banitka51
30.03.07, 13:29
i wklejam ewidentne objawy psychozy LPR:
Redakcji "Stanu Przejściowego" udało się dotrzeć do tajnego uzasadnienia
wniosku Ligi Polskich Rodzin, która zażądała usunięcia nazwiska Jana Brzechwy
z listy patronów ulic najpierw we Wrocławiu, a następnie w całej Polsce. Ideę
wsparł już wicemarszałek sejmu Janusz Dobrosz (kiedyś PSL, obecnie LPR).
Powodem wniosku LPR nie jest - jak sugerowały lewicowe media oraz zbliżona do
Platformy Obywatelskiej prasa liberalna - wiersz Brzechwy Kaczka dziwaczka.
Wiersz, który w pewnych kręgach bywa wykorzystywany do mało śmiesznych ataków
na dwie najważniejsze osoby w państwie, nie pojawia się w dokumencie
przygotowanym przez LPR w ogóle.
Oto najważniejsze fragmenty dokumentu, który zdobyliśmy.
2.
Jan Brzechwa (prawdziwe nazwisko Lesman) nie jest godny, by patronować
szkołom, przedszkolom i ulicom w dziesiątkach polskich miast. Nie zasługuje,
by płody jego nienawistnego pióra kształtowały wyobraźnię milionów Polaków.
Nie tylko z powodu ukrywanych przez lata wierszy sławiących komunizm, sowiecką
armię i Józefa Stalina. Znacznie większych spustoszeń dokonały niewinne na
pierwszy rzut oka wiersze, za pośrednictwem których przez kilkadziesiąt lat
Lesman-Brzechwa sączył w umysły polskich dzieci jad kompleksów, niewiary w
siłę narodu i bezbożność.
Nie ma wśród jego utworów wierszy sławiących bohaterstwo polskiego oręża,
patriotyzm i wierność Kościołowi. W zamian pożal się Boże "poeta" bez
skrupułów zatruwa młode polskie umysły wirusem "gorszości" w porównaniu z
innymi. Nie trzeba nawet pisać, kim, zdaniem poety o nazwisku Lesman,
ukrywającego się jedynie za pseudonimem Brzechwa, są owi "lepsi"!
Mali Polacy w jego wierszach to wyłącznie niepoprawni zarozumialcy (Samochwała
w kącie stała / I wciąż tak opowiadała), notoryczni kłamcy (Pomyśl tylko, co
ty pleciesz! / To zwyczajne kłamstwo przecież) i godne pogardy nieroby (Na
tapczanie siedzi leń, / Nic nie robi cały dzień).
Z poematów takich jak Pchła szachrajka czy Szelmostwa Lisa Witalisa wynika
wprost, że Polacy to także oszuści, naciągacze, populiści, a w dodatku
germanofile (Był Witalis rodem z Polski, lecz kapelusz miał tyrolski). Nie
trzeba chyba dowodzić, iż jest to w oczywisty sposób realizacja tego samego
programu, który w okresie II wojny światowej miał uczynić z Polaków podludzi.
3.
Nie ma wśród utworów Lesmana-Brzechwy takich, które budziłyby w młodych
Polakach uczucia wyższe, są za to rymowanki przedstawiające nasz naród jako
godnych pogardy donosicieli (- Któż się ciebie o to pyta! - Nikt, Ja jestem
skarżypyta), gospodarczych nieudaczników (Więc zamienił stryjek / Siekierkę na
kijek), brudasów i bałaganiarzy (Pan starosta jadł przy stole, / Naraz patrzy
/ włos w rosole), osoby histeryczne (Matka wpadła w stan nerwowy / i musiała
zażyć bromu) i - trudno to dłużej ukrywać - ociężałe umysłowo (Ojciec zaś
poszedł po rozum do głowy / I kiedy powróci / nie wiadomo).
Wśród najczęściej drukowanych wierszy Lesmana znajdują się rymowanki jakby
pisane na zamówienie propagandy okresu zaborów czy wręcz czasu okupacji
hitlerowskiej i sowieckiej. Podkreślają one niezdolność Polaków do
samoorganizacji, budowy własnego państwa i zajęcia należnego nam miejsca w
wielkiej rodzinie państw demokratycznych.
Polacy jawią się w nich jako naród, który nie jest w stanie wykorzystać
ofiarowanej mu szansy (Usiadł i spojrzał ogromnie struty / Na swoje
siedmiomilowe buty, / Zdjął je ze złością, do wody wrzucił / I na bosaka do
domu wrócił), potrafi jedynie wywoływać na całym świecie awantury (Przy tych
słowach popadł w zapał, / Za czuprynę Prota złapał, / Wytarmosił bez litości,
/ Porachował wszystkie kości), czyli z założenia skazany jest na rolę służebną
w stosunku do społeczeństw lepiej zorganizowanych i stojących na wyższym
szczeblu cywilizacyjnym (Po co wasze swary głupie, / Wnet i tak zginiemy w
zupie), w których powinni wykonywać zajęcia najprostsze, niewymagające
wykształcenia większego niż umiejętność czytania i pisania w zakresie podstawowym.
4.
Lesman od samego początku działał ze szczególną perfidią, pozornie niewinnymi
utworami sącząc do świadomości młodych Polaków truciznę zwątpienia. Człowiek
ów odważył się nawet podnieść rękę na integralność polskiego państwa,
sugerując niezdolność do koegzystencji we wspólnych granicach takich rzek jak
Odra, w którą wbijał graniczne słupy Bolesław Chrobry, Warta, płynąca przez
gospodarną Wielkopolskę (Ponoć pierwsza rzekła Warta, / Że jest Noteć nic
niewarta, / Warcie na to rzekła Odra, / Że jest głupia i niedobra) i ozdoba
wschodniej Polski đ malowniczy Wieprz (Wtedy padły słowa Wieprza: / - Sama też
nie jesteś lepsza!).
Tzw. poeta sugerował polski bałagan (aż ciśnie się pod pióro pytanie, w czyim
interesie było to bardzo kiepsko ukrywane nawiązywanie do stereotypu polnische
Wirtschaft), wykluczający prawo polskiego państwa do zajmowania miejsca w
sercu Europy (Siedlce wpadły do Krakowa, / Kraków zmienił się w jezioro, /
Nowy Targ za San się schował, / A San urósł w górę sporą).
Doskonale koresponduje to z obecnym także w wierszach Lesmana podkreślaniem
wyższości gospodarki kołchozowo-spółdzielczej, charakterystycznej dla okresu,
gdy Polska pozbawiona była suwerenności (Nikt nikogo nie oszwabia, / Nikt na
nikim nie zarabia, / Bo gdzie łączą wspólne cele, / Tam są wszyscy
przyjaciele), nad gospodarką wolnorynkową (Kto powiedział, że jest drogo? /
Nie prosiłem z was nikogo / By odwiedzał moją knieję. / Komu drogo - niechaj
nie je!).
5.
Jakby tego wszystkiego było jeszcze za mało, Brzechwa-Lesman chciał uczynić
idolem polskich dzieci niejakiego Ambrożego Kleksa, człowieka niewiadomego
pochodzenia, niewiadomej religii (choć wiele sugerować może noszony przezeń
czarny chałat i długa broda) i niewiadomej profesji (bo przecież nie można
poważnie traktować rzekomej Akademii, w której naucza się kleksografii i
kleksologii), przedstawiający się jako "doktor nauk tajemnych".
Kleks utrzymuje podejrzane kontakty na Wschodzie i dysponuje
najnowocześniejszymi środkami technicznymi, jakie wykorzystują w swej pracy
obce wywiady (oko, które jest w stanie wysłać na przeszpiegi w kosmos, to
przecież nic innego, jak najnowocześniejsza sonda szpiegowska, a okularów,
które w miarę potrzeby zmieniają się w rower, nie powstydziłby się sam James
Bond). Rzekome podróże, które Kleks odbywa do ludzi podejrzanej proweniencji
(np. niejakiego doktora Paj-Chi-Wo), i jeszcze bardziej podejrzane zajęcia,
którym się oddaje, niedwuznacznie sugerują, że jest to przedstawiciel służb,
wypełniający zadania, których wrogich wobec Rzeczypospolitej celów łatwo
możemy się domyślić. Jeśli prawdziwe oblicze i intencje Kleksa nie zostały do
tej pory ujawnione przez komisję Antoniego Macierewicza, świadczy to jedynie o
bardzo wysokim poziomie jego zakonspirowania.
Zło, na które dzieci na całym świecie zostały narażone dopiero w latach
dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy to rozpoczęło się szaleństwo związane z
kolejnymi tomami przygód Harry'ego Pottera, zaatakowało małych Polaków już pół
wieku wcześniej, właśnie przygodami Ambrożego Kleksa, które wyszły spod pióra
Lesmana. Już choćby to wystarczy, by ostatecznie wykreślić go z grona osób,
którym powierzamy dusze i umysły naszych dzieci.
6.
Jak udało się nam dowiedzieć, Liga Polskich Rodzin przygotowuje kolejny
wniosek o skreślenie z listy lektur i usunięcie z grona patronów polskich ulic
i szkół Juliana Tuwima. Jednym z argumentów ma być ośmieszający polski
parlamentaryzm wiersz Ptasie radio.
**
To już choroba czy piwne (od wypitego w nadmiarze trunku) poczucie humoru?
Kto wie?