Dodaj do ulubionych

Ratunku! Zalało mnie!

21.11.04, 14:28
Horror. Ręce mi opadły, stałam jak urzczona i patrzyłam nieporadnie na
buchającą wodę z wc, która jak pierwsza fala powodziwa , błyskawicznie zalała
mi do połowy 2 pokoje z wykładziną dywanową. Po pierwszym szoku zadzwoniłam
do sąsiadów z góry, prosząc, aby przez chwilę nie korzystali z wc. Za 2 min.
nastąpiła 2 fala powodziowa, bo nie powiedziałam aby nie spuszczali wody
z pralki, a pion ten sam. Stałam w oka mgnieniu po kostki w wodzie, chwała
partii, z brudnego prania a nie fekaliów. Zbieraliśmy z zaprzyjaźnionymi
sąsiadami wodę przez godzinę. W międzczsie przyjechali z pogotowia
i przepchali. Moja wina, bo bezmyślnie wyrzucałam kupeczki mojego ukochanego
jamnika zawinęte w ręczniki papierowe, które jak mi wiadomo! nie rozpuszczają
się.
Wykładziny pod biblioteczkami i innymi meblami zalane! Od jutra nowy
remont!!!! Ja zwariuję. sad((((((
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 14:31
      Nieżle Ci się powodzi.
      Ja we wtorem miałem powódź w kuchni.
      Współczuję.
      • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 14:33
        Oj , powodzi mi się , powodzi!!! smile)))
    • lilimarlene1 Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 14:32
      przerażające,ale cóż mogę tylko wspólczuć.
      • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 14:35
        Cóż, dzięki i za to. A ja znów musiałam się do Was wypłakać. Idę szukać
        fachowców.
      • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 14:39
        Nie ma rego złego co by .... Już od dawnw chciałam wywalić te wykładziny
        dywanowe, tylko szkoda mi było Ojca. Teraz już muszę.
        • lilimarlene1 Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 14:52
          ale zawsze to kłopot,nie dość,że po remoncie to jeszcze do tego w niedzielę.
          Pech!
          • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 15:05
            Zacięłam się i nie popłakałam , choć przez pierwsze minuty bliska byłam
            histerii. Teraz podchodzę do tego na wesoło. Przecież nie będę stresowała
            dodatkowo mojego ja. smile))
            • lilimarlene1 Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 15:40
              mnie też zalała ...krew.
              mam mordercze zamiary- tak jest zawsze jak w tej chwili kiedy staram się,
              wymyślam smaczny obiad,biorę się do gotowania żeby wszystko było świeże i
              gorące kiedy moje dziecko wróci z dyżuru,a ono przychodzi i mówi,że przed
              chwilą zjadło śniadanie i absolutnie niczego nie zje.
              i co ja z tym wszystkim mam zrobić?po co ten pośpiech i starania.
              ona mi mówi"to trzeba było nie robić,nikt ci nie kazał"

              ...chyba eksploduję!!!!
              • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 16:06
                Tak to jest z dziewczynami - niejadkami. Lekarskie domy to też świat
                specyficzny. Znam to. smile
                Wyciągnij wniosek i w przyszłości nie wyrychlaj się. Zadzwoń, czy ma ochotę na
                kulinarną niespodziankę. A dzisiejsze papusiu wsadź to lodówy i podaj jutro.
                Będzie niedobre, to trudno. Przecież nie wyrzucisz, chyba, że wkurzona już to
                zrobiłaś. Pomyśl sobie o tym, że mogłyby Ci fekalia dom zalać. Co tam
                obiad.smile)))
                • tesunia Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 16:24
                  o swiecie natlo....
                  ale nieszczescie Cie nawiedzilosad(

                  mielismy swego czasu wykladziny dywanowe,
                  bez zalania zmienilismy i nawet jakby wiecej powietrza do oddychania sie
                  zrobilosmile)
                  teraz mam malunie chodniczki przy lozku,
                  a tak cala chalupka bezdywanowa,
                  ze wzgledu na psiuny klaczki szybciej sie odkurza
                  i czysciej w domu.

                  zycze szybkiego usuniecia problemu
                  ale pechsad(((((((
                  • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 16:27
                    Dzięki, właśnie jestem na etapie poszukiwania fachowców, ale coś mi się zdaje,
                    że sama to zrobię, o ile wykładzina gładko zejdzie.
                    • kla-ra Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 21:00
                      Natluniu,
                      ale Ci sie narobilo,dobrze,ze bylas w domku.
                      Roboty to Ci nie zazdroszcze,ale jak Ty to robisz,ze zamiast ratunku u sasiadow
                      szukac,siadasz za komputerkiem.
                      Podziwiam Cie i ogromnie wspolczuje.
                      • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 21.11.04, 21:32
                        Gdybym nie szukała ratunku u sąsiadów, to chyba bym do teraz stała i patrzyła.
                        Swoją drogą dotarło do mnie , co musieli przeżywać powodzianie.
                        • august2 Re: Ratunku! Zalało mnie! 26.11.04, 17:55
                          Natla..

                          I'm sorry!
                          Na odleglosc trudno pomoc i moge zyczyc ci jedynie
                          wytrwalosci w remoncie. Napewno po paru tygodniach
                          siadziesz sobie wygodnie w fotelu i pomyslisz
                          "nawet dobrze ze sie to stalo, mam teraz calkiem nowe mieszkanie"!
                          Tak na marginesie Natlo - Czy masz ubezpieczenie na tego typu
                          wypadki losowe??
                          Pozdr
                          A.
                          • kla-ra Re: Ratunku! Zalało mnie! 26.11.04, 23:07
                            Natluniu,
                            Jak remont? Widze,ze zyjesz,to dobry znak.
                            • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 26.11.04, 23:16
                              Ale jakie to życie.... sad Po raz pierwszy naprawdę padam na twarz.
                              Ale będzie dobrze! smile
                          • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 26.11.04, 23:15
                            Dzięki za I am sorry.
                            Główny remont skończony, zostały takie drobnostki jak jakieś karnisze, zamki,
                            wyłączniki itp. Bałagan nadal nieopisany, a ja wyprzęgam, grypa mnie bierze
                            albo coś takiego, albo premęczenie.
                            Wszystko musi się odbywać ekspresowo, ze względu na mojego 90-letniego Ojca.
                            Jeszcze kilka dni i siądę w miarę zadowolona, bo i tak nie zrobiłam tego tak
                            jak bym sobie życzyła. Ale zawsze... smile
                            • august2 Re: Ratunku! Zalało mnie! 27.11.04, 20:58
                              Tak na marginesie Natlo - Czy masz ubezpieczenie na tego typu
                              wypadki losowe??

                              August
                              • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 27.11.04, 21:22
                                Oczywiście! Całe życie płacę i w razie czego dostaję ochłapy (np. 125 zł za
                                skąplikowane złamanie ręki). Tym razem pewnie nic nie dostanę, bo juz za późno.
                                Zaczęłam robić podłogi przed "ubezpieczeniowym inspektorem",. Druk dopiero dziś
                                wypełniałam, czyli w poniedziałek zaniosę gdzie trzeba. Nikt nie stwierdzi, co
                                było, bo podłogi już gotowe. Zobaczymy. Zresztą dostałabym tylko równowartoć
                                zwykłej wykładziny.
                                • pia.ed Klopoty z ubezpieczeniem 10.03.05, 11:58
                                  Mam mieszkanie wlasnosciowe i doszly mnie sluchy, ze jezeli np. stwierdze
                                  na scianach lazienki grzyb (pod tapeta czy kafelkami), to ubezpieczenie
                                  moze mi ODMOWIC zwrotu kosztow remontu, bo to moja wina ze sciany nie byly
                                  wlasciwie zabezpieczone!

                                  Nawet jesli mieszkanie kupilam od kogos i prawdopodobnie ten grzyb byl juz od
                                  wielu lat.

                                  Jesli zalanie woda mieszkania byloby wina z mojej winy (zatkanie rury czyms
                                  niedozwolonym), to na pewno tez bylyby WIELKIE problemy!

                                  Poza tym dochodzi cos co sie nazywa RYZYKIEM WLASNYM, czyli pewna suma rachunku
                                  musi byc zaplacona przeze mnie, a reszta przez ubezpieczenie.
                                  • regine Re: Klopoty z ubezpieczeniem 21.05.05, 12:37
                                    >ZALAŁO MNIE TZ. KUCHNIĘ - RATUNKU!!!
                                    >POSPRZĄTAŁAM,CZYŚCIUTKO WSZĘDZIE A TU...
                                    >OCZOM NIE DOWIERZAM ...SPOD ZLEWU ..POTOP !!!
                                    >ODPADŁO KOLANKO!!!JAK ? CO ? DLACZEGO ????
                                    >WALCZĘ JAK LEW ,JUŻ GODZINĘ, WIEM CO I JAK!!!
                                    >ALE BEZ EFEKTÓW-USZCZELKI NA MIEJSCU!!!
                                    >A WODA LEJE SIĘ CIURKIEM!!!
                                    >NIE MOGĘ DOKRĘCIĆ NA KOLANKACHH TYCH POKRĘTŁ!!!
                                    >CO MOGĘ JESZCZE ZROBIĆ!!!
                                    • tesunia Re: Klopoty z ubezpieczeniem 21.05.05, 13:00
                                      o rany regine !!

                                      ja nie techniczna,ale moze zawolaj sasiada i zapoda madrzejsza rade,
                                      puki co podstaw wiaderko i niezapomnj wylewac wodysad(

                                      zycze powodzenia.
                                    • natla Re: Klopoty z ubezpieczeniem 21.05.05, 17:26
                                      mam nadzieję, że opanowaś kataklizm. Jeszcze jest pogotowie wod.-kan.
                                      • august2 Re: Klopoty z ubezpieczeniem 21.05.05, 17:57
                                        ...moja uwaga juz napewno po fakcie
                                        ale moze na przyszlosc:

                                        Trzeba wiedziec gdzie jest glowny zawor od wody.
                                        U mnie jest np na zewnatrz budynku przy wejsciu do garazu,
                                        przekreca sie "wajche" i woda zakrecona...
                                        • regine Re: Klopoty z ubezpieczeniem 21.05.05, 18:55
                                          >Ale się umęczyłam -pół dnia robiłam za hydraulika...
                                          >Syfon pod zlewem ,odpadł-cały czas myślę nad tym ,
                                          >W jaki sposób ,nikt tam nic nie robił,cisza spokój w domu...
                                          >Ale tak to jest z martwymi rzeczami,psują się,
                                          >W najmniej odpowiednim momencie.
                                          >Zawór główny od wody mam ,na klatce schodowej ,
                                          >Ale nie było potrzeby,aby zakręcać,tylko jak to w nie swoim domu,
                                          >Nie wiem gdzie leżą różne rzeczy:uszczelki ,uszczelniacz taśmowy,
                                          >Ale jakoś sytuacja z lekka opanowana w poniedziałek -hydraulik niech się
                                          >męczy ,po to się uczył.Ja prowizorkę zrobiłam.
                                          >Mam nadzieję ,że wytrzymam do poniedziałku(z miską pod zlewozmywakiem)...
                                    • korrka Re: Klopoty z ubezpieczeniem 21.05.05, 20:14
                                      regine napisała:
                                      > >WALCZĘ JAK LEW ,JUŻ GODZINĘ, WIEM CO I JAK!!!
                                      > >ALE BEZ EFEKTÓW-USZCZELKI NA MIEJSCU!!!

                                      no nie wiem jak walczyłby lew, pewno uciekłby przerażony a jeśli nie to i tak
                                      na wiele by się nie zdał crying natomiast ja złapałabym pierwszy lepszy garnek jaki
                                      by mi się nawinął pod rękę i podstawiła pod cieknącą wodę a potem poszukałabym
                                      awaryjnego zaworu.

                                      Regine mam takie osobiste pytanie:
                                      czemu każdą swoją linijkę zaczynasz od znaku >>>>>>>>>, który na forum jest
                                      symbolem wyrażającym cytat wypowiedzi ale w przypadku innych osób. to jest tak
                                      jakbyś siebie cytowała.
                                      jeśli ta forma znaczków >>>>>> tak ci się podoba ja ją wytrzymam, co najwyżej
                                      czasami zazgrzytam zębami smile
                                      • august2 Re: Klopoty z ubezpieczeniem-znaki 21.05.05, 20:45
                                        Ja tez to zauwazylem ale z grzecznosci
                                        nie smialem zapytac. Pomyslalem sobie
                                        ze moze to taka teraz moda?...
                                      • regine Re: Korrko!!! 22.05.05, 00:18
                                        Jeśli tak Cię razi moje ,siebie >cytowanie<,Nie widzę problemu,będzie bez-
                                        "< >",po co "zgrzytać",nie tylko ja tak piszę.
                                        A zaworu nie musiałam szukać ,bo nie miałam awarii przy baterii,(kranie)
                                        tylko w odpływie wody (to się nazywa w/g hydraulików -syfon)
                                        Pozdrawiam!!!
    • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 09.03.05, 23:33
      A może opiszecie swoje kataklizmy?
      • malwina52 Re: pogryzly mnie meszki 21.05.05, 22:51
        • malwina52 Re: pogryzly mnie meszki 21.05.05, 22:57
          moze to nie kataklizm ale horror przezylam,
          ide sobie na skroty do sklepu przez taki
          troche niezagospodarowany teren porosniety
          krzakami a tu chmara meszek, ja uciekam o one mnie gonia,
          pchaja sie wszedzie, im wiecej macham rekami tym ich wiecej,
          odprowadzily mnie do sklepu, pociely!!!!!!!!
          jestem cala swedzaca, moze ktos mnie pozaluje
          • natla Re: pogryzly mnie meszki 21.05.05, 23:02
            Rany , jak ja Cie załuje!!!!!!!!!!sad(((((((((((((((((((((((((((((((
            Posmaruj się czymś mądrym. Może zażyj diphergan, albo coś innego
            przeciwuczuleniowego.
            Czyli meszki to nie mit.......
          • tesunia Re: pogryzly mnie meszki 21.05.05, 23:25
            oj,oj....ale pech,
            jak masz wpno rospuszczalen napij sie,
            posmaruj sie spirytusem salicylowym,moze pomoze?....
            biedaciu >glask,glask>
            • august2 Re: meszki??? 21.05.05, 23:28
              .. a teraz przetlumaczcie co to
              sa meszki?
              • malwina52 Re: meszki??? 21.05.05, 23:52
                to takie male wredne muszki,
                ktore dobieraja sie do krwi.
                rozszarujac cialo, zostaja znaki na dlugo
                bo sie paskudnie goi
                komar to zero w porownaniu do meszek,
                plagi tego wylegaja sie w wodzie,
                w moim miescie radni od dawna spore sumy pieniedzy
                przeznaczaja na opryski przed nimi ale to jest
                chyba niezniszczalne
                • august2 Re: meszki??? 22.05.05, 00:02
                  hmmm.... to takie male "wampirki"?
                  Nie przypominam sobie takowych. Komary tak, muchy tak
                  ale meszki..jakos nie kojarze.

                  Wracajac do komarow i much> Czy wiecie ze wreszcie mam z nimi
                  spokoj?. Czasami pojawi sie mucha raz na jakis czas... a w Polsce
                  mialem z nimi urwanie glowy. Bardzo nie lubie latajacych w domu much.
                  Pamietam te klejace tasmy "lapki na muchy. Po paru dniach bylo ich pelno
                  przylepionych do tej mazi.. brrr.
          • malwina52 Re: pogryzly mnie meszki 21.05.05, 23:56
            dzieki za zale nad moim pokasanym cialem
            juz mi lzej smile)))))))))))
          • vogino55 Re: pogryzly mnie meszki 22.05.05, 00:37
            Malwino ku w aptece olejek goździkowy.Sprawdzone nawet na szkockich
            meszkach.Wysyłałem w ub roku córce.Działało.
            Noijeszcze ,,,,,,,pożałowałem Ciebie
            Wojciech nie rycerz(wink))
            • malwina52 Re: pogryzly mnie meszki 22.05.05, 00:44
              dzieki wyprobuje!
              dobrze ze nie masz zbroi na sobie bo
              pewnie bylaby juz mocno zardzewiala
              i bys skrzypial troszeczke,
              a wiesz, ze juz mnie swedzi od tego zalowania
              moze bys cos jeszcze na sen doradzil
              z gory dziekuje slicznie!
              • vogino55 Re: pogryzly mnie meszki 22.05.05, 00:53
                malwina52 napisała:

                > dzieki wyprobuje!
                > dobrze ze nie masz zbroi na sobie bo
                > pewnie bylaby juz mocno zardzewiala
                > i bys skrzypial troszeczke,
                > a wiesz, ze juz mnie swedzi od tego zalowania
                > moze bys cos jeszcze na sen doradzil
                z gory dziekuje slicznie!

                Odpalam TV ustawiam timer naa 60 minut ispokojnie zasypiam,,,(wink))))
                najlepiej jak to jest TV ARIRANG koreańska
                Spokojnych snów
                Wojciech
              • regine Re: pogryzly mnie meszki 22.05.05, 00:57
                Puder w płynie z apteki ,lub okłady z sody.
                Puder ma lekko mentolowy zapach i chłodzi pogryzione miejsca,
                uważaj jak będzie duży obrzęk ,radzę skorzystać z porady lekarza.
                Paskudne meszki atakują nawet na balkonie.Wilgoć,ciepło-oraz
                koniec maja -to ich wylęgi .Tną jak licho .Potem swędzenie ugryzionych
                miejsc ,obrzęk nawet z wysiękiem i odczynem zapalnym .Może być nawet
                podwyższona temperatura.Po wylęgu -podziewają się jak kamfora.
                Wiem ,że córka łyka vit.b6 i smaruje się zapachem waniliowym,
                jak się gdzieś nad wodę wybiera.Ale one są wszędzie ,nie można się opędzić!!!
      • natla Re: Ratunku! Zaginał wątek 29.06.05, 08:42
        ........"polonijne 50-latki"; po raz pierwszy się to u nas zdarzyło. Moze ja
        jestem ślepa, poszukajcie. Skasowałam ordynarny wpis (jeden) pięściarza,
        a zginęła całość.
        Czy kto wie , co mam teraz robić? Jakieś archiwum?
        Wielokrotnie o tym piszą na forum o forum, wiec jeżeli nie znajdziecie, to się
        tam udam.smile)
    • axsa Zalało mnie! Tak mnie też! 22.05.05, 00:00
      Natla wybacz.
      Zalało mnie.
      Ale nie w domu.
      Tylko w takim miejscu.
      No, piwo mnie zalało...

      wink))
      • natla Re: Zalało mnie! Tak mnie też! 22.05.05, 00:46
        Axsiątko, bardzo sie cieszę, że Cie zlało. Super. Opisz to wątkami.
        A swoją drogą, kiedy my się wreszcie wspónie zalejemy????? smile)))))
        Axsa, robimy kampaię od jutra???
        • malwina52 Re: Zalało mnie! Tak mnie też! 22.05.05, 00:51
          cos o piwku spiskujeciewink)))))))
          Natla a Ty co markujesz,
          przeciez juz jestes w koszulce nocnej,
          po zapach Axsa cie z wyrka wyciagnela
          • natla Re: Zalało mnie! Tak mnie też! 22.05.05, 00:58
            Żebyś wiedziała, po drodze z łazienki włączyłam kompa i co........? Na
            łajdactwo Axsy trafiłam wink))))))
            Nalałam więc sobie winka ( a co, to tylko Axsa może?) i chciałam poczytać, ale
            tak hałasujecie, że się nie da.
            • malwina52 Re: Zalało mnie! Tak mnie też! 22.05.05, 01:05
              a nie zmarzniesz w pupe,
              moze okryj sie kocykiem
              to za to zalowanie tak sie troskam
              o Ciebie wink)))
    • axsa Zalało, zalało.... 22.05.05, 08:14
      Łoranykogutacotomyślałoniedzieliawsobotęmułebucięli....

      Ja to jestem zawodniczką specjalną jeśli o piwo chodzi.

      1. Od pomyślenia o zupełnie małym piwie lekko mi się kręci w głowie.
      2. Od patrzenia na nie mam rausza.
      3. Po wypiciu pierwszego łyka mam już nieźle w czubie.
      4. W połowie kufelka jestem wstawiona.
      5. Gdy zawartość kufla sie kończy, ja widzę dwa... nie... cztery dna ... a
      może trzy dna. Nie wiem dokładnie, bo to tak trudno policzyć.

      Ot i cała moja piwna prawda.
      trzy
      • axsa Zalało, zalało.... 22.05.05, 08:19
        No sami widzicie - jeszcze teraz chyba mi sie w oczach troi...
        ... bo skądinąd wzięłoby się to ostatnie słowo w poprzednim poście?
        • natla Re: Zalało, zalało...jedno piwo Axsę :)))))) 22.05.05, 19:22
          Axsa, natychmiast na trening do mnie!!
          Choć od kilku dni nie piję piwa, to poświęcę się.....smile)
          • natla Re: Zalało, zalało...jedno piwo Axsę :)))))) 29.06.05, 08:44
            9 liścików wyżej poproszę.....
            • natla Re Odwołuje alarm 29.06.05, 10:43
              ........polonijne piećdziesięciolatki odnalazła Regina. Po prostu po skasowaniu
              listu, wątek spadł do poprzedniej daty.......ale szukaaaaaałam, ślepota
              jedna. wink))
              • natla Nie , nie zalało mnie...... 26.07.05, 19:39
                Pomocy! Znajdźcie mi, bardzo proszę wątek, w którym podałam przepis na tort
                orzechowy..... zgubiłam, bo nył na kartce luzem.....niby pamiętam, ale zawsze
                sprawdzam......nie mam czasu sama szukać, bo jak zawsze robie na ostatnią
                chwile wink)))To był jakiś wątek o przepisach....może światecznych....
                • regine Re: Nie , nie zalało mnie...... 03.09.05, 02:24
                  Podrzucam wątek awaryjny do góry,dla tych co mają różnego typu
                  awarie,pralkowe,zlewowozmywakowe.
                  No i "kochanych sąsiadów" ,którzy nas też zalewają z górysmile)
                  Powinien się przydać !!!
                  • dankarol Re: Nie , nie zalało mnie...... 03.09.05, 02:28
                    Jak mi kapie na głowę w łazience to znaczy że u sąsiadów znowu awaria. Jestem
                    już przyzwyczajona,
                    • natla Re: Nie , nie zalało mnie...... 03.09.05, 07:53
                      .........i na samą myśl, że miałoby się powtórzyc, ciarki po mnie biegają smile)
                      • muraszka1 zalało mnie...... 03.09.05, 09:34
                        dosc dawno temu,zalalo mi mieszkanie dzieki opieszalosci administracji slynnej
                        ostatnio w Polsce spoldzielni mieszkaniowej"Pojezierze",nie miano wtedy w
                        zwyczaju informowac mieszkancow,ze po wymianie zaworow w kaloryferach,bedzie
                        probne puszczenie wody,nie bylo nas dwie godziny w domu,wchodzimy i chlup
                        w wode,cale mieszkanie w goracej wodzie,spod jednego(wadliwie zamontowanego
                        zaworu)wytryskuje gejzer,wszystko bylo w wodzie,potoki plynely schodach,
                        dopiero nastepnego dnia na drzwiach budynku pojawila sie karteczka
                        ostrzegajaca,mialam swiadka wydarzenia czlonka ekipy wymieniajacej zawory w
                        bloku obok,spoldzielnia obiecala pokryc straty i jak myslicie? dostalam tylko
                        1000 z ubezpieczenia,a do wymiany byla cala podloga,rozlazly sie meble,ja sama
                        zbieralam wode od 17:00 do 2:00,dwoch dyrektorow technicznych ze spoldzielni
                        przyszlo ocenic straty, byli na tak,ale wszechmocny pan prezes Zenon P. sie
                        rozmyslil,po tej niemilej przygodzie zostalo mi zwyrodnienie palcow dloni,takie
                        bolesne guzy,prezes Z.P.to jedyny jak dotad czlowiek,ktoremu z calego serca zle
                        zycze (przepraszam troche sie rozgadalam)
                        • muraszka1 Re: zalało mnie...... 03.09.05, 15:44
                          i ani jednego slowa wspolczuciasad
                          • danurn Re: zalało mnie...... 03.09.05, 22:20
                            We wtorek, w ubiegłym tygodniu w naszej okolicy było oberwanie chmury. Nam
                            zalało piwnicę. Mąż wybrał 100! wiader wody z piwnicy, a potem jeszcze ja
                            zbierałam przez godzinę szmatą. Pompy nie dało się zamontować w tym miejscu. A
                            w sąsiednim domu tylko na półtora metra od bramy trochę wody. Ten sam wykonawca
                            budynku. Ale u sąsiada zakopał w ogrodzie dwie podziemne studnie na deszczówkę
                            a u nas tylko jedną. W mieszkaniu, w bloku takich problemów nie mieliśmy i
                            śniegu nie trzeba było odgarniać. To są te ciemniejsze strony mieszkania w domu.
                            • dankarol Re: zalało mnie...... 03.09.05, 22:57
                              Tak mieszkanie w bloku ma swoje uroki. Na początku lata wymalowałam kuchnię i
                              łazienkę, a w następnym tygodniu sąsiadce z góry popsuła się pralka i na
                              suficie i ścianie w kuchni i łazience nam przepiękne wzorki. Nawet tego nie
                              zamalowuję, bo czekam aż zrobią remont. Poprzednio w ciągu 2 m-cy 3 razy byłam
                              na drabinie.
                              • danurn Re: zalało mnie...... 04.09.05, 00:01
                                Dawno temu z zalaniem miałam taką przygodę; mieszkałam na ósmym piętrze, awaria
                                była na dziewiątym a zalało sąsiadów pod nami na siódmym. U nas było sucho a na
                                siódmym z lampy lała się woda.
    • malwina52 Re: zalewa mnie 05.09.05, 14:14
      jest takie powiedzenie,
      "krew mnie zalala"
      chyba jak sie ktos bardzo
      mocno wkurza,
      mam czasami takie dni w pracy,
      ze mnie wlasnie zalewa
      • august2 Re: zalewa mnie 05.09.05, 17:59
        Malwina,
        Jako ze jestes ta jedna z niewielu
        pracujacych zawodowo na tym forum
        mam pytanie.

        Mowisz o "zalewaniu"...
        Czy lepiej ci sie pracowalo "dawniej" czyli w innym ustroju

        czy teraz w tzw "kapitalistycznym"....
        • krista57 Re: zalewa mnie 05.09.05, 19:17
          Auguscie ,wprawdzie pytanie skierowane do Malwiny....ale ja tez pracowalam w
          obu ustrojach.Mnie osobiscie bardziej podobała sie praca w tzw kapitalizmie,fakt
          zaraz po jego nastaniu zmieniłam firmę .Miałam wiecej
          samodzielności,odpowiedzialności oraz obowiązków...no i lepszą pensję.
          • august2 Re: zalewa mnie 05.09.05, 20:05
            czyli na razie 1:0 dla ustroju niesprawiedliwosci spolecznej!
            • malwina52 Re: zalewa mnie 05.09.05, 20:27
              jestem z wyksztalcenia ekonomistka,
              moja praca jest caly czas taka sama,
              i nic innego nie poptrafilabym robic
              ale sposob i jej styl sie zmienil,
              prace w socjalizmie sobie bede chwalic
              do konca moich dni, pracowalo sie spokojnie
              i pewnie, nie martwilam sie o jutro
              i o byt, obecnie pracuje sie nerwowo,
              pod presja, na zyczenie, place zapewne nieporownywalne,
              ale tez i czasy sie zmienily,
              mnie osobiscie nie spotkalo takie powiedzenie
              " jak sie komu nie podoba to za bramke" ale jest
              praktykowane i wykorzystywane przez pracodawcow,
              dopuki nasi dobroczyncy nie naucza sie kultury
              pracy i szacunku do tych co na nich pracuja
              nie bede chwalic kapitalizmu
              • august2 Re: zalewa mnie 05.09.05, 21:33
                Jak na razie 1:1 remis...
                Dwoje ludzi i juz kazdy ma inne zdanie..

                Brak kultury pracy to chyba pokutuje w pewnych
                zakladach chyba od dawna..
                Jak siegam pamiecia to mialo to miejsce
                rowniez za dawnych-socjalistycznych czasow..
                Znajomosci, ukladziki, przynaleznosc partyjna...itd.

                Jest mi troche dziwne jak czytam polska prase (i wasze forum tez) ze
                taka atmosfera wciaz egzystuje...
    • hania48 Re: Ratunku! Zalało mnie! 01.10.05, 23:56
      Co prawda nie wodą, jak Natlę, ale chyba własną głupotą. A było to tak: zdecydowałam sie na wymianę okien. Mam je od ściany do ściany, czyli cała, prawie 4-metrowa okienna ściana. Że trzeba wynieść wszystko, co pod nią stoi, to oczywiste, ale ja wymyśliłam sobie, że będzie przy wymianie taki kurz, że zdecydowałam się na zafoliowanie wszystkiego. Dosłownie wszystkiego! Komputer, jako bydlę szczególnie wrażliwe na kurz - nawet podwójnie! Tydzień przygotowań i drugi, przywracania wszystkiego do pierwotnego stanu! A sama wymiana? - sprawna i szybka. Godzinę zajęło panom fachowcom wyłuskanie starych okien i drugie tyle wstawienie nowych. Kurzu tylko troszkę! Całe to foliowanie zupełnie nie potrzebne! Dodałam sobie ogromną ilość zbędej roboty! No i zostałam dodatkowo pokarana - jeszcze nie skończyłam swojej roboty - kiedy siostra z rodziną wyjechała na urlop, a na mnie spadła opieka nad ich zwierzyńcem: 2 żółwie,5 szczurów, 10 ptaków i jeden stary pies, którego przynajmniej dwa razy dziennie trzeba było wyprowadzić na spacer. Całymi dniami jeździłam tam i spowrotem przez pół miasta. Tym sposobem odcięta zostałam od komputera prawie na miesiąc - a tu tyle nowości! No ale już szczęśliwie po wszystkim!
      • danurn Re: Ratunku! Zalało mnie! 02.10.05, 00:03
        To miałaś Haniu szczęście do fachowców, regułą jest raczej ogromny bałagan,
        wiem, bo przeżyłam to przed paru laty. Ciesz się.
        • hania48 Re: Ratunku! Zalało mnie! 02.10.05, 00:16
          Ze sprawności fachowców, oczywiście cieszyłam się bardzo, ale z własnych przesadnych przygotowań i ich likwidacji, to już mniej!
          • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 02.10.05, 08:32
            To i tak byłaś lepsza ode mnie, bo ja prawie niczego nie zafoliowałam poza
            ksiażkami, a "syf" był taki, że nawet te zafoliowane książki musiałam
            pojedynczo czyscić. A fachowcy? Kurcze, wole sie nie wypowiadać. Jeszcze kompa
            nie miałam, bo pewnie byłoby po nim wink)))
            Ale w przyszłosci daj głos co jakiś czas z kawiarenki albo skądś, że wszystko
            w porządku, że nas nie porzuciłaś wink))
            • hania48 Re: Ratunku! Zalało mnie! 02.10.05, 17:57
              Ok. Dam głos. Chociaż tym razem byłam taka zalatana i zmęczona ...
              • natla Re: Ratunku! Zalało mnie! 02.10.05, 18:00
                Wierzę Haneczko.......czasem z błahszych powodów się nie pisze, bo też nie da
                rady....
                • gwiazda37 Mnie też zalało..... 02.10.05, 18:27
                  ..........dosłownie i w przenośni........
                  Sąsiedzi nade mną robią remont........zalali mi łazienkę, przewiercili się do
                  mnie - jest dziursko....zasypane wszystko gruzem, piaskiem itp.........
                  Kiedy poszłam do nich powiedzieć o wszystkim , dostałam tylko nr polisy
                  ubezpieczeniowej - nie było przepraszam, nic, sprawę uznali za
                  zamkniętą.......buraki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka