Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Inżynier w kryzysie

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 17:45
    niech autor przeczyta jeszcze raz pierwsze zdanie i się zastanowi co ma na myśli
    Obserwuj wątek
      • Gość: Mike Poszukiwani? Chyba "inżynierzy" sprzedaży... IP: *.cust.tele2.pl 29.01.09, 18:17
        Jakoś nie widziałem, żeby polskie firmy biły się o np. inżynierów chemików.
      • sselrats Inżynier w kryzysie 29.01.09, 18:41
        Postep jest. 25 lat temu inzynier w Polsce marzyl aby zarabiac 50
        dolarow miesiecznie. Teraz ma srednio ponad 1,5 tysiaca.
        • Gość: ixi Re: Inżynier w kryzysie IP: 94.78.156.* 29.01.09, 20:23
          tylko, ze za te 1,5 nadal niewiele moze
        • Gość: wykidajlo2 Re: Inżynier w kryzysie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.09, 23:28
          No tak, tylko że mieszkanie, które otrzymałem w 1979. roku (64m2)
          kosztowało według takich przeliczników 300$. Parę lat temu sprzedałem
          za 70000zł i kupiłem za to domek jednorodzinny na wsi.
      • gronostaj8 ale jacy inżynierowie? 29.01.09, 19:16
        inżynier to bardzo szeeeeeeeeerokie pojęcie. I wogóle skończcie te mity o rynku pracy dla inżynierów bo mało w tym prawdy.

        Rozchwytywani są programiści, informatycy z setkami kursów i certyfikatów (administratorzy sieci) i budowlańcy (póki co). Reszta inżynierów pracuje marnie, za marne pieniądze i przeważnie nie w zawodzie. Znam dużo inż. chemików, inż. fizyków, inż. mechaników, inż. ochrony środowiska którzy po roku szukania pracy dali sobie spokój i znaleźli cokolwiek aby żyć.

        Polska to nie jest kraj dla inżynierów i nigdy nie był - tu nie ma przemysłu, tu nie ma ośrodków R&D, nie mamy nowoczesnych instytutów. Mamy za to przestarzały system nauczania na politechnikach (zero współpracy z przemysłem), kiepską kadrę naukową która głównie skupia się na utrzymaniu etatu. A zamiast instytutów i R&D mamy montownie lodówek, samochodów na których inżynierowie robią za techników.
        • Gość: wawiak Dokładnie. Masz rację. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 23:35
          Jestem chemikiem po PW i to niestety prawda co napisałeś.
        • Gość: dr inż. n.chem. Re: ale jacy inżynierowie? IP: *.tpnet.pl 30.01.09, 07:05
          Jest to w 100% prawda.

          Ale 1000x kłamstwo powtórzone staje się prawdą.
          Niech gawiedź wierzy, że kraj się rozwija.................
          • posraldescu Re: ale jacy inżynierowie? 30.01.09, 12:01
            Ciekawe kto wymyśla szajs sypany codziennie w miliony pralek. A wydawałoby się że bez chemii żyć się nie da. Kto to kurna robi?
            • Gość: bambi7 Re: ale jacy inżynierowie? IP: 195.205.60.* 20.12.09, 14:37
              Praktycznie wszystkie technologie związane z chemią są zachodnie
              (np. Niemcy). Nawet oryginalny niemiecki "Ariel" pierze lepiej niż
              ten, który można znaleźć na polskich półkach sklepowych.
        • Gość: bambi7 Re: ale jacy inżynierowie? IP: 195.205.60.* 20.12.09, 14:33
          A dzisiejsza rzeczywistość wygląda tak...... firma produkująca
          maszyny rolnicze w pn.-wsch. Polsce wysyła do Polit. Biał. list z
          prośbą o "zainteresowanie" studentów mechaniki studiujących na
          ostatnich latach, aby wzmocnili oni szeregi tej firmy. Polit. nie
          jest w stanie wysłac nikogo(!), gdyż program nauczania nie jest
          zbieżny z wymogami tejże firmy - odsyłają do Mnisterstwa, które
          podobno "blokuje" wszelkie zmiany w szkolnictwie wyższym.
          Ministerstwo "odbija piłeczkę" pisząc, iż każda inicjatywa szkoły
          wyższej będzie chętnie przez nich poparta, ale nikt nie wyszedł do
          nich (Ministerstwa) na czas z taką inicjatywą. MATRIX. A przemysł
          czeka.... dopóki nie padnie.
      • Gość: gfrhgfhg Informatyka i Finanse IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.09, 19:25
        Praca jest w tym kraju dla informatyków i księgowych - reszta zero
        ofert....takie są realnia, oczywiście dla ludzi po studiach....
      • Gość: moe Artykuł nieprawdziwy IP: *.homenett.pl 29.01.09, 19:59
        BDI to lipa może z 60 ofert mają ha ha ha
      • Gość: aaa Re: Inżynier w kryzysie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.09, 20:33
        Panie Inżynierze ....

        I tylko po takim kierunku mogę nazwać osobę inżynierem, jesli
        usłyszysz na ulicy taki zwrot do siebie to znaczy że nim jesteś, a
        takich zawodów jest niewiele.
        • Gość: gfrhgfhg Re: Inżynier w kryzysie IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.09, 20:35
          tylko inzynierow sa tabuny ;]
          • Gość: inżynier PS Re: Inżynier w kryzysie IP: *.globalconnect.pl 29.01.09, 20:43
            Starzy jeszcze są ale młodych już nie ma bo wola marketing ekonomię i inne popierdułki studiować. Jeszcze kilka lat a inżynier to będzie KTOŚ przekonacie się.
            • Gość: inzynier Re: Inżynier w kryzysie IP: *.centertel.pl 29.01.09, 21:07
              Mam nadzieję że do tego dojdzie... Póki co musiałem nauczyć się ekonomii,
              zarządzania i tych innych popierdułek żeby jako tako prządz. Ale chętnie zacznę
              być prawdziwym inżynierem, byle przed emeryturą. Tato (też inżynier) zawsze mi
              mówił że z inżyniera da się zrobić managera gorzej odwrotnie :)
              • Gość: gfrhgfhg Re: Inżynier w kryzysie IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.09, 21:38
                W zupełności się z Tobą zgadzam. Kiedyś sam chciałem pójść na inż
                jednak wybrałem te nauki ekonomiczne i wychodzę o wiele lepiej
                aniżeli koledzy po polibudach. Inna kwestia dlaczego tak mówi się o
                boomie na inż. wielu moich znajomych daje się na to złapać...
            • Gość: gfrhgfhg Re: Inżynier w kryzysie IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.09, 21:37
              Wiesz co, owszem polibudy mają problem z naborem, ale powiem Ci, że
              mieszkam w rejonie gdzie do polibudy jest 5-10 km i generalnie
              każdy, ale to każdy facet ma mgr inż. Fakt, że byle czego, ale ma.
              Ludzie ci jak nie mają znajomości to na ogół wykonują pracę fizyczna
              i to zarówno Ci po LO czy zawodówce, a sa mgr inż. Ludzie robią
              zawodówkę, maturę i nawet tacy mają mgr inż - więc sory ale jak dla
              mnie ten tytuł tak samo jak mgr jest totalnie zdewaluowany. Co do
              poziomu na polibudzie to mam w rodzinie mgr inż. (młodych) i nawet
              matmy na maturze nie zdawali, a przechodzą politechniki bez
              większych problemów.

              Dziś lepiej się na rynku sprzedaje się to zarządzanie czy finanse.
              Na własnym przykładzie i znajomych mogę powiedzieć, że bardzo trudno
              po kierunku technicznym zrobić dośw., a po ekonomicznym jest bardzo
              łatwo. Swoją drogą uważam technczne za trudniejsze - ale jednak
              poziom pikuje oooostro w dół. Paradoxem jest to, że na uniwerek
              ciężko się dostać, a na polibudę biorą każdego. No i uważam, że
              liczba inż się wcale nie zmiejszy, produkowani są wciąż nowi,
              polibud w skali kraju jest też bardzo dużo, a po wielu kierunkach
              nie ma pracy...
              • Gość: loop Re: Inżynier w kryzysie IP: *.105.192.213.cable.satra.pl 29.01.09, 22:06
                ... to idz na polibude i ją skończ a nie piszesz takie farmazony frajerze!!! no chyba ze Ci gul skoczył:) pozdrawiam-inz
                • Gość: gfrhgfhg Re: Inżynier w kryzysie IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.09, 22:12
                  Z całym szacunkiem, ale przez całą edukację podstawową i średnią
                  miałem z matematyki ocenę bdb, a ludzie którzy mieli mierne i ledwo
                  przechodzili z klasy do klasy kończą spokojnie....więc gadaj zdrów :)
                  • Gość: qqryq Re: Inżynier w kryzysie IP: *.wro.vectranet.pl 29.01.09, 22:55
                    Koleś, jest inżynierja i jest kierunek inżynieryjsko podobny. Wygląda na to, że twoi znajomi to zwykli frajerzy, którzy poszli na inżyniera stawiania słupów. Skończ sobie (bez zwalania) elektrotechnikę / elektronikę, telekomunikację, automatykę i robotykę czy informatykę. Jak masz 3 z matmy, to lepiej idź na marketing i zarządzanie bo na IT odpadniesz na pierwszym semestrze.
                    pozdrowienia - inż. z dobrze płatną i pewną pracą i to od zaraz po skończeniu studiów.
                    • Gość: gfrhgfhg Re: Inżynier w kryzysie IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.09, 10:43
                      Niestety nie trafiłeś, bo jeden ze znajomych z "pałą" z próbnej
                      matury z matmy studiuje "telekomunikację i informatykę" - podobno
                      jest taki kierunek, co więcej kończy ją planowo :)

                      Ten od marketingu lepiej wyjdzie niż nie jeden inż, bo inż musi mieć
                      doświadczenie, żeby mieć dobrą pracę lub wogóle pracę - przerabiałem
                      to w rodzinie...
                      • Gość: Xyz Re: Inżynier w kryzysie IP: 93.159.132.* 30.01.09, 12:26
                        > Niestety nie trafiłeś, bo jeden ze znajomych z "pałą" z próbnej
                        > matury z matmy studiuje "telekomunikację i informatykę" - podobno
                        > jest taki kierunek, co więcej kończy ją planowo :)

                        A to bardzo ciekawe. Jednak dla kontrargumentu przytoczę Ci przykład - rok temu
                        u mnie na wydziale Elektrotechnikę skończyło 56 osób, zaczynało coś koło 120.
                        Zapewniam Cię że nie wszędzie jest tak samo jak myślisz.
                  • Gość: inżynier Re: Inżynier w kryzysie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.09, 00:14
                    masz zupełną rację, wszystko zależy od uczelni ;) dla przykładu mature rozszerzoną z mat. zdałem na 4 a analize mat. robiłem 3 razy :)
              • Gość: tentamten Re: Inżynier w kryzysie IP: 193.189.116.* 29.01.09, 22:54
                właśnie dlatego że po polibudzie ciężko zrobić doświadczenie zawód
                inżyniera-fachowca będzie zawsze lukratywny. Pracuję w firmie gdzie
                wszyscy inżynierowie z uprawnieniami zarabiają pięciocyfrowe sumy, i
                mimo że to budownictwo, nie narzekamy na brak pracy (faktem jest, że
                to budownictwo przemysłowe, ale statystyki odnoszą się do całego
                sektora). pozdrawiam
                • Gość: gfrhgfhg Re: Inżynier w kryzysie IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.09, 10:45
                  > właśnie dlatego że po polibudzie ciężko zrobić doświadczenie zawód
                  > inżyniera-fachowca będzie zawsze lukratywny.

                  Taaa, raczej doświadczenie zrobią ci którzy mają znajomości, a
                  reszta 90% na bezrobocie...

                  Pracuję w firmie gdzie
                  > wszyscy inżynierowie z uprawnieniami zarabiają pięciocyfrowe sumy,
                  i
                  > mimo że to budownictwo, nie narzekamy na brak pracy (faktem jest,
                  że
                  > to budownictwo przemysłowe, ale statystyki odnoszą się do całego
                  > sektora). pozdrawiam

                  Przyjęliście kogoś bez doświadczenia? ale szczerze.... Jeśli nie to
                  przeczytaj to co napisałem wyżej o doświadczeniu.
              • Gość: asdf Re: Inżynier w kryzysie IP: 195.82.180.* 30.01.09, 00:25
                Z tym, że zarobki w ekonomii i zarządzaniu są lepsze niż u inżynierów się zgodzę.

                > Na własnym przykładzie i znajomych mogę powiedzieć, że bardzo trudno
                > po kierunku technicznym zrobić dośw., a po ekonomicznym jest bardzo
                > łatwo

                Nie do końca tak jest, bo taki inż mech jednak ma jakiś profil zawodowy, są
                branże i zajęcia w które może uderzać, a ekonomia jest bardzo szerokim pojęciem,
                nie wyobrażam sobie, że po 5 latach studiów można zgłębić choćby małą jej część.

                Swoją drogą uważam technczne za trudniejsze - ale jednak
                > poziom pikuje oooostro w dół. Paradoxem jest to, że na uniwerek
                > ciężko się dostać, a na polibudę biorą każdeg

                No tu niestety masz rację, ale to wina systemu który płaci uczelniom nie za
                osiągnięcia naukowe, a za każdego studenta. Brakuje też ofert dla
                najzdolniejszych (np. możliwość uczestniczenia w badaniach, stypendia) Takie
                osoby wybierają bardziej prestiżowe kierunki -jak np. medycyna
              • Gość: omc inzynier Re: Inżynier w kryzysie IP: *.217.146.194.generacja.pl 24.02.09, 23:09
                Witam, polecam ci najpierw dostac sie na jakas polibude(chocby tylko na pierwszy semestr) na jeden z tych kierunkow gdzie uwazasz ze kazdego biora, no i przetrwac. Np. na Pwr najmniej oblegane sa kierunki na wydziale podstawowych prob. tech. matematyka, badz fizyka techniczna czy jakakolwiek. I zobaczysz dlaczego tak malo osob idzie na taki kierunek ze, tam nawet progu punkotowego nie ma. Bo generalnie pier... takie glupoty ze az zal mi sie ciebie robi. Do reszty co napisales dodam tylko no comment.
      • Gość: Mgr inż Inżynier w kryzysie IP: *.stk.vectranet.pl 29.01.09, 22:57
        Mam 30 lat praktyki HVAC, uprawnienia projektowo - wykonawcze,
        biegły sądowy i co? Od kilku lat poszukuję pracy.
        • Gość: Seniorita Re: Inżynier w kryzysie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 23:18

          > Mam 30 lat praktyki HVAC, uprawnienia projektowo - wykonawcze,
          > biegły sądowy i co? Od kilku lat poszukuję pracy.

          Moze dlatego, ze nikt nie wie co to HVAC?
          • Gość: tentamten Re: Inżynier w kryzysie IP: 193.189.116.* 29.01.09, 23:31
            inżynierowie wiedzą co to HVAC. W instalacjach zawsze było ssanie na
            rynku, także teraz, więc jest to jakaś ściema. Albo nie znasz
            angielskiego. Bo bez języka faktycznie kiepsko..
          • zigzaur Re: Inżynier w kryzysie 09.02.09, 09:33
            HVAC = heating / ventilation / air conditioning (ogrzewanie/wentylacja/klimatyzacja)

            Każdy, kto był w większym domu handlowym, biurowcu czy hotelu, wie, co to jest.
            To po prostu branża budowlana.
        • Gość: Krociech A mnie hydraulik ostatnio IP: *.sm-rozstaje.pl 30.01.09, 08:06
          zaśpiewał 17 tysięcy za tydzień pracy (materiały: rury po 3 złote za metr i dwa takie mosiężne z otworami).
          Wziąłem innego, ale o czymś to jednak świadczy. Niech Pan założy działalność i zmieni region?
      • Gość: Seniorita analitycy Banku Danych o Inzynierach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 23:16
        Najbardziej smieszy mnie okreslenie "analityków Banku Danych o Inżynierach". BDI
        to moim zdaniem zupelnie niepowazna firemka majaca jakies niesamowite kontakty w
        Wyborczej i usilujaca zyskac w ten sposob rozglos.
        Wejdzcie na ich strone i zamowcie sobie raport o placach. Mozna peknac ze smiechu.
        • Gość: inż. drogowiec BDI to niepoważna firma, ale lepszych nie ma IP: *.tktelekom.pl 30.01.09, 09:11
          Dostaję ciągle od nich jakieś oferty dla których w ogóle nie
          spełniam wymagań, tylko mi skrzynkę zaśmiecają a konkretów brak. Z
          drugiej strony lepszych portali dla inżynierów nie znam, może wy coś
          podpowiecie?
        • Gość: świeżozatrudniony Re: analitycy Banku Danych o Inzynierach :) IP: *.bdi.com.pl 08.06.09, 15:04
          ja niedawno zamówiłem taki raport i przyznam, ze bardzo pomógł mi on
          wynegocjować wynagrodzenie adekwatne do stanowiska, o które sie
          ubiegalem. Okazało sie, ze firma, gdzie zostałem zatrudniony, zna
          BDI i sama korzysta z ich raportów, które od miesięcy pomagają jej w
          ksztaltowaniu polityki wynagrodzeń w firmie. Raporty odzwierciedlają
          pewien trend na rynku. Nie wiem co w nich śmiesznego, niepoważnego.
          Moze nieznalazłaś w nich odpowiednich dla Ciebie informacji. Może
          warto sięgnąć po niej obszerne lub bardziej zrozumiale dla Ciebie
          opracowania.
          • Gość: Kolo buhahha piszesz z bdi.com.pl? IP: *.tvk.torun.pl 09.09.09, 16:01
          • Gość: :-) BDI - kupa smiechu :) IP: *.acx.pl 20.12.09, 17:13
            dziubek ... Twoje IP ! buheheheh
      • Gość: xxxl Inżynier w kryzysie IP: *.tsi.tychy.pl 30.01.09, 01:14
        Jestem inzynierem mechanikiem i automatykiem, prog podatkowy
        przekroczylem w maju wiec nie jest tak zle.
        Prawda jest taka ze trzeba znac z 2 jezyki obce i miec duzo praktyki
        oraz kursow ukonczonych wtedy jest sie wiarygodnym specialista.
        Poza tym jak studia na Polibudzie to tylko dzienne (wyjatkowo
        wieczorowe) bo takie weekendowe uczenie jest do kitu poniewaz nie ma
        tyle laborek i cwiczen, ktore wbrew pozorom wyrabiaja jakies pojecie.
        Pozdrawiam kreatywnych inzynierow !
        • Gość: juzek Re: Inżynier w kryzysie IP: 144.177.50.* 30.01.09, 08:20
          Hej kolego

          Jesli to nie jest zle, to ja nie wiem jak to nazwac. Na zachodzie
          inzynier czesto nie musi znac zadnego obcego jezyka, nie musi miec
          nie wiadomo jakiej praktyki i kursow, mgr inz przed nazwiskiem,
          ciotek, wojkow i nie wiem jeszcze kogo po firmach, i setki
          mniejszych i wiekszych kursow doksztalcajacych, zeby godziwie
          (powyzej sredniej)zarabiac

          Pozdrawiam
          • Gość: bambi7 Re: Inżynier w kryzysie IP: 195.205.60.* 20.12.09, 14:52
            Jeśli chodzi o język angielski, to oczywiście że połowa inżynierów
            na świecie nie musi znać obcego języka, bo dla nich przeważnie jest
            to język ojczysty (USA, Wlk. Brytania, Kanada, Australia, Indie,
            Norwegia) - nawet w Niemczech uczy się angielskiego dzieci od
            najmłodszych lat. U nas taki system nauczania angielskiego
            funkcjonuje dopiero od 10 lat.

            Spróbuj jechać za granice znając tylko j. polski - powodzenia....
        • Gość: moe Re: Inżynier w kryzysie IP: *.homenett.pl 30.01.09, 09:57
          Jestem inzynierem mechanikiem i automatykiem, prog podatkowy
          > przekroczylem w maju wiec nie jest tak zle.
          > Prawda jest taka ze trzeba znac z 2 jezyki obce

          Jezeli znasz języki ,to za każdy zarobisz z 2 tyś zł ,bez mgr inzyniera ;)
      • Gość: Rywin GWno prawda IP: *.gsp.bellsouth.net 30.01.09, 02:43
        kolejny debilny artykulik majacy zapelnic szpalty updajacej gazety
      • czemu_ja Kryzys???? dla inzynierow???? niemozliwe 30.01.09, 07:00
        taaa, jak szedlem na polibude, to od 1. roku slyszalem jak to sie beda o mnie,
        inz. mechanika, pracodawcy bili, jak to bede przebieral w ofertach.
        skonczylem polibude 2-3 lata temu i okazalo sie ze siedze po uszy w g... tzn w
        kryzysie :]
      • Gość: s Inżynier w kryzysie IP: 195.60.182.* 30.01.09, 09:19
        Ja przepraszam bardzo ale Ci narzekający ze pracy nie mogli znaleźć to jaką
        Politechnikę kończyli i w jakim trybie? Bo zasadnicza różnica jest czyś kończył
        politechnikę w e Wrocławiu, Warszawie, Łodzi czy może filę w Pcimiu czy innej
        Koziej Wólce i to jeszcze w trybie zaocznym.
        Co do wypowiedzi poprzedników a i owszem: na Uniwerek o wiele trudniej się
        dostać ale praktycznie z wszystkich przyjętych kończy jakieś 90%, Na polibudzie
        do ostatniego roku "dozywa" jakieś 30% z czego tylko połowa robi dyplom a reszta
        kończy go przez parę lat równocześnei pracując (u mnie na roku ze 180
        zaczynający osób zakończyło studia jakieś 20).
        Zaczęłam pracę jeszcze na piątym roku, i mimo iz jestem dziewczyną (a po Polsce
        dalej krazy stereotyp że dziewczyny sa gorszymi inzynierami) to nie byłam na
        bezrobociu ani jednego dnia.
        • Gość: mscslv Re: Inżynier w kryzysie IP: 82.160.69.* 30.01.09, 09:44
          a ja jestem budowlancem skonczylem technikum budowlane i
          politechnika krakowska zaocznie z tytulem inzyniera, pracuje juz
          5lat w jednej z najwiekszych firm budowlanych w polsce jestem
          kierownikiem budowy. Śmiesza mnie słowa niektórych studencików
          dziennych na tematy tych zaocznych, poniewaz z mojego doswiadczenia
          wynika, ze ci pierwsi to w wiekszosci maminsynki utrzymywane przes
          swoich rodziców, nie zadko az do 25 roku zycia i dluzej, natomiast w
          moim mniemaniu absolwent studiów zaocznych jest juz o wiele
          bardziej "dorosłym" i odpowiedzialnym pracownikiem. Zdaje sobie
          sprawe ze to co napisałem nie jest gegulą i moze wypowiadam sie
          krzywdzaco i stronniczo, ale niestety takie mam doświadczenia. Wiec
          prosze traktujmy sie sprawiedliwie, bo sposób w jaki zdobywa sie
          wiedze to niestety nie wszystko, liczy sie równiez umiejetnosc jej
          wykorzystania....
          • Gość: UWMK Krew mnie zalewa jak to czytam. IP: *.chello.pl 30.01.09, 10:45
            Powiem Wam jak ja widzę branżę inżynierską, post troche przydługawy będzie, ale krócej się nie da .Skończyłem politechnikę w czerwcu i jest nieciekawie. Byłem na stażu w międzynarodowej korporacji blisko 9 miesięcy, ale na przełomie września i października firma zaczęła szukać oszczędności i tacy młodzi jak ja polecieli grupowo w pierwszej kolejności. Pracą tego nie nazwę bo 700 zł to śmiech na sali. Jak poszedłem do menadżera mówiąc mu ze się obroniłem i chciałbym porozmawiać o jakiejś podwyżce to szybko zakończył temat i stwierdził że się spieszy na spotkanie;). Generalnie staż w tej wspaniałej firmie polegał na uzyskiwaniu przez firmę taniej siły roboczej. Mój szef "inżynier" miał obowiązki technika na zachodzie, a ja o jeden stopień mniej czyli miałem obowiązki kolesia z zawodówką. I tak firma brała młodych i pracowaliśmy za darmo.Od czasu jak przeszła fala zwolnień pracy NIE MAM. Chciałbym iść w ścieżkę konstrukcyjną, ale w tym zakresie doświadczenia nie mam wcale. Jak się starałem o takowe w czasie studiów to firmy albo nie odpowiadały wcale, albo się odzywały i nic nie wynikało z tego. Przykładowo idę do firmy dają mi kompa i mówią, żebym coś tam w Catii porobił. Ja umiejąc tyle co sam się nauczyłem z zacnych wydawnictwa Helion( bo na uczelni nie było nigdy zajęć z PRo-E,Catia etc) nie jestem w stanie zachwycić CAD designerów w n-letnim doświadczeniem. Zaczynają kręcić nosem, a ja się ich pytam czy nie mógłbym powiedzmy dostać miesiąca czy 2-óch żeby się podszkolić, podpatrzeć to i owo, i będą mieli ze mnie pożytek. Gość na to , że oni szukają kogoś od zaraz.... Pytam jak zdobyć doświadczenie skoro firmy kompletnie nie są zainteresowane żeby trochę włożyc w wyszkolenie sobie pracownika. Praca jest ale dla inż. sprzedawców. Po co więc studiować, żeby komuś jakiś klimatyzator wciskać, do takiej pracy można iść po liceum tyle że się będzie wciskało jogurty, ale w sumie co to za różnica. Nawiązując jeszcze do stażu, widziałem na czym polega praca inż. w zakładzie produkcyjnym zachodniej firmy... i nie ma to nic wspólnego z inżynierią, polega to głównie na wklepywaniu numerków do excela i patrzeniu się jakie piękne wykresy z tego wychodzą. To co robią w większości ludzie posiadający tytuł mgr.inż. można robić po miesięcznym przeszkoleniu bezpośrednio po liceum. Nie ma u nas prawie wcale działów R&D i tak to wygląda, Polacy wkręcają śrubki i robią za trochę lepiej opłacanych Chińczyków. Jak się sprawdza ogłoszenia na portalach z praca to pracy dla konstruktorów mało, i jest to praca dla ludzi z doświadczeniem. 2 lata, 3 lata, 5 lat, doskonała znajomość tego i tamtego . Dlatego źle mi się robi jak czytam o tym boomie na inż. No chyba że jest boom na inż ale to coś innego niż boom na absolwenta. Obecnie rejestruję się na stronach firm w UK, Finlandii, Holandii, z dwie firmy z UK kontaktowały się ze mną telefonicznie i wybieram się na Assesment centre. Na zachodzie Graduate programs to norma u nas niczego takiego nie ma. Mam nadzieję ze uda mi się wyjechać bo w Polsce wygląda to cienko. Patrzę się na znajomych po Politechnice Krakowskiej i AGH i po widze że po mechanicznym nie tylko ja mam problem. Ludzie albo nie mają pracy,idą w finanse albo wykonują pracę technika , czyli to o czym mówiłem. Po informie owszem firmy chętnie zatrudniają, po budownictwie też nie jest źle, choć pieniądze nie oszołamiają. Już dawno się zorientowałem , ze w grodzie kraka pracy nie znajdę, i szukam w całym kraju, ale póki co nici z tego... . I tak wygląda dwudziestoparoletniego człowieka, który bardzo dobrze zna angielski, ma chęć do pracy i otwarta głowę.... Na studiach przykładałem się do nauki, oceny miałem dobre , ale para idzie w gwizdek, jeżli wkrótce nie znajdę ciekawej pracy to będę uważał wybór studiów technicznych za wielką porażkę. Pozrawiam cierpliwych , którzy przeczytali ten post, musiałem to z siebie wyrzucić, dla higieny psychicznej:).
            • Gość: gfrhgfhg Re: Krew mnie zalewa jak to czytam. IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.09, 10:50
              > Pytam jak zdobyć doświadczenie skoro firmy kompletnie nie są
              > zainteresowane żeby trochę włożyc w wyszkolenie sobie pracownika

              Moi znajomi mają dokładnie ten sam problem, ale generalnie występuje
              on w każdym zawodzie, z tym, że marketingowca, finansistę prościej
              wyszkolić niż inżyniera...i jeszcze jest jakaś szansa...że ktoś
              weźmie bez doświadczenia...


            • Gość: juzek Re: Krew mnie zalewa jak to czytam. IP: 144.177.50.* 30.01.09, 13:02
              hej
              kiedys splodzilem podobne dzielo. Zgadzam sie z toba w calej
              rozciaglosci. Dobre doswiadczenie mozna zdobyc w malych i srednich
              firmach ale tam zwykle placa marnie. Jak umiesz angielski to sie
              nawet nie zastanawiaj tylko wyjezdzaj, ale robote zalatwiaj z
              Polski, no chyba ze uda ci sie zaczepic w Wawie w ktorejs z
              wiekszych zachodnich firm, one tez maja jakies sensowne szkolenia.
              Ja juz okres pracy w wielkiej zachodniej firmie w Polsce mam za
              soba, wymagania kosmiczne w tym 2 jezyki obce, a praca technika lub
              operatora cad. Wyjechalem z kraju i nie zaluje
              Wracajac do kwestii jezykowej: albo czlowiek jest dobrym inzynierem
              albo poliglota. Pytanie brzmi: nie mozna tego pogodzic? Odpowiadam:
              mozna, mozna jeszcze podyplomowke z zarzadzania robic i inne tego
              typu kwiatki, tylko cholera albo czlowiek chce byc dobrym inzynierem
              albo innym nie wiadomo czym.

              pozdro
              • waleryp Re: Krew mnie zalewa jak to czytam. 13.06.09, 15:11
                http://efs.seka.pl/projektowanieCAD/
              • Gość: lotnictwo Re: Krew mnie zalewa jak to czytam. IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.09, 21:31
                Wszystko sie zgadza pracuje w najwiekszej lotniczej firmie w Polsce
                mam 1690 netto jezyk znam na poziomie a2 ale zeby sie rozwinac
                cokolwiek zrobic sie nie da ludzie poprostu Ci nie pozwola a motto
                to: nadgorliwosc gorsza od faszyzmu. Co to wogole jest pracowalem z
                innych dziedzinach na studiach zeby dorobic ale z takim chamstwem,
                prostactwem, zazdroscia (nawet o 20 zl przy wyplacie) nie wspomne o
                ty jak ktos cos wie to nic nie robi bo za duzo wie trzeba sie z
                poziomem zrownac paranoja, a szkolenia to bhp i p.poz. Nasi
                dziadkowie sie w grobach przewracaja kiedy walczyli za
                Ojczyzne.Pozdro
            • Gość: figielek Re: Krew mnie zalewa jak to czytam. IP: *.xdsl.centertel.pl 05.02.09, 00:17
              a może www.fakro.pl/htmli/12.php ? tam mają R&D i maszyny też sobie sami
              projektują na potrzeby wewnętrzne - można się dużo nauczyć.
            • Gość: inzynier Re: Krew mnie zalewa jak to czytam. IP: *.telecom.kz 22.08.09, 11:28
              Wątek jest nieco stary, ale musiałem dodać coś od siebie. Podpisuję się pod tym tekstem obydowami rękami. Mam dokładnie identyczne spostrzeżenia. Jestem po AGH i jak tak dalej będzie, to się zwijam się z tego grajdołu przynajmniej na jakiś czas.

              Pozdrawiam wszystkich sfrustrowanych inżynierów ;)
            • Gość: gosc Re: Krew mnie zalewa jak to czytam. IP: *.strong-pc.com 09.09.09, 12:08
              napisales super list!
        • ruch0606 Kochana pani InżynierKA w kryzysie 02.02.09, 12:23
          Inżynier w kryzysieIP: 195.60.182.*

          KOCHANIE,
          jesteś dziewczynom, CZY JUŻ kobietom? Albo NAWET KOBIETĄ.
          To zapraszam do WSPÓŁPRACY, czyli COLLABORATION.
          ZROBIMY sobie dobrze I opracujemy patent-wzór UŻYTKOWY-PROJEKT
          RACJONALIZATORSKI- jestem skłonny PODZIELĆ się z TOBĄ sukcesem-
          AUTENTYCZNIE- bez jaj, chociaż z JAJAMI.
          POST SCRIPTUM:
          A przy okazji zobaczysz jak się współpracuje z panem MINISTREM
          MIROSŁAWEM DRZEWIECKIM z EPIPY donTUSKa SŁAWOMIRA NOWAKA.
          A ESTIME
          mgr inż. mechaNIC TADEUSZ PIECZONKA "60+"-ZIELONY
          11-cie years SANStravail/JOBless , non sans TRAVAIL WHISTLEblower
          ul. SZMARAGDOWA 31
          59 900 ZGORZELC / 075 649 30 44 / WWW.ROPOIWZK.COM / RUCH040404@WP.PL


          *******************
          Gość portalu: s napisał(a):

          > Ja przepraszam bardzo ale Ci narzekający ze pracy nie mogli
          znaleźć to jaką
          > Politechnikę kończyli i w jakim trybie? Bo zasadnicza różnica jest
          czyś kończył
          > politechnikę w e Wrocławiu, Warszawie, Łodzi czy może filę w
          Pcimiu czy innej
          > Koziej Wólce i to jeszcze w trybie zaocznym.
          > Co do wypowiedzi poprzedników a i owszem: na Uniwerek o wiele
          trudniej się
          > dostać ale praktycznie z wszystkich przyjętych kończy jakieś 90%,
          Na polibudzie
          > do ostatniego roku "dozywa" jakieś 30% z czego tylko połowa robi
          dyplom a reszt
          > a
          > kończy go przez parę lat równocześnei pracując (u mnie na roku ze
          180
          > zaczynający osób zakończyło studia jakieś 20).
          > Zaczęłam pracę jeszcze na piątym roku, i mimo iz jestem dziewczyną
          (a po Polsce
          > dalej krazy stereotyp że dziewczyny sa gorszymi inzynierami) to
          nie byłam na
          > bezrobociu ani jednego dnia.
      • Gość: Ekolog HVAC Inżynier w kryzysie IP: *.stk.vectranet.pl 30.01.09, 13:15


        Zawsze mnie ciekawi skąd ci dziennikarze biorą te informacje.
        W Polsce, od pewnego czasu, wystąpiły dwa światy: medialny i realny.
        Skutkuje to ciągłym spadkiem nakładów prasy.
        Bo który inżynier kupi taką gazetę, z której wyczyta, że na niego
        czeka mnóstwo wolnych miejsc pracy.
        Ja jestem inżynierem, mgr, z wieloletnią praktyką, stosownymi
        uprawnieniami i od kilku lat szukam pracy.
        Dawałem mnóstwo ogłoszeń, zresztą moi koledzy też, i co?
        Pracy jak nie ma, tak nie było.
      • Gość: 28-pracy/15-projek Inżynier w kryzysie IP: 87.204.34.* 30.01.09, 14:38
        Z mojego stażu widać, że nie jestem młodym absolwentem więc moje problemy są inne. Mam wiele doświadczeń i dokonań projektowanych i wdrożonych urządzeń. Ciągle się uczę i uzupełniam zakres moich możliwości. Najbardziej brakuje mi języka angielskiego, którego w czasach "socjalistycznych" uczyłem się po łebkach. Kto mógł wtedy przewidzieć obecną teraźniejszość. Obsługę programów CAD - owskich uczyłem się w marszu. Ale nie to ( rysowanie ) jest w pracy inżyniera najważniejsze. Trzeba mieć otwartą głowę chęć do inowacji i odwagę do podejmowania ryzykownych rozwiązań, które nie zawsze kończą się sukcesem. A dziś dodatkowo warto mieć umiejętkości do sprzedania siebie i swoich pomysłów. Jak czyta się historię odkryć i wynalazców to w tym zakresie nie wiele się zmieniło. Może jedynie to, że prawdziwy postęp następuje dzisiaj mniej skokowo i jest realizowany przez wieksze zespoły ludzi.
        Człowiek myślący chciałby patrząc wstecz móc znaleźć w swym życiu zawodowym powody do satysfakcji. Znaleźć je można przez udział w wielkich zadaniach - budowach, przedsięwzięciach, w których łatwiej uzyskać zadowalający poziom powierzonej nam odpowiedzialności.Wbrew krysysowi takie zadania będą realizowane ( energetyka ,drogi itp.). Zachęcam wszystkich młodych do udziału w nich. Młodośc to czas najlepszy na takie wyzwania. Ale i drobne wdrożone inowacje też mogą być ich źródłem. Nie mam dla młodych kolegów gotowych recept na sukces zawodowy ale trzymam za nich kciki tak w pracy w kraju jak i zagranicą. Może jedno może ich pocieszyć że dziś nie ma "bezpiecznego miejsc" z którego można by spokojnie przyglądać się kryzysowi. Pozdrawiam wszystkich niespokojnych duchem i umysłem.
        • Gość: designer Re: Inżynier w kryzysie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 20:43
          Całkowicie się zgadzam! Szczególnie z tym że nie ma "bezpiecznego miejsca".
          Myślę że młodymi ludźmi świeżo po studiach kieruje też niesamowity głód od razu
          dobrej pracy. Musicie sobie uświadomić że to się osiąga małymi krokami a
          rzeczywistość okazuje się brutalna. Tym bardziej teraz, gdy firmy NAPRAWDĘ nie
          stać na trwonienie pieniędzy na ludzi bez doświadczenia. Teraz wszyscy będąc pod
          presją nakręcają niebezpieczną "spiralę" w korporacjach. Przykro mi. Trzeba to
          przeczekać. Teraz pracodawcy dyktują warunki na rynku. A na zachodzie
          "czarnuchów kontraktowych" z egzotycznych krajów pozbywają się najpierw. Widzę
          to po ludziach którzy wracają z UK. Tam na kryzys zareagowano szybciej.
          Pozdrawiam
      • Gość: Wicked Inżynier w kryzysie IP: *.dynip.asn.pl 31.01.09, 00:24
        Politecnika Śląska, Informatyka dzienne, 5 rok, 90 % ludzi pracuje (jak nie więcej), duża część za więcej niż średnią krajową. Nawet ci co nigdy orłami nie bylo nie mają problemów z pracą. Jak się chce to można. Z resztą już od 3 roku ludzie normalnie pracują. Chociaż zdaję sobie sprawę, że informatyk to specyficzny zawód i mmy trochę łatwiej. Z resztą tutaj pracodawca się nie pyta "Jaką uczelnię Pan skończył", ale "Co Pan potrafi", oceny są mało ważne.
      • ruch0606 JAKI kryzys?szkolenia idą pełną parą 02.02.09, 11:45
        "TAK czy owak, zawsze NOWAK".= www.bdi.com.pl/kontakt.html =
        kontakt@bdi.com.pl
        <kontakt@bdi.com.pl>=<biuro@bdi.com.pl>=media@bdi.com.pl
        <media@bdi.com.pl>

        www.3dcad.pl/ 3DCAD.pl
        www.3dcad.pl
        Portal 3DCAD.pl został zaprojektowany i wykonany przez inżynierów
        dla inżynierów, tak aby w jednym miejscu w internetowej sieci zebrać
        wszystkie informacje jakich potrzebuje dzisiejszy inżynier, designer
        czy konstruktor. Informacji na temat nowoczesnego i popularnego
        oprogramowania, opinii o nim, lokalizacji dystrybutorów, dostępności
        na polskim rynku jak również informacji o sprzęcie: stacjach
        roboczych, kartach graficznych, monitorach.


        SZANOWNI PAŃSTWO,
        od 11-tu lat znajduję się OUT, a więc i dzisiaj-obecnie, jestem
        siłą rzeczy ULOKOWANY w owej 40% grupie społecznej INŻYNIERÓW
        polskich- a do tego MASTERS of SCIENCE, którym zwisa owo BADANIE
        opinii publicznej.
        PROBLEM jest innej MIARY-natury. Czy POLSKĘ stać na to żeby pan
        PIECZONKA korespondował sobie z EKIPĄ donTUSKa , jak w tym
        dowcipie "PISZ na BERDYCZÓW".

        AD MERITUM:::
        Właśnie przeczytałem w poczytnym DZIENNIKU [trwa wielka akcja
        promocyjna czytelnictwa DZIENNIKA , do której się przyłączyłem w
        specyficzny dla mnie sposób-vide= DZIENNIK proponuje gaście 1
        żarówkę bo www.wwf.pl tak chce. A w tym samym czasie znakomity
        uczestnik polskiej GOSPODARKI ENERGIA-Pro z WROCŁAWIA reklamuje w
        GAZECIE WYBORCZEJ swój pomysł REKLAMOWY = "NAJLEPIEJ OŚWIETLONA
        POSESJA- KONKURS FOTOGRAFICZNY " - w ramach MEHR Licht]. Czy to jest
        jakaś SWOISTA aberracja umysłowa POLSKIEGO LUDU? Coś na kształt
        społecznej quasiSCHIZOFRENII, czy tylko człowieczy LOS, który tylko
        mrówkom każe dbać o MROWISKO i ""ciągnąć w jedną stronę""?.
        NO i mamy NOWY temat w ramach AGENDY 3 X 20. Hasło miesiąca LUTY
        2009" WIRTUALNA elektrownia[ senatora MISIAKA- nieustanne i wciąż
        pozdrowienia od PIECZONKI FOR-pour GRANDtravail senatora MISIAKA] w
        nowej ojczyźnie MONsieur Dyrektora CLAUDE ACQUARTa
        ". Dla CIEKAWSKICH -ciekawskim OBJAŚNIAM , że CLAUDE przyjechał do
        nas ROBIĆ nam dobrze i zarządza siecią sklepów CASTORAMA. No i
        szkoduje polskiemu INŻYNIEROWI JOBshering za co najmniej 1PLN- bez
        przesady OCZYWIŚCIE, bo w górnej granicy co najwyżej DYCHA.
        NO to panie PREMIERZE donTUSK, zapytajmy, co MONsieur Dyrektor
        CLAUDE ACQUART może zrobić dla TUSKa, jak w tym zgranym dowcipie
        prezydenta DŻONA KENNEDY-ego " Nie pytaj co kraj może dać TOBIE, Ty
        powiedź , co możesz zrobić dla KRAJU nad Wisłą". I żeby było JASNE,-
        precyzyjniej, idzie mi o to, ile uda się zaoszczędzić panu
        dyrektorowi PAWŁOWI MAZANOWI z CASTORAMY Łagów k. ZGORZELCA JULI=
        kWh energii w Jego znojnej i codziennej PRACY.
        SŁUŻĘ pomocą Panie PAWLE, w ramach polerowania RZECZYWISTOŚCI- od
        POLERS.

        KONKLUDUJĄC inne WINDOWS ,
        polskiej racji STANU pana Premiera donTUSKa.
        Od kilku miesięcy nie mogę się doprosić naszych UCZYNNYCH pań =
        MPiPS= Jolanta Fedak&MRRrrrrrrrrrrrrrrrrrr=Elżbieta BIEŃKOWSKA o
        KASĘ , czyli SZMAL [ nie mylić z polskim brązowym BRAMKARZEM- nomen
        omen] o szkolenie inżynierskie w zakresie CAD i w renomowanej
        firmie PROcad przez mój URZĄD PRACY, oczywiście Powiatowy w
        Zgorzelcu , mój nr rej. 19 499-2024"i".
        Trzeba trafu Panie PREMIERZEdonTUSK , że zrobiłem taka sobie TAMOE
        NAGE do PGE BEŁCHATÓW. Co to dla nich głupie 2000 zł na 4 etapy
        kursu wspomagania komputerowego inżyniera PIECZONKI. Gdyby nawet
        zrzucili się po owe kultowe "12 groszy" barda KAZIKA , od każdego
        pracownika PGE i to jednorazowo, to nie jeden KURS wspomagania
        komputerowego bym ZALICZYŁ; prawda ze prawda PANIE prezesie PGE-
        BOT. A tak , głupio wyszło, może MINISTER SKARBU ALEKSANDER GRAD,
        zechce opowiedzieć-PO-wiedzieć swojemu PREMIEROWI, "jak to z tym
        LNEM było". przepraszam panią MARIĘ KONOPNICKĄ , że sięgam wyżyn
        LITERATURY DZIECIĘCEJ dla polskiego PREMIERA.
        "Jak to ze lnem było" - bajka M. Konopnickiej
        Maria Konopnicka "Jak to ze lnem było". Był raz król taki, co miał
        wielkie królestwo, wszelkiego dobra i bogactwa pełne, tylko że w nim
        złota nie było. ...
        paz.most.org.pl/len/bajka1.html - 21k - Kopia - Podobne strony

        INCYDENTALNIE oczywiście, bo już powracam i do DZIENNIKA= 31.01-1.02-
        2009, page 06=TECHNOLOGIE, inserat prasowy Reklama-"POSTAW NA
        NAUKĘ!". gdzie za niemałe pieniądze JAKIE? EKIPA donTUSKa zachęca
        inżyniera PIECZONKĘ = "50+"+ "55+"+ "60+" "JAK sprostać nowej
        rzeczywistości?". = " Dlatego warto wykorzystać szanse, jakie
        stwarza nam UNIA EUROPEJSKA[ z pomocą EKIPY donTUSKa] promującą
        edukację jako jeden z najważniejszych czynników rozwoju".
        SZANOWNI JAJCARZE
        i ty wielki JAROSŁAWIE "mordo Ty moja"
        z portalu na stronie www.ksztalcenieUSTAWICZNE.pl +KAPITAŁ LUDZKI+
        INSTYTUT ROZWOJU ZASOBÓW LUDZKICH+ EUROPEJSKI FUNDUSZ SPOŁECZNY,
        przeczytałem dla WAS in gremio-en bloc INNĄ DEWIZĘ wielkiego
        jajogłowego " Wyobraźnia JEST ważniejsza od wiedzy"= Kaufmann A.,
        Fustier M., Drevet A. (1975), Inwentyka. Metody poszukiwania
        twórczych rozwiązań, Wydawnictwo Naukowo-Techniczne, Warszawa. =
        www.kre-art.eu/literaturaks.html
        POSIADAM pierwsze wydanie tej pracy i zachęcam AUTORÓW reklamy w
        DZIENNIKU do zacytowania fragmentu posłowia z tej książki. A jak to
        działa w PRAKTYCE??? VOILA!!!
        W ramach projektu CONCORDE , nie udało się EUROPIE francusko-
        angielskiej zrealizować pełnego programu CONCORDE.
        MAMYza to NOWĄ odsłonę tej AFERY= program AIRbus // program
        kosmiczny na GUJANIE FRANCUSKIEJ. Prosta sprawa , kopie się tunel
        pomiędzy FRANCJĄ-WIELKA BRYTANIĄ i mamy łącze pod kanałem LA MANCHE,
        jak w cieśninie BOSFORU .
        ALE jaja panie PREMIERZE, Turek się połączył z EUROPĄ po dnie
        morza -OSŁY dardanelskie. A nasz ukochany NARCYZEK Kanclerz GERHARD
        SCHROEDER, zamiast połączyć SYBIR z ALASKĄ robi nam[ i panu posłowi
        LBICKIEMU- nie mylić z cyfrowym POLSATEM] dobrze na dnie BAŁTYKU-HA,
        HA, HA.
        biuro@instytut-rzl.pl <biuro@instytut-rzl.pl> SZANOWNI PAŃSTWO ,
        www.instytut-rzl.pl/nowa/index.php
        mamy nową GĘBĘ do wykarmienia . WYSTARCZY SOBIE ZAŁOŻYĆ stronę
        internetową z pięknie BRZMIĄCA nazwą INSTYTUT i kasa , czyli szmal
        LEJE się CIURKIEM.
        PANie profesorze DORADCO MICHALE KLEIBER "z fraucymeru PROFESORA
        LEGUTKO" od polskiego PREZYDENTA, cieszy się PAN , że PAN
        instytutami stoi. Jak w tej chińskiej BAJCE o łące z 1000-cem
        kwiatów.
        TYLKO gdzie OGRODNIK???

        Dysponujemy salą szkoleniową w centrum Opola  dla 15 osób. 
        Wyposażona jest w rzutnik multimedialny, tablicę suchościeralną i
        flipchart. Położona jest w ścisłym centrum Opola, w spokojnej i
        zielonej części  wyspy Pasieka, w odleglości kilkuset metrów od
        Rynku, stacji PKP i PKS. W sali istnieje możliwość dowolnej
        konfiguracji ułożenia stołów i krzeseł. Sala jest idealna do
        prowadzania szkoleń dla małych grup oraz do prowadzenia rozmów
        rekrutacyjnych lub spotkań biznesowych.
        Informacje i rezerwacje: 077 44 20 308
        AD VOCEM:::
        szanowni PAŃSTWO, Szanowny panie PREMIERZE-PREZYDENCIE
        przepraszam , że kpię, bo WCALE nie kpię, a TYLKO też próbuję
        zrozumieć MOJA nową SZANSĘ w ścisłym centrum Opola, a na dodatek
        wyposażone to ścisłe CENTRUM w tablicę suchościeralną i flipchart.
        WŁAŚNIE ukończyłem kolejny kurs w swoim PUPie ZGORZELEC,
        mianowicie "ABC PRZEDSIĘBIORCZOŚCI".
        SZANOWNY AXEL SPRINGER, ponieważ REDAKCJA nie odpowiada za treść
        ogłoszeń, mam robotę dla MILUSIŃSKICH pismaków DZIENNIKA= MATEUSZ
        WEBER i KLARA KLINGER. Byłbym rad, czyli WDZIĘCZNY za kwalifikowane
        dziennikarstwo i ustalenie, czy w gronie wykładowców INSTYTUTU nie
        ma przypadkiem RENI BEGER; to już się zapisuję jako 16-ty słuchacz -
        dostawimy krzesełko-w ścisłym centrum Opola.
        A ESTIME
        • ruch0606 C.d.JAKI kryzys?szkolenia idą pełną parą 02.02.09, 11:56
          SZANOWNI z AGORY, a może byście tak dołożyli ze 2000 i z 8000
          ZROBILI 10 000 SŁÓW.parole, parole, parole- pozdrowienia dla pani
          KORY.
          A ESTIME
          mgr inż. mechaNIC TADEUSZ PIECZONKA "60+"-ZIELONY
          11-cie years SANStravail/JOBless , non sans TRAVAIL WHISTLEblower
          ul. SZMARAGDOWA 31
          59 900 ZGORZELC / 075 649 30 44 / WWW.ROPOIWZK.COM / RUCH040404@WP.PL

      • Gość: ssdas Inżynier w kryzysie IP: *.chello.pl 19.12.09, 15:02
        Te zarobki biorą się stąd że nie uwzględnia się inż. siedzących na bezrobociu,
        pracujących na czarno na budowie, jako magazynierzy, operatorzy maszyn. Jak by
        wziąć realne dochody osób legitymujących się tytułem inżyniera to sytuacja
        byłaby zupełnie inna. Jest tragicznie, ledwo co można związać koniec z końcem.
        W Krakowie i okolicach jak się zarobi 1000 zł na ręke to jest rewelacja (przy
        najmniej po odlewnictwie), szkodliwe warunki, hałas, metale ciężki. Ale
        człowiek był matołem myśląc że będzie godnie żył po studiach. Ale już z
        tytułem mgr inż. człowiek się przekonał co jest wart na rynku. Spie...ne
        najlepsze lata.
        • Gość: inzynier Re: Inżynier w kryzysie IP: *.146.112.79.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.12.09, 22:32
          A ja mysle ze srednio rozgarniety inzynier zarobi w polsce 3-4tys
          netto
      • wycofany Inzyniery do lopaty! 20.12.09, 18:40
        Pracowac uczciwie na chleb z maslem i wynajety pokoik.

        ________
        Wycofany.
        Bezrobotny z powolania.
        Najslynniejszy bezrobotny z tego forum.
        Kwiat narodu.
      • Gość: pracownik Inżynier w kryzysie IP: *.147.41.164.nat.umts.dynamic.eranet.pl 29.12.09, 16:20
        Jak ktos jest matoł nawet z tytułem doktora to i matołem bedzie i
        bedzie tyrac za 2 tys a jak ktos jest przebojowy tylko z tytułem inż
        to i zarobi 10 tys netto/miesiac
        • otis12 Re: Inżynier w kryzysie 11.01.10, 10:23
          Święte słowa! Posiadanie samego tytułu nic nie znaczy, jeżeli nie idzie za nim doświadczenie i praktyczne umiejętności - inżynier bez tych dwóch rzeczy równie dobrze może iść wykładać towar do ALDI, bo i tak nikt go nie zatrudni...
          • Gość: Inzynier_serwisant Re: Inżynier w kryzysie IP: 194.25.20.* 24.01.10, 19:59
            Niestety rynek pracy dla inżynierów jest tylko w mediach wspaniałomyślny.
            Rzeczywistość jest inna. Papier w redakcji wszystko przyjmie. A bubki siedzące
            przy klawiaturze piszą bzdury. Nie ma tyle dobrej pracy jakby się wydawało. A z
            drugiej strony...
            Nie będzie inżynierem nigdy ten kto gwoździa wbić nie umie, nagwintować pręta
            albo przylutować przewodu.... A większość ludzi poszła na politechniki bo
            naczytali się bzdur w stylu: "dostaniecie biurko z komputerem i będziecie
            projektować(...)" ale co taki matoł może zaprojektować jak nigdy nic nie widział
            bo nawet swojego roweru nie naprawiał tylko wiózł do serwisu? Już nie wspomnę o
            marketingowcach, którym uczelnie wciskały kit, że przedsiębiorstwa (bliżej nie
            określone ale z zachodnim kapitałem (czytaj z dupną kasą)) czekają na wybitnych
            menedżerów... i teraz trzeba myć talerzyki w KFC w Dublinie. Inżynier powinien
            mieć wyobraźnię i siłę do działania. Trzeba nieraz szlachetne rączki zbrudzić i
            wsadzić do smaru albo innego paskudztwa. Ale jeśli z założenia chce się nic nie
            robić tylko zarabiać to nie tędy droga.

            A z drugiej strony bardzo dobry inżynier może zarabiać niewiele (bo źle trafił,
            bo w jego regionie nie ma firm itd) a drugi dziadyga może brać trzy razy więcej
            za inną niższą odpowiedzialność.
            Nie wszystkie Firmy kładą nacisk na szkolenia i rozwój - stąd zablokowane drzwi
            dla młodych absolwentów. Większość szuka z doświadczeniem, żeby wykorzystać
            maksymalnie. Zwłaszcza firemki garażowe.

            Skończenie uczelnie dla inżyniera to kopnięcie pierwszych drzwi - uczelnie
            kształcą słabo, czasem kładą nacisk na już stricte naukowe sprawy a pomijają
            praktyczne. Ale prawdziwy inżynier nie poddaje się tylko sam szuka drogi do
            samokształcenia i rozwoju. Technika galopuje więc trzeba jej dotrzymać kroku.
            Czasem trzeba zapłacić "frycowe" żeby dobrze zarabiać.

            Życzę wszystkim sukcesów zawodowych.
            • Gość: head Re: Inżynier w kryzysie IP: *.r.kbt.pl 16.06.10, 00:04
              powodzenia!
      • schweppes1 Re: Inżynier w kryzysie 29.01.15, 12:13
        Bycie inżynierem w Polsce to szczyt frajerstwa. Wiem, bo sam jestem i mam wielu kolegów inżynierów i większość z nas nigdy nie będzie zarabiała więcej od spawacza w stoczni z nadgodzinami czy właścicielki dobrze prosperującej kwiaciarni.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka