Donoszenie na bliźniego

03.10.08, 21:34
Przemiany ustrojowe zmieniają nie tylko państwo ,ale i samych ludzi . To co
jeszcze 30 lat temu nazywało się kablowaniem, dziś jest usankcjonowanym
staraniem się o dobro człowieka , lub instytucji.
Czy można pokonać w sobie , przemóc się i donosić w jakiejś sprawie . Czy
mentalność , nie widziałem nie słyszałem , będzie towarzyszyć naszemu
pokoleniu do końca , tak jesteśmy postrzegani przez młodsze pokolenia .
    • wiktoria53 Re: Donoszenie na bliźniego 04.10.08, 10:38
      Codziennie do urzędu skarbowego wpływają anonimy od "życzliwych"
      sąsiadów, "dobrze poinformowanych", nie mających pokrycia w
      faktach.To zwyczajna zawiść, zazdrość, bo sąsiad kupił własnie auto,
      albo mieszkanie dla córki. Ponoć spora część anonimów trafia do
      kosza.Jednak wiele jest sprawdzanych i analizowanych. Nigdy nie
      interesowały mnie dochody sąsiadów. Owszem często drażni fakt
      posiadania wielkiego majątku przez uchylajacych się od pracy
      przestępców.
      • kryzar ciekawe, że do US chętnie piszemy 04.10.08, 10:46
        ale jak sąsiad katuje rodzinę to nic nie słychać i nic nie widać, jesteśmy obojętni.
    • czarny.humor Ha! A to ci temat zadałeś Sagi. Bardzo ciekawy! 08.10.08, 23:48
      Zacząłem wczoraj pisać na ten temat, ale wstrzymałem się właśnie. Mnóstwo różnych aspektów nasuwa się na myśl, więc już zrobiło się to za długie, a mam wrażenie, że nie jestem jeszcze w połowie tematu.

      Może rozwinie się dyskusja na tym arcyciekawym wątku, to i będzie okazja się powymądrzać. Na razie zaś podam tylko jeden kierunek dyskusji.
      Jakiś czas temu, przy okazji afery z Wojciechem Sumlińskim, napisałem na blogu takie dwa teksty, które z donosami na bliźnich wiążą się w sposób moim zdaniem zasadniczy.

      czarny.humor.salon24.pl/86473,index.html
      czarny.humor.salon24.pl/87159,index.html

      Ciekaw jestem Waszych opinii na powyższy temat.

      : )))
      • natla Re: Ha! A to ci temat zadałeś Sagi. Bardzo ciekaw 09.10.08, 08:06
        Ależ Ty strzelasz w 10.
        Podczas afery Sumlińskego, spędziłam wieczór z kilkoma osobami,
        dyskutuyjąc o jego (i podobnych mu) działalności. A zaczęło sie od
        tego, że ktoś rzucił zdanie "ja tam nie wierzę w chęci samoójcze...."
        Cała dyskusja zeszła na "Twoje" tory. Przez moment było nawet
        gorąco, bo jeden z panów mówił takie rzeczy, jak ci niektórzy w
        komentarzach na blogu. Może nie został przekonany, ale przyjął
        argumenty i zgodził się, że niektórzy dziennikarze śledczy idą "po
        trupach", nie zastanawiac, czy kogoś krzywdzą. A to wszystko w
        imie "prawdy"....jakiej?
        Nie potępiam wszystkich dziennikarzy śledczych. Są sprawy, które
        warto wyjaśnić. Zwłaszcza te bieżące. Wyciągnąć machloję i
        udowodnić. Jednak czy imienne donoszenie na dzadka jest moralne
        wobec jego rodziny? Dla mnie pytanie retoryczne.
        A swoją drogą, ciekawa jestem, czy p. Sumliński coś zrozumiał?
        Pewnie sie nigdy nie dowiemy.
      • polnaro Re: Ha! A to ci temat zadałeś Sagi. Bardzo ciekaw 09.10.08, 08:39
        Na nasze osądy wpływa wiedza, doświadczenia, a już osobiste przeżycia w sposób
        dominujący. Wiem, że banał, ale tu konieczny.
        Ile trzeba posiąść wiedzy, ile przeżyć, żeby mieć prawo do ocen?
        Jednak sądzić trzeba, to społeczna konieczność.
        Z drugiej strony wiadomo, że mylić się jest rzeczą ludzką, co gorsza, każdy ma
        do tego prawo.
        Dziennikarze, lekarze, policja, prawnicy....zachowują się podobnie. Oczywiście,
        daleko im do ideału.
        Na szali postawić trzeba to, co złego, czasem podłego wynika z ich działań i z
        drugiej strony rzeczy pożyteczne.
        Tylko dobrze działające wewnętrzne mechanizmy samooczyszczania, dbałość o
        prestiż zawodu mogą ratować przed marazmem. Jeśli nie działają właściwie,
        prestiż znika, autorytety stają się podejrzane. Pamiętamy działania np. Izby
        Lekarskiej; ma swój udział w upadku autorytetu lekarza także. Dziennikarze
        też już swój autorytet pogrzebali. Polityka zaś to temat morze, a dla mnie ściek
        cywilizacji.
        Więc? Generalnie reagować, czy nie? Uważam, że jak najbardziej tak, byle
        godności nie zatracać.
Pełna wersja