Dodaj do ulubionych

Samotny sylwester

26.12.07, 23:50
Spędzam samotnie sylwestra juz od kilku lat. Mimo że wyleczyłem się
z fobii społecznej, to pustki w relacjach i znajomościach z innymi
jakie poczyniła fobia sprawiają, że i ten sylwester będzie samotny.

Wizja tego, że wszyscy ludzie jakich znam spędzają ten czas na
imprezach, z przyjaciółmi, fajnie się bawiąc dobija mnie totalnie.
Sam czuje w sobie potrzebe bycia w tym czasie z innymi, potrzebe
dobrej zabawy, jednak mozliwosci (a raczej ograniczenia) mi na to
niepozwalają. Mówie sobie że to w końcu mój czas i jak każdy dzień
się kiedyś skończy, a także ze będe się sam ze sobą dobrze bawił,
ale doskonale wiem, ze będe siedział przygnębiony cały wieczór...

Do tego potem pytania wszystkich dokoła typu: "No i jak
sylwek?", "Gdzie się bawiłęś?", "Ile wypiłeś?" itp... poprostu
wpędzają człowieka w totalną depresje. Zawsze coś tam odpowiadam
wymijająco, ale mam ochote kiedyś odpowiedzieć: "Do dupy sie
bawiłem, byłem sam i miałem beznadziejny nastrój, modliłem się tylko
żeby ten czas się skończył".

Osamotnionego sylwestra boje się już z dużym wyprzedzeniem.
Najchętniej wyciął bym go z kalendarza, ale niewiele to da ;)
Jest oprócz mnie ktoś, kto równie "atrakcyjnie" spędza ten czas?
Obserwuj wątek
    • nienill Re: Samotny sylwester 27.12.07, 00:11
      jestes wyleczony, ale nie potrafisz poradzic sobie z pytaniem "gdzie
      spedziles sylwestra?" ???
      • tiktak100 Re: Samotny sylwester 27.12.07, 00:26
        Dziwne to, wyleczyłeś fobię i niepotrafisz nawiązać nowych
        kontaktów? Skoro stare zniszczyła fobia... Mi czasem udaje się kogoś
        poznać mimo fobii (trzeba się dobrze kamuflować, wiedzieć gdzie i
        kiedy i z kim można iść, przewidywać sytuacje).
        Ja mimo fobii jak najbardziej idę na sylwestra, wypije siękilka
        piwek, szampana, włączy muzykę i człowiek się rozluźni. Poza tym do
        domówka i będą same znane twarze... kurcze, wiem, ze to co pisze,
        nie pocieszy Cię w sytuacji w jakiej się znalazłeś, ale moim zdaniem
        fobie nie może spowodowac totalnej wegetacji w domu, a Ty i tak masz
        lepiej ode mnie, bo ją wyleczyłeś.
        Mimo wszystko szczęsliwego Nowego Roku ;)
        • jarq89 Re: Samotny sylwester 27.12.07, 01:08
          A więc... wyleczyłem fobię społeczną, tzn. dzięki terapii nie
          odczuwam silnych lęków (które dezorganizują myślenie i działanie) w
          sytuacjach społecznych. Ale to, że przeszedłem terapię nie oznacza
          że mam teraz setki przyjaciół. Mam co prawda znajomych, ale widać,
          nie na tyle "przyjaciół", że mnie poprostu nie zaprosił nikt.
          Mam świadomość, że po części (być może w pewien nieświadomy sposób)
          jest to także mój wybór. Przywiązanie to wcześniejszych doświadczeń,
          kiedy nie byłem w stanie z kimś rozmawiać a co dopiero myśleć o
          spędzaniu sylwestra gdzieś poza domem, czyli wśród innych ludzi,
          powoduje że dalej trwam w takim "zamkniętym" cyklu. No ale także
          wiem, że już raczej jest zapóźno na zmiany tego rocznego sylwestra...
          • fawela Re: Samotny sylwester 27.12.07, 17:36
            Na jaką terapię chodziłeś, tzn. jaki rodzaj?
          • bszalacha Re: Samotny sylwester 01.01.08, 14:30
            Słuchaj "jarg":odzywam sie tu jako zawodowiec/prowadzę terapię/i
            człowiek,który nie ma fobii.Dlaczego myślisz,że ludziom nie można
            powiedzieć,że nie masz z kim iść na Sylwestra?Po drugie:dlaczego sam
            tak uważasz?Jak widzisz,na forum jest mnóstwo takich osób jak Ty i
            jakoś rozmawiacie.
            Zarabiam na swoim zawodzie jak każdy ale czasami nie mogę
            wytrzymać,żeby takim jak Ty nie odpisać.Mam paru podobnych klientów
            i przyznam,że strasznie męczą swoją niezyciową postawą.Dlaczego nie
            masz w swoim otoczeniu ludzi,z którymi rozmawia się o swoich słabych
            stronach?
            Ja tez mam znajomą podobnie rozumującą jak Ty.Wszyscy mają jej dośc
            ponieważ nie umie przyznać się gdy jej żle i ucina każda podobną
            rozmowę,zaczętą przez innych.A jest jej coraz gorzej.Dotychczas
            pomagałam na swoja miarę,robiąc intuicyjnie to,z czym nie dawała
            sobie rady.Ostatnio chciałam się jej wyzalić a ona znów...ucięła
            temat.Przestałam do niej chodzić,uważam,ze wykorzystuje innych,nic
            im w zamian nie dając.NIC!!!/bo mam gdzieś jej zapraszanie,gdy nawet
            mieszkania nie potrafi posprzatac/.
            • fawela Re: Samotny sylwester 01.01.08, 22:52
              Naprawdę prowadzisz terapię?Dziwne rzeczy piszesz...Jesteś terapeutą?
              czy tak sobie chałupniczo i chobbystycznie udzielasz porad?
            • kontrreformacja Re: Samotny sylwester 05.01.08, 19:31
              >Słuchaj "jarg":odzywam sie tu jako zawodowiec/prowadzę terapię/

              Bszalacha, po co to piszesz? Jako po prostu człowiek masz zbyt słabe
              argumenty?
              Nienawidzę tego u lekarzy, psychologów, nauczycieli - dobitnego
              wskazywania na swoją wyższośc, autorytet. Kategoryczne wydawanie
              sądów, ocen. Dzielenie świata na ja - mądra, wy - głupi. Jak możesz
              pomagac ludziom skoro nie potrafisz z nimi współczuć?
              Czyżby nurt poznawczo -behawioralny? Tam chyba jest jeszcze miejsce
              na "nauczanie maluczkich". Jakoś trudno mi wyobrazić sobie, jak
              słuchasz cierpliwie pacjenta.

              > Zarabiam na swoim zawodzie jak każdy ale czasami nie mogę
              > wytrzymać,żeby takim jak Ty nie odpisać.

              Wow! Porada gratis!

              Mam paru podobnych klientów
              > i przyznam,że strasznie męczą swoją niezyciową postawą.

              Brrr...

              • o-solitude Re: Samotny sylwester 05.01.08, 19:57
                to nie o nurt chodzi, a o konkretnego człowieka wykonującego zawód
                psychoterapeuty. bszalacha swoimi wypowiedziami pokazuje, że się do tego zawodu
                nie nadaje.
            • zecia555 Re: Samotny sylwester 05.12.08, 18:36
              Mój Boże, jesteś zawodowcem? Jak to ktoś ładnie ujął "Brr." Nawet bym powiedziała "Brrrrr".
              Mam tylko szczerą nadzieje, że nikt się nie zasugerował Twoim postem bo jak na zawodowca, mało tego, jak na człowieka czującego, to jest on koszmarnie pozbawiony empatii.
              "Mam paru podobnych klientów
              i przyznam,że strasznie męczą swoją niezyciową postawą".
              Jeśli Cię męczą, to zmień zawód, bo się nie nadajesz. Przykre. Wykazujesz totalny brak zrozumienia osób z fobią społeczną, po prostu do kwadratu. A już historia o Twojej znajomej - wybacz, ale połącznie między fobią społeczną a argumentem "najazdu" na kobietę który podajesz, jest conajmniej NIEJASNE.
              Jarq, ja też mam fobię społeczną. I też spędzam sylwestra w domu, ale postanowiłam się przełamać i zaprosić znajomą. No zobaczymy.
              Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

    • julinka601 Re: Samotny sylwester 27.12.07, 11:38
      Kochani! więcej dystansu do tego magicznego wieczoru.
      Wieczór jak każdy inny.W kazdym kraju nieco inaczej obchodzony.
      W jednym to musi być bal na 100
      par /przygotowania ,koszty,nadzieje...a potem napuszony
      tlum,najpierw zimno,potem duszno,ktoś nadepnąl nas szpilką i noga
      jak bania,po godzinie zero rozmazane makijaże i bełkot
      podchmielonych gosci/, w innym to tlumne zgromadzenia w centralnym
      punkcie miasta /zimno,ogłuszjace wrzaski sasiada,ktory
      przedawkowal,potem mokre ubranie od obfitosci szamapana/...Rano
      tupot mew...

      Oczywiscie wizja fatalistyczna ale bardzo często nasze oczekiwania i
      nadzieje tak sie zderzaja z rzeczywistością.

      Ja w tym roku po raz pierwszy w zyciu /dłuuuugim/ spędze sylwestra
      sama przed telewizorem./kontuzja nogi/.Traktuję to jako nowe
      doswiadczenie/mam w życiorysie sylwestra spędzonego w wagonie
      sypialnym ,w pociagu dalekobieżnym- jeden z fajniejszych sylwestrów
      w życiu/.
      Moglabym do kogoś pójśc ale co to zmieni?Z dreszczykiem emocji
      czekam jak to będzie a moze wydarzy sie coś nieoczekiwanego?

      Podzielmy sie potem naszymi wrażeniami...

      A jak bardzo nie chcesz siedzieć sam to wsiądż do pociągu byle
      jakiego albo idż o północy do kościoła = świetne miejsce na
      refleksje - w takim miejscu glupie myśli nie przychodzą do głowy.
      Albo ,minuta po minucie, spisz co czujesz i zostaw na pamiatkę...
      Jest sto możliwości żeby sam na sam ze sobą czuć się wspaniale!


      • net_fragolina Re: Samotny sylwester 27.12.07, 18:43
        WITAM.U MNIE W TYM ROKU SYLWESTER ROWNIEZ BEDZIE SAMOTNY PODOBNIE
        JAK ROK TEMU.LATA WSTECZ JAKOS SIE BAWILAM I BYLAM SZCZESLIWA
        CHOCIAZ NIE W PELNI BO ZAWSZE CZEGOS BRAKOWALO...BRAKOWALO DOBRYCH
        RELACJI Z LUDZMI, KIEDY TYLKO ZNAJDOWALAM SIE WSROD NICH DUSILO
        MNIE, CHCIALO MI SIE WYMIOTOWAC, TRZESLAM SIE WEWNETRZNIE,BYLO MI
        GORACO I DUZO DUZO BY TEGO PISAC.PRZEZ MOJA FOBIE STRACILAM
        DOSLOWNIE WSZYSTKO:WSPANIALEGO CHLOPAKA,STUDIA,PRACE.MAM NADZIEJE,
        ZE JUZ GORZEJ BYC NIE MOZE I ZE NOWY ROK 2008 PRZYNIESIE TYLKO
        LEPSZE DNI.MOJ PLAN WYGLADA TAK:PODEJMUJE PSYCHOTERAPIE NA KTORA JUZ
        JESTEM ZAPISANA, JUZ W TRAKCIE MYSLE ZALAPAC SIE NA JAKIS MARNY
        STAZ,W KOLEJNYM SEMESTRZE CHCE ZACZAC STUDIA OD NOWA JUZ NA INNYM
        KIERUNKU NIZ DOTYCHCZAS.POZACZYNALAM TYLE RZECZY NARAZ I Z
        WSZYSTKIEGO SIE WYCOFALAM.STRASZNIE BOJE SIE PRZYSZLOSCI, ALE WIEM
        ZE ZNAJDE SILE BY TO POKONAC RAZ NA ZAWSZE.MAM 23 LATA MOZE JESZCZE
        DUZO PRZEDE MNA:)TO TAKA POZYTYWNA MYSL.JEZELI KTOS JEST W PODOBNEJ
        SYTUACJI I BEDZIE ZACZYNAC WSZYSTKO NA NOWO I MOZE CHCIALBY NA TEN
        TEMAT POROZMAWIAC BY SIE WESPRZEC,POMOC W PODJECIU DECYZJI
        ITD...ZAPRASZAM NA GG 12191583.POZDRAWIAM I ZYCZE SAMYCH
        OPTYMISTYCZNYCH MYSLI.
        • q3e Re: Samotny sylwester 27.12.07, 21:20
          KURWA nie piszemy capsem autor tematu odp. w jaki sposob sie leczyles
          • net_fragolina Re: Samotny sylwester 27.12.07, 22:35
            nie rozumiem dlaczego tak sie zdenerwowales tym "capsem":)czy taki
            jest regulamin forum czy o co chodzi?ale nie ma spr moge to zmienic
            i juz to wdrazam tylko nie tak wulgarnie:)Tak leczylam sie bralam
            leki m.in spamilan,luxeta,cloranxen.Nic nie dalo i nie da ,bo
            przyczyna tkwi we wczesniejszych przezyciach.pozdrawiam
            • net_fragolina Re: Samotny sylwester 27.12.07, 22:41
              ah sie zdenerwowalam to pytanie nie do mnie..wiec coz przylaczam sie
              do pytania w sprawie terapii, co ta nerwica z nami robi:)
              • jarq89 Re: Samotny sylwester 28.12.07, 14:44
                Jeśli chodzi o rodzaj leczenia: terapia poznawczo-behawioralna.
                Najlepsza i najczęściej stosowana przy zaburzeniu jakim jest fobia
                społeczna.
                Chciałbym się na chwilkę odwołać do słów net_fragoliny: samo
                zapisanie się na terapie nic nie daje, ja zanim poszedłem, byłem
                zapisany 3 razy i za każdym razem odwoływałem wizytę. Więc życzę Ci
                wytrwałości bo naprawdę popłaca ;) Co prawda osoby z fobią społeczną
                (czytaj: ja) mają często taki utopijny obraz swojej przyszłości po
                przebyciu terapii. Ja przed i na początku terapii miałem taki obraz
                siebie zdrowego, bez żadnych lęków, który ma setki przyjaciół, żyje
                jak chce itd... Szybko zderzyło się to z rzeczywistością. Co prawda
                człowiek odkrywa w trakcie terapii i po niej, moc swoich możliwości,
                mnogość wyborów których może dokonywać itd..., ale także odkrywa
                pustynie w swoim życiu, które zostawiła choroba. Ja musiałem budować
                wszystko od początku, ale się opłacało ;)

                Jeśli chodzi o sylwester: I tak już w tej chwili wiele nie zmienie.
                Jedyne co mi pozostaje to zaakceptować rzeczywistość taka jaka jest,
                choć to jest i będzie cholernie trudne. Na razie sobie postanowiłem,
                że na pytania o sylwester bede mówił prawde. Dla mnie ten czas jest
                naprawdę ciężki, ponieważ przypomina mi o moim osamotnieniu.
                Pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że przyszłoroczny sylweswester nie
                bedzie znowu spedzony samotnie.
                Jest takie powiedzonko: "Nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być
                gorzej" ;]
                • escaper69 Re: Samotny sylwester 28.12.07, 19:52
                  hej jarq89 powiedz ile trwała twoja terapia, czy brałes w trakcie
                  jakies leki i czy pozostały ci jakiekolwiek objawy
                  • fawela Re: Samotny sylwester 28.12.07, 21:28
                    dołączam się do pytania escapera...
                    (A tak na marginesie to myślę sobie że zanim się przejdzie tarapię
                    poznawczo- behawioralną dobrze jest przejść analityczną)
                    • jarq89 Re: Samotny sylwester 28.12.07, 22:07
                      A więc jeśli chodzi o czas trwania terapii: Moja terapia trwa do
                      dziś, choć terapeutka zaproponowała mi skupienie się i pracowanie na
                      zupełnie innym obszarze mojej osobowości - tzn. nad emocjami;
                      wyrażaniem emocji i uczuć a także nad poczuciem własnej tożsamości.
                      Natomiast terapia fobii społecznej trwała ok. roku czasu. Choć takie
                      bardzo wyraźne zmiany nastąpiły po około 6-7 miesiącach. Owoce
                      własnej pracy nad pokonywaniem fobii są natychmiastowe, lecz
                      uwięzenie w takich swoich schematach i przywiązaniach nie pozwala
                      tego dostrzec.
                      Pisałem to już we wcześniejszych postach, lecz napisze i tym razem:
                      życie po przebyciu terapii wygląda zupełnie inaczej. Kontrast po
                      pewnym czasie, kiedy się porównuje Ja-dzisiaj z "sobą - chorym na
                      fobię" jest przeogromny. Dlatego polecam wszystkich skorzystanie w
                      leczenia i nietracenie życia. Naprawdę nie warto czekać na cud,
                      lepiej wziąść byka za rogi i skorzystać z pomocy. Należy także
                      pamiętać, że własne zdrowie psychiczne to rzecz bardzo cenna. A to
                      co cenne zazwyczaj bardzo dużo kosztuje, tak też jest z leczeniem
                      fobii społecznej. Wymaga ogromnego zaangażowania i wewnętrznej
                      motywacji.
                      Tak więc napisze to jeszcze raz - nie warto czekać, samo myślenie o
                      podjęciu kroków zmierzających do wyleczenia zawsze pozostanie tylko
                      myśleniem, które nie wniesie nic do naszego życia. Myślenie a
                      doświadczenie to dwie, zupełnie inne wrażenie. Pisze to ponieważ ja
                      czekałem bardzo długo zanim się odważyłem pójść na terapię. Z
                      dzisiejszej perspektywy, wyrzuciłem kilka fajnych lat ze swojego
                      życia.

                      Jeśli chodzi o przejście terapii analitycznej przed terapią o
                      podejściu poznawczo-behawioralnym. Cóż... trudno mi o tym mówić, bo
                      nie mam w tym względzie doświadczeń. Jednak wydaje mi się, że nie ma
                      mowy o odsłanianiu siebie przed obecnym dla nas człowiekiem - jakim
                      jest na początku terapeuta - gdy żyjemy tylko lękiem przed ludźmi. A
                      w moim przypadku tak było. Zanim zacząłem się odsłaniać przed innym
                      człowiekiem i zanim zacząłem otwierać się także przed samym sobą
                      mineło trochę czasu. I tak jest na początku leczenia.
                      • jarq89 Re: Samotny sylwester 28.12.07, 22:14
                        Zapomniałem napisać o lekach i pozostałościach...
                        Leków żadnych nie brałem, choć moja psychoterapeutka zaproponowała
                        mi skorzystanie z pomocy psychiatry. Ale ponieważ miałem na początku
                        terapii mniej niż 18 lat, więc musiał bym przyjść z rodzicami itd...
                        Więc nie skorzystałem z tego. Choć jeżeli komuś łatwiej będzie
                        przejść drogę jaką jest terapia z pomocą leków to spoko. Ale dobry
                        psychoterapeuta po wywiadze sam zaproponuje odpowiednie rozwiązanie.

                        Objawy pewnie jakieś zostały. Ale to zupeeeełnie inne życie. Trening
                        społeczny jest niezbędny, aby utrzymać stan zdrowia. W tej chwili,
                        kiedy terapia fobii skończyła się już kilka miesięcy temu jest
                        moment na pójście dalej; wyjście do ludzi, poszukanie swoich
                        zainteresowań itd.... Jednak ja tak sobie czekam, niewiadomo jeszcze
                        na co. Może z nowym rokiem więcej enegii do podjęcia działania we
                        mnie wstąpi ;)))
                      • fawela Re: Samotny sylwester 29.12.07, 23:10
                        Dzięki za odpowiedź i w ogóle fajny wpis!
                        Bardzo chętnie bym sobie z tobą pogadała na temat tej terapii...Ja
                        chodzę na analityczną i rzeczywiście mam problemy z kontaktem z
                        terapeutą, ale myślę że z czasem to się zmieni.
                  • bszalacha Re: Samotny sylwester 01.01.08, 14:50
                    Ja Ci powiem bo prowadzę takie terapie.Długośc zależy od efektów.Od
                    tego,jaka jest siła Twojego "uwieszania się"na innych.Obawiam się,że
                    w sytuacji,gdy masz wciąż w otoczeniu ludzi ochoczo zajmujących sie
                    Twoimi problemami,nie będziesz współpracował w kierunku
                    odwieszenia.To bardzo silny mechanizm,mozna nim
                    szantażować,manipulować poczuciw winy za "pozostawienie Cię w
                    potrzebie"itd.Samodzielnośc jest ryzykowna i trudna.Może,gdyby w
                    dodatku nie było internetu/namiastki dostawania wsparcia/poszłoby
                    szybciej.W tej sytuacji niestety pogłebiacie swoje patologie.
                    • o-solitude Re: Samotny sylwester 05.01.08, 18:09
                      bszalacha, czy ty masz świadomość, że twoje wypowiedzi - w sytuacji, kiedy
                      przedstawiasz się jako psycholog - są notorycznym łamaniem kodeksu etycznego
                      zawodu psychologa?
                      na podstawie wpisów na forum stawiasz ludziom "diagnozy", wiesz lepiej od nich,
                      co myślą, czują i jak działają. a dodatkowo bije od ciebie poczucie wyższości,
                      nieomylności i jakiejś takiej... pogardy dla drugiego człowieka.
                      gdybyś pisała to wszystko jako zwykła forumowiczka - byłoby to do
                      zaakceptowania. ale piszesz jako specjalista. a to obciąża cię o wiele większą
                      odpowiedzialnością za własne słowa.
    • malte1 Re: Samotny sylwester 29.12.07, 21:25
      Do tego potem pytania wszystkich dokoła typu: "No i jak
      sylwek?", "Gdzie się bawiłęś?", "Ile wypiłeś?" itp... poprostu
      wpędzają człowieka w totalną depresje. Zawsze coś tam odpowiadam
      wymijająco, ale mam ochote kiedyś odpowiedzieć: "Do dupy sie
      bawiłem, byłem sam i miałem beznadziejny nastrój, modliłem się tylko
      żeby ten czas się skończył".

      - no to odpowiedz tak. w czym problem? mowisz, ze rozwaliles fobie, przechodzac
      dluga terapie poznawczo - zachowacza, ktorej celem bylo niejako poznanie siebie,
      wyeliminowanie negatywnych sciezek myslowych szczegolnie w kontekscie
      postrzegania przez innych, a tu rozwala cie takie blahe pytanie "i jak sylwek?".
      w zasadzie martwi cie to, ze jestes sam w chacie, czy ze nie zaimponujesz
      kolesiom? skoro to pierwsze, to skad rozterki o tym, co powiedziec znajomym?
      skoro to drugie, to jeszcze masz przed soba przynajmniej kolejny rok terapii.
      poza tym, jesli masz kolesi, ktorzy po sylwku stawiaja ci takie pytania, to
      pogadaj z nimi przed sylwkiem, i sie gdzies wkrec.
      i nie pierdol, ze nie ma okazji, albo, ze juz jest za pozno. pozdrufka.
      • jarq89 Re: Samotny sylwester 31.12.07, 10:11
        Myśle, że to głównie presja otoczenia ale także wspomnienia z
        przeszłości, kiedy spędzałem sylwestra kompletnie samotnie i było to
        dla mnie problemem. Źle się czuje raczej z tego powodu, że siedze
        sam w domu, kiedy inni się bawią.
        Wiem, że takim myśleniem można się w sylwestra poprsotu zachlastać.
        Postanowiłem w tym roku sobie troche to odpuścić i dać spokój, jak
        to wyjdzie nie wiem. Co prawda jest już o wiele lepiej niż na
        przykład rok temu, ale te emocje dalej we mnie siedzą :|

        Życze wszystkim forumowiczom wspaniałego sylwestra i szczęśliwego
        Nowego Roku, bez lęków ;)
        • bszalacha Re: Samotny sylwester 01.01.08, 20:51
          Myślisz,że koledzy zrobiliby Ci krzywdę,gdybyś przyznał,że nie było
          z kim iśc?Przecież na pewno wzięliby Cię ze sobą ,może nawet
          zaprosili dziewczynę,która też była sama.Ludzie się znają nie przez
          popisywanie ale poprzez pomoc dla siebie.Boże!Ile razy nie miałam z
          kim pójść!
          • goomis6 Re: Samotny sylwester 01.01.08, 21:01
            he, to że należy myśleć w ten sposób to pewnie większosc osób wie,
            problem w tym ze mało kto potrafi myśleć w taki sposób. ja myśle że
            to nie jest jednak kwestia umięjętności a procesów w umyśle, które w
            dużym stopniu od nas nie zależą.
          • zecia555 Re: Samotny sylwester 05.12.08, 18:57
            Generalnie staram się nie zwracać uwagi na takie osoby jak Ty, ale się
            zdenerwowałam.
            Kobieto, tak jak już ktoś powiedział, zwyczajnie nie odpisuj. Twoje posty są
            nasączone nie tylko pogardą ale zwyczajną głupotą, brzmisz jakbyś była osobą ze
            skrajnym brakiem empatii.
            Jeśli faktycznie jesteś terapeutą to nic mi nie pozostaje jak tylko życzyć Twoim
            potencjalnym "pacjentom", żeby jak najszybciej zaczęli szukać nowego terapeuty.
            W każdym razie. NIE, chłopak NIE MYŚLI, ŻE BY MU ZROBILI KRZYWDĘ. Ma FOBIĘ
            SPOŁECZNĄ. Jego myśli, mają określony charakter i jest to uwarunkowane
            chorobowo! Do ciężkiej cholery, czy Ty próbójesz porównywać procesy myślowe
            osoby zdrowej, a dotkniętej lękami??
            Życzę dużo zdrowia i zdrowego rozsądku(przyda się.)Pozdrawiam.
    • roskolnikov Re: ... :/ 02.01.08, 13:52
      jarq89 napisał:

      > Spędzam samotnie sylwestra juz od kilku lat.

      Ja od zawsze. W czym problem?

      To chyba oczywiste u fobików żeby tak spędzać sylwestra! :(
      • tiktak100 Re: ... :/ 06.12.08, 15:20
        roskolnikov napisał:
        > To chyba oczywiste u fobików żeby tak spędzać sylwestra! :(

        bzdura,
        czyli lekarstwem na fobię społeczną jest samotność?
        Przecież problem nie jest w ludziach, tylko w nas.
        Ja boję się ludzi, ale paradoksalnie ciągnie mnie do nich, szczególnie w takie
        dni jak Sylwester, gdy wiem, że wszyscy dookoła się bawią.
    • malte1 Re: Samotny sylwester 05.12.08, 20:42
      O kurwa, ktos wygrzebal watek z ubieglego roku. Nawet swoja wypowiedz znalazlem.
      Gdzie bylem rok temu, i co robilem? Tyle sie pozmienialo, ze musze sie chwile
      zastanowic. hmm, szybko czas napierdala....nie ma co.

      sylfka spedzam na wirtualnej zabawie przed kompem. uczucie osamotnienia odpadlo
      od ode mnie jak tynk w domu u sasiadow. cos slodkiego na zab, moze jakis filmik,
      i luz. Mam tylko nadzieje, ze parka, z ktora wynajmuje gniazdko nie zorganizuje
      jakiejs biby na chacie. no chyba, ze jakas fobiczka mialaby ochote na wyjscie na
      rynek lub na maraton filmowy (spedz sylfka w kinie!) - wowczas z checia oferuje
      swoje towarzystwo.

      A jak u was?
      • tiktak100 Re: Samotny sylwester 06.12.08, 15:14
        Wątek stary, ale mija rok i ponownie aktualny.
        U mnie będzie prawdopodobnie tak samo jak rok temu, domówka w wynajmowanym
        mieszkaniu z tymi samymi znajomymi. Choć nastąpiły pewnie zmiany: oni przez ten
        rok poszli do przodu (nauka, praca, jakieś nowe miłości) ja przez ten rok
        nabawiłem się jedynie wziększenia fobicznych objawów, zerwałem masę znajomości,
        zawaliłem studia. Mimo to czuję, że lepiej będzie się upić i poszaleć z nimi,
        niż siedzieć w domu i skazywać się na samotność, prowadzącą do obłędu
        szczególnie w takie dni jak święta czy sylwek.
        Poza tym od dziś zaczynam jeść nowe prochy. Nowe leki, nowe nadzieje, może do
        sylwestra coś się poprawi...
        • malte1 Re: Samotny sylwester 06.12.08, 17:38
          W takim razie zycze udanej zabawy! w jakim miescie bedziesz sie bawil, i z iloma
          znajomymi bedziesz imprezowal?
          • meonline Re: Samotny sylwester 07.12.08, 16:20

            ja spędzę sylwestra w moich ukochanych 4 scianach, przed moim ulubionym
            pudelkiem, w ktorym mam prawie wszystko czego potrzebuje + zestaw sylwestrowy
            • malte1 Re: Samotny sylwester 07.12.08, 16:36
              to prawie tak samo jak ja z ta roznica, ze ja preferuje wieksze psy - mam
              wilczura. a o co chodzi z tym zestawem sylwestrowym?
              • meonline lol 07.12.08, 17:00
                hehe, niby,ze spedze sylwka przed pudlem,w ktorym na dodatek mam wszystko czego
                potrzebuje?

                mała poprawka - pudełkiem :) a zeby było jeszcze lepiej zrozumiale, moje
                ulubione pudełko = komp

                pozdrowienia dla wilczura

                p.s. zestaw sylwestrowy mój to fajki,alko,muzyka, czyli taki jak większości
                • sajder86 Re: lol 17.12.08, 12:38
                  przeciez to wszystko mozna codziennie robic
                  fajki alko komp muza

                  trzeba zaszalec jakos
          • tiktak100 Re: Samotny sylwester 09.12.08, 07:23
            Na razie mam zaproszenie na sylwestra do Lublina, gdzie ma być paczka znajomych
            z mojego miasta. Po prostu tam kumpela studiuje i tam ma wolne mieszkanie. Nie
            wiadomo jeszcze ile osób, ale spodziewam się, że nie więcej niż kilkanaście, w
            tym zdecydowana większość to ludzie bardzo dobrze mi znani.
            Ostatnio dostałem też propozycję sylwestra w Warszawie u mojej starej znajomej.
            Tak więc do końca jeszcze nie wiem gdzie pojadę, ale jestem pewien, że będzie
            zajebiście :]
            • sajder86 Re: Samotny sylwester 17.12.08, 12:39
              to duzo masz tych znajomych ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka