Dodaj do ulubionych

"Zostałam sama"...

19.01.07, 07:20
...sama, opuszczona przez wszystkich, za to w towarzystwie 120 psów,
z którymi mieszkała w zrujnowanym domu na wzgórzu w Lewinie Kłodzkim.
sa


"Przeczuwałem, że Villas albo zamarznie, albo zjedzą ją psy - mówi Jan
Mulawa, szwagier Violetty Villas. To była wielka artystka, ale mały, biedny,
chory człowiek - ocenia piosenkarz estradowy, Jan Górski. Zawsze była
wariatką, ale w potocznym, nie psychiatrycznym znaczeniu - podkreśla Witold
Filler, były szef rozrywki TVP."

fakty.interia.pl/rozrywka/news/horror-na-wzgorzu-w-lewinie,859237,2902
Obserwuj wątek
    • natla Re: "Zostałam sama"... 19.01.07, 11:31
      Nigdy Violetty nie lubiłam za jej sztuczność, ale podziwiałam skalę głosu.
      Jestem jednek bardzo poruszona jej losem. Piszą, ze była niedobra dla otoczenia
      i rodziny, zawierzyła jedynie "garderobianej", która być może ją po prostu
      wykorzystywała. Jednak żeby nikt wcześniej nie zabrał sie do uporządkowania jej
      życia, nawet gdy odmawiała pomocy? Żeby w cywilizowanym kraju doszło do takiej
      sytuacji? Bardzo to smutne, tym bardziej, że jej los podziela pewnie wielu
      nieznanych ludzi.
      Chciała być dobra dla psów, a tak je krzywdziła.....
      • filomena1 Re: "Zostałam sama"... 19.01.07, 14:14
        Mam znajoma Wloszke, jest szalenie bogata osoba, naprawde szalenie. W jej domu cale pietro pod
        dachem to 8 pokoi w ktorych zyje 12 kotow. Biedne koty bezdomne dachowce , pozbierane z ulicy maja
        wprawdzie jedzenie, ale zyja w wiezieniu, kazdy kot zyje sam w pomieszczeniu. innny w lazience itd.
        Maja wikt i czystosc, ale wiezienie. Ona nawet ich nie odwiedza i sie nimi nie zajmuje.
        Maia fiola i tyle.
        • graga211 Re: "Zostałam sama"... 19.01.07, 18:23
          Pamietam debiut pani Villas w Sopocie. Wtedy debiutowal tez Karel Gott i
          Matuszka, ktory zwyciezyl, choc uwazalam, ze powinien Gott.
          Natomiast Villas zszokowala mnie podwojnie: po pierwsze - cudownym glosem, po
          drugie - koszmarnym image. I oba pozostaly do konca, choc image jeszcze
          bardziej skoszmarnial po L.V., ktory odtad zawsze kojarzyl mi sie z pania
          Villas i utytym Presleyem, swiecacym sie od potu i zlotych lamowek.
          Jednak kazdy z nich posiadal wspanialy glos!
        • fleur1 Re: "Zostałam sama"... 20.01.07, 16:19
          Filomeno jak to Twoja znajoma to mozesz jej pomoc, wytlumaczyc,
          albo sprowadzic kogos, kto moze te sytuacje zmienic.
          Latwo jest oceniac, ale trudno jest pomoc, bo co nas obchodza koty, psy,
          ale dziwic sie, nazywac kogos wariatem to latwo.
          Tylko kto ma tego fiola???

          Violetta tylu osobom sprawiala przyjemnosc i radosc, ale inni ja
          wykorzystywali i sie zniej smiali, az doszlo prawie do tragedii
          i teraz sie nad nia lituja.
          Co tyle czasu robili ludzie z Lewina, jechalam tamtedy,
          widzialam gdzie mieszka na gorce, z ulicy to nie wygladalo zle,
          ale wszyscy wiedzieli co tam sie dzieje.
          Teraz wladze to dobrzy wujkowie, pomoga, odnowia,posprzataja
          i bedzie mogla sobie mieszkac.
    • hanka93 Re: "Zostałam sama"... 19.01.07, 19:10
      Popularność ,piękny głos to mało żeby żyć szczęśliwie,jeszcze trzeba umieć
      kochać drugiego człowieka a ona okazywała brak szacunku dla tych którzy chcieli
      jej pomóc ale nie mieli możliwości utrzymać 120 psów.
      Taka osoba to jak studnia bez dna ile by nie dostała uczucia od innych zawsze
      jej mało.
      Tak jak sama była traktowana jako dziecko tak też traktuje innych.
      • graga211 Czyli święta prawda: 20.01.07, 09:05
        Każdy jest kowalem swego szczęścia.
        Apiusz Klaudiusz (Appius Claudius Caecus)
        • natla Re: Czyli święta prawda: 20.01.07, 11:29
          Niby tak, ale dotyczy to tylko ludzi zdrowych psychicznie. Jak było z Violettą?
        • merianna Re: rodzina 20.01.07, 11:31
          Chyba miala czy tez ma syna. I pewnie zadnych uczuc i kontaktow, skoro zajmuje
          sie pieskami w skali, ktora ja i jej mozliwosci przerasta. Szuka "przedmiotow"
          do kochania.
          • kasia573 Re: rodzina 20.01.07, 13:48
            Nie przepadam za nią, ale jej głos podziwiałam od dziecka. Piosenki niektóre
            też miała świetne. "Mamo" śpiewam czasem mojej Mamie, której już nie ma tu
            od 20lat. Będę jej bronić. Uważam,że jest to osoba mająca od dawna( od zawsze
            może...?) problemy ze sobą. Dlatego jest trudna. To, że nie potrafiła dać
            takiej miłości, jakiej by od niej oczekiwano też wynika zapewne z zaburzeń
            emocjonalnych. Żal mi jej i rozumiem ją w pewnym sensie. Ona na pewno odczuwa,
            że to ludzie ją zawiedli i dlatego postanowiła zająć się psami. Psy to
            zwierzęta, które potrafią kochać bezinteresownie i bez stawiania warunków,
            i nie odczuwają zazdrości czy zawiści. Gdyby się zgodziła zamieszkać
            w Skolimowie, byłaby pod opieką i być może wśród ludzi życzliwych...
            • mania1119 Re: rodzina 20.01.07, 16:13
              Otóz,to,Kasiu.Zgadzam sie z tym,co napisalas.Nad wyraz latwo jest oceniac,ale
              z tego co my mozemy wiedziec o V.V. to na pewno jakis problem w jej
              funkcjonowaniu istnial od dawna.Byc moze ona sama nie ma ( miala) odczucia,ze
              cos jest nie tak-no bo na tym to wlasnie polega.Samoocena bywa zawodna,co nawet
              wsrod nas samych czasem widac.
              Co do psow-na pewno chciala dobrze.Nie ją jedna przerósł problem.Wystarczy
              przypomniec sobie to,co sie dzieje w schronisku u Bożeny Wahl,ktora ma wsparcie
              ze strony wielu znanych osób.Po prostu w Polsce problem bezpanskich zwierząt
              jest zupelnie nieokiełznany-i jako tako funkcjonuja te schroniska,ktore sa
              na "państwowym"wikcie,a prywatne sa zdane tylko na siebie i na dobroczyńcow.A
              nieszczesnych porzuconych psow i kotow jest wszedzie pelno.I przybywa.To,co
              prowadzace te schroniska osoby opowiadaja o losie,jaki potrafia ludzie zgotowac
              zwierzetom-budzi prawdziwa groze.

              A co do miłości.Czyż z natury tej emocji nie wynika,ze dajemy ją taką,na jaką
              nas stać a nie taką,jakiej sie od nas oczekuje?


              ______________________________________________________
              Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu łamać krzesła?
              • fleur1 Maniu jestes wielka i szkoda, 20.01.07, 16:23
                ze wiekszosc umie tylko krytykowac i oceniac z jednej strony,
                a strony sa dwie, zwierze sie nie obroni, trzeba mu pomoc
                i jak sie doprowadza do wielkiego zageszczenia to potem juz
                nie mozna nad tym zapanowac.
    • hanka93 Re: "Zostałam sama"... 20.01.07, 16:07
      Wioletta ma syna ale na jej życzenie nie chciała go widzieć 5 lat.
      Syn też człowiek na siłę nic nie może pomóc , zreszto tak jak i cała rodzina.
      Dostała propozycję z Krakowa, super warunki do zamieszkania .
      Zobaczymy co wybierze.
      • anka125 Re: "Zostałam sama"... 21.01.07, 13:34
        A mnie jest szkoda i Jej( przez duże J) i tych biednych psów ktorymi chciała się
        zaopiekować ale nie dała sama rady.
        Ja piętnuję ludzi którzy obok niej żyli,mieszkali i kretyńsko się przed kamerami
        wypowiadali.Jeden dziad( bo inaczej go nie nazwę) pochwalił się że "odstrzelił
        ze 30 psów".
        Ludzie! Obok kogo my żyjemy?Czy tylko V.Villas tam mieszkała?Nie!Ale lepiej łbów
        zza swoich płotów nie wystawiać.Bo po co?Może coś ode mnie zechcą???
    • hanka93 Re: "Zostałam sama"... 21.01.07, 13:45
      Wystawili łby zza płotów i jeszcze w łeb dostali od agresora.
      Nie wszystkim da się pomóc.
      • mania1119 Re: "Zostałam sama"... 21.01.07, 15:32
        Psom akurat mozna.
      • e-baba Re: "Zostałam sama"... 21.01.07, 15:36
        A ja bardzo lubię VV. Bo jak nie podziwiać jej za wspaniały śpiew, którym tyle
        radości ludziom przynosiła. Jej tragedia jest, że mając taki talent urodziła
        sie w niewłaściwym czasie i niewłaściwym miejscu. Po prostu, jak kolorowy
        koliber - mocno odstawała od siermiężnej, szarej rzeczywistości. Gdzieś indziej
        mogła byc naprawdę wielką gwiazdą. W Polsce tamtych czasów wielu raziły jej
        jaskrawe kolory i gwiazdorskie maniery, do których - moim zdaniem - miała
        prawo. I uważam podobnie, jak Kasia i Mania, ze jej obexna sytuacja wyniknęla z
        jej problemów z sobą. Czuła się niedoceniana i miała rację. Poczucie
        rozgoryczenia i chyba także życiowej porażki spowodowały, że odwróciła sie od
        ludzi. Jej realcje z własna rodziną też nie były prawidłowe, ale czy wiadomo,
        czy wyłacznie z jej winy?
        Wspaniale, że dała dom porzuconym i niechcianym zwierzętom. Fakt, iż cała
        sytuacja przerosła ją - to doprowadziło do tragedii. Bo nie miała znikąd
        pomocy. Były tylko wypowiedzi, najczęsciej krytyczne pod adresem VV, która w
        całej sytuacji pozostała osamotniona. Nie miała pomocy ani ona, ani jej
        zwierzęta.
        A doniesienia mediów i ekscytowanie się Jej pobytem w szpitalu psychiatrycznym -
        są wstrętne. Bo to, że tam się znalazła, to wyłacznie Jej sprawa, podobnie
        jak wyłączną sprawą jest pobyt w takim szpitalu pozostałych pacjentów.
        Nie wiem, jak dalej potoczy się życie VV. Uważam jednak, iż byłoby wspaniale,
        gdyby mogła się znaleźć w Skolimowie. Jej wiek i stan zdrowia, a także Jej
        zasługi dla polskiej kultury - uzasadniają umieszczenie Jej tam. Ale czy bedzie
        chciała? Czy można Ja zmusić? Mnie bardzo Jej żal.
        • fleur1 Dalsze informacje na temat arystki 21.01.07, 16:33

          miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,3862291.html


          <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
          amor vincit omnia - miłość zwycięża wszystko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka