xaliemorph
02.09.09, 12:15
Po pierwsze jest pewne usprawiedliwienie choć mikroskopijne. Kandydaci kłamią
bo doskonale wiedzą że pracodawca również kłamie o obiecywanej pensji/zakresie
obowiązków. Często tak jest że na rozmowie są załóżmy 3000zł a na umowie
1000zł a reszta jako premia pod stołem i to na słowo (czyli dana za dobry
uśmiech). Niestety ale owe kłamstwa się z czegoś wykształciły. Są naturalną
koleją rzeczy jako próba obrony przed kłamstwem pracodawców. Oczywiście
niestety tak jest że to czarne owce wśród pracodawców i pracowników z drugiej
strony barykady, bardzo pracowicie urabiają czarny wizerunek. A większość
wcale tak nie robi.
A po drugie co ważniejsze. Artykuł nie jest o kłamstwach. Artykuł jest reklamą
nowych technik rekrutacyjnych by rozbuchane działy kadr (HR czy jak to tam nie
umiejący polskiego kopiują z innych języków szpanując na potęgę) nadal mogły
udowodnić iż są potrzebne. Oni sami sobie organizują pracę poprzez marketing :)