Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O co tu chodzi???????????

    IP: *.range81-159.btcentralplus.com 17.09.08, 14:46
    Założyłem wczesniej wątek o pracy w firmie kurierskiej. Ale nie o tym mowa. Poczytałem trochę tego forum i ogarnęła mnie panika! Ja chce wracać do Polski, a z 95% wypowiedzi wynika, że powinienem cieszyć się tym, że pracuję z dala od własnego kraju i rodziny. Czytając te posty aż chce się iść i podciąć soebie żyły :)! Pracy nie ma, nikt jej nie może znaleźć, a jak już znajdzie, to tylko w koło mędzenie, że zarobki za niskie, że szef to debil itd itp. To powiedzcie mi ludzie gdzie są ci inni "szczęśliwcy", których widuje się na ulicach? Ci robiący zakupy, jeżdżący samochodami do i z pracy, kupujący sobie pierdółki w sklepach z elektroniką, kupujący mieszkania, urządzający je, jeżdżący na wakacje albo weekendy za miasto? Raczej nie widać żeby byli to ludzie wyjątkowo majętni, a raczej zwykła klasa średnia. Dlaczego oni nie wypowiadają się na forum? Wynika z Waszych dyskusji, że w Polsce są tylko super zaradni bogacze i totalna biedota nie potrafiąca związać końca z końcem. Czy ktoś pokusi się o wyjaśnienie tego fenomenu? A może raczej chodzi o taką naszą narodową mentalność? Zawsze jesteśmy pierwsi do smęcenia jak to źle i niedobrze, a w domu jednak jest co jeśc i starcza na wszystko co potrzeba.
    Obserwuj wątek
      • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 17.09.08, 14:59
        wyjaśnie ci ten fenomen
        95 % osób płaci pierwszy próg podatkowy z tego co pamiętam
        2/3 pracujących ma dochody poniżej średniej, która daje na rękę 2000 netto
        chyba, czyli tyle co starczy na wynajęcie kawalerki w warszawie i bardzo skromne
        jedzenie
        ci szczęśliwcy co ich widzisz w centrum wydający kase to bardzo mały procent
        społeczeństwa
        to ci co wiedzieli z kim pić, gdy inni sie uczyli, to dzieci bogatych rodziców,
        to byli ubecy, to dobrzy informatycy, to drobny odsetek zdolnych biznesmanów
        a jakimi reszta jeździ samochodami ? sprowadzonymi które na zachodzie miały iść
        na złom w dodatku na kredyt
        a kupujący pierdółke w sklepie z elektroniką może nie mieć na czynsz, ale mp3 i
        plazme se kupi bo taka jest mentalność
        są ludzie co odziedziczyli coś po kimś
        szczęsliwców, jak ich nazywasz, widzisz, bo sie w oczy rzucają, ale nie czynią
        statystycznie reprezentatywnej grupy
        i to nie narodowa mentalność, ale to że oni albo zaharowani są naście godzin na
        dobe, albo mają ogólnie cały świat gdzieś
        a na forum siedzą osoby niezadowolne z tego jak ten kraj wygląda

        dokładnie w polsce jest jak ironizujesz - super bogacze i biedota
        nie ma klasy średniej
        albo ktoś ma 3 auta, albo nie ma na czynsz
        polska to trzeci świat
        jacyś menadżerowie mają po 10-15 tysięcy a inni zapieprzają za 1000 szukając
        bezskutecznie pracy za 2000
        a jak mają prace za 2000 to sie cieszą, bo dzięki znajomosci z kimś

        kupujący mieszkania.. na 40 letni kredyt spłacany przez pół rodziny , spadek po
        babci, pieniądze przywiezione po kilku latach za granicą i kosztem suchego chleba

        skoro w polsce przeciętna osoba narzeka że zarabia tak mało ok. 2000 a oficjalna
        średnia jest ponad 3000, to ile ma ten wąski procent by tak zmienić i zawyżyć tą
        średnią ???

        to że ktoś ma lexusa to nie znaczy że w bloku obok nie leży niedożywione 10 dzieci
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 17.09.08, 15:17
          No to faktycznie zamiast się uczyć trzeba było pić z tymi, z którymi
          trzeba było :) Zanim wyjechałem do UK, pracowałem w Polsce i to za
          niegłupią (z tego co tu widzę ) kasę. Zachciało mi się zmian na
          "lepsze". Tylko, że wyszło z tego "lepsze inaczej". Pracy w wyuczonym
          zawodzie w UK nie dostanę, bo nie mam nawet dnia przepracowanego w
          nim, a co za tym idzie doświadczenia. Trzeba było siedzieć na tyłku w
          kraju i czekać aż dostanę podwyżkę. No to bajer :) Zostanę tu, to się
          pochlastam. Wrócę, to też nic mi innego nie pozostanie. Życie lubi
          płatać figle...:)
      • Gość: je ne croix pas! nie masz racji. IP: *.aster.pl 17.09.08, 14:59
        W polsce nie ma teraz SRDENIEJ KLASY kolego, a zamozni i biedni,jest
        szalone rozwarstwienie i to miedzy innymi jest przyczyna niepokojow
        spolecznych i frustracji ludzi, ktorzy majac po 30 lat nie maja
        dalej szans na wlasne mieszkanie,dramat mlodych kobiet ktotre chca
        miec dzieci a boja sie o tym powiedziec na rozmowie kwalifikacyjnej
        i mozna duzo mnozyc.
        a ci na ulicy,co niby w tych firach i tacy'szczesliwi" -zapytaj ich
        jakimi wyrzeczeniami,jakim potem,okupili te mieszkania,samochody...
        pozyjesz troche,moze zrozumiesz.
      • Gość: je ne croix pas! Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.aster.pl 17.09.08, 15:01
        ps moja odpowiedz jest adresowana do KIKI oczywiscie a nie do "
        mojekontolalala" pozdrawiam.
      • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 17.09.08, 15:10
        prawnicy dzięki korporacjom i nie dopuszczaniu do zawodu mogą zgarniać
        kilkadziesiąt tysięcy , bez kas fiskalnych, podatków,
        managerowie w bankach po 15-30 tysięcy
        ich dzieci widać w Arkadii czy Tarasach
        albo moich okolicznych dilerów z Pragi lub dziewczyny gangsterów
        a coś takiego jak zakup mieszkania... rajuuu skąd ja mam wziąć 350 000 by kupić
        małe 2 pokojowe 40 metrowe mieszkanie przy zarobkach wielkośći raty (ale nie
        dostane kredytu bo zdolności nie mam ani hipoteki pod zastaw)
        a że ludzie jeżdżą samochodami
        no nawet 10 letni samochód wygląda nieźle i nowocześnie, a to że jego kierowca
        przez opłaty i benzynę nie kupił czegoś innego i nie był 2 lata na urlopie , to
        już nie widzisz
        klasa średnia w polsce nie istnieje
        • kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? 17.09.08, 15:15
          Z tymi samochodami to nie tak do konca,jest coraz wiecej drozszych i
          nowszych samochodow,juz nikogo nie dziwi porsche czy inne super
          sportowy samochod,juz coraz wiecej aut za cwierc miliona.
          Klasa srednia za 100 000zl+ zchodza jak cieple buleczki.
        • Gość: je ne croix pas! Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.aster.pl 17.09.08, 15:17
          DOKLADNIE,SWIETE SLOWA "mojekontolala".

          dziwie sie jak mozna tego samemu nie dostrzegac,tylko trzeba t
          tlumaczyc innym jak dzieciom.w jakim swiecie zyja?
          prawo jest pisane pod kasty,tworza je ci ktorzy maja najwiecej dla
          siebie ,jak chociazby prawnicy i wspomniany brak kas fiskalnych,no
          ale babacia na bazarze jzu musi miec a ze sprzedaje pietruszke by
          miec na leki,to UZ NIKOGO NIE OBCHODZI!.
          bandycki kraj,dzungla i jak mowi moj tata"bananowa republika"

          a wracajac do pytania KIKI-nie narzeka sie bez powodu(przynajmniej
          ja)ROBIE TO TYLKO WTEDY GDY ISTNIEJE UZASADNIONA KONIECZNOSC,ALBO
          GDY KTOS PROBUJE MNIE OSZUKAC.to sie nazywa reakcja obronna-KIKI.
          • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 17.09.08, 15:25
            a to ze ktoś kupił fajny aparat nie oznacza że to klasa średnia istnieje, ja też
            se kupiłem fajny aparat i fajne mp3
            ale...
            będę go spłacał kolejny rok, bo z dziewczyną jechaliśmy w góry to se aparat sie
            kupiło
            ale najpierw rok odkładania na wyjazd, teraz rok spłacania aparatu
            jakbyśmy chcieli razem mieszkać i coś wynająć, to nie było by ani naszego
            wyjazdu ani tego aparatu
            a tak owszem mam fajny aparat, na raty 200 miesiecznie przez rok i właśnie sie
            wkurzam, bo mi sie kurtka by nowa przydala, ale w górach byliśmy więc nie
            żadna klasa średnia bo ktoś se kupił zabawke elektroniczną

            a co do prawników i prawa... szkoda gadać , spędzam z nimi dużo czasu, bez
            tłumaczenia kim jestem i w jakim miejscu pracuję państwowym :/
            szkoda gadać, oni to poprostu grupa "jakby tu nakręcić i tak żeby być
            bezkarnym", wystarczy pooglądać panią Jaworowicz, Uwagę, Interwencję, by
            zobaczyć jak wygląda realny świat
            aresztuje sie faceta co sie pokłócił ze strażnikiem miejskim przechodząc na
            czerwonym a wypuszcza sie gang co porwał biznesmana dla okupu ...
      • truten.zenobi Re: O co tu chodzi??????????? 17.09.08, 15:44
        To powiedzcie mi lu
        > dzie gdzie są ci inni "szczęśliwcy", [..] kupujący mieszkania,
        urządzający je,

        no właśnie ja też jestem ciekawy. tz chyba za szczęśliwca nie
        uważasz osoby która bierze kredyt na 30-40 lat i w tym czasie żyje
        jak mnich. spójż ile osób w danym roku kończy powiedzmy 25 lat a ile
        mieszkań jest oddawanych...

        masz trochę rację że jesteśmy narodem maród ale poniekąd mamy ku
        temu podstawy!
        • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 17.09.08, 15:48
          naród maród
          taaa wg. niektórych osób wiesz powinniśmy sie wogóle cieszyć że żyjemy, bo jeść
          i mieszkać nie trzeba, cieszyć sie jak w dowcipie "dooobry towarzysz Stalin,
          wziął dziecko, objął , postawił, a mógł zabić"
          • Gość: Kubutek Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.ols.vectranet.pl 17.09.08, 19:07
            Ja z drugiej strony nie rozumiem,że ktoś pisze o mieszkaniu 40m2 za
            350tys.Koło Olsztyna (a tu mieszkam) za tyle kupi się dom.Co
            śmieśniejsze,nie mam wśród znajomych nikogo kto zarabiałby poniżej
            2tys. netto,mimo np. sredniego wykształcenia.A piszą że warm.-
            mazurskie to jeden z najbiedniejszych regionów w Polsce:-/ Jaksię
            ktoś pcha do "stolycy" to niech płaci po 9tys. za m2.Ja kupiłem
            niedawno nieduży dom do remontu z dużą działką kawałek za Olsztynem
            (do centrum 12km:))Razem z remontem zamknę się w 220-240tys. zł:)
            I co jestem klasa średnia? Bzdura.Razem z dziewczyną mam3-4tys
            zależnie od miesiąca.Pozd.

            P/s do autora wątku.Jakie masz wykształcenie i jakiej pracy
            szukasz.Odpowiedzi na te pytania ułatwią odpowiedzieć czy warto jest
            wracać.
            • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 17.09.08, 21:17
              Witam. Wykształcenie wyższe informatyczne - żadna super uczelnia, a do tego zero praktyki w zawodzie. Jaka praca? Że tak powiem - obojętnie jaka! Przed wyjazdem pracowałem w Urzedzie Miasta St Warszawy. Pracę przerwałem ze względu na niskie zarobki (choć z tego co widzę okazuje się, że zupełnie przyzwoite :))i bez namysłu zwinąłem się na "zachód" w poszukiwaniu tego lepszego życia, o którym tak wszędzie trąbiono 24 na dobę. Teraz jak widzę, to był to największy błąd mojego życia. W UK, ze względu na totalny brak doświadczenia w branży nie zatrudniono mnie jako informatyka. I nie wierzcie dyrdymałom, że w UK Polacy pracują jako informatycy za pieniądze w stylu 80-100k funtów rocznie, bo to bzdura napędzana przez zakompleksionych emigrantów, którzy w ten sposób leczą swoje zranione ego. Nawet przeglądając ogłoszenia o pracę widać, że 80% stanowisk jest opłacana na poziomie od 20 do optymistycznych 35k funtów rocznie. Można dostać i 80k oczywiście o ile jest się Anglikiem z ukończoną tutejszą uczelnią i wieloletnim doświadczeniem. No... chyba, że Polacy dostają pracę za "ładny uśmiech", a ja takowego raczej chyba nie posiadam :). Owszem. Można zatrudnić się na stanowisko najniższe z możliwych w branży IT, czyli helpdesk. Z tym, że pensja nie wyniesie nawet 17k/rok. Ponieważ za coś trzeba żyć ( w UK wbrew pozorom nic nie rośnie na drzewach ani nie leży na ulicy ), to przyjąłem taktykę "mniejszego zła" i zatrudniłem się jako kierowca zarabiając całkiem przyzwoicie (pensja zbliżona do tych dla informatyków - taki to śmieszny kraj). Nie pcham się do warszafki, a jedynie chcę wrócić do Warszawy, które jest moim rodzinnym miastem i jakoś Londyn wypada przy niej blado. Zaskoczeni? To dobrze. Ja już zrozumiałem komu się tutaj podoba i dlaczego tyle osób chce tu zostać na stałe. Ja nie musiałem przed niczym uciekać z Polski. Ot błąd młodości i tyle i aż tyle.
              No nic. Sorki za przynudzenie.
              • Gość: ekonom Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.e-wro.net.pl 17.09.08, 22:29
                sprawa jest banalnie prosta.
                Wystarczy sięgnąć po rocznik statystyczny.
                Jak będziesz podobny o 66% Polaków będziesz zarabiał do 2000 zł
                netto na miesiąc.

                Generalnie życie w Polsce, to 1/4, 1/3 zarobków na Zachodzie , a
                ceny troszkę wyższe (np. żywność w Polsce jest droższa niż w
                Niemczech czy Holandii, nowe auta też są droższe w Polsce niż w
                Niemczech, mieszkania w dużych miastach także).

                Zapytaj się Niemca, Francuza jak zareaguje jak od jutra za tą samą
                pracę otrzyma tylko 1/3 dotychczasowej pensji. Jak zrobi wielkie
                oczy i załpie się za głowę z okrzykiem , że się nie da przeżyć,
                powiedz mu , że tak właśnie żyją Polacy:) Żyją, czy da się!
      • Gość: kiki Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.net26.pl 17.09.08, 22:35
        zgadza sie sprawa jest prosta - taka juz nasza narodowa cecha, wieczne
        narzekanie jak to nam zle i jacy jestesmy biedni i uciskani.. niestety, zgubny
        wplyw historii
        • Gość: M Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.icpnet.pl 17.09.08, 23:08
          Może masz rację...
          Weź jednak pod uwagę, że ludziom powoli puszczają nerwy. Politycy ciągle mówią o
          jakiś bzdurach. Dzisiaj np. pisali w gazetach o pomyśle remontu sali obradowej
          Sejmu (100 mln zł).
          Co chwilę słychać o zapowiedziach podwyżek gazu, LPG, energii, żywności, itd., a
          pensje stoją w miejscu lub rosną tylko nieznacznie.
          Wielu ludzi nie może znaleźć satysfakcjonującej pracy lub zarobków, które
          pokryją koszty życia. Często trzeba "rozpychać się łokciami", kombinować aby żyć
          na jakimś poziomie lub opłacić koszty.

          Jeżeli chcesz wrócić do kraju, sprawdź jakie są koszty życia, poszukaj sobie
          pracę i sam zdecyduj, czy chcesz żyć w kraju.
      • agulha Re: O co tu chodzi??????????? 17.09.08, 23:57
        Tak, jest okropnie źle, tylko...Na moim osiedlu, wymienianym jako przykład
        najgorszej okolicy w Warszawie (Wrzeciono), gdzie ponoć tylko menele mieszkają,
        coraz gorzej z miejscami parkingowymi, tak drastycznie przybyło samochodów
        (miejsc jako takich przybyło, a nie ubyło, bo dobudowali). Korki wszędzie coraz
        gorsze, spróbuj wyjechać w piątek po południu z miasta albo wrócić w niedzielę
        wieczorem, a popamiętasz ruski miesiąc. W całej Warszawie rosną nowe bloki, a
        cena za 1 m2 np. na Żoliborzu Przemysłowym to 9 tys. I ktoś to kupuje. W Arkadii
        (wielkie centrum handlowe) zawsze tłumy, w Carrefour ludzie z pełnymi wózkami. A
        ja? A ja z nikim nie piłam, odziedziczyłam małe mieszkanie spółdzielcze, moi
        rodzice - typowa PRLowska klasa średnia, skończyłam studia medyczne, pracowałam
        kilka lat w zawodzie i zarabiałam grosze, zmieniłam zatem zajęcie - bez żadnych
        znajomości - i jestem od paru lat w najwyższym przedziale podatkowym, czego i
        Tobie życzę.
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 00:40
          Generalnie jestem na bieżąco w sprawach krajowych. Owszem. Zadłużenie społeczeństwa rośnie ale... chyba jako ludzie wykształceni i doinformowani wiecie także, że najbardziej zadłużonym społeczeństwem w Europie jest właśnie brytyjskie. I powiecie, że to świadczy o nich źle czy dobrze...? Myślę, że wszyscy zapominamy o jednej podstawowej rzeczy. My mieliśmy 50 lat komuny. 50 lat wyłączenia z normalnego rozwoju społecznego i gospodarczego. Nie tak jak UK czy inne zachodnie kraje. Dlaczego nie jeździmy do pracy na Węgry czy do Czech? Bo te kraje tak jak my próbują stanąć na nogi po tych ciężkich czasach. I powiem Wam, że patrząc na to co się tutaj dzieje w UK, to idzie nam to całkiem nieźle. Nie powiem byśmy byli 50 lat za nimi.
          • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 09:10
            Gość portalu: KIKI napisał(a):

            > Dlaczego nie jeździmy do pracy na Węgry czy do Czech? Bo te kraje tak j
            > ak my próbują stanąć na nogi po tych ciężkich czasach.

            I tu się mylisz bo właśnie sporo osób jeździ tam do pracy. Właśnie do Czech. M w
            tych próbach wstawania jeszcze dalej leżymy a takie Czechy się już prostują.

            > I powiem Wam, że patrząc
            > na to co się tutaj dzieje w UK, to idzie nam to całkiem nieźle.

            Wrócisz do kraju, poszukasz kilak miesięcy pracy to zmienisz zdanie. Sam pisałeś
            że wyjechałeś bo nasłuchałeś się w TV i gazetach jak to tam super i jaki
            dobrobyt. Teraz zauważ że jest analogiczna sytuacja tylko o Polsce. Co tydzień
            przynajmniej jeden artykuł jak to wynagrodzenie rośnie, bezrobocie spada i jest
            super. Tylko nikt prócz gazet tego nie widzi.
            • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 11:16
              wrzeciono wrzecionem, moje osiedle też niezłe, stoi pare beemwic ładnych a przy
              nich koleś z złotym łańcuchem i w dresie
              kiki widzi jego beemwice i mówi że dobrze w kraju a ja widze nie tylko jego
              beemwice ale jego kartoteke na komendzie i nierejstrowaną działalność np. na
              kole czy wolumenie
        • snajper55 Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 09:33
          agulha napisała:

          > Tak, jest okropnie źle, tylko...Na moim osiedlu, wymienianym jako przykład
          > najgorszej okolicy w Warszawie (Wrzeciono), gdzie ponoć tylko menele mieszkają,

          O wypraszam sobie. Ja też żadnym menelem nie jestem. ;)

          S.
          • agulha Sąsiad? 20.09.08, 00:49
            No nie może być, sąsiad z Wrzeciona! Nigdy bym nie podejrzewała. Bardzo mi miło!
            Ale przyznasz chyba, że z parkowaniem u nas coraz gorzej. Nie zauważyłam, żeby
            to były jakieś specjalnie wypasione fury ani żeby szczególnie dresiarskie
            towarzystwo je miało. Ale parkuję coraz dalej, jedynym pewnym miejscem wieczorem
            jest parking pod przychodnią od strony kościoła, a jak ten nowy blok całkiem
            zasiedlą, no to już tragedia będzie. Na ul. Przytyk wybudowano mnóstwo nowych
            miejsc do parkowania prostopadłego (bo się już dwa samochody minąć nie były w
            stanie...) i w ostatni weekend były zajęte wszystkie co do jednego!
      • krzysztofsf Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 00:15
        A czytalec jak rosnie w Polsce zadluzenie obywateli?
        Conajmniej polowa z tego o czym piszesz jest kupione na kredyt - czesto znacznie ponad realne mozliwosci splaty. A potem jest zaciagany kredyt konsolidacyjny, zeby zmniejszyc raty wudluzajac czas splaty i w konsekwencji zwiekszajac kwote dluzna bankowi.

        Co do samochodow, to niedawno czytalem, ze sredni wiek samochodu w Polsce jest jeden z najwyzszych w Europie - a ze lakier maja ladny....
      • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 09:02
        W sumie nie wiem czy kogoś z Was interesuje jak to jest żyć i pracować za granicą. Może macie własne problemy i nic więcej Was nie obchodzi. Może. Tak czy owak, chcę żebyście wiedzieli, że nie wszystko złoto co się świeci. Nie mogę narzekać. Pracuje poniżej kwalifikacji (nie jestem z tego powodu dumny - O NIE!) Nie będę jednak silił się na pracę na najniższym z możliwych stanowisk związanych z moim zawodem. Błąd, ktoś napisze? Nie sądzę. Problem jest taki sam jak i w Polsce. Albo pracuj w zawodzie i zarabiaj nic, albo pracuj inaczej i zarabiaj godnie. Myślicie, że te wszystkie newsy na temat tego ile w UK się zarabia i jakich Polacy to sukcesów nie odnoszą, którymi karmią Was GW i dajmy na to Onet.eu, to prawda? Może w 2%... Może znajdzie się geniusz, szczęściarz, osoba nadwyraz przedsiębiorcza, która czegoś spektakularnego dokona. Ale czy takich samych osób nie mamy w Polsce? Wydaje Wam się, że istnieje coś takiego jak pobieranie najniższego krajowego wynagrodzenia i możność pozwolenia sobie NA WSZYSTKO jak to wypisują nasi emigranci? Pewnie i jest. Pod warunkiem, że mieszka się w 6 osób w jednym pokoju, rachunki dzieli się na cały dom (20 osób), żywi się najtańszymi produktami najbardziej nurowatych marketów w UK, czyli Asdy. Tam nie tak dawno wśród Polaków furorę zrobiły jakieś kiełbaski - 8 sztuk za 12 pensów...podczas gdy cena normalnych kiełbasek to 2 - 5 funtów za podobną ilość. Nie piszę tego po to by "pogrążyć" emigrantów, którzy starają się jak mogą żeby tutaj żyć. Piszę to po to, by uświadomić Wam, że ludzie za granicą mają podobne problemy. Myślicie, że w tym kraju nie ma biedy? To mylicie się. Wystarczy pojechać w odpowiednie dzielnice Londynu żeby zobaczyć biedę większą niż na "mazurskich wsiach". Z kolei są dzielnice gdzie ludzie mieszkają w domach wartych miliony funtów. Ktoś wcześniej napisał, że wszystkie te samochody w Polsce są okupione wielkimi wyrzeczeniami i tytaniczną pracą. Tutaj większość samochodów też jest zakupionych na kredyt i ludzie, którzy je zakupili też muszą tyrać żeby je spłacać. Nikt im nie daje niczego za darmo. Myślicie, że tu nie ma takich "mistrzów", którzy przed domem mają zaparkowane nowe BMW, a w domu syf i bieda? Jest ich duuuużo więcej niż w Polsce. Poza nielicznymi wyjątkami nawet Anglików nie stać by kupować sobie droższą elektronikę i nowe samochody za własną gotówkę. Wynajem mieszkania w Londynie, to też nie taie hop-siup. Można mieszkać w piwniczce ze szczurami, karaluchami, a jak ktoś lubi grzybobrania, to wystarczy, że pójdzie do łazienki. I za takie coś wielkości kawalerki trzeba płacić 500 - 600f/ mc. Sytuacja komplikuje się gdy chcemy zamieszkać przyzwoicie. Wynajem mieszkania w nowym budownictwie, 2 pokoje, to wydatek nawet 1500f/mc. Domu z 3-4 pokojami, to nawet ponad 2500f/mc. Podkreślam - nadającego się do zamieszkania! Postarajcie się zrozumieć, że w Polsce nie jest wcale aż tak źle. Wiem, bo mam PORÓWNANIE.
        I niech teraz wejdzie tutaj inny zdołowany emigrant i mnie zjedzie, że on to mieszka w pałacu i zarabia 5000/mc do ręki. Bzdura koledzy, BZDURA!
        • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 09:15
          Gość portalu: KIKI napisał(a):

          > Podkreślam - nadającego się do zamieszkania! Postarajcie s
          > ię zrozumieć, że w Polsce nie jest wcale aż tak źle. Wiem, bo mam PORÓWNANIE.

          Porównasz jak wrócisz. Cytując już słynna debatę w TV. Porównaj ile kosztowały
          jabłka i inne żywność kiedy wyjeżdżałeś i ile kosztuje teraz. A później zobacz o
          ile w tym czasie wzrosła płaca minimalna (a to niestety najbardziej miarodajny
          wskaźnik w tym kraju). Masz już odpowiedź jak to jest dobrze.
          • Gość: ekonom Re: O co tu chodzi??chodzi o kaske!!!!!!!!! IP: *.e-wro.net.pl 18.09.08, 10:10
            Polak pracujący w ochronie w Polsce zarabia około 1200zł netto.
            Polak pracujacy w ochronie w Anglii zarabia około 1200 funtów netto.

            Polak nr 1 kupi za swoją miesięczną pensję około 270 litrów paliwa.
            Polak w Anglii kupi już 1000 litrów paliwa.

            Dlaczego Polak w Anglii za taką samą prace, prace ciecia, może sobie
            pozwolić na prawie 4 razy większe zakupy?

            Przecież efektywność i produktywność pracy Polaka nr 1 i Polaka nr 2
            jest dokładnie taka sama!
            • Gość: . Re: O co tu chodzi??chodzi o kaske!!!!!!!!! IP: 83.168.106.* 18.09.08, 11:35
              Właśnie o takie porównanie mi chodziło.
            • Gość: XXX Re: O co tu chodzi??chodzi o kaske!!!!!!!!! IP: *.ghnet.pl 22.09.08, 14:54
              hehe piekne porownanie!

              Sama bylam w Szkocji 2 lata temu, pracowalam w knajpie 5f/h, w polsce za taka
              sama prace dostawalam 5zl/h.

              trzymajac sie juz knajpianego przykladu za 5 f mialam jakies 3 piwa, w polsce
              godzina mojej pracy nawet nie przekladala sie na 1 kufel.

              A teraz inny przyklad, juz nie z UK tylko z Hiszpanii, praca na stanowisku
              ksiegowego w firmie outsourcingowej ok 1200-1500 Euro miesiecznie netto
              (zaleznie od bonusa).
              Praca w tej samej firmie w krakowie jakies 1200-1500 zlotych netto miesiecznie.
              (pomijajac fakt, ze wymagania w krakowie sa o wiele wieksze niz w tej samej
              firmie w hiszpanii, a zakres obowiazkow ogranicza sie do wklepywania faktur, bo
              najmniej odpowiedzialne, najbardziej powtarzalne i mechaniczne zajecia migruja
              wlasnie do krakowskich nowo-powstalych centrow finansowych)

              A teraz wydatki: w hiszpanii (barcelona) wynajecie pokoju 1 os. to ok 300-400
              euro miesiecznie.

              W Krakowie wynajecie pokoju 1 osobowego to wydatek 800-900 zl (jak ktos ma
              nadzwyczajne szczescie moze znajdzie za 500 zl, ale wiekszosc osob jednak takimi
              szczesciarzami nie jest).

              Ceny zywnosci sa praktycznie identyczne.

              Zwabiona optymistycznymi artykulami w prasie przybylam czym predzej do Polski i
              probuje znalezc prace w krakowie, szukam od 2 miesiecy i szczerze to w tym
              czasie znalazlam tylko kilka ogloszen, ktore mnie zaiteresowaly, 2 z nich jak
              sie okazalo na rozmowie wymagaja czesciowej przeprowadzki za granice....... a ja
              ponad polowe moich studiow spedzilam w roznych krajach i chce pracowac w
              krakowie!!!

              Jak tak dalej pojdzie to chyba jednak wroce do Hiszpanii, niestety.. :(
          • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 10:44
            OK. Racja. Debata o jabłkach i ziemniakach i o politykach znających życie statystycznego Polaka w Polsce. Każdy ją widział. Rozumiem, że Ty nie dopuszczasz, że ceny w UK też idą w góre. Wydaje Ci się, że tylko zarobki tutaj rosną? To już wyprowadzam Ciebie z błędu. Coraz droższe są usługi. I to nie jest różnica kilku czy kilkunastu funtów. Drożeją media i to w tępie zastraszającym - gaz, prąd, telefon, internet. Kiedy wprowadzałem się do mieszkania, w którym mieszkam obecnie, rachunki za gaz i prąd wynosiły mnie średnio 25 - 30f miesięcznie. Teraz płacę 60f, a nie zauważyłem żebym się rozdwoił. Mieszkam w nim JEDEN ROK. Drożeje wynajem mieszkań. To samo mieszkanie, które jeszcze rok temu byłeś w stanie wynająć za 1250f, teraz kosztuje prawie całe 2000 - jakaś analogia? Benzyna? Proszę uprzejmie - zeszłe wakacje litr 95 - od 60 do 80 pensów. Wakacje tegoroczne - od 1,20f do 1,35f, a prognozy na koniec bieżącego roku to 1,50f! Diesel? Analogicznie - 90p,a teraz nawet 1,55f!!! Jestem kierowcą i wiem co piszę. Chleb? Hovis (tostowa gąbka uważana przez Anglików za chleb)- 3 lata temu - 45p do 90p. Obecnie OD 85p i w górę nawet do 1,50f za tzw. Farmhouse, czyli chleb "wiejski" pełnoziarnisty. Wzrost płacy minimalnej w UK? Proszę bardzo - w ciągu 3 lat z 5,25 do 5,75 za godzinę. Jestem w Polsce 2 razy w roku i porównuję na bieżąco z latami poprzednimi. OWSZEM tak. Widzę, że ceny poszły w górę. Ale nie tak jak tutaj. Znajomy, z którym pracuję (Anglik z krwi i kości), wścieka się codziennie, że jak tak dalej pójdzie, to będzie musiał przerowadzić się do tańszego mieszkania albo wyprowadzić z Londynu w ogóle. Mówi, że 5-6 lat temu jedzenie dla 4 osobowej rodziny kosztowało go około 90 -100f tygodniowo. Teraz cieszy się jak zrobi zakupy za mniej niż 200f. jedyne co w UK nie drożeje, to komórki. Przy takiej konkurencji panującej na rynku raczej to nie dziwi. W ciągu 3 lat w mojej firmie podniesiono mi zarobki dwa razy: po okresie próbnym o jakieś 1000f NA ROK i niedawno podwyższyli wszystkim o UWAGA! - 17f miesięcznie. Więcej o firmie w której pracuję? No to już. Jedna z największych firm tego typu w UK o ile nie największa, najstarsza i z tradycjami. Powinienem do każdej pensji dostawać co miesiąc bonus - około 80f. Za bezwypadkową jazdę czy brak mandatów. Od września ubiegłego roku dostajemy 20, a jak dobrze pójdzie 30f. Powód? Rosnące koszty pracy i paliwa. Co mnie to obchodzi mógłbym rzec? No i mamy - szef ch...j :) Ze względu na niemożność parkowania dużej ilości vanów przed biurem firmy, pracownicy zabierają je do domów na noc. Od przyszłego roku przywilej będzie zniesiony. Powód? Rosnące ceny paliw. Z innej bajki - Firma kurierska wszystkim dobrze znana DHL. Przeglądając ogłoszenia o prace u nich sprzed 2 lat, jedynymi wymaganiami była znajomość LOndynu i umiejetność czytania mapy :) Analogicznie w Polsce ta sama firma i to samo stanowisko - zanjomość miasta, mapa itp PLUS własny van. Zgroza myślałem wtedy. Przecież tutaj dają vany swoje - firmowe - ech ta Polska... Ogłoszenie DHL'a z tego tygodnia? ....wszystko co wyżej plus WŁASNY van i to najlepiej żółty. Prawda jakie to słodkie? Podatek gruntowy tzw Council Tax? 3 lata temu w tej samej dzielnicy za ten sam dom - 60f, dziś 110f. Dodatkowo wszystkie pieniądze z tego podatku, który z założenia ma iść na infrastrukturę dzielnicy, remont dróg, odnawianie fasad domów, przeznaczany jest głównie na niepracujących emigrantów z Azji i Afryki. Jest to fakt znany i "lubiany" przez wszystkich UCZCIWYCH mieszkańców tego miasta. Na ulicach syf jakiego nie nawet nie można sobie wyobrazić. Kubki z McDonald'sa, opakowania po frytkach, kurczaki z KFC, pudełka po pizzach - "pozostawiają słodkie brytyjskie dzieci wracające "po obiedzie" ze szkoły. W Londynie na porządku dziennym jest spotkanie szczura albo lisa na ulicy. Tak, tak. Szczury w centrum - najbogatsza część Londynu, a lisy w dzielnicach otaczających centrum. Zwierzątka te robią "ee" na chodnik, co później wymusza na maszerującym chodnikiem umiejętności godnych mistrzów narciarskich slalomu gigant. Nie wspomne, że głodne zwierzęta przewracają śmietniki w poszukiwaniu pożywienia i syf jaki przy tym robią potrafi pozostać nawet cały tydzień zanim ktoś ze służb miejskich łaskawie to uprzątnie. Policja? Owszem jest. Służy raczej na ulicach jako informacja turystyczna niż pilnuje porządku. Ujmujący "bobbies" chodzą nawet bez broni palnej aby nie stresować biednych bandytów. Przydażyło mi się nieszczęście w poprzednim miejscu zamieszkania gdy ktoś włamał mi się do domu i ukradł laptopa o dość (przynajmniej dla mnie) znacznej wartości. Zgłosiłem na policję. Nikt nawet nie przyjechał, a na pocieszenie poweidziano mi, że w Londynie takie kradzieże się zadrzają i nie jestem pierwszy ani nie ostatni i poradzono mi kupno nowego laptopa... No cóż. Smuci fakt, że chociaż w ten sposób nie mogłem czegoś nadzwyczajnego zapoczątkowąc i stać się pierwszym okradzionym w Wielkiej Brytanii.
            Długi tekst? Bo dłuuuugo można opowiadać. Piszę całkowicie obiektywnie, nie silę się na oryginalność i nie wciskam Wam kitu, że w UK żyje się jak w raju. Znajdzie się kilku ludzi, którzy odniosą spektakularny sukces - tak jak i Polsce. Może zrozumiecie dzięki temu, że Polska, to kraj jak każdy inny z bagażem marnych doświadczeń historycznych, za które teraz wszyscy płacimy. Pracy też szuka się miesiącami, a pracę w knajpce albo jako kelner owszem można dostać od ręki i czeka cię męczarnia od rana do nocy za kasę pozwalającą żyć jako tako w pokoju z innymi ludzmi. Jestem otwarty na polemikę.
            Pozdrawiam.
        • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 10:09
          Zobacz jak wyglądają zarobki nie z oficjalnych statystyk GUS:

          praca.money.pl/wiadomosci/artykul/srednia;pensja;to;mit;zobacz;badanie;plac;money;pl,68,0,371012.html.
          • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 10:53
            he he. Zapewniam Cię, że podobne tematy czyta się także w UK. Ostatnio strajkowali kierowcy autobusów, motorniczy metra itp. Tutaj ludziom też nie żyje się jak widzisz "na luzie". Na luzie, to żyją Polacy, którzy mieszkają w pokojach po 5-6, nie płacą żadnych ubezpieczeń - czy to za dom, czy na życie itp itd. Rachunki ich nie interesują, jedzą w pracy hamburgery, a wieczorkiem piją piwo z kolegami w pokoju i palą "ruskie" pety z przemytu albo skręcają blanty. Jeśli komuś taki standard życia odpowiada, to niech sobie tak żyje i wciska Polakom w Polsce kit, że UK, to raj na ziemi.
            • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 11:08
              ten kiki to chyba troll wynajęty przez GW do propagandy sukcesu i zniechęcenia
              do emigracji
              bo jak czyta sie tu emigrantów to są bardzo zadowoleni
              a on tu pisze, że mu rachunki za prąd zdrożały , bo płacił 30 funtów?
              a ile myślisz my płacimy za prąd, gaz, wode, wywóz śmieci ????

              jak chodzi komputer, ktoś ogląda telewizor, piekarnik piecze ciasto, wiertarką
              skręcam szafkę to wychodzi 150 zł (40 euro) za sam prąd

              ile za moją pensje mogę kupić dobrych aparatów ?
              np. EOS 40 d kosztuje 2 moje pensje
              a tam za pensje nawet ciecia kupiłbym 2 takie aparaty
              a tu jak kupiłem z dziewczyną na wakacje EOSa 450 to już nie stać nas na buty i
              rok spłacania
              a tam bym kupił EOSa 450 , miał na obiektyw, miał na buty
              więc mi nie chrzań , bo chyba cie GW wynajęła
              • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 12:35
                Nie przypominam sobie żebym poprosił Cię o obrażanie mnie. Czy ja mam do Ciebie jakieś "wąpliwości"? Skoroś taki sfrustrowany, to zapraszam na emigrację. Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś się spakował i ruszył w podróż życia. Jak się zderzysz z rzeczywistościa, to inaczej zaśpiewasz. Różnica między nami polega na tym, (mogę się mylić, nie znam Cię)że ja mieszkam w Polsce od urodzenia, uczyłem się tam i pracowałem. Wyjechałem i tutaj teraz pracuję. Ty prawdopodobnie nie pracowałeś ani nie żyłeś za granicą... Uważasz się za wielce doświadczonego życiowo, bo wiesz ile prądu zużywa Ci wiertarka i pralka? Czytasz gazety i oglądzasz TV, a tam w kółko powtarzają Ci jaki jesteś malutki i zacofany w porównaniu do mieszkańca zachodu. Siłą rzeczy uwierzysz, że to prawda.
                Poruszasz kwestię aparatu EOS 40d i twierdzisz, że dwa takie kupisz sobie za jedną pensję ciecia. OK! Dla Twojej informacji - EOS40d "body" kosztuje przeciętnie ok 600f. Do tego dolicz sobie, niech już będzie, że najtańszy obiektyw Canona 18-55 za 100f. Chyba, że lubisz fotografować bez obiektywu...jak pisałem nie znam Cię. I teraz zapraszam Cię tutaj. Zatrudnij się jako CIEĆ i zarób 1400f do łapki! Tak się składa, że ja także nabyłem sobie Canona 400d (jak widzisz masz naet nowszy model :)) - BO JAKO KIEROWCA W DOBREJ I BARDZO DOBRZE OPŁACANEJ FIRMIE NIE MOGĘ POZWOLIĆ SOBIE NA 40D i jeszcze do tego egzystować na poziomie zbliżonym do tego jaki miałem przed wyjazdem w Polsce!
                Ja pracowałem w Polsce i znam doskonale realia, bo nie mam 15 lat. Mam tu rodzinę i jakoś oni nie "dziadują" tak jak Ty...Jeśli próbujesz mi wcisnąć, że jest coraz gorzej, to Ciebie mógłbym posądzić o "trolowanie" dla mediów.
                prawda jest taka, że boicie się rzeczywistości. Wierzycie tym wszystkim, którzy pouciekali za granicę przed płaceniem alimentów albo niespłaconymi kredytami. Oni żyją jak pączki w maśle! Tak! Powtarzam po raz enty - gdybym chciał mieszkać w "czworakach", nie płacił rachunków, żywił się "kluskami z brzozy" i pił piwo marki "german lager" po 15p za puszkę, to też bym twierdził, że stać mnie na wszystko.
                Boże, to jest straszne jak wielu Polaków jest totalnie niedoinformowanych!!!! Opieracie się na relacjach hołoty, która przyjechała tu robić to samo co w Polsce, czyli nic! Ale jak już ktoś Wam szczerze napisze jaka jest rzeczywistość, to chyba z tego osłupienia stajecie się agresywni. Twierdzicie, że życie kosztuje tylko w Polsce, że tylko w Polsce są podwyżki itp.
                Gdybyś był cieciem w UK, to uciekłbyś z krzykiem zanim byś usłyszał, że krzyczysz.
                A propos trolowania dla GW. Zdaje się, że to właśnie GW napisała ostanio ile to Polacy zarabiają na wyspach i jakie to z nich tygrysy przedsiębiorczości. Wspomniano o kobiecie, która siedzi tu dwa lata i już kupiła sobie KILKA działek w Polsce i będzie tam stawiać wkrótce pensjonaty, a to wszystko po 2 latach siedzenia w UK. Najwyraźniej GW ma Polaków za frajerów. Obawiam się z tego co widzę, że o wiernych czytelników nie musi się martwić.
                I mała prośba. Skoro już bierzecie udział w dyskusji, to czytajcie to co ja piszę dokładnie i ze zrozumieniem. To nam pomoże się jednak dogadać. Wiem ,że piszę długie postyi pewnie większości z Was nie che się tego do końca dokładnie przeczytać. A dyskusja nad zdaniami wyrwanymi z kontekstu nie ma sensu.
                Pozdrawiam
                • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 13:06
                  Słuchaj, skoro wiesz że w Polsce jest tak cudownie i jesteś tego pewien (bo taki
                  obraz wyłania się z twoich postów) to zapraszam do kraju. Pław się razem z nami
                  w tym luksusie, wystarczy dla wszystkich. Pewnie niedługo będziemy mieli u
                  siebie emigrantów z UK bo piszesz że im tak ciężko. U nas na pewno lepiej
                  zarobią i łatwiej będzie im się żyło. O pracę się nie martw. Przyjeżdżasz do
                  Polski, jeden dzień i już znalazłeś pracę za średnią krajową lub więcej(obecnie
                  coś koło 3000zł ale nie jestem pewien brutto czy netto). No i wyszła prawda na
                  jaw. Tak naprawdę to w Polsce naprawdę jest wspaniale, a wszystkie posty o tym
                  że nie ma pracy albo jest ale za minimalną krajową to ściema. To że minimalna to
                  coś koło 1000 zł na rękę a paliwo kosztuje około 4,5zł za litr to też nie
                  prawda. Ceny tak naprawdę są o 80% niższe niż oficjalnie podawane w sklepach.
                  Podatki też są niższe. ZUS działa sprawnie. Jest super, naprawdę!

                  O to chodzi? (Parafrazując twoje pytanie z pierwszego postu).
                  • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 14:28
                    Doskonale to podsumowałeś! W telegraficznym skrócie przedstawiłeś wizję zachodniego świata jaką wmawia się Polakom od lat! Wystarczy wstawić zamiast Polski dowolny kraj, który Polacy uważają za krainy obfitości.
                    Akurat podatki w UK nie są AŻ TAK DUŻO niższe niż w Polsce. W tym kraju płaci się całe mnóstwo UKRYTYCH podatków, które oficjalnie nie są podatkami, a jednak... Wiadomo, że żaden "stać mnie na wszystko" Ci tego nie powie, bo nawet nie ma o tym pojęcia żyjąc w "komunie" w absolutnym minimum egzystencjalnym. Jeszcze tylko zapytaj się ich o to jakie zasiłki pobierają bądź też wyłudzają od państwa. A UK jest rajem dla takich ludzi. Są nawet w UK polskie "firmy", które reklamują się hasłami typu - "nie kwalifikujesz się do otrzymywania zasiłku XY? Zadzwoń do nas, my to załatwimy".
                    Opłata za wjazd samochodem do centrum - które w cudowny sposób rozrasta się nagle na przedmieścia... - 8f/dzień, opłata za użytkowanie samochodu terenowego, opłata dla właścicieli ciężarówek i całe mnóstwo innych badziewii, za które musisz płacić.
                    Dwukrotna podwyżka cen paliwa w ciągu roku, to dla Ciebie luzik, tak?
                    Prawie dwukrotny wzrost podatków gruntowych też?
                    Podwyżki cen wynajmu mieszkań o około 60 - 70%, to też spoko?
                    Drożejące bilety na komunikację miejską i kolej. Wiesz ile kosztuje bilet umożliwiający Ci poruszanie się po całym londynie? 250f miesięcznie! Uważasz pewnie, że to mało. Ciekawe czy za miesięczny w Warszawie płacisz 250zl.

                    Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że w Polsce jest LEPIEJ niż w UK. Siła nabywcza ich waluty jest większa. Tego też nie będę kwestionował. Chce tylko żeby ludzie przestali ulegać jakimś wyobrażeniom, że tylko w Polsce az tak źle, a wszędzie ludzie żyją jak królowie. Bo chyba tak Wam się wydaje.
                    Wiadomo. Lepiej usiąść i narzekać i żałować, że Polska, to nie "ameryka".
                    W tonie tych, których stać na wszystko, (NIE WYRAŻAM WŁASNEGO ZDANIA - PODAJE JEDYNIE PRZYKŁAD)napiszę Wam, że siedzcie sobie w tej waszej Polsce polaczki i dajcie się wykorzystywać za 1000zl, a ja już nigdy nie wrócę do Polski bo tutaj stać mnie na wszystko"
                    Takie właśnie zdanie mają o Was ci "emogranci", na których zdaniu tak chętnie się opieracie.
                    I wiesz co? Właśnie z tego powodu wolę wrócić do Polski. Wolę klepać biedę ze "swoimi" niż pałętać się z ludzmi którzy opluwają własny kraj i Polaków. Bo nie wiem czy wiecie, że oni już nie są Polakami. Nawet mówiąc po Polsku "akcentują" po angielsku.
                    Pozdro



                    • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 14:46
                      Gość portalu: KIKI napisał(a):

                      > Akurat podatki w UK nie są AŻ TAK DUŻO niższe niż w Polsce. W tym kraju płaci s
                      > ię całe mnóstwo UKRYTYCH podatków, które oficjalnie nie są podatkami, a jednak.


                      No tak, jak w UK są NIE AŻ TAK DUŻO niższe podatki to naprawdę nie ma co ich
                      chwalić.

                      > Opłata za wjazd samochodem do centrum - które w cudowny sposób rozrasta się nag
                      > le na przedmieścia... - 8f/dzień, opłata za użytkowanie samochodu terenowego, o
                      > płata dla właścicieli ciężarówek i całe mnóstwo innych badziewii, za które musi
                      > sz płacić.

                      Uff dobrze że mieszkam w Polsce. Tu mam jasny i przejrzysty system podatkowy.
                      Żadnych podatków pośrednich. Żadnych koncesji itp.

                      > Dwukrotna podwyżka cen paliwa w ciągu roku, to dla Ciebie luzik, tak?

                      Dwukrotna? Tragedia. Dobrze że w Polsce cena benzyny to nadal 2,50 zł. A i co
                      najważniejsze w Polsce w cenie benzyny nie ma podatku drogowego.


                      > Prawie dwukrotny wzrost podatków gruntowych też?

                      Rzeczywiście lipa, u nas nie dość że podatki niskie to ceny gruntów i mieszkań
                      spadają w zaskakującym tempie.

                      > Podwyżki cen wynajmu mieszkań o około 60 - 70%, to też spoko?

                      Nie, to nie fair.

                      > Drożejące bilety na komunikację miejską i kolej. Wiesz ile kosztuje bilet umożl
                      > iwiający Ci poruszanie się po całym londynie? 250f miesięcznie! Uważasz pewnie,
                      > że to mało. Ciekawe czy za miesięczny w Warszawie płacisz 250zl.

                      W Warszawie nie wiem ile kosztuje, ale w moim mieście 180 zł. Więc taniej, nie
                      ma co.


                      > Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że w Polsce jest LEPIEJ niż w UK.

                      Bo po co? Wszyscy o tym wiedzą. Słyszałem że mają niedługo anglików zatrudniać
                      na zmywaku u nas.

                      > Siła naby
                      > wcza ich waluty jest większa. Tego też nie będę kwestionował.

                      E tam większa. Ale za to u nas chleb jest lepszy.

                      > Chce tylko żeby l
                      > udzie przestali ulegać jakimś wyobrażeniom, że tylko w Polsce az tak źle, a wsz
                      > ędzie ludzie żyją jak królowie. Bo chyba tak Wam się wydaje.

                      Nie jak królowie. Na zachodzie gdzie byłem, łącznie z USA lódzie tak jak
                      powiedziałeś nie żyją jak królowie. Ale oni jeśli pracują, nawet na
                      przysłowiowym zmywaku, to żyją NORMALNIE.

                      > Wiadomo. Lepiej usiąść i narzekać i żałować, że Polska, to nie "ameryka".

                      Akurat tego nie żałuję, bo stany jako kraj mi się nie podobał. Ale ich system
                      gospodarczy w którym leń nie dostaje nic, ale jak pracujesz to możesz normalnie
                      żyć - TAK.

                      > W tonie tych, których stać na wszystko, (NIE WYRAŻAM WŁASNEGO ZDANIA - PODAJE J
                      > EDYNIE PRZYKŁAD)napiszę Wam, że siedzcie sobie w tej waszej Polsce polaczki i
                      > dajcie się wykorzystywać za 1000zl, a ja już nigdy nie wrócę do Polski bo tutaj
                      > stać mnie na wszystko"
                      > Takie właśnie zdanie mają o Was ci "emogranci", na których zdaniu tak chętnie s
                      > ię opieracie.

                      Nie opieram się na zdaniu jakichś emigrantów. Szczerze mówiąc nawet niewiele
                      mnie ono obchodzi i co oni o "nas" myślą.

                      > I wiesz co? Właśnie z tego powodu wolę wrócić do Polski. Wolę klepać biedę ze "
                      > swoimi" niż pałętać się z ludzmi którzy opluwają własny kraj i Polaków. Bo nie
                      > wiem czy wiecie, że oni już nie są Polakami. Nawet mówiąc po Polsku "akcentują"
                      > po angielsku.

                      W takim razie po raz kolejny zapraszam do naszej cudnej gospodarki. W końcu
                      każdemu należy się odrobina luksusu.

                      Pozdrawiam.
                      • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 14:49
                        Pomyłka w słowie: lódzie - ludzie.
                        • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 15:06
                          a wracaj KIKI , wracaj, zmienisz zdanie
                          a co do biletu w warszawie akurat miesieczny na linie miejskie chyba 80 zł bez
                          podmiejskich i nocnych
                          z nocnymi i podmiejskimi inaczej o ile mnie pamięć nie myli, 200 kosztuje chyba
                          kwartalny
                          ale że w londynie 250 miesięczny bilet to mnie troche przeraża
                          w zestawieniu z oficjalną stroną z cenami :

                          www.londontoolkit.com/briefing/travelcard.htm
                          z których wynika że w najmniejszej strefie koszt tygodniówki to 24 funty a w
                          najszerszej 44
                          więc miesiąc ma 4 tygodnie, zakładam że wówczas chyba by było 150 a nie 250 na
                          najwiekszą strefę ???
                          a ztm ???

                          ztm.waw.pl/taryfa/cennik.php
                          no więc skąd te 250 funtów, jeśli na stronie londyńskiego transportu podają
                          takie ceny biletów ???
                          • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 15:25
                            ceny z wawy:

                            300-500 czynsz
                            80 bilet bez podmiejskich dojazdów
                            100-150 prąd
                            gaz 30 woda 30
                            internet 70
                            telefon 50
                            ___
                            suma 650-900 zł

                            a gdzie parking ? a jeszcze dodać jedzenie ok 10-30 zł dziennie , a jak z
                            dziewczyną na pizze pójść, do kina ???

                            średnia pensja w polsce OFICJALNA to 2000 na rękę, a mediana czyli realna
                            wartość średnia wyniesie pewnie 1300-1500
                            bo po paru rozmowach gdzie dzwoniłem na ogłoszenie, np. kontroler jakośći w
                            fabryce inżynier co miał znać AutoCada i angielski i rysunek techniczny i
                            powiedziałem 2500 netto na początek próbny, pan sie zakrztusił i powiedział że
                            oni tyle NIE przewidują brutto (na rękę 1750) ale inżyniera z autocadem i
                            angielskim technicznym oczekują, podobnie mi pan w banku obiecywał przy
                            weryfikacji wniosków złote góry, mówił o 4 średnich krajowych ale na zlecenie a
                            gdy powiedziałem że ja wezmę połowe tych czterech ale na etat to sie wycofał, bo
                            sie okazuje że wszystko "prowizja od sprzedaży", podstawa to 1000 a weryfikacja
                            wniosków, jak sie już klienta znajduje na kredyt/ubezpieczenie/inwestycje
                            • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 16:28
                              Dzięki
                              A to moje wydatki w Londynie

                              Opłata za mieszkanie (duży pokój plus sypialnia ok 37m) - 1000/mc
                              Podatek na zasiłkowców z Azji i Afryki:) Council Tax - 105/mc
                              Gaz - 60/mc
                              Prąd- 60/mc
                              Woda - 30/mc
                              Internet- 45/mc
                              Komorka - 30 plus ew. rozmowy - razem przeciętnie - 45/mc
                              Bilet miesięczny dla mojej połowicy - (nie musi jezdzic po calym Londynie bo pracuje w centrum) - 120/mc
                              Ubezpieczenie mieszkania - 50/mc
                              Ubezpieczenie na życie X2 - 35x 2/mc
                              Dobrowolna składka emerytalna X2 - 50x 2/mc
                              Ubezpieczenie zdrowotne X2 - 35x 2/mc
                              Jedzenie - 100f/tydzień = około 434/mc
                              Polska prasa (sorki ale nie mam zamiaru żyć jak każdy Polak tutaj w błogiej nieświadomości) - ok - 15/tydzień = 65/mc
                              Polska TV (angielska idzie z dachu za darmo - 4 kanały) - 19/mc
                              A już wkrótce - mój bilet miesięczny - około 120/mc
                              Comiesięczne użeranie się z zawyżonymi rachunkami za gaz i prąd - bezcenne. Jest to generalnie norma.

                              Zanim przyczepisz się do dobrowolnych ubezpieczeń i składek, to już Cię uprzedzam. W razie gdybym jednak zdecydował się tutaj zostać, to moja emerytura wyniesie około 60f/tydzień. Dobrze widzisz. Nie uciekło jedno zero. Jako emeryt mam prawo nie płacić jedynie za transport. Reszta opłat bez zmian. No może minus komórka na emeryturze.
                              Ubezpieczenie zdrowotne? NHS (odpowiednik Polskiego NFZ) może spokojnie podać naszemu NFZ ręce i nogi. Gdyby obaj je mieli...
                              Tak jak i w Polsce idąc do szpitala czekasz w kolejce na zabieg. nawet i parę lat. Poza tym szpitale publiczne wyglądają jak gabinety strachów. Na prywatne leczenie bez ubezpieczenia dobrowolnego właśnie mnie nie stać i stać nigdy nie będzie. Z tym ubezpieczeniem mam więc chociaż szansę na plaster bez kolejki :)

                              Reasumując - 2318f miesięcznie kosztuje mnie życie 2 osób w Londynie. Do kin prawie nie chodzimy. Od roku wybieramy się do teatru, a pracując 5 dni w tygodniu do 19, to nie jest to takie proste. W weekend masz ochotę rozbić budzik o ścianę i czekasz do poniedziałku. Można wybrać się na spacer albo pojechać gdzieś samochodem firmowym. Na co też zazwyczaj nie ma ani siły ani ochoty ani nawet czasu. Bo całymi dniami od 7 rano do 19 nie widzimy się z moją dziewczyną i wolimy siedzieć i się na siebie patrzeć :)

                              A teraz dla przykładu podam Ci ew. koszty życia Polaka, którego na wszystko stać, bo mieszka w "czworakach"

                              Analogicznie hipotetyzując

                              Pokój (cały własny dla siebie) - 300/mc
                              Pokój (czworaki) - 30/mc
                              Rachunki wszystkie - (zależnie od umowy z właścicielem domu) od 20 do 50/mc. jeśli mieszka w "czworakach" - 5/mc
                              Piwo - wedle uznania/mc
                              Fajki - wedle uznania/mc
                              Transport - własne nogi - 0/mc
                              rower - 0/mc - ew. 5p raz na tydzień na stacji benzynowej jak nie ma własnej pompki plus ew. koszt wymiany zerwanego łańcucha.

                              I tych stać na wszystko :)





                          • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 15:36
                            To jest oficjalna strona z cennikiem
                            www.tfl.gov.uk/tickets/faresandtickets/seasontickets/4805.aspx
                            • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 15:48

                              > dajcie się wykorzystywać za 1000zl, a ja już nigdy nie wrócę do Polski bo tutaj
                              > stać mnie na wszystko"
                              > Takie właśnie zdanie mają o Was ci "emogranci", na których zdaniu tak chętnie s
                              > ię opieracie.
                              > I wiesz co? Właśnie z tego powodu wolę wrócić do Polski. Wolę klepać biedę ze "
                              > swoimi" niż pałętać się z ludzmi którzy opluwają własny kraj i Polaków. Bo nie
                              > wiem czy wiecie, że oni już nie są Polakami. Nawet mówiąc po Polsku "akcentują"

                              ooooo to zdanie mówi wiele
                              lepiej klepać biede ale nie opluwać kraju
                              ach jaki cudowny kraj, co ten kraj nam daje a co oczekuje w zamian
                              to ja też zostane emograntem
                              bo wole mieć dobry aparat, ładną kurtkę i fajne wakacje niż "patriotycznie"
                              chodzić w starej kurtce zastanawiając sie czy możemy z dziewczyną iść na pizze
                              czy nie, czy chleba se kupimy i puszke ryb

                              pluć na kraj ?
                              sory ale kraj w którym level korupcji jest tak wielki, w którym bandyci nie są
                              karani, w którym publiczne pieniądze są rozkradane, w którym jakiś ksiądz mi
                              chce zakazać czegoś, w jakim korporacje trzymają dostęp a sądy... szkoda gadać

                              nie moja wina że moja matka mnie urodziła w tym miejscu geograficznym i nie
                              czuje powołania do biedy i wyższości ponieważ w tym miejscu geograficznym ktoś
                              mnie urodził
                              owszem z czystego lenistwa, wygody, relacji ze znajomymi, kobiety - chce tu żyć
                              i zarabiać na moje potrzeby

                              ale argument że wolisz wrócić do biedy niż przebywać między ludźmi co plują na
                              kraj co ich skrzywdził... śmieszny argument

                              patriotyzm ma swoje granice a na miłość trzeba zasłużyć, tą granicę władze i
                              elity tego kraju dawno przekroczyły

                              co mi dał kraj - owszem dał darmową edukację, ale już niedługo sie takowa
                              kończy, dał mi mieszkanie ? nie to dał mi PRL, dał mi opiekę medyczną ? nie
                              muszę płacić za różne rzeczy i chodzić prywatnie, dał mi bezpieczne ulice ? no z
                              kim jak z kim ale z gościem z pragi gadasz :] dał mi uczciwość wymiaru
                              sprawiedliwości ? akurat rozmawiasz z kimś kto niedaleko od tej branży robi :]
                              niedawno w TV było :
                              gang porwał biznesmana dla okupu, znęcali sie, zatrzymani przez AT, biznesman
                              odbity,
                              ale z powodów formalnych jakichś dziwnych wyszli na wolność po paru miesiącach z
                              aresztu a sprawa jeszcze nie ruszyła, biznesman sie musi ukrywać z obaw
                              kolejna sprawa , zatrzymano pewnego knypka co miał już zawiasy, policja dała do
                              sądu, sąd orzekł drugie zawiasy, więc nie możliwe, bo jeśli w trakcie
                              zawieszenia popełni sie przestępstwo, to jest wyrok natychmiastowy
                              policja napisała do sądu o sytuacji niezgodnej z prawem i ... reakcja sądu,
                              ponowne rozpatrzenie, koleś niewinny, dalej ma jedne zawiasy
                              sytuacja kolejna, zatrzymano włamywacza na gorącym
                              i co ? i jajco, teraz jeszcze ofiara ma proces o naruszenie dóbr osobistych i
                              zniesławienie, po tym jak sie skontaktowała z pracodawcą pana włamywacza, to
                              wiem od kolegi w stopniu podkomisarza
                              a więc nie z plotek w gazetach
                              sytuacja kolejna, urzędnik w sądzie nie wpisał czegoś w hipotece, tę samą
                              nieruchomość sprzedano dwa razy, człowiek co kupił jako pierwszy ma teraz
                              problemy, urzędnik nie winny
                              takich sytuacji znam wiele, bo znam osobiście panią dziennikarke z jednego
                              programu do którego ludzie przychodzą płakać z dokumentami gdy nie widzą wyjścia
                              bo tylko TV może pomóc

                              to nie jest kraj co zasługuje na patriotyzm :[
                              • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 15:49
                                musiałbym sie o tych strefach dojazdowych najpierw naczytać zanim bym coś powiedział
                                • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 16:33
                                  Jedynka to centrum i dalej na zewnątrz. Są do tego mapki
                                  www.tfl.gov.uk/assets/downloads/tube-dlr-trams-and-train-travelcard-zones-map.pdf
                              • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 16:52
                                Ja Ciebie rozumiem, a Ty postaraj się zrozumieć mnie. Też uważałem 3 lata temu, że sr...m na Polskę i ten kraj nie zasługuje na nic innego jak potępienie.
                                Rozczarowanie i dowartościowanie nastąpiło po 2 latach siedzenia tutaj. Może to i tani banał z wieczorynki dla grzecznych dzieci - Kasa, to nie wszystko... (w granicach rozsądku oczywiście)
                                Nigdy nie zaznałem prawdziwej biedy. Ani w Polsce ani tu. Poziom życia w UK (swojego oczywiście) uznaję za nieznacznie wyższy niż w Polsce.
                                Co do zgnilizny biurokratyczno - rządowo - mafijnej w Polsce. Masz rację 100%.
                                W Londynie szansa na dostanie kosą pod żebro w biały dzień na ulicy - bardzo duża... Przed wakacjami nasi czarni bracia kasowali po kilka osób dziennie. Póki co fala morderstw zmalała. Troche się nastolatkowie przestraszyli pohukiwań policji. Odzyskają rezon. Znowu będę czytał o 5 ofiarach nożowników tylko w jeden weekend.
                                Jeśli nie okradnie Cię skorumpowany urzędnik, to masz spore szanse za to być okradzionym przez średnio rozgarnietego hakera, który wbije Ci się na konto i je wyczyści. W UK, to spory problem. Wystapienie jednego czy drugiego można uznać za porównywalne.

                              • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 16:59
                                he he. Pół życia przebalowałem na Pradze. Chodziłem tam do liceum na
                                Szmulkach i mam sporo znajmków. Nie jedno widziałem, oj nie jedno...
            • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 11:08
              Ja nie twierdzę że tam jest tak super. Sam w czasie studiów jakiś czas byłem w
              USA i tam też nie jest tak kolorowa. Jednak podstawowa różnica. Tam pracowałem
              legalnie, i zajmując jedne z niższych stanowisk nie musiałem się martwić czy
              starczy pieniędzy do końca miesiąca. W Polsce niestety tego KOMFORTU nie ma.
              Każdy kto pracował za granicą wie że pieniądze nie leżą na ziemi. A co do cen,
              nawet po podwyżkach o których pisałeś policz ile możesz kupić za najniższą
              krajową np. benzyny w UK i w Polsce. Powodzenia po powrocie do kraju.
          • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 11:13
            kropeczko, podałeś/łaś linka do money.pl
            pamiętaj że te badania , pokazujące że średnia jest 600 niższa niż GUS podaje,
            to badania przeprowadzone wśród ludzi co stać ich na internet i komputer, co na
            nim spędzają czas siedząc i przeglądając takie portale jak money.pl
            natomiast kropeczko, te badania nie ujęły zaharowanych przez 12 godzin
            pracowników marketów za 1200 , nie ujęły zaganianego listonosza , nie ujęły 50
            latka z fabryki, nie ujęły moich pań sprzątaczek itp
            jak by ujęly to by sie okazało że średnia jest jeszcze niższa
            • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 18.09.08, 11:32
              Dokładnie tak. Jednak nareszcie ktoś zauważył że mediana zarobków w Polsce ma
              się nijak do średniej tak hucznie co miesiąc ogłaszanej przez GUS.
      • kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 11:20
        KIKI ale podstawy matematyki nadal mowia ze latwiej przezyc za 1000f
        na wyspie niz za 1000zl w polsce,czyz nie?
        Np zakup samochodu,w angli za kilka tys f idze w czym wybierac a tu?
        Zaraz napisze ktos ze ubezpiecsenie droge ze miejsca parkingowe tak?
        Patrz:jestem wlascicielem "najtanszego" samochodu?(heh) na rynku
        (tico) i miesiecznie za sama beznyzne dawalem 400zl!!!(sama benzyna
        a gdzie inne-naprawy,mandaty,OC itd)
        Komorki jak wspomniales?Wiesz jakie sa unas ceny???Buheheheheh
        Jedzenie-jakby nie Kaufland...ufffff,nie masz pojecia ile ludzi
        zakupy robi z kalkulatorem w reku...
        Opieka medyczna dzis w polsce to praktycznie opieka prywatna:$$$
        Ubrania?levi's itp-tez z tego co wiem sa tansze na wyspie?501 koszt
        ok 350zl a z oryginalnoscia tez tak nie konca ;)

        DESER:

        Ceny wczasow na wyspie a w polsce: TE SAME WCZASY a cena!!!

        Przykladow mozna mnozyc ale biorac fakt ze w polsce bedac jej
        obywatelem jest prawie rownie ciezko jak na emigracji?No to chyba
        cos nie "nieteges"


        Ludzie jak wyjezdzali kila lat wstecz gdzie funt byl po 7zl,jechali
        w celu zarobkowego-przezycie+przywiezienie oszczednosci-na dzien
        dzisiejszy sie to diamentralnie zmienilo!!!Ale nadal TAM zycie jest
        tansze niz tu

        Tam polski emigrant powtarzam EMIGRANT "zawodowy smiec" pracujacy za
        1000f moze sobie pozwolic na wiecej niz co nie jeden 30 latek
        mieszkajacy z powodu cen mieszkan z rodzicami!!! i pracujacy za
        tzw.1000zl


        Jedno jest pewne:jesli ma sie udac na emigracjii to rownie dobrze
        moze sie udac w polsce,z tym ze rzekomo w polsce powinno byc
        latwiej,ale czy aby na pewno...



        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 13:33
          Na tym polu masz rację. Czy mam więc rozumieć, że w Polsce WIĘKSZOŚĆ zarabia po 1000zl??? Nawet jak wyjeżdżałem 3 lata temu, to sam zarabiałem sporo więcej i to w instytucji uchodzącej za słabo opłacaną - Urząd miasta Wawy. Zaczynam wierzyć, że wypuściłem z rąk kurę znoszącą złote jaja. Mam kontakt ze znajomymi z urzędu i wiem, że teraz zarabia się jeszcze więcej (wciąż jednak niewiele ponad 2000). I wciąż uważa się, że szeregowy urzędnik zarabia marnie.
          Kim więc są ludzie płaczący na tym forum, że zarabiają po 1200zl. To ja nawet wyjeżdżają te 3 lata temu nie znałem nikogo kto by tak mało zarabiał, a raczej nie mam za znajomych dzieci byłych ubeków...
          Nie próbuje być złośliwy! Tylko się dziwię. Wynika z naszych tu dywagacji, że należało siedzieć w Polsce i czekać na awanse i podwyżki. To teraz bym brylował na tym forum zarabijąc 2000zl. Normalnie jestem w szoku! Nie neguje tego co piszecie. Rzeczywiście w takim razie nie ma sensu wracać bo teraz już sobie nie znajdę pracy za podobne wynagrodzenie jak sprzed 3-4 lat. Tak mam to rozumiec?
          Czy mógłby się wypowiedzieć ktoś kto zarabia 3000 do ręki i zdradzić mi sekret tego sukcesu?
          Przepraszam za sarkastyczny ton ale tak reaguję na stres :)
          • kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 13:51
            KIKI poniewaz polski pracodawca operuja jezykiem brutto,tzn oferuje
            ci stawke brutto "zaznaczajac" jak to duzo,a to ze roznego rodzaje
            skladki pobiera z tej sumy brutto prawie 1/3 to juz go nie obchodzi.
            Mam duzo znajomych:MGR ;) ktorzy nie przekraczaja kwoty 2000zl zl
            netto!!
            NP moja zona ma stawke 2500brutto specjalista do spraw logistyki i z
            tego co mowi "nie przesiaduje na forach"(bedac na roznych rozmowach
            w roznych zakladach na rozne stanowsiko nie bylo mowy o kwocie
            wyzszej niz 2000 netto-Katowcie tj CENTRUM)
            Urzedy miasta-przepustka to mgr a zarobki?Buheheheh(nie wnikam o
            znikomym wrecz brakiem wkladu pracy)

            Takze znowu przyklady mozna mnozyc jak pokazywac druga strone medalu
            jaka jest grupaludzi z srednim wyksztalceniem czy nawet zawodowym
            zarabiajacch min 3000zl netto
            • kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 14:01
              PS jezdzi 126p gdzie za sama beznyne placi miesiecznie 400zl.
              Mielismy chec zakupic nowego NAJTANSZEGO!!!samochodu,po rozpoznaiu
              rynku doszlismy do jednego wniosku:NIE!stac nas
              NP nowy samochod za ok 30 000zl bez wplaty wlasnej(bo skad:DDD) na
              maxymalna ilosc rat(8lat!osiem lat buheheh)-sama tylko rata wynosi
              srednio 500zl!!!a gdzie benzyna,ubezpieczenie???Gdzie jest to zwykle
              parktycznie najtansze toczydlo a nie samochod kompaktowy i wyzej
              nawet nie mysle ;)
              Bedziemy mieli przynajmniej te szczescie ze
              prawdopodobnie "przejmniemy" mieszkanie gdzie miesieczne oplaty
              (czynsz+ media + inne) to 1000zl-mieszkanie w budynku 20 letnim.


              Prawda jest taka na NORMALNE w miare funkjonowanie potrzeba min
              5000zl(rodzina 2+1/2+2),ponizej tej kwoty tez sie DA a jak przezyc a
              za ile mnije fiu fiu fiu bardzo duzo mniej ;)
              pozdrawiam
      • kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? 18.09.08, 14:23
        Kiki min 3000zl na reke?Prosze bardzo:
        Kierowca z kat C(ledwo potrafiacy sie wyslowic),dytrybucja,dziennie
        srednio 12godz,ugadany z wlascicielm na 30% z miesiecznego frachtu
        ktory raczej nie jest mniejszy niz 10 000zl(6dni w tygodniu) ,umowa
        o prace z najnizsza krajowa+ dotacje z MPS'u( a to polska wlasnie:D)
        Z innej beczki:
        Kuzyn z wyksztalceniem "maturalnym",fach w reku,juz mial spakowana
        walizke gdzie zadzwonil tel=samochod dostawczy sluzbowy bez
        limitu+tel,a zajmuie sie konserwacja/naprawa klimatyzacji,czas pracy
        nienormowany-NIE NARZEKA!
        Umnie renomowana wulkanizacja zarobki na szczeblu fizycznym nie
        mniejsze niz 2000 netto ale czas pracy miesieczny takze nie mniejszy
        niz 200godz,brygadzista ma "te 3000",plotka krazy ze w seoznie
        zmiany opon,chlopajki "jada na amfie"...ble,ble

        Tesciowa 25 lat stazu,kierownik z jednego dzialow w jednym z miast
        slaska 2500 netto

        Brat prowadzacy wlasna firme(biuro rachunkowe)"od switu do nocy" za
        kwote watpliwa czy aby jest ona 5 cyfrowa(temat tabu-ale oczy mam)a
        wiec tez sie nie przelwa,jedynie mowi: "jakbys wiedzial jak ludzie
        robia kase..."-temat poufny,tylko moge sie domyslac.
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 14:39
          No cóż. W takim razie faktycznie przyjdzie mi zdechnąć na obczyźnie
          :) Eeech... Po co ja wyjeżdżałem. Prznajmniej nie miałbym teraz
          dylematu.
          Pozdrawiam wszystkich, którzy wzięli do tej pory udział w dyskusji.
          • Gość: psychiatra Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.e-wro.net.pl 18.09.08, 18:11

            to jest przecież normalna reakcja obronna:)
            Wyjeżdżając uważałeś, że możesz zawojować Zachód, a przynajmniej,
            żyć o wiele łatwiej i przyjemniej niż w Polsce, na tzw. "ciepłej
            posadce".

            Teraz chciałbyś wrócić , więc musisz mieć jakieś usprawiedliwienie
            tego , że wracasz, np. że ceny w Anglii też rosną, widziałeś szczura
            na ulicy a w Polsce przecież ludzie jeżdżą samochodami, podbnie jak
            Anglicy:) Czyli pewnie nie jest tak źle w tej naszej Ojczyźnie!
            • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 18.09.08, 19:16
              Zaletą człowieka myślącego jest patrzeć, rejestrowac i analizowac. Owszem. Jeśli widze, że w Polsce ludzie jeżdżą nie gorszymi samochodami jak w UK, to myślę, że nie jest tak źle. W Polsce przed wyjazdem miałem samochód i nie jest to dla mnie żaden wyznacznik statusu społecznego. Oczywiście stosując analizę niektórych forumowiczów są to byli ubecy, bogate dzieci własnych rodziców, i ci pijący z głową.
              Jak to sarkastycznie ująłeś - widziałem szczura na ulicy. Plagi szczurów w tym mieście, to żadna nowość ani tajemnica. ostatnia była kilka miesięcy temu.
              Co to znaczy "zawojować zachód"? Nie za bardzo rozumiem.
              Ceny rosną tak w UK jak i w Polsce. Co w tym dziwnego?

              NIErozumiem za to jednej rzeczy. Skoro tak wszystkim tak w tej Polsce źle, to dlaczego nie pójdą w moje ślady? Problem kupić bilet na samolot uprzednio rezerwując sobie pokój w Londynie? A potem znaleźć pracę i po problemie. Później wynająć/ kupić mieszkanie, spłodzić syna/ córkę, osiąść w dobrobycie. Będziecie żyć NORMALNIE.

              Co Was trzyma? Zapewne to samo co mnie pcha z powrotem. Jesteście u siebie. Z rodzinami i znajomymi. Z tą różnicą, że ja widzę iż dużych różnic nie ma w życiu tu czy tam. Wszystko kosztuje, kasy nie wrzuca każdego ranka listonosz do skrzynki itd itp.
              Ciekawi mnie jeszcze dlaczego do tej pory nie spotkałem się z jakimiś konkretnymi argumentami. Bo jak do tej pory każdy żali się tylko na swoją sytuację i z góry zakłada, że skoro JA to i ON. Prawda. Docierają do mnie argumenty, że płace są niskie w Polsce. Za to do Was nie docierają argumenty, że może i więcej się tu zarabia ale za to życie dużo droższe. Zarabiam funty ale nie wydaje złotówek. Londyn jest najdroższym miastem świata jeśli chodzi o koszty życia, a wszyscy naokoło starają się udowodnić, że nawet w nim jest taniej.
              Zapewniam Was, że i w Londynie znaleźć można nawet tysiące rdzennych Anglików, którzy tak jak większość forumowiczów tutaj stwierdzi, że w UK jest chu..owo, wszystko drogie i na nic kasy nie starcza. I jak ja wypadam na tym tle? ICH NIE ZROZUMIEM. Bo mi na życie starcza bez problemu, tak jak i zresztą starczało w Polsce przed wyjazdem.
              Za mało tutaj zróżnicowania w tych wszystkich wątkach i wypowiedziach. Tylko jak to źle i że nie ma pracy.
              Jak "psychiatra" napisał, że ta moja nadzieja na lepsze, to rekacja obronna, to zabawiając się w psychologa napisze, że wszyscy trafili na to forum z jednego powodu - bo źle, bo nie ma pracy. Nie odkryję niczego nowego jeśli napiszę, że też uważam to za normalne. Zawsze szuka się towarzysza niedoli. Choćby podświadomie. Wyrażam jedynie nadzieję, że na tym forum nie wypowiada się 100% ogółu społeczeństwa zdolnego do pracy lub pracującego.
              Proponuję zamknąć dyskusję bo już niczego więcej nie ukręcimy wspólnymi siłami. Ogólne dzięki. W sumie już wiem co chciałem wiedzieć.

              Do zobaczenia w Polsce.

              • Gość: kris Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.trzebinia.msk.pl 18.09.08, 22:46
                Kiki, bedzie dobrze, poradzisz sobie w Polsce i znajdziesz prace za 3000! wszystkim sfrustrowanym polecam ksiązke "Potęga podświadomości" albo "Sekret" - Rhondy Byrne - pozytywnym mysleniem możemy kreować rzeczywistość - wtedy osiągniemy sukces.
                Jak będziemy ciągle tylko narzekać - to będziemy mieć właśnie to o czym mówimy - czyli nędze. Sam mam nędznie, ale kreowanie rzeczywistości za pomocą myśli zaczyna działać i już jest lepiej!!
                • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 00:42
                  Dzięki. Dowcip Ci się udał. Troszkę płaski. Jednak do zaakceptowania.
                  Żeby Was wszystkich pocieszyć dodam, że na forach propagujących
                  odmienną strategię życia widać, że w Polskim społeczeństwie drzemie
                  jakiś potencjał. Oby i Wam się udzielił.

                  • Gość: kris Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.08, 06:53
                    Kiki, ale to nie był dowcip... to naprawdę działa - nie kieruje tego akurat do Ciebie, ale do innych osób, które ciągle narzekają jak to im jest źle, że nie mają pieniędzy, nie stać ich na nic....
                    Własnie takie "narzekanie" koduje w nas pewne działania i zachowania i powoduje, że właśnie tacy jesteśmy, cięzko to zmienić ale jeśli zmienimy nastawienie, w końcu zaczyna się coś udawać!! Marzysz o dobrej i dobrze płatnej pracy? To nie narzekaj - tylko od razu podziękuj Bogu/Uniwersum, bo wkrótcę tę prace dostaniesz. Wszystko się może udać, jeśli tego będziemy bardzo chcieć i będziemy pewni tego czego chcemy! Czego wszystkim tutaj na forum życzę!!!
                    • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 10:35
                      Tu raczej nie chodzi o wiarę, a o konsewkwencję w działaniu kris. Jeśli ktoś wierzy w powodzenie swojej misji, to raczej nie siedzi na tyłku i narzeka. On działa. Jeśli 95% Polaków uważa ,że coś zrobi się za nich, to nic z tego nie będzie. Ja rozumiem, że w dobie internetu wysyłanie CV i listów motywacyjnych, to najszybsza i najprostsza metoda na znalezienie pracy. Skoro jednak tej pracy FAKTYCZNIE nie ma, to może należałoby zmienić trochę podejście. Ogromna część społeczeństwa czeka na mannę z nieba w postaci pracy za 3000zł. Sami przyznają, że takiej pracy nie ma i przytaczają nawet wiarygodne wyniki badań w tym kierunku, a jednak wciąż liczą, że los się do nich uśmiechnie SILNIE SPROWOKOWANY wysyłanymi przez nich CV, których jak sami piszą, pracodawcy nawet ponoć nie czytają. Czy to nie wygląda jak przelewanie z pustego w próżne?
                      I teraz mnie zrugajcie jak psa. Jestem na to przygotowany.
                      Otóż mała propozycja dla tych, którym się wydaje, że nic lepszego ich już w życiu nie czeka, a jedynie głodowa pensja i ciągłę narzekanie.
                      Czy nie LEPIEJ w tym przypadku wziąć sprawy w swoje ręce? Skoro próbujecie się zatrudnić u KOGOŚ, to MOŻE WARTO spróbować zatrudnić się samemu? Zamiast płaszczyć się na kolanach przed pracodawcą, który niejednokrotnie jest mniejszym fachowcem w dziedzinie niż Wy sami ludzie! Tyle, że on przed Wami wpadł na pomysł założenia biznesu i zarabiania na tym. Może i z niego też się śmiali jak to zaczynał, tak jak Wy, zapewnie będziecie się śmiać z siebie samych, że w ogóle o tym myślicie ( i zapewne ze mnie, że o tym piszę ). Te wszystkie firmy i firemki nie wzięły się z powietrza! KTOŚ TAKI JAK WY - MY je założył i prowadzi. Wydaje Wam się, że zakłady pracy to dzieło Boga?
                      W UK jest MNÓSTWO małych i średnich firm. Tak naprawdę ten kraj na tym stoi!
                      Wykorzystajcie swoją wiedzę umiejętności, pomysły itd itp. Spróbować nie boli! A TO, ŻE WYDAJE WAM SIĘ, ŻE TO CZY TAMTO SIĘ NIE "SPRZEDA", TO JUŻ INNA PARA KALOSZY. To, że Was (póki co) nie stać na taką czy inną usługę, taki czy inny towar, to nie oznacza, że nie mogą pozwolić sobie na niego inni ludzie - niech już będą ci Wasi ubecy i bogate dzieci. Skoro oni mają kasę , to spróbujcie to wykorzystać.
                      Wiem, wiem. ZUS, podatki, niejasne przepisy, urzędniczy cyrk... Tak, to wszystko prawda. Ale wiedzcie, że w innych krajach wcale nie łatwiej prowadzi się działalność gospodarczą, a i podatki potrafią zaleźć za skórę.
                      Jestem śmieszny w tym co piszę? Niech będzie, że tak.
                      Z tą różnicą, że ja myślę i staram się coś ze swoim życiem zrobić. Dla większości Polaków założenie firmy, to totalna abstrakcja. Dla mnie i dla wielu innych nie.
                      Nie bedę w wieku 80 lat pluł sobię w brodę, że czegoś tam w życiu nie spróbowałem.
                      Nie dadzą mi pracy? Nie będę prosił o łaskę. SPRÓBUJĘ sam ją sobie dać.
                      Pozdrawiam.


                      • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 10:45
                        Idealizuję życie? Może i tak. Ale tylko w ten sposób można utrzymać się w obiegu! Jak to się mówi - w Polsce więcej firm upada niż powstaje.
                        Może i prawda. Z badań jednak wynika, że najwięcej upada w pierwszych miesiącach działalności. Wtedy kiedy ludzie tracą motywację do działania bo nie idzie tak jak sobie założyli.
                        Szkoda tylko, że motywacji wszystkim nie brakuje do wysyłania CVek miesiącami, nawet latami!
                        • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 19.09.08, 10:50
                          A może w UK ci się nie podoba bo zamiast pracować cały dzień siedzisz na forum?
                          Ja w Polsce przynajmniej staram się szukać pracy, co 2 dni mam jakąś rozmowę a
                          ty widzę sobie pisze.
                          • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 11:02
                            Jeśli w czasie urlopu ktoś woli chodzić do pracy, to nie wnikam. Jego sprawa.
                            Póki co się relaksuję i w przyszłą środę przyjeżdżam do Polski.
                            Pozdrawiam
                            • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 02.10.08, 14:52
                              Wróciłeś już? Jak wrażenia.
                              • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 02.10.08, 14:53
                                Napisz jaką pracę już znalazłeś.
                      • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 19.09.08, 10:49
                        Gość portalu: KIKI napisał(a):

                        > Tu raczej nie chodzi o wiarę, a o konsewkwencję w działaniu kris. Jeśli ktoś wi
                        > erzy w powodzenie swojej misji, to raczej nie siedzi na tyłku i narzeka.

                        Dobra to ja mam takie pytanie. TO PO CO WYJEŻDZAŁEŚ? Chyba że sam kilka lat temu
                        zwątpiłeś że to co teraz piszesz jest prawdą. 3 lata temu nie byłeś
                        konsekwentny? Może siedziałeś na tyłku i narzekałeś? No bo jednak wyjechałeś a
                        sam piszesz że jeżeli się nie siedzi na tyłku i nie narzeka to wszystko się uda.



                        > Czy nie LEPIEJ w tym przypadku wziąć sprawy w swoje ręce? Skoro próbujecie się
                        > zatrudnić u KOGOŚ, to MOŻE WARTO spróbować zatrudnić się samemu? Zamiast płaszc
                        > zyć się na kolanach przed pracodawcą, który niejednokrotnie jest mniejszym fach
                        > owcem w dziedzinie niż Wy sami ludzie! Tyle, że on przed Wami wpadł na pomysł z
                        > ałożenia biznesu i zarabiania na tym.

                        UUUUUU tu to kolego popłynąłeś z fantazją. Wczoraj na TVP Kultura leciał film
                        "Komornik". Idealnie pokazuje on przeciętnego polskiego biznesmena na
                        przykładzie postaci Pana WIŚNIAKA. Lucek go pyta: a jak Pan zaczynał, a ten
                        odpowiada: Wie Pan, sentyment mam do tych maszyn, SAM JE KRADŁEM! I potem scena
                        z ustawianym przetargiem.

                        Poza tym załóż w Polsce firmę, ZUS, podatek, opłaty przy zakładaniu. Istne cudo
                        dla MSP.
                        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 11:24
                          Jasssssssne! Długo widzę nie czekałem na to czego się spodziewałem. Oczywiście teraz właściciele firm, to złodzieje i krętacze. Poprzednio byli ubecy, dzieci bogatych rodziców, ci co piją z odpowiednimi osobami...
                          No jak taki wózek ludzie pchacie, to nie oczekujcie, że w Polsce będzie lepiej.
                          Już teraz odpowiadam Ci na pytanie dlaczego wyjechałem. Otóż.
                          W Polsce nie siedziałem na dupie tylko pracowałem od momentu skończenia studiów. Zarabiałem całkiem przyzwoicie, mieszkałem w mieszkaniu, które zostało mi przekazane po Dziadkach, a nawet wyobraź sobie kupiłem sobie samochód. Dla Ciebie pewnie to nie jest podłoże do spakowania się i wyjechania za granicę. A dla mnie było. ZWYKŁA SZCZENIACKA CIEKAWOŚĆ popchnęła mnie do tego (owszem, uważam ,że był to błąd i żałuję, że to zrobiłem. Jak się okazuje nie było realnego powodu). Nie uciekałem w poszukiwaniu pracy bo z ostatniej przed wyjazdem zwolniłem się sam. Nie uciekałem przed alimentami i niespłaconymi długami. Póki co masz rację. Mam dość. Po powrocie z urlopu daję wymówienie i wracam do Polski. Cytując pewną reklamę - "skoro efekt ten sam, to po co przepłacać?"

                          A propos podatków. W UK podatek dla firm jest DOKŁADNIE taki sam jak w Polsce. Przez pierwsze dwa lata prowadzenia działalności płacisz około 300zł ZUS.
                          Powodzenia w poszukiwaniu pracy. (bez sarkazmu)

                        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 11:52
                          I działałem BARDZO KONSEKWENTNIE!
                          POSTANOWIŁEM wyjechać i WYJECHAŁEM.
                        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 12:16
                          I jeszcze jedno. Przytaczasz motym z fimu "komornik" o jakimś "ziutku" z wioski, który faktycznie "dorobił" się bo kradł. Myślisz, że na "zachodzie" nie ma takich "mistrzów"? TYLKO w Polsce?
                          Jeśli ideę założenia firmy z góry zakładasz na lewych przetargach i szemranych układach, to faktycznie nie mamy o czym mówić.
                          I PRZYZNAJĘ CI RACJĘ JEDNOCZEŚNIE. TAKI STYL PROWADZENIA "BIZNESU" TO NIE JEST BIZNES TYLKO ZWYKŁE ZŁODZIEJSTWO.

                          Czy własna firma jawi się Tobie jedynie jako "taśma montażowo - produkcyjna, fabryka maszyn rolniczych albo produkcja płatów dla Boeinga? A te wszystkie małe sklepiki, w których coś czasem zapewne kupujesz? A serwisy RTV/AGD, do których niesiesz pralkę, serwisy komputerowe, drobne usługi poligraficzne, firmy kurierskie? Uważasz, że ci ludzie kradli żeby powstał taki biznes? To idź i im to powiedz bojkotując jednocześnie wyżej wymienione. Osiedlowy weterynarz "miał sentyment do psów i kotów i też je kiedyś sam kradł"?
                          Skąd w Was ludzie tyle jadu?
                          Czy ja do Was piszę agresywnie? Bo Wy do mnie w większości przypadków tak.
                          A mógłbym wszystkim tutaj zaraz wyjechać z nieudacznictwem... gdybym faktycznie tak uważal i pluł jadem na lewo i prawo.
                          Po co tak?
                          WŁAŚNIE TEGO BRAKUJE POLSKIEMU SPOŁECZEŃSTWU MOI DRODZY. DIALOGU I ZROZUMIENIA MIĘDZY SOBĄ.
                          Pod tym względem to fakt, że wypadamy na tle "zachodu" BLADO!
                          I co ja mam sobie pomyślec? Załóżmy hipotetycznie, że założyłem firmę, a Ty wreszcie po wielu miesiącach poszukiwań znalazłeś pracę w banku. Spotykamy się oko w oko. Przychodzę wziąć kredyt na firmę. I co wtedy zrobisz z takim podejściem do młodych przedsiębiorców i do własnych firm W OGÓLE? Powiesz mi żebym spadał bo sobie pomyślisz, że przyszedł kolejny frajer nakraść i wzbogacić się kosztem "uciśnionych".
                          I jak to się toczy dalej. Ja nie kontynuuję prowadzenia firmy bo zawistny i przepełniony jadem "urzędnik" miał swoje "pięć minut" i opierając się o swoje chore przekonania pozbawił mnie pieniędzy, których potrzebowałem.
                          Dalej? Potem za 10 lat będziesz narzekał, że Twoje dziecko nie może sobie znaleźć pracy bo jej nie ma. Oczywiście obarczysz za to odpowiedzialnością rząd i "bogatych".... a może ja mółbym zatrudnić Twoje dziecko...?
                          TUTAJ JEST PROBLEM! PRZEMYŚL TO!
                      • Gość: kris Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.08, 11:26
                        Brawo Kiki!! Naprawdę podoba mi się Twoje podejście - im więcej takich ludzi będzie w Polsce tym lepiej. Niestety prawda jest taka, że przysłowiowym siedzeniem na d....... kraju nie zmienimy.
                        Zyczę powodzenia w działaniach!
                        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 12:32
                          Dzięki kris. Stanowisz dla mnie "swiatełko w tunelu". Widzę, że jednak są ludzie, którzy starają się coś zmienić własną inwencją, a nie podążaniem oklepanymi schematami.
                          Wszyscy chcą w Polsce "zachodu", a jednocześnie rękami i nogami wzbraniają się przed przejęciem jego POZYTYWNYCH cech. Póki co, z tego co widzę, to świetnie nam idzie wchłanianie tych negatywnych.
                          Banki bardziej idą ludziom na rękę, to wszyscy zaczęli brać kredyty...
                          Tak jak i na "zachodzie" na kredyt nie kupisz w Polsce już chyba tylko jajek w sklepie. A później będzie płacz, że nie ma z czego spłacać i psioczenie na rząd, że nie pomaga.
                          Wiedzcie, że banki nie są żadnymi Waszymi przyjaciółmi, którzy rozdają Wam kasę na lewo i prawo z dobrego serca. Czekają tylko na to żebyście się potknęli!
                          Widzisz kris - PODRÓŻE KSZTAŁCĄ. To prawda. Ja po trzech latach siedzenia tutaj wiem jak i co można w Polsce zmienić na lepsze.
                          PROBLEM W TYM, ŻE POLACY TEGO NIE CHCĄ.
                          I jedyna nadzieja w tym, że w Polsce są jednak ludie otwarci na zmiany.
                          TO NIE RZĄD STANOWI KRAJ! ALE SPOŁECZEŃSTWO!

                        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 13:39
                          A propos Polskich przedsiębiorców i tego okropnego rządu i urzędników rzucających im ciągle kłody pod nogi.
                          Jeszcze mieszkając w Polsce, wybraliśmy się na urlop z dziewczyną na Mazury. Ponieważ wyjechaliśmy dzień wczesniej niż przypadała nam rezerwacja kwatery, to musieliśmy gdzieś jedną noc spędzić. Jadąc samochodem, zobaczyliśmy cakiem fajne gospodarstwo agroturystyczne ( lub przynajmniej coś na kształt). Zatrzymaliśmy się przed bramą, na której właścicel hucznie ogłosił - WOLNE POKOJE.
                          Wyszedł właściciel i zapytał się czy szukamy pokoju. Oczywiście, że tak. Powiedział co i ile kosztuje itp itd. Był bardzo miły. Ton mu się zmienił dopiero jak go poinformowaliśmy, że chcemy wziąć tylko jedną noc. Odparł, że JEMU SIĘ TO NIE OPŁACA BO BĘDZIE MUSIAŁ PRAĆ POŚCIEL I RĘCZNIKI PO JEDNEJ NOCY...
                          Oczywiście zwinęliśmy się stamtąd szybciutko i już dopłaciliśmy za jedną noc więcej tam dokąd zmierzaliśmy pierwotnie.... zarobił kto inny...na czyjejś głupocie.

                          Później zapewne ów "biznesmen" całą zimę żalił się sąsiadom jak to w tym roku słabo turyści obrodzili i że pewno nie widzi sensu dalej tego ciągnąc.
                          Z takim podejściem, to do NICZEGO ludzie nie dojdą. Kolo wolał NIC nie zarobić niż skasować za jedną noc ( co i tak zapewne wielokrotnie pokryłoby koszt uprania... 2 poszewek i 2 ręczników).
                          Za niepowodzenie obarczy rzecz jasna wszystkich naokoło tylko nie siebie, że był taki głupi nie biorąc kilkudziesięciu złotych skoro miał okazję. Dodam, że nie było widać żeby "obiekt" był oblegany przez "miastowych" pomimo środka sezonu i pięknego lata.
                          • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 19.09.08, 13:57
                            no właśnie ten przykład biznesmana pokazuje wiele czego nie zauważasz
                            to on jest pracodawcą i to dlatego jest tu jak jest
                            Ty patrzysz na niego jak o turystę, a teraz popatrz na niego jako pracodawcę a
                            może sie zmienią poglądy
                            dlatego siedzą i dają w kółko ogłoszenia z niebotycznymi wymogami i oferując
                            1500 a jak już sie znajdziesz w środku to sie dowiadujesz że kodeks pracy to
                            frazesy bez znaczenia
                            nie spojrzałeś na tego buca od kempingu z perspektywy jakim on jest pracodawcą
                            • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 19.09.08, 14:04
                              buc z kempingu to buc z kempingu
                              ja znam lepszy przykład, prezesa spółki , firmy produkcyjnej co mu było szkoda
                              kasy na części zamienne do maszyn, serwis
                              bo chciał kolejne domy budować sobie, mimo nacisków inżyniera od utrzymania
                              maszyn (w każdej fabryce jest taki opiekun maszyn)
                              skutek - maszyna spsuta, zamówienie nie wykonane
                              efekt końcowy - pare nagan dla pracowników, ktoś prace skończył, bo ważny
                              kontrakt zawalony
                              przykład autentyczny
                              więc teraz już wiesz do jakiego poziomu biznesu chcesz wracać ?
                              • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 14:34
                                Zapewne buc z kempingu i ów "prezes", to podobnej klasy specjaliści od zarządzania.
                                Przytoczę przykład stąd. Jak wiesz pracuje jako kierowca. Jeżdżę transitem LWB. Firma prowadzona wg standardów europejskich. A jakże. Samochody regularnie serwisowane, raz w tygodniu sprawdzany poziom oleju jak w zegarku, małe pęknięcie na oponie - opona do śmieci, wgniecenie na boku - van tego samego dnia do klepania - wszak wizerunek firmy to podstawa. Pilnowali żeby vany nie jeździły przeładowane itd itp. Generalnie luksus.
                                Nie długo trzeba było czekać żeby zmienił się menadżer... Od tej pory vany wyglądają jak po przejściu tsunami ( a w Londynie BARDZO łatwo o rysy i drobne stłuczki). Łyse opony są przekładane z jednego koła na drugie ( co by równo łysiały :)) Informowałem mojego menadżera wielokrotnie, że silnik się dławi i czasami gaśnie. OK, OK słyszałem. W końcu van rozkraczył się na śrdoku ulicy... towar niedostarczony - klient wkur...ony. I co? Że to niby JA zarżnąłem silnik...
                                Inny przykład - czujniki cofania. Kolega uszkodził sobie kark przy cofaniu. ZAPOMNIAŁ, że czujniki nie działają. Było raportowane. Było OK,OK.
                                Teraz się z firmą procesuje.
                                Jak widzisz "buc z kempingu" może czaić się wszędzie.
                            • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 14:20
                              Racja. Zgodzę się z Tobą. Nie wdając się w szczegóły wątpię żeby on był w stanie kogokolwiek zatrudnić gdyby był pracodawcą, nie potrafiąc nawet zarobić paru złotych, a co dopiero mówić, że on miałby komuś płacić.
                              Racja. Ale czy jest sens wrzucać wszystkich do jednego worka? Buc z mazur, to buc z mazur i nie mam podstaw żeby wszystkich oceniać jedną miarą.
                              Zanim zacząlem pracować w Polsce tam gdzie pracowałem ostatnio, to też się nawysyłałem i nachodziłem na różne TAK ZWANE interview.
                              Przykład. W ogłoszeniu było napisane (w GW jakby ktoś jeszcze ciągle uwazał, że dla nich pracuję :)):
                              - Operator telefoniczny w firmie ubezpieczeniowej - zapytałem Panią z ogłoszenia na czym ma praca polegać. Ta odparła, że będę odbierał telefony od klientów, którym samochód stanął w szczerym polu i potrzebują pomocy drogowej, którą ów ubezpieczyciel zapewniał. Tzw assistance zapewne.
                              Na spotkaniu dowiedziałem się, że będę roznosił na ulicy takie specjalne karty plastikowe i namawiał ludzi do zostania członkami tego właśnie pakietu assistance rzeczonego ubezpieczyciela. oczywiście TO JA SAM będę sobie panem i czas pracy jest nienormowany i że NAJLEPSI (uwielbiam to słowo) "sprzedawcy" potrafią uzyskać wynagrodzenia 5 cyfrowe. Pytanie tylko czy ROCZNIE czy może chodziło o 5 zer.
                              TAK. Ja też przez takie syfy przechodziłem. Ale wreszcie się udało znaleźć pracę i to w sektorze publicznym :)
                              3 lata temu to porzuciłem i MAM NADZIEJĘ, że i tym razem szczęście dopisze. Jeśli nie, to będę "wiercił" dalej - może własna firma? A czemu nie? Raz się żyje.
                              Tak jak napisałem. Dopuszczam, że się nie uda poskładać życia w Polsce na nowo i będę zmuszony tułać się po świecie dalej.
                              Czego Tobie ani nikomu z Was nie życzę.
                        • d.o.s.i.a Do KIKI 23.09.08, 12:32
                          Respekt dla Ciebie za to wszystko co tu napisales. Tak zdrowego
                          podejscia, nieprzeklamanego i obiektywnego naprawde ze swieca szukac
                          na tym forum. Opisales dokladnie moje odczucia, wiec w zasadzie nic
                          nie moge dodac - ja tez znam zycie od strony polskiej i emigracyjnej.
                          Wiara w to, ze za "zagramanica" ludzia mieszkaja w palacach z pensji
                          ciecia jest tak naiwna, ze az zlosci. Nie twierdze, ze w Anglii nie
                          zyje mi sie latwiej niz Polsce. Oczywiscie stac mnie na duzo wiecej
                          i to z Polski wyjechalam za granice, a nie odwrotnie. Ale to wlasnie
                          w Polsce stac mnie bylo na mieszkanie ze sredniej pensji, a w Anglii
                          moge sobie co najwyzej pomarzyc, bo mi zaden bank nie da kredytu, a
                          zarabiam tu sporo powyzej sredniej pensji dla Londynu! I co z tego,
                          ze kupie sobie aparat fotograficzny? To w Anglii wynajmuje
                          mieszkanie ze znajomymi, w Polsce mialam luksus mieszkania we
                          wlasnym mieszkaniu!
                          Ktos komu wydaje sie, ze za marna pensje ciecia w Anglii zyje sie
                          jak paczek w masle i kupuje co rusz aparat, musi miec chyba nierowno
                          pod sufitem.
                          • Gość: KIKI Re: Do KIKI IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 17:52
                            Widzisz. Ja już sam nie wiem kto m rację. Jak czytam posty ludzi, to mi się odechciewa wszystkiego :))
                            Moim zamiarem nie było nikomu wmawiać, że w Polsce jest jak w raju. Nie miałem też zamiaru przekonywać nikogo do pozostania w kraju, a wiele osób tak to odebrało i jeszcze pojechali mi od troli GW :)). Odniosłem wrażenie, że natrafiłem na mur nie do przebicia. Każdy mój argument był zbity innym na rzecz wyjazdu za granicę. Ja nie mam nic przeciwko, że ktoś wyjedzie. A co to ja jestem? Wyrocznia? Może przydałby się jednak każdemu taki pobyt za granicą. Ciekawe jak to jest, że gdy rozmawia się z takim emigrantem starej daty (60, 70 lat), to zawsze mówią jedną rzecz, że za młodu, to ich to cieszyło i bawiło i myśleli, że złapali "Pana Boga za nogi", a teraz żałują, że w porę się nie obudzili.
                            Jak widzę rodzinę i znajomych, to sam siebie pytam co ja tu JESZCZE robie. Jutro jadę do Polski na trochę, a "za chwilę" wracam na dobre.
                            Czytam o ludzich, którzy mieszkają z rodzicami do 40, o biedzie, o zakupach z kalkulatorem o krnąbrnych pracodawcach o złodziejach prowadzących własne firmy itd itp. A co jeśli do tej pory żyłem w nieświadomości? Przyznaję. Biedy w życiu nie zaznałem nigdy. Moja rodzina i znajomi zawsze dobrze dawali sobie radę w życiu, a nie posądzam ich o pracę dla "ubecji", złodziejstwo, kombinatorstwo itd. Znajomych zawsze miałem w średnim standardzie. Ani nie było specjalnie bogato, ani specjalnie ubogo... Owszem, znam gościa, który mieszka do tej pory z rodzicami. Z tą różnicą, że jest "pojeb...ny" i wygodnicki i każdy mu zawsze mówił, że jak tak będzie podchodził do życia, to będzie mieszkał u starych do 50ki. I proszę. Mieszka. Jednak nawet i on pracuje. Spotykamy się zawsze gdy jestem w Polsce.
                            Daleki jestem do posądzania kogokolwiek o nieudacznictwo. Sam orłem nie jestem. Pracy po studiach w zawodzie nie znalazłem i nawet tutaj już nie szukam. Ale za to miałem w PL inną pracę i to znalezioną wiele lat temu w "wyborczej". O rekrutacji do urzędu z kolei dowiedziałem się w urzędzie, gdzie przyszedłem jako petent. I jakoś się udało. Bez koneksji i innych "szerokich pleców".
                            Nie wiem. Może czasy się zmieniły. Może teraz jest jeszcze trudniej o pracę niż kilka lat temu. Mam totalny młyn w głowie.
                            Jedno wiem na pewno. jeśli się komuś wydaje, że samo kupienie biletu na samolot, to już przepustka do raju, to jest w wielkim błędzie. Wielu rodaków wróciło bez dnia przepracowanego za granicą, bo nie znaleźli pracy.
                            Pewno jestem "rozpuszczonym dzieckiem swoich niewyobrażalnie bogatych rodziców" i nic nie poradzę na to, że mi się tutaj zwyczajnie życie nie podoba...A co? Musi?



                          • Gość: KIKI Re: Do KIKI IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 18:50
                            No owszem. Zdziwią się ludzie jak tu już przyjadą. Bedą chcieli nakupować sobie aparatów czy innych "plazm" po pierwszej wypłacie (jeśli znajdą dobrą pracę),a tu ooops... trzeba wywalić pół pensji na mieszkanie, rachuneczki zapłacić, do pracy za coś dojechac, jeść...

                            Na szczęście życie weryfikuje wyobrażenia. Szkoda tylko, że tak brutalnie.
                            • Gość: Dosia Re: Do KIKI IP: 195.33.121.* 23.09.08, 19:32
                              Ja mysle, ze tu o wzajemne niezrozumienie chodzi. Kazda ze stron
                              wpada w skrajnosci.
                              Nie ulega watpliwosci, ze w UK zyje sie mimo wszystko latwiej niz w
                              Polsce. Za ta sama pensje, przyjmijmy, w UK stopa zyciowa mimo
                              wszystko bedzie wyzsza. Tzn. mozna sie normalnie wyzywic, kupic
                              ubranie itp. bo cena nabywcza funta jest wyzsza.
                              Natomiast wielkie rozczarowanie przezyja Ci, ktorym wydaje sie, ze
                              za pensje ciecia mozna kupic dom, jezdzic na wakacje i inne takie.
                              Nierealne. Ba. Jak sie okazuje (w moim przypadku) nawet pensja duzo
                              powyzej sredniej w Londynie nie zapewnia nawet cienia szansy na
                              samodzielne mieszkanie, chyba, ze bede miala ochote dojezdzac 2
                              godziny dziennie z jakiejs podlondynskiej wsi...
                              A Tobie radze tez troszke bardziej sie postarac zdobyc
                              doswiadczenie. Naprawde, szanse na to bedziesz mial lepsze tutaj niz
                              w Polsce.
                              • Gość: KIKI Re: Do KIKI IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 22:30
                                Zapewne masz racje. Nawet moja Matka mi to ciągle powtarza :))
                                Problem w tym, że już mi na bełt podchodzi jak myślę o czymkolwiek w tym kraju. Tym bardziej, że zmiana pracy nie wchodzi w grę na 4 miesiące przed wyjazdem.
                                Wykształcenie mam takie, a nie inne. Ok. Nie oznacza to, że nie można się przebranżowić. Nie interesuje mnie specjalnie czy będę pracował w PL jako informatyk, czy jako kierowca, czy też może założe firmę.
                                Wszystko co przynosi godziwy zysk jest warte rozważenia. Nie jestem typem ambitniaka, który MUSI pracować w zawodzie, a jeśli nie, to będzie szukał w nieskończoność, jadł suchy chleb i popijał woda.
                                Czuję w sobie energię i mam motywację do działania. Miałem ją zawsze i tylko smierć mi ją odbierze. Taki już jestem. Wierze w siebie i w swoje możliwości. Moja dziewczyna jest dokładnie taka sama :)
                                Pozdrawiam
                                • Gość: Dosia Re: Do KIKI IP: 195.33.121.* 24.09.08, 12:00
                                  > Nie jestem typem ambitniaka, który MUSI pracować w zawodzie, a
                                  jeśli nie, to będzie szukał w nieskończoność, jadł suchy chleb i
                                  popijał woda.


                                  No "w zawodzie" to i ja nie musze pracowac, ale MUSZE robic to co
                                  lubie. I nie ma to nic wspolnego z ambicja.
                                  • Gość: KIKI Re: Do KIKI IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 12:53
                                    Jasna sprawa. Zastanawia mnie większośc ludzi na tym całym forum praca GW. Część z nich pyta o to i o tamto konkretnie, a część narzeka na niskie zarobki i ogólnie marną sytuację - mieszkanie z rodzicami do 40, niemożność pójścia do kina, do teatru, wysokie rachunki it itp.
                                    Jak już wczesniej pisałem, przed wyjazdem zarabiałem w Polsce sporo więcej niż 80% tych ludzi obecnie. Nie znam nikogo, kto by zarabiał mniej niż 3000 wśród swoich znajomych w PL. A mam ich całkiem sporo. Zainteresowałem się zarobkami w firmach kurierskich w Wawie, to nikt nic nie napisał chyba do tej pory (to był osobny wątek). Założyłem to "coś" i w ciągu tygodnia mamy dyskusję na prawie 200 postów.
                                    Zastanawiam się czy to nie jest tak, że ludzie chcą się wyżalić na swoją i TYLKO SWOJĄ sytuację, szukając poparcia wśród "towarzyszy niedoli". Z naszych tu dyskusji wynika, że wszyscy w PL zarabiają po 1000zł, wszyscy klepią biedę, nie mają na podstawowe rzeczy, a zdrugiej strony mamy obraz tej "bogatej" części społeczeństwa, która została podsumowana jako byli ubecy, bogate dzieci bogatych rodziców i pijący z odpowiednimi osobami w młodości.
                                    Nie wiem. Mnie w domu wychowano, że do sukcesu w życiu można dojść jedynie ciężką pracą - WŁASNĄ, a nie innych ludzi. Moi rodzice pracują bardzo ciężko, nie zarabiają "milionów" ale nie narzekają ciągle jak jest im źle. Są ludzmi doskonale wykształconymi w swoich specjalizacjach (lekarze) i jakoś zyją na przyzwoitym poziomie. Fakt, że oboje nie pracują dla publicznej służby zdrowia ( prywatnie lekarze też nie zarabiają KROCI jak się pewnie niektórym wydaje). Owszem. Ale przecież nikt nie powiedział, że lekarz w Polsce ma pracować jedynie dla NFZ.
                                    Nigdy nie było mi wpajane od rana do nocy (jak co poniektórym tutaj chyba ), że pieniądze mają tylko złodzieje, ubecja, czy inni krętacze. Mój swiętej pamięci krewny założył w mieście w którym mieszkał, prywatny gabinet lekarski i to było w latach 80ych!
                                    Tak mnie wychowano. na przedsiembiorczości, pomysle i ciężkiej pracy, a nie na przekonaniach, że ci co "mają", to złodzieje.
                                    Ja osobiście nie znam tej Polski, w której trzeba kraśc i oszukiwać żeby życ. Nie nauczono mnie tego ani DOSTRZEGAĆ ani POSZUKIWAĆ.
                                    Może dlatego nigdy się z tym nie spotkałem ani nie znam nikogo kto to robi.
                                    Czasem wiara czyni cuda... również te negatywne.

                                    • Gość: Dosia Re: Do KIKI IP: 195.33.121.* 24.09.08, 17:15
                                      No to wynieslismy podobne wychowanie i podobne mamy obserwacje. Moi
                                      rodzice i znakomita czesc rodziny zyje dobrze, a do wszystkiego
                                      doszli swoja praca, bez przynaleznosci do partii, bez znajomosci u
                                      ministra, bez machlojek i wspinania sie po czyichs plecach. Moze
                                      dlatego wlasnie ja nie widze wobec siebie wszechogarniajacego spisku
                                      znajomych krolika, ani tez go nie szukam. Ta czesc rodziny, ktora
                                      bieduje to niestety osobniki w rodzaju spod budki z piwem.
                                      Wszyscy znajomi, ktorych mam doszli do wszystkiego sami. Zarabiaja
                                      dobrze, kupuja mieszkania na kredyt, zakladaja rodziny. Normalni sa.
                                      Ani dobrze ustawieni po rodziach, ani z szerokimi znajomosciami,
                                      wielu z malych miejscowosci. Owszem wyksztalceni i pozytywni. Nie
                                      czekaja az sie im da.
                                      Ja sama mialam problem ze znalezieniem pracy po studiach w Polsce,
                                      ale wtedy to byl czas gdy gazeta praca miala 5 stron! O prace bylo
                                      baaaardzo trudno. Apogeum bezrobocia. Nikt mi nic nie dal, od
                                      pierwszego roku studiow utrzymuje sie sama i tak robilo wiekszosc
                                      moich znajomych. Wszyscy do czegos doszlismy.
                                      Wiem ze zarowno w Polsce, jak i za granica mozna miec dobre zycie,
                                      ale nie jest tak, ze w Polsce to tylko 1000 zl, a za granica ciec
                                      mieszka w palacu.
                          • Gość: KIKI Re: Do KIKI IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 19:03
                            I wiesz co? Pół biedy jak ktoś przyjedzie tu z dziewczyna/ chłopakiem. Wiadomo co dwie pensje, to nie jedna.

                            Cieniutko się natomiast zrobi jak ktoś wpadnie sam. Jeśli znajdzie pracę za 2500 do ręki, to krzyż na drogę i gratulacje. Jeśli jednak będzie nawet tym przeciętnym ( bo już o "wieśkowych" i "zenkowych" zarobkach nie wspomnę), to już jakby nie kombinował żeby żyć na poziomie jaki sobie wyobraził - bez stresu i z odrobinką "szaleństwa", będzie zmuszony zamieszkać co najmniej w pokoju.
                      • Gość: emigrant Re: O co tu chodzi??????????? IP: 192.58.229.* 22.09.08, 16:11
                        No popatrz a ja bez wyksztalcenia informatycznego jestem programista.
                        Oczywiscie za granica. W Polsce zmywalbym naczynia, albo pracowal w
                        MacDonaldzie.
                        A przyjechalem z bezwartosciowym naukowym doswiadczeniem (doktoratu
                        nie zrobilem). I zaden tam ze mnie geniusz. Po prostu chcialem cos w
                        zyciu robic sensownego. Dziwie ci sie ze nie zmieniles miasta na inne
                        jezeli w Londynie nie mogles znalezc pracy w swoim zawodzie. A 17k
                        uwazam za niezly zarobek na poczatek. Starczy na zrobienie
                        odpowiednich certyfikatow. Ale ty pewnie chcesz zarabiac miliony od
                        razu, bo w koncu jestes po informatyce...
                        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 22.09.08, 17:17
                          Widzisz. Nie mam dylematu czy zostać w UK, czy wracać do Polski.
                          Gdybym miał, to zapewne bym spróbował porobić za 17k i później
                          przejść na coś za więcej i więcej. Problem w tym ,że nigdy nawet nie
                          zamierzałem tutaj zostać na stałe.
                          Ponieważ intersuje mnie życie na poziomie zbliżonym do tego jakie
                          wiodłem w Polsce, to wolałem wybrać zawód lepiej płatny i poniżej
                          swoich kwalifikacji.
                          Nie zmieniłem Londynu na inne miasto z prostego powodu. Moja
                          dziewczyna znalazła bardzo dobrą pracę i chce zdobyć trochę
                          doświadczenia, które niewątpliwie w tym przypadku znacznie jej pomoże
                          znaleźć dobrą pracę w Polsce. To na tyle co do miasta.
                          Jesteś programistą bez dyplomu. OK. Miało mnie to jakoś zdołować?
                          Znalazłeś pracę jako informatyk. Gratuluję. Miałeś szczęście.

                          Wiem o czym myślisz. "Koleś wielki informatyk i wydaje mus się, że
                          pozjadał wszelkie rozumy i za mniej niż 50k nie kiwnie palcem u
                          nogi".
                          Gdyby tak było, to bym nie pracował tak jak pracuje teraz. Nie jestem
                          jakąś mameją po studiach, która uważa, że wszystko jej się należy.
                          Zdaję sobię doskonale sprawę, że "kariera" wymaga poświęceń. Niestety
                          żaden ze mnie karierowicz, a samo to słowo wywołuje u mnie odruch
                          wymiotny.
                          Pracuję jak pracuję świadomie, a nie dlatego, że świat się na mnie
                          obraził.
                          Wybaczcie wszyscy. Większość z Was powtarza jak mantrę, że w Polsce
                          nie ma dobrej pracy na poziomie. A gdyby nagle pojawiła się gorsza -
                          poniżej poziomu - ale świetnie płatna? Nie sądzę żeby trzeba było
                          długo czekać na tzw. przebranżowienia.


                        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 22.09.08, 17:37
                          A tak z ciekawości. Na jakiej zasadzie Cię zatrudnili? Jeśli pozwolisz spytać?
                          Nie jestem złośliwy. Tylko pytam. Ja wysyłałem kiedyś na rozmaite helpdeski i 1st, 2nd line supporty i inne tego typu badziewia. Moje starania kwitowano zazwyczja brakiem jakiegokolwiek doświadczenia na podobnym stanowisku, polska uczelnia jest dla nich tyle warta co kurs kręcenia waty - jeśli nie jest uniwersytetem i to najlepiej warszawskim. Przynajmniej tak jest w Londynie. Może w innych miastach podchodzą bardziej na luzie.
      • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 19.09.08, 12:43
        no właśnie tytuł wątku "o co chodzi"
        no skoro tam źle to wracaj a nie próbuj nas przekonać że tu dobrze a tam źle
        jak tam źle to wracaj, pełno innych polaków tam ma inne zdanie
        a mnie to dziwi, siedzisz tam i co ? próbujesz przekonać by nie wyjeżdżano ?

        zaczyna mi to wyglądać na propagande pracodawców w stylu artykułów GW
        jak źle to wracaj i tyle

        moi znajomi tam nie chcą wracać a ja ich nakręcam na wzięcie mnie :)
        dotychczas nie wyjeżdżałem bo musiałem sie chorą matką opiekować, ale mi nie
        pasuje, że mając wyższe techniczne, dobre oceny na studiach, znając języki
        przędę cieniej niż ziomale i nie mogę sie usamodzielnić, więc poprostu nie pisz
        tyle ale wracaj i szukaj tu pracy i z głowy masz problem i bez powodu do dyskusji
        no chyba że masz jakiś zysk z namawiania nas na nie wyjeżdżanie ?
        bo o ile środowiska reprezentujące pracodawców taki interes mają, o tyle tak
        uparte mówienie jakie zaprezentowałeś wcześniej w stylu "wole żyć w biedzie niż
        wśród ludzi co plują na polskę" to co więcej dodać
        ja nie chce żyć w biedzie , bo w niej żyłem od dziecka i mam jej serdecznie dość
        od wielu lat, ja już 1 CV na magazyniera 8 funtów/h wysłałem na wybadanie
        reakcji, jeszcze po znajomych musze sie zorientować czy to starczy mi na
        samodzielność tam i życie
        tylko nie przekonuj mnie że w imię patriotyzmu, polski mam być biedny, bo do
        tego mnie moja babcia przekonywała co w sierpniu 1939 wróciła z dziadkiem z
        francji do polski by "walczyć za kraj" a tak bym był dziś francuzem :/
        mi starczy 30 lat życia tu bez jakiejkolwiek perspektywy na własne mieszkanie
        mimo skończonych kilka lat temu studiów

        wracaj i nie marudź, a ja tam sie zamienie :]
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 13:12
          Ależ czy ja Ciebie zatrzymuję? Jedź z Bogiem.
          I na prawdę przestańcie już widzieć we mnie wtyczkę GW bo to się staję śmieszne...
          Jedź, zobacz jak jest. Za 3 lata pomyśl o mnie :) Nie zapomnij od tych 8f odjąć sobie podatek. Mogę się mylić ale na oko to wyjdzie jakieś 6 z kawałkiem. Oczywiście zarobek jak na start OK.
          Oczywiscie, że z tą "biedą" trochę przesadziłem. Tego raczej nikt nie chcę.
          Wolę wrócić i poszukać sobie perspektyw NA NOWO tutaj w Polsce. To, że wszyscy uważacie, że ich nie ma, to już tylko Wasze zdanie.

          Nie namawiam NIKOGO żeby nie wyjeżdżał. Nie wmawiam NIKOMU, że tam jest gorzej niż w Polsce.
          Staram się ZUPEŁNIE OBEKTYWNIE porównać życie tam i życie tu. Jeśli ktoś pochodzi z małej wioski gdzie szans na pracę nie miał żadnych, to spodziewam się, że będzie wniebowzięty. Ja nie jestem i nikt ani nic tego nie zmieni. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
          Mógłbym zostać, może nawet poszukać pracy w zawodzie, przemęczyć się rok czy dwa za pensję dwukrotnie niższą (a wtedy już tak różowo jak się wszystkim Wam wydaje by tutaj nie było. Musiałbym zmienić własne mieszkanie na pokój na przykład) niż obecnie ( na co w Polsce ludzie jakoś nie chcą się decydować i od razu uważają, że takie podejście to kuriozum. Z mety chcą zarabiać te magiczne 3000), później stać się tym NAJLEPSZYM informatykiem, o których ktoś tu wcześniej wspominał i wydawac, wydawać i jeszcze raz wydawać.
          Mógłbym ale nie chcę.






          Oczywiście dopuszczam, że tak jak większość z Was, nie znajdę pracy, nie uda mi się wystartować z czymś swoim, to wtedy znowu wyjadę. Tym rzem jednak na pewno nie do UK.
          Powodzenia mojekontolalala
          • Gość: Domi Re: O co tu chodzi??????????? IP: 167.3.114.* 19.09.08, 16:15
            a ja pracuję w Polsce, konktetnie we Wroclawiu
            zarabiam 3k na rekę plus ewentualne premie i kasa za delegacje
            mój chłopak zarabia trochę mniej ode mnie, ale nie narzekamy, jezdzimy na
            wakacje i na wypady weekendowe za miasto
            mamy 2-letnie mieszkanie na kredyt, ale kupilismy je, kiedy ceny nie byly
            jeszcze takie szalone, wiec do banku oddajemy 'tylko' 600 pln miesiecznie
            nie uważam, że jesteśmy bogaci, ale nie mamy też powodów do narzekań
            nie siedzimy po godzinach w biurach, nie żyjemy tylko pracą
            wszystko zalezy od podejścia do życia
            trzeba po prostu nauczyc się doceniać, to co się ma i potrafić cieszyć się zyciem
            pozdrawiam
            • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 18:08
              Magiczny trójak pękł po raz pierwszy i to nie z wywieszonym jęzorem.
              Czyli jednak można.
              • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 22.09.08, 08:43
                no jakbym miał prace za 3 na rękę i mieszkanie też bym nie narzekał
                ale mam prace za 1800 a kredytu 350-400 tysięcy na 40 metrowe mieszkanie nikt mi
                nie da, bo nie mam ani pod co (hipoteczny) ani zdolności spłacania go z tej pensji
                jak mi ktoś da 3000 na rękę to przestanę marudzić, ale póki co oferują połowe
                tego, a sama napisała że mieszkanie 600 miesięcznie spłaca, dziś w wawie
                spłacała by 1500 miesięcznie przez 40 lat
      • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 18:50
        Nawiązując do pierwotnego tematu.

        Chciałbym zwrócić uwagę na to ilu Polaków, którzy wyjechali do UK normalnie żyć, wróciło z powrotem do kraju z kwitkiem...
        Nawet tutaj nie wszystkim się udało znaleźć pracę.
        Na dwoje babka wróżyła jak widać i tu i tam.
      • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 20:11
        he he he! Setnie się uśmiałem czytając ten "raport" na temat zarobków w Polsce. Czytaliście? Gdzieś to wisi jak się wchodzi na forum praca.
        Najlepszy był informatyk, który - cytuję: "pracuje w firmie i zarabia 5000pln. Nie dorabia bo nie ma czasu. Czasami bierze zlecenia na PROSTE strony internetowe, za które dostaje od 2 do 3 tyś. Zajmuje mu to zazwyczaj tydzien"..................................................................................................................................
        Oj jak się poturlałem ze śmiechu! Dobrze, że jestem na urlopie, bo po przeczytaniu tego steku bzdur mam ze śmiechu zakwasy i nie mogę się ruszać.
        Szanowny............., który spreparowałeś te zestawienie na kolanie w ubikacji Mc Donald's. PROSTA strona internetowa kosztuje w PROFESJONALNEJ firmie, która się tym zajmuje ok 300 - 400zł. Można ją otrzymać nawet na drugi dzień. Najdroższa z wieloma podstronami, forum, czatem, księgą gości i "wywaloną" szatą graficzną MOŻE kosztować około 2000, a nawet więcej. Nasz "mistrz" wykonuje tą prostą stronkę w tydzień. Hmmm...ciekawe kto byłby w stanie zapłacić 3000 za tzw. wizytówkę ( bo tak dla mnie wygląda prosta strona) i czekać na to tydzień.
        Drugie. Już nie tak odjechane ale ciągle śmieszne : "Informatyk. Dostaje 2000. Od 10 lat prowadzi własną działalność gospodarczą. Ostanio podwyżkę dostał rok temu 500zl. Nie dorabia bo nie ma na to czasu."
        Czyli jak powinienem to rozumieć? Pracuje na etacie czy prowadzi firmę? Podwyżke DOSTAŁ, to raczej chyba sam sobie dał skoro prowadzi firmę. Nie dorabia bo nie ma czasu na co? Na pracę na etacie? Dorabia do firmy pracą na etacie czy etatem do firmy? Ale jak? Skoro na któreś z tych 2 nie ma czasu.
        I trzecie, mój faworyt- "Lekarz w szpitalu miejskim. Zarabia 7000 i dodatkowo dostaje za dyżury po 11zł/h"
        Tak się składa, że 95% mojej rodziny, to lekarze. Gdyby prawdą było to co się tutaj wypisuje ( potem dalej jest, że i 14000 lekarz zarabia ), to zamiast siedzieć sobie grzecznie na forum, to bym od 10 lat zabawiał się w ciepłych krajach w jednej z moich rodzinnych posiadłości, popijając drinki w czasie rejsu własnym jachtem.

        Ja wszystko kochani rozumiem. Że jestem denerwujący, że nie znam życia, że coś tam Wam wmawiam, coś neguję etc.
        ALE KUR...A. JESLI WAS DRODZY RODACY GW KARMI TAKIMI D E B I L Z M A M I, TO PRZESTAJE MNIE DZIWIĆ WASZE CIĄGŁE NARZEKANIE.
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 20:35
          Jeszcze jest tam napisane, że ten nasz mistrz informatyki, który robi te proste strony za 2-3 tyś robi je dla znajomych jak go któryś poprosi.
          Nie no dla mnie luzik. A tak to zapewne się odbywa:
          - siemka
          - no siemka, co tam słychać?
          - a dobrze, a u Ciebie?
          - też dobrze. Słuchaj, zrobiłbyś mi taką prostą stronkę internetową?
          - no nie ma problemu. Mówisz i masz.
          - o, super. No to ile?
          - aaaa, rzucisz po znajomości trzy koła i będzie git.
          - na kiedy?
          - za tydzień.
          - no to spoks, umowa stoi
        • Gość: . Re: O co tu chodzi??????????? IP: 83.168.106.* 19.09.08, 22:48
          A teraz o co chodzi? No tak jak pisałeś człowiek jest zaradny to zarabia tak jak
          w raporcie. Zamiast marudzić że inni dostają 300zł za stronkę on ciężko pracuje
          i ma 2000-3000 zł za taką stronę. Wie czego chce i to realizuje. Przecież to
          wystarczy nie? A może w Poslce to niemożliwe. Widocznie można.
          • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 19.09.08, 23:23
            No widzisz? A narzekasz jak to źle. W myśl tego co napisałeś idź i
            sprzedaj komuś kilo ziemniaków za tysiąc złotych. Z pewnością GW to
            opisze i wkrótce stanie się to normą.
            Troszkę dystansu do życia i do siebie samego.
            A na poważnie, to nie widzę związku z wciskaniem ludziom jawnego
            kitu, a zaradnością. Akurat tego typu "kwiatki" uważam za nie fair w
            stosunku do ludzi. Potem ktoś to czyta i na innych wyładowuje swoje
            frustracje tak jak Ty właśnie na mnie. Żebym Ci jeszcze jakoś
            zaszkodził, a jedynie się z Tobą nie zgadzam.
            • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 22.09.08, 08:54
              nie rozumiesz...
              to kwestia znajomośći
              przykład ze stroną świetnie odzwierciedla
              kontrakt/umowa nie zawsze wynika z tego że coś umiesz i robisz to dobrze, ale z
              tego że kogoś znasz kto zawrze kontrakt, a potem jesteś polecany pocztą
              pantoflową mimo że nie jesteś odpowiednio dobry, ale znany
              przykład webastera na umowe jest tu świetny, bo tu można porównać kryteria
              techniczne

              przykład od moich 2 kumpli zarabiających na stronach, jeden po plecach zrobił
              strone jednej firmy, drugiej (wujek, kuzyn, cośtam)
              i ma "markę" a drugi umie duuuużo więcej od niego, bazy relacyjne, sql, flash
              ale co z tego że umie dużo i za free zrobił strony paru zespołom muzycznym, jak
              firma X chce strone, to zobaczy kto zrobił firmie Y, i sami sie zgłoszą, a nie
              będą oglądać kto paru zespołom wypasione flashowe strony
              i co z tego że drugie webmajster umie więcej, jak nie ma kontaktu żeby ktoś od
              niego wziął, jakby miał kogoś kto go weźmie, to potem by sie potoczyło dalej,
              ale ten pierwszy w port folio ma ileś prostych stronek dla znanych bardziej firm
              i same go znajdują, a ten
              drugi umie duuuuużo więcej, ale co z tego, skoro zamówień nikt mu nie składa i
              koleś w końcu poszedł do fizycznej ?

              to nie kwestia czy ktoś jest dobry, to kwestia czy pan Iksiński zna sekretarkę
              prezesa firmy X, która potrzebuje akurat stronę, czy gościa od PR w firmie Y,
              który z koleji poleci go firmie Z< bo w firmie Y już zrobił
              tyle że on ze swoimi umiejętnościami robił to miesiąc, a koleś numer 2 zrobi to
              w tydzień i będzie lepiej sie wczytywało, będzie mniej awaryjne i kompatybilne
              z ilomaś przeglądarkami i nie będzie sie rozjeżdżać przy innej rozdzielczości,
              ale co z tego, koleś numer 2 w końcu zrezygnował
              • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 22.09.08, 13:39
                Prawda. A czy kolega numer 2 nie próbował jakoś dotrzeć do "ludzi" skoro ma umiejetności? Sam osobiście, gdy mi ktoś cokolwiek poleci, wolę sprawdzić 30 razy inne oferty i wybrać tą mnie i tylko mnie odpowiadającą. A gdyby zechciał stworzyć jakieś swoje portfolio i je odpowiednio wypozycjonować na googlu? To w profesjonalnej firmie nie kosztuje majątku, a jakby parę dni nawet jego stronka przeleżała się w pierwszej 10, to może by podłapał klientów. Nie wiem sam. Tylko tak kombinuję delikatnie na zasadzie co bym sam zdecydował zrobić.
                Nie będę się stawiał w sytuacji tego gościa. Może miał swoje powody by zarzucić robienie stron. Brak czasu, pieniędzy na rozwój itp itd. Oczywiście, że to wszystko rozumiem.
                Znam kolesia, który pracował kiedyś przy portalu pracuj.pl. Sam przyznał, że szybko się wkręcili w rynek poprzez zlecenie pozycjonowania w innej firmie.
                Taka moja sugestia.

                • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 22.09.08, 14:18
                  webajsterkowanie to tylko przykład

                  ale odnosi sie też do innych branż a co do webajstra numer 2 to znam gościa od 1
                  klasy podstawówki, 23 lata znajomości wiec wiem czemu zarzucił :P właśnie brak
                  pieniędzy z powodu braku zleceń, a czynsz płacić trzeba, to dziś kable montuje z
                  robotnikami (niby branża IT, ale jako pomocnik montera sieci, a we flashu cuda
                  wyczyniał i w sql i nawet C+ troche znał)
                  ale jak już konkretnie a nie ogólnie i metaforycznie:

                  Ty może i sprawdzisz 30 razy, ale pamiętaj że najczęściej siedzi po drugiej
                  stronie lamer z lamerem

                  sam sie prywatnie jako hobby zajmuję grafiką i zapewniam Cie że przeciętny
                  człowiek nie poczuje różnicy między prostym modelem a np. modelem z użyciem
                  shaderów, bo to widzi nastolatek w grze a nie 50 latek prezes co uważa sie za
                  szefa bo myszą po ekranie umie przejechać, ale na przesuniętą tabelkę worda woła
                  informatyka firmowego

                  tak samo pan gruby prezes pytający ładnie wyglądającą seksretarkę i swojego
                  synka dyrektora nie załapie czemu jedna strona komuś wchodzi 10 sekund a w inna
                  2 sekundy, nie sprawdzi na innej przeglądarce , na innym monitorze czy sie nie
                  rozjechało, nie załapie że zapytanie ofertowe od razu można przez PHP w PDF
                  przekonwertować i automatycznie potwierdzić bez angażowania seksretarki w
                  odpisanie itp.

                  ale mówie , to przykłady konkretne, czy to shadery, czy zapytania SQL, czy flashe
                  zaś sytuacja ogólnie jest dokładnie taka sama w innych branżach, np. powiedz mi
                  jakim cudem , gdy dla mnie autocad 3d i archicad to była prościzna, a po
                  angielsku mówię swobodnie, moi koledzy ze studiów dostawali sie do biur
                  konstrukcyjnych i dzwonili do mnie wieczorem "pomóż bo mi nie wychodzi" "powiedz
                  jak coś zrobić" "a to gdzie jest taka opcja"....
                  ja siedziałem na bezrobociu i kombinowałem że na ciecie musze iść, żeby
                  pieniądze w domu były a oni siedzieli w firmach, i dopiero próbowali nauczyć sie
                  tego co ja już umiałem, ja znałem angielski, oni sie na kursy zapisywali, ale...
                  jakoś prace zdobyli

                  właśnie to powoduje że tu tak źle i z tego jesteśmy niezadowoleni, ale chcesz,
                  to se wracaj, ja od kiedy nie jestem trzymany w kraju opieką nad chorą matką, to
                  rozglądam sie za wyjazdem
                  bo tu nie można normalnie zarobic na samodzielność, wysyłanie CV nie przynosi
                  efektów powyżej 2000, a znajomości tak, ale niestety, jako abstynent i osoba co
                  kuła po nocach na stypendium naukowe, nie balowałem i nie miałem gdzie tych
                  znajomości zdobyć, a jak koledzy pili z synalkiem dyrektora przedstawicielstwa
                  T. , z kuzynem dyrektora firmy S., z synem ministra to... mają juz własne domy i
                  samochody, mimo tego że wiedzy mieli połowe mojej albo i mniej, a zaliczali bo
                  uprosili mnie o pomoc na egzaminie na przykład :/

                  ja z mojego otoczenia wiem że większość osób mających zadowolenie z swojej pracy
                  , zdobyło ją dzięki koneksjom, pomocy, a ci co zdobyli z ogłoszenia, męczą się i
                  narzekają

                  i dlatego my chcemy wyjechać, a jak chcesz wracać - go ahead but be carefull,
                  gravity may hurt :P
                  ja tam na patriotyzm patrze inaczej :P where i lay my head is home od jakiegoś
                  czasu :P ale jak przeszkadzają komuś "emogranci" to co ja poradze:P
                  • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 22.09.08, 15:59
                    hi hi :)) Przyczepiłeś się widzę do tych moich "emOgrantów", a zapewniam Cię, że to była niezamierzona literówka :)

                    OK. Ty masz w tę stronę ja w tę. Szanuję to ogromnie mając doświadczenie z życia w UK. Kiedy wrócę do "Bulandy", to naprawdę zmuszony dopiero prawdziwym głodem pojawię się w UK ponownie. Mam nadzieję, że się tak nie stanie i znajdę pracę za chociaż 2 - 2500 do łapy.
                    Póki co przygotowuję się na najbliższą środę. Jestem na urlopie i będę wizytował nasz piękny kraj od tego dnia poczynając.

                    Co do kolegów "fachmanów", to miewałem podobne przypadki gdy pracowałem w urzędzie. Ponieważ wiedzieli, że mam studia informatyczne, to każdy z problemem przylatywał do mnie, a nie do gostka, który POWINIEN się tym zajmować. Odpowiedź była zawsze ta sama - on nigdy nie ma czasu, on nic nie wie. A jednak zaszczytne stanowisko informatyka piastował od dłuższego czasu.
                    Sytuacja - Pewnego dnia koleżanka z pokoju w urzędzie zaczęła narzekać, że klawiatura zamiast funkcjonować jak zwykle, odwala dziwne akcje. Po naciśnięciu dowolnego klawisza wypisuje rozmaite symbole dolara czy innego funta/ jena albo inne dziwne symbole. Hmmm... Nie lada zagadka! Ponieważ jestem zwolennikiem metody działania "najpierw prosto, a potem szukać komplikacji", poradziłem jej by zmieniła klawiaturę na tą z mojego terminala.( to nie były zwykłe PC, tylko terminale "mainframe" z dostepem do bazy danych mieszkańców). Oczywiście zadziałało od razu. Wniosek? Padła klawiatura. Wpadliśmy jednak na pomysł żeby zawołać naszego "geniusza" informatyki. Podpięliśmy z powrotem uszkodzone klawisze. Przyszedł, pooglądał, ponaciskał i stwierdził, że trzeba wezwać serwisanta z zewnętrznaj firmy, która cały system obsługiwała. Poszedł i wezwał. Jakież było moje zdziwienie, że I TEN SPECU zaczął "rozwiązywać" problem od d... strony. Ja twardo oznajmiłem koleżance, że niech się męczą "specjaliści". Ja będę milczał, a przy okazji koleżanka odpocznie trochę od wklepywania danych :) "Uszkodzony" terminal został zmieniony na nowy... Pan "specu" przywiózł ze sobą dodatkową sztukę. Chyba nie muszę Ci pisać jaka CIĘĘĘĘĘŻKA atmosfera zapanowała, gdy goście podpięli pod "nówkę" zepsutą klawiaturę :)))))))))))))))))))
                    No comments.
                    Pozdro

                    • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 23.09.08, 08:34
                      no i czego to dowodzi ?
                      że kretyn ze znajomościami będzie miał dobrą prace a ktoś bez może słać CV i
                      skończyć jako cieć, sprzedawca, akwizytor i co ma tu nas zatrzymać ? wizja , że
                      nie starczy na własne m ?
          • kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? 19.09.08, 23:26
            Jakie masz wyksztalcenie(kierunek),jesli pozwolisz spytac?
            • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 20.09.08, 00:36
              A co? Zaproponujesz mi pracę? :-)

              Informatyka - zarządzanie systemami i sieciami plus zaczęte i szybko
              "olane" zarządzanie bezpieczeństwem systemów.
              Niestety nigdy nie miałem okazji popracować w zawodzie. Tak czy owak
              pracuję z komputerem regularnie w pracy w UK - wylicza mi średnie
              spalanie i dystans do pustego zbiornika :) Czyli o jakimś
              doświadczeniu mógłbym już mówić.
      • kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? 19.09.08, 23:27
        <pytanie do> KIKI
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 20.09.08, 00:47
          Ale żeby się w pełni ze wszystkimi solidaryzować szczerze wyznam, że
          jakiś czas temu wysłałem paręnaście CVek do Polski i najwyraźniej nie
          wzbudziły większego zainteresowania :)
          Ale w sumie się nie dziwię. Mogę się pochwalić tylko dwiema firmami,
          w których pracowałem w Polsce przed wyjazdem. Nationale Nederlanden -
          w dziale funduszy emerytalnych i Urząd miasta jako Inspektor w biurze
          administracji i spraw obywatelskich :) Brzmi dumnie stanowi zero.
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 20.09.08, 01:02
          Deprymuje trochę fakt, że chyba rynek w Polsce jest przesycony
          informatykami wszelakiej "maści" i na pracodawcach nie zrobi wrażenia
          informatyk teoretyk bez doświadczenia. Będą zawsze woleli wybrać
          tego, który już wie co w trawie piszczy. Jedyne co mi pozostaje w
          związku z zawodem to założenie działalności i zabawa w outsourcing. I
          poważnie o tym myslę. Chyba... :)
      • bianna Re: O co tu chodzi??????????? 20.09.08, 01:52
        Ja po 3 latach pobytu w UK wróciłam - wszyscy dziwili się, dlaczego wróciłam,
        pracy szukałam przez 6 miesięcy, to był 2006 rok. Pracodawcy czepiali się do
        wszystkiego: nie ten wiek, kobieta, brak doświadczenia... W końcu znalazłam (bez
        znajomości!)- spółka skarbu państwa, pensja poniżej godnosci (zwłaszcza dla
        człowieka, który ukończył 2 kierunki studiów i zna biegle 2 języki), ale się
        zdecydowałam, gdyż byłam juz w sporej desperacji. I tak kwitłam tam przez 1,5
        roku. W sierpniu tego roku złozyłam wypowiedzenie i zaczęłam szukać. Wysłałam
        dosłownie 5 cv, wszyscy oddzwonili, po tygodniu miałam 3 oferty pracy. To było
        totalne zaskoczenie! Zdecydowałam się na najbardziej obiecującą. Co więcej -
        zaoferowali mi znacznie więcej niż prosiłam, a moja obecna kierownik
        stwierdziła: trzeba się cenić... Nie chcę zapeszać, ale pensję mam niezłą, do
        tego robię 2 kursy językowe, za które płaci pracodawca i nie żąda żadnej
        lojalki... Co więcej, język w obecnej pracy w ogóle nie ejst mi potrzebny.
        Normalnie cud, miod i orzeszki, aż mi się samej wierzyć nie chce.... Zastanawiam
        się jedynie, gdzie tutaj jest haczyk, bo dotąd myślałam, że takie rzeczy to
        tylko w erze....

        Dla odmiany, moja przyjaciółka, która szuka pracy odnosi wręcz odwrotne wrażenie
        - dotąd była nauczycielem (polonistą), skończyła jej się umowa o zastępstwo i
        szuka pracy. Efekt: w UP zaproponowali jej pracę jako akwizytor (Cyfry). Sama
        rozgląda się głównie za pracą jako przedstawiciel (handlowy/medyczny). W
        większości przypadków - nie chcą nauczycieli, choć niby w tej branży aktualnie
        jest deficyt. Nie chcą jej takze w markecie - powód: wyższe wykształcenie...

        Sądzę, że tutaj dużo zależy od wykształcenia, wieku i płci niestety. No i twoja
        determinacja. Jeżeli jesteś skłonny nie ograniczać się jedynie do wysyłania
        Cvek, lecz takze chodzić po firmach, upierdliwie wydzwaniać, to sukces będzie
        bliższy. A Polakowi chyba nigdy nie dogodzisz. W ostatnim roku byliśmy atakowani
        informacjami o spadającym bezrobociu i o wzrastających pensjach. Tylko pytanie,
        ilu z nas to odczuło? W mojej poprzedniej firmie wszyscy tylko narzekali, nikt
        nie chciał rzeczywiście zmienić tego stanu rzeczy. Większość z tych osób
        pracowała tam po 30 i więcej lat. Doszłam do wniosku, ze jeżeli szybko nie
        zmienię tego stanu rzeczy, to też taka będę. Swoje sprawy trzeba brac w swoje
        ręce. I działać. Obecna sytuacja na rynku pracy jest w miarę korzystna i trzeba
        z tego korzystać póki czas. Myślę, że niedługo to się zmieni.
        • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 20.09.08, 11:21
          Gratuluję.
          Konkluzja więc jest taka, że szukanie DOBREJ pracy w Polsce, to jednak wciąż loteria. Nie napiszę żeby specjalnie się to różniło od tego co dzieje się tutaj. Byle jaką "prackę" dostaniesz po tygodniu poszukiwań - ledwo utrzymasz z niej siebie w kawalerce, a o rodzinie u boku możesz zapomnieć. Dobrej też się szuka długo. Ja akurat miałem szczęście, że w mojej płacą przyzwoicie. Co Ci będę pisał. Chyba wiesz. Byłaś tu i to w czasach gdy o pracę było jeszcze łatwiej niż teraz. Ludziom się wydaje, że w UK kżdy czeka na Polaka żeby go uszczęśliwić świetną pracą i wysokimi zarobkami. Anglicy, owszem, lubią mieć Polaka za pracownika. Z prostych powodów.
          - pracuje systemem "polskim" : nie narzeka, tyra jak wół, traktuje pracę jak wygraną na loterii, zrobi wiele by jej nie stracić.
          - nie trzeba mu dużo płacić (małe, prywatne firemki) i tak nie odejdzie. Utrzymuje całą rodzinę w Polsce i musi się godzić na niedogodności.
          - jako jeden z niewielu przyjdzie pracować w weekend i święta jeśli się go o to poprosi.
          Oni Polaków ani nie lubią ani lubią. Kierują się jedynie prostym rachunkiem ekonomicznym. Stąd ten pseudo szacunek.
          Duże firmy. Owszem. Zapłacą nieźle, nie pracujesz w weekendy, pełen pakiet dodatków, bonusy itd. (Tylko ilu Polaków tak pracuje??? 95% tyra w maleńkich firmach, przy taśmie, jako kurierzy rowerowi, kelnerzy, w kawiarenkach, na kasach w marketach, a wielu stoi 10 godzin dziennie na Oxford street jako żywa reklama, trzymając w ręku ciężką tablicę z wskazującą drogę do pizzy hut albo innej knajpy) Jednak w dalszym ciągu zarabiasz mniej niż angielski kolega i możesz sobie pozwolić na mniej niż on.
          Nie oszukujmy się. Zawrotne kariery i wielotysiączne pensje występują w wyssanych z palca newsach gazety i onetu.
          Ok. Jak wcześniej pisałem. Znajdzie się wyjątek. Jeden na milion.
          I tu i w Polsce.
          -
          • Gość: an Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.konin.mm.pl 21.09.08, 14:33
            KIKI wracaj do Polski,jakby nie było zawsze jesteś u siebie.
            Dziwię się ,że mając w miarę dobrą prace w W-wie w Urzędzie Miasta-
            wyjechałeś.
            • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 21.09.08, 19:43
              Nie tylko Ty się dziwisz :) Z perspektywy czasu, to sam się
              zastanawiam czy to parcie na "nieznane" było dobrym posunięciem.
              Czuję się jakbym przespał 3 lata. Ale na szczęście wyciągam z tego
              więcej pozytywów niż negatywów.

              • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 23.09.08, 08:37
                pytanie ile pozytywów na koncie masz, na tej podstawie oceniaj prace i pobyt
                • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 10:56
                  Pozytywy i negatywy dziela się na rozmaite składowe.
                  Załóżmy, że pozytyw to jeden punkt. A negatyw "-1". Możliwe są pośrednie - "0"

                  Pozytyw pracy = 1
                  Charakter pracy = -1 (ale to moja "wina")
                  Pensja = 1
                  Poziom życia = 0
                  Łatwość życia (poziom sklepów, dostepność towarów nadających się do jedzenia, ceny, bliskość sklepów, poziom obsługi -zwłaszcza w sklepach gdzie fachowa wiedza jest niezbędna) = 0
                  Transport publiczny = -1
                  Jakośc oferowanych usług (obojętnie jakich - elektryk, ślusarz, malarz)= -1
                  Media (gaz, prąd, net) = -1
                  Obsługa w urzędach = -1
                  Służba zdrowia = -1
                  Razem = - 4

                  W Polsce analogicznie (własne doświadczenia)

                  1, 1, 0, 1, 1, 1, 1, 0, -1, 0 = +5

                  Może idealizuje. Tak to widzę. Nic na to nie poradzę. Tak. Możliwe, że za mało jeszcze wiem o życiu...







                  • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 11:01
                    Zapomniałem dodać siły nabywczej pensji.

                    UK = 0
                    PL = 0

                    W UK przyjmuję, że staram się żyć na podobnym poziomie jak w PL.
                    Płacąc za wszystko za co normalny miszkaniec dużego miasta płaci
                    (chce lub nie chce/ musi).
                  • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 23.09.08, 12:02
                    jezusicku aż dziw że ludzie nie emigrują z zachodu do polski :]

                    u nas ?
                    praca (pensja) -1
                    poziom życia -1 (z matką w małym mieszkaniu bo nie mam pracy z której mógłbym
                    żyć i z dziewczyną se wynająć)
                    łatwość życia ??? a to ciekawe że mówisz o słabej dostępności towarów, hm...
                    premiera aparatu EOS na zachodzie a u nas róznic, ceny elektroniki na zachodzie
                    niższe o naście procent, a co sie nadaje do jedzenia, hmmm... no przecież wode,
                    makaron, marchewke mają, kupujesz ser, sos pesto i robisz suuuper spagetti :]
                    albo kawałek pieczywa, pieczarki, keczup, ser i suuuper zapiekanki wyjdą
                    ciekawe że tam jedzenia nie ma :P

                    transport publiczny -1 ?, a bo tam każdego stać na auto , benzyne, to nie muszą
                    mieć super rozwiniętego :P
                    a u nas to jest taaaak punktualny i są autobusy na niektórych liniach raz na 30
                    minut, do kobiety taki autobus mam, że jedzie sie 15 minut a czeka 30

                    jakość usług niska ??? a oglądałeś fachowcy w TVN ? ja pare lat temu pogoniłem z
                    domu malarza co malował na świeży cekol a jak go zapytałem czy to nie odpadnie,
                    to beztrosko oświadczył , że tak
                    pomijam trwające miesiącami remonty i wymiany rur w bloku przez
                    wspólnotę/administrację
                    to w polsce dam -2, jak w angli jest -1

                    media ? a co u nas nie kosztują i nie drożeją ??

                    urzędy ? a ciekawe :P
                    służba zdrowia ? a jak u nas ofiara wypadku to fundacje zbierają na leczenie na
                    zachodzie bo u nas takiego sprzętu nie ma ani takich chirurgów (niedawno była
                    sprawa strażnika miejskiego co twarz w wypadku stracił i na zachodzie czaszkę
                    rekonstruują, bo u nas by nie dali rady)

                    ciekaaaawe
                    ja za moją pensje mogę:

                    wynająć kawalerkę i mi zostanie 400 zł na życie, czyli ile funtów ???
                    90 ?
                    nie wynajmować, kupić 1 szt EOSa 450/400 i zostaje ZERO
                    kupić 5 par sportowych butów adidasa , a ile w UK par adidasa ???
                    kupić codziennie 1 pizze średnią (30*30=900 zł) i starczy na czynsz jeszcze i
                    opłaty za prąd, bilet i ... i na nic więcej

                    więc jak to z tym złym w UK :D



                    • Gość: KIKI Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 14:33
                      Ależ kurcze! Podpisuje się pod tym co piszesz obiema rekami!!!!
                      Nie staram się udowodnić "wyższości Swiąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą".
                      Jest tutaj MULTUM ludzi, którym też pewnie zostaje paredziesiąt funtów miesięcznie po opłaceniu wszystkiego. Im żyje się dobrze...tak twierdzą. A ja zastanawiam się jak to możliwe? W Polsce zostawało im także 200zł na życie i było źle, a tutaj podobnie i jest dobrze.
                      Ten dziwny "układ" irytuje mnie podobnie jak to, że większość Polaków, którzy myślą o wyjeździe do UK, wyobrażają sobie, że "już za momencik, już za chwileczkę" będą pieniądze zrywać z krzaka.
                      Fachowcy? OK. Też oglądałem "usterkę". JA w PL nie spotkałem się z partaczami. Wręcz przeciwnie. Tutaj. Wezwanie angielskiego fachowca kończy się rozkładaniem jego wizyt w nieskończoność i najlepiej gdybyś mu sam kupił wszelkie potrzebne narzędzia i materiały. Wezwiesz Polaka i masz zrobione.

                      Problem Twojej Mamy nie jest najlepszym materiałem na spory. Więc krótko. Umieszczę na jakimś serwisie "zdjęciowym" ksero usług, za które państwowa służba zdrowia w UK nie płaci. Płaciłbyś Ty i Twoja Matka. A płacisz kupę kasy na ubezpieczenie tak jak i w PL.

                      Transoprt. No tutaj nie zgodzę się z Toba w ogóle. Wybacz. Twierdzisz, że wszyscy mają samochody, stać ich na benzynę i nie jest to potrzebne. Moja dziewczyna codziennie rano wsiada w pociąg do centrum. Jest to najszybszy środek transportu w Londynie. Zapomnij o metrze i nie wspominaj o autobusach. Pociąg jest zawalony ludzmi po dach. Wczoraj na stacji w centrum London Bridge, na oczach mojej dziewczyny zemdlała kobieta. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Właśnie z tego powodu, że jedziesz jak w wagonie bydlęcym.
                      Dlaczego nie jeździ samochodem zapytasz? Kiedyś mieliśmy samochód. Dziewczyna PRÓBOWAŁA dojeżdżać nim do pracy. Dwa miesiące. Sprzedaliśmy.
                      Powód? TRZY godziny rano! Kończy pracę o 17:30 w domu potrafiła być o 21!!! Korki, korki i jeeeeeeszczeeee raz KORKI. PRAWDZIWE KORKI! Nie to co znamy nawet z ulic Warszawy w godzinach szczytu OBECNIE.

                      Zakupy. W PL poszedłem do pobliskiego osiedlowego sklepiku i zrobiłem pełne zakupy w 20 minut. Tutaj chodzę od sklepu do sklepu jak debil żeby kupić pęczek natki. Supermarket powiadasz? OK. Bądz gotów na stanie w kolejce do kasy nawet półtorej godziny. Polscy kasjerzy to "demony prędkości" w zestawieniu ze swoimi "zachodnimi" kolegami. Zarzuciliśmy totalnie zakupy w supermarketach. Kupujemy co tydzień przez internet. Zobacz realne ceny żywności i nie tylko. Firma nazywa się Ocado i dowożą zakupy dla Waitrose'a (tutejszy NORMALNY supermarket - w sensie jakości produktów). To może być dla Ciebie ciekawa lektura.

                      Media. Kosztują i drożeją i tu i tu. Nie wiem jak u Ciebie ale moje kontakty z BOK'iem Astera rozpocząłem w momencie gdy zadzwoniłem do nich aby powiedzieć, że rezygnuję zich usług na rzecz tańszego UPC. Tutaj. Internet TYLKO przez BT (odpowiednik TPSA). Totalny monopolista na rynku. Kablówka jedna - VIRGIN. Pokrywa może 20% całego miasta. Owszem firm dostarczających internet jest całe multum. problem w tym, że każda z nich korzysta z łącz BT i jak BT nawali, to nie ma znaczenia u kogo masz internet. Nawala regularnie. Każdy wieczór i weekend w ciągu dnia. prędkości spadają do poziomu dial-up. Rekacja BOK - Przeciążenie łącz. Różnice w cenach... minimalne. Dalej. Prędkośc łącza. Powinienem mieć 8Mb/s. Czasami w niedzielę bladym świtem są 4. Dlaczego? Wg tego co powiedział Pan z BOK - "mieszka Pan za daleko od centrali telefonicznej tzw exchange." Są firmy oferujące nawet 12Mb/s. Problem w tym, że na chwile obecną BT jest w stanie przepuścić maks 8.

                      Gdybym miał jeść codziennie pizze, to po pierwsze bym się zes...ł, a po drugie nie jest to takie tanie. Za zestaw w pizzy hut zapłacisz 25f. Są w Londynie ludzie, którzy za taką kasę żyją tydzień. Podobnie jak w Polsce. I podobnie jak i tu są też tacy, którzy w Polsce pizze jedzą codziennie.

                      Przeciętna pensja w Londynie.
                      Głąb bez szkoły żadnej - będzie się cieszył jak wyciągnie 650f miesięcznie. Witamy naszych rodaków, których stać na wszystko.
                      Ze średnim i wyższym (nie ma to znaczenia o ile nie chcesz zostać prezesem firmy). Prosty pracownik fizyczny lub biurowy - 800/mc
                      Bardziej wyspecjalizowany np. umie układać cegły równo, a nie tylko je podawać/ zna office'a - 900 -1000/mc
                      Umie więcej niż poprzedni, to go mianują czymś na kształt majstra/ office junior - 1100/mc
                      Dobrze wykształcony specjalista - na dzień dobry 1200 i później wyżej aż do nawet 2000 - 2500 na rękę.
                      Kierowcy - małe vany (berlingo, connect) zarobi 1300 jak znajdzie dobrą firmę i będzie tyrał 10 godzin dziennie. Większe vany (transit, sprinter) w zależności dla kogo pracuje i ile - od 1300 do 2500. Ciężarówki - jak wyżej - od 1500 do nawet 4000 na rękę miesięcznie.
                      Zawody typu informatyk - w zależności co robi - od 1000 do (jeśli dobry specjalista z doświadczeniem) - 2500

                      Nie wymieniłem wielu zawodów. Ale wejdź na "reed" i popatrz jakie i komu oferują zarobki.

                      KOSZT KAWALERKI ZDATNEJ DO ZAMIESZKANIA - OD 400F/mc. Normalnej - bez grzybów i myszy - 600/700. Mieszkanie 2 pokoje - od 600 do nawet 2000 za jakieś wypasy. Dolicz koszta i zobacz ile będzie zostawać.

                      Wybitni specjaliści/ prezesi - ogólnie kadra kierownicza w biurach/ bankach nawet do 5000 - 6000 na rękę miesięcznie lub ciut więcej.

                      Oczywiście każdy Polak chcący wyemigrować widzi się najchętniej w ostatniej grupie. Są zapewne i tacy. Ale ilu na wszystkich Polaków tu siedzących? 5? 15?







        • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 22.09.08, 09:00
          5 cv i odzew, no i dobrze,
          ale tak jak nie chcą brać nauczycieli tak samo się boją pracowników ministerstw
          i sądów i prokuratur :/
          ja czy mój kolega od roku rozsyłamy CV tam gdzie spełniamy
          niby nie ślemy tonami, ja wysłałem przez rok spokojnie może 50-60 CV, odzew zerowy
          a nie mam wielkich wymagań - 3 tysiące na rękę dla osoby z wyższym i 2 językami
          to uważam minimum
          ale...
          efekt wstawienia CV na 5 portali = oferty akwizycji na zlecenie
          • Gość: jo-man Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.08, 14:58
            jo!
            W Częstochowie bilet miesięczny komunikacji miejskiej kosztuje 90
            zeta (bez złotówki!). Jak to możliwe że w stolicy jest taniej?
            A miasto mamy rozwalone - roboty drogowe uwzieły się na miasto -
            jeden z przejazdów standardowo 27 minut, z korkiem-rozkopem, około
            50 minut.
            I jeszcze CV - nie na ogłoszenia , z własnej inicjatywy około ponad
            setka, zero odzewu. Wykształcenie jest, osiągi są. Zdjęciem nie
            straszę!hehe
            A Kuku! A to polska jak nie trzaśnie cię po dupie.
          • Gość: XXX Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.ghnet.pl 23.09.08, 05:24
            Hehe, 3000 na reke bez doswiadczenia?? ja rowniez znam 2 jezyki, niedawno
            skonczylam studia, mam prawie rok zagranicznego doswiadczenia w zawodzie, plus 2
            stypendia zagraniczne i ciezko mi znalezc prace za 2500 na reke... zastanawiam
            sie czy sie nie zgodzic na 2200 albo spowrotem wyjechac...
            • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 23.09.08, 08:36
              nie mam braku doświadczenia, siedze w pewnych organach władzy od 4 lat :P
              i próbuje sie wyrwać :P
              a wcześniej rok w fabryce
              więc mam 5 lat pracy i uznane 10 lat do dodatku (za studia dostaje sie
              ekwiwalent 5 lat)
              więc nie mam "bez doświadzczenia"
      • Gość: jeremy chodzi o to co zawsze IP: *.manc.cable.ntl.com 22.09.08, 14:40
        coz, tak to jest, kiedy twoja praca w uk wynagradzana jest bardzo przecietnie. o
        mieszkaniu w 20 osob w mieszkaniu, i zywieniu sie kielbaskami za kilka pensow
        piszesz z wlasnego doswiadczenia, czy z obserwacji najblizszych przyjaciol? no
        ale jakby nie bylo, to TAK TU WLASNIE JEST, a kazdy kto nie pasuje do tego
        obrazu forumowicza kiki, to pewnie bujajacy w oblokach marzyciel-filozof.
        czytajac twoje przemyslenia dochodze do wnoisku, ze tobie bedzie ciezko,
        gdziekolwiek zamieszkasz.

        i jeszcze kilka cennych uwag, ktore nadadza moim pypocinom fajny charakter:

        - no mi mozecie teraz po mnie pojechac, i mnie zwyzywac, za to ze jest mi dobrze
        w uk:-)

        a na koniec kilka fochow z mojej ulubionej propagadny.

        - Polacy masowo wracaja z wysp do Polski. wiemy to na podstawie statystyk, ktore
        mowia, ze do UK w tym roku wyjechalo tylko 280000 polakow. to az o 120000 mniej
        niz w ubieglym roku:-)

        albo:

        - w tym roku w home office zarejestrowalo sie o 80000 tysiecy mniej polakow niz
        jeszcze rok temu. POlacy masowo wracaja!
        • mojekontolalala Re: chodzi o to co zawsze 22.09.08, 15:02
          a bo niby my tu kiełbasek z marketu nie jemy ?
          a te spodnie co u nich najtańsze to u nas bajer i sie odkłada żeby je kupić :/
          a co do cytatów, no logika po pierwsze
          kiedyś sie mówiło 3 koła dobre, dziś można powiedzieć, zgodnie z tą logiką
          "wygramy wyścig napewno, bo jeszcze 3 koła zostały"
          a no masowo wracają ;]
          mój kolega też wraca, bo ciężko w małżeństwie gdy tam siedział 1.5 roku
          ale jakby tam nie siedział, to dziś by z żoną nie mogli zmienić mieszkania na
          większe bo córka dorasta i chce mieć swój pokój
          no wraca, wraca mój kolega, a co ma wybór ?
          ale ktoś (autor wątku lub może publicysta GW opisujący cud gospodarczy w PL)
          powie że to w polsce tak sie poprawiło
          no pewnie, mieszkanie powiekszył, kupił dziecku komputer do szkoły, kupił sobie
          kurtke goretexową, z żoną na sylwestra jadą do zakopca
          no widać w polsce rozwój, a przez 1.5 roku w magazynie w okolicach Brighton i
          Southhapmton ostro zaiwaniał, częściowo na czarno
        • Gość: KIKI Re: chodzi o to co zawsze IP: *.range81-159.btcentralplus.com 22.09.08, 16:16
          W mojej pracy spotykasz ludzi. Najczęściej Polaków. Oni rozładowują vany i ciągną palety na wózkach. Gadka szmatka i człowiek się dowiaduje różne rzeczy. A niektórzy Polacy są wyjątkowo szczerzy i chętnie się żalą rodakowi. Skąd wiem o kiełbaskach? Też robię zakupy i widzę co kupują Polacy. Nie moja wina, że grasują z kalkulatorem w ręku wśród regałów z przecenioną żywnością.
          Jeśli chcesz mnie krytykować, to proszę abyś przeczytał najlepiej WSZYSTKIE nasze wypowiedzi i komentarze, a nie odpowiadał wg własnych wyobrażeń.
        • Gość: KIKI Re: chodzi o to co zawsze IP: *.range81-159.btcentralplus.com 22.09.08, 16:18
          Nie ma to jak rzeczowa i przemyślana argumentacja.

          Skoro Ci dobrze, to siedź. Najwyraźniej nie kręcą nas te same rzeczy.
          I dobrze. Inaczej świat byłby bardzo nudny.
          • mojekontolalala Re: chodzi o to co zawsze 23.09.08, 08:40
            w polsce coraz wiecej osób robi zakupy z kalkulatorem, na leki emeryci nie mają,
            bo nie ma "senior price" jak w Australii, NZ, Ca
            nie ma , więc nie mów, że anglia=bida
            bo znam przypadki gdzie osoba chora w rodzinie=kredyty i bankructwo
            • Gość: KIKI Re: chodzi o to co zawsze IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 10:33
              OK, OK. Jednak niech mi gość nie wyskakuje, że ruszysz palcem w bucie i Ci za to zapłacą w UK. Poza tym wydziwęk wypowiedzi zdradza, że gościu "brandzluje" się swoją pensją i z góry zakłada, że każdy ma gorzej niż on. Pomijam, że najwyraźniej nie przeczytał dyskusji nawet w 25%...
              Przecież ja nie twierdzę, że jest w Polsce lekko. Wiadomo, że nie jest! Wiążę tylko z powrotem do ojczyzny pewne nadzieje. Chyba mam prawo. Wspomnienia mam raczej pozytywne.
              Jeśli wrócę do Polski i będę zmuszony po jakimś czasie emigrować znowu, to zapewniam, że o tym napiszę :)
              • portobello_belle Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 12:42
                To moze spojrz na to z mojego punktu widzenia. Od razu mówie, ze nie
                chodzi o chwalenie sie (bo nie mam czym sie chwalic, nie ma nic
                nieprzecietnego w moich warunkach zycia i pracy), tylko o porównanie
                jakosci zycia oraz perspektyw tu i tam.

                W Irlandii mam prace, o ktorej w Polsce moglabym tylko pomarzyc, bo
                nie mam skonczonego wymaganego kierunku - mimo, ze w praktyce to nie
                jest w ogole potrzebne.

                Na poczatkowym stanowisku (korporacja finansowa, w ksiegowosci)
                dostaje ok 2100e na reke. Moj partner zarabia podobnie.
                Nasze wydatki ksztaltuja sie nastepujaco:

                Mieszkanie - luksusowy, nowy apartament 70m w Dublinie - 1300e
                miesiecznie.
                Rachunki (z netem 6mb) - 200e
                Bilet roczny - 70e miesiecznie

                Latwo policzyc ile zostaje nam na przyjemnosci i zycie? O, na
                przyklad za pare dni jest 'matki boskiej pienieznej', z tej okazji
                kupimy sobie nowe komórki. Za miesiac planuje kupic wypasionego
                laptopa do gier.
                Do knajp chodzimy co weekend, w tygodniu gotujemy sami z produktów
                kupionych w maylch sklepach, delikatesach, czasami w Aldim (niektóre
                rzeczy tam sa naprawde dobre - jak wedzony ser czy szynka z 96%
                szynki :)
                Codziennie zakupy to kwestia 10-20 euro - za to kupie porzadne
                mieso, warzywa, soki, sosy - co tylko chce.
                Wrócilismy niedawno z wakacji w Portugalii - chyba po raz pierwszy w
                zyciu bylam w miejscu, w którym W OGÓLE nie ma Polaków (nie liczac
                pojedynczych sztuk). Ciekawe dlaczego? Juz odpowiadam.

                Tam jest po prostu ZA DROGO dla Polaka!

                Stolujac sie wylacznie w knajpach wydawalismy ok 150e dziennie. Do
                tego zakwaterowanie i loty - W sumie grubo ponad 2000e. Teraz prosze
                sobie to przeliczyc na zlotóweczki - ilu Polaków stac na taki urlop?

                W pracy mam spokoj, wspaniale mozliwosci rozwoju i zupelnie inne niz
                w Pl podejscie do pracownika - nikt nie kopie pod nikim dolków,
                wszystkie zasady sa przejrzyste, HR to specjalisci, którzy wiedza
                jak motywowac, nagradzac i informowac pracownika, a nie jakies
                dziundzie po SWPSie. 100% tolerancji i zrozumienia dla czyjejs
                innosci, czy fizycznej czy kulturowej czy religijnej. Firma
                inwestuje we mnie, wlasnie oplacila mi kurs na dosc istotny
                certyfikat. Jest mnostwo benefitów, fundusz emerytalny to w ogóle
                podstawa - podczas gdy w PL ludziom dopiero otwieraja sie oczy na
                fakt, ze to wcale nie jest tak, ze ich dzieci zarobia na ich
                emerytury. Figa z makiem!

                Urzedy? Ostatnio rozliczalam sie przez internet - wpisalam dwie
                liczby z "pitu" otrzymanego od pracodawcy, za pare dni nadplata z
                podatków + ulga z tytulu wynajmu mieszkania byla na moim koncie. A
                jezeli czegos nie rozumiem, to wysylam mejla badz dzwonie i wtedy
                mily pan wszystko mi wyjasnia. Standard!

                A teraz wyobrazmy sobie, jak moja sytuacja wygladalaby, jakbym
                zostala w Polsce:

                Po pierwsze, wysylalabym tony CV ale odpadalabym w przedbiegach, nie
                wytrzymujac konkurencji ze strony rzeszy ambitnych absolwentów AE,
                którzy beda robic za trzech, bez platnych nadgodzin, za marne grosze.

                Jsli juz by mi sie udalo cos dostac ( a nie wiem, bo mam TYLKO
                licencjata, a przeciez w Polsce jak nie masz magistra, tos glupek i
                nawet na recepcjonistke sie nie nadasz), co nie byloby akwizycja i
                innym szerokopojetym "PH", to cale wieki musialabym sie korzyc przez
                pracodawca, który laskawie mi dal umowe o prace i 1250na reke - bo
                wiecej to zarabia tylko prezes ;)

                Urzad i internet? Za 100lat. Póki co z kazdym swistkiem lataj od
                urzedu do urzedu, od pokoju do pokoju i uzeraj sie ze znudzonymi
                paniami Jadziami, które patrza na Ciebie, jakbys im matke zabil.

                Za te 1250 to udaloby mi sie wynajac najwyzej kawalerke w
                Bialymstoku, sory gregory, nici z zycia w Warszawie. Zostaje pokoj u
                rodziców, ewentualnie comeback w czasy studenckie.

                Zakupy w Polsce - oj, za kazdym razem jak jestem w kraju i ide do
                sklepu to przezywam megaszok - bo te zwyczajne zakupy, za ktore ja
                place 10-20e, tutaj kosztuja okolo stówy. Nie daj Boze trzeba isc do
                apteki - neo angin, fervex, jakas masc przeciwzapalna- ojej,
                kolejne piec dych...

                Wakacje - niestety, ale w tym roku ( tak jak i w zeszlym i
                przyszlym) bedzie mnie stac tylko na wyjazd do dziadkow na dzialke.

                Nowy komputer - a za co, skoro porzadny laptop to rownowartosc moich
                5 pensji? Nowa komórka? Chyba bym musiala wziac pozyczke z
                providenta.

                Emerytura? Tak, moja mama, która cale zycie przepracowala w
                oswiacie, ma opcje: przejsc na emeryture i miec do dyspozycji
                oszalamiajaca kwote 1300zl, za które ledwie oplaci swoje wypasione
                45m mieszkanko, albo zasuwac nadal, aby przynajmniej móc raz na
                jakis czas napic sie wina lepszego niz Sophia lub isc do fryzjera
                (co za fanaberie!;))

                Poza tym wyjatkowo zal mi moich znajomych ,ktorzy (oboje po
                technicznych studiach) zarabiaja wlasnie ok tych 2000zl kazde, i
                wzieli kredyt na 40lat na 60m mieszkanie o wartosci 400tys zlotych.
                Po zaplaceniu raty (o kurcze, a raty ciagle rosna, banki padaja!)
                zostaje im na zycie cale 1000zl! Juhu! Ale za to maja swiadomosc, ze
                to wszystko nie idzie na marne, jak beda mieli 70lat to (o ile
                dozyja), beda mieli swoje wlasne 60m kwadratowych! A cala reszta
                jest niewazna, zycie jest nieistotne, co zrobic, bedzie sie jezdzic
                na ta dzialke i pic Sophie, w koncu TAK MUSI BYC.

                Gó.... Wcale nie musi.
                • mojekontolalala Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 13:41
                  żebym namówił kobiete to weź mnie do siebie :D
                  • portobello_belle Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 13:45
                    namawiaj namawiaj, bo tu z technicznym+Autocadem to nawet 50k
                    wyciagniesz jak dobrze trafisz :)
                    • mojekontolalala Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 14:35
                      to chcem :D
                      autocada 3d miałem w jednym palcu, archicada też umiem włączyć, corele, 3ds
                      troche :]
                      na priva sie pewnie odezwe, bo serio mnie skorumpowana i biedna polsza
                      obmierzła, od kiedy paru uczciwych kolegów oficerów z policji musiało odejść za
                      zbytnią uczciwość i wykrywanie tego czego nie powinni, ja też mam 3 sprawy
                      których nie powinienem widzieć i ruszać :]
                      bo znam pare fajnych i ciekawych historii, ale przecież ... sądy niezawisłe i
                      ich wyroków sie nie krytykuje, nawet jak na gorącym złapany a sędzia mówi że w
                      aktach nie ma dowodów, że cokolwiek koleś zrobił, a ... szkoda gadać :[
                      bieda i zastraszanie - enough, kur... polsza szanse miała, studia skończone
                      ponad 5 lat temu , a efekt - mieszkanie z mamusią, nawet na głupi goretex mnie
                      nie stać, głupi aparat za 2000 i obiektyw za 2000 mam rozłożony na 20 rat po 200
                      zł :/
                      a ja nie uważam że majac wyższe i chcąc realizować hobby w postaci fotografii to
                      np. mam wygórowane pragnienia, np. eos 40d, dobry tele sigmy, dobry szeroki kąt
                      tamrona, w polszy.. 3500+5000+2000=10 000 nigdy se nie kupie, nigdy , a łapówek
                      nie biorę i nie zamierzam

                      tylko zobacze czy kobietkę zmotywuję czy trzeba będzie sie rozstać i tam szukać,
                      matką już nie musze sie opiekować, jak musiałem pare lat, mi już polszy enaf :]

                      matka mnie namawiała na wyjazd pare lat żeby ją zostawić ale ...
                      serio mam 30 lat i mnie szlag trafia jak widze że moje dresy z podwórka
                      zarabiają kilkaset złoty więcej niż sie oferuje wykształconej osobie na
                      stanowisku wymagającym wiedzy

                      sie odezwe chyba na priva niedługo
                      bo trudno żebyśmy z kobietą ALBO mieszkali razem ALBO mieli na pizze i kino, bez
                      przesady nie ma ALBO tylko I TO I TO
                      • portobello_belle Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 15:44
                        Tylko, ze w pracy mam poczte gazetowa zblokowana ;)
                • Gość: KIKI Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 15:22
                  No cóz. Wychodzi na to, że w Irlandii jest lepiej niż w UK.
                  Jeśli przyjechaliście z zamiarem osiedlenia się na stałe, to rozumiem Wasz entuzjazm. Przynjamniej postaraliście się żyć JAK LUDZIE, a nie jak większość Polaków, którym "styknie" byle co. Gratuluję i zazdroszczę :) Sam nie potrafiłbym zdecydować się na pozostanie na stałe w obcym kraju z wielu powodów.
                  Nie każdemu jednak satysfakcję dają jedynie wypasione laptopy i nowe komórki.
                  Może nie macie do czego lub do kogo wracać. I ja to rozumiem. Ja mam swoje życie w Polsce, a nie w UK i uważam, że zobaczyłem to co chciałem zobaczyć i chyba już wystarczy.


                  • portobello_belle Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 15:42
                    Wiesz, komorki i laptopy to byly jedynie przyklady. Rownie dobrze
                    moglby to byc profesjonalny aparat o ktorym wspomina
                    mojekontolalala, czy wtedy wydalabym Ci sie mniej prozna? :)

                    A skoro juz o tym mowa: W Polsce nigdy nie bylo stac moich rodziców
                    (a tym bardziej mnie) na sponsorowanie mojej kariery sportowej,
                    przez co niestety musialam sie z tym sportem (kosztownym acz
                    efektownym) rozstac, chociaz mialam niezle predyspozycje i wyniki.

                    Tutaj stac mnie na kontunuowanie pasji, na pewno nie czeka mnie
                    zadna czolowka swiatowa czy nawet krajowa - moze regionalna - ale
                    przynajmniej moge w ogole do tego wrocic. W Polsce niestety stac na
                    to nadal jedynie dzieci prezesow, sportowcow sponsorowanych, badz
                    samych prezesow (taa, niestety ramole z kasa tez sie do tego
                    zabieraja, kaleczac te piekna dyscypline).

                    Poza tym nie zamierzam tutaj wcale zostawac- ale to nie jest
                    przeciez czarne (zostaje) lub biale (oszczedzam na czym sie da i
                    wracam). Ja nie oszczedzam, ale nie wracam (przynajmniej, dopoki sie
                    nic nie zmieni, ale chyba na to trzeba 3 wojny swiatowej najpierw i
                    odbudowy Polski od zera) - za jakies pare lat mam zamiar sie
                    przeprowadzic do Szwajcarii.

                    A co do zzycia z rodzina - to prawda, jakos nie cierpie specjalnie z
                    tego powodu, ze jestem daleko - moze dlatego, ze przez 22lata
                    gniezdzilam sie w mikroskopijnym mieszkaniu wraz z rodzicami i
                    siostra? Teraz odwiedziny kilka razy w roku + pogadanki na gg i
                    skajpie w zupelnosci mi wystarczaja. No coz, jestem jeszcze mloda,
                    poki co moj dom tam gdzie moj kapelusz- jak mi sie spodoba gdzies
                    szczegolnie, tam zostane. Bo moge :] :)

                    Mam nadzieje Kiki, ze uda Ci sie znalezc wlasna droge, z ktorej
                    bedziesz zadowolony! Pozdrawiam.
                    • Gość: KIKI Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 16:02
                      Krzepią serce nieprzepełnione jadem wypowiedzi emigrantów wobec innych emigrantów :)
                      Widzisz. Jestem niejako zawieszony w próżni. Ty masz nienajlepsze wspomnienia z Polski, a ja dobrze wspominam okres zaraz po studiach, pierwsze prace itd. A że zachciało mi się wyjeżdżać, to już inna sprawa.
                      Może gdybym był tu sam, a w Polsce nikt na mnie nie czekał, to też byłoby inaczej. Też może bym stwierdził, że nie ma znaczenia gdzie się mieszka/ żyje/ pracuje.
                      Gdybym wyemigrował "za chlebem", to też pewnie bym skakał z radości, że mnie stać na różne rzeczy, o których w Polsce nie śmiałbym nawet pomyśleć.
                      Wynika z tego, że jestem typem emigranta "bezcelowego/ z nudów". A gorszy typ już chyba nie łatwo.

                      • portobello_belle Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 16:47
                        Wiesz, ja tez wyemigrowalam 'z nudów' :) Nie mialam zadnego
                        cisnienia ani podbramkowej sytuacji, po prostu wzielam sobie nagle
                        dziekanke i wyjechalam. Tyle, ze nie juz nie wrocilam.
                        No i dopiero jak pomieszkalam troche tutaj zdalam sobie sprawe, jak
                        w Polsce jest nienormalnie.

                        Nie przyjechalam tu z mysla o tej komorce i laptopie, bynajmniej. To
                        samo jakos wyszlo, w praniu. Zupelnie naturalnie. Bo to jest tu
                        naturalne.
                        • Gość: KIKI Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 18:02
                          Dobra, już zostawmy te laptopy i komórki :) Wiadomo o co chodzi. Przed wyjazdem do UK miałem relatywnie lepszy komputer niż mam teraz i krzywda się nie dzieje:) No, może dlatego, że przestałem grać na komputerze i nie potrzebuję karty graficznej za 600f. A właśnie. Bo coś piszesz o lapie do grania. Grywasz czasem? A może nałogowo? Ja przesiadłem się na konsole :) Zawsze byłem przeciwnikiem konsol ale jednak konsola, a PC, to inna bajka jak się okazało :)

                          No to witam w klubie. Ja mam jak wiesz inne obserwacje. No... tylko, że ja w UK, a Ty w Irlandii.
                          • portobello_belle Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! 23.09.08, 20:16
                            oj grywam - glownie rpg i strzelanki, ostatnio mecze Battlefielda 2142 - a do
                            tego komp to juz musi miec moc, inaczej chodzi klatka po klatce i zalatwiaja
                            mnie inni gracze jak chca :(
                • Gość: KIKI Re: chodzi o to co zawsze - Uwaga dluuuuugie! IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 15:39
                  A jak Wam się żyło w Polsce przed wyjazdem? Wszak patrzymy WSZYSCY
                  przez pryzmat własnych doświadczeń.

                  Dlatego sądzę, że spór na temat "gdzie jest lepiej?" będzie zawsze
                  nierozstrzygnięty. To jest fizycznie niewykonalne. Na 10 , którzy
                  stwierdzą, że w UK jest lepiej znajdzie się kolejnych 10, którzy to
                  zanegują.
                  Ja piszę, że mi się nie podoba. portobello_belle, że się podoba na
                  emigracji. Zaraz wiekszość Was ją poprze bo Wam to na rękę. Dla Was,
                  to nadzieja. O... są tacy co i tak żyją i jest super.
                  Mi ktoś odpisze, że w Polsce da się zarabiać normalnie i ja też sobie
                  pomyślę, że skoro można, to i ja pewnie też mogę bez problemu.
                  Wszyscy karmimy się jakąś tam nadzieją i trochę złudzeniami.

                  Nie mam racji?


              • Gość: jeremy Re: chodzi o to co zawsze IP: *.manc.cable.ntl.com 24.09.08, 15:35
                Poza tym wydziwęk wypowiedzi zdradza, że gościu "brandzluje" się swoją pensją i
                z góry zakłada, że każdy ma gorzej niż on.

                - no dokladnie:-) mowilem, ze jak napisze, ze ja i cale grono moich przyjaciol
                nie mieszka w 20 osob w domku, i nikt nie stoi z kalkulatorem przy polkach z w
                supermarkecie (i nawet w zyciu nie widzialem takiej osoby), to zostane od razu
                ochrzczony mianem wywyzszajecego sie brandzlujacego marzyciela-filozofa:-)

                poza tym to ty przeciez przedstawiles strasznie ubogi obraz polaka na emigracji.
                dlatego rozumiem, ze moja wypowiedz mogla ci sie wydac lekko wywyzszajaca, bo po
                prostu ja ani nikt z ludzi, z ktorymi sie zadaje nie zyje wedlug przytoczonych
                przez ciebie realiow. w sklepach bardzo czesto slysze jezyk polski, ale jescze
                nie widzialem kogos z kalkulataorem w reku. strasznego pecha masz!

                • Gość: Dosia Re: chodzi o to co zawsze IP: 195.33.121.* 24.09.08, 17:29
                  O ile sobie przypominam to caly czas mowa byla o cieciu za granica.
                  A tacy, przyznasz, zyja w 20 w jednym domu i robia zakupy w
                  najtanszych miejscach. Problem byl taki, ze komus wydaje sie, ze
                  ciecia za granica od razu stac na samodzielne mieszkanie (pewnie
                  jeszcze bez kredytu).
      • Gość: Kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.stk.vectranet.pl 23.09.08, 13:59
        To co napisal portobello_belle to jest zalosna prawda,zalosna
        poniewaz nie jest to normalne.
        Jedynym wyjsciem dla niektorych(ktorzy z pewnych wzgledow nie
        wyemigruja) byl by chyba 4 rozbior polski...
        PS Jeszcze lepije jest w skandywani-np Noerwegia
        • mojekontolalala Re: O co tu chodzi??????????? 23.09.08, 14:21
          noooo kraina black metalu, dawaj do norwegii mnie :)
          znów se włosy zapuszcze co tu musiałem ogolić :P
          kleru nie będę widział, dawaj mnie do norske :D
          w lato nie za gorąco i w skórze można chodzić :D
      • Gość: . Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 23.09.08, 20:07

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=85024930
        albo o to

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=84994340
        albo o dziesiątki innych wątków tego typu które nie są jakąś dziennikarską bajką
        a chłodnym opisem rzeczywistości.
        • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 23.09.08, 20:09
          No i kwoty są niestety też rzeczywiste.
        • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 21:57
          Cóż. Jednak co warsiawka, to warsiawka. Ja 4 lata temu w urzędzie w Warszawie zarabiałem dużo więcej... Pytanie tylko jako kto, ten ktoś chce się zatrudnić. Młodsi referenci zarabiali 4 lata temu 1280 na rękę, a to najniższe stanowisko właśnie ze średnim wykształceniem.

          Ok. Smutna historia. Ale czy należy na podstawie jednego przypadku, bądź nawet 1000 podobnych zakładać, że to reguła? Za granicą ludzie też tracą prace w rozmaitych okolicznościach, też czasem nie dostają wypłat i w tym momencie wisi im skąd są i gdzie żyją.

          Staram się być sprawiedliwy i patrzeć bez emocji.
          • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 23.09.08, 22:04
            Echh no dobra, to pojedyncze przypadki. Słuchaj a nie słyszałeś może już jakichś
            głosów wśród Anglików że też chcą emigrować do Polski? Tu mają szansę nareszcie
            godnie zarobić. Pewnie dla nich też jakieś fajne stanowiska by się u nas znalazły.
            • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 23.09.08, 22:45
              Wiem, wiem :)" Mów do słupa, a słup d...a" He, he. Też mi się to czasem ciśnie na język jak czytam niektóre wypowiedzi.
              Anglicy nie będą masowo emigrować do Polski z wiadomych przyczyn i nie będziemy zaczynać głupiego tematu.
              Dość powszechnym jest jednak fakt, że wielu Anglików przeprowadziło się do Polski i chcą tu mieszkać. Zazwyczaj mają dziewczyny Polki i pewnie dlatego :) Ale co? Emigrują do nas. Też za coś muszą żyć. Inna sprawa, że prymitywny polski pracodawca chętniej zatrudni Anglika niż Polaka. W koncu będzie miał "lepszego" pracownika, nie? Z zachodu, z całkowitą pewnością lepiej wykształcony. No i w końcu najważniejsze - zna angielski. Może nie w stopniu w jakim wymagany jest na dane stanowisko ale na pewno lepiej niż Polak.
              Żebyś nie wykrakał :)) Teraz tutaj zaczyna się największy kryzys gospodarczy od 60 lat i to WIDAĆ. Nie wiadomo co angolom strzeli do głów.
              A tak na poważnie, to nawet gdyby w Anglii zaczęła się wielka bieda, to zapewniam Ciebie, że żaden z nich nie ruszyłby tyłka NIGDZIE w poszukiwaniu pracy. Poznałem trochę ich mentalność. Lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo. Naród zagadka więc. Taki leniwy, a taki bogaty. Może wyjaśnienia tego fenomenu należałoby poszukać w historii tego kraju, a warto ją poznać.


              • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 23.09.08, 23:04
                Gość portalu: KIKI napisał(a):


                > Inna sprawa, że prymitywny polski pr
                > acodawca chętniej zatrudni Anglika niż Polaka. W koncu będzie miał "lepszego" p
                > racownika, nie?

                No jasne że tak. A taki Anglik w związku z kryzysem gospodarczym od ręki ochoczo
                zacznie pracować za 1000zł netto. Chyba dawno polskiej prasy biznesowej nie
                czytałeś bo u nas kryzys też to się zaczyna, nawet dzisiaj w radiu mówili, że
                wyobraź sobie nasze wynagrodzenie nie będzie już rosło w tak szybkim tempie. A
                zobacz co się na giełdzie dzieje, stopy procentowe, zaostrzenia w dostępie do
                kredytów.

                > Może wyjaśnienia tego fenomenu należał
                > oby poszukać w historii tego kraju, a warto ją poznać.

                Masz na myśli zamieszanie na giełdach londyńskich w czasach bitew Napoleona czy
                reformy Thatcher? Jakaś wskazówka.
                • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 10:19
                  Zapewne znasz historię Anglii na tyle, żeby znać ich dokonania na polu podbijania i kolonizacji innych narodów. Sami Anglicy wypowiadają się w dzisiejszych czasach na ten temat bardzo ostrożnie. Temat wzbudza wiele burzliwych dyskusji. Jedni Anglicy są ze swojej kolonialnej historii dumni inni mniej.
                  Czy wiedziałeś, że metro londyńskie zostało w większości zbudowane "z pomocą" emigrantów z Azji i Afryki? Pisząc z pomocą nie mam na myśli stawki godzinowej. oczywiście nie dotyczy stacji budowanych współcześnie, a JEDYNIE tych do lat 80tych.
                  Wiedziałeś, że Angia w dalszym ciągu czerpie wymierne korzyści z byłych kolonii, pomimo, że wszystkie te kraje są niby niepodległe?
                  Mieszkańcy byłych koloniii ładują co roku miliardy funtów do kieszeni "królowej". Dlaczego?
                  Wizy czasowego pobytu, pobytu stałego, pozwolenia o pracę, określone sumy jakie muszą mieć "na koncie" żeby ubiegać się o przedłużanie powyższych itp itd.
                  Trochę to nie tak, biorąc pod uwagę, że ci wszyscy ludzie są "potomkami królowej", nie sądzisz?
                  Jak wysokie są opłaty? Różnie. Od 1000f za przedłużenie pobytu do nawet kilku tysięcy za możliwość pobytu stałego. Do tego określone sumy pieniędzy, które "emigrant" musi wpuścić w obieg gospodarki UK. Dla Australijczyków wymagane jest 50 000f. Sami Anglicy nazywają te działania otwarcie "prezentem dla królowej".
                  To wszystko pompuje co roku w gospodarkę UK CIĘŻKIE MILIARDY funtów, a Anglia, co nie od dziś wiadomo, jest krajem "mega socjalnym". Tutejsze zasiłki naprawdę pozwalają "nie zabawiać" się w pracę na etacie. Wyjątkowo skrupulatni w tej dziedzinie są właśnie Anglicy i co sprytniejsi emigranci z byłych kolonii.
                  Idąc przez osiedla socjalne w Londynie, w co drugim oknie zobaczysz dumnie rozpostartą angielską flagę. No cóż. Może też byłbym dumny z moich pradziadów, dzięki którym mógłbym teraz siedzieć na tyłku i nic nie robić.
                  Wielu Anglików do dziś tęskni za tą "mocarstwowością" swojego kraju i nie różnią się tym zbytnio od współczesnych Rosjan.
                  Dlatego tak chętnie otworzyli rynki dla "nowej Europy". Dla nich każda forma "pomocy" z zewnątrz jest na wagę złota. Każdy emigrant z nowej EU musi wpłacić "na dzień dobry" 90f za tzw WRS, (worker registration scheme)który jest jednorazowym podatkiem za możliwość pracy. Jedni płacą inni nie płacą. Ci, którzy nie płacą nie mają z tego powodu żadnych problemów w pracy o ile ich pracodawca nie kontynuuje ekspansji kolonialnej "w białych rękawiczkach". Wtedy możesz nawet wylecieć z pracy.
                  Dziadek mojego kolegi z pracy powiedział mi, że gdyby nie ta kontynuacja "tradycji", UK byłabo dzisiaj raczej biednym krajem.

                  Gdybyś przyjechał i zobaczył jak Anglicy wykonują swoje prace, jak w ogóle do pracy podchodzą, jaka jest jakość usług i poziom intelektualny Anglików, to zrozumiałbyś jak to wszystko pięknie działa. Obecnie zbliża się największy kryzys od 60 lat. Już nawet ten rozpasany budżet nie wyrabia pod naciskiem socjalu.




                  • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 24.09.08, 13:02
                    Gość portalu: KIKI napisał(a):


                    > Gdybyś przyjechał i zobaczył jak Anglicy wykonują swoje prace, jak w ogóle do p
                    > racy podchodzą, jaka jest jakość usług i poziom intelektualny Anglików, to zroz
                    > umiałbyś jak to wszystko pięknie działa.

                    Słuchaj naprawdę byłem w wielu krajach i wiem jak to działa, raz lepiej raz
                    gorzej, ale w większości przypadków uczciwie.

                    > Obecnie zbliża się największy kryzys o
                    > d 60 lat. Już nawet ten rozpasany budżet nie wyrabia pod naciskiem > socjalu.

                    Ale powtarzam po raz kolejny, ten kryzys nie dotyczy tylko Anglii. Tak samo
                    zaczyna powoli wkraczać do całej Europy w tym Polski. Poczytaj trochę np. na
                    www.money.pl .

                    A co do tego że nikt z twoich znajomych nie zarabiał poniżej 3000 i że pewnie
                    wszyscy tyle zarabiają to znajdź na money.pl artykuł w którym podano nie średnie
                    statystyczne zarobki w Polsce ale medianę. Zobaczysz wtedy ile tak naprawdę w
                    Polsce się zarabia (prócz twoich znajomych oczywiście).
            • mojekontolalala Re: Może chodzi o to: 24.09.08, 09:39
              pojedyncze przypadki ? trzy koła dobre...
              same pojedyncze przypadki w koło
              • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 10:26
                Nie chcesz chyba powiedzieć ,że każdy pracownik w Polsce jest z góry skazany na podobne rzeczy. Na niewypłacanie pensji, na wyrzucanie z pracy bez powodu itd.
                Bądźmy sprawiedliwi do cholery. To, że ktoś padł ofiarą takiego burdelu, nie oznacza, że każdy też padnie.
                Co do wysokości zarobków ciężko się wypowiadać. Ty napiszesz, że szczytem możliwości jest 1500zł, a ktoś inny, że 3000zł. Jeszcze inny zrobi "oczy" na 3000, bo sam zarabia 9000zł.
                To są wszystko SUBIEKTYWNE odczucia. Nie napiszesz teraz, że nie mam racji... (?)
                • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 10:42
                  Ja robię "oczy" na pensje niższe niż 2000, bo sam 5 lat temu zarabiałem około tego i nie dociera do mnie, że ludzie inteigentni i wykształceni 5 lat później zarabiają po 1200. I to nie oznacza, że będę wszystkim wciskał, że w Polsce nie da się zarobić więcej jak 2000. Z raportu GW, który od rana wisi na głównej wynika, że da się nawet 5 i 7 i kilkanaście. Ty jak sądze napiszesz, że takie zarobki, to tylko po znajomości.
                  Znajomy mojej dziewczyny pracuje w Providencie :)) w dziale windykacji i zarabia na rękę z dodatkiem grubo ponad 3000 (chyba, że ściemnia - no trzeba to założyć)Nie chodzi jak to się wielu wydaje z bejsbolem i nie napier...ala niesolidnych pożyczkobiorców. Siedzi za biurkiem jak typowy urzędas i obdzwania wyżej wymienionych. No ale wiadomo. Firma złodziejska. Tak?
                  Mój znajomy jeszcze z czasów licealnych - żaden geniusz - pracuje jako copywrighter w agencji reklamowej i wyciąga nawet 5000 miesięcznie i wiem ,że nie wciska mi kitu, bo widzę jak żyje, a rodziców nie ma majętnych. Nie przesiaduje w pracy po nocach, nie pracuje "25 godzin na dobe". Kupili z żoną mieszkanie w zeszłym roku na kredyt i płacą 1900 miesięcznie raty tego kredytu. Co? Bierze łapówki? Dorabia na boku? A może kradnie? Koleś ukończył dziennikarstwo na UW.
                  • Gość: Kxiadz Re: Może chodzi o to: IP: *.stk.vectranet.pl 24.09.08, 13:04
                    Tak to prawda
                    Jak zaczynalem jako szczyl kariere zawodowa w roku 2001(mam paski)w
                    glupim markecie Auchan,zarabailem 1150zl netto!!
                    Dzis majac doswiadczenie oferuja mi kwote nawet brutto
                    (1200brutto!!!!!!!!)tak,taki maja tupet.
                    Malo tego,zasilek na dzien dzisiejszy jest taki sam jak kilka lat
                    temu!!!
                    A chyba nie musze mowic o ile SET PROCENT zycie podrozalo!!!
                  • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 24.09.08, 13:36
                    A powiedz mi jeszcze jak ty 5 lat temu znalazłeś pracę w urzędzie za 2000zł?
                    Konkurs był? Wiesz dziwi mnie to bo mam sporo znajomych w różnych urzędach i
                    instytucjach państwowych, na różnych stanowiskach i w dniu dzisiejszym jedna
                    Pani naczelnik zarabia 2500 netto. Dlatego trochę mnie to zdziwiło twoje 2000 na
                    start i to jeszcze 5 lat temu.
                    • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 14:12
                      No. jesli będziemy między sobą poszukiwać tych co kłamią, to dyskusja nie ma żadnego sensu. Bo jak sądze do tego dążysz. Chcesz mnie przyłapać na kłamstwie tak? Pociągnąć za język?

                      Nie wiem w jakim mieście masz znajomych. W Warszawie młodszy referent zarabiał w 2005 roku 1280 na rękę. Stanowisko, na które przyjmują ludzi ze średnim wykształceniem. Na stanowiska czysto urzędnicze (praca biurowa - nie kadra kierownicza, dyrektorzy, naczelnicy) nie rozpisuje się żadnych konkursów i dobrze o tym wiesz.
                      O moim zatrudnieniu zadecydował trochę przypadek, trochę szczęście. Od przemiłej Pani urzędniczki, która mnie obsługiwała, a później została dobrą koleżanką, podczas luźnej rozmowy dowiedzialem się, że poszukują do pracy w dziale, w którym pracowała i w jaki sposób mogę się postarać o zatrudnienie.
                      Tylko tyle. Może czasem trzeba trochę wyjść życiu na przeciw, a nie pieprzyć w koło, że na chleb nie ma.
                      Poprzednią i pierwszą pracę - dział funduszy emerytalnych w nationale nederlanden, znalazłem ze zwykłego ogłoszenia z GW (wersja papierowa). Nikt mnie nie oszukiwał na rozmowie kwalifikacyjnej, nie zadawał głupich pytań, a później nikt mnie nie oszukiwał w wypłatach.
                      Najwyraźniej jestem w czepku urodzony - Przepraszam.
                      • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 24.09.08, 14:21
                        Gość portalu: KIKI napisał(a):

                        > No. jesli będziemy między sobą poszukiwać tych co kłamią, to dyskusja nie ma ża
                        > dnego sensu. Bo jak sądze do tego dążysz. Chcesz mnie przyłapać na kłamstwie ta
                        > k? Pociągnąć za język?

                        Nie, nie o to chodzi. Mieszkam w mieście wojewódzkim i zarobki które podałeś jak
                        na urząd są kosmiczne.


                        > W Warszawie młodszy referent zarabiał
                        > w 2005 roku 1280 na rękę. Stanowisko, na które przyjmują ludzi ze średnim wyksz
                        > tałceniem.

                        To wyobraź sobie że teraz w większości miast wojewódzkich taki referent zarabia
                        średnio 1350-1400 brutto. Miasta Poznań, Szczecin, Wrocław, Gdańsk. Tam mam
                        znajomych. Gratuluję, jeżeli w Warszawie jest naprawdę tak dobrze.

                        > Na stanowiska czysto urzędnicze (praca biurowa - nie kadra kierownic
                        > za, dyrektorzy, naczelnicy) nie rozpisuje się żadnych konkursów i dobrze o tym
                        > wiesz.

                        Nie? W administracji publicznej? To co robią te wszystkie ogłoszenia za 1000
                        netto w BIP różnych instytucji?

                        > O moim zatrudnieniu zadecydował trochę przypadek, trochę szczęście. Od przemiłe
                        > j Pani urzędniczki, która mnie obsługiwała, a później została dobrą koleżanką,
                        > podczas luźnej rozmowy dowiedzialem się, że poszukują do pracy w dziale, w któr
                        > ym pracowała i w jaki sposób mogę się postarać o zatrudnienie.
                        > Tylko tyle. Może czasem trzeba trochę wyjść życiu na przeciw, a nie pieprzyć w
                        > koło, że na chleb nie ma.
                        > Poprzednią i pierwszą pracę - dział funduszy emerytalnych w nationale nederland
                        > en, znalazłem ze zwykłego ogłoszenia z GW (wersja papierowa). Nikt mnie nie osz
                        > ukiwał na rozmowie kwalifikacyjnej, nie zadawał głupich pytań, a później nikt m
                        > nie nie oszukiwał w wypłatach.
                        > Najwyraźniej jestem w czepku urodzony - Przepraszam.

                        Nie mów hop, jeszcze w Polsce nowej pracy nie masz.
                        • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 14:42
                          No nie mówię. Nie martw się.
                          Ok. Możemy uznac, że miałem mnóstwo szczęścia te parę lat temu. Może tak, może nie...
                          Ale umówmy się, że szukanie pracy opierające się wyłącznie na wysyłaniu stosu komputerowej makulatury, której jak się okazuje nawet nikt nie czyta, to szukanie bierne. Czyż nie?
                          Może warto czasem być miłym dla tych krnąbrnych urzędasów czy innych tzw. Pań i Panów. Jak widać na moim przykładzie, to przynosi to efekty. Mogłem jak każdy z petentów wkur..ać się, że tak wolno, że gorąco, że burdel, a owej dziewczynie nawciskać osobiście, że jest powolna i głupia.
                          Co do zarobków w urzędach w Wawie, to nie ode mnie już zależy. Ja ciągle utrzymuje kontakt z paroma osobami z urzędu i znam ich zarobki. Zarabiają niewiele ponad 2000 na rękę i rzeczywiście nie są to kolosalne wzrosty w stosunku do lat poprzednich. Zaznaczam, że ani ja ani moi znajomi nie byliśmy referentami lecz inspektorami. Może tutaj tkwi szczegół. Wszyscy z wykształceniem wyższym. Kto wie? Może BAiSO zarabia więcej niż np. wydział komunikacji.
                          Mam nadzieję, że źle mi nie życzysz na powrót :)
                          Pozdro
                          • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 24.09.08, 14:54
                            Gość portalu: KIKI napisał(a):


                            > Mam nadzieję, że źle mi nie życzysz na powrót :)
                            > Pozdro

                            W żadnym wypadku. Nie należę do takich osób a jeżeli ci się rzeczywiście uda
                            znaleźć coś konkretnego bez tzw. pracy po znajomości to będę ci gratulował.
                      • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 24.09.08, 14:33
                        Gość portalu: KIKI napisał(a):

                        > Nie wiem w jakim mieście masz znajomych. W Warszawie młodszy referent zarabiał
                        > w 2005 roku 1280 na rękę. Stanowisko, na które przyjmują ludzi ze średnim wyksz
                        > tałceniem.

                        Wygląda na to że będziesz miał przykrą niespodziankę po powrocie do kraju,
                        zobacz te konkursy:
                        praca.gazetapraca.pl/0,4001,,1222259340265,,,,,,,,,referent.html . I
                        zobacz ile jest z wymaganym wyższym (np. wyższe wyższe prawnicze,
                        administracyjne lub ekonomiczne).
                    • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 14:22
                      Wybacz ale zaczyna wyglądać na to, że Polska, w której żyłem i
                      pracowałem ja, to nie ten sam kraj, w którym żyłeś Ty.
                      Inaczej nie da się tego wyjaśnić.
                      A co do zarobków naczelnika urzędu. Niech sobie będzie naczelnikiem.
                      Pytanie tylko jakiego działu/ delegatury etc.
                      • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 24.09.08, 14:30
                        Jasne, zawsze można to do tego sprowadzić. Mało zarabia bo mógł mieszkać w
                        Warszawie... No wybacz.
                        • Gość: KIKI Re: Może chodzi o to: IP: *.range81-159.btcentralplus.com 24.09.08, 14:50
                          W małym miasteczku za granicą też zawsze zarobisz dużo mniej niż w
                          stolicy. Nie ma w tym nic dziwnego. Zastanawiam się kogo w takim
                          razie poszukują obecnie urzędy? Referent z wykształceniem prawniczym.
                          I on będzie zarabiał 1200? Wygląda to jak jakieś kuriozum. W to chyba
                          nie uwierzę. "Za moich czasów" koleżka ze średnim startował jako
                          młodszy referent i mógł "awansować" na referenta. Jeśli w
                          międzyczasie ukończył studia, mianowano go inspektorem. Jeśli
                          natomiast zaczynało się pracę z wyższym, to z mety miałeś inspektora.
                          Najwyraźniej co urząd to obyczaj. Może podniesiono wymagania. Bo jak
                          inaczej to wytłumaczyć?
                          • Gość: . Re: Może chodzi o to: IP: 83.168.106.* 24.09.08, 14:58
                            Gość portalu: KIKI napisał(a):

                            > Zastanawiam się kogo w takim
                            > razie poszukują obecnie urzędy? Referent z wykształceniem prawniczym.
                            > I on będzie zarabiał 1200? Wygląda to jak jakieś kuriozum. W to chyba
                            > nie uwierzę.

                            A widzisz, a ja znam inspektorów którzy tyle zarabiają. Są po prawie, ale nie
                            mieli w rodzinie prawnika.


                            > "Za moich czasów" koleżka ze średnim startował jako
                            > młodszy referent i mógł "awansować" na referenta. Jeśli w
                            > międzyczasie ukończył studia, mianowano go inspektorem. Jeśli
                            > natomiast zaczynało się pracę z wyższym, to z mety miałeś inspektora.
                            > Najwyraźniej co urząd to obyczaj. Może podniesiono wymagania. Bo jak
                            > inaczej to wytłumaczyć?

                            Ale samo stanowisko tak naprawdę nie jest tu istotne, bo pomiędzy młodszym
                            referentem/referentem/inspektorem często nie ma dużej różnicy obowiązków. Chodzi
                            bardziej o to że zatrudniając referenta za 1000 netto, po 3 mc dajesz mu "awans"
                            na inspektora i podwyżkę 50zł. Jest pewnie część osób które tak się ucieszą z
                            awansu pominą już to że zarabiają 1050 po podwyżce. Autentyczna sytuacja.
      • Gość: Kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.stk.vectranet.pl 24.09.08, 13:18
        Ale jest tez druga strona medalu!A mianowice,moj szwagier zaczynal w
        pewnej firmie logistycznej na przelomie roku 2000,zaczynal za tysiac
        zlotych,dzis zarabia adekwatnie do stazu/doswiadczenia/kosztow zycia
        3000zl+(netto)...,jest ok?jest bardzo ok!!!Pytanie sie nasowa ile
        jest takich podobnych firm w polsce?1/20 a moze 1/100 czy nawet
        1/1000!!!!
        Przyklad szwagra mozna odbierac jak wygrany los na loteri?A czy
        takie cos nie powinno byc na porzadku dziennym!!!Ale w tym po*ebanym
        kraju zwanym polska to jest nie realne bo frajerzy nie chca godziwie
        placic a nie ze nie "maja z czego"!!!Bo wiedzia ze zawsze znajdzie
        sie ten ktos kto podejmie sie pracy za bardzo smieszne pieniadze nie
        zalezne od stawnowiska,,,a tam u gory z tego szydza:(((

        PS dla przykladu na dzien dzisiejszy jezeli bym zostal w Auchanie
        zarbial bym ok 1500 netto ;)
        • Gość: novice Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 16:43
          tutaj oferta pracy (ale pracodawca przynajmniej stawke podał co
          rzadko się zdarza)

          wroclaw.gumtree.pl/c-Praca-biuro-administracja-PRACOWNIK-BIUROWY-CENTRUM-WROC-AWIA-W0QQAdIdZ76142902
          • Gość: novice Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 16:44
            czy ktoś wie ile to będzie netto?
            • Gość: Kxiadz Re: O co tu chodzi??????????? IP: *.stk.vectranet.pl 24.09.08, 16:56
              845zl
              PS google nie gryzie ;)
      • Gość: kacha Re: O co tu chodzi???????????no wlasnie.. IP: *.gprs.plus.pl 24.09.08, 17:28
        Jestem od paru miesiecy tutaj-po 15 latach w Niemczech.Nie jest tak
        zle-Niemcy nie maja tyle wolnego czasu i luzu w pracy.Tam sie na
        nich "szczeka". A i moich znajomych stac na wiecej niz ludzie z
        przed 15 laty w Polsce, ktorzy nie kombinowali.Kto ma glowe na karku
        i dyscypline,da sobie niezle rade. Radze szukac zajecia zwiazanego z
        wykorzystaniem jezyka obcego i znajomosci komputera(Office?).A
        jesli sa mozliwosci finansowe,dobrze poczytac prase ,ktora doradza w
        co zainwestowac ,ile kasy potrzeba i ile mozna zarobic.(albo
        franchising-czy jak sie to pisze,nie pamietam).Trzeba jednak byc
        upartym i miec kase na utrzymanie na jakis czas.
        Tu ogolnie sie marudzi.Mam kolege,ktory tylko jeczy,jak zapytac,jak
        leci.Ale chatka 300m2, Jeep, zona sportowe auto, sprzataczka,
        ogrodnik i masa innych pie...nikomu nie potrzebnych. To nie moj
        swiat, ale takich jest sporo.I marudza bez konca. Gdzie tu prawda?
        Nie mam ani lepiej ani gorzej niz tam, bo to jest kwestia
        nastawienia.W tej sytuacji najlepiej sprobowac robic to , co sie
        umie najlepiej.I sie rozwijac na bierzaca.Chocby przez internet.
        Pozdrawiam.Kacha
      • Gość: . KIKI wróciłeś już? IP: 83.168.106.* 30.09.08, 10:08
        KIKI nie wiem czy już jesteś w naszej dżungli ale zobacz tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=85140495 to pewnie też jeden z
        tych, których widujesz jak wydają kasę w galeriach i co twierdzą że do
        wszystkiego można dojść ciężką pracą.
        • Gość: . Re: KIKI wróciłeś już? IP: 83.168.106.* 16.10.08, 14:53
          I co. Cisza. Czyży w Polsce już nawet internetu nie było? Naprawdę zaczyna to
          wyglądać na posty pisane pod publiczkę.
          • mojekontolalala Re: KIKI wróciłeś już? 16.10.08, 15:28
            hehehe
            wrócił, ale mu laptok sie spsuł, dostał prace ale nie może z niej po opłaceniu
            czynszu już ani opłacić netu ani nowego laptoka kupić :]
            baaa może mieszka ale na prąd go nie stać ;] w końcu na łonie ojczyzny
            patriotyzmem żyje :)
            • Gość: spokojna Re: KIKI wróciłeś już? IP: *.cable.quicknet.nl 09.02.09, 01:26
              Przebrnęłam z niejakim trudem przez wszystkie posty w tym dziale odpisze tak:
              Kiki jak chcesz wrócić nic cie nie powstrzyma... patriotyzm nie grzech... Odpowiem tylko z Własnego doświadczenia. Pracy szukałam w pl rok po studiach (wtedy najlepsza pedagogiczna uczelnia w kraju) jako polonista, sekretarka nie pogardziłabym nawet praca w piekarni.. Taka bylam zdesperowana. Nauczyciel stażysta zarabiał ok 1000 zł na miesiąc- mnie by wystarczyło, ale nawet za taka pensje mnie nie chcieli. Moj kolega ze studiów - prymus same piątki, stypendium naukowe - nie dostał pracy jako nauczyciel w szkole gdzie był wakat na polonistę, na to miejsce przyjęli dziewczynę po licencjacie (siostrzenice dyrektora szkoły, zapłacą jej mniejsza pensje). Koledzy ze studiów- pracują nawet jako kanary w autobusach - bo nie ma zapotrzebowania na nauczycieli polonistów- Jak to już ktoś smutno napisał. I co ? Wyjechałam, w ciężkiej depresji ,za granice- do Holandii. Zaczynałam od pierwszej posady, jaka mogłam dostać. Byłam au pair za pensje - 300 euro miesięcznie- (nie śmiejcie się). Zostałam w tej rodzinie 2 lata. Potem dzięki tej właśnie rodzinie dostałam, o dziwo, prace w szkole ( 2h w tyg- wolontariat -nie znałam ani słowa po holendersku), ale zawsze coś. Ciężko pracowałam - ale ludzie tu dostrzegli moja wiedzę i umiejętności oraz kwalifikacje zawodowe szybko tez zostałam z wolontariuszki( tu wolontariat jest płatny) do pro. Moj dyplom został zaakceptowany nie pracuje jako polonista ale jako pedagog i owszem w placówce przyszkolnej zarabiam brutto jakieś 2800 euro miesięcznie i po opłaceniu wszystkiego( w tym podatków najwyższych) w Europie zostaje mi na rękę jakieś 600 euro. Sama znalazłam sobie mieszkanie i dzięki swojej wytrwałości i umiejętnościom- mam prace, która kocham i nie zamieniłabym jej na żadna inna. I jak ktoś mi mówi, ze uciekłam z Kraju, to śmieje mu się w twarz - z takimi doświadczeniami jak ja- każdy, by wyjechał. Nie ryzykowałam nic- teraz mowie w 3 obcych językach( ciągle uczę się holenderskiego). Po 3 latach osiągnęłam stabilizacje życiową w obcym kraju; na dodatek w dużym mieście. Wielu innym w tym czasie się nie udało. W pl nie miałam innych perspektyw jak: mieszkać z rodzicami i zaciągać kolejne kredyty, popadać w długi, byle tylko przeżyć. Na prace tym bardziej szans nie było. Wiec proszę nie idealizujcie mi kraju który prosto powiedziawszy mnie "nie chciał" ! I jeszcze jedno- jako polonistka- byłam niesamowita patriotka i idealistka, ale życie weryfikuje nasze poglądy i jak to już wcześniej ktoś tu napisał:

              "patriotyzm ma swoje granice a na miłość trzeba zasłużyć, tą granicę władze i elity naszego kraju dawno przekroczyły"
              Tym co decydują się teraz wrócić nie zazdroszczę, ale i nie odradzam, jeżeli nie umieli odnaleźć się na emigracji- po prostu nie mieli silnej psychiki i nie potrafili walczyć o swoje i tym trudniej będzie osiągnąć im sukces w skorumpowanej , nepotycznej Polsce . Zycze powodzenia.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka