riki_i
20.08.24, 18:37
Co zrobić z dzieciakiem leniwcem (prawie 10 l.)? Wziąłem go do Zakopanego, niestety nie nadaje się prawie do niczego.
Dzień 1 - wjechał wyciągiem krzesełkowym na Butorowy Wierch i jakoś doczłapał się grzbietem na Gubałówkę (zjechał kolejką). Do samochodu pod dolną stację Butorowego chciał wzywać taksówkę! Z trudem wymusiłem dojście na przystanek i przejechanie 2 przystanków autobusem.
Dzień 2 - widząc co się dzieje , zaproponowałem Dolinę Chochołowską na rowerach elektrycznych. Taka przyjemność na 4 godziny kosztuje prawie trzy stówy! No ale na włączonym wspomaganiu "turbo 5 poziom" jakoś dojechał do samego schroniska. Było sporo czasu, więc mówię 'chodź podejdziesz kawałek na Grzesia'. Gdzie tam! Dał radę może z 10 minut i koniec. Powrót rowerami z górki i finito.
Dzień 3 - myślę sobie, może zrobimy lekutką łatwiznę na dwie godziny pt. Dolina Strążyska. Podwiozłem go pod samo wejście do doliny, no i idziemy. W połowie wpadł w absolutną histerię, że jest zmęczony i natychmiast mamy wracać. Natychmiast. Z wrzaskami i dzwonieniem na skargę do mamusi. Wqrwiony na maxa wziąłem go na barana (waży prawie 50 kg!) i wtaszczyłem aż do schroniska (to znaczy "Herbaciarnia" to się teraz nazywa, schroniskiem jako takim oczywiście nie jest). Uspokoił się i w dół zlazł bez problemu. Ale zły jak cholera.
Będę tu jeszcze kilkanaście dni i jest mi słabo na myśl, że poza zaordynowaniem wjazdu i zjazdu na Kasprowy Wierch nie zadzieje się nic, bo potomek będzie odwalał akcje.
Ja w jego wieku latałem po całych Tatrach.
Droga emamusiu! Pytanie mam. Odpuścić mu całkowicie klnąc na czym świat stoi czy próbować go rozruszać? I jak niby miałbym to zrobić, skoro nawet emerycka Dolina Strążyska jest wyzwaniem?