Dodaj do ulubionych

Ołtarzyk na Zwycięzców

11.12.04, 21:47
Witam, chciał nie chciał musze poruszyc sprawę tego "ołtarzyka" na Zwycięzców
przy Nobla. Nie znam historii(wypadek?), na pewno tragicznej, wyglada na to,
że zginał tam młody chłopak. Czy jednak miejscem na czczenie pamieci zmarłych
nie jest cmentarz? Rozumiem wyjatki upamietniające miejsca egzekucji w czasie
II-giej wojny, ale gdyby tak wszystkim ofiarom wypadków drogowych robić
grobowce na ulicach to spacerując ulicami poczulibysmy sie jak na cmentarzu.
Ciekawa jestem co państwo sądzicie na ten drazliwy temat.
C.
Obserwuj wątek
    • jolajola1 Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 11.12.04, 23:04
      zginął tam młody menelik, dwudziestosiedmioletni, daleki znajomy mojego syna,
      zimą zeszłego roku
      paskudna sprawa, siedziało ich kilkunastu wieczorem na murku pod stacją, deszcz
      siapił, a karolek byl na lekkim prochowoalkoholowym rauszu, i sie nagle zaczął
      spieszyć, zza drzewa wybiegł, kierowca, z racji deszczu i nagłosci wtargniecia,
      nie mial szans skutecznie hamować
      syn z towarzystwem stali pod blokiem, podbiegli, dziewczyny plakały, dwóch
      chłopaków pobiegło na stacje krwiodawstwa, zeby dały kobitki jakies srodki
      opatrunkowe, te nie chciały i ich pogoniły, pogotowie przyjechało dopiero po 20
      minutach, a chłopakowi przez dziure w głowie wyciekała krwe i kawałki ?muzgu
      zmarł, nie odzyskawszy przytomnosci
      naprawde okropna sprawa

      natomiast osobną sprawą jest ołtarzyk
      matka karolka nigdy nie była noramlna, pamietam, gdy Karolek do domu nie
      wracał, to chodziła po ulicach, zwyciezców i saska i wołała syna i ludzi
      natarczywie zaczepiała, czy synka (dorosłego chłopa) nie widzieli, gdy ktoś
      odchodził bez słowa, to pomstowała i złorzeczyła
      syn mój mówił, ze podobno chodziła za synalkiem, nieuczacym się i
      niepracujacym, i ciągle przewidywała najgorsze, krakała, ze cos mu się stanie,
      że będzie miał krzywdę, itepe

      teraz, samotna po smierci ukochanego synka, jakby się uspokoiła, nie zaczepia
      ludzi, ma ten nieszczęsny ołtarzyk
      codziennie grabi, pali swieczki, wystaje godzinami ...

      pomijając fakt, że miejsce wypadku było po drugiej stronie drzewa, tak z 7
      metrów dalej, to h=jest to troche uciążliwe dla okolicznych mieszkanców.
      nie dajboże, ktos straci popiół z papierosa na ten wypielegnowany kawałek
      trawnika, że pies siknie, ach, depnie ktoś na brzeg trawnika .... awantura,
      pomstowanie, że święta ziemia, że nie wolno naruszyć ....

      jestem jak najbardziej przeciwna tego rodzaju "kapliczkom"
      bo
      ten młody menelik nie zasługuje na to, by wszyscy pamietali o jego smierci,
      poniesionej na ciągu
      to byla smierć niejako na własne życzenie
      to jest miasto, przestrzeń publiczna, nie wolno jej w ten sposób zawłaszczać
      i, niestety, mieszkam niemalze naprzeciwko
      • piotrek246 Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 12.12.04, 22:59
        Jaka by ta śmierć nie była to matkę, która faktycznie nigdy nie była normalna
        trzeba zrozumieć ( po jego śmierci jeszcze bardziej jej odbiło ). Kobieta
        niezmiernie cierpi bo Karol był jej całym życiem. A co komu przeszkadza, że
        zrobiła sobie ten mały ołtarzyk?? Postaw się na jej miejscu....Ciekawe czy jak
        Ty byś straciła syna i by Ci odbiło to byś nie zrobiła sobie ołtarzyka z
        rozpaczy...A kto wie, może Twój synek też wracałby pijany...i jakbyś się wtedy
        poczuła jak ktoś by napisał, że nie zasługuje on na pamięć bo wracał pijany i
        zginął na własne życzenie....Karol jaki by nie był to pamięć mu się należy i
        nie można w ten sposób o nim i o jego matce pisać dlatego, że był
        menelem...Akurat to, że był menelem jeszcze bardziej dołowało matkę i wpędzało
        ją w chorobę...tym więcej zrozumienia należy się jej dzisiaj...Ale widać Twój
        syn nie jest menelem a Ciebie nigdy nie spotkała żadna targedia...dlatego
        zachowujesz się w ten sposób...bez odrobiny taktu i zrozumienia.....Był
        menelem - śmierć mu się należała...najlepiej jak by wszyscy menele ze stacji
        krwiodastwa zginęli....Ciekawy punkt widzenia...
          • magicien Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 20.03.06, 21:32
            Jesteś bezdusznym człowiekiem. Prawdopodobnie jedyne co dla ciebie liczy sie w
            życiu to szmal i biznes. Matka po prostu bardzo przeżywa tę śmierć. I to ci
            przeszkadza, że upamiętnia w ten sposób swojego syna? Przecież w wielu miejscach
            w Polsce ludzie stawiają krzyże i palą świeczki przy drogach.

            Dziwni jesteście wszyscy: nie przeszkadza wam, że trawniki upstrzone są do
            granic wytrzymałości psimi odchodami, ale przeszkadza wam palaca się świeczka, w
            miejscu gdzie zginął człowiek
      • meggien Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 17.02.05, 18:52
        Witam, ten list zmusił mnie do założenia konta i wypowiedzenia się na forum.
        Mam dziwne wrażenie, że Pani nie ma pojęcia o kim i o czym Pani pisze. Znałam
        Karola - menielika, jak go Pani określiła. Niestety to był chłopak, który był
        opóźniony w rozwoju. Karol nie był w pełni normalny, ale pracował, to co robił
        ze swoim życiem było jego sprawą. Wydawanie opinii na temat osby, której Pani
        zapewne na oczy nie widziała jest totalnie nie namiejscu. Karol T. był poprostu
        chłopakiem, tak jak Pani syn, być może Pani syn też jest menelem skoro znał
        Karola, śmiem twierdzić w ten sam sposób co Pani. Skoro Pani syn stał z
        chłopakami - być może menelami, to sam też jest menelem. Pani chyba nie ma
        zielonego pojęcia co młodzi ludzie wyprawiają na SK. W wigilię Bożego
        Narodzenia zebraliśmy się przy tym właśnie ołtarzyku w celu uczczenia pamięci
        Karola, bo był naszym kolegą i pamiętamy tylko i wyłącznie jego dobre cechy.
        Nawet Pani nie ma pojęcia, że Karol jest legendą młodych ludzi Kępy, nie jest
        pozytywnym bohaterem, ale tu zacytuję pewnych chłopców (i to nie
        menelików) "Karol to była nasza Agnieszka Osiecka, nas młodych, tylko, że on
        niczym się nie wyróżnił, ponad to, że był kumplem dla wszystkich i my byliśmy
        jego kumplami, będziemy pamiętać." Tak to w tej chwili wygląda, te słowa padły
        właśnie w wigilię. Co się tyczy mamy Karola to ma prawo opłakiwać śmierć syna,
        tym bardziej, że jakiś miesiąc przed śmiercią Karola zmarła jej matka. Po
        takiej dawce nieszczęść podziwiam tę kobietę, że ma jeszcze siłę żyć. Dlatego
        uważam, że ma ona prawo pamiętać o swoim synu, jak my wszyscy pamiętamy o
        Karolu. Ilekroć nie przejeżdżam koło tego miejsca samochodem, zdejmuję nogę z
        gazu i widzę uśmiechniętą twarz Karola T.
          • meggien Re: A dlaczego ta legenda 18.02.05, 13:12
            Niestety tego nie wiem, ale moje pytanie jest takie, skoro zginął niemalże przy
            przejściu dla pieszych to dlaczego? Czyżby kierowca jechał z nadmierną
            prędkością? Dlaczego kierowca zabił i uciekł? Dlaczego ruszając ze świateł
            zabił? Dużo można jeszcze pytań zadać, czy ktoś się zastanawiał nad tym?
        • jolajola1 meggien ? 18.02.05, 12:24
          ja znałam osobiście karolka, zbyt często go widziałam napranego lub na haju,
          kręcił się przez prawie rok kolo grupy rówiesniczej mojego syna, mimo iz
          starszy o 8 czy 10 lat
      • daymoss Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 18.02.05, 18:18
        "O zmarłych mów dobrze albo wcale" Tak mi powtarzano i tego staram się trzymac,
        ty chyba droga Jolu tego nie znasz, poza brakiem szacunko dla Karola jako
        zmarłego piszesz jego imie z malej litery co także nie jest wyrazem szacunku.
        Czy az tak bardzo bylaś w dzieciństwie poniżana ze teraz odnosisz się tak do
        innych.
        PS Nie wspomne tu juz o tym ze masz bardzo dalekie od prawdy pojęcie o Karolu,
        o tym kim naprawde byl i jaki byl.
      • zakompleksiony Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 08.03.05, 14:36
        jolajola1 napisała:

        > jestem jak najbardziej przeciwna tego rodzaju "kapliczkom"
        > bo
        > ten młody menelik nie zasługuje na to, by wszyscy pamietali o jego smierci,

        Mógłbym długo pisać o twojej głupocie, o szeregu niekonsekwencji logicznych
        jakie zawarłaś w jednym, krótkim poście, ale po co? I tak nie zrozumiesz.
        Postawię sprawę jasno. Ty jesteś po prostu złym człowiekiem.
        • jolajola1 Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 08.03.05, 15:39
          chyba ci odbiło, panie zakompleksiony

          mój syn ratował tego chłopaczka, zanim przyjechało po ponad 20 minutach
          pogotowie, do domu wrócił wstrząśniety i krwią zabrudzony
          i opowiadał, jak karolek WYBIEGŁ narabany zza drzewa, prosto pod samochód,
          który rzeczywiście jechał zbyt szybko, a w dodatku była plucha, późny wieczór i
          mżawka
          mam ci opowiedziec, jak chłopcy mówili, że wydawało się w pierwszej chwili nic
          karolkowi nie bedzie, bo miękko, jak to napity , pofrunął
          moze chcesz wysłuchac, a moge powtórzyć, jak sanitariusze w pierwszej chwili
          nie chcieli go ratować, bo wzięli za menela
          a może pokazała ci ta osierocona mama karolkowa opis obdukcji (czy jak się to
          nazywa), gdzie zawartośc alkoholu i innych uzywek we krwi jest wypisana czarno
          na białym

          SZLAG MNIE ZARAZ TRAFI
          jak jeszcze raz przeczytam ckliwe wspomnienia,ze to byl taki dobry chłopak, i
          że nic swojej smierci nie zawinił
    • piotrek246 Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 12.12.04, 23:05
      cleverest napisała:

      Czy jednak miejscem na czczenie pamieci zmarłych
      > nie jest cmentarz? Rozumiem wyjatki upamietniające miejsca egzekucji w czasie
      > II-giej wojny, ale gdyby tak wszystkim ofiarom wypadków drogowych robić
      > grobowce na ulicach to spacerując ulicami poczulibysmy sie jak na cmentarzu.
      > Ciekawa jestem co państwo sądzicie na ten drazliwy temat.
      > C.

      A co sądzisz o krzyżach w miejscach wypadków drogowych (np. na drzewach przy
      szosach)?? Też są dla Ciebie tak strasznie uciążliwe??


      • jolajola1 do piotrka 13.12.04, 10:48
        chciałabym, zebys nauczył się czytac texty ze zrozumieniem !
        mi nie przeszkadza istnienie tego ołtarzyka, mimo iz nie uważam go ze rzecz
        właściwą
        przeszkadza mi zachowanie okołoołtarzykowe matki, pokrzykiwania na ludzi,
        którzy podepczą którykolwiek brzeg tych 10 metrów trawnika, łapanie
        przechodzacych za rekaw i zagadywanie, aby tez się za duszę (pijaczka)
        pomodlili, pomstowanie na psy i na parkujace samochody, że nie mają sumienia i
        świetę miejsca smierci naruszają
        wybacz, ale ten facet zginął na własne życzenie !

        poza tym, takie ołtarzyki na drogach międzymiastami z reguły są na terenach
        niczyich, na poboczach, na brzegach rowów, na miedzach; nie wchodza w
        przestrzeń publiczną
        a mieście, niestety, jest ciasno, i zawłaszczanie przes osieroconą matkę ilus
        tam metrów kwadratowych przestrzeni wspólnej - jest uciążliwe

        prosze, zebys nie mówił o miom braku taktu i zrozumienia, nie mając ku temu
        podstaw, ani że zyczę smierci wszystkim obszymurkom ze stacji
        nie mam obowiązku współczuć osobie uciążliwej dla otoczenia,
        i to, że nie dotkneła mnie tragedia tego typu nie usuwa mnie poza nawias
        czujących jednostek ludzkich
        • zywik Re: jolajola1 08.02.05, 16:25
          ołatrzyk ten niedługo zniknie, bo mama Karolka ma zamiar tylko rok go
          poddtrzymywać. Zresztą to nie tylko ona zapala te świeczki, bo po prostu ja na
          to nie stac. Pomagają jej inni ludzie. Mi jej zachowanie nie przeszkadza.
          Widocznie mam więcej cierpliwości i zrozumienia. Dziekuje.
          Pozdrawiam.
        • knypek_mkp Re: do piotrka 26.11.05, 09:19
          mnie nie przeszkadza ten oltarzyk. powiem wiecej. jako kierowca zwalniam.
          krzyze na drogach MNIE zmuszaja do ostrozniejszej jazdy. i po to stawiaja je
          bliscy tych, ktorzy w tych miejscach stracili zycie. stawiaja je troche dla
          swoich zmarlych, a troche dla NAS, bysmy zycie bardziej nauczyli sie szanowac.
      • rafi.raf Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 15.12.04, 00:14
        wiem, ze to nie to forum ale opisze przypadek oltarzykow, ktore sa potrzebne. w
        warszawie, na wylotowej w kierunku gdanska (pulkowa) jest przejscie dla pieszych
        przy McDonaldzie. zginela tam najpierw radna, ktora starala sie o ustawienie
        swiatel na tym przejsciu. dwa tygodnie pozniej zginela tam babcia razem z dwojka
        swoich wnuczat.

        od tamtej pory mam zawsze 50 km/h na tej trasie... w koncu teren miejski. moze
        sa potrzebne?

        w tym konkretnym przypadku rozumiem matke. nie oznacza to, ze sie zgadzam na
        takie "oltarzyki" wszedzie.
        • xxara Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 24.11.05, 01:01
          To stary wątek, ale bardzo mnie poruszył. Wielokrotnie przechodziłam obok tego
          miejsca i myśłałam sobie, że musiał tu zginąc człowiek, którego ktoś bardzo,
          bardzo kochał. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że to może komuś przeszkadzać i
          to tak bardzo, że postanowił założyc wątek na ten temat. Skojarzyłam to też od
          razu z protestami ludzi z Powiśla, którzy mieszkają na przeciwko szpitala i nie
          życzą sobie oglądąc chorych z okien swoich domów - zażądali by szpital wymienił
          okna na takie z nieprzezroczystymi z zewnątrz szybami. Ludzie boją się tragedii,
          nie chcą z tym obcować. Jednak uważam, że kierują nimi bardzo niskie pobudki,
          tak jak to jest w przypadku autorki tego wątku. Współczuję tej Pani, ale nie
          będę już dłużej pisać o uczuciach wyższych, tylko zapalę lampkę w tamtym miejscu.
          • krooliczek2 Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 24.11.05, 03:11
            hehe
            Ktoś (xxara)nie potrafi czytać ze zrozumieniem
            hehe

            Wątek założył Cleverest, a najbardziej niechętna "ołtarzykowi" jest jolajoa.
            Więc kogo porównujesz do ludzi na Powiślu?


            Przy innym ołtarzyku, a własciwie ołtarzykach, koło mojego domu, bo jest ich
            kilka na takim jednym skrzyzowaniu - zapytała mnie w tym roku na Wszystkich
            Świętych siostrzenica:
            Ciociu, a dlaczego wy mieszkacie na cmentarzu ?

            Rozumiem, że nie wszyscy chcą na cmentarzu mieszkać.

          • cleverest Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 26.11.05, 17:36
            cóż, gdyby mnie przyszło leżeć w szpitalu na Powiślu to lepiej czułabym się
            wiedząc, że specjalne okna uniemożliwiają (nawet mimowolne) ogladanie mnie w
            szlafroku, chorą, może właśnie mytą przez pielęgniarkę. Ale może ja jestem
            jakaś dziwna, że nie chciałabym sie obnosić ze swoją chorobą czy innym
            nieszczęściem.
            C
    • anetaaaaaaa Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 13.03.06, 15:19
      Kobieta w wełnianym berecie,która pali ognisko na miejscu śmierci swego syna to
      teresa tułacz.mieszkająca na ul......3/4.OSZUSTKA!!!!!!!!
      mieszkam na saskiej od kilku lat i znałam z grubsza od sąsiadów jej historię.
      pewnego dnia ,gdy wieczorem wracałam z baniakiem z ujęcia oligoceńskiej
      natknęłam się na nią(nie wiedząc jeszcze że to ona)spytałam się czy nie zna
      kogoś kto mógłby sprzedać w dobrych pieniądzach mieszkanie na sakiej kępie
      (miałam,i mam nadal etap szukania lokum-bo wynajmuję)...odpowiedziała mi -ze
      nie---i po chwili wybuchła płaczem!!!!!
      w naturalny sposób ,spytałam o przyczynę------i opowiedziała mi całą historię.
      jej syn był bardzo młody.zginął w niedzielę po mszy, potrącili go -chyba
      polonezem(jak to opisała)pijani ludzie z dawnego uopu.gdy dochodziła swych praw
      przed sądem,zaczęli ją podobno nachodzić w domu....straszyć.pewnego dnia ,gdy
      wypłaciła pieniądze po zmarłej matce i z tą pokazną sumą wracała do domu-
      została zaatakowana -tracąc spadek.ogólnie opisała się jako osoba samotna,bez
      pieniędzy na zycie itp.Wpółczułam,zamysliłam się,wzruszyłam się....nie
      wiedziałam jeszcze wtedy że ma męża!!!!
      minęły miesiące od tamtego spotkania.
      w lipcu 2005 jadąc autobusem 509 z carefura do domu,spostrzegłam ,że siedzi za
      mną.Natychmiast mnie poznała.Zauwazyłam po chwili że nie może mówić i ma
      przyklejoną rurkę na wierzch szyi.z wielkim trudem wyszeptała,że z nerwów traci
      głos,i nie stac ją na operację,którą musiałaby zrobic w danym tygodniu---
      za dwa dni jechałam na wakację,zaoszczedziłam 250 zł....Powiedziałam,że jej
      pożycze.Wielce uradowana,zapewniała że odda....jak dostanie rentę.
      dałam jej telefon by skontaktowała się ze mna i o ja naiwna ja!!!!!adres.
      za 3 tyg.zameldowała się pod drzwiami...oczywiście bez pieniedzy tylko z
      kolejnymi krokodylimi łzami i wielkim okrzykiem o kolejną pozyczką----20tys
      zł!!!!!wyobrażacie sobie.beszczelna.
      szlochała,że nie płaci czynszu i ją eksmitują z mieszkania,"a jak się mąż
      dowiee.....to będzie musiała rzucić się do wisły."....MAŻ?!!!!!spytałam-mówiała
      mi pani,ze nie ma nikogo?!!!!
      ---no nie-odpowiedziała-męza mam.
      -to nie mógłby pani zapłacić tych 250 zł za operacje strun głosowych w łodzi???-
      -spojrzała durno.

      poprosiłam ją kategorycznie o natychmiastowy zwrot kwoty.


      do dziś głucha cisza w porfelu.
      pofatygowałam sie do niej do domu.widziałam że pali sie światło w
      pokoju.oczywiście nie otwierała OSZUSTKA!!!!ze dwa razy się na mnie
      natknęła,zapewniała,kręciła,już bez sztucznych łez........

      sprawa w toku.......


      TERESA TUŁACZ_OSZUSTKA





      • cleverest Re: Ołtarzyk na Zwycięzców 26.03.06, 20:07
        anetaaaaa, ponieważ masz za dobre serce to uważaj jeszcze na:
        1. starszego pana z wypiętym brzuchem, który zazwyczaj prosi o "5 zł na
        bułeczkę"(mam na niego metodę, zanim do mnie zagada, pierwsza go pytam czy nie
        ma pożyczyć parę złotych co go kompletnie zbija z tropu)
        2. na faceta na Francuskiej który trzyma w ręku pogniecioną recepte i 10 zł i
        prosi o dołożenie do lekarstwa ( temu trzeba zaproponować wspólne pójście do
        apteki i wykupienie leku, wtedy sie obrażony wycofuje).
        3. na młodą dziewczynę w róznych miejscach czasem Waszyngtona, czasem Obrońców,
        która albo chce pożyczyć na mleko dla dziecka (za 26 zł), albo na bilet, bo
        jest zza Warszawy, albo jakaś ina bajka(zaproponowałam jej zagrabienie mojego
        ogrodu za 25 zł to sie obraziła.)
        4. no i jest jeszcze ta pani co zaczepia pod kosciołem, ale jej po prostu
        odmawiam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka