Coraz częściej imieniny obchodzimy poza domem . Tak naprawdę, to ani nie
jestem za taką formą spędzania czasu z rodzinką i znajomymi, ani tym bardziej,
przeciwny . Od razu na wstępie zaznaczam swoje zdanie .
Jednym słowem nie mam zdania . Choć kiedyś miałem .
Ale...
Mój znajomy, zagmatwał sobie kilka z dni ostatnich .
Po prostu, gdy przyszło do ustalenia z połowicą co zrobić na imieniny ,
wystąpiła rozbieżność stanowisk. Ona chciała poza domem . On w domu . Ona
pragnęła mieć święty spokój z przygotowaniem , przyrządzaniem , sprzątaniem i
urobieniem się po pachy . On pragnął w ciszy (

, dobre )domowego klanu
serdecznie i po przyjacielsku przyjąć gości , czuć się swobodnie , na tyle by
nie być obserwowanym przez oczy obce .
Dodam już tylko że on nie jest do pomocy w sensie kucharzowania , bo
oczywiście polatam ,ani mi sie śni zamiatać, kupię, wyrzucę , przyniosę,
otworzę , poustawiam , odwiozę , przywiozę - to bardzo chętnie.
I co wy na to . Bomba nie została rozbrojona .