Dodaj do ulubionych

Dzieńdoberki z lekka polewane

06.08.06, 16:41
...otworzyć.
"Z LEKKA" - napisalam! I zeby mi tu nie bylo zadnych potopow do konca lata.
Sloneczko ma jeszcze zaswiecic i to na dlugo, bo ostatnio sie opalilam jak
rolnik "w podkoszulek" i musze nad tym popracowac smile)
Obserwuj wątek
    • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 08.08.06, 19:05
      Nie mam pojecia dlaczego mi ta wiadomość umkneła.
      Przed chwilą usłyszałam, ze 1 sierpnia zmarł Stanisław Jopek.
      Nie uwierzyłam i sprawdziłam.
      Niestety to prawdasad
      Uwielbiałam Jego głos, kunszt, ciepło bijące z Jego twarzy.
      "Stanisław Jopek - legenda Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca Mazowsze
      im. Tadeusza Sygietyńskiego - nie żyje. Tenor zmarł dziś (1 sierpnia) w
      południe. Miał 71 lat." (e-teatr)
      [']['][']

      Jopek słynął z niepowtarzalnego głosu oraz interpretacji wielu piosenek
      ludowych, w tym najbardziej znanej "Furman".
    • kanoka Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 11.08.06, 08:39
      Jak zwykle, przelotem. Z zębem, z zakupami, z praniem, z naprawą pralki......
      Pozdrawiam, ściskam
      Do zobaczenia
      Ps. W lasach susza. Grzybów brak. Na polach rachityczne zboże i puste kłosy
      położone przez sporadyczne, intensywne opady w końcówce wegetacji.
    • josarna Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 14.08.06, 12:40
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3547926.html
      Z pozdrowieniami! Nie widziałam tyle obrazów, ale ja kiepsko patrzę. Będzie
      reportaż to zobaczę smile. Była córka pana, który pisał: "...było mało, a pokazać
      trzeba dużo..." Ludzi też...
      • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 15.08.06, 14:49
        Wróciłam z rekonesansusmile
        Grzybiarze kosze w dłoń!!!
        Jadąc od Wawy trasą lubelską 5 km przed Garwolinem są prawdziwki, kurki i multum
        jagód.
        10 km za Magnuszewem jadąc przez Góre Kalwarię, wysyp wszystkich gatunków
        od kani po borowiki poprzez maslaki, kozaki róznego koloru(więcej czerwoniaków)
        Przed Zwoleniem w Garbatce Letnisko maślaki, borowiczki (największy 5-6 cmsmile
        i jagodysmile
        Więcej nie trafiłamsad
        Sama nie nazbierałam, bo nie miałam czasu na wedrówki po lasach.
        Teraz idę spaćsmile
      • josarna Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 15.08.06, 18:50
        A u nas ładna pogoda i niesamowity ruch! Istne trzęsienie ziemi w małej
        wiosce! Nie wiem, czy jeszcze będzie kolejne wejście w "dwójce". Obydwa domy
        pełne po sam dach, ale już goście się rozjeżdżają. Goście mi nie przeszkadzają,
        ale te tłumy, stratowane samochodami łąki - owszem. Teraz nastąpi cisza, odezwą
        się świerszcze. Nie każdy musi lubić imprezy masowe, ale może są niezbędne.
          • josarna Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 15.08.06, 21:18
            Nie nagrałam, bo z wideo coś nie-tak. Poza tym byłam bardzo zajęta i widziałam
            tylko jedno wejście. Może uda mi się dopilnować reportażu.
            Właśnie pożegnałam ostatnich wyjeżdżających dzisiaj (do Warszawy) gości i
            powitałam innych z Północy. Jeśli większość to powracający to chyba dobrze? smile
            Ci akurat wracają do romantycznych wspomnień z okresu narzeczeństwa. O, mamy
            sporo par, które najcieplej wspominają nasze odludzie.
              • kanoka Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 22.08.06, 08:06
                Witam. Polewa momentami całkiem nieżle - i bardzo dobrze, bo grzyby rosną.
                Miłego grzybobrania wszystkim życzę. U mnie obrodziły prawdziwki. Jak na mnie i
                moje laski, zbiory mam imponujące - wszystko przeraniam na susz. Będzie dla
                całej rodziny - całkiem sporej.Oddalam się na kolejne grzybobrania i lesne spacery.
                Darz bór
    • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 22.08.06, 20:00
      Bawiłam się dziś w prace ogrodnicze. Inaczej niż zabawą nazwać tego nie można,
      bo ogródek, a właściwie ogródeczek znajduje się na zewnętrznym parapecie
      jednego z pokojów. Przydałoby się więcej. W poprzednim wcieleniu chyba byłam
      właścielką ziemską. Albo chłopką pańszczyźnianąsad
      • nokata Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 24.08.06, 18:36
        No dobra, przyznaje bez bicia ze brak u mnie bylo
        partyjnego zaangazowania.

        Cale szczescie, ze tow. Wedrowiec
        wykazala odpowiednia czujnosc
        i plan wykonania posto-dniowek nie zawali sie.
        A jak zrobimy front jednosci towarzyszy i towarowek,
        to moze i nawet przekroczymy go o 40%.

        Skladam niniejszym najszczersza publiczna samokrytyke.
        Dopuscilam sie razacych i karygodnych zaniedban.
        Zawiodłam pokladane we mnie nadzieje grupy inicjatywnej.
        Uleglam zlowrogim podszeptom ideologicznych ignorantow.
        Ogarnelo mnie dekadenckie lenistwo.
        Oslabla u mnie gotowosc do podjecia okolorocznicowych
        zobowiazan produkcyjnych,
        jak rowniez skutecznych dzialan po linii w ramach i na bazie.
        Prosze o jak njsurowsza kare (bez wstepnej obrobki termicznej)
        przewidziana w podjetej w tym celu w trybie nadzwyczajnym ustawie.

        A swoja droga, to...
        jaka jest norma dobowa postów na jednego
        (przepraszam za wyrazenie)
        czlonka czy innej anatomii?
        • wodnik33 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 24.08.06, 18:59
          Samokrytyka przyjęta, decyzja x/ zostanie podjęta na naradzie rodzinnej, oj
          przepraszam - nie rodzinnej, a na najwyższym szczebelku. Ilość postów winna być
          nieograniczona, bo jeszcze wiele dób mamy przed soba smile

          x/ decyzja dotycząca ew. kary np. cięgi, lanie tęgie, osmyczenie,
          pręgierzowanie, włóczenie za ../winny sam wybierze "ciągnącego"/ i inne
          przyjemnostki, wykluczając na pal wbijanie !!
          • jan.kran Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 01:14
            Ne wbijajcie mnie na pal albo nie katujcie w inny sposób.
            Pracowita mruffka jestem i matka dzieciom. Jak jestem w fabryce tesknię za
            dziećmi a jak jestem z dziećmi tęsknię za fabrykątongue_outPPPP
            Kwadratura koła...
            Dziś pracowałam na dwie zmiany i jak wpadłam do domu zostałam napadnięta przez
            stęsknioną progeniturę.
            Napiłam sie szeri i próbuję ogarnąć forumy żeby choć z grubsza wiedzieć gdzie
            co piszczy.
            Kran
          • mantra1 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 09:30
            wodnik33 napisał:

            > x/ decyzja dotycząca ew. kary np. cięgi, lanie tęgie, osmyczenie,
            > pręgierzowanie, włóczenie za ../winny sam wybierze "ciągnącego"/ i inne
            > przyjemnostki, wykluczając na pal wbijanie !!
            ****
            Uprzejmie prosze o wykluczenie rowniez osmyczania, zwlaszcza na paszczy, bo
            nawet rodzona matka chyba juz nie wie, co tam jest pod spodem smile)
            • wodnik33 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 11:05
              Prosba przyjeta. Czy zamiast "osmyczenie" moze byc "polakierowanie" ?
              Peżocik odmowil posluszenstwa, przemawiam mu juz wczoraj do rozumu i sumienia,
              narazie bez skutku.Ide dalej mu perswadowac przy pomocy roznych narzedzi,
              miernikow, probnikow..
              /wlasny garaz to byloby "TO" ale niestety nie mam i nawet furie swoja musze
              ograniczac na przydomowej stojance smile)/
              • mantra1 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 11:11
                Polakierowanie jak najbardziej wskazane i to w kazdym sensie tego slowa smile)
                Mialam na studiach kolege o wyjatkowo slabej glowie, ktory zamowil sobie
                wizytowki z nadrukiem "Jasio Kowalski - lakiernictwo ekspresowe" smile)

                Podrap lwa za uszkiem, moze Pyzio zaskoczy. Powodzenia! smile)
                • wodnik33 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 20:09
                  Lwiatko podrapane za wszystkimi uszkami i Pyzio zaskoczył. Teraz rozgląda się
                  za jakimś latającym dubletem na przegryzkę.
                  Dwa dni trwała moja walka z oporna materią na kółkach. Doładowałem akumulator,
                  sprawdzałem wszystkie omy, wolty i ampery. A on milczał. W przypływie rozpaczy
                  sprawdziłem pompę benzynową znajdującą się w zbiorniku. Pompa padła a
                  przejechała około 16000km. Oryginalna firmy Bosh. I uznane marki produkują
                  buble. Trudno, zamontowałem starą, która pracowała całą wieczność. I Pyzio
                  chodzi jak każde lwiątko czterokołowe, czyli bardzo dobrze. A w dodatku od 14-
                  tej padał deszczyk. Szkoda że zamawiacze odpowiedniej pogody nie słyszeli moich
                  pobożnych życzeń. Uff, dużo pracy i przy samochodzie i przy klawiaturze. A może
                  komuś naprawić jakiś pojazd?
                  • nokata Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 20:29
                    odkurzacz
                    tez ma kolka
                    i silnik
                    ale on dziala sad
                    i musze na nim co tydzien jezdzic
                    Bo mnie moja Lesbijeczka zatlucze jak bedzie w chatce dyfteryt sad
                    Wodnniku... pomoz, nim Alfredka zawiaze z Manterka sojusz
                    plonacych stanikow
                    i rozciagnietych podwiazek...
                    chodzi o to, zeby go naprawiac "ad mortem defecatum"
                    da rade?
                    aaa kwestia ceny...
                    nooo abonament Ci pasuje?
                    • wodnik33 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 21:39
                      Nokatko,- przykro mi ale nie znam się na odkurzaczach. Ale wiem napewno że
                      wyspecjalizowane w tych naprawach są firmy krasnoludkowe i skrzacie. Gdyby Twój
                      odkurzacz miał silnik lotniczy lub okrętowy, to służę swoją wiedzą.Hej!!
                  • framberg Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 21:11
                    Mnie by się przydało naprawić wink

                    Spadłem Range roverem na dach, to już zrobiłem ale silnik nie chodził jak
                    należy. Zdjąłem głowice i zanisłem do remontu (zawoty, uszczelniacze popychaczy
                    zaworów itd.

                    I nie chce mi się zmontować. Nie mogę się do tego zabrać. Okropne. To
                    samotność. Kobieta nie jest zainteresowana a mie nie chce się samemu siedzieć
                    przy tym dwa dni. A w zakładzie zedrą ze mnie skórę. Muszę jednak to poskładać.
                    O kurcze!!!
                    • warum Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 25.08.06, 22:40
                      Sorki, a ta kobieta co niby mialaby robic jak Ty bedziesz remontowal? Moralnie
                      wspierac? poganiac czy pocieszac?smile No chyba nie chcialbys,zeby ona paznokcie
                      polamala??
                      Drogi Wodniku, ja bym bardzo chetnie skorzystala z Twoich umiejetnosci, bo mi
                      zaczal samochod skrzypiec na zakretachsad((i to na pewno niedobry objaw, ale
                      watpie,czy dalabym rade dojechac do Ciebie, nie na laweciesad
                      • maryna04 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 01:17
                        No to ja ze swoja historyjka z wczoraj. W Central Parku przez kilka tygodni
                        jest grana w teatrze na powietrzu, sztuka Bertolta Brechta "Matka Courage".
                        Obsada znakomita - matke gra Meryl Streep, inne role tez obsadzone wybitnymi.
                        Nowe tlumaczenie, nowa muzyka do songow. Bilety rozdawane sa za darmo kazdego
                        dnia na wieczorny spektakl. No i wczoraj z Olafkiem pojechalismy do kolejki po
                        kulture. Bilety rozdawane sa od pierwszej, kolejka formuje sie od switu. My
                        bylismy o 9.30. Przed nami jak policzylam w przyblizeniu jakies 250 osob
                        (bilety rozdaja w dwoch miejscach). Poniewaz nowojorczycy znaja tylko takie
                        kolejki jak po bilety na mecze, spektakle, koncerty nowe wydanie Harry Pottera,
                        czy najnowsze dziecko przemyslu elektronicznego, to po prostu je uwielbiaja.
                        Pierwsi w kolejce na "Matke C" spali na materacach dmuchanych, dalej jakies
                        lezaki, krzesla, a potem pledziki na chodnik. Mysmy mielismy kurtke
                        przeciwdeszczowa, siedlismy na niej, oparli plecami i kazdy zaglebil sie w
                        swojej lekturze. Zaraz jednak trzeba bylo wrocic do kolejkowego zycia bo pan
                        zarzadzajacy kolejka wyglaszal na naszym koncu komunikat. Nie, to nie bylo
                        cialo spoleczne jak kiedys w Polsce, to byl pracownik z tego czegos, co nam
                        mialo wydawac bilety. Pan ocenil na oko, ze w tym miejscu gdzie siedzimy, czy
                        lezymy mamy duze szanse na bilet, bilety wydawane sa po dwa na osobe, kolejke
                        wolno opuscic tylko na 15 min. powiadamiajac tych z przodu i z tylu, nie wolno
                        nikogo przyjmowac do kolejki, ani z rodziny, ani przyjaciol, jesli ktos cos
                        takiego zauwazy, powinien zwrocic uwage i wyslac na koniec kolejki. Nawet nie
                        powiedzial, zeby zglosic do niego, widocznie nie przewidywal takich wypadkow.
                        Wszyscy sluchali w skupieniu, jak to zawsze sie slucha dyrekcji kolejki.
                        Za nami kucalo dwoch mlodziencow - bialy i kolorowy, a potem od razu polozyl
                        sie pan, ktory wygladal na booma (czyli bezdomnego), bo mial takie odpowiednie
                        wyposazenie do tego lezenia i taki tez wyglad. Ale "nie rozbierzesz", moze to
                        wybitny znawca sztuk Brechta. Poczytalam, wypilam kawusie z dwoma ciasteczkami
                        jablkowymi z obrzydliwego McD. Dwa ciasteczka, jablkowe , daja w cenie
                        jednego, to czy mam sobie odmowic tego drugiego. Przeszlam jeszcze raz wzdluz
                        kolejki. Jedni czytali, inni grali w karty, cos tam rozwiazywali, stukali na
                        lapotopach, ale zblizalo sie poludnie, wiec najwiecej to spalo. Wrocilam,
                        siadlam na kurteczce, niewygodnie, wsparlam sie na lokciu, pollezac, nie na
                        dlugo pomoglo. A co bede sie mordowac. Pod glowke polozylam torebke, Olafek
                        stal zmeczony ty siedzeniam, wyciagnelam sie na pleckach i zasnelam. Ze snu
                        wybudzil mnie w sekundzie pan kierownik kolejki, ktory prosil o powstanie, bo
                        zbliza sie pierwsza. No to wszyscy podniesli sie, zaczeli pakowac dobytek, a za
                        chwile ruszyla kolejeczka. Do zabaczenia wieczorem. Wieczorem padalo, wiec do
                        teatru poszlismy ze sciereczkami do krzesel, i folia. Ale zaraz przestalo.
                        Chcialam isc na ta sztuke, z przyczyn sentymentalnych, pamietalam ja z jakis
                        inscenizacji z Polski pokazywanych w tv baaardzo dawna temu, oraz songi. Moja
                        corka mowila, ze w jej szkolnych czasach mowilo sie - wyglada jak matka
                        Courage, ale nic wiecej juz o niej nie wiedziala. Wtedy nie razilo mnie
                        przeslanie polityczne sztuki, teraz to przeslanie - czyli, ze wojna jest zla -
                        wzmocnione wstawkami wspolczesnymi bylo zbyt natretne. Jak zwykle usiluje sie
                        przekonac przekonanych. A Meryl Streep byla tez jak zwykle niesamowita.
                        Kiedys Janda napisala w swoim blogu, ze ogladala ja na scenie i uwaza ja za
                        najwieksze zjawisko wspoczesnego teatru (cos w tym rodzaju). Chyba Jandzie
                        przypominala ja sama. Wczoraj byla bardzo zywiolowa - jak zawsze jest Janda i
                        co bardzo lubie. Tyle, ze Janda zawsze gra Jande, a amerykanska aktorka co
                        chce. Napisala mi sie recenzja, ale mysle, ze dla mnie, skromnej kobitki, bylo
                        wydarzeniem ogladac gre tej wspanialej aktorki i tym chcialam sie podzielic.
                        Czy w Polsce ktos w wieku ponizej lat 40-tu wie kto to byl Brecht. Jesli nie
                        wie, to chyba sie nie dowie, przeciez Brecht - bardzo zdolny dramaturg ma
                        niedobra teczke.
                        • warum Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 08:22
                          Maryno, jak Ci zdrowie i czas pozwoli to bywaj na wszystkich okolicznych
                          spektaklach artystyczno-cyrkowych, czy spoleczno-sportowych. I zdawaj tu takie
                          obszerne recenzje .
                          Powyzszy opis kolejki mnie skojarzyl sie tylko "z zapisami" na niektore markowe
                          uczelnie w PL. Tylko,ze tu kierownik kolejki sprawdza co godzine liste obecnosci
                          i nie da pospacsad
                          • jan.kran Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 09:34
                            Pięknie napisałaś Maryno , jak zwyklesmile))
                            Ja wiem kto to był Brecht a zwłaszcza moje dzieci. Znają na pamięć , słuchają ,
                            czytają , śpiewają. Kochamy Brechta Weila i Ute Lempert.
                            Ostatnio w miejscowej cinemateque był film z muzyką Brechta w wykonaniu Nicolas
                            Cage. Miałam ochotę ale jak pomyślałam o głośnych komentarzach Młodzieży na
                            temat Brechta po angielsku to odpuściłam.
                            Naprawdę Brecht brzmi tylko i wyłacznie po niemiecku...
                            Kran
                      • wodnik33 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 20:59
                        Witaj mila Warum. Bardzo chetnie bym cos Ci poradzil przy defekcie samochodu
                        ale to jest niewykonalne nic o nim nie wiedzac. Przyczyn "skrzypienia" moze byc
                        duzo: wypracowanie zawieszenia przednich kół, klocki hamulcowe, jakieś
                        pęknięcie karoserii a może tylko luzy zawiasów drzwi. Radzę próbnie pojeżdzić
                        na jakimś bezpiecznym placu z kimś znającym się na samochodach i dopiero
                        ewentualnie oddać go /oczywiście samochód/ w ręce solidnego mechanika. A tak
                        przy okazji, jakiej marki jest Twój samochód i ile wiosenek sobie liczy. Ale i
                        tak nie przebije mojego peżocika.smile
                        • warum Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 21:35
                          Czy zawieszenie to to samo co amortyzatory? Bo jesli tak to sa wymienione,
                          klocki tez i nawet drzwi naoliwono gratis. A o wiek mnie nie pytajsmile))moj
                          pierwszy w zyciu samochod byl pelnoletnismile Ten nastepny byl zdecydowanie
                          mlodszy i mial byc tylko "przejsciowo",ale zmienily sie warunki i mi sie
                          dostalosada jak to w PL- "prowizorki" sa najdluzejsad(( Nigdy wiecej fiata! Ma
                          jedyna zalete - jak dotad moj egz.zawsze startowal bez oporow /chociaz
                          extremalne warunki zewnetrzne fatalnie odbijaja sie na jego wygladzie
                          zewnetrznym, buu/ Wizyta u magika bedzie konieczna, a jak powie,ze ze to
                          starosci... to sie po prostu przyzwyczjesmile
                    • wodnik33 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 21:09
                      Frombergu, gratuluję umiejetności remontowych samochodów. No ale jak uprawiasz
                      turystykę i rajdy samochodowo-ternowe! Chętnie bym Ci pomógł towarzysząc przy
                      montowaniu przez Ciebie głowicy ale mieszkamy zbyt daleko od siebie. Ale
                      poważnie: sądzę że masz instrukcję montażu silnika. Nie idż na skróty. Wszystko
                      należy robić tak jak w instrukcji. Bardzo ważne jest umiejętne przykręcanie
                      głowicy. Zyczę sukcesów, powiadom o wyniku.Pozdrawiam.
    • jan.kran Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 26.08.06, 09:51
      Die Moritat von Mackie Messer

      Und der Haifisch, der hat Zähne
      Und die trägt er im Gesicht
      Und Macheath, der hat ein Messer
      Doch das Messer sieht man nicht.

      Und es sind des Haifischs Flossen
      Rot, wenn dieser Blut vergiesst
      Mackie Messer trägt'nen Handschuh
      Drauf man keine Untat liest.

      An der Themse grünem Wasser
      Fallen plötzlich Leute um
      Es ist weder Pest noch Cholera
      Doch es heisst: Mackie geht um.

      An'nem schönen blauen Sonntag
      Liegt ein toter Mann am Strand
      Und ein Mensch geht um die Ecke
      Den man Mackie Messer nennt.

      Und Schmul Meier bleibt verschwunden
      Und so mancher reiche Mann
      Und sein Geld hat Mackie Messer
      Dem man nichts beweisen kann.

      Jenny Towler ward gefunden
      Mit'nem Messer in der Brust
      Und am Kai geht Mackie Messer
      Der von allem nichts gewusst.

      Wo ist Alfons gleich, der Fuhrherr?
      Kommt das je ans Sonnenlicht?
      Wer es immer wissen könnte
      Mackie Messer weiss es nicht.

      Und das grosse Feuer in Soho
      Sieben Kinder und ein Greis
      In der Menge Mackie Messer, den
      Man nicht fragt, und der nichts weiss.

      Und die minderjähr'ge Witwe
      Deren Namen jeder weiss
      Wachte auf und war geschändet
      Mackie welches war dein Preis?





      • warum Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 27.08.06, 11:36
        Ladne zdjecie i takie optysmile/zolto-zielone/, tak jak u mnie za oknem. Rano jak
        wyjezdzalam na termometrze bylo +13 od polnocy, ogacilam sie solidnie, a tu....
        slonce przygrzewa, gole nogi i krotki rekawek sa w sam raz. Nawet pan na
        parkingu przyszpitanym nie wzial ode mnie 2 zlotychsmileSamo dobro!/ nie, nie we
        mnie jakby ktos sie dziwil gdzie/
              • jan.kran Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 27.08.06, 12:28
                Matko Jedyna , muszę powiesić pranie.... to a propos pralka.
                A tak to wstałam z zamiarem ogarnięcia stajni Augiasza czyli domu mojego i mnie
                wessał internet.
                Idę do pracy na popołudnie więc się z lenistwa usprawiedliwiam.
                Dziś wezmę do fabryki grecką sałatkę bo lubie moje koleżanki i się z nimi podzielęsmile
                Wczoraj jak wróciłam z pracy czekały na mnie fajitas.
                Lubię moje dziecismile))
                Młoda nas wizytuje cztery tygodnie, mimo ze niedługo mija rok jak opuściła
                gniazdo jest tak jak było.
                Kłócimy się i kochamy i rozumiemy bez słow. Jest super.
                Jakoś nie odczuwam Jej braku na codzień może dlatego ze widujemy się często i
                intensywnie i rozmawiamy codzienniesmile)
                Junior zaczął nową szkołe , tym razem norweską... Ma już dwie strony CV
                zapełnione samymi informacjami do jakich szkół uczęszczał...
                Kran
      • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 29.08.06, 12:44
        Witam, witam wink))
        Ale bez zapału do pracysad
        Mam dość łazenia po lesie, zbierania, czyszczenia, suszenia, mrożeniatongue_out
        Podobno w piatek zaczną remontować mój pokój
        a mnie się nie chce zabezpieczyć szmatek w szafie przed pyłem,
        bo będzie kładziona jakaś gładźsad
        A ze mnie kretynka do kwadratu, bo zrobiłam szafę z przesuwanymi drzwiami,
        do której pomimo szczotek niby wyłapujących kurz wszystko włazisad
        Na dokładke wpadla mi mucha do chałupy a nie mam packi/za droga bylatongue_out
          • maryna04 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 29.08.06, 14:41
            Gaju - rozumiem Cie doskonale w niecheci do zrobienia czegos. Mam to samo - z
            wyjatkiem bardzo niewielu rzeczy - robie wszystko pod przymusem wewnetrznym.
            Jedni to nazywaja lenistwem , inni depresja. Wotewer (jak mowia rosyjscy
            amerykanie), efekt taki sam.
            Te Wasze grzybowe rozmowy chyba najbardziej kieruja mnie wspomnieniami do
            Polski. Nigdy nie mialam specjalnych wynikow w zbieraniu, bo jestem slepawa i
            bezmyslna, ale moje miasto (ciagle nie wiem czy 70tys. to miasto, czy
            miasteczko) zylo od sierpnia tylko tym i oczywiscie z innymi moj maz. Nigdy
            nie pojelam, dlaczego na grzyby trzeba jechac o 5-tej rano, ale dzielnie
            segregowalam, przerabialam, smazylam, kiedy wyjezdzalam do Ameryki rozdalam
            ogromne zapasy, zreszta nie tylko grzybow. Przeciez bylam matka - Polka i
            wekowalam, kisilam, smazylam co wypadalo, zeby nie byc gorsza, ale tez z
            wewnetrznej potrzeby. To se juz ne wrati, zycie idzie dalej.
          • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 29.08.06, 15:14
            Manterko, o to chodzi, że za dużo ich (bynajmiej narazie) nie ma, a roboty mi
            przysparzają więcej niż kiedykolwiek.
            Jakas powolna się robię straszecznie,
            aż sama się wkurzam na siebie,
            że ani za mna ani przede mną.
            Ale dla Ciebie starczysmile
            Gazetą tej małpy nie mogę sięgnać,
            bo sprytniejsza w lotach niz jasmile))

            Maryno ja tez nie rozumie tych co wstają od świtu
            i lecą jakby im grzyby ktoś wybierałsmile
            Ja spokojnie, idę wtedy jak wszyscy wracają czyli koło 10.00 lub 17.00
            i o dziwo swoje zawsze znajdewink
            Przetworów kiedyś nie robiłam, bo nei miałam czasu,
            ale od kiedy rentuję to z nudów zaczęłam pichcić,
            chociaż był to gigant przymus wewnętrznysmile
            Teraz dyby nie córa to też bym nie robiła,
            ale się rozwydrzyło dziadostwo i kupne nie smakujesmile
            Co roku narobię tyle, że cała rodzina się pożywi,
            a ja idiotka się męczę,
            ale też co roku obiecuje sobie, że to ostatni razsmile))
            I jesteście świadkami, w tym roku ostatni raz!!!
            • jan.kran Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 29.08.06, 17:26
              Wróciłam z nowej pracy zadowolona i pełna refleksji...
              Dostałam pensje z dwóch dotychczasowych prac. Z jednej str. się cieszę bo dobre
              pieniądze...
              Ale nie ma rózy bez kolców. Pracowałam przez miesiac prawie dwa razy tyle co
              zwykle i to mi wystarczy . Tylko nie moge co miesiąc pracować dwieście procent.
              Id się zastanowić nad swoim życiemsmile)))

              Kran
                • jan.kran Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 29.08.06, 19:29
                  wedrowiec2 napisała:

                  > Kranie, jestem na urlopie, więc moja szara komóreczka jedynaczka wolno pracuje.
                  >
                  > Wróciłaś po raz pierwszy z nowej pracy i jesteś zadowolona, czy jesteś
                  > zadowolona, bo po miesiącu nowej pracy (200% normy) zarobiłas więcej???

                  ------> Chwilowo masz 100 % wiećej komórek niż ja...

                  200 % albo coś w tym rodzaju zarobiłam w dwóch pracach dotychczasowych przez
                  miesiąc.
                  Ale dlatego że pracowałam non - stop i w pracy numer dwa miałam masę nadgodzin.
                  Nadgodziny się nie powtórzą bo były wakacje i notoryczny kryzys.
                  Dziś byłam w pracy numer trzy i jestem zadowolon a bo praca jest fajna , blisko
                  i naprawdę widzę że sporo umiem.
                  Do tego dostałam ją od ręki , szefowa jak zobaczyłąamoje CV , referencje
                  i ułyszała jak mówię po norwesku miała żądzę w oczach i wcisnęła mi z mety
                  umowę co mi podniosło ego.
                  Prawda jest jednak taka że pracuję duuużo poniżej moich kwalifikacji .
                  Ale z drugiej strony wiem że bezrobotna to ja w Oslo nie będę.
                  Takie to poplątane ale kto mówi że życie jest prostesmile)))

            • ewelina10 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 29.08.06, 18:39
              Gaja napisała: I jesteście świadkami, w tym roku ostatni raz!!!

              Wywrotku, jaki tam "ostatni" raz, żadnych takich strachów !!!

              Wszyscy ci pewno zazdroszczą tych grzybów. Ich upajający zapach zawsze kojarzy
              mi się z domowym ogniskiem, niestety, najczęściej z mojego dzieciństwa, świeżą
              ściółką leśną, wilgocią ...

              A muchę biorę jednym psiuknięciem dowolnego preparatu "Kill", to za mało by mi
              zaszkodziło, ale dla niej w sam raz wystarczy, by wykonała swój ostatni nerwowy
              taniec smile
              • gaja_1 Re: Dzieńdoberki z lekka polewane 29.08.06, 23:29
                Ewelino, uwielbiam zapach grzybów, ale jak jestem na wsismile
                Kiedy rozpalę w kuchni, w palenisku skaczą iskierki
                na płycie postawię siatkę,
                sypnę obranymi, (najlepiej przez kogośwink grzybami.
                Wtedy jak się suszą i na cały dom rozchodzi się woń, to jest tosmile))

                Na muchy nie mam w domu nic, bo jak mieszkam w tej chałupie 10 lat
                to może ze 3 takie potwory mi wpadłysmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka