Dodaj do ulubionych

Zakopane !!!

18.09.06, 20:05
Krystynka podała wiadomość, że jest już w Zakopanem smile Jakieś cuda !!!
Obserwuj wątek
    • maladanka Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:06
      jeju, coś Ty? przeciez się pakowała rano! może ona samolotem poleciała?
      • regine Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:08
        Nie wiem jak, ale na GG, podała wiadomość. Sama jestem zdziwiona, ze już tam
        jest ????
        • natla Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:09
          No to dzwonię do niej smile
          • maladanka Re: spoko - to na zapas! 18.09.06, 20:10
            kochane, ona tak na zapas napisała na gg,że jest w Zakopanem, no bo jak by
            potem to zrobiła? To tak dla ogółu wiadomość jej znajomych.
            Ale sie usmieje,jak sie dowie,a ja juz myslałam,że na miotle poleciała smile
          • natla Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:31
            Krysia aktualnie leży w pociągu w luksusowych warunkach.. W Zakopcu będzie ok.
            10-tej rano i juz ma załatwione wspólne śniadanko z Manią. Jest wee w
            szampańskim humorze. smile
            • natla Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:32
              errata:
              skreślić "wee" wink))
        • regine Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:09
          Nic nie wiem o samolocie, wiem tylko o pociągu o 19:00. Dziś miała wyjechać ze
          Szczecina. Więc zgłupiałam zuppelnie....
          • regine Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:10
            A może to tylko komunikat dla znajomych, ze jest w Zakopanem, bo zdumiona
            jestem...
            • regine Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:11
              No na miotle to naszybciej od 19:00 do 20:11 smile))))
              • del.wa.57 Re: Zakopane !!! 18.09.06, 20:32
                Pisałam z Krysią koło drugiej na gg,mówiła,ze za trzy godziny rusza z
                domu,pociąg ma o 19-stej a na miejscu będzie rano o 9-tej,nawet na miotle nie
                przeleci tak szybko,spokojnie Reniu,fajnie by było co? kurcze,lubie żartysmile))))
                • natla Reginko 18.09.06, 20:34
                  ....pożyczę Ci moja miotłę odrzutową....będziesz przed Krystyną i podjesz jej
                  śniadanko wink)
                  • sagittarius954 Re: Reginko 18.09.06, 21:05
                    A jak bym tak do Was wpadł do tego Zakopca , tak na 1,5 h w czwartek, Co?smile)
                    • natla Re: Reginko 18.09.06, 21:07
                      Sagi, Ty prowadzisz do Katowic, ja od Katowic...smile
                      • maladanka Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:08
                        W piątek wpadnijcie, a ja? nie spotkam Was?!!!!!!
                        • sagittarius954 Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:11
                          W czwartek mam wolny jakbym wyjechał o 5.00 to czy dojadę na 12.00?? Ktoś jechał
                          z W-wy ?? o 14 .00 wyjazd to na 20.00 dojadę do stolicy bo to z górkismile)
                          • natla Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:14
                            Do Katowic 3 h, od Katowic 2,5 spokojnie licząc. Na 12-tą , to nawet na
                            wstecznym dojedzieszsmile
                            • sagittarius954 Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:16
                              2,20 do Częstochowy to z Częstochowy już tak blisko za 40 min dojadę ??
                              • maladanka Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:21
                                ja w piątek ok.10.30 - 11.oo
                                łomatko, nie róbcie mi tego,że Wy tam, a ja nie!
                                • sagittarius954 Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:23
                                  No dobra, to ja z powodu malejdanusi odpuszczam , słodkie oczekiwanie przedłuży
                                  sięsmile))
                                  • natla Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:27
                                    I tak w połowie drogi mnie zostawiłeś?
                                    • sagittarius954 Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:37
                                      Co mam zrobić?sad Tylko czwartek...do nastepnego spotkaniasmile
                                      • dankarol Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:50
                                        To przyjedź w czwartek, a przy następnym zlocie w Warszawie spotkasz Maleństwo,
                                        bo napewno tam też dojedzie.
                                      • natla pomysł mam 18.09.06, 21:52
                                        Sagi, zachoruj na 2 dni...jakaś mała grypka....
                                        • maladanka Re: Sagi - nie zmieniaj planów! 18.09.06, 22:06
                                          ja jestem strasznie przesądna i absolutnie ale to absolutnie nie zmieniaj
                                          planów! pomarudziłam sobie, bo czemu nie miałam?
                                          Miłego spotkania w czwartek!Nie dogodzi wszystkim, wiadomo, a tak rzadko się
                                          zdarza spotkanie na szczycie!
                                          Proszę Cię bardzo jeszcze raz, nie zmieniajcie planów.
                                          • regine Re: Sagi - nie zmieniaj planów! 18.09.06, 22:17
                                            Nic Danuś nie zmieniamy. Sagi, dla chcącego nie ma nioc trudnego. Dostosuj się
                                            do planów Maleństwa, bo na chore kolano. Możesz wpaść, Zakopane tyle gości
                                            zmieści, a Ciebie to komitet powita u granic miasta...smile)
                                            No to decyduj, kiedy przyjezdzasz ?
                                            • sagittarius954 Re: Sagi - nie zmieniaj planów! 18.09.06, 22:32
                                              Nie , nie , waszych nie zmienię i życzę Wam rozmów po północy, czerownego wina
                                              które serca wam otworzy, rąk rozwartych gotowych do podania i tych blasków w
                                              oczach, które kąciki waszych ust wydłuży w piękne uśmiechy, pogody nie tylko na
                                              szlakch i czaru wspomnień zostającego na zawsze . Powodzenia miłe.smile)
                                              • regine Re: Sagi - nie zmieniaj planów! 18.09.06, 22:36
                                                Jakie ładne życzenia smile No, no...Wino, kobiety i przegadane noce...smile)
                                                A kto w dzień będzie łaził po górach ? Wspomniena będą, na pewno
                                                niezapomniane smileNa długo, długo...
                              • natla Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:26
                                Jak włączysz odrzut, to do Katowic dolecisz. )
                        • natla Re: w piąąąąąąąątek! 18.09.06, 21:15
                          A Ty Maleństeo kiedy właściwie będziesz?
                          Hola, hola, to miała być tajemnica....i niespodzianka.
                          • e-baba Życzenia - dla bab od baby 18.09.06, 22:45
                            Baba babom śle życzenia
                            - aby w górach ich marzenia
                            o spacerach i zabawie
                            spełniały się im w tej wrzawie,

                            co na pewno w górach będzie,
                            jak się tyle bab tych zejdzie.
                            Bierzcie szatki, malowidła
                            I niech Wam urosną skrzydła

                            gdy będziecie włazić na szczyty
                            ( widok będzie znakomity).
                            To są na jasne dni życzenia
                            Natomiast na wieczór - długiego siedzenia,

                            miłych rozmów i opowieści,
                            - niekoniecznie głębokiej treści.
                            Siedźcie, pijcie, lulki palcie
                            i serdecznie wspominajcie

                            tych, których tam z Wami nie będzie,
                            I tę, co dla was to tutaj orędzie
                            właśnie pisze i nawet rymuje,
                            i trochę się, kurczę, ambarasuje.

                            Bo jak do Zakopanego pojedzie was tyle
                            - to kto tu zostanie? Chyba, że motyle
                            będą pisać posty i zakładać wątki
                            skoro uciekają nam tak fajne "pięćdziesiątki”?

                            Więc wracajcie szybko,
                            i wieści nam przynieście
                            - jak też Wam tam było
                            w tym „zakopanym mieście”.
                            • dankarol Re: Życzenia - dla bab od baby 18.09.06, 23:07
                              Dzięki Babo za piękne życzenia. Nie wiem dlaczego tu ma być pusto, przecież to
                              nie całe forum wyjeżdża tylko największa gadułka Renia . Teraz inni mają szansę
                              zająć najwyższe miejsce na pudle.
                              • mania1119 Re: Życzenia - dla bab od baby 18.09.06, 23:25
                                Ja czekam na wszystkich.I nie stresujcie mnie,bo jak przeczytalam pierwszy post
                                to o maly wlos nie dostalam zawalu!Budzik mam nastawiony na rano,a Wy
                                piszecie,ze to juz fakt dokonany.Panika totalna.Dobrze ze doczytalam
                                reszte.Przyjezdzajcie!
                              • regine Re: Życzenia - dla bab od baby 18.09.06, 23:28
                                Dziękuję e-babo, smile) Zagadam je Wszystkie, ale tu na forum,. W realu milczkiem
                                jestem niesamowitym.
                                To dopiero będzie,
                                gdy ona miczeć,
                                a one będą ględzić.
                                Zdziwią się okrótnie,
                                Bo mruk nawet nie mrknie smile))
                                • mania1119 Re: Zakopane 19.09.06, 18:08
                                  Juz bez cudow ale naprawde-dziewczyny sa w Zakopanem.Mam na mysli Kriste i
                                  Regine.Krysia przyjechala rano i zdazyłyśmy obejść ściezka pod Reglami na
                                  spacer.Renia przyjechala niedawno,chwile odpocznie i zasuwamy na Krupowki.
                                  Ale powiem Wam jedno:polowa naszego gadania to entuzjastyczne pochwaly na temat
                                  Forum.Tak wiec caly czas jestescie z nami!
                                  • natla Re: Zakopane 19.09.06, 18:13
                                    No i prawidłowo! wink)
                                    • del.wa.57 Re: Zakopane 19.09.06, 18:22
                                      Pozdrawiam Was dziewczyny i szalejcie ile wlezie,będziecie mialy co
                                      wspominać,bardzo nam miło,ze jesteśmy tam z Wami,wiedziałam,że będziecie
                                      tęsknić za namismile)))))))
                                      • malwina52 Re: Zakopane 19.09.06, 19:47
                                        przyjemnosci zycze i czekamy na fotki
    • malwina52 Re: Zakopane !!! 19.09.06, 21:54
      Górole, górole,
      Góralska muzyka,
      Cały świat łobejdziesz,
      Ni ma takiej nika!

      koniecznie jej posluchajciesmile
      • e-baba Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:04
        Tylko tam żadnych niedźwiedzi nie bałamućcie. Nigdy nic nie wiadomo, co u
        takiego niedźwiedzia pod tą, nakładaną do zdjęć z turystkami, skórą siedzi.

        • dankarol Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:09
          Oj Ebabo jesteś nie na bieżąco, już nie ma przebranego za niedźwiadka, teraz
          tylko z samą skórą można sobie zdjęcie zrobić.
          • e-baba Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:18
            A to szkoda, bo zawsze jakąś nadzieję na ciekawe wnętrze można było mieć.
            Oj, odarłaś mnie ze złudzeń.
            • natla Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:19
              Babsko, a Ty o czym?
              • e-baba Re: Zakopane !!! 19.09.06, 23:22
                natla napisała:
                > Babsko, a Ty o czym?

                to i wyjaśniam:
                e-baba napisała:
                > Tylko tam żadnych niedźwiedzi nie bałamućcie. Nigdy nic nie wiadomo, co u
                > takiego niedźwiedzia pod tą, nakładaną do zdjęć z turystkami, skórą siedzi.

                dankarol napisała:
                > Oj Ebabo jesteś nie na bieżąco, już nie ma przebranego za niedźwiadka, teraz
                > tylko z samą skórą można sobie zdjęcie zrobić.

                e-baba napisała:
                > A to szkoda, bo zawsze jakąś nadzieję na ciekawe wnętrze można było mieć.
                > Oj, odarłaś mnie ze złudzeń.



                • natla Re: Zakopane !!! 19.09.06, 23:37
                  Kurcze, ale jestem, po prostu nie doczytałam....sad
                  Babo, wnętrze u misia i to chłopa ? U Casanovy? wink))
        • malwina52 a sliwowica.... 19.09.06, 22:11
          pewnie bedzie z herbatka pita
          tzw herbatka goralskasmile
          • dankarol Re: a sliwowica.... 19.09.06, 22:18
            Oj Malwinko chyba jednak musisz sie wybrać do Zakopanego.
        • mania1119 Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:15
          Troszke dzis pomżyło ale nie jest źle.Na Krupowkach ciagle jeszcze tlumy ale
          posiedzialysmy sobie przy herbatce (troche chlodnawo juz jest wieczorem)w
          ogrodku kawiarnianym no i oczywiscie gadalysmy i gadalysmy.Jutro dziewczyny
          moze zalicza dol.Bialego a ja poczekam na Danusie (ja to gory najbardziej lubie
          z Krupowek...),a jeszcze nie wiedza jakie ambitne plany ma wobec Nich Maladanka
          i co je czeka...A ja sobie posiedze na dole przy kawce i poczekam na Nie w
          domu...Niedzwiedzia juz widzialysmy,ale takiego,co ma raczej trociny w srodku
          (pod skocznia).Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie.
          • natla Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:18
            Dziewczyny zachwycone wszystkim, a zwłaszcza Manią i coś pieją o naszym
            cudownym forum smile)
            Maniuchna, czy ja tam mam z kijem przyjechać, żeby Cię pogonić chociaż do
            dolinki? wink)
          • dankarol Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:21
            Mania jak plany będą za ambitne dla mnie, to wskażesz mi jakiś miły ogródek smile)))
            • mania1119 Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:37
              Natla,jesli to Cie skloni do przyjechania,to....ja sie zgadzam!
              Danuska,przeciez ja tez tu jestem,jak nie bedziesz miala ochoty na wyzsze
              gorki,to wezmiemy moja Małą i pojdziemy pod regle-to piekna trasa,samej mi sie
              przewaznie nie chce isc a w dobrym towarzystwie to sama radosc.Tam mozna isc z
              psem,i mozna nacieszyc sie przyroda tak jak i w wyzszych gorach.A Malutka
              skorzysta,i ja tez.
              • natla Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:42
                Mam nadzieję, że Was Maleństwo ludzkie pogna w góey wink)...przynajmniej na
                nosal....od Kuźnic łatwiejsze podejście wink)
                • del.wa.57 Re: Zakopane !!! 19.09.06, 22:56
                  Dzięki Maniuska za wieści i pozdrowienia,naróbcie dużo zdjęc i nie rozrabiajcie
                  za mocno,kurcze,ze mnie tam nie ma!!!!!
                  Zdobywajcie szczyty i miłej zabawy laseczkismile)))))
              • goskaa.l Do Mani i innych 20.09.06, 08:52
                Dziewczyny spod Tater i okolic!
                Najprawdopodobniej w listopadzie jak przed rokiem pojadę do Kościeliska na
                kilka dni. Proszę o zarezerwowanie dla mnie chwilki w Krakowie i na miejscu...
                Gośka
                • mania1119 Re: Do Goskaa i wszystkich 20.09.06, 11:05
                  Gosiu.Jasne!Nie jedna chwilke ale wiele.Bardzo sie bede cieszyla ,dziewczyny z
                  Krakowa na pewno tez.
                  Otoz chcialam powiedziec,ze Polskiej Baby nic nie zmoze,i choc dzisiaj z lekka
                  mży,to dziewczyny powedrowaly do Doliny Bialego a ja czekam na Dankarol,ktora
                  ma okolo poludnia + dojechac z Krakowa.Od jutra ma byc pogoda,a dzis,jesli
                  bedzie jeszcze padalo,to zabiore cale towarzystwo na przejazd do
                  Chocholowa,zeby zobaczyly stare (tak naprawde to nowe)ale goralskie
                  budownictwo.W kazdym razie regionalne.Pozdrawiamy wszystkich.
                  Ps.wlasnie dostalam wiadomosc ze Dankarol przyjedzie ok 13tej,Natla,nic sie nie
                  martw,wszystko pod kontrola,nasza kochana Szefowo!
                  • natla Re: Do Goskaa i wszystkich 20.09.06, 14:05
                    Ha, one zdobyły prawie Sarnią Skałę, a może zdobyły ją.....brakowało im 10 min
                    do szczytu....
                    • natla cd sprawozdania ;) 20.09.06, 18:34
                      Niestety były zmuszone do powrotu spod szczytu Sarniej ze wzgledu na pogodę.
                      Ale i tak zrobiły kawał drogi, jak na pierwszy dzień.Są bardzo szczęśliwe,
                      pewnie jutro bedą płakać z powodu zakwasów...a moze nie? W każdym razie Mania
                      juz przyniosła im aspirynę. smile
                      Mania jako gospodyni spotkania jest cudowna.
                      A wiecie co teraz robią we cztery?......czytają!!!! tzn, zaczynają czytać, do
                      tego na głos, ciekawwe, co będzie za parę h wink)
                      A wiecie kto najwiecej mówi?.....nasza forumowa podobno niemowa w realu czyli
                      Renia. Rozmowa telefonoczna była mozliwa tylko z nią, bo jak rozmawiałam z
                      którąś inną, to Renia zagłuszała wink)
                      Bawią się świetnie i to jest najważniejsze.
                      CDN....wink
                      • del.wa.57 Re: cd sprawozdania ;) 20.09.06, 22:00
                        Ha.ha.ha....
                        Największa gaduła na forum i w realu,no właśnie niby taka nieśmiała ot,kokietka
                        jednasmile)))
                        Czytajcie dziewczyny,czytajcie,bawcie się dobrze,cieszę sie naprawde,że macie
                        fajną atmosferę,rozumiecie się świetnie,to bardzo miłe wieści.
                        Wasze zdrowie laseczkismile)))
                        • mania1119 Re: cd sprawozdania ;) 20.09.06, 22:49
                          Dziewczyny sa po prostu wspaniałe!I wiecie co?To Forum tez!Pozdrawiamy!
                          • ania091951 Re: cd sprawozdania ;) 20.09.06, 23:01
                            My tez Was pozdrawiamy.Bawcie sie wesolo
                            • del.wa.57 Re: cd sprawozdania ;) 20.09.06, 23:11
                              Dzięki dziewczyny,pozdrawiamy Was bardzo seredcznie,Ciebie Mania szczegolnie Ty
                              nasza reporterkosmile))
                              • natla Re: cd sprawozdania ;) 20.09.06, 23:14
                                No, no....reporterka to ja! wink)
                                Dasz Ty mi Helciu wreszcie zasnąć? Rano będzie płacz i zgrzytanie zębów...wink
                                • del.wa.57 Re: cd sprawozdania ;) 20.09.06, 23:23
                                  Dobrze juz dobrze,spokojnch snów ''reporterko''smile))
                      • malwina52 Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 08:16
                        od tego czytania oczy im sie posujasmile
                        ciekawe co czytaly?
                        czyzby sliwowicesmile
                        nizinne pozdrowienia
                        • natla Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 12:42
                          Dziewczyny *idą* do Morskiego Oka i nad Czarny Staw. Nie bardzo zrozumiałam
                          którędy, ale "otempotem" wink)
                          • del.wa.57 Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 13:53
                            Miłej łazęgi dziewczyny,główki nie bolą po lekturce?
                            smile))
                            • tofika Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 16:00
                              Dzwonilam do Reniusi, schodza juz... z obserwacjii Morskiego Oka i Doliny 5
                              Stawow ... pozdrawiaja nas Wszystkich....trzymam kciuki za Danutke razem z
                              Lolkiemsmile)))
                              • tofika Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 16:02
                                O rany za szybko wpisalam.. dzielne dziewuszki schodzcie szczesliwie ...
                                jestescie cudowne, normalnie Alpinistkismile))))))))))
                                • natla Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 16:39
                                  No to juz wszystko wiem. Dankarolka, Krista i Renia wsiadły w busa, podjechały
                                  tak daleko ile sie dało i potem piechotą, 9 km szosą podeszły do Morskiego Oka.
                                  Wypiły kawe i polazły dalej. Renia z Danusia umyły łapki w Czarnym Stawie, a
                                  Krista obeszła Morskie. Właśnie dochodzą z powrotem do schroniska. A przed nimi
                                  jeszcze powrót i ......uuuuuuuu.......wizta u Maniuchy. Pogodę mają
                                  prześliczną.
                                  Prosiły żeby Was ucałować wszystkich i każdą oraz każdego z osobna, co właśnie
                                  czynię. Tryskają szczęściem. smile
                                  • mania1119 Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 17:10
                                    Jeszcze troche drogi przed nimi a wieczorem oblewamy moja emeryture!
                                    Laseczki naprawde poszly do Morskiego na piechote,nie jechaly końmi tylko jak
                                    rasowe gorskie baby poszly na wlasnych nogach.Takie są!
                                    • regine Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 20:59
                                      Sprawozdania dzis nie bedzie, tylko buziaki gorace, od Reni.
                                      Dziewczyny dopisza w swoim imieniu. Wiem dlaczego ludzie pokochali gory.Od dzis
                                      wiem, ze mozna je kochac. Jest przecudownie, pogoda i dziewczyny, wspaniale.
                                      Jutro dojezdza Maladanka, bedzie jescze lrepiej. codziennie pokonujemy po 20km.
                                      Pozdrawiam Cale Moje Kochane Forumsmile)
                                      • krista57 Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 21:16
                                        W calym kraju ponoc jest pięknie,natomiast w w Zakopanem jest dopiero
                                        słonecznie od dzisiaj.Wszyscy padnięci oblegamy Manie i Mała.Czujemy sie
                                        dopieszczone.Nie mamy czasu na "zwiedzenie"Krupówek i jakies konkretne zakupy.
                                        Pozdrawiam wszystkich .
                                        • dankarol Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 21:22
                                          Kto padnięty to padnięty, jak przyjechałam w góry to nie na zakupy, ale jest
                                          świetnie. Góry są cudowne i chodzi sie wspaniale. Renia jest taką gadułą, że
                                          nie da jej się przegadać, do tego Krista jej wtóruje, a ja już nie mam kiedy
                                          gadać. A Mania jest wspaniała.
                                          • e-baba Re: cd sprawozdania ;) 21.09.06, 23:11
                                            My tez chcemy w góry!!!
                                            Ale zanim te góry do nas przyjdą - całe Forum pozdrawia te, które mają
                                            szczęście je teraz oglądać i nawet po nich stąpać.
                                      • goskaa.l Uściski dla Maniaczek ;-) 22.09.06, 06:57
                                        Kobiety, które gości Mania to Maniaczki, nieprawdaż?
                                        A więc ściskam was wszystkie serdecznie, pozdrawiam i proszę, Krysiu, przywieź
                                        mi trochę górskiego powietrza - może być w słoiku!
                                        Koniecznie pozdrówcie ode mnie góry.
                                        • ania091951 Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 22.09.06, 15:01
                                          Wracajcie dziewczyny -smutno bez Was
                                          • del.wa.57 Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 22.09.06, 16:40
                                            Jasne,że smutno bez Was,ale bawcie sie dobrze,zwiedzajcie,co zobaczycie i
                                            przeżyjecie,tego Wam nikt nie odbierze,pozdrowienia dziewczyny,czekamy na Was.
                                            smile))
                                            • mania1119 Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 22.09.06, 16:52
                                              No wlasnie ja tez sie musze Nimi nacieszyc!Dopiero jak przyjechaly tak
                                              energetyczne baby to z cala moca dotarlo do mnie slynne przeslanie o
                                              zakopianskim marazmie (nie patrzcie na motto-wczoraj pokazywaly mi kulisy
                                              Forum,to wpisalam jedno z moich ulubionych,choc w stosunku do mojego obecnego
                                              samopoczucia-przewrotne).Dzis powedrowaly na Hale Gasienicowa i do Czarnego
                                              Stawu.)
                                              • mania1119 Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 22.09.06, 17:21

                                                • e-baba Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 22.09.06, 20:38
                                                  Bardzo fajnie Gosi te "Maniaczki" wyszły. Pozdrowienia dla nich i ksiezyca na
                                                  ten dzisiejszy powrót o zmierzchu. I nie martw sie, Maniu, nic im nie będzie,
                                                  zgodnie z ludowym, a więc prawdziwym przysłowiem "Złego diabli nie biorą".
                                                  Zresztą, jakim by one diabłom się dały?
                                                  • e-baba Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 10:36
                                                    Hallo, hallo - Zakopane!
                                                    Słyszycie nas?
                                                    Tu forum! Tu forum!
                                                    Co u Was?
                                                    Odbiór.
                                                  • natla Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 10:40
                                                    No milczą skatiny.....zaraz im zrobie nalot. smile
                                                  • e-baba Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 10:46
                                                    Zrób im, Natla, zrób. Ale będzie fajnie...
                                                  • e-baba Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 10:49
                                                    Pewno dochodzą do siebie po grzesznych uciechach nocnego życia w kurorcie.
                                                    O kurczę, ale im zazdroszczę, tez bym trochę sił w taki sposób chętnie
                                                    straciła.
                                                  • sagittarius954 Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 10:54
                                                    Wcale bym sie nie zdziwił, gdyby teraz grupa "foremek" juz była w drodze do
                                                    zdobycia nastepnego odcinka tras tatrzańskich. Powodzenia smile)
                                                  • natla Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 11:45
                                                    Dziś trochę ulgowo.....idą doliną Chochiłowską, ale Bozia tylko wie, gdzie
                                                    skończą. wink)
                                                  • sagittarius954 Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 13:05
                                                    ...to będzie po ćmokusmile)
                                                  • natla Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 14:17
                                                    Dla nich to normalka....z Hali Goąsienocowej też po ćmoku złaziły...wink
                                                  • luckanowa Re: Uściski dla Maniaczek ;-) 23.09.06, 14:26
                                                    Witajcie!!!
                                                    TYlko Wam moge pozazdrościć!!!
                                                    No cóż, może kiedyś też będę mogła tak spędzić czas z Wami!
                                                    Danusiu, dzięki za pozdrowienia i przepraszam, że nie odpisałam!!
                                                    Praca, praca i jeszcze praca!!!! sad
                                                    Cudowna jesienna pogoda była dla Was chyba specjelnie zamówiona!!!smile

                                                  • sagittarius954 Re:Hej! 23.09.06, 17:00
                                                    Hej dziołski , dziołski miłe
                                                    z bucoskiem cestom na ubocu
                                                    hejnika w huciawie pozirocie
                                                    bedem i jo wos poziroł
                                                    kaj na forumie posta przymrowicie
                                                    sądej syćko uwidzicie
                                                    i dudki wom wylezo
                                                    studować bedziecie
                                                    zabocyc nie idzie
                                                    zwoneczzki łowiecek .
                                                    Hej ! Dziołski nieobitelne
                                                    kaj nozdać sie wos momy?smile)
                                                  • natla Hej! Hej! 23.09.06, 19:46
                                                    Uprzemnie donaszam, że nasze koleżanki siedzą na Krupówkach, piją już 10-tego
                                                    drinka (chyba w sumiewink) i szukają sponsora.......no! rozładaczyyyyyły się na
                                                    całego wink)))
                                                    Maleństwo ma jutro obowiązkowo powiesić na łańcuchu Kristę w Karkowie.......w
                                                    takim wąwozie w dol Kościelisk . smile
                                                  • mania1119 Re: Hej! Hej! 23.09.06, 21:38
                                                    No wiec rzeczywiscie zaliczylysmy dzisiaj Chocholowska.Malenstwo przez chwile
                                                    wyrywalo sie na Grzesia (to gora,jakby co),ale w koncu odpuscila-na co
                                                    szczerze mowiac ,odetchnelam i ja i cala reszta,bo po prostu spokojnie sobie
                                                    dogorywalysmy pod schroniskiem i w jakiekolwiek dalsze miejsce wołami by nas
                                                    trzeba ciagnac.Mnie troche wstyd,bo rozchodzona to ja jestem-w porywach pod
                                                    reglami,ale dziewczyny sa niesamowicie dzielne.Malenstwo to wulkan energii!
                                                    Jutro laseczki ida do dol.Koscieliskiej,a Dankarol niestety wieczorem
                                                    wyjezdza,co juz w tej chwili powoduje,ze robi mi sie smutno,i mojej suni tez.Na
                                                    szczescie Krakow niedaleko-i tylko to mnie pociesza.
                                                    No i wlasnie zaliczylysmy knajpke na Krupowkach.Jest ciagle niesamowita ilosc
                                                    ludzi,ktorych obserwowalysmy,sącząc drinki i gadając non-stop.Jest w ogole
                                                    fantastycznie.Moge z pelnym przekonaniem powiedziec,ze to Forum zgromadzilo
                                                    swietnych ludzi.Jest mi w tych dniach naprawde dobrze!
                                                  • del.wa.57 Re: Hej! Hej! 23.09.06, 23:38
                                                    Aleście się rozbisurmaniły dziewczyny,drinkowanie i wycieczki górskie,troche
                                                    nawet Wam zazdroszcze tych gór,może następnym razem dołączę do Was?
                                                    Szkoda,że Danutka już musi wracać-trudno.
                                                    Bawcie się laseczki i napstrykajcie mnóstwo zdjęćsmile
                                                  • takanietaka Re: Hej! Hej! 24.09.06, 00:21
                                                    hej ,hej z dołu do tych na górze!!! Ale wam tam dobrze ,a my tylko zazdroscimy
                                                    i atrakcji i manii i Mani i kondycji.Czekamy na dokumentację!
                                                    * nigdy nic nie wiadomosmile **
                                                  • e-baba Re: Hej! Hej! 24.09.06, 17:26
                                                    Danusiu, wychodzi na to, że pierwsza będiesz sprawozdawać jak było w tych
                                                    górach.
                                                    Tęsknimy za Wami, dziewczyny z gór.
                                                  • natla Przedostatnie sprawozdanko ;) 24.09.06, 22:16
                                                    To że były na łańcuchu w wązie to juz chyba pisałam. Wieczór skoczyły do
                                                    kościółka na nudne kazanie, a teraz piją "trójniaka". smile
                                                    Krista ciągle kogoś zaczeoia, dziś załatwiła podobno kapitalną k=dziewczynę z
                                                    Piotrkowa, którą poderwała na szlaku.
                                                    Renia gada, chichra się, i płacze na zmiane ze wzruszenia.
                                                    Maleństwo usiłuje nadążyć i jest zachwycone, Dankarolka juz w domu, a
                                                    Mania....Mani brakuje słów na temat dziewczyn. Sama zreszta jest przez nie
                                                    wychwalana pod niebiosa.
                                                    Najważniejsze, że są przeszczęśliwe. smile
                                                  • del.wa.57 Re: Przedostatnie sprawozdanko ;) 24.09.06, 22:32
                                                    Miło to słyszeć,że dziewczyny wspaniale sie bawią i znowu...piją!!!!!
                                                    Chyba pójde zaraz po lampkę winkasmile))
                                                    Dzięki reporterko kochana za sprawozdanie.
                                                    Bawcie się dziewczyny,szkoda,że Danutka musiała juz wracać,trudno takie jest
                                                    życie,ale napewno przywiozła ze sobą same miłe wspomnienia.
                                                    Pozdrawiam dziewczynysmile)
                                                  • dankarol Re: Przedostatnie sprawozdanko ;) 24.09.06, 23:02
                                                    Hej witajcie! Siedzę sobie i łzy smutku kapią mi do piwa, bo musiałam opuścić
                                                    dziewczyny i góry. Było wspaniale!!!!! Pogoda wymarzona słońce i ciepełko cały
                                                    czas. Rano z kwatery wychodziłyśmy w swetrach, a potem cały dzień w
                                                    podkoszulkach po górach. Widoki takie, że dech zapiera. Wieczorami wspólne z
                                                    Manią czytanie i zabawa z Małą (wspaniała psinka),przed północą powrót do
                                                    kwatery, bo rano znowu na szlak. Od robienia zdjęć, prawie wszystkie aparaty
                                                    wysiadły, ale mamy nadzieję, że zdjęć i tak będzie dużo. Tyle na początek,
                                                  • del.wa.57 Re: Przedostatnie sprawozdanko ;) 24.09.06, 23:25
                                                    Wierzę Ci Danutka,że Ci smutno,ale nam tez było smutno bez Ciebiesmile)
                                                    Miałyście wspaniałą przygode aż Wam trochę zazdroszczę,poznałyście się i to
                                                    jest miłe i napewno będzie powtórka za pare miesięcy.
                                                    Fajnie,ze juz jesteś z namismile
                                                  • mania1119 Re: Przedostatnie sprawozdanko ;) 25.09.06, 19:30
                                                    Wiatjcie,ja tylko na chwile,bo te dni byly tak intensywne,ze nie wiadomo
                                                    teraz,za co sie zlapac-czy pisac,czy poplakiwac zalosnie,ze
                                                    wyjezdzaja...Wczoraj bylo nam bardzo smutno,bo wyjechala Danusia.Dzis
                                                    objechalysmy Zakopane,potem pojechalysmy do Chocholowa,zeby zobaczyc
                                                    goralskie,myte 2x do roku ,chalupy-no a potem trzeba bylo pozegnac Maladanke
                                                    (Natluś,Ona nie "nadąża"-Ona jest zawsze z przodu-Szalona,nieprawdopodobnie
                                                    energiczna,kobieta.).Danusia pojechala po 16tej a dziewczyny poszly na
                                                    Kalatowki.Teraz pewnie juz sa blisko Kuznic,no i jutro znow bede Je zegnac.Ten
                                                    cZas tak szybko minął,bylo tak swietnie-a ja,choc tu mieszkam,mialam ,dzieki
                                                    Dziewczynom ,zupelnie nowe wakacje.Sa wspaniałe.Zaczynamy juz myslec o
                                                    nastepnym zlocie-naprawde,warto sie skrzyknac.Mam dzieki naszym Laseczkom tyle
                                                    dobrej energii,ze trudno to opisac.A reszte zobaczycie na zdjeciach.Bylo
                                                    super.Zapraszam bardzo serdecznie!Warto!
                                                  • del.wa.57 Re: Przedostatnie sprawozdanko ;) 25.09.06, 19:38
                                                    Pożegnania są zawsze smutne,ale zachowacie w pamięci wspaniałe chwile i napewno
                                                    będa nastepne,obyśmy tylko zdrowi byli.
                                                    Czekam z wielką niecierpliwością na fotkismile
                                                  • maladanka Re:To były piękne dni!!!! 25.09.06, 20:31
                                                    Tylko tyle mogę powiedzieć!Nie pamietam w czasie mojego ...hm...półwiecznego
                                                    zycia takiej pogody w Tatrach! Pełnia lata tylko dzien krótszy.
                                                    Własnie weszłam do mieszkania i korzystając,że slubny w ustronnym miejscu i
                                                    komputer wolny ,melduje powrót.
                                                    Cudnie było i tyle.Szkoda,że juz musze pisać "było"..
                                                    Idę policzyc przypalone garnki ,pa do jutra
                                                  • mania1119 Re:To były piękne dni!!!! 26.09.06, 16:44
                                                    No i odjechaly wszystkie.Pusto,smutno...W ogole Zakopane pustoszeje,przeszlam
                                                    sciezka pod Reglami i spotkalam zaledwie pojedyncze osoby;ulice
                                                    pustoszeja,widac,ze zbliza sie koniec sezonu.Przez najblizsze dwa miesiace
                                                    znowu bedziemy malym,prowincjonalnym miasteczkiem,w ktorym nic sie nie
                                                    dzieje...Ale dziewczyny daly mi niesamowitego,energetycznego kopa.Wykorzystaly
                                                    tu czas do maksimum,w dobrym humorze,pelne radosci zycia.Skad u Nich taka
                                                    kondycja?Wierzyc sie nie chce!
                                                  • regine Re:To były piękne dni!!!! 26.09.06, 18:38
                                                    Pozdrowienia z domku Adminki.Jest pieknie, a bylo cudownie :} Pozdrowienia dla
                                                    Wszystkich. Jutro wieczorkiem, juz z domu bedzie wiecej. Pozdrowienia dla
                                                    Wszystkich wraz z goracymi buziakami. Renia
                                                  • del.wa.57 Re:To były piękne dni!!!! 26.09.06, 20:16
                                                    Dziękujemy Reniu i czekamy na Ciebie,pozdrowka,całusy i cmokale dla Naszej
                                                    Adminkismile)))
                                                    Głaski i drapki dla Topasmile
                                                  • krista57 Re:To były piękne dni!!!! 26.09.06, 22:23
                                                    Hej!hej! moi kochani co jeszcze nie spiciesmile))
                                                    Dotarlam do goscinnego mieszkania mojego Braciszka/Katowice/ z goscinnego
                                                    mieszkania Adminki/Chorzów/...odprowadzona przez Natle,Renie i Topa.
                                                    Zostawiłam je obie ,te gaduły obrzydliwe,nie mogłam wkręcic nawet zdania!
                                                    Starszy,kulturalny pan spoglądał na nas lekko zdegustowany,poniewaz wszystkie
                                                    trzy usiłowałysmy "coś" powiedziedzieć.
                                                    Top leżąc pod stołem na kolana jednej trzymał pysk na drugą natomiast merdał
                                                    wielkim ogonem,a że to wielkie psisko więc merdanie było ...prawie bolesne.
                                                    Zapowiadało sie na wielkie czytanie,zostały wyjęte cenne okazy,niestety musiałam
                                                    jechać.
                                                    Pozdrawiam "tych" w bibliotece i nie tylko.
                                                  • e-baba Re:To były piękne dni!!!! 26.09.06, 22:44
                                                    Nie śpimy, nie śpimy. Dzięki, że się odezwałaś. Wiemy, że świetnie sie
                                                    bawiłyście wszystkie, ale cieszymy się, że już jesteście z nami.
                                                    A dla Mani - słowa podziwu i gratulacje, bo jak wynika z Waszych relacji - jest
                                                    wspaniałą gospodynią. Obawiam się, że za jej przyczyną teraz wszyscy będziemy
                                                    jeżdzić do Zakopanego. Maniu, jak Ty te najazdy nasze wytrzymasz?
                                                  • dankarol Re:To były piękne dni!!!! 26.09.06, 23:13
                                                    Dla wszystkich, którzy wybierają się w góry.
                                                    Obecnie obowiązuje ścisła kontrola wnoszonych na szlak rzeczy, co widać na zdjęciu.
                                                    img95.imageshack.us/img95/5804/kontroladh1.jpg
                                                    Dobrze, że nie sprawdzają czystości butów, bo moje jak widać czystością nie
                                                    grzeszą.
                                                  • malwina52 Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 08:08
                                                    wszystko co piekne kiedys sie konczysmile
                                                    cale i zdrowe pewnie juz spalyscie we wlasnych lozeczkach,
                                                    zycze bezstresowego powrotu do rzeczywistości
                                                  • mania1119 Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 15:36
                                                    Powiem Wam,ze dzieki dziewczynom ja mialam tu na miejscu wakacje-
                                                    atmosfera,energia,radosc zycia!Przyjezdzajcie,kto żyw-a dla mnie to wielka
                                                    frajda!Goska juz sie zapowiedziala,mam nadzieje,ze za Jej przykladem pojda inni!
                                                  • del.wa.57 Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 17:05
                                                    Fajnie,ze juz jesteście dziewczyny nie wszystkie wprawdzie,Krista jeszcze do
                                                    brata pojechała/przy okazji/ale napewno miałyście wspaniałe wakacje.
                                                    Danuśka,słodka ta kontrola a buty to pryszcz,przeciez w górach byłaś a nie
                                                    na ''baletach''
                                                    smile))))
                                                  • regine Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 17:39
                                                    Bardzo piękne dni, bo nie tylko pogoda nam dopisała smile
                                                    Melduję się, przed 0,5 godziną "wtarabaniłam" się do domu.
                                                    Częściowo już rozpakowana, zmęczona, spocona, niewyspana, ale szczęśliwa i
                                                    opalano. A co widziałam ja i koleżanki, to możecie nam pozazdrościć smile
                                                    Dlaczego to co piękne, trwa tak krótko, a czas ucieka między palcami ? sad
                                                  • regine Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 19:09
                                                    Przed chwilą dotar do mnie SMS, od Mani, że Zakopane płacze za nami.
                                                    Zaczął padać deszcz...A tak było pięknie, ciepło, słonecznie i bezwietrznie.
                                                    Pogoda marzenie, na wspinaczki i opalanie, na włażenie w każdy zakamarek
                                                    cudownych, pełnych przepięknych jesiennych, kolorów gór..
                                                    Złoto, czerwień i zieleń, w zachodzącym słońcu...
                                                    No i płacze Zakopane.... My też sobie popłakałyśmy przy rozstaniu, bo było tak
                                                    cudownie..sad
                                                  • del.wa.57 Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 19:17
                                                    Zakopane popłakało za Wami dziewczyny,nie co dzień gości tam takie grono
                                                    pięknych pań/naszych pań/
                                                    Wierzę Wam,że było cudownie a i atmosfera była wspaniała,towarztstwo
                                                    dobrane,wtedy czas biegnie jakos bardzo szybko,najważniejsze zrobic pierwszy
                                                    krok,potem...potem beda następne udane spotkania.
                                                  • regine Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 19:51
                                                    No i wyszło "szydło z worka". Cóż, wydawało mi się, że jestem milczkiem, że
                                                    potrafię klikać tylko dużo i nie na temat, na forum. Niestety...W gadaniu byłam
                                                    straszna. Przerywałam wszystkim, zagadałam wszystkie "na śmierć".
                                                    Choć jak czytam, wszystkie mają się nieźle smile)
                                                    Niech już tak zostanie. Bo jak widzę żadna nie kwapi się do opisania. Wiem, że
                                                    Krystynka nie dotarła jeszcze do domu, nasz Dzwoneczek ma "zajęte" dni z innych
                                                    powodów, Dankarolka nie ma odwagi...Natli z nami w zakopanem nie było, a Mania
                                                    też milczy.
                                                    Więc od jutra zacznę opisywć dzień po dniu. Skrzętnie robiłam notatki, jako
                                                    ceper z nizin, pod dyktando Malejdanuśki.
                                                    Dziś prszę "wolne", ta noc była cudowna smile)
                                                    A o reszcie zaczynam od jutra jak się deczko "pozbieram".
                                                    Nie będzie tego dużo, proszę więc, aby każda z Was, które były, łaziły po
                                                    górach, pokonywały własne słabości i widziały inaczej niż ja, pomagały,
                                                    uzupełniały mnie.
                                                    Bo niestety każda z nas "widziała" inaczej, każdą skałę, drzewo, Czarne Stawy,
                                                    czy Morskie Oko. Nie wspomnę, o Wąwozie Kraków, Dolinie Chochołowskiej, Igle,
                                                    czy o małym fioletowy kwiatuszku na szlaku lub leżącym na górskiej trasie
                                                    kanieniu, czy głazie. Tak, bo każda z nas inaczej odbirała piękno Tatr, każda z
                                                    nas widziała to na swój, własny sposób. Czuła inaczej...
                                                    Zaczynam od jutra.
                                                  • dankarol Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 20:02
                                                    Reniu wiadomo, że Ty to opiszesz najlepiej. Ja nie potrafię tak jak Ty, więc
                                                    czekam na Twoją relację. wink)))
                                                  • mania1119 Re:To były piękne dni!!!! 27.09.06, 22:41
                                                    Ja tez-tym bardziej ze teraz,czytajac,slysze Wasze glosy,widze Wasze usmiechy-
                                                    wiec,Szpaczku,pelny tylu emocji-do dzieła.
                                                  • regine Re:To były piękne dni!!!! 28.09.06, 21:48
                                                    Nie udało się ani mi, ani nikomu nic dziś napisać w tym wątku. Więc umieszczę
                                                    dziś tylko przepiękny wiersz Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, pt.

                                                    "Las Ciemnosmreczyński"

                                                    Z gór stromych, z białych ścian,
                                                    z wyżyn wysokich i świętych
                                                    stoczyło się grzeszne życie i w dół strumieniami ściekło.
                                                    Tam w dole się rozlało, wezbrało w kłęby i męty
                                                    i wyrósł las Ciemnosmreczyński.
                                                    Zielone piekło.
                                                    W górze zimno, ostro, cnotliwie.
                                                    - Tu - ciepło, duszno, zgniło -
                                                    czarny torf lepką piersią karmi potwory:
                                                    Rumianki ludzkiego wzrostu, paprocie, jakich nie było,
                                                    buki o mięśniach atletów, kukły i mandragory.
                                                    Tu zbiegła się reszta boginek,
                                                    Mnich zlazł tu i Krwawy Juhas.
                                                    Żyją i dyszą w ognisku zielonym,
                                                    krzyczą i straszą wściekle.
                                                    Życie wygnane z gór czystych jeży się, ciska i bucha
                                                    i tańczą drzewa grzesznie zrośnięte
                                                    w Ciemnosmreczyńskim piekle.

                                                    Przepiękny las i jezioro. Niestety musimy pczekać na zdjęcie. Choć właściwie
                                                    panuje tam niesamowita cisza, spokój. Wspaniałe miejsce. Może grożniejsze
                                                    wiosną, gdy topnieją śniegi....
                                                  • dankarol Re:To były piękne dni!!!! 28.09.06, 22:00
                                                    Ciemnosmreczyński las odbity w stawie. Dzieło Małejdanki
                                                    img392.imageshack.us/img392/9982/z22nd7.jpg
                                                  • mania1119 Re:To były piękne dni!!!! 29.09.06, 23:15
                                                    Ciagle czekam na relacje Reni,ktorą zapowiadala,a na razie,dziewczyny,dziekuje
                                                    za zdjecia.Wspaniale jestescie!I brakuje mi Was bardzo.
                                                  • natla Re:To były piękne dni!!!! 29.09.06, 23:17
                                                    I ja dziękuję za zdjęcia....polaziłam sobie z Wami...smile
                                                  • regine Re:To były piękne dni!!!! 29.09.06, 23:19
                                                    Dziś nie miałam czasu, uwierzcie, jutro do popołudnia będą dzieciaki . Więc po
                                                    południu spokojnie usiądę jak już pojadą i napiszę. Przepraszam. Wybaczcie.
                                                  • krista57 Re:To były piękne dni!!!! 30.09.06, 12:36
                                                    Oto przedsmak tego co napisze Renia,tylko czy można slowami opisać
                                                    piękno gór...
                                                    img167.imageshack.us/img167/1475/p1000943bj9.jpg
                                                    img86.imageshack.us/img86/8062/p1000954xm4.jpg
                                                    img86.imageshack.us/img86/9057/p1000959pm2.jpg
                                                    img241.imageshack.us/img241/3387/p1000984cl2.jpg
                                                    Czy fotografia odda to wszystko to zobaczyły oczy,ile było było radosci i łez
                                                    w naszych oczach,że tam jestesmy,że doszłyśmy...
                                                    Może Reniu zaczniesz pisanie po otrzymaniu od nas fotek?
                                                  • mania1119 Re:Idzie jesien... 01.10.06, 19:29
                                                    Dzis powedrowalam na dluzszy spacer i wracajac,w perspektywie, zobaczylam przed
                                                    soba dluga,pusta ulicę i spadajace z drzew, jak rude
                                                    confetti ,liscie.Przypomnial mi sie fragment piosenki Leszka Dlugosza:"ach, ten
                                                    dzien w kolorze sliwkowym,berberysu i glogu ma smak...".Bylo dokladnie
                                                    tak .Troszke nostalgicznie,troszke melancholijnie-ale ten dzien otulał
                                                    człowieka miłym,przytulnym cieplem.
                                                    ________________________________
                                                    Wraz z wiedzą przychodzi smutek.
                                                  • regine Re:Idzie jesien... 01.10.06, 20:34
                                                    Piękny spacer, też byłam na takim, ale w lesie. Nie było wiatru, cichutko,
                                                    tylko one kolorowe i szeleszczące pod nogami. Choć jeszcze dużo zielonych,
                                                    zwłasza, co dziwne na brzozach, na których powinny pojawiać się pierwsze
                                                    jesienne liście. A w tym roku, broza ma się dobrze. Ale klony, jesiony i dzikie
                                                    wino, to przepych kolorów jakim obdarza nas piękna polska jesień. Tylko mi
                                                    akurat "łaziła po głowie" inna melodia, niż Mani. Ja nuciłam "Jesiennego
                                                    pana"...Przepiękna jesień i cudowne kolory liści.
                                                    W oczach mieni się od kolorów. Ciekawe jak długo jeszcze ?
                                                  • regine Re:Zakopane - Zlot 2006 01.10.06, 21:05
                                                    Masz racje Krysiu. Opiszę jak będą zdjęcia. A może to Maleństwo zrobi po
                                                    swojemu. Każda z nas może, bo każda inaczej widziala smile)
    • malwina52 Re: Zakopane !!! 03.10.06, 07:11
      Dzieki serdeczne, alescie mnie wzruszyly dziewczynkismile


      • wiktoria53 Dziewczyny, piękne zdjęcia, a widoki przecudne:) 03.10.06, 07:33
        Nie będę się dziwiła jeżeli na samo wspomnienie spotkania w górach zakręci się
        Wam łezka w oczku. Pozdrówka dla pełnych energii Forumowiczek.
        • tofika Re: Morskie oko...:))) 04.10.06, 08:00
          Z Zakopanego dotarlo do mnie droga pocztowa>>> Morskie Oko,
          przecudne widoczki naszej przepieknej przyrody tatrzanskiej..
          i jak.. normalka---czytajac wzruszylam ..lezki pociekly..
          Reginko ..dziekuje ..i WAm ,kto podpis wpisal wlasna raczka..usciski , i
          podziekowania.... cmoooooooooooooook!
          A Mani..za opieke wszelaka tam nad Wamismile
          • regine Re: Moje Zakopane. Część I 04.10.06, 14:11
            Wyjazd.
            Wieczór 18 września. Walizka już spakowana, jeszcze tylko kosmetyczka z
            przyborami toaletowymi i lekami do plecaka. Ale to już jutro rano.
            Są 4 pary butów, 4 pary spodni, skarpetki różne, bluzki i swetry z kurtką
            przeciwdeszczową z kapturem i rękawiczki. Cóż, jadąc w góry, o tej porze roku,
            jak mi powiedziano, zabieramy różne niby nieprzydatne rzeczy. Ale góry, to
            jedna wielka niewiadoma. W górach nie byłam od 39 lat...Nie wiemy na jaką
            trafimy pogodę. Ja, pakując się nie myślałam o pogodzie. Myślałam o grupie
            nieznanych mi osób, które mam tam spotkać...Też wielka niewiadoma.
            Telefon komórkowy ustawiony na budzenie na 4:30, bo o 5:59 wyjazd podmiejskim
            pociągiem na dworzec Warszawa Zachodnia. Z niej jutro 19 września, odjeżdzam o
            7:14 pociągiem pośpiesznym do Zakopanego.
            Jeszcze sprawdzam dokumenty, bilety, karty bankowe. Wszystko gotowe. Więc biorę
            prysznic i...jeszcze kusi mnie włączony kmputer i forum.
            Jeszcze klikam, jak głupia, nie pamiętam do której. Panikuję, bo przeczytałam
            komunikat, że Krystynka już w Zakopanem, a wiem, że dopiero co wyjechała ze
            Szczecina. Łagodzi panikę Adminka, pędzi mnie do łożka. Koniec. Żegnam forum na
            tydzień, moze dłużej. Tam w Zakpanem, spotkam osoby z forum, czy okażą się
            tymi, za które się podawały ? Zobaczymy.
            Nie pamiętam, o której się położyłam spać. Dzwoni zegarek, czas wstawać, głowa
            ciąży...Jeszcze chwilę poleżę.... Chwila sataje się pólgodzinną drzemką. Zrywam
            się na równe nogi. 5:00 !!! Boże, spóźnię się na planowany od kilku miesięcy
            Zjad, spóźnię się na pociąg. Mam niecałą godzinę na szybki prysznic, ubranie,
            kilka łyków kawy i pęd na dworzec.. Ufff...Zdążyłam na podmiejski, który
            załadowany jest do granic możliwości. Stoję z walizką i plecakiem na plecach,
            na korytarzu cała mokra. Wsiadająch i wysiadająch poszturchuję. Nie moja wina.
            Przepraszam.
            Dojeżdzamy do Warszawy Zachodniej, tu podmiejski kończy swój kurs. Nie wiem z
            którego peronu odjeżdza mój pociąg, na PKP, w związku z przebudową tunelu, są
            zmiany. Wciagam się po schodach, z bagażami, do Informacj. Tam pani uprzejmym
            głosem , każe mi słuchać komunikatów, na pernach. Nic nie wie, nie od niej
            zależy gdzie wjedzie mój pociąg (jedzie od W-wy Wschodniej). Schodzę na 3-ci
            peron, w/g planu, zamieniam się w słuch, muszę z tego szumu i bełkotu z
            głośników, wyłowić ważną dla mnie informację. Ciężko biegać z walizą i
            plecakiem po schodach dół, góra. Ale czekam spokojnie, mam 40 minut.
            Pociąg wjeżdza na mój peron. wsiadam, do prawie pustego wagonu, w przedziale
            tylko jakiś ochroniarz. Siadam przy oknie, lubię oglądać mijane widoki.
            Zapisuję część, część z nich zostaje zawsze w pamięci. To nie samolot.
            • malwina52 Re: Moje Zakopane. Część I 04.10.06, 14:24
              Reniu najciekawsze przed namismile
              nie daj nam za dlugo czekac
              buziaki sle
              • regine Re: Moje Zakopane. Część II 04.10.06, 15:21
                Pociąg wlecze się w żółwim tempie. Od Kielc do Krakowa jedzie już jako zwykły.
                Stacja za stacją. Zła jestem na siebie, że nie jadę IC, że nie dałam się
                namówić Krysi, na pociąg nocny. Taki piękny dzień, Krystynka już z Manią
                buszują po Zakopanem, a ja jadę... Szkoda tak pięknego dnia na całodzienną
                podróż. Trudno się mówi. Usypiam, 2 godziny z głowy. Czytam. Ludzi nadal nie
                przybywa. Czyżbym tylko ja jechała do Zakopanego ?
                Podziwiam więc przepiękną, kolorową, bardzo słoneczną jesień z okna pociągu.
                Wreszcie Kraków. Makabra, pociąg stojąc, nabiera 40 minutowego opóźnienia.
                Roboty na torach. Ale widzę wielkie zmiany w Krakowie, przy dworcu PKP,
                nowowybudowana Galeria Kraków. Ruszamy wreszcie z miejsca. Widzę z daleka,
                Kopiec Kościuszki, dość dobrze widoczny, bo nadal świeci słońce. Adminka czuwa
                z daleka, dzwoni z pytaniem, gdzie jestem. Krystynka SMS-uje ciągle. "A nie
                mówiłam, jedź nocnym. Daj znać jak będziesz w Nowym Targu. Wyjdziemy po ciebie
                z Manią". OK. Nie wiem jak długo będę jechać do Nowego Targu...One już
                spacerują pod Dużą Krokwią, a ja ciągle w pociągu...sad
                Wyglądam oknem, zabijając podróż oglądaniem, tego co jest mi dane widzieć.
                Przejeżdzam przez Kraków- Łagiewniki. Nigdy tu nie byłam, przepiękne
                sanktuarium, tuż przy torach. O 14:00 jestem w Radziszewie.
                Jestem na Kolejowy Szlaku JP II.
                Pociąg przejeżdża przez Kalwarię Zebrzydowską, Lanckoronę, Stryszów, Skawce,
                Skawinę. Cały szlak naszego Papieża oznakowany, aż do Suchej Beskidzkiej.
                Jest już Nowy Targ ! Tak jak i 39 lat temu, tak i teraz góry witają mnie burzą
                z grzmotami, które echo niesie hen daleko. Widać góry, ale jeszcze nie te,
                które mam zbaczyć. Pomimo tego łzy już płyną po pliczkach...
                Jestem, dojeżdżam, udało się...Nie mogę uwierzyć...
                Jeszcze SMS do Krysi, że już wyjeżdzam z Nowego Targu. Będzie czekać w
                Zakopanem na stacji, z nieznaną mi Manią 1119. Krystynkę znam ze zdjęć, znam
                głos, znamy się już niby 2 lata. Ale Mania jest z nani tylko 2 miesiące,
                zdążyłam z nią wymienić 2 posty na temat pogody w Zakopanem. Boję się.
                Od zawsze się boję spotkań z nieznanymi. Czuję lekki niepokój.
                Ale za oknem, pomimo deszczu jest co oglądać. Ludzie kopiący ziemniaki, dymy
                snujące się tuż przy ziemi, z palonych kartoflisk. Coraz większe góry, coraz
                więcej typowych dla gór budynków. Bogate domy wczasowe, prywatne kwatery. To
                nie to, co widziałam tyle lat temu wstecz. Zadbane, ukwiecone, czyste aż dziw.
                Ale góralki słyną z gospodarności, czystości i dbałości o swoje podwórko...
                Miło patrzeć smile
                • regine Re: Moje Zakopane. Część III- Ostatnia :) 04.10.06, 15:32
                  Przepraszam, może przynudzam. Ale jechałam całe 12 godzin. Więc uzbierało mi
                  się tego trochę. Ale później będzie już tylko o innych.
                  To maja pierwsza dłuższa podróż po Polsce. Dawno nie jeżdziłam, od kilkunastu
                  dobrych lat po kraju. Wybaczcie, więc gadule. Chcę się z Wami podzielić, tym co
                  przeżywałam nie tylko na górskim szlaku.
                  Wiecie o mnie więcej niż ja sama o sobiesmile
                  O mnie nie będzie już tak dużo. Obiecuję smile
                  Czasami będzie, ale o tym, co mnie najbardziej wzruszyło...
                  • maladanka Re: Moje Zakopane. Część III- Ostatnia :) 04.10.06, 15:39
                    czemu ostatnia? dopiero przyjechałaś do Zakopanego!
                    A ja dziś mam zajete, jutro o 8.oo już wyjazd na Słowacje i potem ognisko, w
                    sobotę zaległe imieniny tereski,w niedzielę festiwal Koronki Klockowej w
                    pobliskiej Bobowej, a gdzie forum, a gdzie jakies sprawy domowe? łomatko..
                    Reginko pisz - może wreszcie i ja sie "wstrzelę" smile))
                    • krista57 Re: Moje Zakopane. Część III- podróż 04.10.06, 16:03
                      To i ja sie "wstrzelę".Jazda ze Szczecina do Zakopanego kuszetą zajęła mi 15
                      godzin ,więc ją przespalam.Mania nasza droga Mania przywitala mnie razem z Małą
                      nakarmiła,dopiescila podróżną,zawiozla do lokum i stwierdzila,ze Zakopane to
                      tylko kilka ulic.No cóż mnie wydawało sie duże ,tłumne i kolorowe.
                    • regine Re: Moje Zakopane. Część III- Ostatnia :) 04.10.06, 16:24
                      JEST !!!! ZAKOPANE !!!!! Godzina 17:50.
                      Wita mnie deszczem, ale jest ciepło, bardzo ciepło. Może trochę z emocji...?
                      Walizka w dłoń, plecak na kurtkę przeciwdeszczową i wychodzę z wagonu.
                      Rozglądam się. Nie pamiętam nic z mojego dawnego Zakopanego....
                      Z wagonów wysypuje się dość dużo podróżnych. Nie jechałam więc tylko ja smile Na
                      peronie tłumek oczekujących i oferujących, głośno nawołujących na "Tanie
                      pokoje", mieszkańców Zakopanego i okolic(chyba).Wypatruję w tym tłumie,
                      Krystynki. Nie widzę...Jak mam poznać Manię ?
                      Jest, jest Mania, to ta pani w dzinsach, bluzeczce w paski i bluzie. Tak to
                      ona, wiem, że to ONA, tak dyktuje mi rozum. Nie widziałam jej na oczy. Sama nie
                      wiem skąd pomysł, że to ona. Nie pomyliłam się, to jest Mania smile)
                      Witamy się jak stare koleżanki, niesamowite!!! Za nią wyłania się Krystynka w
                      chabrowej kurtce. No i to samo, uściski, buziaki, radość, łzy. Jesteśmy już
                      trzy. Trzy dziewczyny, szczebioczące, śmiejące się.
                      Tak to my : Dziewczyny z Forum Piędziesięciolatki !!!
                      Gadające jedna przez drugą, o wszystkim na raz. Mania, jako gospodyni, zabiera
                      mi walizkę i gadając jak trzy paple idziemy na naszą kwaterę. Jest cudownie,
                      przynajmniej ja się tak czuję. A tak trasznie się bałam, bardzo...
                      Ale o tym wiem tylko ja.
                      Kwatera super. Mania zostawia nas. Muszę się deczko rozpakować, ogarnąć, wypić
                      kawę i mamy spotkać się u niej. Krystynka jako gospodyni, pokazuje mi co, gdzie
                      i jak. Pijemy kawę, gadamy. Szybkie zbieranie, bo szkoda kazdej minuty i
                      wychodzimy. Może uda się jeszcze coś zobaczyć. Tatry. Tak się boję, czy dam
                      radę, niedawno wróciłam ze szpitala, a tu wrażenia sypią się jak z rękawa.
                      Plany i widoki prześliczne. Boże, czy dam radę wejść na jakiekolwiek
                      wzniesienie ? Ale dziś idziemy tylko na spotkanie z Manią.
                      Przewodnikiem dziś wieczorem po Zakopanem, Mania smile Całe Tatry widać jak na
                      dłoni, chmury gdzieś rozwiał wiatr. Giewont, pokazuje się mam w pełnej krasie,
                      Śpiący Rycerz...Reszty już nie pamiętam...smile)))
                      W/g Mani, to tylko jednodniowe załamanie pogody. Jutro ma być pięknie.
                      Pamiętam tylko, że to był niezapomniany dzień, dzień wielkich wrażeń.
                      Później poszło już jak z płatka.
                      Po wieczornym spacerze, już w domu u Mani, planujemy co będziemy robić jutro.
                      Mania pracuje. My z Krystynką mamy ruszyć rano, po śniadaniu na krótki
                      rekonesans, aby poznać przedsmak gór.
                      Idziemy z przemiłego domu gospodyni, żegnając wspaniałą Malutką, na kwaterę.
                      JESTEM W ZAKOPANEM !!! Nie wierzę!!! Nie wierzę !!!
                      Jutro w południe ma dojechać autobusem, Dankarolka, po nią też wyjdzie Mania.
                      Cudowna, Kochana, Mania smile))
                      My z Krystynką w/g planu Mani, idziemy do Doliny Białego. Taki był plan.
                      Szkoda każdej chwili. Z Dankarolką spotkamy się po spacerze u Mani.
                      Co będzie jutro, o tym już jutro smile))) Dziękuję smile))

                      • regine Re: Jutro .... 04.10.06, 16:35
                        Jutro będzie już nie tylko mnie. Będzie o Tatrach.
                        Ja osobiście, bardzo przeżyłam to spotkanie. Więc stąd mój taki długi opis.
                        Nie ostatni, bo obiecałam Mani sprawozdanie. Proszę czytających i będących na
                        Zlocie o uzupełnianie. Nie wszystko pamiętam, nie wszystko zapisałam. Było nas
                        tam 5 pań. Każda widziała wszystko inaczej, może zapamiętała więcej. Już o tym
                        pisałam. Nie ma sztywnych reguł, że nikt nic nie może napisać, czy poprawić.
                        Zapraszam. Poprawiajcie, uzupełniajcie mnie.
                        • mania1119 Re: Jutro .... 04.10.06, 22:40
                          To samo- moim okiem!Od rana niecierpliwilam sie na przyjazd Krysi.Znalam Ja ze
                          zdjec,ja z kolei mialam miec jako wizytowke albo Małą albo maskotke jamnika.Ale
                          jak tylko zobaczylam Krysie idaca peronem ,gadajaca (oczywiscie) z jakas
                          dziewczyna,to juz wiedzialam!No i radosc ogromna.Niesamowite,ze nigdy przeciez
                          wczesniej nie widzialysmy sie a od pierwszej chwili gadalysmy jak
                          najete.Przyszlysmy do mnie i Mala zajela sie obezwladnianiem nowej "Cioci".Moja
                          sunia jest dosc rozpieszczona,wiec Krista musiala znosic jej zaloty i trzeba
                          przyznac-dzielnie!W ktoryms momencie telefon:dzwoni Natla,czy Krysia zostala
                          odebrana i czy wszystko jest OK (okazalo sie ze dzwonila do Kristy ale telefon
                          byl w plecaku i w zwiazku z tym-nieslyszalny).Nasza Szefowa czuwa nad
                          wszystkim.!Poszlysmy pod regle gadajac jak najete.Zrobilysmy prawie
                          trzygodzinny spacer,chwila oddechu i pora na dworzec po REGINE!Stoimy,pociag
                          wjezdza na peron,idzie sporo ludzi,nagle Krysia mowi:"jest,jest,w zółtej
                          kurtce!".Patrze w kierunku,ktory wskazuje,szukajac REGINE! i widze !!!!
                          drobna,ruchliwa osóbke,smiejaca sie od ucha do ucha!A ja oczekiwalam REGINE-
                          dostojnej ,postawnej osoby! A przede mna -wróbelek!Nigdy nie widzialam Reni
                          nawet na zdjeciu-Jej nick narzucil mi taka omalze monumentalana wizje!Sama
                          smialam sie z siebie i ze swoich wyobrazen.Nota bene Renia wcale nie jest taka
                          mala,te wrazenia to tylko efekt konfrontacji moich wyobrazen (niczym nie
                          uzasadnionych)z jakze miłą rzeczywistoscia.No i juz wieczor byl nasz!I
                          Malej,ktora juz nie wiedziala,ktorej ciotce siedziec na kolanach (Renia od razu
                          zaskarbila sobie jej serce wielkim entuzjazmem).
                          • e-baba Re: Jutro .... 04.10.06, 22:53
                            Dziewczyny, wspaniale piszecie. Jak byśmy tam z Wami byli...
                            Pięknie się czyta. Bardzo ciekawe jest spotkanie ludzi, którzy wczesniej się
                            nie znali, a jedynie gadali z soba na forum. I konfrontacja wyobrażeń z
                            rzeczywistością i to zarówno co do wyglądu jak i osobowości.
                            Z niecierpliwością czekam na cd.
                            • regine Re: Środa 20 września I część DOLINA BIAŁEGO 05.10.06, 16:55
                              Spacerkiem do Doliny Białego smile))
                              Dlaczego uśmiech dołączyłam, zapytacie. Jak przeczytacie to się dowiecie.
                              Wieczorem we wtorek, Mania proponuje nam, dwom ceperkom z nizin, mnie i
                              Krystynie, krótki rekonesans po górach. Ot, taki krótki spacer do Doliny
                              Białego. Nie znam Tatr, ani szlaków. Nie wiem jak Krysia, choć jak mówi, też
                              dawno tu była. Przystajemy obie na propozycję Mani i już nie tak rano, bo o
                              9:30, jesteśmy w umówionym miejscu. Nadal pogoda niepewna, raz pada, raz
                              wychodzi słońce zza chmur. Ale ogólnie nieźle, choć jest mokro ale bardzo
                              ciepło i bezwietrznie. Mania doprowadza nas do pomnika Sabały. Kierunek
                              pokazała, pod Wielką Krokwią, szlak niebieski. Mapa oczywiście została w
                              pokoju. Więc propozycja Mani, "idzcie za tym panem w tej zielonej pelerynie,
                              nie zbłądzicie, szlak oznakowany, to jest niedaleko, posmakujecie gór i na
                              14:00, umawiamy się u mnie". Dziękujemy i ruszamy, Mania wraca do pracy.
                              Ma jeszcze odebrać Dankarolkę z dworca. To cała, Nasza Kochana Mania.
                              Nasza gospodyni i opiekunka w Zakopanem smile)
                              Ruszamy z Krystynką "posmakować gór".
                              Oczywiście ruszamy za panem w zielonej pelerynie smile
                              Deszcz zacina, a może to tylko taka mgła ? Ale co tam, kanapki, woda, kurtki i
                              płaszcze przeciwdeszczowe mamy, nic nam się nie stanie w ciągu tych 4-5 godzin.
                              Komórki są, więc się nie martwimy, choć wiemy, że z zasięgiem może być różnie.
                              Przechodzimy pod skocznią, na której trenują na igielicie narciarze, wchodzimy
                              w las. Jest strasznie parno, mokre plecy. Ale co tam , buzie się nam nie
                              zamykają. Jest cudownie. Kupujemy bilety wstępu, na " Szlak do Doliny Białego",
                              jak głosi napis.
                              Ruszamy niebieskim szlakiem, przed nami pan w zielonej pelerynie, obok skały,
                              świerki i szemrzący potok. Jesień w najpiękniejszym wydaniu. Na całym szlaku
                              wszystko przesycone kolorami jesieni, od żółci do brązu, od socztystej zieleni,
                              po już tą mocną, ale przygaszoną, butelkową. Przepiękne kolory, cała paleta
                              barw. Szum płynącej, skaczacej po kamieniach i głazach wody, zatrzymuje nas nie
                              raz, coś niesamowitego jest w tym szmerze. Mogę słuchać godzinami. Słyszymy go
                              zresztą cały czas, bo górski potok towarzyszy nam dość długo. Krystynka robi po
                              drodze zdjęcia.
                              Wszystko dookoła jest zbyt piękne, by opisać i zbyt piękne by nie popatrzeć.
                              Czas zatrzymał się nam w miejscu. Raz zerknęłyśmy na zegarki, było gdzie po
                              12:00, ale nie widać nigdzie Doliny Białego. Za wcześnie wracać. Idziemy dalej.
                              Dochodzimy do dość duzego wodospadu, grupa młodzieży wypoczywa u jego podnuża,
                              robią zdjęcia, dość głośno rozmawiają. Robimy zdjęcia, śmiejemy się z młodych,
                              ze już zmęczeni. Nie wiemy, gdzie ta Dolina, maszerujemy raźnie już teraz pod
                              górę. Trzymamy się oznakwań na szlaku, zresztą jest zbyt szeroki i widoczy, aby
                              można by było się zgubić. Sporo ludzi, zwłasza młodzieży. Robi się ciepło,
                              przestaje padać, ale im wyżej się wspinamy, tym bardzie jesteśmy zmęczone,
                              spocone. Odpoczywany. Widzimy dwie siedzące na kamieniach dziewczyny, śmiejemy
                              się, zachęcam do wstania z kamieni, na szlaku się stoi , odpoczywając, nie
                              należy siadać. Tą wskazówkę, gdzieś, kiedyś usłyszałam i utkwiła mi w pamięcio.
                              Dziewczęta pytają czy my nie jesteśmy zmęczone. Ależ skąd, nawet jakby, to i
                              tak żadna z nas się do tego nie przyznaje, Dziewczyny wstają i ruszają za nami.
                              Coś daleko do tej Doliny Białego....Rozmawiamy cały czas jak papugi, jedna
                              drugiej nie daje dojść do słowa. Ale jesteśmy paple, a tematów do rozmów bez
                              liku. Gadamy, śmiejemy się, odpoczywamy i podziwiamy to co widzimy na szlaku.
                              Wspaniała towarzyszka z Tej Krystynki. Dziewczyna do tańca i różańca smile
                              • regine Re: Środa 20 września IIczęść - DOLINA BIAŁEGO 05.10.06, 17:07
                                Dochodzimy już dość wysoko. Krystynka, pyta więc 2 panie, które okazują się
                                opiekunkami grupy młodzieży, gdzie ta Dolina. Ona patrzą na nas ze zdziwieniem,
                                wyciągają bardzo szczegółowe mapy i...Wielkie zdziwienie my teraz mamy na
                                twarzach. Dolina Białego została u podnóża tego pięknego wodospadu.
                                Konsternacja. Wracamy, czy idziemy dalej ? Panie wyjaśniają nam, że dochodzimy
                                do wzniesienia Igły - 1207 m, a potem szlakiem czarnym do Czerwonej Przełęczy.
                                Troszkę na słowo "czarny szlak", robi mi się dziwnie. Nie jestem taterniczką.
                                Zmęczenie, przy podchodzeniu, parnota, robi swoje, Nie mamy po 18-20 lat. Ale
                                po chwilowej naradzie pada decyzja - idziemy dalej, za tą grupą. Twierdzą, że
                                to tuż, tuż.
                                Ciągle w górę, powoli, zmiana ciśnienia robi swoje, z małymi przystankami,
                                dochodzimy do Czerwonej Przełęczy - 1303 m. siadamy pod sosną na polance.
                                Zjadamy kanapki, pijemy wodę. Pogoda może być, choć mglisto. Gdy spojrzy się w
                                górę, nie widać szczytów. Tam pan robi nam pamiątkowe zdjęcie. Ale w trakcie
                                tego "spaceru", dzwniły nam telefony, były w plecakach, nie za bardzo
                                zważałyśmy na te odgłosy. Teraz, gdy odpoczywany, warto sprawdzić, kto i czego
                                od nas chciał. Krysi telefon oszalał, nie może odczytać żadnego SMS, mój traci
                                co chwila zasięg. Ale nasza Kochana Matka Adminka radzi sobie, dzwoni do mnie.
                                Pyta gdzie jesteśmy. Odpowiadam. Jest zaskoczona i dumna, że jesteśmy tak
                                wysoko, że weszłyśmy na jej ukochane szczyty. Zachęca do wejścia na Sarnią
                                Skałę, mamy do niej tylko w/g napisu, 10 minut do szczytu. Rozłączyło nas. Mam
                                chęć, to tylko 10 minut. Podobno przepiękny widok na Giewont i panoramę Tatr.
                                Ale podejście jest zbyt strome, kamienie mokre, młodzież, która weszła, wraca z
                                nietęgimi minami. Nic nie widać, mgła wszystko przesłania. Krystynka rezygnuje,
                                potem przyznaję jej rację, nic nie zobaczymy, a podeście 10 minutowe może nam
                                zająć i 20 mninut. Trudno, kiedyś może wejdę.
                                Tatry tu będą czekać.
                                Schodzimy do Doliny Strążyskiej. Nie wiedziałam, że wchodzenie pod górę może
                                być przyjemniejsze od schodzenia...Ale schodzimy, co jakiś czas przystająć, bo
                                ciągle zmieniamy kurtki, raz pada, raz wygląda słońce. Żadna z nas nie patrzy
                                na zegarek. Jesteśmy tylko na spacerze, nie warto. Na Polanie Strążyskiej, stoi
                                chata góralska, nie jest to schronisko, ot taka przystań na szlaku. Tam
                                pijemy kawę, zjadamy przepyszną szarlotkę z bitą śmietaną. Te szarlotki będą
                                nam towarzyszyć już do końca tygodnia. Uczta dla podniebienia. Krysia robi
                                zdjęcie wewnątrz tej góralskiej chałupy, przepięknie ustrojonej w motywy
                                góralskie. Deszcz zacina, ale kawę dopijamy już na dworze. Jest ciepło. A w tej
                                chałupince, parno, duszno i zajęte wszystkie prawie miejsca na ławach, wokół
                                wielkiego, długiego stołu. Świeże powietrze, pachnące żywicą, to jest to czego
                                nam brakuje. Obok jest Siklawa, więc cofamy się troszkę, dchodzimy do
                                przepięknego wodospadu. U podnóża, którego aż roi się od kilku chyba wycieczek
                                szkolnych. Hałas, zgiełk. Dzieciaki z opiekunami odchodzą. My zatrzymujemy się
                                przez chwilę, patrząc na spadającą wodę. Czyż piękniejszy może być widok ? Las,
                                skały i spadajaca woda. A wokół tyle barw. Jest przepięknie. Kilka fotek i
                                wracamy, na niebieski szlak. Już najwyższy czas, robi się coraz później, nie
                                wiemy ile czasu nam zajmie dojście do Mani.
                                Schodzimy w dół. Miałyśmy schodzić trasą Pod Reglami, a tu nagle wychodzimy
                                wprst ze szlaku, na ul Strążyską. Raźnym krokiem idziemy do Zakopanego. Ale tak
                                długą ulicą jeszcze nie szłam nigdy. Czyżby zmęczenie...? Po drodze wstępujemy
                                do supermarketu po zakupy, na kolację i śniadanie i już Krupówkami do Mani.
                                Jest już bardzo późno i ciemno. Tam czeka na nas Dankarolka.
                                Powitanie Danutki, taka sama jak tu na forum, ciepła, uśmiechnięta, już
                                rozgadana z Manią. Siedziały pół dnia we dwie. Wiadomo, to już prawie stare
                                znajome. Uściskom, buziakom na powitanie i gadaniu, nie ma końca. Ale nie
                                napiszę o jednym, bo mi strasznie wstyd. Mam do dziś wielkie poczucie winy,
                                wobec Mani. Miałam je gdy byłyśmy na trasie. Wiem, co to znaczy. Maniu, jeszcze
                                raz serdecznie za nas obie przepraszam smile
                                Za naszą nieodpowiedzialność. Wybaczyłaś dwom ceperkom.
                                Wiem co czułaś. Ale ja ciągle pamiętam. Czytający niech się domyślą, o czym nie
                                napisałam.
                                • del.wa.57 Re: Środa 20 września IIczęść - DOLINA BIAŁEGO 05.10.06, 19:16
                                  Musicie to koniecznie skopiować,wydrukować to jest jak pamiętnik
                                  dziewczyny,wasz pamiętnik,gdzie opisujecie swoje odczucia,wrażenia,to wasze
                                  poznanie i wedrówki i wspaniale się czyta ten pamiętniksmile))
                                  • sagittarius954 Pamiętnik spotkania 05.10.06, 19:33
                                    I już w naszej książeczce następny rozdział się szykuje , czy już ktoś drukował
                                    już to, co zostało zapisane w naszej książce ?
                                    • regine Re: Pamiętnik spotkania 05.10.06, 19:35
                                      Sama sobie wydrukuję. Szkoda, że nie umieściłam tych opisów na osobnym wątku.
                                      Trudno, przepadło. Ale mam wszystko co napisane. Więc -no problem - , z
                                      drukiemsmile
                                      • regine Re: Pamiętnik spotkania 05.10.06, 19:59
                                        Jutro miało być Morskie Oko, i Czarny Staw nan Morskim Okiem. Nie będzie, a to
                                        z różnych powodów. Przepraszam zainteresowanych.
                                      • mania1119 Re: Pamiętnik spotkaniainnym okiem 05.10.06, 20:20
                                        No wlasnie.Poprzedniego dnia oczywiscie zaliczylysmy wieczor na Krupowkach-
                                        mialo byc "pyffko" skonczylo sie na herbacie z cytryna,bo bylo zimno jaki licho.
                                        Na dugi dzien odprowadzilam dziewczyny pod skocznie,wskazalam kierunek "za
                                        panem" i spokojnie poszlam do domu,oczekujac na dokladne wiadomosci od
                                        Dankarolki ,o ktorej mam wyjsc na dworzec.
                                        Danuska przyjechala,poznalam Ja juz w autobusie (widzialam zdjecia),Mala
                                        oczywiscie oszalala ze szczescia,tym bardziej ,ze nowa Ciocia od razu
                                        poczestowala ja smakolykiem,wypilysmy herbatke i gadamy.CZAS LECI.
                                        Patrze,od pozegnania sie z dziewczynami ( zostawilam je okolo 15min -gora-od
                                        wejscia do dol.Bialego) minely 3 godziny.A dolinka spokojnym krokiem 2 godziny
                                        tam i z powrotem z odsiadkami.No nic.Wysylam do dziewczyn sms -,co slychac u
                                        nich?
                                        Poszlysmy z Danusia na obiad,przeszlysmy sie niezbyt daleko (no bo na pewno
                                        lada chwila beda Renia i Krista),pokazalam Jej pomnik Ognia i profanacje
                                        Kossakowki,w ktorej jest teraz second hand sklep,wracamy do domu,CZAS LECI.
                                        Moja wyobraznia mowi mi:caly dzien nieco mży,zimno,kamienie sliskie,gory w taki
                                        dzien pustawe.Ale nic.Są przeciez we dwie.Tylko spokój!Na cale szczescie
                                        wiadomosc od Natli,ze udalo sie Jej z Nimi skontaktowac.
                                        Sms na drugi telefon.I wreszcie odpowiedz:"wlasnie wychodzimy ze
                                        Strążyskiej,idziemy do Was".
                                        Zamarlam!Potem,jak juz wiedzialam,ze jest OK,to smialam sie setnie.No
                                        cóż,fakt,że w dol.Bialego nie ma tabliczki z napisem "KONIEC"
                                        albo "ZAWRACAC",ale tak idąc,nasze ukochane koleżanki mogly spokojnie zajść na
                                        Slowacka stronę.Troche by Im zeszlo,ale przy Ich energii i dobrych zapasach
                                        dokonalyby tego.
                                        Zeby Wam to zobrazowac:wyszly rano ok.10,20 (bylysmy pod Skocznia,15 min,od
                                        wejscia do dolinki) a wrocily okolo 16,30-17tej!A wycieczka na z zapasem 3
                                        godziny.
                                        Cale szczescie,ze siedzialam z Danusia i gadalysmy,bo bym chyba sciany
                                        gryzla,ze Je same puscilam.
                                        Ale cóż,skruszona mina Reni nie pozwolila mi nawet na wymowki.
                                        To co musze powiedziec,to w pelni zrealizowala swoja obietnice,ze od tej pory
                                        bedą mi sie meldowały,gdzie sa-i rzeczywiscie co jakis czas pisaly,gdzie są i
                                        jakie maja zamiary.No i wtedy ja czulam sie bezpiecznie.
                                        No bo wiadomo:zasada jest jedna:idzie sie tam,gdzie sie zapowiedzialo.My
                                        jestesmy przyzwyczajeni do widoku smigła latajacego w kazdy prawie pogodny
                                        dzien nad Zakopanem.Ale tez uczula nas to na ostroznosc.
                                        No ale Renia ma niezawodny patent:nie da czlowiekowi szans na wymowki.Zrobi je
                                        sobie sama,przeprosi i obieca poprawe.I rozbroi kazdego.Taka jest.
                                        A wieczorami oczywiscie Krupowki.ja na nich nie bylam dobre 2-3 miesiace
                                        chyba,a przez ten czas- prawie codziennie!Choc w ten wieczor pilysmy winko
                                        chyba u mnie (postanowily mnie znieczulic? i przyniosly.) No ,odrobilam
                                        zaleglosci na caly rok.
                                        I gadanie,gadanie,gadanie.
                                        ________________________________
                                        Wraz z wiedzą przychodzi smutek.
                                        • regine Re: Pamiętnik spotkaniainnym okiem 05.10.06, 20:30
                                          Maniu, dziękuję Ci bardzo, za opisanie tego. Wstyd mi do tej pory, przed samą
                                          sobą, że zostawiłyśmy Cię bez żadnej wiadomości. Nie miałam w tym wątku odwagi
                                          napisać, co przeżywałaś. Wiem, bo widziałam Twoją minę, jak tylko weszłyśmy do
                                          domu. Dziś zabrakło mi odwagi przyznać się do beztroski z jaką zachowałyśmy się
                                          w górach. Dziękuję smile
                                          A wino owszem było, otwierane moim scyzorykowym korkociągiem smile)
                                          • mania1119 Re: Zakopane 05.10.06, 21:28
                                            Znacie to?
                                            Opera.
                                            Na scenie stoi góral,w tle chór.
                                            Chór spiewa:"goralu,czy ci nie żaaaal- opuszczac strony ojczyste?"
                                            Goral nie reaguje.
                                            Chor spiewa:"goralu,czy ci nie żaaal-opuszczac strony ojczyste?"
                                            Goral nie reaguje.
                                            Chor spiewa:"goralu,czy ci nie żaaaal-opuszczac strony ojczyste?".
                                            Goral nic.
                                            Chor:"goralu.....itd"
                                            Nagle góral macha ręką i głosno:"pi....lę,nie opuszczam!".
                                            ________________________________
                                            Wraz z wiedzą przychodzi smutek.
                                            • mania1119 Re: Zakopane 05.10.06, 21:30
                                              Reniu,pisz dalej,a ja bede sie "wtrancać".A moze by nasza Krista cos
                                              dorzuciła,bo Danusie zdaje sie z roznych powodow sa chwilowo nieczynne...
                                              ________________________________
                                              Wraz z wiedzą przychodzi smutek.
                                              • regine Re: Zakopane 05.10.06, 21:38
                                                Dobre Maniu, uśmiałam się serdecznie smile
                                                Dziś już nic nie napiszę. Zaraz uciekam spać, bo jutro na grzyby rano
                                                wyjeżdzam. Ale po południu, na pewno coś skrobnę. A Danuska po Słowacji hasa,
                                                takie Maleństwo, a jak ten bączek się kręci. Krystynka wieczorami nie ma
                                                komputera. Dankarolce całkiem maszyneria wysiadła. Tak, że tylko my obie
                                                zostałyśmy. Więc uzupełniaj moje braki. Mylą mi się nazwy. Jakby co to bardzo
                                                proszę o poprawienie. smile)
                                                • maladanka Re: Zakopane 06.10.06, 14:31
                                                  Reginko - napisz o Morskim Oku, a ja może się dołącze od dnia mojego przyjazdu
                                                  o ile mój emerycki czas pozwoli,internet będzie, slubny do komputra dopuści,
                                                  nie usnę z nadmiaru wrażeń i powietrza itd.itp...
                                                  • krista57 Re: ..i tak nikt tego nie czyta.. 06.10.06, 15:35
                                                    No własnie,skoro nikt tego nie czyta...oczywiscie oprócz bezposrednio
                                                    zainteresowanych to proszę: nie namawiajcie i mnie do pisania wspomnieniowych
                                                    relacji.
                                                    Wszystkie cztery wiecie ,że jestem osobą niezwykle leniwą a na dodatek nie lubię
                                                    pisać....a po co mam się wysilać,skoro " i tak nikt tego nie czyta".

                                                    Od kilku dni zauwazam,że nikt nas nie lubi....no może oprócz E-baby i Tofiki
                                                  • sagittarius954 Re: ..i tak nikt tego nie czyta.. 06.10.06, 15:55
                                                    Jak to nie czytają a ja to co ?smile Ja też ludź czytający i domagający sie
                                                    dalszych odcinków oraz różnych relacji nie tylko reginy . smile)
                                                  • mania1119 Re: ja czytam! 06.10.06, 16:40
                                                    Cała Krista!Cos Cie ostatnio chandry biorą,moja mila.
                                                    Wobec powyzszego ja zaczne-opisujac,jak obecnosc Laseczek,w tym naszej Zrzędy-
                                                    pozwolila mi przezyc przelomowy dzien w zyciu.W nastepnym dniu kobitki
                                                    powedrowaly do Morskiego Oka.Ja,klasyczny zakopianski ceper,zostalam w domu.No
                                                    fakt,ze troche zajec mialam.
                                                    Wracam ze spaceru z psem,otwieram skrzynke na listy-jest list ZUS!
                                                    Otwieram:LEGITYMACJA EMERYTA!Rany boskie!Przeciez ja ciagle jestem tą-tamtą
                                                    dziewczyną z tak niedawna!Przeciez jak patrze w lustro to nie widzę tego małego
                                                    zielonkawego kawałka plastiku z numerkiem!Przyglądam sie,obracam w rękach i
                                                    nagle sygnal telefonu:sms od Reni"jesteśmy nad Morskim Okiem,jest
                                                    cudownie!".Prawie slysze Jej glos i widze rozesmiana,szczesliwa buzie.Wiec
                                                    szybka decyzja i sms do nich:"Oblewamy moja emeryture.Robie ciepla
                                                    kolacje,winko czeka".Za chwile,chyba od Dankarolki-ze siwtnie,potem od
                                                    Kristy,ze wraca wczesniej.cd.nastapi,bo przyszla kolezanka.
                                                  • ania091951 Re: ja czytam! 06.10.06, 17:01
                                                    Ja czytam i prosze o cd
                                                  • mania1119 Re: ja czytam! 06.10.06, 19:53
                                                    Bardzo sie ciesze!Widzisz,Krysiu!
                                                    Nie minelo wiele czasu,akurat zdazylam przygotowac male co-nieco dla
                                                    gosci,kiedy nagle wchodzi Krista z donica przepieknych jesiennych złocieni-po
                                                    prostu ogromna kula kwiatow- od dziewczyn.Od razu wszystko przede mna wydalo mi
                                                    sie fajne,wesole i bardzo,bardzo wiele obiecujace.Przegadalysmy do przyjscia
                                                    Danusi i Reni-zyczenia,gratulacje a potem winko,jedzonko (chwalily moja
                                                    zapiekanke,nawet Krysia tez),i bylo pogodnie,radosnie,gadulsko i w ogole
                                                    swietnie.
                                                    A na drugi dzien przyjechala Maladanka!
                                                    ________________________________
                                                    Wraz z wiedzą przychodzi smutek.
                                                  • malwina52 ja tez:) 06.10.06, 21:30
                                                    i czuje zapach tej zapiekankismile
                                                    nie zawsze zostawiam slady po czytaniu
                                                    bo mam leniwe dni,
                                                    ale tak bywa ze czesciej czytam niz pisze
                                                    i nie daruje sobie zadnej relacji
                                                    i byloby smutno i tajemniczo gdybyscie
                                                    nie pisnely slowka o wrazeniach ze spotkania
                                                  • regine Re: Nie ważne, czy ktoś czyta, czy nie. 06.10.06, 21:40
                                                    Nie interesuje mnie, zupełnie, to czy ktoś czyta czy nie.
                                                    Po prostu piszę tu, bo czuję taką potrzebę i traktuję to jako wspomnienie.
                                                    I tu, te wspomniena zapisuję. Bardzo mi zresztą przyjemne, że mogę to tu
                                                    zrobić. Nie oczekuję odpowiedzi, wpisów i pochwał w tylu, "och" i "ach". Po
                                                    prostu traktuję to jako pamiętnik ze zlotu. A, że nie ma komentarzy ? Cóż nie
                                                    zawsze czytając czyjeś wpisy, zostawiamy tam swoje komentarze. Więc Krytynko,
                                                    darujmy sobie. Być może czytające to osoby, nie mogą nam odpisać. Nie były tam
                                                    z nami, nie wiedzą jak się czułyśmy, co widziałyśmy. Traktujmy to nasze
                                                    pisanie, jako piękne wspomnienia. I nie oczekujmy na poklask. Niejednej osobie
                                                    może być smutno z tego powodu, że nie mogła być z nami Tam i Wtedy. Nie każdy
                                                    mógł pojechać. Może stąd brak wpisów.... ?
                                                    Będę dalej pisać i opisywać bez względu, czy ktoś czyta, czy nie. Bo jestem tu,
                                                    na tym forum nie tylko dla innych, jestem tu, bo czuję taką potrzebę.
                                                    Więc do roboty się bierz i Ty. Danuśka będzie pisać po Morskim Oku. Nie było
                                                    jej z nami więc nie wie jak było. Dankarolka odcięta jest od komputera. Więc ?
                                                    Głowa do góry. Ja nie widzę tu żadnego problemu smile))
                                                  • malwina52 Re: Nie ważne, czy ktoś czyta, czy nie. 06.10.06, 21:51
                                                    piszcie dziewczyny! niech wiem czego Wam tak zazdroscilamsmile
                                                    a i szlaki odnowie i ochoty moze nabiore smile
                                                  • krista57 Re: hi!hi! 06.10.06, 21:51
                                                    Szkoda,ze nie zauważyłas prowokacjismile)
                                                  • e-baba Pisać nam tu, pisać, pisać 06.10.06, 22:59
                                                    Krista, a co to za wpuszczanie w maliny? I to o tej porze roku?
                                                    Ludziska sobie spokojnie czytają (aczkolwiek zębami zgrzytając z zazdrości, że
                                                    ich tam nie było), ciekawi wrażeń z gór wysokich i usiłując między wierszami
                                                    wyczytać tematy nocnych rozmów Polek w Zakopanem - a tu jakieś podejrzenia
                                                    niecne, jakieś zarzuty o brak zainteresowania i inne takie.. No, no, to my
                                                    tutaj nawet pociągi śledziłysmy, które Was tam wiozły, a później ile to my
                                                    trasami Waszymi kilometrów przeszłyśmy?
                                                    Nie gadać więc nam tu głupot, tylko pisać, pisać, pisać.
                                                  • natla Re: ..i tak nikt tego nie czyta.. 06.10.06, 23:14
                                                    Krista, zakopiańskie ciśnienie Ci zaszkodziło? Jak to nikt nie
                                                    czyta...Gwarantuję, że wiele osób, tylko nie komentują.
                                                    Oczywiście jak skończycie sprawozdanie, to opracuję je i umieszczę w "Naszej
                                                    książce".
                                                    Sagi , Tobie też wiele jestem w tej materii winna, ale czy uda mi się pozbierać
                                                    Cię "do kupy"? E W każdyn razie spróbuję. Na mur. smile
                                                  • del.wa.57 Re: Ja tez czytam... 06.10.06, 23:37
                                                    Krista nie kombinuj tylko pisz leniuchu jedensmile)
                                                    Pewnie,że Wam zazdroszczę takich przygód i spotkań i chetnie czytam.
                                                    Do roboty Krista!!
                                                  • natla Re: Ja tez czytam... 06.10.06, 23:41
                                                    Krista do roboty? Do pisania? Delwa, to nie jest możliwe. Będzie kombnowała jak
                                                    koń pod górę, zeby sie wymigać wink))
                                                  • regine Re: Ona już śpi :) 06.10.06, 23:50
                                                    Swoje zrobiła, rozruszała towarzystwo. Jutro wkleję o Mordskim Oku, tak jak to
                                                    obiecałam. Zwłaszcza Mani, że będzie czekała na moje sprawozdanie. Później
                                                    przekażę "pałeczkę" Małejdanusi. Ona to zrobi o niebo lepiej niż ja. Zna każdy
                                                    kamyk i drzewo w Tatrach. A jak patrzyła na Zawrat i Rysy. To trzeba było
                                                    zobaczyć. Cała twarz jej promieniała. Tak kochać góry, pomimo wszystkiego, nie
                                                    każdy potrafi. Ale "zaszczepiła" i mnie. W przyszłym roku jadę, nie daruję. Tam
                                                    jest zbyt pięknie, żeby, puki zdrowie dopisuje nie pojechać. Zbyt pięknie...
                                                    Coś w tym jest, że nie mogę obrazu Tatr, wymazać z pamięci. Ciągle widzę,
                                                    wszystko i bardzo dokładnie...smile)
                                                  • mania1119 Re: Ja tez czytam... 07.10.06, 00:00
                                                    No i juz kombinuje.Ja jeszcze tylko dodam,ze zlocienie rozkwitly jeszcze
                                                    bardziej i sa cudowne.
                                                    A co mnie bardzo bawilo:otoz moja suczka uparła sie,zeby Ciotke Kriste
                                                    spacyfikowac i przeciagnac na swoja strone.Wszystkie pozostale
                                                    ciocie,wiadomo,"psiary",od razu buzi,przytulanie,komplementy.Dankarol ze dwie
                                                    godziny bohatersko znosila zabawe z piszczaca zabawka--a Krysia-oganiala sie
                                                    jak od muchy wink)).No ale trafila kosa na kamien.Widac dla jamniora takie
                                                    trudne do zdobycia twierdze to prawdziwe wyzwanie.Malutka radosnie witala sie z
                                                    wszystkimi i znowu "z łapami" do Kristy.No i w końcu twierdza padła i na koniec
                                                    uslyszalysmy:" no doooobra,mozesz przyjechac z psem!"
                                                    Ja cie....!To bylo cos!
                                                  • del.wa.57 Re: Ja tez czytam... 07.10.06, 00:22
                                                    Natla,żyć Kryście nie damy,musi napisac cos od siebie,nie ma,ze to czy
                                                    tamto,Krista do pisania marsz!!! biegusiem leniwcusmile))
                                                  • mania1119 Re: Ja tez czytam... 07.10.06, 00:46
                                                    bedzie kluczyć,oj,będzie...
                                                  • takanietaka I ja czytam 07.10.06, 01:00
                                                    oczywiście że czytamy.I czekamy na dalszy ciąg.......!!!
                                                    * nigdy nic nie wiadomosmile **
                                                  • tofika Re: I ja czytam 07.10.06, 10:34
                                                    Czytam i dziekuje , czytam i czekam na nastepne
                                                    pracowite forumianeczki zlotu" Zakopanego..."
                                                    to ogromna radopsc czytac wasze wrazenia, odczucia.. itd itp... ogladac
                                                    zdjecia, jestem jeszcze w trakcie nadrabiania zaleglosci co bylo wyzej wyzej ..
                                                    w trakcie pobytu .. oj super i juzsmile
                                                  • regine Re: Jeszcze środa wieczór. 07.10.06, 19:52
                                                    Wrócę na chwilę jeszcze do środy, do wieczoru.
                                                    Jesteśmy na kwaterze już we trzy ja, Krystyna i Dankarolka.
                                                    Danutka, tak czułam, była troszkę wieczorem zagubiona wśród nas.
                                                    Siedziała obserwując mnie i Krystynkę. My, jak dwie stare znajome, ciągle
                                                    gadające, pytające i śmiejące się. Danutka spokojna, cicha, układna,
                                                    obserwująca nas . Nie wiedziała jakie jesteśmy w rzeczywistości, cóż znaczy
                                                    zdjęcie i jedna rozmowa telefoniczna. Krystynkę też znała tylko z GG i e-maili.
                                                    Ale szybko przełamałyśmy pierwsze lody, zagadując z Krystyną Danutkę na amen.
                                                    Nie miała biedna szans. Za spokojna osoba. Skołowana, pełna wrażeń, poznane 3
                                                    nowe twarze z forum, całą noc przewracała się z boku na bok. Nie mogła zasnąć.
                                                    Ale i ona rozgadała się, już rano dała znać , ze też jest gadułą smileA do tego
                                                    przydatną, bo zna trochę góry, wie co i gdzie. Nie to co my panie z nizin...
                                                    Cóż nic nas nie dzieli, a prawie wszystko łączy.
                                                    Zwłasza, że mamy wędrować po górach a nie spędzać czas na kanapie.
                                                    Taki był cel 5 osoboweg Zlotu z Forum Piędziesięciolatki.
                                                    Poznajemy góry i siebie na szlaku !!!
                                                    Koniec obserwacji, gadania. Szybka kolacja, prysznic i czas do łóżek. Jutro
                                                    czeka nas nie lada wyprawa. Nie wiem jak się obie z Krystynką bedziemy rano
                                                    czuły. Dzisiejszy dzień dał nam nieźle w kość. Może jutro będą bóle nóg, które
                                                    nie pozwolą na zbyt wiele ?
                                                    Bo trochę zaszalałyśmy wczoraj z tym szukaniem Doliny Białego smile
                                                    Ale przezorna Mania daje nam na noc aspirynę.Tak na wszelki wypadek...smile

                                                  • regine Re:CZWARTEK - MORSKIE OKO 07.10.06, 20:52
                                                    Rano wita nas przepiękna, prawie letnia pogoda. Nie ma śladu po wczorajszym
                                                    deszczu i mgle. Słońce wręcz zaprasza na zaplanowaną wędrówkę. Żadnych bóli
                                                    mięśni, pęcherzy na stopach i innych dolegliwości. Pełne entuzjazmu z
                                                    uśmiechami, plecakami, kanapkami, piciem i czekoladą, wyruszamy do busa-a,
                                                    który ma nas dowieźć z Zakopanego do Polanicy. Jedziemy. Podróż niezbyt długa,
                                                    pogoda przepiękna. Jesteśmy w Polanicy. Kolejka, przy wejściu na szlak bardzo
                                                    długa. Masa autokarów, będzie tłoczno nad Morskim Okiem. Nie lubię tłumów.
                                                    Bilety w kieszeń i raźno ruszamy w drogę, jazda wozem konnym to nie dla nas, po
                                                    pierwsze mamy spokojne podziwiać widoki, napawać się pięknem gór w barwach
                                                    jesienia nie jechać z 15 osobową gadającą głośno grupą i nic nie widzieć i nie
                                                    słyszeć. Wozy są załadowane do granic możliwości, podwożą turystów za 30-40
                                                    złotych. Kasę postanawiamy wydać na co innego. Ruszamy. Droga niezbyt
                                                    turystyczna, tak mi się wydaje, sam asfalt. Spodziewałam się czegoś
                                                    innego. Trudno, idą wszyscy, więc i my również, ciągle pod górę. Las po obu
                                                    stronach daje troszkę cienia i chłodu. Ciągle pod górę, gdzieś po lewej stronie
                                                    drogi w dole szumi strumień, to Rybi Potok, który będzie nam towarzyszł prawie
                                                    całą drogę. Nad nim wspaniałe szczyty, to chyba Żabia Grań.
                                                    Po prawej mikrusi potoczek, nad nim kępki żółtych kaczeńców, wiosenny widoczek.
                                                    Wyżej wśród skał, mchu i paproci dojrzewające w słońcu czerwone borówki.
                                                    Przepiękny widoczek. Stoimy i patrzymy z Danutką zachwycone smile
                                                    Mienią się w słońcu zbcza gór przepięknie. Zieleń, od seledynu, po mocny
                                                    ciemny, prawie czarny kolor. Żółte zbocza aż rażą blaskiem w oczy. Drzewa
                                                    liściaste (chyba buki), rozświetlają na czerwono i pomarańczowo kępy
                                                    kosodrzewiny. Już dawno nie widziałam takich pięknych i tak różnorodnych
                                                    kolorów. A nad tym wszystkim, coraz grożniejsze szczyt Tatr.
                                                    Krystynka robi zdjęcia, sprawdza, czy dobrze wyszły.
                                                    Wszystkie są piękne, tak jak i wszystko wokół.
                                                    Gdzieś w połowie trasy, krótki odpoczynek. Do Morskiego Oka już niedaleko,
                                                    tylko 3-4 kilometry. Musimy odpocząć. W oddali górskie szczyty, pokazują nam
                                                    swoją groźną minę, to chowając się w chmurach to wyglądając spoza nich. Jakby
                                                    się nas pytałały czy damy im radę ? Wstyd byłoby nie iść. Asfaltówwką, tak jak
                                                    już pisałam do Morskiego Oka idą tłumy, rodzice z małymi dziećmi w wózkach,
                                                    inwalidzi o kulach z bezwładem nóg, ludzie jeszcze starsi od nas. Po krótkim
                                                    popasiie i rozbieraniu się z ciepłych rzeczy, bo jest wprost upał dochodzimy do
                                                    Morskiego Oka. Jeszcze o nie widać. Ale nad nim górują, widocze już z oddali
                                                    Mięguszowieckie Szczyty, Czarny i Pośredni. To one wychylały swe wierzchołki
                                                    spoza chmur. Teraz widać je jak na dłoni, są wyraziste i groźne. Gdzieniegdzie
                                                    widać wielkie plamy śniegu.
                                                    Dochodzimy do schroniska przy Morskim Oku. Wszędzie pełno ludzi, nie można
                                                    spokojnie popatrzeć na taflę wody. Kolor swój znienia pod wpływem słońca,
                                                    odbijających się gór, świerków i głazów w mim leżących. Wody jest gładka,
                                                    zielona, żółtawa, i przeźroczysta. Jest bardzo czysta, widać pływające w niej
                                                    pstrągi. Moczymy dłonie w tym zachwycającym, największym powierzchniowo i
                                                    najpiękniejszym jezorze tatrzańskim. W oddali nad Morskim Okiem czuwa Mnich,
                                                    którego cień kładzie się na zbocze gór. Widzę go po raz pierwszy w życiu. Ale
                                                    wiedziałam, że to Mnich. Skąd wiedziałam ? Nie wiem, po prostu
                                                    charakterystyczna góra. po lewej stronie widać szczyty Rusów. oj wysokie są,
                                                    troszkę mnie przerażają, Są takie zimne... Wchodzimy do schroniska po kawę.
                                                    Trzeba coś zjeść i odpocząć. Może tłumy przerzedzą się i będzie można spokojnie
                                                    popatrzeć na to cudne zjawisko. Po raz pierwszy tu jestem. Zachwyca więc mnie
                                                    wszystko. Krystynka i Danutka też sią pod wielkim wrażeniem. Pijemy kawę,
                                                    zjadamy kanapki i oczywiście szarlotkę. Wszystko to przed schroniskiem, ciągle
                                                    patrząc na przecudne, jednak groźnie wyglądające szczyty. Aby w pamięci zostało
                                                    z tych widoków jak najwięcej. Patrzymy na Morskie Oko i góry dookoła. Tłum się
                                                    przerzedza. Może i nam uda się popatrzeć na te cuda w ciszy i spokoju. Bez
                                                    krzyku, nawoływań, głośnych rozmów. Echo niesie wszelkie odgłosy, odbijają się
                                                    od gór i "biją" w uszy z jeszcze większym natężeniem. Ale niektórym to nie
                                                    przeszkadza. Są nad Morskim Okiem, zażywają kąpieli słonecznej i co tam góry i
                                                    cisza....Mają to gdzieś. Jakaś nerwowa się robię. Bo im wyżej wchodzę w góry,
                                                    tym bardziej potrzebuję skupienia, ciszy.Choć we trzy rozmawiamy, ale narzucamy
                                                    sobie jakiś taki dziwny sposób mówienia. Rozmawiamy prawie szeptem. Czyżby
                                                    widok gór nas przytłaczał ?
                                                  • regine Re:Czwartek -Czarny Staw pod Rysami 07.10.06, 20:53
                                                    Będzie za chwileczkę.
                                                  • malwina52 Re:Czwartek -Czarny Staw pod Rysami 07.10.06, 21:01
                                                    melduje ze czytalam i dawaj Renia ten czwarteksmile
                                                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re:Czwartek -Czarny Staw pod Rysami 07.10.06, 21:06
                                                    regine napisała:

                                                    > Będzie za chwileczkę.
                                                    Ale jak piszesz " czwartek " - to napisz, kiedy był ten czwartek.
                                                    To znaczy napisz po prostu raz datę w tytule wątku.
                                                    Bo np. ja czytając - nie wiem zupełnie, kiedy to się działo.
                                                    Wy same wiecie - ale ja nie .
                                                    A przecież piszecie to nie dla siebie, ale i chyba dla osób, które wskoczą w
                                                    ten watek nagle, tak jak ja, nieprzymierzając.
                                                    Chyba, że może piszecie to wyłacznie i tylko same dla siebie ?
                                                    A czyta sie to superowo !
                                                    jednak miło by było wiedzieć, czy sprawy działy się tydzień, dwa, trzy tygodnie
                                                    temy - czy rok temu.
                                                  • natla Padalcu jeden..... 07.10.06, 21:14
                                                    ......wszystkie daty są w tym wątku na początku wink)))))))))))
                                                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Padalcu jeden..... 07.10.06, 21:29
                                                    natla napisała:

                                                    > ......wszystkie daty są w tym wątku na początku wink)))))))))))

                                                    moze i są. - a nawet są napewno.
                                                    Ale nie wszyscy czytaja wszystko i nie zawsze czyta się od poczoątku.
                                                    I co komu szkodzi napisać w rubryce TEMAT - np:..05.X.2006 czwartek ....
                                                    zamiast gołe słowo " czwartek ".
                                                  • regine Re:Czwartek -Morskie Oko 07.10.06, 21:21
                                                    KOREKTA.
                                                    Ma być PALENICA- a nie Polanica.
                                                    PALENICA, to było to miejsce, gdzie wysiadłyśmy z busika.
                                                  • regine Re:Czwartek -Morskie Oko- 21 WRZEŚNIA 07.10.06, 21:24
                                                    Przepraszam. Zapomniałam umieścić. Ale wcześniej, czyli niżej Padalcu, jest
                                                    wszystko wyłuszczone smile)
                                                  • regine Re:ZLOT- ZAKOPANE 19-26 WRZEŚNA 2006 ROKU 07.10.06, 21:36
                                                    OPISUJĘ DZIEŃ PO DNIU. OD WRORKU, JAK WYRUSZYŁAM W PODRÓŻ, DO WTORKU, JAK JĄ
                                                    ZAKOŃCZYŁAM. CZYLI CAŁY TYDZIEŃ, DZIEŃ PO DNIU.
                                                    Przepraszam włączyłam sobie duże literki. Proszę nie myśleć, że krzyczę smile)
                                                    BYŁ TO PLANOWANY OD KILKU MIESIĘCY, ZLOT PIĘDZIESIĘCIOLATKÓW, INFORMACJE BYŁY
                                                    TU, NA FORUM. ZGŁOSIŁO SIĘ 5 PAŃ, W TYM JEDNA FURMOWICZKA Z ZAKOPANEGO.
                                                    Krista57- Szczecin, Dankarolka - Kraków, Maladanka - Gorlice, Mania1119 z
                                                    Zakopanego i Regine - Ożarów Maz. Natla z różnych przyczyn, pomimo, że bardzo
                                                    chciała. Nie dojechała. Ale i tak spotkałyśmy się we trzy w Katowicach.
                                                    Cała przyjemność była po mojej stronie - Adminko smile)
                                                  • regine Re:Czwartek-21.IX.06.Czarny Staw pod Rysami 08.10.06, 00:05
                                                    Czwartek- 21 września 2006 - Czarny Staw pod Rysami.
                                                    Długo chodzimy brzegiem Morskiego Oka, nie wiemy na co patrzeć. Czy na szczyty
                                                    i lasy wokół jeziora, które kładą swój cień na jego taflę, czy na wodę mieniącą
                                                    się wszystkimi odcieniami zieleni i błękitu, czy na pstrągi i skały w wodzie.
                                                    Przedziwny i jakże piękny widok. Gdy snułyśmy plany w środę wieczorem u Mani,
                                                    co do Morskiego Oka i Czarnego Stawu. Mania podpowiedziała nam, że możemy
                                                    obejść staw, idąc w prawo jego brzegiem, do jakiejś 3/5. Lub pójść w lewo i na
                                                    wysokości 2/5, w linii brzegowej, wspiąć się nad Czarny Staw nad Morskim Okiem,
                                                    tz. Czarny Staw pod Rysami. Takie dwie nazwy funkcjonują wśród przewodników.
                                                    Obie z Danutką podejmujemy decyzję, idziemy. Krystynka jest w rozterce. Boi
                                                    się, że nie da rady, cóż po wczorajszym dniu i dzisiejszych ponad 10 km. pieszo
                                                    nie czuje się na siłach. Chociaż próbuje z nami się wspinać. Nie daje rady,
                                                    niestety. Zawraca do Morskiego Oka, ma go obejść tą dłuższą trasą i robić
                                                    zdjęcia. Wiem, jak się czuła, bo "mój" gorszy dzień też nastąpił. Jak głosi
                                                    napis na szlaku, podejście do Czarnego Stawu, ma nam zająć tylko 30 minut. Nie
                                                    wiem dla kogo ta informacja, ale nie jest miarodajną dla nas. Tego już jestem
                                                    pewna. Wspinamy się szlakiem w górę, jest ciężko. Po każdych 10 krokach
                                                    odpoczywamy. Ja ciągle odwracam się i patrzę na Morskie Oko. Jest przepiękne.
                                                    Mnich kładzie coraz większy cień na zbocze góry i jezioro. Cały zakapturzony,
                                                    teraz widać to jak na dłoni.
                                                    Danutka pnie się za mną. Sapiemy, w uszach czuję puls. Przełykam kilka razy
                                                    ślinę, to dobrze robi na zmianę ciśnienia. Jest strasznie gorąco, obie mamy
                                                    uszy i policzki czerwone ze zmęczenia.
                                                    Sapiemy, zlane potem, zmęczone.... Ale powoli pniemy się wciąż pod górę. Krysi
                                                    już nie widać. W dole jest tylko Morskie Oko, od którego nie można oderwać
                                                    wzroku. A musimy uważać, bo duża część osób już schodzi od Czarnego Stawu. Na
                                                    górskim szlaku jest ciasnawo, zwłaszcza gdy szkolna młodzież skacze jak kozice
                                                    po kamieniach. Nie zwracają wogóle uwagi, że w każdej chwili może się ktoś
                                                    potknąć i całą masę ludzi, jak lawina pociągnie w dół. Co za bezmyślność i
                                                    beztroska...
                                                    Jesteśmy w połowie drogi. Dłuższy postój. Schodzimy na bok, ze szlaku, dając
                                                    możliwość swobodnego zejścia tym z góry, popijamy wodę.
                                                    Wąski ten szlak. Ale przed nami widzimy rodzinkę, spotkaną na dole. Była ich
                                                    trója, babcia, dziadek i wnusia, taka jak moja, z 5 latek. Na dole Krystynka
                                                    nawet zaczęła z nimi rozmowę. Tu jest ich dwójka, babcia zrezygnowała ze
                                                    wspinaczki. A wnusia dziarskimi kroczkami, leciutko wspina się do Czarnego
                                                    Stawu. Dziadek, tak jak i my obie został w tyle. Ot młodość...smile. Patrzę z
                                                    podziwem na tą dziewczynkę. Uśmiecham się i mówię do Danutki, że tak jak bym
                                                    widziała swoją wnusię. Ruszamy za nimi, coraz ciężej iść. Dzwoni telefon. Myślę
                                                    Adminka czuwa... smile Nie, to dzwoni nasza Toficzka, pyta gdzie jesteśmy, jak się
                                                    czujemy. Dobrze ją słychać, cóż dochodzimy do 1580 m n.p.m. Cieszy się bardzo,
                                                    że się wspinamy, że jesteśmy w takiej kondycji smile))Z radości pomyliła nazwy
                                                    stawów. Bo później czytałam jej wpis u Mani, napisała, że podchodzimy do Pięciu
                                                    Stawów. Nic to, i tak nie liczyłam, że gdziekolwiek wejdę. Zobacz Reniu, mówi
                                                    Danusia, już widać krzyż, już niedaleko. Pokazuje mi ręką, że to już tam. Tak,
                                                    dobrze jej mówić, ledwo dyszę. Ale powoli wspięłyśmy się. Zajęło mam to około
                                                    godziny. Stanęłam jak wryta, bo nie widzę wody. Jestem nad stawem a gdzie
                                                    woda...? Co jest ???
                                                    Tak, nie widać wody, cienie Niżnych Rysów i najwyższa ściana Tatr Polskich,
                                                    Kazalnica, kładą się cieniem wielkim na taflę Czarnego Stawu. Już wiem dlaczego
                                                    nie widzę wody. Nawet jednej malutkiej fali nie widać. Jest bardzo spokojnie,
                                                    bezwietrznie i jeszcze ciepło. Choć jak patrzę na Rysy, na postrzępione granie
                                                    innych górskich szczytów okalających Czarny Stwaw, nie dziwwię się tej nazwie.
                                                    Ich metaliczna, grafitowy kolor, czyni wodę na czarną prawie. Podchodzimy do
                                                    brzegu, który już widzę. Woda jest krystalicznie czysta i bardzo zimna. Moczymy
                                                    dłonie, przysiadamy na chwilę na kamieniu. Napawamy się się widokiem tych
                                                    pięknych, ale jakże groźnych Tatr.
                                                    Z dołu, tego się tak nie odczuwa. Trzeba być tam wysoko, aby poczuć, czym jest
                                                    góra...Po przeciwnej stronie Czarnego Stawu, u podnóża Żabiej Turni
                                                    Mięguszowieckiej, widzimy poruszające się ludziki. Są, jak zapałeczki. Nie
                                                    dziwię się, Czarny Staw ma 20,5 h powierzchni. Ogromny obszar.
                                                    Dzwoni Krystynka, pyta jak długo zajmnie nam zejście. Odpowiadamy, że około
                                                    godziny. Krystynka zostawia nas, na dole robi się zimno, jedzie do Mani. Tam
                                                    będzie na nas czekać. Przytomniejemy, czas schodzić. Choć żal wielki, że to
                                                    było tak krótko. Bo było pięknie...Popłakałyśmy sobie z Danutką, z radości, że
                                                    dałyśmy radę, że dotarłyśmy aż tu...Do Czarnego Stawu, pod same Rysy, które
                                                    wydawało by się, że są na wyciągnięcie ręki..Tak, ja, która nigdy nie chodziłam
                                                    po górach, po piędziesiątce zaczynam zdobywać szczyty. Nie mogę uwierzyć, że to
                                                    ja, że sama, że niosła mnie radość ta, która gdy to piszę jeszcze jest we mnie.
                                                    Koniec o sobie, o tym co czułam.
                                                    Schodzimy. I tak jak już gdzieś wcześniej pisałam, z wejściem nie ma
                                                    specjalnych problemów. Schodzenie jest strasznie męczące. Stawy skokowe są
                                                    bardzo przeciążane, kozicami już nie będziemy, żadnych sportów, poza spacerem
                                                    nie uprawiamy. Jest ciężko, tym bardziej, że zaczyna schodzić za nami młodzież
                                                    od której zajeżdza piwskiem. Danutka zdążyła uskoczyć na czas i przytrzymać się
                                                    skały, bo beztroski młodzieniec zatoczył się wręcz na nią. Przepuściłyśmy
                                                    towarzystwo. Powoli, powoli zeszłyśmy do Morskiego Oka. Jeszcze moment patrzymy
                                                    na to piękne górskie jezioro. Chwila zadumy...Ubieramy ciepłe kurtki i
                                                    marszowwym krokiem z uśmiechem na twarzy schdzimy do Palenicy. Oj, długa droga
                                                    przed nami. Dziś licznik "wybił" ponad 20 kilometrów, może więcej...Nie ważne.
                                                    Ważne, że zdobyłyśmy to co zdawałoby się już nie do zdobycia dla nas.
                                                    Mania czeka na nas ze smakowitą zapiekanką i winem. Wszak została pełnoprawną
                                                    emerytką. Ma zieloną legitymację. Wino, zapiekanka i zmęczenie robi swoje.
                                                    Jeszcze kilka głasków dla Malutkiej. Chwila rozmowy i czas rozejść się...
                                                    Niestety, dochodzi już 21:00. Miło było, bardzo u Mani. Wychodzimy zadowolone .
                                                    Plan wykonany w 100%. Krysia za nas pamiętała o kwiatach dla nowej emerytki.
                                                    Miło, że pomyślała. Wracamy na kwaterę po drodze chyba całe Zakopane słyszało,
                                                    co to był za dzień smile. Jutro przyjeżdza Maleństwo. Już zaplanowała co i jak.
                                                    Szybko się myjemy, potem jeszcze popijamy herbatkę, przeżywamy jeszcze raz
                                                    swoje wyczyny ale już przy zgasznym świetle w łóżkach.
                                                    Dobranoc. Jutro już piątek. Maleństwo zaplanowało szlak :Kuźnice, przez Boczeń -
                                                    Skupniów Upłaz do Schroniska na Hali Gąsienicowej z Hali do Czarnego Stawu
                                                    Gąsienicowego - 1620 m. i powrót. Czyli pniemy się coraz wyżej... Czy tak
                                                    będzie. Zobaczymy.
                                                    Dziękuję smile
                                                  • del.wa.57 Re:ZLOT- ZAKOPANE 19-26 WRZEŚNA 2006 ROKU 08.10.06, 00:09
                                                    To były piękne dni,niezapomniane dni,jak w piosence i napewno żadna z Was tego
                                                    nie zapomni,oby takich spotkań więcej byłosmile
                                                  • regine Re:ZLOT- ZAKOPANE 19-26 WRZEŚNA 2006 ROKU 08.10.06, 00:22
                                                    To jeszcze nie koniec naszych wyczynów, Helenko smile)
                                                    Zobaczysz jutro. Zaznaczam, nie było żadnego stękania, utyskiwania na
                                                    cokolwiek...Wygodne buty, plecak + humor = I MOŻEMY WSZYSTKO !!!
                                                    Nawet zdobywać to co nie do zdobycia.
                                                    TERAZ JUŻ MOŻEMY !!!
                                                    A jeszcze kilka miesięcy temu, nie wierrzyłabym w takie "bajki"...smile
                                                    Co patrafią panie po piędziesiątce, już wiem.
                                                    Może faktycznie przekraczając półwiecze zaczynamy żyć od nowa...?
                                                  • del.wa.57 Re:ZLOT- ZAKOPANE 19-26 WRZEŚNA 2006 ROKU 08.10.06, 00:31
                                                    Przecież nie /głupi/to powiedział,że życie zaczyna się po 50-tce,podpisuję się
                                                    pod tym obiema łapkami Reniusmile)))))
                                                  • maladanka Re. 22.09.2006 - piątek 08.10.06, 23:43
                                                    No to teraz i ja się dołączę smile
                                                    Komitet powitalny odebrał mnie z autobusu prawie przed 11.oo - mało ze skóry
                                                    nie wyskoczyłam, pogoda jak w lecie, juz powinnysmy wracac z trasy, a ja
                                                    jeszcze nie dojechałam. No ale jestem, kłusujemy do Mani,żeby zostawić
                                                    bagaż,szkoda czasu aby na kwaterę iśc, a do Mani bliżej,błyskawiczna
                                                    przebieranka w buty turystyczne,mały plecak, kije do garści i pobłogosławione
                                                    przez Manię siadamy do busika - jedziemy do Kuźnic - i stamtąd wyruszamy.
                                                    W planie dojście do Hali Gąsienicowej - tam jest piekna panorama Tatr,a
                                                    następnie do Czarnego Stawu Gąsienicowego i może nawet przejście przez Karb
                                                    Kościelca?
                                                    Idziemy najpierw cieniem-lasem niebieskim szlakiem przez Boczań i właściwie to
                                                    idziemy tyłem - jest doskonała widoczność, a z grani Boczania widać całe
                                                    Zakopane i okolice i z drugiej strony masyw Giewontu,Czerwone Wierchy, w dół
                                                    zaś Dolina Jaworzynki - głowa się kręci na szyi i nie wiadomo czy patrzec do
                                                    tyłu czy do przodu. Na szlaku mijamy pojedyńcze osoby, słońce grzeje jak w
                                                    lecie.Kwitną goryczki, napotykamy dziewięciosiły, przytulamy się do pachnącej
                                                    kosodrzewiny. Mam ze sobą ukochane mapki pana Edwarda Moskały. Na nich jak na
                                                    obrazku mamy wszystko pieknie wyrysowane.
                                                    Dziewczyny idą jak burza, ja musze robic 3 kroki na ich 1, ale cóż...mam nóżki
                                                    jak u kaczuszki smile
                                                    Tatry w pełnej krasie - chyba takiej widoczności nie miałam nigdy!
                                                    Prawie nie odpoczywamy - tylko małe postoje dla cieszenia się widokami i
                                                    robienia zdjęć, czaimy się na młodych panów, na których rzucamy się z tekstem -
                                                    proszę nam zrobić zdjęcie! - jeśli Krista powie już, to znaczy że już!
                                                    I tak dochodzimy do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Nie wiem już
                                                    który raz tu jestem, ale zawsze i wciąż cieszę się tak samo,że znowu dotarłam i
                                                    widzę pasmo Granatów, Zawrat,Swinicę,odpoczywający od tłumów Kasprowy
                                                    Wierch /kolejka w remoncie/,a nabożeństwem mnie zawsze przejmuje masyw
                                                    Kościelca.To mój Mont Ewerest - nie pozwala mi się zdobyć, choć często byłam o
                                                    minuty od szczytu.
                                                    Forumki moje usmiechy mają jak na budyniu, dosłownie promyczki z nich
                                                    wychodzą.Natychmiast jak i pozostali turyści wyciągamy komórki i meldujemy,że
                                                    jesteśmy tu i teraz.Odpoczywamy, szarlotka,kanapki - wszystko w promieniach
                                                    słońca i z widokiem na niesamowitą panoramę gór.Ja się cieszę dodatkowo,że
                                                    dziewczyny dzielne,że zadowolone,że odbieramy na tych samych falach..
                                                    Czas w dalszą drogę - niedaleko,ok.30 minut jest Czarny Staw Gąsienicowy -
                                                    ja zawsze widziałam go szmaragdowo-zielony, byłam przy nim zwykle ok.10.oo
                                                    rano, a dzisiaj to już prawie 15.oo. Nie spieszymy się, trzeba iśc ostrożnie,
                                                    kamienie czasami są ruchome, jest wąsko, a wiele osób idzie w przeciwnym
                                                    kierunku. Wypatrujemy w przepaści kamienia pamiątkowego postawionego w
                                                    miejscu,gdzie zginął w lawinie Mieczysław Karłowicz. Taki wspaniały człowiek,
                                                    tyle po sobie zostawił, a żył tylko 31 lat. No i dochodzimy i
                                                    jest...rzeczywiście czarny staw! Cień Kościelca za który chowa się słońce
                                                    powoduje,że tafla jest jak granit. Za to Granaty jak oświetlone niesamowitymi
                                                    reflektorami.W pełnym blasku! Zapada decyzja,że jednak zrezygnujemy z podejścia
                                                    na Karb.To prawie 200m w pionie,zejdzie nam trochę bo podejście jest bardzo
                                                    męczące no i potem jeszcze ponad 2 godz.drogi powrotnej - a nogi już mocno
                                                    zmęczone - zostawiamy sobie tą trasę na następny zlot.
                                                    Z żalem,że "góry porzucić trzeba"...powoli zaczynamy iśc w stronę schroniska.
                                                    A góry zaczynają się nakrywać chmurkami,z rozświetlonych robią się
                                                    ciemne,groźne...Jeszcze herbatka przy schronisku,meldunki do Mani,że OK! i
                                                    dzielne forumki ruszają w drogę powrotną. Do Kuźnic docieramy o zmierzchu.W
                                                    Zakopanem słoneczko zachodzi wczesniej. Jedziemy do Mani po moje bagaże, zdać
                                                    relację z dnia, wytarmosić jamnisię itd..No i tak nam zeszło do niemal 23.oo -
                                                    spacer na kwaterę i powinno się spać, ale odchichotać swoje trzeba,prawda?
                                                    Ja zasnęłam pierwsza, więc nie wiem co się dalej działo smile
                                                  • regine Re: Re. 22.09.2006 - piątek 09.10.06, 00:01
                                                    Dzięki Danuś. Pięknie to zrobiłaś smile)
                                                    Bo i się tu wszystkie szczyty, które pokazywałaś, nazywałaś, pomyliły.
                                                    Oj, widziałam Twoją twarz, jak patrzyłaś na Zawrat, oj widziałam.
                                                    Z jakom zachwytem patrzyłaś. Cała twarz Ci promienniała aż oczy błyszczały ze
                                                    szczęścia. Siebie nie widziałaś. Stałam, patrzyłam i słuchałam. Wymieniałaś
                                                    nazwy szczytów, wzniesień, kotlin jak pacierz.
                                                    Jeszcze Cię widzę jak wskazujesz ręką, jak Ci promienieje szczęściem twarz.
                                                    Dziękuję Danusiu. Umiesz nie tylko pięknie pisać, ale i pokazać to piękno co
                                                    tkwi w górach. Zasiałaś ziarno we mnie. Może jeszcze nie raz ruszę z Tobą na
                                                    szlak... Bo góry są piękne i nie starzeją się. Tak jak i my na zlocie, na
                                                    szlaku. Sama radość nas niosła smile
                                                  • krista57 Re: Re. 22.09.2006 - piątek 09.10.06, 13:11
                                                    Nie wiem jakim cudem tak jak pisze Malenstwo nadawalysmy na jednych falach.
                                                    Przeciez jestesmy tak różnymi osobami .Kazda z nas to skrajnie inny charakter.
                                                    Nasza radosc ze wspólnego pobytu w Tatrach ogromna.Ja równiez muszę tam
                                                    wrócić,chociazby po to aby wejsc na Sarnią Skałę.....i Giewont.
                                                    Danusia zapakowała do plecaka literaturę,chciała nawet nad Czarnym Stawem
                                                    poczytac nam stosowne wiersze.Niestety,chciałysmy sie same napatrzec,napatrzec,zeby
                                                    to co widzimy na długo zostało w sercu...
                                                  • sledzik4 Re: Re. 22.09.2006 - piątek 09.10.06, 14:07
                                                    Fajna relacja Danuśka - dziękuję. smile
                                                    Już się zastanawiałem gdzie Ty się podziałaś, (zacząłem wyszukiwać wink ) a Ona
                                                    w moich ukochanych Tatrach gości. smile
                                                    --
                                                    my.magma-net.pl/
                                                    pozdrawiam - sledzik4
                                                  • mania1119 Re: Re. 22.09.2006 - piątek 09.10.06, 21:06
                                                    To fakt (co napisala Krista)-zupelnie rozne osobowosci,wlasciwie pierwszy raz w
                                                    bezposrednim kontakcie i to czetry -caly czas razem,24 godziny na dobe.I nie
                                                    pozabijalysmy sie!Macie pojecie?A nawet,z dnia na dzien robilysmy wrazenie
                                                    coraz bardziej zżytych!Trzeba powiedziec,ze Maladanka wnosi cos szalenie
                                                    jednoczącego w zespół.Z kolei Krakowska Danuśka-temat psy-nie do wyczerpania.W
                                                    ogole kazda swietna w swoim rodzaju.Ale dla mnie fenomenem bylo to,ze wlasciwie
                                                    bylo tak,jakbysmy sie cale zycie znaly,przyjaznily.Nad nami caly czas plywal
                                                    obłok TOLERANCJA!Bo przeciez ,nie ma cudow,kazda z nas jest indywidualnoscia.Ma
                                                    jakies cechy.Nie bylysmy grupka pieciu anielic,tylko zwykle baby,wlokące za
                                                    soba ogony swojego zycia,a umiejace nie wywijac nimi, kiedy (nie)trzeba.I to
                                                    bylo wspaniale!
                                                  • maladanka Re: Re. 23.09.2006 -sobota Dolina Chochołowska 09.10.06, 21:54
                                                    Budzi nas piękne słońce, dziś idziemy relaksowo, po równym, bez ekscesów, ale
                                                    najważniejsze,że idzie z nami Mania! Hurra!
                                                    Szybkie śniadanie, najpierw kawa oczywiście, kanapki,woda i już siedzimy w
                                                    busiku.Krótkie oczekiwanie na "Zieloną strzałę" to taki smieszny pojazd -
                                                    traktor ekologiczny - nie smrodzi i nie pyrczy,dwa wagoniki i prawie 5 km
                                                    asfaltu mamy z głowy, szkoda na to czasu.Przed nami rozległa Dolina
                                                    Chochołowska- idziemy powoli - słoneczko grzeje cudnie, głowa znowu się okręca,
                                                    szumi potok - barany pozbyrkują - łomatko,jak nam dobrze!
                                                    Turystów sporo, ale nie depczemy sobie po piętach. I tak mijamy
                                                    szałasy /zabytkowe już teraz - odnośna tabliczka o tym informuje/,potem bacówkę
                                                    sławną z odwiedzin papieża, do której na czas jego wizyty przydzielono
                                                    stosownego juhasa w kraciatej koszuli zaprasowanej w kanciki, który miał
                                                    słuchać oczywiście i opowiedzieć gdzie trzeba - co trzeba.
                                                    Przypomniała mi się atmosfera z dni, gdy papież miał własnie w tej dolinie w
                                                    schronisku spotkać się z Lechem Wałęsą.Dolina oczywiście była zamknięta, jacys
                                                    dziwni turyści się tylko snuli,szkoda gadać...Helikoptery wte i wewte
                                                    latały,obsługę schroniska zamknięto na strychu,ale i tak sobie poradzili i nie
                                                    pozwolili,żeby ze swoim Gazdą nie pogadać.
                                                    Tak sobie opowiadając i licząc barany dochodzimy do schroniska - mnie rwie na
                                                    Grzesia strasznie - zdrowy rozsądek Mani i ogromny upał jednak daje mi na
                                                    wstrzymanie. Siedzimy przed schroniskiem dość długo - łąki pachną, tak jest
                                                    pięknie...wracamy wolno - skręcamy na papieski szlak do kapliczki św.Jana - tu
                                                    wpisujemy się do książki pamiątkowej swoimi nickami forumowymi.
                                                    I wolno wracamy - szyja boli, zadzieramy głowy podziwiając Wołowiec,Rohacze za
                                                    którymi Słowacja.Niestety pomimo wstąpienia do Unii i niby to braku granic -
                                                    nie wolno chodzić po Tatrach tak,by nie martwić się granicą, a jedynie
                                                    korzystac ze szlaku. Wolno tylko na Rysach przekroczyć tą umowną linię dzielącą
                                                    nasze państwa.Przed nami majestatyczny Wierch Starorobociański. Wszędzie tam
                                                    byłam ale chciałoby się znowu i znowu...
                                                    Potok Chochołowski bulgocze,pora wsiadać do Zielonej Strzały - wracamy do
                                                    Zakopanego. Należał się dziewczynom dzień troszkę luźniejszy.
                                                    Rozdzielamy się z Manią, jemy obiad w drewnianym domku - pełna dowolność, każda
                                                    je na co ma ochotę- jedzenie tanie,smaczne, wracamy na kwaterę.
                                                    Troszkę oddechu, przebieramy się w cywilne,ceperskie ciuchy i gdzie
                                                    idziemy?...na Krupówki idziemy - oczywiście nie popuścimy Maji - gdy trochę
                                                    odpoczeła od nas, spotykamy się znowu pod gwiazdami,ja piję piwo, koleżanki
                                                    tuczące desery, Mała oblizuje słomki i gadamy...gadamy...
                                                  • sledzik4 Re: Re. 23.09.2006 -sobota Dolina Chochołowska 10.10.06, 10:39
                                                    maladanka napisała:
                                                    > Przed nami rozległa Dolina Chochołowska- idziemy powoli - słoneczko grzeje
                                                    cudnie, głowa znowu się okręca, szumi potok - barany pozbyrkują - łomatko,jak
                                                    nam dobrze!... <

                                                    Danuśka - nie dobijaj mnie. wink
                                                    Świetna relacja - dziękuję.
                                                  • regine Re: Re. 23.09.2006 -sobota Dolina Chochołowska 10.10.06, 10:52
                                                    Śledzik !! Ona Cię nie dobija, tymi widokami. Bo tak było pięknie przez cały
                                                    tydzień. "Łomatko i Łojcze, jak nam było dobrze, żebyś Ty wiedział smile))
                                                    Żałuj, że Cię z nami nie było smile))
                                                  • maladanka Re: Re. 24.09.2006 -sobota Dolina Kościeliska 10.10.06, 12:47
                                                    Tym razem idziemy do wg mnie najpiękniejszej i najciekawszej w Tatrach doliny –
                                                    do Doliny Kościelskiej.Jest różnorodna krajobrazowo,w dolnej i środkowej
                                                    części otaczają ją turnie i skalne grzbiety.Dolina ma 8km długości - a liczne
                                                    odgałęzienia i jaskinie pozwalają ciągle coś nowego w niej zobaczyć.Tradycyjnie
                                                    szybka kawa,szybkie śniadanko,kanapki do plecaka,woda,busik,wysiadamy,bilecik
                                                    do TPN dla rześkich emerytek zniżkowy ,idziemy!
                                                    Pogoda nadal cudo.Mijamy kapliczkę zbójnicką, a nas mijają liczne dorożki ze
                                                    swym niepowtarzalnym,ekologicznym zapaszkiem.Jest bacówka i tu się o mało nie
                                                    skręcam ze smiechu i żalu – jest w niej czysto do obrzydliwości,wszystko
                                                    wyszorowane,ułożone ,po prostu dekoracja teatralna. A w bacówce siedzą
                                                    wystrojeni jak dwie lale góral i góralka ,spuszczając głowy przed bijącymi ich
                                                    po oczach błyskami lamp z aparatów fotograficznych.Kirowa Woda czyli potem
                                                    Potok Kościeliski bulgocze i zachwyca kolorowymi kamieniami i zyciem
                                                    czepiającym się wszystkiego.Te kwiatuszki,mchy tak bardzo się starają
                                                    przetrwać.Woda lodowata pozwala co jakis czas schłodzic rogrzane ręce dzielnych
                                                    forumek.
                                                    Nie wstępujemy do Jaskini Mroźnej – tam jest ciemno,błotnisto,ponuro ,może
                                                    kiedy indziej.Uważnie wypatrujemy drogowskazu do Krakowa. Nie,nie do tego
                                                    prawdziwego, a do wąwozu o takiej nazwie. Tu zawsze jest chłodno, wilgotno i
                                                    pierwotnie.To właściwie jaskinia bez sufitu.Tu zwykle nie ma za wiele osób,
                                                    jest ta prawdziwa cisza i cudne powietrze.Wszystko jest omszałe,kamienie,głazy –
                                                    na szczycie ścian wąwozu nie wiadomo jakim cudem trzymają się drzewa,przez ich
                                                    listki delikatnie słoneczko prześwieca.To zupełnie inne Tatry niż widziałyśmy
                                                    do tej pory. Z przeciwnej strony jak kozica mknie pani w naszym wieku z mloda
                                                    dziewczyną.Pozdrawiamy się, zatrzymujemy na moment i dowiadujemy się,że szlak
                                                    dalej jest zamknięty. Posmutniałyśmy,ale drążę ,czy jest jakas konkretna
                                                    informacja,dlaczego szlak jest nieczynny.I tu się okazuje,że Gosię – bo tak ma
                                                    na imię napotkana turystka – zmyliła czerwona tablica zakazująca wstępu do
                                                    rezerwatu ścisłego, a szlak prowadzi nadal, ale po drabinie! Gosia w
                                                    międzyczasie już się dogadała,że jesteśmy forumki i bardzo się
                                                    ucieszyła.Włazimy po metalowej drabinie ,a nastepnie – uwaga! – po łańcuchach!
                                                    Szlak prowadzi po skale,gdzie są tylko wyślizgane miejsca na stopę i łańcuch do
                                                    przytrzymania się.Robienie zdjęć dzielnym taterniczkom to cała ekwilibrystyka.
                                                    Ja trochę miałam boja, że się przestraszą, bo wysoko,ślisko, ale gdzie tam.Taką
                                                    adrenalinę dostały, że kozice przy nich to walec drogowy!
                                                    Kończymy wspinaczkę i znowu aureola radości wokół dziewczyn.Matko,jakie
                                                    zadowolone – cudne są! Schodzimy przez Halę Pisaną znowu do doliny i
                                                    wędrujemy „do prosta”.Mijamy po lewej stronie stromą ścianę skalną w której są
                                                    jaskinie Mylna i Raptawicka. W mojej głowie kiełkuje plan,ale nic na razie nie
                                                    mówię, bo troszkę chmurki na horyzoncie widać.
                                                    Dochodzimy do schroniska popularnie zwanego "na Ornaku".Przed schroniskiem
                                                    stoły i ławy drewniane, wszyscy jak słoneczniki buzie do słoneczka.Wzrusza nas
                                                    pan na wózku inwalidzkim,prawie zupełnie sparaliżowany,ale oczy ciągle
                                                    żywe.Towarzysząca mu pani pokazuje mapę i opowiada o szczytach.Widać ogromną
                                                    czułość .
                                                    Rozsiadamy się i my przy ogromnych szarlotkach i nagle Krista zoczyła panią z
                                                    gazetą! Uświadamiamy sobie,ze od kilku dni jesteśmy w innym świecie – pani
                                                    szybciutko nam streszcza,że Leppera nie ma itp..ale takie to smieszne i małe
                                                    się wydaje.
                                                    Opowiadamy Gosi o naszym forum,wymieniamy namiary i Gosia idzie do Doliny
                                                    Chochołowskiej, a my wracamy, ale nie od razu – skręcamy na szlak do Stawu
                                                    Ciemnosmreczyńskiego. Nic nie mówię co nas tam czeka,ciekawa jestem jak
                                                    zareagują.Las daje cień i zapach – nagle rozstępuje się i ...dziewczyny
                                                    milkną ..Pomimo,że nad stawem jest sporo osób jest cisza, rozmowy prawie
                                                    szeptem. To samo z siebie powstaje,że wydaje się,że rozmowa zmarszczy taflę
                                                    wody, a wolno to robic tylko ogromnym ważkom albo wiatrowi.
                                                    Chciałoby się w tej oazie ciszy siedzieć długo, jednak musimy wracać, Dankarola
                                                    dzis wyjeżdża o 18.oo – ma bilet i nie może się spóźnić.
                                                    I gdy mijamy skalne ściany ze szlakiem do jaskiń, proponuję wspinaczkę.O
                                                    matko, jakby je kto w pupy ukłuł! Absolutnie idziemy! Mozolne wspinanie po
                                                    kamiennych stopniach,potem znowu tylko łańcuchy i jest jaskinia! I tu się
                                                    popisałam! Wstyd mi o tym pisać. Aby wejść do jaskini,potrzebna jest latarka, a
                                                    ja ją zapomniałam! Ja,która zawsze ma i płaszczyk od deszczu i w ogóle
                                                    wszystko...Czerwona jestem ze wstydu i teraz! Musimy wracać,na horyzoncie
                                                    ciemnawo się robi,ale na szczęście chmury postraszyły i znowu słoneczko. Moje
                                                    dziewczyny czule mnie sprowadzają,cały czas dopytując się jak tam
                                                    kolano.Kolano,jakie kolano? Nic mnie tu w górach nie boli! Doktory chyba się
                                                    pomylili!
                                                    Kończy się cudna wyprawa, komitet pożegnalny bucząc żałośnie wsadza Dankarolke
                                                    do autobusu i machając do urwania rąk ,powoli odchodzi na kwaterę.
                                                    Jakoś tak dziwnie bez Danusi.
                                                    Dzień kończymy mszą w drewnianym kościółku na Bulwarach Słowackiego,gdzie
                                                    upojone zapachem białych lilii kazanie przesypiamy /bez chrapania!/
                                                    A do pokoju kupujemy butlę miodu pitnego – na frasunek po wyjeździe Danuśki –
                                                    dobry trunek.I kolejny dzień za nami...
                                                    .
                                                  • sledzik4 Re: Re. 24.09.2006 -sobota Dolina Kościeliska 10.10.06, 13:06
                                                    maladanka napisała:
                                                    > ... do Doliny Kościelskiej.Jest różnorodna krajobrazowo ....... pozwalają
                                                    ciągle coś nowego w niej zobaczyć. <

                                                    Dorzucę swoje trzy grosze - z ub.r. - jeśli wolno. wink
                                                    my.magma-net.pl/razem/tatry2005/dwa/dwa.html
                                                  • regine Re: Re. 24.09.2006 -sobota Dolina Kościeliska 10.10.06, 13:07
                                                    Pięknie to Danuś napisałaś. Czyta się tak lekko, tak ja i chodziło się po
                                                    górach smile)Dzięki. Gdzie mi do Ciebie.
                                                  • krista57 Re: Re. 24.09.2006 -sobota Dolina Kościeliska 10.10.06, 14:43
                                                    Reniu!Malenstwo ma naprawdę lekkie pióro ale i Tobie niczego nie brakuje.
                                                    Pogoda jest jeszcze taka słoneczna,oj!pochodziło by sie jeszcze, co?
                                                    Spotkałam swoją instruktorkę od gimnastyki KKG,stwierdziła,ze co roku na początku
                                                    wrzesnia wybierają sie do Zakopanego.Jeżeli w następnym roku czegos nie
                                                    "zmontujemy" pewnie wybiorę sie z nimi.Tylko czy dam radę...bo są zaawansowani.

                                                    Danuska!Dawaj wreszcie ten album!
                                                  • sledzik4 Re: Re. 24.09.2006 -sobota Dolina Kościeliska 10.10.06, 14:59
                                                    krista57 napisała:
                                                    > Danuska!Dawaj wreszcie ten album! <

                                                    Też czekam Danuśka.
                                                  • wiktoria53 Maladanko, pięknie opisałaś całą wyprawę 10.10.06, 16:57
                                                    Ładnie się czyta, przystępnie napisane z humorem. Chyba kiedyś wyruszę w
                                                    góry.Miałyście ciekawie spędzone dni.
                                                  • wiktoria53 Śledzikowi dzieki za śliczne zdjęcia :) n/t 10.10.06, 16:58

                                                  • natla Danuska i Śledzik 10.10.06, 17:17
                                                    Aleście się wspaniale pouzupełniali smile
                                                    Super.
                                                    Czy ja sie dowiem w końcu, skad nazwa Ciemnosmreczyński? Dla nie zawsze był
                                                    staw Smreczyński, Śledzik też tak podpisał zdjęcie, a nasze "zakopianki" idą
                                                    w zaparte. Podobno tak jest na drogowskazie.....
                                                    A moze to jakis inny staw, nieznany mi....ale to nie jest możliwe wink))
                                                  • sledzik4 Re: Danuska i Śledzik 10.10.06, 20:35
                                                    natla napisała:
                                                    > ... skad nazwa Ciemnosmreczyński? <

                                                    To staw po stronie słowackiej - najcześciej oglądany przez polskich turystów z
                                                    Wrót Chałubińskiego. smile

                                                    > Dla mnie zawsze był staw Smreczyński <

                                                    Słusznie prawisz. smile
                                                    --
                                                    pozdrawiam - sledzik4
                                                  • maladanka Re: wstydam się okrutnie :( 10.10.06, 20:57
                                                    Jest powiedzenie,że "kłamie jak naoczny świadek" - i to jest prawda. Wszystko
                                                    bym sobie dała obciąć,że prawidłowo podaję nazwę.
                                                    I Natla i Śledzik mają rację.STAW SMRECZYŃSKI ma być, zaraz to sto razy w
                                                    słupku napiszę!
                                                    I na mapce też pisze jak byk, a ja zawsze widziałam Ciemnosmreczyński!
                                                    Oj,dolo moja, ale się popisałam,buuu...
                                                  • natla Re: wstydam się okrutnie :( 10.10.06, 23:05
                                                    Danuska, no przestań się juz wsydować....wink
                                                    No jasne Śledziku, Ciemne Smreczyny, ale ja sie ograniczyłam tylko do
                                                    Zachodnich. smile
                                                  • regine Re: Nie wstydaj się Danuś :) 11.10.06, 13:11
                                                    A może mi ktoś wyjaśni skąd ta nazwa tego stawu, w tym wierszu, który, hen
                                                    daleko spadł na dół. To Danuś z Twojej książki. Tu go więc, jeszcze raz wklejam.

                                                    "Nie udało się ani mi, ani nikomu nic dziś napisać w tym wątku. Więc umieszczę
                                                    dziś tylko przepiękny wiersz Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, pt.

                                                    "Las Ciemnosmreczyński"

                                                    Z gór stromych, z białych ścian,
                                                    z wyżyn wysokich i świętych
                                                    stoczyło się grzeszne życie i w dół strumieniami ściekło.
                                                    Tam w dole się rozlało, wezbrało w kłęby i męty
                                                    i wyrósł las Ciemnosmreczyński.
                                                    Zielone piekło.
                                                    W górze zimno, ostro, cnotliwie.
                                                    - Tu - ciepło, duszno, zgniło -
                                                    czarny torf lepką piersią karmi potwory:
                                                    Rumianki ludzkiego wzrostu, paprocie, jakich nie było,
                                                    buki o mięśniach atletów, kukły i mandragory.
                                                    Tu zbiegła się reszta boginek,
                                                    Mnich zlazł tu i Krwawy Juhas.
                                                    Żyją i dyszą w ognisku zielonym,
                                                    krzyczą i straszą wściekle.
                                                    Życie wygnane z gór czystych jeży się, ciska i bucha
                                                    i tańczą drzewa grzesznie zrośnięte
                                                    w Ciemnosmreczyńskim piekle.
                                                  • maladanka Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.1. 11.10.06, 14:00
                                                    Strasznie walczę znowu z internetem,ciągle mi szuka serwera itp.
                                                    Jakoś skleciłam pierwszą część, powalczę dalej,a przy okazji wszystko się
                                                    przypomina na nowo.
                                                    Reniu, a może opiszesz objazd z Manią? i cd.po moim wyjeździe,bardzo proszę..
                                                    a tu link do albumu
                                                    voila.pl/czjyz/
                                                    fotki po 8 tygodniach znikną, więc komu się podobają jakieś, to prosze sobie w
                                                    swoim komputerze zapisać
                                                  • maladanka Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.2 11.10.06, 15:18
                                                    voila.pl/2ti39/
                                                  • regine Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.2 11.10.06, 15:33
                                                    Nie dam rady Danuś.. ledwo zipie mi internet. Przepraszam. Może uda się około
                                                    soboty.
                                                  • natla Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.2 11.10.06, 16:44
                                                    Dosłownie fizycznie pzeszłam się do Morskiego, na Halę i do Chochołowskiej.
                                                    Dzięki dziewczyny.smile
                                                    Ten szczyt w Chochołowskiej to Kominiarski Wierch.
                                                    Granaty, jasne ze Granaty. na lewo kawałek zbocza Żółtej Turni, a na prawo
                                                    CVzarne ściany i Kozi Wierch. Ale sie powymądrzałam. wink)
                                                  • regine Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.2 11.10.06, 16:49
                                                    No i proszęsmile) To się nazywa znać Tatry jak pacierz. Z zamkniętymi oczami i na
                                                    wyrywki. Aleś sobie pospacerowała smile)Fajnie było, no nie ?
                                                  • maladanka Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.3 i 4 12.10.06, 12:21
                                                    voila.pl/7c1ff/
                                                    voila.pl/ax17o/
                                                    Ostatni dzień był objazdowy.Mania zapakowała nas do auta i pokazała wsie
                                                    Chochołów - słynną z domów wyszorowanych do białości.Jest tam tradycja,że po
                                                    zimie całe domy z zewnątrz, a także i przystanki autobusowe są szorowane
                                                    tak,jak dawniej się to robiło z podłogami.
                                                    Przejechałyśmy się także przez Witów i Dzianisz - piękne wsie,turystów na
                                                    lekarstwo, a widoki przepiękne.
                                                    Komitet pożegnalny o 16.20 odprawił mnie na dworcu autobusowym, a nastepnie
                                                    Renia i Krista udały się...nie,nie na Krupówki, one znowu w góry poszły, choć
                                                    jeszcze na troszkę. Wiem,że były na Kalatówkach.
                                                    Mam nadzieję,że będzie takich zlotów jeszcze dużo smile


                                                  • natla Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.3 i 4 12.10.06, 13:15
                                                    Danuśka. czy ten Kominiarski Wierch z 3 albumu robiony jest od str.
                                                    Kościeliskiej (właściwie podobno kościelisk, ale mnie to nie leży wink)?
                                                    Chyba tak, bo tamtędy kiedyś wiodła stara droga na szczyt.
                                                  • maladanka Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.3 i 4 12.10.06, 13:20
                                                    robiony jest ze szlaku od Stawu Smreczyńskiego,tylko w krzaki wlazłam
                                                    głeboko smile
                                                  • natla Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.3 i 4 12.10.06, 13:45
                                                    A tamten z Hali Ornak....to cosik mi tu nir gra.
                                                  • mania1119 Re:Oto foto - Albumiku zlotowego cz.3 i 4 14.10.06, 00:46
                                                    Smreczynski Staw na zdrowy rozum ma nazwe pewno od smreków.Pewnie nad nim rosna
                                                    (nie pamietam,bylam tam w mlodszych latach ale z chlopakiem ,w ktorym sie
                                                    podkochiwalam,)ale nie bardzo pamietam.Tzn.chlopak mial na imie Rysiek,byl dosc
                                                    wysoki,mial ciemne wlosy itd...
                                                  • regine Re:Już napisałam w brudnopisie. 14.10.06, 00:51
                                                    Postaram się jutro zakończyć opis naszego Zlotu w Zakopanem. Bo już zostałyśmy
                                                    tylko we trzy: Mania, Krista i ja, no i Malutka, czyli Luna smile)
                                                    Ale o tym to już jutro.
                                                  • mania1119 Re:Już napisałam w brudnopisie. 14.10.06, 01:25
                                                    Zasuszone różyczki stoja w wazoniku na półce,nad moim łóżkiem...
                                                  • regine Re:Zakopane - Poniedziałek 25 IX. 2006 15.10.06, 23:09
                                                    Odprowadziłyśmy Maleństwo na dworzec we czwórkę. Ja, Krystyka, Mania i Luna.
                                                    Odjechała Danuśka, zrobiła jeszcze ostatnie zdjęcie zza szyby z autobusu.
                                                    Pociekły nam łezki rozstania...Smutno się zrobiło i pustawo. Zjadłysmy obiad z
                                                    Krystynką. Ale dzień się jeszcze nie skończył. Trzeba pożegnać Zakopane i
                                                    Tatry, które tak ślicznie nas powitały i pokazały swoje piękno.
                                                    Mania wraca z Luną do domu, umawiamy się na następny dzień na pożegnanie na
                                                    dworcu. Tak jutro i my z Krystynką pożegnamy Zakopane, Manię i Malutką - Lunę.
                                                    Jedziemy na Kalatówki. To nasze ostatnie godziny. Jest już po 15:00 musimy się
                                                    śpieszyć. Busik za 2 złote i jesteśmy pod Kalatówkami.
                                                    Wchodzimy na prosty szlak z "kocimi łbami", podejście ma nam w/g bnapisu zająć
                                                    30 minut. Wleczemy się pod górę noga za nogą. Ciężkie to pożegnanie, nawet
                                                    humory gdzieś uleciały, choć paplamy całą drogę o wszystkim...
                                                    Po drodze wstępujemy do pustelni Brata Alberta, kręci się tu kilka osób, ale
                                                    już wszystko zamknięte, jest już po 16:00. Zatrzymujemmy się chwilkę przed
                                                    bijącym żródełkiem i wychodzimy. Z daleka w blasku zachodzącego słońca widzimy
                                                    już schronisko, wyciąg narciarski i Kasprowy. Przysiadamy na ławkach nad
                                                    polaną. Patrzymy na góry, na jadące wagoniki kolejki linowej. Przepięknie nas
                                                    żegnają góry w pełni zachodzącego słońca. Mienią się wszystkimi kolorami, które
                                                    jeszcze podsyca zachodzące za szczyty słońce...Siedzimy zadumane...
                                                    Czas wracać. Po drodze mijamy parę młodych ludzi, siedzących na ławce. Pytają
                                                    jak daleo do Kalatówek. Krystynka popędza ich, żeby mogli zobaczyć jeszcze góry
                                                    przed zachodem słońca. Ruszyli żwawo pod górę. Cała Krystynka smile)
                                                    Po drodze jeszcze jest kościół, gdzie podobno są najpiękniejsze msze w noc
                                                    Bożego Narodzenia - pasterki. Nie zdążymy tam już dojść. Podejście to też 30
                                                    minut. Robi się ciemno. Wsiadamy do busika. Po drodze jeszcze Krupówki.
                                                    Zaglądamy wszędzie, gdzie się da, oglądając śpiewających, grających, malujących
                                                    i do straganów. Kupujemy "damskie piwo" i czas wracać na stancję. Późno się już
                                                    zrobiło.
                                                    Szybko pakujemy, sprzątamy pokój i jutro już wyjazd.
                                                    Szybko minął ten tydzień, tyle się wydarzyło...Za szybko.
                                                  • regine Re:Zakopane - Wtorek 26 IX. 2006 15.10.06, 23:38
                                                    Pokój sprzątnięty. Walizki spakowane. Klucze od pokoju zdane. Idziemy na
                                                    dworzec. Tam czeka na nas Mania z Malutką, wręczamy gospodyni bukiecik róż.
                                                    Warta wielkiego bukietu. Wspaniała nasza gazdzina- Mania. Ściskam i całuję
                                                    Malutką, która obejmuje mi nogę przednimi łapkami. Ona też nie lubi
                                                    pożegnań.Odjeżdzamy do Krakowa, gdzie jeszcze krótkie spotkanie z Dankarolką.
                                                    Smutne są pożegnania. Bardzo. Odwracamy głowy, patrząc jeszcze raz napiękny
                                                    Giewont, Śpiącego Rycerz i Kasprowy. Słońce i bezchmurne niebo pokazuje nam
                                                    jeszcze raz piękno Tatr. Płaczemy obie jak głupie. Już się nie poglądamy za
                                                    siebie, nie możemy....sad((
                                                    W Krakowie pijemy kawę z Dankarolką, mamy prawie 1.5 godziny. Jeszcze nie
                                                    wygadałyśmy wszystkiego. Ale z nas gaduły. Umawiamy się co do jeszcze jednego
                                                    zlotu w Krakowie. Zobaczymy. Jeszcze jedno pożegnanie na peronie i odjazd. Upał
                                                    straszny, Kraków rozkopany, nad miastem smog. To nie góry, gdzie powietrze jest
                                                    aż przejrzyste. Żegnamy Danutkę i jedziemy do Katowic. Tam mamy jeszcze jedno
                                                    spotkanie. Spotkanie z NASZĄ ADMINKĄ.
                                                    Mamy obie z Krystynką dylemat, jaki ma samochód. Ja jeszcze jeden, czy ją
                                                    poznam. Samochodu nie poznałam, ale Natlę tak.
                                                    Przemiła NASZA ADMINKA .Krystynka ją już poznała wcześniej.
                                                    Jedziemy do domu Natli. TYop układa mi się w aucie na kolanach bez żadnych
                                                    ceregieli. Jest wielki, a jaki fajny, przyjaźń zawarliśmy już w samochodzie,
                                                    Zostałam utulona, wylizana, zaakceptowana. Z wielką wzajemnością i z mojej
                                                    strony. W domu wita nas tata Natli, przesympatyczny pan, który chyba był na nas
                                                    odrobinę zły. Bo gadałyśmy jak najęte, zapominając, że nie tylko my jesteśmy w
                                                    pokoju. Gospodyni jak przystało, stół zastawiła cały.
                                                    Czego tam nie było. Papryka faszerowana, gołąbki, frytki, sałatka...O reszcie
                                                    nie napiszę smile) Wieczorem, Krystynkę odprowadziłyśmy do brata, spacer z Topem i
                                                    do domu. Co jadłyśmy i piłyśmy i o czym gadałyśmy prawie do 3:30, nie ważne.
                                                    Nie wiem, która więcej i szybciej...smileNatla ma niesamowite poczucie humoru smile
                                                    Jutro o 12:00 wyjeżdzam do domu. Rano o 8:00 pobudka, przepyszne śniadanie we
                                                    troje, z tatą Natli. Szybko do parku, autem, przepiękne jeziorko,rzut oka na
                                                    Chorzowski Park Wypoczynku. Nie za wiele widziałam, za krótko. Szybka
                                                    kawa,podana w ekspresowym tempie. Top wybiegał się. Powrót do domu po walizki.
                                                    Smutne pożegnanie na peronie. Jeszcze było tyle do powiedzenia...Znowu łzy...
                                                    Do zobaczenia Natluś. Dziękuję za przegadane godziny i noc.
                                                    JESTEŚ WSPANIAŁĄ NIE TYLKO ADMINKĄ. JESTEŚ KOCHANĄ OSOBĄ. DZIEKUJĘ !!!
                                                    ZLOT OGŁASZM ZA ZAKOŃCZONY.
                                                    Chyba, ze któraś z pań jeszcze zechce coś dopisać lub mnie poprawić.
                                                  • mania1119 Re:Zakopane - Wtorek 26 IX. 2006 16.10.06, 00:11
                                                    Pozostaly mi zasuszone rozyczki w wazoniku,zdjecia (Renia najczesciej z Małą na
                                                    kolanach-taki juz byl Jej los)i wspomnienia.I jednak znacznie blizszy kontakt.
                                                    Od kilku miesiecy jestem z Wami.Wróciło poczucie,ze wiele MOŻNA!Trzeba tylko
                                                    chcieć-i chciec to zauwazyc.
                                                    Przez pewien czas mialam dobitne wrazenie,ze moje zycie jest jak lejek:dawniej
                                                    szerokie,przestronne,a z biegiem czasu coraz bardziej zawężone,stunelizowane.
                                                    (od:tunel).
                                                    Teraz lejek się odwrócił.
                                                  • natla Re:Zakopane - Wtorek 26 IX. 2006 16.10.06, 00:16
                                                    Majucha, to wspaniałe co piszesz.
                                                    Poczekaj, zobaczysz nieskończoność w tym lejku, kiedy przyjadę i wyciągnę Cię
                                                    w GÓRY. smile Małą wsadzimy sdo plecaka. Gorzej z Topem, ale coś wymyślimy.
                                                  • natla Re:Zakopane - Wtorek 26 IX. 2006 16.10.06, 00:12
                                                    Ja jeszcze dopiszę, że Renia jest ogrodniczką, bo ciągle przesadza wink)
                                                    Spotkałam moje dziewczyny na parkingu przed dworcem. Renie zaraz poznałam, a za
                                                    moment zobaczyłam Krystynke, która zbadawszy mnie wzrokiem czepiła sie mojej
                                                    figury, a dokładniej kg-mów.wink) (Juz dzis byś była ze mnie bardziej zadowolona)
                                                    Fakt, przez prawie całą dobę dzioby się nam nie zamykały. smile
                                                    Świetne dziewczyny, takie normalne, wesołe, serdeczne, pełne energii.
                                                    Prawde powiedziawszy, nie wyobrażam sobie zlotu wszystkich babek forumowych.
                                                    Musiałybyśmy się schować gdzieś daleko od ludzi, bo rajwach byłby okrutny wink))
                                                    Ciekawe, jakby się w tym nasi panowie znaleźli wink
                                                  • regine Re:Zakopane - Wtorek 26 IX. 2006 16.10.06, 00:25
                                                    Masz rację Maniu. To spotkanie, tam w Zakpanem i mnie zmieniło, bardzo.
                                                    Myślała, ze już nic nie może zmienić. Poukładałam sobie życie, powoli uciekał
                                                    dzień za dniem. Myślałam - dobrze, że jest jak jest. Bywało o wiele gorzej...Po
                                                    tym zjeżdzie ciągle mi czegoś brakuje, zamykam oczy i widzę wszystkie ścieżki,
                                                    którymi chodziłyśmy, widzę Ciebie i nadal tulę się do Malutkiej. Czuję głowę i
                                                    ciepło bijące od tulącego się do mnie Topa. Widzę nas wszystkie roześmiane
                                                    rozgadane...Czy jeszcze raz to się powtórzy ?
                                                    Ciągle zadaję sobie to pytanie. Ludzie z wirtualnego świata, nieznani, a tak
                                                    zmienili mnie... Czy to możliwe ? Na samo wspomnienie o Zakopanem, tak wczoraj
                                                    orzekła córka, "cała się mamuś uśmiechasz, takiej Cię jeszcze nigdy w życiu nie
                                                    widziałam". Cóż uśmiechałam się, bo oglądałyśmy zdjęcia. No bo jak się nie
                                                    uśmiechać do tak miłych wspomnień, przeżytych z tak wspaniałymi ludzmi. Tylko
                                                    tydzień trwało to wszystko, a zdaje mi się, jakbyśmy się znały na co dzień.
                                                    No i te góry, coś tam zostawiłam i kiedyś przyjadę znowu, aby odszukać...
                                                    Dziękuję Maniu smile))
                                                  • regine Re:Wspomnienia :) 16.10.06, 00:29
                                                    Nie przesadzam, nie przesadzam. Tak się czułam i tak to napisałam.
                                                    A nie zmyśliłam niczego. To nie fikcja to były fakty. A, że jesteś wspaniała
                                                    nigdy się tego nie wyprę. Zresztą wszyscy, ktrzy Ciebie poznali, mają takie
                                                    same zdanie. No i co Ty na to ?smile))
                                                  • mania1119 Re:Natla 16.10.06, 00:29
                                                    Okaże sie jeszcze,ze Mała z Topem dadzą nam na kino.Moze od razu na dwa
                                                    seanse...

                                                    ________________________________
                                                    Ciesz się chwilą.Ta chwila to Twoje życie!
                                                  • regine Re:Zaopiekuję się.:) 16.10.06, 00:34
                                                    Zaopiekuję się nimi, nie martwcie sięsmile) A Wy obie na szlak !!!
                                                  • natla Re:Zaopiekuję się.:) 16.10.06, 00:37
                                                    A ty mnię tak nie rozpieszczaj, bo jeszcze uwierzę i co? smile
                                                    Zawsze mam niedosyt po takich spotkaniach...że jeszcze mogło być lepiej,
                                                    przyjemniej, atrakcyjniej.....
                                                  • natla Re:Natla 16.10.06, 00:35
                                                    Maniu, nie na kino, tylko na benzynę do Chochołowskiej, żebyśmy mogły wleźć na
                                                    Kominiarski.smile
                                                  • mania1119 Re:Reniu 16.10.06, 00:38
                                                    przeciez idziesz z nami!
                                                    ________________________________
                                                    Ciesz się chwilą.Ta chwila to Twoje życie!
                                                  • natla Re:Reniu 16.10.06, 00:40
                                                    Pozwól nam zostać babciami wink
                                                    Choć to niestety nie jest możliwe, bo tylko kolory są dopasowane wink)
                                                  • mania1119 Re:Reniu 16.10.06, 00:49
                                                    "dwa ogony złączone,
                                                    klucz rzucony w morze,
                                                    nikt nas nie rozłączy'tylko Ty...Reniu,przyzwoitko!"
                                                  • regine Re:Dobrze... 16.10.06, 00:57
                                                    Zastańcie sobie babciami, jak tak mocno chcecie smile Kolory przepiękne z tego
                                                    wyjdą smile A my na szlak smile)
                                                  • mania1119 Re:Dobrze... 16.10.06, 01:02
                                                    No wlaśnie!A potem to juz kolana masz zajęte na amen!Jak Ty je wszystkie
                                                    utrzymasz!
                                                  • regine Re:Dobrze... 16.10.06, 01:07
                                                    Utrzymam i wytrzymam, bo bardzo je kocham smile A takie maleństwa jak Twoja
                                                    Malutka to pestka. Gorzej jak się wdadzą z wielkością do tatusia smile) Ale dam
                                                    radę co tam, szybciej dogaduję się ze zwierzakami i wiem, że można im ufać
                                                    bezgranicznie. Nigdy nie zdradzają, zwłaszcza psy..smile
                                                  • mania1119 Re:brrrrr-idzie zima 16.10.06, 23:48
                                                    Donosze,ze w gorach jest snieg!Zaraz trzeba bedzie zmieniac opony na zimowe i w
                                                    ogole-ohyda!
                                                  • mania1119 Re:brrrrr-idzie zima 17.10.06, 00:04
                                                    Wyszlam przed chwila z psem- i wiecie co?gdybym teraz miala gdzies jechac,to
                                                    musialabym oskrobac szyby w aucie!Juz sa zamarzniete!
                                                  • natla Re:brrrrr-idzie zima 17.10.06, 00:13
                                                    E tam, wymyślasz wink)
                                                    Ale fakt, też teraz wróciłam ze spacerku i nawet mnie zapachniało zimą i lekko
                                                    zmarzałam.
                                                    Dziś mi sie podejrzanie przyglądali rózni sąsiedzi i sklepowi, komentując, że
                                                    już zima idzie, bo ja ubrałam letnią kurteczkę. smile
                                                  • mania1119 Re:brrrrr-idzie zima 17.10.06, 00:19
                                                    No właśnie!A jak ją zapniesz to znaczy,ze mamy klimat prawie arktyczny...Skąd
                                                    ja to znam?Dżinsówka na zime jaet akurat,prawda?
                                                  • mania1119 Re:brrrrr-idzie zima 17.10.06, 22:43
                                                    Rano bylo -5 stopni,zdrapywalam z auta lód i jest okropnie!To znaczy w ciagu
                                                    dnia bylo nawet sloneczko ale przedtem i potem:kanał.Liscie prawie calkiem
                                                    pospadaly z drzew,leża ich cale poklady i to w ciagu doslownie jednej nocy tak
                                                    calkiem.Na gorach,nawet tych blizszych jest snieg,rano na trawie szron tak
                                                    gęsty jak śnieg!
                                                  • natla Re: Nie wstydaj się Danuś :) 11.10.06, 16:14
                                                    Juz Ci piszę Reginko. Byłaś na Morskim Okiem....za Mięguszowieckimi jest po
                                                    stronie słowackiej staw (nawet chyba 2, czy trzy)o tej nazwie. Stąd mój upór
                                                    w czasie rozmowy. smile
                                                    Wy byłyscie nas stawem Smreczyńskich w Tatrach Zachodnich. Ciemnosmreczyński
                                                    jest w Tatrach Wysokich i to po słowackiej stronie.
    • tofika Re: Zakopane !!! 05.10.06, 19:58
      Reginko, wszystko przeczytalam...fajnie,caly czas mam jakies pomysly ze z WAMI
      tam wedrowalamsmiletrzymalam kciuki gdy szlyscie w dol..no slowo daje... ze tak ,
      jak mi Dankarolcia powiedziala tak zrobilam..smile
      i spiewam i nuce..
      "Goralko Halko... lalalala... a slow nijak nie moge przypomniec...
      • e-baba Dziewczyny na tatrzańskich szlakach 09.10.06, 21:32
        Wczoraj - z oczywistych przyczyn - milczalam. Ale dzisiaj wreszcie mogę zabrac
        głos w tym wątku. Oczywiście, że Wam zazdroszczę i tego tygodnia urlopu od
        codzienności, i pięknych górskich szlaków, ale przede wszystkim zazdroszczę Wam
        tego, że Wasze spotkanie, ludzi ktorzy wcześniej nie znali się - tak się udało.
        To fantastyczne. A poza tym - gratulacje. Pięknie się bowiem spisałyście,
        opisując nam wszystko, a nawet jeszcze więcej. Jesteście wspaniałe. Po prostu -
        nasze Maniaczki!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka