Dodaj do ulubionych

Mam kochankę

06.12.09, 13:15
Jestem przed czterdziestką w kilkuletnim związku małżeńskim. Mam
dziecko w wieku szkolnym. Moje życie było normalne. Bez wzlotów i
upadków. Bardzo kochałem swoją żonę, była dla mnie całym moim
światem. Myślałem, że to wystarczy. Nie chciałem, żeby pracowała. Z
jednej strony to miało zaspokoić moją dumę, że jestem prawdziwym
facetem, z drugiej strony byłem o nią zazdrosny. Moje zarobki
starczały na podstawowe życie, ale nie stać nas było na wypady do
kina czy restauracji. Na wakacje wyjeżdżaliśmy raptem na trzy,
cztery dni. Trudno było stworzyć jakąś romantyczną chwilę. W mojej
żonie zrodził się jakiś żal... do mnie, do życia. Stała się
pesymistką.
Wolałem nie zwracać na to uwagi. Przychodziłem z pracy często
zmęczony, więc dla relaksu i odprężenia włączałem telewizor lub
komputer.

W mojej firmie została zatrudniona studenka, którą miałem wprowadzić
w sprawy firmy. Spędzaliśmy zatem ze sobą trochę czasu. Ona była
zabawna, miła i otwarta. Miała problemy z chłopakiem, a ja jako
doświadczony facet udzielałem jej rad. Zaczęła mi się zwierzać.
Rozmawialiśmy coraz więcej, również na gg. Potem zaczęły się różne
podteksty, i tak krok po kroku zakochaliśmy się w sobie. Czułem się
cudownie, ale wiedzieliśmy, że kiedyś nastąpi koniec naszego
romansu. Chcieliśmy cieszyć się każdą wspólnie spędzoną chwilą.

Chłopak mojej kochanki zerwał z nią. Nie było powrotu. Znalazł sobie
potem inną dziewczynę. Po około dwóch miesiącach później moja żona
zaczęła coś podejrzewać. Jakimś cudem dostała się do nieskasowanego
przez nieuwagę archiwum gg i wszystko było jasne. Przyznałem się do
wszystkiego. Pierwsza decyzja jej to rozstanie. Byłem przerażony.
Nie chciałem tracić rodziny, żony, mojego życia. Nie wyobrażałem
sobie tego. Potem żona przyznała się, że również miała romans. Nie
mogła znieść tej samotności w domu. Zakończyła go trzy lata przed
moją zdradą. Powiedziałem o tym mojej kochance, co sprawiło, że
została zdjęta z nas wszelka wina.
Wydawałoby się, że możemy zaczynać życie od nowa.

Jednak dla mnie to wszystko straciło jakąś magię. Zaczynać od nowa...
Moja kochanka układała nam już przyszłość piękną i bez trosk (dom z
kominkiem nad którym wisiałyby zdjęcia z naszych wspólnie spędzonych
chwil). Ja niestety jestem realistą. Wiem, że to wszystko nie takie
proste. Z czego wybudować dom? Jak to wszystko utrzymać? Wpływ
społeczeństwa i jego "krzywe" patrzenie (bo wziął sobie młodszą,
baran jeden... jak mu nie wstyd), jej rodzice, że zawróciłem jej w
głowie... To wszystko nie takie proste.
A ona młoda dziewczyna żyje ideałami, że miłość wszystko zwycięży.
Zaczęła naciskać. Mówi, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że
jak ją zostawię,to ona ze sobą skończy.
Zmęczyło mnie to wszystko. Pragnę spokoju, mojego normalnego życia.
Nie rozwiedliśmy się z żoną, bo ona nie ma się gdzie wyprowadzić, a
mnie też nie stać na wynajmowanie czegoś, poza tym chcę wracać do
swojego domu. Tutaj jest moje dziecko, moja rodzina (mieszkamy w
domu moich rodziców).
Na początku żona strasznie to wszysko przeżywała, ja zresztą też.
Dużo ze sobą rozmawialiśmy, zarywaliśmy całe noce na wspólne
rozmowy. Wiele zrozumiałem, wiele zrozumiała ona... Zaczęła pracować
i trochę się to wszystko uspokoiło. Wiem, że miałbym szansę stworzyć
teraz normalny dom z moją żoną. Jest jednak problem. Jak mam
zakończyć sprawę z moją kochanką? Ona nie odpuszcza. Razem pracujemy
i jak na razie nie ma szans, by to zmienić. Nie umiem być świnią i
tak po prostu ją odepchnąć. Poza tym boję się, że naprawdę coś sobie
zrobi. Widziałem jej płacz i desperację. Urządziła już nie jedną
scenę. Dla niej wystarczy, że jestem. Ciągle ma nadzieję, że
będziemy razem, ale ja już wiem na pewno, że tego nie chcę!
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Mam kochankę 06.12.09, 14:23
      Moze moglbys ją adoptowac? W sensie psychicznym. Stopniowo, okazujac jej troskę,
      życzliwosc, etc., etc. - zmienic role kochanka na tatusia? I moze wtedy ona
      zakocha sie w kims innym.
      No i zawsze możesz powiedziec, ze jesli sie rozwiedziesz, to żona popelni
      samobojstwo - a to matka Twoich dzieci.
    • duza-zolza Re: Mam kochankę 06.12.09, 15:11
      www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&q=jak+zerwa%C4%87+z+kochank%C4%85&btnG=Szukaj+w+Google&lr=&aq=f&oq=
      http://amnezja.blox.pl/2006/05/JAK-ZERWAC-Z-KOCHANKA-PORADNIK-UFU.html
      ak zerwać z kochanką? Jest wiele sposób wybór zależy od sytacji oraz tego czy chcesz „wyjść z twarzą” czy po prostu brak Ci słów i pomysłu na efektowne zerwanie takie którym mógłbyś się chwalić kuplom przez długie lata. W pierwszym przypadku zerwnie musi być zaplanowane i rozciągnięte w czasie by nie spowodować szoku pourazowego. Pozwól jej to zrobić za Ciebie. W łatwy sposób możesz doprowadzić swoją kochankę do tego by poczuła że już nie jesteś nią zainteresowany. Odkładaj spotkania, nie odbieraj telefonów, powiedz jej że, nie lubisz pisać smsów, że nie masz chwilowo sieci i dlatego Cię nie ma na gadu-gadu, że jesteś zmęczony i nie masz ochoty na spotkanie w tym tygodniu. Najważniejsze nie mów że, ją kochasz ani razu od chwili gdy postanawiasz ją rzucić zamiast możesz mówić „ ja Ciebie tez” lub „ to miło” gdy ona Ci to powie. Równie ważne jest aby nie okazywać jej czułości (bo rozumię że, seks to inna sprawa dla mężczyzny i gdy nie ma innej na boku musi brać co jest póki co), niech zapomni o buziaczkach na dobranoc, miłych słówkach i trzymaniu się za rączki. Małymi krokami doprowadzaj ją do wniosku który sama wyciągnie dzięki swojej niezawodnej kobiecej intuicji że, to nie ma sensu. Punkt kulminacyjny w przypadku gdy jednak sama nie odchodzi to rozmowa o „nas” kobiety kochaja to zdanie. Przygotowałeś już poletko do takiej rozmowy więc ona się domyśla o co chodzi. Polecam rozmowy w miejscach publicznych: parku, spokojnej knajpie byle nie u siebie lub u niej w domu. Powiedz jej wprost że, była wspaniałą dziewczyną, kochanką ale nie pasujecie do siebie i że to już koniec i powinna się spotykać z innymi samcami. Od tego momentu nie dzwoń, nie pisz, nie odwiedzaj przynajmniej przez pół roku udawaj że, Cię nie ma.


      W następnym odcinku ciąg dalszy jak zerwać z kochanką.
      ....................

      Możesz obecną kochankę zastąpić następną, a wtedy nowa będzie
      cię "bronić" przed poprzednią, big_grin.
    • triss_merigold6 Re: Mam kochankę 06.12.09, 15:44
      A powiedz panience, że na domek z fotkami nad kominkiem oraz
      utrzymanie tegoż domku musiałaby zarobić sama, bo Ty po rozwodzie
      płaciłbyś alimenty na dziecko i żonę i nie stać Cię na utrzymywanie
      drugiej rodziny. Ot, wyżej d... nie podskoczysz finansowo. I to nie
      przez rok czy dwa ale kilkanaście lat co najmniej więc powinna sobie
      wybić z głowy rojenia o ciąży i dzieciątkach. Powinno ją to
      ostudzić.
    • kami_hope Re: Mam kochankę 06.12.09, 16:00
      eloach napisał:
      >Nie umiem być świnią i
      > tak po prostu ją odepchnąć.

      Odepchnąć kochankę to świństwo, tak?
      Czym więc jest zdrada żony?

      Kochance mówi się: "koniec".
      K O N I E C ! - jeśli do tej pory nie dotarło.

      > ale ja już wiem na pewno, że tego nie chcę!
      Wiesz, że nie chcesz - skończ to!
      Jakkolwiek, aby było skutecznie.
      • duza-zolza Re: Mam kochankę 06.12.09, 19:29
        eloach napisał:
        > >Nie umiem być świnią i
        > > tak po prostu ją odepchnąć.
        >
        > Odepchnąć kochankę to świństwo, tak?
        > Czym więc jest zdrada żony?
        >
        > Kochance mówi się: "koniec".
        > K O N I E C ! - jeśli do tej pory nie dotarło.
        >
        > > ale ja już wiem na pewno, że tego nie chcę!
        > Wiesz, że nie chcesz - skończ to!
        > Jakkolwiek, aby było skutecznie.


        Jeżeli zależy ci na ratowaniu małżeństwa zrywasz z kochanką,
        proste!


        www.kobieta.pl/uczucia-i-seks/psychologia/zobacz/artykul/zycie-po-zdradzie-jak-je-poskladac/
    • mola1971 Re: Mam kochankę 06.12.09, 16:18
      Jeśli zachowałeś resztki przyzwoitości i chcesz spróbować uratować małżeństwo to jedyne co możesz zrobić to grzecznie pożegnać się z kochanką i jednym, ostrym cięciem uciąć z nią kontakt. Zero spotkań, e-maili, sms-ów czy gadania na gg. Zero, nul. Spoko, ona nic sobie nie zrobi. To tylko manipulacja. Poza tym to dorosła kobieta jest a nie dziecko i chyba była świadoma w co się pakuje i czym to grozi.
      Natomiast i tak nie daje to żadnej gwarancji na uratowanie małżeństwa. Oboje z żoną będziecie musieli włożyć w to masę świadomej pracy, nie możecie zamiatać pod dywan żadnych problemów. Tylko szczerość może Was uratować. No i może Wam pomóc terapia małżeńska jeśli na nią się zdecydujecie.
    • viktoria37 Re: Mam kochankę 06.12.09, 16:23
      Kami ma racje..zakonczenie romansu jest najlepszym rozwiazaniem.
      Ranisz teraz tyle osob, a najbardziej swoja Rodzine..Sposob w jaki
      zakonczysz aktualna znajomosc chyba nie jest az tak wazny, jezeli
      zalezy Ci na Rodzinie..prawda? Piszesz, ze wierzysz, ze moglbys
      odbudowac na nowo relacje z Zona. Masz w tej kwestii sporo szczescia
      (poczytaj to forum, niewielu sie to udalo). Mam nadzieje, ze
      podejmiesz sluszna decyzje, taka, bys za kilka lat mogl spokojnie
      patrzec w lustro. Pozdrawiam
    • gazeta_mi_placi Re: Mam kochankę 06.12.09, 17:29
      Wstydu chłopie nie masz...
    • adaria38 Re: Mam kochankę 06.12.09, 19:35

      No cóż, zmień pracę na lepszą, nie będziesz musiał widywac kochanki, a ustawiony
      finansowo będziesz wiedział czy aby na pewno świadomie wolisz wrócić do żony,
      czy może chodzi ci w życiu tylko o to, ze na kochankę jesteś za biedny.
      • eloach Re: Mam kochankę 06.12.09, 21:41
        adaria38 napisała:

        >
        > No cóż, zmień pracę na lepszą, nie będziesz musiał widywac
        kochanki, a ustawion
        > y
        > finansowo będziesz wiedział czy aby na pewno świadomie wolisz
        wrócić do żony,
        > czy może chodzi ci w życiu tylko o to, ze na kochankę jesteś za
        biedny.

        Właściwe to prowadzę ze wspólnikiem małą firmę. Dziewczyna pracowała
        u nas rok zanim się to wszystko między nami zaczęło. Jest naprawdę
        dobra w tym co robi. Teraz jest największy ruch, więc nie możemy
        sobie pozwolić na zmianę i przyuczanie nowego pracownika
        • adaria38 Re: Mam kochankę 06.12.09, 21:57
          Niech wspólnik zatrudni swoją kochankę, niby dlaczego ty masz brać całą czarną
          robotę na siebie i tracić majątek, gdy żona jednak się wkurzy i doprowadzi do
          rozwodu?
          • to.ja.kas Re: Mam kochankę 06.12.09, 22:21
            A ja mysle, ze autor watku ma tendencje do wykorzystywania wszystkich wkoło do
            własnych celów i widzimisie.
            I to w bardzoi egoistyczny sposób.
        • kami_hope Re: Mam kochankę 06.12.09, 22:17
          eloach napisał:
          >> Właściwe to prowadzę ze wspólnikiem małą firmę. Dziewczyna
          pracowała
          > u nas rok zanim się to wszystko między nami zaczęło. Jest naprawdę
          > dobra w tym co robi. Teraz jest największy ruch, więc nie możemy
          > sobie pozwolić na zmianę i przyuczanie nowego pracownika


          Żarty sobie robisz?

          A cóż to za priorytety?

          No to masz teraz wybór: praca kontra małżeństwo, tj. prosperująca
          firma zależna od "naprawdę dobrego pracownika" (przypominam jakby to
          umknęło, że wciąż mowa o kochance) - żona (rodzina, dom, azyl, punkt
          odniesienia, centrum świata - *niepotrzebne skreślić, sam odpowiedz
          sobie na pytanie: jaką wartość stanowi dla Ciebie żona?)
          Po co Ci ta firma jest?
          To teraz razem z kochanką będziecie pracować na Twój dom?
          Ja nie wiem jak Ty myślisz.

          Stracisz w "tym największym ruchu" żonę prędzej niż Ci się zdaje, o
          ile już nie straciłeś, bo przecież " NIE MOŻECIE sobie pozwolić na
          nowego pracownika. Święta spędzisz ze wspólnikiem i kochanką.
          Co tam. Ona jest naprawdę dobra! smile

          • adaria38 Re: Mam kochankę 06.12.09, 22:36
            Autor wytłumaczy zonie, że firma istnieje tylko dzięki kochance, kochanka
            zagrozi, że pójdzie do konkurencji i wyniesie wszystkie dane firmy, więc
            logicznym będzie, że żona stwierdzi w końcu "mężu drogi, nie zrywaj z kochanką
            bo z czego będziemy żyć!?"
            i w ten sposób wszyscy będą żyć długi i ten tego szczęśliwie a kochanka dostanie
            udziały w firmie.
    • dar.ja Re: Mam kochankę 06.12.09, 20:12
      eloach napisał:

      > Jest jednak problem. Jak mam zakończyć sprawę z moją kochanką?

      ... prześlij jej link do tego wątku.
      • kalpa Re: Mam kochankę 06.12.09, 22:43
        Wejść w coś jest łatwo- gorzej wyjść. Nie obrzucam autora błotem- jaki to ma
        sens? To są trudne, życiowe sytuacje i ... uczucia wszystkich.
        Życzę ci dużo odwagi i siły
        • eloach Re: Mam kochankę 06.12.09, 22:56
          Dzięki kalpa za zrozumienie (mam nadzieję, że szczere). W życiu są
          naprawdę trudne sytuacje. Mieliśmy inną pracownicę i było to dla
          mnie światełko w tunelu, niestety przeszła do konkurencji.
          Wysyłaliśmy dużo ofert, ale nie znalazł się nikt kompetentny. Czas
          gonił, duży ruch... i nie było wyjścia... Beznadziejna sytuacja.
          • adaria38 Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:03
            Panie pracodawco. Daj porządne wynagrodzenie, to i kompetentny pracownik się
            znajdzie. Poprzednia pewno by nie odeszła do konkurencji gdybyś więcej płacił.
            Myślisz, że wszystkie będą pracować za półdarmo, bez zusu i za szefa obietnice
            rozstania z zoną? Długo zamierzasz jeszcze kochankę wykorzystywać?
            • eloach Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:10
              Jasne, chętnie płaciłbym więcej gdyby było mnie na to stać. W tym
              cholernym kraju trzeba płacić wysokie podatki i zusy. Też wolałbym
              normalnego pracownika, niż zatrudnianie cały czas studentów. Jak
              pisałem wcześniej, mnie samego nie stać na luksusowe życie. Ciągnę
              to wszystko jak potrafię. Nielegalne interesy mnie nie interesują.
              • adaria38 Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:13
                a to kochankę masz legalnie?
              • kami_hope Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:41
                eloach napisał:
                >Ciągnę
                > to wszystko jak potrafię.

                Oj, jakiś Ty biedny! Takie dwudziestoparolatki to lubią takich po
                główce pogłaskać - tak na marginesie. Wzruszające.
                To tyle uszczypliwości (w ramach autoterapii smile, ale należy Ci się!)
                Moja rada. Nie ciągnij już tego dłużej. Czas najwyższy zmienić
                podejście do życia i poszukać nowych dróg, rozwiązań. Weź się
                solidnie za naukę, doskonal swoje kwalifikacje i wkrótce będziesz
                potrafił więcej. I im więcej zaangażowania włożysz i im odważniej
                będziesz postępował, tym Twoja niezależność wzrośnie, a tym samym
                tendencja do wikłania się w uzależniające relacje zmaleje.
          • czarne_wino no i jak? zerwales z nia? 31.01.10, 17:44
            eloach napisał:

            > Dzięki kalpa za zrozumienie (mam nadzieję, że szczere). W życiu są
            > naprawdę trudne sytuacje.

            W zyciu sa takie sytuacje,jakie sami wytworzymy. Jesli mialbys
            wysokie morale to nawet nie pomyslabys o innej kobiecie. Nie zwalaj
            wszystkiego na zycie, bo to,jak zyjemy,przede wszystkim zalezy od
            nas. Twoja zona tez nie lepsza, bo jednak miala kochanka.
            • eloach Re: no i jak? zerwales z nia? 31.01.10, 19:05
              czarne_wino napisała:


              > W zyciu sa takie sytuacje,jakie sami wytworzymy. Jesli mialbys
              > wysokie morale to nawet nie pomyslabys o innej kobiecie. Nie zwalaj
              > wszystkiego na zycie, bo to,jak zyjemy,przede wszystkim zalezy od
              > nas. Twoja zona tez nie lepsza, bo jednak miala kochanka.
              Dla Ciebie jest moze wszystko latwe. Nigdy nie sadzilem, ze kiedykolwiek bede zdolny do zdrady. Wiem, ze jest to cos okronego, ale w tamtym czasie czulem sie niekochany i lekcewazony. Byl ktos kto ta milosc chcial mi dac. Teraz znam konsekwencje zdrady. Dziewczyna u mnie juz nie pracuje, ale wciaz szuka ze mna kontaktu. Ona probuje byc z kims innym, jednak twierdzi, ze teskni i nadal mnie kocha. Czuje sie okropnie i chcialbym cofnac czas by nigdy sie to nie wydarzylo.
              • ulkar Re: no i jak? zerwales z nia? 31.01.10, 21:02
                Facet ma przynajmniej jakieś skrupuły, a to już coś.
                • czarne_wino Re: no i jak? zerwales z nia? 31.01.10, 21:13
                  ulkar napisała:

                  > Facet ma przynajmniej jakieś skrupuły, a to już coś.

                  Fakt,moj nie ma.Tutaj sie zgodze.
              • czarne_wino Re: no i jak? zerwales z nia? 31.01.10, 21:11
                Ja tez nie mialam latwo i nie mam z mezem. tez prawdopodobnie mnie
                zdradzil.Prawdopodobnie,bo nie mam dowodow. Moje zycie od 3 lat to
                rownia pochyla. Moj maz byl ostatnia osoba, ktora posadzilabym o
                zdrade,innych pietnowal za zdrady , a sam deklarowal psia wiernosc.
                Cos jednak bylo i to nawet dwa razy. Kiedy to mialo mijesce nie
                dawal mi zadnej szansy,zeby to zauwazyc , bo wymawial sie praca.
                Wiec nie wierze w to,co piszesz. Masz problem z odmawianiem kobietom
                i problem z wlasnym zwiazkiem. Z zona sie rozmawia,jak jest problem,
                a nie szuka zrozumienia u innych kobiet. A jeslu uznales,ze zona cie
                nie rozumie to trzeba bylo najpierw odejsc, a potem szukac
                pocieszenia.
                Dobrej nocy!
                • czarne_wino aha,jeszcze jedno 31.01.10, 21:17
                  Tak naprawde, w skrytosci, schlebia wam,ze bije sie o was inna
                  kobieta.Moj mnie zawsze tym szantazowal,ze jakby cos, to na niego
                  czeka kilka chetnych.Tylko jakos do zadnej nie moze sie zdecydowac
                  odejsc.Ale pojawilo sie swiatelko w tunelu. Niedawno dal mi
                  nadzieje,ze wreszcie sie wyprowadzi.Zycze mu szczescia, z calego
                  serca, ktorego ,jak nagle sie dowiedzialam,ze mna nie zaznal.
                  • eloach Re: aha,jeszcze jedno 31.01.10, 22:28
                    Dla zainteresowanych, poczytajcie sasiedni dzial "Brak seksu w
                    malzenstwie" , to przekonacie sie, ze do niektorych problemy malzonka
                    nie docieraja i rozmowy nie przynosza rezultatow.
    • six_a Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:09
      zazdrosny facet mieszkający z rodziną w domu u rodziców, bez perspektyw i żyjący
      na skraju minimum socjalnego - te kilkudniowe wakacje mnie rozwaliły.
      jaki kit trzeba wstawić, żeby kochankę złapać?
      i jeszcze się zmęczył bidula.

      wyrazy współczucia przekaż małżonce i dziecku.
      indifferent
    • kicia031 Ja sie zonie ni edziwie 06.12.09, 23:10
      Nie chciałem, żeby pracowała. Z
      jednej strony to miało zaspokoić moją dumę, że jestem prawdziwym
      facetem, z drugiej strony byłem o nią zazdrosny. Moje zarobki
      starczały na podstawowe życie, ale nie stać nas było na wypady do
      kina czy restauracji. Na wakacje wyjeżdżaliśmy raptem na trzy,
      cztery dni. Trudno było stworzyć jakąś romantyczną chwilę. W mojej
      żonie zrodził się jakiś żal... do mnie, do życia. Stała się
      pesymistką.

      Zgotowales jej wegetacje w imie - nie wiem czego - egoizmu chyba?
      • eloach Re: Ja sie zonie ni edziwie 06.12.09, 23:16
        Tak byłem egoistą. Tak byłem zazdrosny. Tak zgotowałem piekło żonie.
        Nie byłem tego świadomy. Wydawało mi się że moja miłość jej
        wystarczy. Popełniłem wiele błędów, moja żona też. Zrozumieliśmy to.
        Każde z nas płaci za swoje przewinienia. Rolę się odwróciły po to,
        żeby dokładniej siebie nawzajem zrozumieć.
        • natasza39 Re: Ja sie zonie ni edziwie 06.12.09, 23:49
          eloach napisał:

          > Tak byłem egoistą.

          Poprawka - Ty jesteś egoistą.

          >Tak byłem zazdrosny. Tak zgotowałem piekło żonie.

          Nie tylko żonie. Kochance też.

          >Wydawało mi się że moja miłość jej
          >wystarczy.

          Jeśli ją kochałeś, to dlaczego ja zdradziłeś?
          Tylko nie usprawiedliwiaj się, ze ona też ,bo o tym dowiedziałeś się post factum.

          > Popełniłem wiele błędów, moja żona też. Zrozumieliśmy to.
          > Każde z nas płaci za swoje przewinienia. Rolę się odwróciły po to,
          > żeby dokładniej siebie nawzajem zrozumieć.

          To mnie rozwaliło.
          A gdyby ona Cie nie zdradziła, to tez byłbyś dla siebie taki wyrozumiały?
      • tarika Re: Ja sie zonie ni edziwie 06.12.09, 23:21
        Po tym co napisałeś wywnioskowałam, ze całkiem nieźle, pomimo kryzysu dogadujesz
        się z żoną. I coś mi się wydaje, ze nadal ją kochasz. Wracaj do niej chłopie,
        jak sobie oboje wybaczyliście, bo możecie zbudować jeszcze całkiem fajny
        związek. A kochanka...Kochanki są pewnie super, kiedy stanowią odskocznię od
        rutyny. Zwłaszcza jak młodsza. No cóż, sama jestem kobietą, ale mogę zrozumieć,
        że facet traci głowę. Inaczej sprawa wygląda, gdy i z kochanką dopadnie Cię
        codzienność. Magia mija, nowe ciałko też zobojętnieje a po tym co napisałeś, to
        panna trochę Cię szantażuje, trochę jest infantylna i może właśnie przy niej się
        okazać, że jesteś jeleniem.
    • panda_zielona Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:14
      Podejrzewam,ze Twoja młodsza kochanka zakochała się raczej w Twojej
      kasie i stanowisku.Fajnie zaimponować koleżankom,mam forsiastego
      faceta.
      Uświadom ją,że rozwód może być orzeczony z twojej winy i przyjdzie
      Ci płacić alimenty nie tylko na dziecko,ale i żonę.No i oczywista
      podział wspólnego majątku do którego należy też firma.Marzenia jej o
      wspólnym domu z kominkiem,zdjęciami będzie mogła miedzy bajki
      włożyć,bo co nawyżej stać Cię będzie na kawalerkę w bloku.Jeśli po
      takich informacjach dalej bedzie chciała być z Tobą,to naprawdę cię
      kocha wink
      • adaria38 Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:18
        Jeśli po
        > takich informacjach dalej bedzie chciała być z Tobą,to naprawdę cię
        > kocha wink


        Albo jest jeszcze zielona i naiwna. Daje to podobny efekt wink
        • eloach Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:22
          Jest wytrwała i zdeterminowana. Ona wierzy, że to prawdziwa miłość i
          nic nie jest tego w stanie zmienić. NIe wyobrażoa sobie życia beze
          mnie. Dla niej jest tylko ważne, żebym był.
          • natasza39 Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:44
            eloach napisał:

            > Jest wytrwała i zdeterminowana. Ona wierzy, że to prawdziwa miłość i
            > nic nie jest tego w stanie zmienić. NIe wyobrażoa sobie życia beze
            > mnie. Dla niej jest tylko ważne, żebym był.

            No weź!
            Może i ona w to na dzień dzisiejszy wierzy, ale Ty?
            Chyba 40-letni (właśnie doczytałam, że tyle wiosen prawie liczysz) wie, ze to są
            pierdoły!
            Ten stan głupawki jej przejdzie, a twojej podsiwiałej głowy zadanie, zeby jej to
            szybciej przeszło.
            • eloach Re: Mam kochankę 07.12.09, 01:54
              natasza39 napisała:
              Ten stan głupawki jej przejdzie, a twojej podsiwiałej głowy
              zadanie, zeby jej to szybciej przeszło.

              Zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że jest to zauroczenie młodej
              dziewczyny. Nie chcę zmarnować jej życia, a jednocześnie nie chcę
              zabić jej wrażliwości, wiary w ludzi, w facetów, w miłość.
              • tarika Re: Mam kochankę 07.12.09, 07:59
                Jaki ty wrażliwy jesteś uncertain A w żonie to wszystko możesz zabić?
      • eloach Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:19
        Dla ścisłości mamy podpisaną intercyzę.
        • adaria38 Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:23
          To znaczy żona się chciała zabezpieczyć przed twoimi długami, czy ty chciałeś ją
          jeszcze bardziej podporzadkować finansowo?
          • eloach Re: Mam kochankę 06.12.09, 23:25
            Nie chciałem, żeby była odpowiedzialna za moje ewentualne długi
            wobec firmy
        • natasza39 Wymiotne to co napisałeś. 06.12.09, 23:33

          Sam siebie poczytaj, chłopie, a tez zrobi ci się niedobrze.
          1.Podporządkowałeś swoją żonę ekonomicznie (twoja firma, intercyza, dom twoich
          rodziców) i emocjonalnie (ona wychowuje dziecko, mieszka ze swoimi rodzicami,
          dostosowuje się do rytmu twojego dnia i pracy).
          2. Wykorzystałeś podległość służbową (kochanka pracownica, ty szef i właściciel
          firmy)oraz doświadczenie życiowe (ona infantylna studentka, ty stary cap, penie
          dobrze po 30-stce).
          3. Usprawiedliwiasz siebie i swoje zachowanie. Z jednej strony czujesz się
          usprawiedliwiony, bo zona też ci rogi przyprawiła, z drugiej strony nie chcesz
          zerwać z kochanką, bo podobno boisz się, że ona się zabije z rozpaczy po tobie,
          a w najgorszym razie stracisz półdarmowego pracownika.

          Chcesz mieć jabłko i żreć jabłko. Odwieczny dylemat wszelkiego sortymentu
          niedorosłych do życia Piotrusiów Panów.
          Dla mnie nie jesteś mężczyzną tylko chłopczykiem.
          Oswoiłeś liska to teraz weź za niego odpowiedzialność Piotrusiu.
          • adaria38 Re: Wymiotne to co napisałeś. 06.12.09, 23:41
            Się gorączkujecie. Żona zdradzała, czyli jego romans jest rozgrzeszony i jest
            ok. Teraz trzeba znaleźć podobny grzeszek kochanki i już będzie pretekst, żeby
            się jej pozbyć bez poczucia winy.
            Wy tu od piotrusiów a pan działa metodycznie.
    • plujeczka Re: Mam kochankę 07.12.09, 20:13
      oj jak wy sie rozczulacie a gdyby kochanka popełniła samobójstwo to
      przeciez jedna idotka mniej, która z butami pcha sie w cudze zycie
      j..czy sie mylę Coz ty jesteś facet wygodny, kochanka na boczku, w
      domu poukładane zycie, dzieci pod opieką mamy a wszystko za
      niewielką kasę jak sam piszesz no, no nieźle sie urzadziłes jakos
      nie załuję ani Ciebie ani twojej młodej uroczej kochanki.
      • nangaparbat3 Re: Mam kochankę 07.12.09, 20:24
        Myśle, ze sie trochę mylisz i nieslusznie tak zapluwasz. Z tego co pisze Autor
        nie wynika, by dziewczyna pchala sie z butami w cudze zycie - raczej zostala do
        cudzego zycia wpuszczona, a podejrzewam nawet, ze zaproszona.
        Byla (jest?) studentką, ma ze 20, 20 i troche lat - W Polsce, gdzie pełnoletni
        uczeń szkoly sredniej, w szkole traktowany jest wlasciwie identycznie jak
        siedmiolatek, osoba w tym wieku jest jeszcze prawie dzieckiem. Do tego pan jest
        jej szefem.
        Ja bym jej tak nie dowalała.
      • natasza39 Re: Mam kochankę 07.12.09, 23:15
        plujeczka napisała:

        > oj jak wy sie rozczulacie a gdyby kochanka popełniła samobójstwo to
        > przeciez jedna idotka mniej, która z butami pcha sie w cudze zycie
        > j..czy sie mylę Coz ty jesteś facet wygodny, kochanka na boczku, w
        > domu poukładane zycie, dzieci pod opieką mamy a wszystko za
        > niewielką kasę jak sam piszesz no, no nieźle sie urzadziłes jakos
        > nie załuję ani Ciebie ani twojej młodej uroczej kochanki.

        Nanga ma rację.
        Tutaj w 99% wina leży po stronie 40-stolatka, któremu się zachciało młodego
        ciałka tanim kosztem.
        Jak znam życie, to były opowieści jaki on jest nieszczęśliwy, na te wakacje
        nigdy nie jeździł, zona jest oziębła i inne takie tego typu makarony standardowe
        na uszy nawijane.
        Dziewczyna młoda, to pewnie w bajeczki o nieszczęśliwym miśku uwierzyła.
        Plujeczka nie usprawiedliwiaj misia, bo to miś przysięgał żonie, a nie studentka.
        • kalpa Re: Mam kochankę 08.12.09, 00:54
          Eloch,
          najważniejsze, żebyś dotarł do swojej duszy- tam, gdzie spotkasz się sam ze sobą.
          Tego Ci życzę- bo niczego na silę nie da się zrobić. Nie da się kochać na
          zawołanie, nie da się przestać kochać pstrykając palcami.
          Przeszłam wiele z moim byłym- jednio wiem już na pewno- nie chcę żyć z
          mężczyzną, który jest przy mnie ciałem, a sercem z inną. Ale to wiem po dwóch
          latach huśtawki .
          Trzymaj się-
    • ewa009 Re: Mam kochankę 08.12.09, 08:43
      A Ty kochasz, którąś z tych kobiet??
      • eloach Re: Mam kochankę 08.12.09, 13:50
        W tej chwili to w ogóle nie wiem, czym jest miłość. Pewne uczucia są, potem już
        ich nie ma. Wiem, że rodzina jest dla mnie najważniejsza. Nie potrafię inaczej
        żyć i nie chcę innego życia. To wszystko tak się pokręciło... Chcę świętego
        spokoju i normalności.
        • to.ja.kas Re: Mam kochankę 08.12.09, 13:53
          i kochanki która w pocie czoła i z usmiechem bedzie pracowac na
          sukces finansowy Twojej rodziny i Ciebie.
          Sorry, żałosne.
          • triss_merigold6 Re: Mam kochankę 08.12.09, 15:23
            Jak głupia to niech robi. Nauczy się biedna frajerka i będzie miała
            pożyteczne doświadczenie na przyszłość.
        • kami_hope Re: Mam kochankę 08.12.09, 19:02

          eloach napisał:

          > W tej chwili to w ogóle nie wiem, czym jest miłość. Pewne uczucia
          są, potem już
          > ich nie ma. Wiem, że rodzina jest dla mnie najważniejsza. Nie
          potrafię inaczej
          > żyć i nie chcę innego życia. To wszystko tak się pokręciło... Chcę
          świętego
          > spokoju i normalności.

          O nie nie. Nie ma tak, że "święty spokój". Doprowadziłeś do tej
          sytuacji. TY, nikt inny. Jesteś odpowiedzialny za rozwiązanie tego
          problemu. A normalność to będziesz miał jak na nią zapracujesz.
          O miłości... też warto byłoby się dowiedzieć. I nie koniecznie z
          książek lub od innych, tylko używając własnego rozumu.
          Miłość, to nie tylko namiętność.
          Czy im namiętność silniejsza, tym szykuje lepszą perspektywę?
          Wcale nie!! Bo jedynie trudniej jej się oprzeć.
          Im prędzej dojdziesz do tych rozpoznań tym prędzej osiągniesz
          dojrzałość.
          • eloach Re: Mam kochankę 08.12.09, 21:46
            kami_hope napisała:
            Doprowadziłeś do tej
            > sytuacji. TY, nikt inny. Jesteś odpowiedzialny za rozwiązanie tego
            > problemu. A normalność to będziesz miał jak na nią zapracujesz.
            > O miłości... też warto byłoby się dowiedzieć.

            Wiem, że ja do tego doprowadziłem. Byłem pewien, że ja taki dojrzały
            facet nie poleci na uwiedzenia. Myliłem się, to wszystko było poza
            moją kontrolą. Nie wiem jak się z tego wyplątać i chyba nikt mi w
            tym nie pomoże. Sytuacja życiowa jakby na przekór mi to wszystko
            utrudniała. Złośliwość losu. Mam nadzieję, że żona to jakoś
            wytrzyma, bo dosyć ma trójkąta. Zauważyłem, że powoli odcina się ode
            mnie, realizuje swoje zainteresowania. Boję się, że może znowu kogoś
            pozna i wszystko weźmie w łeb. Beznadziejna sytuacja.
            • kami_hope Re: Mam kochankę 08.12.09, 22:18
              Eloach, sytuacja nie jest beznadziejna. To Twoje działania kierują
              ją na beznadziejne tory. Byłeś pewien, że jesteś dojrzały. Co
              pozwalało Ci tak sądzić do tej pory? Bo sama poza na "mądrego" -
              mądrym Cię nie uczyni. Możesz siebie oszukać i nawet innych, ale
              koniec końców robisz krzywdę sobie.
              Widzisz, czasem życie stawia nas przed wyborem (a w zasadzie nie
              czasem, a każdego dnia), gdzie jaka by nie była decyzja, to będzie
              źle. Wtedy jasno trzeba ustalić sobie priorytety i w ich oparciu
              podjąć decyzję, znosząc jednocześnie ból tego, z czego się
              zrezygnowało. Z czegoś musisz zrezygnować!
              Jeśli będziesz nadal czekał aż życie rozwiąże za Ciebie ten problem,
              to od dojrzałości będziesz się oddalał i wciąż powiększał grono
              skrzywdzonych przez Ciebie osób.
              Ja znam 40+,50+ chłopców - to komiczne, a czasami wręcz żałosne.
            • adaria38 Re: Mam kochankę 09.12.09, 10:47
              > wytrzyma, bo dosyć ma trójkąta. Zauważyłem, że powoli odcina się ode
              > mnie, realizuje swoje zainteresowania. Boję się, że może znowu kogoś
              > pozna i wszystko weźmie w łeb. Beznadziejna sytuacja.


              No cos ty. Jest zagrożenie, że żona cie rzuci? Nie chce trójkąta? To straszne.
              Ale przecież wtedy powiesz aktualnej kochance, że zdecydowałes się odejśc od
              żony i to z nią być na zawsze, dziewczę będzie przeszczęśliwe!... jakiś rok
              góra, ale zawsze coś.

              Ale coś mi się wydaje, ze przy twoim byle jakim podejściu do życia to niedługo
              napiszesz: "MIAŁEM kochankę, MIAŁEM żonę, ale nie moje decyzje to uczyniły
              tylko złośliwość losu, że już ich nie mam".
              A za jakiś czas stwierdzisz, że zona i kochanka były z tobą tylko dla kasy i to
              one cię skrzywdziły okrutnie.
              Kraaa... kraaa...
    • ewa009 Re: Mam kochankę 08.12.09, 18:09
      No to tego się trzymaj dziewczynę zwolnij bo co jak co ale nie ma ludzi nie
      zastąpionych zerwij i odetnij się od kochanki co prawda pokrzywdziłeś już tą
      młodą dziewczynę ale ona się pozbiera. Nie kumam dlaczego nie możesz wraz ze
      swoim wspólnikiem postawić na rodzinę i przeszkolić własną żonę dać jej szansę
      wyjdzie taniej a żona bedzie mogła pracować, wiecej bedzie was łączyć.
    • pory.roku Re: Mam kochankę 09.12.09, 20:17
      A mnie tam autora nie szkoda.Jak widać to, że ktoś ma 40lat(około),żonę i dziecko nie oznacza wcale, że jest dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem.
      Żony jego również, bo umiała sobie poradzić z pustką, samotnością i klatką, w której zamknął ją autor.
      Teraz jak widać też już wychodzi na prostą.
      A że przeszkadza jej trójkąt? No nie dziwię się.

      Szkoda mi tylko tej młodej dziewczyny, którą tak mocno w sobie rozkochałeś(nawet jesli ona pomyliła zauroczenie czy zakochanie z prawdziwą miłością-ma prawo nie mieć doświadczeń i nie potrafić poprawnie ocenić sytuacji ale po zakończeniu związku z Tobą z pewnością tą umiejętność nabędzie smile).

      "Czułem się cudownie, ale wiedzieliśmy, że kiedyś nastąpi koniec naszego romansu."

      No niestety, Ty może i wiedziałeś,ale widocznie nie potrafiłeś jasno i wyraźnie postawić granicy.
      Napisałeś o jej nadziejach na wspólne zdjęcia nad kominkiem we wspólnym domu.
      A co Ty na te fantazje odpowiadałeś, co?
      Wydaje mi się, że z ochotą przystawałeś na takie wyobrażenia.
      Dlaczego nie powiedziałeś wtedy jasno:"Nie będzie żadnego wspólnego domu, znasz zasady.Dom to ja już mam. Nie zostaniesz moją żoną, bo nie zamierzam zmieniać małżonki."
      Nie ma obietnic, nie ma oczekiwań.To proste.
      Swoim zachowaniem dałeś jej przyzwolenie na to, by budowała sobie świat z Tobą przy boku. Dałeś jej również nadzieję i właściwie w pewien sposób potwierdziłeś to, że będziecie budować wspólne gniazdo mówiąc jej o tym, że żona wie i mało tego, sama miała romans więc zrzucamy na trzy-cztery bierzmo z ramion!
      Zobacz-wszystko zaczyna się układać!

      A teraz olsniło Cię nagle, że jednak wolisz ciszę i spokój, że są jakieś ograniczenia finansowe, a już to piętno społeczeństwa (bo on stary a ona młoda)to niestety najgłupszy argument, jaki kiedykolwiek słyszałam. A o piętnie społeczeństwa dla samego faktu zdrady nie myślałeś?

      Było fajnie, miło, podniosła ego, poprawiła samopoczucie, przytuliła kiedy było emocjonalnie kulawo.
      Ok.
      To jest podstawowym celem romansu.
      Tylko po jakiego grzyba dałeś tej dziewczynie nadzieję na cokolwiek więcej?
      A teraz, pisząc na forum, że życia bez Ciebie nie widzi,że ona już dom z kominkiem Wam w marzeniach zbudowała, że Ty chcesz tylko spokoju,że urządza sceny, że nie wiesz, jak się jej pozbyć, bo ona ma oczekiwania- zwyczajnie ją ośmieszasz.
      Mało tego, pozwalasz, by ludzie traktowali ją przedmiotowo i nazywali (nawet między słowami)idiotką, naiwną, głupią.
      Była taka, kiedy podnosiła Ci morale i nie tylko? kiedy słuzyła Ci pomocą? kiedy chciałeś z nią spędzać każdą chwilę?
      No to gratuluję gustu.
      Jaki pan, taki kram.

      "A ona młoda dziewczyna żyje ideałami"
      Spokojnie, dziewczyna sobie poradzi.
      A Ty będziesz miał okazję sprowadzić ją na ziemię wink


      • wielbicielnaruto ja tak sobie myślę, 03.02.10, 11:08
        że w sprawie uzdrowienia trójkacika to kobiety są złymi doradcami bo
        im się perspektywa zawęża. Skoro jak mówisz wybrałeś rodzinę, to
        oczywistym jest, że idę do wspólnika i omawiam zwolnienie lub
        zatrudnienie w spółce zależnej, gdzie będzie 0 kontaktu między Tobą
        a nią. Czas uleczy rany przynajmniej z tej strony. Nie widzę
        informacji o żonie. Czy z nią dyskutowałeś naprawę sytuacji. No bo
        skoro oboje znaleźliście innych partnerów to chyba coś jest na
        rzeczy. POrozmawiajcie o tym, czego od siebie oczekujecie. Bo ja np.
        nie widzę sensu wraania do mieszkania, które zarządzane jest przez
        apatyczną żonę, której nic się nie chce. Jest to prosta sytuacja do
        znalezienia kochanki nr 2.
        • yazaman Re: ja tak sobie myślę, 03.02.10, 13:42
          Nie lepiej załatwić to w domu?

          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,106530164,,Moj_maz_chce_pracowac_z_kochanka.html?v=2

          Nie rozumiem.
    • zwiatrem Re: Mam kochankę 04.02.10, 22:45
      widze, ze znasz swoje granice, wiedziec czego sie nie chce to prawie sukces, jak
      poznac czego sie chce ...
      nie zamierzam Cie oceniac;

      niemniej, obecna zona i partnerka o sobie wiedza,
      Zamierzasz czekac, az One miedzy soba zalatwia ta sprawe?
      Nic nie dzieje sie samo, ani przypadkiem, ani mimochodem.
      Zawsze bierzemy w tym udzial i musisz jasno narysowac granice.
      Jesli dom, zona i dziecko, to na pewno o tym musi wiedziec druga partnerka.
      Nie liczylabym na to, ze zrozumie, bo moze nie umie poszukac swojego miejsca,
      woli stupor. Poradzilabym zmienic prace, nr telefonow, gg i wszystko inne, ale
      pisales ze to niemozliwe, zatem jak chcesz to rozwiazac? Nie mozna ciasteczka
      zjesc i ciagle go miec. A gdzies jest wyjscie z sytuacji.
      Konsekwentnie, stanowczo realizuj wlasne i rodziny zamiary. Mysle, ze druga
      partnerka, bez Twojej zgody nie da rady zniszczyc tego co powstaje z popiolow.
      • kalpa Re: Mam kochankę 05.02.10, 01:01
        załatwić można wszystko...
        tylko uczuć wyłączyć się nie da...
        łatwo jest skakać po człowieku, oceniać, pouczać...
        rozum swoje, ale serce swoje
        może nawet kochać dwie osoby równocześnie...
        i to nie jest ani żart, ani sarkazm
        tak po prostu czasem jest
        a bywa, ze po romansie, nawet zakonczonym w pełi nie da się wrócic
        do siebie- nawet jak się chce, bo coś się z mienia na zawsze i już
        dużo odwagi ci życzę i siły
        Twoim kobietom również...
        • eloach Re: Mam kochankę 05.02.10, 12:40
          Masz rację kalpa, czasami kocha się dwie osoby na raz. Czasami przestaje kochać się kogokolwiek. Wiem, że z kochanką nie chciałbym się ożenić. Znam rzeczywistość. Było miło poza światem realnym. Do swojej żony nie tylko jestem przyzwyczajony, ale również ją kocham. Niejedno wspólnie przeżyliśmy. Wychodziliśmy naprawdę z dużych opresji. Jest dojrzała i to w niej cenię. Z tego bałaganu wyciągnąłem ogromną naukę.

          Jeśli ktoś z was twierdzi, że osoba zdradzająca będzie robiła to dalej, jest w wielkim błędzie. Po takich przeżyciach jak moje, nigdy nie ośmieliłbym się tego powtórzyć. Sądzę, że wzmocnił się mój kręgosłup moralny, choć sądziłem, że jest już dość mocny.

          Nie chciałbym skrzywdzić kogokolwiek i może jestem zbyt delikatny. Płacę za to również wysoką cenę, bo nie osiągnąłem jeszcze spokoju. Ale wierzę, że kiedyś to nastąpi.
          • zwiatrem Re: Mam kochankę 05.02.10, 17:31

            • jarkoni Re: Mam kochankę 05.02.10, 18:21
              eloach, powiedz jak sytuacja na dziś wygląda..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka