Dodaj do ulubionych

Bić czy nie bić

24.05.06, 23:32
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_ListNews1&news_cat_id=9&news_id=87444

sprawa jest na tyle poważna, że zasługuje na osobny wątek.
Jestem zdecydowaną przeciwniczką wszelkiego bicia istot żywych.
Jak ostatnio widać i słychać bicie dzieci jest bardzo popularnym sposobem
wychowania i często kończy się tragicznie
Obserwuj wątek
    • krise1 Re: Bić czy nie bić 24.05.06, 23:35
      Zgadzam się z Tobą, masz całkowitą rację
    • banitka51 Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 02:21
      siłowe załatwianie konfliktów jest powszechne w prymitywnych środowiskach. Od
      początku świata. I nic tego nie zmieni. Bowiem ci wspomnieni wyżej rozmawiać po
      prostu nie potrafią. Nie tylko z dzięćmi, ale to najbardziej wszystkich nas
      dotyka. Najboleśniej dzieci, które będą odruchowo tak samo w większości
      traktowały własne, itd. Aż do końca świata.
      Niemiecka tv też pokazuje tatusiów nerwowych, co katują swoje maluchy.
      Oczywiście, to nie pocieszenie, ale nie sądźmy, że to tylko u nas tak jest.
      • kryzar Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 06:52
        a kogo należy zaliczyć do "prymitywnego środowiska"?
        Biją bez względu na status społeczny, wykształcenie, wiek i miejsce
        zamieszkania. I czas najwyższy to zmienić, choćby za pomocą ustaw.
        • banitka51 Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 14:41
          prymitywizm - w sensie właśnie niecywilizowanych zachowań, bez hamulców - to
          mentalność, a nie status społeczny. Popatrz sobie kryzar na naszą elitę rządową.
          Wykształcenie i tytuły naukowe jak również pozycja przed tym nie chronią ani
          tego nie niwelują.
          Ustawą czy zmianą kodeksu spowoduje się zmianę wyroków w stosunku do
          drastycznych, ujawnionych przypadków. Reszta w cieniu będzie robiła swoje.
          Moim zdaniem ratunek jest tylko w szkole. A poziom oświaty - to nauczyciele.
          Chyba rozumiesz, o czym myślę, każdy zetknął się z nauczycielami, albo jako
          rodzic - albo, jak np ja - jako nauczyciel. Krótko to było, ale wrażenia pozostały.
          • del.wa.57 Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 15:01
            Nigdy nie biłam moich dzieci,chciaż zdarzał sie klaps,ale biciu,katowaniu
            stawiam kategoryczne NIE!!
            Słyszy sie czyta o przemocy,szczególnie wobec dzieci,skóra mi cierpnie!!
            Byłam bita i to siedzi we mnie do dzisiaj.
          • kryzar Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 15:28
            ale od czegoś trzeba zacząć. Najprościej ustawą, a potem lata pracy i nauki.
            Nie zwalałabym wszystkiego na nauczycieli. Może rodzic ze strachu przed
            silniejszym/państwem i ustawą/ zastanowi się zanim uderzy. Inne kraje nie mają
            aż tak wielkiej liczby katowania dzieci. Poradziły sobie Kanada, Szwecja więc i
            my możemy. Wczoraj słyszałam wypowiedź zatroskanego obywatela jak to zostaną
            dzieci zamknięte w sierocińcach, bo rodzice będą siedzieć w więzieniach.
            Dzieci chętnie nie donoszą na swoich rodziców, nawet te katowane.
            • banitka51 Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 15:37
              moim zdaniem bicie to odruch i bezradność, a odruch trudno nauczyć się
              "przemyśleć". Bardzo obawiam się pracowników socjalnych, już wiele mają decyzji
              na swoim koncie zabierania dzieci rodzicom biednym, bo u nas nie funkcjonuje
              urzędowa ochrona rodziny jako całości i pomoc nieporadnym, za to płodnym
              dorosłym w funkcjonowaniu. Karanie więzieniem taty czy zabieranie dzieci - to
              nie jest rozwiązanie problemu, to przysłowiowe "gaszenie pożaru".
              A do dziś tatuś-kat siedzi w mieszkaniu, a mama z dziećmi ze strachu przed nim
              się tuła. To jest dopiero idiotyzm!
              • kryzar Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 15:48
                no to od czego zacząć propagowanie wychowania bez bicia?
                Kościół mógłby coś zadziałać, ale ma odmienne poglądy dotyczące bicia.
                Przewodnia siła narodu czyli Samo-PiS też chętnie tłucze nieposłuszne
                dziecięcia /Beger, Cymański/. To jaki masz pomysł na początek?
                • regine Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 19:42
                  Jeden raz w życiu, uderzyłam swoje córki, jeden raz. Pilnowała je obie
                  teściowa. Cudowna kobieta, już było wieczorem, coś robiła w ogrodzie, ja
                  wróciłam z pracy, a córek nie ma. Zawsze były grzeczne. Bez pytania, czy mogą,
                  poszły do kolegi, który zawołał je na kwiaty. Nigdy nie wychodziły poza
                  ogrodzoną posessję. Dostały obie, paskiem skórzanym.
                  Byłam strasznie zła, żal mi było teściowej, bo widziałam rozpacz w jej oczach,
                  gdy szukałyśmy dzieci (niedaleko domu, płynęła rzeka),
                  kochała swoje najstarsze z wnuczek, bardzo. Miały 5 i 4 lata.
                  Dzieciaki nie płakały nawet, nie pozwoliłam, ale jak ja się popłakałam, nigdy
                  tego nie zapomnę, tych biednych, przerażonych oczu. Nigdy potem nie uderzyłam
                  dzieci, nie dostały nawet klapsa. Wystarczyło, że popatrzyłam, porozmawiałam,
                  wytłumaczyłam. Ta secena, na zawsze utkwiła mi w pamięci. Strasznie. Teraz gdy
                  słyszę o pobitych dzieciach, przypominam sobie, siebie. Choć biłam tylko po
                  pupach. Ale nie zapomnę tych oczu, które patrzyły na mnie przerażone...
                  Nigdy nie wolno bić, w żaden sposób, choć czasami ręka świerzbi....
                • banitka51 Re: Bić czy nie bić 25.05.06, 21:48
                  zaczęłabym od upowszechnienia znanych sposobów, od kar innych, psychicznie
                  odczuwalnych, ale "sprawiedliwych" - na miarę przewinień. Jest sporo możliwości
                  dla dzieciaków w każdym wieku. Każda taka kara (np. 'szlaban' na tv, komp,
                  randki, nowy ciuch czy bilet na koncert) daje czas na przemyślenia ukaranemu.
                  Bity z reguły czuje się skrzywdzony. Często bite dzieci - to psychoterapia dla
                  rodziców.
                  Nie wierzę w siłę kościoła w tej dziedzinie.
                  W świecie są szkoły, w których dzieciaki (już 12-latki) mają zajęcia symulacyjne
                  z życia w rodzinie, rozwiązywania problemów w niej powstających i kłopotów z
                  dziećmi. To może podobne do naszego przygotowania do życia w rodzinie, ale
                  podobieństwo nikłe.
                  • ogon_trolla Re: konia 26.05.06, 22:31
                    Masz na mysli?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka