19.07.04, 17:11
Bank wypowiedział mi umowe kredytowa w marcu tego roku,jest to linia
kredytowa w rachunku.Kredyt był zawarty jeszcze w momencie gdy byłam
panna.Obecnie jestem mezatka i mieszkam u męża.Nie mam rzadnych ruchomości
ani nieruchomości.Jakie grożą mi skutki prawne jezeli sprawe Bank skieruje do
Sądu.Czy mąż bedzie ponosił jakieś skutki z tytułu mojego kredytu.Czy
komornik moze mu cos zajac,jezeli kredyt byl zawarty przed malzenstwem?
Bardzo bede wdzieczna za jakie kolwiek rady
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: POMOCY!!! 19.07.04, 17:37
      wiki1976 napisała:

      > Bank wypowiedział mi umowe kredytowa w marcu tego roku,jest to linia
      > kredytowa w rachunku.Kredyt był zawarty jeszcze w momencie gdy byłam
      > panna.Obecnie jestem mezatka i mieszkam u męża.Nie mam rzadnych ruchomości
      > ani nieruchomości.Jakie grożą mi skutki prawne jezeli sprawe Bank skieruje do
      > Sądu.Czy mąż bedzie ponosił jakieś skutki z tytułu mojego kredytu.Czy
      > komornik moze mu cos zajac,jezeli kredyt byl zawarty przed malzenstwem?
      > Bardzo bede wdzieczna za jakie kolwiek rady

      Jakieś niewłaściwe myslenie. Z tego co piszesz: to nie chcesz? czy nie możesz
      splacić kredytu?
      Radzę: szybko kredyt splacić i uniknąć w ten sposób konsekwencji wynikających z
      umowy kredytowej.
      Jeśli nie możesz spłacić od razu to nie czekając (od marca?????!!! był czas).
      Idż do banku - ktory Ci zawierzyl kiedyś i forsę pożyczył - tam nie pracują
      wilki lecz ludzie, to bankowi tak samo jak Tobie zależy na rozwiązaniu
      problemu - tj. odzyskaniu [wcześniej czy póżniej]pożyczonych pieniedzy.
      Idż do banku i ugódź się z nim nt. stopniowej, na ile Cię stać, splaty
      zaległego kredytu.
      To jest konieczne i ważne bo z momentem podpisania ugody z bankiem spłacasz
      kredyt orocentowany normalnie i nie grożą Ci żadne sankcje tj. windykacja
      jednorazowa całego zadłużenia. Na etapie ustalania treści umowy ugody uzyskasz
      jeszcze : zmianę kolejności zarachowaniai i może (choć by częściowe) umorzenie
      odsetek karnych.
      Teraz temat męża. Męża się bardziej boisz (wstydzisz za niespłacony kredyt) niż
      banku???? To dziwne.
      Jest oczywistym, że mąż nie odpowiada swoim majątkiem osobistym i swoimi
      dochodami bieżącymi za Twój dług zaciągnięty przed zawarciem małżeństwa.
      Co wcale nie oznacza, że już teraz grozi Ci wyrok sądowy i windykacja
      komornicza, a za tym idą większe i niepotrzebne koszty.
      Stąd ta moja koleżeńska porada. Płacz i płać. Nie ma wyjścia. Idż ułożyć w
      sprawie spłaty do tych co ci forsę pozyczyli . Oni do Ciebie nie przyjdą (nie
      muszą w każdym razie), bo pisali monitowali, ponaglali, straszyli, wpisali Cię
      do b.uciążliwego potem w życiu rejestru niesolidnych klientow, wypowiedzieli
      umowę, wystąpią do sądu o nadanie tytułowi wykonawczemu klauzuli wykonalności,
      przekażą sprawę do komornika sądowego, a ten będzie ścigał Cię do skutku. Po co
      Ci to.

      Zyczę pomyślnego zakończenia sprawy Mariusz
      • wiki1976 Re: POMOCY!!! 19.07.04, 17:46
        Dzieki za rade!Tylko ,ze jak bym te pieniadze miała to bym je zapłaciła,ale ich
        nie mam.Kredyt mi wypowiedzieli bo zostałam zwolniona z pracy.I nie pracuje
        teraz w ogole!Wiec stad ta moja obawa!
      • Gość: corgan Re: POMOCY!!! IP: 217.11.142.* 19.07.04, 20:21
        Pytanie podstawowe - jakiego rzedu to jest kwota, ktora zalegasz bankowi. I
        jakiego rzedu miałaś ostatnio zarobiki i na jakie kwoty mozesaz liczyć gdybyś
        znalazła pracę? Jak mają się do siebie te proporcje? choć wiesz... 3000 długu i
        1000 zarobków to nie to samo co 9000 długu i 3000 zarobku, prawda? choć
        proporcje są takie same.

        > Radzę: szybko kredyt splacić i uniknąć w ten sposób konsekwencji wynikających
        > z umowy kredytowej.
        > Jeśli nie możesz spłacić od razu to nie czekając (od marca?????!!! był czas).
        Kolejny nawiedzony. Takie rady to se wsadź aż nie powiem w co. No był czas no i
        co z tego? jakby dziewczyna miała $$$ toby dług spłaciła.

        > Idż do banku - ktory Ci zawierzyl kiedyś i forsę pożyczył - tam nie pracują
        > wilki lecz ludzie, to bankowi tak samo jak Tobie zależy na rozwiązaniu
        > problemu - tj. odzyskaniu [wcześniej czy póżniej]pożyczonych pieniedzy.
        > Idż do banku i ugódź się z nim nt. stopniowej, na ile Cię stać, splaty
        > zaległego kredytu.

        No powiedzmy że z tymi wilkami to nie jest taka odległe porównanie.

        Zgoda ale mimo wszystko stosuj zasadę ograniczonego zaufania. Pamietaj ze w
        kontaktach z bankami - wszystko cokolwiek powiesz moze byc uzyte przeciwko
        Tobie. jesli powiesz ze masz samochód, bank to odnotuje, jesli powiesz, ze nie
        masz samochodu bank tez to odnotuje. Raczej nikt za Tobą nie bedzie jezdził i
        to sprawdzał. W Polsce krąży mit komornika, co wywala na ulicę z kapciach i w
        piżamie na listopadowy deszcz. Rzeczywistość jest dużo brutalniejsza. Dla
        wierzyciela oczywiście, nie dla zadłuzonego. Bo odzyskiwanie należności to jest
        bardzo trudna sprawa. Tak naprawdę odzyskiwanie długów zależy wyłącznie od
        dobrej woli zadłuzonego. Niestety.

        Z mojego doświadczenia mialem podobny problem z KredytBankiem. Podalem im na
        tacy wszystkie swoje informacje o sobie - gdzie pracuje, gdzie mam konto
        prywatne i firmowe [nawet żeby się uwiarydognić ze cche spłacic i być dalej ich
        klientem założyłem konto w KredytBanku choć w innym oddziale]. Negocjowałem. I
        co? I gówno za przeproszeniem. Bank kazał mi czekac po czym jak grom z jasnego
        nieba zajął mi konto, po godzinie przelał pieniadze na konto windykowane bez
        ani jednego pierdnięcia, w tym całe pieniądze które miałem na ZUS i podatek
        dochodowy. Dosłownie cudem wykaraskałem się z problemów z psami z US/ZUSu. Bo
        ni mialem za co zaplacic. Dostałem tylko od gupiej cipy z banku info, ze "moge
        napisac podanie do oddzialu, zeby mi zwolnili czesc pieniedzy ale szanse mam
        niewielkie hahaha". Naprawde, naprawde - polecam traktowac kontakty z bankami w
        bardzo ograniczonym zaufaniu.

        > już teraz grozi Ci wyrok sądowy i windykacja
        > komornicza, a za tym idą większe i niepotrzebne koszty.
        Dokładnie - grożą ci koszty które nie mają najmniejszego sensu. Komornik bierze
        takie sprawy bo ma obowiązek ustawowy. Co z tym robi z doswiadczenia swojego i
        moich znajomych - KOMORNIK NIE ROBI KOMPLETNIE NIC. Komorników jest w Polsce za
        mało, mają huk roboty, że zajmują się długami cztero-pięciocyfrowymi i
        wyższymi. Takie pierdoły jak 2000 długu w banku czy alimenty to jest 4-5 sort i
        nikt sensowny nie bedzie sie tym zajmowal. tzn bedą tym zajmowały sie panie w
        sekretariacie rewiru komornika i tyle. Dostaniesz nieco pisemek poleconych za
        trzeba bedzie zabulic kilkaset złotych itp. to tyle albo az tyle.

        > wpisali Cię
        > do b.uciążliwego potem w życiu rejestru niesolidnych klientow
        Ludzi którzy stracili pracę i nie są w stanie spłacać kredytu też uważasz za
        niesolidnych? Oni są złodziejami czy oszustami czy jak?

        Wiki. Rozumiem, co znaczy miec na karku dług ktorego nie jesteś w stanie
        spłacić, ale jesli będziesz starać się załatwiać tego typu problemy na kolanach
        jak niektórzy radzą, że gdyby mogli toby kazali Ci robic bankowi laske to
        sugeruję wstać i wykrzesać w sobie godność ze jesteś dla banku mimo wszystko
        partnerem tak jak oni dla Ciebie. Po prostu rozmawiać z pozycji człowieka bez
        poniżania się.

        Oceń realne szanse ile i jak jesteś w stanie im spłacić. Ile jest w stanie
        pomóc Ci rodzina, mąż itp.

        życzę powodzenia i pamiętaj - nie idz tam na kolanach
        • Gość: Paweł Re: POMOCY!!! IP: 193.111.166.* 20.07.04, 09:46
          Sądzę, że sensowniej pisze czuk. Wbrew temu co pisze corgan, to były dobre
          rady. To nieprawda, że "odzyskiwanie zależy od dobrej woli zadłużonego"
          i "komornik nic nie robi". Odzyskiwanie jest powolne, to fakt, ale NIGDY o tym
          nie zapomną. Prędzej, czy później, ale pójdziesz do pracy i zwindykują z Ciebie
          tą kasę. A odsetki będą rosły przez cały czas... A co do komornika, to
          zobaczysz, jak nagle się uaktywni, gdy pojawi się u Ciebie jakakolwiek kasa.
          Napiszę Ci, co wiem z doświadczenia zawodowego:
          Po pierwsze - idź tam jak najszybciej, pogadaj z kimś ważnym (dyrektor
          Oddziału?), przede wszystkim o ugodzie, w tym o zawieszeniu karnych odsetek.
          Teraz pewnie je płacisz, a są wysokie. Dojdzie do tego, że jak będziesz miała
          jakąś kasę, to pójdzie na zległe odsetki i (nie daj Boże!!!) koszty komornicze.
          Po drugie - wyłuskaj jakąś zauważalną kasę i zadeklaruj, że tyle spłacisz "na
          start" np. w ciągu 2 dni od rozmowy, czy od podpisania ugody. Będą mieli
          argument, żeby Ci zaufać. Opowiedz lub opisz swoją trudną sytuację, znajdź
          argumenty, żeby mogli Cię traktować jako przypadek szczególny.
          Po trzecie - jeśli coś z tobą będą chcieli podpisać (aneks, ugoda) zadbaj aby
          był to harmonogram, którego BEZWZGLĘDNIE będziesz się mogła trzymać (ale nie
          jakiś chory typu: spłata po 5 zł. miesięcznie przez 20 lat). Jeśli będą znów
          mieli z Tobą problemy, to Ci totalnie przestaną ufać.
          Po czwarte - możecie z mężem spróbować wziąć nowy kredyt (może jemu dadzą?) na
          spłatę tamtego - wprawdzie trzeba go będzie spłacać, ale odsetki będą normalne,
          a nie karne, unikniesz listy dłużników itp.
          Po piąte - odradzam chowanie głowy w piasek lub uciekanie. Według mnie, szanse
          że dadzą sobie z Tobą spokój (czytaj: umorzą dług) są minimalne...
          Pozdrawiam i życzę powodzenia.
          • Gość: corgan Re: POMOCY!!! IP: *.chello.pl 20.07.04, 10:43
            > To nieprawda, że "odzyskiwanie zależy od dobrej woli zadłużonego"
            > i "komornik nic nie robi".

            Moze inaczej - komornik zrobi coś, ale biernie. Jak mu podasz gdzie pracujesz i
            co masz to Cie zwindykuje. Jak nie podasz to Cię nie zwindykuje, chyba ze bank
            poda komornikowi gdzie pracujesz. Jak powiedziala mi mila pani
            komornik "komornik nie jest od tego zeby biegał za ludzmi i sprawdzał co mają i
            gdzie pracują". To od czego jest? nie mam bladego pojęcia...

            > A co do komornika, to zobaczysz, jak nagle się uaktywni,
            > gdy pojawi się u Ciebie jakakolwiek kasa.

            Pod warunkiem ze się dowie albo "zyczliwi" doniosą. Niestety - tak to działa.
            • Gość: Paweł Re: POMOCY!!! IP: 193.111.166.* 20.07.04, 16:02
              Wszystko to, co piszesz to prawda, pod warunkiem, że nie wykażesz NIGDY ŻADNEGO
              DOCHODU W SKARBOWYM. Życzę powodzenia.
        • czuk1 Re: POMOCY!!! 20.07.04, 14:44
          Gość portalu: corgan napisał(a):

          > Pytanie podstawowe - jakiego rzedu to jest kwota, ktora zalegasz bankowi. I
          > jakiego rzedu miałaś ostatnio zarobiki i na jakie kwoty mozesaz liczyć gdybyś
          > znalazła pracę? Jak mają się do siebie te proporcje? choć wiesz... 3000 długu
          i
          >
          > 1000 zarobków to nie to samo co 9000 długu i 3000 zarobku, prawda? choć
          > proporcje są takie same.
          >
          > > Radzę: szybko kredyt splacić i uniknąć w ten sposób konsekwencji wynikają
          > cych
          > > z umowy kredytowej.
          > > Jeśli nie możesz spłacić od razu to nie czekając (od marca?????!!! był cz
          > as).
          > Kolejny nawiedzony. Takie rady to se wsadź aż nie powiem w co. No był czas no
          i
          >
          > co z tego? jakby dziewczyna miała $$$ toby dług spłaciła.
          >



          A Ty wiedziałeś o tym że ona nie ma forsy ? Skąd wyczytaleś? A może ma forsę
          jej narzeczony? Opanuj sie z ocenami mojej wypowiedzi.
          > > Idż do banku - ktory Ci zawierzyl kiedyś i forsę pożyczył - tam nie pracu
          > ją
          > > wilki lecz ludzie, to bankowi tak samo jak Tobie zależy na rozwiązaniu
          > > problemu - tj. odzyskaniu [wcześniej czy póżniej]pożyczonych pieniedzy.
          > > Idż do banku i ugódź się z nim nt. stopniowej, na ile Cię stać, splaty
          > > zaległego kredytu.
          >
          > No powiedzmy że z tymi wilkami to nie jest taka odległe porównanie.
          >
          > Zgoda ale mimo wszystko stosuj zasadę ograniczonego zaufania. Pamietaj ze w
          > kontaktach z bankami - wszystko cokolwiek powiesz moze byc uzyte przeciwko
          > Tobie. jesli powiesz ze masz samochód, bank to odnotuje, jesli powiesz, ze
          nie
          > masz samochodu bank tez to odnotuje. Raczej nikt za Tobą nie bedzie jezdził i
          > to sprawdzał. W Polsce krąży mit komornika, co wywala na ulicę z kapciach i w
          > piżamie na listopadowy deszcz. Rzeczywistość jest dużo brutalniejsza. Dla
          > wierzyciela oczywiście, nie dla zadłuzonego. Bo odzyskiwanie należności to
          jest
          >
          > bardzo trudna sprawa. Tak naprawdę odzyskiwanie długów zależy wyłącznie od
          > dobrej woli zadłuzonego. Niestety.
          >
          > Z mojego doświadczenia mialem podobny problem z KredytBankiem. Podalem im na
          > tacy wszystkie swoje informacje o sobie - gdzie pracuje, gdzie mam konto
          > prywatne i firmowe [nawet żeby się uwiarydognić ze cche spłacic i być dalej
          ich
          >
          > klientem założyłem konto w KredytBanku choć w innym oddziale]. Negocjowałem.
          I
          > co? I gówno za przeproszeniem. Bank kazał mi czekac po czym jak grom z
          jasnego
          > nieba zajął mi konto, po godzinie przelał pieniadze na konto windykowane bez
          > ani jednego pierdnięcia, w tym całe pieniądze które miałem na ZUS i podatek
          > dochodowy. Dosłownie cudem wykaraskałem się z problemów z psami z US/ZUSu. Bo
          > ni mialem za co zaplacic. Dostałem tylko od gupiej cipy z banku info,
          ze "moge
          > napisac podanie do oddzialu, zeby mi zwolnili czesc pieniedzy ale szanse mam
          > niewielkie hahaha". Naprawde, naprawde - polecam traktowac kontakty z bankami
          w
          >
          > bardzo ograniczonym zaufaniu.
          >
          > > już teraz grozi Ci wyrok sądowy i windykacja
          > > komornicza, a za tym idą większe i niepotrzebne koszty.
          > Dokładnie - grożą ci koszty które nie mają najmniejszego sensu. Komornik
          bierze
          >
          > takie sprawy bo ma obowiązek ustawowy. Co z tym robi z doswiadczenia swojego
          i
          > moich znajomych - KOMORNIK NIE ROBI KOMPLETNIE NIC. Komorników jest w Polsce
          za
          >
          > mało, mają huk roboty, że zajmują się długami cztero-pięciocyfrowymi i
          > wyższymi. Takie pierdoły jak 2000 długu w banku czy alimenty to jest 4-5 sort
          i
          >
          > nikt sensowny nie bedzie sie tym zajmowal. tzn bedą tym zajmowały sie panie w
          > sekretariacie rewiru komornika i tyle. Dostaniesz nieco pisemek poleconych za
          > trzeba bedzie zabulic kilkaset złotych itp. to tyle albo az tyle.
          >
          > > wpisali Cię
          > > do b.uciążliwego potem w życiu rejestru niesolidnych klientow
          > Ludzi którzy stracili pracę i nie są w stanie spłacać kredytu też uważasz za
          > niesolidnych? Oni są złodziejami czy oszustami czy jak?
          >
          > Wiki. Rozumiem, co znaczy miec na karku dług ktorego nie jesteś w stanie
          > spłacić, ale jesli będziesz starać się załatwiać tego typu problemy na
          kolanach
          >
          > jak niektórzy radzą, że gdyby mogli toby kazali Ci robic bankowi laske to
          > sugeruję wstać i wykrzesać w sobie godność ze jesteś dla banku mimo wszystko
          > partnerem tak jak oni dla Ciebie. Po prostu rozmawiać z pozycji człowieka bez
          > poniżania się.
          >
          > Oceń realne szanse ile i jak jesteś w stanie im spłacić. Ile jest w stanie
          > pomóc Ci rodzina, mąż itp.
          >
          > życzę powodzenia i pamiętaj - nie idz tam na kolanach


          Tyle pisaleś i nic nowego nie wniosleś do sprawy. Tylko nawymądrzałeś się
          nademną. Daleś też do zrozumienia, że komornicy żle pracuja. No i... odesłałeś
          Panią do banku. Tak jak ja. Ale po co miala by iść na kolanach do banku?
          Człowieku? Po co i dlaczego. Oni (bankowcy) weszli w kiepski interes i teraz
          tę żabę muszą zjeść. A że nie mają już tego partnera jak widzieli go , dając
          kredyt , to będą starać się możliwie najwiecej odzyskać. Ale straszyc bankiem,
          nastawiać na bank. Po co i dlaczego? Mariusz
      • Gość: bea Re: POMOCY!!! IP: *.man.ats.pl 20.07.04, 13:57
        do czuka , a co jest jeżeli bank nie odpowiada na pismo, w którym jako
        poręczyciel proszę o rozłożenie na raty zadłużenia mojej"koleżanki", której
        kiedyś ponad 3 lata temu poręczłam kredyt.
        Byłam wczesniej w banku, tam mi tak poradzili aby napisać co i jak i prosić o
        rozłożenie zadłużenia na raty tak zrobiłam i ...czekam 3 miesiące na odpowiedź
        z banku.
        no to jak to jest ( pani w banku powiedziała ,że nie muszę osobiście poraz
        drugi ich "odwiedzać" wszystko będzie się odbywać korespondencyjnie ) bank jest
        w inne miejscowości .
        czekam na podpowiedź co ja mam dalej robić , czekać na odp. z banku , czy ..juz
        nie wiem.
        • Gość: corgan nie zdziwiłbym się gdybyś po tych 3mies. czekania IP: 217.11.142.* 20.07.04, 15:13
          dostała wezwanie od komornika. Tak działa polski system bankowy. Naprawde.
        • czuk1 Re: POMOCY!!! 20.07.04, 15:22
          Gość portalu: bea napisał(a):

          > do czuka , a co jest jeżeli bank nie odpowiada na pismo, w którym jako
          > poręczyciel proszę o rozłożenie na raty zadłużenia mojej"koleżanki", której
          > kiedyś ponad 3 lata temu poręczłam kredyt.
          > Byłam wczesniej w banku, tam mi tak poradzili aby napisać co i jak i prosić o
          > rozłożenie zadłużenia na raty tak zrobiłam i ...czekam 3 miesiące na
          odpowiedź
          > z banku.
          > no to jak to jest ( pani w banku powiedziała ,że nie muszę osobiście poraz
          > drugi ich "odwiedzać" wszystko będzie się odbywać korespondencyjnie ) bank
          jest
          >
          > w inne miejscowości .
          > czekam na podpowiedź co ja mam dalej robić , czekać na odp. z banku ,
          czy ..juz
          >
          > nie wiem.


          Nie jestem doradca i pracownikiem banku ale jak pytasz to odpowiem. Stroną
          dla banku jest kredytobiorczyni- Twoja koleżanka. I dlatego z Tobą nie chcą w
          banku skutecznie rozmawiać, bo Ty nie możesz bez pełnomocnictwa pisemnego jej
          reprezentować. Ty jedynie odpowiadasz solidarnie i w calości (jeśli koleżanka
          nie bedzie spłacac kredytu) za zadłużenie w banku. Możesz jedynie splacić
          kredyt (jak koleżanka sama nie może) a tę kwotę odebrać sobie od koleżanki ,
          nawet drogą sądową. Twoja rola jest więc duża, ale nie możesz sama nic zrobić
          (zalatwić) w banku. Przyjdź z kredytobiorczynią i sprawa szybko ruszy z
          miejsca. Tego chyba (ze wzgledu na czas i konieczność skladnia dokumentow i
          podpisów) korespondencyjnie szybko nie załatwicie.
          Gdyby bez Twojej zgody bank zmienił koleżance umowę kredytową to znaczy, że
          przestałaś być poręczycielem. Dlatego też bank nie może przestać z Tobą
          rozmawiać, informować Cię np. o stanie zadłużenia, mobilizować do splat
          kredytu. Działał by tym na swoją szkodę. Bank chce Ciebie zainteresować
          spłatą kredytu. I nic nie stoi, że w każdej chwili możesz zacząć ten poręczony
          kredyt sama splacać. Ale do dokonania zmiany umowy, rozłożenia kredytu na raty
          potrzebne jesteście bankowi obydwie - Ty i kredytobiorczyni.


          Mariusz
    • wichura Re: POMOCY!!! 20.07.04, 13:31
      Czuk1 właściwie opisał kolejność postępowania. Ugoda z bankiem to
      najwygodniejsze dla obu stron rozwiązanie. Ty masz spokój (brak windykacji,
      odsetki lichwiarskie, ale wyższe niż karne), inspektor w banku również (przed
      przełożonym).
      Bank o swoich pieniądzach prędko nie zapomni, bo z tego żyje.
      Z majątkiem wspólnym trzeba uważać - mąż musiałby udowodnić, że to jego majątek
      odrębny (sprzed ślubu). To, co zarabia teraz (o ile nie macie rozdzielności)
      jest już wspólne. Bank może wystąpić do sądu o ustalenie podziału Waszego
      majątku wspólnego i zaspokoić swoje roszczenie z przypadającej Ci części.
      • czuk1 Re: POMOCY!!! 20.07.04, 15:25
        wichura napisał:

        > Czuk1 właściwie opisał kolejność postępowania. Ugoda z bankiem to
        > najwygodniejsze dla obu stron rozwiązanie. Ty masz spokój (brak windykacji,
        > odsetki lichwiarskie, ale wyższe niż karne), inspektor w banku również (przed
        > przełożonym).
        > Bank o swoich pieniądzach prędko nie zapomni, bo z tego żyje.
        > Z majątkiem wspólnym trzeba uważać - mąż musiałby udowodnić, że to jego
        majątek
        >
        > odrębny (sprzed ślubu). To, co zarabia teraz (o ile nie macie rozdzielności)
        > jest już wspólne. Bank może wystąpić do sądu o ustalenie podziału Waszego
        > majątku wspólnego i zaspokoić swoje roszczenie z przypadającej Ci części.


        Tak myślę może na wszelki wypadek - zapobiegawczo zrobić rozdielnośc
        majątkową? M
        • wichura Re: POMOCY!!! 20.07.04, 15:37
          To byłaby ciekawa sytuacja. Wymaga tylko bezgranicznego zaufania do małżonka
          (bo to na niego musi pójść wszystko, co mogłoby podlegać egzekucji), a tego
          nawet jako prawnik-amator nie poleciłbym nikomu. Zapewne i dziś nie ma tego
          wiele - ew. auto i nieruchomość na męża jako przedślubne lub rodziców, na
          droższe RTV/AGD spisać umowy użyczenia z dalekim krewnym. Ale to tylko
          rozwiązania tymczasowe. Mimo wszystko doradzałbym spłatę zadłużenia (nie od
          razu - w miarę możliwości i ustaleń). Od długów migać może się "zawodowy"
          dłużnik / oszust / kryminalista. Ew. biznesmen. Porządnemu człowiekowi
          (szczególnie nie pracującemu "na swoim") za bardzo utrudnia to życie.
          Pozdrawiam
          PS: mały błąd w mojej wcześniejszej wypowiedzi: powinno być "...ale NIE wyższe
          niż karne".
          • czuk1 Re: POMOCY!!! 20.07.04, 17:15
            wichura napisał:

            > To byłaby ciekawa sytuacja. Wymaga tylko bezgranicznego zaufania do małżonka
            > (bo to na niego musi pójść wszystko, co mogłoby podlegać egzekucji), a tego
            > nawet jako prawnik-amator nie poleciłbym nikomu. Zapewne i dziś nie ma tego
            > wiele - ew. auto i nieruchomość na męża jako przedślubne lub rodziców, na
            > droższe RTV/AGD spisać umowy użyczenia z dalekim krewnym. Ale to tylko
            > rozwiązania tymczasowe. Mimo wszystko doradzałbym spłatę zadłużenia (nie od
            > razu - w miarę możliwości i ustaleń). Od długów migać może się "zawodowy"
            > dłużnik / oszust / kryminalista. Ew. biznesmen. Porządnemu człowiekowi
            > (szczególnie nie pracującemu "na swoim") za bardzo utrudnia to życie.
            > Pozdrawiam
            > PS: mały błąd w mojej wcześniejszej wypowiedzi: powinno być "...ale NIE
            wyższe
            > niż karne".

            Jesteś wichura ale masz dobrze w głowie poukladane. + Kultura.Spokój.
            Rozsądek. Wiedza.Przychylnośc dla innego czlowieka. Chyba Cie cenią - wokół.
            pzdr Mariusz
            • grail Re: POMOCY!!! 20.07.04, 22:19
              Obawiam się, że bank może uznać takie działanie (nagła rozdzielność,
              przepisanie wszystkiego na innych) za działanie na szkodę wierzyciela, i żadąć
              uznania czynnności za bezskuteczną wobec niego na mocy art 59 kc...
            • wichura Re: POMOCY!!! 21.07.04, 09:31
              Czuk1, trochę zawstydzasz mnie tymi komplementami. Ale zawsze miło. Twoje
              odpowiedzi również wskazują na dobre zrozumienie problemu i porządne do niego
              podejście (cywilizacja, a nie "nie płać, niech bank cie ściga"). Bardzo
              przyjemnie trafić na kogoś takiego w dyskusji na forum.
              Pozdrawiam,
              wichura
              No i tytułem uzupełnienia wypowiedzi Grail'a: odpowiedzialność cywilna za dług
              to jedno (nie do uniknięcia). Pamiętać należy także o KK:
              Art. 300. § 1. Kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości,
              udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa,
              ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo
              uszkadza składniki swojego majątku, podlega karze pozbawienia wolności do lat
              3.
              § 2. Kto, w celu udaremnienia wykonania orzeczenia sądu lub innego organu
              państwowego, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to,
              że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża
              albo uszkadza składniki swojego majątku zajęte lub zagrożone zajęciem, podlega
              karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
              • czuk1 Re: POMOCY!!! 21.07.04, 17:04
                wichura napisał:

                > Czuk1, trochę zawstydzasz mnie tymi komplementami. Ale zawsze miło. Twoje
                > odpowiedzi również wskazują na dobre zrozumienie problemu i porządne do niego
                > podejście (cywilizacja, a nie "nie płać, niech bank cie ściga"). Bardzo
                > przyjemnie trafić na kogoś takiego w dyskusji na forum.
                > Pozdrawiam,
                > wichura
                > No i tytułem uzupełnienia wypowiedzi Grail'a: odpowiedzialność cywilna za
                dług
                > to jedno (nie do uniknięcia). Pamiętać należy także o KK:
                > Art. 300. § 1. Kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości,
                > udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa,
                > ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo
                > uszkadza składniki swojego majątku, podlega karze pozbawienia wolności do lat
                > 3.
                > § 2. Kto, w celu udaremnienia wykonania orzeczenia sądu lub innego organu
                > państwowego, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez
                to,
                >
                > że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża
                > albo uszkadza składniki swojego majątku zajęte lub zagrożone zajęciem,
                podlega
                > karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


                Aż ciarek na plecach "dostałem". mam 10 tys.zl długu i...wizję emerytury 1500
                zł. I te $$ ? Może dam radę do końca życia spłacić?(po ugodzie z bankiem)
                albo spłacą dzieci. m
                • czuk1 Re: POMOCY!!! 22.07.04, 09:49
                  Miałem na mysli paragrafy a napisałem o dolarach.. Przpraszam.M

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka