Dziś zapraszam, na część pierwszą. Będzie to spacer po parkach Kijowa,
położonych na Dnieprowej skarpie. Znajduje się tu zespół parków, łączących
się alejkami. Teren przeogromny, bo ciągnie się prawie przez całą długość
prawobrzeżnego Kijowa. Są to parki : "Park Wiicznoj Sławy, poświęcony tym,
którzy zginęli w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, park "Askoldowa Mohyla"(w
którym nie byłam), "Maryijnśkij Park", "Chreszczatyj Park" i
park "Wołodimirśkaja Hirka", oraz park miejski. Nie ma granic pomiędzy nimi,
łączą je alejki, aby przejść wszystki, zobaczyc, zatrzymać się, niestety
jeden dzień to mało. Wszędzie starodrzew, drzewa nie podcinane, zaniedbane,
trawa jak na łące, mało kwiatów, koszy na śmieci(stoją wielkie drewniane
skrzynie lub kartony. Brak toalety, niestety, ale to problem nie tylko tu, to
problem na całej Ukrainie. Trawy koszone są kosą, przy obiektach zabytkowych,
czasami warczy kosiarka. Teraz w trawa i trawniki, w Parku Maryjskim
zniszczone doszczętnie przez protestujących, którzy przez 1,5 miesiąca
uczynili z trawników, step. Cóż mają prawo do protestów, ale pomimo wielkiej
ilości ludzi, było spokojnie, nawet bym powiedziała wesoło. Leciała z
głośników muzyka , bardzo głośna, tańczono, śpiewano, jedzono, jak na
pikniku. Kijowian te protesty ani grzały, ani ziębiły. Kijów żyje swoim
życiem, prowincja, zwłaszcza wschód, najbiedniejsza część Ukrainy, była w
większości. Cóż marzy im się komunistyczny ustrój, nie znają prawie
ukraińskiego, żyją w prawie skrajnej nędzy. Widziałam

. Ten naród nigdy
nie "wyrwie" się z objęć Rosji, oni wręcz chcą powrotu. No i wybrali, mają
Jakunowycza jako premiera. Na ulicach po wyborze zapanowała euforia.
Wtrąciłam kilka słów, bo niestety, byłam , widziałam, słyszałam. Nawet
rozmawiałam z protestującymi, byli bardzo przyjaźne nastawieni do Polski, ale
jak twierdzą, Polska to Zachód, nie pomożemy im, mogą tylko liczyć na Rosję.
Coć rozmawiałam z kobietą, która pracuje w Kijowie jako gospodyni domowa,
rozmawiała ze mną szeptem, rozglądając się na boki, że to czego domagają się
protestujący, jest końcem, dla wolnej Ukrainy, a przez te 3 lata dużo się
zmieniło na lepsze." Do czego oni chcą wrócić, do czego ? Do jarzma, które
zrzuciliśmy". To słowa tej 40 letniej kobiety, która mówiąc te słowa, miała
łzy w oczach. Pochodzi z Czerkaskiej Obłasti, tu w Kijowie pracuje jako
gospodyni domowa, ma siostrę w Zielonej Górze, dowozi pieniądze rodzinie
(zarabia 600 hrywien) i wraca.
Długo spacerując, rozmawiałyśmy. Było mi jej żal gdy odchodziła, było mi jej
bardzo żal....
Koniec smutnej polityki, wracamy do spacerku, po parku. Tam gdzie odpoczywają
kijowianie, zagraniczni turyści. Biedacy nie spacerują, biedaków w Kijowie
brak. Głucha prowincja jest dla nich, Kijów tylko dla bogatych i mafii,
rządu, urzędników. Tych, którzy sypią kasą na lewo i prawo, oni się bawią. Co
tam biedacy. A o klasie średniej, tej wogóle nie ma. Po prostu. Bogactwo i
skrajna nędza, taka jest Ukraina. O Kijowie w następnym odcinku, bo do parku
nie dojdę
Dziś spacer po parku Maryjskim, jak już pisałam, założonym przez żonę cara
Aleksandra I-go. Przepiękny zespół pałacowy, masa pomników, postawionych
ludziom zasłużonym dla miasta Kijowa, którzy tu mieszkali, budowali i
zostawili jakąś cząstkę (zachowaną niestety w ilościach szczątkowych) po
sobie.
Zdjęcia w części II.