Dodaj do ulubionych

może do pracy?

10.03.05, 13:09
Chętnie zatrudnię się jako niania lub na zmywarkę.W obu przypadkach mam
doświadczenie.
Obserwuj wątek
    • malwina52 Re: może do pracy? 10.03.05, 13:18
      a referencje masz?
      tak tylko pytam bo nie stac mnie na
      to zeby byc pracodawca
      • natla Re: może do pracy? 10.03.05, 13:22
        Fakt, Malwina.
        No więc pproszę o referencje, w postaci krótkiego życiorysu na wątku "Skąd
        przybywamy", a potem do roboty. smile))
    • natla Re: może do pracy? 10.03.05, 13:20
      No to biegaj do pracy. Na górze masz napisany plan na dziś. smile)))
      Weź dużą, czystą ściereczkę i odkurzaj. smile
      A co to, swoją drogą dziesiaj się dzieje.? "Pośrednictwo pracy" śmy są? smile)))))
    • kla-ra Re: może do pracy? 10.03.05, 13:23
      Kurcze niania by sie przydala dla mojego meza,bo dzieci jakos wyrosly.
      Pogadam z nim.Jestem ciekawa jego reakcji.
      Jesli idzie o zmywak,to maz go opanowal do perfekcji.
      A miejscezatrudnienia,nie stanowi dla ciebie problemu?

      Witam Cie Aniu bardzo serdecznie.
      • natla Re: może do pracy? 10.03.05, 13:31
        Odnoszę wrażenie , że Ania juz tu kiedyś hasała. Zreszta nie to wazne. Ważne ,
        że robotna. Mam nadzieję.smile))
        A z tą nianką do męża to uwazaj, bo bedziemu musiały i Tobie łezki
        wycierać. smile)))
      • krista57 Re: może do pracy? 10.03.05, 13:37
        Na pewno ogłoszenie winno być na tym forum ?
        Moze winno trafić na zagraniczne.
        My to mamy niańczenie i ścierę opanowaną do perfekcji.
        Nasze wnuki nianię w postaci babci mają za darmo tylko niechże ONE będą
        wreszcie.
        • natla Re: może do pracy? 10.03.05, 13:39
          Nie zniechecaj nowego pracownika. smile))
          Jak ucieknie, to bedzie na Ciebie. !!!!
          • tesunia Re: może do pracy? 10.03.05, 14:10
            alesta dziewczyny wstreciuchy sa,
            moze Ania naprawde potrzebuje pomocy by podreperowac sobie kase....

            chetnie bym przyjela na tygoniowe sprzatanie,
            ale to swiat drogi do mnie(skandynawia)
            i czy by sie oplacala "skorka za wyprake" bo te dojazdywink)

            witaj Aniu....szukaj dalej...zycze powodzenia.
            • natla Re: może do pracy? 10.03.05, 14:35
              Matko kochana, na to nie wpadłam.
              Jezeli Aniu to fakt, napisz skąd jesteś. Może da się coś zrobić.
              • axsa Re: może do pracy? 10.03.05, 15:14
                Na pewno nie ma co szukac w urzędzie zatrudnienia, czy pracy.


                Biuro pracy
                Przychodzi facet do biura pracy i pyta:
                - Dzień dobry, ma pan jakieś ciekawe oferty pracy?
                - Mamy dla pana ofertę, 7000 PLN na rękę, służbowie mieszkanie i
                samochód.
                - Pan żartuje?
                - Tak, ale to Pan zaczął.
                • august2 Re: może do pracy?-Tesunia 11.03.05, 06:16
                  .. a ile tem w Skandynawii placa za sprzatanie?
                  • krista57 Re: może do pracy?- 11.03.05, 12:51
                    ......tak jak myślałam ,autorka tego postu ...po prostu nas "podpuściła "
                    UŻAlamy sie a Ani nie ma...poszła sobie.
                    • yoanna Re: może do pracy?- 11.03.05, 14:09
                      a moze zajęta jest poszukiwaniem właśnie....?
    • mulste Re: może do pracy? 11.03.05, 14:32
      to tak jak ja
      miałam nadzieję na kawiarenkę ale dostałam tylko śmieszne odpowiedzi
      a jak ma się 600 zł na cały miesiąc to do smiechu wcale nie jest
      • natla Re: może do pracy? 11.03.05, 14:46
        Mulste, ni bocz się. To jest wada internetu, ze można być niezrozumiałą. Ale
        wreszcie któraś zaskoczyła. Jesteś pierwszą osobą, która nas pyta naprawdę
        o pracę.
        A jak mamy Ci pomóc, skoro nie podałas z jakiego krańca kraju jesteś?
        • mulste Re: może do pracy? 11.03.05, 14:53
          wierzyć się nie chce, że jestem pierwsza z tym problemem
          (ale w końcu w czymś jestem pierwsza)
          jestem z Warszawy
          pozdrawiam
          • tess-hashi Re: może do pracy? 11.03.05, 15:04
            jeśli naprawdę jesteś zainteresowana, napisz do mnie na prv.
            chyba będę mogła ci pomóc
            • mulste Re: może do pracy? 11.03.05, 15:50
              dostałam porcje optymizmu
              a może i nadziei
              za co bardzo dziękuję
          • natla Re: może do pracy? 11.03.05, 15:06
            A jednak jesteś pierwsza i co dziwne równo prawie z drugą, czyli Anią.
            Jeżeli możesz napisać coś o swoich kwalifikacjach, to byłoby dobrze. Ja Ci
            pomóc nie mogę, bo to 2 koniec Polski, ale mamy tu Warszawianki, może któraś
            będzie mogła.
            • ga10 Re: grafik 11.03.05, 16:02
              No to ja będę trzecia.

              Grafik komputerowy (Macintosh): ilustracje, książki, albumy, czasopisma...
              Lat 45, z Warszawy, wykszt. średnie. Kilkanaście lat doświadczenia.
              Dobrze zorganizowana, pracowita, dyspozycyjna.
              Się polecam pamięci.
        • ania_53 Re: może do pracy? 14.03.05, 17:25
          Nigdzie nie poszłam, jestem, żyję i przez trzy tygodnie najbliższe o pracy nie
          myślę.Mam rękę w gipsie i to chyba kara za mój pośpiech.Wszystkim podpowiadam,
          że mieszkam 67km od Warszawy, od połowy kwietnia mogę podjąć każdą pracę.Do
          Skandynawii mogę pojechać na zbiór owoców czy coś w tym rodzaju.
          • malwina52 Re: może do pracy? 14.03.05, 17:29
            wystaw lapke zloze autograf na gipsie
            "malvina" z wywijaskiem, odpoczywaj
            i powodzenia z tym szukaniem
            • tesunia Re: może do pracy? 14.03.05, 18:25
              ale pech Aniu....
              moze tak musialo byc?....
              moje kontakty na zbieranie owocow sie skonczylo,
              i z praktyki wiem,ze sie zalatwialo te prace juz w styczen/luty
              a teraz to trzeba miec szczescie lub znajomosci by sie gdzies wkrecic,
              przecie wolny rynek teraz,
              z ktorym niemam zadnego doswiadczenia,jak kiedys.co trzeba bylo miec w
              paszporcie wbita
              pieczatke na pozwolenie pracy.
              niech lapka sie goi szybko,a pozniej nabiera sily....usciski.
    • august2 Re: może do pracy? 09.05.05, 00:35
      Dawno nie bylo tego pytania.
      Czy ktos z emerytow nie wybiera czasami sie do pracy?
      • takanietaka Re: może do pracy? 09.05.05, 00:48
        Ja na szczęscie pracuje po trochu..(w sam raz)ale niedługo zaczne sie martwic
        czy i w przyszłym roku będe miała tę pracę.Zależy mi z wszystich powodów-
        finansowych,psychicznych,rozrywkowych nawet...no i to co robie to dobrze robie.
        <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
        • maria581 Re: może do pracy? 09.05.05, 01:27
          Jesli opiekowanie sie wnuczetami mozna nazwac praca to ja od kilku lat tak
          wlasnie pracuje.Chodzimy na spacery,bawimy sie,czytamy.Junior chodzi na
          3godziny dziennie do przedszkola-musze go odebrac po zajeciach.Wcale nie
          tesknie za innym zajeciem.Obserwuje jak dzieci sie rozwijaja,jak staja sie
          coraz madrzejsze i na dodatek mam w tym swoj udzial.Ale takze niecierpliwie
          czekam na te chwile kiedy mlodsze dziecie pojdzie do przedszkola i bede mogla
          byc prawdziwa emerytka.
          • august2 Re: może do pracy? 09.05.05, 01:39
            Zaczytuje sie od jakiegos czasu w Schulzu.
            Napotkalem przed chwila ciekawy fragment, ktory troche pasuje do tego watka.

            Oto co on pisze w jednym z listow:

            "Co pani poradzic na Pani stany? Jakas prace! To najlepszy narkotyk.
            Mowie jak moralista, ale jestem daleki od tych wyszarganych komunalow.
            Mowie ze stanowiska higieny wewnetrznej i techniki zycia. To jest nasz
            jedyny ratunek..."
            • kla-ra Re: może do pracy? 09.05.05, 08:20
              Nie wiem o jakiej kobiecie pisal Schulz.
              Kobieta majac dom na glowie+dzieci+maz nie ma prawa sie nudzic i na brak zajec
              narzekac.To drugi etat poza praca zawodowa.
              Tak wiec ja bardzo tesknie do okresu kiedy bede mogla z nudow sie rozchorowac.

              Moj dzien obecnie zaczyna sie od 6 rano a konczy o 22-giej kiedy padam ze
              zmeczenia i nadokladke z malym wyrzutem sumienia,ze wszystkich spraw nie
              zalatwilam do konca.
              A ten koniec to sprawy domowe,ktore spycha na plan dalszy praca zarobkowa.
              I tak jest od zawsze.
              Nieraz sobie mysle,ze mezczyzni szybciej umieraja przechodzac na emeryture,
              bo niezbyt wiedza jak zagospodarowac swoj wolny czas,ktorego maja w nadmiarze.
              • axsa Re: może do pracy? 09.05.05, 08:26
                Ktoś niedawno wpisał ten dowcip na naszym forum. Teraz nie mogę znaleźć, bo nie
                pamiętam w jakim wątku, ale zapisałam w swoim zsypie, więc wklejam jako
                ilustracje do tego co napisała Klara.

                "Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed
                domem,ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
                chińszczyźnie,
                porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak
                drzwi wejściowe do
                domu i nie było najmniejszego śladu po psie.
                Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.Lampa leżała
                przewrócona, a chodnik
                zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z
                kreskówkami, a
                jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie
                było lepiej: w zlewie
                stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała
                szeroko otwarta, psie
                jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a
                przy tylnich drzwiach
                była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy
                okazji kolejne zabawki
                i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił
                się, że może jest
                chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki
                wypływa woda. Zajrzał do
                środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne
                porozrzucane zabawki.
                Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro
                i ściany były
                wymalowane pastą do zębów.
                Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na
                łóżku w piżamie i
                czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął
                dzień. Popatrzył na
                nią z niedowierzaniem i zapytał:
                - Co tu się dzisiaj działo?
                Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
                - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
                mnie, co ja do cholery
                dziś robiłam?
                - Tak - odpowiedział z niechęcią.
                - Więc dziś tego nie zrobiłam."
                • kla-ra Re: może do pracy? 09.05.05, 08:55
                  Oj,tak czytalam wczesniej na ktoryms watku,ten wspanialy dowcip,ktory zycie i
                  slusznie napisalo.
                  Z braku czasu go nie skomentowalam,ale serdecznie i szczerze sie usmialam.

                  Ja akurat nie moge narzekac na to,iz maz moj nie docenia mojej pracy w domu.
                  Jednak kiedy mialby do wyboru zone pracujaca zarobkowo i zone pracujaca w
                  domu,to wybral by ta pierwsza.
                  Ale najbardziej mu odpowiada taka dwa w jednym.
                  A wiec prace domowe i zarobkowe.

                  Czesto obserwuje wdowy.Kobiety ktore pracowaly,zajmowaly sie domem i czesto nie
                  mialy czasu dla siebie.
                  Jakos te kobiety raptownie odmlodnialy,chodza bardziej zadbane,usmiechniete i
                  jakby zadowolone z losu.
                  Mozna by zadac sobie pytanie.
                  Dlaczego taka zmiana?
                  • maria581 Re: może do pracy? 09.05.05, 10:53
                    Zadowolone z losu?Chyba nie.Wiem niestety cos na ten temat.
                    • august2 Re: podobne problemy 16.05.05, 05:44
                      Widze ze w Polsce sa podobne problemy przy zatrudnianiu obywateli
                      innych krajow.

                      "Polska chce ułatwić Ukraińcom legalną pracę w Polsce"

                      "Są prace, do których Polacy się nie garną..."

                      Ale czy tak jest naprawde? Czy chodzi moze o to ze placa bardzo malo?

                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2710050.html
                      • hania48 Re: podobne problemy 16.05.05, 20:38
                        Pytasz Auguście - czy tak jak w artykule, jest naprawdę.
                        Jest różnie. Z tego co się orientujęw Warszawie jest chyba tak jak pisze autor. Trochę inaczej jest w innych miastach. Posłużę się przykładem. Bydgoszcz, prawie 400.000 mieszkańców. Moja siostrzenica, bezrobotna, lat 26, chce pracować jako opiekunka małego dziecka, osoby chorej itp. Zarejestrowała się już w trzeciej agencji. Była na kilku rozmowach, ale chętnych (Polek!) jest tyle, że jak narazie dostałą tylko jedną krótkoterminową pracę. Prze starszej pani, wychodzącej ze szpitala. Dwie godz. dziennie a' 10 zł. Zmiana pampersa, opróżnienie zbiorniczka z moczem(cewnik), mycie chorej. Trwało to 4 dni. Później chora miała opiekunkę z Opieki Społecznej, za którą Opiece płąci złotówkę - resztę dopłaca miasto. Mimo, że była bardzo zadowolona z siostrzenicy, bardziej niż z pielęgniarek i obecnej opiekunki - nie stać ją na prywatną opiekunkę. Z własnej inicjatywy dzwoniła do Opieki, prosząc i pytając o zatrudnienie jeji skierowanie do niej - mają komplet. Taka samą odpowiedż słyszy moja siostrzenice, w punktach opieki społ. w których o pracę pyta.
                        Ostatnio byłą na rozmowie u rodziców dziecka w ciężkim stanie z porażeniem mózgowym. Oferowana płaca - 3 zł. za godzinę, prawie 9 godz. dziennie. Była zdecydowana przyjąć tą pracę ale dostał ktoś inny. Trzy zł za godzinę - to niecałe 600 zł. miesięcznie - jeżeli od tego odliczyć koszt dojazdów, podatek, opłaty na ubezpieczenie - to już nic nie zostaje (zadtrudniający woli pracownika "na czarno", bo to tańsze. Jeżeli pracownik chce być legalny - to musi ponieść sam wszystkie ciężary.) I tak to wygląda. Zarówno jeżeli chodzi o możliwość pracy jak i o zarobki. Natomiast nie wiem jaka jest sytuacja z zawodami budowlanymi. Myślę, że może być podobnie ale nie koniecznie. Miejsc pracy "na czarno" może być sporo, ale za jakie pieniądze..? Pojęcia nie mam.
                        • regine Re: podobne problemy 16.05.05, 23:32
                          >Wiem doskonale ,bez czytania artykułu,że Ukraińcy pracują u nas,
                          >W kraju już od dawna(w tym dużo kobiet),w strefie budowlanej.
                          >Budują ,(murują,tynkują ,glazura,terakota,stolarka),
                          >To wszystko robią na czarno.Pracując na prywatnych budowach.
                          >Wszyscy zadowoleni i oni i zatrudniający ich.
                          >Pracują solidnie ,za połowę płacy -Polakom to się nie opłaca...
                          >Ostatnio byłam u córki w W-wie, mieszka na nowym Bródnie,
                          >Który jest ,jednym wielkim placem budowy(Zielone Osiedle-tak reklamowane w TV)
                          >Słychać tam pokrzykiwania robotników po rosyjsku lub ukraińsku.
                          >Znam oba języki,kierownikami budów są Polacy.Ci robotnicy
                          >pracowali tam w niedzielę -szłyśmy na spacer do lasu,to słyszałam
                          >i widziałam.Polacy chętnie pracują ,ale w Niemczech,też wiem,
                          >Bo miałam sąsiadów -całymi rodzinami tam jeżdżą i są cenieni,
                          >Z solidności i zarabiają więcej niż tu w kraju...
                          >Taka wymiana,kosztem rodziny (rozstania),no i zarobki,
                          >Wszyscy zadowoleni-może to i dobrze.(Dotyczy to branży budowlanej)
                          • august2 Re: podobne problemy 17.05.05, 07:10
                            A czy nie myslicie ze ci co pracuja na "czarno"
                            powoduja to ze zarobki sa mniejsze?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka