axsa
30.04.05, 08:10
Zezłolik to był i nadal jest taki dziwny duszek w naszym domu.
Jeśli ktoś potłukł filiżankę, jeśli coś się zawieruszyło,
co miało leżeć w tym i tylko tym miejscu, nigdy nie było winnych.
Filiżanki się same tłukły,
niedoczytane gazety przepadały bez wieści.
A przecież cudów nie ma.
Otóż okazało się, nie bez autorskiego udziału mojego dziecka,
że w naszym domu wszystkiemu jest winien Zezłolik.
Kto zgubił zapasowy pęk kluczy? Zezłolik.
Kto nie sprzątnął ze stołu? Zezłolik.
Po jakimś czasie Zezłolik okazał się cudownym wyjściem z syutacji dla
wszystkich domowników.
Teraz znowu bywa u nas często.
Przybrał jednak drugie imię - Mimi nie.
A u Was "mieszka" któreś z "rodzeństwa" naszego Zezłolika?