jak większość ludzi, nie znoszę poniedziałków - najnudniejsze zajęcia na
Uczelni i to wczesne wstawanie po dwóch dniach laby... a mimo to, to we
wtorki mam zawsze nagorsze samopoczucie. myslałam zawsze, że to tak tylko, a
teraz ułożyło mi się to w całość - we wtorki zawsze mam chandrę! ktoś ma
receptę na to? teraz, nie powiem, po ciepluśkim, długim i miłym prysznicu,
znowu czuję się OK, ale jak wróciłamdo domu, to aż się popłakałam. bez sensu,
nie? wiem, wiem

P.S. Czy wiecie, że wszyscy, dosłownie WSZYSCY ludzie, z którymi dzisiaj
przyszło mi rozmawiać, mają drugą połówkę. No, niesamowite

pozdrawiam!