Dodaj do ulubionych

czy macie rodzenstwo?

13.03.05, 02:11
ja mam tylko siostre, a zawsze zazdroscilam kolezankom, ktore mialy kilkoro
rodzenstwa..zawsze chcialam miec DUZA rodzine.
Obserwuj wątek
    • natla Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 11:41
      Niestety już nie.sad A do tego ja byłam "wyskrobkiem", różnica wieku to 11 i 13
      lat. smile)
      Ale rozrabialiśmy wspólnie nie jeden raz. Te spotkania olbrzymiej rodziny,
      takie zawsze radosne. A wspólne wyjazdy........ech.
      • pia.ed Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 12:47
        Mam dwie przyrodnie siostry, mlodsze ode mnie, z drugiego malzenstwa mojej mamy.
        Nie wychowalysmy sie razem, wiec nie mialysmy duzo kontaktu.
        Obecnie moje obie siostry mieszkaja tak jak ja w Szwecji.
        Mamy jaki taki kontakt, ale mieszkaja daleko ode mnie, wiec najczesciej
        kontakt jest telefoniczny.
    • malwina52 Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 18:19
      mam jednego brata, z ktorym
      nigdy nie potrafilam sie dogadac,
      najsmaczniejszy obiad mojej mamy
      z jego madrosciami zawsze przyprawia
      o niestrawnosc,
      zawsze marzylam o siostrze......
      ale mam przyjaciolke ktora ma 5 siostr,
      stosunki rodzinne typowo swiateczne,
      do mnie przyjezdza sie wyzalic
      i mnie prosi o pomoc jak sie wali i pali,
      bywa, ze przyjazn jest wazniejsza
      i mocniejsza niz rodzina
      • pia.ed Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 22:00
        U mnie jest podobnie, my siostry nie trzymamy ze soba...
        Najciekawsze, ze moja srednia i mlodsza siostra, mimo ze razem wychowane, sa
        wobec siebie bardzo podejrzliwe, obmawiaja sie nawzajem, a juz po smierci mamy
        kiedy poszlo o spadek staly sie wrogami i porozumiewaja sie ze soba tylko za
        moim posrednictwem!
        Tzn jeli dzwonie do ktorejs z nich, to wypytuja o te druga, bo wiedza o niej
        tyle co sie dowiedzialy od rodzenstwa ciotecznego w Polsce!
        Ja jestem neutralna i podaje tylko do wiadomosci fakty ktorych nie moga
        wykorzystac przeciwko sobie, choc wiem duzo wiecej.

        W ogole nasza rodzina ogolnie pojeta nie trzyma wcale ze soba,
        mimo ze wszyscy mieszkaja w Warszawie!
        No i moja rodzina w Polsce bylaby ostatnia do ktorej zwrocilabym sie o pomoc
        czy opowiedziala o swoich klopotach.

        Dosc dobry kontakt mam z najmlodsza siostra, jestesmy do siebie podobne,
        ale do niej tez nie mam calkowitego zaufania...

        Moja najlepsza przyjaciolka mieszka w Irlandii, znamy sie od 3 lat z netu
        i JEJ moge szczerze opowiedziec o WSZYSTKIM...
    • toskania8 Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 21:12
      niestety nie i to mój wielki ból. Ale czasy były niepewne, zwłaszcza dla
      przedwojennego oficera, nie znał dnia ani godziny i jakoś na większą rodzinę
      się nie zdobyli. A tak bardzo zazdroszczę tym wielkim, wielopokoleniowym
      rodzinom spotykającym się przy wielkim stole w święta i uroczystości.
      A poza tym - teraz, kiedy trzeba się opiekować Starowinkami, samej to jest
      naprawdę bardzo ciężko udźwignąć, fizycznie i psychicznie. Psychicznie dzielnie
      wspierają mnie moje Przyjaciółki i dzięki im za to. Ale mimo wszystko przy
      łóżku Mamy jestem sama. Kiedy był taki czas, że już myślałam, że mi umiera,
      siedziałam przy Niej w nocy i byłam przeraźliwie samotna.
      Więc cieszcie się, jeśli macie rodzeństwo.
      • goskaa.l Re: czy macie rodzenstwo? 09.09.05, 15:01
        Ja też jestem jedynaczką. Zawsze zazdrościłam innym, że nie są sami. Na mnie
        zawsze spoczywało oko rodziców. Ich wymagania były wysokie. Nie mogłam zrobić
        niczego bylejak. Jeśli się za coś brałam, to albo szybko odpuszczałam, albo
        musiałam być w tym jak najlepsza. Może stąd moje nietypowe zainteresowania, bo
        to była enklawa, gdzie mogłam uciec i w pewien sposób zaimponować moim rodzicom.
        Moja mama jak dotąd nie wymaga opieki fizycznej, ale emocjonalnie jest okropna.
        Wypomina mi wciąż, że nie poświęcam jej tyle czasu, ile potrzebuje. Została
        parę lat temu sama, i choć związek moich rodziców (wstyd mówić) był z punktu
        widzenia mnie i mojego syna co njmniej nieudany, mój ojciec w przedziwny sposób
        uległ wybieleniu i jest wspominany tak, jak nie było.
        Myślę, że gdybym miała rodzeństwo, byłoby mi łatwiej, wymagania nie byłyby tak
        wysokie, i mnie łatwiej byłoby się odnaleźć w życiu.

        Nie wszyscy jedynacy są rozpieszczani (ja nawet w kwestiach dotyczących wyboru
        nauki miałam stawiane ograniczenia).
    • inga52 Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 22:19
      od 30lat nie mieszkam w Polsce,mam tam jedynego brata z ktorym spotykam sie raz
      w roku , ale wole spotkania z obcymi ludzmi,przykre to.
      • tesunia Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 22:31
        wiecie,poczytalam i az mnie za seducho zlapalosad(
        ze w rodzinie nie mozna sobie ufac i liczyc na niasad
        nie bede wscibska,czy zlosliwa,
        ale jak zycie stare,to i rozne faktory sie przyczyniaja by takna pewno bylo.

        ja mam jedna siostre,poszlybysmy
        w ogien jedna za druga.....
        dziecinstwo bylo skromne pod katem dostatku
        ale bogate w uczucia rodzinne
        choc bywaly rozne sytuacje rodzinne.
        • natla Re: czy macie rodzenstwo? 13.03.05, 23:15
          Bo wiesz Tesunia? Grunt, to rodzinka, grunt, to rodzinka....znasz tą piosenkę?
          A w ogóle coś w tym jest, że z rodziną najlepiej wychodzi sie na zdjęciu
          i jeszcze dobrze je powycinać.smile))
        • hancza47 Re: czy macie rodzenstwo? 26.03.05, 18:27
          Mam siostrę i bardzo ją kocham, chociaż jak to w życiu, bywa różnie. Nie ma
          jednak dla mnie znaczenia różnica zdań, poglądów. TO JEST MOJA SIOSTRA i koniec
          kropka. Możemy sobie wygarnąć to i owo ale i tak w rezultacie zrobimy dla
          siebie wszystko.Podziwiam ją za sposób w jaki żyje ( nie pochwalam ). Poświęca
          się bez reszty rodzinie, dzieciom, wnukom. Za wcześnie dała się zamknąć w
          czterech ścianach domu i kręgu usług domowych (pranie, sprzątanie, gotowanie i
          od początku...)Może jest to jej recepta na życie?
          • broton Re: czy macie rodzenstwo? 26.03.05, 18:40
            ...mam brata ... nieco młodszego samotny z dwoma synami - robi im za mamusie ,
            a stare byki ( 21 i 23 ) to wykorzystują ...
            • maladanka Re: czy macie rodzenstwo? 26.03.05, 18:53
              ..nie mam.. i czasem mi smutno, rodzice juz dawno nie zyją,córa w świat
              poszła,ja też mam tylko jedno dziecko - taka gałazka mizerna była, pozostałe
              siostry mamy mają po kilkoro dzieci.Bardzo są wszyscy rodzinni - jedna z sióstr
              mamy mieszka juz z prawnukami - 4 pokolenia w jednym domu! Nawet gdy się żenił
              najmłodszy wnuk,synowa miała do wyboru dom mamy i teściowej - wybrała
              mieszkanie u teściowej - taka tam wspaniała atmosfera. I jaka pomoc w razie
              choroby czy konieczności zaopiekowania się dziećmi.
              • krista57 Re: czy macie rodzenstwo? 26.03.05, 19:27
                .....mam dwoch Braci ,jestesmy bardzo zżyci.
                Te wzajemny szacunek do siebie wpoili nam rodzice ,nie wiem jak to zrobili ?
                Praktycznie wiemy o sobie wszystko.Jestem zaprzyjażniona tak samo z Ich żonami.
                Naturalnie chciałabym miec rowniez siostrę !!!
                Ubolewam jedynie,ze mam syna jedynaka......
                • filomena1 Re: czy macie rodzenstwo? 30.03.05, 08:30
                  Moja historia, jest bardzo dluga i skomplikowana, i moze nudna.
                  Otoz zawsze marzylam aby miec brata, starszego , albo mlodszego , ale brata.
                  Majac lat 17 skonczone, dowiedzialam sie , ze wlasnie taki sie urodzil i
                  bylo to dla mnie wielkim szokiem. Nie mowilam przez 3 dni, nie jadlam, bylam
                  wsciekla , nieszczesliwa, i bardzo szczesliwa jednoczesnie. mieszaly sie we
                  mnie te uczcucia.
                  Niestety nie dane nam bylo sie widywac, jak tylko sporadycznie. i na bardzo
                  krotko. Moj maly braciszek, mowil tylko : Pochwalilem sie chlopakom w
                  psedskolu, ze mam fajna siostre w mini i botkach ja ta Pani w TV.
                  Nasze drogi zeszly sie wlasnie dopiero po smierci naszego Taty, kiedy wyniknely
                  sprawy spadkowe. Zjawil sie w moich drzwiach wysoki sliczny blondyn,
                  przystojny , urokliwie usmiechniety i powiedzial
                  "Czesc, to ja Twoj brat" . Spedzilismy tydzien , dzien i noc na rozmowach.
                  Trzeba nadrobic 20 lat - Jak? DALEJ NASTEPUJE dluga historia, SPRAWDZILISMY
                  SIE, ZE MOZEMY NA SIEBIE LICZYC, udalo nam sie. dzis jestesmy jestesmy sobie
                  bliscy, MIMO, ZE dzieli nas 1500km. Moj syn zostal chrzestnym ojcem mojego
                  bratanka. tO TAK W TELEGRAFICZNYM SKROCIEe.

                  pozdarwiam.Fil.
                  • maladanka Re: czy macie rodzenstwo? 30.03.05, 10:02
                    Filomenko - to jak z serialu! Pisz jeszcze !
                  • mi.ka.n Re: czy macie rodzenstwo? 30.03.05, 10:19
                    Mam rodzeństwo.Same siostrzyczki.Az cztery.Starszą o trzy lata siostrę,młodszą
                    o rok i młodsze o 13 lat bliżniaczki.Stosunki rodzinne między nami zawsze były
                    poprawne.Kochałyśmy się bardzo i kochamy nadal.Rzadziej(to z powodów
                    postępujących chorób)widujemy się.Kontakt telefoniczny i netowy
                    częsty.Mieszkamy w różnych regionach Polski(Warszawa,Kraków,Śląsk).W potrzebie
                    zawsze się wspieramy.
                    • tesunia Re: czy macie rodzenstwo? 06.04.05, 09:31
                      ** mi.ka.n

                      ale fajnie masz z sistrami blizniaczkami,
                      sa bardzo podobne do siebie??
                      • mi.ka.n Re: czy macie rodzenstwo? 06.04.05, 12:35
                        Niestety nie.Są duwjajowe i pod każdym względem inne jesli chodzi o
                        fizykę.Psychicznie wskoczyłyby za sobą do piekła.Myślę jednak,że takiej
                        potrzeby nie będzie bo to bardzo dobre "dziewczyny".
                        • tesunia Re: czy macie rodzenstwo? 06.04.05, 16:03
                          mi.ka.n napisała:

                          > Niestety nie.Są duwjajowe i pod każdym względem inne jesli chodzi o
                          > fizykę.Psychicznie wskoczyłyby za sobą do piekła.Myślę jednak,że takiej
                          > potrzeby nie będzie bo to bardzo dobre "dziewczyny".

                          to Ci powiem,ze ja jestem "jednojajowa "
                          i za mlodosci mielismy swietnie,
                          a nieraz chlopalow oszukiwalismywink))))))))))
                          myslimy podobnie,choc gust czasami mamy odmienny,
                          gotujemy te same obiady danego dnia nie wiedzac o tym,
                          ubieramy sie jednakowo(mamy czasc garderoby jednakowy)np.gdy sie umawiamy na
                          kwacie lub rekonesans sklepowy.
    • malwina52 Re: jedynak, jedynaczka? 06.09.05, 08:39
      Wszyscy mówią, że jedynaki są rozpieszczane,
      wychuchane, wychwalane
      i w ogóle mają lepiej .............


      • gklej Re: jedynak, jedynaczka? 08.09.05, 18:17
        ja mieszkam daleko od sióstr i brata
        • natla Re: jedynak, jedynaczka? 08.09.05, 18:57
          ....ale ich masz i to najważniejsze, przynajmniej się nie kłócicie wink
          • dankarol Re: jedynak, jedynaczka? 08.09.05, 22:49
            a ja mam starszą siostrę, nieraz przeprowadzamy zasadnicze rozmowy, ale nie
            wyobrażam sobie żebym mogła się z nią pokłócić,
            • yoanna Re: jedynak, jedynaczka? 09.09.05, 14:49
              Ja mam młodszego brata...wink
              Mam nadzieję,że jeszcze go mam ...bo dziś rano wyleciał gdzieś na paralotni...wink)))
              • leontynia Re: jedynak, jedynaczka? 09.09.05, 15:56
                ja jestem jedynaczka,brakowało mi rodzeństwa w dziecińswie,
                a teraz mam swoja rodzine,mam o kogo sie troszczyć i z kim spotykac...
                • kryzar Re: jedynak, jedynaczka? 09.09.05, 18:31
                  Jedynaczka. I jest mi z tym dobrze. Wcale nie byłam nadmiernie rozpieszczana,
                  choć rodziców miałam tylko dla siebie. Nigdy nie mogłam na nikogo zwalić, więc
                  jestem do bólu prawdomówna i zawsze do wszystkiego się przyznawałam. Tak samo
                  moja córka,jedynaczka, szybko nauczyła się odpowiedzialności za swoje czyny i
                  słowa.
                  • sarna52 Re: jedynak, jedynaczka? 13.09.05, 20:53
                    Nareszcie mam czynny domowy komputer.Czytam.Mam zaległości.Znalazłam ten
                    wątek.Nie, nie jestem jedynaczką mam młodszego o rok brata.Wychowaliśmy się
                    razem.Jak my sie bawilismy.....Mama nigdy nie wiedziała, które
                    nabroiło.Dojrzewanie tez jakoś przetrwaliśmy ,chociaż już kazde we własnym
                    gronie.Rozdzieliły nas studia,ale kiedy spotykaliśmy sie nie mogliśmy się nigdy
                    nagadać i tak jest do dzisiaj.Mamy swoje rodziny,swoich znajomych i prowadzimy
                    swoje odrębne życia.Zawsze jednak możemy na siebie liczyć.To jest jak zew
                    krwi.Ostro powiedziane,ale tak jakoś to jest.Cieszę się ,ze mam brata i
                    ubolewam nad tym ,ze moja córka jest jedynaczką.
                  • malwina52 Re: jedynak, jedynaczka? 14.09.05, 11:16
                    Nie doswiadczylas przeżyć, związanych z narodzinami brata lub siostry.
                    Pamietam jak początkowo czulam się oszukana i zagrożena,
                    z czasem przekonalam się, że rodzice kochaja nas
                    tak samo.
                    Mam dwie corki, rok po roku prawie jak bliznieta.
                    Mialy naprawde wesole dziecinstwo, niepozbawione
                    dziecięcej naiwności i bezpośredniości.

                • tofika Re: jedynak, jedynaczka? 14.09.05, 11:21
                  Mialam trzech braci,ale rok minal jak nie mam najstarszego..sad
                  cudowni braciszkowie,to oni oplacali za moja nauke w sredniej szkole..
                  mieszkam daleko ,wiec spotykamy sie rzadko ,prosza zawsze pobadz dluzej z
                  nami ,jestes taka podobna do naszej mamy..
                • lili50 Re: jedynak, jedynaczka? 19.03.06, 18:17
                  Nie stety jestem sama jak palec, moi rodzice zmarli. Miałam wspaniałych
                  rodziców (opiekunów). Ponieważ, rodzice mnie wzięli w wieku niemowlęcym, a
                  wychowywali mnie jak swoje rodzone dziecko. Nie mieli ślubu, więc nie mogli
                  przeprowadzić adopcji, ale dlamnie to byli najwspanialsi rodzice na świecie.
                  Bardzo ich kochałam i oni mnie kochali, dali mi wszystko co mogli. Sobie
                  odmawiali, żeby mi nic nie brakowało. No i wyrosła, ze mnie taka egoistka.
                  • natla Re: jedynak, jedynaczka? 19.03.06, 19:32
                    Lili, czemu egoistka??? Pewnie przesadzasz....
                    • del.wa.57 Re: Czy macie rodzeństwo???? 19.03.06, 20:47
                      O tak..było nas w domu siedmioro,dwóch braci już nie ma z nami,ale mam jeszcze
                      trzech braci i jedna siostrę,kontakt mamy dośc dobry ze sobą i bardzo chetnie
                      jade do kraju,zeby sie z nimi zobaczyćsmile))
                      • natla Re: Czy macie rodzeństwo???? 19.03.06, 22:02
                        Teraz już rozumiem, dlaczego możesz nie mieć czasu dla nas wink))
      • malwina52 Re: jedynak, jedynaczka? 14.09.05, 11:04
        Bez braci i kuzynów smile))))))

        W raporcie ONZ World Population Prospects czytamy m.in. że do 2050 r. prócz
        wielu rzeczy zmieni się też struktura rodziny. Ze względu na to, że znakomitą
        większość ludności stanowić będą jedynacy, w ciągu jednego pokolenia okaże się,
        że trzy piąte dzieci nie będzie miało żadnych krewnych poza rodzicami,
        dziadkami, no i pradziadkami (długość życia wzrośnie z 75 lat dziś do 81 lat).
        Do rzadkości należeć będą bracia i siostry, wujostwo, ciocie i kuzyni.
        Niewątpliwie wpłynie to też na wzory socjalizacji młodych ludzi, którzy do tej
        pory uczyli się współżycia z innymi na przykładzie własnej rodziny.



        • a50 Re: jedynak, jedynaczka? 14.09.05, 14:31
          Jakiś czas już tutaj Was podsłuchuję i postanowiłam się ujawnić. Mam młodszego
          o 4 lata brata - kontak taki sobie. Natomiast nastąpiło zdecydowane ożywienie w
          stosunkach z siostrą młodszą o 15 lat. Nie wiem tylko czy ona dorosła (ma 35
          lat), czy ja odmłodniałam. Zapewne to drugie...eh! Wyobraźcie sobie moją
          reakcję na jej oświadczenie (w ubiegłym roku dopiero), że zawsze byłam dla niej
          ważniejsza od mamy. Ryczałyśmy obie.
          Jak chodzi o liczbę dzieci to uważam, że jedynaka chyba trudniej wychować.
          • malwina52 Re: jedynak, jedynaczka? 14.09.05, 18:01
            witaj a50,
            oj jak mi brakuje siostrzyczki,
            to byl ryk szczescia,
            fajnie ze sie macie smile))
            • a50 Re: jedynak, jedynaczka? 14.09.05, 18:22
              To był ryk szczęścia w nieszczęściu, bo stało się to w momencie, kiedy dowiedziałam się, że jestem poważnie chora. Na szczęście prawie wszystko już za mną, a na domiar szczęścia moja siostra w lipcu urodziła śliczną i zdrową Marysię (starsza ma już 12 lat i nie moga się doczekać). Górą rodzeństwo !
              • malwina52 Re: jedynak, jedynaczka? 15.09.05, 10:28
                zycze duuuuuzzzzzzzzzzzzzoooooooooooooooo
                zdrowka i milosci bliskich,
                z zdrowe dzieci to naprawde szczescie
      • kasia573 Re: jedynak, jedynaczka? 21.08.06, 10:02
        Oj, Malwinko to stereotyp! Jestem jedynaczką. Bardzo dużo przebywałam sama,
        rodzice pracowali. W jakiś sposób na pewno mnie rozpieścili, ale nie tak, że
        robiłam co chciałam. Chwalenia więcej by się przydało, łatwiej bym weszła w
        dorosłe życie. Nie jestem też egoistką, jak się potocznie o jedynakach mówi.
        Może jestem trochę bardziej egocentryczna, ale to nie to samo. Jedynacy mają
        gorzej, jeśli chodzi o opiekę nad rodzicami. Nie ma z kim podzielić obowiązków,
        szczególnie, gdy rodzic chory.
    • malwina52 Re: blizniaki... 04.11.05, 23:33
      tylko nie kojarzcie z tymi co ukradli ksiezyc,
      dzisiaj przyjeli u nas mlodego informatyka,
      sympatyczny rozgadany mlody czlowiek,
      ma brata blizniaka, na zdjeciu identyczni
      i charaktery podobne, chyba jednojajowismile))
      macie w rodzinie blizniaki?
      • natla Re: blizniaki... 04.11.05, 23:50
        Tak, Tesunia ma siostrę, a my tu jak jedna rodzina , więc zgłaszam wink))
        Miałam dwukrotnie podwójnych uczniów, a ponieważ jako uczennica zawsze
        marzyłam o bliźniaczce z wiadomych powodów, więc byłam przeczulona. Para
        dziewczyn zaraz się przede mną rozbroiła, bo jedna miała na dłoni mini bliznę
        po jakimś gwoździu. Nie omieszkałam im tego zaraz zakomunikować i miałam z nimi
        święty spokój. wink)
        Dwóch chłopaków jak dwie krople wody zaczęłam rozróżniać po miesiacu po....
        jednym uchu bardziej. Czy przez ten miesiac mnie nacięli? Nie wiem. Mówią, ze
        nie, ale byłam jedyną osobą , która potrafiła ich rozróżnić.
        • fleur1 Mam jedną siostrę ... 05.11.05, 19:28
          Jeszcze ja się nie odzywałam, mam siostrę młodszą
          ode mnie o 3 lata. Jesteśmy dziećmi starszych rodziców,
          jak się urodziłam to byłam ich oczkiem w głowie
          i tak zostało do śmierci naszych rodziców.
          Kiedyś o tym nie wiedziałam jak byłam młodsza,
          nie zwracałam na to uwagi, ale mama powiedziala mi
          jak byłam starsza, że kocha mnie nad życie
          i jak ma coś dzielić między dzieci to zawsze
          ta wieksza część trafia do mnie.
          Moja młodsza jednak na to zwracała uwagę
          i to jakoś między nami zostało, taka rana,
          która już nigdy się nie zagoi.
          Mimo wszystko kochamy się tak jak potrafimy.
          Rodzice już nie żyją, my się spotykamy
          ale jest między nami jakiś dystans,
          ja nie umiem dotrzeć do niej, do jej uczuć,
          ona jest zamknięta i nawet jak ma wielkie
          kłopoty to mówi dopiero po jakimś czasie.
          Jednak wiem, że moje zdanie jest dla niej ważne
          i ja też słucham jej uwag.
          Cieszę się, że mam siostrę, rodziców już nie ma,
          a my zostajemy i dalej przekazujemy historię rodzinny
          naszym dzieciom.
          • regine Re: Mam dwie siostry.... 05.11.05, 20:15
            Jestem najstarszą z naszej trójki.
            Kontakty różne, ale najlepsze z siostrą średnią.
            Młodsza owszem pamięta o naszych urodzinach, imieninach i świętach, wysyłając
            kartkę ze "100lat" mi, do średniej zadzwoni.
            Odbiła się od rodziny, domu, żadna z nas łącznie z mamą nie wie dlaczego???
            Tak też wychowuje swoją jedyną córkę, na samotnika, aż żal....
            Pamiętam jedne, jedyne święta spędzone razem. Było to po śmierci mojego taty.
            Siostra średnia-"serce na dłoni", ale jest samotna.
            Mieszka z mamą, którą się opiekuje. Cudowny człowiek.
            • natla Mamy nowe rodzeństwa? ;)) n/t 19.03.06, 09:17

              • muraszka1 Re: Mamy nowe rodzeństwa? ;)) n/t 19.03.06, 10:40
                mam starszego brata,dziecinstwo,mlodosc bylo wspaniale,razem na sanki,narty,
                z bratem poszlam pierwszy raz do kawiarni na tance,potem on sie ozenil,potem
                rozstal z zona,teraz jest z inna pania,nie poznaje mego brata,a moze nigdy go
                nie znalam
                • banitka51 Re: Mamy nowe rodzeństwa? ;)) n/t 19.03.06, 18:15
                  Posiadam od urodzenia (ponieważ jest starszy) brata. Jest to istota ze wspólnym
                  kodem genetycznym, ale bardzo się różnimy. Skrótowo - ja mam psi charakter a on
                  koci, ale żyjemy jak ludzie, bez konfliktów i bez wzajemnego traktowania się
                  priotytetowo. Pewnie również dlatego nie upierałam się na rodzeństwo dla mojej
                  jedynaczki.
                  Za to molestowałam moją mamę (w dzieciństwie nie miałam pojęcia, że powinnam
                  również tatę) o "coś" młodszego, nawet brat wchodziłby w rachubę. Niestety, nic
                  z tego nie wyszło. Mam za to sporo kuzynów/kuzynek, z którymi kontakty są
                  rzadkie, ale "braterskie".
                  • graga21 Nie calkiem n/t... 20.03.06, 19:35
                    Nie wiem, co powiecie na takie cos napisane w 16 lat temu. Od tego czasu znowu
                    nie widzialam mojej siostry...

                    "Mój niepokój rośnie, a myśli wirują jak oszalałe. Ostatni raz widziałam się z
                    siostrą 14 lat temu, kiedy wracałam z Lucerny. Byłam przejazdem, wiec krótko,
                    zaledwie kilka godzin…

                    My obie nigdy nie zdążyłyśmy się poznać, gdyż 10 lat różnicy nie sprzyjało
                    wspólnym przeżyciom. Ja zawsze byłam dla niej zbyt dorosła, a ona dla mnie zbyt
                    smarkata. Obie żyłyśmy własnymi problemami na miarę swojego wieku oraz własnych
                    doświadczeń, a ewentualne wspólne kontakty zawężały się jedynie do wspólnych
                    posiłków oraz walki o łazienkę. Istniałyśmy obok siebie nic o sobie nie wiedząc…

                    Kierowca redukuje już biegi, wprowadza autobus pod dworcowe zadaszenie i gasi
                    silnik. Wnętrze powoli pustoszeje… Ja jednak nadal siedzę jakby sparaliżowana,
                    nawet nie spoglądam w okno, by przypadkiem nie zobaczyć – nie wiem, czy jeszcze
                    znajomej? - twarzy i na jej widok nie rozkleić się. Jakie będą pierwsze słowa?
                    Kiedyś lubiła zwracać się per ‘córka’, nawet na bileciku napisała: „Córka,
                    cieszę się, że urodziłaś córkę”. Miała wtedy 16 lat. Co powie dzisiaj?
                    Adam złożył już słuchawki, poduszki i kocyki, zdjął podręczny bagaż i stoi nade
                    mną jak kat nad duszą.
                    -Widzę Jurka. O, jest i Ania – relacjonuje. – Chodź, czekają!
                    Powoli wstaję, przeciskam się pomiędzy pustymi siedzeniami. W gardle mam
                    mechatą kulę, która rośnie, dusi i czuję, że zaraz wybuchnę płaczem. Całą uwagę
                    skupiam na mijanych fotelach, potem na stewardesach stojących w szeregu i na
                    ich rutynowym uśmiechu oraz wyszkolonej grzeczności.
                    -Good luck! – żegnają każdego pasażera.
                    Koncentruję się na stopniach, po których schodzę i na masce, którą usiłuję
                    przywdziać.
                    Beton chodnika, stopy pasażerów.
                    Filar podtrzymujący strop, podróżne toboły.
                    Jurek i Ania.
                    Łzy w jej oczach, drżąca broda i:
                    -Cześć, córka! – a zaraz potem szloch na moim ramieniu.
                    „Wystarczy, że ona beczy – przebiega myśl jakby nie moja. – Obie, to o jedną za
                    dużo. Cyrku nie będzie, choć ludzie lubią cyrk”…

                    ***

                    "W fabrycznym magazynie Ania jest częstym gościem, dlatego gdy wchodzimy, już
                    od samych drzwi robi się familijna atmosfera. Za przykładem siostry muszę
                    każdemu pracownikowi podać rękę, na każde ‘how are you” odpowiadać: ,thank’s,
                    I’m fine’ i uśmiechać się, uśmiechać, uśmiechać. Niewiele rozumiem, co do mnie
                    mówią, bo mówią szybko, jeden przez drugiego, np.: Siostra, ho! ho! Aż z
                    Europy, ho! ho! A jakie podobne! Która jest starsza? Jak to możliwe, żeby nie
                    widzieć się tyle lat?! A gdzie już byłaś? Co widziałaś? Jak ci się tu podoba?
                    Czy zostaniesz na stałe? Nie? Dlaczego??
                    -Aniaaa, ratuuuj! – wołam w koncu i wszyscy wybuchają gromkim śmiechem."
                    ***


                    "(…wink z sąsiednich posesji docierają brajowe zapachy, które Ani zawsze
                    przypominają trudny okres ciąży z męczącymi torsjami. Uraz pozostał, dlatego
                    dzisiaj chodzi rozdrażniona i skora do nadużywania nieparlamentarnych słów. Już
                    kilka razy z przykrością stwierdziłam, że potrafi kląć iście po furmańsku, co
                    jak mówi, wywiozła z kraju.
                    -Nikt jednak nie rozumie, co mówię, dlatego mogę bluzgać do woli – zapewnia.
                    Któregoś dnia natknęłyśmy się na mężczyznę troczącego do bagażnika drabinę.
                    Pozdrowił nas autentycznym polskim „dzień dobry”, co po blisko miesięcznym
                    pobycie poza krajem było dla mnie przemiłą niespodzianką. Miałam wielką ochotę
                    nawiązać z nim rozmowę, ale jak zwykle Ania spieszyła się, więc tylko
                    odkrzyknęłam radośnie: -Dzień dobry! – i zauważyłam:
                    -A jednak ktoś może zrozumieć, co mówisz!
                    -Eee, jeden na tysiąc – odparła lekceważąco."
                    • dankarol Re: Nie calkiem n/t... 20.03.06, 19:54
                      Graga dla mnie bomba proszę o jeszcze
                    • natla Graga, dawaj dalej, świetnie sie czyta n/t 20.03.06, 20:08

                      • del.wa.57 Re: Graga, dawaj dalej, świetnie sie czyta n/t 20.03.06, 20:29
                        Dawaj...dawaj,naprawde super sie to czyta,połknęłam to jednym tchem i co
                        dalej???
                        smile)
        • tesunia Re: blizniaki... 20.03.06, 21:43
          bylas bardzo spostrzegawcza natlo,
          nas nauczyciele nie mogli rozruznic,
          ja broilam ,siostra zbierala karywink)
      • tesunia Re: blizniaki... 20.03.06, 21:45
        malwinko,
        ja z tych "jednojajowych"wink)
        ale charakterki rozne,ja djablica od urodzenia,siostra zrownowazona i powazna.
        • leciwa Re: blizniaki... 20.03.06, 22:44
          Mam siostrę, ukochaną siostrę. Ja mam 50 lat, ona 52. Nigdy w życiu sie nie
          pokłóciłyśmy ale to chyba przede wszystkim jej zasługa. Jest wyjątkowa.
          Przyjazna ludziom, psom, kotom, pająkom chyba też. Ja chyba jestem bardziej
          szalona, szczególnie w stosunku do pająków.
          • natla Re: blizniaki... 20.03.06, 23:16
            Podzielam Twoje szaleństwo co do pająków.
            • leciwa Re: blizniaki... 20.03.06, 23:45
              Ha, to nie tylko ja!!!
              • natla Re: blizniaki... 20.03.06, 23:49
                fakt wink)
                • graga21 del.wa i dankarol! 21.03.06, 09:53
                  Sprawiłyście mi miłą niespodziankę, a przy okazji uświadomiłyście, ze
                  akceptacja podoba mi się, hi, hi, hi!
                  No, ale już poważniej.
                  Siostra jest Wiosenką, czyli dzisiaj ma urodziny, dlatego od kilku dni moje
                  myśli krążą wokół niej. Z tego też powodu otworzyłam wątek bodajże Chminki „Czy
                  macie rodzeństwo?” i po przeczytaniu wszystkiego wpadłam w głęboką zadumę… Nie
                  miałam co pisać o mojej siostrze, gdyż tylko powieliłabym to, co już zostało
                  powiedziane, a przecież nie chciałam stać na uboczu jako anonimowy czytacz.
                  Sięgnęłam do opasłego albumu-pamiętnika z podróży mojego życia i wyłuskałam, co
                  czytałyście.
                  Piszecie „dawaj dalej!” Ale co? To nie takie proste. Pierwszy fragment jest z
                  rozdziału poświęconemu powitaniu, drugi z rozdziału poświęconemu zakupom, a
                  trzeci – towarzyskim spotkaniom. Rozdziałów jest 21 i w każdym jest cos o niej,
                  bo z nią. Szukając, zaczynam czytać, oglądać załączone zdjęcia, wspominać, a
                  czas leci, robota leży odłogiem. Kiedy to zobaczył mój mąż, zapytał: „Czy
                  znaczy, że znowu mamy cię z głowy na czas dłuższy?”
                  To nie „hop! na babkę i jest dziecko”, lecz grubsza robota, która na dokładkę
                  jest interesująca tylko dla samego zainteresowanego…
                • sagittarius954 O niedobre arachnofobiczki.... 21.03.06, 10:07
                  smile))))))))))))))))))
                  • del.wa.57 Re: O niedobre arachnofobiczki.... 21.03.06, 10:32
                    ŁO...Matko !!!! cos Ty wkleiła Gosienko,bbrrrrrrr.
                    Ja sie boję!!!!!
                    smile)))))))
                    • del.wa.57 Re: Graga!!!!!! 21.03.06, 10:36
                      Pisz kochana,pisz,to nie musi byc już,teraz,my cierpliwe duszyczkismile)))
                      Pytasz,ale co??? pomyśl,wpraw wyobraznie w ruch,posklejaj do wszystko razem i
                      wyjdzie...Saga rodzinnasmile))))
          • goskaa.l Re: blizniaki... 21.03.06, 10:07
            A ja podzielam jej przyjaźń do pająków. To przepiękne zwierzęta! Niejedna z nas
            chętanie zapięłaby broszkę w takim kształcie i barwach, jak niektóre pająki,
            choćby ten:
            www.lasy.com.pl/a/artykul/ida/269/?kid=75&pk=1&pz=1&zid=958
            • sagittarius954 Re: blizniaki... 21.03.06, 10:48
              Gosiaa . napisała o pięknie pająków, to zacznę od początku,kiedy jako młody
              chłopak nosiłem ze soba szkło powiększające, w wiadomym celu. To wtedy
              przekonałem się o ich, jesli nie pięknie, to zupełnie innej różności. A teraz
              nawet nie wiem jak będziecie się starały, to gdzieś tam ukryje się w zakamarkach
              domowych,o taki stworek
              www-users.mat.uni.torun.pl/~szosz/katnik_domowy.html i pozwólci e mu żyć
              bo nic złego wam nie zrobi a jak każde stworzenie potrzebuje istnieć.
              • goskaa.l Re: blizniaki... 21.03.06, 10:54
                No, przynajmniej ty jeden (nie ma to jak brat z trygonu ognia) nie wydziwiasz...
                Ja naprawdę lubię patrzeć na pająki, choć reaguję alergicznie na ich ukąszenia.
                Opisywałam już, jak jesienią przez kilka minut stałm i przyglądałam się w lesie
                krzyżakowi podczas snucia sieci. To majstersztyk!
                • sagittarius954 Re: blizniaki... 21.03.06, 10:56
                  Prawda ,że piękne www.ziolek.pl/fotografie/2002-11.htm smile)
                  • sagittarius954 Re: blizniaki... 21.03.06, 10:58
                    albo to www.ziolek.pl/fotografie/2002-11.htm
                    • sagittarius954 Re: blizniaki... 21.03.06, 10:59
                      No nie udało się, ale szukajcie dalej w nastepnych zdjęciach jest co podziwiać ...
                      • graga21 pająki 21.03.06, 12:23
                        ja nie pozwalam ich tknac, gdyz chronia moje otoczenie przed innym, czesto
                        bardzo niebezpiecznym obrzydlistwem. Kiedy ktorys zamiszka w moim pokoju, to po
                        prostu wynosze go gdzies, gdzie nie bedzie widoczny. Same pajaki sa czyste i
                        zupelnie nieszkodliwe, za to ogromnie pozyteczne. Niektorzy sa uczuleni na jad
                        pszczoly lub osy i jakos nie maja do nich wstretu, ani nie tepia ich. To jest
                        ciekawe...
                        I jeszcze jedno. Takie przesady, jak np. zabicie pajaka przynosi pecha, chronia
                        te stworzenia przed ludzka glupota.
                        Kochajmy pajaki!
                        • del.wa.57 Re: pająki 21.03.06, 13:04
                          Nie zabijam pająków,broń Boze,ale i nie kocham ich,poprostu robę im
                          przeprowadzkę.Masz rację,ze to pozyteczne /stworzonka/a przysłowie mówi:
                          Szczęsliwy ten dom gdzie pająki są!!!
                          smile)
                          • graga21 Re: pająki 21.03.06, 13:53
                            W takim razie jestes moja kolezanka!
                            • dankarol Re: pająki 21.03.06, 17:18
                              Na moim balkonie co roku mieszka pajączek i robi piękne firanki, a w domu też
                              mieszkają, to znaczy, że dom szczęśliwy. Pajączki kochane, nie bójcie się nikt
                              was już nie wyrzuci.
    • malwina52 Dzień Spieczonego Bliźniaka 21.08.06, 07:13
      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/Dzie%F1_Spieczonego_Bli%BCniaka,782950,18

    • malwina52 o doroslych jedynakach..... 24.01.07, 08:14
      "Dorośli jedynacy, zwłaszcza gdy w dzieciństwie nie mieli zbyt wielu okazji do
      kontaktów z rówieśnikami w rodzinie (kuzynostwo), mają również trudności w
      zawieraniu i podtrzymywaniu przypadkowych znajomości. W ich mniemaniu kontakty
      międzyludzkie opierają się na związkach trwałych - według modelu wyniesionego z
      rodzinnego domu. Taka postawa sprawia, że często są odrzucani w towarzystwie
      jako osoby nadmiernie wymagające."

      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/jedynakiem-byc,861779,18
      • goskaa.l Re: o doroslych jedynakach..... 24.01.07, 08:31
        Najpierw się żachnęłam. Ale po krótkim zastanowieniu nad problemem, przyznam,
        że coś w tym jest prawdziwego.
        Ja co prawda nie mam problemu z przypadkowymi znajomościami (są ludzie, którzy
        jak przeciąg pojawiają się i znikają z mego życia), ale zdecydowanie bardziej
        mi odpowiadają dłuższe znajomości - nie koniecznie od razu przyjacielskie, ale
        taka większa zażyłość.
        Po latach pustki mój dom jest domem otwartym, czego nie może zrozumieć
        mieszkająca ze mną mama, dla której osoby z zewnątrz to "goście". Dla mnie
        dobrze znajomy przybysz nie jest gościem; potrafię go zaprząc do jakiegoś w tej
        chwili wykonywanego zajęcia (skoroś przyszedł i chcesz pogadać, a ja mam coś do
        zrobienia, to zrób to ze mną). Inna sprawa, że to już całkiem inne pokolenie i
        stąd być może opbyczaje inne...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka