Kiedy skończyłam pięćdziesiąt lat odkryłam pasję mojego życia. Niby nic takiego, a jednak. Zaczynam zastanawiać się czy to nie choroba? Wstaję myślę o tortach, spojrzę na ładną koronkę w sklepie, widzę w niej odcisk do zrobienia formy itd. Każdą wolną chwilę spędzam nad czymś co jest z nimi związane. Masy, przełożenia, dekoracje...
Rodzina patrzy na moje "fanaberie" z zachwytem, ale też z przymrużeniem oka i czeka aż mi przejdzie. Tyle, że moja mania się pogłębia

Nie wklejam zdjęć aby nie być posądzonym o reklamę.
A może i Wy macie swoje pasje?
Pochwalcie się nimi.