Dodaj do ulubionych

narty, lyzwy, sanki..

08.12.04, 14:41
tak sie zastanawiam na czym zimowo jezdzic, bo na rowerze juz po lodzie sie
nie da, a gimnastyka i ruch na swierzym powietrzu wskazany.
Obserwuj wątek
    • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.12.04, 14:44
      oczywiscie pisze sie "swiezy" prosze nie zwracac uwagi na moje byki..))
      • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.12.04, 16:54
        Chmineczko, w tych milonach słówjakie my piszemy, robienie błędów chyba jest
        naturalne.
        A dlaczgo to wyklucxasz rower w zimie. Coś opowiem. Kidy miałam 25 lat,
        pojechałam z rodzicami i przyjaciółką do małego ośrodka wczasowego w Beskidach
        na święta Bożego Naroszenia. Można było tam wypożyczyć składaki, a ponieważ nie
        umiałam jeździć na rowerze, więc wypozyczyłam (jako jedyna) składaka
        i zaczęłam się uczyć w kopnym śniegu, z duszą na ramieniu. Byłam tak
        zdeterminowana, że prawie nie schodziłam z roweru. W 3 dniu nauki miałam, dwa,
        duże siniaki na wew. częsci podudzi od stóp po kolana.Dlaczego? Bo ciągle mi
        spadały nogi z pedałów, które mnie obijały. W 3 dniu zaczęłam jeździć! Byłam
        z siebie b. dumna. Wyjechałam na nieco uprzątniętą szosę i jechałam. Wprawdzie
        skończyłam w rowie, ale nie groźnie, jedynie boleśnie. I dlatego nie rozumiem,
        czemu wykluczasz ten wspaniały pojazd. smile))
        Z zimowych sportów zostało mi juz tylko zjeźdźanie na 1 narcie..... siedząc. smile)
        Sanek też nie wykluczam, niestety na łyżwach nigdy się nie nauczyłam, bo jakoś
        nie miałam gdzie. Miałam je raz na nogach (dostałam od św. Mikołaj) i przeszłam
        w nich po 10 metrowym korytarzu w domu. smile
        • tesunia Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.12.04, 17:17
          jak zima lagodna,zasiadam czasami na rower,
          a tak dlugie spacerki zimowe sa wrecz upojeniemwink)
          • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.12.04, 17:27
            macie racje..nie ma sniegu, a ze zimno to czape na glowe i cieplejsza kurtke
            wloze i na rower...jadeeeeeeeeeeeeeeeeeeesmile)))))))))))))))
            • tesunia Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.12.04, 17:38
              chminka napisała:

              > macie racje..nie ma sniegu, a ze zimno to czape na glowe i cieplejsza kurtke
              > wloze i na rower...jadeeeeeeeeeeeeeeeeeeesmile)))))))))))))))

              wlacz jeno swiatla...ochronniki na kolanka,
              kask na glowe(taki mamy przepis,ale jeszcze mandatow nie wlepiaja,tak jak za
              brak swiatla)
              i przyjemnego rowerkowaniawink)))))))
              podziel sie przezyciem....
              • kla-ra Re: narty, lyzwy, sanki.. 09.12.04, 22:18
                Ja w dni powyzej zera dalej na rowerze,w dni chlodniejsze tylko szybki spacer.
                Zal mi,ze kolana juz nie pozwalaja nalozyc lyzew,nart,choc sanki,dlaczego nie.
                Ostatnio z kolezanka bedac w Kirach uzywalysmy plastykowego jablka pod pupe i
                jazda byla przednia,ale zdecydowanie lepiej po jednym glebszym.
    • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 24.01.05, 17:10
      No i co? Mamy zimę! Ja na razie zrobiłam tylko orła w śniegu i bałwankę
      rzeźbioną śliczną, kształtną wink i w ogóle.
      • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 24.01.05, 17:17
        ja na razie laze na dluuuuuuuugie spacery po sniegu...nie bylo mnie 2 dni a tu
        sniegu po pas..lubie jak jest tak bialo.
        • malwina52 Re: narty, lyzwy, sanki.. 24.01.05, 17:20
          a ja wyrznelam orla,
          tak sprytnie, ze nie moglam sie podniesc
          i dupsko mnie boli,
          a kolezanka zamiast mnie podniesc
          posikala sie ze smiech,
          i licz tu czlowieku na pomoc
          • krista57 Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 16:19
            gdybym mialam wnuki poszlabym z nimi na sanki...z okna widać swietna gorke.
            Kiedys jezdzilam na lyzwach ale teraz nie odwaze sie ich załozyc.Narty..lubie
            tylko ogladac narciarzy ...to taki super sport.
            Pozostały mi wiec tylko spacery po okolicy i lesie....ale tez mam
            satysfakcje,ze moge przejść iles tam kilometrow..
            • ona44 Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 19:17
              gdyby był u mnie śnieg wybrałabym się na kulig
              taki gdzie na zakończenie serwują pieczone prosie


              • tesunia Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 19:40
                nie bylam na czyms takim,
                ale zima grilowalam kurczaka w tamtym roku,
                bo nie mielismy pradu,
                nawet smakowalowink)
                • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 20:25
                  lazilam tak na te spacery i widze, ze rowerzystow wcale nie jest mniej niz
                  latem...pozazdroscilam im i dzisiaj wybralam sie na rower...mowie wam co ja
                  przeszlam.. co zakret to ja leze jak dluga, ale mialam miekkie ladowanie wiec
                  tylek caly.
                  • tesunia Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 22:18
                    chminka napisała:

                    > lazilam tak na te spacery i widze, ze rowerzystow wcale nie jest mniej niz
                    > latem...pozazdroscilam im i dzisiaj wybralam sie na rower...mowie wam co ja
                    > przeszlam.. co zakret to ja leze jak dluga, ale mialam miekkie ladowanie wiec
                    > tylek caly.

                    odwazylas sie??
                    u nas snieg lezy na rowerowych sciezkach,
                    coprawda posypane piaseczkiem
                    ale nie ryzykujewink)
              • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 20:30
                rany, aleś mnie rozmarzyła..... Taki kulig z pochodniami, a na mecie... smile)))))
                • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 20:31
                  natla, koniecznie 2-gi zlot ma byc zimowa pora w gorach ..
                  • sioma1 Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 21:00
                    Widzę że to forum, to domena płci pięknej. Można to zauważyć po stwierdzeniach
                    typu, " już nie jeżdżę na łyżwach, narty to tylko w telewizji ". Moją żonę też
                    ciężko namówić na jakikolwiek sport, ciągła wymówka. Dlatego jestem skazany na
                    samotne uprawianie sportu czy turystyki. Teraz zrobiła się przepiękna zima i
                    mogłem wreszcie wyjąć moje narty. Myślę że spędzę ten weekend na stoku
                    narciarskim. A do gór mam 0,5 godziny drogi. Drogie Panie, zapraszam na zjazdy
                    i upadki w białym puchu i śmiechu po pachy.
                    • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 21:40
                      sioma1 na nartach trzeba jezdzic od dziecinstwa..jak nie masz wprawy to nawet
                      30-40 latki lamia sobie nogi, ja probowalam "smigac" na nartach, ale maz
                      twierdzi ze nie mam talentu ..za nic w smiecie nie moge sie przechylic do
                      przodu tylko jade na prostych nogach...ma racje czy nie?...hahhaha
                    • krista57 Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 21:51
                      o przepraszam do turystyki nie trzeba mnie namawiac,chodze i to duzo,nawet
                      naleze do kilku klubow...ale narty...tu gdzie mieszkam nie ma gor tylko
                      nizina,wiec jakos nie było okazji,zeby sie podszkolic.
                      Szczescie,ze w poblizu puszcza bukowa z gorkami...ale tam sie wedruje pieszo.
                      • tesunia Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 22:22
                        ja z gor,ale tych nizszych,
                        nie nauczylam sie zjezdzac,
                        natomiast biegi szly mi niezlewink)

                        tu gdzie obecnie mieszkam gor niet ,
                        do moza okol 20 min jazdy samochodem,
                        spacery i rower wchodza w gresmile)
                    • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 26.01.05, 22:28
                      W porządku, Sioma1 , w najbliższy weekend spotykamy się na stoku, tylko żeby Ci
                      łyso nie było, bo jażdżę na jednej narcie. Więc do zobaczenia smile))
                      A tak w ogóle witam Cię na naszeym forum, gadatliwych, ale nie ofermiastych bab.
                      Zresztą kilku panów też tu mamy, fakt,ze nie są zbyt gadatliwi, ale dla
                      równowagi...Może Ty się rozgadasz? smile))
                      • sioma1 Re: narty, lyzwy, sanki.. 27.01.05, 18:43
                        Jedna decha mnie nie rajcuje. Za stare nogi, dużo się trzeba wygibywać. Balans
                        ciała też potrzebny, a ja niestety i tu i tam coś więcej nieco mam. Dwie
                        boazerie, to jednak bezpieczniejsze. Poza tem, szaleństwo uszło ze mnie z
                        wiekiem. Często wyjeżdżam w góry z bratankiem / można powiedzieć że urodził się
                        z nartami /, który na stoku szaleje,a ja sobie po prostu zjeżdżam. Kiedy
                        szusuję z Czantorii / Beskid Śląski /, on mija mnie 2-3 razy. To właśnie domena
                        dwudziestolatków.
                        Dzięki za powitanie, nie obiecuję że codziennie będę tu zaglądał, bo niestety
                        obliguje mnie praca, ale to że będę u Was bywał to pewne.Pozdrowienia.
                        • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 27.01.05, 18:52
                          Fajnie, że bedziesz zaglądał.
                          Widzisz, zacząłeś od "urągania" nam, ze nieruchawe jesteśmy (nie czytałeś wielu
                          wątków), więc Cię nabrałam. Jak zobaczysz w niedzielę na Czantorii babsko
                          zjeżdżające na jednej desce na siedzeniu, to już będziesz wiedział, skąd mnie
                          znasz. smile)))))
                          Mój rekored narciarski, to zjazd z Gubałówki, "na wprost". Jedynie na mostku
                          się zatrzymałam na zaspie. Szczegółów zjazdu nie pamiętam dokładnie. smile)))
                          Na Kalatówkach połamałam narty, a o Kasprowym lepiej przemilczę. smile
                          • takanietaka Re: narty, lyzwy, sanki.. 27.01.05, 19:35
                            Narty sa dla mnie niebezpieczne!Pierwszy raz w zyciu namówiona pojechałam na
                            narty ( wszystko wypozyczone nawet kurtka!)do Zakopanego,no i po pierwszej
                            godzinie padania ,zmachana ,spocona ,ze skudłanymi włosami spod czapki
                            zasiadłam na herbacie ........a koło mnie KTOŚ ,kto jeździ na nartach od rana
                            do zmroku(usiadł bo z powodu mgły chwilowo kolejka nie jeździła)no i wspólnie
                            mielismy "wypadek na nartach" ....wyszłam za mąż.....a w pozostałych sprawach
                            różnilismy sie tak jak i w nartach!!Zostaję wiec najwyżej przy sankach (były
                            dalej ryzykant i jeździ!)..a najlepiej spacerek z psem ,albo biegówki.
                            Chociaz .....może ..by ???.. ..Natla, Zakopane wciąż tam gdzie było??
                            A herbata w Kuźnicach?????
                            • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 27.01.05, 19:40
                              Wszystko na miejscu, chyba, bo byłam tam przelotnie (3 dni) 3 lata temu. No i
                              skojarzyłaś mi, że na na wątku o herbatce zataiłam coś. Nie ma lepszej herbaty,
                              jak ta lura bez smaku w schroniskach.
                              Czy mysz po kąpieli?? smile))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))
                          • sioma1 Re: narty, lyzwy, sanki.. 28.01.05, 21:46
                            Nie przejmuj się, ze mnie też narciarz taki sobie, mimo że siedzę w tym prawie
                            40 lat.Szczerze mówiąc lubię niewielkie górki, więc okolice Zakopanego są dla
                            mnie wyzwaniem, a nuż kiedyś i tam " poszusuję ". Ciekawi mnie czy to zimowe
                            szaleństwo to tylko Ty, czy jest ktoś w rodzinie kto dotrzymuje Ci kroku. U
                            mnie ani żona ani córka niestety nie podzielają mych zainteresowań
                            narciarskich. Kiedyś, parę lat temu próbowały zjeżdżać na oślich łączkach, ale
                            to był tylko słomiany zapał i dały se spokój. Oststnio, córa coś zaczyna
                            zagadywać o desce, ale jest to etap wstępny i nic poza tym.
                            Zazdroszczę, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, memu bratu. Cała jego ekipa to
                            wytrawni narciarze. Bratowa już dobrze jeździła, a dzieci od bajtla jak tylko
                            stanęły na nogach uczyły się trudnej sztuki, zjazdu z górki.Dziś to dorośli a i
                            wytrawni narciarze z którymi często zabieram się w góry.
                            Do zobaczenia na stokach.
                            • kla-ra Re: narty, lyzwy, sanki.. 28.01.05, 22:56
                              Na narty polecam Bukowine i Bialke.Stoki dla malo i wielce ambitnych.
                              Zakopane zapchane "0" przyjemnosci.

                              Witaj Sioma.
                            • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 28.01.05, 23:23
                              No to do jutra na Czantorii. smile)))
                              • ona44 Re: narty, lyzwy, sanki.. 29.01.05, 00:29
                                a ja ide marzyćsmile))
                                dobrej pogody Wam życzesmile))
                                • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 29.01.05, 00:32
                                  Idziesz Ty juz lulać????smile
                                  • ona44 Re: narty, lyzwy, sanki.. 29.01.05, 00:36
                                    już zmykam smile))
                                    • axsa narty, lyzwy, sanki.. 29.01.05, 08:43
                                      Odważyłam się i... czytam ten wątek, bo na myśl o jeździe na nartach mam
                                      motylki wszedzie, a łzy kolebią mi sie na rzęsach.

                                      Na nartach /czyli na boazerii - jak mówią młodzi/ nauczono mnie jeździć, gdy
                                      miałam 17 lat.
                                      I od tego czasu kazdej niemal zimy wyjeżdzałam, zeby sobie poużywać.
                                      W Polsce mam "obstukany" Zieleniec i okolice Wisły.
                                      Byłam kilka razy na Słowacji i w Czechach, ale najwięcej czasu spędziłam w
                                      Austrii, najczęściej w rejonie Zillertal.
                                      A raz byłam na nartach na lodowcu w lipcu! Niesamowite wrażenie.
                                      Na desce /wg młodych - na parapecie/ trochę probowałam, ale nie wzięło mnie to.

                                      Aktualnie - już trzecią zimę - trwa przerwa w zimowych szaleństwach, jednak
                                      wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie delikatnie spróbuję.
                                      • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 29.01.05, 09:56
                                        No i mamy prawdziwą narciarkę.smile)
                                        Jak będzie z mięśniami po 4 - letniej przerwie? Bo jazdy na nartach się nie
                                        zapomina, podobnie jak jazdy na rowerze.
                                        • sioma1 Re: narty, lyzwy, sanki.. 31.01.05, 16:53
                                          No i stało się to co miało się nie zdarzyć. Nie było mnie na Czantorii. Sobota
                                          narciarska przegrała z sobotą pracującą i do tego sobotą popołudniową. Ani
                                          wybrać się rano, ani po południu. Myślałem że nadrobię w niedzielę. Nic z tego.
                                          Moje kobiety wyciągnęły mnie na zakupy, na przecenę. Choć były one dla nas
                                          opłacalne,żal białej niedzieli.
                                          O mięśnie po 4-letniej przerwie można się martwić przy pierwszym czy drugim
                                          wypadzie. Potem one same wchodzą w rytm narciarskich szusów i w czasie
                                          zjazdów,zmęczenia się nie odczuwa. Dopiero wieczorem.
                                          • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 31.01.05, 17:05
                                            To ja sobie mogłam jeździć na tej narcie po Czantorii i obcych chłopów
                                            zaczepiać...... Tak to z Wami jest, panowie. sad((
                                            smile)))
                                            • sioma1 Re: narty, lyzwy, sanki.. 01.02.05, 19:36
                                              Jesteś niezła. Ale teraz nie dziwię się że zaliczyłaś parę lądowań
                                              niekontrolowanych. Ciężko zjeżdżać z Czantorii, do tego na jednej desce i
                                              jeszcze do tego oglądać się i zaczepiać "obcych" chłopów. A przynajmniej
                                              odwzajemnili się na Twoje zaczepki?
                                              • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 01.02.05, 20:28
                                                To pytanie, to impertynencja. smile))))))
                                          • axsa Re: narty, lyzwy, sanki.. 31.01.05, 20:49
                                            O moje mięsnie sie nie martwie, bo mam wyćwiczone do nieprzyzwoitości i nadal
                                            codziennie dostają nową porcję Cwiczeń. Problem jest z tym co pod mięsniami,
                                            ale wszystko się unormuje. Mam jeszcze rok.
                                            • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 02.02.05, 22:43
                                              na co masz rok?
                                              • axsa Re: narty, lyzwy, sanki.. 02.02.05, 23:39
                                                Na zebranie się do kupy, odzyskanie tego co jest potrzebne, żeby znowu przypiąć
                                                narty i przypomnieć sobie, jak to dawniej bywało.
                                                Trzy sezony mi wypadły.
                                                • chminka Re: narty, lyzwy, sanki.. 02.02.05, 23:53
                                                  achaaaaaaaaa..))
    • malwina52 Re: sezon narciarski 06.11.05, 09:58
      tuz tuz, czas zrobic przeglad sprzetusmile
      to przed chwila uslyszalam w TV
      • axsa sezon narciarski 06.11.05, 10:07
        Mam mieć nowe buty i narty, ale jeszcze nie pojawiły sie w sprzedaży.
        Zresztą narty bedę kupować dopiero jak sie przymierzę do jeżdzenia na znacznie
        krótszych niż te, które mam.
        Wszyscy twierdzą, ze to lepsza opcja. Zadecyduję, jak się przejadę na
        pożyczonych.
        Reszta bedzie z poprzednich sezonów.
    • czarny.humor Re: narty, lyzwy, sanki.. 06.11.05, 10:02
      ... własny tyłek.

      To ostatnie najbardziej mi pasuje. I nie muszę nic przygotowywać.

      Zawsze jest gotowy.
      • malwina52 Re: narty, lyzwy, sanki.. 06.11.05, 10:09
        w sprzedazy sa takie fajne lopatki pod tylek,
        5 zl chyba masz, a tylek to wazna czesc ciala
        i radze oszczednie, pal diabli portki
        ale te 4 litery moga sie zedrzec smile)))
        • tofika Re: narty, lyzwy, sanki.. 06.11.05, 15:35
          i jeszcze cos.... Malwinka dobrze radzi , humorkusmile
          • maladanka Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.11.05, 02:41
            a na worku nylonowym wypchanym sianem - ale jazda!
            na miednicy plastikowej też próbowałam
            nie wspomnę o okresie kombinezonów ortalionowych,które niosły z szybkością
            ponaddżwiekowa, mojego znajomego tak poniosło, po drodze złapał jakąs panią -
            jechali na dół w pozycji 6na9 i gdy góra się skonczyła, znajomy wstał i
            westchnął głęboko - oj,żeby moja Maryśka tak chciała! - pani też przeżyła...
            • axsa Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.11.05, 07:36
              No popatrz, nawet się nie otrzepał.
              wink))
              Ale mu sie trafiło.
              Ma chłop co wspominac do konca życia.
              smile))
              • natla Re: narty, lyzwy, sanki.. 08.11.05, 10:59
                Widzę, że tęsknicie już do śniegu smile)
                • emma50 Re: narty, lyzwy, sanki.. 30.12.05, 22:26
                  No to chyba sezon zaczął się - tyle śniegu nasypało. Dzisiaj radio propagowało
                  spacery na nartach biegówkach po parku lub lesie.
                  • dankarol Re: narty, lyzwy, sanki.. 30.12.05, 22:57
                    Dzisiaj w południe był taki dobry dzień do jeżdżenia, że widziałam, jak babcia
                    ciągnęła wnusię z góry na sankach.
                    • annal74 Re: narty, lyzwy, sanki.. 30.12.05, 23:48
                      Z dzieciństwa pamiętam doskonale jazdę na łyżwach i saneczki niskie drewniane
                      okute stalowymiprtami płozy . Szusowałam na nich ze wszystkich górek ,
                      wyprzedzając wszystkich . Były lekkie i bardzo zwinne chociaż
                      przypominały "Garbi". Ztamtych lat pozostał sentyment do jazdy saneczkami .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka