Rodzina

03.08.06, 09:01
Właśnie dostałam smsa od kogos, kto jeszcze poltora roku temu byl w Polsce i
sie starał... Nie chciałam, nic by z tego nie wyszlo. A jednak scisneło mi
sie gardełko, gdy napisał, że wlasnie tydzien temu został tatusiem -
wiedziałam o tym wczesniej, ale mimo wszystko... tak jakos... Nie chodzi o
to, ze to ja chciałabym mu dac dziecko, bo na pewno nie, ale... refleksje...

Tak niewiele czasu mineło tak naprawdę i tyle sie zmienilo w jego zyciu. W
moim tez. Coraz bardziej zagłębiam się w pracę, udaję, ze nie słyszę, że nie
mozna odkładać wszystkiego "na potem"... Nie chcę być z kimś "bez iskrzenia",
chcę się po prostu totalnie zakochać, przypomnieć sobie, jak to jest.

A u niego...proszę... rodzina... To, co najważniejsze. To, co daje najwięcej
szczęścia. To, co najcudowniejsze.
A ja to odkładam na później.Rozglądam się - niby tylu wokół fajnych facetów.A
jednak ja...
...praca....
    • czarny.onyks Re: Rodzina 03.08.06, 09:25
      rozmiem.....doskonale

      a praca wazna jest teraz, bo tych facetów ......NIBY tylu fajnych
      ale jak pojawi się TEN, praca przestanie być najistotniejsza

      tylko wiesz...nie zawsze nalezy czekac na iskrzeniewink

      bo możemy przegapic cos ważnego
      co pojawia się po cichu, powoli, czasem bez fajerwerków,
      ale za to może trwać....
      • feliciae Re: Rodzina 03.08.06, 09:34
        >bo możemy przegapic cos ważnego
        > co pojawia się po cichu, powoli, czasem bez fajerwerków,
        > ale za to może trwać....


        Ale ja... takie przyjacielskie nastawienie mam do wszystkichcrying(
        Wiem, ze śmiesznie brzmi.

        Ae chwilami boję się, że przegapię. Nie chcę. Ale pojawiają się nieraz fajni...
        zainteresowani - chybabig_grinDD - a ja nic, tak zupełnie, totalnie NIC.
        Cheerful&friendly&smiling.
        I nic więcej. Bo jak juz mnie jakis zainteresuje, to oczywiscie taki, z ktorym
        absuolutnie, ale to absolutnie wiazać sie nie należybig_grin
        No. Ironia losu. Albo podświadomośc. Już sama nie wiem.
    • czarny.onyks a propos dzieci;DD 03.08.06, 09:30
      Chylińska o macierzyństwie:


      ,,Ja wiem, że Machina to nie jest miesięcznik dla początkujących matek. Ja
      wiem, że powinnam o popkulturze, o artystach, o płytach, o przeżyciach
      natury wyższej, ale obecnie to niemożliwe. Ni chuja! Pisze Agnieszka
      Chylińska.

      Ja jestem w szoku, jestem kontuzjowana i niech mi panowie Metz z Beliną
      wybaczą, ale ja z pyskiem wypłowiałym, mózgiem otępionym jedną godziną snu
      na dobę, z cyckami zaropiałymi jak po jakiejś supersesji sado maso, z wielką
      pieluchą między nogami, ja obecnie nie mogę inaczej i o czym innym. Muszę to
      napisać, muszę to z siebie wypluć, muszę to opisać, bo jakoś wcześniej z
      takim opisem się nie spotkałam i może gdybym wiedziała... Macierzyństwo to
      ściema! Wiem to na pewno! Poradniki, gazetki, reklamy pieluch nawet: wszyscy
      kłamią! To pułapka, w którą dałam się złapać i teraz zdezorientowana i
      zaszczuta chowam się po kątach, by mnie nie zauważył ssak, którego powiłam
      parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł, że jestem w pobliżu.
      Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwa nabrzmiałe balony, które przy
      delikatnym nawet ruchu sikają strugami mleka. Zostałam oszukana, uległam
      propagandzie, poleciałam na tysiaka i teraz mam! A tak ładnie wszystko szło.
      Kupowanie koszulki rozmiar 54 z napisem "Motorhead", wzdychanie i
      rozmyślanie nad tym, jak ukierunkuję ideowo syna mojego pierworodnego.
      Roztkliwianie się nad parą skarpetek, wzdychanie na widok uśmiechniętych
      bobasów widzianych przelotnie w centrach handlowych, zaczytywanie się
      poradnikami i wiara w to, że się jest uwarunkowaną genetycznie do bycia
      matką Polką, że się będzie stosować metody najbardziej delikatne,
      nieinwazyjne, naturalne przy pielęgnacji i wychowywaniu cudownego potomka.

      A tymczasem??? Dlaczego nikt mi nie powiedział o tym, że poród będzie
      potwornym cierpieniem, i że się będę wstydziła przeć, myśląc cały czas o
      tym, by nie narobić dziecku na głowę? Dlaczego darłam się w niebogłosy,
      tworząc najbardziej spontaniczny tekst nowej piosenki pod tytułem "ja już
      kurwa nie mam siły", naczytawszy się wcześniej o fantastycznych
      znieczuleniach, technikach relaksacyjnych i innych takich? Dlaczego mamiono
      mnie opisami fantastycznych przeżyć, wręcz erotycznych, podczas karmienia
      piersią, gdy tymczasem okazało się, że bezzębny dziamdziak może zmasakrować
      suty w try miga i domagać się co godzinę dalszej masakry, więcej krwi...

      I dlaczego dopiero pod koniec jednego z poradników małymi literami było
      napisane, że jeśli ma się chęć sprzedać swoje dziecko na allegro to powinno
      się zwrócić do osoby duchownej z prośbą o poradę lub od razu zamknąć się w
      psychiatryku... Ciekawe... I na czym miało polegać "wzmocnienie i rozkwit
      związku, gdy pojawia się dziecko", jeśli jedyne co mam do powiedzenia mojemu
      chłopakowi od miesiąca to: przynieś-wynieś-pozamiataj, nie rób tego tak,
      możesz mi pomóc?, a może ty go przewiniesz?, nie wkurwiaj mnie, to twoje
      dziecko, a to se go bierz, nie rozdwoję się, możesz tu łaskawie przyjść?

      Nigdzie nie przeczytałam o tym, że dziecko drze gębę. Znalazłam wzmianki o
      tym, że kwili, płacze, marudzi, gaworzy, ale nie ma nic o tym, że ma syndrom
      "Blaszanego bębenka", znaczy się, że szyby pękają, gdy zaczyna ryczeć od
      16.00 do 23.30, by usnąć z uśmiechem i pozwolić mi zrobić siku, umyć się,
      zjeść coś szybko. Koleżanki mi mówiły: Och, wiesz przy dziecku szybko się
      chudnie. Teraz wiem dlaczego. Bo nie ma się czasu zjeść. Teraz też się drze,
      a ja muszę oddać ten felieton i musi być dobry, z puentą, na poziomie, a mam
      oczy na zapałki i piszę tę jedną kartkę jakieś sześć godzin, gdyż odskakiwać
      muszę co chwila, bo kupa, bo płacz, bo mleko, bo coś tam i do tego jeszcze
      burdel w mieszkaniu i kot zazdrosny porzygał się właśnie ostentacyjnie na
      środku pokoju. Rokendrol, nie ma co...''
      • feliciae Re: a propos dzieci;DD 03.08.06, 09:36
        Hehehe, dobresmile)
        Ale jakoś sie nie przerażamwink
      • altu Re: a propos dzieci;DD 03.08.06, 10:24
        dobre. i jakie piękne.
        a najważniejsze - to jest prawdziwe smile
        tyle, ze wreszcie opisane dosadnie smile
      • o_kropka Re: a propos dzieci;DD 03.08.06, 23:17
        Oooo, dosadnie napisane. Ten tekst na czas jakiś wybił mi z głowy te "głupie
        pomysły". :]
    • feliciae Re: Rodzina 03.08.06, 19:53
      O qurcze, zaczerwieniłam sie. To sie chyba nazywa ekshibicjonizm emocjonalnywink
      Przeszło mi na dziś, wróciłam właśnie ze spotkania pracowego. Life must go onsmile
    • konrado80 Re: Rodzina 03.08.06, 23:06
      tez bym tak chcial...
      • maruda2 Re: Rodzina 04.08.06, 09:01
        konrado80 napisał:

        > tez bym tak chcial...

        Ło matko ! Konrado czego byś chciał ???
        • konrado80 Re: Rodzina 04.08.06, 14:42
          wielu rzeczy smile))
          • maruda2 Re: Rodzina 04.08.06, 15:42
            a tom się dowiedziała wink
            Szalenie wyczerpująca odpowiedź...
            • feliciae Re: Rodzina 04.08.06, 15:52
              Oj co Ty, nie wiesz....wink
              Konrado też już chciałby wózek z dzidzią wozić.... Gdzieś tak podczytałamsmile...
              • konrado80 Re: Rodzina 04.08.06, 22:24
                ktos mnie sledzi?? tongue_outP
                • feliciae Re: Rodzina 05.08.06, 06:16
                  A tam śledzi od razu... Uważny czytelnik jestem i tyle;P

                  P.S.
                  Zresztą to całkiem ładne chciejstwosmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja