bf6688
30.01.09, 11:53
Powiem Wam jak ja widzę branżę inżynierską, post troche przydługawy będzie,
ale krócej się nie da .Skończyłem politechnikę w czerwcu i jest nieciekawie.
Byłem na stażu w międzynarodowej korporacji blisko 9 miesięcy, ale na
przełomie września i października firma zaczęła szukać oszczędności i tacy
młodzi jak ja polecieli grupowo w pierwszej kolejności. Pracą tego nie nazwę
bo 700 zł to śmiech na sali. Jak poszedłem do menadżera mówiąc mu ze się
obroniłem i chciałbym porozmawiać o jakiejś podwyżce to szybko zakończył temat
i stwierdził że się spieszy na spotkanie;). Generalnie staż w tej wspaniałej
firmie polegał na uzyskiwaniu przez firmę taniej siły roboczej. Mój szef
"inżynier" miał obowiązki technika na zachodzie, a ja o jeden stopień mniej
czyli miałem obowiązki kolesia z zawodówką. I tak firma brała młodych i
pracowaliśmy za darmo.Od czasu jak przeszła fala zwolnień pracy NIE MAM.
Chciałbym iść w ścieżkę konstrukcyjną, ale w tym zakresie doświadczenia nie
mam wcale. Jak się starałem o takowe w czasie studiów to firmy albo nie
odpowiadały wcale, albo się odzywały i nic nie wynikało z tego. Przykładowo
idę do firmy dają mi kompa i mówią, żebym coś tam w Catii porobił. Ja umiejąc
tyle co sam się nauczyłem z zacnych wydawnictwa Helion( bo na uczelni nie było
nigdy zajęć z PRo-E,Catia etc) nie jestem w stanie zachwycić CAD designerów w
n-letnim doświadczeniem. Zaczynają kręcić nosem, a ja się ich pytam czy nie
mógłbym powiedzmy dostać miesiąca czy 2-óch żeby się podszkolić, podpatrzeć to
i owo, i będą mieli ze mnie pożytek. Gość na to , że oni szukają kogoś od
zaraz.... Pytam jak zdobyć doświadczenie skoro firmy kompletnie nie są
zainteresowane żeby trochę włożyc w wyszkolenie sobie pracownika. Praca jest
ale dla inż. sprzedawców. Po co więc studiować, żeby komuś jakiś klimatyzator
wciskać, do takiej pracy można iść po liceum tyle że się będzie wciskało
jogurty, ale w sumie co to za różnica. Nawiązując jeszcze do stażu, widziałem
na czym polega praca inż. w zakładzie produkcyjnym zachodniej firmy... i nie
ma to nic wspólnego z inżynierią, polega to głównie na wklepywaniu numerków do
excela i patrzeniu się jakie piękne wykresy z tego wychodzą. To co robią w
większości ludzie posiadający tytuł mgr.inż. można robić po miesięcznym
przeszkoleniu bezpośrednio po liceum. Nie ma u nas prawie wcale działów R&D i
tak to wygląda, Polacy wkręcają śrubki i robią za trochę lepiej opłacanych
Chińczyków. Jak się sprawdza ogłoszenia na portalach z praca to pracy dla
konstruktorów mało, i jest to praca dla ludzi z doświadczeniem. 2 lata, 3
lata, 5 lat, doskonała znajomość tego i tamtego . Dlatego źle mi się robi jak
czytam o tym boomie na inż. No chyba że jest boom na inż ale to coś innego niż
boom na absolwenta. Obecnie rejestruję się na stronach firm w UK, Finlandii,
Holandii, z dwie firmy z UK kontaktowały się ze mną telefonicznie i wybieram
się na Assesment centre. Na zachodzie Graduate programs to norma u nas niczego
takiego nie ma. Mam nadzieję ze uda mi się wyjechać bo w Polsce wygląda to
cienko. Patrzę się na znajomych po Politechnice Krakowskiej i AGH i po widze
że po mechanicznym nie tylko ja mam problem. Ludzie albo nie mają pracy,idą w
finanse albo wykonują pracę technika , czyli to o czym mówiłem. Po informie
owszem firmy chętnie zatrudniają, po budownictwie też nie jest źle, choć
pieniądze nie oszołamiają. Już dawno się zorientowałem , ze w grodzie kraka
pracy nie znajdę, i szukam w całym kraju, ale póki co nici z tego... . I tak
wygląda dwudziestoparoletniego człowieka, który bardzo dobrze zna angielski,
ma chęć do pracy i otwarta głowę.... Na studiach przykładałem się do nauki,
oceny miałem dobre , ale para idzie w gwizdek, jeżeli wkrótce nie znajdę
ciekawej pracy to będę uważał wybór studiów technicznych za wielką porażkę.
Pozdrawiam cierpliwych , którzy przeczytali ten post, musiałem to z siebie
wyrzucić, dla higieny psychicznej:).