Taka sobie rozmowa w pracy. I zarzucono mi, że nikogo nie poznam, bo nigdzie nie chodzę. Gdzie może poznać kogoś ktoś, kto organicznie nie lubi imprez, a spotkania najwyżej kameralne, tj. ja, Ty i Twój pies

Załamałam się. Lepiej niż z ludźmi dogaduję się np. z psami. Wychodzę dziś do pracy, na klatce schodowej siedzi sobie piesek. Biedaczek, bezdomny. I mówię: chodź, piesku, pójdziemy sobie połazić po śniegu. Zamerdał ogonkiem, chętnie ze mną szedł. Przecież nie powiem tak do człowieka płci odmiennej...