aaga8
04.11.08, 15:06
Mój synek ma prawie 5 lat. Zmagamy się cały czas (wiotkość-ONM, niedotlenienie
okołoporodowe, wrodzona wiotkość tkanki łącznej - nie wiem do końca co jest
diagnozą...), ale trafiamy na cudownych ludzi. Bardzo dużo nam dała terapia w
OWI. Dużo pracujemy w domu. Kilka miesięcy temu zaczęliśmy pianino (super
nauczycielka)- wymyśliłam, ze to wzmocni mu łapki i koordynację. Po wielkich
kryzysach zaczynamy iść do przodu, widać korzyści, są małe sukcesy. Z
optymizmem patrzę na jego postępy, choć kiedy wracają np. niekontrolowane
ruchy rąk i oczu od nowa boję się, co jeszcze może się wydarzyć. Masujemy,
ugniatamy, szczotkujemy, ćwiczymy. Walczę o wyrównanie szans. O to, żeby mój
synek dawał sobie radę w szkole, żebyśmy znajdowali drogę dotarcia do niego -
czasem mały tick pomaga mu przejść przez kolejny problem. Ciągle słyszę, że
przesadzam, że Jaś sam dogoni rówieśników. Nie wierzę. Staram sie tylko
odnaleźć metody i sposoby, żeby to doganianie było przyjemnością i zabawą.
Wiem,że wiele z Was ma znacznie trudniejszą sytuację, ale myślę, że zawsze
trzeba działać. I szukajcie mądrych ludzi - często nie trzeba wyłamywać drzwi,
które już ktoś otworzył.Trzymam kciuki.