Gość: epops
IP: *.chello.pl
19.08.09, 23:01
Bardzo się zgadzam! Właśnie po 4 miesiącach zrezygnowałem ze
stanowiska wicedyrektora ważnej publicznej instytucji [roczny spadek
zarobków o ok. 20 000], ale mając 32 lata wolę uczestniczyć w
dorastaniu syna [2 lata] i zadbać o małżeństwo [kryzys] niż za 10
lat wyciągać małego z komisariatów i spotykać się z adwokatem przy
sprawie rozwodowej. O awansach pomyślę trochę po 40. A jak nie
nadejdą - będę zdrowszy i nie tak wypalony jak ludzie których
obserwuję - na tabletkach, wspomaganiu, bez dzieci, znajomych i
jakiegokolwiek życia poza pracą. Na awans musi być odpowiedni czas.