karmarys
12.12.03, 11:04
Jakis czas temu mój przyjaciel przebywający w Berlinie z
przyczyn losowych nagle i pilnie potrzebował, bo go poratować
paru setkami euro. Przesłał mi e-mailem numer konta, ale okazało
się, że panienka z okienka (tym razem w banku) do przelewu nie
dopuści, bo naruszam przepisy dewizowe. Podobno skłonna byłaby
przymknąć oko, gdybym wysyłał forsę osobie o tym samym nazwisku
co ja, ale w każdej innej sytuacji jedyną podstawą do przelewu
jest jej zdaniem umowa darowizny (lub pożyczki) podpisana przez
obie strony (a jakbym takową doniósł, pewnie okazałoby się, że
musi być poświadczona notarialnie). Ręce opadają. Najgorsze, że
nie wiem, czy to pracownica banku jest idiotką, czy też jacyś
idioci istotnie takie przepisy ułożyli i przegłosowali w Sejmie.
Barzo prosze mi to wyjaśnić. :)