chyba mnie nie podejrzewaliscie o prowokacje
tytulem watku

))))
ten artykul znalazlam w mojej lokalnej gazecie
"Jolanta Czaplińska, właścicielka, a raczej przyjaciółka Tosi ma tylko jeden
poważny problem. Nie wie, czy jest to Tosia, czy też Toś
Gdy w maju Jolanta i Konrad Czaplińscy znaleźli nagie jeszcze pisklę nie
wiedzieli nawet dobrze co z niego wyrośnie.
Tosia, bo takie imię otrzymał ptak, bardzo szybko zorientowała się, że muchy
i inne robaki, które przynoszą ludzie, są całkiem smaczne. I szybko okazało
się, że jest sroką.
- Po tych kilku miesiącach jest członkiem naszej rodziny - mówi pani
Jolanta. - Ba, próbuje nawet nami rządzić. A jakie to inteligentne zwierzę!
Gospodarze są w eleganckim ptaku wyraźnie zakochani. Opowiadają o jego
nieprzeciętnych umiejętnościach - potrafi używać nakrętek, aby nabierać wodę,
którą się polewa. Przekomarza się chętnie z ludźmi, a w rozmowach nie
ogranicza się do sroczego skrzeczenia. Potrafi gwizdać jak kos, a nawet
naśladować śpiew skowronka. Mniej mówi się natomiast w domu o jej złych
namiętnościach. I tak uwielbia... kraść. Do tego stopnia, że właściciele
podkładają jej przedmioty, które mają zostać ukradzione. Żeby pupilce sprawić
frajdę. To co uda jej się zwędzić albo zostaje schowane jako skarb w klatce,
albo zjedzone. Kradzione nie dość, że nie tuczy, to jeszcze bardziej smakuje.
- Wiem, że to śmiesznie zabrzmi, ale jestem przekonana, że ona wszystko
rozumie - zapewnia pani Jolanta, a sroka tylko przekrzywia łepek. Jakby
chciała podkreślić, że nie odzywa się tylko dlatego, że nie lubi się wtrącać.
Wolność może wybrać w każdej chwili. W końcu w mieszkaniu okno jest otwarte.
Ale ani jej w głowie. W końcu nie ma żadnej gwarancji, że na swobodzie
podwyższyłaby sobie standard życia. "