boshhh

20.12.04, 16:51
musze isc sie spakowac. jak ja tego nienawidze... sad((
    • dziubkaa Re: boshhh 20.12.04, 21:49
      jak ja Cie dobrze rozumiem...
      tez to mam...
      pol zycia spedzilam na walizkach wiec teoretycznie pakowanie powinnam miec
      opanowane... ale tak nie jest... zawsze zostawiam to na ostania chwile, vide
      dzisiaj, godzina 21:50 a ja w proszku jestem...
      o poscigach rodzinnych za mna na dworzec badz lotnisko gdy zapomnialam np
      kosmetyczki z wszelkimi uwielbionymi i niezbednymi utensyliami wole nie
      wspominac...
      pozdrawiam
      • anula001 Re: boshhh 21.12.04, 08:00
        Ja robie tak: jesli pociag czy cos tam mam o 17 pakowac zaczynam sie o
        15:30..Np. ostatnio przed wyjazdem wyrzucialm cala zawartosc szafy na podloge i
        zrobilam selekcje co wziacsmile Oczywiscie zepomnialam to i owo, na szczescie
        jechalam do przyjaciolki..Niestety wiele rzeczy robie na ostatnia chwile, i
        obawiam sie ze sie juz nie oduczesmile
    • ala-1974 Re: boshhh 21.12.04, 12:52
      Pakowanie to jeszcze nic.Najgorzej rozpakować.Ja potykam się 2 dni o torby
      zanim wreszcie dojrzeję do rozpakowania.
Pełna wersja