chinski.smok
28.01.07, 19:26
Czytam właśnie "Lalę" Dehnela i coś mi się przypomniało.
Otóż miałam 5 lat, w naszym domu czasami przebywali mundurowi.
Jeden szczególnie wpadł mi w oko: miał ośniewające zęby, mundur i pistolet w
kaburze.
No i pewnego dnia, gdy patrzyłam na niego z żabiej perspektywy - a to na
bielejące uzębienie, a to na czarną kaburę z takim charakterystycznym
szyciem, a to na mundur stalowy - uwielbienie me wzbierało - a mój wybranek
wziął mnie na ręce.
No i posiusiałam się na tych rękach. Z wrażenia.