Horror. Ręce mi opadły, stałam jak urzczona i patrzyłam nieporadnie na
buchającą wodę z wc, która jak pierwsza fala powodziwa , błyskawicznie zalała
mi do połowy 2 pokoje z wykładziną dywanową. Po pierwszym szoku zadzwoniłam
do sąsiadów z góry, prosząc, aby przez chwilę nie korzystali z wc. Za 2 min.
nastąpiła 2 fala powodziowa, bo nie powiedziałam aby nie spuszczali wody
z pralki, a pion ten sam. Stałam w oka mgnieniu po kostki w wodzie, chwała
partii, z brudnego prania a nie fekaliów. Zbieraliśmy z zaprzyjaźnionymi
sąsiadami wodę przez godzinę. W międzczsie przyjechali z pogotowia
i przepchali. Moja wina, bo bezmyślnie wyrzucałam kupeczki mojego ukochanego
jamnika zawinęte w ręczniki papierowe, które jak mi wiadomo! nie rozpuszczają
się.
Wykładziny pod biblioteczkami i innymi meblami zalane! Od jutra nowy
remont!!!! Ja zwariuję.

((((((