeczywistosci od samego
          artykulu.Zycze powodzenia w UK , wszystkiego dobrego.
          • Gość: rew Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 01:21
            No właśnie. Może by się tak państwo redaktorzy z warszaffki zajęli
            tymi s*synami, o których pisze as? Wystarczy, że wyjadą ze stolycy
            do pierwszego lepszego miasteczka i popytają ludzi. Znajdą takich
            gnojów na pęczki. O nich i ich wyczynach powinno się pisać i mówić
            jak najwięcej. To oni odpowiadają za to, że Polska jest krajem nie
            do życia. Może gdyby byli piętnowani przez media, to trochę by się
            zmienili.
      • Gość: paniena Re: Z emigracji na terapię IP: *.cable.ubr09.brad.blueyonder.co.uk 22.08.08, 02:32
        mieszkam w UK 2.5 roku, trzydziestka minela 2 lata teu -co mnei doluje, to kazda
        rozmowa z Rodzicami przez Skype'a i sluchanie tekstow o tym ,jak to niektorzy ,
        w domysle ja, nie przemsleli wyjazdu, siedza tam nie wiadomo po co, nie wiedza
        kiedy wroca itd. Od 2 lat ucze sie, robie studia podyplomowe ktore w PL kosztuja
        13tys zl a w UK 900 funtow /w przeliczeniu 3600 zl, kurs tlumacza (w
        warszawskiej izbie tlumaczy 2 lata temu powiedziano mi ze nie moge u nich zdawac
        i rejestrowac sie jako tlumacz, bo maja juz zbyt wielu tlumaczy pol-ang...
        gdzie sie nie zwrocisz, musisz przepraszac za swojej istnienie... w UK bariery
        stawiasz sobie sam, nikt Ci zycia nie utrudnia tak jak w PL.
        pozdrawiam polakow nieprzystosowanych do zycia w PL
        • Gość: monica Re: Z emigracji na terapię IP: 79.66.206.* 25.08.08, 23:49
          Mysle,że w opłacie za studia podyplomowe brakuje zera /9000tys
          funtow/ to też opłata minimalna.Mieszkam w Londynie 26 lat i o tak
          tanich opłatch universyteckich nie słyszałam.
          • m4t Re: Z emigracji na terapię 26.08.08, 00:09
            Gość portalu: monica napisał(a):

            > Mysle,że w opłacie za studia podyplomowe brakuje zera /9000tys
            > funtow/

            A) 9 milionów funtów to chyba studia u samego George Sorosa czy Bila Gatesa

            B) www.open.ac.uk ← studia licencjacki od 1500GBP za rok, a i tak jak mało zarabiasz (do 30.000GBP/rok) mogą ci do nich dopłacić(maksymalnie: 1200+255 ).
            PhD ← zaocznie to jakieś 1600GBP, a dziennie > 3000GBP za rok

            Pozdrawiam
      • Gość: Alex Z emigracji na terapię IP: *.acn.waw.pl 22.08.08, 09:48
        ja spędziłem 2 lata w U.K. i żałuję, że nie zostałem tam. Zupełnie inne podejście - pracujesz, jesteś doceniany, awansujesz i od samego początku masz kasę, a wtedy idziesz do sklepu i nie skręcasz się nad cenami (jak ma to miejsce w PL), tylko kupujesz, wychodzisz i jesteś zadowolony. Rozmowy kwalifikacyjne w PL i super oferty:
        - jako wdrożeniowiec - "wie Pan, na początku jest Pan zielony w temacie, więc pierwszy miesiąc pracuje Pan za darmo, a później następne 2 miesiące po 1000 pln netto, praca od 6 (cały czas prawie delegacja i jazda po całej Polsce), a powrót do firmy często około 22-23" - dodam, że dojazd do firmy 50 km z domu
        - jako wdrożeniowiec, serwisant sprzętu komputerowego, handlowiec - 900 pln na rękę - dojazd 20 km do pracy (ciekawe pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej: "dlaczego Pan wrócił z U.K.??")
        - IT specialist - praca nawet po 13,5 h w soboty - w tygodniu po 8 h, często nadgodziny - 1600 pln na rękę (Warszawa)
        Taki przypadków wymieniłbym jeszcze sporo, bo to codzienność.

        Pytanie więc gdzie można się nabawić tej depresji?? Oczywiście... faktycznie w PL, po powrocie do tych realiów... Ładujesz kasę w studia, skręcasz się jak możesz żeby się wykształcić, a później ktoś robi sobie z Ciebie kpiny... Za granicą pracownika się szanuje - mówię o zagranicznym pracodawcy, przynajmniej ja się z tym spotkałem w każdej firmie, w której pracowałem - a było ich kilka.

        Pozdrawiam
      • Gość: pytanie Z emigracji na terapię IP: *.aster.pl 22.08.08, 10:08
        Znowu gazeta bzdury pisze i bardzo dobrze mniej ludzi będzie wracać !
        Bo kto im da tutaj pracę ?
      • Gość: misiek Bzdury piszą IP: *.zone5.bethere.co.uk 23.08.08, 15:24
        Taka prawna aby na stałe osiąść w uk trzeba odciąć się od Polski.
        Mam tu na myśli przestać myśleć jak to znajomi się urządzają, jak
        budują domy, pobierają się, oszczędzać pieniądze - na powrót - czas
        zacząć żyć, zorganizować sobie fajnych znajomych - dopiero wtedy
        zobaczycie że na wyspie jest fajnie i każda depresja przejdzie. Ale
        nie dziwie sie tym co wrocili ze depresje mają - bo ich w Polsce
        szukanują że do UK uciekli i kraj zdradzili - ja nie wracam do
        Polski, moze na wakacje tylko czasem, bo wole za granice pojechać.
        • Gość: www Re: Bzdury piszą IP: *.chello.pl 23.08.08, 15:29
          najbardziej narazone na terapie sa osoby pracujace w polsce . tu
          pracodawca jak nigdzie indziej nie szanuje pracowników
        • Gość: Amerykanski_Polak Re: Bzdury piszą IP: *.hsd1.md.comcast.net 25.08.08, 15:57
          Masz calkowita racje....Polske opuscilem prawie 30 lat temu. Z jedna mysla, do
          Kraju wracam jako turysta. W Ameryce zostane na stale.
          I zaczelo sie, poczatkowo ciezka praca, pozniej piecie sie do gory.
          Poznalem Amerykanke i wspolnie ulozylismy sobie zycie. Kontaktow z mieszkajaca
          tu Polonia nie mam, mam za to duzo amerykanskich przyjaciol. Bywalo, ze
          zatesknilem za Polska ale nie byla to tesknota , ktora wywolywala placz itd.
          Kiedys bardzo dawno poznalem tu dziewczyne z Polski, byla tu moze rok nie
          wiecej. Tuz przed Wigilia zatesknila...plakala jak dziecko.Wiec poradzilem jej
          wracaj do Kraju...tu nie masz czego szukac.Wrociula, pozniejn dowiedzialem sie,
          ze ponownie placze...tym razem za Ameryka. Pioec lat temu wpadlem na pomysl aby
          kupic w Polsce mieszkanie (nie dom)i przyjechac na stale.
          kumpel, z ktorym przyjaznie sie ponad 50lat (piecdziesiat) pokazal mi jak
          wyglada zycie w Polsce. Sam prowadzi firme, niezle mu sie powodzi
          zabral mnie do urzedu gdzie mial do zalatwioenia jakas sprawe.
          No i zaczelo sie, zbieranie dokumentow, latanie po urzedach itd.
          O innych stronach biurokracji nie wspomne. Opwoiedzial mi takze o tym jak
          skuteczne oraz logiczne jest prawo w Polsce. Mial racje , nigdy bym sie do tego
          nie przyzwyczail. Tu zyje bezstresowo, prawie wszystko moge zalatwic korzystajac
          z telefonu, faxu itd. Zaden urzednik nie robi mi laski. Jezeli mi sie cos
          prawnie nalezy..OTRZYMAM.Bez lapowek itd, co w Polsce jest nagminne.
          Od ponad czterech miesiecy jestem na emeryturze, w wieku 58 lat. Nudze sie
          jednak okropnie,i musze cos znalezc. Abym nie wpadl w depresje.....heheheh.
          Wiec, jezeli myslisz o Emigracji...przygotuj sie do tego psychicznie - przed
          wyjazdem. Najwazniejsze musisz byc pewien, ze tak wlasnie chcesz postapic. Juz
          na Okeciu pozegnaj sie z Polska, tak jak ja zrobilem. Wez z nia rozwod, ale jej
          nie porzucaj. Na zawsze bedzie w twym krwioobiegu....juz jako wspomnienie.
          I mysl o przyszlosci juz w innym Kraju. Napewno na JFK lub Hethrow nie beda na
          was czekac z orkiestra, czeka was praca, praca i ponownie praca. Pozdrowko.
          • Gość: polka francuska? Re: Bzdury piszą IP: *.static.vip-net.pl 23.08.11, 00:47
            PO urzedach cos zalatwic to tylko do Francji.
            11lat mieszkalam we francji 7lat lazilam pmo urzedach aby dostac papiery na prace titre du sejour; ale moje serce bije po polsku; nigdy nie chcialam zyc na stale ; nigdy z francuzem, tydzin temu wrocilam znerwicowana zmeczona zyciem zagranicznym: piperze te euro i prace od 8 do 21 bez czasu na rodzine koleacje 23h/ wole zarobic 1300PN i miec spokoj poniewaz pieniadze to nie wszytsko. A dla francykow zawsze bedziemy nawozem. Leczyc sie nie musze ale jesli zostalabym jeszcze rok to na pewno. Dam sobie rade, w swoim kraju dlaczego mialabym nie dac pracowac wszedzie trzeba. A emerytury z socjalnego zasilku nie daja. Pozdrawiam wszystkich. Litwo ojczyzno moja ty jestes jak zdrowie...
      • Gość: Clarice Z emigracji na terapię IP: *.iwacom.net.pl 23.08.08, 22:00
        Ludzie

        Skąd w Was takie zgorzknienie?Zamiast narzekać lepiej weźcie się
        porządnie za szukanie pracy,w tak zwanym "międzyczasie" podnoście
        kwalifikacje,podejmujcie wyzwania.I tylko nie mówcie,że się mądrze
        bo mówie z własnego doświadczenia.Szukałam pracy od marca-i
        doszukałam się.Pracuję po 8 godzin dziennie,zarabiam 2500-3000
        miesięcznie,szefostwo jest "w dechę"-wszyscy w firmie traktują się z
        sympatią i szacunkiem (przykład idzie z góry).Koleżanka pojechała
        wczoraj na urlop a ponieważ mam pracować za nią uzgodniła z
        prezesem,że dostanę jej kasę za ten tydzień kiedy będę robiła za
        dwie.We wrześniu jadę na szkolenie całkowicie finansowane przez
        firmę.Niemożliwe?A jednak i to nie w żadnym UK tylko w tej
        beznajdziejnej PL na którą tak narzekacie.I mówiąc szczerze gdzieś
        mam UK i inne kraje-wcale nie są takim Eldorado za jakie te głupie
        polaczki je uważają.Zostaję w domu bo tu na miejscu mam wszystko co
        trzeba.I co Wy wszyscy emigranci na to?
        • Gość: dddd Re: Z emigracji na terapię IP: *.chello.pl 23.08.08, 22:31
          "We wrześniu jadę na szkolenie całkowicie finansowane przez
          firmę.Niemożliwe?"


          ooo kur.a !!! NIEMOŻLIWE!!
        • Gość: as Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.08, 22:39
          Gratuluje, szczerze. Zaluje jednak, ze nie kazdy moze liczyc na tak atrakcyjna oferte pracy. I sporo z nich zdecyduje sie na wyjazd, po prostu dlatego, ze tam jakos latwiej przezyc za pensje, nawet jesli jestes zwyklym pracownikiem.
          • Gość: Romano Re: Z emigracji na terapię IP: *.mobileonline.telia.com 24.08.08, 08:29
            tak, zgadza sie. W Uk bedac nawet sprzataczka stoc cie na urlop dwa razy w roku na wyspach kanaryjskich, bank da ci kredyt na dom,itp.. i przedewszystkim nikt sie nie wstydzi swojej pracy. W PL musisz byc kims odnosic czaly czas sukcesy tak aby mogli podziwiac cie znajomi z naszej klasy.. Presja spoleczenstwa jest nienormalna : jestes smiecziarzem jests nikim.
            Pracuje jako murarz i pamietam jak w Pl murowalem kiedys grilla. Idzie Ojciec z synem i mowi do dzieciaka : widzisz !! ucz sie ucz !! bo inaczej bedziesz jak ten pan pracowal.
            Byc moze rownierz stad, wiekszosc ludzi ktorzy wracaja z UK maja lekkie zalamanie ,tam pracowali ponizej swoich kwalifikacji i ich praca byla ceniona, w Polsce jak powie ,ze zamiatal ulice to automatycznie jest zerem!!!

            • Gość: as Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 09:57
              Czy sprzataczka w PL moze sobie pozwolic na wczasy na kanarach 2x w roku? Piszac o spokojnym zarabianiu na zycie mialem na mysli to, ze bedac tam nawet sprzataczka (czy sprzataczem, tez bylem) zarabiasz na utrzymanie, nie martwisz sie, ile w tym miesiacu wyniesie rachunek za prad, a kupno odziezy czy butow nie wymaga uwzgledniania tego miesiac wczesniej w domowym budzecie.
            • Gość: ben Re: Z emigracji na terapię IP: *.chello.pl 25.08.08, 10:32
              nic dodać nic ująć...
              • em_obywatel To nie problem z emigrantami, to problem z Polska 25.08.08, 14:48
                To nie problem z emigrantami, to problem z Polska. Polske trzeba zmienic tak,
                zeby zylo sie porownywalnie do zycia na zachodzie. Tu nie chodzi juz o same
                pieniadze. Tu chodzi o szacunek. Tu chodzi o to, zeby mlody inzynier w pracy nie
                byl przynies podaj pozamiataj, tu chodzi o to, ze sprzataczka ma takie same
                prawa jak inni pracownicy i tez jest potrzebna bo bez niej wielcy menadzerowie
                siedzieli by w brudach. Tu chodzi o to, zeby kasjerki nie musialy siedziec w
                pieluchach na kasach.

                Wreszcie, chodzi o to, zeby Polak szanowal Polaka. To nie kosmici ani nie Kacapy
                sa kierownikami supermarketow a wlansnie Polacy.

                Smiem powiedziec, ze narody zachodznie sa bardziej prosocjalistyczne. Ale
                prosocjalistyczne w sensie poszanowania praw pracownika a nie glosowania na
                komunistow.

                Brakuje nam wreszcie zwiazkow zawodowych takicj jak na zachodzie, ktore dbaja o
                prawa pracownika, a nie o kieszenie przewdnictwa, ktore siedzi w kieszeni
                prezesa firmy.
                • Gość: vito Re: To nie problem z emigrantami, to problem z Po IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.08, 16:09
                  Jest dokładnie tak, jak piszesz. Brak szacunku dla innego człowieka i brak
                  zaufania do niego to największy problem tego kraju i narodu. Bez zmiany
                  mentalności nic tu się nie zmieni. Ale na taką zmianę się nie zanosi, bo kto
                  miałby zrobić? Kiedyś sądziłem (tak jak wielu innych), że zrobią to właśnie
                  exemigranci. Myślałem, że wrócą i zaczną na tutejszy grunt przeszczepiać
                  wszystkie pozytywy przywiezione stamtąd. Teraz widzę, że to wyobrażenie było
                  bardzo naiwne.
                  • em_obywatel Re: To nie problem z emigrantami, to problem z Po 25.08.08, 16:22
                    To nie bylo naiwne. Ja chcialbym cos w tym kierunku zrobic. Przynajmniej
                    powiedziec ludziom, ze mozna wszystko zrobic inaczej. Chodzi o to, zeby przebic
                    sie do debaty publicznej z tym jak my, emigranci widzimy Polske i co trzeba
                    zmienic. Podstawa jest to, zeby ludzie zaczeli mowic o tym jak zrobic zeby w
                    Polsce bylo lepiej.
                    Mozna pokombinowac z polityka, ale na to chyba nie mamy sily. Najwazniejsze, to
                    dotrzec do swiadomosci Polakow z tym, ze nie jestesmy ograniczeni do tego co do
                    tej pory bylo i co proponuja nam politycy a mozemy poproawic cos sami.
                  • Gość: lozere Re: To nie problem z emigrantami, to problem z Po IP: *.chello.pl 25.08.08, 16:27
                    Jak ktos ma kompleksy to nie ma i szacunku do siebie.To dlaczego ma miec do innych.To chyba kwestia kilku pokolen zeby ta spuscizna komuny nas opuscila i zeby ludzie ozdrowieli na umysle i swoje dzieci wychowywali w poczuciu godnosci na majacych poczucie wartosci ludzi.Na nic piekne bryki,Kanary,wille itp.Godne zycie niekoniecznie na tym polega.
                    • Gość: xx Re: To nie problem z emigrantami, to problem z Po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 01:30
                      To nie ma nic wspólnego z komuną. Wręcz przeciwnie, tzw. prosty
                      człowiek przez komunistów był bardziej hołubiony niż
                      intelektualista. Jak nie wierzysz, to przeglądnij kroniki filmowe z
                      tamtych czasów czy podręczniki szkolne.

                      To jest o wiele starsza tradycja związana z feudalizmem. W XIX w. na
                      ziemiach polskich panowało niewolnictwo gorsze niż w południowych
                      Stanach. Tak przynajmniej stwierdził podróżnik, który wtedy trafił
                      na nasze ziemie.
                      • Gość: selekta Jeśli chcesz uczyć się historii z kronik filmowych IP: 217.173.110.* 26.08.08, 10:45
                        ..to gratuluję. Kroniki były klasyczną propagandą reżimowych władz, oczywiście,
                        że hołubiono w nich prostego człowieka, który w rzeczywistości dostawał w dupę.

                        Widzę, że kolejne pokolenie chce budować socjalizm, nie zauważając, że kraje,
                        które było stać na wpuszczenie "nowej Europy" to ostoje kapitalizmu - UK i Irlandia.
            • Gość: mrówa Re: Z emigracji na terapię IP: *.acn.waw.pl 25.08.08, 16:24
              Nigdy nie pracowałam w UK, ale mam tam znajomych, więc moje uwagi to obserwacja
              z boku.

              > tak, zgadza sie. W Uk bedac nawet sprzataczka stoc cie na urlop dwa razy w roku
              > na wyspach kanaryjskich,
              ... czyżby? szczerze wątpię.

              bank da ci kredyt na dom,itp.. i przedewszystkim nikt
              > sie nie wstydzi swojej pracy.
              A może to wynika z tego, że większośc znajomych którzy wyjechali razem z toba
              tez jest sprzątaczkami, budowlańcami, opiekunami? praca w swoim gronie, przed
              kim masz się wstydzić? przed kolega z pracy?
              Moi znajomi na wyspach występuja w dwóch kategoriach: słabiej wykształceni
              pracownicy fizyczni, pojechali na przysłowiowy zmywak troche dorobić i
              wykwalifikowani specjalisci (głównie informatycy). Te grupy raczej się nie
              kontaktują. Zreszta w pl tez pewnie by sie nie kontaktowali.

              W PL musisz byc kims odnosic czaly czas sukcesy
              > tak aby mogli podziwiac cie znajomi z naszej klasy.. Presja spoleczenstwa jest
              > nienormalna : jestes smiecziarzem jests nikim.
              Z całym szacunkiem, nie powiesz mi że w UK w odróżnieniu od PL zawód smieciarza
              jest prestiżowy i pożądany. I wraca ten sam problem: nie jest wstydem być
              śmieciarzem w środowisku śmieciarzy. Problem emigranta polega na tym, że będąc
              smieciarzem ma w polsce mnóstwo znajomych po studiach, w biurach, szkołach,
              ośrodkach badawczych. Zarabiaja połowe tego co on, a jednak... cos gryzie.

              > Pracuje jako murarz i pamietam jak w Pl murowalem kiedys grilla. Idzie Ojciec
              z synem i mowi do dzieciaka : widzisz !! ucz sie ucz !! bo inaczej bedziesz jak
              ten pan pracowal.
              Przykro mi to słyszec, źle to świadczy o owym tatusiu.

              > Byc moze rownierz stad, wiekszosc ludzi ktorzy wracaja z UK maja lekkie
              zalamanie, tam pracowali ponizej swoich kwalifikacji
              Nie chodzi tu bezwględnie o wykonywany zawód, śmieciarza czy sprzątaczki. raczej
              o tę prace poniżej kwalifikacji.
              Moja kuzynka po maturze zaczynała od sprzątania, teraz ma z mężem firme
              budowlaną i to jest ok. Ale gdyby ten zawód chciał podjąc jeden z informatyków
              to pomyślałabym że oszalał. Nie dlatego, że to hańba, tylko dlatego że to
              poniżej kwalifikacji.

              >i ich praca byla ceniona, w Polsce jak powie ,ze zamiatal ulice to
              automatycznie jest zerem!!!
              Ja nie wiem czy ceniona. Dla mnie ważnym elementem zawodu jest właśnie prestiż,
              poważanie, rozwojowość pracy. A co do tego zera - cóż, to zależy co chce w
              polsce robić. Jesli np. skończył ekonomię, wyjechał pracować jako śmieciarz,
              wraca i szuka pracy... a w jakim zawodzie? ekonomisty czy śmieciarza?
              • Gość: john Re: Z emigracji na terapię IP: 192.100.104.* 25.08.08, 16:42
                Twoja wypowiedz wlasnie ten problem podkresla. Jakim to jestes super chlopakiem,
                dla ktorego najwazniejsze jest prestiz, powazanie.
                To jest wlasnie problem. W Polsce liczy sie tylko to, jak jestes wielkim
                informatykiem czy ekonomista to jestes "powazany" a jak jestes sprzataczka to
                juz nie.
                Takie myslenie jak Twoje jest problemmem. Nie potrafisz zrozumiec ze wszyscy sa
                potrzebni, no bo przeciez Twoja praca jest eksta - no bo powazana i prestizowa a
                reszta to nieudacznicy. A przeciez kazda praca jest wazna i pani, ktora Ci
                biurko czysci co rano tez. No ale ona nie jest ani powazana ani prestizowa,
                czyli mozna nia pomiatac, zreszta studiow nie skonczyla pewnie, ogolnie zero
                takie wielki przy Tobie. No i jej dzieci tez pewnie.
                Dlatego potrzeba niestety kilku pokolen aby w Polsce sie zmienilo.
                • Gość: mrówa Re: Z emigracji na terapię IP: *.acn.waw.pl 25.08.08, 17:01
                  > Twoja wypowiedz wlasnie ten problem podkresla. Jakim to jestes super chlopakiem
                  jestem dziewczyną nawiasem mówiąc

                  > dla ktorego najwazniejsze jest prestiz, powazanie.
                  To moje subiektywne zdanie, wole prace w polsce zgodnie z zawodem, niz "zmywak"
                  w uk, nawet na większe pieniądze. Sa tacy, co wola inaczej. każdy ma prawo do
                  swojego wyboru.

                  > To jest wlasnie problem. W Polsce liczy sie tylko to, jak jestes wielkim
                  informatykiem czy ekonomista
                  Tak własnie uważam, że jak ktos skończył studia "informatyka" to powinien byc
                  informatykiem, a nie śmieciarzem a jak ktos skończył szkołe krawiecką to pewnie
                  będzie krawcowa a nie sprzątaczką. to chyba naturalne że po to chodzimy do
                  szkoły żeby nauczyć sie zawodu?

                  to jestes "powazany" a jak jestes sprzataczka to juz nie.
                  > Takie myslenie jak Twoje jest problemmem. Nie potrafisz zrozumiec ze wszyscy
                  sa potrzebni,
                  Całkowicie sie zgadzam, wszyscy sa potrzebni. Nie widze tu miejsca do polemiki.

                  no bo przeciez Twoja praca jest eksta - no bo powazana i prestizowa a reszta to
                  nieudacznicy. A przeciez kazda praca jest wazna i pani, ktora Ci biurko czysci
                  co rano tez.
                  Pani czyści biurka co tydzień, przynosi nam cukierki i jestesmy z nia po imieniu.

                  No ale ona nie jest ani powazana ani prestizowa, czyli mozna nia pomiatac,
                  zreszta studiow nie skonczyla pewnie, ogolnie zero takie wielki przy Tobie. No i
                  jej dzieci tez pewnie.
                  Co ty piep...ysz?

                  > Dlatego potrzeba niestety kilku pokolen aby w Polsce sie zmienilo.
                  Pewnie niestety masz rację.
                • Gość: argutus Re: Z emigracji na terapię IP: 86.141.154.* 25.08.08, 20:03
                  Zgadzam sie z ta opinia.Wszyscy super-informatycy-architekci i co tam mozesz
                  znalezc po technicznych uczelniach,wydaja sie uzywac jakichs ochlapow
                  inteligenckiego etosu do poprawy wlasnego samopoczucia.Dla mnie elektryk i
                  powiedzmy informatyk(nie obrazajac zadnej profesji)to taki sam wyrobnik jak ten
                  pierwszy,roznica tkwi tylko w zaawansowaniu "narzedzi" ktorymi sie
                  posluguja.Sadze,ze wspolczesny inzynier nie dorasta nawet do piet przedwojennemu
                  inzynierowi,ktory mial szersze horyzonty poniewaz pokazano mu je w gimnazjum z
                  greka lub lacina i z potrzba zaangazowania w zycie spoleczne.To byli ludzie z
                  klasa,wyrozumialoscia,ktorej dzisiaj nie ma zaden technicznie wyksztalcony
                  umysl.W ich glowach zostaly jakies popluczyny tamtych idei;myla inteligencje z
                  wyksztalceniem,wiedza stricte akademicka a prestiz z posiadaniem
                  pieniedzy.Dlatego zgadzam sie z john'ym ze to chore myslenie.Pisal juz o tym
                  Gombrowicz w Dziennikach i nie napawa to optymizmem skoro problem wciaz aktualny.
              • Gość: selekta Dobrze, że piszesz, bo o Tobie mowa. IP: 217.173.110.* 26.08.08, 11:20
                > A może to wynika z tego, że większośc znajomych którzy wyjechali razem z toba
                > tez jest sprzątaczkami, budowlańcami, opiekunami? praca w swoim gronie, przed
                > kim masz się wstydzić? przed kolega z pracy?
                > Moi znajomi na wyspach występuja w dwóch kategoriach: słabiej wykształceni
                > pracownicy fizyczni, pojechali na przysłowiowy zmywak troche dorobić i
                > wykwalifikowani specjalisci (głównie informatycy). Te grupy raczej się nie
                > kontaktują. Zreszta w pl tez pewnie by sie nie kontaktowali.

                Ty i Twoi znajomi - z całym szacunkiem - reprezentujecie właśnie tę kastową
                Polskę, od której tak wielu expatów chciało się uwolnić.

                Znam tu w Irlandii sporo Polaków, spotykamy się czasem. Trochę specjalistów IT,
                graficy, fotograf, sporo architektów, inżynierowie budowlani, stolarze,
                budowlańcy, kierowcy, pielęgniarze (od brudnej roboty), sprzątaczki, kosiarze
                trawników i - ostatnio - bezrobotni. Przynajmniej dwie osoby z doktoratem. Część
                pracuje zgodnie z wykształceniem, część świadomie poniżej kwalifikacji, a część
                fizycznie zgodnie z kwalifikacjami. Gdy jesteśmy w grupie, nie ma podziałów
                klasowo-zawodowych. Wszyscy bawimy się w swym gronie i nikogo towarzystwo nie
                uwiera. Po to właśnie wyjechaliśmy, by nie brać udziału w tej grze.

                Pracuję w IT w branży finansowej, w firmie, której nazwę zna każdy Polak. Czasem
                przyjeżdżają tu na różne spotkania konferencje managerowie z Warszawy. Smutni,
                ściśnięci krawatami, wymęczeni wyścigiem szczurów, ale zacięcie weń brnący.
                Rozmawiają głównie o pieniądzach.
                Spodziewam się, że mieliby problem, żeby pójść na imprezę z wykwalifikowanym
                stolarzem, albo facetem, który pomimo wyższego wykształcenia od lat podciera
                tyłki emerytom i jest zadowolony z życia.
            • marajka Re: Z emigracji na terapię 25.08.08, 17:13
              W Uk bedac nawet sprzataczka stoc cie na urlop dwa razy w roku
              > na wyspach kanaryjskich, bank da ci kredyt na dom,itp

              To skąd w UK BIEDNI ludzie? Może nie tak jak w Etiopii, ale jednak?
              Po co pomoc społeczna? Dlaczego masa Polaków mieszka po 5, 6 os. w
              mieszkaniu, bo nie stać ich na własne?
              Idzie Ojciec z
              > synem i mowi do dzieciaka : widzisz !! ucz sie ucz !! bo inaczej
              bedziesz jak
              > ten pan pracowal.
              Nie widzę nic złego w twojej pracy, ale sam widzisz- musiałeś
              wyjechać, a synek skończy polibudę i nie będzie musiał
              A skąd tyle jadu w emigrantach? Znam ludzi co wrócili z emigracji,
              mają normalną pracę, mieszkania. Możecie jedni i drudzy przestać
              wtrącać się w cudze życie? Nie udało ci się w PL? Trudno. Ale pisać,
              że nic się nie zmienia, skoro się zmienia? Jednym lepiej tu, innym
              na zachodzie. Jak ktoś napisze, że woli żyć w PL to zaraz go
              obśmieją, że tchórz, nieudacznik, zazdrośnik. Polska mentalność.
              Niech każdy zyje jak chce.
              W zbiorowe depresje nie wierze, ale skąd wiecie, że przypadki
              opisane w artykule to bzdury? Może na milion emigrantów znajdzie się
              kilkuset, którzy psychologa będą potrzebować.
          • Gość: Clarice Re: Z emigracji na terapię IP: *.iwacom.net.pl 24.08.08, 18:04
            Dzięki As.Pewnie w pewnym sensie masz rację ale jak widać na moim
            przykładzie czasami chcieć znaczy również móc.Z postów wynika
            raczej,że wszyscy polscy pracodawcy to chamy,buraki i oszuści ale
            jak widać wcale tak nie jest.Nie wiem czym są spowodowane te posty-
            czy rzeczywiście brakiem szczęścia w szukaniu pracy czy trochę winy
            nie leży też po stronie szukających-może niektórzy mają wymagania
            odwrotnie proporcjonalne do tego co sobą reprezentują.Prawda pewnie
            leży po środku.Ale życzę wszystkim szukającym powodzenia-a
            chamów,buraków i oszustów należy terapią wstrząsową uświadamiać,że
            za ciężką i uczciwą pracę nie pozwolimy trktować się jak
            śmieci.Trzymajcie się
            • Gość: xx Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 01:36
              Ależ to proste. W Polsce normalni pracodawcy są, ale stanowią (jak
              wynika z moich obserwacji) nie więcej niż 10 % ogółu.
        • korkix78 W ilu krajach pracowalas na podobnym stanowisku? 24.08.08, 21:03
          >wcale nie są takim Eldorado za jakie te głupie
          > polaczki je uważają.
          > Zostaję w domu bo tu na miejscu mam wszystko co
          > trzeba.I co Wy wszyscy emigranci na to?

          A na zdrowie.

          Nie wiem co 'my' na to, ja pisze za siebie:

          To dobrze, ze jestes z wszystkiego zadowolona i masz wszystko czego Ci trzeba -
          przeciez o to w sumie chodzi.
          A ze wybierasz Polske?
          Nie, nie jestem w szoku, ze oto uroczyscie oglaszasz pzoostanie w Polsce, bo to
          tylko mowi mi, ze jestes jedna z 35 milionow z tych, ktorzy z Polski nie wyjechali.

          Ale teraz cos co mi sie nie podoba w tym co piszesz - moim zdaniem przede
          wszystkim praca za granica pozwala na spojrzenie na niektore sprawy z innej
          perspektywy i miec inny punkt odniesienia.
          Na chlopski rozum: ma sie porownanie.

          Powiem tak: jesli mial przez rok Honde, rok Daewoo i przez 1 rok Renault, i
          stwierdza, ze Honda jest najmniej awaryjna, to jego zdanie sobie wezme do serca
          na pewno bardziej, niz wlasciciela Daewoo, ktory niczym innym nie jezdzil i
          mowi, ze innymi nie jezdzil, ale uwaza Daewoo za najlepsze, a ci co jezdza
          innymi autami to motoglupki-polaczki.

          Wartosciowe sa opinie tych, ktorzy pracowali tu i tu, i wtedy stwierdza, ze wola
          prace w kraju X niz Y.
          I nie mowie o lekarzu, ktory porownuje smazenie frytek w Dover do bycia lekarzem
          w Poznaniu, tylko prace jako lekarz w UK, i jako lekarz w PL. Jako smazyciel
          frytek w UK, i smazyciel frytek w PL. Nauczyciel w UK, i nauczyciel w PL itd.

          Twoje okreslenia "glupie polaczki" pomine wymownym milczeniem.
        • Gość: Mlody Re: Z emigracji na terapię IP: *.mscrm.ie 25.08.08, 14:38
          2500-3000zl to spokojnie odkladam w Irlandii, zyjac na dosc wysokim
          poziomie o ktorym niestety w Polsce za 2500-3000zl nie mozesz sobie
          pozwolic (wydaje miesiezcnie na zycie 2000 euro - nie zl EURO, ktos
          kto mieszka w Irlandii wie ze to nie jest malo) W pracy szkolenia i
          podnoszenie kwalifikacji mam co chwile. Pracodawca bardzo jest
          zadwowolony ze chce poszerzac wiedze i sam mnie zacheca i wysyla na
          kursy. A co jest najlepsze, po kazdym kursie dostaje podwyzke, bo
          podnioslem kwalifikacje:)
          PS. Wazna informacja, nie pracuje w gastronomii, hotelu, pubie, czy
          innych podobnych branzach... Pracuje w IT. Do wszystkich
          Informatykow, jezeli znacie jezyk angielski i macie odpowiednia
          wiedze (programista, inzynier oprogramowania, telekomunikacja,
          sieci) to rozwazcie wyjazd a zobaczycie roznice. Ilu z Was
          Informatykow pracuje 8 godzin dziennie za dobre pieniadze? M
          • Gość: arti Re: Z emigracji na terapię IP: *.de.ibm.com 25.08.08, 15:26
            ja np pracuje 8h dziennie za przyzwoite pieniadze. ale i tak za 2 rAZY mniej niz
            w ie.
        • kretynofil No to sie posmiejemy :) 25.08.08, 15:06
          > Skąd w Was takie zgorzknienie?

          Przeciez oni tego nie pisza. Podaja konkretne powody dla ktorych nie zamierzaja
          mieszkac i pracowac w Polsce. Obalaja tezy artykulu wytykajac jednostronne
          podejscie autora. To nie oni tu rzucaja "polaczkami" :)

          > Zamiast narzekać lepiej weźcie się porządnie za szukanie pracy,w tak zwanym
          "międzyczasie" podnoście kwalifikacje,podejmujcie wyzwania.

          Wiem ze ciezko Ci to ogarnac, bo jestes chora na pewna ciezko uleczalna wirusowa
          chorobe, ktora nazywa sie polactwo pospolite, ale sprobuj ogarnac taki temat:

          Sa ludzie, ktorym slowo "kariera" jest obce, ludzie, ktorzy nie chca byc
          specjalistami ani kadra zarzadzajaca - i, wyobraz sobie, ze oni sa potrzebni, bo
          specjalista Ci smieci spod domu nie wywiezie, ani ulic nie pozamiata.
          Specjalista Ci nie upiecze chleba, nie dowiezie go do sklepu za rogiem, ani go
          nie sprzeda. Manager nie bedzie doil krowy, ani szorowal kibla w szpitalu.

          Problem w tym, szybkobiezny golodupcze, jest taki, ze tacy jak Ty narzucaja
          wszystkim swoj sposob widzenia swiata - spolaryzowany, podzielony na dobrych,
          godnych zycia "ambinych i zaradnych" oraz niedobrych, nastawionych roszczeniowo,
          niegodnych prawdziwego zycia "roboli i nieudacznikow". Rzecz w tym, ze na
          szeroko rozumianym zachodzie szanowana jest kazda pracujaca osoba, niezaleznie
          od tego czy zarzadza wielkim przedsiebiorstwem, czy tylko w nim myje kible.

          Szacunek ten objawia sie rowniez tym, ze pensja takiego "robola i nieudacznika"
          jest sporo wyzsza, a kontrast miedzy zarobkami "specjalisty" i "robotnika" jest
          duzo nizszy (zapraszam na strony eurostatu jesli masz watpliwosci).

          A dlaczego w Polsce tak jest? To przez te wasze kompleksy, wsioki. I nie pisze
          do wszystkich, pisze tylko do takich szybkobieznych gowniarzy jak ta kretynka,
          na ktorej post odpowiadam.

          Pisalem to juz wiele razy, napisze jeszcze raz: o Waszych kompleksach i zawisci
          najlepiej swiadczy to, ze typowym wyszydzanym "wrogiem klasowym" jest
          polonista/socjolog jezdzacy na szmacie w UK, podczas gdy osoba o takich
          kwalifikacjach, robiaca to samo w Polsce nie spotka sie z tak obrazliwym
          traktowaniem. Czemu? Czemu polonista na zmywaku w UK jest przez Was tak
          znienawidzony, a socjolog na mopie w Polsce juz nie?

          Z prostego powodu - bo taki polonista na zmywaku w UK zarabia wiecej i zycie ma
          duzo lepsze niz jakis, pozal sie boze, "specjalista" w Polsce, ktory z gownianej
          roboty bez perspektyw wyciaga, jak ta kretynka, 2000-3000 PLN/mc. Ot i cala
          zagadka :)

          Co do Twoich doswiadczen, to osmieszasz sie, naprawde. Tak, w Polsce nawet bez
          znajomosci mozna dostac w miare dobra prace - jesli sie robi to, co jest akurat
          "modne" na rynku pracy. "Modne" nie oznacza "potrzebne" - to cos wiecej :)

          Ja tez jak jeszcze pracowalem w Polsce, dostawalem niezle pieniadze (sporo
          wiecej od Ciebie), tez mialem szkolenia (rowniez za granica, co bylo fajnym
          sposobem obejrzenia tego czy owego), ale dopiero jak wyjechalem to zrozumialem
          co mi tam podswiadomie przeszkadzalo.

          Przeszkadzali mi tacy ludzie jak Ty - zapatrzeni w siebie wiesniacy z
          kompleksami jak Palac Stalina, ktorzy musza codziennie poprawiac sobie
          samopoczucie gnojeniem ludzi, ktorzy niczym na to nie zasluzyli. Ze ktos sprzata
          po Tobie w firmowej kuchni, to mu sie szacunek nie nalezy?!

          Teraz siedze za granica, do Polski nigdy nie wroce. Ja z ta zakompleksiona,
          wku*wiona na siebie nawzajem holota nie chce miec nic wspolnego...

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
          perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
          lektury :)
          • odzim22 Re: No to sie posmiejemy :) 25.08.08, 15:48
            Facet! uwielbiam Cie czytac, zacznij pisac felietony. Masz moze
            jakiegos bloga?
            • kretynofil Dziekuje :) 25.08.08, 16:05
              Bloga nie mam jeszcze, chociaz Najlepsza z Zon namawia uparcie. Chyba jednak
              wole forum, bo tam sie moge z kims poklocic - a na blogu to tak jakos bez sensu,
              bezosobowo.

              No bo jak mam komus dosrac na blogu?

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
              perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
              lektury :)
              • Gość: begbie Re: Dziekuje :) IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 25.08.08, 17:38
                > No bo jak mam komus dosrac na blogu?

                Medice, cura te ipsum..
          • kiddo5 Re: No to sie posmiejemy :) 25.08.08, 15:50
            Och kretynofil: twoj post to kwintesencja moich wnioskow, ale mosialbys go
            wklejac za kazdym zarem kiedy Gazeta drukuj ejakis artykul o Polakach na
            Wyspach, Polakach wracajacych z podkulonymi ogonami do domu, Polakach co to sie
            depresji nabawili i takie tam. Zawsze odezwie sie ktos, kogo punkt widzenia
            opiera sie na historiach o panach spiacych po 10 w publicznej toalecie, bo kazdy
            kto zdecydowal sie na emigracje to zdrajca i dobrze mu tak.
            W przypadku moim i wszystkich moich znajomych, ktorzy porwali sie na ten
            bezsensowny krok powrotu do kraju z roznych powodow (uwierzcie mi ze ten o
            rozpedzonej gospodarce Polski nigdy nie byl brany pod uwage) zazwyczaj
            prywatnych, predzej czy pozniej pojawilo sie pytanie: boze co ja
            zrobilem/lam!... no i proby ewakuacji z powrotem.
          • Gość: POpolupo Calm down ... IP: *.dyn.optonline.net 25.08.08, 15:59
            "Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością."
            ... i jeszcze jeden cytat - " Przeciętny człowiek nie jest
            specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem
            uporać, im będzie to kosztowało mniej wysiłku - tym lepiej. A
            przecież poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki,
            pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie
            zdolności przeciwne, zdolność, aby patrząc - nie widzieć, aby
            słuchając - nie słyszeć.:



          • Gość: Krecik Re: No to sie posmiejemy :) IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 25.08.08, 19:01
            Twoj post uwazalbym za w miare sensowny i wnoszacy cos do dyskusji, gdybys byl w
            stanie usunac z niego slowa takie jak: wsiok, kretynka, golodupiec, holota, itd.
            Mieszkanie za granica jest w stanie otwozyc czlowiekowi czy na wiele rzeczy.
            Moim zdaniem uzywajac w/w slow w jakis sposob wpisujesz sie w stereotym Polaka,
            od ktoregoz stereotypu starasz sie odciac w tym poscie, tj. osoby zawistnej,
            probujacej dokopac rodakowi przy kazdej nadarzajacej sie okazji. Dlaczego nie
            jestes w stanie uszanowac punktu widzenia innej osoby i polemizowac z nia
            uzywajac konkretnych argumentow, pomijajac natomiast wszelkiego rodzaju
            inwektywy, nie probujac jej obrazac w miedzyczasie ?? w/g mnie to ze prezentuje
            inny punkt widzenia (moze nie do konca sluszny Twoim czy moim zdaniem) nie
            upowaznia innych do obrazania tejze osoby. Ja wiem najlepiej i mam racje, no to
            mam prawo sobie pojechac po kims. Czyz nie ??

            Powodzenia zycze tym na emigracji i tym co zostali w kraju.

            P.S. Chcecie cos zmienic w Polsce? Moze stereotyp Polaka na swiecie ???
            zacznijcie od czacunku do samych siebie...
          • miki1 Re: No to sie posmiejemy :) 25.08.08, 21:35
            bardzo słusznie prawi! dać mu piwa!
          • Gość: zul Re: No to sie posmiejemy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 23:14
            Eeee walisz gosciu stereotypami. Majac jakis sensowny fach w reku mozna w Polsce
            zyc bezstresowo i przyjemnie. Tym fachem moze byc wlasciwie wszystko, byle sie
            na tym naprawde znac. Mozesz byc programista, murarzem, elektrykiem, mechanikiem
            czy nawet filologiem. Nie znam nikogo, kto serio traktuje swoj zawod - przyklada
            sie i jest w nim dobry, i kto narzekalby na prace w Polsce. Oczywiscie nikt
            normalny raczej nie pracuje w korporacji z "wsiokami", ale jest sporo malych
            firm z rodzinna atmosfera, trzeba tylko poszukac. No ale nie mozna byc pazerny i
            chciwy. Moze za pensje (na razie) tutaj mozna kupic mniej niz w UK, ale po
            kwestia czasu. Nie sama kasa zyje czlowiek. Liczy sie tez satysfakcja, ze
            wlasymi rekami rozwijam ten kraj. Trudniej cos zbudowac, latwiej napluc.

            Z tym szacunkiem dla kazdego czlowieka pracy na Zachodzie, to sciemniasz. To nie
            szacunek, to tylko grzecznosc. Oczywiscie, grzecznosc jest wazna, ale to tylko
            maska, sprzataczka nigdy nie bedzie traktowana jak "rowno wazna" z prezesem -
            zapomnij.

            Powody emigracji sa bardzo rozne. Ale najzalosniejsza jest emigracja po
            skonczeniu studiow w Polsce (wybranych oczywiscie bez namyslu, owczym pedem, nie
            majac ku danymu zawodowi predyspozycji ani nawet zainteresowania) po to, by
            pracowac w UK fizycznie za stawki nizsze niz Murzyni. To jest frajerstwo i
            nieudacznictwo, cokolwiek by sobie ci ludzie nie wmawiali o "szacunku" dla ich
            pracy.

            • Gość: usak Re: No to sie posmiejemy :) IP: *.asm.bellsouth.net 26.08.08, 00:14
              "To nie szacunek, to tylko grzecznosc. Oczywiscie, grzecznosc jest wazna, ale to
              tylko maska, sprzataczka nigdy nie bedzie traktowana jak "rowno wazna" z
              prezesem - zapomnij."

              Ja nazwalbym to wyzszym poziomem osobistej kultury. To, ze sprzataczka nie jest
              "rowno wazna" polski prezes da jej odczuc natychmiast. Amerykanski prezes bedzie
              sie staral znalezc jakis wspolny temat do rozmowy. Okaze sie, ze maja dzieci w
              podobnym wieku i podobne z nimi problemy, lubia gotowanie i te same potrawy,
              bawia ich te same telewizyjne seriale... Dyskusje na temat milionowych
              inwestycji lub podrozy prywatnym odrzutowcem zostawi dla rownych sobie.

              • m4t Re: No to sie posmiejemy :) 26.08.08, 00:26
                > "To nie szacunek, to tylko grzecznosc. Oczywiscie, grzecznosc jest
                > wazna, ale to tylko maska,

                Ja tam jestem behawiorystą (Skinner rulez!) i mi wystarczyłoby bym całe swoje życie spędził wśród osób w maskach: miłych, mądrych, i normalnych ludzi :)

                Ale, przeważnie nie ma maski, a na dodatek słoma z butów...

                Pozdrawiam
          • Gość: selekta ech.. IP: 217.173.110.* 26.08.08, 11:31
            > Wiem ze ciezko Ci to ogarnac, bo jestes chora na pewna ciezko uleczalna wirusow
            > a
            > chorobe, ktora nazywa sie polactwo pospolite,

            > A dlaczego w Polsce tak jest? To przez te wasze kompleksy, wsioki. I nie pisze
            > do wszystkich, pisze tylko do takich szybkobieznych gowniarzy jak ta kretynka,
            > na ktorej post odpowiadam.


            > Przeszkadzali mi tacy ludzie jak Ty - zapatrzeni w siebie wiesniacy z
            > kompleksami jak Palac Stalina, ktorzy musza codziennie poprawiac sobie
            > samopoczucie gnojeniem ludzi,



            Wszystko ok, z tego samego powodu wyjechałem. Ale dlaczego poprawiasz sobie
            samopoczucie gnojeniem innych? Dlaczego polactwo pietnujesz polactwem? Jeśli
            patrzeć po Twojej wypowiedzi, jesteś taki sam, jak ludzie, których oblewasz gnojem..

            Pozdrawiam :)
        • Gość: POpolupo Młoda Demokratko .. IP: *.dyn.optonline.net 25.08.08, 16:21
          "... milczenie bywa największym błogosławieństwem, jakie jest w
          stanie ofiarować nam świat."
        • Gość: edek Re: Z emigracji na terapię IP: *.mississauga.ca 25.08.08, 17:12
          wyjatek zawsze potwierdza regule
        • Gość: lena Re: Z emigracji na terapię IP: *.bredband.comhem.se 25.08.08, 20:07
          Clarice, moge Ci tylko pogratulowac i zalowac, ze sama takiej firmy w Polsce nie
          spotkalam.

          A co Ty na to, ze ciezarna sie wywala z pracy, falszujac jej teczke personalna,
          a sprawa oddana do sadu zaczyna sie pytaniem sedziny (ewidentnie zaprzyjaznionej
          z adwokatem wzietym przez strone przeciwna) "A po cholere pani zada przywrocenia
          do pracy, i tak pani nie wroci tylko od razu pojdzie na l4?".

          Pracowalam w Polsce w wielu w firmach, spotkalam wielu wspanialych ludzi, czy to
          szefow, czy wspolpracownikow. Kilka osob/ firm/ instytucji jednak tak dalo mi
          "popalic", ze obecnie z przyjemnoscia pracuje poza krajem. A ze sie teskni? Jak
          sie wyprowadze z jednego miasta do innego to tez bede tesknic... Dom jest dla
          mnie tam
          gdzie ja chce byc z rodzina (czyt.: z dziecmi i mezem), ot i caly sekret :)
      • Gość: tutti frutti Z emigracji na terapię IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.08.08, 19:06
        A ja tesknie za krajem bo mam tam jeszcze dzieciaki i zastanawiam
        sie wrocic czy tu je sciagnac ale maja po 2 lata do matury wiec
        szkoda by bylo to stracic i naprawde nie wiem co zrobic???? Ale
        macie racje bo ja zapieprzalam caly tydzien po 12h no i w weekendy
        zeby cos dorobic na boku ale to i tak starczalo tylko na jedzenie i
        oplaty a teraz potrafie tu zyc i utrzymac dzieciaki w Polsce-tylko
        dlaczego musimy emigrowac? Oj KRAJU moj zmien sie bo chyba jednak
        zabiore dzieci ktore beda pracowaly na sukces UK a ty znowu stracisz
        wspaniala mlodziez OJ KRAJU pomysl ile ty stracisz,a zreszta co ja
        tu wypisuje.....teraz odzywa sie moja deprecha!!!!!!!!!!
      • Gość: raf120 Z emigracji na terapię IP: *.dip.t-dialin.net 24.08.08, 19:15
        to prawda od,mieszkam poza polska prawie 8 lat,od 2 miesiecy jade na
        srodkach psychotropowych mam coraz czesciej mysli samobojcze, nie
        moge sie dogadac z zona,zyje z zasilku dla bezrobotnych pomimo
        skonczonych wyzszych studiow w polsce
      • neopsycholog Z emigracji na terapię 25.08.08, 12:34
        to może zamiast wkładać ich głębiej w ich dolegliwości, lepiej zrobić coś
        innego i pokazać im jak mogą się z tego szybko wyciągnąć?
      • Gość: gruby Z emigracji na terapię IP: 83.70.172.* 25.08.08, 12:38
        Dziś dla odmiany (zamiast standardowej nagonki na emigrantów
        ("wracajcie, bo tu lepiej") a apel do tych, co pozostali ("nie
        wyjeżdżajcie, bo zwarjujecie"). A może by tak kiedyś dla odmiany -
        choć jeden obiektywny artykuł? Faktem jest, że emigracja to
        niewyobrażalne obciążenie psychiczne i nie każdy jest w stanie sobie
        sam z nim poradzić. Ale i życie w Polsce też "miodem i mlekiem" nie
        rozpieszcza. Polacy, bądźmy dla siebie wzajemie milsi i bardziej
        otwarci (bez względu na to, gdzie nas los rzucił), a będzie lepiej.
        I na tym forum i na ulicy. Mniej jadu i zawiści a więcej uśmiechu i
        pomocnej dłoni. Pozdrawiam.
        • Gość: as Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 12:47
          Kilka lat temu dla odmiany do obrzydzenia walkowano temat pracujacych w Polsce za najnizsze stawki - matki pracujace na kasach w marketach i probujace wyzywic dziecko itp. Gdzie sie podzialy artykuly o "pokoleniu 1000zl"?
      • Gość: agnilein psycholozka? IP: 194.45.94.* 25.08.08, 13:58
        dlaczego Gazeta usilnie lansuje slowo psycholozka?
        Brzmi troche prymitywnie i uwlaczajaco
        psycholog to forma okreslajaca psychologa plci meskiej i psycholog
        plci zenskiej
        nie uczy sie juz tego w szkole?
        • Gość: as Re: psycholozka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 14:10
          Slownik PWN twierdzi, ze jest ok.
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=psycholo%BFka
        • cerambyx Re: psycholozka? 25.08.08, 14:21
          Psycholozka, kardiolozka, psychiatrozka, doktorka, ale rowniez prezeska,
          filozofka, adwokatka, informatyczka, bankierka, bankierka, muzyczka itd itp

          Coraz czesciej takie formy sie spotyka wsrod niektorych pan, ktore uwazaja, ze
          jedynie forma meska danego zawodu jest przejawem dyskryminacji.
          • Gość: Tomeks Re: psycholozka? IP: *.40.182.186.sub.mbb.three.co.uk 25.08.08, 14:56
            Jestem absolutnym zwolennikiem równouprawnienia, ale formy te brzmią
            idiotycznie. Zresztą znam kilka kobiet, których owe określenia mocno irytują. Na
            mój gust są to jakieś chore, wprowadzane na siłę za pomocą chorej ambicji i
            nieuleczonych kompleksów określenia... Ale to tylko moje zdanie:)
            • Gość: qqq Re: psycholozka? IP: *.ukonline.co.uk 25.08.08, 16:18
              Twoje zdanie, z ktorym sie calkowicie zgadzam. te "formy" sa idiotyczne.
      • Gość: player tak jest IP: 84.40.217.* 25.08.08, 14:16
        Bylem ponad 5 lat za granica w koncu wrocilem. Przywiozlem ze soba
        depresje, ktora dalej mnie meczy. Myslalem, ze jak wroce do siebie
        to wszystko minie jednak tak sie nie stalo. Nie zaluje, ze wrocilem
        bo mam ciekawa prace i prawie takie same pieniadze jednak ten czas
        samotnosci i izolacji na obczyznie dlugo bedzie mial na mnie
        negatywny wplyw. Jednak jestem dobrej mysli, ze juz niedlugo mi
        przejdzie. Ogolnie fajnie jest znowu byc u siebie:)
      • Gość: stan Usmialem sie do lez IP: *.ucc.ie 25.08.08, 14:22
        A czy ktos porownal ile jest osob wpadajacych w depresje wsrod wracajacych,
        niewyjezdzajacych i niewracajacych?

        Wniosek z artykulu jest taki ze w Polsce zyje sie bez depresji tylko wtedy kiedy
        sie nigdy nie mieszkalo nigdzie indziej i niczego innego nie widzialo...
        • em_obywatel Re: Usmialem sie do lez 25.08.08, 14:49
          >Wniosek z artykulu jest taki ze w Polsce zyje sie bez depresji tylko wtedy kiedy
          > sie nigdy nie mieszkalo nigdzie indziej i niczego innego nie widzialo...

          No taka jest prawda.
      • Gość: pracujący w Polsce Z emigracji na terapię IP: 212.106.25.* 25.08.08, 14:34
        Myślę , że powinni się najpierw zająć się ludzmi którzy pracują w
        Polsce to oni mają depresję LUDZIE KTÓRZY PRACUJĄ W POLSCE - zgadzam
        się z nie którymi wypowiedziami , że jest w Polskich firmach mobbing
        wielki syf - wzrost gospodarczy , wzrosły pensje to tylko brednie i
        kłamstwo trzeba mówić bo tak naprawdę nic się nie zmieniło w
        Polsce . Wyobraźcie sobie czytelnicy jak by wszyscy powrócili z
        emigracji - CO POWSTANIE NAJWIĘKSZE BEZROBOCIE W POLSCE I
        NAJWIĘKSZY WSKAŹNIK W UNI EUROPEJSKIEJ. ŚMIESZNE JEST TO Z EMIGRACJI
        NA TERAPIĘ TOTAJNA BZDURA NIE CHCE SIĘ NAWET TEGO CZYTAĆ NIECH SIĘ
        WEZMĄ LEPIEJ ZA POLSKIĘ ANIE ZA EMIGRACJĘ !!!!!!!!!!! POPIERAM LUDZI
        KTÓRZY SIĘ ZDECYDOWALI WYJEŻDZAJĄC DO INNYCH KRAJÓW.
      • Gość: Darek Z emigracji na terapię IP: 213.77.49.* 25.08.08, 14:41
        Ciekawy jestem ile psychologowie zaplacili za ten artykuł. Jakby
        nie Ci ludzie ton nie mieli by co robić??? Istny debilizm.
        Na terapie powinien udawac sie psycholog. To dla nich powinny
        byc terapie. znam jednego . istny debil...
      • Gość: focus Po co ja tu wróciłam IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.08.08, 14:47
        do tego zadupia cywilizacji, dziadostwa, epokowego zacofania,
        PLtalibanu, ojczyzny złodziei, chamstwa i dulszczyzny?
        5 tyg.w PL to byla dobra nauczka, dzieki Bogu wracam tam - do
        normalnosci.
      • Gość: lord_mike Re: Z emigracji na terapię IP: *.rwd.prospect.pl 25.08.08, 14:53
        Widzę że umiejętności czytania ze zrozumieniem nawet forumowi megafachowcy IT
        zarabiający krocie w UK nie opanowali. Ten artykuł nie jest o waszych zarobkach,
        nie musicie tak na siłę udowadniać że w UK się lepiej zarabia, my to już wiemy w
        Polsce, ten artykuł nie mówi też o tym że wszyscy emigranci mają depresję. Ten
        artykuł jest poświęcony problemowi depresji wśród pewnej części osób na
        emigracji, który jest problemem narastającym dlatego wartym zauważenia, ja nie
        rozumiem dlaczego jakikolwiek artykuł o emigrantach nie daj boże nie
        wychwalający ich pod niebiosa powoduje zawsze taką lawinę przechwałek i
        krytykowania życia w Polsce ? Gadacie nie na temat.
        • Gość: hommie nie doceniacie tego co macie !!! IP: 78.52.224.* 25.08.08, 15:06
          dla wiekszosci polakow celem w zyciu jest pelen portfel, samochod i wlasne
          mieszkanie no i wakacje na kanarach co roku,
          myslicie ze wtedy bedziecie szczesliwi ?
          blad, nie bedziecie
          kasa to nie wszystko,


          nie plujcie na polske bo napewno nie bedziecie tu od zaraz zarabiac tyle co w
          uk, jestem pracodawca i niektorych wymagania co do zarobkow na poziomie
          zachodnim w PL sa smieszne, jezeli jestescie tacy super obrotni czy wyksztalceni
          to zalozcie firmy i placcie po 4000 na reke , ciekawe czy wogole starczy wam na
          zus. wyksztalcenie to nie wszystko licza sie umiejetnosci, niektorzy po studiach
          nawet nie nadaja sie do parzenia kawy, jak sie komus nie podoba to niech jedzie
          do uk ale nie opluwajcie swojego kraju.
          • Gość: frania Re: nie doceniacie tego co macie !!! IP: *.196.217.173.threembb.co.uk 09.02.12, 22:30
            Nie mysle tymi kategoriami Homme..jestem na zachodzie bo musze (utrata pracy w budzetowce)..A ze mam juz swoje lata to kto by mnie zatrudnil w kraju nad Wisla? Chyba tu jeszcze dlugo pobede, jesli nie zdazy sie jakis cud..
        • Gość: stan Re: Z emigracji na terapię IP: *.ucc.ie 25.08.08, 17:51
          Nie to Ty nie zrozumiales.
          Wyobraz sobie ze ktos napisze artykul w gazecie z duzymi literami napisanym
          tytulem: "osoby niewyjezdzajace za granice cierpia na ciezkie depresje" bez
          jakiegokolwiek porownania z osobami wyjezdzajacymi.
          O czym to swiadczy?
          Przede wszystkim o tym ze autor moze nie ma wiele do powiedzenia ale stara sie
          dawac jak najbardziej prowokacyjny tytul artykulowi.
          Ponadto ze jest manipulatorem i robi to jak najbardziej swiadomie.
          Wybierajac pewna grupe spoleczna i nie dokonujac zadnego porownania dokonuje
          czystej manipulacji.
          W tym artykule tutaj autor mowi: emigranci wpadaja w depresje.
          Ale nie mowi ze ci ktorzy nie wyjezdzaja tez wpadaja w depresje.
          Tym samym ukazuje imigrantow po raz kolejny w zlym swietle.

          To dlatego powoduje tym samym burze odpowiedzi.
          I o to gazecie chodzi wiecej osob odwiedz strone i moze brac wiecej pieniedzy za
          reklamy.

          Bynajmniej gdybys uwaznie czytal posty na tym watku to zauwazylbys ze cyframi
          odnosnie zarobkow sypia ludzie pracujacy w Polsce. To oni skupiaja sie na tym ze
          nie jest im tak zle i ze maja szkolenia.
          Emigranci pisza ze artykul to jakas pomylka i manipulacja i podaja przyklady ze
          swojego otoczenia.
      • Gość: silesius No patrz pan; wyborcy Herrn Thuske w depresji IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.08.08, 14:55
        Niech wam ryzy wytrzeszcz pomoze, cieniasy
        • Gość: blogoslawiony Re: No patrz pan; wyborcy Herrn Thuske w depresji IP: *.pools.arcor-ip.net 25.08.08, 18:26
          Niech wam ryzy wytrzeszcz pomoze, cieniasy

          O widze, ze nawet idioci odporni na dpresje sa na forum.
      • dzodzyk Z emigracji na terapię 25.08.08, 14:58
        ja proponuje wyjechac gdzie indziej, skoro komus nudzi sie Uk niech
        jedzie do Irlandii, jak nie tam to moze Hiszpania? Podroze ksztalca,
        a w Polsce dalej to samo, zycie coraz drozsze, Policja wsadzi cie do
        aresztu za jointa, kosciol w rzadzie...
        • Gość: hommie dlaczego nie zalozycie wlasnej firmy a narzekacie IP: 78.52.224.* 25.08.08, 15:12
          dlaczego nie zalozycie wlasnej firmy a narzekacie?
          skoro jestescie tacy super obrotni, znacie jezyki macie wyksztalcenie to
          pozakladajcie firmy i pracujcie, zobaczycie wtedy ile bedziecie zarabiac, jak
          ktos jest obrotny to zarobi jak nie to straci,
          widac ze sie do tego nie nadajecie wiec konczycie jak robole w uk
          lepiej zatrudnic ludzi z azji niz sie meczyc z takimi co nic nie umieja robic a
          maja "wymagania" i jeszcze kradna co sie da.
      • Gość: Romek Autor artykułu powinien iść do psychologa IP: *.k681.webspeed.dk 25.08.08, 15:07
        To ciekawe bo raczej ludzie pracujący w polsce częściej zapadają na
        świrownię niż pracujący za granicą.
      • Gość: after shock Z emigracji na terapię IP: 92.10.204.* 25.08.08, 15:14
        Zjawisko, ktore opisuja ws tym artykule w literaturze psychologicznej znane
        jest jako szok powrotny, ang. reverse culture shock (analogicznie do szoku
        kulturowego). Zainteresowanych odsylam do google Pierwsza faza: dwa tygodnie-
        wszstko jest cudowanie (faza miesiaca miodowego), potem zaczyna sie normalne
        zycie. I przystosowanie sie na nowo moze trwac nawet rok. Poroblem w tym, ze
        powracajacy emigranci idealizuja powrot i "dom". W czasie emigracji zmienili
        sie zarowno oni, jak i osoby i srodowisko, do ktorego wracaja. Dotarcie sie na
        nowo trwa. Takze poracajacy emigranci- przygotujcie sie na powrot i miejcie
        swiadomosc, ze powrot to nie tylko samolot powrotny, ale kolejny rok ukladania
        sobie zycia na nowo. Pozdrawiam.
      • Gość: eirczyk nie trzeba byc psychologie zeby to stwierdzic IP: 83.147.166.* 25.08.08, 15:20
        wiedzialem to od drugiego dnia przylotu do irlandii.to jest wlasnie temat tabu - ludzie mowi o zdradach,alkoholizmie i narkomanii natomiast nikt nie mowi ze rosnie nam tutaj pokolenie czubkow.ja osobiscie nie znam prawie nikogokto nie mialby problemow z psychika na emigracji.sam je mam ale dosc silny jestem wiec sytarczy mi same wytlumaczenie plus jakis lzy ale u moich domownikow juz nie.przy czym na ulicy powiedz ze sa to normalni ludzie.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka