mania1119
27.05.07, 12:42
Wczoraj slyszalam w TV dłuższa dyskusje na temat tego krotkiego filmu,w
ktorym inwalida na wózku zostaje ochlapany na ulicy przez samochod.Zarzucano
twórcom,ze w tej roli wystąpił aktor,a nie inwalida.Ponoc środowisko
inwalidów równiez uważa,ze powinien był wystapic ktos z nich.
A ja,gdybym wiedziała,ze to rzeczywisty inwalida-chyba nie mogłabym w ogole
tego oglądac.I tak film jest bardzo poruszajacy,uzmysławiajacy problem,dający
refleksje.Ale w momencie,w ktorym jest to aktor-emocje równoważą sie z
racjonalnym myśleniem i wtedy chce,zeby to zostało we mnie.Chcę to pamietać.
Na myśl,ze w takiej upokarzającej sytuacji mógłby zaleźć sie-dla celow nawet
informacyjnych-autentycznie kaleki czlowiek,skora mi cierpnie.
Kiedy zaczęlam to pisac,poslużylam sie w tytule (i chyba to zostawie) i w
tekscie slowem "reklama".Bo to jest puszczane w czasie na reklamy-na
podobnych zasadach.
No wiec przerosło by to moje emocje.