stodrugi
02.01.07, 10:54
jest mrozne, poswiateczne poludnie, zwykly roboczy dzien, swieta minely
spokojnie, pozostawiajac jedynie wspomnienia przezywania czegos wielkiego,
wznioslego…. wydawac by się moglo ze to czas gdy powinnismy być lepsi,
odrodzeni, zacheceni do pozytywnych zmian w stosunku do innych jak i do
wlasnych wad i ulomnosci…jest jednak inaczej…przejezdzajac przez jedna z
gminnych wiosek zatrzymuje się na zakupy w sklepie nalezacym do czlowieka
który raptem kilka dni wczesniej, na posiedzeniu rady gminy przyznal sobie
530PLN diety „poselskiej” za DBANIE O INTERESY LOKALNEJ SPOLECZNOSCI, wchodze
do srodka, w nozdrza uderza mnie zapach nieprzetrawionego alkoholu
wydobywajacy się z ust pracownika Wydzialu Geodezji birczanskiego UG, jego
niedwuznacznie podkrazone oczy, „zmiety” wyraz twarzy i butelka napoczetego
piwa w dloni swiadcza dobitnie ze cierpi, ze przezywa jeszcze to cos
wielkiego, wznioslego…ze kontempluje wlasnie wlasne wady i ulomnosci…ze chce
być lepszym, odrodzonym…za namowa wlasciciela, któremu moja niezapowiedziana
wizyta uswiadamia ze to juz dzien pracy a nie Boze Narodzenie nasz pijany
urzedniczyna chylkiem wymyka się do pomieszczenia obok sadzac (o
naiwnosci!!!) ze tym sposobem zdematerializuje się zupelnie pozostawiajac
mnie w oslupieniu graniczacym z pewnoscia ze to co przed momentem widzialem
to majak, zjawa, wynik mojego przemeczenia lub poswiatecznego przesycenia…
ale ja nie jestem zmeczony!!! i nie musze szczypac się w posladek by dotarlo
do mnie, ze oto mam przed soba pracownika UG w srodku swojego roboczego dnia
(sprawdzilem to pozniej) w stanie upojenia alkoholowego popijajcago piwo w
sklepie radnego Gminy Bircza i to za jego przyzwoleniem!!! poczulem się jak u
Gombrowicza (to taki znany Polak gdyby nasz urzedniczyna czytal te slowa a
nie wiedzial)…ale to nie koniec, nieskuteczna dematerializacja naszego
urzedniczyny trwala ok. 40 min., niestety czy to nadmiar alkoholu we krwi czy
tez zbyt male umiejetnosci w obcowaniu ze zdobyczami najnowszej techniki
spowodowaly ze zadowolil się on teleportacja droga ladowo za posrednictwem
samochodu osobowego i odjechal w… nie, nie, nie w sina dal tylko do…Urzedu
Gminy pelnic swoje „obowiazki” Wielkiego Geodety...prywatna firma… geodezyjna
…sprytnie scedowane udzialostwo...DEGRENGOLADA!!!
zakonczenia nie będzie bo nie ja mam do niego prawo…będzie puenta…wiem ze
zyje w kraju w ktorej postawa obywatelska pietnujaca wyzej opisane zachowania
zwana jest kapusiostwem, donosicielstwem, itp., wiem ze tu na tym forum
znajdzie się wielu takich, którzy nie zauwaza w tej opowiesci niczego zlego,
zdroznego, niewlasciwego ale wierze ze sa wśród nas tez tacy którzy
przytoczonymi faktami poczuja się oburzeni i zniesmaczeni, którzy uderza
piescia w stol i zrobia wszystko by takie paradoksy i naduzycia wyeliminowac
tym bardziej, ze takie zachowania to codziennosc w przypadku opisanej
postaci. Wierze ze jednym z pierwszych będzie nowowybrany Wojt…Panie Jozefie
Zydownik, to z Pana nasz urzedniczyna kpi sobie w zywe oczy…to z Pana robi
najwiekszego idiote majac za nic prawo i poczucie przyzwoitosci bo wlasnie
Pan jest jego przelozonym. Tylko proszę nie ograniczac się do frazesow o
pomocy ludziom z choroba alkoholowa…z calym szacunkiem, dla nich jest miejsce
w przychodniach a nie w urzedach.