Dodaj do ulubionych

Gdzie można poznać kogoś "swojego"?

08.02.07, 23:45
Taka sobie rozmowa w pracy. I zarzucono mi, że nikogo nie poznam, bo nigdzie nie chodzę. Gdzie może poznać kogoś ktoś, kto organicznie nie lubi imprez, a spotkania najwyżej kameralne, tj. ja, Ty i Twój pies smile Załamałam się. Lepiej niż z ludźmi dogaduję się np. z psami. Wychodzę dziś do pracy, na klatce schodowej siedzi sobie piesek. Biedaczek, bezdomny. I mówię: chodź, piesku, pójdziemy sobie połazić po śniegu. Zamerdał ogonkiem, chętnie ze mną szedł. Przecież nie powiem tak do człowieka płci odmiennej...
Obserwuj wątek
    • wenecka Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 09:48
      Borsuk mi powiedział, że jutro w blue city są wyścigi modeli samochodów, jego
      nie bedzie, bo jedzie na wyscigi gdzies pod katowice (wygrał 2 tygodnie temu
      wysicgi i cykl wyscigow w swojej klasie). po pierwsze, to podobno b. ciekawe,
      po drugie, ze moge byc fajni goscie, choc jak twierdzi borsuk - sa w klasach
      nizszych dzieciaki, które na torze robia rzeźnie.
      generalnie borsuk wyjasnił, ze adrenalina jest na takich zawodach niesamowita i
      jeden drugiego by zadzgal, zeby tylko wygrac. o natezeniu tejze adrenaliny
      niech zaswiadczy to, ze borsuk jest abstynentem - przemozna awersja do
      alkoholu, ale ponieważ nie radzi ze stresem na wysciagach, to własnie tamze
      ktos go namowił i od tamtej pory na wyscigach strzela setke na rozluznienie,
      niezłe, co?
      polecana klasa do obejrzenia jest E-10TC modified (cokolwiek to znaczy, choc
      borsuk wyjasniał). mnie to zaciekawiło z pkt. widzenia fajnego reportażu, wiec
      chce sie wybrac. chcialoby mi sie bardziej, jakby ktos powiedział, ze pojdzie
      ze mna ogladac te samochodziki, potem mozna na jakas kawe czy cus skoczyc, zeby
      te adrenaline jakos zrzucic z siebie.
      • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:32
        dziękuję, wenecka smile)
        pierwszy śmiech na początek dnia smile
        • ludzik_ten_sam aha, 09.02.07, 10:43
          zapraszałaś mnie czy jakiegoś pana?
          (ciągle się śmieję z borsuka smile

          lecę do pracy, nie chce mi się, bu
          • wenecka Re: aha, 09.02.07, 11:13
            raczej zapraszałam kobiete. po co ciagnac drewno do lasu? no chyba, ze kolega
            by sie znał i był techniczy, zeby wyjasnic kto sie sciga i po co, jaka klasa,
            etc.
            przy okazji jest odpowiedz co w wolnym czasie robia faceci - scigaja sie e-10tc
            modified.
    • nikka31 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:07
      Ja akurat mam sporo zainteresowań i zajęć, i w związku z tym chodzę w mnóstwo
      miejsc, ale zauważyłam jedną prawidłowość - wszędzie gdzie się nie obrócę jest
      mnóstwo fajnych kobietek. Natomiast facetów jak na lekarstwo. I w związku z tym
      mam pytanie - co porabiają fajni panowie popołudniami czy też weekendami????
      Czy jest jakaś szansa aby gdzieś was spotkać w prawdziwym życiu (w znajomości
      internetowe średnio wierzęwink na "neutralnym" gruncie???
      • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:30
        Uuuu...ja też mam sporo zainteresowań, ale niespecjalnie potrzebuję tłumów, aby poczuć spełnienie...
        Dokładnie tak, świetnych kobiet jest strasznie dużo, wczoraj rozmawiałam z co najmniej jedną.
        Na razie wiem tyle - zmienić płeć albo nabyć psa. Ferdynanda Wspaniałego smile
        • nikka31 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:45
          Może sie nieprecyzyjnie wyraziłam - przepraszamsmile Chodziło mi o zainteresowania
          i zajęcia "stadne"winkDo spełnienia też nie potrzebuję tłumów, ale zazwyczaj
          lubię towarzystwo ludzi. Samemu można wspaniale spędzać czas, jednak trudno się
          dobrze bawićwink Ale z psem to już zupełnie inna sprawa - tutaj dobra zabawa
          murowana i zależy tylko od nas, bo czworonogi jest zazwyczaj chętny i w dobrym
          humorzesmile
          • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:52
            To śmieszne, bo kiedyś bałam się psów bardzo bardzo a teraz je uwielbiam.
            Ale zostawić go na cały boży dzień w domu? Tu jest problem.

            Racja, z samym sobą jest jakoś tak

            uncertain

            Bycie samotnikiem daje czasem w kość.
            Merde.
            • nikka31 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 11:07
              No to jest problem - i dlatego nie mam żadnego zwierzakasad Może sobie kiedyś
              rybki kupię - ale one wygladają na jakoś mało towarzyskiewink
        • wenecka psy 09.02.07, 11:10
          jesli planujesz psa na powaznie, to polecam
          www.psy.warszawa.pl/
          gdyby nie to, ze nie moge poswiecic tyle czasu ile bym chciala na psa, to Lunę
          bym wzięła juz pzed tygodniem, bo własnie wtedy znalazlam jej zdjecia. ktos,
          kto wezmie te pieknosc bedzie miał z niej na pewno pocieche. i na pewno z
          wzajemnoscia.
      • kradam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 12.02.07, 11:09
        > mam pytanie - co porabiają fajni panowie popołudniami czy też weekendami????
        Popołudniami są w fitness klubie (kiedyś się mówiło siłowni) lub na basenie.
        W weekendy ostatnio starają się nie zostać przypadkowo ojcem w tłocznej kolejce
        do wyciągu w górach smile.

        > miejsc, ale zauważyłam jedną prawidłowość - wszędzie gdzie się nie obrócę jest
        > mnóstwo fajnych kobiete
        To dziwne, zaobserwowałem zupełnie przeciwne zjawisko smile.
    • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:35
      aha, wczoraj trzech fajnych gości widziałam w autobusie. fajne natężenie, w dodatku blisko. jednemu podczytywałam przez ramię "Przekrój", miał ładne palce smile i dwóch obok z bardzo ładnymi oczami. ja patrzę, oni patrzą smile
      i co z tego. dlaczego to nie było w kinie tuż przed seansem. można byłoby zmienić miejsce smile
      • nikka31 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:50
        I ten problem dobrze znam - ja wymyśliłam jedno rozwiazanie, ale nie
        sprawdzałam w praktyce: podłożyć nogę przy wysiadaniu a potem odwieźć, jako
        siostra miłosiarna, takiego biedaka do szpitala lub przychodnismilesmilesmile Jeśli
        wypróbujesz to daj znać jakie rezultatywink
        • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 10:52
          smile))

          Wszystkim trzem?

          OK smile
          • mumuja Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 18:30
            nie, no zwyczajnie - puścić się i wpaść w ramiona na zakręcie smile
    • mojave777 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 11:45
      > Taka sobie rozmowa w pracy. I zarzucono mi, że nikogo nie poznam, bo nigdzie
      nie chodzę.

      Niestety to jest całkiem uzasadniona opinia.

      Gdzie może poznać kogoś ktoś, kto organicznie nie lubi imprez, a spot
      > kania najwyżej kameralne, tj. ja, Ty i Twój pies smile

      Np. w jego własnym domu. Przebierz się za ministranta albo zaproponuj księdzu
      towarzystwo podczas kolędy. On będzie dostawał koperty, ty będziesz rozdawała
      co większym przystojniakom wizytówkismile

      Wychodzę dziś do pracy, na klatce schodowej s
      > iedzi sobie piesek. Biedaczek, bezdomny. I mówię: chodź, piesku, pójdziemy
      sobi
      > e połazić po śniegu. Zamerdał ogonkiem, chętnie ze mną szedł. Przecież nie
      powi
      > em tak do człowieka płci odmiennej...

      Jak spotkasz wrażliwego intelektualistę w okularach i z książką pod pachą
      możesz mu powiedzieć powyższą historyjkę. Pewnie się wzruszy. A od wzruszenia -
      do zakochania - droga niedalekasmile

      Moim skromnym zdaniem problem leży jednak zupełnie gdzie indziej.
      Czy jeżeli już spotkasz w ciekawym miejscu "idealnego faceta" to znajdziesz
      odwagę, żeby go zaczepić?
      I zrobić to w sposób ciekawy, niezobowiązujący, uroczy, bez trzęsących się
      dłoni i drgającego z przejęcia głosu?

      Zrobiłaś już tak kiedyś?

      eM.

      _____
      ...she shines in a world full of ugliness...
      • nikka31 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 12:16
        Moim skromnym zdaniem problem leży jednak zupełnie gdzie indziej.
        > Czy jeżeli już spotkasz w ciekawym miejscu "idealnego faceta" to znajdziesz
        > odwagę, żeby go zaczepić?
        > I zrobić to w sposób ciekawy, niezobowiązujący, uroczy, bez trzęsących się
        > dłoni i drgającego z przejęcia głosu?

        No, no to chciałabym zobaczyć - "ciekawy, niezobowiazujący, uroczy sposób
        nawiazania rozmowy" w przeciągu 10 min. jazdy autobusem - najlepiej jeszcze
        tak, żeby nr tel. dostać. No i nie zapominajmy, że zwracamy się do osoby o
        której nie wiemy kompletnie nic...Jestem pełna podziwu, ale interesuje mnie
        jedno - czy autorowi postu coś takiego się udało? Bo osobiście, poza kinem
        oczywiście, nigdy nie słyszałam o takiej "uroczej" historii. A chętnie bym
        posłuchała - w ramach szkoleniowych oczywiście...
        • ludzik_ten_sam :)) 09.02.07, 13:14
          Mojave, do raportu smile

          A, przypomniało mi się coś. Mam dziwny zwyczaj podglądania co ludzie czytają.
          No i gapię się. Chłopak zauważył. Zaczął powolutku podnosić do góry okładkę. "O
          starym człowieku, co kochał romanse". Nie znam. Uśmiechał się.
          Mea culpa, nic nie zrobiłam tylko się uśmiechałam. Nie był zjawiskowy i w moim
          typie, ale sympatyczną miał facjatę.
        • mojave777 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 13:29
          > No, no to chciałabym zobaczyć - "ciekawy, niezobowiazujący, uroczy sposób
          > nawiazania rozmowy" w przeciągu 10 min. jazdy autobusem - najlepiej jeszcze
          > tak, żeby nr tel. dostać. No i nie zapominajmy, że zwracamy się do osoby o
          > której nie wiemy kompletnie nic...Jestem pełna podziwu, ale interesuje mnie
          > jedno - czy autorowi postu coś takiego się udało?

          Nie.
          Dlatego autor postu "randkował" kiedyś w internecie.

          Ale pytanie było skierowane od ludzika.
          Który oczywiście nie odpowiedział.

          No bo po co ma ludzik znajdować rewelcyjne miejsca ze świetnymi ludźmi, jeżeli
          ich i tak nie zaczepi? Po to, żeby czekać i dawać sygnały, że chce być
          zaczepiony?

          eM.

          _____
          ...she shines in a world full of ugliness...
          • ludzik_ten_sam ej, musisz być złośliwy? 09.02.07, 13:49
            jestem w pracy. na razie i tak nic mi się robić nie chce.
            ale to nie jest gadu gadu, mojave.

            do rzeczy. pytałeś, czy skutecznie. tak. ale zdecydowanie wolę,
            aby to ktoś, też może być skutecznie tongue_out

            sygnały? wystarczą oczy. no kurczę, przecież jeśli mi się ktoś podoba, to
            widać. i nawet te "dziurki w oczach" (źrenice) nie muszą się rozszerzać.

            kiedyś już o to pytałam w necie. czy są faceci abstynenci?
            no bo jeśli nawet mi się spodobasz, ale pijesz, no to po ptokach.
            • mojave777 Re: ej, musisz być złośliwy? 09.02.07, 16:05
              > kiedyś już o to pytałam w necie. czy są faceci abstynenci?
              > no bo jeśli nawet mi się spodobasz, ale pijesz, no to po ptokach.

              A jak pijam zwykle piwo do pizzy?
              I jem ją np. 4 razy w tygodniu?
              No i czasem wypije 3 piwa na imprezie to według Ciebie "piję"?

              Znam jednak faceta abstynenta.
              Nie ma też telefonu komórkowego ( nigdy nie miał)
              Pracuje w seks-szopie.

              I ma rewelacyjną dziewczynę...

              eM.

              _____
              ...she shines in a world full of ugliness...
              • ludzik_ten_sam Nino i Amelia 09.02.07, 16:16

                smile

                Szczerze?
                Odpadasz wink Pizza raz na jakiś czas, z prawdziwego pieca.
                Zdrowa żywność, slow-foody - tak. Ale kawę kocham - dziwne.

                A tak poważnie - może powinnam pogodzić się z tym, że jestem i będę sama. Ot
                co.

            • wenecka Borsuk to abstynent ! 09.02.07, 22:17
              Borsuk, kiedyś jak go zapytałam o te jego wyścigi samochodzików, to zaczal w
              koncu mowic, choc niechetnie. Uwaza, ze moze o tym mowic godzinami, bo to jego
              najwieksza pasja, ale innych to moze w ogole nie obchodzic, wiec nie chce za\n
              udzac. no ale ja go wypytywałam. noi włąsnie powiedział wtedy, ze W OGOLE NIE
              PIJE, NIGDY. zaczał 2 czy 3 lata temu na zawodach strzelac szota dla
              rozluznienia, bo nie radził sobie ze stresem. setka mu pomaga. a potem znow nie
              pije 2 tygodnie do nastepnych wyscigów. i ta setka raz na 2 tygodnie to jest
              wszystko. zero piwa, wina, szampana, etc. nie byłabym sobą, jakbym nie zapytała
              dlaczego. powiedział. miał w rodzinie kogoś z problemem alkoholowym.

              w ogole to koles, ktory jest niesamowitym mrukiem i borsukiem na I rzut oka,
              ale jak sie go odkryje, to ciekawa persona. no i on sam ten swoj samochod
              składa. dzisiaj znow jechal, wiec przyniosł ten samochod. noi teraz najlepsze -
              samochód ma moze z 15 -20 sm dlugoscia, a skrzyneke z narzedziami, srubkami i
              innymi takimi pierdołami ma wiekszą niż pół metra! w czasie zawodów ulepsza
              toto, zeby lepiej jedziło, itd. sam majstruje przy tym, wymysla jakies swoje
              ulepszenia, czesci. mnie tacy ludzie imponują, co sie znaja na elektronice i z
              niczego potrafia zrobić coś, co jak sie wlaczy guzikiem, to dziala.
              • ludzik_ten_sam Re: Borsuk to abstynent ! 09.02.07, 22:19

                Śmiech na koniec dnia. Pozdrów go.
                • ludzik_ten_sam Re: Borsuk to abstynent ! 09.02.07, 22:26

                  aha, też lubię facetów, którzy nie tylko są "techniczni", ale potrafią o tym mówić. niekoniecznie tak, aby wytłumaczyć (bo raczej nie pojmę smile

                  mój ex asystował kiedyś znajomemu elektrykowi przy wieszaniu lampy w moim pokoju po remoncie. niesamowicie zaimponował, gdy radził tamtemu, gdzie mu wolno, a gdzie nie wiercić. powiedział mi potem, że już w dzieciństwie czytał "Młodego Technika" czy jak to się zwie.
              • pomysl.po.wypiciu Wenecka?? 09.02.07, 22:28
                wybacz ze sie czepaim, ale czy Ty w ogole wiesz co piszesz??
                abstynent ktory pije co 2-3 tygodnie to chyba jednak nie abstynet, przynajmniej
                jezeli chodzi o alkohol
                • ludzik_ten_sam Re: Wenecka?? 09.02.07, 22:31
                  To jest po prostu Borsuk smile
                • wenecka Re: Wenecka?? 09.02.07, 22:57
                  Wiem co pisze. wyobraz sobie kolesia, który całe zycie alkoholu nie wzial do
                  ust, bo mial w rodzinie problem alkoholowy. moze ojciec lał matke, moze jego,
                  moze rodzenstwo, moze były w domu awantury - tego nie wiemy i nie musimy. ale
                  koleś ma b.silne argumenty, zeby nie pic.
                  jest b. opanowany, ciezko go wyprowadzic z rownowagi. na zawodach naprawde
                  musiało go ponosic, skoro złamał słowo dane sobie, ważne postanowienie w życiu.
                  1 setka na zawodach i to wszystko. nie opija zwyciestw, nie chodzi na piwo, nie
                  pije szampana na sylerwstra nawet. wiec wiem co pisze - to abstynent. kiedy
                  opanuje stres na zawodach, zrezygnuje z setki, bo nie sprawa mu ona radosci.
                  radość sprawi mu to, ze wiefcej po alkohol siegac nie bedzie musiał i bedzie
                  mogl trwac przy swoim zyciowym credo.

                  -
                  dawne stolice Tajlandii
              • ludzik_ten_sam Co słychać u borsukowych samochodzików? 10.02.07, 23:47
                Bardzo jestem ciekawa smile Piszesz art., wiem, ale
                chociaż troszeczkę opowiedz. Poprawiasz mi tymi
                opowiastkami nastrój.
                • wenecka Re: Co słychać u borsukowych samochodzików? 11.02.07, 02:08
                  nic nie pisze, bo nic nie widzialam. nigdzie nie byłam, wstałam o ósmej rano,
                  przeciągłam sie, posiedzialam na piłce, zrobiło mi sie zimno, wróciłam do
                  łóżka, poczytałam, zasnełam, spałam do 13. o 20 wypełzłam z domu na kawe, a
                  potem na impreze, na imprezie poruta, wiec wróciłam do domu, co widać.
                  ale jutro ide na chopina na 12 (jesli wstane) wiec przynajmniej w nagrode za
                  brak samochodzikow czeka mnie dobra kawa. piłaś kiedyś latte z miodem? jak nie,
                  to sprobuj.
                  • ludzik_ten_sam Re: Co słychać u borsukowych samochodzików? 11.02.07, 02:15
                    Nie smile

                    Spróbuję. Dlaczego siedzisz na piłce? smile
                    Mnie rozśmieszała dziś Mała, chyba troszeczkę traktuję ją
                    jak swoją córeczkę. I dużo bawię się z papużkami - fantastycznie
                    zajmują umysł. Podchodzą bliżej, a ja się cieszę.
                    Rano, jeśli się uda, ale pewnie się uda, pójdę na długi spacer.
                    Odprowadzę mamę - wyjeżdża.

                    Cholera, kiedyś skończy się ten zły czas.

                    • wenecka Re: Co słychać u borsukowych samochodzików? 11.02.07, 02:24
                      primo piłka nadaje sie doskonale do roznych cwiczen, secundo siedzenie na niej
                      wymusze prawdilowa postawe ciała. sporbuj usiasc na piłce i zalozyc noge na
                      noge. daje Ci max 5 sekund, a potem zwałka lub nagla zmiana pozycji. przy
                      praktykowaniu udaje sie dluzej, powiedzmy nawet powyzej 2 minut.

                      rano - w łikęd takie pojecie od jakiegoś czasu dla mnei nie istnieje smile sen
                      jest dla mnei rozrywką, jakiej nie zamieniłabym na nic innego. obecnie jest na
                      dworzu -15 stopni, wiec doradzałabym wybranie sie na spacer kolo poludnia smile
                      • ludzik_ten_sam Re: Co słychać u borsukowych samochodzików? 11.02.07, 02:34
                        Odpada. Nie jestem "rodzina z dziećmi na spacerze po obiedzie
                        przechadzająca się wolno" smile Głupie, ale lubię rozkładać ręcę,
                        gdy idę. Szykuję się do lotu wink) Jeju, gdzieś ktoś podobny
                        musi chodzić po świecie. Dziś w to odrobinkę wierzę. Nie może
                        być zawsze w plecy. Śpimy. Dobrych snów życzę.

            • la.vida.pirata Re: ej, musisz być złośliwy? 11.02.07, 21:44
              a co jest złego w butelce rumu?
              wszystkie kultury tego obesranego świata wymyśliły taki lub inny sposób na
              znieczulenie.
              i ja zamierzam korzystać z ich wielowiekowej mądrości czy to się komuś podoba
              czy nie.

              be-ze-du-ra z tą abstynencją.
              może jeszcze szukacie abstynenta seksualnego? w sumie - skoro nie pije, nie
              pali, to powinien zrezygnować też z innych przyjemności.

              święty, w mordę kopany. i ordalia jako rytuał wejścia na panteon świętych.
              • ludzik_ten_sam skoro niemal nie piję 11.02.07, 22:03

                trudno, abym pożądała kogoś pijącego.
                z seksem jest odwrotnie - dużo i często.

                P.S.
                to na pewno bzdura, ale nadużywanie powodować miałoby problemy z erekcją. ale to chyba kaczka dziennikarska.

      • ludzik_ten_sam nigdzie nie chodzę = 09.02.07, 13:06
        nienawidzę imprez, mojave
        (dziś sobie pójdę do kina, sama)
        to znaczy mogę iść na imprezę, usiąść na podłodze i popatrzeć na Ciebie,
        Mojave, i bardzo będzie mnie śmieszyło to, co robisz tongue_out
        nie potrafię imprezować? nie. nie bawi mnie to.
        czy potrafię zaczepić. tak.

        miałam ostatnio nicka jak chłopiec. dostałam maila w stylu "jesteś niesamowity,
        wrażliwy, inteligentny, mądry, mało jest takich ludzi". załamałam się znowu.
        nie ciągnę zabawy i przyznaję się, że pomyłka. zmienić płeć?
        • jedzoslaw Re: nigdzie nie chodzę = 09.02.07, 13:17
          O, właśnie, "nigdzie nie chodzisz". A co to właściwie znaczy? Ja np. lubię
          imprezy, ale też z pewnymi obwarowaniami, które nie każdy respektuje. Czy zatem
          lepiej przymknąć oko na taką różnicę w upodobaniach i szukać tam, gdzie się np.
          rzadko bywa?
          • ludzik_ten_sam dobrze, inaczej 09.02.07, 13:27
            trudno się zaprzyjaźniam, nie jestem otwarta od razu, raczej obserwuję. imprezy
            więc z góry skreślam. zapraszana jestem - torpeduję smile
            zostawmy te imprezy, co?

            wyczuję "swojego"
            chodzi mi o to, czy są tacy ludzie jak ja, ale płci odmiennej.
            wenecka mówi, że zna jednego oryginała wink a Wy?
        • mojave777 Re: nigdzie nie chodzę = 09.02.07, 13:32
          > nienawidzę imprez, mojave
          ok.
          > (dziś sobie pójdę do kina, sama)

          ja też tak chadzam.

          > to znaczy mogę iść na imprezę, usiąść na podłodze i popatrzeć na Ciebie,
          > Mojave, i bardzo będzie mnie śmieszyło to, co robisz tongue_out

          Zawsze mi się wydawało, że w otoczeniu 6 roześmianych hiszpańskich
          striptizerek, które delikatnie gładzą mnie po szyi wyglądam śmieszniesmile

          > nie potrafię imprezować? nie. nie bawi mnie to.
          > czy potrafię zaczepić. tak.

          Skutecznie?

          > miałam ostatnio nicka jak chłopiec. dostałam maila w stylu "jesteś
          niesamowity,
          >
          > wrażliwy, inteligentny, mądry, mało jest takich ludzi". załamałam się znowu.
          > nie ciągnę zabawy i przyznaję się, że pomyłka. zmienić płeć

          eM.
          _____
          ...she shines in a world full of ugliness...
    • nikka31 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 16:02
      Zaczęły się przepychanki typu zagadasz/nie zagadasz a dalej nikt nic
      konstruktywnego nie powiedział tzn. gdzie mozna spotkać fajnych ludzi płci
      odmiennej (jestem kobietą jakby cowink Autobus i dowcipną rozmowę w przeciągu 5
      minut mozemy sobie od razu darować - nie że takie rzeczy się nie zdarzają, ale
      bardzo rzadko przy bardzo sprzyjających warunkach - a jak rozumiem niektórzy
      zamiast czekać na szczęsliwy los wolą go wziąć w swoje ręce i próbują dawać
      sobie szansę. Na poznanie drugiej osoby - bo jasnowidzem nikt nie jest i nie
      przewidzimy jak dana znajomość potoczy sie dalej. Wracając do rzeczy gdzie
      mozna poznać sensownych facetów???
      • jedzoslaw Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 20:06
        Ludziku, muszę przyznać, że jednak Cię rozumiem i nawet jestem w podobnej
        sytuacji. Ja właściwie też szukam tej "swojej". Może to błędne myślenie, ale
        teraz już wiem na pewno, że wolałbym kogoś podobnego do siebie. Dawniej tak
        bardzo nie zwracałem na to uwagi, lecz obecnie coraz wyraźniej widzę, że moje
        wymogi co do tej właściwej osoby występują w nieco specyficznej konfiguracji.
        Osoba, która byłaby w stanie pogodzić w sobie te pożądane przeze mnie cechy
        chyba raczej nie trafia się łatwo. Czy mam zatem "obniżać poprzeczkę" i "brać co
        jest"? Niekiedy słyszę, że powinienem trochę "odpuścić", bo takiego "ideału" nie
        znajdę. A ja tymczasem uważam, że ten ideał mogę spełnić, jeśli tylko osoba ta
        będzie choć trochę podobna do mnie- nie we wszystkim, bo chciałbym, aby ta osoba
        nie miała moich wad- ale była podobna w tych pożądanych kwestiach. I naprawdę
        nie jest mi łatwo kogoś takiego znaleźć; za bardzo nie jestem też pewien, gdzie
        takiej osoby szukać. Mam jedynie b. ogólny zarys miejsc, gdzie mogę znaleźć
        "takich jak ja".
        • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 20:53
          jedzoslaw napisał:

          > Ludziku, muszę przyznać, że jednak Cię rozumiem i nawet jestem w podobnej
          > sytuacji.

          Dziękuję. Mam dziś okropny dzień i świadomość, że ktoś pisze, że rozumie, o co mi chodzi podnosi mi poziom sensowności życia. Mówię serio. Można się załamać, gdy się czyta: nie rozumiem, nie rozumiem, nie rozumiem.


          >Ja właściwie też szukam tej "swojej".

          Wierzysz, że znajdziesz? Ja, dziś, nie wierzę.

          > Może to błędne myślenie, ale
          > teraz już wiem na pewno, że wolałbym kogoś podobnego do siebie. Dawniej tak
          > bardzo nie zwracałem na to uwagi, lecz obecnie coraz wyraźniej widzę, że moje
          > wymogi co do tej właściwej osoby występują w nieco specyficznej konfiguracji.

          Ja potrzebuję kogoś podobnego do mnie. Podobnego dziwaka, na swój sposób oryginała. Kogoś, kto czasem unika ludzi. Ale lubi zwierzęta. Kto czasem nie mówi nic, bo nie może. I kogoś, kto zawsze (podkreślenie) będzie stał po mojej stronie. Murem. To ważne.

          Z ciekawości: jaka to konfiguracja?

          > Osoba, która byłaby w stanie pogodzić w sobie te pożądane przeze mnie cechy
          > chyba raczej nie trafia się łatwo. Czy mam zatem "obniżać poprzeczkę" i "brać c
          > o
          > jest"? Niekiedy słyszę, że powinienem trochę "odpuścić", bo takiego "ideału" ni
          > e
          > znajdę. A ja tymczasem uważam, że ten ideał mogę spełnić, jeśli tylko osoba ta
          > będzie choć trochę podobna do mnie- nie we wszystkim, bo chciałbym, aby ta osob
          > a
          > nie miała moich wad- ale była podobna w tych pożądanych kwestiach. I naprawdę
          > nie jest mi łatwo kogoś takiego znaleźć; za bardzo nie jestem też pewien, gdzie
          > takiej osoby szukać. Mam jedynie b. ogólny zarys miejsc, gdzie mogę znaleźć
          > "takich jak ja".

          Powtórzę się - straciłam nadzieję. Nie widzę ludzi, bo patrzę sobie pod nogi. Śnieg. Byłoby fajnie, gdyby ktoś zechciał mnie z tego wyciągnąć. W to też nie wierzę smile

          Miejsca? Pewnie stanie się to (że swojego jego spotkam gdziekolwiek), ciekawszy jest okolicznik czasu. Nie, nie "nigdy".

          Za kilka lat.
          I nie wiem, czy sobie do tego czasu przetrwam.
          Cholera, nie mam siły.
          Jeśli to brzmi dramatycznie, to przepraszam, nie miałam zamiaru dramatyzować smile Tak czuję.

          Chciałabym znaleźć przyjaciela w "swoim" człowieku przede wszystkim.
          • ludzik_ten_sam widzę czasem "mojego" człowieka 09.02.07, 21:13
            w autobusie, czyta (ja nie czytam, bo lubię obserwować)
            o tym też już kiedyś pisałam: ma mocne, zimowe buty
            okulary (jak ja)
            tylko panie Boże, niech on nie ma takich okularów, których łapki zwężają się.
            to dobre dla kobiet smile faceci wyglądają w takich komicznie

            mojave, zaczepię sobie czytającego kiedyś - poproszę, aby przewrócił
            stronę, bo już przeczytałam (podczytuję czasem przez ramię)

            nie lata jak czubek za modą

            jest taki no ponadczasowy, jak prochowiec, mógł istnieć 100 lat temu (ja mogłam smile

            jest mądry
            (chciałabym, aby był)
            • mumuja Re: widzę czasem "mojego" człowieka 09.02.07, 22:52
              i to jest membrana życia: wyjść do ludzi, miło zaczepiać z całym swoim fajnym
              jestestwem inne fajne jestestwa smile

              w dniu, kiedy znajduje się na to odwaga i luz, robi się krok w stronę sedna.
          • mumuja Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 22:48
            pewnie wielu jest tu takich, którzy rozumieją, jak to jest stracić nadzieję. I
            nie ma co rozważać, czy warto, czy nie warto. Tak jest i już. To smutne i już.
            Bo to nie jest dobra droga.
            • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 23:35
              okropne, ale nie rozumiem nic z żadnego z Twoich dwóch krótkich postów...
              Mumi, poproszę jeszcze raz, ale wielkimi literami (mało do mnie dziś dociera)

              o membranie jeszcze rozumiem...

              co nie jest dobrą drogą?

              ale ja naprawdę nie mam nadziei na coś trwałego...serio.
              jak to jest, że jednego dnia słyszy się *kocham*, a drugiego "do widzenia"?
              przecieram uszy ze zdumienia

              mogę se teraz wierzyć w siebie
              ale na to też nie mam siły
          • jedzoslaw Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 10.02.07, 11:24
            ludzik_ten_sam napisała:

            > Z ciekawości: jaka to konfiguracja?

            Nie, nie będę zanudzał. Ja w ogóle unikam zbyt dużego ględzenia o sobie (tylko
            na tym forum sobie na to pozwalam) smile
            • ludzik_ten_sam ale ja jestem ciekawski ludzik! 10.02.07, 11:57
              • ludzik_ten_sam pisz, 10.02.07, 12:01
                jest szansa, że ktoś na Twój apel się zgłosi...
                • jedzoslaw Re: pisz, 10.02.07, 14:55
                  No, skomplikowana konfiguracja, pełna paradoksów...
                  • ludzik_ten_sam Aha.. 10.02.07, 23:49
                    a dalej?
                    • jedzoslaw Re: Aha.. 12.02.07, 12:13
                      ludzik_ten_sam napisała:

                      > a dalej?
                      >
                      No dobrze, skoro tak naciskasz...
                      Odwołując się do tego, co napisałaś później: mój nick brzmi Jedzosław, a nie
                      Jędzosław (vide: wizytówka).
                      Co do mojego "typu" i innych oczekiwań- "swój" człowiek to niekoniecznie "taki
                      sam", a raczej podobny w pewnej dziedzinie. Jeśli mówiłem o konfiguracji cech to
                      chodziło mi o taką osobę, która patrzy na świat w mniej więcej podobny sposób,
                      ale uzupełnia związek tym, czego mnie brakuje. Taka osoba jest wsparciem, ale i
                      towarzyszem. Jednak czasem niektóre cechy są trudne do pogodzenia. Bo ja np.
                      wymagałbym (jakkolwiek to brzmi) pewnego poziomu realizmu i siły wewnętrznej,
                      ale przy tym chciałbym też osobowości niebanalnej, pełnej fantazji. Generalnie
                      nie kipię też optymizmem, więc oczekiwałbym kogoś, kto mnie tą radością życia
                      zarazi (nie oznacza to jednak, że jestem depresyjny- powiedzmy, że bywam czasem
                      nostalgiczny). W pewnych kwestiach chciałbym uczestnictwa, np. w imprezy, kino,
                      dyskusje itd., ale chciałbym również, aby łączyły nas podobne w tym zakresie
                      upodobania; w innych kwestiach- po prostu Bycia, by móc w każdej chwili się
                      spotkać, porozmawiać, zwierzyć... Słowem Życie we wszelkich przejawach.
                      Katalizator zmian, oparcie, radość życia... W jednych kwestiach osoba podobna do
                      mnie, w innych kwestiach- odmienna.
                      • ludzik_ten_sam Rozumiem o tej sile wewnętrznej... 12.02.07, 12:32
                        Troszkę podobnie plus konkluzja, że nie ma ludzi jednoznacznie słabych/silnych.
                        Sztukę jest otworzyć oczy i wyciągnąć ręce, gdy jesteś trochę wyżej danego dnia
                        niż bliska osoba.

                        Ładnie napisałeś, nie umiem tak, chcociaż myślę bardzo podobnie.

                        Znajdziemy, co nie?
                        Znajdziemy smile
                        • jedzoslaw Re: Rozumiem o tej sile wewnętrznej... 12.02.07, 12:43
                          Znajdziemy, tylko nadzieja nam pozostaje smile
        • sorrento_8 Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 23:28
          Ja kiedyś usłyszłam "ze znowu nie jestem taka fajna, żeby przebierać i
          wybierać" a ja jestem fajna, tylko mam to "szczęscie" ze faceci, z którymi bym
          się chciała zwiazać chcą się tylko ze mną przyjażnić, a zaintersowanie wzbudzam
          tylko w mamałygach co potrzebują opieki
          Tak też slyszę, że powinnam odpuścić, że zegar biologiczny tyka, że ci
          fajniejsi już są zajęci, i tak się zastanawiam czy te sosoby, które mi to mówią
          zdają sobie sprawę jak cięzko jest teraz kogoś poznać?
          W pracy usilnie namawiają mnie na randkowanie przez internet, zrobiłam wywiad i
          na róźnych portalach można znależc tych samych facetów - rozumiem, że
          zwiększają sobie szanse, ale według mnie szukają szybkiego seksu.
          Nie mam też na tyle odwagi, żeby być kobietą z inicjatywą i sama zaczepić
          faceta, więc chyba pozostanie mi w wieku 30 lat kupić sobie fotel bujany i
          druty smile
          pozdrawiam wszytkich, ktorzy jeszcze nie znalezli
          pani samotnych nocy - sorrento
          • ludzik_ten_sam Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 09.02.07, 23:47
            oszalałaś smile rolki sobie kup smile
    • brunet.biust.fan.22 ja sie wypowiem hehe.... 09.02.07, 16:53
      bylem ostatnio w parku wodnym. normalnie szczena mi opadala momentami big_grin

      -cala mieszanka ludzi w roznym wieku poczawszy od 6latkow do staruszkow
      -zadnych podzialow nie ma ze starzy sie bawia tam a mlodzi tu
      -dzieki roznym atrakcjom i sprzetom jakie tam sa mozna przez przypadek na kogos wpasc a wtedy "droga juz niedluga" tongue_out
      -biusty byly oczywiscie smile)) jedne duze, drugie male.... szczegolnie pare nastek bylo "grzechu wartych" ale na takie sie nie rzuce przeciez jeszczeby mnie o molestowanie posadzono big_grin

      ogolnie do czego zmierzam. rozne towarzystwo tam chodzi i mozna kogos spotkac.

      poza tym sa jeszcze silownie, aerobici, fitnessy, inne kluby. no ale Ty sie nie lubisz "ruszac" jak mniemam ? ja powiem szczerze wole isc do "czegos takiego" niz np do kina/teatru..... . i nie chodzi tu bynajmniej o same napatrzenie sie big_grin co najmniej na tym zarobi moja kondycja fizyczna.

      a w ogole to idzie wiosna/lato.... zaczna sie wypady rozne nad morza, jeziora gory, do parkow, ludzie czesciej zaczna z domu wychodzic ==> szansa wzrosnie dla mnie tez smile zeby byly takie upaly.... oj.
      • ludzik_ten_sam Re: ja sie wypowiem hehe.... 09.02.07, 17:03
        tak, masz rację, jedyny fitness jaki uprawiam to seks
        widzisz? i przy Twojej pomocy doszłam, czego mi brakuje.
        amen
    • mrilluminati Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 11.02.07, 01:48
      Ehhh faktycznie niesamowicie ciężko kogoś poznać.
      Chyba większość ludzi ma opory przed zaczepianiem kogoś w autobusie, na ulicy, w
      pubie. Trochę łatwiej jest na dyskotekach, jednak nie każdy je lubi i nie każdy
      celuje w takie towarzystwo.
      Ja osobiście miałem kilka niemiłych wspomnień z tzw. zaczepiania, gdy patrzono
      na mnie jak na jakiegoś zboczeńca czy potencjalnego mordercę. Nie dziękuję,
      takie zdarzenie odbiera humor i pewność siebie na resztę dnia.

      Jako singiel i student piątego roku muszę ze wstydem powiedzieć że jestem
      zdespreowany smile, z racji faktu że odpowiadających moim gustom panien jest
      ułamek procenta zdecydowałem się obniżyć loty (o zgrozo). Nie będą to trwałe
      związki ale przynajmniej będą jakieś wspomnienia. Innym w podobnej sytuacji
      radził bym to samo. To lepsze wyjście niż nie przeżywanie nic.

      Co do spotkań to pozostaje internet, imprezy u znajomych, przyjaciele swatki,
      częste zmiany pracy - w Polsce niemożliwe wink.
      • ludzik_ten_sam nieprawda 11.02.07, 01:58
        rynek pracy zrobił się jakiś taki mobilny. jeśli pozostaje się
        w jednym miejcu, to na własne życzenie.
        jest noc, więc więcej wolno - moje gusta zaspokoi mniej niż 0.0001 osobnik
        płci męskiej (śmiech). jestem wymagjąca. bo tak lubię.
        przygody znam, wiem czym pachną, nie wykluczam w przyszłości, ale
        też niespecjalnie są pociagające. nie szukam.

        postanowiłam sobie poczytać. zajmę czymś sensownym umysł. tak minie
        parę lat i może w świecie nastąpią jakieś zmiany wink

        zdesperowana nie jestem (?), raczej smutna
      • jedzoslaw Re: Gdzie można poznać kogoś "swojego"? 12.02.07, 12:42
        mrilluminati napisał:

        > Ehhh faktycznie niesamowicie ciężko kogoś poznać.
        > Chyba większość ludzi ma opory przed zaczepianiem kogoś w autobusie, na ulicy,
        > w
        > pubie. Trochę łatwiej jest na dyskotekach, jednak nie każdy je lubi i nie każdy
        > celuje w takie towarzystwo.
        > Ja osobiście miałem kilka niemiłych wspomnień z tzw. zaczepiania, gdy patrzono
        > na mnie jak na jakiegoś zboczeńca czy potencjalnego mordercę. Nie dziękuję,
        > takie zdarzenie odbiera humor i pewność siebie na resztę dnia.

        Kurde, skąd ja to znam? Dlatego właśnie nigdy nie zaczepiam, również nie
        zaczynam pierwszy rozmowy z obcymi ludźmi w środkach komunikacji, na ulicy itp.
        Za każdym razem czuję się jak kretyn. Znam ludzi, którzy czują się w tym dobrze,
        zaczepiają i dziwią mi się, że można mieć opory. Niektórzy nawet uważają, że bez
        "zagadania" nie mam szans na żadną nową znajomość. Ja tymczasem sądzę, że są
        inne "drogi poznania", takie jak spotkania nie inspirowane przeze mnie, ale
        osoby trzecie lub okoliczności (np. "niestety" <dla Ludzika> imprezy, piwo ze
        znajomymi, kiedy to do towarzystwa dołączają nowe osoby itp., zbiorowiska ludzi,
        których łączy ten sam cel przybycia- wernisaż, wycieczka w plener, rower).

        > Co do spotkań to pozostaje internet, imprezy u znajomych, przyjaciele swatki,
        > częste zmiany pracy - w Polsce niemożliwe wink.

        W Internet już nie wierzę, tam każdy się kreuje na takiego, kim chce być.
        Angażowanie w takie znajomości to ruletka, będziesz drążyć, rozmawiać, w końcu
        dojdzie może nawet do spotkania- a tu nie "zaiskrzy". I znowu kończysz tamtą
        znajomość (pomijając już kłopot pod tytułem: "Jak grzecznie zakończyć
        znajomość") i zaczynasz od nowa. Z pracą nie jest z kolei łatwo, więc nikt nie
        będzie zmieniał, tylko dlatego, że chce być "mobilny". Chyba, że ktoś nie ma
        problemu z aklimatyzacją i przeniesienie z Warszawy do Wrocławia to nie jest dla
        niego problem. O "prowincji" nie wspominam, bo tam zdobycie jakiejkolwiek stałej
        pracy czasem graniczy z cudem, toteż nikt nie tam nie przebiera tylko dlatego,
        że chce odmiany. Pozostają więc spotkania, imprezy i swatki(swaci), ale dobrze
        znający potrzeby (wymagania) danego singla (niestety, o "kompetentnego" swata
        niełatwo).
    • ludzik_ten_sam Cd. rozmyślań i pytań 11.02.07, 17:52
      Drugi człowiek jako brakujący kawałek układanki?
      Ktoś, kto ma coś (psychicznie, mentalnie) czego nie mam ja?
      Jak napisał Jędzosław albo Jedzoslaw - katalizator zmian, rozwoju?
      Ktoś, z kim "uprawiam" seks?
      Ktoś, z kim chodzę do kina? Dzielę się przeczytaną książką?

      Wszystko powyższe?
      Inne?
      • ludzik_ten_sam zawieszam pytanie :) 11.02.07, 23:56

        oświeciło mnie wink
    • mojave777 A może... 12.02.07, 10:03
      Gdzie może poznać kogoś ktoś, kto organicznie nie lubi imprez, a spotkania
      najwyżej kameralne?

      A może właśnie na imprezie?
      Może warto się przemóc, pójść na znienawidzoną imprezę, znaleźć jakieś najwyżej
      położone miejsce, wykorzystać schowaną za pazuchą lornetkę i wypatrzeć jakiegoś
      przystojniaka?
      Jeżeli obiekt obserwacji będzie miał minę jak po zjedzeniu pół transportu
      chilijskich kwaśnych cytryn jest szansa, że jest miłośnikiem bardziej
      kameralnych spotkań.
      Potem będzie już prosto.
      - Beznadziejny ten spęd!
      - No....
      - Patrz na tego. Wygląda jak małpa...
      - A tamta. Ubrała się jak małpiszon.
      - Pewnie to para...
      - Acha. Ludzik jestem...Miło mi.

      eM.

      _____
      ...she shines in a world full of ugliness...
      • ludzik_ten_sam tja... 12.02.07, 11:07
        wbrew pozorom nie mam cytrynowej miny smile
        pytanie jest zawieszone, jeśli nie zauważyłeś tongue_out
        • mojave777 Re: tja... 12.02.07, 11:50
          > wbrew pozorom nie mam cytrynowej miny smile

          Ale ten opisany przystojniak - taką minę mieć może...

          > pytanie jest zawieszone, jeśli nie zauważyłeś tongue_out

          Zauważyłem. Tuż po napisaniu posta.

          eM.

          _____
          ...she shines in a world full of ugliness...
          • ludzik_ten_sam Drążysz... 12.02.07, 12:02
            niepotrzebnie smile

            Może załóż nowy wątek. Miłego dnia.
            • mojave777 Re: Drążysz... 12.02.07, 12:15
              > niepotrzebnie smile

              Ośmielam się mieć przeciwne zdanie.

              > Może załóż nowy wątek

              Tutaj również się nie zgadzam.

              Udanego poniedziałku życzę.

              eM.
              _____
              ...she ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka