Zdradziłam - zakochałam się na zabój i oszukałam tym samym męża -
człowieka, który kochał mnie nad życie. Żałuję. Od rozwodu minęły 2
lata, a ja nie potrafię zacząć od nowa. Historia z "tym nowym"
bardzo szybko i boleśnie się dla mnie skończyła. Straciłam wszystko,
co było dla mnie ważne - z własnej głupoty, naiwności, wiary w
lepsze. Straciłam kochającego męża, spokój wewnętrzny, dom,
pracę...długo by wymieniać jeszcze. Jestem zaradną kobietą i nie
płaczę codziennie w poduszkę,ale czuję ogromną pustkę i trudno mi
sobie wybaczyć to, co zrobiłam ukochanemu człowiekowi, sobie samej i
wielu innym osobom, które nasz rozwód również dotknął...
Próbowaliśmy z ex-mężem do siebie wrócić- zbyt wiele się jednak
wydarzyło, to już nie jest tamten człowiek, co dawniej- dręczy mnie
wyrzutami, a nie da się tak szczęśliwie być razem

Piszę to,
ponieważ: po pierwsze-tym, którzy czują, że obustronnie nie wygasła
miłość, chcę radzić, by nie uciekali w rozwód, a próbowali ratować
małżeństwo. Później może być za późno. Po drugie-może ktoś zna
receptę na wyzbycie się destruktywnych wyrzutów sumienia? Jak zacząć
od nowa, skoro zawiodła mnie miłość? I sama siebie zawiodłam...