feliciae
03.08.06, 09:01
Właśnie dostałam smsa od kogos, kto jeszcze poltora roku temu byl w Polsce i
sie starał... Nie chciałam, nic by z tego nie wyszlo. A jednak scisneło mi
sie gardełko, gdy napisał, że wlasnie tydzien temu został tatusiem -
wiedziałam o tym wczesniej, ale mimo wszystko... tak jakos... Nie chodzi o
to, ze to ja chciałabym mu dac dziecko, bo na pewno nie, ale... refleksje...
Tak niewiele czasu mineło tak naprawdę i tyle sie zmienilo w jego zyciu. W
moim tez. Coraz bardziej zagłębiam się w pracę, udaję, ze nie słyszę, że nie
mozna odkładać wszystkiego "na potem"... Nie chcę być z kimś "bez iskrzenia",
chcę się po prostu totalnie zakochać, przypomnieć sobie, jak to jest.
A u niego...proszę... rodzina... To, co najważniejsze. To, co daje najwięcej
szczęścia. To, co najcudowniejsze.
A ja to odkładam na później.Rozglądam się - niby tylu wokół fajnych facetów.A
jednak ja...
...praca....