wiem, wiem...znow zadaje dziwaczne pytanie (jak w przypadku 'dziewczyny ze
sklepu', co niektorzy pamietaja

i wlasciwie powinienem napisac na grupe
'dlaczego kocham'

ale moze ktos mial podobne stany i potrafi je jakos
zinterpretowac (na swoj sposob) ?
chodzi o to, ze chyba sie zakochuje... za szybko, i... wcale nie jest mi z tym
dobrze. slyszalem opinie ze dzieje sie tak w wiekszosci przypadkow, o ile ktos
(akceptowalny) okaze mi najmniejsze sygnaly zainteresowania badz sympatii (bo
tak chyba wlasnie jest, albo mi sie tylko zdaje), a moja reakcja wynika z
niskiej samooceny...
niegdy nie sadzilem (ani tak nie uwazam) ze moge miec niska samoocene czy czuc
sie niedowartosciowany...
powyzsze pytanie traktuje luzno, gdyz moj stan niebawem moze ulec zmianie i o
wszystkim zapomne lub te rozbiegane mysli gdzies sie rozpierzchna, ale
chcialem uchwycic ten wlasnie moment i poznac wasze opinie...