Jeździcie czasem na masę krytyczną? Byłam pierwszy raz, wspaniała impreza. Sympatyczna atmosfera, otwarci ludzie, uśmiechnięci, życzliwość płynęła z chodników i okien samochodów, naprawdę. Padam na ryjek pierogowy, ale teraz na każdą masę będę jeździć, dopóki będę miała chociaż odrobinę siły. Zresztą w kupie raźniej i sil jakby więcej. Zresztą można się podłączyć w połowie albo odłączyć, kiedy się chce.
To nieprawda, że cała Warszawa była dla Obamy, cała Warszawa była dla rowerów!
A teraz prysznic, ale będę miała zakwasy! Trzeba będzie zrobić powtórkę, żeby dotlenić biedne nóżki!