Gość: lokus IP: *.proxy.aol.com 30.11.03, 19:27 TE wszystkie baby to wielkie tumany.Mieszkajac w kraju to podstawa jest jezyk. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Zbenek Re: Oni w pracy, a one... IP: *.remote.ualberta.ca 30.11.03, 19:31 Wyslac je do Kanady. Jak im zaczna usta zamarzac do puszki po kokakoli, to zaczna mile wspominac Polske. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Oni w pracy, a one... IP: *.kabel.telenet.be 30.11.03, 20:02 Gość portalu: lokus napisał(a): > TE wszystkie baby to wielkie tumany.Mieszkajac w kraju to > podstawa jest jezyk. A Ty intelektualisto ile znasz, chyba niewiele bo sie nie orientujesz ze na jeden jezyk musisz poswiecic cn 3 lata. Uprzedzajac Twoje ewentualne pytanie znam 3 jezyki obce. Pozdrowienia Krzysiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reitente Oj Krzysiek,Krzysiek IP: *.lama.net.pl 30.11.03, 20:15 ale z ciebie fanfarron (powinieneś wiedzieć w jakim to języku poligloto). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruda Żenujące... IP: *.gdynia.mm.pl 30.11.03, 21:09 "( 52 mln cudzoziemców przyjechało do Polski w 2002 r." I ciekawe, gdzie się wszyscy mieszczą, skoro jest ich więcej niż ludności rdzennej?! Swoją drogą, to tutuł jest bałamutny i prowokujący. Czyżby GW zatrudniła kogoś z Tiny lub podobnego szmatławca i oto mamy pierwsze próbki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nath Re: Żenujące... IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 30.11.03, 22:49 Gość portalu: maruda napisał(a): > "( 52 mln cudzoziemców przyjechało do Polski w 2002 r." > > I ciekawe, gdzie się wszyscy mieszczą, skoro jest ich więcej niż > ludności rdzennej?! Przyjezdzaja i wyjezdzaja...GW nigdzie nie stwierdzila ze zostaja, wiec...nie marudz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Polak nie potrafi? IP: *.telkab.pl 30.11.03, 22:10 Musimy wydawać ciężko zarobione EURO na zagraniczną siłę roboczą? Za mało w Polsce jest masarzy żeby jakiś makaroniarz pokazywał jak robić kiełbasy? Przy takiej polityce to nigdy bezrobocie nie będzie spadać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolde Re: Polak nie potrafi? IP: *.mus.estpak.ee 01.12.03, 09:04 gosciu, o ile wiem to W 1998 roku prawie 100% akcji Morlin zostało przejętych przez Campofrio Alimentacion z Hiszpanii.A o ile wszyscy wiemy w Polsce ,jesli w zasiegu wzroku nie widac wlasciciela, to znaczy ze "jest niczyje" . dlatego wlasnie wlasciciel wysyla swoich ludzi.reszte dopowiedz sobie sam. Nasi masarze przynajmniej beda wykonywac swoja robote , a nie kombinowac jak by tu ukrasc i nie dac sie zlapac.pozdrawiam PS. ciekawe ile wydales tych euro na zagraniczna sile robocza.Zawsze mozesz bojkotowac "Morliny Meat Plant" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wro23 Re: Oni w pracy, a one... IP: *.ds.uni.wroc.pl 30.11.03, 23:31 a czemu felieton rodem jak z wysokich obcasów, pojawił się na stronie www.wyborcza.pl w dziale aktualności? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria Re: Oni w pracy, a one... IP: 213.17.233.* 30.11.03, 23:34 mnie tez drażni, kiedy córki przywożą mi zagraniczne kosmetyki kupione w warszawskich sklepach bez słowa po polsku na etykiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lengyel_ Re: Oni w pracy, a one... IP: 62.13.174.* 01.12.03, 04:18 "Muszę często zastanawiać się, co kupuję, we Włoszech etykiety są po włosku i angielsku - narzeka" Akuart jestem we Wloszech juz kilka miesiecy i jakos tych angielskich etykiet nie zauwazylem, ale moze akurat w tym sklepie gdzie kupuje ich nie ma ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: Oni w pracy, a one... IP: *.dialup.tiscali.it 01.12.03, 09:55 Obecnosc napisow obcojezycznych we Wloszech zalezy od produktu. Na rajstopach sa nawet po polsku, podobnie na artykulach gospodarstwa domowego. Na produktach spozywczych sa zwykle w 5-6 jezykach. Czasem nawet wiecej. Jezyk wloski jako jedyny wystepuje np. na mleku, a i to nie zawsze / juz mleko z Gornej Adygi posiada napis niemiecki /. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Oni w pracy, a one... IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.12.03, 16:13 Ja sie wcale nie dziwie, ze one siedza w domach, a co maja robic nie znajac jezyka? a polskiego nie tak latwo sie jest nauczyc. Znam pare przypadkow zon ktore przyjechaly do Polski gdy mezowie dostali kontrakty, jedna zahaczyla sie w tej samej firmie, inna pracowala na odleglosc przez internet, ale tylko przez jakich czas, potem zaczela uczyc jezyka w jakichs szkolach, ZADNA nie nauczyla sie w 3 lata polskiego, a chodzily na najlepsze kursy do UJ. Najfajniejsza jednak byla zona jednego bankiera, ktora przyjechala prosto z Rio, a ktorej klimat w Polsce delikatnie mowiac bardzo nieodpowiadal, chyba po roku zmobilizowala meza do wyjazdu w cieplejsze miejsce. Wiele z tych kobiet po prostu zostaje w domach i zaklada rodziny, opiekuje sie dziecmi a kontakty z tubylcami ograniczaja sie do znajomych meza tudziez pomocy domowej. Te ktore maja odwage wyjsc na zewnatrz bardzo szybko odkrywaja, ze Polacy sa bardzo serdeczni wiele z nich z zalem wraca po zakonczonych kontraktach mezow do swoich krajow. Odpowiedz Link Zgłoś