czarny.humor
09.11.05, 03:14
Jako kilkunastolatek, przeczytałem w jakiejś książce fragment, który zrobił
na mnie ogromne wrażenie. Było to kilkanaście linijek tekstu tak zwięźle i
dobitnie oddającego niezwykle mądre i głębokie myśli autora, że nie mogłem
przez długi, długi czas przestać o tym myśleć. Przepisałem sobie ten fragment
i później często do niego wracałem. Nie chciałem go znać na pamięć (dziś tego
żałuję) – chciałem za każdym razem go CZYTAĆ na nowo - mieć go przed oczami.
Ten fragment, a właściwie ta myśl autora, miała na mnie ogromny wpływ. Chyba
mogę powiedzieć, że w znaczącym stopniu ukształtowała mnie jako człowieka.
Przepisany tekst z biegiem lat i po paru przeprowadzkach gdzieś się zagubił.
Próbowałem po wielokroć w ostatnich latach dojść do tego, z jakiej to książki
i kto ją napisał, ale niestety nie udało mi się. Nawet dotarłem (a nie było
to łatwe) do pierwszego wydania pewnej wspaniałej, czytanej w młodości
książki. Byłem przekonany, że te słowa były w autorskiej przedmowie do tej
książki, a w wydaniach, które były dostępne w bibliotekach, takiej przedmowy
nie było. Niestety – nie udało mi się.
Jednak przesłanie mam żywe w pamięci cały czas i ciągle uważam, że jest
ponadczasowe.
Fragment ów mówił o tym (to już moja interpretacja i zapamiętane wrażenie),
że bestialstwem jest brutalne odbieranie komuś jego przekonań, wiary,
religii, pozbawianie nadziei, przy pomocy złego słowa, szyderstwa, czy kpiny,
a kończył się tymi słowami (chyba dokładnie):
„... bo zanim odbierze się komuś to, co uważa on za najcenniejsze, wypada się
zastanowić, czy ma się mu coś lepszego do zaoferowania.”
Macie jakieś ukochane teksty tego rodzaju??
Dawajcie.
Może uda się także i mnie, a może i innym, poleżeć z nimi bezsennie przez
chwilkę?!
Albo pożyć z nimi troszeczkę!!