Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Po co mi były te studia?

    IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 18:34
    Rynek rynkiem - gospodarka się zmienia.
    Z drugiej strony, młodzi idą masowo na studia, bo "tak wypada" i "wszyscy
    studiują".
    Nie mają pomysłu na życie i potem dziwią się, że po jakiś dziwnych lub
    obleganych kierunkach nie mogą dostać pracy w zawodzie...
    Obserwuj wątek
      • Gość: Baron Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.acn.waw.pl 08.07.09, 00:45
        • Gość: Humanista Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.bmly.cable.ntl.com 08.07.09, 00:53
          Po politechnice same kolki, budowniczowie jak za PRL i nikla wiedza o swiecie -
          taka zawodowka - dajaca jednak solidny fach w reku i wieksze pieniadze.

          Najwieksze kariery - wszystkie zarzadcze stanowiska obsadzaja jednak humanisci,
          ludzie ktorzy wiedzy uzywaja a nie sa zakladnikiem wzorow i wyliczen na suwaku.
          • Gość: Megi Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: 79.162.155.* 08.07.09, 01:47
            Proszę nie mylić humanisty z człowiekiem, który boi się nauk
            ścisłych. Humanistą był Leonardo da Vinci, Michał Anioł - wiedzę
            mieli rozległą, nie zaś ograniczoną do przedmiotów "nie-ścisłych".
            • Gość: neoPlaton Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.09, 08:56
              Masz rację - ograniczanie się do dyscyplin typowo humanistycznych, wyklucza
              pojęcie humanistycznego wykształcenia. Dlatego też sam posiadam nie tylko wiedzę
              z typowo humanistycznego zakresu, ale także informatyki, marketingu, a nawet
              architektury. Niestety, nie jest to żadną pomocą. Dla polskich siermiężnych
              chłopopracodawców liczy się tylko papier z wydrukowaną nazwą danego kierunku. Z
              resztą, co widać na niniejszym forum, nie tylko oni mają alergię na humanistów.

              Dlatego już przestałem szukać pracy "dla kogoś" i postawiłem na pracę "dla
              siebie". Znam swoją wiedzę i umiejętności i wiem, że wykorzystam je doskonale. A
              pracodawcy niech mnie ugryzą :)
              • Gość: hmm Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 13:37
                Humanisci w powszechnym rozumieniu sa anty scisli i wiekszosc ludzi konczacych
                kierunki humanistyczne nie ma pojecia o scislych dziedzinach wiedzy, niestety.
                Ogolnie wyksztalceni to byli filozofowie przed wiekami nie teraz.
              • papa_s A smocze dziewictwo masz utracone 08.07.09, 14:39
                , że taki z ciebie informatyk. Ale to warunek jedynie wstępny. Poza tym informatyk to gorsza menda niż złodziej i morderca na zamówienie jednocześnie. Niestety:(
            • Gość: Mario Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.nj.pl 24.11.09, 14:32
              Heh, jakiś biedny humanista próbuje się dowartościować, Da Vinci nie był
              humanistą był raczej uniwersalistą, teraz się to ładnie nazywa człowiek
              renesansu, a Michał Anioł był bądź co bądź wybitnym ale tylko artystą, ni jak
              łatki humanizmu raczej bym mu nie przypiął. Jest taka dobra zasada nie używać
              słów których się nie zna. Z twoim "wszechstronnym" wykształceniem zdziwił bym
              się że w ogóle masz pracę, bo skoro z ciebie żaden humanista (luki w słownictwie
              i historii), to wolę nie myśleć jaki z ciebie umysł ścisły.
          • Gość: Fett Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: 212.127.95.* 08.07.09, 05:54
            Chyba się mylisz. Pracuje w dużej korporacji (ok 80 000 pracowników) z siedzibą
            za oceanem i powiem szczerze, że jak sprawdzaliśmy jakie wykształcenie mają
            największe szyszki w firmie (szefowie na kraje świata, szef na Europę, szef na
            Azję,tzn. vice prezydenci oraz sam CEO (szef rady nadzorczej)) to wszyscy są
            techniczni, inżynierami z wykształcenia. Analityczne myślenie pomaga im w pracy.

            Nie myl czasami naszych "specjalistów od zarządzania" z politycznego nadania.
            Pożal się boże historyków i politologów. Pasują tam jak pieść do nosa.
            • Gość: Belial Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 13:32
              > Chyba się mylisz. Pracuje w dużej korporacji (ok 80 000
              pracowników) z siedzibą
              > za oceanem i powiem szczerze, że jak sprawdzaliśmy jakie
              wykształcenie mają
              > największe szyszki w firmie (szefowie na kraje świata, szef na
              Europę, szef na
              > Azję,tzn. vice prezydenci oraz sam CEO (szef rady nadzorczej)) to
              wszyscy są
              > techniczni, inżynierami z wykształcenia. Analityczne myślenie
              pomaga im w pracy
              > .
              >
              > Nie myl czasami naszych "specjalistów od zarządzania" z
              politycznego nadania.
              > Pożal się boże historyków i politologów. Pasują tam jak pieść do
              nosa.

              W Polsce też niedawno przeprowadzano badanie jaką konkretnie
              uczelnie kończyli prezesi największych firm (o obrotach powyżej x
              milinów rocznie). Okazało się, że najwięcej prezesów było po
              Politechnice Warszawskiej...
              • Gość: Belial Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 13:37
                Link do artykułu "Techniczne kuźnie prezesów" w Rzepie

                www.rp.pl/artykul/140207.html
          • Gość: Roland Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.otp.pl 08.07.09, 08:04
            Myślę, że myli się trochę pojęcie humanizmu w związku ze studiami. Otóż studia
            techniczne są także humanistycznymi gdyż nie da się za bardzo rozdzieli czynnika
            ludzkiego od tego co robi inżynier. Dobry wykładowca zawsze będzie się starał
            osadzi teorię w środowisku jakie inżynier zastanie.
            Co więcej - dobre studia techniczne zaszczepiają w człowieku humanizm (w takim
            j/w ujęciu). Ja, jako programista, robiąc to co robię na każdym kroku myślę jak
            ma się to do człowieka i jego natury. Do zjawisk w przyrodzie, itp...
            Natomiast studia potocznie zwane humanistycznymi to są dupostudia dla ciot.
            Najczęściej. Bo co to za studia - politologia? Kim jest absolwent. Kim więcej
            niż darmozjadem, próbującym żerowa na jakichś sztucznych produktach cywilizacji
            (polityka w obecnym kształcie). Ja rozumiem potrzebę niektórych umiejętności,
            ale jeśli politologia ma by jedynym kierunkiem, a polityka zawodem, to jest to
            wielka bzdura. Byc może to stąd jest kryzys w polityce - wytworzyła się klasa,
            która istnieje tylko dla siebie... pasożyty. To obserwuje się nawet w UE.
            • plosiak Re: Trzeba było iść na politechnikę.... 08.07.09, 08:51
              Ziomuś, może i studia skończyłeś, ale z myśleniem u ciebie krucho. Ale nie ma
              wzoru na myślenie, więc pewnie taka umiejętność nie istnieje ;)

              Jeśli ktoś chce być politykiem, to niech kończy politologię. Z całą pewnością to
              za mało, bo dużo istotniejsze będą znajomości, układy, cechy charakteru, niż
              samo wykształcenie.

              Dziwię się ludziom, którzy kończą studia (obojętnie na uniwerku, polibudzie czy
              akademii rolniczej) i później narzekają, że pracy w zawodzie nie ma. Albo -
              ulubiony tekst - "nikt nie dał mi pracy".

              Znam sporo ludzi po polibudzie, którzy są przedstawicielami handlowymi,
              sprzedawcami, kierowcami itd. To nie jest tak, że tylko absolwenci kierunków
              humanistycznych mają problemy z pracą w zawodzie.
              • everettdasherbreed Re: Trzeba było iść na politechnikę.... 08.07.09, 09:08
                Jeśli ktoś chce zostać politykiem, to niech - broń Boże!!! - nie studiuje,

                ale

                blokuje szosy i pali opony, ewentualnie rzuca petardami.
              • roland.zerek Re: Trzeba było iść na politechnikę.... 08.07.09, 09:15
                > Ziomuś, może i studia skończyłeś, ale z myśleniem u ciebie krucho. Ale nie ma
                > wzoru na myślenie, więc pewnie taka umiejętność nie istnieje ;)

                Nie jest u mnie z myśleniem tak źle. BTW: Nie piliśmy brudzia...

                > Jeśli ktoś chce być politykiem, to niech kończy politologię. Z całą pewnością t
                > o
                > za mało, bo dużo istotniejsze będą znajomości, układy, cechy charakteru, niż
                > samo wykształcenie.

                Tylko, że kończy dupostudia na koszt innych ludzi. Później jest zwykłym
                pasożytem niezależnie czy znajdzie pracę zgodną z wykształceniem, czy nie. No
                chyba, że dołączy do ludzi przedsiębiorczych, ale jak patrzę ile darmozjadów w
                urzędach siedzi to włos się jeży...

                > Dziwię się ludziom, którzy kończą studia [...] i później narzekają, że pracy w
                zawodzie nie ma [...]

                No ja nie narzekam... na szczęście :)

                > Znam sporo ludzi po polibudzie, którzy są przedstawicielami handlowymi,
                > sprzedawcami, kierowcami itd. To nie jest tak, że tylko absolwenci kierunków
                > humanistycznych mają problemy z pracą w zawodzie.

                No tak. Państwo nasze promuje kierunki techniczne takie jak biotechnologia -
                __zero__ pracy w zawodzie w Polsce później. Tak kończą się zapędy
                interwencjonistyczne komunistów... Z resztą - lekarz bez pleców też tak łatwo
                nie zdobędzie pracy, czyż nie?
            • princealbert Re: Trzeba było iść na politechnikę.... 08.07.09, 13:53
              nie myl pojec - politologia nie ksztalci politykow!
          • Gość: karna Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: 62.148.79.* 08.07.09, 10:11
            Sam jestes kołek. Pracowałam w dwoch duzych firmach produkcyjnych i
            uwierz mi, nie zdarzylo sie jeszcze zebym spotkala jakiegokolwiek
            dyrektora po studiach humanistycznych, co wcale nie znaczy zeby
            którykolwiek z nich ograniczał sie tylko do "wzorów i wyliczeń na
            suwaku". Leczysz kompleksy?
          • Gość: hmm Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 13:31
            Smieszne bo powszechnie wiadomo ze najczesciej szefami duzych firm sa
            fizycy(pisali nawet o tym) i ludzie po tego typu kierunkach.
          • Gość: inżynier Re: Trzeba było iść na politechnikę.... IP: 47.237.0.* 08.07.09, 15:32
            Częściowo jest tak jak twierdzisz tylko że na te stanowiska dostają sie nieliczne wibitne jednostki, promile, bo stanowisk prezesów dużych firm jest znikomo mało, cała przytłaczająca reszta dziaduje.
            Trochę jak w sporcie, jesteś np tenisitą, zarobisz dużą kasę jak będziesz w setce najlepszych na świecie reszta się nie liczy.

            Natomiast po polibudzie jak jeszcze wybrałeś dobry kierunek to trzeba być niezłą pierdołą aby nie znaleź dobrze płatnej pracy w swoim zawodzie. A jak jesteś wybitny to i tak jak humanista możesz dojść na szczyty.
        • Gość: bagir gazety wypisują bzdury o .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 13:56
          Gazety, tygodniki i in. podają w rankingach kierunków studiów, po których najłatwiej znajdzie się pracę, że Ochrona Środowiska jest kierunkiem poszukiwanym przez pracodawców, rozwojowym, itp. Ostatnio byłem na naborze w Urzedzie Miasta na młodszego referenta w referacie rolnictwa i ochrony środowiska. Wymagania - wyższe rolnicze z ochroną środowiska. Ze ździwieniem okazało sie ze aż 9 osób spełnia te kryteria. Przesyt !!! Pytam się: Po co reklamować ten kierunek skoro jest tyle absolwentów?
      • Gość: goscUSA Po co mi były te studia? IP: *.itt.com 08.07.09, 00:55
        do wypowiedzi pana doktora:skonczenie prawa czy medycyny nie daje
        zadnego konkretnego zawodu jest zaledwie przedsionkiem do zdobycia
        specjalistycznych kwalifikacji, medycyna jak wiemy nie konczy sie na
        studiach medycznych tylko na pozniejszej koniecznej specjalizacji .
        tak samo prawnik po prawie moze byc zwyklym urzednikiem jezeli nie
        bedzie sie specializowal w prawie podatkowym , patentowym lub nie
        zostanie czlonkiem palestry lub radca prawnym.
        Oczywiscie absolwent prawa prawdobodobnie bedzie pracowal w zawodzie
        prawniczym ale niekoniecznie, wielu z nich np zostaje dziennikarzami
        lub politykami.
        Pani po ekonmii bankowej zostaje szefowa wydawnictwa lekarskiego, to
        po kiego licha studiowala ekonomie bankowosci,(co to za
        kierunek?)"doskonale zna finasowanie wydawnictw" , prosze mnie nie
        rozsmieszac , to po sredniej szkole mozna doskonale poznac, ta pani
        jest kompletnie niewiarygodna(gdyby umiala np otworzyc akredytywe w
        banku w Nowym Yorku ,lub umiala obliczyc sredni wazony koszt
        pozyskaniu kapitalu lub umial jak hedge euro wobec jena w
        odroczonych zaplatach to bym powiedzial ze ma wiedze specjalistyczna
        np z ktora wychodzi sie po kierunkach bankowosci w europie zach czy
        USA
        • Gość: wne.uw Re: Po co mi były te studia? IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.09, 12:24
          :)
          po wyzszej szkole bankowosci i ubezpieczen chyba faktycznie sie tego nie umie..
          ale po jakims third tier college zapewne tez nie ;)
      • Gość: DSD Re: Po co mi były te studia? IP: 144.92.199.* 08.07.09, 01:24
        Najlepsze czego moga nauczyc studia to myslenie.
        • Gość: Rabarberrrr Re: Po co mi były te studia? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.09, 02:24
          O - i wlasnie w tym polskie studia (wieszosc) nawalaja, nie dzialaja.
          Mam regularnie kontakt z wieloma mlodzikami z calej Europy i widze
          tych polskich 22letnich absolwentow. Plakac sie chce. Nawet jakies
          podstawowej wiedzy ogolnej nie maja. Wstyd. (Smutny)smiech.

          • Gość: a Re: Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 11:49
            dla mnie powyzsze to jest niestety wyswiechtany banal. uwazam ze albo ktos sie sam nauczy myslec, albo mu zadna szkola nie pomoze...
        • georg_l Re: Po co mi były te studia? 08.07.09, 10:16
          Gość portalu: DSD napisał(a):
          > Najlepsze czego moga nauczyc studia to myslenie.

          Najwyraźniej inaczej podchodzimy do tego problemu. Ja uważam że na
          studia powinni iść ludzie którzy już potrafią myśleć a nie tacy
          których tam dopiero trzeba tego uczyć.
        • princealbert Re: Po co mi były te studia? 08.07.09, 13:58
          zgadzam sie w 100%.

          Wszystkiego mozna nauczyc sie w zawodzie (no, moze poza medycyna).
          Wystarczy umiec i chciec myslec. Ilu jest za to doktorow czy
          profesorow, ktorzy w korporacyjnym zyciu zawodowym sa kompletna
          katastrofa.

          Czas przestac marzyc o tym, ze studia wyposaza w wiedze, ktora od
          razu sie wykorzysta w zawodzie. Bzdura.
      • Gość: Rabarberrrrr Po co mi były te studia? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.09, 02:26
        Mnie najbardziej smiesza te polskie postgraduate "studia" MBA.
        Obled, jaka to lipa, maszyna do robienia pieniedzy i do popisu.
        Czesciowo zupelne kolki. I to sa polskie "elity" ???
        • Gość: dr Re: Po co mi były te studia? IP: *.static.vip-net.pl 08.07.09, 06:52
          Poskie studia obecnie są zaspokojeniem ambicji osób pracujących na
          uczelniach a nie przekazuwaniem wiedzy i kształceniem. Najwyższ
          apora zzmienić ustawę o szkolnictwie wyższym , zlikwidowac
          belwederskie profesury i habilitacje jak jest na całym świecie poza
          komuna. Na uczelniach technicznych powinny pracowac osoaby
          posiadajace nie tylko wiedzę książkową ale jeszecze praktykę
          zawodfowa. Obecnie 99% profesury na uczelniach technicznych z
          techniką miło tyle do czynienia co w ksiązkach i na wycieczkach
          poprostu kpina, a o poziomie szktałcenia nie wspomne funta kłaków
          warte
      • Gość: anonymous Zamknac Polskie uczelnie panstwowe IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.09, 07:29
        Zamknac Polskie uczelnie panstwowe z powodu prawa imigracyjnego USA !!!

        Apeluje do Polskiego rzadu o zakniecie wszystkich Polskich uczelni Panstowych.
        Polski kapitalizm poradzi sobie uczelniami zagranicznymi i prywatnymi. USA
        prowadzi kolonialna polityke konkurencji wizowej wobec krajow nieprzyjazdnych
        lub o galopujacej nedzy jak Indie Chiny lub Rosja uzywajac jako nizszej kadry
        naukowej obywateli tach krajow ktorzy z pwowdu iich zerowych zarobkow w
        krajach pochodzenia pracuja w USA za 10 ta czesc tego co chcialby Amerykanin.
        Pensja nauczyciela szkoly podstawowej uczacego czytac dzieci w wieku 6 lat
        wynosi okolo 100 tys dolarow podczas kiedy pensja asystenta na ktorym oparty
        jest system nauczania w USA znajacego matematyke wyzsza wynosi talko 10 tys na
        pograniczu tzw. barirery nedzy Stanu. Chiny Rosja i Indie trzymaja ludnosci
        cywilna w porownaniu w nedzy podczas kiedy osoby konczace tam studia ciagle
        swietnie sobie radza na wyzszych studiach w USA z powodu posiadania przez te
        kraje atomowych wojsk rakietowych wymagajacych przynajmniej poziomu nauczania
        III RZeszy w 1939 w naukach scislych i technicznych tak aby konstruowac te
        bronie. Polska pod okupacja Jalty i Ukladu Warszawskiego byla czescia tego
        systemu wyzysku kiedy to Profesor wyzszej uczelni w Warszawie czy Pradze byl
        oplacany 1 dolara miesiecznie i dorabiaj w wakacje na pracach fizycznych lub
        sezonowych w Szwecji lub GB przy dochdzacej do 1 miliona pensji Profesora USA
        na najllespzej uczelni wykonujacego podobna prace. Dzieki temu procederowi
        informacje z Princeton poprzez Moskwe i Warszawe mogly przenikac do biednych
        uczelni stanowych z powodu uznawania stopni przy druzgoczacej roznicy
        wynagrodzen i funduszy i poprzez tzw. wspolprace naukowa. Polskie uczelnie
        panstwowe sa jednak bezuzyteczne w Polsce poniewaz poziom rodzimych
        technologii jest ponizej tego III Rzeszy w 1939. Polska obecnie nie potrafi
        produkowac wlasnych komputerow nawet na przekaznikach magnetycznych nie ma
        energetyki atomowej podobnie jak Francja w 100%. Posiada tylko jeden reaktor
        atomowy o smiesznej moc 80 MW i pracujacy troche powyzej j reakcji krytycznej
        podobnie jak reaktor III Rzeszy w 1939. Nie ma umnie tez produkowac
        elektroniki o wielkiej skali integracji jak normalnych mikroprocesorow 32
        bitowych ani nie ma "salonkowych" koleji jak TGV podobnie jak Francji, a jej
        infrstruktura linii kolejowej jest zamrozona infrastruktura Prus z 1907 roku.
        • fizykoterapeuta Re: Zamknac Polskie uczelnie panstwowe 08.07.09, 11:28
          Polskie uczelnie państwowe jako jedyne w tym kraju trzymają jakiś poziom, więc
          lepiej ty się zamknij, bo ze studiowaniem to ty masz tyle wspólnego, że kiedyś
          widziałeś gmach uniwersytetu

          a poza tym, słyszałeś kiedyś o akapitach i przecinkach, geniuszu?
      • Gość: precel Dokładnie, na co mi to było??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 07:33
        Studiowałem 5 lat informatykę. Poza tym, że te 5 lat to świetna zabawa i
        najlepszy okres mojego życia, to tak naprawdę mógłbym zrobić jakiś porządny
        kurs 2-letni i być teraz 3 lata przed konkurencją, zamiast zakuwać całki
        podwójne i fizykę kwantową...
        • Gość: literka_m Re: Dokładnie, na co mi to było??? IP: 81.15.180.* 08.07.09, 08:07
          > Studiowałem 5 lat informatykę. Poza tym, że te 5 lat to świetna zabawa i
          > najlepszy okres mojego życia, to tak naprawdę mógłbym zrobić jakiś porządny
          > kurs 2-letni i być teraz 3 lata przed konkurencją, zamiast zakuwać całki
          > podwójne i fizykę kwantową...

          spoko. mógłbyś 3 lata wcześniej instalować sterowniki do drukarek i czyścic LCDeki.
          Zrozum, informatyka to tylko narzędzie. Jesli swoją wiedzę opierasz tylko na
          niej, to ograniczasz się do pracy siusiumajtka na posyłki. Informatyka jest
          świetna ale jak jest poparta wiedzą z innej dziedziny, wtedy kiedy staje się
          narzędziem do rozwiązywania problemów. W innym razie będziesz pucował drukarki i
          ustawiał konta w outlooku
          • Gość: Roland Re: Dokładnie, na co mi to było??? IP: *.otp.pl 08.07.09, 08:39
            Zgadzam się z przedmówcą. Natomiast jeśli ktoś uważa, że studia były za długie i
            wystarczyłoby krócej to znaczy, że nie wykorzystał czasu dobrze. Może i byłby 3
            lata przed konkurencją, ale w jakich technologiach? Przyswojenie sobie
            prawdziwych technologii wymaga na prawdę ogromnej ilości czasu, treningu,
            samozaparcia. I wtedy można tworzy rozwiązania które będą 10 lat przed
            konkurencją. I które niskim kosztem można rozwija.
            BTW: Na studiach, wbrew pozorom, bardzo liczy się zaangażowanie własne i aktywne
            podejście. Aby jak najlepiej wykorzysta ten czas. No ale dla polskiego studenta
            liczą się bachanalia...
          • Gość: Uli Re: Dokładnie, na co mi to było??? IP: 62.172.234.* 08.07.09, 08:41
            Polskie studia informatycznie (i nie tylko) nie przygotowuja tak naprawde do
            niczego. Po 5 latach jestes "specjalista od wszystkiego" i od niczego. Brak
            wiedzy na temat prawdziwiych rozwiazan enterprise ale za to umiesz rozwiazc
            calke czy napisac prymitywny sterownik w C++. Wiesz troche o sieciach i o
            systemach ale tak naprawde nie potrafisz skonfigurowac pozadnego VPN czy zrobic
            implementacji Exchange'a. Ze studiami informatycznymi dalem sobie spokuj po
            trzecim roku (moj wybor) i nie zaluje.
            • roland.zerek Re: Dokładnie, na co mi to było??? 08.07.09, 08:45
              > Polskie studia informatycznie (i nie tylko) nie przygotowuja tak naprawde do
              > niczego...

              Niestety prawda - wszystkiego musiałem w praktyce się nauczy. Chociaż nie
              powiem, że studia nie były w tym pomocne...
              • Gość: Uli Re: Dokładnie, na co mi to było??? IP: 62.172.234.* 08.07.09, 09:00
                Fakt ze nauka na studiach daje jakies podstawy ale potem zamiast pomagac ci
                ksztaltowac to w czym jestes doby zostaniesz zasypany smieciami ktore cie nie
                interesuja lub sa praktycznie bezuzyteczne w zyciu. Tak jest na wielu kierunkach
                musisz zdac egzaminy i wkuc wiedze o ktorej zaponmnisz po miesiacu zamiast
                przeznaczyc czas na cos co naprawde chcesz robic.
              • Gość: pluszor Do Ambasad !!! IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.09, 09:02
                Studia byly mi potrzebne w latach 80 tych zeby
                dostac zaswiadczenie do ambasady ze jestem studentem i pracowac
                na czarno w Wielkiej brytanii.
                Zarabialem 1200 dolarow na miesiac a w polsce moje stypendium
                bylo cos 500 000 tys zlotych czyli 5 dolarow miesiecznie.
                Inaczej jak pamietam nie mozna
                bylo dostac wizy. Trzeba bylo miec do czego wrocic do Polski
                przynajmniej w oczach Ambasady nawet majac zaproszenie.
                • Gość: oix Dziekanat w latach 80 umozliwial zycie Baszy IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.09, 09:13
                  Zgadzam sie strategiczny punkt uczelni w latach po stanie
                  wojennym i wczesnych 90 tych to dziekanat. To on wydawal
                  zaswiadczenia ue osoba jest studentem. Praca na czarno przy
                  kilkudolarowych w tamtym czasie zarobkach po przeliczeniu po
                  kursie czarnorynkowym pozwalal zyc jak Basza i jeszcze zainwestowac
                  w mieszaknie po dolarze za metr ktore po nastepnym upraniu na wlsnosciowe tez za
                  grosze mozna teraz mozna sprzedac za pol
                  miliona dolarow. To atomowy schemat nawet na warunki USA gdzie
                  trudno uciulac nawet kilka tasiecy dolarow zarabiajac
                  normalnie.
                  • pitland.pl okopane miejsca pracy 08.07.09, 09:26
                    nie bierzecie pod uwagę jednej cechy polskiego rynku pracy - jest nią brak rotacyjności, dostępności miejsc pracy. Jeżeli w firmie ktoś się okopał na stanowisku jest często nie do ruszenia przez 10-20 lat. Nie ma znaczenia, że o pracę aplikuje 100 osób, które są świetne. Te osoby w ogóle nie rozpoczynają walki konkurencyjnej o zajęte miejsce pracy. Od lat obserwuję, że do firm docierają świetni specjaliści. Nie mają możliwości pracy, bo miejsca pracy jest zajęte przez Panią/Pana X, którzy co prawa nie uczą się, nic nie wiedzą o współczesnych trendach w gospodarce, brak języków. Za to Pan/Pani X zna wszystkich w firmie, solidnie wypełnia procedurę swoich obowiązków, ale bez próby wyciśnięcia z nich więcej. Widzę też zjawisko przejmowania pomysłów od "młodych" przez "starych". Ambitni starający się o pracę dołączają do CV lub w okresie stażu, okresie próbnym swoje pomysły. Awansu lub podwyżki nie dostają, pomysły firmuje ktoś inny.
                    • knokkelmann1 Re: okopane miejsca pracy 24.02.11, 19:02
                      a to dlatego, ze jak wypadasz z etatu to zdychasz z glodu a jak jeszcze masz kredyt to bank cie dusi od tylu. wbrew pozorom, zasady rzadzace polskim rynkiem pracy sa bardzo logiczne i bezlistosne. albo my ich albo oni was....
                • Gość: Ja Re: Do Ambasad !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 09:23
                  Dałem sobie spokój ze studiami po 3 latach, dziennych studiów na
                  uniwerku. To było 6 lat temu. Z nieczego rozkręcaliśmy ze
                  wspólnikiem firmę. Dzisiaj zatrudniamy 20 osoób i możemy spokojnie
                  myśleć o przyszłości i o przyjemnościach typu dobre wakacje, zmiana
                  samochodu itp. A przyszłość może być tylko lepsza. Wystarczy się nie
                  bać i zabrać ostro do pracy.
                  • Gość: mła Re: Do Ambasad !!! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.07.09, 12:28
                    a ja skończyłem studia, nie skończyłem 30 lat zatrudniam 200 osób i martwię się
                    o przyszłość moją i tych ludzi, bo takie pajace jak Ty nie płacą ZUS-ów, aby
                    sobie samochody wymieniać,
                    później przychodzą do mnie i płaczą "Panie weź moich ludzi na podnajem"

                    ech...
              • Gość: [g Re: Dokładnie, na co mi to było??? IP: *.dev.amadeus.net 08.07.09, 10:21
                bo prawdziwy informatyk pisze w wordzie!
                • Gość: asd Re: Dokładnie, na co mi to było??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.09, 17:42
                  prawdziwy informatyk pisze w vimie ;)
      • kronopio77 Studia są ważne, ale ważniejsza jest osobowość, 08.07.09, 08:53
        inteligencja, samodzielność i brak strachu przed wzięciem na siebie odpowiedzialności w pracy zawodowej. Ukończone studia nie świadcza dziś o niczym. Każdy może je skończyć.
        • Gość: postudiach Re: Studia są ważne, ale ważniejsza jest osobowoś IP: *.chello.pl 08.07.09, 10:42
          ale sam ich nie skonczyles, prawda? Nie wszystkim sie udaje
          skonczyc, niestety.Wiec nie pieprz glupot.
          • kronopio77 Re: Studia są ważne, ale ważniejsza jest osobowoś 08.07.09, 13:21
            Owszem, skończyłem. Nie było to takie trudne.
          • kronopio77 Re: Studia są ważne, ale ważniejsza jest osobowoś 08.07.09, 13:26
            Uwierz mi: znam ludzi po studiach, którzy nie reprezentują sobą niczego, merytorycznie są zerami. Znam też ludzi ze średnim wykształceniem, którzy imponują mi swoją wiedzą i doświadczeniem.

            Wycieczki osobiste zachowaj dla siebie, bo swiadczą tylko o twoim poziomie.
          • kronopio77 Re: Studia są ważne, ale ważniejsza jest osobowoś 08.07.09, 13:35
            Po co pracodawcy pracownik, który na studiach wykuwał na pamięć zadania z matematyki (znałem takie przypadki), bo nigdy nie potrafił i nie potrafi logicznie myśleć, a w pracy boi się podejmować jakichkolwiek decyzji (patrz uwaga dot. odpowiedzialności)?
        • Gość: dfd Rozbawiłeś mnie tą "odpowiedzialnoscią" ... kto IP: *.jmdi.pl 08.07.09, 12:02
          jeszcze prócz ciebie wierzy w te bzdury o odpowiedzialnosci. To tak jak z
          generałami, jak coś spartolą to giną żołnierze nie oni , to jest własnie
          odpowiedzialność. Tak samo z menadzerami jak by co to w najgorszym przypadku
          tracą pracę,pensję 10tys i dostają jeszcze odprawę a zakład upada i reszta ludzi
          nawet ostatniej pensji nie dostaje. Wiec daruj sobie sentencje bo ludzie
          gadający o odpowiedzialnosci to najzwyklejsze cwaniaki :D
          • kronopio77 Re: Rozbawiłeś mnie tą "odpowiedzialnoscią" ... k 08.07.09, 13:24
            Chodziło mi o odpowiedzialność na niższym poziomie. I umiejętność wyrażania i obrony własnego zdania, które wiąże się z poziomem wiedzy, ale nie tylko.
      • Gość: anns Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 08:57
        Autor głęboko się myli. Trzydzieści lat temu skończyłam fizykę i dostałam nakaz pracy w fabryce cukierków, 60 km od domu.Na szczęście udało mi się z niego nie korzystać. Całkiem skoro moich kolegów miało kłopoty z pracą. Na szczęście na fali boomu informatycznego wielu przekwalifikowało się na informatyków. Znam również inżynierów (włókienników), którzy po upadku tego przemysłu pracują w kompletnie innych zawodach. Dzisiejsze wołanie "inżynierów, inżynierów!" może być równie mylące, jak "menedżerów, menedżerów!" 15 lat temu.
        • Gość: Absolwent z PRL-u Po co te mity o przeszlości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 11:58
          Autorze artykułu, proszę nie rozpowszechniać mitów! Jak można
          napisać coś takiego: [...] <Jeszcze trzydzieści lat temu młodzi
          ludzie wybierając studia wiedzieli, gdzie będą potem pracować.
          Kończąc naukę dostawali z urzędu kilka ofert pracy związanych z ich
          wykształceniem. Jeśli ktoś studiował budownictwo, dostawał przydział
          do przedsiębiorstwa budowalnego. Jeśli polonistykę - do wydawnictwa
          lub agencji prasowej. W ten sposób każdy pracował w "wyuczonym
          zawodzie">.

          Może tak się zdarzało, ale na pewno to nie była reguła. Wiem,
          większość z nas nie ma kogo zapytać, jak było na studiach i po
          studiach, bo w PRL-u zaledwie ok. 6 proc. ludzi miało wyższe
          wykształcenie. Ale zawodowy dziennikarz (polonistyka nie
          przygotowuje do tego zawodu) nie powinien pisać, uogólniając
          bezpodstawnie.
      • jestembond Re: Po co mi były te studia? 08.07.09, 09:56
        "Jego studia, jak twierdzi, były drugim <<ogólniakiem>>"
        Wniosek? Zlikwidować te studia, dlaczego niby podatnicy mają sponsorować komuś
        rozrywkowe szkolenie. Jak chcą studiować sobie fiu bździu, to za własną kasę.
      • Gość: reformator Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 10:17
        Zlikwidować większość kierunków humanistycznych na studiach. Albo mocno
        ograniczyć nabór. Po tych kierunkach nie ma pracy! Uniwersytety są szkodnikiem
        rynku pracy. Należy to szybko zmienić.
        • Gość: berek Re: Po co mi były te studia? IP: 94.254.155.* 08.07.09, 10:49
          po co studia? Wystarczy miec "wlasciwe" pochodzenie. Ta sama sitwa rzadzi Polska
          od II wojny swiatowej. Kto nalezy do tej mniejszosci, to nie ma problemow z
          dobrze platna praca, awansem itm
      • Gość: mgr inż Po co mi były te studia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.09, 11:22
        Pani Redaktor (z grzeczności nie spytam o wykształcenie kierunkowe ;-), a o
        studiach technicznych to nie warto coś wspomnieć???
        • mary_an Grunt to wiedziec czego sie chce. 08.07.09, 11:27
          Ja w ostatniej klasie liceum juz doskonale wiedzialam, co chce robic, a
          mierzylam bardzo wysoko. Poszlam na studia, ktore moim zdaniem najlepiej mnie do
          tej pracy przygotowuja, potem jeszcze na kierunkowe podyplomowe, studia koncze w
          sierpniu, we wrzesniu zaczynam wymarzona prace. Ale dodam, ze wszystko
          podporzadkowalam temu, zeby ta prace zdobyc, zamiast w wakacje smazyc sie na
          plazy, robilam praktyki, uczylam sie jezykow. I teraz ludzie twierdza, ze mam
          szczescie, albo znajomosci, ale wyznam wam w sekrecie - to wszystko kwestia
          ciezkiej pracy i determinacji. Trzeba wiedziec, czego sie chce i do tego dazyc
          krok po kroku.
          Dodam, ze studiowalam kierunek bardzo malo popularny, na forum pewnie by mnie
          zjechali, ze potem bede bezrobotna, ale jak widac jak sie chce to sie da.
          Najwiekszy blad - isc na studia, jakiekolwiek, zarzadzanie, albo informatyka -
          wszystko jedno, ale bez zadnego planu ani pomyslu co potem. I potem zwalac wine
          na rynek pracy a nie na siebie.
          • Gość: a Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 11:54
            mimo ze w zasadzie jezdze po humanistycznych ;) to nie moge ci odmowic racji ;p najlepiej sobie radza pasjonaci, wzglednie ludzie zdecydowani ktorzy wiedza co chca robic, tak jak ty :). to sie tyczy na pewno rowniez socjo-, psycho- i archeologow.. ;)
            • mary_an Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 08.07.09, 12:31
              Oczywiscie, jesli ktos postanowi sobie, ze chce badac wykopaliska w Syrii i to
              jest jego marzenie, bedzie robil wszystko w tym kierunku, to na pewno sie uda.
              Jesli ktos chce byc politykiem, juz wczesnie nawiazuje kontakty, robi
              odpowiednie studia i staze, ma duze szanse na powodzenie. Jesli ktos chce byc
              reporterem TVNu i robi wszystko przez 5 lat studiow i dluzej, zeby sie udalo, to
              tez mu sie uda.
              Najgorzej jak ktos idzie na socjologie, bo "kolezanka tez idzie" i potem konczy
              5 lat studiow, ma zero doswiadczenia i praktyki i zastanawia sie, co moze teraz
              robic. A sporo jest takich, na samym forum sa watki w stylu "co mozna robic po
              magisterce z kulturoznawstwa?". Moim zdaniem to pytanie trzeba bylo sobie zadac
              w liceum, ale powinno byc sformulowane: "Co chce robic i na jakie studia pojsc w
              zwiazku z tym?".
              No ale co mnie obchodza rzesze bezrobotnych absolwentow. Ja sie na szczescie do
              nich nie zaliczam. Glupota nie boli jak to mowia.
              • princealbert Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 08.07.09, 14:06
                pewnie masz racje, ale czesc osob po prostu tego nie wie. Zadaje
                sobie pytanie i nie potrafi odpowiedziec z przekonaniem.

                Ja do tej pory zadaje sobie pytanie, czy lubie swoja prace, zreszta
                bardzo dobrze platna.
                • mary_an Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 08.07.09, 14:36
                  Ja dopiero koncze studia i skad mam wiedziec, czy bede lubila moja prace? Ale
                  przynajmniej bede ja miala i nie bede musiala siedziec w domu przez 2 lata
                  szukajac byle jakiego zajecia. Jak mi sie nie spodoba, to zawsze moga tam
                  popracowac rok, dwa, zrobic jakies dodatkowe kursy i najwyzej sie jakos
                  przekwalifikowac lekko, lepszy taki start niz nie miec w ogole zadnej pracy.
                  Trzeba sobie zadac pytanie co sie chce robic w zyciu i zaczac to robic :) I to
                  pytanie powinno juz pasc w liceum, inaczej pozniej bedzie lipa.
                  • wycofany Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 08.07.09, 18:24
                    Ale belkot. Ciekawe jakie "praktyki" i "jezyki" pozwola zostac
                    pracownikiem naukowym?
                    • mary_an Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 08.07.09, 18:51
                      Jak ktos chce zostac pracownikiem naukowym to musi sie dowiedziec, co jest do
                      tego niezbedne - np. srednia ocen i co tam jeszcze i robic wszystko, zeby
                      spelnic wymagania.
                      Do mojej pracy potrzebne sa praktyki i jezyki, wiec przez 5 lat studiow robilam
                      praktyki i uczylam sie jezykow. Jak ktos chce robic doktorat, to powinien sie
                      skupiac na nauce, moze sprobowac nawiazac jakies kontakty, wyjechac na studia za
                      granice na jakis czas, cos opublikowac, miec dobra srednia itp.
                      Dalej uwazam, ze jak sie wie, czego sie chce, to mozna to osiagnac. No chyba, ze
                      to jest niewykonalne, np. ktos chce zostac prezydentem USA, czego nie da sie
                      osiagnac z racji narodowosci, ale cala reszte mozna. Jak sie ma oczywiscie tez
                      potencjal, ale to chyba oczywiste.
                      • wycofany Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 14.07.09, 21:10
                        kontakty=znajomosci?
                        i wszystko jasne.
                        • mary_an Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 16.07.09, 13:48
                          Kontakty = jesli chcesz pisac doktorat u jakiegos slawnego profesora, to dobrze
                          pojechac wczesniej na min. dwie konferencje z jego udzialem i mu sie pokazac z
                          jak najlepszej strony. Myslisz, ze dostaniesz sie na doktorat na Harvard czy
                          Oxford jak nie jestes znany w swiecie nauki? Jakbys nie wiedzial - nie. Ja
                          zastanawiam sie nad robieniem doktoratu i cos o tym wiem.
                          • wycofany Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 16.07.09, 20:33
                            Ja pisalem o zatrudnieniu na uczelni, nawet polskiej, a nie o
                            Oxfordzie i promotorach, bo to sprawa drugorzedna, nikt za nikogo
                            pracy nie napisze.
                            • mary_an Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 17.07.09, 10:51
                              No ja akurat siedze bardzo w srodowisku akademickim, akurat nie w Polsce, ale
                              wiem, ze zeby dostac prace to trzeba juz wczesniej pracowac nad nawiazywaniem
                              kontaktow. Nie znajomosci, ale kontaktow - w sensie ze trzeba byc troche
                              rozpoznawalnym w tym swiatku.
                              A swoja droga moi znajomi na zagranicznych uczelniach twierdza, ze predzej
                              dostana prace na Oxfordzie niz w Polsce, bo tutaj sa baaaardzo potrzebne
                              znajomosci. Ale to tylko z tego co slyszalam, nie wiem jak jest na uczelniach w
                              Pl wiec sie na ten temat nie wypowiadam.
              • Gość: karolina Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.09, 18:20
                Wiesz, w Polsce jest rzesza ludzi, którzy nie mają możliwości zastanawiania się
                nad kierunkiem studiów w liceum, robienia praktyk na okrągło i nauki języków.
                Jest mnóstwo ludzi, którzy nie mają możliwości dojrzewać w taki sposób, jak to
                opisałaś. Powodów nie będę tu wymieniać, jest ich wiele - nie każda z tych osób
                jest "nierobem", "leniem" i "pasożytem". Lepiej jest taką osobę, która nie wie,
                co robić po studiach, ukierunkować i zrobić z tego korzyść gospodarczą. Tyle, że
                to wymagałoby najpierw pracy od Ciebie, a dopiero później dla. Po co się złościć
                i wywyższać?
                • mary_an Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. 16.07.09, 13:51
                  >Lepiej jest taką osobę, która nie wie,
                  > co robić po studiach, ukierunkować i zrobić z tego korzyść >gospodarczą.

                  Ciekawe gdzie studiujesz, skoro nie znasz podstawowych zasad ortografii. Ale
                  mniejsza o to - jesli ktos chce robic kariere, to niestety bez jezykow ani
                  praktyk ani rusz. To nie lepiej isc na jakis kierunek, po ktorym mozna znalezc
                  dobrze platna prace, ale gdzie nie wymagaja jezykow i praktyk (np. kosmetyczka,
                  fryzjer - znam kilku i im sie niezle powodzi), niz isc na sile na JAKIEKOLWIEK
                  studia? Po co idziesz na studia, skoro nie masz pojecia, co chesz potem robic?
                  Skoro nie mialas pojecia, to nie dziw sie, ze potem myjesz podlogi w Tesco.
                  • Gość: yh Re: Grunt to wiedziec czego sie chce. IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.09, 16:10
                    gdzie jest błąd?
      • Gość: koko Re: Po co mi były te studia? IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.07.09, 11:25
        Po co mi były te studia?
        szkoda ze tez dopiero teraz sie o tym przekonalam.

        Polacy to glupi narod wiec na tym forum bedziesz tylko wysluchiwac
        od osob, (ktore po znajomosci dostaly posadke, albo po prostu mialy
        szczescie wiec wyzej sr.. niz d.. maja) to i tamto, jaki jestes
        beznadziejny, niezaradny zyciowo. niestety tak to juz w zyciu bywa
        ze trzeba miec szczescie, zwlaszcza w kaczygrodzie. tez jestem po
        studiach bez pracy, a co najwazniejsze bez znajomosci, wiec szanse
        na znaleznienie pracy to moze 20%. nie chce jakiejs super pracy za
        super pieniadze, chce po prostu gdzies zaczac. a nie zaczne od
        posady sprzataczki bo nie po to poswiecilam 5lat na studia.
        jedno co mi przychodzi do wymadrzajacych sie tu osob to przyslowie:
        zapomnial wol jak cieleciem byl!!!dlatego kij wam wszystkim w oko:P
        • Gość: x Re: Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 12:13
          Dokładnie jest jak mówisz. Najśmieszniejsze, że w większości wypadków jak sądzę
          wypowiadają się tutaj "zaradni" z dużych miast, wplywowymi rodzicami, którzy
          opowiadają jak to własną zaradnością i zdeterminowaniem zrobiły kariery. Prawda
          jest taka, że w Polsce tzw. "rynek pracy" dla młodych ludzi, szczególnie z
          prowincji po prostu nie istnieje.
        • Gość: as Re: Po co mi były te studia? IP: *.acn.waw.pl 08.07.09, 14:45
          Po co mi były te studia?
          > szkoda ze tez dopiero teraz sie o tym przekonalam.
          >
          > Polacy to glupi narod wiec na tym forum bedziesz tylko wysluchiwac
          > od osob, (ktore po znajomosci dostaly posadke, albo po prostu mialy
          > szczescie wiec wyzej sr.. niz d.. maja) to i tamto, jaki jestes
          > beznadziejny, niezaradny zyciowo. niestety tak to juz w zyciu bywa
          > ze trzeba miec szczescie, zwlaszcza w kaczygrodzie. tez jestem po
          > studiach bez pracy, a co najwazniejsze bez znajomosci, wiec szanse
          > na znaleznienie pracy to moze 20%. nie chce jakiejs super pracy za
          > super pieniadze, chce po prostu gdzies zaczac. a nie zaczne od
          > posady sprzataczki bo nie po to poswiecilam 5lat na studia.
          > jedno co mi przychodzi do wymadrzajacych sie tu osob to przyslowie:
          > zapomnial wol jak cieleciem byl!!!dlatego kij wam wszystkim w oko:P


          jestes jelop i tego nie zmienia zadne studia
          • Gość: koko Re: Po co mi były te studia? IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.07.09, 15:34
            i tak oto wlasnie wychodzi prostactwo polaczkow!! polska to zacofany
            narod i nic chyba juz tego nie zmieni!
        • Gość: Krecik Re: Po co mi były te studia? IP: 64.80.3.* 08.07.09, 17:48
          Dokladnie.
          Mam podobne zdanie. Sa 3 opcje.
          1. Musisz miec albo dobre plecy (czesto rodzicow, ktorzy w
          odpowiednim momencie popchna - czytaj zalatwia, dadza komu trzeba).
          Niestety pierwsza praca jest bardzo istotna. Nikt pozniej nie patrzy
          jaka szkole sie skonczylo, tylko co sie robilo i cholernie ciezko
          jest zmienic kierunek pracy.
          2. Troche szczescia, tzn. wyslac swoja oferte w odpowiednie miejsce
          w odpowiednim czasie.
          3. Byc wybitny na swoim kierunku, w swoim fachu. Ale to nie zawsze
          gwarantuje sukces. Mimo wszystko potrzeba odrobine punktu 2.
          Moj kolega poszedl na doktorat na PW tylko dlatego, ze nie mogl
          znalezc pracy. Facet mieszka w Warszawie mial srednia sporo powyzej
          progu pozwalajacego na pobieranie typendium naukowego.

          Osobiscie tak wyszlo, ze wyjechalem z Polski. Co moge powiedziec.
          Trzeba ciezko pracowac, zrobic troche zeby resume troche lepiej
          wygladalo (kursy, egzaminy z jezyka), byc cierpliwym i wierzyc w
          siebie. Poza granicami Polski tez potrzeba odrobiny szczescia. Ja
          szukalem pracy w kierunku studiow prawie 3 lata. Do miejsca gdzie
          pracuje mialem nie wysylac swoich papierow, ale wyslalem bo
          stwierdzilem, ze od czegos trzeba zaczac. Okazalo sie, ze poprostu
          podali za male wymagania a praca typowo inzynierska i dokladnie w
          kierunku wyuczonym. Takze odrobine farta tez trzeba miec.
          Napewo tez trzeba probowac, pozbyc sie kompleksow i nie sluchac
          ludzi, ktorzy boja sie wychylic i radza cieszyc sie tym co sie ma.
          Najbardziej w Polsce bawia mnie niektorzy moi znajomi, ktorzy pytaja
          kiedy wracam, bo w Polsce jest tak super z praca i wogole. Tylko
          zapominaja, ze:
          1. Musialbym miec nierowno pod sufitem, zeby wrocic po 5 latach
          pobytu poza granicami Polski, z praktyka w zawodzie, ktory
          praktycznie w Polsce nie funkcjonuje, w momencie zdobywania
          doswiadczenia w zawodzie wyuczonym, ktory jako taki tez wystepuje w
          stopniu bardzo ograniczonym (technologia-linie przemyslowe pochodzi
          z zachodu a nie jest projektowana w Polsce).
          2. Sa to ludzie, ktorzy maja rodzicow, ktorzy w odpowiednim momencie
          dali komu trzeba i mieli mozliwosc wystartowac i zdobywac dobre
          doswiadczenie. O czym naturalnie nie pamietaja, badz nie chca
          pamietac.
      • moharp Po co mi były te studia? 08.07.09, 12:13
        O rozpoczęiu kariery zawodowej trzeba mysleć juz na 2-3 roku
        studiów.Kolejne lata muszą być temu podporządkowane.Musi być to
        powiązanie teorii z praktyką i rzeczywistością poza
        uczelnią.Postawcie się po stronie pracodawcy.On chce aby nowy
        pracownik coś dał fimie, instytucji, coś wniósł, a przynajmniej nie
        schodził poniżej pewnego minimalnego poziomu. Pytanie kładące dla
        wielu na rekrutacjach to "Co będziesz/chcesz robić za 5 lat ?" Wiele
        osób nie wie co powiedzieć !!! Ale ile by chcieli zarabiać to wiedzą
        doskonale...
        • Gość: madziulla512 Re: Po co mi były te studia? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.12, 12:33
          hej, również uważam, że już na studiach licencjackich trzeba pomyśleć o swojej karierze zawodowej- początkowo najłatwiej znależć jest praktyki, lub staż. będąc wzbogaconym o nowe umiejętności i wpis w CV,potem jest juz łatwiej. jako przyszłościowy kierunek uważam również finanse i rachunkowość - o czym się przekonałam po targach pracy. jako, że odbywam praktyki na WSFiZ w Warszawie, a także mam tu znajomych mogę ją Wam polecić. jest tu czas na naukę i na aktywności poza nią. kadra jest całkiem wporządku podobno, a lokalizacja po prostu ok. pozdrawiam:)
      • Gość: jolanta Po co mi były te studia? IP: *.bialapodlaska.vectranet.pl 08.07.09, 12:15
        jolantaZadaję sobie to samo pytanie. Jak "rozlatywały się" urzędy
        wojewódzkie, to ja, osoba po studiach straciłam pracę, a osoby ze
        średnim pracują do dziś. Było to ponad 11 lat temu. Pozdrawiam
      • zezem_prosto_w_oczy Po co mi były te studia? 08.07.09, 12:18
        Studia sa po to zeby rozinac czlowiekowi mozg.Czyli w POlsce generalnie
        studia sa po nic, bo wiekszosc tego mozgu nie rozwinie. Co wiecej, w
        obliczu procesow globalizacyjnych studia w Polsce nie maja wiekszego
        sensu, bo 98% studentow i doktrantow bardzo kiepsko wlada poprawnym
        jezykiem angielskim (patrz studenci filologi angielskiej). Brutalne
        zderzenie z rzeczywistoscia nastepuje po wyjedzie z kraju i probie
        wejscia w dyskusje z osoba anglojezyczna.
        • vega01 Re: Po co mi były te studia? 08.07.09, 13:33
          o ile dobrze mi wiadomo to doktoranci z natury rzeczy musza znać język
          angielski miec odpowiedni potwierdzony poziom wiec sformulowanie
          że 98 doktorantów kiepsko włada jezykiem jest niedorzeczne.
          Choc przyznam ze u mnie na uczelni tak 5/10 doktorantów robi dobre wrażenie.
          Tzn umieją wiecej i lepiej te wiedze sprzedaja niz wiekszosc prof dr hab itc
          starej daty.
        • Gość: sylla Re: Po co mi były te studia? IP: *.centertel.pl 10.07.09, 12:36
          Do języków obcych tzreba mieć talent, niektórzy niestety owego nie
          posiadają...
        • computerro Re: Po co mi były te studia? 14.07.09, 19:01
          Dobrze, że to angielski a nie łacina, jak w średniowieczu
      • Gość: redes07 Po co mi były te studia? IP: 195.47.201.* 08.07.09, 12:43

        georg_l Napisał: Odpowiedz Na aplikację dostałem się bez pleców,
        podobnie dwóch moich znajomych
        z roku którzy starali się o to razem ze mną.

        Wiem, że Twój "plecak" tak kazał Ci mówić i nawet poniekąt anonimowo
        pisać komentaże i przez sen nawet tak mówić ale kto Ci w to
        uwierzy!? Do palestry się nie da bez "poręczenia" jak kiedyś do
        PZPR. Nie musisz pie....ć publicznie takich farmazonów.
      • Gość: Szczecinomaniak Po co? Po jajco ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 12:52
        " Osoby wybierające takie kierunki, zwykle robią to z powodu fascynacji daną dziedziną wiedzy."
        - bullshit. Robią to bo chcą mieć łatwe i przyjemne studia, a takie właśnie - w porównaniu z kierunkami politechnicznymi - są.

        Generalnie studia humanistyczne to lanie wody, które nigdy się do niczego nie przyda. Co innego studia inżynierskie. Jak słusznie napisano w artykule, absolwent medycyny zostanie pewnie lekarzem, absolwent architektury - architektem. A absolwent europeistyki? Europeistą? Europejczykiem?
      • Gość: dyletant Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 12:58
        Ciekawe, ze za Komuny poziom studiów był znacznie wyższy niż teraz. Po prostu
        limity przyjęć były o wiele niższe i obowiązywały trudne egzaminy wstępne.
        Rządząca Klasa Robotnicza nie chciała hodować większej liczby inteligentów.
        Kadra naukowa była tez wtedy na wyższym poziomie. Obecnie wartość tytułów
        naukowych zdewaluowała się. Często spotyka się na uczelniach naukowców nie tylko
        posiadających odpowiedniej wiedzy, ale również zdolności logicznego myślenia.
        Polski rynek pracy potrzebuje jak na całym świecie bardzo dobrych fachowców z
        dużym doświadczeniem zawodowym. Takich wszędzie brakuje. Nikt nie chce
        przyjmować ludzi po studiach teoretycznych, których trzeba sposobić do zawodu.
        Jest też zapotrzebowanie na wykształconych robotników z umiejętnościami
        praktycznymi. Niestety "układy" kadry polskich uczelni są tak dobre, że
        uzdrowienie uczelni przypomina wyczyszczenie stajni Augiasza. Nikt nie chce
        ryzykować dla dobra ogółu, dominują partykularne interesy. Losy młodych ludzi po
        polskich studiach nie są do pozazdroszczenia. Bez zawodu i perspektyw ale z
        dużymi aspiracjami. Niech rządzący pomyślą trochę o narastającym problemie
        grożącym "wybuchem niezadowolenia społecznego".
      • princealbert zadne studia nie przygotuja do pracy 08.07.09, 13:51
        Taka jest prawda. Uwazam, ze zgodnosc studiow z zyciem zawodowym to
        fikcja (przynajmniej w polskim systemie nauki). Lepiej wycwiczyc
        pamiec, zdobyc wiedze ogolna i duzo podrozowac.

        Tacy ludzie sprawdzaja sie lepiej w pracy zespolowej, a tajnikow
        zawodowych naucza sie w praktyce. Typowy 'specjalista', mol
        ksiazkowy sprawdzi sie lepiej w karierze akademickiej.
        • Gość: dcio studia glupota IP: *.cebit.com.pl 08.07.09, 14:23
          trzeba przyznac , ze studia to glupota.
          Jak czlowiek po podstawowce, przyjmnie sie do brygady wykanczajacej
          wnetrza po 10 latach bedzie mieszkal w swoim domu i jezdzil na
          wczasy nad cieple moze, a jego kolega po 10 latach nauki , bedzie
          zarabiam 1200 zl miesiecznie pracowal przy rozkladaniu towaru na
          polkach za 8,50 brutto na godz w nocy a o wczasach moze sobie tylko
          pomayc.
          • Gość: doda Re: .. a co na to ryzy (szef nierzadu)?????? IP: *.fwgc.dot.ca.gov 08.07.09, 15:21
            Glosujcie na lewusow i SBecje .. i czyscie tylki Niemcom z waszymi
            dyplomami.
          • zigzaur Re: studia glupota 08.07.09, 15:56
            Hehe, niekoniecznie.

            Robotnik budowlany po podstawówce może w ciągu paru lat pracy nabawić się:
            - wrzodu żołądka (połykane w pośpiechu zimne kanapki pod papieroska)
            - marskości wątroby i delirium (bez dodatkowych wyjaśnień)
            - utraty wzroku (zachlapanie wapnem, prześwietlenie nadfioletem)
            - połamania kręgosłupa i kończyn wskutek upadku z wysokości
            - porażenia elektrycznego
      • Gość: ggfg Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 15:43
        zgadzam sie z artykułem studia w polsce to drugi ogólniak .
        • Gość: absolwent zły Re: Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 19:27
          Przede wszystkim musi się zmienić forma rekrutacji, nie ma tak że jak ktoś chce
          to jest na polibudzie, zdałeś kiepsko mature? to do policealnej nie ma miejsca
          dla Ciebie na studiach. Po drugie wydziały które nie ,,dostosują'' programu do
          wymagań rynku muszą być zamknięte, nie da się?? to dać kartkę i uprzedzić tych
          którzy są na nie chętni że po tym wydziale możesz zostać bezrobotnym. Po trzecie
          studenci powinni oceniać swoich profesorów, większość z nich o nowościach
          rynkowych słyszała w czasach kiedy robili doktorat czyli 20 lat temu, to
          niedorzeczne. Kolejna zmiana to taka że w czasie studiów dziennych 3 dni powinno
          się uczyć, 2 kolejne dni pracujesz już w zawodzie. Może wtedy zniknie większość
          ,,pułkowników''(kto był na studiach to wie o co chodzi). Może wtedy zniknie
          większość głupich postów które się tu pojawiają od ludzi którzy nigdy na
          studiach nie byli a potrafią tylko krytykować, nie wiedzą podstawowej rzeczy że
          studia mają głównie nauczyć myśleć, jak ktoś twierdzi inaczej to znaczy że nie
          jest materiałem na studenta.
          • Gość: aaaa Re: Po co mi były te studia? IP: *.chello.pl 08.07.09, 20:31
            przede wszystkim trudniejszy dostep do wyzszych . nie tak jak jest
            teraz nie dostałem sie na panstwowe to zapłace i jestem na tym samym
            kierunku na uczelni prywatnej . w ten sposób niedługo posiadanie
            dyplomu wyzszej uczelni bedzie tak łatwe jak nabycie biletu
            tramwajowego na dwa miasta
            • Gość: wyborcza Re: Po co mi były te studia? IP: *.chello.pl 09.07.09, 01:17
              I PO CO MI TO BYŁO !!!!!!!!!!!!!


              NAROBIŁEM SOBIE KŁOPOTÓW


              mogłem nie wychodzić z domu
              • Gość: absolwent zły Re: Po co mi były te studia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.09, 20:46
                podziękować gazecie wyborczej za artykuły ,,propagujące i tworzące'' rynek dla
                przyszłych absolwentów, praca za najniższą stawkę żeby zdobyć doświadczenie,
                gówn... prawda w żadnym kraju na świecie tak nie ma.
                • Gość: hehehehehehe Re: Po co mi były te studia? IP: *.chello.pl 09.07.09, 21:28
                  absolwenci źli bo źle wybrali albo inaczej dali się nabrać ...
                  • Gość: APEL!!!! Re: Po co mi były te studia? IP: *.chello.pl 09.07.09, 21:31
                    rzeczywiście studia to oszustwo , szAmbo , bagno i ściema! nalezy
                    zlikwidować uniwersytety i otworzyć w ich miejsce przydatne dla
                    wszystkich HIPERMARKETY
          • Gość: ello Re: Po co mi były te studia? IP: *.ip.netia.com.pl 10.07.09, 19:48
            3 dni nauki, 2 dni pracy.., popieram. Pracuję i studiuję dziennie (filologia).
            Daję radę, ale nie jest lekko. Kadra promuje osoby w 100% zaangażowane w studia,
            cholernie trudno mi cokolwiek przełożyć (na mojej uczelni nie dostaje się IOS z
            powodu pracy). Myślę, że zmiana mentalości wykładowców byłaby bardzo na miejscu;0).
      • Gość: Koko Re: Po co mi były te studia? IP: *.rwe.com 10.07.09, 06:50
        Zgadza się. Tłuszcza idzie na studia bo koleżanki też idą. 18 lat to
        jednak trochę za mało dla przeciętnej polki, żeby odpowiedzieć na
        pytanie, "co chce w życiu robić?" A dlaczego? Bo te cizie w głowie
        pusto mają i niczym się nie interesują. Aż boje się pomyśleć co
        będzie za 5 lat. Nie trzeba odbijać karty co dzień rano, żeby zdobyć
        doświadczenie. Już w szkole podstawowej można pisać programy
        komputerowe, uczyć się języków, interesować motoryzacją czy
        gosodarką, ale teraz w głowie tylko pindrzenie się i psiapsióły, a
        kończy się płaczem po studiach.

        Najlepsi to nie Ci, którzy skończyli najlepszy kierunek (znam
        bezrobotnych inżynierów oprogramowania i automatyków), tylko osoby
        otwarte z pomysłem na wszystko, a wykształcenie nie zaszkodzi.
      • Gość: ali Po co mi były te studia? IP: *.olsztyn.vectranet.pl 10.07.09, 23:56
        I niestety to jest Polska rzeczywistość. W Polsce po studiach jesteś nikim i
        szukasz pracy na budowie za granicą, za to absolwenci z "krajów
        cywilizowanych" maja piękną, świetlaną przyszłość. Boże dlaczego ja musiałem
        urodzić się w Polsce?
        • Gość: fefd Re: Po co mi były te studia? IP: *.chello.pl 11.07.09, 02:12
          coooo ty nie mają - tam absolwenci "kiepskich" kierunków mają
          przegwizdane na rynku pracy -tak samo .JAK NIE MASZ ZAWODU!!!TO SIĘ
          NIE DZIW ŻE NIE MA DLA CIEBIE ZAJĘCIA !!!proste -mozesz wtedy
          założyć własny biznes , próbowac pracy w handlu lub dokształcac się
          jezyki , podyplomowe itp. niby proste a 5 lat się niezorientowałeś .
          W Polsce po PRAWDZIWYCH studiach (medycyna , prawo , inforamtyka )
          jesteś nikim? - nie sądze


          pewne kierunki należy zlikwidować bo tylko mieszaja młodym w głowach
          robiąc z nich kaleków na całe życie , przewracając ich życie w ruine
          • Gość: bykx Re: Po co mi były te studia? IP: *.retsat1.com.pl 11.07.09, 10:52
            Największą satysfakcją z zainwestowania czasu, pieniędzy i zdrowia w
            5 lat nauki jest bezspornie praca w swoim zawodzie. To człowieka
            motywuje i cieszy, ze moze sie realizować zawodowo i praktykuje to
            czym zajmował sie na studiach. Bo co to za praca jak gdzieś co rok,
            dwa gdzieś się człowiek załapuje, to tu to tam, tu niefajnie, tam
            znów rozczaowanie i frustracja. Sam ukończyłem anglistykę i czerpię
            satysfakcję (także finansową) z pracy w swoim zawodzie, tj.
            tłumacza, lektora i nauczyciela tego języka.
        • Gość: ojciec Tranzystory Re: Po co mi były te studia? IP: *.dynamic.chello.pl 24.02.11, 23:25
          słuchajcie tłuczki , bo nie będę powtarzał .
          Studia są po polibudzie alboAkademii Medycznej.
          resztę możecie se potłuc na kantach dupy swojej starej.

          PIS z Wami !
          Kempa i Szczypa Zawsze dziewica
          (proktolog z Torunia)
          całun Toruńśki.
      • Gość: Arti_krk Po co mi były te studia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.09, 14:48
        To co mam strzelić sobie w głowę bo studiuje nie ten kierunek co
        trzeba -STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE pomimo że wybrałem go nie dlatego że
        taka była moda tylko dlatego że chciałem,interesuje sie tym po
        prostu.Ja już nie wiem,za kilka lat bedziemy miauczeć że mamy za
        dużo inżynierów itd Czasami zadaję sobie takie pytanie dlaczego nie
        urodziłem się wczesniej konczylbym studia na poczatku lat 90 kiedy
        kwitł polski kapitalizm i nie było problemu z pracą jak się było
        absolwentem wyższej uczelni. A teraz?Bez komentarza
        • annataylor Re: Po co mi były te studia? 13.07.09, 19:23
          ja tez uwazam, ze w latach 90. bylo latwiej zrobic kariere.
          dzisiejsi 30kilkulatkowie sa managerami, szefami, prezesami -mimo ze
          skonczyli nieprzyszlosciowe kierunki: przyklad z zycia wziety-
          dyrektorem marketingu w pewnej firmie jest facet, ktory skonczyl
          historie. dzis jest to niedopomyslenia!!!
          • Gość: dd Re: Po co mi były te studia? IP: *.chello.pl 13.07.09, 19:33
            może ma predyspozycje do zarządzania to najważniejsze i
            doświadczenie zawodowe .Skąd wiesz może długie lata był zwykłym
            pracownikiem marketingu i awansował
            • wycofany Re: Po co mi były te studia? 14.07.09, 09:00
              Znajdz teraz prace w marketingu po historii. Powodzenia.
              • Gość: edis Re: Po co mi były te studia? IP: *.chello.pl 16.07.09, 15:06
                obawiam się że szanse takie same jak po skończonym marketingu -
                minimalne (oczywiscie nie uwzględniając okoliczności typu tata
                prezes)
        • Gość: pon Re: Po co mi były te studia? IP: *.sds.uw.edu.pl 14.07.09, 14:15
          najlepiej to się urodzić w kraju anglojęzycznym, wtedy taka Polska przyjęła by mnie z otwartymi ramionami jako nauczyciela, wykladowcę j.ang. i nie wazne wtedy ze taki nie ma wykształcenia ani predyspozycji pedagogicznych, że nie umie wytłumaczyć i przekazać gram. własnego języka, albo nawet nie uzywa jej poprawnie, ważne że jest Nativem i przez to niby ma być lepszy od Polaka anglisty. Za to, żeby Polak mógł takiego Angola uczyć Polskiego to już musi byż po polonistyce i skończyć naucznie polskiego jako obcego. Polacy chyba powinni przesać zachwycać się innymi tylko z powodu ich pochodzenia. Bo jak ktoś jest obcokrajowcem, albo skończył studia za granicą to oczywiście musi być mądrzejszy od każdego POlaka.
      • Gość: aga k Po co mi były te studia? IP: *.force9.co.uk 14.07.09, 14:57
        Zaliczam sie zdecydowanie do tej grupy ogolnej. Studiwalam
        politologie przez 5 lat. Okres ten wspominam jako niesamowita
        przygode i odkrywanie swoich umiejetnosci. Z jednej strony mialam
        wystarczajaco duzo okazji zeby spotkac niesmowitych ludzi:
        studentow, wykladowcow etc. Z drugiej czas, zeby podszkolic jezyki.
        Z trzeciej (po czesci z przyczyn finansowych) szybko musialam
        znalezc sobie prace. Zaczynala od restauracji a skonczylam jako
        asystentka dyrektora firmy finansowej. Po czwarte moglam zaangazowac
        sie w wiele rzeczy na zasadzie wolontariatu. Podsumowujac mialam
        okazje sprawdzic w czym jestem dobra. Aktualnie jestem Office
        Managerem w firmie transportowej w UK. Przydalo sie troche
        doswiadczenia, jezyki i wrodzone zorganizowanie. Moi znajomi robia
        rozne rzeczy: od funduszy, przez banki po HR. Trzeba sie nameczyc,
        zeby znalezc to co sie lubi, ale pracodawcy cenia nas za
        elastycznosc.
        • Gość: haha Re: Po co mi były te studia? IP: 80.48.227.* 14.07.09, 16:33
          politolo...co???chachacha!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka