Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Erasmus na własnej skórze

      • Gość: ojciec Erasmus na skórze syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 06:36
        Erasmus to integracja młodzieży z całego świata.Przyjażnie z
        Australią ,USA,Portugalią,Włochami.Wszystko zależy od znajomości
        języka.Jak się nie zna języka dobrze, to sie przesiaduje w knajpie
        bo co robić.
        Zawodowo super,spotkanie z nowymi technologiami na jakie Polskę nie
        stać.
        Dotyczy to architektury.

        Nie mozna mówić jaki poziom jest większy w Polsce czy w
        Niemczech.Mozna mówić o poszerzeniu choryzontów wiedzy w zawodzie.

        Efekty studiów?

        Praca w firmie architektonicznej juz na etacie od 9 semestru
        studiów ,za pensję wyższą od sredniej krajowej i to w Polsce,jednym
        z czynników przyjęcia było CV z informacją o Erasmusie i studiach
        w Niemczech.
        Wszyscy z roku co byli na Erasmusie wyjechali do pracy za
        granicą,jedni z dobrze płatnymi posadami inni za darmo na zasadach
        odbycia starzu.
        Polecam uczyć się języka i Erasmusa.
        Inni studenci architektury z jego roku mogą tylko pomarzyć.
      • Gość: Erasmus Orgazmus Ten artykul jest o niczym IP: 213.31.11.* 28.08.09, 09:10
        Nie zapominajmy ze erasmusem orgazmusem jest sie cale zycie. A
        generalizowanie i traktowanie kazdego wyjazdu na erasmusa to porazka
        bo jak porownac czyjac przygode w 40 tys miasteczku (np. cluny) do
        innej przygody w kilkumilionowym paryzu czy barcelonie. A poza tym
        jak ktos jest trepem i mysli ze erasmus go rozrusza to sie myli bo
        dalej zostanie trepem tylko na erasmusie i takich lapsow jest
        mnostwo. Blusa trzeba czuc prze cale zycie. Poziom nauki tez zalezy
        zarowno od uczelni jak i od profesora i czasami wystarczy pojsc raz
        na zajecia i sie podpisac erasmus zeby miec 5 a czasami ktos nie
        lubi obcokrajowcow i zebys nie wiem co robil i tak nie zaliczysz.
        Poza tym informacje "bo w polsce to sie nikomu nie podoba w jednym
        pubie" to zmien znajomych bo straszne z nich trepy. Otaczaj sie
        ludzmi ktorzy czuja blusa a z reszta jak ktos czuje blusa to nie ma
        znajomych trepow. Polecam Erasmusa bo to najlepsze co Ci sie moze
        zdarzyc na studiach ale jak jestes trepem to Erasmus nic nie zmieni!
        • Gość: Trep Re: Ten artykul jest o niczym IP: 218.186.10.* 28.08.09, 16:45
          Kurcze, sciagnalem kilka blusowych mp3ek, slucham i nic nie czuje... Prosze,
          doradz co mam zrobic! Nie chce dluzej byc trepem!
      • Gość: iza99 Erasmus na własnej skórze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 09:23
        erasmus to by najlepszy czas w moim zyciu. wymagano od nas tego samego co od innych studentow,wiec nie bylo lekko..ale znow az tak ciezko tez nie. no i ci ludzie..te imprezy..ech..szkoda,ze to jest tlko raz w zyciu...pzodro
      • Gość: A Erasmus na własnej skórze IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.08.09, 10:57
        Wszystko jest wzgledne ;)
        zalezy w jakim kraju na jakiej uczelni itp.
        Spedzilam rok na Uniwersytecie w Salamance i wlasciwie nie zgadzam sie z
        zadnym mitem :) imprezy takie jak na erazmusie sa tez w Polsce tylko
        nastawienie jest inne. jezeli chodzi o nauke... to siedzialam wiecej nad
        ksiazkami niz w PL, kazdy przedmiot konczyl sie egzaminem i znam Bardzo duzo
        osob ktore mialy problemy z zaliczeniem jakiegos przedmiotu bo wychodzily z
        zalozenia ze dostana 5 za to ze sa erasmusami ;] (5 to w Hiszpanii najnizsza
        ocena potrzebna zeby zdac egzamin:)
        Jezeli chodzi o hermetycznosc to tez zalezy :) w jakie towarzystwo sie wpanie :)
      • Gość: Klare Erasmus na własnej skórze IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.08.09, 19:32
        Przeczytałam dyskusję i nie wiem kto tu ma do kogo pretensje. Najwyżej
        podatnik może się wkurzać na zmarnowane pieniądze. Moja córka była rok na
        Sokratesie (czego można nauczyc się w pół roku?), delegowana nie z polskiej
        uczelni. Wybrała uniwersytet, który ma osiągnięcia w jej kierunku. Uczyła się,
        pewnie trochę imprezowała, ale wzbogaciła swoją wiedzę i doświadczenie
        naukowe, życiowe. Jeszcze przez pół roku popracowała na uczelni przy jakimś
        projekcie. Jak ktoś chce studiować to chyba ma szansę, jak ktoś nie chce to po
        co zapisał się na studia? Nie szkoda mu czasu? Jak pierwszoroczniaki, których
        wysyłają do szkoły pod przymusem. Gdzie tu logika? Jakiś infantylizm tylko
        widać. Może to polska specyfika? A może niedojrzałość powszechna w wieku ok 20
        roku życia?
      • Gość: BloggErasmus Bloggerasmus.blogspot.com IP: 139.13.127.* 02.09.09, 21:01
        Właśnie jestem na takim wyjeździe i się zastanawiam jak to będzie wyglądało.
        Chyba dla każdego inaczej.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka