24.01.10, 17:22

Zdradziłam - zakochałam się na zabój i oszukałam tym samym męża -
człowieka, który kochał mnie nad życie. Żałuję. Od rozwodu minęły 2
lata, a ja nie potrafię zacząć od nowa. Historia z "tym nowym"
bardzo szybko i boleśnie się dla mnie skończyła. Straciłam wszystko,
co było dla mnie ważne - z własnej głupoty, naiwności, wiary w
lepsze. Straciłam kochającego męża, spokój wewnętrzny, dom,
pracę...długo by wymieniać jeszcze. Jestem zaradną kobietą i nie
płaczę codziennie w poduszkę,ale czuję ogromną pustkę i trudno mi
sobie wybaczyć to, co zrobiłam ukochanemu człowiekowi, sobie samej i
wielu innym osobom, które nasz rozwód również dotknął...
Próbowaliśmy z ex-mężem do siebie wrócić- zbyt wiele się jednak
wydarzyło, to już nie jest tamten człowiek, co dawniej- dręczy mnie
wyrzutami, a nie da się tak szczęśliwie być razemsad Piszę to,
ponieważ: po pierwsze-tym, którzy czują, że obustronnie nie wygasła
miłość, chcę radzić, by nie uciekali w rozwód, a próbowali ratować
małżeństwo. Później może być za późno. Po drugie-może ktoś zna
receptę na wyzbycie się destruktywnych wyrzutów sumienia? Jak zacząć
od nowa, skoro zawiodła mnie miłość? I sama siebie zawiodłam...
Obserwuj wątek
    • handra Re: Ta zła 24.01.10, 17:32
      Nie jestes zla tylko doswiadczona.
      • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 17:37
        Mam nadzieję, że to doświadczenie kiedyś przestanie tak boleć...
        Jedno wiem na pewno: nigdy wicej nie zdradzę. Nie będę nikogo więcej
        oszukiwać.
        • sbelatka Re: Ta zła 24.01.10, 17:47
          może tak... może nie..

          ja tam sobie myśle, ze nie warto sie w żadnej sprawie zarzekać.. że
          nigdy.. że zawsze..

          bo życie czasem pisze scenariusze, ktorych byśmy nigdy nie wymyslili..

          a co do tego jak możesz sobie pomóc?
          nie sądzę żebyś tutaj uzyskala jaką poradę - prostą a skuteczną..

          bo napisanie Ci - zostaw za sobą to co bylo; bo nic już nie zmienisz w
          przeszlości - nie sprawi, ze będziesz potrafiła to zrobic...

          i wiesz co?
          ja sie tak zastanawiam - choc nie wiem - czy rzecz w tym, ze zdradziłaś
          czy w tym - że nadaremno...

          CO jest prawdziwym źródłem Twojego dyskomfortu...
          i nie musisz mi odpowiadać...
          ale może upewnij sie sama dla siebie, że znasz odpowiedź na to pytanie

          a słabi jesteśmy, jako ludzie..
          jesli kochasz sie - to sobie wybaczysz
          bo tym, ktorych kochamy - wybaczamysmile

          no, to może pokochaj sięsmile

          ja jak zwykle sądzę, ze zrobiłas wtedy - to co uważałaś za najlepsze...
          a że czasem błednie oszacujemy sytuacje..
          czasem coś zafałszuje nasz osąd...

          tak bywa
          i już
          • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 17:55
            Fakt- życie pisze różne scenariusze. Cieszy mnie to, że nie miałam
            problemu z odpowiedzią: Żałuję, że zdradziłam.

            Staram się być dobra dla siebie. Może poskutkuje smile



            sbelatka napisała:

            > może tak... może nie..
            >
            > ja tam sobie myśle, ze nie warto sie w żadnej sprawie zarzekać..
            że
            > nigdy.. że zawsze..
            >
            > bo życie czasem pisze scenariusze, ktorych byśmy nigdy nie
            wymyslili..
            >
            > a co do tego jak możesz sobie pomóc?
            > nie sądzę żebyś tutaj uzyskala jaką poradę - prostą a skuteczną..
            >
            > bo napisanie Ci - zostaw za sobą to co bylo; bo nic już nie
            zmienisz w
            > przeszlości - nie sprawi, ze będziesz potrafiła to zrobic...
            >
            > i wiesz co?
            > ja sie tak zastanawiam - choc nie wiem - czy rzecz w tym, ze
            zdradziłaś
            > czy w tym - że nadaremno...
            >
            > CO jest prawdziwym źródłem Twojego dyskomfortu...
            > i nie musisz mi odpowiadać...
            > ale może upewnij sie sama dla siebie, że znasz odpowiedź na to
            pytanie
            >
            > a słabi jesteśmy, jako ludzie..
            > jesli kochasz sie - to sobie wybaczysz
            > bo tym, ktorych kochamy - wybaczamysmile
            >
            > no, to może pokochaj sięsmile
            >
            > ja jak zwykle sądzę, ze zrobiłas wtedy - to co uważałaś za
            najlepsze...
            > a że czasem błednie oszacujemy sytuacje..
            > czasem coś zafałszuje nasz osąd...
            >
            > tak bywa
            > i już
            >
            >
            >
            >
            >
            >
    • smutnychlopak Re: Ta zła 24.01.10, 17:42
      To nie miłość Cię zawiodła, tylko Ty zawiodłaś miłość.
      Ja czuję, że przynajmniej jeśli chodzi o mnie to miłość jeszcze nie wygasła, ale co innego wybaczyć, a co innego zapomnieć i chyba lepiej uciec w rozwód niż dalej próbować i kisić się w związku.
      • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 17:50
        smutnychlopak napisał:

        > To nie miłość Cię zawiodła, tylko Ty zawiodłaś miłość.
        > Ja czuję, że przynajmniej jeśli chodzi o mnie to miłość jeszcze
        nie wygasła, al
        > e co innego wybaczyć, a co innego zapomnieć i chyba lepiej uciec w
        rozwód niż d
        > alej próbować i kisić się w związku.

        Nie da się zapomnieć... Ani przed, ani po rozwodzie, dlatego myslę,
        że lepiej postarać się ratować to, co ważne...póki można. Rozstanie
        nie rozwiąże wewnętrznych smutków. Jeśli kochasz- jest nadzieja.
        Trzymam kciuki
    • bosa.nowa Re: Ta zła 24.01.10, 17:42
      Jesli wynioslas nauke ze swoich czynow-nic nie poszlo na marne.Walcz
      o meza ,moze uda sie posklejac...
      • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 18:03
        Obawiam się, że są baaaardzo marne szanse. On jest przepełniony
        żalem, którego nie ukrywa. Jest czałowiekiem bardzo inteligentnym, a
        między innymi przejawia się to w złośliwościach, których mi nie
        szczędzi... Trudno nie mieć emocji w tej kwestii. Mam wrażenie, że
        zamiast kroku do przodu, spotkanie z Nim to trzy kroki w tył...

        bosa.nowa napisała:

        > Jesli wynioslas nauke ze swoich czynow-nic nie poszlo na
        marne.Walcz
        > o meza ,moze uda sie posklejac...
        • bosa.nowa Re: Ta zła 24.01.10, 19:44
          Kocha sie mimo wszystko a nie za cos .Jesli kochal naprawde-bedzie
          probowal odbudowac to co jest miedzy Wami .Nie spieprz tego ,on ma
          prawo do zlosliwosci ,do wyrzutow -Ty bierz na klate.Ja wierze ,ze
          mozna wybaczyc ,pod warunkiem ze osoba ktora zawinila -NAPRAWDE
          zrozumiala ,ze to byl blad.
        • lampka_witoszowska Re: Ta zła 25.01.10, 00:58
          ale on ma prawo do tego bólu i przeżywania tego bólu - jeśli sprawa
          polega na Twoim wyborze, co lepsze, żyć bez niego i bez jego
          pretensji i złośliwości czy może jednak z nim i cąłym bagażem do
          naprawienia - to pomyśl, czy to na pewno jest miłość

          on nie wybrał sobie pozycji zdradzonego faceta, który będzie się
          wyzłośliwiał na ukochanej... jego naprawdę boli
          trudno odbudować zaufanie
          trudno znowu zaufać
          może terapia? pomogłaby Wam obojgu i kto wie, może jednak będzie Wam
          jeszcze razem dobrze ze sobą?
          póki możecie, wykorzystajcie każdą możliwość...
        • barbara_1984 Re: Ta zła 29.01.10, 12:20
          częściowo wiem jak to jest być "tą złą". choć nie zdradziłam to mąż o to mnie oskarżał i nadal wierzy w to co sam sobie wymyślił. teraz się rozwodzimy. czasem myślę o powrocie, ale gdy przypominam sobie jego ciągłe wyrzuty i ataki wtedy mi przechodzi.

          Ty masz prawo do szacunku z jego strony, mimo zdrady. na forum nie można podać recepty, bo tej uniwersalnej nie ma.
          warto jednak skorzystać z pomocy psychologa, ten pomoże wiele zrozumieć, pewne fakty i uczucia zaakceptować. a co najważniejsze zacząć rozumieć siebie.

          naprawdę polecam, mi bardzo pomogło. po roku terapii jestem zupełnie inną osobą i oskarżenia męża już tak nie ranią. może Tobie będzie łatwiej wybaczyć sobie popełniony błąd.

          trzymam za Ciebie kciuki i wierzę że uda Ci się znaleźć złoty środek.
    • triss_merigold6 Re: Ta zła 24.01.10, 17:55
      TRudno. Jak ma się miękkie serduszko to trzeba mieć twardą d...
    • zmeczona100 Re: Ta zła 24.01.10, 18:02

      tauka napisała:

      Piszę to,
      > ponieważ: po pierwsze-tym, którzy czują, że obustronnie nie wygasła
      > miłość, chcę radzić, by nie uciekali w rozwód, a próbowali ratować
      > małżeństwo. Później może być za późno.

      Wydaje mi się, że jeśli druga osoba już odeszła emocjonalnie, ma
      motyle w brzuchu, jest na zabój zauroczona, to w zasadzie nie ma
      siły, aby mogła myśleć logicznie i zastanawiać się, czy warto być
      dalej z osobą, z którą się przeżyło i dobre, i złe chwile. Ten etap
      działa jak znieczulenie, zaburzenie świadomości i raczej trudno o
      rozsądek.
      Może czasami się udaje, ale z moich obserwacji wynika, że w zasadzie
      tylko wtedy, gdy ten nowszy model podpadnie, coś się zaczyna
      komplikować itd.

      Niestety, nie znam recepty, o którą prosisz...
      • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 18:09
        Masz rację. Ja jednak żałuję, że w "znieczuleniu motylowym" chciałam
        rozwodu. Separacja by była idealną formą. Rozwód to ostre cięcie i w
        moim przypadku był to błędny krok.
        Teraz jednak nie da się już tego zmienić.

        zmeczona100 napisała:

        >
        > tauka napisała:
        >
        > Piszę to,
        > > ponieważ: po pierwsze-tym, którzy czują, że obustronnie nie
        wygasła
        > > miłość, chcę radzić, by nie uciekali w rozwód, a próbowali
        ratować
        > > małżeństwo. Później może być za późno.
        >
        > Wydaje mi się, że jeśli druga osoba już odeszła emocjonalnie, ma
        > motyle w brzuchu, jest na zabój zauroczona, to w zasadzie nie ma
        > siły, aby mogła myśleć logicznie i zastanawiać się, czy warto być
        > dalej z osobą, z którą się przeżyło i dobre, i złe chwile. Ten
        etap
        > działa jak znieczulenie, zaburzenie świadomości i raczej trudno o
        > rozsądek.
        > Może czasami się udaje, ale z moich obserwacji wynika, że w
        zasadzie
        > tylko wtedy, gdy ten nowszy model podpadnie, coś się zaczyna
        > komplikować itd.
        >
        > Niestety, nie znam recepty, o którą prosisz...
        >
        • sbelatka Re: Ta zła 24.01.10, 18:35
          sądzisz, ze separacja sprawiłaby, ze ex byłby mniej złośliwy?
          ze jego uczucia zostałyby mniej zranione???

          ja wątpię

          wielu z nas kocha warunkowo - kochasz mnie - to i ja Ciebie
          nie kochasz - ja też nie..

          może Twoj ex juz Cie po prostu nie kocha... bo go zawiodlaś a on nie
          potrafil sobie z tym poradzic
          jak i innych wielu

          zreszta nie mam pewnosci czy tak zupelnie mozna sobie z tym poradzic - w
          ogóle...

          rozważania czy lepsza bylaby separacja czy rozwod - w moim odczuciu
          sprowadzają Cie na manowce
          bo nie o tym czas teraz myslec
          • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 18:49
            Masz rację, powinnam się skoncentrować na nowym życiu i postarać się
            otworzyć na nowy związek. Nie zdawałam sobie sprawy, że to takie
            trudne... sbelatko - dzięki za konstruktywne komentarze smile


            sbelatka napisała:

            > sądzisz, ze separacja sprawiłaby, ze ex byłby mniej złośliwy?
            > ze jego uczucia zostałyby mniej zranione???
            >
            > ja wątpię
            >
            > wielu z nas kocha warunkowo - kochasz mnie - to i ja Ciebie
            > nie kochasz - ja też nie..
            >
            > może Twoj ex juz Cie po prostu nie kocha... bo go zawiodlaś a on
            nie
            > potrafil sobie z tym poradzic
            > jak i innych wielu
            >
            > zreszta nie mam pewnosci czy tak zupelnie mozna sobie z tym
            poradzic - w
            > ogóle...
            >
            > rozważania czy lepsza bylaby separacja czy rozwod - w moim
            odczuciu
            > sprowadzają Cie na manowce
            > bo nie o tym czas teraz myslec
            >
            >
            >
        • barbara_1984 Re: Ta zła 29.01.10, 12:24
          całkiem prawdopodobne, że nawet pozostanie po zdradzie razem i tak doprowadziłoby do rozpadu Waszego związku. wszystko zależy od tego jak małżonkowie radzą sobie z zaistniałą sytuacją. a tego nie może przewidzieć nikt...
      • pendzacy_krolik Re: Ta zła 24.01.10, 18:13
        ja nie bardzo rozumie twoja rade,zeby walczyc. zdrada to
        zdrada.latwo powiedziec "walczyc" osobie, ktora zdradzila. moze
        gdyby sama kiedys byla zdradzona zrozumialaby,ze taka "rada" dla
        osoby zdradzonej jest smieszna i NIEWYKONALNA. ale ja wierze w
        sprawiedliwosc.mysle,ze bedzie ci dane zaznac tego,czego zaznal twoj
        malzonek. wtedy zrozumiec, jak bezsensowna byla twoja rada.
        • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 18:29
          Też wierzę, że "nic w przyrodzie nie ginie". Doświadczyłam już
          zdrady ze strony osoby, którą kochałam. Wiem, że trudno dać szansę.
          Wiem jednak, że można.

          pendzacy_krolik napisała:

          > ja nie bardzo rozumie twoja rade,zeby walczyc. zdrada to
          > zdrada.latwo powiedziec "walczyc" osobie, ktora zdradzila. moze
          > gdyby sama kiedys byla zdradzona zrozumialaby,ze taka "rada" dla
          > osoby zdradzonej jest smieszna i NIEWYKONALNA. ale ja wierze w
          > sprawiedliwosc.mysle,ze bedzie ci dane zaznac tego,czego zaznal
          twoj
          > malzonek. wtedy zrozumiec, jak bezsensowna byla twoja rada.
          • sbelatka Re: Ta zła 24.01.10, 18:40
            no i dalaś szansę.. i?
            czy i co sie udalo?

            i pytam bardzo poważnie...

            bo tak czasem oglądam sobie związki po zdradzie - ale z zewnatrz..

            i naprawde jestem ciekawa jak ludzie po tym dają radę..

            zreszta to głupie jest pytanie - ludzie sa różni więc różnie reagują...
            jeden pzrypadek , kolejny przypadek - niczego nie pozwalaja wiedziec na
            pewno... w sensie ogólnym
            • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 19:01
              Było trudno, ale wybaczyłam i przekreśliłam grubą krechą przeszłość
              zaczynając od nowa. Niestety do następnego razu... Ale nie w każdym
              przypadku musi mieć miejsce kolejna zdrada.
              Fakt, wszystko jest kwestią indywidualną-nie ma sensu się męczyć,
              zadręczać, sklejać związku na siłę.
              Tak, czy inaczej - zdrada to lawina zła.

              sbelatka napisała:

              > no i dalaś szansę.. i?
              > czy i co sie udalo?
              >
              > i pytam bardzo poważnie...
              >
              > bo tak czasem oglądam sobie związki po zdradzie - ale z zewnatrz..
              >
              > i naprawde jestem ciekawa jak ludzie po tym dają radę..
              >
              > zreszta to głupie jest pytanie - ludzie sa różni więc różnie
              reagują...
              > jeden pzrypadek , kolejny przypadek - niczego nie pozwalaja
              wiedziec na
              > pewno... w sensie ogólnym
              >
              >
          • e-poznaniak Re: Ta zła 24.01.10, 18:45
            szanse dac można ale nie wiem czy warto.Dałem szanse bo kocham ale też nie
            nawidzę za to co sie wydarzyło i te uczucia są naprzemienne.Miłośc i
            nienawiśc.Nie wiem teraz czy było warto sie męczyć i walczyć z tym czy nie
            lepiej było to zakończyć i zapomnieć.Nie wiem,tym bardziej że zdradzona osoba
            kochała,szanowała i tak naprawdę trudno znaleźć powód dla którego musiało to sie
            wydarzyć.Mam nadzieję że twój ex nie da tobie szansy bo jestem pewien że to
            byłoby w dłużej perspektywie dla niego trudne do zniesienia.
            • handra Re: Ta zła 24.01.10, 19:06
              Zgadzam sie w pelni z tym pogladem.
              • zmeczona100 Re: Ta zła 25.01.10, 21:03
                Handra, koniec świata! Zgadzam się z Tobą.

                Zdradę można wybaczyć, ale tego się nie zapomina. Zaufanie legło w
                gruzach, a bardzo trudno je odbudować. Sądzę zresztą, że udaje się to
                wyjątkowo rzadko.
                Ja przeżyłam utratę zaufania do męża 8 lat temu (nie z powodu
                zdrady); kolejne 8 lat to był dla mnie horror, koszmar. Z tym, że mąż
                nie zrobił nic, aby to zaufanie odbudować, a wręcz przeciwnie...
          • scriptus Re: Ta zła 24.01.10, 19:04

            Nie ma rzeczy, której nie dałoby sie naprawić, stworzyć na nowo,
            wszystko jest kwestia kosztu, czy to sie opłaca. Czym cenniejszy był
            dla Ciebie Twój związek małżeński, tym większy koszt jesteś w stanie
            ponieść.
            Jeśli on jest złośliwy, to znaczy nie przestał jeszcze przeżywać
            emocji związanych z Tobą. Jakie by to nie były emocje, zawsze sa
            materiałem "do przekucia" w to, co chcesz.
            Usiądź z papierem, i spisz, co masz teraz i co chciałabys osiagnąć.
            Potem obmyśl drogę wiodącą od stanu obecnego do pożądanego, krok po
            kroku, przemyśl testy pozwalające sprawdzić, czy dany etap jest
            osiągniety. Nie jesteście młodzieniaszkami, dla których wszystko w
            związku powinno być spontaniczne, zatem usiądź i zaprojektuj swój
            nowy związek, jak inzynier.
            To, że trudno Ci znieśc jego złośliwości, to koszt. Jeśli Cię na
            nowo zacznie kochac i szanować, na pewno przestanie być złośliwy.
            Zawiniłaś, żałujesz, ukorz sie przed nim, to będzie pokuta, nagroda
            może być przebaczenie i pojednanie, jak tu ktoś słusznie zauważył,
            na zapomnienie nie mozna liczyć, ale to nie jest ważne, jęsli sie
            uda odbudować związek, to to będzie tylko krótki i straszny epizod,
            jakich w życiu niemało. Zainwestuj czas, wysiłek, emocje, a
            osiągniesz sukces, związek, którego nie rozbije już nic, chyba, że
            on już się powaznie zaangażował gdzie indziej.
            • tauka Re: Ta zła 24.01.10, 19:13
              Dziękuję scriptus - chyba reczywiście powinnam uporządkować myśli i
              spisać co nieco... Ludzie emocje to tak delikatna i tajemnicza
              materia...

              scriptus napisał:

              >
              > Nie ma rzeczy, której nie dałoby sie naprawić, stworzyć na nowo,
              > wszystko jest kwestia kosztu, czy to sie opłaca. Czym cenniejszy
              był
              > dla Ciebie Twój związek małżeński, tym większy koszt jesteś w
              stanie
              > ponieść.
              > Jeśli on jest złośliwy, to znaczy nie przestał jeszcze przeżywać
              > emocji związanych z Tobą. Jakie by to nie były emocje, zawsze sa
              > materiałem "do przekucia" w to, co chcesz.
              > Usiądź z papierem, i spisz, co masz teraz i co chciałabys osiagnąć.
              > Potem obmyśl drogę wiodącą od stanu obecnego do pożądanego, krok
              po
              > kroku, przemyśl testy pozwalające sprawdzić, czy dany etap jest
              > osiągniety. Nie jesteście młodzieniaszkami, dla których wszystko w
              > związku powinno być spontaniczne, zatem usiądź i zaprojektuj swój
              > nowy związek, jak inzynier.
              > To, że trudno Ci znieśc jego złośliwości, to koszt. Jeśli Cię na
              > nowo zacznie kochac i szanować, na pewno przestanie być złośliwy.
              > Zawiniłaś, żałujesz, ukorz sie przed nim, to będzie pokuta,
              nagroda
              > może być przebaczenie i pojednanie, jak tu ktoś słusznie zauważył,
              > na zapomnienie nie mozna liczyć, ale to nie jest ważne, jęsli sie
              > uda odbudować związek, to to będzie tylko krótki i straszny
              epizod,
              > jakich w życiu niemało. Zainwestuj czas, wysiłek, emocje, a
              > osiągniesz sukces, związek, którego nie rozbije już nic, chyba, że
              > on już się powaznie zaangażował gdzie indziej.
              >
              >
            • sbelatka Re: Ta zła 24.01.10, 20:00
              scriptus,
              spisywanie, pisanie - w ogóle to - moim zdaniem - bardzo dobra metoda
              na.. prawie wszytsko

              z wyjątkiem zmiany, przekuwania "w co się chce" emocji, uczuc innego
              czlowieka
              dopóki nie sięgniesz boskości...i idącej za tym sprawczości..

              nie ma sie co łudzić - Ty możesz zmieniac swoj emocje i uczcuia, jak juz
              osiągniesz kontakt z samym sobą
              uczuć i emocji innych ludzi - zmieniac nie mozesz - według swojej woli...

              wiem, klopocik
              czasem też żałuje, ze musze sie ugiąc przed wolą, emocjami, uczcuiami -
              NAWET dziecismile
              nie mówiąc o mężczyznach dorosłych

              i ja nie mówię o tym, ze moge kogoś zmusic do czegos - np. grożąć
              samobójstwem czy trzyamjac w szachu ekonomicznym- do mieszkania ze mną,
              nie rozwodzenia się

              ale tu chyba mówimy - o uczcuiach..

              no, to jak juz opracujesz przepis przywracania miłości, zaufania,
              wiary... po zdradzie - sie podziel

              ale to co piszesz w tym wątku - niejko wplata sie w Twoje myslenie o tym
              co sie powinno...i jakie Ty pzryjąłes rozwiązania dla siebie i swojej
              rodziny

              ale chyba i Tobie nie udalo sie z tymi uczuciami sprawy pozałatwiac...
              • scriptus Re: Ta zła 24.01.10, 21:10
                Nie jestem ekspertem, ale wierzę w to, że się da, sam też pracuję obecnie nad podobnym zagadnieniem. Wiara czyni cuda, a ja wierzę, że sie uda. Nie jestem wprawdzie zdrajcą, nie zdradziłem żony, ale póki żona ma do mnie jakiekolwiek uczucia, nawet negatywne, jest materiał, żeby coś zrobić.
                • kic-anty Re: Ta zła 25.01.10, 00:49
                  Absurd!

                  Czytam te rozważania kobiet i śmiać mi się chce. Proszę zwrócić
                  uwagę, że z Tauki zrobiła się kochająca żona gdy romansik nie
                  wypalił i została po prostu sama. Nie ma nic gorszego, niż
                  mężczyzna, który wybacza w takiej sytuacji. Mam kolegę, który
                  przerabia podobny klimat. Zerwał kontakty z wszystkimi znajomymi.
                  Raz, że się wstydzi dorodnego poroża, a dwa wstydzi się swojego
                  braku charakteru- wybaczył.
                  • lampka_witoszowska Re: Ta zła 25.01.10, 01:07
                    bo kierowanie się głównie tym, jak się wypadnie w oczach innych, to
                    jest słabość i brak charakteru
                    - i słusznie, że się tego sprzedawania siebie dla opinii kolegów
                    wstydzi - ale niekoniecznie powinien się wstydzic z tego powodu, że
                    wybaczył

                    ps. a tu jeden kolega swoich kolegów był taki zakochany, że kolegów
                    to aż bolało - i jak go koledzy w pracy zaczęli podpuszczać, by
                    krótko po męsku załatwił kłótnie z żoną, to potem koledzy lecieli do
                    szpitala tę żonę przepraszać i prosić, by nei wnosiła o rozwód

                    choc to małżeństwo chyba jednak koledzy i tak już wtedy pomogli
                    swojemu koledze rozpirzyć
                  • tauka Re: Ta zła 25.01.10, 08:17
                    Otóż zawiodę Cię Kic-anty: nie zostałam sama. Mam wspaniałego
                    przyjeciela, wielu "absztyfikantów", sporo znajomych, facet, z
                    którym zdradziłam robi wszystko, bym do niego wróciła....tyle, że to
                    nie to.
                    Martwi mnie pogląd, że wybaczenie to, Twoim zdaniem, brak
                    charakteru...ale cóż, jest to kwestia indywidualna - masz prawo do
                    takiego zdania. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz w takiej
                    sytuacji, by to Tobie czyjeś wybaczenie było potrzebne...
                  • kasper254 Re: Ta zła 25.01.10, 08:34
                    Masz problemy ze zrozumieniem życia, kic-anty. To, że ktoś wybaczył,
                    to oznaka nie braku charakteru, ale jego siły- siły charakteru i
                    charakteru siły. Żal, że Twój kolega ma takich ludzi przy sobie, co
                    nazywają się jego kolegami.
                    • labadine Jest problem 25.01.10, 11:13
                      Autorka tego watku miala meza ktory ja kochal a ona zakochala sie w kims
                      innym-klasyka.
                      Jedyne pytanie i dosc proste,czy ona(autorka) kiedykolwiek kochala swego meza?
                      • tauka Re: Jest problem 25.01.10, 17:26
                        Odpowiedź dla Labadine jest krótka: tak. Może tamto drugie wydawało
                        mi się tylko być miłoscią, a było kosmicznym, ślepym zauroczeniem,
                        które mnie kompletnie uzależniło i ogłupiło... Sam fakt, że się
                        uwolniłam - za późno, ale jednak- mógłby o tym świadczyć... Sama nie
                        wiem...A może są rózne miłości?
                        • dorata351 Re: Jest problem 25.01.10, 18:53
                          To proś, pros i jeszcze raz pros. Ty nie masz nic do stracenia. On chyba ma więcej.
                          • labadine Re: Jest problem 25.01.10, 20:52
                            Proszenie to zaleznosc a kazdy ma swoja dume,dyplomatycznie mozna odswiezyc
                            kontakty na rozne sposoby np zaprosic na niedzielny obiad-(wiem juz ze
                            "zmeczona100" nazwie mnie trolem).
                            • zmeczona100 Re: Jest problem 25.01.10, 21:07

                              labadine napisał:

                              >cryingwiem juz ze
                              > "zmeczona100" nazwie mnie trolem).

                              Dlaczego??
                            • tauka Re: Jest problem 26.01.10, 10:26
                              Z proszeniem nie jest tak łatwo... Zgadzam się z labadine -
                              wolę "dyplomatyczne podchody", choć faceci są raczej konkretni i
                              wolą nazywać sprawy po imieniu sad
                              • lamia.lamia Re: Jest problem 28.01.10, 22:13
                                Tauka - jestem zdradzoną ponad rok temu - prawie byłą żoną - i to on
                                mnie rzucił - dlaczego? Bo nie potrafiłam wybaczyć i zapomnieć. I
                                nie chciałabym potrafić. Ktoś, komu raz tak odbiło ... cóż - jak
                                może uwierzyć znowu i być w 100% pewnym tej drugiej osoby? Odpuść
                                to, idź do przodu, zostaw męża w spokoju - tak jak to mój mąż zrobił
                                ze mną. Minęły 3 tygodnie od rozstania,ponad rok od zdrady - teraz
                                czuję się (po przeżyciu pierwszego szoku) milion razy lepiej, niż
                                przez ten rok wybaczania ... to nie dla mnie

                                Ale wiadomo - ludzie są różni - jedni mogą wybaczyć zdradę, inni
                                nie - i do końca życia będą prawić złośliwości ... (to o mnie).

                                Zdrajca niech idzie w swoją stronę - im szybciej, tym lepiej
                                • dziad47 Re: Jest problem 28.01.10, 22:25
                                  Zdradę można wybaczyć, ale zapomnieć nie jest łatwo. Ja zostałem zdradzony, sam
                                  to wytropiłem, rozgrzebałem dziś nie wiem po co. Straciłem rodzinę choć jej
                                  nigdy nie było. Ale macie racje, jest mi lżej bo znam prawdę nie gnębi mnie
                                  nieświadomość obłudy, hipokryzja jest wrogiem rozwiązywania problemu zdrady. Tu
                                  tylko szczerość i godność jest potrzebna. I trzeba chcieć z obydwu stron, miłość
                                  z jednej strony według mnie to za mało!!!
    • nangaparbat3 Re: Ta zła 28.01.10, 23:06
      Co masz na myśli pisząc "zawiodla mnie milosc"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka