Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ...

    01.02.09, 22:08
    Czy ktoś z Was ma takie doświadczenie?

    Jak formalnie się zabezpieczyć/ mieć prawa ubezpieczeniowe dla
    siebie i rodziny / kiedy nie daje się rady pracować?

    Różne swoje aktywności rozliczałem przez swoją firmę, a ponieważ
    wszystko stało się nagle (choroba i depresja jako jej skutek), to
    ostatnie faktury wystawiłem na koniec lutego ub.roku.
    Potem "zero", zarwane projekty i klienci. Żadnych przychodów już
    przez 11 m-cy. Na firmę mam ubezpieczoną żonę i dzieci, więc z
    miesiąca na miesiąc przelewałem z oszczędności ZUS, płaciłem Biuro
    rachunkowe, itd., nie miałem siły na nic więcej.
    Mimo propozycji nie wziąłem żadnego zwolnienia (?) nie wiem czemu
    (?) - nigdy z tego nie korzystałem, nie potrafiłem podjąć żadnej
    decyji, czekałem aż mnie "szlag trafi", byłem pewny, że to nastąpi
    lada moment. Nie będę tego rozwijał, ale powiem tylko, że wiedziałem
    o depresji ale nie wyobrażalem sobie jak to poraża i niszczy
    człowieka.

    Teraz trochę zaczynam porządkować sprawy i wiem, że taki sztuczny
    stan nie może trwać. Nie jestem zdolny do walki o klientów.
    Psychiatra proponuje mi zwolnienie (nigdy nie korzystałem).
    Zastanawiam się czy:
    - zawiesić firmę
    - zamknąć firmę
    - "niby" prowadzić ale korzystać ze zwolnienia i w ten sposób mieć
    ubezpieczone dzieci, żonę i siebie (bo żona nie pracuje)


    Muszę to uporządkwoać, żeby dzieci miały opiekę lekarską, ew. jakieś
    zabezpieczenie rentowe na wypadek przedłużania się mojej złej
    dyspozycji.
    Nie mówię to o środkach na życie (to inny temat) tylko o tego typu
    zabezpieczeniu.

    Nie wiem czy żona da radę coś wziąć na siebie i pójść do pracy -
    prowadzi dom i opiekuje się 3 dzieci.

    Coś możecie doradzić - co system ubezpieczeniowy "oferuje" w takiej
    sytuacji?

    Psychiatra uznaje mój stan za dosyć ciężki i uniemożliwający pracę.

    Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę, ew. doświadczenia, znajomość aktualnych
    przepisów/możliwości, to proszę o podpowiedź.

    Pozdrawiam D
    Obserwuj wątek
      • snajper55 Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... 01.02.09, 23:13
        d1963 napisał:

        > Psychiatra uznaje mój stan za dosyć ciężki i uniemożliwający pracę.

        Czy w Twojej sytuacji renta nie będzie najlepszym rozwiązaniem ?

        S.
      • Gość: Seniorita Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.09, 23:17
        Z zagranicy znam ubezpieczenie od niezdolnosci do pracy. W Niemczech jest w ten
        sposob ubezpieczonych sporo osob. Nie wiem, czy u nas ubezpieczalnie cos takiego
        oferuja ale moze warto zapytac?
        • Gość: szokolom Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.09, 09:44
          nawet jesli są takie ubezpieczenia to ubezpieczamy sie przed ewentualnym zdarzeniem i w razie jego a nie podczas takiego zdarzenia - na ty pojegaja ubezpieczenia;/
          • Gość: ABCD Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: 83.136.224.* 02.02.09, 11:16
            Myślę że powinieneś starać się o rentę a żona pójść do pracy. To nie
            tylko twój problem.
      • Gość: Cave Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.chello.pl 02.02.09, 12:32
        Jeśli można cos doradzić... Pójście na rentę wydaje mi się niedobrym
        rozwiązaniem z tego względu, że renty są żałośnie niskie w tym
        kraju, a Ty masz 3 dzieci jak piszesz. Nie wiem, jaką dokładnie
        depresję masz zdiagnozowaną, jaki typ, ale leki nowej generacji w
        kilka tygodni znacznie mogą poprawić Twój stan. Znam osobę chorą na
        depresję i leczenie nawrotów choroby trwa średnio 3 miesiące, z tym
        że po 3 tygodniach są juz pierwsze sygnały poprawy nastroju. Nawet
        jeśli lekarz określił Twój stan jako ciężki nie poddawaj się więc.
        Idź na zwolnienie lekarskie i po leczeniu wracaj do pracy i do
        życia. A i żona powinna przejąć część odpowiedzialności (tzn. pójść
        do pracy). Powodzenia! Z depresją naprawdę można żyć latami.
        • Gość: dei Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.uk.ibm.com 02.02.09, 12:55
          "A i żona powinna przejąć część odpowiedzialności (tzn. pójść
          > do pracy)."

          a i ty powinienes przejac czesc odpowiedzialnosci - np. zajac sie dziecmi...
          • Gość: Cave Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.chello.pl 02.02.09, 13:03
            Ale czemu chcesz dowalić osobie chorej? A gdzie napisał, że nie
            zajmuje się dziećmi? Jak na razie to z postu wynika, że utrzymywał i
            ubezpieczał całą rodzinę. A teraz jest chory i ma prawo się
            podleczyć, a nie katować odpowiedzialnością - jak pewnie przez całe
            życie. Poza tym skąd wiemy, że tymi dziećmi w ogóle trzeba się
            zajmować? Może to są nastolatki i nie wymagają opieki?... Facet
            prosił o konkretną poradę, jest chory na depresję i nie wie co ma
            robić dalej. Naprawdę nie trzeba mu dowalać ;/
            • snajper55 Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... 02.02.09, 19:12
              Gość portalu: Cave napisał(a):

              > Ale czemu chcesz dowalić osobie chorej? A gdzie napisał, że nie
              > zajmuje się dziećmi? Jak na razie to z postu wynika, że utrzymywał i
              > ubezpieczał całą rodzinę.

              Chyba nie zrozumiałeś. Napisałeś tak, jakby do tej pory tylko on ponosił
              odpowiedzialność za rodzinę, a żona, jako niepracująca, żadnej odpowiedzialności
              nie ponosiła. Odpowiedzialność osoby zajmującej się dziećmi jest co najmniej
              taka sama, jak odpowiedzialność osoby zarabiającej na dom. Chyba o to Dei chodziło.

              S.
              • Gość: Cave Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.chello.pl 02.02.09, 20:09
                Może tak może nie. Ja nie mam ochoty wdawać się w dywagacje, ile
                procentowo wnosi do ogniska domowego kobieta opiekująca się dziećmi,
                bo w tej dyskusji - sorry - jest to ot tematu.
                Jest problem: 5-osobowa rodzina i główny żywiciel (precyzując, żeby
                nie urazić żadnej matki - główny dostawca kasy) jest chory na
                depresję. Namawianie go do renty uważam za zły pomysł - nie wiem,
                ile ona w tej chwili dokładnie wynosi, ale nie sądzę, żeby było to
                więcej niż 500 PLN. 500 PLN na 5 osób to jest NIC. To są obiadki u
                brata Alberta i wizja eksmisji z mieszkania (bo nie będzie za co
                zapłacić rachunków).
                Jedyne wyjście - moim zdaniem - to iść na jakiś czas (kilka
                miesięcy - około trzech) na zwolnienie lekarskie, podleczyć depresję
                i wracać do pracy. Jeśli Pani domu będzie w stanie podłączyć się pod
                zarabianie pieniędzy, fajnie, jeśli nie... to naprawdę nie jest
                dyskusja o tym, ile wnosi, opiekując się dziecmi. Pytanie było
                konkretne - co zrobić w przypadku depresji i prowadzenia 1-os.
                działalności.

                Odpowiedź: iść na zwolnienie i wracać po podleczeniu do pracy.

                Autorowi wątku życzę powodzenia i powrotu do zdrowia.
                • snajper55 Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... 02.02.09, 20:20
                  Gość portalu: Cave napisał(a):

                  > Jest problem: 5-osobowa rodzina i główny żywiciel (precyzując, żeby
                  > nie urazić żadnej matki - główny dostawca kasy) jest chory na
                  > depresję. Namawianie go do renty uważam za zły pomysł - nie wiem,
                  > ile ona w tej chwili dokładnie wynosi, ale nie sądzę, żeby było to
                  > więcej niż 500 PLN.

                  Wysokość renty zależy od wysokości płaconych składek. Renta to nawet 2000 zł

                  > 500 PLN na 5 osób to jest NIC.

                  500 zł to jest coś. Szczególnie, ze poza tym renta daje ubezpieczenie zdrowotne
                  całej rodzinie, oraz nie jest przeszkodą w dalszej pracy.

                  > Jedyne wyjście - moim zdaniem - to iść na jakiś czas (kilka
                  > miesięcy - około trzech) na zwolnienie lekarskie, podleczyć depresję
                  > i wracać do pracy.

                  Jest to złe rozwiązanie, bo zasiłek chorobowy przy DG jest groszowy (tak jak
                  groszowe są składki chorobowe). Do tego na zwolnieniu chorobowym, w odróżnieniu
                  od reny, nie wolno pracować. Zakładamy przy tym, że autor wątku w ogóle
                  przystąpił do ubezpieczenia chorobowego, które jest w DG dobrowolne.

                  S.
                  • agulha Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... 02.02.09, 21:35
                    Po zwolnieniu lekarskim, chyba obecnie maksymalnie 6-miesięcznym, można, w
                    przypadku choroby rokującej wyzdrowienie (lub remisję; do tej grupy depresja
                    niewątpliwie należy) iść na świadczenie rehabilitacyjne. W przypadku osób
                    pracujących na etacie jest to korzystniejsze finansowo niż renta. Co do DG, nie
                    wiem, niestety.
                    Niezależnie od tego, ile wynosi kwota zasiłku czy renty, człowiek ma status
                    osoby ubezpieczonej, więc "ciągnie" na swoim ubezpieczeniu żonę i dzieci. Autor
                    pisał, że nie chodzi mu w tym momencie o radę, skąd ma brać pieniądze. Zapewne
                    ma oszczędności - zatem chwała mu, rozsądny człowiek.
                  • Gość: Cave Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.chello.pl 02.02.09, 21:43
                    Generalnie się z Tobą zgadzam. Mam wątpliwości co do ewentualnej
                    wysokości renty, o której mówisz. 2000 PLN byłoby chyba przy b.
                    wysokich składkach, a pewnie (przypuszczam) były płacone średnie
                    statystyczne. O jakim przedziale świadczeń wtedy mówimy?...
                    No i jest jeszcze aspekt psychologiczny. Ja akurat mam w swoim
                    gronie osobę z depresją i wiem, że bardzo ważne jest, by mieć do
                    czego wracać, wizualizować przyszłość. A mnie osobiście renta
                    kojarzy się z przestojem, bezczynnością, wbijaniem się w doły. Sam
                    po ciężkim wypadku i 2-miesięcznym wyautowaniu (1 m-c w szpitalu i 1-
                    m-c L-4) nie zdecydowałem się na rentę czasową, choć mi ją
                    proponowano. Uważam, że powrót do pracy po chorobie - każdej - jest
                    najlepszym rozwiązaniem. I dla finansów i dla psyche. Pozdrawiam.
                    • Gość: Stella Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.chello.pl 02.02.09, 22:02
                      Masz Cave tzw. świętą rację. Znam takich którzy na rencie
                      tymczasowj, rehabilitacyjnej zupełnie się zmienili. Podporzdkowali
                      swoje życie tej 500-złotowej rencie i uczepili się jej jak ostatniej
                      deski ratunku. Przestali cokolwiek robić ze strachu,ze taką rente
                      mogą stracić choćby mogli. Po roku brania takiej renty gdy im ją
                      odebrano nie potrafili wrócić do normalnej pracy,do normalnego
                      życia. Renta potrafi ubezwłasnowolnić.
                      Pozdrawiam
                  • Gość: Cave Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... IP: *.chello.pl 02.02.09, 21:47
                    > > 500 PLN na 5 osób to jest NIC.
                    >
                    > 500 zł to jest coś. Szczególnie, ze poza tym renta daje
                    ubezpieczenie zdrowotne
                    > całej rodzinie, oraz nie jest przeszkodą w dalszej pracy.

                    Jeszcze jedno - bez złośliwości. Chory na depresję w ostrej fazie
                    choroby nie nadaje się do pracy. Często ma kłopot ze wstaniem z
                    łóżka, wykonaniem podstawowych czynności czy zjedzeniem posiłku.
                    Mówimy więc o osobie, która może nie być w stanie dorobić cokolwiek.
                    • snajper55 Re: Prowadzenie firmy 1-osobowej, a depresja ... 02.02.09, 22:05
                      Gość portalu: Cave napisał(a):

                      > Jeszcze jedno - bez złośliwości. Chory na depresję w ostrej fazie
                      > choroby nie nadaje się do pracy. Często ma kłopot ze wstaniem z
                      > łóżka, wykonaniem podstawowych czynności czy zjedzeniem posiłku.
                      > Mówimy więc o osobie, która może nie być w stanie dorobić cokolwiek.

                      Masz rację. Jednak gdy ostra faza mija człowiek będący na zwolnieniu nie może
                      wziąć zlecenia, a rencista - może. Rencista ma dużo większe możliwości zarabiania.

                      S.
                      • d1963 Dużo mi ta wymiana zdań (powyżej) pomogła 03.02.09, 21:04
                        Generalnie trwa drugi dzien mojego "przebudzenia" i porządkowania
                        spraw po 10 m-cach, ale nie wiem na ile kondycji mi wystarczy, bo
                        parę dni temu były ostre "doły".
                        Macie rację, bez aktywności - koniec, klapa i porażka. Renta może
                        być rozwiązaniem "technicznym", żeby móc coś robić kiedy mogę.
                        Inna rzecz to "przebranżowienie" - teraz dociera do mnie, że to jest
                        najważniejsze. Nie mogę budować nic takiego, gdzie ja i tylko ja
                        jestem w 100% fundamentem: działem marketigu i finansów w jedej
                        osobie, bo nie dam rady i mogę się. Depresja u mnie została
                        wyzwolona przez b.przykre chyba "polekowe" szumy uszne - pisk w
                        głowie, tudzież inne dolegliwości, które trwają i też mnie mocno
                        ograniczają, więc tak jak "skakałem" skakać już nie będę (chyba),
                        nie mówiąc o możliwościach nawrotu silnego epizodu depresyjnego.
                        Ostatecznie idę w kierunku:
                        - utrzymania firmy przy zerwoych przychodach przez czas jakiś, żeby
                        była osłona ubezpieczeniowa dla rodziny
                        - zwolnienie (pod, którego osłoną wykalaruje się - na co mnie stać)
                        - "przebranżowienie", aktywności niezależne ode mnie + ktoś wchodzi
                        do gry (pracownik (-cy), rodzina, żona jako osoba współpracująca,
                        wspomaganie przez dzieci - proste rzeczy: internet, IT, czynności
                        techniczne) -> jak to się uda: firma działa dalej
                        * to najtrudniejsze
                        - jeśli w/w opcja nie wypala, to firma do piachu, a ja na rentę albo
                        zostanę taksówkarzem (?), niestety czasy cinkciarzy minęły
                        - zatrudnienie u kogoś wydaje mi się mało pradopodobne

                        Pewnei wkrótce będzie nowy wątek: co może robić, jaką pracę może
                        podjąć, ktoś ograniczony depresją (z epizodami nawaracającymi)

                        Pozdr D
                        • snajper55 Re: Dużo mi ta wymiana zdań (powyżej) pomogła 04.02.09, 01:30
                          d1963 napisał:

                          > Ostatecznie idę w kierunku:
                          > - utrzymania firmy przy zerwoych przychodach przez czas jakiś, żeby
                          > była osłona ubezpieczeniowa dla rodziny
                          > - zwolnienie (pod, którego osłoną wykalaruje się - na co mnie stać)
                          > - "przebranżowienie", aktywności niezależne ode mnie + ktoś wchodzi
                          > do gry (pracownik (-cy), rodzina, żona jako osoba współpracująca,
                          > wspomaganie przez dzieci - proste rzeczy: internet, IT, czynności
                          > techniczne) -> jak to się uda: firma działa dalej
                          > * to najtrudniejsze
                          > - jeśli w/w opcja nie wypala, to firma do piachu, a ja na rentę albo
                          > zostanę taksówkarzem (?), niestety czasy cinkciarzy minęły
                          > - zatrudnienie u kogoś wydaje mi się mało pradopodobne

                          Trudne będzie, a formalnie niemożliwe, przebranżowienie w czasie zwolnienia
                          chorobowego. Na zwolnieniu zakazana jest cała działalność zawodowa. Formalnie
                          nie możesz podpisać faktury czy przyjąć pracownika. Dlatego upierałem się przy
                          rencie, która pozwala Ci praktycznie na wszystko będąc jednocześnie źródłem
                          ubezpieczenia dla Ciebie i rodziny a także źródłem jakichś tam dochodów.
                          ksiegowosc.infor.pl/zus-kadry/inne/80048,Czy-wykonywanie-pracy-w-czasie-zwolnienia-lekarskiego-zawsze-powoduje-utrate-zasilku-chorobowego.html

                          Powodzenia. :)

                          S.
                          • d1963 Cieszę się z podpowiedzi 04.02.09, 12:20
                            bo szybko uzupełniam wiedzę ...

                            Rozumiem Twoją propozycję rentową, ale:
                            - do renty droga daleka, muszę przejść przez zwolnienie,
                            rehabilitację, itd.
                            - renta mnie nie zabezpieczy
                            - ja (?) + rodzina coś musimy robić

                            Przebranżowienie, to jedyna możliwość, bo poprzedniej działalności w
                            pojedynkę nie uciagnę, klienci zniknęli itd.

                            Problemem jest pomysł, chęć zaangażowania się, przedsiębiorczość
                            bliskich (bardziej niż przepisy).

                            W przypadku, który przysłałeś mimo komentarza "za" ZUS-em, ów
                            Dyrektor wygrał w sądzie, no i są wyjątkowe okoliczności...

                            Mogę przecież mieć pełnomocnika, osobę współpracującą, pracownika,
                            spółkę cywilną żeby działalność "szła", mimo mojego zwolnienia ...

                            Z kolei prezciwko rencie nic nie mam, ale gdybym ją dostał, to czy
                            mogę prowadzić firmę (?) Oczwyiście firma może być na żonę ...

                            Problem to pomysł i co może robić osoba ograniczona depresją. Na
                            forum "depresja" często uważa się, że nic. Czasem nic - 100% zgody.
                            Ale czasem jest "okienko" i coś można.
                            Rodzina polegnie jak nie znajdziemy rozwiązania, dlatego szukam ...

                            Temat na inny wątek. Pozdr D
                            • snajper55 Re: Cieszę się z podpowiedzi 04.02.09, 15:55
                              d1963 napisał:

                              > Rozumiem Twoją propozycję rentową, ale:
                              > - do renty droga daleka, muszę przejść przez zwolnienie,
                              > rehabilitację, itd.

                              Nie musisz przechodzić ani przez zwolnienie, ani przez rehabilitację. Składasz
                              papiery do ZUS i czekasz na komisję. Zwolnienie oczywiście warto wziąć na czas
                              załatwiania formalności, zawsze to jakiś pieniądz no i składek nie płacisz.
                              Etatowcy zwykle wykorzystują najpierw zwolnienie, bo im się zwolnienie bardziej
                              opłaca niż renta.

                              > - renta mnie nie zabezpieczy

                              Zwolnienie chorobowe także nie.

                              > - ja (?) + rodzina coś musimy robić

                              Gdy będziesz na zwolnieniu nie możesz pracować, na rencie - możesz.

                              > Przebranżowienie, to jedyna możliwość, bo poprzedniej działalności w
                              > pojedynkę nie uciagnę, klienci zniknęli itd.
                              >
                              > Problemem jest pomysł, chęć zaangażowania się, przedsiębiorczość
                              > bliskich (bardziej niż przepisy).

                              Zgadza się, ale to są osobne problemy, nie związane z Twoim wyborem
                              zwolnienie/renta.

                              > W przypadku, który przysłałeś mimo komentarza "za" ZUS-em, ów
                              > Dyrektor wygrał w sądzie, no i są wyjątkowe okoliczności...
                              >
                              > Mogę przecież mieć pełnomocnika, osobę współpracującą, pracownika,
                              > spółkę cywilną żeby działalność "szła", mimo mojego zwolnienia ...

                              Na zwolnieniu MUSISZ mieć pełnomocnika czy SC. Na rencie MOŻESZ mieć.

                              > Z kolei prezciwko rencie nic nie mam, ale gdybym ją dostał, to czy
                              > mogę prowadzić firmę (?) Oczwyiście firma może być na żonę ...

                              Możesz sam firmę prowadzić. Kiedyś renciści prowadzący DG nie płacili składek
                              ZUS, ale to eldorado od 1 stycznia 2008 już się skończyło.

                              > Problem to pomysł i co może robić osoba ograniczona depresją. Na
                              > forum "depresja" często uważa się, że nic. Czasem nic - 100% zgody.
                              > Ale czasem jest "okienko" i coś można.
                              > Rodzina polegnie jak nie znajdziemy rozwiązania, dlatego szukam ...
                              >
                              > Temat na inny wątek. Pozdr D

                              To już całkiem inny problem. :)

                              S.
                              • snajper55 Re: Cieszę się z podpowiedzi 04.02.09, 16:08
                                Dopiszę jeszcze jedno. Zacząłeś od tego zdania:

                                "Jak formalnie się zabezpieczyć/ mieć prawa ubezpieczeniowe dla
                                siebie i rodziny / kiedy nie daje się rady pracować? "

                                Przy takim podejściu zdecydowanie renta jest najlepsza.

                                Jeśli jednak chcesz utrzymać formalnie firmę, z perspektywą wznowienia
                                działalności z najbliższym czasie, to zwolnienie jest sensownym rozwiązaniem.
                                Ale skoro rok płacisz składki i nic...

                                Ja bym chyba wybrał rentę i zawieszenie działalności. Wtedy jesteście
                                ubezpieczeni, a Ty możesz pracować i zmieniać branżę.

                                S.
                                • d1963 Ale czy 04.02.09, 23:56
                                  mogę pracować w każdej formie:
                                  - prowadzić firmę jako rencista (?) płacąc normalny ZUS (?)
                                  - zatrudnić się u kogoś / umowa o pracę
                                  - zlecenia itd.
                                  i dostając parę stów świadczenia rentowego ??
                                  • snajper55 Re: Ale czy 05.02.09, 01:40
                                    d1963 napisał:

                                    > mogę pracować w każdej formie:
                                    > - prowadzić firmę jako rencista (?) płacąc normalny ZUS (?)
                                    > - zatrudnić się u kogoś / umowa o pracę
                                    > - zlecenia itd.
                                    > i dostając parę stów świadczenia rentowego ??

                                    Rencista może prowadzić firmę i płaci normalny ZUS (PFRON chyba zwraca
                                    niepełnosprawnym przedsiębiorcom składki), może się zatrudnić, wykonywać
                                    zlecenie. Jeśli osiągnie dodatkowy przychód w wysokości 70% - 130% przeciętnego
                                    miesięcznego wynagrodzenia, to renta jest zmniejszana. Jeśli przekroczy 130% -
                                    renta jest zawieszana.

                                    S.
                        • Gość: wyjscie z depresji przeczytaj to IP: *.chello.pl 04.02.09, 01:48
                          "Generalnie trwa drugi dzien mojego "przebudzenia" i porządkowania
                          spraw po 10 m-cach"

                          ***

                          Troche odbiegnę od głównego tematu, ale chciałem zwrócić Twoją uwagę na pewien aspekt. Nie jestem psychiatrą, ani psychologiem, mogę tylko na podstawie osobistych doświadczeń coś zasugerować. U mnie depresja rozwijała (pogłebiała) się latami do osiągnięcia naprawdę poważnych rozmiarów po 2002. W 2005 nie dałem rady już pracować, rzuciłem pracę. Wprawdzie nie prowadziłem swojej firmy tak jak Ty, tylko na etat, ale jak na ironię losu, po tym jak stałem się bezrobotnym pojawił się "rynek zbytu" na moje usługi. Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale klienci pojawili się sami i sami zabiegali żebym ich zlecenia wziął, przy czym nie było pytań "za ile", a "czy mógłby pan to zrobić". Wystarczyło otworzyć działalność gospodarczą i kasować szmal. Niestety nie byłem w stanie tego ogarnąć, uporczywe myśli w większości samobójcze zablokowały mnie do tego stopnia, że pół roku minęło zanim w ogóle dotarłem do urzędu pracy zarejestrować się jako bezrobotny, a co dopiero prowadzić nawet prostą DG. Dlatego w ogóle nie dziwi mnie, że nie możesz prowadzić swojego interesu. I tu zaczyna się moja przestroga. Depresji nie da się wyleczyć szybko. Gdy podjąłem decyzję, że jednak będę jakoś walczył z tym miewałem przebłyski entuzjazmu. Wystarczyła jakaś drobna pierdoła, żebym się zaczął nakręcać jak to teraz wyjdę z tego błyskawicznie i "odkuję się na losie". Oczywiście w depresji człowiek nie jest w stanie podejmować żadnych racjonalnych działań, więc wszystko sie rozbijało przy pierwszej realnej rzeczy do zrobienia. Efekt - obniżenie nastroju, coraz mniejsze poczucie wartości, coraz większa chęć ww. "odkucia się" coraz większe oderwanie od rzeczywistości kolejny pomysł jeszcze bardziej irracjonalny (euforia) i taka pętla się stworzyła nie do przerwania. Jeśli mogę radzić, to lepiej zrób sobie wolne całkowicie od czegokolwiek związengo z pracą, zarabianiem pięniędzy i biznesem. Spraw sobie jakieś hobby zajmujące ale nie wymagające pracy umysłowej. Nie staraj się załatwić wszystkiego naraz. Masz zrobić 2 rzeczy; jedna odłóż na jutro, albo za dwa dni. Nie załatwisz/zrobisz - trudno. Może uda się za tydzień. Nie uda się? Kij z tym. Widocznie się nie da. Rodzina, znajomi faktycznie czasami drażnią potwornie i Ci raczej nie pomogą. Dlatego, że oni tego nie rozumieją co się dzieje w Twojej głowie. Ja w zasadzie dopiero wtedy zacząłęm się odbijać od dna, gdy wypieprzyłem wszystkich znajomych z kontaktów i wyprowadziłem się 1000 km od domu. Masz dzieci, więc pewnie się nie zdecydujesz na taki krok, ale może kup sobie wędkę i zacznij łapać ryby, zamiast przebywać z rodziną tak często. Często mnie też łapały takie myśli, że przecież świat zapieprza naookoło, że nie mogę tracić czasu, muszę zarabiać szmal, rozwijać się, wracać do gry natychmiast. Takie przerażenie, a czasem wręcz panika, że nic mi się już nie uda w życiu a wręcz się zawali się cały świat, jeżeli natychmiast się nie pozbieram. Zawali się cały świat? No i ch... niech się zawala. Ja wiele kolejnych miesięcy straciłem, zanim nie pogodziłem się z tym, że w tym stanie nie tylko natychmiast się nie pozbieram, ale i w dłuższej perspektywie. Straciłem, bo otoczenie mi wmawiało zdziwnione "jak to ? ty masz depresję ? ty sobie nie radzisz ? jakim cudem taki gośc jak ty... przecież ty powinieneś być conajmniej... i mieć ... itd. "
                          W końcu w mało grzeczny sposób zasugerowałem, żeby się łaskawie odp....lili ode mnie, bo dla mnie jedynym priorytetem jest przeżyć w tym momencie, a jak przeżyję, to się ewentualnie zastanowię, co będzie dalej. Już samo sformułowanie tego mi pomogło i poczułem się lepiej. Nic nie muszę. Nie muszę poddawać się żadnym presjom.

                          Nie możesz sobie fundować huśtawek emocjonalnych. Lepiej nic nie robić, niż zrobić coś dzięki czemu bedziesz super zadowolony, bo jak następnego dnia nie będzie takiego pozytywnego bodźca, to odczujesz to negatywnie. Dziwne to i normalny człowiek zarejestrowałby stan "na zero", ale depresanci mają inaczej.

                          Nie dawaj sobie dyktować tempa nikomu i niczemu. Żyjesz takim tempem jak Ci się podoba, jak ktoś ma inne zdanie trudno - jego problem. Tu bądź bezwzględny niczym rzeźnik.

                          Przygotuj się i od razu pogódź się z tym, że na wyjście z depresji będziesz pracować latami i być może jeszcze nie osiągnąłeś jej extremum.

                          Napisałem Ci tu straszne banały, ale mnie się udaje powoli. Łatwo nie było i w Twoim przypadku też pewnie nie będzie. Zaliczyłem po drodze długi (niewielkie wprawdzie, ale wydawały mi się katastrofą totalną), problemy z prawem, utratę kondycji fizycznej + 30% nadwagi. W zasadzie faktycznie nic nie byłem w stanie zrobić. Wystartowałem pracując przy taśmie w fabryce. W zasadzie nawet tak ogłupiająca praca była za trudna. Ciągłe upokorzenia ze strony ludzi, którzy traktują Cię jak śmiecia. Wszystko da się przeżyć, aczkolwiek jeszcze przed depresją nie uwierzyłbym, że tyle jestem w stanie znieść psychicznie i fizycznie. Obecnie mam względnie ciekawe zajęcie, choć nadal dużo poniżej możliwości w dodatku w kiepskich warunkach. W zasadzie to fatalnych, ale dzięki temu napisałem ten post bo się rozchorowałem i mam czas, a nie mogę zasnąć. Płaca za tę pracę i takie jej warunki - żenująco niska, jednak mnie cały czas rosną oszczędności. Przeważnie muszę znosić chamstwo i traktowanie jak bydło, albo przedmiot ze strony zer nie reprezentujących sobą absolutnie nic. Koszta odbicia się od dna są naprawde duże. Wiem, że nie mogę się tym przejmować. Możliwości intelektualne stopniowo wracają i prawie całkowicie pozbyłem się tego otępienia. Ponad 3 i pół roku mi zajęło dojście do dzisiejszego stanu. Szacuję, że do powrotu na przyzwoity poziom potrzebne mi będzie jeszcze przynajmniej rok - dwa lata. Przy czym przyzwoity poziom zdefiniowałem sobie nisko, jako pracę w warunkach nie zagrażających mojemu zdrowiu. Tylko tyle, ale dla mnie aż tyle.

                          Jeszcze jedno - "prawie" nie korzystałem z farmakologii. Lekarze od razu przepisali mi psychotropy, ale odstawiłem po miesiącu.
                          • d1963 Najbardziej interesuje mnie 04.02.09, 12:44
                            co to za działalność, że klienci sami się pchali?

                            No powiedz albo sprzedaj licencję ...

                            Ale do rzeczy, tak, przeczytałem i:
                            - ograniczyłem oczekwiania wobec siebie, nie muszę zmieniać
                            samochodu (jeśli, to na skromniejszy);
                            - nie muszę budowac domu i pędzić.

                            Nie jestem tylko ja ale mam 3 dzieci i żona na "moim" utrzymaniu, a
                            przychody przez 10 m-cy zerowe (no mam jakieś rezerwy i benefity z
                            udziału w s-ce, gdzie nic nie robię i to mni ratuje, ale na krótkę
                            metę). Nie mogę powiedzieć rodzinie: ch... z wami, bo ich pogrążę...

                            Mój stan był taki, że "wędka" nie wchodziła w rachube mimo leczenia.
                            Letarg, lęk przed wszystkim, czekanie na koniec, częsty płacz, tylko
                            nieco lepiej wieczorem.

                            Teraz jest nieco lepiej i chce to wykorzystać na uporządkowanie
                            spraw. Byłbym większym optymistą gdyby nie to, że depresja u mnie to
                            chyba wynik szumów usznych (pisk w głowie) i innych dolegliwości,
                            które wystąpiły nagle, trwają, a 10 m-cy temu mnie powaliły.

                            Intelektualnie nie jestem ograniczony, ale moje możliwości nie są i
                            nie będą takie jak rok temu i rodzina musi to przyjąć i podjąć
                            wiekszą odpowiedzialność. Sam nie dam rady.

                            Na długotrwałe "wyluzowanie się" nie ma tu już miejsca, bo gnój
                            będzie nie do posprzątania. Chcę wrócić do aktywności na ile mogę,
                            mieć zabezpieczenia socjalne/zdrowotne dla rodziny i włączyć ją w
                            odpowiedzialność i w nowe role, żeby coś zaczęli robić zanim rezerwy
                            się skończą. To jest problem, a wymyślenie "nowego" pomysłu, który
                            nie będzie w 100% wisiał na mnie, to największe wyzwanie.

                            Moja forma i mentalność nie pozwala mi na prace u kogoś. No i po
                            takim epizodzie i przy ograniczonej sprawności nikt mnie nie weźmie.
                            Także na taśmie nie wytrzymałbym i nie nadaję się do tego ...

                            Teraz stać mnie na wyjście na 2-3 godz., pracę z komputerem, rozmowę
                            do 2 godz. (przy dużej koncentracji). Lepsza forma po południu, rano
                            jeszcze "doły".

                            Pozdr i życzę wszystkioego dobrego D
                            • Gość: autor Re: Najbardziej interesuje mnie IP: *.chello.pl 04.02.09, 16:49
                              > co to za działalność, że klienci sami się pchali?


                              zadna tajemnica, licencji nie musze sprzedawac bo wlasnie ta branza sie wali - budownictwo, krakow - w tym czasie boom hipoteczno mieszkaniowy startowal - deweloperzy placili za uslugi projektowe, kosztorysowe itp. itd. ceny w zasadzie dowolne, co im zalezalo i tak mialy to sfinansowac banki z kredytow frajerow - miedzy innymi przez takie kretynskie stawki nawet dla byle zapijaczonego pomocnika murarza teraz to sie wali



                              > Nie jestem tylko ja ale mam 3 dzieci i żona na "moim" utrzymaniu, a

                              Niewątpliwie żona pomoże Ci, jeśli za Ciebie popracuje trochę przez jakiś czas, zamiast okazywać zniecierpliwienie.



                              > Byłbym większym optymistą gdyby nie to, że depresja u mnie to
                              > chyba wynik szumów usznych (pisk w głowie) i innych dolegliwości,

                              Ale może zastanów się i przedyskutuj z lekarzem taki temat: Czy nie jest przypadkiem odwrotnie i dolegliwości fizyczne nie są efektem depresji i przemęczenia (przepracowania, stresu, etc..). Skąd wiesz, co było pierwsze? Przecież depresji nie widać wcześniej np. na rok przed tym zanim nie zacznie Ci przeszkadzać w życiu.

                              Wydaje mi się, że całkiem nieźle się trzymasz, skoro po południu i wieczorami jest lepiej. Ja sie doprowadziłem do stanu w którym wieczorem było gorzej, potem nie mogłem w ogóle zasnąć, to wyniszczało totalnie, pojawiły się bóle serca, żołądka, głowy, wątroby.. zupełnie jakbym miał się zaraz skończyć. Po wyjściu na kilka schodów wydawalo mi się, że zaraz upadnę. Trochę straszę, ale uwierz, że można się doprowadzić do stanu w którym nie potrafisz zrozumieć prostego zdania. Roślina nieomalże.

                              Masz jeszcze na tyle racjonalne widzenie świata, że przedyskutuj zawczasu ze specjalistami ryzyko niepowodzenia Twoich pomysłów i jego wpływ na pogorszenie Twojego stanu. Moze zaoszczędzic Ci to duzo czasu i zdrowia. Z tego co rozmawialem z ludzmi o podobnych problemach, to praktycznie malo ludzi wychodzi z depresji na prosta, raczej skazani na leki, nawroty, wegetacje i pieklo pod czaszka. Dlatego głupio by bylo sobie pogorszyc stan do takiego stopnia.




                              > Moja forma i mentalność nie pozwala mi na prace u kogoś.

                              Ambitny jesteś i dumny. Tym gorzej dla Ciebie. Wszelkie "lekcje pokory" będą bardziej bolesne.
                              • Gość: Cave Re: Najbardziej interesuje mnie IP: *.chello.pl 05.02.09, 00:25
                                > Masz jeszcze na tyle racjonalne widzenie świata, że przedyskutuj
                                zawczasu ze sp
                                > ecjalistami ryzyko niepowodzenia Twoich pomysłów i jego wpływ na
                                pogorszenie Tw
                                > ojego stanu. Moze zaoszczędzic Ci to duzo czasu i zdrowia. Z tego
                                co rozmawiale
                                > m z ludzmi o podobnych problemach, to praktycznie malo ludzi
                                wychodzi z depresj
                                > i na prosta, raczej skazani na leki, nawroty, wegetacje i pieklo
                                pod czaszka. D
                                > latego głupio by bylo sobie pogorszyc stan do takiego stopnia.
                                >
                                >
                                >
                                >
                                > > Moja forma i mentalność nie pozwala mi na prace u kogoś.
                                >
                                > Ambitny jesteś i dumny. Tym gorzej dla Ciebie. Wszelkie "lekcje
                                pokory" będą ba
                                > rdziej bolesne.

                                Do Autor: osoba zakładająca ten wątek nie podała jednostki
                                chorobowej, którą ma zdiagnozowaną. Faktycznie, w wielu rodzajach
                                depresji trzeba się liczyć z jej nawrotami, ale przy dobrej opiece
                                psychiatrycznej i odpowiednio ustawionych lekach można te nawroty
                                mieć co parę lat lub nie mieć ich wcale. Absolutnie więc nie można
                                powiedzieć, że osoba chora na depresję nie nadaje się do pracy, czy
                                nie wyjdzie na prostą. Bo to nieprawda.
                                Pozdrawiam i życzę zdrowia.

                                • Gość: zgoda Re: Najbardziej interesuje mnie IP: *.chello.pl 05.02.09, 09:31
                                  >Absolutnie więc nie można
                                  > powiedzieć, że osoba chora na depresję nie nadaje się do pracy, czy
                                  > nie wyjdzie na prostą. Bo to nieprawda.


                                  Całkowita, zgoda. Ten Pan jednak może nie zdawać sobie do końca sprawy z powagi zagrożenia, więc na wszelki wypadek niech na bieżąco kontroluje jak jego działania mają się do powrotu do zdrowia.



                                  > Pozdrawiam i życzę zdrowia.


                                  Uprzejmie dziękuję, zwłaszcza, że mnie właśnie grypa dopadła :)
                              • d1963 Trzymam się bardzo średnio... 05.02.09, 20:07
                                chwilami kiepsko, 10 m-cy i działalność położona, ...

                                Co do dolegliwości - było ok, nagle pisk w głowie i po 10 dniach
                                przestałem spać, zdenerowowanie, aż do depresji, z zamiarami samob.
                                włącznie. Taka była kolejność.

                                Chcę "odkręcić" bałagan, który powstał ..., zabezpieczyć się

                                Nie myślę o jakiejś walce i nie wiadomo o czym, stać mnie teraz na
                                niewiele i b.uważam

                                Lekcje pokory mam, choć nie zadzierałem nosa i starałem się żyć
                                skromnie (no, lepiej: "na miarę"), dzięki temu mam teraz rezerwy
                                (jeszcze).

                                A co do pracy na etacie, to realnie nikt mnie nie przyjmie, nie
                                przejdę przez badania, chyba żebym udawał i zataił depresję.

                                Ale nawet, jeśli, to po prostu nie dam rady - stać mnie na komputer,
                                jazdę samochodem, jestem słaby, często płaczę, łkam, trzęsę się ...
                                Jaka praca, gdzie? No i układy, koterie ...

                                Pozdr D
                              • d1963 Co do branży b... 05.02.09, 20:10
                                jak w moim mieście rok-dwa lata temu chcieli za mkw przy Rynku 2x
                                tyle co za fajne apartamenty w Wiedniu czy Berlinie (centrum), to
                                wiedziałem, że to musi "pie...ąć", a "analitycy" twierdzili, że
                                poziomu cen zachodnioeuropejskicj jeszcze nie osiągnęliśmy ...

                                D
      • d1963 Dziękuję za wpisy, coś mi się klaruje ... 03.02.09, 09:27
        Wczoraj dostałem dużo informacji z mojego biura rachunkowego. No i
        dosyć dokładne informacje z wpisu na innym forum.
        Dziwne, przez 10 m-cy nie byłem zdolny do niczego, do ustalenia w
        sumie podstawowych rzeczy. Czekłaem na swój koniec.
        Teraz coś kombinuję, szukam, na razie chcę zabezpieczyć 'status
        ubezpieczeniowy', żeby dzieci i żona (i ja) miały prawo do leczenia,
        ew. zabezpieczenie rentowe, w styuacji kiedy ja de facto nie pracuję
        i nie mam przychodów, choć formalnie firma istnieje, a biuro wysyła
        już 10 m-cy "puste" dekalaracje VAT do fiskusa.
        Ze zwolnień nigdy nie korzystałem, nawet będąc chorym.
        Tak, na razie mam kasę na życie (jeszcze), 0 długów czy kredytów i
        chcę nawet zlikwidować karty kredytowe, na wszelki wypadek ...,
        zmienić samochód na tańszy, itd.
        Robię ruchy zabezpieczające.
        Bywa, że czuję się bardzo źle, więc nie wiem co będzie.
        Czuję, że potrzebuję wsparcia rodziny, przejęcia jakichś funkcji ...
        bo bywa bardzo różnie i mój stan nie jest "stały".
        Może rodzina się uaktywni, choć jest oczekiwanie, że wróci "stara
        sytuacja" i to jest też problem bo rewolucji w zachowaniu rodziny
        nie widzę, raczej zniecierpliwienie.
        Sądzę, że to co robiłem to de facto zamknięty etap:
        - klienci "odjechali"
        - byłoby błędem, żebym angażował się w tej sytuacji w coś co zależy
        tylko ode mnie ... bo na razie czasem gdzieś wychodzę, już odbieram
        telefony, nie chowam się, ale to za mało do gryzienia trawy w
        pojedynkę...

        Oczywiście moja sprawa nie jest wyjątkowa, ludzie giną na drogach,
        też jedyni żywiciele, wiem, ale okazuje się, że depresji nikt nie
        rozumie (nawet najbliżsi mają z tym kłopot) i reakcje są różne ...
        A tak, tata się roztrzaskał na drzewie, jest trauma, ale jest jasne,
        że trzeba zasuwać ...
        A tu podejrzewają cię, że znalazłeś sobie wymówkę, nie mów babci,
        nie mów cioci, żeby się nie martwili, "udawaj", że jest ok ..
        Trochę przerysowuję, ale coś w tym kierunku.

        No i wyszły teraz uroki 1-osobwej pracy na swój rachunek (a zawsze
        byłem tego zwolennikiem).

        Smutny wniosek po kilkunastu latach takiej walki ...
        Może lepiej było "wazelinować się" w jakiejś korporacji?

        I co może robić gość ograniczony depresją związaną z innymi
        przykrymi i groźnymi dolegliwościami? Ale o tym tu nie piszę.
        To chyba temat na inny wątek.

        A co do renty dla mnie, to tylko rozwiązanie taktyczne, ale do niego
        długa droga.

        Pozdr D
        • higa Re: Dziękuję za wpisy, coś mi się klaruje ... 11.02.09, 15:32
          na szumy uszne dobry jest Neatin
          • Gość: e tam Re: Dziękuję za wpisy, coś mi się klaruje ... IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.09, 11:26
            a może warto zatrudnić pracownika/ków do pomocy, nie wiem w jakiej
            branży działasz ale może łatwiej będzie utrzymać firmę jeśli
            tylko "dorywczo" będziesz nadzorował sprawy, a głowną robotę będą
            wykonywać pracownicy? może na początek weź kogoś na zlecenie lub
            staż, a potem syt. się rozkręci?
            • d1963 Masz rację ... 13.02.09, 17:55
              ale prowadziłem działalność 1-osobowo (człowiek orkiestra), no i de
              facto rynku i firmy nie ma ...
              Trzeba wszytsko odbudować od nowa ... o ile dam radę ...
              Pozdr D
          • d1963 Przy chorobe Meneira... 13.02.09, 17:57
            tak, ale ja mam szumy niezwiązane z tą chorobą ...
            Dzięki D

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka