Dodaj do ulubionych

Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego"

22.05.10, 18:27
Proszę o obiektywną radę osób, które miały do czynienia z
alimentami - chodzi mi o opinie z "praktyki", bo od strony prawnej
to mniej więcej wytłumaczono mi jak to wygląda.
Byłam w związku przez 9 lat, urodziło nam się dwoje dzieci w tym
jedno wymagające szczególnej troski. Moja sytuacja finansowa jest
bardzo dobra, ale chcę wystąpić o podwyżkę alimentów, gdyż ojciec
dzieci płaci 400 zł na dziecko co nie pokrywa praktycznie niczego.
Pierwsze alimenty miałam zasądzone 2 lata temu, w uzasadnieniu sąd
napisał, że wydatki ponoszone na dzieci mimo, że bardzo wysokie są
uzasadnione, z uwagi na dochody rodziców i niepełnosprawość dziecka.
Sąd jednocześnie powiedział, że zasądza jedynie 400zł, na dziecko z
uwagi na brak pracy u Ex.
Mój Ex ma możliwości zarobkowe na poziomie 6000 - 8000 PLN, tyle też
zarabiał do momentu, kiedy nie wszedł w "andropauze" i póki nie
zaczęło mu odbijać. Dziś zarabia wg mnie jakieś 1500 zł na rękę.
Żeby było jasne, wiem że 800 zł to połowa jego pensji, ale z drugiej
strony, ofert pracy w jego zawodzie jest masa i bez większyego
problemu powinien znaleźć pracę przynajmniej za 5000 - gdyby chciał -
a nie chce.

CZy wydaje Wam się sensowne wystąpić o podyzkę w tej sytuacji -
ostatecznie koszty dzieci powinny być pokrywane przez oboje
rodziców. AAaaa, jeśli chodzi o kontakty, to on jest jak fala,
czasami dzwoni codziennie, czasami miesiącami nie ma znaku życia.
Teraz to faza zaniku kontaktów.
Obserwuj wątek
    • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 19:23
      W chorym kraju jakim jest Polska jest to niestety możliwe, że sąd mu zasądzi alimenty na dzieci większe niż on w sumie dziś zarabia motywując to właśnie "możliwościami".

      I wtedy okaże się, że człowiek nie jest wolny.
      Bo można sobie wyobrazić, że nie jest w stanie
      lub po prostu nie chce wykonywać pracy do jakiej
      ma przygotowanie - choćby z powodu wypalenia zawodowego albo zorientowania się, że w życiu nie
      tylko o pieniądze chodzi. Tak to już bywa niezależnie
      od rozwodów, dzieci, że ludzie w pewnym wieku dochodzą do pewnych przemyśleń i w bardziej ekstremalnych przypadkach rzucają dotychczasową dobrze płatną pracę, rezygnują z wygodnego wielkomiejskiego życia i zaczynają na nowo w jakichś Bieszczadach. A z tego co piszesz on nie robi jakiejś "lewizny", tj. naprawdę pracuje za 1500 złotych a więc jego status materialny również się obniżył w stosunku do potencjalnie tego, co miał lub mógłby mieć. Coś za coś. I jakoś nie przekonuje mnie, że "mógłby", że "powinien", że "obowiązek". Życie ma się jedno. Drugiego nikt nie da a na emeryturze nie odpoczniesz o ile w ogóle do niej się dożyje, co w przypadku mężczyzn nie jest takie częste.

      W tym przypadku pani chce ZMUSIĆ sądownie pana, żeby stał się niewolnikiem jej i dzieci. Mam nadzieję, że nie uda się jej to. Może mężczyzna podejdzie do sprawy niefrasobliwie i po prostu nie przewidzi, że dzieje się takie bezprawie, że mogą mu realnie zasądzić alimenty na poziomie przewyższającym jego dochody, ale wtedy - jeśli ma w sobie wolę walki - pójdzie do głowy po rozum, bo cóż innego mu pozostaje? Poddanie się oznacza albo zadłużanie się mimo pracy, bo alimenty będą przewyższać jego dochód albo poddanie się i pracowanie tam, gdzie być może za nic w świecie pracować nie chce. W efekcie stanie się galernikiem. Jeśli nie uda mu się - w przypadku niefortunnego w jego przypadku podwyższenia alimentów do absurdalnej wysokości - pozostanie mu grać nieczysto - tak jak zamierza maxholdwoman i wiele kobiet czyni na co dzień. Żądanie czegoś, czego ktoś nie ma jest brudną zagrywką. Ponadto kobiety - jest to dość powszechne - "robią papiery" dzieciom, czynią je na papierze osobami niepełnosprawnymi, żeby podnieść alimenty lub je przedłużać w nieskończoność. Na szczęście tą brudną zagrywką może się posłużyć DO OBRONY strona atakowana czyli ojciec i też się postarać o taki świstek a wbrew temu co się sądzi, nie jest to tak trudne. I tym magicznym sposobem jego "możliwości zarobkowe" staną zupełnie inne smile

      Trzymam kciuki za Exa wink
      • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 19:37
        nIE CHODZI O ZEMSTĘ. Co za dziwne podejście????
        Facet faktycznie "dojrzał" do tego, ze ma dość zycia w stresie - to ironia.
        Przejawiło sie to w ten sposób,że wywalili go z roboty, ze nie szukał innej,
        aaaaa "uczył się", no ale przy okazji nudziło mu się więc szukał przygód w
        internecie. Żył na mój i dzieci koszt, bo przez jakiś czas, no ale wszystko ma
        swój koniec.

        Wyloooozował to fakt, tyle, że na czyjś koszt.

        Bo de facto ciężar utrzymania dzieci, ciężar zapewnienia całej logistyki,
        ciężar, terapii dla dziecka spadł na mnie. Skoro pracuje za 1500 zł - to
        powinien dać wkład własny - czyli chodzić 3 razy w tygodniu na zajęcia z chorym
        dzieckiem prawda? Czy też w imię wolności i widzimisie dzieci też są ex?
        • mola1971 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:10
          Hmmm... Sytuacja podobna do mojej.
          Ex płaci na troje nastoletnich dzieci po 300 zł miesięcznie, nie interesuje się nimi, każde widział ostatnio na oczy kilka miesięcy temu i to tylko dlatego, że dzieci zaprosiła jego mama, z którą mieszka. Jeśli kiedyś wyprowadzi się od mamy to mniemam, że w ogóle straci z dziećmi jakikolwiek kontakt.
          No i w 100% wychowanie a w 80% utrzymanie dzieci spada na mnie.
          Ja tam się nie skarżę, daję radę (bo muszę), ale natchnęłaś mnie swoim wątkiem.
          Może ja też powinnam zacząć zastanawiać się nad podwyższeniem alimentów?
          Nie wiem ile on naprawdę zarabia bo pracuje w małej, prywatnej firmie i pewnie większość pensji dostaje "pod stołem", ale pracuje na najlepszym bo stołecznym rynku pracy jako informatyk, więc raczej sąd nie powinien uwierzyć, że jego możliwości zarobkowe to 1200 zł.

          W każdym razie z uwagę będę śledziła Twój wątek i oczywiście trzymam za Ciebie kciuki smile

          P.S.
          Pozostała część tego co napisałaś, czyli wylanie z pracy, szukanie przygód etc, też bardzo znajome.
        • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:26
          maxholdwoman napisała:

          > nIE CHODZI O ZEMSTĘ. Co za dziwne podejście????


          A czy ja pisałem o zemście?

          Nie, ja piszę tylko o tym, że chcesz od niego
          więcej niż ma na zasadzie, że mógłby mieć - czy
          to faktycznie, czy tylko życzeniowo. Bo to też jest
          tak, że "jak ja bym chciała to miałabym każdego" -
          bywa, że mówią kobiety - ale chcieć nie znaczy móc.

          Ale już nawet załóżmy, że on byłby w stanie znaleźć
          taką pracę za 8 tysięcy i ma ją wykonywać czyli poświęcić jej CAŁE SWOJE ŻYCIE, bo ty tak chcesz, bo dzieci, bo tak trzeba, bo obowiązek, bo ksiądz z ambony wyklnie, bo sąsiedzi nie będą się kłaniali - wiesz o czym piszę? O tym, że nie można się wiecznie oglądać na innych. On z tego co napisałaś nie kręci na boku jakiejś mamony, z którą nie chce się podzielić, on jej po prostu nie ma. ALE - to ważne i to bardzo - pracuje i masz płacone alimenty.




          > Facet faktycznie "dojrzał" do tego, ze ma dość zycia w stresie - to ironia.



          Niektórzy do tego nie dojrzewają nigdy albo kiedy jest
          już stanowczo za późno i pozostaje im tylko żałować, że dali się zrobić wołami roboczymi dla żon, mężów, dzieci a teraz i tak oni wszyscy mają ich gdzieś. I piszę to bez ironii.

          Bardzo lansowany jest zdrowy egoizm wśród kobiet.
          Mężczyźni często kierują się śmiesznym obowiązkiem smile
          Ale są wyjątki - jak twój mąż smile





          > Bo de facto ciężar utrzymania dzieci, ciężar
          > powinien dać wkład własny - czyli chodzić 3 razy w tygodniu na zajęcia z chorym
          > dzieckiem prawda?





          Nie wiem, jakim kalectwem jest dotknięte dziecko.
          Nie wiem, jaki stosunek do tego kalectwa ma ojciec
          dziecka. Wiem, że matki nie czując się na siłach
          (lenistwo? wygoda? podłość? na pewno?) zostawiają
          takie dzieci bez konsekwencji dla siebie. Ojcom takiego
          wyboru przecież się nie zostawia. Ona albo musi pracować na takie kalekie dziecko (często do końca
          życia) albo nim się zajmować. I nie ma co tu uderzać
          w polityczno-poprawnościowy jazgot, że wszystkie dzieci
          są kochane i wspaniałe. Naprawdę niektórzy nawet jeśliby chcieli dla siebie, dla własnego dobrego samopoczucia to nie potrafią pokochać kalekiego dziecka. Może on czuje wstręt, niechęć do niego? Nie wiem tego, ale ponieważ wychodzisz z założenia, że on coś musi - czyli przebywać z tym dzieckiem - a nie robi tego, więc może przyczyną być też to. I pamiętaj, że wcale nie znaczy, że ci to powie, że choćby przed sobą się do tego przyzna.
          • mola1971 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:38
            Tautschinsky, Ty w realu to w ogóle istniejesz czy tak tylko na forum sobie trollujesz?
            Normalnie ręce i nogi opadają... Toś pomógł kobiecie big_grin

            A w temacie - jeśli ktoś (nieważne kobieta czy mężczyzna) nie czuje się na siłach i nie jest jego powołaniem bycie małżonkiem i rodzicem i woli uciec w Bieszczady to przecież nikt komuś tego nie zabraniał. Mógł taką decyzję podjąć ZANIM napłodził dzieci. A skoro napłodził a potem odkrył w sobie artystyczną duszę, którą ciągnie w Bieszczady to niech się nie dziwi, że dopada go KONSEKWENCJA własnych, wcześniejszych decyzji, czyli alimenty. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ za własne czyny i własne decyzje.
            • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:55
              mola1971 napisała:

              > Tautschinsky, Ty w realu to w ogóle istniejesz czy tak tylko na forum sobie tro
              > llujesz?
              > Normalnie ręce i nogi opadają... Toś pomógł kobiecie big_grin



              Jak brakuje argumentów to pojawia się hasło o trolowaniu.

              A ty istniejesz? Bo skąd mam to wiedzieć?

              mola1971 to równie dobrze może być pięć bab
              i dwóch facetów mieszkających na pięciu kontytntach
              i korzystających z nudów z tego samego nicka i hasła
              dostępowego do niego - to tak a propos netowej wiarygodności smile




              > A w temacie - jeśli ktoś (nieważne kobieta czy mężczyzna) nie czuje się na siła
              > ch i nie jest jego powołaniem bycie małżonkiem i rodzicem i woli uciec w Bieszc
              > zady to przecież nikt komuś tego nie zabraniał. Mógł taką decyzję podjąć ZANIM
              > napłodził dzieci.




              Ale widzisz, jest tak, że niezależnie od tego, czy to
              kobieta czy mężczyzna nie da się wszystkiego przewidzieć. Mając 20 czy 30 lat myśli się trochę inaczej, mając jak on 40+ (jak sądzę) też inaczej. Czy ty wiesz, że za dwa lata nie odkryją u ciebie raka? A wzięłaś kredyt? A kto będzie go spłacał za ciebie? Twój mąż/partner? Pomyślałaś, że nie powinnaś zaciągać kredytu na tak długi czas, bo NIE WIESZ, co będzie jutro a co będzie za 10,20,30 lat - wiesz? Porównanie wbrew temu co już mogłaś pomyśleć jest trafne. Ludzie się zmieniają, pewne rzeczy zaczynają rozumieć, inaczej postrzegać. W imię świadomej czy nieświadomej decyzji podjętej naście lat temu miałoby się rezygnować z całego życia, zadawać sobie śmierć za życia? Bo trwanie w nieudanym związku, trawienie życia w pracy, która cię zabija z każdym dniem to rezygnacja z życia, którego - jeszcze raz to napiszę - nikt ci nie zwróci. Jeśli wierzysz w boga to łudź się, że za trud i znój czeka cię nagroda, ale niektórzy wierzą w co namacalne i teraz. I ich życie jest ICH własnością.
              • mola1971 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:04
                Co do mojej wiarygodności i istnienia w realu to są na tym forum ludzie, którzy
                mnie znają osobiście, więc o to bądź spokojny wink
                Wielonickowość również nie jest w moim stylu smile
                Natomiast Ty masz manierę, której nie znoszę a mianowicie masz dar odwracania
                kota ogonem. Że o "krojeniu" postów nie wspomnę. Strasznie tego nie lubię, ale
                też lubić nie muszę.

                Postaram się odnieść do tego co napisałeś. I oczywiście, że nie wiem czy za 20
                lat nie zachoruję na raka. Ba, ja nawet nie wiem czy jutro mnie szlag nie trafi.
                Ale co ma piernik do wiatraka??? Na okoliczność mojej śmierci jestem
                ubezpieczona i dzieci dostaną po mnie rentę gdyby mnie miało zabraknąć.
                A co do zmiany priorytetów w życiu i różnych marzeń to dotyczy to wszystkich
                ludzi. Dlaczego takie prawo dajesz tylko rodzicowi, który uchyla się od
                alimentów? Przecież rodzić wychowujący dzieci też mógł zmienić zdanie i mogło mu
                się zachcieć wyjechać w Bieszczady i wieść pustelnicze życie, ale tego nie robi
                bo jest ODPOWIEDZIALNY za dzieci, które powołał na ten świat.
                • mola1971 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:06
                  Dodam jeszcze, że kredytu długoterminowego nie mam smile
                  Właśnie dlatego by w razie gdyby coś mi się stało nikt nie musiał spłacać moich
                  zobowiązań.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:37
                  mola1971 napisała:

                  > Co do mojej wiarygodności i istnienia w realu to są na tym forum ludzie, którzy
                  > mnie znają osobiście, więc o to bądź spokojny wink



                  Powiedzmy sobie, że powoływanie się na "jakichś"
                  ludzi, którzy mają cię znać w realu to bardzo mało
                  przekonywujący "dowód" na twoje istnienie smile

                  Temat wiarygodności sam w sobie ciekawy i można by
                  go pociągnąć, ale trochę nie na temat smile)



                  > Wielonickowość również nie jest w moim stylu smile



                  A to tylko twoja deklaracja smile



                  Że o "krojeniu" postów nie wspomnę. Strasznie tego nie lubię, ale
                  > też lubić nie muszę.




                  Też za tym specjalnie nie przepadam, ale jak zauważyłem - jeśli nie odniesie się konkretnie do czego się odnosi, to wielu nie rozumie, a i wtedy niejednokrotnie z tym jest różnie. Dodatkowo na forum brakuje takiej prostej funkcji jak umieszczanie cytatów w osobnych ramkach (dostępne jest na innych forach gazety, więc pewnie i tu jest możliwość włączenia, choć to tylko przypuszczenie), a uczyniłoby to bardziej czytelnymi posty.




                  > Na okoliczność mojej śmierci jestem
                  > ubezpieczona i dzieci dostaną po mnie rentę gdyby mnie miało zabraknąć.




                  Otrzymają lub nie otrzymają. Może jutro cię zwolnią z pracy i żadnej z płaconymi składkami nie otrzymasz a tym samym twoje dzieci nie otrzymają po tobie renty - to jest właśnie ta nieprzewidywalność.



                  > A co do zmiany priorytetów w życiu i różnych marzeń to dotyczy to wszystkich
                  > ludzi. Dlaczego takie prawo dajesz tylko rodzicowi, który uchyla się od
                  > alimentów? Przecież rodzić wychowujący dzieci też mógł zmienić zdanie i mogło m
                  > u
                  > się zachcieć wyjechać w Bieszczady i wieść pustelnicze życie, ale tego nie robi
                  > bo jest ODPOWIEDZIALNY za dzieci, które powołał na ten świat.


                  Jest to ogromne uproszczenie. Wszystkich ludzi wrzucasz tym samym do jednego worka. Na piedestał wynosisz zaś odpowiedzialność i interes dzieci. Nie napisałem przecież, że rodzic zostający nie ma prawa do swojej wolności - nie odbieram jej nikomu.

                  Poza tym ten ojciec NIE UCHYLA SIĘ! od alimentów.

                  Płaci relatywnie dużo do tego co zarabia.
          • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:06
            Ale co mnie to obchodzi? to jego decyzje, jego dylematy, jego życie -
            mi nic do tego o ile wypełnia odpowiednio swoje obowiazki jako
            ojciec. A tego nie robi, on się nie wywiazuje z tego co powinien.
            Dzieci są dziś na świecie i muszą coś jeść. Gucio mi do tego, ze on
            sobie inaczej świat wyobraża.
            • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:44
              maxholdwoman napisała:

              > Ale co mnie to obchodzi? to jego decyzje, jego dylematy, jego życie -
              > mi nic do tego o ile wypełnia odpowiednio swoje obowiazki jako
              > ojciec. A tego nie robi, on się nie wywiazuje z tego co powinien.
              > Dzieci są dziś na świecie i muszą coś jeść. Gucio mi do tego, ze on
              > sobie inaczej świat wyobraża.




              CZYLI tym samy stwierdzasz w tonie żądania,
              żeby on zrezygnował ze życia na rzecz twojego
              i dzieci. Tym samym musisz się liczyć, że on
              na głowie może próbować stanąć, żebyś go nie zniszczyła.
              Bo teraz już o destrukcji jego życia
              piszesz zaznaczając, że nie obchodzi cię to czy tamto,
              że nie liczysz się z jego życiem i jakie ono będzie.

              Wizję obowiązków to są twoje wizje - nie jego.

              Co powinien i jak - tak samo.

              Chcesz od niego czegoś, co nie jest ani twoją
              własnością ani własnością waszych dzieci.

              Czasy niewolnictwa mamy za sobą. Chyba smile
              • morekac Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:23
                żeby on zrezygnował ze życia na rzecz twojego
                > i dzieci.

                Rozumiem, że pan był współtwórcą tych dzieci? Takie jest życie -
                ponosi się odpowiedzialność za swoje dzieci. Rodzice dają dzieciom
                czas i pieniądze.

                > Czasy niewolnictwa mamy za sobą
                Oczywiście tylko wtedy, jeśli dotyczy to ojca. Matka musi.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:33
                  morekac napisała:


                  > > Czasy niewolnictwa mamy za sobą


                  > Oczywiście tylko wtedy, jeśli dotyczy to ojca. Matka musi.


                  Cała ta praca w przypadku matek często sprowadza się do drenowania zazwyczaj już obcemu gościowi kieszeni.
                  Takich matek, co NAPRAWDĘ SAME wychowują dzieci (bez wsparcia ojca, własnej rodziny, państwowej kasy) jest bardzo niewiele.

                  Co do matki, czy musi. Już napisałem wcześniej, że nic nie musi tak samo jak ojciec.


                  • aneta-skarpeta Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:40
                    nikt nic nie musi, ale dzieci wyboru nie mają...
          • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:11
            Naprawdę niektórzy nawet jeśliby chcieli dla siebie, dla własnego
            dobrego samopoczucia to nie potrafią pokochać kalekiego dziecka.
            Może on czuje wstręt, niechęć do niego? Nie wiem tego, ale ponieważ
            wychodzisz z założenia, że on coś musi - czyli przebywać z tym
            dzieckiem - a nie robi tego, więc może przyczyną być też to. I
            pamiętaj, że wcale nie znaczy, że ci to powie, że choćby przed sobą
            się do tego przyzna.


            Cóż, można być życiową świnią albo nie - kazdy ma wolny wybór.

            Zresztą jest to ostatnia moja odpowiedź do Ciebie, bo mam wrażeniem,
            ze nie piszesz o mojej sytuacji tylko wyładowujesz frustracje z
            własnych przeżyc.
            • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:46
              maxholdwoman napisała:


              > Cóż, można być życiową świnią albo nie - kazdy ma wolny wybór.




              Zwyczajnie nie zrozumiałaś, co napisałem, bo twarz
              skierowaną masz w jedno miejsce - w jego kieszeń
              i reszta cię nie interesuje, ale może kogoś innego
              na forum i owszem.
              • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:55
                > Zwyczajnie nie zrozumiałaś, co napisałem, bo twarz
                > skierowaną masz w jedno miejsce - w jego kieszeń
                > i reszta cię nie interesuje, ale może kogoś innego
                > na forum i owszem.
                >



                Halo, tu ziemia, - póki co to Maxholdwoman płaci jego zobowiązania.

                Więc póki co to on patrzy w jej kieszeńm, a nie odwrotnie.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:13
                  agamagda napisała:


                  > Halo, tu ziemia, - póki co to Maxholdwoman płaci jego zobowiązania.
                  >
                  > Więc póki co to on patrzy w jej kieszeńm, a nie odwrotnie.





                  NIE. Jasno autorka napisała, że sąd ZASĄDZIŁ
                  400 złotych, więc płaci on. Nawet jeśliby tego
                  nie robił sam - to jest fundusz (a dług jemu,
                  nie jej - rośnie), ale o funduszu nic nie pisze,
                  więc z tego wynika, że on płaci. Tylko że jej mało.
                  I to jest cała podstawa tematu:

                  -płaci jej dużo w stosunku do tego, co zarabia.

                  -jej się "uwidziało", że mógłby zmienić pracę, bo co
                  ją obchodzi, czy mógłby realnie zmienić czy w ogóle
                  zamierza

                  -i pytanie stawia: jakie są szanse "wykreowania alimentów z sufitu" - bo nie przystających do jego
                  REALNYCH ZAROBKÓW, a mających odnosić się do możliwości.
                  • morekac Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:32
                    >Nawet jeśliby tego
                    > nie robił sam - to jest fundusz
                    żeby się załapać na fundusz, należy mało zarabiać. Więc może być
                    tak, że mama płaci wszystko, a tacie to zwisa. Poza tym dzieci są
                    przede wszystkim obowiązkiem rodziców, nie państwa. Jak myślisz,
                    skąd fundusz alimentacyjny i opieka społeczna biorą pieniądze? To
                    są też twoje podatki - pośrednio więc ty płacisz na jakieś obce
                    dzieciaki.
                    Rodzic mniej zarabiający może alimentować dziecko opiekując się nim
                    i poświęcając mu czas - czego - jak się zdaje- wspomniany tata nie
                    robi. A byłoby duże pole do popisu dla niego w tym konkretnym
                    przypadku.
                    • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:37
                      morekac napisała: Poza tym dzieci są
                      > przede wszystkim obowiązkiem rodziców, nie państwa. Jak myślisz,
                      > skąd fundusz alimentacyjny i opieka społeczna biorą pieniądze? To
                      > są też twoje podatki - pośrednio więc ty płacisz na jakieś obce
                      > dzieciaki.




                      Przyczepiłaś się jak rzep psiej sierści i wyskoczyłaś z opieką i FA - akurat źle trafiłaś, bo jestem w tej kwestii przeciw istnieniu czegoś takiego jak fundusz.


                      A sprawę funduszu poruszyłem w kontekście takim, że nawet jeśliby ojciec nie płacił zasądzonych pieniędzy
                      to matka i tak kasę bierze. Czytać ze zrozumieniem!
                  • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:43
                    > NIE. Jasno autorka napisała, że sąd ZASĄDZIŁ
                    > 400 złotych, więc płaci on. Nawet jeśliby tego
                    > nie robił sam - to jest fundusz (a dług jemu,
                    > nie jej - rośnie), ale o funduszu nic nie pisze,
                    > więc z tego wynika, że on płaci. Tylko że jej mało.
                    > I to jest cała podstawa tematu:
                    >
                    > -płaci jej dużo w stosunku do tego, co zarabia.
                    >
                    > -jej się "uwidziało", że mógłby zmienić pracę, bo co
                    > ją obchodzi, czy mógłby realnie zmienić czy w ogóle
                    > zamierza
                    >
                    > -i pytanie stawia: jakie są szanse "wykreowania alimentów z
                    sufitu" - bo nie pr
                    > zystających do jego
                    > REALNYCH ZAROBKÓW, a mających odnosić się do możliwości.
                    >


                    Miałam już nie odpowiadać na twoje głupoty, ale napiszę. Facet jest
                    zdrowym bykiem, nie widzę powodu dla którego miałabym dalej ciągnąć
                    wszystko razem, opiekę i finansowanie.
                    On ma możliwość chodzenia na terapię nie robi tego.
                    Ma możliwości zarobkowe nie robi tego,
                    Ma możliwość spotkań z dziećmi nie ma czasu, albo spóźnia się o parę
                    godzin.
                    Do funduszu nie mam prawa bo moje zarobki przekraczają progi
                    dochodów.
                    400 zł na dziecko nie pokrywa jego uzasadnionych potrzeb, a ojciec
                    dziecka ma wyższe wykształcenie i może zarabiać 4 x tyle.
                    I powiem Ci jeszcze jedno - o tyle o ile nie byłam pewna czy pójdę
                    do sądu o podwyżkę alimentów to wymiana postów z tobą utwierdziła
                    mnie w tym, że należy to zrobić.
                    • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:46
                      maxholdwoman napisała:

                      > Miałam już nie odpowiadać na twoje głupoty, ale napiszę.



                      Wszystko co nie po myśli "uciemiężonych przez ojców" matek to głupoty smile


                      Facet jest
                      > zdrowym bykiem, nie widzę powodu dla którego miałabym dalej ciągnąć
                      > wszystko razem, opiekę i finansowanie.
                      > On ma możliwość chodzenia na terapię nie robi tego.





                      PISZESZ, ŻE JEST ZDROWY JAK BYK, a potem...

                      ... że ma możliwość chodzenia na... terapię? smile

                      Po co zdrowemu człowiekowi terapia? Więc widać
                      NIE TAKI ZDROWY. smile




                      > 400 zł na dziecko nie pokrywa jego uzasadnionych potrzeb,




                      Wiesz, śmieszy mnie takie: uzasadnione potrzeby.
                      Moje uzasadnione potrzeby to mieszkanie w pałacu
                      i zajadanie się kawiorem smile



                      a ojciec
                      > dziecka ma wyższe wykształcenie i może zarabiać 4 x tyle.




                      Wyższe wykształcenie powiadasz? Chyba starej daty jesteś albo z jakiejś zabitej mieściny.
                      Dzisiaj wyższe wykształcenie to każdy może mieć, a bardzo wielu ma (50% do 30 lat bodaj a ciągle rośnie smile i pracuje, jeśli znajduje pracę - na kasie w Biedronce. Więc ostudź te swoje zapały do 4 razy więcej mógłby smile



                      > I powiem Ci jeszcze jedno - o tyle o ile nie byłam pewna czy pójdę
                      > do sądu o podwyżkę alimentów to wymiana postów z tobą utwierdziła
                      > mnie w tym, że należy to zrobić.




                      I tak byś to zrobiła, więc nie czaruj. smile
              • tomaszko33 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:02
                pisz prościej: zasada nr 1 - zawsze jest wina faceta!!!!
                Jeżli są inne fakty np baba ma innego fagasa ;ub ma w dupie rodzine
                i dzieci np errormix to patrz pkt nr 1
                Zasady są!!!!!
                Jedno jest pewne piszesz ostro bez owijania w bawełne bez gierek
                bez gry słów ale piszesz PRAWDĘ i to boli bo gdybys pisał głupoty ta
                kazda tutejsza bab miałaby ciebie ww dupie !!!!
          • vivi86 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 12.08.21, 18:47
            Skąd ta wiedza? 80% ojców chorych dzieci je porzuca.
      • nowel1 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:07
        tautschinsky

        Co doradzisz takiej osobie jak ja:

        Rozwód w zeszlym roku po 18 latach małżeństwa
        Synowie 13 lat i 19 lat mieszkają ze mną
        W czasie naszego małżeństwa przez pierwsze 2 lata klepaliśmy biedę
        (świeżo po studiach), potem ex dostal dobrze płatną pracę i przez
        kolejne 7 lat zarabial 4 x tyle co ja.
        w 2000 roku rzucił pracę, przez rok nie zarabial nic, mial pomysly na
        firmę - spalily na panewce.
        Ja od 2000 prowadzilam swoją firmę, on pomagał w niej na początku
        sporadycznie, potem pod koniec małżeństwa pracował w niej i
        otrzymywał za tę pracę zapłatę. Nigdy nie angażował się w sprawy
        domowe i związane z dziećmi - zawsze "obok", nieobecny. Przez lata
        200-2008, kiedy prowadzilam firmę pracując 24/24, nie odciążyl mnie
        nigdy w sprawach domu, remontów, dzieci. Jeśli już , to sporadycznie.
        W styczniu 2009 wyprowadzilam się z dziećmi, znalazlam inną pracę.
        Firma dzialala do teraz, ex w niej pracowal przez te półtora roku,
        otrzymując za to 7-15 tys miesięcznie brutto, w zależności od ilości
        pracy.
        Alimenty na synów to 2 x 780 zł.
        On jeździ nowym samochodem, kupuje ze swoją nową panią dom.
        Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na pół.
        Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
        poproszona abym się zrzekla.

        Co o tym myślisz, co robić?
        • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:42
          nowel1 napisała:

          > tautschinsky
          >
          > Co doradzisz takiej osobie jak ja:
          >
          > Rozwód w zeszlym roku po 18 latach małżeństwa
          > Synowie 13 lat i 19 lat mieszkają ze mną





          Zacznijmy od tego, że jeden syn jest dorosłym
          mężczyzną i może cię odciążyć idąc do pracy
          i - jeśli czuje taką potrzebę albo widzi sens
          studiować wieczorowo. Ja wiem, że może do 25 roku
          nie kiwnąć palcem nawet w Macu w weekend, bo "takie
          prawo", ale ja też nie piszę o prawie, ale o tym,
          że jeśli syn jest coś wart to zrozumie twoją sytuację
          i pomoże ci.





          > W czasie naszego małżeństwa przez pierwsze 2 lata klepaliśmy biedę
          > (świeżo po studiach), potem ex dostal dobrze płatną pracę i przez
          > kolejne 7 lat zarabial 4 x tyle co ja.
          > w 2000 roku rzucił pracę, przez rok nie zarabial nic, mial pomysly na
          > firmę - spalily na panewce.





          Chciał dobrze z tego co piszesz. Podzielił los wielu.
          Nie chciał być najemnikiem do końca życia, ale okazało
          się, że nie potrafi zarobić na swoim. Ukamienować go za to się nie da, choć znajdą się takie, które nawet by
          j..ja urwały, ale są różni ludzie i różny poziom prezentują. Nie takie ludzie błędy popełniają.



          > Firma dzialala do teraz, ex w niej pracowal przez te półtora roku,
          > otrzymując za to 7-15 tys miesięcznie brutto, w zależności od ilości
          > pracy.




          Nie rozumiem czegoś. Miałaś firmę, zatrudniałaś męża,
          co się stało? Okradł cię?




          > Alimenty na synów to 2 x 780 zł.




          A gdzie teraz pracuje, bo rozumiem, że nie w twojej
          firmie i na podstawie czego ma takie zasądzone alimenty?





          > Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na pół.


          To jest niejasne, co się stało z twoją firmą.
          Skoro płaciłaś mu tyle, to radziłaś sobie.
          Zrezygnowałaś z jej prowadzenia? Nic o tym nie piszesz.
          To, że majątek dzieli się na pół to nie novum. Kobiety,
          które pół godziny w życiu nie przepracowały otrzymują nie mniej niż połowę majątku, który uważa się za wspólny.




          > Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
          > poproszona abym się zrzekla.


          Tu sprawa jest JASNA. Przepisali NA WAS i oczywiste
          jest, że nie zrzekać się. I nie przepisywać na synów,
          bo nie wiesz, co ci przyszłość przyniesie a dzieci po waszej śmierci dochrapią się spadku.

          • nowel1 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 11:52
            tautschinsky napisał:

            >
            >
            >
            >
            > Zacznijmy od tego, że jeden syn jest dorosłym
            > mężczyzną i może cię odciążyć idąc do pracy
            > i - jeśli czuje taką potrzebę albo widzi sens
            > studiować wieczorowo. Ja wiem, że może do 25 roku
            > nie kiwnąć palcem nawet w Macu w weekend, bo "takie
            > prawo", ale ja też nie piszę o prawie, ale o tym,
            > że jeśli syn jest coś wart to zrozumie twoją sytuację
            > i pomoże ci.

            Syn jest tegorocznym maturzystą i zamierza na studiach dorabiać. Ja
            jako rodzic zamierzam go wspierać finansowo, dopóki tych studiów nie
            skończy; chyba że nie będzie się w studia angażował. To dostałam od
            swoich rodziców i to samo, w moim pojęciu, jestem winna moim
            dzieciom.

            >
            > Chciał dobrze z tego co piszesz. Podzielił los wielu.
            > Nie chciał być najemnikiem do końca życia, ale okazało
            > się, że nie potrafi zarobić na swoim. Ukamienować go za to się nie
            da, choć zna
            > jdą się takie, które nawet by
            > j..ja urwały, ale są różni ludzie i różny poziom prezentują. Nie
            takie ludzie b
            > łędy popełniają.

            To prawda.
            On jednak w tym "błędzie" trwał praktycznie przez kilka lat, nie
            szukając pracy, zadowalając się sporadycznie zarobionymi gdzieś
            pieniędzmi i faktem, że ja utrzymuję dom i dbam o niego.
            >
            >
            >

            >
            >
            >
            > Nie rozumiem czegoś. Miałaś firmę, zatrudniałaś męża,
            > co się stało? Okradł cię?

            Nic podobnego nie napisałam. Napisałam jedynie, że przez ostatnie
            półtora roku znam jego dochody, bo sama mu w tym czasie płaciłam.
            >
            >
            >
            >
            > > Alimenty na synów to 2 x 780 zł.
            >
            >
            >
            >
            > A gdzie teraz pracuje, bo rozumiem, że nie w twojej
            > firmie i na podstawie czego ma takie zasądzone alimenty?

            Kończy pracę w mojej firmie - za tydzień, firmę zamykam. A alimenty
            są takie, bo takie zaproponował, a ja się zgodzilam - dla tak zwanego
            "świętego spokoju".
            Konkretnej wiedzy nt., gdzie będzie pracowal, nie mam. Widzę
            natomiast nowy samochod i plany kupna domu.
            >
            >
            >
            >
            >
            > > Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na
            pół.
            >
            >
            > To jest niejasne, co się stało z twoją firmą.
            > Skoro płaciłaś mu tyle, to radziłaś sobie.
            > Zrezygnowałaś z jej prowadzenia?

            Tak, zrezygnowałam. Z przyczyn osobistych, nie ekonomicznych.


            > To, że majątek dzieli się na pół to nie novum. Kobiety,
            > które pół godziny w życiu nie przepracowały otrzymują nie mniej niż
            połowę mają
            > tku, który uważa się za wspólny.
            >
            >
            >
            >
            > > Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
            > > poproszona abym się zrzekla.
            >
            >
            > Tu sprawa jest JASNA. Przepisali NA WAS i oczywiste
            > jest, że nie zrzekać się. I nie przepisywać na synów,
            > bo nie wiesz, co ci przyszłość przyniesie a dzieci po waszej
            śmierci dochrapią
            > się spadku.

            A właśnie tu mam wątpliwości. Jakoś tak moralnie nie poczuwam się do
            prawa własności tego mieszkania - nigdy tam nie chcialam mieszkać,
            przepisane zostalo, abyśmy mogli uciec od jakichś tam podatkowych
            zobowiązań.

            Bardziej chodziło mi o to, co dalej z alimentami.
      • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:52
        tautschinsky napisał:

        > W chorym kraju jakim jest Polska jest to niestety możliwe, że sąd
        mu zasądzi alimenty na dzieci większe niż on w sumie dziś zarabia
        motywując to właśnie "możliwościami".
        >


        Dlaczego "chorym". Chciałeś chyba napisać "w końcu ucywilizowanym
        kraju"?



        I wtedy okaże się, że człowiek nie jest wolny.


        A co ma do tego wolność? Tu chodzi o wypełnianie swoich
        elementarnych zobowiązań. Przyrównaj mechanizm alimentów do kredytu.
        Czy wierzyciela interesują dylematy egzystencjonalne dłużnika? Nie,
        on wie że zobowiązanie powinno być na czas spałacone bo umów należy
        dotrzymywać. Niestety, nadal pokutuje przekonanie, ze alimenty to
        nie zobowiązanie, ale widzimisie matek.



        > W tym przypadku pani chce ZMUSIĆ sądownie pana, żeby stał się
        niewolnikiem jej i dzieci


        ????? Chyba jest na odwrót. To gość uczynił "niewolnicą" swoich
        niewypełnianych zobowiązań swoją Partnerkę, nie uważasz?


        Żądanie czegoś, czego ktoś nie ma jest brudną zagrywką.

        Wyzbywanie się czegoś co można mieć, żeby nie wywiazać sie ze swoich
        obowiązków jest gorsze.


        Ponadto kobiety - jest to dość powszechne - "robią papie
        > ry" dzieciom, czynią je na papierze osobami niepełnosprawnymi,
        żeby podnieść alimenty lub je przedłużać w nieskończoność.

        Znowu, jak z kosmitami - wiemy, że tak jest tyle że nikt ich nie
        widział. Kobieta pisze, jasno, ze sąd uznał, że koszty są
        uzasadnione, więc chyba przyjrzał się głębiej sprawie? Czy wg też
        jest w zmowie przeciwko żuczkowi?
        • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:22
          agamagda napisała:

          > Dlaczego "chorym". Chciałeś chyba napisać "w końcu ucywilizowanym
          > kraju"?


          Wiesz, to co dziś jest ucywilizowaniem niekoniecznie
          było tym wczoraj a tym bardziej będzie kiedyś. To co
          nazywasz cywilizacją to są prawa ludzi i akurat te, które ci pasują. Bo już na przykład niekoniecznie musisz być za legalizacją par homoseksualnych i daniem ich praw takich samych, także w przypadku adopcji, jakie mają pary heteroseksualne. A to jest - według coraz większej rzeszy osób - kolejnym stopniem "ucywilizowania". I teraz pytanie, czy już jest na tyle "ucywilizowana" i stoisz w szeregu domagających się tych praw? Czy jesteś konserwą sprzeciwiającą się?




          > A co ma do tego wolność? Tu chodzi o wypełnianie swoich
          > elementarnych zobowiązań. Przyrównaj mechanizm alimentów do kredytu.


          Po pierwsze - one nie są elementarne. A są narzucone
          prawem. Wyobraź sobie, że nawet równość ludzi to narzucone widzenia świata. Być może za jakiś czas
          elementarnym obowiązkiem wobec społeczeństwa tak gwałtownie starzejącego się będzie godzenie się na własną eutanazję, żeby nie obciążać bliskich na których wobec niewydolności systemu finansowego będzie przerzucona alimentacja.

          Nie da się przyrównać alimentów do kredytu z kilku
          powodów. Najważniejszym z nich jest ten, że kredyt
          się zaciąga czyli najprościej mówiąc OTRZYMUJE SIĘ
          jakąś gotówkę,którą później trzeba zwrócić. W przypadku
          alimentów jest tylko ADMINISTRACYJNIE narzucany dług pieniężny w wyniku bardzo wielu i różnych czynników.

          Dla przykładu zobrazowania NIESPRAWIEDLIWOŚCI takiego
          "długu": żona znajduje sobie kochanka, porzuca męża,
          dzieci niemal obligatoryjnie (90 parę procent przypadków) zostają przy matce. I nagle ojciec, który zamierzał się opiekować dziećmi w rodzinie zostaje ich pozbawiony, zostaje okradziony z dzieci, a w zamian okazuje się, że staje się dłużnikiem de facto wobec niewiernej żony, odtąd kasującej go na alimenty.

          Przytoczyłem ten akurat przykład, żeby wykazać jak niemoralne są często alimenty.





          > Czy wierzyciela interesują dylematy egzystencjonalne dłużnika? Nie,
          > on wie że zobowiązanie powinno być na czas spałacone bo umów należy
          > dotrzymywać.




          Patrz wyżej - co zrobić w takim przypadku, kiedy umowę co do wspólnego życia ŁAMIE KOBIETA?



          > ????? Chyba jest na odwrót. To gość uczynił "niewolnicą" swoich
          > niewypełnianych zobowiązań swoją Partnerkę, nie uważasz?


          Czy te dzieci są JEJ dziećmi czy dziećmi jego z inną
          kobietą, która ta pani wchodząc w związek z panem
          zdecydowała się zajmować? Jeśli by tak było twoje twierdzenie byłoby słuszne. I innym przypadku nie jest. Te dzieci nie są kukułczo jej podrzuconym potomstwem tego pana - są jej.




          > Wyzbywanie się czegoś co można mieć, żeby nie wywiazać sie ze swoich
          > obowiązków jest gorsze.




          Można lub nie można. Poza tym autorka nie pisała
          niczego takiego, żeby on uciekł w szarą strefę,
          zmienił pracę, żeby mniej płacić - bo płaci procentowo
          ogromną kwotę swoich dochodów.




          > Znowu, jak z kosmitami - wiemy, że tak jest tyle że nikt ich nie
          > widział. Kobieta pisze, jasno, ze sąd uznał, że koszty są
          > uzasadnione


          Tak - uznał - ale jednocześnie uznał, że więcej
          z pieniędzy, które zarabia ojciec nie da się wyłuskać
          na alimenty i to raczej pani - bidula - zastanawia się
          nad niesprawiedliwością sądu i jakby tu jeszcze raz, byle do skutku, uderzyć w sąd a nuż trafi się taka sędzina, która będzie "sprawiedliwa" (tylko wtedy,kiedy zasądzi kwoty po jej myśli oczywiście smile
          • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:51
            Wiesz co, dla mnie Twoje wypowiedzi to po prostu "MAdziulec" w
            męskiej wersji.
            Nie będę udawadniać, że ziemia jest okrągła, ani dywagować w tym
            wątku na temat par homoseksualnych, ani o terrorystach irackich i
            problemach tamilów w Sri Lance.
            Twoje dywagacje na temat, ze alimentów nie trzeba płacić bo to są
            jej dzieci zwyczajnie Cię ośmieszają. W każdej kulturze i
            cywilizacji primordialne było dbanie o potomstwo.

            A co do porównania do kredytu - chodzi o zobowiązanie. Wraz z
            urodzeniem dziecka, przyjmujesz na siebie zobowiązanie, które musisz
            nieść przez całe życie, bo jesteś - powinieneś być za nie
            odpowedzialny.

            Jest oczywiste, że to czy kobieta cię zdradza czy nie, nie ma nic
            wspólnego z alimentami na dzieko. Zdrada jest ważna jako powód do
            rozwodu i orzeczenia winy zdradzającej strony.
            • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:06
              agamagda napisała:

              > Nie będę udawadniać, że ziemia jest okrągła,




              Nie będziesz, bo wygodnie zasklepiłaś się w tym,
              co dają ci na tacy.

              Gdybyś NIE ZROZUMIAŁA, wyjaśnienie:

              - to, że Ziemia jest okrągła nie od razu tak wiedziano
              i większość dosłownie się śmiała z takiego twierdzenia, no bo jak okrągła? I ludzie nie spadają? Wody się nie wylewają?

              Rozumiesz? Podejrzewam, że nawet wyjaśnienie może
              nie wystarczyć.



              ani dywagować w tym
              > wątku na temat par homoseksualnych, ani o terrorystach irackich i
              > problemach tamilów w Sri Lance.




              A używanie analogii i przenośni jest ci zupełnie
              obce i dla ciebie niezrozumiałe? Nie połapałaś się,
              w jakim celu przytoczyłem przykład praw dla homoseksualistów czy tak z braku argumentów ci się
              wymsknęło co wyżej? smile



              > Twoje dywagacje na temat, ze alimentów nie trzeba płacić bo to są
              > jej dzieci zwyczajnie Cię ośmieszają.




              Twierdzenie, że ludzie są równi: czarny jest równy
              białemu TEŻ ośmieszało to głoszących. Nic nie jest
              wieczne.



              W każdej kulturze i
              > cywilizacji primordialne było dbanie o potomstwo.



              I co jeszcze powiesz? smile A te dzieci jeszcze sto lat temu porzucane na ulicach Europy, a te chłopki zachodzące z panami dziedzicami i wyrzucane na bruk? A te dzieci pracujące w kopalniach i w polu od 6-8 roku życia - A TY PISZESZ O KAŻDEJ KULTURZE I CYWILIZACJI w swojej fantazji cofając się pewnie tysiące lat wstecz a wypisujesz po prostu ŻYCZENIOWE bzdury, bo niczym więcej nie są takie twierdzenia smile


              • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:55
                > Nie będziesz, bo wygodnie zasklepiłaś się w tym,
                > co dają ci na tacy.

                Nie, udawadnianie oczywistości to strata czasu.

                Tak jak tworzenie bezsensownych teorii w oderwaniu od konkretnych
                faktów.
                Fakty są takie, ze facet miga się od płacenia alimentów na własne
                dzieci, takich jakie mógłby i powinien płacić, zataja dochody - bo
                okazało się, ze już nie ma 1500 zł, ale jeszcze dochód z najmu.

                Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.

                Czyli nie wypełnia swoich zobowiązań.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:54
                  agamagda napisała:


                  > Fakty są takie, ze facet miga się od płacenia alimentów na własne
                  > dzieci, takich jakie mógłby i powinien płacić, zataja dochody - bo
                  > okazało się, ze już nie ma 1500 zł, ale jeszcze dochód z najmu.




                  To o wynajmowaniu lokalu to pojawiło się tak nagle,
                  kiedy argumenty na złego ojca okazały się nikłe.
                  Poza tym - płaci, do jasnej ciasnej, te alimenty,
                  bo niczego innego nie twierdzi autorka, więc nie czyń
                  z tego człowieka jakiegoś migającego się.

                  A tak w ogóle, to niech jeszcze się okaże, że ten ojciec ma działkę ogrodniczą i sprzedaje na chodniku
                  pietruszkę i w ten sposób "rżnie" ją na "uzasadniono
                  wysokie alimenty" - toż to będzie dla sądu dowód pogrążający ojca, że się nie pozbiera. Zaraz zrobią
                  z niego... smile BADYLARZA smile)




                  > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.


                  A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.

                  Pewnie powinien jeszcze do kościoła w niedzielę
                  chodzić i dzień dobry mówić sąsiadom - a co, jeśli
                  tego nie robi? smile Strach się bać.

                  Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
                  "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.

                  Co byście zrobiły bez tych ojców, ich pieniędzy? smile
                  • nowel1 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 12:22
                    tautschinsky napisał:

                    >
                    > > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
                    >
                    >
                    > A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.
                    >
                    > Pewnie powinien jeszcze do kościoła w niedzielę
                    > chodzić i dzień dobry mówić sąsiadom - a co, jeśli
                    > tego nie robi? smile Strach się bać.
                    >
                    > Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
                    > "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.
                    >
                    > Co byście zrobiły bez tych ojców, ich pieniędzy? smile

                    Opiekę nad własnymi dziećmi porównujesz do chodzenia do kościoła i
                    kłaniania się sąsiadom ? Ciekawa moralność.

                    Co "byśmy zrobiły" bez tych ojców? Jak widać na moim przykładzie,
                    niektóre z nas by sobie poradziły. Inne pewnie gorzej.
                    Zdecydowana większość, jeśli zostanie sama z dziećmi, radzi sobie
                    JAKOŚ. Bo opieka nad dziećmi jest dla nich priorytetem. Bo jest dla
                    nich oczywiste, że wobec potomstwa powołanego na świat mają
                    zobowiązania.
                    Istnieje coś takiego jak prawo moralne, myślę że o to tu chodzi.

                    Nie zmieni tu nic fakt, że osoby takie jak Ty owego prawa moralnego w
                    sobie nie mają.
                    • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 12:33
                      > tautschinsky napisał:

                      > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
                      A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.

                      KRO również tak twierdzi.


                      > > Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
                      > > "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.

                      Chyba nie tylko MY - większość społeczeństwa również tez uważa, że
                      rodzice powinni opiekować sie swoimi dziećmi.


                      > Co "byśmy zrobiły" bez tych ojców?

                      To co robią - doskonale sobie radzą - bez tych ojców.
                      Nie ma jednak powodu, aby odpuszczać komuś jego obowiązki.


                      Co do twoich dywagacji, o oddaniu chorego dziecka Państwu, i innych
                      dotyczących rzekomego "prawa do wolności", kiedy komuś się znudzą
                      dzieci - tego typu teorie świadczą jedynie o Twoim poziommie
                      moralnym - ale sorry Ty chyba nie wiesz co to jest.
                      • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 17:14
                        agamagda napisała:

                        > > tautschinsky napisał:
                        >
                        > > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
                        > A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.
                        >
                        > KRO również tak twierdzi.



                        O tym już parę razy pisałem.
                        KRO i każde inne prawo to tylko prawo.
                        Prawo się zmienia, ludzie je tworzą. Ludzie
                        nie są nieomylni. Nie każdy klęczy przed zapisami
                        prawa - ty zapewne też nie - nie przed tymi, które
                        uważasz za niesłuszne. Człowiek ma po to rozum - nie tak wielu z niego korzysta - żeby samemu myśleć a nie robić ślepo, co mu każą, co prawo akurat mówi. To ogólna zasada odnośnie prawa jako świętości - bo tym zdają się dla ciebie być zapisy KRO, które ci odpowiadają.

                        A jeśli już o prawie rodzinnym mowa - to nie na tym forum kobiety podniosły larum, że będzie Sodoma i Gomora jeśli zacznie być stosowana powszechnie opieka naprzemienna? Albo że za utrudnianie kontaktów ojcom (bo to głównie ich spotyka) matce błyskawicznie wstrzymywano by alimenty? smile



                        > Chyba nie tylko MY - większość społeczeństwa również tez uważa, że
                        > rodzice powinni opiekować sie swoimi dziećmi.



                        Większość społeczeństwa jest za karą śmierci.
                        No i co z tego?



                        > To co robią - doskonale sobie radzą - bez tych ojców.



                        Świetnie sobie radzą na koszt tych ojców i koszt
                        podatników, he, he smile
                        • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 21:45
                          tautschinsky napisał:
                          > O tym już parę razy pisałem.
                          > KRO i każde inne prawo to tylko prawo.

                          Tak, i będąc częścią społeczeństwa jemu podlegasz, chcesz czy nie,
                          myslenie nie ma nic do tego.


                          Człowiek ma po to rozum - nie tak wielu z niego korzysta


                          Np. Tobie się to nie zdarza. Wiem, wiem myślenie boli.


                          Albo że za utrudnianie kontaktów ojcom (bo to głównie ich spotyka)
                          > matce błyskawicznie wstrzymywano by alimenty? smile


                          A od kiedy alimenty są na matkę? ZNOWU CZEGOŚ NIE ZROZUMIAŁEŚ.
                          Alimenty to obowiązek współłożenia ojca na swoje dziecko. Żadna
                          łaska, obowiazek, od którego miganie się jest patologią.


                          > No i co z tego?
                          No właśnie co?


                          > Świetnie sobie radzą na koszt tych ojców i koszt
                          > podatników, he, he smile
                          >

                          Mówimy o konkretnym przypadku - jaki koszt ojca???? I jakich
                          podatników???

                          Rozumiem, że dla Ciebie 4 stówy na życie to świat i ludzie, ale
                          spóbuj pomyśleć jak nastepnym razem coś walniesz w ten deseń.

                          I jeszcze jedno:
                          Przedszkole państwowe to koszt 300 - 400 zł,
                          opiekunka to lekko licząc w stolicy minimum 8 zł na godzinę,
                          złobek państwy do którego jest bardzo mała szansa dostania się 450 zł
                          żłobek prywatny około 1.600 zł.
                          pieluchy jakies 50 zł paczka - 200 zł miesięcznie
                          jedzenie najtaniej licząc 10-12 zł dziennie - 300-350 zł,


                          więc nie chrzań, że ktoś żyje na koszt ojca dziecka za 400
                          zł/miesięcznie.
          • pokopanka Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 10:06
            alimenty nie są dla niewiernej żony, tylko na współutrzymanie
            wspólnych dzieci
            rozumiem, że w wariancie, kiedy to pan odchodzi i zdradza, alimenty
            są rekompensatą?
            pokręcony tok myslenia, a zadośćuczyneiniem mogłyby być w przypadku
            orzeczenia winy onego i strania się pani o alimnety na siebie, ew
            • login.kochanie Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 10:22
              tak się zastanawiam...facet w andropauzie ma małe dzieci...czy nie
              ma też innych, wcześniejszych zobowiązań i dlatego nie daje rady?
              • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 10:58
                login.kochanie napisała:

                > tak się zastanawiam...facet w andropauzie ma małe dzieci...czy nie
                > ma też innych, wcześniejszych zobowiązań i dlatego nie daje rady

                Nie nie ma innych zobowiązań wobec dzieci - kredyty też mamy
                pospłącane.

                Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
                zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
                letnie i 2 lenie dzieci.

                Oboje przez dłuższy moment poświęciliśmy się karierze, pracowaliśmy
                w dużych korporacjach, sporo podróżowaliśmy, no i odlkładaliśmy
                decyzję o dzieciach.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 16:30
                  maxholdwoman napisała:


                  > Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
                  > zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
                  > letnie i 2 lenie dzieci.




                  Żeby za chwilę nie okazało się, że jego niegdysiejsze
                  dochody to też był skrót myślowy. Bo rzuca się w oczy,
                  iż podajesz jego zarobki BRUTTO. Bo tak lepiej wyglądają pewnie smile


                  Ale facet wkopał się, bo jak czytam stało się to po 40.

                  Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał. W innym miejscu nawet
                  piszesz, że oboje pracowaliście w korporacjach. Miał dość wyścigu szczurów.
                  Niektórzy tak biegną do 60 roku życia i schodzą przed emeryturą - dotyczy to
                  głównie mężczyzn. On jak widać poszedł do głowy po rozum, ale ten rozum sam do
                  niego przyszedł,jakaś refleksja i zrobił ZE SWOIM ŻYCIEM co uznał za słuszne.

                  Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej,
                  na której żyją ich rodzice. Ty dalej chcesz wieść takie życie jak kiedyś. Jemu
                  parę lat temu zmieniła się
                  sytuacja materialna i wydawałoby się logiczne, że niczego "nie odbiera" swoim
                  dzieciom, bo daje im tyle, ile ma, a nawet więcej (800 złotych z 1500).
                  To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które TOBIE odpowiada
                  mimo iż dawno ze sobą nie jesteście. Czy to nie podłość?


                  • aneta-skarpeta Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 16:40
                    tautschinsky napisał:

                    > Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał.



                    i z tej dojrzałosci ( w dojrząłym wieku splodzil dziecko) uznał, ze
                    dziecko z niepełnosprawnoscia nie potrzebuje tyle ile mogłoby sie
                    wydawac. i czasu i kasy

                    matko..lepiej juz było jak był "niedojrzały"

                    smile


                    > Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej,
                    > na której żyją ich rodzice. Ty dalej chcesz wieść takie życie jak
                    kiedyś.

                    nie. ona chce zeby chore dziecko mialo warunki do leczenia-
                    pieniadze, a jak nie to niech ojciec znajdzie dla niego czas


                    a Ty jak katarynka



                    > To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które
                    TOBIE odpowiada
                    > mimo iż dawno ze sobą nie jesteście. Czy to nie podłość?
                    >


                    tak, tak. ona podła, a on biedny misio

                    a mnie caly czas zastanawia jak on zyje za te 700 zł m-czniewink
                    • ewelinanowa Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 16:52
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > tautschinsky napisał:
                      >
                      > > Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał.

                      Raju, jakiś niedorozwinięty czy kosmita, że proces dojrzewania u
                      niego odbywa sie w wieku lat 40. U Ziemian ma to miejsce w wieku lat
                      15-16. No powiedźmy do 20 u facetówwink.

                      >
                      > > Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej, na której
                      żyją ich rodzice.

                      Mam wrażenie, ze ona wiedzie życie na takim poziomie, tyle, że nie
                      widzi powodu dla którego ma dalej sama płącić za JEGO zobowiązania.

                      To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które
                      > TOBIE odpowiada mimo iż dawno ze sobą nie jesteście.

                      ALE DZIECI SĄ.



                      I mnie też zasatnawia czy można wyżyć za 700 zł miesiecznie.
    • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:24

      Hmmm, będzie ciężko, nie wiem, czy byliście małżeństwem czy nie (mam
      wrażenie, ze nie), ale to co mi się nasuwa tak na szybko - to, to,
      że w sądzie zasadniczo liczą się możliwości zarobkowe rodzica. Czyli
      powinnaś wykazać, że na rynku pracy w branży Tojego Ex w ostatnim
      miesiącu uakzało się tyle i tyle ofert pracy. W internecie są też
      dostępne tabele z zarobkami w poszczególnych regionach i branżach.
      Poza tym być moze masz jego listy płac z okresu kiedy pracował, to
      bardzo uprawdopodobni jego mozliwości zarobkowe.
      Powinnaś też uderzyć raczej w ton, iż facet celowo obniżył swój
      poziom i z premedytacją nie dba o dobro dzieci. Mozesz wykorzystać
      jako dowód uzasadnienie poprzedniego wyroku.

      Poza tym, jeśli nie byliście małżeństwem, a on miał dobre zarobki,
      być może posiada on majątek własny, z którego czerpie dochody.
      Zwykle zapomina się o tym, że dochody to nie tylko zarobki ale
      wszystkie źródła dające pieniądze. Mieszkanie - moze jest wynajęte?
      albo mozna je wynająć wykaż, że wtedy 1500 + np 2000 z wynajmu to
      3500 czyli ponad 100% wiecej. Pozatem piszesz, że go wywalili - może
      dostał odprawę - którą gdzieś zainwestował?

      To tylko takie luźne pomysły, ale rozważ je dobrze, moze dadzą Ci
      coś?
      • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:14
        Wielkie dzięki Agamagda, to świetne pomysły!! On faktycznie
        wynajmuje swoje kawalreskie mieszkanie - nie wiem za ile, ale US
        powinni wiedzieć, nie?

        Ale jak to mozna oficjalnie przed sądem udowodnić? I co jeśli będzie
        kłamał, albo wynajmuje na czarno?
        • morekac Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:40
          I co jeśli będzie
          > kłamał, albo wynajmuje na czarno?
          Takie rzeczy najlepiej sprawdza urząd skarbowy... Wynajem legalny
          powinien być w picie rocznym, nielegalny - cóż, to też może US
          sprawdzić... co gorsza, może go ukarać. Jeśli wynajmuje nielegalnie -
          masz na niego haka.
    • zmeczona100 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:58
      Sąd może wystąpić do UP o to, aby przedstawił oferty pracy i oferowane
      zarobki dla osoby o kwalifikacjach i doświadczeniu, jak Twój były- trzeba o
      to zawnioskować. Jeśli ma możliwości zarobkowe, to niech je wykorzystuje.
      • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:57
        zmeczona100 napisała:

        > Sąd może wystąpić do UP o to, aby przedstawił oferty pracy i oferowane
        > zarobki dla osoby o kwalifikacjach i doświadczeniu, jak Twój były- trzeba o
        > to zawnioskować. Jeśli ma możliwości zarobkowe, to niech je wykorzystuje.




        A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
        źle życzących krajowi nad Wisłą smile

        Jak to jest, że wszyscy jak ten ojciec mogą zarabiać
        4 razy tyle co teraz, ale wolą zarabiać 4 razy mniej?
        No bo jeśli on może zarabiać 4 razy tyle co teraz, czyli 6 kawałków lub i 8 z premiami itd. to dlaczego nie inni? Przecież emgerów z doświadczeniem więcej niż mrówek... smile
        • zmeczona100 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 22:21

          tautschinsky napisał:


          >
          > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
          > źle życzących krajowi nad Wisłą smile

          Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka tysięcy
          miesięcznie.

          >
          > Jak to jest, że wszyscy jak ten ojciec mogą zarabiać
          > 4 razy tyle co teraz, ale wolą zarabiać 4 razy mniej?

          To raczej ojciec nie chce być jak "wszyscy", zarabiający przyzwoicie.


          > No bo jeśli on może zarabiać 4 razy tyle co teraz, czyli 6 kawałków lub
          i 8 z p
          > remiami itd. to dlaczego nie inni?

          Aaa, to on zarabia 6-8 kawałków plus premie?? nopacz pan, a ja byłam
          pewna, że on jakos jednak odstaje z zarobkami.

          Przecież emgerów z doświadczeniem więcej niż
          > mrówek... smile

          Zwłaszcza tych świeżych absolwentów z doświadczeniem.
          • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 08:59
            zmeczona100 napisała:

            >
            > tautschinsky napisał:
            >
            >
            > >
            > > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
            > > źle życzących krajowi nad Wisłą smile
            >
            > Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka tysięcy
            > miesięcznie.


            Na razie, zmeczona, nie wiemy:

            - czym pan się zajmował
            - gdzie mieszka

            Wiemy:

            - jego stan psychiczny nie pozwala,
            najprawdopodobniej, na taką pracę,
            która wiązała się z dużym stresem.

            Czytaj ze zrozumieniem.

            Bo na razie JADEM ziejesz, i tyle.

            Twoje wypowiedzi są coraz bardziej śmieciowe.

            Brak argumentów? smile
            • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 12:17
              tautschinsky napisał:

              > zmeczona100 napisała:
              >
              > >
              > > tautschinsky napisał:
              > >
              > >
              > > >
              > > > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
              > > > źle życzących krajowi nad Wisłą smile
              > >
              > > Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka
              tysięcy
              > > miesięcznie.
              >
              >
              > Na razie, zmeczona, nie wiemy:
              >
              > - czym pan się zajmował
              > - gdzie mieszka
              >
              > Wiemy:
              >
              > - jego stan psychiczny nie pozwala,
              > najprawdopodobniej, na taką pracę,
              > która wiązała się z dużym stresem.
              >
              > Czytaj ze zrozumieniem.
              >
              > Bo na razie JADEM ziejesz, i tyle.
              >
              > Twoje wypowiedzi są coraz bardziej śmieciowe.
              >
              > Brak argumentów? smile
              >
              >



              Wiemy, że ktoś był mu gotowy płacić 10.000 brutto - i niezależnie
              czy w W-wie (gdzie koszty życia są wysokie) czy w Przasnyszu (gdzie
              koszty życia są niższe niz w stolicy) to jest sporo pieniędzy.

              - jego stan psychiczny nie pozwala,
              > najprawdopodobniej, na taką pracę,
              > która wiązała się z dużym stresem.
              >

              Stan psychiczny (swoją drogą to znowu Twoja nadinterpretacja, bo
              autorka pisze o andropauzie - co nie jest chorobą psychiczną)
              pozwala mu za to na olewanie swoich zobowiązań - ależ to wygodne
              swoją drogąsmile
              • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 17:03
                agamagda napisała:

                > Wiemy, że ktoś był mu gotowy płacić 10.000 brutto - i niezależnie
                > czy w W-wie (gdzie koszty życia są wysokie) czy w Przasnyszu (gdzie
                > koszty życia są niższe niz w stolicy) to jest sporo pieniędzy.


                A skąd to wiemy?

                Od strony, która jest jego największym wrogiem?
                Bardzo wiarygodne źródło, no niech! smile)

                Poza tym jeśli pani chce obniżyć koszty niech
                sama się wyprowadzi do jakiegoś Pyzimia Dolnego
                i zacznie hodować owce smile Ekologiczne to, dzieci
                skorzystają smile



                > Stan psychiczny (swoją drogą to znowu Twoja nadinterpretacja, bo
                > autorka pisze o andropauzie - co nie jest chorobą psychiczną)
                > pozwala mu za to na olewanie swoich zobowiązań -




                Jeśli nawet tak wrogo nastawiona osoba jak ta, która
                goli go na 800 złotych z 1500 WSPOMINA o jego kłopotach, to znaczy, że muszą one być poważne. Inaczej nie wyciągałby tego, co świadczy na jego korzyść.

                No i jeszcze raz, do bólu: on płaci.

                To, że Guciowa chciałaby jeszcze więcej - to inna
                kwestia.
    • karolina331 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 11:44
      Teoretycznie istnieje oczywiscie szansa na uzyskanie wyższych
      alimentów i warto powołać się tu na wcześniejsze zarobki ojca dzieci
      oraz na jego możliwości zarobkowe.
      Ale.

      Jeśli piszesz o andropauzie pana, to znaczy, że ma on ponad 45 lat,
      a tu już zaczyna się problem.
      Wystarczy, że pan zacznie się leczyć u psychiatry na DEPRESJĘ bardzo
      częstą u mężczyzn w okresie przekwitania i koniec. Wszystko
      przestanie się liczyć, bo człowiek chory na depresję nie ma ŻADNYCH
      możliwości zarobkowych.
      I sąd oddali wniosek o wyższe alimenty, zwłaszcza, że sama masz
      wysokie zarobki, a ojciec dzieci jednak płaci zasądzone mu kwoty
      uczciwie i w miarę regularnie. Gorzej dla Ciebie, jak pan zacznie
      się spóźniać z terminami, bo to już sąd policzy mu... na korzyść i
      złoży na karb jego choroby.

      Ale spróbować oczywiście zawsze warto.
    • tautschinsky ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 23.05.10, 14:43
      Postanowiłem przypomnieć zasadniczą część postu,
      będącego początkiem tematu, z którego jasno wynika
      parę faktów:

      1. Ojciec PŁACI alimenty - już padło, że się "miga".

      2. Wysokość tych alimentów (800 zł na dwójkę) to ponad
      połowa jego pensji (1500 zł).

      3. Matka dobrze zarabia i nie brakuje jej, więc nie
      jest to kwestia "przeżycia" dzieci, ich być albo nie
      być - cokolwiek miałoby to znaczyć w Polsce.

      4. Matkę rozsadza wewnątrz, że na WŁASNE dzieci wydatkuje więcej niżby mogła, gdyby ojciec dzieci
      płacił JESZCZE więcej.

      5. Ojciec dzieci najprawdopodobniej przeżywa kryzys
      psychiczny, może jest w depresji.

      6. Stan psychiczny ojca i jego nieradzenie sobie z życiem skończyło się dla niego porzuceniem przez żonę
      i nałożeniem na niego alimentów wynoszących więcej niż połowa dochodów.

      7. Trudno jest żyć w pojedynkę za 700 złotych: czynsz,
      jedzenie, media, o rozrywkach nawet nie będę wspominał,
      i dlatego, przypuszczalnie, zdecydował się wynajmować jakiś lokal, by dosłownie nie zdechnąć z głodu. Jednak jego była i na te pieniądze ma chrapkę...

      SMUTNE.





      maxholdwoman napisała:

      > Moja sytuacja finansowa jest
      > bardzo dobra, ale chcę wystąpić o podwyżkę alimentów, gdyż ojciec
      > dzieci płaci 400 zł na dziecko

      w uzasadnieniu sąd
      > napisał, że wydatki ponoszone na dzieci mimo, że bardzo wysokie są
      > uzasadnione, z uwagi na dochody rodziców

      > Sąd jednocześnie powiedział, że zasądza jedynie 400zł, na dziecko z
      > uwagi na brak pracy u Ex.

      > Mój Ex ma możliwości zarobkowe na poziomie 6000 - 8000 PLN, tyle też
      > zarabiał do momentu, kiedy nie wszedł w "andropauze"

      Dziś zarabia wg mnie jakieś 1500 zł na rękę.

      > Żeby było jasne, wiem że 800 zł to połowa jego pensji,
      • morekac Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 23.05.10, 22:48
        W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
        jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba. Pardon -
        toż to robienie z niego niewolnika.
        • tautschinsky Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 09:03
          morekac napisała:

          > W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
          > jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba.


          Czy już nie napisano, że ojciec choruje?

          Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
          napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII.

          Wyobraź sobie, że kobiety w depresji również
          zaniedbują dzieci.

          Czy zatem kobietom, które są w rozsypce należy
          pomagać czy odbierać dzieci - co zrobiła założycielka
          tematu ojcu? Czy trzeba im jeszcze dowalać finansowo,
          kiedy nie są w stanie więcej pracować? smile
          • morekac Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 11:13
            Ta choroba to zdaje się był kryzys wieku średniego, li i jedynie.
            Zatem - pieniądze - nie.
            Jeżdżenie z dzieckiem na rehabilitację 3 razy w tygodniu - też nie.
            To co w takim razie proponujesz?
            • agamagda Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 12:10
              morekac napisała:

              >> To co w takim razie proponujesz?

              Sądzę, że tałczyński proponuje, abyśmy tamtego faceta pogłaskały po
              główce, przytuliły i zrozumiały a dodatkowo zrobiły zrzutę dla
              niegowink
              • morekac Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 13:06
                Nie ułatwiaj panu t. życia, niech sam coś wymyśli.
                A ja przypomnę, że zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym
                rodzice mają wobec dzieci obowiązki.
              • tautschinsky Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 16:57
                agamagda napisała:

                > morekac napisała:
                >
                > >> To co w takim razie proponujesz?
                >
                > Sądzę, że tałczyński proponuje, abyśmy tamtego faceta pogłaskały po
                > główce, przytuliły i zrozumiały a dodatkowo zrobiły zrzutę dla
                > niegowink




                Na niego - nie. Jeśli już chcecie - to na dzieci
                pani,która założyła temat. Ale jak znam kobiety
                prędzej w piecu spaliłybyście te pieniądze, gdyby
                miała ona je dostać.

                A ojciec płaci - i tego wasze pianie na tym forum
                w tym wątku tego nie zmieni. To, że nie przyjmujecie
                do wiadomości faktów, które wynikają z postu Guciowej
                (bo on zwany przez was jest Guciem smile)) mówi wiele o was. Jak dla mnie nic nowego. Wszystko rozbija się o pieniądze. Nawet po rozstaniu się nie potraficie się oderwać od męskiego portfela smile Ot, cała prawda o samodzielnych matkach - bez tego wsparcia ani rusz smile)
          • maxholdwoman Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 11:31
            > Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
            > napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII


            Ja tego nigdzie nie napisałam!!!!!Sam sobie to dośpiewujesz.
            Terapii potrzebuje moje dziecko, i na taką terapie ma chodzić.
            CHCIAŁABYM PRZYNAJMNIEJ ŻEBY CHODZIŁ NA TERAPIE Z DZIECKIEM.


            Co do depresji - to również jest Twoja teoria. On nie ma depresji,
            dał by Ci zresztą w mordę za to że go znieważaszsmile.
            Jest wykształconym, zdrowym człowiekiem, który postanowił sobie
            zmienić życie. Na takie które jest wygodniejsze.

          • pokopanka Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 11:38
            pan nie jest chory
            sugestia jeżdżenia na terapię dotyczyła poświęcania czasu ojca na
            jeżdżenie na terapię z niepełnosprawnym dzieckiem
          • agamagda Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 12:07
            > > W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
            > > jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba.
            >
            >
            > Czy już nie napisano, że ojciec choruje?

            Nie, nie napisano. Sam to wydumałeś.


            > Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
            > napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII.


            Naprawdę - a gdzie to wyczytałeś - ja rozumiem, ze chodzi o terapię
            jej dziecka, a nie faceta.



            czy odbierać dzieci - co zrobiła założycielka
            > tematu ojcu?


            OOoooooo , a to skąd????


            Czy trzeba im jeszcze dowalać finansowo,
            > kiedy nie są w stanie więcej pracować? smile


            Póki co, to Gucio cwana gapa, miga się od swoich zobowiązań,
            przewalając je w całości na matkę JEGO potomstwa. Swoją drogą,
            opiekunki w rejonie warszawskim zarabiają więcej niż to co Gucio
            cwana gapa wyrzeźbi....
    • pan-kowalski Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 14:47
      Z tego co piszesz wynika, że mało zarabia Tobie i dzieciom na złość - a podobna
      teoria jest raczej mało prawdopodobna i niekoniecznie utrzyma się w sądzie.
      Facet nie jest już pierwszej młodości, intratne zajęcie utracił parę lat temu a
      rynek jednak bardzo inny niż przed 2-3 laty i
      to że zarabiał wtedy 10 brutto, nie znaczy że ktoś mu tyle dzisiaj z dnia na
      dzień zapłaci.
      Przy jego zarobkach w granicach 2 tys. sąd może podwyższy alimenty po 100 - 150
      zł na dziecko (w końcu przy poprzednim orzeczeniu był bezrobotny), ale nie
      liczyłbym że zasądzi po kilkaset zł więcej.
    • velluto Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 21:12
      Osobiście uważam, że z pana jest cwana gapa i po prostu zarabia dobrze, ale
      skrzętnie to ukrywa, ujawniając jedynie oficjalne dochody. Resztę ma płaconą pod
      stołem z obawy przed alimentami.

      Sprawdź, czy nie prowadzi działalności gospodarczej (na stronie urzędu miasta
      jest wyszukiwarka). Co jeszcze możesz zrobić? możesz żądać aktualnych PITów,
      możesz przedstawić sama raporty z płac w danym zawodzie, możesz zażądać
      ujawnienia majątku, i przedstawienia wyciągów z konta (jeśli np. ma wysokie
      wydatki, to też pośrednio udowadnia jego stopę życiową).

      400 zł na dziecko jest śmiesznie niską kwotą.
    • only.elvie Do Tautschinsky 23.05.10, 23:42
      Przeczytałam Twoje wypowiedzi i aż założyłam konto, żeby się wypowiedzieć. Twoja postawa jest przerażająca. Liczy się tylko wygoda tatusia a dziecko to sobie może nawet i zdechnąć! No więc poczytaj sobie jak to wygląda z perspektywy właśnie takiego dziecka człowieka, który 'nic nie musi'.

      Mój ojciec jak to piszesz nie chciał 'być najemnikiem' - zrezygnował z etatu, żeby prowadzić własną firmę. Szło kiepsko. Zawsze. Wszyscy mówili, żeby dał sobie spokój ale on nie - musiał być 'biznesmenem'. W końcu według Twojej filozofii najważniejsze, żeby on się realizował i był szczęśliwy - inni się nie liczą.

      Mama zarabiała na dom i go prowadziła. Ojciec jeżeli cokolwiek do domu przynosił to były to marne grosze. Wszystko pakował w firmę. Do tego stopnia, że nawet odkupił od matki połowę ich mieszkania, żeby dołożyć do interesu. Jeżeli chodzi o czas to również zajmowała się mną w zasadzie wyłącznie matka, ojciec jak w domu był to siedział w swoich papierkach. To mama pilnowała żebym odrabiała lekcje, zaprowadzała mnie na zajęcia dodatkowe, walczyła o dobrą szkołę, płaciła za angielski. Nie, nie była bogata - ale jak tylko była potrzeba wszystko co miała i co mogła dorobić przeznaczała na moje potrzeby. I nie - nie były to 'zachcianki' ale podstawy (przynajmniej jak dla nas) czyli edukacja.

      Wiesz jaki jest finał tej historii? Mama w końcu nie wytrzymała i rozwiodła się. Firma ojca zbankrutowała. Z mamą mam bardzo dobry kontakt, dzięki niej skończyłam dobre studia, dzięki czemu mam dobrą pracę i teraz to ja mogę jej pomagać. A ojciec? Gdzieś sobie jest - nie bardzo mnie to obchodzi. Całe moje życie najbardziej kochał siebie i swoją firmę, więc teraz w moim życiu jest też gdzieś na odległym miejscu. Nie rozmawialiśmy od paru lat.

      Tak więc masz rację Tautschinsky - ojciec jak najbardziej ma możliwość mienia swoich dzieci gdzieś i stawiania własnych 4 liter na pierwszym miejscu. Może być piep...ym egoistą całe swoje życie. Nic nie musi - tylko niech pamięta, że INNI TEŻ NIE MUSZĄ! I jak będzie miał swoje dzieci w du..e to one też tam go będą miały!
      • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 09:21
        only.elvie,

        a napisz, skąd ty to wszystko wiesz? Ile miałaś lat,
        kiedy ojciec zaczął zmieniać swoje życie? Czy to twoje
        obserwacje jako już powiedzmy nastolatki, czy przekaz matki? Bo to niezmiernie ważne.

        Piszesz o groszach, które ojciec przynosił do domu.
        Wyobraź sobie, że on to robił - inwestował we własny interes, również dla ciebie. Dla przeciwwagi mamy rząd kur domowych, które:

        - nigdy niczego nie zarobią
        - nigdy nie dadzą szansy na lepszy byt
        rodzinie.

        Dzisiaj tobie łatwo oceniać ojca, że nieudacznik.
        Może tobie się udało w życiu, masz inny charakter,
        ale kto wie, czy twoje dziecko nie porwie się na coś,
        z czym sobie nie poradzi.

        Bo jest tak, że SUKCES ma wielu twórców,
        a PORAŻKA to sierota.

        Gdyby twojemu ojcu się powiodło, do dzisiaj twoja matka z dumą by klepała go pewnie po plecach smile i mówiła, jakiego ma męża. A ty, kto wie, czy nie dawałabyś go na wzór swoim (w jakiejś przyszłości)dzieciom. Tak to już jest. Jemu się nie udało i dla ciebie jest on śmieciem a przynajmniej kimś, kto cię skrzywdził? Bo z tego co piszesz to wynika.

        Może jemu trzeba było po prostu pomóc? Nie sądzisz,
        że skoro aż odkupił połowę mieszkania to wymagał terapii?

        A co zrobiła twoja matka? Rozwiodła się z nim...

        Zupełnie jak założycielka tematu. Mąż zaczął popadać w chorobę to się z nim rozwiodła.

        To są przykłady z życia, że "na dobre i złe" - jeśli chodzi o złe odnosi się tylko do mężczyzn, bo kobiety są po prostu EGOISTKAMI i uciekają z tonącego okrętu.

        Smutne ale i pouczające.
        • triss_merigold6 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 10:16
          Instynkt samozachowawczy + konieczność ochrony potomstwa i zapewnienia im bytu
          każe się ewakuować.
          Inwestował? Bardzo pięknie, ale jeśli robił to bezskutecznie przez lata to
          zdrowy rozsądek nakazywałby odpuścić i zająć się pracą przynoszącą sensowne
          dochody. Nie był singlem, miał rodzinę.
          • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 11:50
            triss_merigold6 napisała:

            > Instynkt samozachowawczy + konieczność ochrony potomstwa i zapewnienia im bytu
            > każe się ewakuować.



            Ok. To potrafię zrozumieć.

            ALE... drogie panie... smile

            wtedy nie ma co szlochać, że jeden
            pan z drugim też się ewakuuje ze związku,
            który tonie.

            I mamy klasyczny podział - mimo piania
            o równouprawnieniu, PARTNERSTWIE itp, itd.
            - jest samica i JEJ (jak się okazuje) i samiec.
            Kiedy samiec staje się niewydolny lub pojawia się
            nowy ten trafia do odstrzału smile

            Czysta przyroda.

            Nieprawdaż jednak, że robi się mniej przyjemnie,
            kiedy to pan znajduje przyczynę, by odstrzelić
            dotychczasową partnerkę? smile






            > Inwestował? Bardzo pięknie, ale jeśli robił to bezskutecznie przez lata to
            > zdrowy rozsądek nakazywałby odpuścić i zająć się pracą przynoszącą sensowne
            > dochody.


            Już wiele napisano na temat uzależnień.
            Może nie potrafił tak sobie odpuścić?
            Może potrzebna była mu pomoc?

            Jak mężczyzna popada w depresję to też słyszy:
            weź się w garść, rusz d...ę, masz rodzinę.

            Wyobraź sobie, że to NIC nie daje pozytywnego,
            tylko pogrąża taką osobę.



            > Nie był singlem, miał rodzinę.



            Tak, miał rodzinę albo wydawało mu się, że ma
            rodzinę i to wszystko co się przez to rozumie:
            wsparcie.
            • triss_merigold6 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 22:07
              Jeśli pan się ewakuuje ze związku to należy się pozbierać i żyć dalej. Shit
              happens. Bilans zysków i strat. Jeśli kobieta dochodzi do wniosku, że przez lata
              dawała z siebie znacznie więcej niż pan i nie ma nadziei na zwrot nakładów to
              odchodzi. Albo zaciska zęby i uprawia cierpiętnictwo w imię posiadania "pełnej"
              rodziny, "dla dobra dzieci" etc. i jest niemiło zdziwiona, że nikt jej na
              starość za to nie dziękuje.
              Uzależnienie od fantazji na temat bycia biznesmanem? Ciekawe.
              Dobra, załóżmy, że istnieje i jak każde uzależnienia jest destrukcyjne dla
              rodziny. Ewakuować się natychmiast. Nic tak świetnie nie robi nałogowcowi jak
              celny kop, który ma szansę zmotywować go do podjęcia stosownej terapii.
              Wsparcie rodziny nie może być jednostronne i nie może polegać na podtrzymywaniu
              uzależnienia (tu: karmieniu fantazji o byciu biznesmanem).
              BTW w przypadku depresji należy udać się do psychiatry i psychologa, a nie
              latami liczyć na wyrozumiałość rodziny. Pomoc tak, ale nie za wszelką cenę i nie
              kosztem dzieci.
              • aneta-skarpeta Re: Do Tautschinsky 25.05.10, 10:25
                znam taki przypadek bardzo dobrze

                ja byłam nieczuła i nie rozumiałam porblemów,

                zawalał robote, robota go męczyła, a że pieniadze mu sie rozłaziły
                to zadna pensja nie była wystarczająca ( nawet 6 tys do ręki)...a na
                rachunki mu nie starczało

                tez w jego rodzinie to ja byłam zła i niedojrzała, bo z dzieckiem na
                reku i z pracą nie uzalałam sie nad biednym męzem i jego wielkim
                nieszczęściem.

                wszystko go przerastało...do tej pory przerasta. Nie z powodu
                choroby. Z powodu tego, ze rodzice i jego najblizsi nigdy nie
                pozwalali mu płacic za swoje bledy- narobił długów- rodzice
                spłacili, zeby synkowi dali spokoj, rachunki nieopłacone- opłacają,
                bo przeciez dom nie moze popasc w ruinę ( dom dostał). rok sie nie
                odzywał do dziecka? daj mu szanse bo on przeciez kocha

                na wszystko pierdylion wymówek, a wziąc odpowiedzialnosc za swoje
                zycie to juz nie da rady

                pracy tez nie umie utrzymać, nie dlatego ze jest problem na rynku
                pracy...jest po prostu leniem smierdzącym który najchetniej by
                siedział non stop na wyłudzonym zwolnieniu lekarskim, oczywiscie z
                pełnym kontem...

                ja tez najchetniej chciałabym dostawac 5 tys za nic i siedziec sobie
                w domku, nic nie robic, bawic sie z synem i lulki palicwink

                oczywiscie, kazdemu czasem w zyciu sie wszystko odmienia, chce
                zmienic swoje zycie, ale nie mozna w tym wszystkim zapominac o
                najblizszych, tutaj nie chodzi o alimenty, tylko o brak
                zaangazowania ex meza do zajmowania sie dziecmi, tkore sam zrobił

                i najzwyczajniej swinskie jest pozostawianie ex zony z tym samej
                sobie, ktora tez z dwojka dzieci ma prawo miec dosyc, byc zmeczona,
                miec doła...

        • only.elvie Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 15:05
          tautschinsky napisał:
          > a napisz, skąd ty to wszystko wiesz? Ile miałaś lat,
          > kiedy ojciec zaczął zmieniać swoje życie? Czy to twoje
          > obserwacje jako już powiedzmy nastolatki, czy przekaz matki? Bo to niezmiernie
          > ważne.

          To moje obserwacje z przeciągu kilkunastu lat.

          > Piszesz o groszach, które ojciec przynosił do domu.
          > Wyobraź sobie, że on to robił - inwestował we własny interes, również dla ciebi
          > e. Dla przeciwwagi mamy rząd kur domowych, które:

          Bzdura - on to robił DLA SIEBIE. Po prostu chciał być 'biznesmenem'. A mama
          nigdy nie była kurą domową, pracowała i zarabiała na siebie, na mnie i na niego.

          > Może jemu trzeba było po prostu pomóc? Nie sądzisz,
          > że skoro aż odkupił połowę mieszkania to wymagał terapii?
          > A co zrobiła twoja matka? Rozwiodła się z nim..

          Co robiła matka? Latami go utrzymywała, spłacała jego długi. Prosiła, błagała
          żeby się opamiętał. Terapia też była - i wyobraźć sobie, że nawet terapeuta
          poradził mamie, żeby dała sobie spokój.


          > To są przykłady z życia, że "na dobre i złe" - jeśli chodzi o złe odnosi się ty
          > lko do mężczyzn, bo kobiety są po prostu EGOISTKAMI i uciekają z tonącego okręt
          > u.

          No jasne 'na dobre i na złe' tylko co wtedy, jeżeli to złe wychodzi od jednego z
          małżonków?
          • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 16:51
            only.elvie napisała:

            > Bzdura - on to robił DLA SIEBIE. Po prostu chciał być 'biznesmenem'.



            Robił to dla siebie, ale gdyby mu się udało - ty
            i twoja matka spijałybyście śmietankę z jego sukcesu.
            Poza tym - czy tylko dla siebie? Skąd ta pewność? Wiesz więcej niż on sam? Może jego marzeniem było żyć
            dużo lepiej niż byłby w stanie za pracę najemną? To jak
            z domem. Niektórzy marzą o własnym domu mimo że mają
            duże mieszkanie. Chcą więcej i starają się realizować
            te marzenia.




            A mama
            > nigdy nie była kurą domową, pracowała i zarabiała na siebie, na mnie i na niego




            Ależ ja nigdzie nie napisałem, że nią była. Dałem
            przykład takich kobiet, które kwitną w domu zamiast
            zarabiać na siebie i na potomstwo i jest to pozbawione
            jakiejkolwiek nadziei, że dzięki takiemu nieróbstwu
            dobrobyt rodziny się poprawi - a do tego zmierzał twój
            ojciec - by wam wszystkim żyło się lepiej.




            Terapia też była - i wyobraźć sobie, że nawet terapeuta
            > poradził mamie, żeby dała sobie spokój.




            Płci jakiej był ten terapeuta? Ja znam przypadki,
            kiedy lekarka psychiatra radziła zostawić żonie
            jej chorego męża - bo z nim będą kłopoty: nie będzie
            już pracował. Co byś powiedziała o takiej lekarce,
            lekarce tego męża, ewidentnie działającej na jego szkodę, bo - nie ma co ukrywać - rozpad rodziny dla
            osoby pogrążonej w chorobie to dodatkowy cios, który
            często się kończy samobójczym atakiem. Ja rozumiem: solidarność jajników, ale są granice. Składała przysięgę lekarską, że będzie pomagała pacjentom. Więc nie pisz mi tu, co radził jakiś psychoterapeuta/ka.





            > No jasne 'na dobre i na złe' tylko co wtedy, jeżeli to złe wychodzi od jednego
            > z
            > małżonków?



            Nigdy nie wiadomo, z której strony to wyjdzie.
            Choroby się nie wybiera. Zdarzeń losowych także nie.
            Miałabyś pretensje do ojca, że zostawił twoją matkę
            gdyby ta zachorowała, uległa kalectwu i życie byłoby
            z nią ciężkie? Czy miałby nieść ten krzyż? No bo przysięgał: na dobre, na złe?
            • mola1971 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 17:12
              A w który miejscu przysięgi małżeńskiej jest coś o tym "na dobre i na złe"? Taki serial jest tylko wink
              Brałam ślub w czasach przed Konkordatem, więc składałam obie przysięgi - kościelną i cywilną i nie przypominam sobie by któraś z nich zawierała to "na dobre i na złe" tak chętnie przez Ciebie eksploatowane.
              • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 17:22
                mola1971 napisała:

                > A w który miejscu przysięgi małżeńskiej jest coś o tym "na dobre i na złe"? Tak
                > i serial jest tylko wink




                Nie oglądam telenowel i nie znam żadnego mężczyzny,
                który by to robił. Te gnioty są kręcone dla kobiet smile
                i one masowo - wielomilionowe stada Polek chłoną te "mądrości", z których zdaje się czerpią wzór do naśladowania.

                Przysięga małżeńska wielu słów nie zawiera.

                Na przykład: Jeśli ta oto kobieta,którą bierzesz
                sobie za żonę przytyje 40 kilogramów, nabierze
                zmarszczek, wypadną jej zęby - ty będziesz trwał
                niezmiernie obok niej jako że będziecie na dobre
                i złe, w zdrowiu i chorobie.

                Rozumiesz czy nie? Wszystkiego łopatą nie da się
                wrzucić do aktu ślubu czy jakiegokolwiek aktu smile
                • mola1971 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 17:27
                  Tego się spodziewałam smile Kolejne odwrócenie kota ogonem big_grin
                  Przysięga małżeńska (jaka by nie była) ma podstawową zasadę taką, że działa w dwie strony. Jeśli jedna stroną ją wypełnia a druga nie to tym samym pierwsza ma moralne prawo z takiej przysięgi się wycofać.
                  I nawet KK tak uważa i nie potępia np. odejścia od alkoholika, przemocowca czy innego popaprańca. A Ty widzę, że świętszy od papieża chcesz być wink Czy raczej od kobiet chciałbyś wymagać więcej niż Bóg.

                  P.S.
                  Seriali również nie oglądam, zresztą w ogóle TV nie oglądam, więc z tym wywodem akurat kulą w płot trafiłeś wink
                • morekac Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 20:47
                  Na przykład: Jeśli ta oto kobieta,którą bierzesz
                  > sobie za żonę przytyje 40 kilogramów, nabierze
                  > zmarszczek, wypadną jej zęby - ty będziesz trwał
                  > niezmiernie obok niej jako że będziecie na dobre
                  > i złe, w zdrowiu i chorobie.
                  Trwałbyś?
                  Bo jeśli nie, to nie potępiaj kobiet, które się rozwodzą, bo mają
                  dosyć pana, którego nie dość, że trzeba utrzymać, to jeszcze nic
                  przy sobie nie zrobi.
                  • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 21:57
                    morekac napisała:


                    > Trwałbyś?
                    > Bo jeśli nie, to nie potępiaj kobiet, które się rozwodzą, bo mają
                    > dosyć pana, którego nie dość, że trzeba utrzymać, to jeszcze nic
                    > przy sobie nie zrobi.





                    Trwałbym, bo nie tylko wygląd się liczy.
                    Oczywiście możesz napisać, że to tylko puste
                    słowa, ale zapytałaś, to odpowiedziałem smile
                    • morekac Re: Do Tautschinsky 25.05.10, 12:56
                      W ceremonii z przysięgą o trwaniu jest również coś o 'opiece nad
                      potomstwem, którym Bóg obdarzy'. Czy uważasz, że opieka nad własnym
                      potomstwem równa się niewolnictwu? A to, że chcemy się
                      samorealizować, upoważnia nas do zaniedbania swoich obowiązków wobec
                      naszych dzieci?
                      Dlaczego zatem uważasz, że to matka ma się wszystkim zajmować, a
                      nie ojciec?
                      • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 25.05.10, 13:43
                        morekac napisała:

                        > W ceremonii z przysięgą o trwaniu jest również coś o 'opiece nad
                        > potomstwem, którym Bóg obdarzy'. Czy uważasz, że opieka nad własnym
                        > potomstwem równa się niewolnictwu?




                        Zauważ, że w tym przypadku nie ma mowy o
                        finansowym zaniedbywaniu. Ojciec płaci ponad
                        normę, ponad połowę tego, co zarabia.

                        A odnosząc się do opieki nad potomstwem
                        - nigdzie nie jest powiedziane, że ma ono
                        być ponad miarę, że należy poświęcić swoje
                        życie na ołtarzu.
                • triss_merigold6 Nie każdy przysięga 24.05.10, 21:55
                  Nie każdy przysięga. Zdaje się, że przysięgają ludzie biorący ślub kościelny,
                  formuła wypowiadana w USC brzmi nieco inaczej. Słowa w niej nie ma o byciu razem
                  na dobre i na złe oraz dopóki śmierć etc.
                  • only.elvie Re: Nie każdy przysięga 24.05.10, 22:28
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Nie każdy przysięga. Zdaje się, że przysięgają ludzie biorący ślub kościelny,
                    > formuła wypowiadana w USC brzmi nieco inaczej. Słowa w niej nie ma o byciu razem
                    > na dobre i na złe oraz dopóki śmierć etc.

                    Tekst przysięgi z USC:
                    "Świadoma/y praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (imię) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

                    Dwa aspekty:
                    1. 'Świadoma/y praw i obowiązków' - są one dokładnie zdefiniowane w KRiO (również obowiązek utrzymywania własnych dzieci)
                    2. 'przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe' - czyli nie egoizm ale praca dla związku - jak ktoś sobie odpuszcza to łamie przysięgę
                    • triss_merigold6 Re: Nie każdy przysięga 24.05.10, 22:40
                      Ależ ja się z Tobą zgadzam. KRiO określa co wchodzi w zakres obowiązku
                      alimentacyjnego (osobiste starania również).

                      Nie mam nic przeciwko bezdzietnym singlom, którzy:
                      - jadą szukać siebie w Tybecie
                      - zapijają się na śmierć
                      - uprawiają dowolnie niebezpieczne hobby
                      - żyją ze śmietnika mieszkając w kanałach
                      - są pracoholikami
                      - karmią dowolne mity i złudzenia

                      Mam mnóstwo przeciwko ludziom posiadającym dzieci, którzy tak robią.
                      • tautschinsky Re: Nie każdy przysięga 24.05.10, 23:28
                        A ja tylko I AŻ TYLE twierdzę, że żadne KRiO
                        ani inne prawo NIE czyni z człowieka niewolnika.

                        To, że ktoś spłodził dziecko czy je urodził
                        nie znaczy, że przestał być wolnym człowiekiem,
                        że wraz z tym wyzbył się praw.

                        I właśnie to co wymieniasz niżej, MA PRAWO robić.

                        Jeśli uzna, że od dziś będzie żył z tego, co zbierze
                        w śmietniku i mieszkał na dworcu ZAMIAST brać udział
                        w wyścigu szczurów, BO ŻYCIE MA JEDNO - to jego życie,
                        jego wybór i jego dziecko czy dzieci nie są jego życia właścicielami. Tak jak kiedyś dziecko było własnością rodziców i wiele złego z nim się działo, tak teraz próbuje się - bo nie udaje się na szczęście, przynajmniej nie zawsze - uczynić takiego bezwolnego robota z ojca, który "musi". A nic nie musi. Tylko wielu tego nie wie albo boi się przeciwstawić temu trawiąc swoje nędzne życie do końca w pełnej frustracji.






                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ależ ja się z Tobą zgadzam. KRiO określa co wchodzi w zakres obowiązku
                        > alimentacyjnego (osobiste starania również).
                        >
                        > Nie mam nic przeciwko bezdzietnym singlom, którzy:
                        > - jadą szukać siebie w Tybecie
                        > - zapijają się na śmierć
                        > - uprawiają dowolnie niebezpieczne hobby
                        > - żyją ze śmietnika mieszkając w kanałach
                        > - są pracoholikami
                        > - karmią dowolne mity i złudzenia
                        >
                        > Mam mnóstwo przeciwko ludziom posiadającym dzieci, którzy tak robią.
                        • aneta-skarpeta Re: Nie każdy przysięga 25.05.10, 10:46
                          tautschinsky napisał:

                          > Tak jak k
                          > iedyś dziecko było własnością rodziców i wiele złego z nim się
                          działo, tak tera
                          > z próbuje się - bo nie udaje się na szczęście, przynajmniej nie
                          zawsze - uczyni
                          > ć takiego bezwolnego robota z ojca, który "musi". A nic nie musi.

                          problem w tym, ze dziecko samo na swiat sie nie pcha- chcesz miec
                          dziecko-> zajmuj sie nim. sierot mamy wystarczającą ilosc

                          moj syn ma wlasnie takiego ojca " co nic nie musi"
                          ja wiem najlepiej jaką krzywde wyrządził mojemu synowi, jak to
                          dziecko cierpiało emocjonalnie i jak głeboko siedzi w nim zal do
                          ojca " że o nim zapomniał"

                          ps. uprzedzając Twoje tyrady- ojciec nie płaci alimentów, ja nie
                          ściagam, nie odzywa sie do dziecka, do mnie...zapadł sie pod ziemie-
                          ale uprzedzając Twoje nastepne wywody- jest cały i zdrowysmile

                          i pewnie, ze nikt go siła nie zmusi, ale nie jestem w stanie
                          powiedziec nic dobrego na jego temat i go tłumaczyc
            • only.elvie Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 20:06
              tautschinsky napisał:
              > Poza tym - czy tylko dla siebie? Skąd ta pewność? Wiesz więcej niż on sam? Może
              > jego marzeniem było żyć
              > dużo lepiej niż byłby w stanie za pracę najemną?

              Gdyby choć przez moment pomyślał o mnie czy o mamie - nie postępowałby w ten sposób. Jasnym jest, że nie chciał pracować 'dla kogoś' - zawsze tak mówił. Ale to ON CHCIAŁ i dla niego tylko to się liczyło. Taki właśnie przypadek promowanego przez Ciebie egoizmu.

              > Płci jakiej był ten terapeuta? Ja znam przypadki,
              > kiedy lekarka psychiatra

              Pudło - terapeuta był płci męskiej.

              > a do tego zmierzał twój
              > ojciec - by wam wszystkim żyło się lepiej.
              (...)
              > Choroby się nie wybiera. Zdarzeń losowych także nie.

              Prowadzenie przez kilkanaście lat firmy, która przynosi tylko straty bo chcesz się 'pokazać' NIE JEST chorobą ani zdarzeniem losowym. To wybór własnego egoizmu. Dla niego po prostu najważniejsze było się pokazać. Miał w nosie nasze 'żyło się lepiej'.


              Ośmieszasz się. Masz klepki na oczach a Twoje próby wybielenia faceta za wszelką cenę są żałosne. Możesz pisać ile chcesz ale FAKTÓW nie zmienisz - jak postępujesz egoistycznie wobec swojej rodziny to nie możesz liczyć, że rodzina zachowa się inaczej wobec Ciebie.
              • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 21:55
                only.elvie napisała:

                > Gdyby choć przez moment pomyślał o mnie czy o mamie - nie postępowałby w ten sp
                > osób. Jasnym jest, że nie chciał pracować 'dla kogoś' - zawsze tak mówił. Ale t
                > o ON CHCIAŁ i dla niego tylko to się liczyło. Taki właśnie przypadek promowaneg
                > o przez Ciebie egoizmu.




                Z tonu twojej wypowiedzi wyraźnie wyczuwam, jaki
                negatywny wpływ wywarła na ciebie matka. Twój stosunek
                do własnego ojca został przeniesiony z matki na ciebie.

                Podejrzewam, że w swoim życiu nie radzisz sobie z mężczyznami - to niestety częsty przypadek kobiet
                z rozbitych domów. Może powinnaś skorzystać z psychoterapii?




                > Pudło - terapeuta był płci męskiej.




                Niekoniecznie pudło. Nawet na tym forum był
                domorosły prawnik - podawał się za mężczyznę,
                ale czy był nim w istocie to trudno stwierdzić,
                bo to internet smile - ział nienawiścią do każdego
                mężczyzny i był ulubieńcem tutejszych "skrzywdzonych"
                kobiet, którym doradzał, jak prawnie można zniszczyć
                ojca/partnera/męża.



                > Ośmieszasz się. Masz klepki na oczach a Twoje próby wybielenia faceta za wszelk
                > ą cenę są żałosne.




                Nie, nie ośmieszam się. Chyba że próba przedstawienia
                innej strony niż ta słuszna (czyli twoja i innych kobiet) jest tak nie do zdzierżenia, iż tylko taki zarzut pozostaje postawić. Nawet sobie wyobraziłem - sorry smile - jak z uszu idzie ci dym - tyle złości zionie z twojego postu, ale nie do mnie - tylko do ojca, a na mnie jeśli już to dlatego, że próbuję ci otworzyć oczy, że ten potwór nie jest takim potworem,
                jakim pod wpływem matki sobie go stworzyłaś.




                jak postęp
                > ujesz egoistycznie wobec swojej rodziny to nie możesz liczyć, że rodzina zachow
                > a się inaczej wobec Ciebie.




                Czyli przyznajesz, że ze strony twojej matki był to przejaw egoizmu. Ale powiem ci, że niedobrze głównie dla siebie samego jest kierować się nienawiścią i żądzą zemsty, bo głównie to nas wewnątrz zżera.
                • only.elvie Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 22:22
                  tautschinsky napisał:
                  > Z tonu twojej wypowiedzi wyraźnie wyczuwam, jaki
                  > negatywny wpływ wywarła na ciebie matka. Twój stosunek
                  > do własnego ojca został przeniesiony z matki na ciebie

                  Żałosny jesteś. Negatywny wpływ to miał ojciec, którego nigdy nie było i który
                  się mną nie interesował. Matka długi czas starała się go kryć i tłumaczyć ale ja
                  nie byłam ślepa.

                  > Podejrzewam, że w swoim życiu nie radzisz sobie z mężczyznami - to niestety czę
                  > sty przypadek kobiet
                  > z rozbitych domów. Może powinnaś skorzystać z psychoterapii?

                  Kolejne pudło. Jestem w szczęśliwym, długoletnim związku.

                  > Niekoniecznie pudło.

                  Pudło - KAŻDY dobry terapeuta niezależnie od płci powie Ci, że terapii trzeba
                  CHCIEĆ. Trzeba chcieć pracować, zmienić się a on po prostu nie chciał. Nikomu
                  nie da się pomóc na siłę.

                  Z resztą znów jesteś śmieszny - jeżeli tylko coś przeczy Twoim słowom, to
                  oczywiście trzeba to zdeprecjonować - bo na pewno powiedziała to kobieta - jak
                  nie kobieta to zły facet etc. Byle na Twoje. Żałosne.

                  > Nie, nie ośmieszam się. Chyba że próba przedstawienia
                  > innej strony niż ta słuszna (czyli twoja i innych kobiet) jest tak nie do zdzie
                  > rżenia, iż tylko taki zarzut pozostaje postawić.

                  Ośmieszasz się bo NA SIŁĘ starasz się odwrócić kota ogonem. Nie ważne, że logiki
                  w Twojej wypowiedzi nie ma - zawsze można rzucić argumentem, że 'jakaś kura
                  domowa coś tam'. A, że nie ma to NIC wspólnego z opisywaną sytuacją to już nie
                  ważne - byle coś złego o kobietach napisać. Inna strona - tak - to właśnie to co
                  opisujesz - postulowane przez Ciebie EGOIZM - 'ojciec nie musi bo ważniejsze
                  jest jego szczęście niż dobro rodziny'. To jest ta 'inna' strona.

                  > Czyli przyznajesz, że ze strony twojej matki był to przejaw egoizmu. Ale powiem
                  > ci, że niedobrze głównie dla siebie samego jest kierować się nienawiścią i żąd
                  > zą zemsty, bo głównie to nas wewnątrz zżera.

                  Chory jesteś? Jaki egoizm? Jaka nienawiść? To, że matka rozwiodła się z
                  człowiekiem, którzy pasożytował na niej kilkanaście lat, to że dzięki rozwodowi
                  komornik nie wyrzucił nas z domu to egoizm???? No jasne - wstrętna egoistka ta
                  matka co nie chce, żeby dziecko na bruku wylądowała, normalnie nie do pomyślenia!


                  Kończę tę dyskusję. Jeżeli nie jesteś trollem to bardzo współczuję Twoim bliskim
                  takiej postawy. Co dajemy innym - wraca do nas. I dobre i złe.
                  • hoh.oho Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 22:47
                    no interesujace...
                    wyciagam z tego jednego, niezbyt dlugiego postu (wieksza jego czesc
                    to przeciez cytat z tautschinskiego):

                    "zalosny jestes"
                    "Z resztą znów jesteś śmieszny"
                    "Ośmieszasz się"
                    "Chory jesteś?"

                    Zobaczy tu Tautschinsky sens i mozliwosci prowadzenia jakiejkolwiek
                    sensownej rozmowy...? smile
                    • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 23:36
                      hoh.oho napisała:



                      > "zalosny jestes"
                      > "Z resztą znów jesteś śmieszny"
                      > "Ośmieszasz się"
                      > "Chory jesteś?"
                      >
                      > Zobaczy tu Tautschinsky sens i mozliwosci prowadzenia jakiejkolwiek
                      > sensownej rozmowy...? smile






                      ZAUWAŻYŁEM, że jeśli brakuje argumentów to pojawiają
                      się inwektywy. Takie kobiety w życiu w realu w stosunku do swoich mężów czy partnerów bardzo często
                      stosują jeszcze agresję fizyczną smile To taka - trochę śmieszna (ale niestety destrukcyjnie wpływająca na dzieci) złość, że nie wszystko jest po ich myśli i tupają nogą jakby same były dziećmi, bo poniekąd wiele kobiet jest jak dzieci - już bez opieki ojca, teraz bez opieki męża nie radzą sobie w życiu. No jakby nie było wielokrotnie piszą nawet tu na forum, że wraz z odejściem ojca dzieci ich status materialny tragicznie się pogorszył, bo mąż zarabiał kilka razy więcej niż one. I jak już odszedł, a niech go, siłą nie przyciągną, chciałby DALEJ pełną garścią wybierać z jego portfela - a że inaczej zwykle się nie da - to oczywiście nigdy, przenigdy na siebie - tylko na dzieci smile
                      • lapisturela Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 23:54

                        > ZAUWAŻYŁEM, że jeśli brakuje argumentów to pojawiają
                        > się inwektywy. Takie kobiety w życiu w realu w stosunku do swoich
                        mężów czy par
                        > tnerów bardzo często
                        > stosują jeszcze agresję fizyczną smile To taka - trochę śmieszna
                        (ale niestety de
                        > strukcyjnie wpływająca na dzieci) złość, że nie wszystko jest po
                        ich myśli i tu
                        > pają nogą jakby same były dziećmi, bo poniekąd wiele kobiet jest
                        jak dzieci - j
                        > uż bez opieki ojca, teraz bez opieki męża nie radzą sobie w życiu.
                        No jakby nie
                        > było wielokrotnie piszą nawet tu na forum, że wraz z odejściem
                        ojca dzieci ich
                        > status materialny tragicznie się pogorszył, bo mąż zarabiał kilka
                        razy więcej
                        > niż one. I jak już odszedł, a niech go, siłą nie przyciągną,
                        chciałby DALEJ peł
                        > ną garścią wybierać z jego portfela - a że inaczej zwykle się nie
                        da - to oczyw
                        > iście nigdy, przenigdy na siebie - tylko na dzieci smile
                        >
                        >

                        Czesc na siebie. A czesc RZECZYWISCIE na dzieci. To ta czesc, ktora
                        nie uzywa inwektyw... przynajmniej nie tylko. To te (ci?), ktore
                        dziecko uwazaja za PANA BOGA w jednej osobie z WIELKIM SZEFEM i
                        JEDYNA WARTOSCIA. Taki rodzaj rasizmu - po jednej stronie jest ich
                        diecko, po drugiej reszta ludzi wlacznie z nimi samymi. Pewnie
                        gdzies w tym wszystkim jest i milosc, ale trudno sie do niej
                        dokopac...
                  • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 23:21
                    only.elvie napisała:


                    >Negatywny wpływ to miał ojciec, którego nigdy nie było i który
                    > się mną nie interesował. Matka długi czas starała się go kryć i tłumaczyć ale j
                    > a
                    > nie byłam ślepa.



                    Twój ojciec miał na ciebie negatywny wpływ
                    mimo iż go nigdy nie było.

                    Przemyśl to jeszcze - bo taki jakiś bełkot smile

                    Nie było go dośpiewałaś sobie pod melodię matki
                    obraz tego nieobecnego ojca-drania, padalca itd.
                    - jaki jad matka ci sączyła to wiesz sama najlepiej.





                    > Kolejne pudło. Jestem w szczęśliwym, długoletnim związku.




                    Zarzekanie się często dowodzi czego innego.
                    Jeśli twój związek jest taki szczęśliwy -

                    to co, u diaska, robisz NA TYM FORUM?! smile

                    Nie pisz tylko, że przypadkiem ci rozwód wygooglowało...



                    > Żałosne.


                    Poza tym, jakże okrutnym! smile przymiotnikiem
                    znasz jeszcze jakiś?




                    > Ośmieszasz się bo NA SIŁĘ starasz się odwrócić kota ogonem.


                    Póki co nie brakuje logiki w tym co piszę.

                    A jest to elementarnie proste: człowiekowi w potrzebie,
                    z którym jest się w związku należy pomóc a nie uciekać.
                    Twoja matka uciekła, bo tak było wygodniej. Kiedy w podobny sposób postępuje
                    mężczyzna zaczyna się wrzask, jaka z niego szuja. Twoja matka nie zdała egzaminu z
                    bycia w związku, w który weszła z twoim ojcem.




                    > Chory jesteś? Jaki egoizm? Jaka nienawiść? To, że matka rozwiodła się z
                    > człowiekiem, którzy pasożytował na niej kilkanaście lat, to że dzięki rozwodowi
                    > komornik nie wyrzucił nas z domu to egoizm???? No jasne - wstrętna egoistka ta
                    > matka co nie chce, żeby dziecko na bruku wylądowała, normalnie nie do pomyśleni
                    > a!




                    I właśnie prezentujesz KLASYCZNE podejście kobiet.

                    1. Kiedy kobieta siedzi w domu - poświęca się domowi,
                    "pracuje".

                    2. Kiedy mężczyzna robi to samo - jest pasożytem.
                    Tylko że w przypadku twojego ojca nie miało to nawet
                    miejsca, bo on pracował na waszą przyszłość, ale mu się
                    nie udało.

                    3. Bez skrupułów można poświęcić na ołtarzu potomstwa
                    własnego męża jeśli "nie spełnia" - wedle uznania -
                    swojej roli. (Jednocześnie oczekują kobiety, że mężczyzna będzie z nią zawsze
                    niezależnie od jakim miałaby być ciężarem).


                    Na koniec - przykro mieć takie dziecko ziejące
                    nienawiścią. Tak po prostu. Było nie było jest
                    on twoim ojcem a ty go nienawidzisz i bije z ciebie
                    taka furia, jeśli ktoś (w tym przypadku ja)przedstawia
                    ci obraz inny niż wtłoczyła ci przez te wszystkie lata
                    matka.
                    • robertzawodowiec rzucasz perły przed wiepsze... 25.05.10, 01:22
                      Twoje wypowiedzi drogi Kolego sa w 100% słuszne i całkowicie życiowe.
                      Nie licz jednak na to, że nasze forumowe kolezanki przyznają ci
                      rację. Na tym forum (i dotyczy to zarówno meżczyzn jak i kobiet)
                      piszą osoby o określonych doświadczeniach życiowych, które wiele w
                      życiu przeszły i wiele widziały. Te realne lub wydumane cierpienia
                      nie pozwalają na rozsądne i obiektywne ustosunkowanie sie do twoich
                      postów, polemikę z tymi osobami możesz traktować jako wyzwanie
                      intelektualne ale spodziewaj sie raczej skoku z pazurami do oczu niż
                      rzeczowej dyskusji.
                      Nam facetom pozostaje czerpanie wiedzy o kobietach z klasyków. Już
                      bardzo dawno ktoś powiedział, że z wszystkich istot żyjących na
                      ziemii, najokrutniejszym gatunkiem jest człowiek a spośród ludzi
                      najokrutniejsza jest samica. Ja będąc już dosyć dorosłym facetem
                      widziałem wszystko. Nie mam złudzeń jeśli chodzi o kobiety. Byłem
                      zdradzony, sam w odwecie także zdradzałem a zemsta tego rodzaju
                      bardzo mi sie spodobała. 90% moich kochanek to mężatki. Wiele z nich
                      opowiada mi o zaletach swoich meżow waląc głową w węzgłowie łóżka.
                      Zawsze ci mężowie byli źli: kochali za mało, kochali za bardzo czym
                      ograniczali wolność księżniczki, zarabiali za mało, albo za dużo
                      przez co wpędzali królewny w stan depresji. Powód zawsze się
                      znajdzie. Prawda jest taka, że my faceci nie rozumiemy kobiet,
                      marzymy by były wierne i uczciwe a jest to niemożliwe. To nie jest
                      ich wina one po prostu nie potrafia inaczej. To tak jak byś miał
                      pretensje do gołębia, że sra na parapet albo do bobra, że podgryza
                      wały przeciwpowodziowe. Musisz założyć, że kobiecie zależy na tym by
                      się rozmnożyć i posiadać frajera, który będzie ją utrzymywał. Musisz
                      zrozumieć, że kobiety na całym świecie są z gruntu nieuczciwe i
                      egoistyczne i dbają o swoją waginę i swój portfel.
                      Moje doświadzcenie starego dziada pozwala wysnuć takie wnioski.
                      Apelując do autorki wątku, by pozwoliła facetowi być człowiekiem i
                      żyć tak jak chce wysłuchasz tylko obelg ze strony pań, bo dla nich
                      bycie człowiekiem to zarabianie pieniędzy i całkowite poświęcenie
                      dla potomstwa. Ich mózgi są ustawione w ten sposób, one Cię nie
                      zrozumieją. Biologia decyduje.
                      pozdrawiam
                      • triss_merigold6 O ile wiem to nie ma przymusu 25.05.10, 09:31
                        O ile wiem to nie ma przymusu współżycia i rozrodu.
                        Jeśli ktoś chciałby mieć wolność podejmowania decyzji w identycznym wymiarze
                        jak bezdzietny singiel to nie powinien decydować się na dziecko/dzieci.
                        Jeśli ktoś jest absolutnie przekonany, że nie ma ochoty podejmowania obowiązków
                        określonych w KRiO to proszę - można sobie zafundować sterylizację lub
                        zrezygnować ze współżycia (istnieje ryzyko poczęcia nawet przy stosowaniu
                        antykoncepcji).
                        BTW skoro kobietami rządzi biologia w taki sposób jak piszesz to naprawdę
                        mężczyzna może zrezygnować z wchodzenia w związki. To nie jest obowiązkowe.
                        • only.elvie Re: O ile wiem to nie ma przymusu 25.05.10, 10:07
                          triss_merigold6 napisała:

                          > O ile wiem to nie ma przymusu współżycia i rozrodu.
                          > Jeśli ktoś chciałby mieć wolność podejmowania decyzji w identycznym wymiarze
                          > jak bezdzietny singiel to nie powinien decydować się na dziecko/dzieci.
                          > Jeśli ktoś jest absolutnie przekonany, że nie ma ochoty podejmowania obowiązków
                          > określonych w KRiO to proszę - można sobie zafundować sterylizację lub
                          > zrezygnować ze współżycia (istnieje ryzyko poczęcia nawet przy stosowaniu
                          > antykoncepcji).

                          Dokładnie tak - dlatego postawy typu tautschinskiego uważam za skrajnie żałosne. Mieć ciastko i zjeść ciastko. Spłodzić dzieci i niech matka na nie tyra, utrzymuje, poświęca czas bo przecież Jaśnie Pan jest 'wolny' i 'nic nie musi'. A potem zawodzenie, że jaka to tak kobieta zła, że cokolwiek od biednego misia chce! I oczywiście wszyscy naokoło są tacy źli tylko on ma jedynie słuszną, oczywiście wygodną tylko dla jego tyłka wizję rzeczywistości!

                          Nie ma obowiązku posiadania żony czy dzieci. Nie akceptujesz - nie pchaj się w to.
                          • pan-kowalski Re: O ile wiem to nie ma przymusu 25.05.10, 10:48
                            To że Twój ojciec był mało zaradny i nie szedł mu interes nie znaczy
                            jeszcze, że Twój los pozostawał mu obojętny.
                            Może powinnaś spróbować wyjaśnić swój żal z nim zamiast droczyć się na ten
                            temat z obcymi facetami na forum ?
                            • only.elvie Re: O ile wiem to nie ma przymusu 28.05.10, 13:13
                              pan-kowalski napisał:
                              > Może powinnaś spróbować wyjaśnić swój żal z nim zamiast droczyć się na ten
                              > temat z obcymi facetami na forum ?

                              Nie mam żadnego żalu. Po prostu pokazuję mechanizm. Ukochanym dzieckiem mojego ojca była jego firma i szpan. Kiedy zbankrutował nagle przypominał sobie o mnie ale było już za późno. Lata zaniedbań spowodowały, że jest dla mnie kompletnie obcym człowiekiem. Taki był JEGO wybór i takie są JEGO konsekwencje.

                              Piszę tu w kontekście promowanej przez panów postawy, że 'ojciec jest wolny i nic nie musi'. Owszem - nie musi. Jednak niech będą świadomi czym to skutkuje. To właśnie zobowiązania, poświęcenie, włożona energia i czas tworzą relacje międzyludzkie. Jak ma się kogoś gdzieś to dostaje się to samo.
                              • aneta-skarpeta Re: O ile wiem to nie ma przymusu 28.05.10, 13:33
                                ja widze u swojego exa i dziecka ten mechanizm
                                tak to dziecko olewa az przykro patrzec. mimo, ze nie byly to tak
                                dlugie lata zaniedban jak u only to juz teraz widze to, ze dziecko
                                glupie nie jest i widzi jak traktuje go jego wlasny ojciec. poza tym
                                ma porownanie z dziadkiem, wujkiem, ojczymem- ktorzy go nie olewaja
                                i nawet jesli kontakt z kims jest mniejszy to relacje sa wporzadku

                                dzieci czuja olewanie jak nikt, jednoczensie dzieci chca byc
                                traktowane powaznie, a takze ich potrzeby

                                wystarczy powiedziec- synu ja teraz mam trudny czas w pracy, ale
                                obiecuje ze za tydzien, dwa nadrobimy, cos fajnego zrobimy

                                a nie robic wszystko tylko pod siebie, bo wszyscy maja sie dopasowac
                                do mojej wizji swiata

                                jak liczy sie tylko moja wizja swiata to nie zawracam dupy drugiej
                                osobie, nie tworze z nia rodziny, nie robie sobie gromadki
                                dzieciakow i robie to na co mam ochote

                                nawet zadnej szkoly nie trzeba konczyc i nie trzeba byc specjalnie
                                kumatym, zeby na to wpasc..o ile nie jest sie egoista
                              • pan-kowalski Re: O ile wiem to nie ma przymusu 28.05.10, 21:13
                                only.elvie napisała:

                                > Nie mam żadnego żalu. Po prostu pokazuję mechanizm. Ukochanym
                                >dzieckiem mojego ojca była jego firma i szpan. Kiedy zbankrutował
                                >nagle przypominał sobie o mnie ale było już za późno. Lata
                                >zaniedbań spowodowały, że jest dla mnie kompletnie obcym
                                >człowiekiem. Taki był JEGO wybór i takie są JEGO konsekwencje.


                                Cóż, zapewne nie mnie oceniać jak wyglądały wasze relacje z ojcem i
                                czy cokolwiek wartościowego wniósł on do Twojego życia, czy też
                                wręcz przeciwnie. Tak jak nie muszę rozumieć czemu pisząc o ojcu
                                sięgasz po wersaliki (robił DLA SIEBIE, JEGO wybór, JEGO
                                konsekwencje etc.), chociaż pozostaje Ci obcy.
                                Pozostaje tylko skonstatować, że o ile wcześniej wybór należał do
                                niego, o tyle teraz to Ty wybierasz i jak to się mówi - rób jak
                                uważasz (albo uważaj jak robisz).
                      • only.elvie Re: rzucasz perły przed wiepsze... 25.05.10, 10:13
                        robertzawodowiec napisał:
                        > życiu przeszły i wiele widziały. Te realne lub wydumane cierpienia
                        > nie pozwalają na rozsądne i obiektywne ustosunkowanie sie do twoich
                        > postów, polemikę z tymi osobami możesz traktować jako wyzwanie
                        > intelektualne ale spodziewaj sie raczej skoku z pazurami do oczu niż
                        > rzeczowej dyskusji.
                        (...)
                        > Ja będąc już dosyć dorosłym facetem
                        > widziałem wszystko. Nie mam złudzeń jeśli chodzi o kobiety. Byłem
                        > zdradzony, sam w odwecie także zdradzałem a zemsta tego rodzaju
                        > bardzo mi sie spodobała

                        No tak - bo Tobie oczywiście osobiste przejścia i uprzedzenia nie przesłaniają obiektywizmu - tylko tym 'złym kobietom' smile Piękny okaz mizoginii big_grin

                        > Apelując do autorki wątku, by pozwoliła facetowi być człowiekiem i
                        > żyć tak jak chce wysłuchasz tylko obelg ze strony pań, bo dla nich
                        > bycie człowiekiem to zarabianie pieniędzy i całkowite poświęcenie
                        > dla potomstwa.

                        A czy w swoim bezmiarze doświadczeń życiowych potrafisz zrozumieć, że dla autorki wątku 'pozwól mu żyć jak chce' powoduje, że wszystkie obowiązki (finansowe i poza-finansowe) spadają na nią? Dlaczego nie zaapelujesz do jej eksmęża, żeby ON pozwolił JEJ żyć jak chce? Jej się to nie należy?
                      • zwiatrem jedna chwileczka 25.05.10, 10:44
                        dlaczego znowu w TUTAJ toczy sie dyskusja <za> i <przeciw> kobietom/matkom lub
                        mezczyznom?
                        Kolejny raz wlazi sie w cudzy watek, a potem zapomina sie, ze dyskusja nijak ma
                        sie z tematem, ktory zalozyl autor

                        • adaria38 ano właśnie- może lepiej czasem zignorować? 25.05.10, 10:55
                          dyskusja miejscami jest ciekawa, ale nie na temat i prawdopodobnie z klonowatym
                          trollem, który o rzeczywistych problemach i prawie NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA a
                          zależy mu jedynie na dyskredytacji matek i kobiet.

                          jak dla mnie, nadużycie wobec autorki ktora przyszła tu z konkretnym problemem,
                          no i strata czasu na nakręcanie popularności "ubijaczowi piany". przeciez to co
                          on prezentuje, rzucało się w oczy od początku. Chce się wam "nawracać"
                          oszołomów? nie lepiej w tym czasie manicure sobie zrobić ? wink
                          • tautschinsky Re: ano właśnie- może lepiej czasem zignorować? 25.05.10, 11:06
                            adaria38 napisała:

                            > dyskusja miejscami jest ciekawa, ale nie na temat i prawdopodobnie z klonowatym
                            > trollem, który o rzeczywistych problemach i prawie NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA a
                            > zależy mu jedynie na dyskredytacji matek i kobiet.


                            Po pierwsze - klonowatym trollem to może ty jesteś.

                            Po drugie - pojęcie o RZECZYWISTYCH problemach i tym
                            jak to NAPRAWDĘ wygląda, a nie na potrzeby forum czy
                            sądów rodzinnych - to wiem jeszcze więcej.

                            Po trzecie - matek nie trzeba dyskredytować.
                            One same to robią. I przypadek tej matki założycielki
                            wątku jest dobitny.

                            Sięgnij kobieto do początku albo przeczytaj moje
                            wypunktowanie, to może pojmiesz, w czym rzecz.
                            Ale jak tu już ktoś napisał: co bym nie powiedział
                            do niczego nikogo nie przekonam.

                            I najważniejsze: nie zamierzam przekonywać żadnych
                            matek-polek, bo to strata czasu. Bo w ich interesie
                            jest drenowanie kieszeni ojca i będą to robiły dopóki
                            się da i żadne mówienie czy pisanie nic nie da. Zarzuca się tu ojcom nieróbstwo. Tymczasem ja widzę postawę u kobiet PASOŻYTNICZĄ. I o tym piszę i choć was krew zalewa smile pisać zamierzam punktując wasze niecne poczynania odkrywające prawdziwą naturę i intencję. Niektórzy mężczyźni może na tym skorzystają i nie ulegną w imię męskości, odpowiedzialności, przyzwoitości - bo na tym zwykle bazują takie kobiety, a wielu mężczyzn się na to łapie.



                            > nie lepiej w tym czasie manicure sobie zrobić ? wink


                            Pewnie że lepiej. Ojciec dzieci za to jeszcze zapłaci smile
    • zwiatrem maxholdwoman 24.05.10, 11:05
      Maxholdwoman, powiem Ci co zrobil sad w moim przypadku, gdy ex zadal obnizenia
      alimentow z racji <nie zarabiam w ogole>.

      Sad, sam z wlasnej inicjatywy zapytal U.P. o prace dla chiefa, zapytal tez nasze
      polskie PLO o prace na stanowiskach od mechanika po chiefa oraz trzy pierwsze
      lepsze instytucje w moim miescie zajmujace sie rekrutacja marynarzy.
      W oparciu o uzyskana odpowiedz, sad mial wlasne zdanie.
      Jesli sad nie jest skory do poszukiwan wysokosci wynagrodzen, mozna o to
      wnioskowac (tak robily osoby mi znajome) i sad pytal wszystkie wskazane
      instytucje o mozliwossc zarobkowania osoby w wieku pozwanego o alimenty, z jego
      wyksztalceniem oraz jego doswiadczeniem.

      Mozesz tez zastanowic sie czy ma ruchomosc, nieruchomosc, inne dochody i nawet
      jak na czarno, podajesz gdzie pracuje (jak masz swiadka, ktory o tym wie tym
      lepiej).

      Nie daj sobie powiedziec, ze nie masz prawa naciskac na wyzsze koszty, bo ceny
      aparatury, dojazdow na rehabilitacje, turnusow rehabilitacyjnych wciaz rosna.
      Nie wspomne o energii, ktora czerpia domowe urzadzenia rehabilitacyjne, pompy i
      wszystko inne w zwyklym gospodarstwie domowym.

      Na dodatek, jesli wiekszosc czasu musisz poswiecac choremu dziecku, mialabys
      prawo poszukac opieki odciazajacej ciebie.
      Moze wolontariat udaloby sie Wami zainteresowac?
      Docelowo wiadomo, ze ta opieka musialaby byc platna.

      Nie umiem sobie wyobrazic, ze sama na pelen zegar wszystko musisz zrobic,
      wszystkiemu podolac. Opieka nad dzieckiem chorym i niepelnosprawnym jest bardzo
      wyczerpujaca psychicznie i fizycznie.
      Drugie dziecko ma prawo miec tez cos z matki.
      O kosztach rehabilitacji nie wspomne, ale tutaj moze warto dotrzec do fundacji,
      towarzystwa zajmujacych sie takim przypadkami.

      Przestalam czytac ten watek, jak doszlam do wypowiedzi, ze ojciec nie musi
      kochac chorego dziecka. No coz.
      Nie musi, ale dziecko ma prawo mimo to, zachowac zycie, w dodatku w jak
      najlepszym dobrostanie na jaki rodzicow stac. Nie chodzi tylko o starania matki.
      Brak milosci ze strony jednego z rodzicow, nie ma prawa karac dziecka za jego
      chorobe.
      To rodzic odpowiada za stworzenie zycia, takze chorego i teraz musi przyjac na
      klate to wszystko co sie z tym wiaze.
      W przeciwnym wypadku oznaczaloby to, ze Ty ponosisz kare za chore dziecko, i
      wszystko masz zdobyc i zrobic sama, a dziecko nie ma prawa oczekiwac ojca, bo
      ten go nie kocha i nie wezmie odpowiedzialnosci, za jego zycie.
      A gdzie tu miejsce na zdrowe dziecko?
      Jemu tez sie coz od zycia i rodzicow nalezy.
      • maxholdwoman Re: maxholdwoman 24.05.10, 11:47
        Dzięki Zwiatrem.

        Największym problemem dla mnie jest zapewnienie "logistyki" bo
        muszę organizacyjnie zapewnić opiekę dzieciom i pracować.
        Ja mam własną działalność, która odpukuję w niemalowane idzie mi
        doskonale - ale to wymagające zajęcie.
        Tym bardziej, że musiałam poświęcić bardzo dobrą pracę w
        międzynarodowej korporacji, gdy okazało się, ze dziecko jest chore i
        wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

        Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
        intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
        do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
        dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
        wyglądało to zupełnie inaczej.
        Dzisiaj na terapię z dzieckiem jeżdzą moi 74-letni tata i 69 letnia
        mama, bo ten leniwy byk, się realizuje! To co wnosi to ewentualnie
        jeśli nie jest "czymśinnymzajęty" to spacer z dzieckiem ale też nie
        za długi, i na pewno nie z dwojgiem na raz "bo on se już z tym nie
        raczi".

        Ostatnio w sąd uznał wykaz ponoszonych wydatków za uzasadniony
        biorąc pod uwagę stan zdrowia dziecka i możliwości zarobkowe
        rodziców. Dziś dodatkowo doszła mi opiekunka 2000 zł.
        Swoją drogą ja więcej płacę opiekunce niż to co on dziś zarabia....
        • zwiatrem Re: maxholdwoman 24.05.10, 12:15
          On ma prawo sie realizowac, jednak nie kosztem dzieci.

          Sadze, iz on wie, ze sobie moze pofolgowac (fakt, ze masz firme)
          Zaniedbal tez wiezi z dzieckiem zdrowym i tutaj jakos nie zamierzam go tlumaczyc.

          Gdyby nie bylo opiekunki byloby przedszkole.
          To nie sa oplaty widzimisie rodzica, tylko koniecznosc.
          Rodzice nie majacy firm musza, tak czy siak isc do pracy i jesli koszt
          przedszkola wlicza sie w utrzymania dziecka, to koszt opiekunki tez jest tym samym.

          > jeśli nie jest "czymśinnymzajęty"... bez komentarza
          • agamagda Re: maxholdwoman 24.05.10, 12:21
            To prawda, co pisze zwiatrem.
            Powinnaś sprawdzić jego dochody, być moze one są inne niż były jakiś
            czas temu.
        • kasper254 Re: maxholdwoman 25.05.10, 10:31
          Masz nie tylko prawo, ale obowiązek, wystąpić o podwyższenie
          alimentów. Ten obowiązek dyktuje Ci odpowiedzialność za tych, którzy
          na świat się nie prosili i swojej przyszłości nie zbudują
          samodzielnie czy np. z boża pomocą. To, że w tej chwili zarabiasz
          dużo, nie oznacza, iż w przyszłości będziesz także mogła utrzymać
          dzieci na obecnym, czy innym poziomie.
          Do wywodów teutschinskiego podejdż z dystansem, ostrożnie. Może
          myśleć i pisać, co mu się rzewnie podoba i fajnie, że ma takie
          możliwości, że to forum mu to daje. Facet leje wodę, traktując o
          postawach i normach społecznych i nie odnosi ich do człowieka in
          concreto. Analizując to, co przedstawia, ma zielone pojęcie o
          różnych pojęciach praw, uprawnień, wolności, odpowiedzialności itd.,
          a czynione wobec innych - kobiet - uproszczenia trącą myszką.
          Ojciec Twoich dzieci, Max..., może być wolny do granic nosa Twoich
          dzieci. Wynikają z tego bardzo poważne konsekwencje.
          • maxholdwoman Re: maxholdwoman 25.05.10, 14:17
            Dzieki Kaspersmile
            Byłam u adwokata, powiedział mi dokładnie to co Ty, że mam obowiązek
            zapewnić dzieciom należne mi pieniędze. Poprosił o wykonanie spisu
            wydatków (z paraganami jesli mam) i dał mi tabelę na wzór.
            Mówi że trudno jest określić rokowania, bo to trochę jest ruletka,
            no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
            awykonalne.


            Poza tym, właśnie lęk o przyszłość kaze mi zająć się tą sprawą.
            Jeśli moi rodzice nie będa mogli mi pomagać musze dodatkowo
            zatrudnić kogoś z prawemjazdy (a skąd wziąść drugi samochód) do
            dowożenia dziecka na zajecia, itp, itd.
            Prawdą jest, ze jedna osoba nie podoła wszyskiemu - naprawdę
            podkreślam, ze mi byłaby właśnie nawet bardziej niż kasa potrzebna
            pomoc logistyczna - albo alternatywnie pieniądze na nią.


            Ktoś wyżej wypisał przykładowe koszty. Ja na turnus rehabilitacyjny
            wydałam właśnie 3000 zł, niankę, przedszkole dla starszego płacę,
            terapia miesięcznie kosztuje około 900 zł. A gdzie jedzenie,
            ubrania, wakacje itp?

            > Do wywodów teutschinskiego podejdż z dystansem, ostrożnie

            Ktoś napisał mi na priva żeby z nim nie dyskutować bo "Nie dyskutuj
            z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona
            doświadczeniem" -

            co jest świętą racją.
            • tautschinsky Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:26
              maxholdwoman napisała:

              > no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
              > awykonalne.


              A co miał adwokat powiedzieć? smile Spławić klientkę?




              > Prawdą jest, ze jedna osoba nie podoła wszyskiemu - naprawdę




              A co by było, gdybyś była na przykład wdową?
              Przećwicz tę myśl. Wtedy oddałabyś dziecko do
              ośrodka dla upośledzonych czy jednak dałabyś radę?

              To samousprawiedliwienia się. Nic więcej.





              > Ja na turnus rehabilitacyjny
              > wydałam właśnie 3000 zł, niankę, przedszkole dla starszego płacę,
              > terapia miesięcznie kosztuje około 900 zł.


              To żyjesz PONAD STAN. Jeśli wydajesz więcej niż jesteś
              w stanie zarobić i zgarnąć od ojca dzieci.




              > Ktoś napisał mi na priva żeby z nim nie dyskutować bo "Nie dyskutuj
              > z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona
              > doświadczeniem" -


              smile A mnie napisała (bo to kobieta przynajmniej według
              mojej wiedzy), żebym "z hieną nie wdawał się udry, bo
              szkoda nerwów".

              Aż ciekaw jestem, czy to nie ta sama osoba? smile
              • triss_merigold6 Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:41
                Gdyby babcia miała drucik to by była radiostacją.
                Nie jest wdową, pan żyje i ma się dobrze (lenistwo nie jest jednostką chorobową).
                Gdyby napisała, że wydała 3 tysiące na weekend w SPA to zarzut życia ponad stan
                byłby słuszny. Wydała na uzasadnione potrzeby dzieci.
                BTW koszt niańki/przedszkola rozkłada się na oboje rodziców, skoro obydwoje
                pracują. Już Ci to kiedyś tłumaczono.
                • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:46
                  nie no..niech dziecko wymagajce leczenia siedzi sobie przykladowo w kojcu do
                  konca zycia, bo dbanie o jego zdrowie i rozwoj jest ponad stan mamy,a tata "nic
                  nie musi"
                  • triss_merigold6 Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:49
                    Maxholdwoman wyraźnie zaznaczała, że pan mógłby dokładać osobistych starań
                    (wozić dziecko na rehabilitację) i w ten sposób częściowo realizować obowiązek
                    alimentacyjny. Mógłby ale nie chce. Skoro nie chce osobiście to niech pokrywa
                    koszty. Ma wybór. Proste.
                    • z_mazur Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:55
                      A gdzie doczytałaś, że nie chce?

                      Ja takiego wpisu nie widziałem, chociaż oczywiście mogłem przeoczyć.

                      Może wypadałoby zacząć od rozmowy z ojcem, czy nie mógłby trochę bardziej zaangażować się w opiekę nad dziećmi, zamiast od razu kombinować jak tu wyciągnąć od niego więcej pieniędzy.
                      • triss_merigold6 O tu 25.05.10, 17:02
                        maxholdwoman 24.05.10, 11:47 Odpowiedz
                        Dzięki Zwiatrem.

                        Największym problemem dla mnie jest zapewnienie "logistyki" bo
                        muszę organizacyjnie zapewnić opiekę dzieciom i pracować.
                        Ja mam własną działalność, która odpukuję w niemalowane idzie mi
                        doskonale - ale to wymagające zajęcie.
                        Tym bardziej, że musiałam poświęcić bardzo dobrą pracę w
                        międzynarodowej korporacji, gdy okazało się, ze dziecko jest chore i
                        wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

                        Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
                        intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
                        do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
                        dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
                        wyglądało to zupełnie inaczej.
                        Dzisiaj na terapię z dzieckiem jeżdzą moi 74-letni tata i 69 letnia
                        mama, bo ten leniwy byk, się realizuje! To co wnosi to ewentualnie
                        jeśli nie jest "czymśinnymzajęty" to spacer z dzieckiem ale też nie
                        za długi, i na pewno nie z dwojgiem na raz "bo on se już z tym nie
                        raczi".

                        Ostatnio w sąd uznał wykaz ponoszonych wydatków za uzasadniony
                        biorąc pod uwagę stan zdrowia dziecka i możliwości zarobkowe
                        rodziców. Dziś dodatkowo doszła mi opiekunka 2000 zł.
                        Swoją drogą ja więcej płacę opiekunce niż to co on dziś zarabia....

                        A w pierwszym poście napisała, że kontakty tatusia z dziećmi są falowe - raz
                        częste, a raz znika na dłuższy czas.
                        • z_mazur Re: O tu 25.05.10, 17:13
                          Ale autorka nie pisze ani słowa o tym, co zrobiła żeby sytuacja uległa zmianie, a jak sama pisze bardziej niż na pieniądzach zależy jej na logistyce.

                          Poza tym z tego obszernego cytatu nie wynika, że ojciec nie chce zajmować się dziećmi. Być może nie do końca ma świadomość z potrzeb dzieci w tym zakresie.

                          Może warto pomyśleć, o rozmowie z ojcem, może o jakiejś mediacji (czasem osoba z zewnątrz łatwiej potrafi przekonać do jakichś racji) niż zaangażowana w konflikt była żona, ale to wymagałoby odrobiny wysiłku od obu stron, w tym również od matki, żeby spróbować dojść do jakiegoś porozumienia w tych kwestiach

                          Ale u żadnej z pań biorących udział w dyskusji nawet taka sugestia się nie pojawiła. Wszystkie skupiły się na tym, że ojciec powinien płacić.
                          • triss_merigold6 Re: O tu 25.05.10, 17:27
                            Ooo to pan nie zauważył, że jedno z dzieci potrzebuje regularnej rehabilitacji i
                            konieczne jest dowożenie dziecka na terapię? Dziwne.

                            Rozczarowujesz Mazur. Naprawdę nie sądziłam, że dojrzały mężczyzna, który
                            spłodził dwójkę dzieci i odnosił sukcesy zawodowe, jest istotą wymagającą
                            precyzyjnego tłumaczenia jakie konkretnie są potrzeby dzieci i pokazywania
                            palcem w jaki sposób - poza płaceniem alimentów - mógłby realizować się jako
                            ojciec.
                            • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 00:20
                              > Rozczarowujesz Mazur. Naprawdę nie sądziłam, że dojrzały mężczyzna, który
                              > spłodził dwójkę dzieci i odnosił sukcesy zawodowe, jest istotą wymagającą
                              > precyzyjnego tłumaczenia jakie konkretnie są potrzeby dzieci i pokazywania
                              > palcem w jaki sposób - poza płaceniem alimentów - mógłby realizować się jako
                              > ojciec.

                              Istotą? I po co te lekceważenie? Jeśli komunikacja matki z ojcem wygląda tak jak wynika to z postów autorki, to ojciec może zwyczajnie nie być świadom tych potrzeb dzieci. Może zwyczajnie nie chce się narzucać żonie, która olała go odchodząc od niego. Ty też biegasz do ojca swoich dzieci pytać się jak mogłabyś uprzyjemnić jego kontakty z dziećmi?
                              • adaria38 Re: O tu 26.05.10, 00:37
                                doprawdy.... ojciec też nie jest świadom, ze na spacer można wziąć dwoje
                                dzieci... dlatego bierze je pojedynczo.... i niecząsto.
                                pewnie jest delikatny i kulturalny i się dzieciom nie chce narzucać.
                                bo żona mu nie powiedziała, że może się obu dzieciom na raz narzucić, to zony
                                wina, bezspornie.
                                • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 11:06
                                  Nie wiem ile lat mają dzieci, nie wiem czy to gdzieś zostało
                                  wspomniane, ale pamiętam, że jak sam zaczynałem być nastolatkiem, to
                                  średnio mnie bawiło spędzanie czasu z moim o 6 lat młodszym bratem i
                                  konieczność spędzania z nim czasu odbierałem raczej jako przymus mi
                                  narzucony niż jakąś przyjemność.

                                  Często i nieczęsto to mało precyzyjne określenia.

                                  I nigdzie nie pisałem o winie, za to według mojej oceny
                                  ODPOWIEDZIALNOIŚĆ za przepływ informacji pomiędzy stronami dialogu
                                  spoczywa na wszystkich jego uczestnikach. Jeśli ZALEŻY nam na
                                  uświadomieniu komuś czegoś, czego ten ktoś nie jest świadomy, to
                                  staramy się to przekazać, a to wymaga od nas trochę zaangażowania.

                                  Przykład praktyczny. Po rozwodzie starałem się interesować sprawami
                                  mojej córki, zaglądałem do szkoły pytając się o jej postępy i o
                                  ewentualne problemy, które mogłyby się pojawiać, było to o tyle
                                  proste, że znałem prywatnie i osobiście dyrektorkę jej szkoły. Moja
                                  była żona zaczęła mieć o to pretensje, czuła się w ten sposób
                                  sprawdzana i kontrolowana. Odpuściłem więc sobie, po pewnym czasie
                                  otrzymałem telefon od niej, że nie ma czasu dotrzeć na wywiadówkę i
                                  czy nie mógłbym zajrzeć do szkoły. Oczywiście bez problemu
                                  zajrzałem, ale gdybym nie otrzymał tej informacji, nie wiedziałbym,
                                  że istnieje taka potrzeba.
                                • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 11:38
                                  hehe
                                  nie no

                                  sami faceci robią ze swojej płci jakąs bande idiotów, ktorym trzeba
                                  palcem pokazac, ze dziecko trzeba zawiesc do lekarza, wyjsc na plac
                                  zabaw. bo inaczej sie nie domysli, ni huhu
                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 14:34
                                    > hehe
                                    > nie no

                                    Oczywiście można sobie pokpić, co nie zmieni faktu, że rodzic który
                                    nie mieszka z dzieckiem, szczególnie dość małym, które samo nie
                                    artykułuje pewnych potrzeb, bez informacji od drugiego rodzica, nie
                                    będzie posiadał wiedzy o pewnych potrzebach dziecka.

                                    Ale oczywiście zamiast poprawić komunikację można popsioczyć i kpić
                                    z poczuciem wyższości.
                                    • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 14:51
                                      problem jest w tym, ze akurat w tym przypadku ociec interesuje sie
                                      dziecmi falowo- co autorka zaznaczyla na poczatku

                                      ja mam do czynienia z takim jcem, ktory ma poryw serca, którkie i
                                      niezbyt czesto

                                      wiem jak trudno z taka osoba byc w ciaglym kontakcie i ukladac
                                      poprawnie stosunki, a naprawde uderzające jest to, ze mało ze
                                      kobieta ma na plecach cały trud wychowania 2 dzieci i tylko dzieci
                                      rodzicom ciagnie ten wózek sprawnie do przodu, to jeszcze ma sama
                                      dbac o kontakty ojca i za niego myslec. litosci toz to stary chlop
                                      jest i jako osoba dosc inteligentna jest na tyle kumaty, ze wie ze
                                      ma chore dziecko, ktore chodzi na terapie, a ze placi malo to zona
                                      moze potrzebuje innej formy pomocy?

                                      bo 400 zł na chore dziecko to dosc niewiele, w sytuacji gdy byli
                                      wczesniej przyzwyczajeni do wysokiego poziomu zycia

                                      prosze nie rob z tego gościa kompletnego idioty, ktory nie wie co
                                      sie dzieje z jego dziecmi.

                                      fakt nie wie co trzeba i jak, bo sie nimi nie interesuje tak naprawde

                                      sytuacja z wywiadówka jest inna, zona powiedziala ze sama trzyma nad
                                      tym piecze, a jak nie dala rady to poprosila o pomoc- to sa dwie
                                      rozne kwestie

                                      mi powiem szczerze ciezko dzwonic o pomoc do exa, bo on sie od
                                      lutego nie odzywa, syn nie chce go widziec, bo "tata o nim zapomniał"

                                      wiem wiem..powinnam dziecku bajki o tatusiu opowiadac, jak go kocha
                                      ale wyjechał za wielką wode, zeby jak mu sie odwidzi miał otwarta
                                      droge do serca syna


                                      • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 15:04
                                        Powiem szczerze, że ze sposobu w jaki autorka pisze o ojcu, to ja mu
                                        się nie dziwię, że kontakt jest falowy, pewnie w relacji
                                        bezpośredniej jest równie przyjemna.

                                        Skąd wiesz, że sytuacja z wywiadówką jest aż taka inna? Może (skoro
                                        panie pozwalają sobie na snucie różnych przypuszczeń, to i ja sobie
                                        pozwolę), autorka za wszelką cenę starała się udowodnić, że sama
                                        sobie radzi i że nie chce żadnej pomocy od ex męża. Człowiek jest z
                                        natury leniwy i szybko się przyzwyczaja do tego, że nie potrzebuje
                                        czegoś robić, a niektórzy na prawdę nie chcą innych ludzi (w tym
                                        swoich byłych żon) uszczęśliwiać na siłę.
                                        • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 15:23
                                          moge mowic tylko o sobie. ja wg exa tez jestem ostatnia najgorsza
                                          zdzirą, jestem materialistką bo domagam sie alimentów ( nie płaci),
                                          mam w dupie jego potrzeby ( bo widze ze on ma w dupie potrzeby
                                          dziecka)

                                          nie mam do niego zalu ze mnie zdradzał, bo dzieki temu poznałam
                                          super faceta, ale mam do niego ogromny zal ze tak traktuje swoje
                                          dziecko. wiec osobiste animozje to nie są

                                          a do tego pieprzy kocoboły o tym jak on go kocha, a ja tego ( głupia
                                          zimna suka) tego nie rozumiem

                                          a alimenty to najmniejsyz porblme w tym wszystkim

                                          tak wiec latami sobie bardzo sumiennie zapracował ( sam i tylko on)

                                          i teraz czytając moje wypowiedzi mozesz myslec- faktycznie sukowata
                                          ta aneta- ma racje facet, tez bym sie usunął. Ale ja latami
                                          walczyłam, prosiłam, dowoziłam, zachecała. ale juz mi sie nie chce,
                                          po tym jak moje ( tak moje) dziecko płakało, ze chyba był dla taty
                                          niewystarczająco miły, bo tata sie na niego obraził i juz nie
                                          przyjezdza rece mi opadły..i cała reszta tez.

                                          do tego z jego relacji usłyszalbys wzruszająca historie, jak on
                                          kocha ponad zycie swojego syna, ale przeciwnosci losu rzucaja mu
                                          kłody pod nogi

                                          byc moze autorka watku wlasnie jest na takim etapie. ze ma dosyc
                                          szarpania, tłumaczenia oczywistosci dorosłemu facetowi, sama moze ma
                                          chwilowy dołek i zdecydowała sie akurat wtedy napisac na forum.

                                          nie robmy z dorosłych ludzi idiotów!. zacznijmy wymagac - w tym
                                          przypadku od faceta- zachowania godnego dorosłego faceta, ktory cos
                                          w zyciu osiągnał.

                                          popadamy w absurd, ze matka ma myslec i za ojca i za siebie. ON jest
                                          dorosły, ma 45 lat. nawet jesli nie bardzo ma pojecie co i jak z
                                          dziecmi to moze powiedziec- słuchaj wiem ze musisz ciagle jezdzic na
                                          rehab. jak bedziesz potrzebowała pomocy to dzwon, ja chetnie pomogę

                                          ale pan ma problem z wyjsciem z 2 dzieci na raz. bez komentarza...

                                          ps. jakby facet pisał, ze matka miga sie od zajmowania sie dzieckiem
                                          pisalabym to samo.. problem w tym, ze wbrew zapewnieniom niezbyt
                                          duzo ojców chce miec dzieci u siebie po rozwodzie, za to wielu o
                                          nich w cudowny sposób zapomina, albo mysli, ze jak płąci to jest
                                          super tata i trzeba dac mu spokoj

                                          • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 15:37
                                            IMHO za bardzo odbiegliśmy od tematu dyskusji. Nie mam zamiaru
                                            oceniać Twojego stosunku do byłego męża.

                                            Staram się pisać o tej konkretnej sprawie i na dodatek staram się
                                            nie snuć zbyt daleko posuniętych hipotez. Zasugerowałem jedynie, że
                                            może, skoro dla autorki większe znaczenie od pieniędzy ma logistyka,
                                            to warto spróbować, zanim wniesie się do sądu sprawę o podniesienie
                                            alimentów, o tej logistyce podyskutować.

                                            Wdałem się w polemikę z Tobą bo próbowałaś wykpić tą sugestię IMHO
                                            zupełnie niepotrzebnie.

                                            Znam sporo podobnych spraw i wiem, że przepływ informacji pomiędzy
                                            rozstającymi się rodzicami nawet w zakresie potrzeb dzieci jest
                                            często kiepski, osoba która zostaje z dziećmi, często za wszelką
                                            cenę stara się udowodnić, że sama sobie da radę i często sugerowaną
                                            pomoc traktuje jak działanie przeciwko sobie, odrzucając ją i
                                            uważając że gdyby z niej skorzystała, to pokazałaby słabość.

                                            Oczywiście możesz się ze mną nie zgdzać.
                                            • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 16:13
                                              oczywiscie ze sytuacje sa rozne, uderzyło mnie to, ze za wszystko
                                              obarcza sie wina autorkę

                                              ze ma zly stosunek, ze za duzo wymaga, ze nie mowi, ze narzeka na
                                              forum itd

                                              i co on nie robi- to ona jest winna wg niektorych, a to moze jest
                                              nie tak?
                                              • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 17:24
                                                Ja za nic nie obarczam winą autorki. Ja jedynie zasugerowałem inne rozwiązanie, które Ty, z nie do końca dla mnie jasnych przyczyn, wykpiłaś, dlatego trochę z Tobą popolemizowałem. smile
                                                • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 17:46
                                                  Ty doroabiasz jakies dziwne teorie na temat tego faceta, a ja wyciagam wnioski z
                                                  tego co wiemy

                                                  mozemy sobie gdybac ze on nie ma nogi, zyje w jakim wyalienowanym swiecie i nie
                                                  ma bladego pojecia, ze lakrze, jedzienie i opieka nad dziecmi kosztuje tyle ile
                                                  kosztuje, a na rehab to on myslal ze dziecko samo jezdzi bo nikt mu nie
                                                  powiedzial, ze jest inaczej

                                                  ja go trakuje jako doroslego 46 letniego faceta, ktory zrobil jakas tam kariere,
                                                  wiec glupi nie jest, pozno zdecydowal sie na dzieci, wiec tez wiedzial na co sie
                                                  pisze i na tej podstawie wyciagam wnioski w oparciu o to co pisze maxhold


                                                  aTy robisz z niego nic niewiedzacego o zyciu idiotesmile

                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 17:58
                                                    Ja nie dorabiam, żadnych teorii, poza jedną, że być może komunikacja w zakresie potrzeb dziecka i sposobów ich zaspokojenia innych niż finansowe szwankuje.

                                                    Z praktyki wiem, że ojcowie, często ponieważ kobiety uniesione ambicją tego nie chcą im przekazać, nie są świadomi pewnych potrzeb dziecka (a pośrednio i matki w tym zakresie) i tego że mogliby je łatwo zaspokoić.

                                                    Ja np. nie lubię gdy ktoś mi chce pomagać wbrew mnie samemu i mając tego świadomość nie narzucam się innym z pomocą nie proszony, ale może ja dziwny jestem.

                                                    To też wnioski wyciągnięte z tego co wiemy. Zresztą autorka w całym tym wątku nie zasugerowała, że się mylę, więc nadal mogę twierdzić, że tak jest.

                                                    A teraz możesz z tego znowu pokpić. smile
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:04
                                                    ale ona nie jest uniesiona ambicja, bo oczekuje pomocy logistycznej... ale za to
                                                    wiemy, ze 45 letniego faceta przerasta spacer z 2 dzieci na razsmile

                                                    i dlaczego zakladasz ze ona mu nie mowi o swoich potrzebach logstycznych, ale
                                                    nie przyjmujesz do wiadomosci, ze moze on to doskonale wie, ale ma to w dupie?
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:05
                                                    pamietaj tez ze tak samo wiele jest kobiet, ktore robia problemy exom z dziecmi,
                                                    utrudniaja kontakty i zawyzaja potrzeby alimentacyjne, tak samo wiele jest
                                                    facetow, ktorzy olewaja swoje obowiazki ojcowskie po rozwodzie
                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 18:26
                                                    > i dlaczego zakladasz ze ona mu nie mowi o swoich potrzebach logstycznych, ale
                                                    > nie przyjmujesz do wiadomosci, ze moze on to doskonale wie, ale ma to w dupie?


                                                    A dlaczego mam zakładać odwrotnie? Wystarczy, że wszystkie panie w tym wątku to założyły. Ja jedynie zasugerowałem, że tak być wcale nie musi, chociaż oczywiście może.

                                                    Co, jak już pisałem kilkakrotnie, wyśmiałaś.
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:33
                                                    jezeli slysze, ze ojciec interesuje sie dziecmi falowo to znam takie sytuacje z
                                                    autopsji i wiem jak moze to wygladac- jak facet chce byc regularnie w zyciu
                                                    dzieci to jest, a nie mowi ze nie da rady wyjsc z dwojka na razsmile

                                                    dlatego byc moze jemu blizej do moejgo exa niz do ciebie, ktory nie chce sie
                                                    narzucac z pomoca, ale stoi w gotowosci
                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 18:36
                                                    > jezeli slysze, ze ojciec interesuje sie dziecmi falowo to znam takie sytuacje z
                                                    > autopsji i wiem jak moze to wygladac- jak facet chce byc regularnie w zyciu
                                                    > dzieci to jest, a nie mowi ze nie da rady wyjsc z dwojka na razsmile
                                                    >
                                                    > dlatego byc moze jemu blizej do moejgo exa niz do ciebie, ktory nie chce sie
                                                    > narzucac z pomoca, ale stoi w gotowosci

                                                    Ale musisz przyznać, że to jednak jest mimo wszystko Twoja projekcja, a nie fakty.

                                                    Ja wcale nie twierdzę, że tak być nie może, ale że tak wcale być nie musi i że może wystarczy zwykła rozmowa i może mediacja, jeśli między rodzicami trwa nadal konflikt. Wtedy pewne zobowiązania przyjmują postać racjonalnych argumentów, a nie żądań osoby, która budzi w nas co najmniej niechęć, jeśli nie wrogość.

                                                    I tylko to zasugerowałem w swoim poście. smile
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:47
                                                    > Ale musisz przyznać, że to jednak jest mimo wszystko Twoja projekcja, a nie fak
                                                    > ty.
                                                    >

                                                    dokladnie tak samo jak u Ciebiesmile

                                                    ja sie opieram na tym co czytam, Ty bierzesz to pod uwage, ale w sumie to
                                                    zakaldasz ze ona klamie, albo koloryzuje, bo "przeciez wiemy jakie sa baby"- bo
                                                    dziecko pewnie jest chore dopiero od rozwodu, z pewnoscia on nie wie, bo ona mu
                                                    nie mowi itd
                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 19:12
                                                    Ty bierzesz to pod uwage, ale w sumie to
                                                    > zakaldasz ze ona klamie, albo koloryzuje, bo "przeciez wiemy jakie sa baby"- bo
                                                    > dziecko pewnie jest chore dopiero od rozwodu, z pewnoscia on nie wie, bo ona mu
                                                    > nie mowi itd

                                                    Oj, to już zdecydowanie jest Twoja nadinterpretacja. smile

                                                    Zresztą jak sama zauważyłaś, nie polemizuję z autorką, tylko z Tobą. Ja udzieliłem rady trochę odmiennej od większości tu sugerowanych, Ty ją wyśmiałaś i dlatego zacząłem z Tobą polemizować, starając się wykazać, że tak jak założyła większość z pań w tym wątku wcale być nie musi (chociaż może) i jeśli rzeczywiście tak nie jest, to istnieje inne rozwiązanie niż tylko pozew o podwyższenie alimentów.

                                                    I tylko tyle. W całej tej polemice chciałem Tobie jedynie wykazać, że Twoje kpiny nie muszą być uzasadnione. Widzę, że niespecjalnie mi się to udało, ale w sumie w dyskusji wcale nie chodzi o to, żeby kogoś przekonać, tylko o to, żeby wymienić się poglądami.

                                                    A dyskusja toczona w rzeczowy sposób, bez wycieczek osobistych i przytyków, to w sumie całkiem przyjemne doświadczenie.

                                                    wink
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:10
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Ja np. nie lubię gdy ktoś mi chce pomagać wbrew mnie samemu i mając tego świado
                                                    > mość nie narzucam się innym z pomocą nie proszony, ale może ja dziwny jestem.


                                                    a czy tak jak ex autorki watku masz okresy czestych kontaktw, po czym przychodzi
                                                    okres kilkumiesiecznego milczenia?
                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 18:23
                                                    > a czy tak jak ex autorki watku masz okresy czestych kontaktw, po czym przychodz
                                                    > i okres kilkumiesiecznego milczenia?

                                                    Nie, ponieważ pewnym wysiłkiem z obu stron nasze relacje, mimo że ograniczone jedynie do kwestii związanych z dzieckiem, są poprawne i obie strony wiedzą, że jeśli uznają, że dziecko czegoś potrzebuje to można, a nawet trzeba o tym porozmawiać.
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:30
                                                    bo oboje chcecie, a nie jedno z was

                          • morekac Re: O tu 25.05.10, 18:04
                            >Wszystkie skupiły się na tym, że ojciec powinien płacić.
                            nie wszystkie. Natomiast u niektórych panów pojawiło się dogłębne
                            przekonanie, że skoro ojciec płaci aż 400 zł na chore dziecko, to
                            wara od jakichkolwiek wymagań względem niego - czy to finansowych,
                            czy logistycznych.
                    • tautschinsky Re: maxholdwoman 25.05.10, 19:46
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Maxholdwoman wyraźnie zaznaczała, że pan mógłby dokładać osobistych starań
                      > (wozić dziecko na rehabilitację) i w ten sposób częściowo realizować obowiązek
                      > alimentacyjny. Mógłby ale nie chce. Skoro nie chce osobiście to niech pokrywa
                      > koszty. Ma wybór. Proste.




                      I też zostało powiedziane, że przechodzi kryzys,
                      który prawdopodobnie jest chroniczną depresją lub
                      innym chorobowym stanem.

                      Każdy, kto trochę śledzi to forum wie, że wg
                      tu piszących kobiet:


                      - dla mężczyzny płacącego alimenty jest pracy w bród
                      - pracy wysokopłatnej
                      - taki ojciec nie może zachorować
                      - jeśli zachoruje - kij mu w oko
                      - płacić musi, choćby miał raka i miał
                      zrezygnować ze swojego leczenia, żeby
                      jakiś szczyl mógł wcinać bułki z szynką
                      codziennie na śniadanie.


                      Na szczęście - tak, mimo wszystko - są jeszcze
                      sądy i niektórzy mężczyźni to nie kompletne kapcie
                      i potrafią udowodnić, że nie są wielbłądami smile

                      Niestety - z takimi osobami trzeba po prostu
                      walczyć. Czasami się nie da inaczej jak ostro.
                  • z_mazur Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:53
                    Zaczyna mnie trochę bawić ta dyskusja. smile

                    Ojciec płaci ZASĄDZONE alimenty, (zasądzone, czyli takie których wysokość oszacował niezależny i niezawisły sąd), a panie na to:

                    <<a tata "nic nie musi">>

                    Jakby ktoś nie zauważył, to musi i płaci. smile
                  • tautschinsky Re: maxholdwoman 25.05.10, 19:39
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > nie no..niech dziecko wymagajce leczenia siedzi sobie przykladowo w kojcu do
                    > konca zycia, bo dbanie o jego zdrowie i rozwoj jest ponad stan mamy,a tata "nic
                    > nie musi"



                    Dziecko NIE SIEDZI w kojcu, tylko jest trzy razy
                    w tygodniu rehabilitowane - również z pieniędzy,
                    które PŁACI ojciec.


                    Jest takie powiedzenie: KŁAMSTWO odpowiednio wiele
                    razy powtórzone staje się prawdą.

                    Tu mamy z tym do czynienia.
                    • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman 25.05.10, 19:52
                      jest wozone tylko i wylacznie dzieki determinacji matki i dziadkow

                      matka sama liczy na zaangazowanie ojca w postaci zaangazowania sie w terapie,
                      ale dla ojca to za duzo

                      400 zl na chore dziecko to naprawde niewiele. tymbardziej ze chore dziecko
                      wymaga duzej troski i uwagi, a zdrowe tez ma prawo do normalnego dziecinstwa

                      matka zaznaczyla, ze ojciec interesuje sie falowo. ja to znam i wiem jak to sie
                      odbija na dziecku
                • tautschinsky Re: maxholdwoman 25.05.10, 19:33
                  triss_merigold6 napisała:

                  >lenistwo nie jest jednostką chorobową



                  To, co nazywasz lenistwem jest objawem
                  chorobowym. Człowiek w depresji również
                  zdaje się być leniem nad leniami.

                  Ale rzeczony ojciec leniem nie jest,
                  ponieważ pracuje. Nic nie pisała autorka,
                  ile, ale z tego można przypuszczać, że na
                  PEŁNY ETAT. I płaci wysokie procentowo alimenty.

                  Ile razy trzeba powtórzyć to samo?

                  Piszesz o kimś innym? Nie wiem, twój ex nie pracuje?
                  Być może. Ale ten akurat pracuje i płaci.






                  > Gdyby napisała, że wydała 3 tysiące na weekend w SPA to zarzut życia ponad stan
                  > byłby słuszny. Wydała na uzasadnione potrzeby dzieci.





                  Otóż nie. Równie dobrze mogłaby to dziecko wysłać
                  na rzekomą rehabilitację do Stanów i zapłacić 30 tysięcy i założę się, że też byś coś podobnego napisała
                  o "uzasadnionych potrzebach". Uzasadnione potrzeby to
                  takie BEZ KTÓRYCH nie można się obejść. Bez baletu,
                  bez gry na pianinie można. Bez wyjazdu za 3 tysiące
                  również - może dziecko, co TEŻ ROBI - być rehabilitowane stacjonarnie. Jeśli decyduje się na takie luksusy - bo są luksusy - to niech płaci z własnej kiesy. Ojca na to NIE STAĆ. Zarabia 1500 złotych z czego ona mu wydziera 800 złotych alimentów.

                  Jeśli chce robić za super matkę niech robi to na własny koszt. Ojca na to nie stać i nie ma co robić
                  za sępa. Dzieci też mają oczy i swój rozum. I kiedyś
                  taką matkę, jeśli zupełnie ich nie zindoktrynuje (niektóre jednostki są oporne na to)rozliczą ją.
                  Niewykluczone, że ojciec, jeśli jest w depresji lub
                  w nią popadnie będąc już teraz w stanie załamania, pod wpływem niemożności życia po podwyższeniu alimentów po prostu zabije się. W pośredni sposób ona go zabije. Odbierze im ojca na zawsze - już to zrobiła rozwodząc się z nim, kiedy zaczął mieć problemy ze sobą. Pieniądze to nie wszystko - to dzieci, które podrosną,
                  też będą wiedziały.
                  • morekac Re: maxholdwoman 25.05.10, 20:25
                    Tauchinsky, miałeś ty kiedy przewlekle chore dziecko w domu? Dziecko
                    z jakąś dysfunkcją, nawet niewielką,ale wymagającą ćwiczeń,
                    rehabilitacji, zabiegów? Więc nie pisz o balecie, bo nie uchodzi.

                    > Dzieci też mają oczy i swój rozum.
                    Mają, potrafią oceniać nawet bez indoktrynacji. W wieku lat nastu
                    są czasem bezlitosne - więc się nie pocieszaj.

                    >. W pośredni sposób ona go zabi
                    > je. Odbierze im ojca na zawsze - już to zrobiła rozwodząc się z
                    nim, kiedy zacz
                    > ął mieć problemy ze sobą
                    Jej problemem jest utrzymanie dzieci, on ze swoimi musi radzić sobie
                    sam. Nie jest dzieckiem. Depresję się leczy i nie sądzę, by
                    jakikiolwiek sąd podwyższał alimenty, jeśli facet wykaże,że jest
                    chory, leczy się i nie jest w stanie pracować więcej, tudzież ma
                    dochody wyłącznie z pracy. Niemniej trudno oczekiwać od jego eks-
                    żony, żeby to ona zajmowała się również leczniem pana i była za
                    odpowiedzialna za jego dobre samopoczucie.

                    I ja też żałuję,że nie można dostać zwolnienia na lenistwo. wink.
                    • tautschinsky Re: maxholdwoman 25.05.10, 23:45
                      morekac napisała:

                      > Tauchinsky, miałeś ty kiedy przewlekle chore dziecko w domu?


                      Wyobraź sobie, że tak. I podejrzewam, że stopień
                      kalectwa dziecka maxholdwoman jest stosunkowo niewielki przy tym,
                      co dolegało tamtemu dziecku.




                      > Jej problemem jest utrzymanie dzieci, on ze swoimi musi radzić sobie
                      > sam.



                      Ale nie kosztem innej, chorej osoby. To raz. Dwa -
                      nawet jeśli dla niej on jest już obcym człowiekiem
                      to nadal pozostaje ojcem i wpędzanie go do grobu
                      to wątpliwa przysługa dla ich wspólnych dzieci. On nie
                      jest jakąś patologią przed którą trzeba je chronić
                      a jedynie osobą zagubioną, którą chce się zniszczyć
                      w imię lepszego życia potomstwa. To jest niemoralne.




                      > nie sądzę, by
                      > jakikiolwiek sąd podwyższał alimenty, jeśli facet wykaże,że jest
                      > chory, leczy się i nie jest w stanie pracować więcej, tudzież ma
                      > dochody wyłącznie z pracy.




                      Chyba mało wiesz o depresji i chorobach psychicznych.
                      Równie dobrze on może w ogóle się nie stawić do sądu
                      albo w ogóle zaprzestać się odżywiać, myć. Może na to
                      nie mieć sił (psychicznych) i tym bardziej nie będzie niczego dowodził. A jak sąd go może potraktować przy
                      przebiegłej linii ataku starającej się o jego bankructwo to sama możesz się domyślić.




                      > Niemniej trudno oczekiwać od jego eks-
                      > żony, żeby to ona zajmowała się również leczniem pana i była za
                      > odpowiedzialna za jego dobre samopoczucie.



                      Ale nie musi go doprowadzać na skraj przepaści chyba?



                      > I ja też żałuję,że nie można dostać zwolnienia na lenistwo.



                      Na kaca można - jest odpowiednia jednostka chorobowa
                      nawet na to - więc na lenistwo pewnie również smile
                      Ale nie wszystko lenistwem jest, co może się nim wydawać.
                      • morekac Re: maxholdwoman 26.05.10, 14:59
                        > Ale nie kosztem innej, chorej osoby.
                        Ale ta inna osoba nie musi jej już obchodzić.
                        Na razie to ty wymysliłeś, że facet ma depresję. Nie wiadomo czy ma
                        depresję i czy wogole jest chory na cokolwiek.
                        Jeśli jest chory, ale ma siłę zwlec się do pracy za 1500 zł,
                        powinien mieć również siłę na pójście do lekarza i zadbania o swoje
                        żywotne interesy, w tym ewentualne zaświadczenia lekarskie.
                        Maxholdwomen nie jest jego niańką i nie jest odpowiedzialna za to,
                        co pan robi bądż nie robi. Ma prawo pójść do sądu i domagać się
                        zwiększenia alimentów na dzieci, jeśli uważa, że dostają za mało.
                        Eks będzie się bronił (ma prawo do obrony przecież i nawet ma prawo
                        do wystąpienia o obniżkę alimentów) i czy sąd to uzna - to już inna
                        sprawa.
                        Na razie dorosłego faceta przedstawiasz tak, jakby był na poziomie
                        bezradności niemowlęcia. Dziwne, że nie trzeba mu pieluchy zmieniać,
                        biedakowi.

                        > podejrzewam, że stopień
                        > kalectwa dziecka maxholdwoman jest stosunkowo niewielki
                        tak jak sądziłam, stawiasz diagnozy przez internet. Dr.Housechinsky?
                        -
                        • tautschinsky Re: maxholdwoman 26.05.10, 16:56
                          morekac napisała:

                          > > Ale nie kosztem innej, chorej osoby.
                          > Ale ta inna osoba nie musi jej już obchodzić.
                          > Na razie to ty wymysliłeś, że facet ma depresję. Nie wiadomo czy ma
                          > depresję i czy wogole jest chory na cokolwiek.


                          Człowiek, który żyje na jakimś tam poziomie a potem
                          nagle w jego życiu pojawia się kryzys na tyle silny,
                          iż rezygnuje z pracy i to trwa już lata ma problemy natury psychicznej - nie
                          znaczy to, że lekarz ma go "naprawić", żeby ten dalej był tym, kim był. Jedynie
                          tyle, że coś w jego życiu zaszło, coś się dzieje.



                          > Jeśli jest chory, ale ma siłę zwlec się do pracy za 1500 zł,
                          > powinien mieć również siłę na pójście do lekarza i zadbania o swoje
                          > żywotne interesy, w tym ewentualne zaświadczenia lekarskie.




                          To tyle może znaczyć, że nie ma sił na pracę po 16 godzin świątek-piątek i
                          ciągły stres.

                          A do lekarza będzie musiał pójść, bo go pożre w tym
                          sądzie. W sądzie nie walczy się na coś, co widać, tylko na świstki. Pani zbiera
                          świstki mające dowodzić konieczności wydatkowania na dzieci coraz większych sum.
                          On musi donieść świstek, iż jego obecny stan zdrowia nie pozwala na pracę,którą
                          wykonywał wcześniej. Kardiologa też warto by odwiedzić. 45 lat,
                          życie w stresie, mało który ma serce jak dzwon. W sądzie "na gębę" od ojca nic
                          nie przyjmą smile




                          Ma prawo pójść do sądu i domagać się
                          > zwiększenia alimentów na dzieci, jeśli uważa, że dostają za mało.
                          > Eks będzie się bronił


                          Takie prawo. Życzę ci, żebyś trafiła na sąsiadkę,
                          która będzie ciebie o wszystko pozywała - o krzywo
                          położoną wycieraczkę, o hałasy, o szczekanie psa,
                          o zabrudzanie klatki schodowej - WSZAK MA TAKIE PRAWO! smile

                          A ty będziesz mogła się bronić w sądzie.


                          Prawo do pozywania prawem człowieka smile
                          • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman 26.05.10, 17:31
                            tautschinsky napisał:


                            >
                            > Człowiek, który żyje na jakimś tam poziomie a potem
                            > nagle w jego życiu pojawia się kryzys na tyle silny,
                            > iż rezygnuje z pracy




                            nie rezygnuje. wywalili go. potem sie "uczy" i z tej nauki wyszy zabawy
                            interentowe dla dorosych

                            nie dopowiadaj sobie, bo bzdury piszesz




                          • morekac Re: maxholdwoman 26.05.10, 21:41
                            Życzę ci, żebyś trafiła na sąsiadkę,
                            > która będzie ciebie o wszystko pozywała - o krzywo
                            > położoną wycieraczkę, o hałasy, o szczekanie psa,
                            > o zabrudzanie klatki schodowej - WSZAK MA TAKIE PRAWO
                            Milutki jesteś. Argumenty się skończyły?
                            Z moimi sąsiadami radzę sobie bez sądów, a nawet bez afer. A sądy
                            są od tego, żeby rozstrzygać sprawy, w których w żaden sposób obie
                            strony nie mogą dojść do porozumienia.

                            > On musi donieść świstek, iż jego obecny stan zdrowia nie pozwala
                            na pracę,którą
                            > wykonywał wcześniej
                            ty naprawdę Dr. House jesteś, zaraz mu wszystkie schorzenia
                            zdiagnozujesz - li i jedynie na podstawie wątku założonego przez eks-
                            żonę.Gość jest dorosły i powinien umieć zadbać chociaż o siebie i
                            swoje pójście do lekarza.
                            >45 lat
                            W tym wieku ludzie się już tylko na przemiał nadają, niestety wink.
                            • tautschinsky Re: maxholdwoman 27.05.10, 08:15
                              morekac napisała:

                              > Milutki jesteś. Argumenty się skończyły?



                              Argumenty wciąż te same, niezmienne.
                              Ale ileż można smile powtarzać, że
                              ojciec dzieci jest uczciwy tylko matka
                              gra podle?

                              A to było odnośnie PRAWA, które tutaj - oczywiście
                              tylko na tę okoliczność smile - przedstawia się
                              jako świętość, z której każdy i wszędzie może korzystać.

                              Nie zrozumiałaś? smile))




                              A sądy
                              > są od tego, żeby rozstrzygać sprawy, w których w żaden sposób obie
                              > strony nie mogą dojść do porozumienia.


                              Ale zrozum, że są TACY LUDZIE jak autorka i takim
                              zawsze jest źle i za mało. Z niektórymi nie da się
                              porozumieć. I wtedy tego świętego prawa sądzenia się
                              nadużywają. Z punktu prawa mają rację, od strony
                              moralnej jest to wątpliwe.




                              > ty naprawdę Dr. House jesteś, zaraz mu wszystkie schorzenia
                              > zdiagnozujesz - li i jedynie na podstawie wątku założonego przez eks-
                              > żonę.


                              Z tej części odpowiedzi wnioskuję, że to nie brak
                              zrozumienia tego, co piszę, tylko zdenerwowanie.

                              Świstki są mu potrzebne DLA SĄDU. Bo niestety sąd
                              na wiarę niczego od ojca nie przyjmie. Ojciec mógłby
                              tam się słaniać z bólu i niewiele by wskórał trafiwszy na określoną sędzinę. Czytałem o przypadku, że facet stracił możliwości zarobkowania, bo uległ wypadkowi i był o jedną nogę uboższy, ale... smile na papierze tego
                              NIE MIAŁ! Sędzina stwierdziała, że nie jest od oglądania czyichś goleni czy ich braku i dopóki nie dostarczy zaświadczenia od lekarza, że rzeczwyiście tej nogi nie ma, to ona widzi zdrowego konia, który ma dwie nogi, dwie ręce itd.

                              PS. Alimenty MIMO braku nogi mu podwyższyła. Później w kolejnej instancji sprawę odkręcono. I teraz sobie wyobraź, że trafiasz na taką sąsiadkę albo on trafi na taką babę w sądzie - dlatego te papiery są potrzebne.
                              A to, że choruje jest bezsporne. Jak dla mnie.
                              • morekac Re: maxholdwoman 27.05.10, 22:58
                                Cz
                                > ytałem o przypadku, że facet stracił możliwości zarobkowania, bo
                                uległ wypadkow
                                > i i był o jedną nogę uboższy, ale... smile na papierze tego
                                > NIE MIAŁ
                                Serio czy tylko urban legend?
                                Aczkolwiek niespecjalnie mnie to dziwi - jakiś czas temu ZUS
                                sprawdzał, czy inwalidom przypadkiem kończyny nie odrosły.
                                Z drugiej strony wniosek jest jeden - na każdą sprawę w sądzie
                                trzeba się przygotować.
                                • tautschinsky Re: maxholdwoman 28.05.10, 08:40
                                  morekac napisała:

                                  > Cz
                                  > > ytałem o przypadku, że facet stracił możliwości zarobkowania, bo
                                  > uległ wypadkow
                                  > > i i był o jedną nogę uboższy, ale... smile na papierze tego
                                  > > NIE MIAŁ
                                  > Serio czy tylko urban legend?




                                  Niestety nie. Nawet na tym forum można przeczytać
                                  "entuzjastyczne relacje" przedstawiające zachowanie
                                  "najjaśniejszego sądu" - to tak ładnie brzmi - a przecież wszyscy, którzy chociaż się otarli o prawdziwą salę sądową wiedzą (może są wyjątki?), że
                                  taki sąd to zwykle jakaś znudzona baba, bywa, że agresywna i nic ponad to smile
                    • aneta-skarpeta depresja 26.05.10, 11:36
                      Mam świadomośc jak ciężką i trudna choroba jest depresja, ale nie
                      popadajmy w jakis idiotyzm.

                      w tej chwili co poniektórzy nachętniej wszystko tłumaczyliby
                      depresja. Depresja wytłumaczeniem wszystkich wad

                      nieodpowiedzialny gówniarz= pewnie ma depresje
                      leń patentowany= pewnie ma depresje
                      ma w dupie dzieci= peweni ma deprssje..no tutaj jeszcze wchodzi "nic
                      nie musi"

                      bez przesady. nie kazde lenistwo i olewactwo jest depresja, nie
                      kazda handra to depresja i nie kazde uzalanie sie na dsoba jest
                      depresją

                      tak jak nie kazde niegrzeczne dziecko ma ADHD. niektore dzieci po
                      prostu sa niewychowanewink
                      • maxholdwoman Re: depresja 26.05.10, 11:42
                        DZięki Anetasmile
                      • tautschinsky Re: depresja 26.05.10, 16:37
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > bez przesady. nie kazde lenistwo i olewactwo jest depresja, nie
                        > kazda handra to depresja i nie kazde uzalanie sie na dsoba jest
                        > depresją


                        Ten ojciec, z tego co wyczytałem:

                        nie użala się,
                        nie leni się,
                        płaci pieniądze.

                        Co się stało to to, że w pewnym momencie swojego życia
                        po prostu wysiadł psychicznie i zmienił swoje życie zawodowe. I to było przyczyną ich rozstania. O tym ona pisze. Zaczął mniej przynosić pieniędzy do domu to go skasowała z życia. Teraz mimo iż razem już nie jest ona sądownie - poprzez nałożenie nierealnych do jego bieżących dochodów - chce go zmusić do pracy,jaką wykonywał kiedyś.

                        I tłumaczenie się dziećmi to tylko zasłona,która nie skrywa faktu, jaką osobą jest autorka. No ludzie, przećwiczcie tak to od strony innej niż prawna, co
                        robi i w jaki sposób chce to coś uzyskać. Jest to głęboko amoralne i to jest poza dyskusją jak dla mnie.
                        • ewelinanowa Re: depresja 26.05.10, 16:45
                          Zaczął mniej przynosić pieniędzy do domu to
                          > go skasowała z życia.


                          Tak, i dlatego również, że nowej pracy nie szukał i miał przygody z
                          kobietami(?) poznanymi w internecie.


                          Teraz mimo iż razem już nie jest ona sądownie - poprzez n
                          > ałożenie nierealnych do jego bieżących dochodów - chce go zmusić
                          do pracy,jaką
                          > wykonywał kiedyś.


                          A doczytałeś, że ona też nie pracuje już w korporacji i jednak ma
                          dochody, takie że pozwalają jej zapłacić niańkę i terapię. Czyli
                          można.

                          Trzeba tylko chcieć.
                          • aneta-skarpeta Re: depresja 26.05.10, 16:54
                            matko przeciez my nie rozmawiamy o samochodach dla dorastającego
                            syna, quadach dla przedszkolach czy lekcjach baletu. Na Boga!

                            chodzi o leczenie dziecka specjalnej troski

                            powiem dosadnie
                            zrobił dzieciaka? to ma mu zapewnic byt, leczenie itd

                            inaczj to doopek i nic wiecej

                            ona moze sie poswiecic choc pewnie tez by chciała sobie siedziec na
                            tarasie z kawka o 16stej, to on tez moze.
                            nie chce mu sie pracowac za aiwecej to niech zaiwania na terapie z
                            dzieckiem, z drugim do kina etc
                            jest w tej rodzinie co robic- dziadkom by dał odsapnąc

                            matko- dyskusja jest na tak żenującym poziomie że dziwię sie że
                            dyskutujemy tu o zasadnosci zajmowaniem sie niepełnosprawnym
                            dzieckiem i rozkminiamy jaki to bidny misio jest udreczony przez
                            chorą z nienawisci babę, ktora sobie ubzdurała sobie rehab 3 razy w
                            tyg

                            powiem jak na "sztuczną inteligencję"- heloł..tu ziemia! dorosli
                            powinni byc odpowiedzialni i ponosic konsekwencje swoich czynów!
                            • maxholdwoman ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!! 27.05.10, 17:18
                              ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!!
                              Depresja to wymysł tałczyńskiego na potrzebę tego wątku.

                              Zresztą taki argument, to chyba jedyne co mozna wymyśleć aby
                              usprawiedliwić skrajny egoizm ojca moich dzieci.
                              • tautschinsky Re: ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!! 27.05.10, 17:50
                                O tym nie ty - jego wróg - będziesz decydowała
                                tylko lekarz psychiatra do którego, mam nadzieję,
                                że się zgłosi, żeby nie polec na tej sali sądowej,
                                kiedy będziesz próbowała zrobić z niego największego
                                drania spośród ojców zamieszkujących RP smile




                                maxholdwoman napisała:

                                > ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!!
                                > Depresja to wymysł tałczyńskiego na potrzebę tego wątku.
                                >
                                > Zresztą taki argument, to chyba jedyne co mozna wymyśleć aby
                                > usprawiedliwić skrajny egoizm ojca moich dzieci.
                                • aneta-skarpeta Re: ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!! 27.05.10, 17:56
                                  > O tym nie ty - jego wróg - będziesz decydowała
                                  > tylko lekarz psychiatra

                                  ale przeciez Ty juz daes nam tu diagnoze..internetow. a chlopa na oczy nie
                                  widziales, nawet jednego jego slowa nie przeczytalesbig_grin

                                  a najwiekszym draniem nie jest...znam wiekszychwink
                                  • tautschinsky Re: ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!! 27.05.10, 18:06
                                    aneta-skarpeta napisała:

                                    > ale przeciez Ty juz daes nam tu diagnoze..internetow. a chlopa na oczy nie
                                    > widziales, nawet jednego jego slowa nie przeczytalesbig_grin




                                    Ja zakładam taką możliwość. Mogą to być inne
                                    problemy natury psychicznej. Dla sądu ważne
                                    będą świstki i dlatego powinien się zabezpieczyć
                                    i odwiedzić specjalistę.

                                    PS. Taki lekarz też ocenia głównie na podstawie
                                    tego, co mu mówi pacjent smile
                                    • aneta-skarpeta Re: ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!! 27.05.10, 18:14
                                      ale on nic nam tutaj nie mowi, wiec nie wiem na jakiej podstawie stawiasz diagnoze?



                                      • nangaparbat3 Re: ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!! 30.05.10, 14:10
                                        Na podstawie tego, co i w jaki sposob mówi wrogo do niego nastawiona żona. I nie
                                        diagnozę, a hipotezę.
                                        • agamagda Re: ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!! 30.05.10, 19:37
                                          Hipoteza, jak hipoteza.
                                          Równie dobra jak ta, że facet ukrywa dochody.
                                          Autorka nigdzie nie napisała, że facet ma objawy depresji, tak jak
                                          nigdzie nie napisała, że nie wie jakie są jego prawdziwe dochody.

                        • aneta-skarpeta Re: depresja 26.05.10, 16:48
                          tautschinsky napisał:


                          > Ten ojciec, z tego co wyczytałem:
                          >
                          > nie użala się,
                          > nie leni się,
                          > płaci pieniądze.
                          >


                          a wyczytałes tez

                          - interesuje sie dziecmi falowo
                          - nie bierze dwojki na raz na spacer "bo rady sobie nie da"
                          -wywalili go z roboty, ze nie szukał innej,
                          aaaaa "uczył się", no ale przy okazji nudziło mu się więc szukał
                          przygód w internecie.
                          -Facet jest
                          zdrowym bykiem
                          -Ma możliwość spotkań z dziećmi nie ma czasu, albo spóźnia się o
                          parę
                          godzin
                          -CHCIAŁABYM PRZYNAJMNIEJ ŻEBY CHODZIŁ NA TERAPIE Z DZIECKIEM.

                          -Co do depresji - to również jest Twoja teoria. On nie ma depresji,
                          dał by Ci zresztą w mordę za to że go znieważaszsmile.
                          Jest wykształconym, zdrowym człowiekiem, który postanowił sobie
                          zmienić życie. Na takie które jest wygodniejsze.


                          pisac dalej?
                      • nangaparbat3 Re: depresja 28.05.10, 23:41
                        No tak, ale wypowiadać się na ten temat powinien doświadczony psychiatra.
                        Ja na przykład napatrzyłam się na ignorantów, którzy "wiedzą lepiej" i mają
                        głęboko w d. diagnozę psychiatryczną - bo obraz chorego nie przystaje do ich -
                        laików - wyobrażeń.
                        więc bym się nie ekscytowała, Aneto.
                        • aneta-skarpeta Re: depresja 29.05.10, 14:32
                          w zwiazku z tym, ze takze uwazam, ze na temat choroby psychicznej powinien sie
                          wypowiadac specjalista to nie biore na powaznie diagnoz internetowych

                          jak bedzie chory to bedziemy rozmawiac o jego chorobie. na razie ktos sobie cos
                          gdyba
                          • tautschinsky Re: depresja 29.05.10, 15:27
                            aneta-skarpeta napisała:


                            > jak bedzie chory to bedziemy rozmawiac o jego chorobie. na razie ktos sobie cos
                            > gdyba




                            Na razie to sobie wszyscy gdybamy a najbardziej
                            kobiety, które dzielą skórę na niedźwiedziu
                            i wyszukują mu różne prace - a to gdzieś w Polsce,
                            a to na magazyniera go ślą, a to już rachują nie ile
                            zarabia, ale ILE MÓGŁBY smile to jest dopiero "gdybanie"
                            do entej potęgi i pośmiania się.
                            • ewelinanowa Re: depresja 30.05.10, 08:30
                              tautschinsky napisał:
                              > Na razie to sobie wszyscy gdybamy a najbardziej
                              > kobiety, które dzielą skórę na niedźwiedziu
                              > i wyszukują mu różne prace - a to gdzieś w Polsce,
                              > a to na magazyniera go ślą, a to już rachują nie ile
                              > zarabia, ale ILE MÓGŁBY smile to jest dopiero "gdybanie"
                              > do entej potęgi i pośmiania się.
                              >
                              >


                              Mozliwe, ze gdybamy, ale postep jest taki, ze kobieta po dwoch
                              latach orki składa pozew. Czy to cos da, czy nie sie okaze. Ale cos
                              robi, w sprawie.
                  • maxholdwoman Re: maxholdwoman 26.05.10, 11:40
                    tautschinsky napisał:
                    Otóż nie. Równie dobrze mogłaby to dziecko wysłać na rzekomą
                    rehabilitację do Stanów i zapłacić 30 tysięcy i założę się, że też
                    byś coś podobnego napisała o "uzasadnionych potrzebach". Uzasadnione
                    potrzeby to takie BEZ KTÓRYCH nie można się obejść.


                    Ocenę tego uzasadnienia zostaw specjalistom. Ja mam zaświadczenia od
                    specjalistów, którzy uważają pewne terapie za niezbędne.


                    Jeśli decyduje się na takie luksusy - bo są luksusy - to niech
                    płaci z własnej kiesy. Ojca na to NIE STAĆ. Zarabia 1500 złotych z
                    czego ona mu wydziera 800 złotych alimentów.


                    Nie, ojciec w 2007 roku miał 149.000 zł dochodu brutto,
                    W 2006 miał 134.000 dochodu brutto,
                    W 2005 miał 137.000 dochodu brutto.

                    Ojca stać na zapłacenie więcej niż 400zł na chore dziecko,
                    • tautschinsky Re: maxholdwoman 26.05.10, 16:20
                      maxholdwoman napisała:


                      > Nie, ojciec w 2007 roku miał 149.000 zł dochodu brutto,
                      > W 2006 miał 134.000 dochodu brutto,
                      > W 2005 miał 137.000 dochodu brutto.






                      Piszesz jak klasyczna, głupia baba (ogólnik),
                      która czepia się przeszłości i ta przeszłość
                      - czary-mary, mnie nic innego nie interesuje -
                      ma być teraźniejszością smile

                      Kilka lat temu to on mógł być miliarderem,
                      mieć gęste włosy, ale ważne jest co jest dzisiaj.

                      To jak z firmą, która upadła. Mógł on mieć dobrze
                      prosperujący biznes, przynoszący krocie, ale biznes
                      padł - a niechby dlatego, że popadł w depresję czy
                      odkrył w sobie przyrodnika i zaczął dotąd czas tracony
                      na zarabianie mamony przeznaczać na oglądanie świerszczy.

                      W sądzie wykaże, że nie ma: firmy, tych dochodów,
                      że leczy się (nawet jeśli dotąd nie przekroczył progu
                      gabinetu psychiatry to mądry adwokat znający sztuczki
                      i podłość strony atakującej - przecież standardowo -
                      bo to, co chcesz udowadniać, to powszedniość) i sąd
                      nie zasądzi mu alimentów w wysokości z czasów, kiedy
                      zarabiał wielokrotność tego, co dziś.

                      Musi jednak - takie brutalne, brudne życie - wziąć sobie OBROŃCĘ - wyjątkowo dobrze pasuje tutaj to określenie - bo on będzie się BRONIŁ.

                      I takie to oblicze "sprawiedliwości".
                      Do końca życia przyjdzie mu się opędzać od ciebie smile
                      • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman 26.05.10, 16:34
                        > I takie to oblicze "sprawiedliwości".
                        > Do końca życia przyjdzie mu się opędzać od ciebie smile
                        >
                        >


                        dzieci mogl sobie nie robic i by miał "święty spokoj", a tak biedak
                        musi sie teraz użerać

                        przepraszam, ale on sam by z siebie takiego idioty nie zrobił, jak
                        Ty to robisz

                        nie ma mowy o jego chorobie, o niezdolnosci do pracy etc, wiec nie
                        wiem czemu mamy to traktowac jako pewnik?

                        a moze jest tak jak ona pisze, a on olewa dzieci ciepłym moczem ( za
                        przeproszeniem?)

                        niemozliwe, bo baby sa złe?smile
                      • ewelinanowa Re: maxholdwoman 26.05.10, 16:36
                        tautschinsky jesteś chamski w stosunku do Maxholdwoman, więc się
                        ogarnij, szczególnie, że w danej sytuacji.

                        To co sobie wypisujesz tutaj, a propos wolności, nicniemuszenia,
                        mozliwości ignorowania swoich obowiązków, to są Twoje pobożne
                        życzenia.
                        Mój Ex również "stracił" PRACĘ, równnież również próbował
                        udowadniać, że 300zł na dziecko to świat i ludzie. Szedł w zaparte.
                        Co uzyskał?
                        Sąd uznał go za niewiarygodnego.
                        Zasądził alimenty przekraczające jego dochody. Sąd drugiej instancji
                        potwierdził wyrok. Ponadto, kOSZTY Adwokata do zapłaty (mojego
                        również).
                        Ponadto napisałam to wyżej, ale powtórzę wg linii orzecznictwa w
                        sprawach niejasnych sądy mają się kierować następującymi
                        przesłankami:
                        - zasadą dobra dziecka,
                        - usprawiedliwione potrzeby uprawnionego,
                        - majątkowe
                        > możliwości zobowiązanego,
                        - zakres obowiązku alimentacyjnego zależy nie od osiągalnych przez
                        zobowiązanego dochodów, lecz od jego zarobkowych i majątkowych
                        możliwości,
                        - od podjęcia pracy lepiej płatnej, ale wymagającej większego
                        wysiłku, nie zwalnia go – zwłaszcza gdy chodzi o obowiązek
                        alimentacyjny wobec dziecka – od łożenia na utrzymanie i wychowanie
                        dziecka w granicach zarobków możliwych do osiągnięcia,



                        Maxholdwoman - powodzeniasmile
              • maxholdwoman Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:44
                tałczyński to było do Ciebie i o Tobie.

                "Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu,
                a potem pokona doświadczeniem".

                Żegnam
                • tautschinsky Re: maxholdwoman 25.05.10, 19:37
                  maxholdwoman napisała:

                  > tałczyński to było do Ciebie i o Tobie.
                  >
                  > "Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu,
                  > a potem pokona doświadczeniem".




                  Wolę już swój poziom niż ten,
                  który ty reprezentujesz sobą
                  robiąc co robisz.

                  Wiele razy tu się przewijały
                  słowa o moralności, uczciwości
                  - tego tobie brakuje.

                  Nawet kiedy chodzi o zapchanie
                  dziobów potomstwu trzeba się kierować
                  moralnością. To nie zwalnia z niej.

                  A co mogę napisać w twoim przypadku,
                  kiedy sytuacja tak się przedstawia?

                  Mimo wszystko SMUTNE.
                  • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman 25.05.10, 19:50
                    a dlaczego piszesz wierszem? powaznie pytam
            • pan-kowalski Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:58
              maxholdwoman napisała:

              > Mówi że trudno jest określić rokowania, bo to trochę jest ruletka,
              > no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
              > awykonalne.


              Oczywiście że jest wykonalne, ale nie w opraciu o dochody sprzed paru lat.
            • ewelinanowa Re: maxholdwoman 25.05.10, 17:01
              Powiem Ci, że półtora roku temu byłam w bardzo podobnej sytuacji.
              Mój też chciał się realizować, pracując jako szerowy pracownik w
              jakiejś agencji reklamowej.
              Mój Ex chciał dawać po 300 zł na dziecko, przedłużał sprawę w
              nieskończoność.
              Sprawa trwała długo, była apelacja - dzisiaj dostaję na dzieci
              2.200 - czyli 20% jego możliwych do osiągnięcia dochodów.
              Sprawa oparła się o komornika - ale zaczął płacić sam.
              Musisz wiedzieć, że sąd wyraźnie powiedział na moich sprawach, że
              alimenty sa na uzasadnione potrzeby dziecka a nie na podstawowe.

              Dodatkowo, okazało się, ze Pan tatuś przestał chcieć sie realizować
              i wrócił do zawodu.
              Więc próbuj, bo nic nie tracisz (pozew o alimenty jest za darmo)
              tyle, że nie źałuj na adwokata ale wnieś o zwrot kosztów.
              • ewelinanowa Re: maxholdwoman 25.05.10, 17:10
                Sprawa trwała długo, była apelacja - dzisiaj dostaję na dzieci
                > 2.200 - czyli 20% jego możliwych do osiągnięcia dochodów


                Aha, bo to chyba niejasne - suma przekraczała jego dochody - z tym,
                że sąd uznał jego i jego tłumaczenia za niewiarygodne.
                • pan-kowalski Re: maxholdwoman 26.05.10, 10:50
                  Sytuacja są inne, Twój eks celowo i z własnej woli zmienił zatrudnienie
                  na mniej zyskowne, być może nawet na potrzeby toczącego się postępowania
                  alimentacyjnego - a na to jest w KRiO stosowny paragraf.
                  Nie do końca wiemy w jaki sposób pracę utracił ekspartner autorki, - co
                  więcej, nastąpiło to jeszcze przed ustaleniem zakresu świadczeń
                  alimentacyjnych, a jej relacja co do jego faktycznych możliwości może być
                  jednostronna i nie poparta wystarczającymi przesłankami.

                  Co do adwokata to może jedynie zapewnić, że rzetelnie i fachowo poprowadzi
                  sprawę, w żaden sposób nie jest w stanie formułować tu jednoznacznych ocen
                  co do końcowego wyniku, w przeciwnym razie wprowadzałby klientkę w błąd.
                  Wynik będzie pochodną, albo nawet drugą pochodną okoliczności na które nie
                  ma wpływu - aktualna sytuacja ojca, która zostanie ustalona w sądzie,
                  jego linia obrony, a także nawyki i interpretacje konkretnego sędziego itp.
                  • maxholdwoman Re: maxholdwoman 26.05.10, 11:31
                    Sytuacje a moze fakty wbrew pozorom są zbliżone.

                    To zależy jak się je po prostu naświetli.
                    Dziś nie mam juz potrzeby litowania się nad typkiem.
              • maxholdwoman Re: maxholdwoman 27.05.10, 17:02
                Ewelina - dzięki za informacje.
                Napisałam na priva.
                • tautschinsky Trzymam kciuki za ojca 27.05.10, 17:08
                  Szkoda, że on nie ma możliwości poczytania forum
                  Wątpię też, że sam gdzieś czegoś się dowiaduje
                  nieświadom niczego. A tak mógłby się nieco dowiedzieć
                  i ochronić przed tym, co go czeka. Nadzieja w tym, że
                  nie jest głupi i choćby w imię WŁASNEGO życia zacznie działać.
    • brunia27 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 14:13
      maxholdwoman

      u mnie podobnie, z tym ,że ex mieszka sam w naszym wspólnym domu, od 2 lat nie
      pracuje a alimenty płacił dotychczas z naszych wspólnych oszczędności !!!, które
      zabrał sobie przed wyprowadzką;

      jestem przed podziałem majątku; jeżeli pójdę do komornika, czy komornik zajmie
      nasz wspólny majątek na cześć alimentów ?
    • tricolour Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 09:15
      ... i kopanie faceta, który płaci alimenty w zasądzonej wysokości.

      Jeżeli już ktoś w tym wątku wymaga reprymendy, to matka, która ustala
      alimenty na śmiesznej wysokości i żąda w sądzie ochłapy na dzieci, a potem
      publicznie się żali, że mało dostaje. Tymczasem dostaje dokładnie tyle ile
      chciała.

      Max, Twój ex nie ma obowiązku domyślać się ile potrzebujesz pieniędzy.
      Rozwód zwolnił go z wszelkich myśli związanych z Tobą, Twoimi potrzebami,
      a także żalami na forum. Facet ma w ręku wyrok sądowy, na którym ma
      NAPISANE ile ma płacic i tyle PŁACI. Jeżeli uważasz, że to za mało wedle
      potrzeb dzieci, to skieruj sprawę do sądu.

      Choć ja także widzę w Twoim wątku to, że chcesz dokopac facetowi za to, że
      ma spokojniejsze życie.
      • only.elvie Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 10:36
        tricolour napisał:
        > Max, Twój ex nie ma obowiązku domyślać się ile potrzebujesz pieniędzy.
        > Rozwód zwolnił go z wszelkich myśli związanych z Tobą, Twoimi potrzebami,
        > a także żalami na forum. Facet ma w ręku wyrok sądowy, na którym ma
        > NAPISANE ile ma płacic i tyle PŁACI. Jeżeli uważasz, że to za mało wedle
        > potrzeb dzieci, to skieruj sprawę do sądu.

        Czekałam aż odezwie się forumowy zwolennik rozwodów z dziećmi smile Czy autorka wątku pisze cokolwiek o domyślaniu się JEJ potrzeb? Rozumiem, że według Twoich zasad zdaje się po rozwodzie Jaśnie Pan nie musi też się domyślać potrzeb DZIECI (w końcu rozwiódł się i nie są już one ważne nie?)? Amnezji dostał i nie wie, że ma niepełnosprawne dziecko wymagające rehabilitacji?

        Czytanie ze zrozumieniem się kłania - sąd uznał wysokość kwot przedstawianych przez autorkę wątku za SŁUSZNĄ ale w związku z tym, że ojciec mało zarabia zasądził od niego taką a nie inną kwotę.

        Pytanie nadal brzmi czy ojciec niepełnosprawnego dziecka może powiedzieć 'mam to w dupie jestem wolny i nic nie muszę'? I czy może to zostać ocenione pozytywnie?
      • maxholdwoman Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 11:27
        tricolour napisał:

        > ... i kopanie faceta, który płaci alimenty w zasądzonej wysokości.
        >
        > Jeżeli już ktoś w tym wątku wymaga reprymendy, to matka, która
        ustala
        > alimenty na śmiesznej wysokości i żąda w sądzie ochłapy na dzieci,
        a potem publicznie się żali, że mało dostaje. Tymczasem dostaje
        dokładnie tyle ile chciała.


        W związku z tym, pytam o rady praktyczne jak podwyższyć alimenty do
        satysfakcjonującej mnie wysokości.



        > Max, Twój ex nie ma obowiązku domyślać się ile potrzebujesz
        pieniędzy.

        Oczywiście. I dlatego sprawa trafi do sądu.


        > Rozwód zwolnił go z wszelkich myśli związanych z Tobą,


        I dzięki Bogu. Nie zwolnił go jednak z obowiązku myślenia o SWOIM
        potomstwie.


        Twoimi potrzebami, a także żalami na forum.

        o MOJE POTRZEBY ZADBAM SAMA

        Jeżeli uważasz, że to za mało wedle potrzeb dzieci, to skieruj
        sprawę do sądu.
        >
        Tak będzie zrobione - pytanie dotyczyło raczej tego czy warto
        walczyć.
        • adaria38 Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 13:01
          Jak widac z wypowiedzi na forum, panowie z którymi dzieci zostały, nie maja
          żadnych skrupułów by żądać od exżony alimentów, dawać o ściąganie do komornika,
          mimo, że ona akurat ma problemy lub długi. Uważają to za rzecz naturalną.

          Niektóre kobiety zanim pójdą do sądu upomnieć się o brakującą stówkę na dzieci,
          robią wszystko by same móc to dziecko utrzymać. Bo ojciec przeciez biedny i nie
          wypada go "skubać".... A ściągać alimenty przez komornika? "to nie po
          chrześcijańsku przecież"...

          Nie jest Twoim obowiązkiem interesowac się, czy mężowi życia podwyżką alimentów
          aby nie utrudnisz, jesli jego nie interesuje jak zapewniasz opiekę,utrzymanie i
          zdrowie dzieciom.

          Sądy działają subiektywnie, jeden przychyli się do pokrywania pełnych potrzeb
          dzieci, inny ulituje się nad mało zarabiającym ojcem, - bo tam ludzie siedzą ze
          swoim widzeniem świata.
          Więc pilnuj swojego i realizacji prawa się domagaj.

          Nic nie tracisz, wnioskując o wyższe alimenty, ojciec i tak nie udziela się w
          opiece nad dziećmi więc nawet nie będzie miał się jak odegrać "za karę"
          ograniczając czas dla nich, jak niektórzy mają w zwyczaju.

          Na marginesie- wątpię, żeby ktoś kto zarabiał niedawno 6tys zł, teraz ograniczał
          się do 1500zł i nie miał "lewizn".

          • aneta-skarpeta Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 13:45
            jakie 1500.. przeciez on niby zyje za 700zł, bo reszta to alimenty

          • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 14:26
            Mam wrażenie, że jako facet muszę na tym forum przyzwyczaić się do
            udowadniania, że nie jestem wielbłądem.

            > Jak widac z wypowiedzi na forum, panowie z którymi dzieci zostały,
            nie maja
            > żadnych skrupułów by żądać od exżony alimentów, dawać o ściąganie
            do komornika,
            > mimo, że ona akurat ma problemy lub długi. Uważają to za rzecz
            naturalną.

            Pokaż mi chociaż jednego takiego faceta na tym forum.
            Statystyki pokazują, że odsetek kobiet niepłacących alimentów jest
            zdecydowanie wyższy niż odsetek mężczyzn. Oczywiście w dużym stopniu
            wynika to z faktu powierzania opieki ojcom w skrajnych przypadkach,
            co nie zmienia faktu, że kobieta niepłacąca alimentów statystycznie
            w grupie kobiet z zasądzonymi alimentami jest raczej regułą niż
            wyjątkiem, w przeciwieństwie do facetów.

            Ponadto statystyki pokazują, że ojcowie wobec takich matek o wiele
            rzadziej występują na drogę egzekucji komorniczej wiedzeni źle
            rozumianą męską dumą.

            Więc Twoje zacytowane wyżej stwierdzenie nie ma potwierdzenia w
            faktach.

            > Niektóre kobiety zanim pójdą do sądu upomnieć się o brakującą
            stówkę na dzieci,
            > robią wszystko by same móc to dziecko utrzymać. Bo ojciec przeciez
            biedny i nie
            > wypada go "skubać".... A ściągać alimenty przez komornika? "to nie
            po
            > chrześcijańsku przecież"...

            Mam Ci zacytować wątki z tego roku dotyczące egzekucji komorniczej
            alimentów?
            Kobiety o których piszesz, to raczej wyjątek niż reguła.

            > Na marginesie- wątpię, żeby ktoś kto zarabiał niedawno 6tys zł,
            teraz ograniczał
            > się do 1500zł i nie miał "lewizn".

            Oczywiście możesz wątpić, co nie zmienia faktu, że ten ktoś jeszcze
            całkiem niedawno był bezrobotny. A utrata pracy przez menadżera w
            dobie kryzysu, to wcale nie takie wyjątkowe zjawisko. Znam parę
            osób, które nawet przez rok szukały pracy na poziomie swoich
            kwalifikacji i oczekiwań finansowych na poziomie kilku tysięcy
            złotych, po czym kończyli na etacie z pensją w okolicach średniej
            krajowej.
            • adaria38 Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 14:55
              Ty i Twoje statystyki... niedawno udowadniałeś że statystycznie w Polsce na
              osobę w rodzinie przypada 900zł. W związku z tym para gdzie ona zarabia 4 tys a
              on 5 tys powinna wychowywać dziecko za 900zł bo statystyka tego wymaga. A dziś
              w tramwaju widziałam jak się te "statystyki" tworzy: student dorabia ankietami w
              sklepach danej branży, gdzie odpowiedzi na pytania tworzy sam na kolanie bo nie
              ma czasu do rzeczonego sklepu pojechać.
              Statystycznie większośc osób zatrudniona w prywatnych firmach zarabia najniższą
              krajową, a realistycznie dwa-trzy razy więcej dostaje pracownik w kopercie.

              Przeczytaj w końcu wypowiedzi w tym watku, bo jak widac choćby Errora nie
              zauważyłeś, autorce ciągle coś próbujesz udowodnić bo nie doczytałeś...

              Oczywiście statystycznie wszystkie matki są złe a ojcowie wspaniali, ojciec nie
              interesuje się dzieckiem to matki wina bo mu nie powiedziała by się interesował,
              nie płaci alimentów bo przeciez statystyczna matka-jędza chce statystycznie za
              dużo i powinna się zadowolić 1/10 wydatków. Matka zostawia dziecko z ojcem, to
              zła zdzira co za matka że nie wychowuje, matka zabiera dzieci od alkoholika to
              zła zdzira która ogranicza wspaniałemu ojcu prawa ojcowskie. To już nudne.
              • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 14:59
                Wkładasz w moje usta twierdzenia których nie wypowiedziałem, a
                następnie próbujesz je wykpić. Daruję sobie taki sposób prowadzenia
                dyskusji.
                • adaria38 Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:09
                  Oczywiście, że wypowiedziałeś, statystyki to tylko ty, 900zł na głowę i basta.

                  A o czym tu dyskutować? O tym, że zapewne płacisz niskie alimenty bo temat Cię
                  ewidentnie uwiera nie po raz pierwszy?
                  Dzieci potrzebuja opieki i środków na życie, zdrowie i naukę. I oboje rodzice
                  powinni w tym równoważnie partycypować a nie migac się, licząc, że ten drugi
                  weźmie na siebie cały cięzar kosztów i obowiązków. W przypadku braku
                  komunikacji, sądy sa od tego by finansowanie dzieci rozstrzygnąć.
                  Jak ktoś nie ma ochoty zajmowac się dziećmi, to niech ich nie płodzi. Jeśli ktoś
                  mało zarabia a druga osoba moze finansowo dac więcej, to niech się mniej
                  zarabiajacy dziećmi opiekuje "w naturze" świadcząc swoje obowiązki wobec.
                  • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:17
                    > Oczywiście, że wypowiedziałeś, statystyki to tylko ty, 900zł na
                    głowę i basta.

                    Rzeczywiście chcesz o tym podysktuować?
                    Kobiety jakoś zawsze uwiera statystyka. Może dlatego, że mówi o
                    faktach. Tak, 900 zł to średni dochód na osobę w rodzinie w Polsce.
                    I jest to dla sądów punkt odniesienia.

                    > I oboje rodzice
                    > powinni w tym równoważnie partycypować

                    A to perełka. Pozwól że będę Cię cytował przy następnych dyskusjach,
                    w których matki o stosunkowo niskich dochodach będą domagały się od
                    ojców wysokich alimentów.
                    • ewelinanowa Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:23
                      z_mazur, statystyka ma się nijak do alimentów, prawa rodzinnego i
                      spraw komorniczych o których pisałeś wyzej.
                      Przede wszystkim dlatego, że te sprawy są oceniane INDYWIDUALNIE.
                      Innymi słowy każda sprawa jest inna.

                      Co do równoważnej partycypacji to jest sedno, któego większość panów
                      w tym akurat wątku nie rozumie.

                      • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:29
                        > z_mazur, statystyka ma się nijak do alimentów, prawa rodzinnego i
                        > spraw komorniczych o których pisałeś wyzej.
                        > Przede wszystkim dlatego, że te sprawy są oceniane INDYWIDUALNIE.
                        > Innymi słowy każda sprawa jest inna.

                        Ależ oczywiście, że ma. Ponieważ rodzice zgodnie z KRiO mają
                        obowiązek zaspokoić UZASADNIONE potrzeby dziecka, a średnie dochody
                        sa punktem odniesienia dla oceny tych UZASADNIONYCH potrzeb dziecka.
                        Sądy (jak pokazuje praktyka sądownicza) uznają (IMHO bardzo
                        słusznie), że nie mogą ZMUSZAĆ rodzica do ponoszenia kosztów
                        wyższych niż te pokrywające UZASADNIONE potrzeby dziecka,
                        niezależnie od poziomu dochodów rodzica. Ponoszenie tych dodatkowych
                        kosztów pozostawiają w gestii rodzica.
                        • aneta-skarpeta Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:35
                          ale ustalmy jedno w tym momencie

                          rehab. dla dziecka nawet z niewielką dysfunkcja np ruchową jest
                          UZASADNIONA? czy nie?
                          bo wiadomo, ze mozna zyc np z niedowładem lewej ręki, ale chyba
                          kazdy rodzic ktory kocha swoje dziecko zrobi WSZYSTKO zeby reka była
                          maxymalnie sprawna?

                          • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:44
                            Ależ oczywiście, że jest uzasadniona.

                            Tylko co z tego wynika?

                            Czy gdyby byli nadal małżeństwem, to żona zmusiłaby męża do
                            znalezienia lepiej płatnej pracy? Czy dlatego, że teraz nie są
                            małżeństwem może go do tego zmusić?
                            • aneta-skarpeta Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 16:19
                              z_mazur napisał:

                              > Ależ oczywiście, że jest uzasadniona.
                              >
                              > Tylko co z tego wynika?
                              >
                              > Czy gdyby byli nadal małżeństwem, to żona zmusiłaby męża do
                              > znalezienia lepiej płatnej pracy? Czy dlatego, że teraz nie są
                              > małżeństwem może go do tego zmusić?
                              >

                              ma peawo oczekiwac, ze bedzie sie starał

                              po rozwodzie tez ma prawo oczekiwac, ze zrobi "wszystko" zeby
                              dziecku było jak najlepiej-> rehab

                              oczywiscie jesli nie moze pomoc fin. bo cos nagle sie zmnielo, to
                              moze aktywnie pomagac

                              ale tutaj widac brak checi, a nie brak mozliwosci

                              oczywiscie zmusic nikogo nie zmusisz, ale nazwijmy rzeczy po
                              imieniu, a szamba nie nazywajmy perfumeriąwink
                              • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 17:19
                                > ma peawo oczekiwac, ze bedzie sie starał

                                A czy wiemy cokolwiek na temat tego, że się nie stara?

                                > ale tutaj widac brak checi, a nie brak mozliwosci

                                Kto je widzi, ten je widzi. Niektórzy widzą to co chcą zobaczyć.
                                • aneta-skarpeta Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 17:41
                                  z_mazur napisał:

                                  > > ma peawo oczekiwac, ze bedzie sie starał
                                  >
                                  > A czy wiemy cokolwiek na temat tego, że się nie stara?

                                  wiemy, ze z tych staran mial romanse internetowe

                                  autorka pisze, ze ojciec zajmuje sie i inetresuje dziecmi falowo, nie
                                  rozpieszcza ich swoimi wizytami, spoznia sie, olewa potrzeby dzieci

                                  wiemy tez ze ojciec uznaje alimenty za wystarczajce i jakims dziwnym cudem
                                  potrafi wyzyc za 700 zl m-cznie

                                  i nie czarujmy sie. zawod informatyka jest intratny. za 1500 z to pracuje pani
                                  za biurkiem bez wyksztacenia

                                  nie dam sobie wmowic, ze nie mozna znalesc w tym zawodzie pracy za 3-5 tys. nie
                                  mowie o wiecej

                                  za 3 w maej firmie.. z takim doswiadczeniem? bez zartw prosze

                                  rynek znamsmile
                                  i naprawde jako informatyk mozna kupe szmalu wyciagac nawet konczac prace o 16stej

                                  a informatycy s z roku na rok coraz bardziej w cenie

                                  a facet jest kumaty, skoro cos tam w tej branzy osiagnal. nie wymaga sie od
                                  niego cudw

                                  jak nawet nie moze znalesc pracy za 2500, czy 3000 to niech zajmuje sie dziecmi
                                  w ramach tego




                                  >
                                  > > ale tutaj widac brak checi, a nie brak mozliwosci
                                  >
                                  > Kto je widzi, ten je widzi. Niektórzy widzą to co chcą zobaczyć.
                                  >


                                  a dlaczego zakladasz z gory ze maxhold kamie, koloryzuje? moze faktycznie tak jest?
                                  moze faktycznie koles pod stolem zgarnia 5000, a wszystkim mydli oczy ze jest
                                  biednym misiem?

                                  skoro sam z siebie zawala kontakty z dziecmi to nie rozplywalabym sie nad jego
                                  poczuciem obowiazku wzgledem alimentow- placi po 400 bo go stac i uzna ze bedzie
                                  mial spokoj..dla sadu jest czysty i wzorowy

                        • ewelinanowa Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:39
                          z_mazur napisał:

                          > > z_mazur, statystyka ma się nijak do alimentów, prawa rodzinnego
                          i
                          > > spraw komorniczych o których pisałeś wyzej.
                          > > Przede wszystkim dlatego, że te sprawy są oceniane
                          INDYWIDUALNIE.
                          > > Innymi słowy każda sprawa jest inna.
                          >
                          > Ależ oczywiście, że ma. Ponieważ rodzice zgodnie z KRiO mają
                          > obowiązek zaspokoić UZASADNIONE potrzeby dziecka, a średnie
                          dochody
                          > sa punktem odniesienia dla oceny tych UZASADNIONYCH potrzeb
                          dziecka.
                          > Sądy (jak pokazuje praktyka sądownicza) uznają (IMHO bardzo
                          > słusznie), że nie mogą ZMUSZAĆ rodzica do ponoszenia kosztów
                          > wyższych niż te pokrywające UZASADNIONE potrzeby dziecka,
                          > niezależnie od poziomu dochodów rodzica. Ponoszenie tych
                          dodatkowych
                          > kosztów pozostawiają w gestii rodzica.




                          Mylisz sie absolutnie. Twoje rozumowanie jest z jednej strony
                          niezgodne ze zdrowym rozsądkiem jak i z orzeczeniami sądów w tym
                          zakresie.

                          Mylisz dwa pojęcia podstawowe potrzeby dziecka i uzasadnione.

                          Do podstawowych potrzeb dziecka można odnieść to co napisałeś.
                          Jednak uzasadnione potrzeby sąd ocenia wg mozliwości zarobkowych
                          rodziców i samego dziecka (wiek, zdrowe, chore, zdolne, niezdolne).
                          • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:47
                            Tak uważasz, to skomentuj ten cytat?

                            "Podczas ustalania wysokości świadczenia brane są pod uwagę realne
                            potrzeby dziecka (sąd zazwyczaj prosi o przedstawienie rzeczywistych
                            miesięcznych wydatków na dziecko) z odniesieniem do średniego
                            poziomu życia w Polsce. W obecnej praktyce orzeczniczej dla rodziców
                            zarabiających powyżej średniej krajowej, wysokość alimentów nie
                            zależy od dochodów - przyjmuje się, że uzasadnione potrzeby dziecka
                            nie ulegają zmianie pomimo wzrostu dochodów któregoś z rodziców. Pod
                            pojęciem uzasadnione potrzeby dziecka sąd weźmie pod uwagę typowe
                            koszty związane z wyżywieniem, opieką medyczną, mieszkaniem, nauką
                            itd. Sąd odrzuci natomiast jako nieuzasadnione świadczenia
                            ponadstandardowe typu drogie markowe ubrania, prywatna szkoła,
                            prywatne korepetycje itd, chyba że obie strony solidarnie zgodzą się
                            na nie."
                            • ewelinanowa Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:57
                              To co cytujesz to artykuł lub fragment doktryny, czyli czyjaś opinia.
                              To co się liczy i na czym sądy się opierają w razie niejasności to
                              orzeczenia z innych podobnych spraw.


                              Poniżej umieszczam wypis z kluczowej uchwały Pełnego Składu Izby
                              Cywilnej Sądu Najwyższego syg.akt. III CZP 46/75. Orzeczenie to
                              wyznaczyło kierunki w jakim ma iść praktyka orzecznicza sądów w
                              sprawach o alimenty.

                              1. Konsekwencją więzów, jakie łączą członków rodziny, jest istnienie
                              obowiązku alimentacyjnego, stanowiącego główny element szerszego
                              obowiązku pomocy, jaką powinny sobie świadczyć osoby pozostające w
                              stosunku bliskiego pokrewieństwa. W stosunkach między rodzicami a
                              dziećmi obowiązek ten stanowi jeden z prawnych wyrazów zasady dobra
                              dziecka, a w stosunkach między innymi uprawnionymi jest wyrazem
                              humanizmu socjalistycznego, nakazującego niesienie pomocy ludziom
                              nieporadnym i ludziom starym.

                              O zakresie obowiązku alimentacyjnego decydują w każdym wypadku
                              usprawiedliwione potrzeby uprawnionego oraz zarobkowe i majątkowe
                              możliwości zobowiązanego (art. 135 § 1 kro). Przy stosowaniu tego
                              przepisu należy pamiętać, że zakres obowiązku alimentacyjnego zależy
                              nie od osiągalnych przez zobowiązanego dochodów, lecz od jego
                              zarobkowych i majątkowych możliwości. Uchylanie się przeto przez
                              zobowiązanego do alimentacji od podjęcia pracy w ogóle lub od
                              podjęcia pracy lepiej płatnej, ale wymagającej większego wysiłku,
                              nie zwalnia go – zwłaszcza gdy chodzi o obowiązek alimentacyjny
                              wobec dziecka – od łożenia na utrzymanie i wychowanie dziecka w
                              granicach zarobków możliwych do osiągnięcia.

                              2. Obowiązek alimentacyjny doznaje ograniczenia w zasadzie, w myśl
                              której uprawnionym do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto
                              znajduje się w niedostatku (art. 133 § 2 kro). Ograniczenie to nie
                              dotyczy jednak uprawnień alimentacyjnych dzieci względem rodziców do
                              czasu uzyskania przez nie samodzielności oraz małżonków między sobą
                              w czasie trwania małżeństwa. Ponadto zgodnie z utrwaloną w
                              orzecznictwie zasadą małoletnie dzieci mają prawo do równej stopy
                              życiowej z rodzicami. Konsekwencją tej zasady jest to, że rodzice w
                              żadnym razie nie mogą uchylić się od obowiązku alimentacyjnego
                              względem dziecka, które nie może utrzymać się samodzielnie, tylko na
                              tej podstawie, że wykonywanie obowiązku alimentacyjnego stanowiłoby
                              dla nich nadmierny ciężar. Rodzice muszą więc podzielić się z
                              dzieckiem nawet najmniejszymi dochodami.

                              3. W ustnych motywach wyroku zasądzającego alimenty sąd powinien
                              pouczyć strony, że w razie zmiany stosunków będą mogły żądać zmiany
                              tego wyroku. Jak bowiem wynika z praktyki, zainteresowani często nie
                              znają tej zasady, co niejednokrotnie powoduje, że uprawnieni do
                              alimentów uzyskują (od zobowiązanych do alimentacji lub z funduszu
                              alimentacyjnego) kwoty niższe od tych, jakie w aktualnych
                              okolicznościach im się należą.




                              Cała seria wyroków potwierdza tą linię i ja na jej bazie uzyskałam
                              alimenty przewyższające "domniemane" zarobki ojca moich dzieci.
                              • ewelinanowa Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 16:02
                                Czyli innymi słowy sądy mają się kierować następującymi przesłankami:
                                - zasadą dobra dziecka,
                                - usprawiedliwione potrzeby uprawnionego,
                                - majątkowe
                                > możliwości zobowiązanego,
                                - zakres obowiązku alimentacyjnego zależy nie od osiągalnych przez
                                zobowiązanego dochodów, lecz od jego zarobkowych i majątkowych
                                możliwości,
                                - od podjęcia pracy lepiej płatnej, ale wymagającej większego
                                wysiłku, nie zwalnia go – zwłaszcza gdy chodzi o obowiązek
                                alimentacyjny wobec dziecka – od łożenia na utrzymanie i wychowanie
                                dziecka w granicach zarobków możliwych do osiągnięcia,
                              • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 16:05
                                To co piszesz to pozostałości dawnego podejścia sądów, które
                                aktualnie ewoluują w innym kierunku.

                                Oczywiście sąd mógł ustalić alimenty zaspokajające uzasadnione
                                potrzeby waszego dziecka nawet na poziomie wyższym niż dochody
                                Twojego byłego męża jeśli uznał, że jest on w stanie zarobić kwotę
                                wystarczającą, żeby je zapewnić. Wcale to nie stoi w sprzeczności z
                                moimi tezami i z ewolucją podejścia sądów w tym zakresie.
                          • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:55
                            > Mylisz sie absolutnie. Twoje rozumowanie jest z jednej strony
                            > niezgodne ze zdrowym rozsądkiem jak i z orzeczeniami sądów w tym
                            > zakresie.
                            >

                            Wątpię.

                            Wyobraźmy sobie sytuację. Rodzice z wysokimi dochodami i pełnoletnie
                            dziecko będące jeszcze na ich utrzymaniu.

                            Przypadek pierwszy - pełna rodzina. Jedno z rodziców oświadcza -
                            ponieważ nie zaliczyłeś semestru, nie kupimy ci nowego samochodu
                            mimo, że byłoby nas na to stać. Decyzja pozostaje w gestii rodziców,
                            podjęli decyzję jaką podjęli nie odmówisz im chyba do tego prawa?

                            Sytuacja analogiczna ale rodzice rozwiedzeni. Czy uważasz, że tylko
                            z tego tytułu, że któregoś z rodziców na coś stać (jak np. w tym
                            przypadku na samochód) to ten samochód musi kupić? No bo tak w
                            praktyce wyglądałoby spełnienie Twojego postulatu. Skoro rodzica
                            stać, to musi dziecku zapewnić.

                            Na szczęście w praktyce sądowniczej odchodzi się od takiego
                            podejścia zostawiając nawet po rozwodzie rodzicom decyzyjność w tym
                            zakresie czy chcą ponosić dodatkowe (ponad uzasadnione) koszty na
                            utrzymanie dziecka.
                    • adaria38 Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:33
                      o, czyli jednak już sobie przypomniałes ,że statystykami ostatnio rzucałeś, by
                      udowodnić jakiejś matce,że powinna się zadowoliż groszowymi alimentami na
                      dziecko od ojca zarabiającego coś pod dychę?

                      gadał dziad do obrazu. w poprzednim poście napisałam jak powstają statystyki i
                      ze nijak się mają do rzeczywistości,
                      wiem z jakich raportów GUS sobie statystyki wylicza.
                      Więc jeśli poza oderwanymi od rzeczywistości statystykami nie widzisz innego
                      świata to już twój problem i naprawdę nie widzę powodu dla którego bym miała
                      tracić swój czas na syzyfowa pracę oświecania ignorantów o zamkniętym umysle.

                      Prezentujesz wspaniałą filozofię: matka ma się zajmowac dzieckiem i sprawowac
                      nadzór nad tym aby ojciec raczył pamietać że ma dziecko, bo ojciec się nim nie
                      zajmie jesli mu matka nie powie, że powinien.
                      jesli matka nie będzie miła dla ex to on jest w pelni usprawiedliwiony, że o
                      dziecku zapomni albo alimentów nie będzie chciał płacić. Bo to matka ma dbać o
                      dobre samopoczucie tatusia, by chciało mu się być ojcem.
                      matka ma też nie żądać wysokich alimentów mimo, że ojciec nie odciąza jej od
                      obowiązków czasowych względem dziecka a sam dobrze zarabia. Matka w ogóle niec
                      nie powinna od ojca dziecka oczekiwac ani wymagac. Zachciało jej się rozwodu to
                      niech z pokorą zjada okruszki z Pańskiego stołu, które czasem Pan strzepnie jak
                      będzie miła. A dziecko.... z nią zostało,więc to Jej dziecko, niech się sama nim
                      zajmuje.
                      Gratulacje dla Ex.



                      • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:41
                        > o, czyli jednak już sobie przypomniałes ,że statystykami ostatnio
                        rzucałeś, by
                        > udowodnić jakiejś matce,że powinna się zadowoliż groszowymi
                        alimentami na
                        > dziecko od ojca zarabiającego coś pod dychę?

                        A z którego mojego wpisu wynika, że nie pamiętałem o tym?
                        (to pytanie retoryczne, nie musisz odopowiadać)

                        Po raz kolejny podkipwasz z twierdzeń, które mi przypisujesz.

                        Twój sposób prowadzenia dyskusji powoduje, że daruje sobie jej
                        dalsze kontynuowanie.
                        • adaria38 Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 15:49
                          A czy ktos cię zmusza do rozmowy ze mną?
                          Próbujesz udowadniać rzeczy które nijak się mają do rzeczywistości lub
                          doczepić się jakiejś matki która śmie o wyższe alimenty wnosić, a jak Ci nie
                          wychodzi to oswiadczasz że to wina rozmówcy bo "źle prowadzi dyskusję" więc ty
                          kończysz rozmowę i.... jakoś jej nawet skończyć nie umiesz.

                          Ja rozumiem, że tak bronisz alimenciarzy. W końcu przekonanie jak najwięcej osób
                          do tego, że kobiety powinny poprzestac na groszowych alimentach na dzieci jest
                          w Twoim indywidualnym interesie. Jeśli ex usłyszy, że jej koleżanka dostaje
                          1500zł alimentów od swojego byłego na dziecko, to gotowa i od Ciebie więcej
                          zażądać. A to bólll.
                    • pokopanka Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 16:27
                      równoważnie nie oznacza po równo
                      po prostu proporcjonalnie do swoich możliwości, chyba logo?
                      • z_mazur Re: Bardzo głupia dyskusja... 26.05.10, 17:17
                        > równoważnie nie oznacza po równo
                        > po prostu proporcjonalnie do swoich możliwości, chyba logo?

                        Ależ dokładnie to oznacza, przy zastrzeżeniu, że pod uwagę są brane zarówno nakłady finansowe jak i w innej postaci.
    • ewelinanowa 2000 dla niańki 26.05.10, 15:28
      Teraz dopiero doczytałam, ze autorka wątku płaci 2.000 zł niańce.
      Facet zarabia 1.5000 zł.

      Czyli jeśli zatrudniłby się jako niańka włąsnych dzieci, to byłby
      jeszce 500 do przodu.

      Niech któryś z szanownych udzielajacych się tu panów spróbuje mi
      udowodnić, ze gosć nie ma złej woli, albo nie jest leniem.
      • z_mazur Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 15:45
        A może ojciec o tym po prostu nie wie?
        • pokopanka Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 16:29
          że takie są stawki czy takie są potrzeby dziecka
          uwłaczającego dla tego faceta jest takie jego tłumaczenie, naprawdę
          • z_mazur Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 17:15
            Nie wiem czy uwłaczające, ale ja niespecjalnie się na codzień orientuję w stawkach jakich żądają opiekunki do dzieci.

            Orientuję się natomiast, że dobry żłobek jest w stanie zagwarantować dziecku odpowiednią opiekę za mniej więcej 1/3 tej kwoty.
            • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 17:33
              z_mazur napisał:

              > Nie wiem czy uwłaczające, ale ja niespecjalnie się na codzień orientuję w stawk
              > ach jakich żądają opiekunki do dzieci.
              >
              > Orientuję się natomiast, że dobry żłobek jest w stanie zagwarantować dziecku od
              > powiednią opiekę za mniej więcej 1/3 tej kwoty.
              >


              no ale tatus chyba sie orientuje ze ma dziecko specjalnej troski? i ze 400 z to
              mao na chore dziecko wiec pewnie mama zaiwania, wiec zlobek odpada?

              • z_mazur Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 17:45
                Nie wiemy (przynajmniej ja nie doczytałem) o jaką specjalną troskę chodzi.

                Pewnie wzbudzi to agresję niektórych pań, ale ja widzę dużą korelację pomiędzy stanem cywilnym rodziców i zachorowalnością dzieci na poważne schorzenia wymagające kosztownego leczenia, rehabilitacji, specjalistycznej opieki, lub przynajmniej diety.
                • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 17:59
                  z_mazur napisał:

                  > Nie wiemy (przynajmniej ja nie doczytałem) o jaką specjalną troskę chodzi.

                  szczegolow nie znamy ale wiemy na tyle duzo, ze wiemy ze dziecko wymaga duzo
                  zaangazowania
                  "dy okazało się, ze dziecko jest chore i
                  wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

                  Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
                  intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
                  do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
                  dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
                  wyglądało to zupełnie inaczej"

                  >
                  > Pewnie wzbudzi to agresję niektórych pań, ale ja widzę dużą korelację pomiędzy
                  > stanem cywilnym rodziców i zachorowalnością dzieci na poważne schorzenia wymaga
                  > jące kosztownego leczenia, rehabilitacji, specjalistycznej opieki, lub przynajm
                  > niej diety.
                  >

                  no tak obowiazuje odpowiedzialnosc zbiorowa,a le tylko wobec kobiet

                  zadziwia mnie ze w sytuacji gdy tak wielu facetow olewa swoje dzieci- nie
                  zaprzeczysz ze to dosc powszechne zajwisko- wydaje ci sie bardziej prawdopodobne
                  to ze ona wymysla choroby dziecka niz to ze on sie miga od odpowiedzialnosci?

                  pamietaj, mowimy o tym konkretnym przypadku, a nie o historii hani z opola,
                  ktora chciala utrzec nosa exowi i zbierala paragony po kolezankach, zeby
                  zwiekszyc alimenty

                  • z_mazur Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 18:14
                    > no tak obowiazuje odpowiedzialnosc zbiorowa,a le tylko wobec kobiet
                    >
                    > zadziwia mnie ze w sytuacji gdy tak wielu facetow olewa swoje dzieci- nie
                    > zaprzeczysz ze to dosc powszechne zajwisko- wydaje ci sie bardziej prawdopodobn
                    > e
                    > to ze ona wymysla choroby dziecka niz to ze on sie miga od odpowiedzialnosci?
                    >
                    > pamietaj, mowimy o tym konkretnym przypadku, a nie o historii hani z opola,
                    > ktora chciala utrzec nosa exowi i zbierala paragony po kolezankach, zeby
                    > zwiekszyc alimenty

                    Ależ ja piszę cały czas o tym konkretnym przypadku, w którym to sąd uznał, że MOŻLIWOŚCI zarobkowe ojca (możliwości, bo w momencie orzekania alimentów był bezrobotny) wynoszą 400 zł na dziecko. Nie wiem co musiało się stać, żeby teraz gdy ojciec pracuje nagle jego MOŻLIWOŚCI dla sądu miały być inne. To zdaniem autorki i Twoim są inne, ja swoją ocenę opieram o wyrok niezawisłego sądu.

                    Większość standardowych kuracji (w tym szczególnie rehabilitacja) w Polsce (szczególnie w przypadku dzieci) jest bezpłatna.

                    Skoro to jest sytuacja nagła i nastąpiła po rozstaniu rodziców (a można tak przypuszczać ze stwierdzenia "zwaliło MI się na głowę wszystko"), to (pisałem o tym już w tym wątku) ojciec może, nie będąc na bieżąco informowanym, nie zdawać sobie sprawy z potrzeb dziecka w tym zakresie. Chodzi mi tu głównie o logistykę. Być może ojciec zwyczajnie nie wie, że dziecko musi być kilka razy w tygodniu zawożone na rehabilitację.
                    • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 18:22
                      z_mazur napisał:


                      > Ależ ja piszę cały czas o tym konkretnym przypadku, w którym to sąd uznał, że M
                      > OŻLIWOŚCI zarobkowe ojca (możliwości, bo w momencie orzekania alimentów był bez
                      > robotny) wynoszą 400 zł na dziecko.


                      dlatego autorka oczekuje pomocy logistycznej, opieki nad dziecmi, bo to jest
                      najwiekszy porblem

                      jak nie moze to niech partycypuje w kosztach


                      > Większość standardowych kuracji (w tym szczególnie rehabilitacja) w Polsce (szc
                      > zególnie w przypadku dzieci) jest bezpłatna.
                      >

                      ale na bezplatne trzeba dlugo czekac- a pisala o tym ze rehab musi byc intesywna
                      i szybka i juz widac , po 18m-cach ogromne postepy i trzeba to robic dalej

                      nie od dzisi wiadomo, ze z pieniedzmi w medycynie i lecznictwie nie tylko w PL
                      mozna wiecej i szybciej oraz lepiej


                      > Skoro to jest sytuacja nagła i nastąpiła po rozstaniu rodziców (a można tak prz
                      > ypuszczać ze stwierdzenia "zwaliło MI się na głowę wszystko")


                      ale ona chyba to pisala o sytuacji gdy dziecko sie urodzilo i okazalo sie po
                      narodzinach ze jest chore- runal jej swiat, wszystko trzeba bylo zmieniac

                      dziecko ma 2 lata, a rehab trwa 18 mcy wiec chyba od pocztaku


                      , to (pisałem o ty
                      > m już w tym wątku) ojciec może, nie będąc na bieżąco informowanym,

                      nie tyle nie jest informowany co potrafi cale miesiace sie nie odzywac do
                      dzieci. wiec trudno zeby byl na biezaco, skoro go to nie interesuje


                      > Być może ojciec zwyczajnie nie wie, że dziecko musi być kilka razy w tygodniu
                      > zawożone na rehabilitację.

                      a moze ma to geboko w dupie?

                      zgadujmy co jest bardziej prawdopodobne w sytuacji gdy nie czuje potrzeby miec
                      regularny kontakt z dziecmi?smile
                      • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 18:26
                        nie wiem czy nie pokickalam czegos z wiekiem dzieckasmile

                        przyjdze maxhold, pewnie wysztko sprecyzuje i bedziemy wiedziecsmile
                        • z_mazur Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 18:30
                          Powiem szczerze, że ja już też się pogubiłem w tym, co w tym wątku jest fatkem, a co czyjąś sugestią. smile
                          • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 18:47
                            heheh nie dziwie siesmile
                            • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 18:57
                              pewnie ma to niewiele wspolnego z watkiem, ale wlasnie w tv byl spot o chorym
                              dziecku i fundacji pomagam

                              zauwazyliscie ze w tych spotach, w filkiach o chorych dzieciaj najczesciej
                              wystepuje tylko matka? niezbyt czesto widac oboje rodzicow, a ojca samego to
                              chyba nigdy
                              • z_mazur Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 19:19
                                Jak pokazują tak znienawidzone przez niektóre panie statystyki, ojcowie mają skłonność do opuszczania dzieci wymagających specjalnej troski i jednocześnie nie rokujących nadziei na poprawę stanu.

                                Kobiety mają w tym względzie o wiele więcej samozaparcia i skłonności do poświęcania się.

                                Pewnie zaraz niektóre panie przyklasną powyższemu stwierdzeniu używając go jako argumentu w dyskusji o wyższości matki nad ojcem.

                                Ciekawe dlaczego innym statystykom są takie niechętne? smile

                                Możnaby podyskutować o przyczynach takiego stanu rzeczy, ale akurat na tym forum chyba nie mam na to ochoty. smile
                              • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 08:29
                                aneta-skarpeta napisała:


                                > zauwazyliscie ze w tych spotach, w filkiach o chorych dzieciaj najczesciej
                                > wystepuje tylko matka? niezbyt czesto widac oboje rodzicow, a ojca samego to
                                > chyba nigdy



                                Bo ojciec w tym czasie... pracuje. Już nie na etacie ale na dwóch lub trzech,
                                jeśli by policzyć nadgodziny, żeby taka właśnie matka mogła siedzieć z tyłkiem
                                przy dziecku. Nie pomyślałaś o tym?

                                Poza tym obraz kobiety z dzieckiem to ckliwszy obrazek niż pełnej rodziny, bo
                                tam mowa o pieniądzach a wtedy zaczyna się ocenianie takiego mężczyzny: a może
                                za mało pracuje, a może tylko oszust (jak choćby w tym wątku - chwila na refleksję).

                                Kobieta z dzieckiem w takich reklamach lepiej się sprzedaje.
                                • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 09:31
                                  tautschinsky napisał:

                                  > aneta-skarpeta napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > zauwazyliscie ze w tych spotach, w filkiach o chorych dzieciaj
                                  najczescie
                                  > j
                                  > > wystepuje tylko matka? niezbyt czesto widac oboje rodzicow, a
                                  ojca samego
                                  > to
                                  > > chyba nigdy
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > Bo ojciec w tym czasie... pracuje. Już nie na etacie ale na dwóch
                                  lub trzech,
                                  > jeśli by policzyć nadgodziny, żeby taka właśnie matka mogła
                                  siedzieć z tyłkiem
                                  > przy dziecku. Nie pomyślałaś o tym?

                                  omyslalam, pomyslalam tez o tym jak wielu ojcow zwiewa od
                                  odpowiedzialnosci



                                  >
                                  > Kobieta z dzieckiem w takich reklamach lepiej się sprzedaje.
                                  >
                                  >


                                  sam ojciec z dzieckiem sprzedawałby sie jeszcze lepiej, bo matka
                                  ktora nie zajmuje sie swoim dzieckiem jest spostrzegana duzo gorzej,
                                  a ojciec ktory przyjal na barki trud wychowania dziecka jak bohater

                                  oczywiscie sa sytuacje dgy ojciec staje na wysokosci zadania razem z
                                  matka, ale wielokrotnie slyszalam jak facet uciekałw siną dal, bo
                                  dziekco chore, albo łaskawie płacił, ale uciekał do innej pani, bo
                                  nie mogl patrzec na to co sie dzieje w domu
                                  • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 09:57
                                    poza tym tautschinsky cały czas mowisz, ze widzi że ojciec sie stara

                                    jak sie stara?

                                    bo placi alimenty?

                                    czyli sam fakt ze placi alimenty powoduje ze sie stara?

                                  • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 10:03
                                    aneta-skarpeta napisała:


                                    > omyslalam, pomyslalam tez o tym jak wielu ojcow zwiewa od
                                    > odpowiedzialnosci




                                    Niektórzy nie wytrzymują i odchodzą. Wielu pracuje
                                    zawodowo a po pracy zajmuje się takim dzieckiem
                                    zwłaszcza kiedy dzieckiem taka upośledzona osoba jest
                                    z zachowania, ale nie z wyglądu i fizycznej masy. Bo
                                    takie dziecko nie wyfrunie z czasem na studia i nie założy swojej rodziny, natomiast może cierpieć na schorzenia psychiczne i mieć w sobie dużo agresji i być 19latekiem z porażeniem mózgowym o posturze sumowca, z mózgiem,który zatrzymał się w rozwoju na etapie 4letniego dziecka.





                                    > sam ojciec z dzieckiem sprzedawałby sie jeszcze lepiej, bo matka
                                    > ktora nie zajmuje sie swoim dzieckiem jest spostrzegana duzo gorzej,
                                    > a ojciec ktory przyjal na barki trud wychowania dziecka jak bohater



                                    Ale mieliby na okazję robienia reklamy kłamać?

                                    Ta konkretna rodzina z chorym dzieckiem widać
                                    jest taka a nie inna: matka w domu z dzieckiem,
                                    ojciec od rana do nocy w pracy.

                                    Poza tym jak pokazuje tutejsze forum okazałoby się
                                    w przypadku porzucenia dziecka przez matkę, że widać
                                    coś w tym musiało być a ojciec łaski nie robi, że własnym dzieckiem się zajmuje i żadnym bohaterem nie jest (bo nie byłby tak samo jak matka nie jest).
                                    • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 10:12
                                      forum to tylko wycinek spoleczenstwa

                                      pamietaj o tymsmile
                    • maxholdwoman Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 16:59
                      z_mazur napisał:

                      >> Ależ ja piszę cały czas o tym konkretnym przypadku, w którym to
                      sąd uznał, że MOŻLIWOŚCI zarobkowe ojca (możliwości, bo w momencie
                      orzekania alimentów był bezrobotny) wynoszą 400 zł na dziecko. Nie
                      wiem co musiało się stać, żeby teraz gdy ojciec pracuje nagle jego
                      MOŻLIWOŚCI dla sądu miały być inne.


                      To oceni sąd. Ostatnim razem, byłam bardzo zawiedziona wyrokiem,
                      olałam sprawę i nie walczyłam. Jego obecność zatruwała mi życie. Nie
                      chciałam mieć z nim nic więcej do czynienia.

                      Dziś moje podejście zmieniło się. Uregulowałam swoje życie. wiem na
                      czym stoję i nie mam ochoty aby moi rodzice byli wykorzystywani
                      ponad siły, a moje dzieci, żeby nie miały tego co im się należy.

                      Bo w imię czego????





                      To zdaniem autorki i Twoim są inne, ja swoją ocenę opieram o wyrok
                      niezawisłego sądu.


                      I dobrze, dlatego sprawa znowu zawiśnie w sądzie. Inny sąd, innaczej
                      sprawa będzie przygotowana i ja będę miała inne podejście.
                      >
                      > Większość standardowych kuracji (w tym szczególnie rehabilitacja)
                      w Polsce (szczególnie w przypadku dzieci) jest bezpłatna.


                      o pierwsze, one są bezpłatne w ramach NFZ. NFZ przewiduje, bardzo
                      ale to bardzo niewielką ilość miejsc, na które zwykle się czeka
                      około 2 lat. W przypadku, takim jak przypadek mojego dziecka -
                      zmiany byłyby już nieodwracalne (jako 6miesieczne dziecko miał sepsę
                      z obrzękiem mózgu). Mózg u niemowlaka "odbudowuje" połączenia
                      nerwowe bardzo szybko (relatywnie) u 3-6 latka już nie.

                      Tu nie ma na co czekać. Trzeba szybko działać, nawet jeśli ma to
                      kosztować. (wkład pracy na terapiach jak i wkład finansowy).

                      Choroba dziecka była przed rozstaniem. i ojciec doskonale wie co,
                      kiedy jest potrzebne. Problemem jest że to go nudzi. Dosłownie,
                      czekanie na korytarzu, alebo "uczestnictwo w głupich zabawach jest
                      nużące.


                      >
                      > Skoro to jest sytuacja nagła i nastąpiła po rozstaniu rodziców (a
                      można tak prz
                      > ypuszczać ze stwierdzenia "zwaliło MI się na głowę wszystko"), to
                      (pisałem o ty
                      > m już w tym wątku) ojciec może, nie będąc na bieżąco informowanym,
                      nie zdawać s
                      > obie sprawy z potrzeb dziecka w tym zakresie. Chodzi mi tu głównie
                      o logistykę.
                      > Być może ojciec zwyczajnie nie wie, że dziecko musi być kilka razy
                      w tygodniu
                      > zawożone na rehabilitację.
                • maxholdwoman Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 16:47
                  z_mazur napisał:

                  > Nie wiemy (przynajmniej ja nie doczytałem) o jaką specjalną troskę
                  chodzi.
                  >
                  > Pewnie wzbudzi to agresję niektórych pań, ale ja widzę dużą
                  korelację pomiędzy
                  > stanem cywilnym rodziców i zachorowalnością dzieci na poważne
                  schorzenia wymaga
                  > jące kosztownego leczenia, rehabilitacji, specjalistycznej opieki,
                  lub przynajm
                  > niej diety.
                  >



                  Zgodzę się z Tobą. Wynika to z tego że często nawet bardzo często,
                  mężczyźnie opuszczają swoje chore dzieci. Nie wytrzymują stresu;-(.

                  Piszę poważnie.
            • maxholdwoman Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 16:45
              > Orientuję się natomiast, że dobry żłobek jest w stanie
              zagwarantować dziecku od powiednią opiekę za mniej więcej 1/3 tej
              kwoty.
              >

              Zlobek państwowy - 450 zł - jest praktycznie nie do "zdobycia", z
              uwagi na małą ilość miejsc.
              Poza tym dochodzi problem godzin pracy żłobka, które niekoniecznie
              pokrywają sie z godzinami pracy osób pracujcych w sektorze prywatnym
              i chorób dziecka.

              Ale tak uczciwie powiem, ze ja nie widziałam miejsca dla mojego
              dziecka w żłobku (piszę o zdrowym dziecku). Ostatecznie dziecko jest
              za małe na socjalizację w wieku 6 miesiecy.
      • pan-kowalski Re: 2000 dla niańki 26.05.10, 21:13
        ewelinanowa napisała:

        > Teraz dopiero doczytałam, ze autorka wątku płaci 2.000 zł niańce.
        > Facet zarabia 1.5000 zł.
        >
        > Czyli jeśli zatrudniłby się jako niańka włąsnych dzieci, to byłby
        > jeszce 500 do przodu.
        >
        > Niech któryś z szanownych udzielajacych się tu panów spróbuje mi
        > udowodnić, ze gosć nie ma złej woli, albo nie jest leniem.


        Podobna demagogia nie przejdzie.
        Może ojciec podejmował wysiłki celem pozyskania lepszego
        zatrudnienia, ale nie przynosiły one rezultatu, więc trudno zarzucić
        mu złą wolę. Pracodawcy odsyłają go z kwitkiem, jak sąd znacząco
        podwyższy alimenty o trzecie 400 zł to chyba pozostanie mu tylko hit
        sezonu w miejscowym PUPie w postaci wyjazdu na truskawki do
        Hiszapanii za 4€/h z możliwością 50-procentowej refundacjii kosztów
        biletu do Andaluzji wink
        Zresztą ciężar dowodu spoczywa na stronie powodowej i do niej
        należy wykazanie, że potrzeby dzieci lub możliwości ojca wzrosły od
        czasu ostatniego orzeczenia w stopniu uzasadniającym podwyższenie
        alimentów o konkretną kasę (która urządzałoby autorkę).
      • maxholdwoman Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 17:19
        ewelinanowa napisała:

        > Teraz dopiero doczytałam, ze autorka wątku płaci 2.000 zł niańce.
        > Facet zarabia 1.5000 zł.
        >
        > Czyli jeśli zatrudniłby się jako niańka włąsnych dzieci, to byłby
        > jeszce 500 do przodu.
        >
        > Niech któryś z szanownych udzielajacych się tu panów spróbuje mi
        > udowodnić, ze gosć nie ma złej woli, albo nie jest leniem.



        Pomysł niezły - ale ja bym nie chciała, aby taka niańka mi się po
        domu szwędałasmile.

        Ojciec to ojciec, a niańka to niańkawink
        • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 17:54
          maxholdwoman napisała:


          > Pomysł niezły - ale ja bym nie chciała, aby taka niańka mi się po
          > domu szwędałasmile.




          A w to wierzę. Opieka ojca nad dziećmi nie interesuje
          ciebie - a dotąd utrzymywałaś, że nie tyle ci pieniędzy ci brakuje,ile jego zaangażowania w opiekę nad dziećmi, i gotowa byłabyś więcej nie żądać a tu masz... smile Kobieto - w końcu, chcąc nie chcąc - napisałaś to, co każdy ojciec wie: O KASĘ CHODZI. Tylko o kasę smile
          • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 17:57
            ona nie chce zeby jej sie po domu szwenda tylko wozil i uczestniczyl w rehab- co
            go...hmmm...nudzismile
            • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 18:12
              aneta-skarpeta napisała:

              > ona nie chce zeby jej sie po domu szwenda tylko wozil i uczestniczyl w rehab- c





              A... bo ona chce. I to, co ona chce
              miałoby być dla niego rozkazem?
              On miał już dość ciągłego tyrania
              - a tak chciała ona - i został wypisany
              z rodziny. Zastanów się: dlaczego to on
              miałby robić co ona chce a nie dla odmiany,
              co on? Bo ona dysponuje (jako bronią przeciw
              niemu) dziećmi? Czyli jak bumerang wraca
              stary problem - dzieci służą do czegoś kobietom:
              do zdobywania pieniędzy od mężczyzn dla których
              są często koszmarną przeszłością. Czytając żuczkową
              mogę sądzić, że takie ma jej ex wspomnienia związane
              z nią.
              • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 18:17
                > A... bo ona chce. I to, co ona chce
                > miałoby być dla niego rozkazem?

                takie sa potrzeby dziecka

                > On miał już dość ciągłego tyrania
                > - a tak chciała ona - i został wypisany
                > z rodziny.

                wypisala go z rodziny bo sobie zabawy z kobitkami urzadzal w ramach podnoszenia
                kwalifikacji do znalezienia nowej pracy

                tautchinsky
                fantazjujesz i tyle

                i ona nie chce pieniedzy na waciki, kobieta nie wyrabia czasowo i finansowo-
                zaciagnac musiala do roboty dwoje starszych ludzi, bo ona ma 1 zycie i jej doba
                ma tylko 24 h

                dlatego czoekuje pomocy exa- nie dla siebie tylko dla jej i jego dzieci
                nie dla siebie, dlanich- nie dla obcej baby, tylko dla jego dzieci
                • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 18:34
                  aneta-skarpeta napisała:



                  > takie sa potrzeby dziecka



                  Nie - takie są jej żądania.
                  I jak można przeczytać zajmowanie się
                  ojca dziećmi jej nie interesują, bo
                  jak pisze "nie chce, żeby jej się szwendał".




                  > wypisala go z rodziny bo sobie zabawy z kobitkami urzadzal w ramach podnoszenia
                  > kwalifikacji do znalezienia nowej pracy



                  Nie, wypisała go, bo - jak to napisała:
                  zmieniły mu się priorytety (zmiana pracy na mniej płatną) i zaczął przechodzić andropauzę.




                  >ona nie chce pieniedzy na waciki, kobieta nie wyrabia czasowo i finansowo-


                  Na waciki to już chyba ma. Chyba że zaraz doniesie,
                  że waciki w Warszawie chodzą w kiosku po 200 złotych
                  za paczuszkę, choć gdzie indziej kosztuje to parę złotych smile

                  Naprawdę czasami ludzie są zbyt pazerni, bo mało wiedzą o tym, co to znaczy nie wyrabiać finansowo.




                  >
                  > dlatego czoekuje pomocy exa- nie dla siebie tylko dla jej i jego dzieci



                  Ależ dopiero co napisała, że nie chce - tak naprawdę - jego osoby koło siebie, nie chce, żeby się szwendał. Ta bajka o jej chceniu, żeby się nimi zajmował już padła. Ona chce PIENIĘDZY. Jeszcze więcej pieniędzy i za te pieniądze sobie urządzać tak życie, żeby ojca dzieci w tym życiu było jak najmniej a jego pieniędzy JAK NAJWIĘCEJ.
                  • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 18:55
                    tautschinsky napisał:
                    , bo
                    > jak pisze "nie chce, żeby jej się szwendał".
                    >

                    nie chce zbey jej sie szwendal po domu, chce zeby wozil na rehab. pisala o tym,
                    nie pamietasz? a skoro go nudza rehab to niech oplaci transport i czlowieka
                    ktory to zrobi za niego


                    >
                    >
                    > > wypisala go z rodziny bo sobie zabawy z kobitkami urzadzal w ramach podno
                    > szenia
                    > > kwalifikacji do znalezienia nowej pracy
                    >
                    >
                    >
                    > Nie, wypisała go, bo - jak to napisała:
                    > zmieniły mu się priorytety (zmiana pracy na mniej płatną) i zaczął przechodzić
                    > andropauzę.
                    >
                    >

                    dales tu dowod jak wybiurczo traktujesz tekst pisany. szkoda ze nie skopiowales
                    do konca

                    kiedy nie wszedł w "andropauze" i póki nie
                    zaczęło mu odbijać.

                    czyli andropauza byla w cudzyslowiu-> oznacza to nie jednostek chorobowa co
                    kryzys wieku sredniego= interesuje sie babeczkami, przezywa druga mlodosc etc

                    zreszta sama napisala potem
                    Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
                    zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
                    letnie i 2 lenie dzieci.

                    >


                    > Na waciki to już chyba ma. Chyba że zaraz doniesie,
                    > że waciki w Warszawie chodzą w kiosku po 200 złotych
                    > za paczuszkę, choć gdzie indziej kosztuje to parę złotych smile
                    >
                    > Naprawdę czasami ludzie są zbyt pazerni, bo mało wiedzą o tym, co to znaczy nie
                    > wyrabiać finansowo.
                    >

                    to jak nie wyrabia to niech zaiwania na rehab, mimo, ze go to ..nudzi

                    >
                    >
                    > >
                    > > dlatego czoekuje pomocy exa- nie dla siebie tylko dla jej i jego dzieci
                    >
                    >
                    >
                    > Ależ dopiero co napisała, że nie chce - tak naprawdę - jego osoby koło siebie,
                    > nie chce, żeby się szwendał.

                    przepraszam, ale rozmawia sie z tob jak ze slepym o kolorach. pisala wyraznie.
                    nie chce zeby jej sie szwendal po domu, chce zeby latala na rehab z wlasnym
                    dzieckiem


                    a ty w kolko o tym, ze ona nie chce zeby jej sie szwendal- nie chce i ma do tego
                    prawo, a on ma obowiazek zajmowac sie dziecmi, a tego nie robi


                    Ta bajka o jej chceniu, żeby się nimi zajmował już
                    > padła. Ona chce PIENIĘDZY.


                    a czemu chce pieniedzy? bo tatus na cale miesiace potrafi zapomniec o istnieniu
                    dzieci i sie do nich nie dozwya- wiec wie jak wyglada jego pomoc fizyczna,
                    dlatego chce zeby przynajmniej placil


                    Jeszcze więcej pieniędzy i za te pieniądze sobie ur
                    > ządzać tak życie, żeby ojca dzieci w tym życiu było jak najmniej a jego pienięd
                    > zy JAK NAJWIĘCEJ.


                    ale ojciec sam nie chce byc w zyciu tych dzieci. zrozum to wreszcie

                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 19:03
                      poza tym chcialam zaznaczyc ze jestesmy krajem europejskim w XXIw
                      w dzisiejszych czasach corazwiecej facetow w wieku 45 lat wyglada wrecz bosko, a
                      zdrowie maja imponujace bo o siebie dbaja i maja tzw look lub jak kto woli optikwink
                    • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 20:46
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > nie chce zbey jej sie szwendal po domu, chce zeby wozil na rehab. pisala o tym,
                      > nie pamietasz? a skoro go nudza rehab to niech oplaci transport i czlowieka
                      > ktory to zrobi za niego


                      Ależ o tym już pisaliśmy - o tym, że on ma robić,
                      co ona chce. A może on chce zajmować się dziećmi
                      w domu? Tak normalnie a nie robić za kierowcę, bo
                      jej tak pasuje?

                      Widać ją też to nudzi, skoro próbuje zepchnąć to
                      na niego - ma już dość. I nie ma co się oszukiwać
                      - to może być nudne smile

                      W wyszukiwaniu mu jego "powinności" to widać żuczkowa
                      nie ma problemów. I może tu też jest pies pogrzebany?
                      Może miał już dość tego, co ona chce?




                      > > Nie, wypisała go, bo - jak to napisała:
                      > > zmieniły mu się priorytety (zmiana pracy na mniej płatną) i zaczął przech
                      > odzić
                      > > andropauzę.




                      > kiedy nie wszedł w "andropauze" i póki nie
                      > zaczęło mu odbijać.
                      >
                      > czyli andropauza byla w cudzyslowiu-> oznacza to nie jednostek chorobowa




                      Nie przywiązywałbym się za bardzo do tego cudzysłowu, którego ona użyła, bo dała już nie jeden popis językowy i ten nawias może oznaczać tylko tyle, że sama nie była pewna, czy "cósik takiego jak andropauza istnieje" smile

                      Poza tym już dawno zrozumiałem, że nie można traktować tego, co ludzie wypisują na forach jak ludzie wierzący pismo święte - zwłaszcza kiedy robi to ktoś, kto ma interes w tym, by wykazać winę kogoś, kogo opisuje smile

                      A co pani o nim myśli to wyszło w późniejszych postach,
                      przypomnę, dla niej jest: "debilem", "psycholem" itd.




                      > zreszta sama napisala potem
                      > Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
                      > zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
                      > letnie i 2 lenie dzieci.




                      Wiele później, że tak powiem "korygowała" smile
                      Tylko czekać aż zacznie mu odejmować lat,
                      twierdzić, że tak w ogóle to dzieci on chciał,
                      bo już niby dysponuje podobno 1500 to nie jedyny
                      dochód (choć przedtem był), że wynajmuje jakieś
                      lokum, że... itd. Tak to można w nieskończoność
                      dorzucać, korygować, by obraz własny był coraz bardziej
                      nieskazitelny a on zaczął się przeistaczać w ojca
                      z piekła rodem.



                      > to jak nie wyrabia to niech zaiwania na rehab, mimo, ze go to ..nudzi




                      Ja już po jej ostatnich słowach o tym, że sobie
                      "nie wyobraża jego szwendania się" w jej okolicy
                      po prostu nie wierzę, że ona chce, by ją nachodził
                      TRZY razy w tygodniu i woził to dziecko na rehabilitację, no po prostu jedno z drugim się wyklucza. To jest jedynie argument jej dla sądu, że ojciec nie stara się. Pytanie, ile razy go przegoniła, kiedy przyszedł odwiedzić dzieci? Tym się zapewne nie pochwali, a jakie to częste to już ojcowie wiedzą...
                      Życie. Jego proza.








                      > prawo, a on ma obowiazek zajmowac sie dziecmi, a tego nie robi


                      Obowiązku to chyba jednak NIE MA. Gdzie w wyroku
                      jest napisane o obowiązku. A jeśli tak - jak zostało
                      to ujęte. Chyba nie sądzisz, że to ona ma mu je wyznaczać?! Bo jeśli tak to znowu wracamy do punktu wyjścia. I, z tego co można zrozumieć, ich rozejścia się - przestał tańczyć jak mu grała.




                      > dlatego chce zeby przynajmniej placil



                      Ma płacić - za domniemany - brak miłości?




                      > ale ojciec sam nie chce byc w zyciu tych dzieci. zrozum to wreszcie



                      Zrozum, że pani raz pisze jedno, raz drugie. Raz
                      nie chce go widzieć koło siebie i dzieci, innym razem
                      go za mało. Poza tym nie zapominaj o jego zapewne fatalnym stanie psychicznym.



                      • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 21:05
                        > Ależ o tym już pisaliśmy - o tym, że on ma robić,
                        > co ona chce. A może on chce zajmować się dziećmi
                        > w domu? Tak normalnie a nie robić za kierowcę, bo
                        > jej tak pasuje?

                        ale problem w tym, ze on nie chce, bo potrafi miesiacami sie nie odzywac i nie
                        chce zajac sie dwojka na raz, a ze jemu sie nudzi na terapii..no trudno taki los
                        ojca dziecka niepelnosprawnego. ona pewnie tez sie na niej nudzi,a chodzic musi

                        dzieci to nie tylko przyjemnosci, to przede wszystkimobowiazki

                        skoro ona ponosi wieksze naklady finansowe to on powinien ja odciazyc w innych
                        obowiazkach. obowiazkach a nie przyjemnosciach, ktore jemu odpowiadaja

                        no ale z tych przyjemnosci to bedzie klopot cos wybrac, bo spacerow pan tez nie
                        lubi, a dzieci na dwor wychodzic muszasmile

                        > A co pani o nim myśli to wyszło w późniejszych postach,
                        > przypomnę, dla niej jest: "debilem", "psycholem" itd.

                        widze, ze masz problem z czytaniem ze zrozumieniem

                        ona napisala, ze wy go tak przedstawiacie, a to nieprawda

                        cytacik?smile

                        > Wiele później, że tak powiem "korygowała" smile

                        po prostu nie da sie wszystkiego napisac od razu od a do z

                        to co ktos nie tak zrozumial korygowala. proste jak drut

                        problem w tym, ze my sie nie znamy prywatnie i mozemy opacznie rozumiec to co
                        ktos pisze. nie wiemy jaki ma sposob bycia

                        a ludzie sa bardzo rozni i w bardzo rozny sposb formuluja mysli

                        ja w dosc swobodny i jak widac, nie znajac mnie myslisz ze mysle to czego nie
                        myslesmile

                        • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 21:21
                          aneta-skarpeta napisała:



                          > > przypomnę, dla niej jest: "debilem", "psycholem" itd.
                          >
                          > widze, ze masz problem z czytaniem ze zrozumieniem
                          >
                          > ona napisala, ze wy go tak przedstawiacie, a to nieprawda




                          My - czyli część osób, które widziały sprawę trochę
                          inaczej niżby ta pani chciała.

                          A teraz pokaż mi, gdzie ktoś z użytkowników go w ten
                          sposób nazwał lub przedstawił? smile Depresja czy
                          stany wyczerpania nerwowego mają się nijak do takich
                          określeń, stąd moje uprawdopodobnione przypuszczenie,
                          iż tym (debilem, psycholem) on jest dla niej - tak o nim myśli i to czuje do niego.




                          > po prostu nie da sie wszystkiego napisac od razu od a do z
                          > to co ktos nie tak zrozumial korygowala. proste jak drut



                          Ależ ona jasno przedstawiła na początku sytuację

                          - on zarabia tyle i tyle
                          - ona mam tyle i tyle alimentów
                          - czy jest sens (czytaj szansa)
                          na podniesienie alimentów?


                          Naprawdę chcesz się upierać, że zapomniała
                          o jego dodatkowych dochodach zadając to kluczowe
                          pytanie? smile




                          • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 21:30
                            problem w tym, ze ja go nie znam a z opowiesci Twoich wylania sie obraz
                            zbolalego czlowieka uwiklanego w powazna depresje, a z opowiesci z-mazur
                            czlowieka, ktory nie jest swiadom ze ma chore dziekco, ktore wymaga terapi, a ta
                            terapia o dziwo wymaga czasu i zaangazowania

                            a wczes sam pisales o nim per- ma prawo miec w nosie wszystko i wszystkich bo
                            zapragnal innego zycia

                            osoba ktora dosc swobodnie obraca jezykiem polskim moze uznac ze mowimy o
                            debilu, psycholu, lub czlowieku w glebokiej depresji

                            sama autorka podkreslala, ze on jest zdrowy, silny, z perpektywami, tyle tylko
                            ze odpowiedzialnosc mu sie znudzila
                            i to wy robicie z niego kogos kim nie jest
                            • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 21:48
                              aneta-skarpeta napisała:

                              > problem w tym, ze ja go nie znam a z opowiesci Twoich wylania sie obraz
                              > zbolalego czlowieka uwiklanego w powazna depresje,





                              Cierpiącego na depresję albo innego rodzaju psychiczne
                              schorzenie. Tak to już jest, że osobę bez nogi czy ręki każdy jest w stanie jakoś tam zrozumieć, że jest jakoś tam chory, ale w przypadku psychicznego cierpienia - tak trudnego do ocenienia przez laika, który częstokroć bierze to za lenistwo lub wygodę - już tego nie ma. Swoje przypuszczenia oparłem na tym, co ona napisała. Pewne rzeczy można wychwycić. Pomyśl, przecież nie rzucił tej niby dobrej pracy na złość jej ani tym bardziej sobie. Niekiedy nie sposób już podołać, może to być wypalenie zawodowe - w pewnym momencie, niezależnie od tego, czy ma się rodzinę czy nie po prostu 'wysiada się'. Osoby wokół, jak ona,nie chcą tego przyjąć do wiadomości, bo jak ona na przykład chcą żyć na poziomie do którego się wygodnicko przyzwyczaiły. Nie potrafi lub nie chce utrzymywać poziom sprzed jego załamania się, więc postanowiła, że sądownie go zmusi do tego, by był taki jak kiedyś - a jeśli nie - niech zdycha. Bo co będzie jeśliby mu sąd zasądził alimenty w wysokości wyższej niż jego obecna pensja a on nie był w stanie znaleźć pracę taką jaką miał przedtem albo się w niej utrzymać, bo dzisiaj jest już innym człowiekiem? Ludzie się zmieniają, nie zawsze na lepsze, a może częściej na gorsze - tracą siły. A pani tupie nogą jak dziecko i powtarza: ja ciem!, ja ciem!




                              >

                              > sama autorka podkreslala, ze on jest zdrowy, silny, z perpektywami, tyle tylko
                              > ze odpowiedzialnosc mu sie znudzila
                              > i to wy robicie z niego kogos kim nie jest


                              Zacznijmy od tego, że ta pani tak twierdzi,
                              bo w jej interesie jest tak twierdzić.

                              Skąd ta pewność, że jest on zdrowy? To, że mu nogi
                              nie odpadły to jeszcze nie oznaka pełni zdrowia.

                              A perspektywy - naprawdę nie znoszę jak ktoś pisze
                              o czyichś perspektywach, kiedy przez nie rozumie
                              swoje konto - on nie jest jej niewolnikiem. Może on
                              tych perspektyw dla siebie nie widzieć.
                              Może też ich realnie nie mieć.
                              • ganesza Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 21:53
                                a ja powtórzę,panie tauczyński, opowiedz nam swoją historię, zamiast pluć jadem
                                bez ładu i składu. brak odwagi? no cóż. bywa. ale, ponoć, odwaga to cecha
                                mężczyzn. czyżby, pan, panie tauczyński, jednak nie był mężczyzną?
                                • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 22:04
                                  ganesza napisała:

                                  > a ja powtórzę,panie tauczyński, opowiedz nam swoją historię, zamiast pluć jadem
                                  > bez ładu i składu.



                                  ganeszo, brakiem składu i ładu oraz wszelkiej
                                  logiki (poza logiką plucia jak się da i ILE SIĘ
                                  DA) to się wykazałaś w swoim "popisowym" smile poście
                                  i naprawdę daleko mi do twojego mistrzostwa rozmemłania tekstu, jaki tam zaprezentowałaś.




                                  > brak odwagi? no cóż. bywa. ale, ponoć, odwaga to cecha
                                  > mężczyzn. czyżby, pan, panie tauczyński, jednak nie był mężczyzną?



                                  Opisywanie na publicznym forum swojego życia miarą
                                  męskości? smile))

                                  To była próba rozbawienia mnie czy jakiś przejaw
                                  bezbronności ganeszowej? Sorry - nie złapałem się
                                  na tę "kokieterię słabości" smile
                                  • ganesza Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 22:24
                                    och, nawet pan tauczyński się uczy. ganeszo tym razem się pojawiło smile
                                    a pan, panie tauczyński, dalej swoje bla, bla, bla uskutecznia. doceniam
                                    pańskie, panie tauczyński, docenienie rozmemłania, mego rzecz jasna tekstu, bo
                                    tego, by pan był łaskaw zauważyć pewną rozbieżność, by rzec delikatnie bardzo,
                                    między prośbą o pańską historię a odpowiedzią o cudzym rozmemłaniu tekstu nie
                                    oczekuję.
                                    a tak na marginesie zupełnie to miarą bycia mężczyzną, dla mnie przynajmniej,
                                    jest gotowość wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. chyba jednak
                                    jestem bardzo męskim słoniem. a pan, panie tauczyński? rzecz jasna nie pytam o
                                    to, czy jest pan słoniem. jeden słoń na forum wystarczy.

                                    bezbronność ganeszowa? kokieteria słabości? niech mnie pan, panie tauczyński nie
                                    rozśmiesza. bezbronny, kokietujący słabością słoń? zakładam nieśmiało, że słonia
                                    pan, panie tauczyński, choć na obrazku widział.
                                    • tautschinsky Re: 2000 dla niańki 28.05.10, 08:30
                                      ganesza napisała:

                                      > och, nawet pan tauczyński się uczy. ganeszo tym razem się pojawiło smile



                                      Ja się uczę. Druga strona już nie, dalej pisząc
                                      "tauczyński" - jak w życiu między kobietą i mężczyzną.
                                      smile



                                      >bezbronny, kokietujący słabością słoń? zakładam nieśmiało, że słonia
                                      > pan, panie tauczyński, choć na obrazku widział.


                                      Widział nie widział - po czynach (tu słowach) oceniam,
                                      nie po wyglądzie.
                              • aneta-skarpeta Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 22:03
                                tautschinsky napisał:

                                A pani tupie nogą jak dziecko i powtarza: ja ciem!,
                                > ja ciem!
                                >


                                tak faktycznie to wredna suka jest

                                a dziecko jeszcze wieksz bo smialo zachorowac i zepsuc tatusiowi zycie i
                                mozliwosci realizowania sie tak jak jemu sie podoba



                                > > sama autorka podkreslala, ze on jest zdrowy, silny, z perpektywami, tyle
                                > tylko
                                > > ze odpowiedzialnosc mu sie znudzila
                                > > i to wy robicie z niego kogos kim nie jest
                                >
                                >
                                > Zacznijmy od tego, że ta pani tak twierdzi,
                                > bo w jej interesie jest tak twierdzić.
                                >


                                zacznijmy od tego ze w twoim interesie jest robic z niego chorego na depresje
                                lub inna chorobe- zeby ci do teoryji pasowalo


                                > Skąd ta pewność, że jest on zdrowy? To, że mu nogi
                                > nie odpadły to jeszcze nie oznaka pełni zdrowia.
                                >

                                a to ze nie angazuje sie w dziecko nie znaczy od razu ze jest chory


                              • ewelinanowa Re: 2000 dla niańki 28.05.10, 13:25
                                Tałczyński sam robisz z niego psychola pisząc "> Cierpiącego na
                                depresję albo innego rodzaju psychiczne schorzenie."

                                Skąd Ci to przychodzi do głowy?

              • satelitka1 Re: 2000 dla niańki 27.05.10, 21:02
                ależ on może robić co się mu żywnie podoba - pod warunkiem, ze najpierw wywiąże
                się z obowiązku względem potomka! Najpierw obowiązki - potem przyjemność!.. tego
                uczą normalne matki , wychowując przyzwoitych i odpowiedzialnych ludzi... Jak
                widać - nie wszystkie... niektóre wychowują egoistyczna zakałę, dbająca tylko o
                własny tyłek...
          • agamagda Re: 2000 dla niańki 28.05.10, 15:27
            > A w to wierzę. Opieka ojca nad dziećmi nie interesuje
            > ciebie - a dotąd utrzymywałaś, że nie tyle ci pieniędzy ci
            brakuje,ile jego zaangażowania w opiekę nad dziećmi, i gotowa
            byłabyś więcej nie żądać a tu masz...
            > smile Kobieto - w końcu, chcąc nie chcąc - napisałaś to, co każdy
            ojciec wie: O
            > KASĘ CHODZI. Tylko o kasę smile



            O czy ty piszesz???
            Ona chce żeby on odciążył jej rodziców i chodził na terapię z
            dziećmi - do tego nie musi jej łazić po domu. Sądzę, ze większość
            osób nie chciałoby zostawić swojego domu mieszkania na cały dzień
            \ex partnerowi. Choć są wyjątki od tej reguły.
    • maxholdwoman Do obrońców żuczka 27.05.10, 17:10
      Tak a propos mojego Ex.
      Czytam, czytam i oczom niewierzę jaki z niego biedny, mułowaty,
      nieogarnięty i chory psychicznie debil.

      Przyznam się szczerze Wam Drodzy Obrońcy Uciemięrzonego, że takiego
      niemyślącego, bezwolnego, nierozgarniętego psychola, największy wróg
      by z niego nie zrobił, jak Wy jego Obrońcy.

      Co do domorosłych dr. Hausów, diagnozowanie przez interent na
      szczęście nikomu zaszkodzić nie może, bo w przeciwnym wypadku
      należałoby internować biednego żuczka, jako że jest dla siebie
      niebezpieczny i krzywdę mógłby sobie zrobić zakładając kapcie rano
      np.



      I poraz kolejny sprawdza się przysłowie, boże strzeż mnie od
      przyjaciół z wrogami radę sobie damwink
      • tautschinsky Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 17:47
        maxholdwoman napisała:

        > Tak a propos mojego Ex.
        > Czytam, czytam i oczom niewierzę jaki z niego biedny, mułowaty,
        > nieogarnięty i chory psychicznie debil.




        Takie masz o nim zdanie? Że - DEBIL?

        Nie znalazłem pośród tylu postów takiego
        określenia na niego, a na pewno ja nie
        nazwałem go w ten sposób.



        > Przyznam się szczerze Wam Drodzy Obrońcy Uciemięrzonego, że takiego
        > niemyślącego, bezwolnego, nierozgarniętego psychola, największy wróg
        > by z niego nie zrobił, jak Wy jego Obrońcy.




        To teraz awansował z "debila" do "psychola".

        Wroga to on już ma w twojej osobie.
        Tylko że jeszcze może o tym nie wie albo
        nie zdaje sobie sprawy, co próbujesz mu
        za numer wykręcić.




        > w przeciwnym wypadku
        > należałoby internować biednego żuczka, jako że jest dla siebie
        > niebezpieczny i krzywdę mógłby sobie zrobić zakładając kapcie rano





        Do końca nie można stwierdzić, jaki "z niego
        biedny żuczek" - cytując ciebie - ale z postów,
        jakie piszesz kreujesz się na "biedną żuczkową" smile

        I nikt też nie pisał, że jest niebezpieczny
        dla siebie czy dla kogokolwiek innego.




        > I poraz kolejny sprawdza się przysłowie, boże strzeż mnie od
        > przyjaciół z wrogami radę sobie damwink




        Ni w mordę z tym przysłowiem w tym kontekście.
        Zupełnie bez sensu. Że niby ty jesteś jego
        największym przyjacielem a na przykład ja
        jego największym wrogiem? Na to nawet mój pies
        gotów się uśmiać smile) (a nieskłonny jest do tego
        na co dzień) wink
        • aneta-skarpeta Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 17:55
          tzn ze jego przyjaciele....czyli Ty i z-mazur robicie z niego jakiegos polglowka
          niemyslacego racjonalnie- zamiast realnie podejsc do tematu 45 letniego
          mezczyzny i nie robic z niego rozciagnietej gumy od majteksmile

          jego wrogowie, czyli zalozmy my nie robimy z niego zidiocialego kretyna, tylko
          faceta ktory jest cwany i chytry i miga sie od obowiazkow...tak tak placi po 400zlsmile
          • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 18:04
            aneta-skarpeta napisała:

            > tzn ze jego przyjaciele....czyli Ty i z-mazur robicie z niego jakiegos polglowk
            > a
            > niemyslacego racjonalnie- zamiast realnie podejsc do tematu 45 letniego
            > mezczyzny i nie robic z niego rozciagnietej gumy od majteksmile


            Próba wyśmiania jest już rozpaczliwym zabiegiem
            zważywszy, że nikt nie robi z niego niedojdy.
            Co najwyżej osobę przechodzącą kryzys, zmieniającą
            swoje dotychczasowe życie kosztem wyrzeczeń - skoro
            przychodzi mu żyć za mniej niż połowa tego, co zarabia,
            a jeszcze jakaś obca kobieta chce go oskubać nawet z tego co mu zostaje (700 zł) lub wpędzić w długi, bo chce się zemścić na exie za chore dziecko.



            >
            > jego wrogowie, czyli zalozmy my nie robimy z niego zidiocialego kretyna, tylko
            > faceta ktory jest cwany i chytry i miga sie od obowiazkow




            Ile razy trzeba napisać, że on się nie miga, bo
            płaci?

            Na czym ta jego cwaniactwo miałoby polegać?
            Na tym, że żyje za 700 złotych, bo jest rżnięty
            na 800 złotych. Raczysz żartować.
            • aneta-skarpeta Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 18:12
              jeszcze jakaś obca kobieta chce go oskubać nawet z tego co mu zostaje (700 zł
              > ) lub wpędzić w długi, bo chce się zemścić na exie za chore dziecko.

              jaka "jakas obca kobieta"? toz to kobieta z ktora zyl pod jednym dachem 9 lat i
              zrobil sobie z nia 2 dzieci

              a jak na razie to nie ona chce sie na nim zemscic tylko on ma to chore dziecko
              centralnie w 4 literach

              > Na czym ta jego cwaniactwo miałoby polegać?
              > Na tym, że żyje za 700 złotych, bo jest rżnięty
              > na 800 złotych. Raczysz żartować.
              >
              >

              na tym, ze pod stolem zagarnia jako informatyk swoj dole, placi glodowe alimenty
              na chore dziecko na luzaka bo go tak naprawde stac. jakby faktycznie zarabial
              1500 to by staral sie o zmniejszenie alimentow bo nie wyzylby za 700zl...zyjac
              wczesniej za kilka tysiakow

              ja zbyt dlugo zyje na tym swiecie, zeby uwierzyc w takie bajki, ze on zyje za
              700zl jak ma szanse zyc za wiecej- a on jest zdrowy, a nie chory..emerytem tez
              nie jest
              • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 18:22
                aneta-skarpeta napisała:

                > jaka "jakas obca kobieta"? toz to kobieta z ktora zyl pod jednym dachem 9 lat i
                > zrobil sobie z nia 2 dzieci





                A nie jest tak? Kim dla niego jest ona?
                Bo on dla niej, cytuję: "debilem", "psycholem",
                "żuczkiem", i po prostu gościem, z którego chce
                ściągnąć jak najwięcej i ma "w dupie, co on chce
                lub nie chce".

                A po rozwodzie ludzie stają się sobie obcy.
                Nie rozwodzi się z osobą, która jest bliska.
                A więzy krwi ich przecież nie łączą, więc nie
                dramatyzuj smile






                > na tym, ze pod stolem zagarnia jako informatyk swoj dole, placi glodowe aliment
                > y




                No chwila - jakie pod stołem.

                W PIERWSZYM POŚCIE autorka napisała, że zarabia
                1500 zł, płaci 800 alimentów i że NIE PODEJRZEWA go,
                by pracował jeszcze gdzieś.

                Zaraz się okaże, że jest drugim Gatesem i właśnie
                rozkręcił firmę, którą zapisał na stryjka. Daj spokój.





                > ja zbyt dlugo zyje na tym swiecie, zeby uwierzyc w takie bajki, ze on zyje za
                > 700zl jak ma szanse zyc za wiecej- a on jest zdrowy, a nie chory..emerytem tez
                > nie jest





                Naprawdę nie jesteś w stanie uwierzyć, że można żyć za 700 złotych. Gdzie ty mieszkasz? Takich w Polsce są
                miliony.
                • aneta-skarpeta Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 18:28
                  mieszkam w warszawie, po studiach o niczym i przewracam papierki w biurze

                  rynek informatyczny w w-wie znam bardzo dobrzesmile

                  ps. widac pan uznal ze skoro po rozwodzie pani staje sie obca to dzieci tezwink
                  • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 18:39
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > widac pan uznal ze skoro po rozwodzie pani staje sie obca to dzieci tezwink




                    Ależ do tego rozwodu doszło za jej przyczyną.
                    Zaczął za mało mięsa przynosić do domu to uznała,
                    że już nie bawi się z nim w rodzinę, bo lepiej jej
                    wyjdzie wykasować ojca z życia dzieci, bo na alimentach od niego wyjdzie lepiej, a jego będzie miała
                    z głowy. A zatem nie pan uznał, tylko pani uznała i poczyniła odpowiednie kroki. I to jak jej rzeczywiście zależy na ojcu w życiu dzieci już też napisała - jego obecność w okolicy dzieci to "szwendanie się".
                    • aneta-skarpeta Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 19:00
                      tautschinsky napisał:

                      > aneta-skarpeta napisała:
                      >
                      > > widac pan uznal ze skoro po rozwodzie pani staje sie obca to dzieci tez;
                      > )
                      >
                      >
                      >
                      >
                      > Ależ do tego rozwodu doszło za jej przyczyną.

                      no tak i za jej przyczyna w czasie malzenstwa zabawial sie z obcymi


                      > Zaczął za mało mięsa przynosić do domu to uznała,
                      > że już nie bawi się z nim w rodzinę, bo lepiej jej
                      > wyjdzie wykasować ojca z życia dzieci, bo na alimentach od niego wyjdzie lepiej
                      > , a jego będzie miała
                      > z głowy.

                      kilkakrotnie pisane bylo, co robil, gdy nie pracowal

                      internet cierpliwy, mam za kazdym razem wklejac?smile

                      A zatem nie pan uznał, tylko pani uznała i poczyniła odpowiednie kroki
                      > .


                      moj ex mnie zdradza i tez pieprzyl takie kocoboly, ze to ja go zostawilam i
                      rozwalilam rodzinebig_grin bo odeszlam, bo mialam dosyc takiego zycia

                      I to jak jej rzeczywiście zależy na ojcu w życiu dzieci już też napisała - je
                      > go obecność w okolicy dzieci to "szwendanie się".
                      >
                      >

                      przepraszam, ale tatus chyba sie nie przemecza sie przy pomocy przy dzieciach
                      skoro przerasta go spacer z dwojka i potrafi o nich zapomniec

                      ps. ja dzisiaj ma anielska cierpliwosc i bede w kolko dyskutowala o tym samymsmile
                      • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 20:57
                        aneta-skarpeta napisała:


                        > no tak i za jej przyczyna w czasie malzenstwa zabawial sie z obcymi



                        Zajrzałem jeszcze raz do pierwszego postu tej pani.
                        Nie ma tam ani słowa o jego zdradach, jakimś zabawianiu się z obcymi. Zapomniała o tym napisać?
                        O czymś tak haniebnym? Natomiast pisze wyraźnie, że on
                        zarabia 1500 i TYLKO TYLE i że z tego wydziera mu
                        w alimentach 800 złotych - potem zaczęły się cuda i
                        zaczęło się mnożenie jego dochodów.





                        > kilkakrotnie pisane bylo, co robil, gdy nie pracowal
                        >
                        > internet cierpliwy, mam za kazdym razem wklejac?smile




                        Kobieto, ale KIEDY zarabiał?! smile

                        On nie stracił w sposób podejrzany pracy po rozwodzie,kiedy przyszło mu płacić alimenty. Nie.
                        Pracę zmienił na gorzej płatną będąc z nią w związku i dlatego pozbyła się go jako tego, który obniżał jej poziom życia. SZCZEGÓŁ - ale BARDZO WAŻNY.




                        > ps. ja dzisiaj ma anielska cierpliwosc i bede w kolko dyskutowala o tym samymsmile


                        Są różne sytuacje. Takie, w których ojciec odchodzi
                        i zostawia w trudnej sytuacji kobietę, są takie, kiedy kobieta postępuje podle. Ta sytuacja taka nie jest.
                        • aneta-skarpeta Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 21:08
                          > Zajrzałem jeszcze raz do pierwszego postu tej pani.
                          > Nie ma tam ani słowa o jego zdradach, jakimś zabawianiu się z obcymi. Zapomniał
                          > a o tym napisać?

                          to zajrzyj do drugiegowink

                          > On nie stracił w sposób podejrzany pracy po rozwodzie,kiedy przyszło mu płacić
                          > alimenty. Nie.
                          > Pracę zmienił na gorzej płatną będąc z nią w związku i dlatego pozbyła się go j
                          > ako tego, który obniżał jej poziom życia. SZCZEGÓŁ - ale BARDZO WAŻNY.

                          o ile dobrze zrozumiala DRUGI POST to pisala, ze wogole nie pracowal

                          "Przejawiło sie to w ten sposób,że wywalili go z roboty, ze nie szukał innej,
                          aaaaa "uczył się", no ale przy okazji nudziło mu się więc szukał przygód w
                          internecie. Żył na mój i dzieci koszt, bo przez jakiś czas, no ale wszystko ma
                          swój koniec.


                          a nisko platna prace znalazl pozniej

                          i tak- ten ojciec oprocz tego ze placi niskie alimenty to zachowuje sie podle
                          wzgledem wlasnych dzieci

                          cytacik czemu tak twierdze?
                    • ganesza Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 20:38
                      dobra, obiecywałam sobie, że nic więcej tutaj nie napiszę, ale jednak napiszę.
                      bo nie wytrzymam. kretynów organicznie nie znoszę. odmóżdżonych czasowo też.
                      będą chyba trzy części: do pana tauczyńskiego, do pana z_mazura i do pań.
                      1. pan tauczyński.
                      postów poza forum tym zero prawie.
                      podzielcie się z nami tauczyński swoją historią. wicie.rozumicie, pochylim się z
                      troską nad waszym problemem życiowym. . pomożem. wyprostujem. po co tracić
                      pieniądze na psychiatrę, bo żaden terapeuta tu już nie poradzi. boś pan, panie
                      tauczynski, elokwentny w cudzych wątkach bardzo, ale o sobie nic, a nic. może
                      jak poznamy pańską traumatyczną historię to siem pochylim we współczuciu.
                      2. pan z_mazur.
                      o ile mnie pamięć nie myli i moja własna adminowska przeszłość, to od admina
                      można oczekiwać:
                      a/ rzetelnego czytania postów na forum
                      b/obiektywizmu, oderwania się od swoich własnych sympatii/antypatii, swoich
                      traum i zaszłości
                      panie z-mazur, jak to jest, że admin, który winien czuwać nad forum, czytać
                      wszystko(!!!) to, co się tam pojawiło, pojawia się aktywnie w jakimś wątku i nie
                      wie, nie rozumie, nie widział: faktów, konkretów etc., rzecz jasna faktów i
                      konkretów niewygodnych dla pana. jak to jest, że obcy forumowo element wpada i
                      na szybko przelatuje przez posty, ot tak, jeno rzut oka, i widzi to wszystko,
                      czego, z racji funkcji zobowiązany do czytania, admin nie widzi. admin widzi
                      jeno to, co mu pasuje. aby na pewno winien być adminem? a co z elementarną
                      uczciwością? nie mogę, nie potrafię patrzeć UCZCIWIE, OBIEKTYWNIE? moja prawda
                      prawdziejsza a fakty to niech się idą bujać?
                      nie, szokiem nie był pan tauczyński, bo kto i co zacz było wiadomo po pierwszych
                      postach, ale właśnie pan z_mazur.
                      3. panie. patrząc z boku. mniejszość zdecydowana - nie ważne co i jak, ważne
                      gnębić faceta, eksa. większość zdecydowana. rozsądna. pozornie rozsądna bo kto
                      normalny rozmawia a panami tauczyńskimi?
                      dobra, będzie jeszcze parę punktów.
                      4. matki, które wszystko dla dzieci. nie tylko matki, czasami również ojcowie.
                      wrrr.wrrr dla takich matek i dla ojców. wychowują kaleki. ale jeśli ktoś, jak
                      pan tauczuński, przenosi to na wszystkie matki, to powinien się leczyć. bo o ile
                      nie rozumiem matek w byle jakich ciuchach, spranych, znoszonych, które muszą
                      wszystko dla córeczki/synusia, to rozumiem matki, które walczą o zdrowie i
                      sprawność dzieci. i kurewstwem w czystej postaci są głosy panów, którzy
                      twierdzą, że ojciec może nie chcieć upośledzonego fizycznie/psychicznie dziecka,
                      bo ma prawo do wolności (a dziecko to za niego krasnoludki zrobiły, ale tu
                      sprawa jasna, co o takim panu myśleć, obawiam się, że mi nie przepuszczą tego
                      słowa i całego postu więc się powstrzymam, h.. i tyle)
                      5. wiadomość dla panów tauczyńskich, a namnożyło się ich w tym wątku,ze ho ho. w
                      życiu istnieje coś takiego jak pragmatyzm. realna ocena zysków i strat. wątek
                      zainicjowała Pani, która czuła, że coś jest nie halo, ze tylko ona odpowiada za
                      dwójkę dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. poczucie sprawiedliwości mówiło, że
                      coś jest nie tak, bo pan mąż nic nie musi a ona a i owszem. ale Pani miała
                      wątpliwości, czy może domagać się więcej od ojca dzieci. i odezwał się chór
                      tauczyńskich. a efekt? Pani już nie ma wątpliwości i całe szczęście, że nie ma.
                      i Pani i dzieciom tylko szczęścia życzyć i niech się to niepełnosprawne dziecko
                      zbierze w sobie i będzie jak inne. i tego tylko życzyć można. a Pani, która
                      zapoczątkowała wątek niech pamięta wypowiedzi panów tutaj, wielu panów,i nie ma
                      skrupułów. matką jest dla dzieci, nie dla dorosłego faceta, który do tego jest
                      już ex. powodzenia i siły. dasz radę, ale nie odpuszczaj misiowi.
                      a dla panów tauczyńskich et consortes, gdybym była mężczyzną, to bym się pod
                      ziemię ze wstydu zapadła, gdyby ktoś usiłował mnie usprawiedliwiać, żem nie w
                      pełni władz umysłowych i że moja eks musi mi mówić, ze dzieci potrzebują
                      kontaktu z ojcem, że niepełnosprawne dziecko potrzebuje terapii, że ...
                      na moje szczęście w świecie rzeczywistym spotykałam jeno sensownych ojców, w
                      związkach, rozwiedzionych, ale nadal byli ojcami.
                      • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 21:09
                        ganesza,

                        dużo i bełkotliwie napisałaś co napisałaś.
                        Obrażanie opanowałaś całkiem biegle, ale
                        prze twój post przebija frustracja i jakaś
                        żałość. Ja rozumiem, że boli, iż ktoś inny
                        może mieć nie taki sam punkt widzenia oraz
                        że matki jeśli nie są święte TO ZAWSZE chcą
                        dobrze, tylko czasami im nie wychodzi.
                        Co do założycielki tematu - oczywistym było
                        od początku, że sprawę w sądzie założy, nie ma
                        w tym niczyjej zasługi. Jak pisała - od strony
                        prawnej była zorientowana nim napisała post, a
                        chór kobiet piejących w tonie "zabić gnoja, niech
                        płaci" - odezwałby się się jeszcze głośniej gdybym
                        ja lub jakiś inny mężczyzna o tym nie pisał. Z obserwacji tego forum wiem, że tu można - a przynajmniej kiedyś tak było - mężczyznę zmieszać
                        z błotem, wyzwiska typu "nasieniodawca", "gnój",
                        "żuczek", "miś" i wiele jeszcze gorszych to była norma. Kiedy odzywał się jakiś ojciec i NIE pisał
                        peanów pochwalnych o matkach i jak wykończyć jakiegoś
                        ojca wyskakiwały różne "damy" i lało się, więc, droga
                        ganesza, farmaznonów tutaj nie pisz smile
                        • ganesza Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 21:41
                          ponieważ pozwoliłeś sobie zwrócić się do mnie per droga ganesza (jeśli już to
                          droga ganeszo)odpowiem grzecznie . drogi smile taszyński, czy byłbyś łaskaw
                          sprecyzować jaka to frustracja i jaka to żałość przezez mnie przemawia?
                          • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 21:51
                            ganesza napisała:

                            czy byłbyś łaskaw
                            > sprecyzować jaka to frustracja i jaka to żałość przezez mnie przemawia?




                            Ta, o której napisałem choćby, że chcieć
                            to można - na przykład mieć monopol na prawdę
                            czy widzenie rzeczy. A żałość bije z całego
                            twojego poprzedniego postu - jakiś taki skowyt.
                            Tak go odbieram smile
                            • aneta-skarpeta Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 22:04
                              tautschinsky napisał:


                              > Ta, o której napisałem choćby, że chcieć
                              > to można - na przykład mieć monopol na prawdę
                              > czy widzenie rzeczy.


                              a sam co robisz? tez probujesz tuta zmonopolizowac prawde o tymze panu, choc go
                              nie znasz. robisz dokladnie to samo, ale tobie wolno a innym nie?
                              twoja prawda prawdziwsza?


                              • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 22:08
                                aneta-skarpeta napisała:


                                > a sam co robisz? tez probujesz tuta zmonopolizowac prawde o tymze panu




                                W jaki sposób mogę ZMONOPOLIZOWAĆ o nim prawdę,
                                kiedy właściwe poza mną opinie o nim są skrajnie inne? smile

                                Póki co jest na odwrót. Przewaga miażdżąca.
                                A ja niby miałbym coś monopolizować. Dobre smile
                                • aneta-skarpeta Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 22:16
                                  robisz to samo co innym zarzucasz( teraz pani na g, przepraszam nie pamietam
                                  dokladnie nicku). tylko tyle
                            • ganesza Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 22:08
                              sorry, panie tauczyński, ale jam belfer i takiego bla, bla nie kupię. konkrety
                              poproszę, w temacie frustracji i żałości mojej rzecz jasna.

                              a co do twojego wyjaśnienia, panie tauczyński, czym jest frustracja, to
                              dziękuję. zaczynam rozumieć skąd taka frustracja w tobie, panie tauczyński.
                              szczerze współczuję. naprawdę współczuję. ale zawszeć zamiast produkowania się
                              na tym forum to jaropartia panu, panie tauczyński, zostaje. te same klimaty.


                              Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
                              kompetentna ani majętna, ale jestem.
                              • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 22:16
                                ganesza napisała:

                                > sorry, panie tauczyński, ale jam belfer i takiego bla, bla nie kupię. konkrety
                                > poproszę, w temacie frustracji i żałości mojej rzecz jasna.




                                Konkrety już były. Na analizowanie całego twojego postu szkoda... czasu smile Mógłbym rozłożyć go na kawałki
                                i wykazać frustrację, ale najsensowniej przeczytać go w całości - najlepiej oddaje twój stan ducha smile









                                • ganesza Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 27.05.10, 22:31
                                  ależ drogi panie tauczyński, sądząc po pańskiej, panie tauczyński, obecności na
                                  forum, cierpisz pan, panie tauczyński wręcz na nadmiar czasu. skoro mógłbyś,
                                  panie tauczyński, rozłożyć mój tekst na kawałki i wykazać mą frustrację, nie
                                  krępuj się. zrób to. no chyba, żeś pan, panie tauczyński, mocny jeno w rzucaniu
                                  okrągłych zdanek i ogólników, ale nic poza tym. słabiutko panie tauczyński. to
                                  nawet nie jest dopuszczający z minusem. może się pan jednak postara bardziej?
                                  • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 28.05.10, 08:35
                                    ganeszo, mógłbym, ale nie chcę. Nie interesuje mnie twoja osoba smile Nie napisałaś w tamtym tekście nic ciekawego - jeśli już coś, to było to śmieszne. Przyprawiło mnie o taki mimowolny uśmieszek,kiedy to
                                    czytałem - ależ frustratka, myślałem smileTwoje dalsze domaganie się, bym poświęcał ci czas tylko to potwierdza. Wybacz, jak to było? smile słoniu,niech będzie dla osłody: drogi słoniu, ale mnie tematy konkretne interesują a ty do nich nie należysz. Staraj się dalej smile
                                • robertzawodowiec A mówiłem Ci kolego... 27.05.10, 22:42
                                  Nie posłuchałeś mnie i wdałes sie w niekończące sie dyskusje z
                                  kobietami, które nie rozumieją tego co chcesz im powiedzieć.
                                  One nie są złe, one mają inna optykę. Wydrapią ci oczy, włożą w
                                  twoje usta słowa, których nigdzie nie powiedziałeś, zmanipulują,
                                  zwymyślają, zgnoją i zrobią z ciebie niepełnosprawnego samca o
                                  kamiennym sercu. Jednym słowem męską szowinistyczną świnię, żyjącą
                                  tylko dla siebie i krzywdzącą matkę Polkę.
                                  Nie masz szans, mimo, iz masz rację. Czy teraz mi wierzysz? Zwróć
                                  uwagę, że na całym świecie kobiety rodzą dzieci ale tylko w Polsce
                                  stawia im się za to pomniki.
                                  Ty przegrasz na forum a były mąż założycielki wątku przegra w sądzie.
                                  Ratuje go tylko wyjazd, najlepiej do jakiegoś arabskiego kraju. Tam
                                  faceci potrafią sobie radzić z kobietami. Im jestem starszy tym
                                  bardziej ich podziwiam.
                                  • enesta Re: A mówiłem Ci kolego... 27.05.10, 23:07
                                    robertzawodowiec napisał:
                                    Ratuje go tylko wyjazd, najlepiej do jakiegoś arabskiego kraju. Tam
                                    > faceci potrafią sobie radzić z kobietami. Im jestem starszy tym
                                    > bardziej ich podziwiam.
                                    big_grinDobre,
                                    a ponieważ z wiekiem mózg starzeje się, to chyba najwyższy czas
                                    Robercie jakąś tomografię lub rezonans zafundować sobie, bo myślenie
                                    całkiem prymitywne i woła o pomoc.
                                    • robertzawodowiec Re: A mówiłem Ci kolego... 27.05.10, 23:40
                                      >a ponieważ z wiekiem mózg starzeje się, to chyba najwyższy czas
                                      >Robercie jakąś tomografię lub rezonans zafundować sobie, bomyślenie
                                      >całkiem prymitywne i woła o pomoc.

                                      Enesto, poziomem swojej wypowiedzi potwierdziłaś, że KAŻDE słowo
                                      mojego postu jest prawdziwe.
                                      Dziękuję, bardzo mi pomogłaś. Kobiety same kompromitują się swoimi
                                      wypowiedziami i nie trzeba niczego więcej (mam nadzieję) by
                                      tauschinsky zrozumiał bezcelowość swojej walki.
                                      Jeśli atakującym go paniom zabraknie argumentów to dowie się, że
                                      jest wariatem, chamem, debilem a juz na 100% impotentem i gumą od
                                      majtek wymagającą geriawitu.
                                      Co nie zmienia jednak faktu, że facet ma moim zdaniem rację.
                                      • enesta Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 09:48
                                        Robercie,
                                        z wiekiem człowiek powinien rozwijać się, jeżeli tak się nie dzieje
                                        i jego myślenie ulega regresji ("Ratuje go tylko wyjazd, najlepiej
                                        do jakiegoś arabskiego kraju. Tam faceci potrafią sobie radzić z
                                        kobietami") należałoby się głęboko zastanowić nad tym. Bo o ile
                                        Twoje zdanie na temat kobiet wynika z Twoich złych doświadczeń ("Im
                                        jestem starszy tym bardziej ich podziwiam.")to nie powinieneś
                                        podpierać się tu swoim wiekiem i mądością zdobytą przez Ciebie do
                                        tej pory, lecz mieć świadmość tego że to Twoje złe wybory i złe
                                        doświadczenia spowodowały że napisałeś to co napisałeś.
                                        Może więc warto spróbować terapii, nauczysz się wtedy "nie wrzucać
                                        wszystich kobiet do jednego worka" i może jakaś ulota myśl
                                        o elementarnym szacunku do kobiet "urodzi się" w Twojej głowie.
                                        Pozdrowienia dla Mamy i miło było poznać.
                                        • robertzawodowiec Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 10:03
                                          "Ksiądz do chłopa święte słowa a chłop na to moja krowa..."
                                          To ty zrozum Enesto, że mam prawo mieć swoje zdanie i mam prawo
                                          wyrażać je na forum. Zdanie to może różnić sie od twojego. Ludzie
                                          mają prawo do własnych opinii, przekonań i mają prawo do ich
                                          wyrażania. Jestem bardzo zadowolony z polemiki z tobą, bo każdym
                                          swoim postem potwierdzasz moją opinię o zaślepieniu kobiet i o ich
                                          ukierunkowaniu na kasę i dzieci. Twój drugi post nie różni się
                                          niczym od tego, w którym zalecasz mi tomografię. Jest to ta sama
                                          opinia o moim stetryczeniu tylko wyrażona innymi słowami. Potwierdza
                                          to moją teze, że kobiety nic nie przekona, że nie dopuszcza ona
                                          innego zdania i jest przekonana o swojej nieomylności i boskości.
                                          W mieniu mamy dziękuje za pozdrowienia, choć wolałbym raczej byśmy
                                          sie aż tak bardzo nie spoufalali.
                                          Miłego dnia.
                                          • aneta-skarpeta Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 10:35
                                            a na co sa ukierunkowani faceci?

                                            tylko tak serio serio pytam, bo zaczelam sie zastanawiac
                                          • enesta Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 10:36
                                            robertzawodowiec napisał:
                                            potwierdzasz moją opinię o zaślepieniu kobiet i o ich
                                            > ukierunkowaniu na kasę i dzieci
                                            i tu jeszcze raz pozdrawiam Twoją mamę, bo wynika z tego że bardzo
                                            dbała o potrzeby materialne swojego dziecka.
                                            Ponieważ pracuję na dwa etaty, by móc utrzymać dwójkę dzieci, muszę
                                            już kończyć więc jeszcze raz,
                                            miło było poznaćsmile
                                          • pan-kowalski Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 10:43
                                            Punkt widzenia dość oryginalny, z tym że do swoich wniosków doszedłeś w
                                            wyniku kolejnych znajomości z, nikomu nie umiejszając, różnego pokroju
                                            szukającymi pocieszyciela kurewkami, trudno byłoby więc przez wieloletni
                                            okres nie przyjąć tu w końcu postawy cynicznej.
                                            A kobiety, które traktują facetów przedmiotowo (-> inkubator, bankomat)
                                            same padają ofiarą pustki własnego nihilizmu.
                                          • only.elvie Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 13:05
                                            robertzawodowiec napisał:
                                            > Jestem bardzo zadowolony z polemiki z tobą, bo każdym
                                            > swoim postem potwierdzasz moją opinię o zaślepieniu kobiet i o ich
                                            > ukierunkowaniu na kasę i dzieci.

                                            Ty natomiast każdym swoim postem udowadniasz, że mężczyźni to skrajni egoiści myślący tylko o sobie i mający swoje dzieci w 4 literach.
                                    • ewelinanowa Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 13:23
                                      robertzawodowiec napisał:
                                      > Ratuje go tylko wyjazd, najlepiej do jakiegoś arabskiego kraju. Tam
                                      > > faceci potrafią sobie radzić z kobietami. Im jestem starszy tym
                                      > > bardziej ich podziwiam.



                                      Tiaaaa, tylko, że Arab ma obowiązek utrzymać swoją żonę i dziecismile
                                      A żony Arabów (tradycjanalistów) nie pracują tylko zajmuja się
                                      domem. Więc akurat tutaj trafiłeś kulą w płot. Żuczek musiałby
                                      wziąść się solidnie do roboty, bo miałby 3 osoby na utrzymaniu.

                                      Wiesz zawodowiec, trzeba mieć minimum wiedzy, zanim się coś napisze
                                      albo przynajmniej myśleć ździebko.
                                      • aneta-skarpeta Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 13:39
                                        hehe sam psioczy na kobiety, ktore widza w mezczyznie dawce spermy i
                                        portfel, po czym imponuje mu swiat w ktorym facet moze zaistniec i
                                        zaimponowac tylko dzieki pieniadzom, ew terrorowi

                                        ;D
                                        masakra
                                        • maxholdwoman Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 13:49
                                          No ewentualnie można zmienić orientację seksualną i przy różowej
                                          słodziutkiej orenżadzie psioczyć na kobiety bezkarnie.
                                          • robertzawodowiec terrorysta i homoseksualista... 28.05.10, 16:44
                                            Dalej dziewczyny, śmiało.
                                            Słyszałem już, że jestem głupkiem, starcem, dawcą spermy a teraz
                                            terrorystą i homosiem.
                                            wink))
                                            Jeszcze jakieś argumenty?
                                            Naprawdę uruchomcie wyobraźnie, liczę na was...
                                            smile))
                                            • aneta-skarpeta Re: terrorysta i homoseksualista... 28.05.10, 17:13
                                              ale przyznaj sie, czytac ze zrozumieniem to nie potrafisz?wink
                                              • robertzawodowiec Re: terrorysta i homoseksualista... 28.05.10, 17:16
                                                aneta-skarpeta napisała:

                                                > ale przyznaj sie, czytac ze zrozumieniem to nie potrafisz?wink

                                                Nie, ja bardzo słabo znam alfabet. Niewiele rozumiem z tego co do
                                                mnie piszesz, podobne zresztą jak twój były mąż. On też nie mógł
                                                zrozumieć twego geniuszu...
                                                • aneta-skarpeta Re: terrorysta i homoseksualista... 28.05.10, 17:21
                                                  ja jestem prosta baba, a nie zaden geniusz. \ale postaram sie pisac czytelniejwink

                                                  • robertzawodowiec Re: terrorysta i homoseksualista... 28.05.10, 17:27
                                                    aneta-skarpeta napisała:

                                                    > ja jestem prosta baba, a nie zaden geniusz.

                                                    Tak. Skromność skarbem dziewczęcia.
                                                    wink))
                                      • robertzawodowiec Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 16:40
                                        > Tiaaaa, tylko, że Arab ma obowiązek utrzymać swoją żonę i dziecismile
                                        > A żony Arabów (tradycjanalistów) nie pracują tylko zajmuja się
                                        > domem. Więc akurat tutaj trafiłeś kulą w płot. Żuczek musiałby
                                        > wziąść się solidnie do roboty, bo miałby 3 osoby na utrzymaniu.

                                        Miałby obowiązek, zarówno prawny jak i moralny ale nie musiałby
                                        utrzymywac swojej żony po rozwodzie. To po pierwsze. Po drugie
                                        Arabowie bardzo chętnie łożą na dzieci bo mogą je kobiecie w każdej
                                        chwili zabrać (tak, tak, zabrać), bez dyskusji i tłumaczenia, no i
                                        te dzieci są prawie na pewno ich, co w Europie nie jest takie pewne.
                                        Po trzecie Arab może mieć do czterech żon, babki żyją w ciągłym
                                        stresie i konkurują między sobą jak tu facetowi dupcię miodem
                                        smarować o dogadzaniu w łóżku nie wspominając.
                                        Jak babka się nie sprawdza to można sie z nią rozwieść bez zbednych
                                        ceregieli nawet poprzez wysłanie smsa (zależy od rodzaju "Ślubu").
                                        A jak już całkiem wchodzi na głowę to zawsze może dostać w zęby,
                                        przy aplauzie innych członków rodziny zresztą...
                                        Dlatego twierdzę, że zaczynam podziwiać tę kulturę-jest tak do bólu
                                        praktyczna...
                                        wink)


                                        >> Wiesz zawodowiec, trzeba mieć minimum wiedzy, zanim się coś
                                        napisze albo przynajmniej myśleć ździebko.

                                        Tu się z tobą zgadzam koleżanko w 100%.
                                        wink))
                                        • aneta-skarpeta Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 17:09
                                          a co ladniejsze i z potencjalem tak sobie orfi ukladaja, ze rozwod wtedy nie
                                          jest taki "rozowy"wink
                                          • robertzawodowiec Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 17:20
                                            aneta-skarpeta napisała:

                                            > a co ladniejsze i z potencjalem tak sobie orfi ukladaja, ze rozwod
                                            wtedy nie
                                            > jest taki "rozowy"wink

                                            Po orfi to one mogą co najwyżej przyjaciółce się poskarżyć. Jak jej
                                            mąż pozwoli samej wyjśc z domu...
                                            Jak nie wiesz o czym piszesz to nie pisz głupot...
                                            • aneta-skarpeta Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 17:30
                                              w sumie to nie widze przeciwskazan, przejdz na islam i szukaj sobie muzulmanki.

                                              ludzie powinni spelniac swoje marzenia
                                        • enesta ...................... 28.05.10, 18:14
                                          robertzawodowiec napisał:
                                          A jak już całkiem wchodzi na głowę to zawsze może dostać w zęby,
                                          > przy aplauzie innych członków rodziny zresztą...
                                          > Dlatego twierdzę, że zaczynam podziwiać tę kulturę-jest tak do
                                          bólu
                                          > praktyczna...
                                          > wink)

                                          w Polsce dla takich mamy kodeks karny.

                                          • aneta-skarpeta Re: ...................... 28.05.10, 18:33
                                            wiesz jak to jest- nie mozna wyekgekwowac szacunku autorytetem, to trzeba strachem

                                            jak to mowi moj facet- ale sztuka na slabszego sie zamachnac

                                            wink
                                  • tautschinsky Re: A mówiłem Ci kolego... 28.05.10, 08:51
                                    robertzawodowiec napisał:

                                    > Ty przegrasz na forum a były mąż założycielki wątku przegra w sądzie.



                                    Forum to na szczęście nie życie przekładające się
                                    na konkretne paragrafy i nawet jakaś potencjalna przegrana nie spędza mi snu z
                                    powiek. Ale może jakiś
                                    ojciec mimo że się na tym forum nie wypowie, ale przeczyta, co się siedzi w ich
                                    głowach i zrozumie, że
                                    "rycerskość", "męskość" to de facto frajerstwo na którym kobiety żerują chcąc
                                    wywalczyć, ile się da.
                                    I idąc do sądu bądź rozmawiając ze swoją już prawie byłą będzie myślał O SOBIE.
                                    Bo one tylko O SOBIE myślą,
                                    czego dowodzi choćby ten wątek. Niestety posługują się wstrętnie delikatną
                                    bronią jaką są dzieci - wykorzystują je do końca i bez opamiętania, kalecząc na
                                    całe życie, byle trochę ugrać dla siebie, odegrać się, zapewnić sobie
                                    pasożytniczy byt na resztę życia. I ta obrzydliwość jest powszechna.
                                    • satelitka1 Re: do tautschinsky... 28.05.10, 11:55
                                      jeżeli dla ciebie "rycerskość i męskość" polega na olaniu obowiązków
                                      rodzicielskich i okradaniu własnego potomstwa z lepszej przyszłości - to
                                      gratuluję postawy. I fakt - nie godzę się na taką "twoją rycerskość", która każe
                                      mi pracować na 2 etaty - by wychować potomka - a facetowi funduje wolny czas na
                                      "wąchanie kwiatków"... Moje przyzwolenie w tej kwestii byłoby frajerstwem i
                                      sprowadzałoby moją osobę do roli woła roboczego - a przecież niczyim
                                      niewolnikiem nie jestem, swoje prawa (w tym do wypoczynku, wacików, kosmetyków,
                                      mydła etc.,etc. - na co zresztą uczciwie pracuję) mam... W ten sposób kwestia
                                      sprowadza się do żerowania przez pasożyta - ojca na mojej osobie i osobie
                                      dziecka. Miłość do mojego dziecka każe mi zapewnić mu godziwy byt - nawet
                                      kosztem swoich potrzeb czy zdrowia. Od pasożyta miłości nie wymagam (bowiem: "z
                                      gówna bata nie ukręcisz...")- tylko współuczestniczenia w kosztach wychowania.
                                      Zbyt dużo? Nie wiem czym matki - jako ogół zasłużyły sobie na tak uroczą opinię
                                      w twoich oczach... mogę tylko snuć domysły... ale współczuję ci - mimo wszystko....
                      • z_mazur Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 28.05.10, 00:35
                        Ganeszo

                        Zwracanie się do kogoś na tym forum per Panie jest zwykłą impertynencją. Gdzieś pochwaliłaś się że jesteś belfrem, więc można oczekiwać od Ciebie, że zdajesz sobie z tego sprawę. Jeśli ktoś zwraca się do mnie w ten sposób, to zwyczajnie nie chce mi się komuś takiemu merytorycznie odpowiadać.
        • maxholdwoman Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 28.05.10, 14:27
          tautschinsky napisał:

          > > Takie masz o nim zdanie? Że - DEBIL?
          > > Nie znalazłem pośród tylu postów takiego
          > określenia na niego, a na pewno ja nie
          > nazwałem go w ten sposób.
          >
          > Nie musisz go tak nazywać, skoro go tak przedstwawiasz.
          To znaczy uciemiężonego życiem faceta, który zupełnie nie rozumie co
          się wokół niego dzieje. Nie rozumiejącego świata i realiów nim
          rządzących.

          No ale to twoja wizje mojego EX.
          I zaręczam ci, ze taki jego wizerunek na pewno mu by nie odpowiadał.

          >
          > > To teraz awansował z "debila" do "psychola".


          Przecież to ty jesteś autorem teorii dotyczącej jego cieżkich
          schorzeń psychicznych niepozwalających mu pracować w zawodzie, bo
          sie wypalił.




          > Wroga to on już ma w twojej osobie.

          Bez przesady, póki co jego rzekomy wróg (powiedzmy Ex) odwlala za
          niego jego obowiązki, sponsoruje jego część kosztów.
          A może wyświadczy też przysługę i przywróci na łono społeczeństwa
          zmuszając do odpowiedzilanych zachowań.
          >
          >


          > Do końca nie można stwierdzić, jaki "z niego
          > biedny żuczek" - cytując ciebie - ale z postów,
          > jakie piszesz kreujesz się na "biedną żuczkową" smile

          >
          > Ni w mordę z tym przysłowiem w tym kontekście.
          > Zupełnie bez sensu. Że niby ty jesteś jego
          > największym przyjacielem a na przykład ja
          > jego największym wrogiem? Na to nawet mój pies
          > gotów się uśmiać smile) (a nieskłonny jest do tego
          > na co dzień) wink



          No cóż, brak logiki myślenia to jedna z twoich podstawowych cech.
          Może ktoś inteligentny ci wyjaśni o co chodzi, bo jak nie to umrzesz
          w nieświadomości. Bo że sam nie zrozumiesz to wiem.
          • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 28.05.10, 14:42
            maxholdwoman napisała:


            > No ale to twoja wizje mojego EX.
            > I zaręczam ci, ze taki jego wizerunek na pewno mu by nie odpowiadał.



            Nie - to twoje słowa o nim. Ty go nazwałaś debilem
            i psycholem.

            Jemu jest obojętne, co ktoś może o nim pisać zwłaszcza,
            kiedy robi to w jego interesie. Ciekaw jestem, jak mu się spodoba, co ty
            próbujesz jemu zrobić i tym bym sobie zaprzątał głowę. Jeśli nie jest to osoba
            zupełnie pozbawiona instynktu samozachowawczego to postąpi tak jak pisałem -
            każdy adwokat mu to poradzi i pewnie jeszcze wiele innych możliwości. Każda
            złotówka jest warta na takiego adwokata, który powstrzyma kobiecą pazerność.




            > Przecież to ty jesteś autorem teorii dotyczącej jego cieżkich
            > schorzeń psychicznych niepozwalających mu pracować w zawodzie, bo
            > sie wypalił.




            To teraz sobie przejrzyj słownik - coś takiego jak słowniki ISTNIEJE - i zobacz,
            jakie znaczenia mają takie określenia użyte przez ciebie jak "debil", "psychol".






            > A może wyświadczy też przysługę i przywróci na łono społeczeństwa
            > zmuszając do odpowiedzilanych zachowań.




            Na... smile łono społeczeństwa to on chyba jest,
            bo:

            - pracuje
            - płaci alimenty

            Czyżbyś ludzi dzieliła na tych, co są na "łonie społeczeństwa" wtedy,kiedy
            wystarczająco dużo zarabiają
            i na tych, co są poza nim, czyli na marginesie jego. Zatem pragnę cię
            poinformować,że wszystkie te kobiety, które cię obsługują w sklepie to są jakieś
            społeczne anomalie, bo wielu z nich daleko do dochodu 1500 złotych i zarabiają
            niejednokrotnie do 1000 złotych na rękę.




            > > Do końca nie można stwierdzić, jaki "z niego
            > > biedny żuczek" - cytując ciebie - ale z postów,
            > > jakie piszesz kreujesz się na "biedną żuczkową" smile



            > No cóż, brak logiki myślenia to jedna z twoich podstawowych cech.




            Jeśli nie rozumiesz to nie odnoś się do tego, bo
            to cię pogrąża. Już wiem, że dla ciebie ktoś cierpiący
            na depresję równa się z "psycholem" i "debilem", więc daruj sobie smile
            • agamagda Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 28.05.10, 15:34
              Nie - to twoje słowa o nim. Ty go nazwałaś debilem
              > i psycholem


              MAx ubrała jedynie w słowa to jakim go starasz się przedstawić,
              czyli nierozgarniętą chorą psychicznie vide zagubioną jednostkę,
              niezdolną do podejmowania incjatyw.

              Wg definicji debilizm to
              Niepełnosprawność intelektualna, obniżenie poziomu rozwoju
              intelektualnego – zaburzenie rozwojowe polegające na znacznym
              obniżeniu ogólnego poziomu funkcjonowania intelektualnego, któremu
              towarzyszy deficyt w zakresie zachowań adaptacyjnych (w
              szczególności niezależności i odpowiedzialności).


              Czyli przedstawiasz go jako wtórnego debila i dziwisz się, jak ktoś
              nazwie to po imieniu.


              Zresztą mimo twojej krótkiej kariery forumowej da się zauważyć pewną
              ciągłość twojego zachowania: a mianowicie
              wymyślasz tezę w luźnym opariu o fakty, sam siebie przekonujesz o
              jej słusznosci i gratulujesz sobie udowodnienia samodzielnie
              wymyślonej tezy za pomocą wymyślonych dowodów.

              Wiesz, może to też jakiś rodzaj dewiacji psychicznej?
              • tautschinsky Re: Do... żuczkowej :-) Skoro on żuczek 28.05.10, 17:16
                agamagda napisała:

                > Wg definicji debilizm to
                > Niepełnosprawność intelektualna, obniżenie poziomu rozwoju
                > intelektualnego – zaburzenie rozwojowe polegające na znacznym
                > obniżeniu ogólnego poziomu funkcjonowania intelektualnego, któremu
                > towarzyszy deficyt w zakresie zachowań adaptacyjnych (w
                > szczególności niezależności i odpowiedzialności).






                Piszę o jego depresji, wypaleniu zawodowym, załamaniu
                nerwowym a ty próbujesz bronić żuczkowej i twierdzisz,
                że to, co ja u niego podejrzewam to to samo co debilizm czy bycie psycholem - bo
                tak go nazwała.

                Teraz grzecznie zajrzyj do słownika i przeczytaj sobie
                o depresji. I zrozum, że ona każdego może dopaść i nie jest żadnym opóźnieniem
                intelektualnym ani lenistwem.


      • pan-kowalski Re: Do obrońców żuczka 27.05.10, 20:17
        maxholdwoman napisała:

        > I poraz kolejny sprawdza się przysłowie, boże strzeż mnie od
        > przyjaciół z wrogami radę sobie damwink


        Inne chińskie przysłowie mówi, że ci którzy jeszcze rano byli
        dobrymi przyjaciółmi czasami wieczorem stają się swoimi wrogami.

        Co do mnie to przez te 200 wpisów jakoś nie potrafię się do końca
        identyfikować ani z opisywanym eksem, ani z sączącym się spod Twojej
        klawiatury tu i ówdzie jadem. Ot, kolejna historyjka w której pani
        pożarła się z panem. W związku z tym gdzieś pomiędzy obozami
        przeciwników i popleczników sklasyfikuj sobie jeszcze trzecią opcję,
        która przygląda się odwiecznym udrom spokojnie wcinając orzeszki (i
        tutaj zapewne będzie się zaliczał sędzia prowadzący sprawę, z tym że
        nie będzie wcinał orzeszków).

        Tak czy siak - powodzenia,
        • maxholdwoman Re: Do obrońców żuczka 28.05.10, 14:17
          I jeszcze jedno do obrońców postawy mojego Exa.

          Tak zajadle bronicie praw mojego Ex do wolności, do niezależności,
          że zupełnie zapomnieliście zwrócić uwagę na to, że prawo jednego
          człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się prawo innego człowieka.

          Tym innym człowiekiem - ludźmi w moim przypadku są jego synowie,
          obaj choć faktem jest, że jeden z nich potzrbuje duzo większej
          troski.
          Ten mały człowiek ma prawo otrzymać od najbliższej mu osoby, miłość,
          troskę, i czas. Ojciec, któy jest ojcem w pełni tego słowa
          znaczeniu, stara się zapewnić jak najlepszą przyszłość dziecku.

          I zupełnie zapominacie, albo celowo ignorujecie fakt, że dorosła
          osoba ma obowiązek bycia odpowiedzialnym za swoje potomstwo i starać
          się ze wszystkich sił aby zapewnić mu to co najlepsze.


          Niestety, życie nakłada na nas przeszkody, i pokonując je okazuje
          się jakimi jesteśmy ludzmi. Jeżeki facet (mówię konkretnie o moim
          Ex, nie generalizuję) dochodzi do wniosku, że on się rozwodzi ze
          swoim potomstwem to oznacza że jest moralnym karłem. I tak trzeba go
          potraktować. |


          Nie jest w stanie chodzić na terapię z dzieckiem - niech nie chodzi,
          ale niech przynajmniej znajdzie srodki finansowe na to aby to
          pokryć. Niech pracuje w ramach swoich możliwości, i daje tyle ile da
          możliwość dziecku lepszego startu w życiu.
          • robertzawodowiec Nareszcie trochę rozsądku!!! 28.05.10, 17:10
            maxholdwoman napisała:

            > I jeszcze jedno do obrońców postawy mojego Exa.
            > Tak zajadle bronicie praw mojego Ex do wolności, do niezależności,
            > że zupełnie zapomnieliście zwrócić uwagę na to, że prawo jednego
            > człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się prawo innego człowieka.

            100% racji. Tylko, że twój były już mąż nie ogranicza prawa dzieci
            do posiadania gwiazdki z nieba. On nie jest w stanie im mu jej dać.

            > Ten mały człowiek ma prawo otrzymać od najbliższej mu osoby,
            miłość, troskę, i czas. Ojciec, który jest ojcem w pełni tego słowa
            znaczeniu, stara się zapewnić jak najlepszą przyszłość dziecku.

            100% racji. Facet płaci terminowo. Niewiele bo więcej nie ma.
            Jak nie umie kraśc to ma przechlapane do końca życia.

            > I zupełnie zapominacie, albo celowo ignorujecie fakt, że dorosła
            > osoba ma obowiązek bycia odpowiedzialnym za swoje potomstwo i
            starać się ze wszystkich sił aby zapewnić mu to co najlepsze.

            Dostajesz połowę jego wynagrodzenia. To chyba się stara, prawda?

            > Niestety, życie nakłada na nas przeszkody, i pokonując je okazuje
            > się jakimi jesteśmy ludzmi. Jeżeki facet (mówię konkretnie o moim
            > Ex, nie generalizuję) dochodzi do wniosku, że on się rozwodzi ze
            > swoim potomstwem to oznacza że jest moralnym karłem. I tak trzeba
            go potraktować.

            I tu też masz 100% racji. Jeśli facet przestaje interesowac sie
            swoimi dziecmi to nie jest to ok.
            Ale Twoj były chyba sie nimi jednak interesuje...

            >
            >
            > Nie jest w stanie chodzić na terapię z dzieckiem - niech nie
            chodzi, ale niech przynajmniej znajdzie srodki finansowe na to aby
            to pokryć. Niech pracuje w ramach swoich możliwości, i daje tyle ile
            da możliwość dziecku lepszego startu w życiu.

            I dostajesz tyle ile jest w stanie dać w ramach swoich możliwosci.

            Zrozum, że to nieprawda, że w Warszawie praca leży na ulicy. Te 3% o
            których mówią media to bzdura, naprawdę.
            Dodatkowo jeśli facet jest wypalony zawodowo to nie jest w stanie
            pracować ciężej. 1500 to niewiele ale on może nie potrafi zarobić
            więcej w każdym razie teraz. Daj chłopu trochę czasu, dojdzie do
            siebie to żadne procesy i przepychanki nie będą potrzebne.

            Nie dziw się, że podejrzewamy cie o pazerność. Przeczytaj swój
            pierwszy post i wejdz skórę męza: przestał chodzić jak mu zagrałaś
            to go zostawiłaś, pomimo wielkiej jakoby troski o dobro dzieci i
            rodziny. To TY GO ZOSTAWIŁAŚ!!! Facet się załamał ale daje ci
            większą część swoich lichych zarobków. TO TY GO WYBRAŁAŚ KIEDYŚ NA
            MĘŻA!!!
            Jak zarabiał dychę to go kochałaś jak zarabia 1500 to go olałaś.
            Tak to wygląda z boku.
            A miłości ojca do dzieci nie zastąpisz wyrwanymi mu pieniędzmi,
            choćbyś nawet doprowadziła go do przytułku dla ubogich.
            Ty chcesz go po prostu ukarać, za za małe według ciebie
            zaangażowanie w ich wychowanie. Ale czy rozwodząc sie z nim nie
            mogłaś pomyśleć, ze rodzina po rozwodzie wygląda inaczej niż przed?
    • maxholdwoman 700 zł 27.05.10, 17:15
      Przeczytałam sobie wszystkie wypowiedzi - faktycznie thx Aneta i
      inne Panie - nie przyszło mi do głowy, że 700 zł na życie w W-wie,
      to trochę mało. To daje jakieś 175 zł tygodniowo.
      Czyli za 175 zł :
      trzeba mieć na jedzenie,
      papierosy,
      bilet (no bo chyba samochodu z benzyną koło 5 zeta to się nie
      utrzyma)


      No dobra, a gdzie czynsz, opłaty, gaz elektrycznosć, telefon????
      • aneta-skarpeta Re: 700 zł 27.05.10, 17:30
        nie no on teraz w imie wewnetrznej przemiany zywi sie ziemi i popija wode z kaluzywink


        • tautschinsky Re: 700 zł 27.05.10, 17:56
          aneta-skarpeta napisała:

          > nie no on teraz w imie wewnetrznej przemiany zywi sie ziemi i popija wode z kal
          > uzywink




          Znaczy się, że całe rzesze emerytów i rencistów
          żyje pijąc wodę z kałuży i ziemią się żywi?
          Byłoby może i zabawne gdyby nie kryła się za tym
          pogarda. Otóż niech dotrze do ciebie, że ludzie
          w Polsce żyją za takie pieniądze.
          • aneta-skarpeta Re: 700 zł 27.05.10, 18:08
            gowno wiesz, co sie za moimi slowami kryje. pogarde mam dla czlowieka ktory
            olewa swoje chore dziecko

            i ani troszke nie uwierze, ze facet ktory ma rece i nogi i cala glowe pracuje
            za 1500 zl i zyje za 700 mimo ze moze zyc lepiej

            emeryci nie maja innego wyjscia i nie zyja za takie pieniadze z wlasnej woli i
            dlatego jedza suchy chleb z serkiem topionym 3 razy dziennie

            ja sobie dam uciac internetow reke, ze tatus zagarnia pod stolem niezla sumke, a
            mydli oczy ludziom, ze zyje za 700zl

            robicie z tata wariata i tyle i dlatego sie z niego nasmiewam

      • enesta Re: 700 zł 27.05.10, 22:40
        Mój Ex przez klka lat pracował oficjalnie za najniższą krajową,
        resztę dostając w kopercie. To chyba jest często praktykowane w
        naszym kraju.
        Walcz o zdrowie dziecka, podziwiam ,że nie załamała Cię cała ta
        sytuacja, niedojrzały dorosły mąż, dziecko wymagające terapii, i
        samotność w tym wszystkim.
        Dobrze że masz możliwość przyzwoicie zarobić i że możesz liczyć na
        pomoc rodziców.
        Powodzenia
    • adaria38 Ludzie kochane! 28.05.10, 10:34
      Użeranie się z trollami i zaburzonymi psychicznie osobnikami którzy się na kimś
      wyżyć potrzebują naprawdę nie ma sensu smile. Powtarzam, lepiej ten czas poświęcić
      na manicure, kobieta zadbana to kobieta zadowolona, panom parę zabiegów
      kosmetycznych tez się przyda tongue_out.

      Autorko, Exowi trzeba powiedzieć raz, że w kwestii dzieci wymagasz od niego
      tego, tego i tego. Jeśli to olewa, to idziesz do sądu, przedstawiasz sprawę i
      egzekwujesz "papier". Jeśli masz jakieś ścieżki dotarcia to można wcześniej
      pozbierac info o zarobkach ojca dzieci, o ofertach pracy dla niego i średnich
      stawkach-gdyby twierdził, że pracuje za minimalną krajową i więcej nie ma szans.
      Nie ma się co zastanawiać.
    • maxholdwoman No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 14:01
      Mam dołączyć zestawienia wydatków,jego PITy, wykaz ruchomości i
      nieruchomości o któych wiem.
      Pozew ma zupełnie inną reść niż poprzedni którey składałam. Adwokat
      opiera się zupełnie na innych podstawach i inaczej uzasadnia.

      Jest dużo załączników wykazujacych jego możliwości zarobkowe, jak i
      oferty pracy dla osób z porównywalnymi kwalifikacjami do tych kt óre
      ma mój Ex. Co ciekawe nawet w administracji państwowej płacą wiecej
      niż te 1500zł.

      Powiem szczerze, dziś żałuję, że tak długo unosiłam się honorem, czy
      nie wiem czym. Trzeba było od razu zająć się tą sprawą solidnie, a
      nie męczyć moich rodziców, czy samemu stawać na rzęsach i dokonywać
      prawdziwej woltyżerki z czasem i pieniędzmi.

      Niestety, do pewnych rzeczy dojrzewa się z czasem, żeby żądać tego
      co się komuś należy trzeba być naprawdę silnym, bo inaczej zagryzą
      Cię tak jak próbują tu robić tałszyński i compadres.


      • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 14:23
        maxholdwoman napisała:

        > Mam dołączyć zestawienia wydatków,jego PITy, wykaz ruchomości i
        > nieruchomości o któych wiem.



        A co to za ruchomości dzięki którym miałby płacić wyższe alimenty? Jakieś
        telewizory, szafy czy samochód? smile Teraz to już zaczyna być komedia.
        Policz mu jeszcze majtki - może ma ich za dużo
        i da się spieniężyć ich część.

        Zachłanność nie ma, no po prostu nie ma granic smile



        > Jest dużo załączników wykazujacych jego możliwości zarobkowe, jak i
        > oferty pracy dla osób z porównywalnymi kwalifikacjami do tych kt óre
        > ma mój Ex.



        I o tym pisałem - o świstkach. Teraz on powinien
        już gromadzić trochę takiej makulatury - zaświadczenia
        od lekarzy itd. Koniecznie powinien podjąć leczenie u psychiatry, bo same jego
        słowa, że jest psychicznie wyczerpany na nic mu się w sądzie zdadzą.



        > Powiem szczerze, dziś żałuję, że tak długo unosiłam się honorem,




        Honorem? Humor ci dopisuje. Też jest na "h".
        Z 1500 złotych zagrabiasz mu 800 złotych.


        > czy samemu stawać na rzęsach i dokonywać
        > prawdziwej woltyżerki z czasem i pieniędzmi.



        Zero pojęcia o "stawaniu na rzęsach". Ale tak
        to już jest - im więcej się ma tym bardziej pazernym
        się jest. To częsta przypadłość kobiet smile
        • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 14:39
          teraz mi sie przypomnialo, jak u mnie w pracy szukano magazyniera za 1500 do reki

          bez wyksztalcenia, uprawnien, wozkow itd

          wiek nie mial znaczenia- nie byla to tez wyjatkowo ciezka praca fiz. ostatni
          magazynier mial 51 lat i sobie swietnie radzil

          chetnych nie bylo za taka kase...za 2000 to moze by sie ktos zastanowilwink

          • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 14:47
            aneta-skarpeta napisała:

            > teraz mi sie przypomnialo, jak u mnie w pracy szukano magazyniera za 1500 do re
            > ki
            >
            > bez wyksztalcenia, uprawnien, wozkow




            Daruj sobie wypisywania takich głupot smile

            Naprawdę. A ludzie wolą zasuwać po 12 godzin
            za 1300 na rękę zamiast wylęgiwać się za 1500 smile

            Jak spojrzysz do ogłoszeń to rzeczywiście możesz
            nabrać przypuszczeń, że Polska aż ugina się od pracy
            i to niekiedy niesamowicie dobrze płatnej. Kiedy takie
            ogłoszenia się weryfikuje to się okazuje, że na jedno takie miejsce jest kilkudziesięciu chętnych a kwota oferowana jest i owszem, ale często z wliczonymi nadgodzinami, co daje nie etat, lecz jego półtora lub więcej. I to dotyczy generalnie większości oferowanych miejsc pracy w Polsce.
            • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 14:51
              nie mam w zwyczaju kamac, to po pierwsze

              po drugie o ile praca nie jest jakos specjalnie ciezka, to jednak jest to praca

              po prostu nie trzeba nosic workow z piaskiem, cementem etc, ale swoje popracowac
              trzeba


              poza tym jestesmy mistrzami w rozwijaniu szarej strefy ( myPolska), wyludzania
              zaswiadczen, rent..przez co osoby ktore naprawde potrzebuja pomocy dostaja
              nedzne grosze
              • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 14:57
                poza tym w w-wie bezrobocie siega ok 3 proc

                a nasz bohater wlasnie na tym rynku ma prace...nie jako niewykwalifikowany
                magazynier, ktorym moze byc kazdy, ale jako specjalista najlepszej galezi w tej
                chwili
                • agamagda Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 15:22
                  Wiesz, Aneta, tałczyński zaraz Ci udowodni, że te 3% to kłamstwo
                  wynikające z pazerności kobiet na alimenty.
                • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 16:46
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > poza tym w w-wie bezrobocie siega ok 3 proc


                  Średnio to wszyscy zarabiają po około 3 tysiące.
                  Tylko że jeden ma 5 tys, drugi 1 tys albo mniej.


                  > a nasz bohater wlasnie na tym rynku ma prace...nie jako niewykwalifikowany
                  > magazynier, ktorym moze byc kazdy, ale jako specjalista najlepszej galezi w tej
                  > chwili



                  Teraz powinien chyba sobie w brodę pluć, że kiedyś
                  się wykształcił i teraz jakaś hiena mu zaczyna wyliczać, ile tysi mógłby tłuc - że już w trywializm
                  pójdę. Teoria nie znaczy praktyka. Tyle już o tym napisałem i nic. Grunt, żeby obronił się w sądzie a dybiąca na jego pieniądze obeszła się smakiem smile
              • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 16:41
                aneta-skarpeta napisała:

                > nie mam w zwyczaju kamac


                Nie twierdzę, że w tym przypadku kłamiesz, czy
                że coś wymyśliłaś na potrzebę chwili.
                Twierdzę, że ogłoszenia zwykle różnią się
                od rzeczywistości.


                > po prostu nie trzeba nosic workow z piaskiem, cementem etc, ale swoje popracowac trzeba



                Ale do kogo to? Popracować trzeba?

                Przecież ON PRACUJE smile więc po co dalej
                tłuc to kłamstwo - bo to już jest kłamstwo
                utrzymywać, że jest praca a on jej nie podejmuje.



                > poza tym jestesmy mistrzami w rozwijaniu szarej strefy ( myPolska), wyludzania
                > zaswiadczen, rent..przez co osoby ktore naprawde potrzebuja pomocy dostaja
                > nedzne grosze


                No, strzał w dziesiątkę. Założycielka
                tematu właśnie wybiera się do sądu, żeby
                w imieniu RP WYŁUDZIĆ pieniądze od ojca
                dzieci na rzekomo uzasadnione potrzeby.
                Idzie tam, by dostać od niego coś, czego
                on zresztą nie ma.
                • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:13
                  ok mijamy sie w zasadniczej kwestii

                  dziecko potrzebujace rehab i wymagajace duzych nakladow finans jest wyludzeniem,
                  a rzekoma depresja lub inne schorzenie psychiczne unikaniem odpowiedzialnosci
                  nie jest naciaganiem

                  punkt widzenia zalezy od punktu siedzeniasmile
                  • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:23
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > dziecko potrzebujace rehab i wymagajace duzych nakladow finans jest wyludzeniem


                    Wyjazd na turnus na który nie stać jest nierozsądnym
                    posunięciem - te same ćwiczenia można wykonywać i wykonuje się na miejscu 3 razy tygodniu. Jeśli kogoś na coś nie stać to nie kupuje tego. Jeśli kupuje to za swoje, a nie za cudze zwłaszcza gdy ojciec więcej pieniędzy nie ma, bo jest golony z ponad połowy swojej pensji.




                    > a rzekoma depresja lub inne schorzenie psychiczne unikaniem odpowiedzialnosci
                    > nie jest naciaganiem




                    Jaka rzekoma? Jeśli nie jest chory to lekarz nie będzie go leczył przecież i nie wyda mu zaświadczenia.
                    To chyba jasne. Z tego co autorka napisała wnoszę, że jednak potrzebuje pomocy i ma prawo się udać do lekarza i podjąć leczenie a potem przedstawić je w sądzie na dowód, że więcej nie jest w chwili obecnej pracować.
                    Gdzie tu jest wyłudzenie?
                    • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:28
                      tautschinsky napisał:

                      > aneta-skarpeta napisała:
                      >
                      > > dziecko potrzebujace rehab i wymagajace duzych nakladow finans jest wylud
                      > zeniem
                      >
                      >
                      > Wyjazd na turnus na który nie stać jest nierozsądnym
                      > posunięciem - te same ćwiczenia można wykonywać i wykonuje się na miejscu 3 raz
                      > y tygodniu. Jeśli kogoś na coś nie stać to nie kupuje tego. Jeśli kupuje to za
                      > swoje, a nie za cudze zwłaszcza gdy ojciec więcej pieniędzy nie ma, bo jest gol
                      > ony z ponad połowy swojej pensji.


                      no ale wlasnie rozchodzi sie o to wozenie 3 razy w tyg, a nie turnussmile


                      > > a rzekoma depresja lub inne schorzenie psychiczne unikaniem odpowiedzialn
                      > osci
                      > > nie jest naciaganiem
                      >
                      >
                      >
                      >
                      > Jaka rzekoma?

                      czlowieku, przeciez on sie nawet tutaj jednym zdaniem nie odezwa, to skad wiesz?
                      to jest twoje przypuszczenie, a nie fakt

                      nie jestes specjalista, zeby to stwierdzic na podstawie opowiesci ex zony na
                      forum, a jeslibybys to bys nie gadal z taka pewnoscia bez zbadania pacjentawink


                      Jeśli nie jest chory to lekarz nie będzie go leczył przecież i ni
                      > e wyda mu zaświadczenia.
                      > To chyba jasne. Z tego co autorka napisała wnoszę, że jednak potrzebuje pomocy
                      > i ma prawo się udać do lekarza i podjąć leczenie a potem przedstawić je w sądzi
                      > e na dowód, że więcej nie jest w chwili obecnej pracować.
                      > Gdzie tu jest wyłudzenie?


                      bo choroba dziecka jest udokumentowana, a depresja exa tylko przypuszczeniem ,
                      niczym nieudowodnionym

                      jak bedzie mial papier, chodzil na leczenie etc to wtedy bedziemy mowic o jego
                      chorobie
                      >
                      >
                      • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:45
                        aneta-skarpeta napisała:


                        > no ale wlasnie rozchodzi sie o to wozenie 3 razy w tyg, a nie turnussmile



                        Ależ o turnusie za 3 tysiące to ona pisała jako
                        o czymś niezbędnym na co poszły pieniądze, więc
                        jednak smile




                        > czlowieku, przeciez on sie nawet tutaj jednym zdaniem nie odezwa, to skad wiesz
                        > ?
                        > to jest twoje przypuszczenie, a nie fakt




                        O stanie czyjegoś zdrowia można wnioskować (i tak
                        często się robi - pomocniczo) na podstawie tego,
                        co mówią o nim inne osoby z jego otoczenia. Taką
                        osobą jest ona i na podstawie tego, co napisała
                        ja wysuwam taką możliwość jako bardzo prawdopodobną.





                        > nie jestes specjalista, zeby to stwierdzic na podstawie opowiesci ex zony na
                        > forum,




                        I to stwierdzi lub nie lekarz do którego niezwłocznie
                        powinien się udać. Zresztą kto wie, czy już się nie leczy a nie mówi tego jej? Dla wielu mężczyzn byle choroba to powód do wstydu a psychiczna tym bardziej.
                        I kto wie, czy jej w sądzie nie zaskoczy zaświadczeniem,że leczy się od lat smile To będzie miała minę... smile







                        > bo choroba dziecka jest udokumentowana, a depresja exa tylko przypuszczeniem ,
                        > niczym nieudowodnionym




                        Powiedzmy sobie, że co dolega dziecku i czego wymaga
                        naprawdę to tego my TEŻ nie wiemy. Opieramy się na tym, co ona napisze i przyjmujemy za dobrą monetę. Nie wiemy, czy nie dramatyzuje, czy nie koloryzuje itd. Tak samo jak nie wiemy, czy on się już nie leczy lub czy nie wymaga tego, ale jego losy życiowe pokazują, że najprawdopodobniej powinien.
                        • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:51
                          > Powiedzmy sobie, że co dolega dziecku i czego wymaga
                          > naprawdę to tego my TEŻ nie wiemy. Opieramy się na tym, co ona napisze i przyjm
                          > ujemy za dobrą monetę. Nie wiemy, czy nie dramatyzuje, czy nie koloryzuje itd.

                          oczywiscie, moze to robic tez wzgledem ex mezasmile
                          • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:27
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > > Powiedzmy sobie, że co dolega dziecku i czego wymaga
                            > > naprawdę to tego my TEŻ nie wiemy. Opieramy się na tym, co ona napisze i
                            > przyjm
                            > > ujemy za dobrą monetę. Nie wiemy, czy nie dramatyzuje, czy nie koloryzuje
                            > itd.
                            >
                            > oczywiscie, moze to robic tez wzgledem ex mezasmile






                            Oczywiście. A jeśli tak, misiowa może chce
                            oskubać ojca a jej dziecku dolega okresowy
                            katar - tego nie zbadamy. A papierków pani
                            może kartony zbierać, byle mieć podpórkę
                            w sądzie. I w przeciwieństwie do niego o którym
                            tu się już tyle złego napisało, ona może się
                            bronić, on zaś został chłopcem do bicia.
                            • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:38
                              on chlopcem do bicia, a ona ma raj na ziemi i wieczne wakacje
                              • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:50
                                aneta-skarpeta napisała:

                                > on chlopcem do bicia, a ona ma raj na ziemi i wieczne wakacje




                                A jak jest to nie wiesz ani ty ani ja.
                                Ale z tego co napisała można wnosić,
                                że daleko u niej sytuacji naprawdę ciężkiej.
                                Ona chce tylko podnieść - jeszcze bardziej,
                                do poziomu sprzed paru lat - standard życia.
                                I to należy odróżnić od sytuacji trudnych,
                                jakich niektórzy doświadczają. Pani po prostu
                                nie jest w stanie się pogodzić, że ma żyć za mniej
                                niż miała kiedyś,kiedy on był finansowo lepiej
                                ustawiony.
                                • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:54
                                  kobita staje na rzesach zeby poziom jej i synow byl wysoki, a dziecko mialo to
                                  co mu potrzebne- odpowiednie leczenie- jak narazie osiagnela to praktycznie sama
                                  z doplata 800zl m-cznie, co pokrywa niewielki koszt utrzymania i leczenia

                                  facet uznal, ze 800zl zwalnia go z dalszych staran- miesiacami potrafi nawet nie
                                  zadzwonic- wiec tyrady o tym jak troszczy sie o dzieci w niematerialny sposob
                                  sobie odpuscmy

                                  i tyle w temacie
                                  • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 19:14
                                    aneta-skarpeta napisała:


                                    > facet uznal, ze 800zl zwalnia go z dalszych staran-



                                    Będę się radośnie śmiał, kiedy pan jednak przedstawi
                                    zaświadczenia o złym stanie zdrowia, niemożności znalezienia lepiej płatnej pracy a sąd jeszcze smile obniży mu te tak wysokie alimenty, bo za 700 złotych, które mu zostają żyć się nie da - co tu nie jedna już
                                    napisała.
                                    • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 29.05.10, 14:31
                                      > Będę się radośnie śmiał, kiedy pan jednak przedstawi
                                      > zaświadczenia o złym stanie zdrowia, niemożności znalezienia lepiej płatnej pra
                                      > cy


                                      jesli jest faktycznie tak bardzo chory to ja bym mu raczej wspolczula...bo chyba
                                      jednak gorzej chorowac i co by nie mowic cierpiec niz zajmowac sie dziecmi

                                      no, ale moze ja sie nie znam
                                      • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 29.05.10, 15:25
                                        aneta-skarpeta napisała:


                                        > jesli jest faktycznie tak bardzo chory to ja bym mu raczej wspolczula...bo chyb
                                        > a
                                        > jednak gorzej chorowac



                                        Ale misiowa obliże się smakiem smile

                                        A jeśli panu obniżą alimenty będzie mógł
                                        choć trochę godniej żyć, czyż nie?
                                        I jest szansa, że dzięki temu jego stan
                                        się polepszy, a przecież o jego zdrowie
                                        wyrażasz troskę? smile
                                        • ewelinanowa Re: No więc dostałam projekt pozwu 30.05.10, 08:27
                                          > Ale misiowa obliże się smakiem smile
                                          >


                                          Ona czy jego dzieci?
                                          Bo jakoś do tej pory nie zrozumiałeś, że pieniądze nie są dla niej.


                                          > A jeśli panu obniżą alimenty będzie mógł
                                          > choć trochę godniej żyć, czyż nie?


                                          A na jakiej podstawie mają mu obniżyć?



                                          > I jest szansa, że dzięki temu jego stan
                                          > się polepszy, a przecież o jego zdrowie
                                          > wyrażasz troskę? smile

                                          jego stan się poprawi jak będzie zachowywał się odpowiedzialnie.
                                          To takie psychologiczne oddziaływanie.
                                          • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 30.05.10, 13:11
                                            ewelinanowa napisała:

                                            > Ona czy jego dzieci?
                                            > Bo jakoś do tej pory nie zrozumiałeś, że pieniądze nie są dla niej.




                                            To już dawno zrozumiałem i takie forum jak to tylko potwierdza to spostrzeżenie - PIENIĄDZE ZAWSZE SĄ DLA MATEK. Dziecko to broń, którą próbują utargować jak najwięcej - a to za małe, a to dorastające, a to jakieś takie nagle chorowite - może by załatwić jakąś niepełnosprawność? A może ma dysleksję? Te, a słyszałaś, może ma też dysgrafię! Ty lepiej idź do specjalisty - pewnie też ma dyskalkulię - każdy papier się przyda - tak sobie pałające nienawiścią do exów i tęsknotą do ich portfeli exowe radzą, więc... smile te bajki zachowaj dla siebie.




                                            > > A jeśli panu obniżą alimenty będzie mógł
                                            > > choć trochę godniej żyć, czyż nie?
                                            >
                                            >
                                            > A na jakiej podstawie mają mu obniżyć?




                                            Na takiej, że jeśli jest chory i nie może podjąć
                                            lepiej płatnej pracy a z tej nie jest w stanie żyć
                                            na poziomie minimum, co tylko pogłębia jego chorobę pchając go na skraj rozpaczy i rozmyślań o samobójstwie. TYLKO to wszystko musi przedstawić w sądzie, żeby dać sobie szansę na nieco godniejsze życie ZA SWOJE pieniądze (by maxowa go tak nie skubała z tej pensji - przypomnę: 800 zł zgarnia z 1500 pensji).





                                            > jego stan się poprawi jak będzie zachowywał się odpowiedzialnie.


                                            Ludzie przechodzący załamania, chorujący na depresję niestety zwykle nie zachowują się "odpowiedzialnie" - jak to ujmujesz. Bywają wręcz niewiarygodnie nieodpowiedzialni i targają się na swoje życie. Dranie jedne, nie? Zamiast zakasać rękawy oni myślą o własnej śmierci i doprowadzają do niej.
                    • only.elvie Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:38
                      tautschinsky napisał:
                      > Jeśli nie jest chory to lekarz nie będzie go leczył przecież i nie
                      > wyda mu zaświadczenia.
                      > To chyba jasne. Z tego co autorka napisała wnoszę, że jednak potrzebuje pomocy
                      > i ma prawo się udać do lekarza i podjąć leczenie a potem przedstawić je w sądzi
                      > e na dowód, że więcej nie jest w chwili obecnej pracować.


                      Więc jeżeli lekarz nie orzeknie depresji i stwierdzi, że jest zdolny do wykonywania swojego zawodu to powinien ruszyć 4 litery i zacząć zarabiać na potrzeby swoich dzieci? Proszę o prostą odpowiedź - tak czy nie?
                      • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:50
                        only.elvie napisała:


                        > Więc jeżeli lekarz nie orzeknie depresji i stwierdzi, że jest zdolny do wykonyw
                        > ania swojego zawodu to powinien ruszyć 4 litery i zacząć zarabiać na potrzeby s
                        > woich dzieci? Proszę o prostą odpowiedź - tak czy nie?





                        Ależ ON TO JUŻ ROBI!

                        Wróć do początku.

                        Płaci alimenty w wysokości
                        ponad połowy swojego dochodu.

                        Chyba żyjemy w wolnym kraju,
                        gdzie NIE MA obowiązku wykonywania
                        wyuczonego zawodu? Żyjemy czy nie
                        żyjemy? Czy lekarz z zawodu, który
                        nie czuje się na siłach pracować
                        w zawodzie, bo więcej szkodzi powinien
                        pracować i szkodzić pacjentom czy zmienić
                        profesję?
                        • only.elvie Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:14
                          tautschinsky napisał:
                          > Płaci alimenty w wysokości
                          > ponad połowy swojego dochodu.

                          Ale dochody MOŻE mieć wyższe. Wystarczy ruszyć tyłek. Matce się jakoś udaje.

                          > Chyba żyjemy w wolnym kraju,
                          > gdzie NIE MA obowiązku wykonywania
                          > wyuczonego zawodu?

                          I znów wracamy do kwestii, że 'facet nic nie musi'. Oczywiście - a dziecko niech z głodu zdechnie czy będzie niepełnosprawne - wygoda tatusia najważniejsza!
                          • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:35
                            only.elvie napisała:

                            > Ale dochody MOŻE mieć wyższe. Wystarczy ruszyć tyłek. Matce się jakoś udaje.




                            To, że może to tylko ona tak twierdzi.
                            A jej się chyba coś aż tak bardzo nie udaje
                            skoro na forum tak stęka i ostatnią koszulę
                            z exa zamierza ściągać smile


                            > I znów wracamy do kwestii, że 'facet nic nie musi'. Oczywiście - a dziecko niec
                            > h z głodu zdechnie czy będzie niepełnosprawne - wygoda tatusia najważniejsza!



                            Na razie żadne dziecko z głodu nie zdycha,
                            jak ładnie napisałaś. Póki co płaci 800 złotych
                            a matula też deklaruje, że pokaźną sumkę zbiera
                            na koncie, więc po co uderzać w ten fałszywy ton
                            o głodowej śmierci? smile
                            • only.elvie Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:44
                              tautschinsky napisał:
                              > Na razie żadne dziecko z głodu nie zdycha,
                              > jak ładnie napisałaś. Póki co płaci 800 złotych
                              > a matula też deklaruje, że pokaźną sumkę zbiera
                              > na koncie, więc po co uderzać w ten fałszywy ton
                              > o głodowej śmierci? smile

                              Dzieci nie głodują a jedno jest rehabilitowane tylko dzięki determinacji MATKI. Co by było jakby jej - tak jak tatulkowi 'przestało się chcieć'? Dobrze, że sam zauważasz, że to ona w przeważającej części łoży na nie - i finansowo i czasowo. Dobrze, że w przeciwieństwie do ojca - mogą na nią liczyć!
                              • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:46
                                only.elvie napisała:


                                > Dzieci nie głodują a jedno jest rehabilitowane tylko dzięki determinacji MATKI.



                                Proszę, nie uderzaj w taki płaczliwy ton! Nie przenoś emocji z telenoweli na forum... smile Gdyby nie matka to dziecko oczywiście leżałoby w kącie, ssąc palec i bujając się sieroco... smile
                      • robertzawodowiec Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:51
                        Tak.

                        Facet pracuje. Ale zarabia mało i powinien się rozejrzeć jeśli jest
                        w stanie.Będzie zresztą do tego zmuszony, bo za 7 stówek, które mu
                        zostaje nie da rady przeżyć. Potrzeba trochę czasu i będzie git.
                        Tyle tylko, ze jak znowu będzie zarabiał dychę to autorka wątku
                        wniesie o podwyższenie alimentów. Zawsze znajdzie uzasadnienie bo
                        np: w Kaliforni mają świetne turnusy rehabilitacyjne...Błędne koło,
                        może to dlatego facet złapał doła?
                        Chociaż nie, jak on stanie na nogi i znowu będzie szarpał dobrą
                        pensję to wróci miłość, autorka znowu go pokocha, da szansę by
                        naprawił swoje błędy i zaproponuje wspólne życie-oczywiście tylko
                        dla dobra dzieci...
                        • kowalka33 Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:16
                          Ale magiel się zrobił, ponad trzysta postów, temat przestał być istotny liczy
                          się wojna żeńsko-męska. Co do Max-jeżeli twój maż jest w wieku określonym (tzn
                          jest nieco starszy)-to faktycznie moze mieć problem, warszawa to nie raj mino że
                          tak ja widza niektórzy. Moze faktycznie mozliwości zarobkowe faceta mocno spadły
                          może na to faktycznie nakłada się depresja i wypalenie , musiałabys to
                          sprawdzić.Co do wiekszego wkładu to oczywiście powinien być większy, ale
                          faktycznie moze widzac zangazowanie twoich rodziców i twoją postawę pt dam sobie
                          radę sama może facet rzeczywiście odpuścił-trzeba by nam wiedzieć jakim był
                          mężem i ojcem przed rozwodem(a całkiem możliwe że nieobecnym bo zarabiał duzo
                          kasy a duzo nie płacą za nic)moze był za stary na dzieci i dlatego nie intersuje
                          się nimi, może miedzy wami jest duzo emocji złości i te stosunki sa tak napiete
                          ze odbija się to na dzieciach. Ja na twoim miejscu spróbowałabym wyciagnac rekę
                          do zgody, moze to wciagnie go w pomoc tobie.Wiem zaraz zakrzyczycie mnie
                          dziewczyny ze dzieciom to się nalezy jak psu micha , no nalezy sie kazdemy się
                          nalezy a mimo wielu nie dostaje tego na co zasługuje. Naprawdę lepiej własnie
                          ustapić i coś wypracować nawet małymi krokami na poczatek niż wytoczyć działa i
                          nie mieć nic.Co do tauczyńskiego-boże jaka kobieta cię skrzywdziła człowieku, że
                          tak nienawidzisz kobiet , sa też fajne uwierz mi.A robert zawodowiec to się
                          chyba naogladał fimów o złych arabach-boze mój jak byś ich znał to bys wiedział
                          że tak naprawdę to najczęściej mają jedną zonę , kochają bardzo swoje dzieci ,
                          sa mocno umocowani w rodzinie , zyją blisko siebie ,a przemoc choc zdarza się
                          tez naturalnie to tak naprawdę rzadziej niż w europie. A w zeby to można pieknie
                          dostać za złe traktowanie swojej żony -naturalnie pisze i sunnitach o tkzw
                          cywilizowanym świecie arabskim a nie o afrykanskim islamie opartym na sytemie
                          plemiennym.W świecie arabskim nie do pomyslenie jest że facet daje kopa zonie i
                          odjezdza w sina dal z młodsza sekretarką. W zęby dostał by od swoich braci a
                          sekretarka w gebę od mamusi i tyle byłoby romansu...
                          • robertzawodowiec Dzięki ci Panie... 28.05.10, 18:26
                            już myślałem, że nie doczekam się rozsądnej wypowiedzi kobiety.
                            Ta jest chyba pierwsza pod ktorą mógłbym się podpisać.
                            Co do Islamu- oczywiście nie wszędzie i nie zawsze jest tak jak
                            napisałem. Chodziło mi raczej o to, że tam problemy z którymi
                            borykają się europejscy faceci nie występują lub występują
                            sporadycznie. Każdy zna swoje miejsce, swoje możliwości i nikt nie
                            czuje się prześladowany. To tak jak z socializmem, który dzielnie
                            walczył z problemami w innych ustrojach nie występującymi. Ale to
                            już temat na inną dyskusję.
                            wink)
                          • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:36
                            boze mój jak byś ich znał to bys wiedział
                            > że tak naprawdę to najczęściej mają jedną zonę , kochają bardzo swoje dzieci ,

                            poza wszelkimi innymi aspektami to zeby miec 4 zony to TRZEBA MIEC PIENIADZEwink
                          • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:43
                            kowalka33 napisała:

                            > Ale magiel się zrobił, ponad trzysta postów, temat przestał być istotny



                            Na temat odpowiedzi już dawno dostała.
                            Zresztą od strony prawnej wiedziała co i jak
                            nim cokolwiek napisała - wspomniała o tym
                            w pierwszym poście.



                            >Moze faktycznie mozliwości zarobkowe faceta mocno spadł
                            > y
                            > może na to faktycznie nakłada się depresja i wypalenie


                            Mądrze piszesz - wyłamujesz się z tego jednorodnego wrzasku, uważaj, bo cię zawrzeszczą albo zignorują smile

                            Oczywiście dla 45 letniego mężczyzny pracy jest pełno
                            i tylko szefowie największych firm za takimi biegają, by ci chcieli u nich pracować. A ja ciągle słyszę, że w Polsce po 50 roku życia pracy za nic sensownej dostać nie można - a jemu już aż tak wiele do tego wieku nie zostało, a miałby nagle ot tak znaleźć gdzieś nowe zatrudnienie oczywiście od ręki 10 tysięcy, by pani mogła spocząć na laurach. Ciekawe, że jak same kobiety szukają pracy (albo pozorują to), to jakoś żadnej nie mogą znaleźć mimo też jakichś tam kwalifikacji itd., itp. smile
                        • only.elvie Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:25
                          robertzawodowiec napisał:
                          > Facet pracuje. Ale zarabia mało i powinien się rozejrzeć jeśli jest
                          > w stanie.Będzie zresztą do tego zmuszony, bo za 7 stówek, które mu
                          > zostaje nie da rady przeżyć. Potrzeba trochę czasu i będzie git.

                          Nie musi nawet zarabiać - może po prostu zająć się dzieckiem.

                          > Tyle tylko, ze jak znowu będzie zarabiał dychę to autorka wątku
                          > wniesie o podwyższenie alimentów. Zawsze znajdzie uzasadnienie bo
                          > np: w Kaliforni mają świetne turnusy rehabilitacyjne...Błędne koło,
                          > może to dlatego facet złapał doła

                          To już Twoja wolna interpretacja. Zauważ, że na chwilę obecną autorka ponosi KILKUKROTNIE wyższe koszty związane z rehabilitacją. I robi WSZYSTKO, żeby z dzieckiem było jak najlepiej. Zauważ, że poświęca I CZAS I PIENIĄDZE.
                        • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 18:30
                          robertzawodowiec napisał:

                          > Chociaż nie, jak on stanie na nogi i znowu będzie szarpał dobrą
                          > pensję to wróci miłość, autorka znowu go pokocha, da szansę by
                          > naprawił swoje błędy i zaproponuje wspólne życie-oczywiście tylko
                          > dla dobra dzieci...



                          To bardzo prawdopodobne. Wszak "miłość" pani wyparowała wraz z uszczupleniem jego pensji smile


                          Ale wtedy miejmy nadzieję, że nauczony życiem,
                          jeśli już miałby płacić to niech zainwestuje
                          w nowszy rocznik smile
        • agamagda Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 15:09
          Cieszę się Max, że się zdecydowałaś. Na pewno dostaniesz coś więcej,
          albo przynajmniej sąd rozważy czynne uczestnictwo twojego ex w
          chodzeniu z dzieckiem na terapię. To zawsze byłoby coś.
          • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 16:49
            agamagda napisała:

            > albo przynajmniej sąd rozważy czynne uczestnictwo twojego ex w
            > chodzeniu z dzieckiem na terapię.



            A co, sąd może nakazać uczestnictwo w życiu dziecka?
            Zadekretować rodzicielską miłość? Życzeniowo zaczyna już teraz być. Pan przedstawi (mam nadzieję), że choruje na depresję i: nie może więcej pracować ani w większym stresie oraz że jego stan psychiczny jest taki, iż nie nadaje się z przyczyn obiektywnych do podejmowania zobowiązań wobec innych osób i tyle osiągnie ona. Oby tylko gość nie pokpił sprawy! Bo jest łatwa do obrony.
            • aneta-skarpeta Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:19
              tautschinsky napisał:

              > agamagda napisała:
              >
              > > albo przynajmniej sąd rozważy czynne uczestnictwo twojego ex w
              > > chodzeniu z dzieckiem na terapię.
              >
              >
              >
              > A co, sąd może nakazać uczestnictwo w życiu dziecka?

              moze nakazac obowiazkowe uczestnictwo w danych zajeciach

              moja znajoma ma taki wyrok, ze w weekendy kiedy opiekuje sie dzieckiem ojciec ma
              on obowiazek wozic go na zajecia edukacyjne, bo dziecko musi chodzic na nie
              regularnie
              sa to bardzo wazne dla dziecka zajecia, ktore pomagaja mu w nauce, a skoro
              ojciec chce brac dziecko to musi spelnic ten warunek

              > Zadekretować rodzicielską miłość?


              do milosci nikogo nie zmusisz


              Życzeniowo zaczyna już teraz być. Pan przedst
              > awi (mam nadzieję), że choruje na depresję


              dobrze facetowi zyczyszbig_grin



        • agamagda Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 15:21
          Nie udawaj, głupa tauczynskie. Zestawienie nieruchomości i
          ruchomości wskazuje na standard w jakim żyje Ex Max. To chyba jasne,
          że jeśli gość ma 800 zł na utrzymanie i ma plazmę, merola i chodzi
          ubrany w ciuchy od Bossa to coś jest niehalo z jego dochodami.
          Choć w jego przypadki to i mały fiacik byłby podejrzamy.

          > Zachłanność nie ma, no po prostu nie ma granic smile

          Mówimy o 400 zł na dziecko tak?




          I o tym pisałem - o świstkach. Teraz on powinien
          > już gromadzić trochę takiej makulatury - zaświadczenia
          > od lekarzy itd. Koniecznie powinien podjąć leczenie u psychiatry,
          bo same jego
          > słowa, że jest psychicznie wyczerpany na nic mu się w sądzie
          zdadzą.
          >


          Czyli radzisz mu kłamać w sądzie i sporządzać fałszywe zaświadczenia
          tak?


          > Honorem? Humor ci dopisuje. Też jest na "h".
          > Z 1500 złotych zagrabiasz mu 800 złotych.

          Czyli 400 zł na dziecko?



          > Zero pojęcia o "stawaniu na rzęsach".

          Dobrze, byłbyś w stanie TY osobiście utrzymać dom, dwoje dzieci,
          pracować na pełen etat, opiekować się niepełnosprawnym bardzo małym
          dzieckiem. Zapewnić utrzymanie, finanse, organizację i logistykę?

          Nie, więc dziób w ciup i na kolana przed Max, bo mało kto byłby w
          stanie tak sobie dawać radę.




          tak to już jest - im więcej się ma tym bardziej pazernym
          > się jest.



          I tu cię boli, że ona ma dużo, że daję sobie radę, a nie siedzi w
          koncie i beczy.

          I że naprawdę marnie wygląda jej bezradny żuczek w porównaniu z nią.




          Ale tak
          > to już jest - im więcej się ma tym bardziej pazernym
          > się jest. To częsta przypadłość kobiet smile





          • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 28.05.10, 17:09
            agamagda napisała:

            > Nie udawaj, głupa tauczynskie.

            Raczej ty nie udawaj głupolicy, bo to,
            że coś stoi w jego mieszkaniu nie znaczy,
            że zostało kupione za jego pieniądze i stało
            się to teraz a nie w czasach jego prosperity.

            Poza tym - plazma dzisiaj standard. Podobnie jak
            telefon komórkowy smile

            I najważniejsze - znowu tworzycie jakąś fikcję.
            W żadnym poście żuczkowa nie pisała, że jemu się
            przelewa! Wręcz przeciwnie!



            Zestawienie nieruchomości i
            > ruchomości wskazuje na standard w jakim żyje Ex Max. To chyba jasne,
            > że jeśli gość ma 800 zł na utrzymanie i ma plazmę, merola i chodzi
            > ubrany w ciuchy od Bossa to coś jest niehalo z jego dochodami.





            > Choć w jego przypadki to i mały fiacik byłby >podejrzamy.



            Małego fiacika to się kupuje za 50 czy 100 złotych,
            mistrzynio szukania dóbr u ojców, że niech! smile




            > Czyli radzisz mu kłamać w sądzie i sporządzać fałszywe zaświadczenia
            > tak?



            Nie - jak NAJBARDZIEJ autentyczne u prawdziwego
            psychiatry i bez dawania łapówy.

            Świstek taki jednak - czarno na białym z pieczątką
            - jest mu potrzebny w sądzie, bo na słowo sędzina
            mu nie uwierzy.




            > Czyli 400 zł na dziecko?


            2 razy po 400 z kwoty 1500 złotych,
            co oznacza, że jest ogołacany na więcej
            niż połowę swoich dochodów. Z sumy 700 złotych
            jaka mu zostaje musi się samodzielnie utrzymać.
            Jeśli 800 złotych jest bardzo mało to wyobraź sobie
            jaką małą kwotą on dysponuje! Prowadzenie gospodarstwa
            domowego jednoosobowego jest droższe niż jeśli taką
            samą kwotę by dzielić na kilka osób z oczywistych powodów, których chyba nie muszę tłumaczyć.




            > Dobrze, byłbyś w stanie TY osobiście utrzymać dom, dwoje dzieci,
            > pracować na pełen etat



            A czy ty byłabyś w stanie utrzymać się SAMA za sumę
            700 złotych? Opłacić czynsz, media, kupić żywność,
            oczywiście pracując jak on musi? I jeszcze zamierza mu
            się urżnąć z tej oszałamiającej kwoty 700 złotych ile się da!



            > Nie, więc dziób w ciup i na kolana przed Max, bo mało kto byłby w
            > stanie tak sobie dawać radę.




            To co - jesteś w stanie za 700 złotych czy jak ty
            mam napisać:

            Nie, więc dziób w ciup i na kolana przed Ojcem,
            bo mało kto byłby w stanie tak sobie dawać radę.




            > I tu cię boli, że ona ma dużo, że daję sobie radę, a nie siedzi w
            > koncie i beczy.



            Wreszcie! ktoś napisał co ona sama zaznaczała na początku, że pieniędzy ma dużo. I że daje sobie radę!
            Bo dotąd utrzymywano, że sobie nie radzi logistycznie,
            finansowo itd. itp.




            > I że naprawdę marnie wygląda jej bezradny żuczek w porównaniu z nią.




            Czyli jednak - on jest w kryzysie psychicznym o którym
            piszę na podstawie tego, co żuczkowa napisała! W końcu jakaś kobieta gra w otwarte karty - jej niczego nie brakuje - ani pieniędzy, ani czasu, ona po prostu zachłannie chce jeszcze więcej od pogrążonego prawdopodobnie w depresji ojca dzieci...
            • robertzawodowiec Najlepsza rada dla faceta 28.05.10, 18:05
              Tak się zacząłem zastanawiać czy nie byłoby najlepiej, gdyby były
              mąż autorki wątku poznał jaką babkę i sie z nią związał. Żadna
              kobieta nie lubi pazerności byłej swego faceta i stanie na głowie,
              pojdzie do adwokata, zamknie w psychiatryku albo zmusi do emigracji,
              byleby tylko nie dać innej zarobić.
              Panie wezmą się za łby, dadzą sobie po razie, poleci pierze a facet
              będzie miał szansę na normalne życie.
              • aneta-skarpeta Re: Najlepsza rada dla faceta 28.05.10, 18:11

                big_grin

                rada dla prawdziwego faceta- wez sobie babe, ona za ciebie wszystkie twoje
                sprawy pozalatwiabig_grin
              • only.elvie Re: Najlepsza rada dla faceta 28.05.10, 18:13
                robertzawodowiec napisał:
                > Panie wezmą się za łby, dadzą sobie po razie, poleci pierze a facet
                > będzie miał szansę na normalne życie.

                Wypowiedz się proszę w bardzo prostej kwestii. CO Z DZIEĆMI? Konkretnie - facet ma mieć normalne życie a dziecko co? Niepełnosprawne do końca życia bo się tatusiowi nie chciało ani poświęcić czasu ani pracować?

                Proszę o konkretną wypowiedź na temat dzieci.
                • robertzawodowiec Re: Najlepsza rada dla faceta 28.05.10, 18:17
                  Już udzieliłem ci odpowiedzi na to pytanie w osobnym wątku, nie bedę
                  przepisywał tego samego drugi raz.
                  To ten wątek, w którym także chciałaś kategorycznej odpowiedzi,
                  przeczytaj sobie moją odpowiedź.
            • agamagda Re: No więc dostałam projekt pozwu 30.05.10, 09:17
              > Raczej ty nie udawaj głupolicy, bo to,
              > że coś stoi w jego mieszkaniu nie znaczy,
              > że zostało kupione za jego pieniądze i stało
              > się to teraz a nie w czasach jego prosperity

              Jakbyś choć trochę miał pojęcie o prawie, to wiedziałbyś, że znaczy.



              > Poza tym - plazma dzisiaj standard. Podobnie jak
              > telefon komórkowy smile

              Jasne, dla tych co mają 175 zł na tydzień....



              > Małego fiacika to się kupuje za 50 czy 100 złotych,
              > mistrzynio szukania dóbr u ojców, że niech! smile
              >


              Tiaaa, geniuszu, do tego dochodzi benzyna za 5 zł litr,
              ubezpieczenia, reperacje, opłaty za parkowanie.
              Samochodu widać tez nie masz....



              > A czy ty byłabyś w stanie utrzymać się SAMA za sumę
              > 700 złotych? Opłacić czynsz, media, kupić żywność,
              > oczywiście pracując jak on musi? I jeszcze zamierza mu
              > się urżnąć z tej oszałamiającej kwoty 700 złotych ile się da!
              >
              >


              Nie, nie byłabym w stanie i dlatego pracuję tak, aby zarobić wiecej
              niż 700 zł.

              > Nie, więc dziób w ciup i na kolana przed Ojcem,
              > bo mało kto byłby w stanie tak sobie dawać radę.

              Nie bo ojciec nie wywiazuje się z zobowiazań tak jak by mógł.
              Jeśli nie ma kasy, niech stara się pomóc wkładając pracę
              osobistą...a przepraszam, to też go nuży.



              > Wreszcie! ktoś napisał co ona sama zaznaczała na początku, że
              pieniędzy ma dużo
              > . I że daje sobie radę!
              > Bo dotąd utrzymywano, że sobie nie radzi logistycznie,
              > finansowo itd. itp.
              >


              To, że stać ją na utrzymanie mieszkania dla 3 osób, opiekunki,
              płacić za terapię, przedszkole no i samochód, wskazuje, ze ma spore
              dochody. Co nie zwalnia ojca, dziecka (choć Ty tak sądzisz) z
              obowiązku wobec swoich dzieci. Czyli musi dużo pracować, bo pokrywa
              de facto, swoją część i część żuczka któremu się znudziły trudności
              życiowe.
              • tautschinsky Re: No więc dostałam projekt pozwu 30.05.10, 13:25
                agamagda napisała:


                > Jakbyś choć trochę miał pojęcie o prawie, to wiedziałbyś, że znaczy.


                Wiem, nie denerwuj się smile

                Ja wiem, że mężczyzna nie dający się skubać i mający
                swoje zdanie frustruje kobiety, ale cóż - czasy się zmieniają i coraz więcej mężczyzn potrafi policzyć, co ile kosztuje i że zajmowanie się dzieckiem to nie nauka z pogranicza fizyki kwantowej, niedostępnej dla męskiej części a samoistna dla żeńskiej. Monopol w tej sferze się kończy i ściska nie jedną to kobietę. Wiem to, wiem.




                > > Poza tym - plazma dzisiaj standard. Podobnie jak
                > > telefon komórkowy smile
                >
                > Jasne, dla tych co mają 175 zł na tydzień....



                Mógł dostać w prezencie coś takiego, kupić na raty,
                odkupić używaną, dostać w używanie - jedynie papier
                niech przedstawi, że tak jest. A poza tym takie tv
                można kupić już za 1600 złotych smile nowe w sklepie.




                > > Małego fiacika to się kupuje za 50 czy 100 złotych,
                > > mistrzynio szukania dóbr u ojców, że niech! smile
                > >
                >
                >
                > Tiaaa, geniuszu, do tego dochodzi benzyna za 5 zł litr,
                > ubezpieczenia, reperacje, opłaty za parkowanie.





                A kto powiedział, że musi nim jeździć? I ile nim jeździć? Może być niedzielnym kierowcą przecież? smile
                Opłaty za parkowanie? Gdzie? Wszędzie. I co jeszcze? Może opłaty za parking na Marsie? Jesteś chyba BARDZO starej daty skoro samochód kojarzy ci się z luksusem smile





                > Nie, nie byłabym w stanie i dlatego pracuję tak, aby zarobić wiecej
                > niż 700 zł.




                No i on TEŻ pracuje i zarabia ponad dwa razy tyle.
                Jego problemem nie są niskie zarobki, tylko misiowa,
                która go skubie a chce skubać na więcej niż on zarabia smile





                > Nie bo ojciec nie wywiazuje się z zobowiazań tak jak by mógł.



                On nie może więcej - jest chory. I to powinien udowodnić w sądzie.




                nie zwalnia ojca, dziecka (choć Ty tak sądzisz) z
                > obowiązku wobec swoich dzieci. Czyli musi dużo pracować, bo pokrywa
                > de facto, swoją część i część żuczka któremu się znudziły trudności
                > życiowe.




                Rodzice mają zaspokajać uzasadnione potrzeby dziecka stosownie do swoich możliwości zarobkowych. Ojciec tych dzieci to czyni. Na więcej nie pozwala mu jego stan zdrowia. Teraz musi to tylko udokumentować w sądzie.
                • agamagda Re: No więc dostałam projekt pozwu 30.05.10, 20:08
                  agamagda napisała:
                  >
                  >
                  > > Jakbyś choć trochę miał pojęcie o prawie, to wiedziałbyś, że
                  znaczy.
                  >
                  >
                  > Wiem, nie denerwuj się smile
                  >
                  > Ja wiem, że mężczyzna nie dający się skubać i mający
                  > swoje zdanie frustruje kobiety, ale cóż - czasy się zmieniają i
                  coraz więcej mę
                  > żczyzn potrafi policzyć, co ile kosztuje i że zajmowanie się
                  dzieckiem to nie n
                  > auka z pogranicza fizyki kwantowej, niedostępnej dla męskiej
                  części a samoistna
                  > dla żeńskiej. Monopol w tej sferze się kończy i ściska nie jedną
                  to kobietę. W
                  > iem to, wiem.
                  >


                  Znowu, odpowiedź sobie a Muzom. Jak zwykle...
                  >




                  > > > Poza tym - plazma dzisiaj standard. Podobnie jak
                  > > > telefon komórkowy smile
                  > >
                  > > Jasne, dla tych co mają 175 zł na tydzień....
                  >
                  >
                  >
                  > Mógł dostać w prezencie coś takiego,

                  Jasne,

                  kupić na raty,
                  > odkupić używaną, dostać w używanie -r jedynie papier
                  > niech przedstawi, że tak jest.

                  CZyli jednak proponujesz fałszerstwo???

                  A poza tym takie tv można kupić już za 1600 złotych smile nowe w
                  sklepie.
                  >

                  Przypominam ponownie sumę 175 zł tygodniowo.


                  > A kto powiedział, że musi nim jeździć?

                  Tak oczywiście, kolejny kolekcjoner.



                  > Opłaty za parkowanie? Gdzie? Wszędzie.

                  Są z Warszawy. Tu całe centrum i okolice podlegają opłatom za
                  parkowanie.


                  Jesteś chyba BARDZO starej daty skoro samochód kojarzy ci się z
                  luksusem smile

                  No cóż, chyba jednak myślę sprawniej i szybciej niż ty. Aczkolwiek
                  twój sposób myślenia kojarzy mi się mocno z minioną epoką, gdzie
                  wszystkim należało się po równo, a mentalność stróża Anioła była na
                  porządku dziennym.



                  > Rodzice mają zaspokajać uzasadnione potrzeby dziecka stosownie do
                  swoich możliw
                  > ości zarobkowych. Ojciec tych dzieci to czyni. Na więcej nie
                  pozwala mu jego st
                  > an zdrowia. Teraz musi to tylko udokumentować w sądzie.
                  >
                  >


                  Baju, baju, będziem w raju. Dobrze, ze kobita ma adwokatasmile
      • adaria38 Re: No więc dostałam projekt pozwu 29.05.10, 09:42
        Max, za bardzo nie rozumiem, dlaczego "żałujesz", że już wcześniej nie składałas
        pozwu. Ćzy jest sens wiązać emocje i napędzac frustracje czymś z przeszłości na
        którą nie masz wpływu? Czy ustawiałas się dotychczas w pozycji "ja się
        poświęcam, dlaczego nikt tego nie zauważa"?. Powiedziałaś męzowi, że Ci cięzko
        samej ogarnąc całościowo sprawy z dziećmi i chcesz/oczekujesz by się więcej
        angażował? Jest między wami jakikolwiek przepływ komunikacji? Jeśli z Twojej
        strony, zajmowanie się samej dziećmi było "uniesieniem się honorem" zamiast
        zaplanowania im najlepszej z możliwych opcji opieki a dla ciebie świętego
        spokoju, to było to zwyczajnie głupie. Po rozwodzie nalezy osobiste urazy
        schować do kieszeni, a zaplanowac i wspólnie podzielić między rodziców rzecz
        najważniejszą a ostatnią wspólną : opiekę nad dziećmi i finansowanie tego. Jeśli
        nie potraficie z mężem rozmawiac ze sobą to sąd powinien sprawiedliwie rzecz
        rozstrzygnąć. Jednak bardzo często, by wystarczyło się dogadać między wami-
        rodzicami. Tak przez 15 lat po rozwodzie miała moja znajoma, problemy z
        dzieckiem, które z nią zostało przedstawiała exmęzowi na bieżąco i on szybko na
        nie reagował, kasą, opieką, czasem. Na początku nie obeszło się bez scysji, bo
        exmęzowi się nie podobało że mimo alimentów exżona coś jeszcze od niego chce,
        ale po rozmowie gdzie przedstawiała wszystkie realia opieki nad dzieckiem i
        czas kiedy sama nie może zarabiać, exmąz wziął się za uczestnictwo w obowiązkach
        i przez 15 lat nie zawiódł.
        Jeszcze jeden aspekt: znajomy zarabiał 8 tysięcy gdy był z żoną, tuż przed
        rozwodem stracił tę pracę, obecnie jest z inną kobietą ale zarabia 3 tysiące i
        na razie nie ma widoków na więcej. Żeby mieć gdzie mieszkać wziął kredyt,
        1300miesięcznie, koszty utrzymania jakie musi poniećś (opłaty,dojazdy,itd) ok
        1500. Przy rozwodzie umówili się z zoną, że będzie dawał na 2 dzieci 1000zł. Po
        roku, mimo że byli w stałym kontakcie, żona nic mu wcześniej nie mówiąc że są
        większe wydatki i chce podniesienia alimentów, złożyła wniosek do sądu. Facet
        był rozżalony, bo raz, że mogła to z nim uzgodnić sama a nie dodawać kosztów
        adwokatów, dwa -obecnie on nie ma tylu pieniędzy by płacić więcej a kontakty z
        dziećmi stara się utrzymywać. Utrzymuje go częsciowo jego nowa kobieta.
        Więc jesli Twój mąz jest człowiekiem z którym da się porozumieć, to najlepiej
        jest od tego zacząć. Po 2 latach od rozwodu Twoje złe emocje do niego i
        pretensje powinny już ostygnąc
        i możecie się zacząć traktować jak ludzie, którzy mają jedną wspólna sprawę do
        rozwiązania? Tak by było zdrowiej dla wszystkich i dzieci by na tym tylko zyskały.
        Oczywiście jeśli exmąz to krętacz, kombinator i leń, który tylko wyśmieje i
        oleje Twoje propozycje co do dzieci a zarobki ukrywa, to z takimi osobnikami
        tylko sąd i ścisłe egzekwowanie zapisów wyroku.
        Pomyśl by zorganizować to tak, by dzieci miały jak najlepiej, także w kontaktach
        bezpośrednich z obojgiem rodziców.
        • ewelinanowa Ja tak a propos tych papierów na depresję 30.05.10, 09:32
          Tałczyński wyraźnie "radzi", żeby przygotowa fałszywe zaświadczenia
          o depresji. Pisze, jak o czymś oczywisym, ze Maxowy mąż pójdzie do
          psychiatry i ten mu wypisze papiery na depresję.
          Chciałabym tylko sprecyzować pewne sprawy o ktrórych chyba pan
          tałczyńskie nie wie, albo wie z barowych pogaduszek. NAjpierw krótki
          wstęp, depresja to poważna choroba, której nie diagnozuje się na
          pierwszej wizycie u psychiatry. Leczy ją psychiatra, ale zwykle przy
          pomocy psychologa. W sądzie nie pracują idioci, do tego Ci ludzie
          nie lubią być brani za idiotów. I trzecie ostatnie zdanie wstępu,
          obie strony mają adwokatów, kórzy to adwokaci mają podobną znajomość
          trików i są płaceni za to aby ich klient wygrał sprawę.


          Po tym wstępie, chciałabym tylko napisać, ze jeśli faktycznie jak
          pisze Maxholdwoman, jej facet nie leczy się na depresję, a po
          otrzymaniu pozwu potruchta po lewe zaświadczenie, jest duza szansa,
          że będzie to świadczyło przeciwko niemu. Ponadto, lewe zaświadczenia
          też kosztują, więc jeśli gość ma na życie faktycznie te 700 w
          Warszawie, no to jest cienko.
          Piszę to z doświadczenia osoby, która przez długi czas walczyła z
          facetem, który się migał od płaenia alimentów adekwatnych do jego
          możliwości.
          • tautschinsky Re: Ja tak a propos tych papierów na depresję 30.05.10, 13:33
            ewelinanowa napisała:

            > Tałczyński wyraźnie "radzi", żeby przygotowa fałszywe zaświadczenia
            > o depresji. Pisze, jak o czymś oczywisym, ze Maxowy mąż pójdzie do
            > psychiatry i ten mu wypisze papiery na depresję.




            Najlepsze w tym wszystkim są dwie sprawy.

            1. Jego zachowanie OD KILKU LAT wskazuje problemy natury psychicznej,mogące być depresją, więc bynajmniej jego choroba nie zacznie się na dwa dni przed rozprawą a ma swój początek już wiele lat wcześniej. Dowodzą tego takie fakty jak przyczyna rozpadnięcia się związku. Był nim kryzys, który doprowadził do utraty dobrze płatnej pracy a to w konsekwencji do porzucenia go przez jego partnerkę. Choroby często zaczynają się wcześniej niż są oficjalnie diagnozowane, a w przypadku schorzeń psychicznych to norma.

            2. Sprawą drugą jest to, że nie ma mowy o żadnym lewym zaświadczeniu, ale o autentycznym od psychiatry. Jest nadzieja, że już to poczynił. A może w przeszłości leczył się psychiatrycznie? Przechodził jakiś kryzys? To będzie solidna podstawa dla psychiatry do orzeczenia ciągłości pogarszającego się stanu zdrowia pacjenta.
    • mediator.org autorko... 30.05.10, 16:10
      Adaria38 - bardzo, bardzo rozsądna wypowiedź!
      A do autorki:
      1. Dlaczego nie napisałaś nigdzie jakiej rehabilitacji potrzebuje dziecko? To
      dość istotne. Trzy razy w tygodniu - to nie jest problem. Można też zorganizować
      rehabilitację w domu, można poprosić o pomoc wolontariuszy, można zrobić wiele,
      wiele rzeczy, aby nie robić z siebie ofiary, która czuje się wykorzystywana i
      nie zawracać głowy wszystkim na około swoim problemem.
      2. Droga sądowa, z której z taką chęcią chcesz skorzystać spowoduje w ojcu
      dzieci jedynie chęć samoobrony przed Tobą i... dziećmi. Kobiety po rozwodzie
      zapominają, że mają taką moc, iż swoim zachowaniem mogą zniechęcić tatusiów do
      wszelkich kontaktów z dziećmi, gdyż ojcowie mają dość zaciekłości byłych żon.
      Mężczyzna ma także swoją wrażliwość i wytrzymałość. (nie piszę tu o tatusiach,
      którzy z definicji nie chcą zajmować się dziećmi i nic nie jest w stanie tego
      zmienić, ale takich jest jednak mało)
      Nic nie piszesz o próbach normalnego dogadania się z "byłym". Za to strasznie
      dużo, co zrobisz, aby zwiększyć alimenty... Mam wrażenie, że idziesz po
      najmniejszej linii oporu. Masz takie prawo. Ale zastanów się - co bardziej
      ucieszyłoby Twoje dzieci - większa kasa, czy dobry kontakt z tatą. I nie prawdą
      jest, że nie masz na to wpływu!!! że on sam powinien, że gdyby miał lepsze
      serce... itp itd.
      Z tego co piszesz to zniechęcasz go wszystkim. A złe emocje związane z jego
      osobą aż się wylewają... Powinnaś coś z tym zrobić, skoro rozwód był 2 lata
      temu, bo to oznacza, że Twoim postępowaniem nie do końca kieruje obiektywna
      ocena sytuacji.
      Kluczem do lepszej przyszłości Waszych dzieci jest Wasza umiejętność
      rozwiązywania tego typu problemów. Żadne to wyjście wzięcie dobrego adwokata (bo
      cię na to stać) i postawienie na swoim. Patrzysz krótkowzrocznie. I nie z myślą
      o dzieciach, które potrzebują NIE TYLKO pieniędzy taty... Szkoda, że Twoja
      energia nie pójdzie w kierunku zrozumienia nie tylko swojego położenia i swoich
      problemów, które niewątpliwie masz - jak każdy.
      I taka jeszcze luźna uwaga - gdy sprawę alimentów strony chcą załatwić uczciwie,
      bardzo często kobiety zgadzają się na przedstawianie rachunków i dowodów
      spożytkowania pieniędzy przeznaczonych dla dziecka - alimentów właśnie. To daje
      mężczyznom jasność, że nie płacą za przyjemności byłej małżonki.
      I... płacą wówczas chętnie.
      • agamagda Re: autorko... 30.05.10, 19:57
        Wiesz, mediator, jak na osobę "bezstronną" twój post jest bardzo
        stronniczy i powiedzałabym, ze napastliwy w stosunku do autorki
        postu. Nie odnoszę wrażenia, ze ona robi z siebie ofiarę, czy
        zawraca problemami swoimi głowę wszystkim dookoła. Ona ma przed sobą
        zadanie i radzi sobie z nim.
        Co do zdania o wolontariuszach i terapii w domu - proponuję np.
        zadzwonić do jakiegokolwiek ośrodka wczesnej interwencji i
        dowiedzieć się jakie są terminy oczekiwania na terapię.
        Co do wolontariuszy do małego dziecka - no cóż pewnie też sie
        znajdą, tak jak te terapie, są - tyle, ze cudem jest dostać się na
        nie w terminie.

        Sądzę, że autorka faktycznie ma problem w komunikacji ze swoim Ex.
        Ale sądzę również, że jej EX nie wykazuje w pełni chęci do pomocy i
        jakiegokolwiek zainteresowania.

        Piszesz, że mężczyzna ma także swoją wrażliwość i wytrzymałość.
        Kobieta także. Szczególnie tak która pracuje na pełen etat i ma
        drugi etat (albo półtora) w domu.

        Sądzę, że autorka jest zmęczona sytuacją, a ty sugerujesz że powinna
        dodatkowo tłumaczyć się, byłemu olewajacemu własne dzieci, żeby mu
        się tłumaczyła z wydatków, gromadziłą rachunki opisywała wydatki.

        A czy obiektywnie wiesz że 400 zł to opłata przwdopodobnie za
        przedszkole.
        A drugie 400 to 1/5 opiekunki. Co jeszcze dalej tłumaczyć?, że
        dziecko jeść musi? No i pieluchy by się przydały.

        Sorry, sporo w życiu widziałam sytuacji, gdzie mamusie tłumaczą ojca
        wobec dzieci, dlaczego ten jest spóźnionym dlaczego nie przyszedł,
        dlaczego znowu w czymś zawiódł. FAcet jest dorosłym człowiekiem i
        albo chce coś robić, albo nie. I w obu sytuacjach ma tysiace
        sposobów aby to zrobić.

        • z_mazur Re: autorko... 30.05.10, 20:07
          > Sorry, sporo w życiu widziałam sytuacji, gdzie mamusie tłumaczą ojca
          > wobec dzieci, dlaczego ten jest spóźnionym dlaczego nie przyszedł,
          > dlaczego znowu w czymś zawiódł. FAcet jest dorosłym człowiekiem i
          > albo chce coś robić, albo nie. I w obu sytuacjach ma tysiace
          > sposobów aby to zrobić.

          Idę o zakład, że ojciec rzeczywiście nie chce. I co z tego?

          Pytanie nie jest o to, czy chce, tylko dlaczego nie chce? Czy to zwykła niechęć, czy może przyczyną jest postawa matki wobec niego?

          Z paru zdań autorki widać wyraźnie jej niechętny stosunek do byłego męża i do jego obecności w jej życiu, a niestety nie da się pomagać kobiecie w opiece nad małymi dziećmi jednocześnie unikając z nią kontaktu.
          • only.elvie Re: autorko... 30.05.10, 21:43
            z_mazur napisał:
            > Idę o zakład, że ojciec rzeczywiście nie chce. I co z tego?
            > Pytanie nie jest o to, czy chce, tylko dlaczego nie chce? Czy to zwykła niechęć
            > , czy może przyczyną jest postawa matki wobec niego?

            Z_mazur - mam znajomą pracującą w szpitalu dziecięcym na oddziale rehabilitacji neurologicznej. 90% opiekunów, którzy przychodzą z dziećmi to matki i babcie. Bardzo duża część tych matek, to matki samotne - niestety panowie bardzo źle znoszą niepełnosprawność dziecka i często odchodzą. Z płci męskiej częściej pojawiają się dziadkowie niż ojcowie. Takie są smutne obserwacje koleżanki.

            Dlaczego tutaj ojciec dziecka się nie angażuje - nie do końca wiemy. Z tego co doczytałam to nie był zainteresowany jeszcze jak byli razem. Wie o niepełnosprawności dziecka i wie z jakimi wiąże się to kosztami (wyliczenie w sprawie o alimenty).

            A niechęć matki - zgadzam się z tym jest trudno. Ale to JEGO DZIECKO - porównaj sprawę Michszyba - ona walczy. Nie da się pozytywnie ocenić bierności męża Max i myślę, że właśnie o to większości pań chodzi. Żeby nie konstytuować bierności rodzica wobec potrzeb dziecka.
        • tautschinsky Re: autorko... 30.05.10, 20:09
          Twoja zaś wypowiedź aż błyszczy obiektywizmem smile

          Pomysł z wolontariuszami nie jest zły sam w sobie,
          choć mocno wątpię, by któryś wolontariusz chciał
          pomagać osobie tak dobrze sobie radzącej jak max.

          Wolontariusze jak najbardziej są potrzebni, a jest ich stosunkowo mało, osobom na przykład starszym i samotnym, schorowanym, które żyją za te wyśmiane 700 złotych i za więcej żyć nie będą, a nie mają wyjścia.

          A co jest złego w tym, żeby przedstawiała UCZCIWIE rachunki ojcu tych dzieci? Korona z głowy jej nie spadnie. A jeśli miałoby to w założeniu otworzyć mu oczy to czemu nie? Bo nie musi? Bo łaskę woli mu robić? O tym właśnie była mowa w poście mediatora między innymi - nic tak dobrze nie robi jak prawdziwe włączenie drugiej strony do wychowywania dzieci. A póki co max tyko chce kasy! Ma jej dać! Ma znaleźć pracę za 10 tysięcy. Ma i koniec! A jak nie ona idzie do sądu a sąd mu nakaże płacić takie alimenty jakby rzeczywiście zarabiał owe 10 tysięcy smile

          Dziecko jeść musi. Ale ojciec tylko przez to że jest ojcem nie przestaje również musieć jeść. Żyje za 700 złotych, więc NIE PRZEJADA SIĘ.

          Ja też z kolei widziałem mamusie, które w sposób haniebny gotowe są uzasadniać zdzieranie każdego grosza z ojca tłumacząc dobrem dzieci.
          • only.elvie Re: autorko... 30.05.10, 21:29
            tautschinsky napisał:
            > A co jest złego w tym, żeby przedstawiała UCZCIWIE rachunki ojcu tych dzieci? K
            > orona z głowy jej nie spadnie. A jeśli miałoby to w założeniu otworzyć mu oczy
            > to czemu nie? Bo nie musi? Bo łaskę woli mu robić?

            Czytać potrafisz? Ona JUŻ TO ZROBIŁA. W sądzie w sprawie o alimenty. Przedstawiła wszystkie koszty - mało tego - sąd uznał je za słuszne. Tylko podzielił je między nich nierówno bo on mało zarabia.

            Tak więc ojciec dziecka:
            - wie o chorobie, rehabilitacji dziecka (wiedział zanim się rozstali)
            - wie o wszystkich kosztach
            - wie, że matka ponosi większość tych kosztów
            - wie, że matka poświęca większość czasu związanego z rehabilitacją.

            On już to wszystko WIE. I co? I nic.
            • tautschinsky Re: autorko... 30.05.10, 22:00
              only.elvie napisała:

              > Czytać potrafisz? Ona JUŻ TO ZROBIŁA. W sądzie w sprawie o alimenty. Przedstawi
              > ła wszystkie koszty - mało tego - sąd uznał je za słuszne. Tylko podzielił je m
              > iędzy nich nierówno bo on mało zarabia.




              Z tego co dotąd max napisała i jak to napisała,
              obawiam się, że rachunki były na wyrost i przede
              wszystkim do sprawy podeszła żądaniowo: tyle i tyle,
              nie dyskutuj, płać! Ale spotkało ją coś, co zaskoczyło.
              Sąd przyklepał przedstawione wyliczenia, lecz jednocześnie wziął pod uwagę REALNĄ SYTUACJĘ ojca dzieci - wziął oczywiście TYLKO CZĘŚCIOWO, ponieważ zasądził mu skandaliczną kwotę alimentów stanowiących więcej niż połowa jego wszystkich dochodów.



              > Tak więc ojciec dziecka:
              > On już to wszystko WIE. I co? I nic.


              Wie, ale jest w takim stanie psychicznym, że nie jest w stanie w sposób ciągły pomagać przy dziecku, a że chciałby pokazują jego próby.

              Matka natomiast wie, że on:

              płaci bardzo dużo w stosunku do swoich dochodów,
              mimo to zamierza go zniszczyć, bo jeśli sąd przychyli się do wyższych alimentów to jemu przyjdzie umrzeć z głodu albo pójść z torbami. Ile jeszcze więcej można płacić z 1500? Płaci już 800 złotych!
              • only.elvie Re: autorko... 30.05.10, 22:22
                tautschinsky napisał:
                > Wie, ale jest w takim stanie psychicznym, że nie jest w stanie w sposób ciągły
                > pomagać przy dziecku, a że chciałby pokazują jego próby.

                Zdaje się, że miałeś skończyć zabawę w internetowego psychiatrę? Lekarz nie stwierdził niezdolności więc nie ma co dywagować.

                Sąd uznał wydatki na dziecko za słuszne. On wie ile te wydatki wynoszą. Wie, czego dziecko potrzebuje. Od niego zależy czy zrobi coś czy będzie miał dziecko w dupie.
                • tautschinsky Re: autorko... 31.05.10, 00:10
                  only.elvie napisała:

                  > Zdaje się, że miałeś skończyć zabawę w internetowego psychiatrę? Lekarz nie stw
                  > ierdził niezdolności więc nie ma co dywagować.



                  Po pierwsze, kto powiedział, że się bawię?
                  Po drugie, że w psychiatrę
                  Po trzecie, jeśli już, że miałem to skończyć? smile

                  Jakieś życzenia wyrażasz chyba swoje - zachowaj je dla siebie.

                  I nie wiesz tego, czy lekarz stwierdził u niego to czy nie, bo wszystko co wiesz
                  to to, co maxowa napisała, a pisze, co jej pasuje. I na podstawie tego oraz
                  własnego doświadczenie każdy na forum wysnuwa jakieś wnioski. Ja wysuwam swoje,
                  ty swoje.




                  > Sąd uznał wydatki na dziecko za słuszne. On wie ile te wydatki wynoszą. Wie, cz
                  > ego dziecko potrzebuje. Od niego zależy czy zrobi coś czy będzie miał dziecko w
                  > dupie.



                  Istnieją jednak takie okoliczności, które mogą to uniemożliwiać. I nie zawsze
                  zależy to od jego pragnień. Gdyby to było tak proste! Jemu uniemożliwia stan
                  zdrowia. I teraz musi udowodnić to w sądzie do którego zaciągnie go jego ex.
        • adaria38 Re: autorko... 30.05.10, 20:22
          Wiecie co, nadziałam się ostatnio na mojego exa, którego już ho-ho nie widziałam
          i wiem, że łatwo radzić: komunikuj się, schowaj emocje, rozmawiaj - a gdy są złe
          wspomnienia - to nie tak łatwo być spokojnym i dac po raz kolejny kontaktom
          wzajemnym podstawowy kredyt zaufania. Bleeeee.....

          Ale, gdy są dzieci, to , cholera, trzeba.
          I ja proponuję zmienić swój schemat zachowań - pomyśleć trochę egoistycznie o
          SOBIE. O swoim komforcie życia, o tym, że potrzeba żeby ten ex brał dzieci jak
          najczęsciej, żeby wiedział że kosztują tyle i tyle i chciał dawać sam z siebie,
          żeby sobie zdawał sprawę jak samej matce jest ciężko, zeby widział i słyszał o
          efektach, że opieka matki, wdrażanie leczenia, dają super rezultaty, że oto
          jego dziecko jedno czy drugie dzięki temu jest uśmiechnięte i zdrowe i zaczyna
          mieć osiągnięcia z których on tez może byc dumny.
          No cóż.... matki muszą być madrzejsze, ojcu łatwo machnąc ręka na dziecko gdy
          uzna ze matka go gnębi więc najlepiej zejść jej(i automatycznie dzieciom) z
          oczu. A, jako że panowie super nadwrażliwe na swoim punkcie istoty są, to
          przypuszczam, że wielu przy pierwszej większej przeszkodzie zwieje w
          nieutrzymywanie kontaktów z dzieciakami bo "żona zła".

          Dlatego, kobiety, ja sugeruję trochę umiejętnej psychomanipulacji wink
          Posłodzić ex misiowi, docenić, że przyszedł, pochwalić że dzieckiem się ładnie
          zajął, podsunąc stertę rachunków z miłym uśmiechem "wiesz, chcę żebyś wiedział,
          że tyle wydałam, tyle to kosztuje, posprawdzaj sobie" itd.
          Stara prawda, że panowie sa łasi na komplementy nie mniej niż kobiety. I
          rozkwitną na nich, i będzie im się chciało.

          Ja wiem, że większość kobiet krew zalewa, gdy widzi, ze exmąz sam z siebie nic
          nie robi, ze nie jest idealnym exem "zaangażowanym" , że nie ma pomysłów, nie
          wie, nie rozumie, nie umie się dzieckiem zajac ani kosztów policzyć a nawet
          zauważyć że są . I ja się wcale nie dziwię. Bo mnie też.wink
          Lecz, jakby "dorośli" byli, to byśmy się nie rozwodzili smilesmile
          Więc dziewczyny - trochę więcej myślenia o sobie, trochę więcej zdrowego
          egoizmu, mniej ustawiania się w pozycji ofiary-siłaczki która weźmie wszystko na
          siebie i będzie cierpieć płacząc po nocach ze już nie daje rady,
          więcej wymagania od drugiej strony ale z UŚMIECHEM!! Bo to najskuteczniej
          dziala.... (pomijając spocjopatów od ktorych lepiej z daleka ).
          Powodzenia.
          • z_mazur Re: autorko... 30.05.10, 20:26
            W sumie bardzo rozsądny post, tylko po co ten sarkazm w odniesieniu do "misiów". Miś też człowiek lubi być pochwalony, nawet jeśli robi tylko to co do niego należy.

            Nie od dziś wiadomo, że w relacjach z ludźmi coś takiego jak pochwała działa o wiele lepiej niż krytyka. smile
          • nangaparbat3 Re: autorko... 30.05.10, 20:29
            adaria38 napisała:
            Dlatego, kobiety, ja sugeruję trochę umiejętnej psychomanipulacji wink
            > Posłodzić ex misiowi, docenić, że przyszedł, pochwalić że dzieckiem się ładnie
            > zajął, podsunąc stertę rachunków z miłym uśmiechem "wiesz, chcę żebyś wiedział,
            > że tyle wydałam, tyle to kosztuje, posprawdzaj sobie" itd.
            > Stara prawda, że panowie sa łasi na komplementy nie mniej niż kobiety. I
            > rozkwitną na nich, i będzie im się chciało.
            >


            Niedobrze mi.
            Sama uważam, ze warto zadbać o dobre relacje z Exem, że trzeba, opłaca się,
            ważne i dla nas i dla dzieci. Ale to co proponujesz to strategia niewolnika. Już
            wole taką cholerę jak MAx.
            • adaria38 Re: autorko... 30.05.10, 20:37
              Też mi niedobrze, gdy sobie to wyobrażam smilesmile
              Ale w bardzo wielu przypadkach wybór jest: albo mi niedobrze, a dzieci coś z
              ojca mają i ja kapkę czasu dla siebie; albo mi lepiej ale idziemy do SAdu a ex
              ukrywa zarobki bo zła zona go "skubie" na 200zł alimentow
              • nangaparbat3 Re: autorko... 30.05.10, 20:50
                Przecież mozna inaczej - zobaczyć w tym nieszczęsnym mężczyźnie, którego się w
                końcu wybrało na ojca swoich dzieci, coś dobrego, zasługującego na szacunek czy
                sympatię. I od tego się odbic. Spojrzeć z jego perspektywy. Nie żeby ją
                przyjmować, ale uzanć, że istnieje. Nie rezygnować z wymagań, ale też nie
                skupiać się wyłącznie na nich.
                • adaria38 Re: autorko... 30.05.10, 21:03
                  Wiesz, to bardzo trudne, gdy np przez jakis czas ten ktoś działał przeciwko
                  tobie i zwyczajnie mu nie ufasz, bo nie wierzysz w jego dobre intencje, boisz
                  się że działa przeciwko tobie, jego obecnośc odbierasz jako zagrożenie. Do
                  tego, nie kazdy ex sobie życzy by sie nad nim "pochylić" i zainteresowac jego
                  zyciem.... niektórzy na próbę wyciągnięcia ręki odpowiadają obuchem w łeb.
                  Dlatego, wydaje mi się, że najsłuszniej skupić się przede wszystkim na relacjach
                  rodzic-dziecko. I jakimś cudem wyłączyć myślenie jaki ex był w stosunku do mnie.
                  Może zadaniowe podejście do wychowanie dzieci przez oboje rodziców, podziału
                  sprawiedliwego obowiązków i kosztów, otworzy drogę uspokojenia animozji
                  wzajemnych. Oddzielić to od dzieci póki samemu się z tym nie radzi.
                  • z_mazur Re: autorko... 30.05.10, 21:09
                    No ale właśnie to sugerowałem mniej więcej w połowie wątku. Że może przydałoby się tu zanim pójdzie się do sądu, po prostu pogadać, choćby w obecności mediatora.
                    • adaria38 Re: autorko... 30.05.10, 21:17
                      w połowie wątku to unosiłes się oburzeniem, jak to Wszystkie Panie skupiły się
                      na wyciągnieciu kasy od exa zamiast najpierw porozmawiać.
                      Zmień akcenty, może zaczniesz byc rozumiany Nawet przez panie.
                      • tautschinsky Re: autorko... 30.05.10, 21:51
                        adaria38 napisała:

                        > Zmień akcenty, może zaczniesz byc rozumiany Nawet przez panie.



                        I panie nawet cię łaskawie po plecach poklepią
                        jaki z ciebie równy gość smile
                        • adaria38 Re: autorko... 30.05.10, 21:53
                          Ty mi jeszcze nie odpowiedziałAŚ , czy masz dzieci i czy jesteś przed czy po
                          rozwodzie.
                          (myślisz, że tu sami idioci pisują?)
                    • nangaparbat3 Re: autorko... 30.05.10, 21:18
                      No ale mediator może - jak widzimy na forum - kobiecie, która pracuje i
                      wychowuje dwoje małych dzieci, skarżącej się, że ich ojciec nie pomaga jej w
                      dowożeniu (3 x w tygodniu) niepełnosprawnego dziecka na rehabilitację - więc
                      mediator potrafi napisać: nie rób z siebie ofiary.

                      I jak tu zaufać mediatorowi?
      • only.elvie Re: autorko... 30.05.10, 21:32
        mediator.org napisała:
        > Patrzysz krótkowzrocznie. I nie z myślą
        > o dzieciach, które potrzebują NIE TYLKO pieniędzy taty... Szkoda, że Twoja
        > energia nie pójdzie w kierunku zrozumienia nie tylko swojego położenia i swoich
        > problemów, które niewątpliwie masz - jak każdy.

        Szkoda, że nie doczytałaś, że autorka wątku chętnie zamiast kasy chciałaby pomocy przy dziecku. Ale ojca to nudzi.
        • tautschinsky Re: autorko... 30.05.10, 22:04
          only.elvie napisała:

          > Szkoda, że nie doczytałaś, że autorka wątku chętnie zamiast kasy chciałaby pomo
          > cy przy dziecku. Ale ojca to nudzi.




          Ale w późniejszych postach przyznała się de facto do tego, że nie wyobraża sobie, żeby jej ex kręcił się koło niej i wokół dzieci i że woli pieniądze z podwyższonych alimentów przeznaczyć na osobę z zewnątrz, więc już nie bajamy.
          • only.elvie Re: autorko... 30.05.10, 22:23
            tautschinsky napisał:
            > Ale w późniejszych postach przyznała się de facto do tego, że nie wyobraża sobi
            > e, żeby jej ex kręcił się koło niej i wokół dzieci i że woli pieniądze z podwyż
            > szonych alimentów przeznaczyć na osobę z zewnątrz, więc już nie bajamy.

            Napisała, że nie chce, żeby ex kręcił jej się PO DOMU a nie 'koło niej i wokół dzieci'. A napisała to w KONKRETNYM przypadku propozycji, że on więcej by zarobił zatrudniając się jako opiekunka u niej (2000).
            • tautschinsky Re: autorko... 31.05.10, 00:17
              only.elvie napisała:
              > Napisała, że nie chce, żeby ex kręcił jej się PO DOMU a nie 'koło niej i wokół
              > dzieci'.




              Dała do zrozumienia, że nie ma ochoty go oglądać.
              Dziecka nie przekazywałaby przez osoby trzecie
              tylko byłaby biedna zmuszona go oglądać a nie daj
              jeszcze rozmawiać z nim o dzieciach - tego zaś nie
              zniosłaby. Od ojca dzieci chce wyłącznie dużych pieniędzy,
              by dysponować nimi jak jej się podoba. Propozycja,
              by zajmował się dziećmi bardziej niż do tej pory jest tylko
              argumentem dla sądu, który
              w ten sposób chce przekonać do podwyższenia mu alimentów.


              • only.elvie Re: autorko... 31.05.10, 00:55
                tautschinsky napisał:
                > Dała do zrozumienia, że nie ma ochoty go oglądać.

                Napisała konkretnie - reszta to już Twoja mania prześladowcza.
                • tautschinsky Re: autorko... 31.05.10, 09:15
                  only.elvie napisała:

                  > Napisała konkretnie - reszta to już Twoja mania prześladowcza.



                  Pierwszy post max był całkiem wyważony, pełen moralnych wątpliwości - pisała, że wie, iż on
                  płaci bardzo dużo w stosunku do tego, co zarabia,
                  pisała o jego andropauzie i o jego próbach opiekowania
                  się dziećmi. Potem zaczęła zmieniać wersje i robić
                  z niego "debila" i "idiotę", obiboka, i podejrzewać,
                  że musi mieć nieoficjalne dochody (bardziej pod wpływem forumowiczek niż tak sama z siebie smile
      • maxholdwoman Re: autorko... 31.05.10, 15:58
        uważam, ze jest nadużyciem z Twojej strony używanie nicka
        mediator.org. Szczególnie dodając końcówkę org próbujesz dodać swoim
        ocenom dodatkowej mocy, gdysz próbujesz dać wrażenie, że jesteś
        częścią jakiejś organizacji, a de facto wypowiadasz się osobiście,
        tendencyjnie i bez najprostrzej analizy faktów. Mediator powinien
        być bezstronny i dbać o interesy obu stron, a nie tej która mu się
        bardziej podoba.

        Czytając twój post mediator.org, mam wrażenie, że idziesz po
        najmniejszej linii oporu. Czyli, zero zrozumienia tematu, a jedynie
        stereotypowe wkładanie ludzi do pasującego Ci szablonu.
        Czyli:
        - samotna matka jest ofiarą, bo sama sobie zgotowała taki los.
        - Samotna matka nie ma prawa domagać się czegokolwiek i zawracać
        głowy "męszczyźnie" skoro się rozstali,
        - samotna matka nie może zniechęcac tatusia, bo tatuś jest wrażliwy
        i swój honor ma,
        - samotna matka ma być ponad kwestie finansowe, a już na pewnonie
        iść po najmniejszej linii oporu i nie wymagac od tatusia tego co
        powinien, ale nie ma chęci zrobić.


        Jeśli dokładnie przeczytałabyś posty znalazłabyś odpowiedzi na
        wszystkie pytania.

        Co do Twoich rad są one absolutnie nieprzemyślane i nieadekwatne do
        sytuacji. Piszesz np. ze terapia 3 razy w tygodniu, to nie problem.
        Oczywiście dla Ciebie nie, ale dla mojego dziecka, moich rodziców i
        mnie, już tak. Organizacyjny, logistyczny i finansowy.

        Problem ten mogłaby rozwiązać druga osoba (ojciec dziecka), ale tej
        osobie się nie chce w nim uczestniczyć.
        Piszesz, bzdury o uczestniczeniu w życiu wnuka dziadków. Dziadkowie
        mają 74 i 69 lat, pomagają ale jest to dla nich ogromny wysiłek.
        Wysiłek który powinien ponosić ojciec dziecka, a nie dziadkowie.

        Dziadkowie wychowali swoje dzieci i nie mają obowiazku zastępowac
        lenia, bo mu się nie chce.


        A co do bzdur dotyczących zaciekłości. Nie wiem, czy zaciekłość jest
        dobrym określeniem w stosunku do osoby która bez szemrania dwa lata
        niesie 100% zobowiązań innej osoby. Tak jak sama napisałaś, każdy ma
        swoją wrażliwość i wytrzymałość, mój próg cierpliwości został
        przekroczony i powoduje lawinę negatywnych emocji.
    • mediator.org unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 08:59
      Adario, rozsądna kobieta z Ciebie smile
      Nango - robienie z siebie ofiary, to jest coś, co autorka wątku napisała sama o
      sobie smile Sama zafundowała sobie sytuację, w której jest jej teraz za ciężko, jak
      twierdzi.
      Co do wolontariuszy, rehabilitacji z NFZetu i innych rzeczy "za darmo" -
      oczywiście, że się czeka. problem jednak w tym aby CHCIEĆ z tego skorzystać.
      Jeśli autorka wątku zapisałaby dziecko rok temu, dziś byłaby już w innej sytuacji.
      Panie tu bardzo unosicie się emocjami i uciekają Wam suche fakty wink
      Kolejna sprawa - dziadkowie. O ile nie mieszkają 50 km od autorki wątku i jej
      dzieci, nie są niepełnosprawni i schorowani, to chyba nie jest problem a
      przyjemność dla dziadków brać czynny udział w życiu wnuka. Czy może się mylę?...
      Oczywiście, że najłatwiej (to już pisałam) zafundować sobie adwokata, stracić
      czas na sprawy w Sadzie, zamiast schować dumę do kieszeni i spróbować się
      dogadać z "byłym", wdrożyć go w codzienność dzieci.
      Rachunki naocznie uświadamiają tacie rzeczywiste potrzeby dziecka. Jest to rzecz
      bezdyskusyjna.
      Można zrobić różne rzeczy, aby komunikacja pomiędzy rodzicami zaistniała (i jest
      to możliwe, co pokazuje praktyka!) Ale... trzeba mieć na uwadze RZECZYWISTE
      dobro dzieci, które nie kończy się na chlebie z szynką, dodatkowych zajęciach i
      turnusach oraz chęci mamy "postawieniu na swoim".
      Bardzo często mamy po rozwodzie mają ogromnie dużo sił w walce o alimenty i ani
      trochę chęci zrobienia czegokolwiek, aby komunikacja z tatą dzieci była lepsza.
      I w tym przypadku zdaje się tak jest sądząc po wypowiedziach autorki wątku.
      Co do obiektywizmu mediatora: po pierwsze - forum to nie mediacja. po drugie
      dobry mediator stara się wspierać zawsze stronę słabszą, taka jest zasada. A w
      tym przypadku pani nie wydaje się być słabszą stroną. I po trzecie - w mediacji
      nie ma czegoś takiego jak OBIEKTYWNE rozwiązanie. Rozwiązanie ma być dobre dla
      stron i rzadko kiedy bywa obiektywne, czy tez "sprawiedliwe".
      • aneta-skarpeta Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 09:56
        > Kolejna sprawa - dziadkowie. O ile nie mieszkają 50 km od autorki wątku i jej
        > dzieci, nie są niepełnosprawni i schorowani, to chyba nie jest problem a
        > przyjemność dla dziadków brać czynny udział w życiu wnuka. Czy może się mylę?..
        > .

        dziadkowie sa juz w dosc zaawansowanym wieku- oczywiscie pewnie z przyjemnoscia
        pomagaja, zajmuja sie wnukami, ale nie oszukujmy sie, dla nich taka dyspozycja
        tez moze byc meczaca- do czego maja prawo

        o ile oczywiscie trzeba wykazac sie sprytem wzgledem exmeza to jestem
        zwolenniczka traktowania ludzi doroslych jak doroslych i takiej postawy wymagac.
        jestem gleboko przekonana ze faceci tez mysla, tez maja swoj rozum i naprawde
        niezbyt czesto ich nieaktywnosc w zyciu dzieci wynika z niewiedzy..raczej z
        braku checi i braku potrzeby
        nie wiemy jak wygladalo ich malzenstwo od srodka, byc moze max juz sie nagadala
        , natlumczyla, naprosila...a teraz moze po prostu wie, ze to do exa nie trafia?

        moze w tej chwili jest na takim etapie, ze nie wierzy, ze x sie przejmnie i
        zacznie aktywnie uczestniczyc w zyciu dzieci? i moze on sobie na to sumiennie
        SAM zapracowal?

        • z_mazur Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 10:11
          W swoim poście użyłaś chyba 5 razy słówka "może" interpretując
          sytuację autorki. Mogę używając tylu samo "może" zinterpretować i
          przedstawić ją w diametralnie inny sposób, tylko po co.

          Im więcej Twoich postów czytam w tym wątku, tym bardziej jestem
          przekonany, że oceniasz tą sytuację przez wąski pryzmat własnych
          doświadczeń i na pewno nie jest to ogląd obiektywny.

          Oczywiście, że kontakt ojca z dziećmi w 90% zależy od jego chęci lub
          niechęci. Tylko na tą chęć lub niechęć ogromny wpływ ma relacja z
          matką dzieci, szczególnie gdy dzieci są małe.

          Oczywiście łatwo całą odpowiedzialność zrzucić na ojca
          usprawiedliwiając się, że on taki beznadziejny jest i że nie chce i
          że w ogóle to jego wina. Trudniej natomiast poddać się autorefleksji
          i ocenić własną postawę i udział w budowaniu tej chęci lub niechęci.

          A jak już zakiełkuje nawet jakaś wątpliwość, to najlepiej zabić ją
          złośliwą ironia i sarkazmem, puszczając parę tekstów o biednych
          misiach.
          • aneta-skarpeta Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:16
            z pewnoscia kazde z nas ocenia, odczytuja ta sytuacje poprzez pryzmat wlasnych
            doswiadczen. sam robisz dokladnie to samosmile

            ale denerwuje mnie zawsze i wszedzie jak sie z facetow robi idiotow, ktrym
            trzeba pod nos podlozyc, palcem pokazac i traktowac jak duze dzieckosmile

            i mowie to dlatego, ze uwazam ze wiekszosc facetow jest madrych i inteligentnych
            i z takiego zalozenia zawsze wychodze

            i szczerze jak czytam, ze on nie interesuje sie rehab. swojego dziecko to
            dlatego ze za bardzo o tym nie mysli, nie zalezy mu, niz dlatego ze nie ma
            swiadomosci z czym to sie wiaze
            • z_mazur Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:31
              > z pewnoscia kazde z nas ocenia, odczytuja ta sytuacje poprzez
              pryzmat wlasnych
              > doswiadczen. sam robisz dokladnie to samosmile

              Różnica polega na tym, że ja staram się tego nie robić. Nawet jeśli
              piszę o jakichś "może" to jedynie w opozycji do kreowanych tu "może"
              jasno deklarując, że taka jest moja intencja. smile

              Skoro zakładasz, że większość facetów taka jest, to dlaczego nie
              założysz w tym przypadku? smile

              Załóż, że ten akurat facet (jak większość) jest inteligentny i mądry
              a jednak jego kontakt z dziećmi jest kiepski, jakie wtedy "może" na
              wyjaśnienie tej sytuacji Ci się nasuwają? smile
              • aneta-skarpeta Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 23:02
                z_mazur napisał:

                > Skoro zakładasz, że większość facetów taka jest, to dlaczego nie
                > założysz w tym przypadku? smile
                >

                zakladam, ze ojciec doskonale wie ile czasu i trudu kosztuje
                zajmowanie sie chorym dzieckiem, ale nie ma najmniejszej ochoty tego
                robic. płacenie 800 zl alimentow jest tutaj po to aby zagluszyc
                wyrzuty sumienia ( place wiec nie jestem do konca takim dupkiem,
                mimo ze nie bardzo mam ochote zajmowac sie dziecmi, dzieckiem)


                > Załóż, że ten akurat facet (jak większość) jest inteligentny i
                mądry
                > a jednak jego kontakt z dziećmi jest kiepski, jakie wtedy "może"
                na
                > wyjaśnienie tej sytuacji Ci się nasuwają? smile
                >


                ze nie chce. tak po prostu nie chce.

                smile

          • adaria38 Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:38
            Gdyby zmienić osoby i płcie, to dokładnie to samo można napisać pod większością
            wypowiedzi ZMazur. Tałczyńska zaś już za pewnik postawiła depresję pana i jeżdzi
            po autorce niewybrednie jako tej okradającej biedaka z ostatniej koszuli.
            Więc?



            z_mazur napisał:
            > W swoim poście użyłaś chyba 5 razy słówka "może" interpretując
            > sytuację autorki. Mogę używając tylu samo "może" zinterpretować i
            > Im więcej Twoich postów czytam w tym wątku, tym bardziej jestem
            > przekonany, że oceniasz tą sytuację przez wąski pryzmat własnych
            > doświadczeń i na pewno nie jest to ogląd obiektywny.
            > Oczywiście, że kontakt ojca z dziećmi w 90% zależy od jego chęci lub
            > niechęci. Tylko na tą chęć lub niechęć ogromny wpływ ma relacja z
            > matką dzieci, szczególnie gdy dzieci są małe.
            > Oczywiście łatwo całą odpowiedzialność zrzucić na ojca
            > usprawiedliwiając się, że on taki beznadziejny jest i że nie chce i
            > że w ogóle to jego wina. Trudniej natomiast poddać się autorefleksji
            > i ocenić własną postawę i udział w budowaniu tej chęci lub niechęci.
            > A jak już zakiełkuje nawet jakaś wątpliwość, to najlepiej zabić ją
            > złośliwą ironia i sarkazmem, puszczając parę tekstów o biednych
            > misiach.
            • tautschinsky Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:46
              adaria38 napisała:

              Tałczyńska zaś już za pewnik postawiła depresję pana i jeżdz
              > i
              > po autorce niewybrednie jako tej okradającej biedaka z ostatniej koszuli.




              Po pierwsze hamuj się - ja nie robię z ciebie faceta, więc ty nie rób ze mnie baby pisząc Tałczyńska (pomijając już sam fakt zmieniania nicku, bo podobno trudny smile

              I moja mała wybredność jest niczym w porównaniu z tym, co tu napisano o tym ojcu, z którego zrobiono jakieś monstrum w powłoce ojca.

              A co do koszuli - ILE MU ZOSTANIE PIENIĘDZY z 700,
              jeśli max dopnie swego (po trupach, a niech tam!)
              i sąd mu jeszcze okroi tę kwotę?! To, że on może
              pracować za więcej, ba, nawet za 10 tysi od ręki
              to tylko wrogie słowa osoby, w której interesie jest
              tak twierdzić. Więc zdziera albo przynajmniej próbuje
              zedrzeć z niego ostatnią koszulę.
      • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 10:25
        mediator.org napisała:
        > Co do wolontariuszy, rehabilitacji z NFZetu i innych rzeczy "za darmo" -
        > oczywiście, że się czeka. problem jednak w tym aby CHCIEĆ z tego skorzystać.
        > Jeśli autorka wątku zapisałaby dziecko rok temu, dziś byłaby już w innej sytuac
        > ji.

        No nie - pięęęęęknie smile Czy nie uważasz, że zgłaszanie się w kolejkę po bezpłatną pomoc a momencie gdy rodziców stać na płacenie to WYŁUDZENIE? Dlaczego do tego zachęcasz? Co z innymi BARDZIEJ potrzebującymi?

        > Kolejna sprawa - dziadkowie. O ile nie mieszkają 50 km od autorki wątku i jej
        > dzieci, nie są niepełnosprawni i schorowani, to chyba nie jest problem a
        > przyjemność dla dziadków brać czynny udział w życiu wnuka. Czy może się mylę?

        Wiesz czym jest rehabilitacja niepełnosprawnego dziecka? Potrafisz odpowiedzieć dlaczego dziadkowie mają wyręczać ojca?


        Poproszę mediatorze o odpowiedzi na powyższe pytania oraz na to, dlaczego nawołujesz autorkę do popierania bierności rodzica wobec dziecka? Dlaczego to wszyscy (NFZ, państwo, wolontariusze, dziadkowie) mają się starać, żeby robić to, co powinien ojciec? Dlaczego to proponujesz?
        • z_mazur Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 10:35
          Co nazywasz wyłudzeniem?
          Darmową rehabilitację, która należy się każdemy płacącemu
          ubezpieczenie?

          I nikt tu nikogo do niczego nie nawołuje, tylko sugeruje różne
          sposoby rozwiązania konfliktu. Sprawa o podwyższenie alimentów jest
          tylko jednym z takich sposobów, a biorąc pod uwagę ewentualne koszty
          adwokata i procedurę sądową w odniesieniu do niskiego
          prawdopodobieństwa sukcesu w sądzie, wcale nie wygląda na najlepszy.
          • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 10:42
            z_mazur napisał:
            > Darmową rehabilitację, która należy się każdemy płacącemu
            > ubezpieczenie?

            Na przykład zajmowanie czasu wolontariusza bo tatuśkowi rehabilitacja się nudzi. Nie sądzisz, że są ludzie BARDZIEJ potrzebujący? Dlaczego wolontariusz ma wypełniać obowiązki ojca?
            • z_mazur Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 10:44
              Szczerze mówiąc, to po przeczytaniu tekstu "tatusiek", "miś" itp.
              tracę ochotę na dyskusję.
              • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 10:50
                z_mazur napisał:
                > Szczerze mówiąc, to po przeczytaniu tekstu "tatusiek", "miś" itp.
                > tracę ochotę na dyskusję

                No jasne - argumenty się skończyły smile

                Dla mnie w ogóle kuriozalne jest w całej tej sprawie wyliczanie matce co JESZCZE może zrobić. Jasne - niech wszyscy tyrają - matka, dziadkowie, wolontariusze. Stają na głowie - logistycznie, finansowo, czasowo. OJCIEC NIC NIE MUSI!
                • z_mazur Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:01
                  > No jasne - argumenty się skończyły smile

                  Nie skończyły się, ale moje doświadczenia mówią mi, że wdawanie się
                  w polemikę z osobą, która ma emocjonalne nastawienie do problemu (a
                  takie nastawienie zdradzają zacytowane przeze mnie wcześniej
                  określenia) skutuje najczęściej konfliktem a nie merytoryczną
                  wymianą poglądów.
                  • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:04
                    z_mazur napisał:
                    > skutuje najczęściej konfliktem a nie merytoryczną
                    > wymianą poglądów.

                    Zadałam całkowicie merytoryczne pytania. Nie odpowiedziałeś tylko właśnie uniosłeś się emocjonalnie. Przyganiał więc kocioł garnkowi.

                    Chcesz merytorycznej dyskusji - dyskutuj a nie odnoś się do własnych wrażeń na temat słów.
              • la.danseuse Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:03
                A ja, szczerze mówiąc, czytając wypowiedzi typu "dziadkom POWINNO
                być miło, że mogą pomóc" dostaję białej gorączki... Dziadkowie nie
                służą do wyręczania rodziców w ich obowiązkach wobec dzieci. I to,
                co dla rodzica jest (nie lubię tego słowa, ale szlag mnie trafia)
                tzw. psim obowiązkiem, w przypadku dziadków jest li tylko aktem
                dobrej woli. Oni nie muszą, a nawet nie jest tak, że powinni. A
                rodzice, w tym i ojciec i matka, muszą i kropka. Cała dyskusja jest
                bez sensu. Jeśli ojciec nie spełnia swoich obowiązków wobec dzieci,
                trzeba najpierw próbować go przekonać lub zmusić (sądownie wyznaczyć
                konkretne terminy opiekowania się dziećmi - łącznie z dowożeniem na
                rehabilitację) albo ostatecznie ograniczyć mu lub odebrać prawa
                rodzicielskie.
                • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:10
                  la.danseuse napisała:
                  > A ja, szczerze mówiąc, czytając wypowiedzi typu "dziadkom POWINNO
                  > być miło, że mogą pomóc" dostaję białej gorączki...

                  Mało tego - dla dziadków (wg mediatora) rehabilitacja powinna być 'przyjemnością czynnego udziału w życiu wnuka'. A dla ojca? Znów wracamy do tego, że przecież ojciec nie musi smile
              • tautschinsky Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:08
                z_mazur napisał:

                > Szczerze mówiąc, to po przeczytaniu tekstu "tatusiek", "miś" itp.
                > tracę ochotę na dyskusję.



                Niestety na taką retorykę nie sposób nie reagować,
                bo wtedy ją stosujące zaczynają uważać, że
                "kobietom skrzywdzonym przez tych złych" należy się
                prawo do takiej AGRESJI (bo jest to SŁOWNA AGRESJA)
                jak psu zupa, że strawestuję jedno z kobiecych haseł smile
        • tautschinsky Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:02
          only.elvie napisała:

          > No nie - pięęęęęknie smile Czy nie uważasz, że zgłaszanie się w kolejkę po bezpłat
          > ną pomoc a momencie gdy rodziców stać na płacenie to WYŁUDZENIE?



          To w końcu stać tę kobietę czy nie stać? smile


          Bo ojca na więcej nie stać. Stać na coś może
          być kogoś, jeśli ten ktoś coś ma. On ma 1500 złotych
          pensji, z czego 800 tamta odbiera mu w ramach alimentów.


          Kolejny raz wylazło szydło z wora i to mruganie ślipiami: mi wimy, mi rozumimy (kobiety, że tej matce w rzeczywistości nie brakuje pieniędzy, ale chce jeszcze więcej wyciągnąć od exa)to tylko gra, by ugrać coś od ojca a żeby to ładniej wyglądało, przedstawiać matkę jako będącą na skraju finansowego bankructwa. Już - w jej przypadku była mowa o głodowaniu dzieci! - bo 800 złotych alimentów i bliżej nieokreślone, lecz wyoskie dochody max są tak niewystarczające, że przyjdzie tym dzieciom umierać z głodu.
          • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:06
            tautschinsky napisał:
            > To w końcu stać tę kobietę czy nie stać? smile

            Tak jak napisałam - RODZICÓW stać. Dziecko nie jest półsierotą. Ojciec niech weźmie się do roboty - albo płatnej albo przy rehabilitacji.
            • tautschinsky Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:13
              only.elvie napisała:

              > tautschinsky napisał:
              > > To w końcu stać tę kobietę czy nie stać? smile
              >
              > Tak jak napisałam - RODZICÓW stać. Dziecko nie jest półsierotą. Ojciec niech we
              > źmie się do roboty.



              A ja ci odpowiedziałem,

              że:

              - ojca nie stać na więcej
              (jego dochód to 700
              po odjęciu alimentów, które PŁACI)

              - matkę najpewniej stać, ALE ta nie
              chce pokrywać potrzeb WŁASNYCH dzieci
              w takim wymiarze jak dotychczas. Stąd
              pojawia się to niemiłe uczucie, że dzieci
              matce finansowo i czasowo... ciążą.
              • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:19
                tautschinsky napisał:
                > A ja ci odpowiedziałem,

                Wyciąłeś końcówkę mojej wypowiedzi - ojciec może WZIĄĆ CZYNNY UDZIAŁ W
                REHABILITACJI DZIECKA. Nie musi więcej zarabiać. Musiałby CHCIEĆ.
                • z_mazur Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:26
                  Nie można nikogo zmusić do tego, żeby zajmował się swoim dzieckiem.
                  Można zmusić do pokrywania kosztów utrzymania dziecka, co akurat
                  dyskutowany ojciec na miare swoich możliwości robi.
                  • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:33
                    z_mazur napisał:
                    > Nie można nikogo zmusić do tego, żeby zajmował się swoim dzieckiem.
                    > Można zmusić do pokrywania kosztów utrzymania dziecka, co akurat
                    > dyskutowany ojciec na miare swoich możliwości robi

                    Ale cały wątek jest o tym przecież, czy to SĄ RZECZYWIŚCIE jego możliwości. Autorka twierdzi, że nie - rozstrzygnie sąd.

                    I skoro uważasz, że nie da się go zmusić do zajmowania się dzieckiem to po co ta cała gadka o komunikacji, uświadamianiu go o potrzebach dziecka etc? Pomijając nawet fakt, że on już to wszystko wie skoro nie da się to nie.
                    • z_mazur Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:41
                      > Ale cały wątek jest o tym przecież, czy to SĄ RZECZYWIŚCIE jego
                      możliwości. Autorka twierdzi, że nie - rozstrzygnie sąd.

                      Tak delikatnie chciałem przypomnieć, że sąd już o tym raz
                      rozstrzygnął, czyli ocenił, że takie są RZECZYWIŚCIE możliwości
                      ojca. Nie widzę żadnych przesłanek do tego, żeby teraz miał
                      zdecydować inaczej.

                      > I skoro uważasz, że nie da się go zmusić do zajmowania się
                      dzieckiem to po co ta cała gadka o komunikacji, uświadamianiu go o
                      potrzebach dziecka etc? Pomijając nawet fakt, że on już to wszystko
                      wie skoro nie da się to nie.

                      Widzisz, człowiek to takie stworzenie, które czasem trudno do czegoś
                      ZMUSIĆ, za to można do czegoś PRZEKONAĆ. Dlatego właśnie cała ta
                      gadka. Ale trudno mówić o rozmowie, przekonywaniu i argumentacji,
                      gdy kierują nami emocje.
                  • tautschinsky Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:37
                    z_mazur napisał:

                    > Nie można nikogo zmusić do tego, żeby zajmował się swoim dzieckiem.
                    > Można zmusić do pokrywania kosztów utrzymania dziecka, co akurat
                    > dyskutowany ojciec na miare swoich możliwości robi.




                    Bo i jakby miało to wyglądać?
                    A byłaby to też dla takiego
                    dziecka zwykła krzywda. Kochać
                    nie da się nikogo zmusić. Okrutne
                    nie okrutne - zwłaszcza dla niekochanych
                    przez własnych rodziców dzieci - ale tak
                    właśnie jest.

                    I co już z tysiąc razy napisałem też:
                    ojciec w ramach swoich możliwości spełnia
                    swój "obowiązek", płacąc bardzo wysokie
                    alimenty (800 zł z 1500).
                  • la.danseuse Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 15:39
                    Każdy rodzic ma obowiązek zajmowania się swoim nieletnim dzieckiem,
                    tym bardziej dzieckiem szczególnej troski. Zmusić niby nie można,
                    ale można odebrać prawa rodzicielskie... Co na szczęście nie zwalnia
                    z obowiązku płacenia alimentów.
                    • maxholdwoman Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 16:00
                      la.danseuse napisała:

                      > Każdy rodzic ma obowiązek zajmowania się swoim nieletnim
                      dzieckiem,
                      > tym bardziej dzieckiem szczególnej troski. Zmusić niby nie można,
                      > ale można odebrać prawa rodzicielskie... Co na szczęście nie
                      zwalnia
                      > z obowiązku płacenia alimentów.


                      No cóż niestety nie każdy to rozumie.
                      Część osób na tym forum, uważa, że można sobie po prostu przestać
                      byc rodzicem, na jakiś czas, bo mu ojcostwo nieco uwiera.
                    • tautschinsky Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 17:46
                      la.danseuse napisała:

                      > Każdy rodzic ma obowiązek zajmowania się swoim nieletnim dzieckiem,
                      > tym bardziej dzieckiem szczególnej troski. Zmusić niby nie można,
                      > ale można odebrać prawa rodzicielskie... Co na szczęście nie zwalnia
                      > z obowiązku płacenia alimentów.






                      Ale co to da? Ojciec straci dzieci - jeśli jest takim draniem jak tu został przedstawiony - to go nawet nie obejdzie. I dzieci - stracą ojca. Płacić będzie nadal tyle, ile jest w stanie a może nawet mniej. A taki ojciec przy dzieciach już nie pomoże najpewniej wcale. To jest dopiero nieprzemyślana rada!
                • tautschinsky Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:33
                  only.elvie napisała:

                  > tautschinsky napisał:
                  > > A ja ci odpowiedziałem,
                  >
                  > Wyciąłeś końcówkę mojej wypowiedzi - ojciec może WZIĄĆ CZYNNY UDZIAŁ W
                  > REHABILITACJI DZIECKA. Nie musi więcej zarabiać. Musiałby CHCIEĆ.


                  O tym już też wiele napisano, choćby to, że jego stan psychiczny może mu zwyczajnie na taką opiekę nie pozwalać. To co max napisała, że to go "nudzi" jest prawdopodobnie objawem ogólnego zniechęcania do życia, załamaniem. Zapewne każda z kobiet spotkała się z terminem "depresja poporodowa" - więc powinna wiedzieć, czym się DEPRESJA charakteryzuje. Poza tym należy brać pod uwagę inny czynnik psychologiczny: takie kalekie dziecko rodzica może obezwładniać swoim kalectwem. I nie ma co tu się oburzać. Każdy chciałby mieć dziecko piękne, mądre i zdrowe. Jedni sobie ze świadomością posiadania kalekiego potomstwa radzą lepiej, inni gorzej - ten ojciec (a spotyka to też matki) może sobie z tym nie radzić i może psychoterapia byłaby mu w stanie pomóc zaakceptować ten stan. Ojciec TO NIE ROBOT, ma swoje uczucia. Niewykluczone, że jemu samemu przed sobą jest wstyd za to, że nie potrafi zaakceptować swojego chorego dziecka. To jednak nie czyni z niego potwora!
                  • only.elvie Re: unoszenie się emocjami nic nie da 31.05.10, 11:35
                    tautschinsky napisał:
                    > O tym już też wiele napisano, choćby to, że jego stan psychiczny może mu zwycza
                    > jnie na taką opiekę nie pozwalać.

                    To już tylko Twoje domysły z którymi nie będę dyskutować. Rozstrzygnie sąd.
      • adaria38 Słabsza strona 31.05.10, 11:33
        >dobry mediator stara się wspierać zawsze stronę słabszą, taka jest >zasada. A w
        >tym przypadku pani nie wydaje się być słabszą stroną.


        No bez przesady. Chyba każda matka(oraz Sauber) której się zostawi na głowie
        dzieci, w tym niepełnosprawne, musi zakasać rękawy i walczyć jak lwica z
        realiami życia, by całość spraw ogarnąć, bo Nie Ma Wyjścia. Mogła by uznać, że
        będzie przeżywać kryzys egzystencjalny, dzieci wystawić na ulicę, ciągnąć kasę z
        opieki i zajmujcie się mną. Ale na to sobie nie może pozwolić, chcąc wychować w
        jakich-takich warunkach dzieci.
        I protestuję, przeciwko gloryfikowaniu drugiego rodzica dzieci, tylko dlatego,
        że skoro płaci marne alimenty, nie chce mu się dziećmi zajmować ani
        zainteresować samemu problemami i łatwo się wypisał z obowiązków wobec nich -
        to na pewno jest tą Słabszą istotą, nad którą się trzeba litowac i go wspierać w
        życiu by za ciężko aby nie miał, a całością odpowiedzialności obciążyć matkę.
        Owszem, TAK dla zmiany komunikacji i zaangażowania drugiego rodzica w sprawy
        dzieci, NIE dla stanowiska "i tak sobie przeciez dobrze radzisz sama, silna
        jesteś, to znaczy, że ci nic nie trzeba, więc nie chciej już nic od exa niech
        sobie żyje w spokoju i się nie wysila"
    • mediator.org tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emocji 31.05.10, 11:42
      ... i to nie autorki wątku wink)
      odpowiadam (choć z_mazur już to zrobił i inni)jeśli pani pisze, że czuje się być
      ofiarą sytuacji, że nie radzi sobie, że jest przeciążona, czemu większość tu
      wypowiadających się Pań przyklaskuje, to korzystanie z pomocy wolontariuszz,
      NFZtu i innych form pomocy przeznaczonych dla rodziców dzieci przewlekle chorych
      czy niepełnosprawnych jest w pełni uzasadnione. No chyba, że Panie tu
      przyklaskujące autorce wątku uważacie, że jednak z jakiegoś powodu tej ciężko
      tyrającej kobiecie, owa pomoc się nie należy?...
      Ja zauważam w tej sytuacji taką oto rzecz - pani do tej pory nie napisała cóż to
      za rehabilitacji wymaga dziecko. Nawet jeśli jest to 3 razy w tyg. i nawet
      wyłączając staruszków dziadków (niechaj mają spokój, jak chce część Pań wink)
      sytuację można rozwiązać. Trzeba tylko chcieć. A dobry kontakt z panem tatą
      bardzo byłby tu przydatny. Ale skoro pani nie chce, aby "tata się jej po
      mieszkaniu plątał" i woli zatrudnić nianię, to o czym tu mówić?
      Panie, które piszą b. dużo używają formy MOŻE, wielu przypuszczeń, wiele sobie
      dopowiadają.
      A gdyby tak samych faktow sie trzymac...
      • z_mazur Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 11:49
        > ... i to nie autorki wątku wink)
        > odpowiadam (choć z_mazur już to zrobił i inni)jeśli pani pisze, że
        czuje się być
        > ofiarą sytuacji, że nie radzi sobie, że jest przeciążona, czemu
        większość tu
        > wypowiadających się Pań przyklaskuje, to korzystanie z pomocy
        wolontariuszz,
        > NFZtu i innych form pomocy przeznaczonych dla rodziców dzieci
        przewlekle chorych
        > czy niepełnosprawnych jest w pełni uzasadnione. No chyba, że Panie
        tu
        > przyklaskujące autorce wątku uważacie, że jednak z jakiegoś powodu
        tej ciężko
        > tyrającej kobiecie, owa pomoc się nie należy?...

        Bo tu już dawno przestało chodzić o rozwiązanie problemu, tu chodzi
        jak dokopać ojcu, który miga się od swoich obowiązków (mniejsza o to
        dlaczego się miga). Większość udzielanych tu rad w ogóle nie
        rozwiązuje problemu, tylko zmierza do zaognienia konfliktu między
        rodzicami, co problemy może jeszcze powiększyć.
        • only.elvie Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 11:53
          z_mazur napisał:
          > jak dokopać ojcu, który miga się od swoich obowiązków (mniejsza o to
          > dlaczego się miga).

          Nie no jasne - POPIERAJMY MIGANIE SIĘ!!
          • z_mazur Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 12:06
            Widzę, że nie przyjmujesz pewnych faktów do wiadomości. Ojciec płaci
            alimenty stosunkowo wysokie do swoich dochodów. Nawet jeśli sąd
            zasądzi wyższe alimenty, a ojciec z jakichś przyczyn nie może
            osiągnąć wyższych dowodów, to sytuacja wcale nie ulegnie zmianie.
            Komornik i tak nie może egzekwować kwot powyżej 60% dochodów.

            Teorie o potencjale zarobkowym i ewentualnie o ukrywaniu dochodów,
            są takimi samymi teoriami jak ta o depresji i wypaleniu.

            Tak więc nawet uzyskanie wyroku z kwotą alimentów dwukrotnie wyższą
            niż aktualna może w ogóle nie zmienić sytuacji autorki, czyli na
            dobrą sprawę nie jest żadnym rozwiązaniem sytuacji, a jedynie da
            jakąś satysfakcję autorce i większości kobiet udzielających się w
            tym wątku.

            Dlatego z czystym sumieniem piszę, że Panie radząc w ten sposób
            odreagowują jakieś swoje frustracje, a nie autentycznie doradzają.
            • only.elvie Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 12:32
              z_mazur napisał:
              > Ojciec płaci
              > alimenty stosunkowo wysokie do swoich dochodów.

              I po raz kolejny - sąd ustali czy te dochody są czy nie są adekwatne do jego
              możliwości.

              > Dlatego z czystym sumieniem piszę, że Panie radząc w ten sposób
              > odreagowują jakieś swoje frustracje, a nie autentycznie doradzają.

              A co Ty doradzasz - rozmowę po czym stwierdzasz, że do niczego nie da się go
              zmusić. Czyli Twoje rady tak samo autorce nie pomogą.
              • z_mazur Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 12:43
                > A co Ty doradzasz - rozmowę po czym stwierdzasz, że do niczego nie
                da się go
                > zmusić. Czyli Twoje rady tak samo autorce nie pomogą.

                Ale moja rada przynajmniej nie pogorszy sytuacji, a namawianie kogoś
                do rozpoczęcie sprawy sądowej, przed próbą mediacji, to popychanie
                go do konfliktu, który na dodatek poza pochłonięciem dodatkowych
                nakładów (czy to finansowych, czy nawet tylko osobistego
                emocjonalnego zaangażowania) może nic nie zmienić.

                I ja nie mówię że moje rady na pewno pomogą, są sytuacje w których
                żadna rada nie pomoże, ale ja przynajmniej mam jasne motywacje -
                poszukiwanie rozwiązania.
                • only.elvie Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 12:47
                  z_mazur napisał:
                  > Ale moja rada przynajmniej nie pogorszy sytuacji, a namawianie kogoś
                  > do rozpoczęcie sprawy sądowej, przed próbą mediacji, to popychanie
                  > go do konfliktu, który na dodatek poza pochłonięciem dodatkowych
                  > nakładów (czy to finansowych, czy nawet tylko osobistego
                  > emocjonalnego zaangażowania) może nic nie zmienić

                  Nie sądzę, żeby ktokolwiek tu nawoływał do rozpoczęcia sprawy sądowej PRZED próbą mediacji - niektórzy zakładają, że taka próba JUŻ była. Ty założyłeś, że nie było.
                  • z_mazur Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 13:26
                    Chyba różnie rozumiemy słowo mediacja.
                • maxholdwoman Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 16:28
                  Czy jest konflikt?
                  Nie ma konfliktu jako takiego, bo nie mozna się konfliktować, z kimś
                  kogo nie ma.
      • only.elvie Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 11:52
        mediator.org napisała:
        > sytuację można rozwiązać. Trzeba tylko chcieć. A dobry kontakt z panem tatą
        > bardzo byłby tu przydatny. Ale skoro pani nie chce, aby "tata się jej po
        > mieszkaniu plątał" i woli zatrudnić nianię, to o czym tu mówić?

        Tak się zastanawiam - jak trudno jest zrozumieć słowa 'po mieszkaniu'? Normalnie
        wyzwanie dla umysłu big_grin

        I w ogóle dostajesz ode mnie specjalną nagrodę za słowa 'dobry kontakt z panem
        tatą byłby tu przydatny'. Normalnie TEKST ROKU big_grin big_grin big_grin Tyraj matko tyraj -
        ojciec nic nie musi!

        > A gdyby tak samych faktow sie trzymac...

        To może będziesz się ich trzymać mediatorze? Matka MOŻE, dziadkowie MOGĄ - tata
        NIE MOŻE - oto obraz Twojej wypowiedzi big_grin
        • mediator.org dziękuję, że zauważyłaś moją ironię 31.05.10, 12:05
          Dziękuję, iż zauważyłaś ironię w mojej wypowiedzi wink choć sądzę, że jednak nie,
          ale zostawmy to.
          Tata TAKŻE musi. I gdyby s nie wyłapywała z wypowiedzi jedynie to, co Ci pasuje
          zauważyłabyś może jak mocno podkreślam wagę dobrego (lepszego, w ogóle
          JAKIEGOŚ)porozumiewania się pomiędzy rodzicami.
          Tata musi, ale prawdą jest też, że mama dzieci, zwłaszcza, gdy są małe, ma w tej
          kwestii wiele do zrobienia.
          Fakty są takie, że autorka wątku nie napisała NIC, co zrobiła, aby tatę wdrożyć
          w codzienne problemy związane z dziećmi.
          Mama podejmuje tylko decyzje: o rozwodzie (bo pan za mało zaczął zarabiać? nic
          na ten temat więcej nie wiemy), o rozstaniu i odseparowaniu się od pana taty, o
          alimentach i ich podwyższeniu.
          Pani autorka wątku ma dość pana taty, nie chcę aby się jej "plątał po
          mieszkaniu", nie ma ochoty z nim się porozumiewać w żadnej właściwie kwestii.
          Za to chce aby było jej lżej, ale... na jej zasadach.
          Oczywiście, tak można, żyjemy w wolnym kraju.
          Ja tylko zauważam, że MOŻNA INACZEJ, a to inaczej byłoby bardziej korzystne dla
          dzieci, a nie tylko dla pani, która ma dość pana taty swoich dzieci.
          Przepraszam za ironię...
          • only.elvie Re: dziękuję, że zauważyłaś moją ironię 31.05.10, 12:31
            mediator.org napisała:
            > Tata TAKŻE musi. I gdyby s nie wyłapywała z wypowiedzi jedynie to, co Ci pasuje
            > zauważyłabyś może jak mocno podkreślam wagę dobrego (lepszego, w ogóle
            > JAKIEGOŚ)porozumiewania się pomiędzy rodzicami.

            Nie - podkreślałaś jedynie jaka to matka jest zła w kontaktach z ojcem.
            Podkreślałaś ile to jeszcze ona i dziadkowie mogą i powinni zrobić.

            > Pani autorka wątku ma dość pana taty, nie chcę aby się jej "plątał po
            > mieszkaniu", nie ma ochoty z nim się porozumiewać w żadnej właściwie kwestii.

            A ponoć miałaś się trzymać faktów - to czemu fantazjujesz? Gdzie autorka
            napisała o 'nie maniu ochoty porozumiewania się w żadnej kwestii'? Proszę -
            wskaż. Autorka odniosła się jedynie do pomysłu aby ex zatrudnił się jako
            opiekunka do dzieci. Reszta - to już twoje dopowiedzenie.


            Uważam, że po prostu patrzysz na sprawę przez pryzmat swoich doświadczeń. Nie
            trzymasz się faktów - piszesz 'tego nie wiemy' i miejsce to wypełniasz tym co
            chcesz. Piszesz 'autorka nie napisała nic co zrobiła aby' i ZAKŁADASZ, że nic
            nie zrobiła. Dlaczego nie zapytasz autorki wątku przed wydaniem wyroku? Dlaczego
            z góry zakładasz określony scenariusz?
          • maxholdwoman Re: dziękuję, że zauważyłaś moją ironię 31.05.10, 16:37
            Szanowny/na mediator,
            Na razie nie zaproponowałaś nic sensownego. Bo to że

            Ja tylko zauważam, że MOŻNA INACZEJ, a to inaczej byłoby bardziej
            korzystne dla
            > dzieci, a nie tylko dla pani, która ma dość pana taty swoich
            dzieci.
            > Przepraszam za ironię


            To ja sama wiem, i to, że do tanga trzeba dwojga również.
      • adaria38 Fakty 31.05.10, 12:07
        Fakty są takie, że alimenty płacone przez ojca są znikomą częścią tego co
        potrzebują dzieci. Ojciec wie, że ma dzieci, wie że jedno jest niepełnosprawne,
        wie ile kosztują bo 2 lata temu na rozprawie zostały przedstawione koszty,
        zajmuje się nimi rzadko i nieregularnie. Rolę "ojca" przejęli dziadkowie, choć
        może wcale nie mają na to chęci,zdrowia ani sił jakby ktoś nie zauważył bo nie
        są młodzi.

        Więc?

        Nie wiemy czy autorka próbowała z mężem wcześniej rozmawiać, może próbowała, a
        może nie próbowała. Część osób założyła z góry, że na pewno nie próbowała. Czy
        to jest fair? Część osób z ojca dzieci zrobiła chorego na depresję, żyjącego na
        skraju nędzy, którego zła żona wykorzystuje i gnoi na kazdym kroku. Czy to jest
        fair? Znane są fakty na ten temat? nie.

        Jedyne co autorce można "sprawiedliwie" zaproponować, to że jesli nie próbowała
        rozmawiać niech spróbuje. Niech odpuści braniu wszystkiego na siebie ale
        podzieli się jak największą pulą obowiązków z ojcem dzieci i do tego dąży, sama
        taki styl narzucając, a nie czekając aż propozycja wyjdzie od exa. A jeśli już
        rozmawiała i efekty tych rozmów były takie, że tylko nerwy zszarpała bo ojciec i
        tak ma to w nosie, to trudno się dziwić, że nie pała do niego dobrymi emocjami.
        1. rozmowa, jeśli to nie przynosi efektów to
        2. sąd

        A te pozostałe 400 postów judzących jednych na drugich można spokojnie do śmieci
        wrzucić.
        • z_mazur Re: Fakty 31.05.10, 12:18
          Ale czasem w życiu tak bywa, że nie możemy mieć tego czego chcemy.

          Ojciec od swoich dochodów płaci ponad 50% alimentów, to też jest
          fakt. Jeśli to są jego rzeczywiste aktualne możliwości zarobkowe
          (mniejsza o to dlaczego tak niskie, bo przyczyn może być wiele
          poczynając od osobniczych cech, przez zdrowotne, społeczne itp.), to
          z tym faktem trzeba się jakoś uporać.

          I myślę, że zwykła rozmowa może tu nie wystarczyć, jeśli relacje
          pomiędzy rodzicami są tak kiepskie jak to sugerują niektóre
          wypowiedzi autorki, może warto pomyśleć o fachowej pomocy przy
          prowadzeniu tych rozmów.
          • enesta Re: Fakty 01.06.10, 00:29
            Max napisała:
            AAaaa, jeśli chodzi o kontakty, to on jest jak fala,
            czasami dzwoni codziennie, czasami miesiącami nie ma znaku życia.
            Max napisała to na początku wątku.
            Teraz potwierdziła, że nie może liczyć na punktualność, sumienność-
            czyli na pomoc Exa. Nie może ryzykować utraty pracy.
            Musi mieć opiekę dla dziecka, niepełnosprawnego dziecka, a to
            kosztuje.
            Jeśli Ex Max ma depresję (a raczej nic na to nie wskazuje) to
            powinien sięgnąć po leki, postawią Go na nogi tak jak niejedną
            kobietę po rozwodzie.
            • tautschinsky Re: Fakty 01.06.10, 10:50
              enesta napisała:

              > Jeśli Ex Max ma depresję to
              > powinien sięgnąć po leki, postawią Go na nogi tak jak niejedną
              > kobietę po rozwodzie.




              Depresja depresji nierówna. To co spotyka kobiety w wyniku rozwodu to depresja reaktywna, spowodowana
              załamaniem się dotychczasowego, często wygodnego,życia. I wtedy leki są potrzebne jako uspokajacze, bo taki stan przechodzi samoistnie wraz z ustępowaniem przyczyn - czas leczy rany. Natomiast tutaj sytuacja TRWA LATA! I może mieć przyczyny natury biologicznej. I wtedy nawet regularne łykanie tabletek nie chroni daną osobę przed nawrotami. Naprawdę trochę przeczytaj i spójrz trochę dalej, nieco ponad interes max smile
      • nangaparbat3 gdyby tak samych faktow sie trzymac... 31.05.10, 15:16
        To konieczność jeżdżenia 3 razy w tygodniu na rehabilitację z dzieckiem
        dwuletnim, mając w domu pięciolatka i pracując, obiektywnie jest bardzo poważnym
        organizacyjno-czasowym obciążeniem.
        To Ci mówię jako osoba, która nie ma małych dzieci i jeździła ostatnio na
        rehabilitację ze sobą.
        A jako osoba, która nie tak dawno doświadczyła organizowania różnych form pomocy
        z NFZ i hospicjum (podejrzewam, że porównywalne z dobrze zorganizowanym
        wolontariatem), powiem Ci, ze nie dziwię się, jeśli rozwodzącej się właśnie,
        pracującej i mającej pod opieką dwoje małych dzieci kobiecie nie starczyło
        napędu, by się za to zabrać.

        Zgadzam się, że Max nawala w kwestii dogadania się - czy wręcz próby dogadania
        się - z exem. Sądzę, że źle go traktowała/traktuje, przedmiotowo, do tego wrogo.
        Wiele jej można zarzucić. Ale że jej codzienne obciążenia są wielkie i na
        dłuższą metę ponad siły jednej osoby, to po prostu fakt.
        • maxholdwoman Re: gdyby tak samych faktow sie trzymac... 31.05.10, 16:24
          nangaparbat3 możesz mnie nazywać cholerą, i osobą mającą problemy z
          dogadaniem się z Ex, bo masz niecosmile racji.

          Postaram Ci się wytłumaczyć pewne sprawy, które obiektywnie wpływają
          na to, ze mnie Ex już nawet nie wkurza swoim zachowaniem, a
          wkur..wia.
          Opisze pokrótce sytuację, choć sądzę,ze niewiele ma to do rzeczy.
          Nasze rozstanie nastąpiło z racji "zmiany" zachowania u mojego Ex.
          Byłam wtedy po drugiej ciąży, w domu trzeba było pomagać, Mieliśmy
          bardzo czasochłonne prace, obowiazki domowe, czyli "nudne" zwykłe
          życie, na niezłym poziomie. Ex stracił pracę, nie wiem dokładnie co
          się stało, ale podpisał ugodę i odszedł z pracy - chciał nowej
          jakości zycia, zdobyć dodatkowe uprawnienia. Powiedziałam ok. Jego
          aktywnośc przejawiała się głównie tym, że w domu mało co robił - ok.
          zaangożaliśmy pomoc - uczył się i czepiał o wszystko. Ja do pracy
          wróciłam po 5 tygodniach po porodzie - nie mogłam pozwolić sobie na
          utratę pracy, gdyz ona nam zapewniała środki do życia. No cóż w tym
          czasie, Ex, zaczął zawierac znajomosci internetowe, chodzić na
          spotkania, odpręzać się jak mówił - nawiazywac kontakty;-(.
          Nie wiem, czy mnie zdardzał, ale to było dla mnie nie do
          zaakceptowania.

          Po rozstaniu, uważałam, ze kontakt Exa z dziećmi jest ważny. Mógł
          dzwonić spotykać sie kiedy chciał, bez jakiś specjalnych ustaleń.
          Niestety, na dłuższą metę to było nie do życia, szczególnie po
          chorobie najmłodszego.
          O co chodzi, umawiamy się np. ze przyjdzie o 10:00 w sobotę,
          zostanie z dzieciakami, ja w tym czasie pojadę po zakupy.
          Pojawia się spóźniony półtorej godziny (bo zaspał) całuje dzieciaki
          i już wychodzi, bo jest z kimś umówiony. To że mój harmonogram
          diabli biorą, to że dzieciaki sa rozczarowane, nieważne, on się
          umówił.
          Albo, bierze na spacer tylko starsze dziecko - kiedy mu mówię, ze
          powinien brac obu synów, mówi, ze ja mam wytłumaczyć młodszemu, ze
          tatuś go kocha, ale nie da rady iść do kina z takim maluchem. Kiedy
          mu mówię, ze może iść przecież do parku z dwojgiem, mówiże jestem
          złośliwa, bo wiem, że on parku nie lubi.
          I tak w nieskończoność.
          Pewnie, ze sa to drobne sprawy, ale cały czas.

          Komunikacja jest trudna to prawda, ale ile razy dorosłemu
          egoistycznemu koniowi mozna tłumaczyć sprawy ewidentne.
          Ech, pewnie ze mozna, tylko, że w pewnym momentcie człowiek widzi,
          ze nie warto.
          • nangaparbat3 Re: gdyby tak samych faktow sie trzymac... 31.05.10, 17:14
            Dziekuje Ci za ten post.
            Teraz lepiej Cie rozumiem.
            Wydaje mi sie, ze na ten moment trzeba by rozważyc, na czym Ci bardziej zależy:
            na znosnych relacjach z Exem i dogadaniu sie co do jego kontaktow z synkami, czy
            na podniesieniu alimentow.
            Wysoko ich chyba sąd nie podniesie, a ex, sądząc po dotychczasowym zachowaniu,
            raczej sie nie zmieni, w każdym razie nie sądzę, by na lepsze.
            Wydaje mie sie, ze tez nie mozna jednak wykluczyc depresji - zwłaszcza w
            kontekscie tego co napisałaś, że za taką sugestię mozna by od niego oberwac czy
            cos w tym stylu. Mam wrażenie, ze jest mu źle, ale - jak zreszta pewnie z 90%
            ludzi - nie przyjdzie mu do głowy, ze zmienic moze tylko siebie samego.
          • adaria38 Re: gdyby tak samych faktow sie trzymac... 31.05.10, 17:46
            Max, a może zawoź mu dzieci/cko i zostaw z nim na umówiony wcześniej czas?
            Niech się zajmuje nimi jak sam chce? Bo pan nie ma ochoty przestrzegać Twoich
            zasad, u Ciebie w domu będzie pokazywał, że nie jesteś wazna i może robić co
            chce. A jak ma "doła", to bieganina przy dwójce dzieci i koniecznośc
            samodzielnego wymyslenia jak im dzień zaplanować szybko mu przypomni o pokładach
            energii...
            Może wyznaczyć/np sądownie jesli przy rozwodzie tego nie zrobiliście/ dni
            kiedy on a kiedy Ty się zajmujecie dziećmi i na jego dni/weekendy/ dzieci mu
            dostarczasz do mieszkania i wychodzisz i "nie ma cię w domu" , idziesz załatwiać
            swoje sprawy, zakupy? Żeby ex nie był takim ojcem tylko dochodzącym, ale sam
            stworzył osobisty świat dla dzieci u siebie.
      • maxholdwoman Re: tak, dyskusja zatraciła sens przez poziom emo 31.05.10, 16:43
        mediator.org napisała:
        jeśli pani pisze, że czuje się być ofiarą sytuacji, że nie radzi
        sobie, że jest przeciążona, czemu większość tu wypowiadających się
        Pań przyklaskuje, to korzystanie z pomocy wolontariuszz,
        > NFZtu i innych form pomocy przeznaczonych dla rodziców dzieci
        przewlekle chorych czy niepełnosprawnych jest w pełni uzasadnione.

        Tiaaaa, tylko czy aby możliwe do zrealizowania w praktyce???


        No chyba, że Panie tu przyklaskujące autorce wątku uważacie, że
        jednak z jakiegoś powodu tej ciężko tyrającej kobiecie, owa pomoc
        się nie należy?...
        > Ja zauważam w tej sytuacji taką oto rzecz - pani do tej pory nie
        napisała cóż to za rehabilitacji wymaga dziecko. Nawet jeśli jest to
        3 razy w tyg. i nawet wyłączając staruszków dziadków (niechaj mają
        spokój, jak chce część Pań wink) sytuację można rozwiązać.

        Tiaaaa, wiem robię to. Nadal nic nie wnosisz, konkretnego.


        Trzeba tylko chcieć.

        No więc chcę. I co dalej?

        A dobry kontakt z panem tatą bardzo byłby tu przydatny.

        Jasne, i co dalej?


        Ale skoro pani nie chce, aby "tata się jej po mieszkaniu plątał" i
        woli zatrudnić nianię, to o czym tu mówić?

        Tata i mama są po rozstaniu. Tata nie musi się plątac mamie po
        mieszkaniu, ale moze się opiekować dziećmi chodząc np. na terapię,
        odbierajac z przedszkola, chodząc z dwoma na basen w sobotę.

        Tylko trzeba chcieć jak piszesz wyżej. Na warunkach do
        zaakceptowania przez obie strony.


    • nangaparbat3 jeszcze w sprawie faktów 31.05.10, 15:20
      Wątek się rozrósł nieprawdopodobnie i nawet przeczytanie wyłącznie samych postów
      MAx to duże wyzwanie.
      Mam na przykład wrażenie, że nigdzie nie przeczytałam, że Max pracuje zawodowo -
      a cały czas mam w głowie takie założenie.
      • only.elvie Re: jeszcze w sprawie faktów 31.05.10, 15:39
        nangaparbat3 napisała: > Mam na przykład wrażenie, że nigdzie nie przeczytałam, że Max pracuje zawodowo
        > - a cały czas mam w głowie takie założenie.

        Napisała:
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,111848944,111914177,Re_maxholdwoman.html
        • nangaparbat3 dziękuję :) 31.05.10, 15:46

    • mediator.org maxholdwoman... 01.06.10, 09:52
      Co do konkretnych i konstruktywnych rozwiązań, których tak się dopominasz -
      zdaje się, że ta część pracy należy do Ciebie? Oczywiście, fajnie jest dostać
      rozwiązania "na tacy", każdy by tak chciał, ale za to przeważnie się jednak płaci.
      Jakoś nie bardzo Ci się podobają różne sugestie, które wymagają od Ciebie innego
      podejścia do sprawy niż dotychczas...
      Wolontariat bee, rozmowy z "byłym" bee.
      Pewien znany dziennikarz, który ma dziecko autystyczne wciąż podkreśla, że nie
      dałby rady zajmować się nim, gdyby nie ciągła pomoc wyszkolonych wolontariuszy.
      Jakoś jemu się udało - pomoc ma i to nieustanną. Ale pewnie zapomniał pomyśleć,
      że to mało realne i prawdopodobne wink i zamiast tracić czas na tego typu
      destruktywne myśli po prostu zadziałał.
      Z tego co piszesz w ogóle nie macie ustalonych konkretnych widzeń taty z dziećmi
      i to Ty dyktujesz kiedy tata "ma Ci pomóc".
      Czy choć raz spotkałaś się z "byłym", na neutralnym gruncie i zapytałaś się jak
      on widziałby spotkania z dziećmi, jak TY to widzisz - teraz w Waszej zmienionej
      sytuacji?
      To, co opisujesz (jego zachowanie) to typowe nieradzenie sobie w sytuacji, która
      nie jest skonkretyzowana, dopowiedziana do końca i ustalona. Twoja niechęć do
      niego, w tej sytuacji, będzie narastać, a jego zachowanie przez to się nie zmieni.
      Ostatnie Twoje wypowiedzi są dowodem na to, jak bardzo kierujesz się swoimi
      emocjami - czy to dobre rozwiązanie? Masz z tego jakieś korzyści?... Pomogło Ci
      to w czymś?
      Konkretna rada? Konkretnie porozmawiaj z "byłym", o swoich konkretnych
      oczekiwaniach, potrzebach i... o jego także. A wówczas macie szansę na spotkanie
      się gdzieś po drodze.
      Oczywiście możesz nadal KONKRETNIE nic nie robić i zatrudnić prawnika, z którego
      pomocą uzyskasz (lub nie...) bardzo konkretne rozwiązanie, niekoniecznie dobre.
      Za to na maksa konkretne wink
      • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 10:59
        mediator.org napisała:

        > Wolontariat bee, rozmowy z "byłym" bee.



        Bo wszystko będzie bee, kiedy chce się jedno.
        PIENIĄDZE. Jeszcze więcej pieniędzy. Ich zawsze
        będzie za mało. Gdyby dostała teraz po 2 tys.
        na dziecko - TEŻ BY BYŁO MAŁO. Bo zawsze mógłby
        jeszcze więcej zarobić albo za mniej żyć, a dzieciątka
        zawsze mają swoje potrzeby smilektóre da się uzasadnić.

        Ona nie chce w swoim domu "szwendającego się" ojca dzieci i tak samo nie chce być zależna od dobrej woli wolontariuszy, którym nie mogłaby kazać, którym nie mogłaby pokazać, gdzie ich miejsce. Ona chce pieniędzy od ojca dzieci na opiekunkę, żeby tymi dziećmi zajmować się w stopniu jak najmniejszym a jeśli opiekunka jej się nie spodoba to ją zwolni albo pokaże, gdzie jej miejsce. Taki typ osoby nie tylko nie umie się dogadywać z innymi, ale też tego sobie nie wyobraża. Proszę się cofnąć do jednego z ostatnich postów max, w którym opisuje swoje relacje z exem - on ją po prostu swoim postępowaniem - jak sama pisze - wkruw... więc go "zwolniła".
        • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:34
          > Bo wszystko będzie bee, kiedy chce się jedno.
          > PIENIĄDZE


          Póki co, to ona płaci lwią część utrzymania dzieci.


          A to, że chce być niezależna od dobrej woli innych ludzi w jej
          sytuacji - tz. osoby która jest jedynym opiekunem i żywicielem
          dwojga małych dzieci - jest tylko zdrowym rozsądkiem.


          Ona chce pieniędzy od ojca dzieci na opiekun
          > kę, żeby tymi dziećmi zajmować się w stopniu jak najmniejszym


          ocho znowu odpływasz w świat fantazji....


          opisuje swoje rela
          > cje z exem - on ją po prostu swoim postępowaniem - jak sama pisze -
          wkruw... wi
          > ęc go "zwolniła".



          I ma do tego prawo. Idąc za swoim świetym spokojem przejęła jego
          obowiazki zarówno opiekę jak i finanse.
          • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:25
            agamagda napisała:

            > opisuje swoje rela
            > > cje z exem - on ją po prostu swoim postępowaniem - jak sama pisze -
            > wkruw... wi
            > > ęc go "zwolniła".
            >
            >
            >
            > I ma do tego prawo.



            Czy pozbawianie ojca na co dzień to jej prawo?
            Dyskutowałbym z tym? Czy porzucanie męża, kiedy
            ten przechodzi kryzys psychiczny to jej prawo?
            Od strony moralnej - dyskusyjne. A efektem tego
            wszystkiego, czego się dopuściła wobec ojca i ich
            dzieci jest taki a nie inny stan.
            • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:32
              Czy pozbawianie ojca na co dzień to jej prawo?
              > Dyskutowałbym z tym? Czy porzucanie męża, kiedy
              > ten przechodzi kryzys psychiczny to jej prawo?
              > Od strony moralnej - dyskusyjne. A efektem tego
              > wszystkiego, czego się dopuściła wobec ojca i ich
              > dzieci jest taki a nie inny stan.
              >



              ?????

              Ojciec się sam zwolnił. Nie zaraz po rozstaniu, ale z biegie czasu,
              a to istotna różnica.
              Czy porzucanie męża, kiedy
              > ten przechodzi kryzys psychiczny to jej prawo?

              A on ma prawo do flirtów, czy znajomości internetowych? Chory czy
              nie (ja optuję za nie) wie że moralnie takie zachowanie jest nie do
              zaakceptowania.


              A efektem tego
              > wszystkiego, czego się dopuściła wobec ojca i ich
              > dzieci jest taki a nie inny stan.
              >


              A co takiego ona dopuściła wobec ojca?
              Że odwala za niego jego obowiązki,
              zę dwa lata płaci jego część zobowiązań,
              że za długo odpuszczała mu jego nonszlancję.

              Masz rację. Czas się już obudzić i zmienić ten stan rzeczy
            • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:33
              tautschinsky napisał:
              > Czy pozbawianie ojca na co dzień to jej prawo?

              NA LITOŚĆ BOSKĄ - SAM SIĘ POZBAWIŁ!!!!!

              Może widywać dzieci i z tego NIE KORZYSTA!!
      • madison60 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 11:01
        Zgadzam sie z moim przedmowca.
        Ty od razu chcesz do sadu aby ex placil wiecj mimo iz Twoja sytuacja
        materialna jest bardzo dobra, jego alimenty rozstrzygnal sad.

        Dla mnie to jakas proba zemsty...nie obraz sie prosze ....to jest
        moje zdanie.

        Dlaczego nie usileujesz porozmawiac z ex....w sprawie
        dzieci...dlaczego mu nie zaproponujesz pomocy przy dziecich.
        Najwazniejsze sa one w tym wszystkim....powinny miec dobry kontakt z
        tata.
        Czy urazona duma Cie powstrzymuje od tego.
        Pamietaj przed Toba jest ogromne zadanie i lepiej chyba jak tata
        dzieci pomoze niz isc do sadu i walczyc.

        Nic Ci nie da pozbawienie go ojcostwa jak juz to sugerowano.
        Jezeli gosc nie moze jezdzic na rechabilitacje to popros raz w
        tygodniu aby z malcami pobyl na pare godzin.

        Ty tez potrzebujesz czas dla siebie, nawet zeby wyjsc i kupic
        przyslowiowe majtki, a nawet pogadac z kolezankami.

        Wspolpraca i jeszcze raz wspolpraca.....

        Nie rozpamietuj przeszlosci....pewnie jeszcze boli...
        ale mysl, dzieci potzrbuja kontaktu z tata.

        pozdrawiam


        • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 11:40
          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,111848944,112260790,Re_gdyby_tak_samych_faktow_sie_trzymac_.html
          Do współpracy trzeba dwojga.
          • madison60 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:00
            Bardzo wygodnie jest trzymac sie jednego epizodu, ze ktos nawalil....
            Nie wiemy co druga strona maialaby do powiedzenia w tej kwestii..

            Ja tylko usiluje przekonac autorke watku do wspolpracy z tata...
            Jezeli wyczerpie wszystkie mozliwosci porozumienia wtedy spokojnie
            moze usiasc i to powiedziec z czystym sumieniem.....

            Tak rowniez jak nie mozemy powiedziec, ze wylacznie jedna strona
            byla super a druga bee....nalezy uzmyslowic sobie, ze nikt nie jest
            nieomylny ....i wszyscy popeniamy bledy....

            Fakty przedstawione sa tylko z jednej strony.....wiec nie ma pelnego
            obrazu..

            Zreszta autorka watku prosi o rade ....wiec powtarzam zadzwonic i
            spotkac sie na neutralnym gruncie....

            Czy te mozliwosci zostaly wyczerpane ....watpie....


            Czy uwazasz ze po jednym epizodzie nalezy wyciagnac ciezka
            artylerie...

            Ja ciagle powiem probuj sie dogadac....tylko i wylacznie dobro
            dzieci trzeba miec na uwadze a swoja dume nalezy schowc w kiesze...

            pozdrawiam
            • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:19
              madison60 napisała:
              > Czy uwazasz ze po jednym epizodzie nalezy wyciagnac ciezka
              > artylerie...

              Sytuacja trwa od co najmniej 2 LAT.
            • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:20
              Ok, to autorka wie, ile razy ex nawalił w sprawie dzieci, ile razy złamał
              ustalenia, ile razy olał spotkanie i olał jej prośby o pomoc przy dzieciach. Czy
              jest szansa na cos innego.
              Ja proponuję zostawić Exa samego z dziećmi, nie patrzeć mu na ręce, nie ustalać
              opieki tylko w swoim domu. Niech będzie ojcem bez autorki "nadzoru". Spróbowac
              określić konkretne dni, podzielić opiekę i ustalenia egzekwowac. Zawieźć mu
              dzieci i zostawić niech się zajmuje całą sobotę i odwiezie o konkretnej godzinie
              "bo wcześniej mnie nie ma w domu", niech sam się dziećmi zajmuje w tym czasie.
              To jego dzieci, krzywdy im chyba nie zrobi? Gorzej, jesli będzie umowa, że on
              się zajmuje dziećmi o konkretnej porze a zastanie się jego zamknięte drzwi gdy
              się dzieci przywiezie. Ale to będzie jasny sygnał, że nie ma co tracić czasu
              na zmuszanie do bycia ojcem kogoś, kto nim nie chce być. A jesli ustala się
              opiekę u siebie, to zaraz po jego przyjściu samej wyjśc by nie zdążył "uciec"wink.
              Jeśli alimenty nie wystarczają a sytuacja zarobkowa exa nie jest do końca znana,
              to dlaczego matka ma ponosić nieproporcjonalnie więcej wydatków? Dlaczego ma nie
              wnosić o podwyższenie alimentów do bardziej sprawiedliwych? Bez przesady, żeby
              wszystkim obciążać kobietę, w wątku obok już napisałam, Ojciec któremu przyznano
              dzieci nie ogladając się na to, że on ma pracę a Exia kupę długów i komornika na
              karku - złozył sprawę do komornika o egzekucję z niej alimentów 600zł na dziecko
              plus koszty. I wszyscy mu gratulują decyzji. A tutaj chce się wcisnąc autorke w
              poczucie winy, że śmie coś więcej od ojca chcieć... Nalezy sprawy uzgodnić i
              egzekwować, sprawy opieki powinny być jasno zapisane. Przez to, że rodzice nie
              podzielili jasno czasu opieki nad dziećmi, tylko autorka zostawiła exowi
              dowolnośc w kontaktach- teraz ex robi co chce i nie czuje potrzeby brania za
              dzieci odpowiedzialności. Mniej matkopolkowania a więcej jasnych zasad i
              konsekwentnego przestrzegania.
              • madison60 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:35
                zle proponujesz.....zostawic ex z dziecimi na caly dzien.....
                Najpierw sie ustala....obie strony musza zaakceptowac zmiany...

                po drugie sad wyraznie okresli platnosc alimentow.....fakty o jego
                zarobkach nie byly chyba brane z Marsa....i tutaj sie mylisz zadajac
                wiecej....sad opiera sie na zarobkach w obecnej sytuacji a nie co
                sie chce...

                Wedlug Ciebie sad ma nakazac....wizyty....ale co zrobisz jak nie
                przyjdzie gosc....dasz mu klapsa.....

                Dlatego tylko proba porozumienia ma sens....odpusc sobie walke w
                sadzie....

                Nic nie ugrasz ....moze pare groszy wiecej...ale czy o to
                chodzi....czy o pomoc i zaangazowanie taty w zycie dzieci....

                Jesli autorce watku chodzi tylko o kase to trudno niech prze do
                sadu...ale nie szkoda jej wydac na adwokata i tracic czas i nerwy..
                czy wliczajac ten proces sadowy dzieci zyskaja na kontakcie z tata...
                watpie...




                • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:43
                  madison60 napisała:
                  > zle proponujesz.....zostawic ex z dziecimi na caly dzien.....
                  > Najpierw sie ustala....obie strony musza zaakceptowac zmiany...

                  No tak - ojciec łaskawie musi zaakceptować fakt zajmowania się własnymi dziećmi big_grin

                  > sad opiera sie na zarobkach w obecnej sytuacji a nie co
                  > sie chce..

                  Tutaj Ty się mylisz. Sąd może uznać, że ojciec celowo nie podejmuje lepiej płatnej pracy (choć może) i w ten sposób uchyla się od alimentów. W takim przypadku bierze pod uwagę MOŻLIWOŚCI zarobkowe.

                  > Nic nie ugrasz ....moze pare groszy wiecej...ale czy o to
                  > chodzi....czy o pomoc i zaangazowanie taty w zycie dzieci....

                  A znasz magiczny sposób przekonania/zmuszenia ojca do zajmowania się dziećmi? Do tej pory stale mówił NIE - może zamiast pisać górnolotnych bzdetów podpowiesz autorce JAK ro zrobić? tak KONKRETNIE?
                • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:49
                  Sąd ustalił 400zł 2 lata temu na dziecko gdy ojciec nie pracował. Teraz pracuje,
                  jego sytuacja jest inna. więc?
                  Nie rozumiesz, że są exowie którzy żadnych uzgodnień co do dzieci nie będą
                  respektować. Więc dogadywanie się co do opieki ma sens tylko wtedy gdy druga
                  strona ma takie chęci. Jesli ojciec umawia się że przyjdzie do dzieci a nie
                  przychodzi(wie, że nie musi bo matka się zajmie), że zostanie z dziećmi a nie
                  zostaje(wie, że nie musi bo matka jest i się zajmie), to jak długo trzeba
                  testować jego chęci do opieki? Można zapytać, czy w dany dzień się może zająć
                  dziećmi i mu dzieci zawieźć. Zostawić z nimi samego nie dyktowac mu jak ma się
                  nimi zająć, wtedy nie ucieknie od opieki bo nie będzie miał okazji jej na matkę
                  scedować, do tego może z dziećmi nawiąże indywidualniejszą więź. Trzeba tylko
                  znaleźć sposób, by zechciał się zgodzić na opiekę u siebie. Do tego, jesli się
                  wyjeżdza gdzieś, to nie odwozić dzieci do dziadków, tylko do ojca lub poprosić
                  ojca o opiekowanie się nimi w czasie swojej nieobecności. Ale nadal muszą być
                  chęci ze strony ojca by się tego podjąc. Autorka wspomina, że już przed rozwodem
                  ojciec się nie chciał zajmować dziećmi. Więc cudu może zwyczajnie nie być choćby
                  się starała.
                • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:32
                  madison60 napisała:

                  > Wedlug Ciebie sad ma nakazac....wizyty....ale co zrobisz jak nie
                  > przyjdzie gosc....dasz mu klapsa.....




                  Nie, według NICH (bo to rozwiązanie się przewija)
                  taka pani chciałaby przez sąd UKARAĆ ojca dzieci
                  jeszcze wyższą kwotą alimentów BEZ WZGLĘDU na to,
                  czy realnie on ją ma lub mieć może.


                  To kwestia wyssania jak największej sumy pieniędzy
                  (100 procent jakie potrzebne jest na dziecko lub
                  dwukrotność tego - bo taka matka "skrzywdzona" przez
                  mężczyznę ma przecież prawo żyć nie gorzej niż kiedyś
                  a więc niech pan płaci alimenty też na nią - tu pojawia się
                  hasło o 'zerwanej umowie' smile

                  Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi
                  o pieniądze smile))
          • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:05
            adaria38 napisała:

            > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,111848944,112260790,Re_gdyby_tak_samych_faktow_sie_trzymac_.html
            > Do współpracy trzeba dwojga.


            Z tego postu wynika, że pani chciała, żeby on jej tańczył jak ona będzie grała. On miał robić to, tamto,
            to jej się nie podobało, generalnie facet ją "wkruw..."
            - ile trzeba, żeby odechciało się wszystkiego? Kiedy kobieta jest osobą AGRESYWNĄ - a na taką w tym związku wygląda - a mężczyzna typem wycofującym się? Jeśli nie zawsze to na pewno w ostatnim okresie ich bycia razem, kiedy zaczął popadać w jakiś niedobry stan psychiczny.
            • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:12
              a biezesz pod rozwage opcje " ojcu sie nie chce zajmowac dziecmi"?
            • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:26
              A przeczytałeś ten post?
              Bo nie wiem jak sie doszukałeś, ze on miał robić to i tamto. Ja
              diczytałam, ze ona poszła do roboty 5 tygodni po porodzie, a on
              się "uczył" na internecie. Każdego by taki człowiek wkurzał.

              Niedobry stan psychiczny - dobre sobie.
        • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:52
          madison60 napisała:

          > Zgadzam sie z moim przedmowca.
          > Ty od razu chcesz do sadu aby ex placil wiecj mimo iz Twoja
          sytuacja materialna jest bardzo dobra, jego alimenty rozstrzygnal
          sad.
          >


          Od razu jak od razu - dwa lata upłynęło od ostatniej rozprawy.
          Potrzeby dzieci w tym okresie sie zmieniają. O alimentach zreszta
          rozstrzygał sąd kiedy ojciec dzieci nie miał pracy.



          > Dla mnie to jakas proba zemsty...nie obraz sie prosze ....to jest
          > moje zdanie.

          Czemu zemsty? Bo nie chce płacić czyiś zobowiązań? Bo uważa, ze
          dorosły chłop powinien dbać o swoje dzieci?
      • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:47
        > Co do konkretnych i konstruktywnych rozwiązań, których tak się
        dopominasz -
        > zdaje się, że ta część pracy należy do Ciebie?


        Wydaje mi się, że autorka znalazła rozwiazania - od dwóch lat je
        wciela w życie, i nieźle jej wychodzi. nad dziećmi i finansuje to w
        dużo większym zakresie niż ojciec dziecka.
        To są jej rozwiązania, któe jej odpowiadają, bo to ona wykonuje 100%
        pracy.
        Jej dylematem było i jest to dlaczego ma sama płacić za to
        wszysktko. I tu jest sedno problemu.

        Ty proponujesz "rozwiązania", które nie są rozwiązaniami dla niej,
        tylko dla ojca dzieci. Jeśli on nie chce płacić więcej niech szuka
        ugody. Jeśli jest porządnym człowiekiem powinien dążyć do
        znaleźienia jakiejś mozliwości współpracy. Dlaczego to ona ma szukać
        takich rozwiazań, a nie on. W końcu to on się wymiksował z ukłądu
        (chodzi mi o dzieci) i to on jeśli ma zagrożenie, ze bedzie musiał
        płącić pieniądze których podobno nie ma.

        • madison60 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 12:57
          No nic proponuje w takim razie zabrac ojcu cala kwote ktora to
          zarabia czyli 1500.00 zlotych..."niech zdycha"

          Czy jestecie juz zadowolone???

          pozdrawiam

          • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:01
            Zapytaj Errorasmile. On oddał do komornika egzekucję alimentów z exżony która ma
            tylko długi. Pewnie kobita "zdechnie". Czy jesteś zadowolona? wink
            • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:16
              > Zapytaj Errorasmile. On oddał do komornika egzekucję alimentów z exżony która ma
              > tylko długi. Pewnie kobita "zdechnie". Czy jesteś zadowolona? wink

              Nie zdechnie, bo komornik nie może zabrać rzeczy które są niezbędne do życia (jak np. lodówka, czy pralka) i nie może egzekwować powyżej 60% miesięcznych dochodów, więc zawsze coś na życie zostanie.

              Ja tam jestem za egzewkowaniem alimentów jeśli są zasądzone. To obowiązek rodzica opiekującego się na codzień dzieckiem.

              Dziwne, że wzrusza Cię "zdychanie" byłej żony errora. Przecież też może iść do pracy, zarobić 3-4 tys. zł. Przecież nie powinna mieć z tym problemu, tym bardziej, że nie opiekuje się na codzień dzieckiem i może się poświęcić pracy. W sumie to jej psi obowiązek wobec dziecka (takie przynajmniej tu hasła padały w odniesieniu do męża maxholdwomen).
              • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:27
                mnie nie wzrusza była żona Errora. Po to jest prawo zeby go egzekwowac i psim
                obowiązkiem kazdego rodzica wobec dziecka jest na niego łożyć. Dziwi mnie
                wybiórczośc poglądów forumowiczów w tym temacie: była żona Errora może zdychac i
                komornik może ją ścigać -Error robi dobrze, były mąż Max nie powinien zdychać a
                Max nie powinna mu podnosic alimentów, jest wredna bo chce iśc do sądu. smilesmilesmile
                To się hipokryzja nazywa.
                • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:33
                  To jest manipulacja faktami.

                  Podstawowa różnica jest ta, że ojciec dzieci maxholdwomen PŁACI zasądzone alimenty i nie komoronik nie ma czego egekwować.

                  Natomiast była żona errora tych alimentów NIE PŁACI, mimo że są w sumie mizerne, jak to Panie tu twierdzą (no bo co to jest 500 zł, toż error, nawet porządnego krawata sobie za to nie kupi) i nawet na tak drobne wyrzeczenie wobec dziecka ta "misiaczka" nie może się zdobyć, że już o opiece i pomocy errorowi nie wspomnę.

                  I tu właśnie w Twoich wypowiedziach widać najwyraźniej relatywizm tego forum.
                  • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:45
                    Error ma zasądzone 600zł na dziecko. Jego ex /może ma depresję, chorobę
                    psychiczną, i inne cuda?/ , dziecko olewa, ma powazne problemy finansowe i
                    długi. To jej problem, nie myśląc za długo o jej problemach Error dał sprawę
                    do komornika bo alimentów nie dostaje , i słusznie że dał.Gratuluje się mu
                    słusznej postawy.

                    Max ma zasądzone 400zł alimentów na dziecko (w tym niepełnosprawne). Pokrywa to
                    niewielką część wydatków które sama musi ponosic. Miała przez 2 lata obiekcje
                    czy wymagac od exa więcej, starała się umawiac z exem na opiekę nad dziećmi ale
                    on olewa ustalenia, jest jak mu się przypomni i chce a najczęściej nie chce. Max
                    zmęczona nadmiarem obowiązków pyta na forum o kwestię alimentów i otrzymuje od
                    tych samych osób co wyżej odpowiedz w ten deseń : "jesteś pazerną babą, skubiesz
                    biednego człowieka, przeciez ci płaci wystarczająco, nie masz prawa chciec
                    więcej, chcesz go zniszczyć, tylko na kasie ci zalezy a on pewnie chory, w
                    depresji i biedny powinnas się nad nim pochylic i rozumieć że mu trudno, jak
                    możesz!?"
                    I to się nazywaa hipokryzjasmile
                    • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 14:18
                      > Error ma zasądzone 600zł na dziecko. Jego ex /może ma depresję, chorobę
                      > psychiczną, i inne cuda?/ , dziecko olewa, ma powazne problemy finansowe i
                      > długi. To jej problem, nie myśląc za długo o jej problemach Error dał sprawę
                      > do komornika bo alimentów nie dostaje , i słusznie że dał.Gratuluje się mu
                      > słusznej postawy.

                      Więc po co teksty o zdychaniu?

                      > Max ma zasądzone 400zł alimentów na dziecko (w tym niepełnosprawne). Pokrywa to
                      > niewielką część wydatków które sama musi ponosic. Miała przez 2 lata obiekcje
                      > czy wymagac od exa więcej, starała się umawiac z exem na opiekę nad dziećmi ale
                      > on olewa ustalenia, jest jak mu się przypomni i chce a najczęściej nie chce. Ma
                      > x
                      > zmęczona nadmiarem obowiązków pyta na forum o kwestię alimentów i otrzymuje od
                      > tych samych osób co wyżej odpowiedz w ten deseń : "jesteś pazerną babą, skubies
                      > z
                      > biednego człowieka, przeciez ci płaci wystarczająco, nie masz prawa chciec
                      > więcej, chcesz go zniszczyć, tylko na kasie ci zalezy a on pewnie chory, w
                      > depresji i biedny powinnas się nad nim pochylic i rozumieć że mu trudno, jak
                      > możesz!?"
                      > I to się nazywaa hipokryzjasmile

                      Nie, to się nazywa kolejna manipulacja z Twojej strony. Tautschynksy nie udzielał się w wątkach errora, a jakoś nie zauważyłem u innych osób zarzutów o pazerność itp., za to parę osób ZASUGEROWAŁO, że być może sprawa o podwyższenie alimentów, nie jest najlepszym rozwiązaniem.
                      • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 14:39
                        Teksty o zdychaniu exa Max, wszystko przez Max i przez pazerne kobiety które się
                        nie zadowolą az zabiorą chłopu wszystkiego i chłop zdechnie, zaczela rzucac
                        poprzedniczka kilka wypowiedzi wyżej, w kontekście, że Max nie powinna iśc do
                        sądu wnosić o wyższe alimenty bo ex jest biedny i powinna się jego problemami
                        przejmowac. Przeoczyłeś? Teraz mi będziesz udowadniał ze "zyschanie" było moim
                        pomysłem? wink Podałam kontrprzykład w tym samym języku co przedrozmówczyni. Ale
                        przedrozmówczyni coś zamilkła i się do tego nie odniosła.
                        • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 14:47
                          Napisałaś, że te same osoby, co jest zwykłą nieprawdą, nie wiem czy zrobiłaś to nieświadomie z rozpędu, czy świadomie manipulujesz faktami.

                          Głosy odradzające sąd nie były wnoszone na zasadzie, że nie powinna, tylko że może nie warto i nie chodziło o dobro jej męża, tylko o jej własne (angażowanie energii w sprawę sądową, która może nic nie zmienić, zamiast w poszukiwanie innych rozwiązań), to subtelna chociaż istotna różnica, a jej zacieranie to również manipulacja.
                          • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:21
                            Error nie myśli o "dobru żony" tylko o swoim i kasie która się dziecku od matki
                            nalezy, i to jest słuszne. A od Max wymagacie by myślała o "dobru męza" ZAMIAST
                            o własnym i kasie która się dzieciom od ojca nalezy.
                            "No nic proponuje w takim razie zabrac ojcu cala kwote ktora to
                            zarabia czyli 1500.00 zlotych..."niech zdycha"
                            Czy jestecie juz zadowolone???"By Madison60. Takie teksty w kierunku kobiet
                            które chcą wyższych alimentów sa na porządku dziennym.
                            Ty sam w tym temacie udowadniasz np "Oczywiście możesz wątpić, co nie zmienia
                            faktu, że ten ktoś jeszcze
                            całkiem niedawno był bezrobotny. A utrata pracy przez menadżera w
                            dobie kryzysu, to wcale nie takie wyjątkowe zjawisko. Znam parę
                            osób, które nawet przez rok szukały pracy na poziomie swoich
                            kwalifikacji i oczekiwań finansowych na poziomie kilku tysięcy
                            złotych, po czym kończyli na etacie z pensją w okolicach średniej
                            krajowej." (pierwsze z brzegu,nie chce mi się wątku wertować). Czyli cały czas
                            tendencja -> Max, lepiej nie wymagaj więcej bo mąż ma gorzej niż ty, masz się
                            zajmowac byłym mężem, nie swoimi potrzebami, skupmy się na potrzebach i
                            problemach męża a nie twoich.

                            Niby dlaczego sprawa sadowa ma nic nie zmienić? Może zmieni, ex i tak jej w
                            obowiązkach nie wyręcza, więc na gorsze pewnie nie zmieni bo już jest kiepsko.
                            Może na rozprawie podniesie też sprawę kontaktów i ex będzie chciał je Usłuszeć
                            wreszcie gdy powie mu o tym ktoś inny(sad) niż exżona. Może coś exowi
                            uświadomi, może nie. Może dostanie kilkaset zł więcej a może nie. Ex i tak
                            dzieci często olewa, więc dlaczego ma zostac zwolniony z kosztów utrzymania
                            które Max Ponosi? Dlatego, że Max przyznała się, że sama zarabia nieźle, więc z
                            automatu powinna sama płacić za dzieci, bo inni maja mniej niż 400zł dziecko
                            więc ma exa nie ruszać?
                            Dlaczego nie doradzałes Erorowi, że nie warto oddawać sprawy do komornika,
                            przeciez to do reszty może popsuc stosunki z matką dzieci, do tego przeciez
                            musiał się angazowac w sprawy z komornikiem i obciążać ex dodatkowymi kosztami,
                            że może niech rozmawia i szuka innych rozwiązań, a moze ona ma tylko długi
                            kryzys i nalezy z nią próbowac o tym w nieskończonośc rozmawiac aż jej
                            przejdzie?wink? Doradzałes tak? Bo jakoś nie pamiętam tych treści.tongue_out
                            • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:55
                              Po raz kolejny manipulujesz i zaczynam być zmęczony prostowaniem tych Twoich manipulacji, dlatego odpisuję po raz ostatni.

                              > A od Max wymagacie by myślała o "dobru męza" ZAMIAST o własnym

                              Pierwsza manipulacja - Nie chodziło nikomu o dobro ojca, tylko o dobro dzieci i w drugiej kolejności dobro matki.

                              > "No nic proponuje w takim razie zabrac ojcu cala kwote ktora to
                              > zarabia czyli 1500.00 zlotych..."niech zdycha"
                              > Czy jestecie juz zadowolone???"By Madison60

                              Druga manipulacja - przytoczenie postu Madison, który pojawił się po prawie 500 postach w tej dyskusji, a Ty go przywołujesz jakby ten argument był używany w tej dyskusji od samego początku, a nie był.
                              Chociaż oczywiście było podnoszone, że ojciec płaci ponad 50% swoich dochodów na dzieci. Nawet tatschynksy nic nie mówił jednak na temat tego, żeby to było dużo i że powinien płacić mniej.

                              > Czyli cały czas
                              > tendencja -> Max, lepiej nie wymagaj więcej bo mąż ma gorzej niż ty, masz się
                              > zajmowac byłym mężem, nie swoimi potrzebami, skupmy się na potrzebach i
                              > problemach męża a nie twoich.

                              Trzecia manipulacja - nawet jeśli ktoś stwierdzał, że sytuacja byłego męża autorki jeset trudna, to wcale nie sugerował, że ma się ona zajmować jego problemami.

                              > Niby dlaczego sprawa sadowa ma nic nie zmienić? Może zmieni, ex i tak jej w
                              > obowiązkach nie wyręcza, więc na gorsze pewnie nie zmieni bo już jest kiepsko.

                              Kolejna nieprawdziwe stwierdzenie - Jeśli to są jego aktualne realne dochody, to nawet jeśli sąd zasądzi wyższe alimenty (co jest bardzo wątpliwe), to komornik i tak nie będzie miał ich z czego wyegzekwować. Na dodatek może to jeszcze bardziej negatywnie nastawić ojca do matki, a pośrednio do dzieci. Więc doradzanie wystąpienia na drogę sądową wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo wcale nie musi poprawić, a może jeszcze pogorszyć sytuację.

                              > Dlaczego nie doradzałes Erorowi, że nie warto oddawać sprawy do komornika,
                              > przeciez to do reszty może popsuc stosunki z matką dzieci, do tego przeciez
                              > musiał się angazowac w sprawy z komornikiem i obciążać ex dodatkowymi kosztami,
                              > że może niech rozmawia i szuka innych rozwiązań, a moze ona ma tylko długi
                              > kryzys i nalezy z nią próbowac o tym w nieskończonośc rozmawiac aż jej
                              > przejdzie?wink? Doradzałes tak? Bo jakoś nie pamiętam tych treści.tongue_out

                              Kolejna manipulacja - maxholdwomen sama stwierdziła, że bardziej jej zależy na logistyce niż na WIĘKSZYCH pieniądzach. Skoro tak, to sprawa sądowa w ogóle nie załatwia jej problemu. Przypadek Errora jest zupełnie inny, matka nie płaci w ogóle alimentów i jej udział w życiu dziecka, jest równie kiepski (a chyba nawet gorszy) niż w przypadku ojca dzieci Max. Egzekucja komornicza w tym momencie nie może już ich bardziej popsuć.


                              Lubię dyskutować, bo lubię się wymieniaś poglądami, ale nie znoszę manipulacji w dyskusji. Bo manipulacja, to chęć wygrania polemiki za wszelką cenę, a nie szukanie dogadania się. Dlatego podaruję sobie dalszą wymianę zdań z Tobą w tym wątku.
                              • maxholdwoman Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:10
                                Z mazur, a co powiesz o tworzeniu faktów, w celu udowodnienia swojej
                                tezy? Choroba psychiczna mojego Ex, depresja, zabranianie czy
                                utrudnianie przeze mnie kontaktów?

                                To już nie interpretacja, czy manipulacja, to tworzenie nowej
                                rzeczywistości aby podeprzeć swoje wydumane teorie.

                              • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:14
                                z_mazur napisał:
                                > Pierwsza manipulacja - Nie chodziło nikomu o dobro ojca, tylko o dobro dzieci i
                                > w drugiej kolejności dobro matki
                                (...)
                                > Nawet tatschynksy nic nie mówił jednak na temat tego, żeby to było du
                                > żo i że powinien płacić mniej.

                                Z_mazur - jeżeli napiszesz, że Tałczyńskiemu chodzi o dobro dzieci to stracę do
                                Ciebie cały szacunek wink Nie pisze, że mniej? A ile użalał się nad biedakiem co
                                za 700zł musi żyć? Ile razy pomstował na krwiopijczą, zachłanną matkę? Ile razy
                                pisał, że alimenty przewyższają jego możliwości? Podważał nawet turnusy
                                rehabilitacyjne to jest Twoim zdaniem dbanie dobro dziecka?

                                I tak na marginesie - to co przedstawiłeś jako manipulację ja nazwałabym innym
                                spojrzeniem na sprawę. Każdy ma swoje - Ty czegoś nie widzisz - inni widzą. Ty
                                odczytujesz jakieś słowa w konkretny sposób - inni inaczej. I na tym polega
                                właśnie dyskusja - na spojrzeniu na kwestię z różnych stron.

                                Nie jesteś obiektywny tak jak obiektywny nie jest nikt na tym forum. Ty
                                proponujesz jakieś rozwiązanie - inni pokazują Ci jego słabe strony. Tak to działa.

                                Twoja propozycja to tak de facto żebranie u ojca dziecka o zainteresowanie ich
                                życiem. Przy czym sam stwierdzasz, że jak nie będzie chciał (a nie chce) to nic
                                z tego nie wyjdzie. Broń Boże do sądu bo to może pogorszyć stosunki. Czyli -
                                tyraj matko, żebrz o 'ciepłe uczucia' dla swoich dzieci, może coś uzyskasz (choć
                                minione lata nie dają temu szans).
                                • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:41
                                  > Z_mazur - jeżeli napiszesz, że Tałczyńskiemu chodzi o dobro dzieci to stracę do
                                  > Ciebie cały szacunek wink Nie pisze, że mniej? A ile użalał się nad biedakiem co
                                  > za 700zł musi żyć? Ile razy pomstował na krwiopijczą, zachłanną matkę? Ile razy
                                  > pisał, że alimenty przewyższają jego możliwości? Podważał nawet turnusy
                                  > rehabilitacyjne to jest Twoim zdaniem dbanie dobro dziecka?

                                  Jeśli to są realne dochody ojca, to rzeczywiście alimenty są olbrzymim obciążeniem.

                                  I manipulacja to manipulacja, celowe przeinaczanie faktów, wybiórcze ich pokazywanie, posługiwanie się wyrwanymi z kontekstu fragmentami, żeby podeprzeć swoją opinię, taki sposób dyskutowania to sofistyka, albo raczej erystyka. Dyskusja z kimś, kto stosuje takie zabiegi nie ma sensu, bo takiemu komuś nie chodzi o znalezienie odpowiedzi, wyjaśnienie jakiejś kwestii, znalezienie rozwiązania, tu chodzi o wygraną w dyskusji. Dlatego nie lubię dyskutować z takimi osobami.

                                  > Nie jesteś obiektywny tak jak obiektywny nie jest nikt na tym forum.

                                  Nie twierdzę, że jestem obiektywny, ale staram się taki być.

                                  > Twoja propozycja to tak de facto żebranie u ojca dziecka o zainteresowanie ich
                                  > życiem. Przy czym sam stwierdzasz, że jak nie będzie chciał (a nie chce) to nic
                                  > z tego nie wyjdzie. Broń Boże do sądu bo to może pogorszyć stosunki. Czyli -
                                  > tyraj matko, żebrz o 'ciepłe uczucia' dla swoich dzieci, może coś uzyskasz (choć
                                  > minione lata nie dają temu szans).

                                  Również zastosowałaś zabieg erystyczny, polegający na celowym przerysowaniu tezy interolkutora, żeby ukazać jej bezsensowność.

                                  Dla mnie istnieje spora różnica pomiędzy rozmową na jakiś temat, a żebraniem o coś.
                                  • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:51
                                    z_mazur napisał:
                                    > Nie twierdzę, że jestem obiektywny, ale staram się taki być.

                                    No to mam dla Ciebie newsa - totalnie Ci nie wychodzi smile
                                    • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 17:26
                                      only.elvie napisała:

                                      > z_mazur napisał:
                                      > > Nie twierdzę, że jestem obiektywny, ale staram się taki być.
                                      >
                                      > No to mam dla Ciebie newsa - totalnie Ci nie wychodzi smile




                                      Tobie też nie. Ale ty nawet nie próbujesz być
                                      obiektywna smile
                              • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:18
                                Mnie też się nie chce prostowac Twoich manipulacji i wertowac 500postów żeby Ci
                                cytaty przedstawiac smile
                                Że zdarza ci się konfabulować to wiem na pewno, choćby na temat ilości
                                usuniętych wypowiedzi Ravnego(inny watek).

                                Czy postawianie Exi Errora przed komornikiem polepszy jej kontakty z dziećmi?
                                Nie. Myślisz, że Errorowi nie zależało na dobrych stosunkach z matką dziecka?
                                Czy zwróciłes mu kiedykolwiek na to uwagę, że powinien więcej rozmawiać z Exią i
                                pracowac nad zmianą jej podejścia? Nie. Czy wzywałes go do do rozmawiiania z nią
                                a nie sądzenia się, gdy wspominał jak sam biega by pracę i dziecko ogarnąć? Nie.
                                A Maks sugeruje się by nie szła do sądu domagać się godziwszej partycypacji
                                ojca w kosztach dzieci, bo to kontakty ojca z dziećmi zepsuje. Matka ma
                                rozmawiać, by ojciec zechciał się dziećmi zajmować. Matka ma ojca w tym wspierać
                                i mu tłumaczyć by zechciał coś robić, ojciec może terminy olewać, matka ma
                                cierpliwie czekać wymyślając rozmaite metody "pracy nad ojcem", że on może
                                kiedyś zechce nie olać. Bo inaczej dzieci ucierpią i ona sama.
                                Matka dziecko olewa- komornik, spore jak na jej obecne dochody alimenty - są
                                słuszne.
                                Ojciec dziecko olewa- wniosek matki o wyższe alimenty jest nie wskazany,
                                absolutnie, dla jej i dzieci dobra. smile)))
                  • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:46
                    z_mazur napisał:
                    > Podstawowa różnica jest ta, że ojciec dzieci maxholdwomen PŁACI zasądzone alime
                    > nty i nie komoronik nie ma czego egekwować.

                    No dobrze - pomyślmy. Facet rezygnuje z pracy 'bo tak'. Dochody to 0. 60% z 0 = 0 - sąd 'nie może' niczego zasądzić. I co - jest git? Poklepiemy pana po plecach i gra muzyka?

                    Jak łatwo rozgrzeszasz go ze wszystkiego 'bo płaci'. 800zł i sumienie czyste? Matka też płaci - ZNACZNIE WIĘCEJ niż on. Poświęca cały czas i energię. Dysproporcja jest ogromna - nie razi Cię to? Uważasz, że wszystko jest OK?

                    A on nawet płacić nie musi - może zająć się dziećmi. Tylko jak sam napisałeś - zmusić się go nie da a sam jak widać nie chce. I to jest ok? Naprawdę nie rozumiesz frustracji matki, która walczy o zdrowie swojego dziecka a ciągle ściera się z postawą 'on nic nie musi'?
                    • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 14:09
                      Po pierwsze rozumiem frustrację (dobrze, że te słowo się pojawiło), chociaż mam wrażenie, że o wiele bardziej od autorki jest tu sfrustrowane parę innych pań, które wykurzystują ten wątek do rozładowania tej frustracji.

                      Po drugie nikogo nie rozgrzeszam.

                      Po trzecie nikt nie powiedział, że życie jest sprawiedliwe.

                      Po czwarte, to w życiu jest tak, że ponosimy pewne konsekwencje naszych wyborów, w tym również takich jak ojciec (matka) naszych dzieci.
                      • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 14:23
                        z_mazur napisał:
                        > Po czwarte, to w życiu jest tak, że ponosimy pewne konsekwencje naszych wyborów,
                        > w tym również takich jak ojciec (matka) naszych dzieci

                        Hmmm... a dlaczego matka i dzieci mają ponosić konsekwencje wyborów ojca? Jeżeli przeczytałeś pierwszy post autorki to jest w nim informacja, że byli ze sobą 9 lat i wszystko było ok do pewnego momentu. Panu się zmieniło.

                        Owszem - życie jest często niesprawiedliwe co nie znaczy, że mamy nad tym stać i kiwać ze 'zrozumieniem' głowami. Szczególnie jak ofiarą tej niesprawiedliwości mają paść dzieci. I myślę, że właśnie takie działanie na niektóre panie (w tym na mnie) działa jak płachta na byka - stanie i wzruszanie ramionami - czego chcecie, nic nie musi, ciesz się, że płaci i stawaj na rzęsach, żeby dzieci miały 'dobry kontakt' z tatusiem. Takie godzenie się z niesprawiedliwością a wręcz zwalanie odpowiedzialności na matkę - dorzucanie jej co jeszcze ma robić.
                        • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 14:42
                          W praktyce istotniejszy dla dobra dziecka jest lepszy kontakt z rodzicem niż 100 zł miesięcznie alimentów.

                          Jak to mówią "pieniądze szczęścia nie dają" za to ciepłe uczucia rodziców i owszem.

                          Nie wiemy co i dlaczego się zmieniło w życiu ojca (poza sarkastyczną uwagą autorki o "andropauzie"), że tak diametralnie zmienił swoją postawę, zaczęło się to już dziać w trakcie małżeństwa, więc nie można zarzucać, że jego postawa to ucieczka przed płaceniem alimentów.

                          I nikt nie dorzuca jej co MA robić, tylko co MOŻE zrobić.
                          • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:01
                            z_mazur napisał:
                            > Jak to mówią "pieniądze szczęścia nie dają" za to ciepłe uczucia rodziców i owszem.

                            Zgadzam się. Przypominam również, że sam stwierdziłeś, że nie da się go zmusić do 'ciepłych uczuć'.

                            > już dziać w trakcie małżeństwa, więc nie można zarzucać, że jego postawa to uc
                            > ieczka przed płaceniem alimentów.

                            Owszem - to co napisałam było protestem przeciw zwalaniu na autorkę odpowiedzialności 'bo takiego ojca dzieci sobie wybrała. Nie takiego.

                            > I nikt nie dorzuca jej co MA robić, tylko co MOŻE zrobić.

                            I raz jeszcze - piszesz, co MOŻE po czym stwierdzasz, że jego zmusić się nie da. Bez sensu takie rady - nie uważasz?
                            • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:11
                              > Zgadzam się. Przypominam również, że sam stwierdziłeś, że nie da się go zmusić
                              > do 'ciepłych uczuć'.

                              Oczywiście, że się nie da. Pytanie na które tu jednak nie znajdziemy odpowiedzi, to czy tych uczuć rzeczywiście nie ma, a jeżeli są to czy sprawa o podwyższenie alimentów w tym aspekcie nie wpłynie negatywnie.

                              > Owszem - to co napisałam było protestem przeciw zwalaniu na autorkę odpowiedzia
                              > lności 'bo takiego ojca dzieci sobie wybrała. Nie takiego.

                              A jakiego?

                              Wybieramy człowieka nie takiego jakim jest w danej chwili, ale takim jaki ma potencjał i takim jaki się stanie. Że to trudne? A kto powiedział, że życiowe wybory mają być łatwe?

                              > I raz jeszcze - piszesz, co MOŻE po czym stwierdzasz, że jego zmusić się nie da
                              > . Bez sensu takie rady - nie uważasz?

                              Dla Ciebie bez sensu, dla mnie nie, więc nie uważam. Pisałem już o tym i mogę powtórzyć. Człowiek to często takie uparte bydle, które ciężko do czegoś ZMUSIĆ, ale które można do czegoś PRZEKONAĆ.

                              Jak pokazują badania nad teorią gier, strategia konfrontacyjna na zasadzie "ja wygrywam, ty przegrywasz" jest o wiele mniej skuteczna niż strategia kooperacyjna "ja wygrywam, ty wygrywasz".
                        • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:15
                          only.elvie napisała:

                          > Szczególnie jak ofiarą tej niesprawiedliwośc
                          > i mają paść dzieci.



                          Na razie jak się okazuje - musi.
                          I to bardzo dużo. Bo sąd zobowiązał
                          go do płacenia alimentów na dzieci
                          PONAD miarę jego zarobków (800 zł
                          z 1500).

                          I co ważne - nie kombinuje, nie uchyla się
                          od płacenia tego mimo że na pewno nie jest
                          jemu lekko żyć za 700 złotych miesięcznie.
                    • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:10
                      only.elvie napisała:


                      >Matka też płaci - ZNACZNIE WIĘCEJ niż on. Poświęca cały czas i energię.

                      Czy znaczenie to nie jesteśmy tego w stanie ocenić.
                      Poza tym najważniejsze, piszesz tak o tym, jaka ona
                      biedna poświęca czas i energię dziecku jakby to dziecko
                      nie było jej dzieckiem. Przestań robić z kobiet heroiny, że zajmują się swoimi dziećmi. Naprawdę nie robi NICZEGO takiego wielkiego.




                      > nie rozum
                      > iesz frustracji matki, która walczy o zdrowie swojego dziecka a ciągle ściera s
                      > ię z postawą 'on nic nie musi'?


                      Dla tej matki własne dzieci stają się ciężarem
                      nie do wytrzymania a już na pewno nie tym, które
                      chciałby nieść. To dość smutne. Jeśli to starsze ma
                      świadomość jakim ciężarem i utrapieniem jest dla niej
                      musi cierpieć. Nawet małe dzieci pewne rzeczy czują.
                      • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:14
                        tautschinsky napisał:
                        > Dla tej matki własne dzieci stają się ciężarem
                        > nie do wytrzymania a już na pewno nie tym, które
                        > chciałby nieść. To dość smutne. Jeśli to starsze ma
                        > świadomość jakim ciężarem i utrapieniem jest dla niej
                        > musi cierpieć. Nawet małe dzieci pewne rzeczy czują.

                        Tałczyński i jego urojenia big_grin Co Ty bierzesz chłopie???
                  • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 15:03
                    z_mazur napisał:

                    > Natomiast była żona errora tych alimentów NIE PŁACI, mimo że są w sumie mizerne
                    > , jak to Panie tu twierdzą (no bo co to jest 500 zł, toż error, nawet porządneg
                    > o krawata sobie za to nie kupi) i nawet na tak drobne wyrzeczenie wobec dziecka
                    > ta "misiaczka" nie może się zdobyć, że już o opiece i pomocy errorowi nie wspo
                    > mnę.



                    Bo on to w ogóle jest świnia i już na pewno
                    nie mężczyzna skoro śmiał wystąpić o jakieś
                    pieniądze od kobiety! Jeśli mężczyzną byłby
                    sam byłby zarobił na potomstwo - takie argumenty
                    też pewnie wobec niego też padały - są standardowe smile


          • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:02
            madison60 napisała:

            > No nic proponuje w takim razie zabrac ojcu cala kwote ktora to
            > zarabia czyli 1500.00 zlotych..."niech zdycha"
            >
            > Czy jestecie juz zadowolone???
            >
            > pozdrawiam



            A może daj szansę sprawdzić kobiecie, czy on aby na pewno zarabia te
            1.500 zł? Po drugie, może chłopina potrzebuje elektroszoku żeby
            otworzyć oczęta i stwierdzić, ze mógłby pomóc w "naturze" choćby
            odbierając zdrowe dziecko z przedszkola, lub jeżdząc z chorym na
            terapię.
            • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:07
              poza tym, skro ojciec nie wywiazuje sie ze swojej czesci opieki to
              niech moze sam zajmie sie organizowaniem wolontariusza, opieki,
              bezpł. rehab?
              czemu wszystko ma robic matka? bo ja tego nie rozumiem

              facet do tej pory byl calkiem ogarniety wiec chyba da rade od niego
              chocby tego wymagac?
          • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:03
            moze wtedy bedzie miał parcie na zarabianie wiecej? bo ja nadal
            jestem przekonana, ze facet z wykształceniem specjalistycznym, ktory
            zarabiał 140 tys brutto rocznie jest w stanie znalesc w w-wie prace
            za wiecej niz 1500 zł- pewnie nie 8-10 tys, ale np 3000
            • madison60 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:12
              Na miod wiecej much zlapiecie niz na ocet....ale wy proponujecie
              autorce ocet.....
              • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:13
                bo moze na miod nie chcial przyleciec?wink
              • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:34
                madison60 napisała:

                > Na miod wiecej much zlapiecie niz na ocet....ale wy proponujecie
                > autorce ocet.....


                No ale jak na miód nie idzie, to trzeba lep zastosować - prosty i
                skuteczny sposób.
          • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 13:12
            madison60 napisała:
            > No nic proponuje w takim razie zabrac ojcu cala kwote ktora to
            > zarabia czyli 1500.00 zlotych..."niech zdycha"

            Mógłby zająć się dziećmi zamiast 'zdychać'. Musiałby tylko CHCIEĆ.
            • maxholdwoman Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:39
              only.elvie napisała:

              > madison60 napisała:
              > > No nic proponuje w takim razie zabrac ojcu cala kwote ktora to
              > > zarabia czyli 1500.00 zlotych..."niech zdycha"
              >
              > Mógłby zająć się dziećmi zamiast 'zdychać'. Musiałby tylko CHCIEĆ.



              No i właśnie. W tym cały problem. Czytając ten wątek, uświadomiłam
              sobie, pewne sprawy.
              Przede wszystkim to, że kobieta, matka, musi.
              To że ktoś jest odpowiedzialny, zaradny, przewidujący uważane jest
              za normę i obowiązek kobiety. Żadna tam zasługa, zadna tam wartość
              dodana, żadna tam praca, mający wielką wartość dla innych.

              Za to tatuś nie musi. Nic. Tata musi być pieszczony wspomagany,
              tatusiowi trzeba tłumaczyć podlizywać się, tatuś musi być chwalony i
              głaskany po głowie za najdrobniejsze osiągnięcie typu płacenie
              groszowych alimentów na czas.

              Nie wiem dlaczego, nie ma równouprawnienia w tym względzie. Nie
              rozumiem dlaczego mam drugą osobę traktować inaczej niż ta osoba
              mnie traktuje tylko dlatego , ze jest innej płci.


              Po drugie koronnym zarzutem, obelgą wręcz jest zarzut, że chcę kasy.

              To też jest zastanawiające. Przecież to jest oczywiste dla
              wszystkich tu piszących, ze pieniadze są konieczne i niezbędne do
              życia. Oczywiście, ze chcę dodatkowych pieniędzy skoro ojciec
              naszych dzieci nie jest w stanie zaproponować mi nic innego.
              Może i pieniądze szczęścia nie dają, ale na pewno zapłacą za jego
              substytuty.
              Kolejny argument - szkokujący to przyznam - to motyw, ze mam sobie
              odpuścić sprawę sądową, bo pogorszy to stosunki na linii ojciec -
              dzieci. I dorzucenie do tego, ze dodatkowa stówka nie jest tego
              warta. No dobrze, ale co jest warta relacja ojciec dziecko, która
              się pogorszy, bo tatuś stówki nie chce dopłacić? Wg mnie niewiele.


              Ogólnie ten wątek mnie przekonał jak dziwna potrafi być mentalność
              ludzka.
              • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:46
                maxholdwoman napisała:
                > Przede wszystkim to, że kobieta, matka, musi.
                > To że ktoś jest odpowiedzialny, zaradny, przewidujący uważane jest
                > za normę i obowiązek kobiety. Żadna tam zasługa, zadna tam wartość
                > dodana, żadna tam praca, mający wielką wartość dla innych.

                Max - może to niewielka pociecha ale pamiętaj, że dzieci ślepe nie są i Twoje poświęcenie docenią. Innymi się nie przejmuj.
              • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 16:52
                > Przede wszystkim to, że kobieta, matka, musi.

                Może to będzie brutalne co napiszę, ale kobieta również nic nie musi.
                Zawsze może oddać dzieci do adopcji, jeśli nie chce. A jeśli chce się dziećmi zajmować, to robienie czegoś co się chce, nie jest jakimś specjalnym heroizmem.

                > Za to tatuś nie musi.

                Ależ musi np. płacić alimenty w zasądzonej wysokości, co też robi w Twoim przypadku.

                > Tata musi być pieszczony wspomagany,
                > tatusiowi trzeba tłumaczyć podlizywać się, tatuś musi być chwalony i głaskany po głowie za najdrobniejsze osiągnięcie typu płacenie
                > groszowych alimentów na czas.

                Nie musi, za to dobrze jakby był zrozumiany. Zrozumienie intencji i przesłanek drugiej strony to dobry punkt wyjściowy do szukania jakiegoś porozumienia. Ale o takie porozumienie trudno jeśli żywi się i pielęgnuje do kogoś negatywne uczucia.

                > Nie wiem dlaczego, nie ma równouprawnienia w tym względzie. Nie
                > rozumiem dlaczego mam drugą osobę traktować inaczej niż ta osoba
                > mnie traktuje tylko dlatego , ze jest innej płci.

                Wiesz co najczęściej odpowiadają kobiety, gdy facet np. w kwestii opieki nad dzieckiem domaga się równouprawnienia?


                Z mojej strony dodam tylko, że opieka nad dzieckiem, to z jednej strony obowiązek, ale również przywilej. Nie można mieć tylko jednej strony monety.

                > Kolejny argument - szkokujący to przyznam - to motyw, ze mam sobie
                > odpuścić sprawę sądową, bo pogorszy to stosunki na linii ojciec -
                > dzieci. I dorzucenie do tego, ze dodatkowa stówka nie jest tego
                > warta. No dobrze, ale co jest warta relacja ojciec dziecko, która
                > się pogorszy, bo tatuś stówki nie chce dopłacić? Wg mnie niewiele.

                To ty tak uważasz, być może Twoje dzieci Ci to za parę lat wypomną.
                • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 17:14
                  z_mazur napisał:

                  > > Przede wszystkim to, że kobieta, matka, musi.
                  >
                  > Może to będzie brutalne co napiszę, ale kobieta również nic nie
                  musi.
                  > Zawsze może oddać dzieci do adopcji, jeśli nie chce. A jeśli chce
                  się dziećmi z
                  > ajmować, to robienie czegoś co się chce, nie jest jakimś
                  specjalnym heroizmem.


                  Nie pisz bzdur.
                  Albo dyskutujesz, albo uprawiasz demagogię.
                  Dziecko to nie towar ze sklepu, to człowiek.
                  To nie przedmiot, który bierzesz i oddajesz, kiedy chcesz.


                  > > Za to tatuś nie musi.
                  >
                  > Ależ musi np. płacić alimenty w zasądzonej wysokości, co też robi
                  w Twoim przyp
                  > adku.

                  Alimenty to nie wychowanie dziecka. To łożenie na jego "fizyczne"
                  potrzeby.



                  > Wiesz co najczęściej odpowiadają kobiety, gdy facet np. w kwestii
                  opieki nad dz
                  > ieckiem domaga się równouprawnienia?
                  >


                  A wiesz, ze na 1.500.000 samotnie wychowujących dzieci tylko 5% to
                  mężczyźni. I większość to wdowcy?


                  > To ty tak uważasz, być może Twoje dzieci Ci to za parę lat wypomną.

                  Albo podziękują
                  • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 17:32
                    > Nie pisz bzdur.
                    > Albo dyskutujesz, albo uprawiasz demagogię.
                    > Dziecko to nie towar ze sklepu, to człowiek.
                    > To nie przedmiot, który bierzesz i oddajesz, kiedy chcesz.

                    Nie piszę o braniu i oddawaniu, tylko o tym, że w Polsce nikt nikogo nie zmusza do wychowywania dzieci, nawet swoich, a kolejka oczekujących na adopcję jest długa. Wychowywanie własnych dzieci, to nie obowiązek, tylko dobra wola, wynikająca z chęci, o czym wiedzą wszyscy rodzice adopcyjni często świadomie biorąc na wychowanie dzieci w jakiś sposób upośledzone. Rodzice tacy się nie żalą, bo świadomie podjęli taką decyzję. Warto czasem uświadomić komuś, kto się nad sobą za bardzo użala, że jego sytuacja wynika z jego świadomej decyzji i dokonanego wyboru.

                    > Alimenty to nie wychowanie dziecka. To łożenie na jego "fizyczne"
                    > potrzeby.

                    A kto tu pisał o wychowaniu. Ktoś napisał, że ojciec nic nie musi, a to nieprawda, bo musi i robi.

                    > Albo podziękują

                    A tego nie wiemy.
                    • agamagda Re: maxholdwoman... 01.06.10, 18:08
                      Daj se spokój z takimi argumentami.
                      Po pierwsze dlatego, że porzucenie dziecka jest karalne, po drugie,
                      dlatego, że jest to czysta demagogia. Po trzecie dorosłość i
                      odpowiedzialność polega na wypełnianiu swoich obowiązków,i
                      zobowiązań szczególnie w stosunku do słabszych.
                      Poczytaj nieco jakie są obowiązki rodziców.
                      Zapomniałeś jeszcze dodać, ze powinna dokonac aborcji. To byłoby
                      całkowicie w stylu twoich ostatnich argumentów

                      • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 18:17
                        Musiałbym Ci odpisać w Twoim stylu, że piszesz bzdury.

                        > Po pierwsze dlatego, że porzucenie dziecka jest karalne

                        Po pierwsze dlatego, że nie napisałem o porzuceniu tylko o oddaniu w adopcję. Z praw rodzicielskich zawsze można zrezygnować.

                        > Po trzecie dorosłość i
                        > odpowiedzialność polega na wypełnianiu swoich obowiązków,i
                        > zobowiązań szczególnie w stosunku do słabszych.

                        Oczywiście, ale jak napisałem bycie rodzicem, to prawo nie obowiązek, zawsze można z niego zrezygnować i pozostać jedynie rodzicem alimentującym dziecko, a w przypadku przysposobienia go przez kogoś, nawet te zobowiązanie wygasa.

                        > Poczytaj nieco jakie są obowiązki rodziców.

                        Nie muszę czytać, bo je doskonale znam. Tak samo jak wiem, że do bycia rodzicem wychowującym dziecko w Polsce nikt Cię zmusić nie może.

                        > Zapomniałeś jeszcze dodać, ze powinna dokonac aborcji.

                        Nie zapomniałem, bo aborcja w tym momencie nie ma nic do rzeczy.
                        • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 19:21
                          > Nie muszę czytać, bo je doskonale znam. Tak samo jak wiem, że do bycia rodzicem
                          > wychowującym dziecko w Polsce nikt Cię zmusić nie może.


                          Eurekasmile To dlaczego wymagasz do Max, żeby jakimś cudem sprawiła by w ojcu
                          dzieci obudziły się chęci do opieki nad dziećmi, jeśli on od dawna NIE CHCE się
                          opiekowac i tego unika? Myślisz, że dla dobra dzieci powinna stawac na uszach
                          by chciał przychodzić, moze mu obiecać seks po każdym jego spotkaniu z dziećmi,
                          dla dobra kontaktów z dziećmi rzecz jasna?wink Albo lepiej, skoro Max dobrze
                          zarabia a on ponoć nie, to powinna zrzec się alimentów i płacić mu za wizyty u
                          dzieci? Już było tu kiedyś, że ojciec za wyjścia z dziećmi i kupienie im w tym
                          czasie czegoś do jedzenia żądał zwrotu kasy. smile No bo przecież ojca trezba
                          zachęcić. I boże broń nie domagac się pokrywania z jego kieszeni naleznych
                          potrzeb dzieci. Przeciez to go zniechęci do kontaktów. Do tych kontaktów,
                          których prawie-że nie ma. smile
                    • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 01.06.10, 21:48
                      matko zaraz dojdziemy w tej dyskusji do stwierdzenia, ze to dzieci
                      maja obowiazki wobec rodzicow, a nie na odwrotwink

                      i miloby bylo jakby takie postawy olewawcze w stosunku do wlasnych
                      dzieci byly jednak jakos pietnowane, a nie akceptowane z radosnym
                      poklepywaniem po plecach " nic nie musisz, nikt cie nie zmusi"
                • only.elvie Re: maxholdwoman... 01.06.10, 17:22
                  z_mazur napisał:
                  > To ty tak uważasz, być może Twoje dzieci Ci to za parę lat wypomną.

                  Dzieci głupie nie są.
                • aiwlysji Re: maxholdwoman... 01.06.10, 19:03
                  z_mazur napisał:


                  > Może to będzie brutalne co napiszę, ale kobieta również nic nie musi.
                  > Zawsze może oddać dzieci do adopcji, jeśli nie chce. A jeśli chce się dziećmi z
                  > ajmować, to robienie czegoś co się chce, nie jest jakimś specjalnym heroizmem.
                  >
                  masz racje. kobieta i mezczyzna moga oddac swoje potomstwo do domu dziecka. zastanawia mnie jednak co sie wydarzy gdy ludzie zaczna tak postepowac?
                  jesli kobieta sobie odpusci, jesli uzna, ze na dzieci tez nie chce zbyt duzo lozyc (fizycznie i psychicznie) to bedziemy w polsce musieli zmienic prawo. zapewniam cie, ze panowie parlamentarzysci zrobia to w wielkim pospiechu. czyli np. rodzina zastepcza ale: rodzice beda placic alimenty bezposrednio do rodziny zastepczej a panstwo bedzie gwarantem. ciekawe ile "panstwo" ustali alimentow wiedzac, ze beda to realne wydadki z budzetu??? cos mi sie wydaje, ze (jak w przypadku podatkow)nie byloby sklonne sie cackac.
                  wiec wzor:
                  po rozwodzie dziecko/i do rodziny zastepczej i alimenty zasadzone pol na pol dla matki i ojca. doszlibysmy do sprawiedliwosci? byloby uczciwie? a jak, ktoraz ze stron zechce zatrzymac dziecko przy sobie to musi sama pokrywac koszty zyciasmile
                  moze powstanie NOWE-IDEALNE spoleczenstwo?
                  • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 19:06
                    Nie do końca o to mi chodziło. smile

                    Chciałem tylko trochę zmienić perspektywę i uzmysłowić, że posiadanie dziecka i opieka nad nim, to swego rodzaju przywilej niedostępny wielu osobom, a nie tylko i wyłącznie przykry obowiązek.

                    Gdy się spojrzy na to z takiej perspektywy, to może trochę się zmieni nastawienie. smile
                    • adaria38 Re: maxholdwoman... 01.06.10, 19:32
                      z_mazur napisał:

                      > Nie do końca o to mi chodziło. smile
                      >
                      > Chciałem tylko trochę zmienić perspektywę i uzmysłowić, że posiadanie dziecka i
                      > opieka nad nim, to swego rodzaju przywilej niedostępny wielu osobom, a nie tyl
                      > ko i wyłącznie przykry obowiązek.
                      >
                      > Gdy się spojrzy na to z takiej perspektywy, to może trochę się zmieni nastawien
                      > ie. smile
                      >


                      O tak, przekaż tę petycję ojcu dzieci Max.
                      Dość wyraźne jest i kuriozalne, co potwierdzaja tez forumowe hiostorie, że
                      czynnie opiekowac się dzieckiem chce wielu ojców, ktorym matki początkowo robiły
                      trudności w dostępie do dzieci, a wielu, którym zostawiły otwarte drzwi i
                      możliwośc odwiedzin kiedy zechcą- olało dzieci z biegiem czasu. Utrudnienie
                      dostępu do dzieci przypomniało, że to nie jest "byle co" ale realne dobro i że
                      "też mi się należy" i "się domagam". Łatwość dostępu powoduje, że go niektórzy
                      nie cenią i za niechętny obowiązek uwazają.
                      • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 01.06.10, 21:51
                        a cos jest w tym, ze Łatwość dostępu powoduje, że go niektórzy nie
                        cenią i za niechętny obowiązek uwazają.

                        • tautschinsky Re: maxholdwoman... 01.06.10, 22:43
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > a cos jest w tym, ze Łatwość dostępu powoduje, że go niektórzy nie
                          > cenią i za niechętny obowiązek uwazają.




                          O tym "łatwym dostępie" w przypadku ojca i exa
                          maxowej to bym nie przesądzał. Chyba zapominacie,
                          że ta pani pozbyła się go z domu a teraz nie chce,
                          żeby jej się po tym domu szwendał, bo ją on - jak
                          pisze - wkurw... smile
                          • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 01.06.10, 22:50
                            nie mowimy tutaj o max tylko tak ogólnie- zauwazalna jest taka
                            tendencja

                            jak ktos ma za dobrze to nie doceniawink
                            • z_mazur Re: maxholdwoman... 01.06.10, 23:43
                              > jak ktos ma za dobrze to nie doceniawink

                              W takim razie maxholdwomen powinna docenić. smile
                              Jeszcze nie daj Boże jej sąd podniesie alimenty i będzie miała za dobrze. smile
                              • kotletyy Re: maxholdwoman... 02.06.10, 00:22
                                ty doceniasz ze masz zdrowe dziecko czy musi zostac niepelnosprawne zebys
                                docenil i zrozumial co to znaczy ?
                            • tautschinsky Re: maxholdwoman... 02.06.10, 08:55
                              aneta-skarpeta napisała:

                              > nie mowimy tutaj o max tylko tak ogólnie- zauwazalna jest taka
                              > tendencja
                              >
                              > jak ktos ma za dobrze to nie doceniawink



                              A to fakt smile



                              A mniej ogólnie, o max - ona właśnie nie docenia,
                              że ma płacone wysokie (w stosunku do zarobków ojca)
                              alimenty i do tego - REGULARNIE. Do tego ma dobrze
                              płatną pracę i daleko jej do przymierania głodem o
                              którym w jej przypadku i dzieci była przecież mowa smile
                              • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 02.06.10, 10:23
                                ale mimo ze ma wysokie w stosunku do zarobkow alimenty i dobrze
                                platna prace to trudno nazwac jej zycie " ma za dobrze"

                                ma tak " za dobrze" ze musza latać koło dzieci starzy ludzie- z
                                pewnoscia bardziej schorowani niz ex
                                • tautschinsky Re: maxholdwoman... 02.06.10, 19:06
                                  aneta-skarpeta napisała:

                                  > ale mimo ze ma wysokie w stosunku do zarobkow alimenty i dobrze
                                  > platna prace to trudno nazwac jej zycie " ma za dobrze"



                                  Ale uwierz, że można mieć gorzej.
                                  I zdarzają się takie
                                  przypadki nawet tu na forum.
                                  I nie w tym rzecz, że nie może być
                                  lepiej (bez oglądania się koszta,jakie
                                  inni będą musieli ponieść), ale o to,
                                  że ona NIE DOCENIA TEGO, CO MA.



                                  > ma tak " za dobrze" ze musza latać koło dzieci starzy ludzie- z
                                  > pewnoscia bardziej schorowani niz ex




                                  A skąd ta pewność? smile

                                  Bo ona tak napisała?
                                  • ewelinanowa Re: maxholdwoman... 04.06.10, 10:25
                                    > I nie w tym rzecz, że nie może być
                                    > lepiej (bez oglądania się koszta,jakie
                                    > inni będą musieli ponieść),


                                    Zdajesz sobie sprawę, ze póki co to ona ponosi te "koszty" i cały
                                    ciężar finansowy i organizacyjny? Inni (czyli ojciec powinien w tym
                                    uczestniczyć.



                                    > ma tak " za dobrze" ze musza latać koło dzieci starzy ludzie- z
                                    > > pewnoscia bardziej schorowani niz ex
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > A skąd ta pewność? smile
                                    >
                                    > Bo ona tak napisała?
                                    >



                                    Oczywiście dwie osoby powyżej 60-siątki są w pełni sił, i niech nie
                                    udawają zmęczenia, ale młody 40stoletni chłop, bez obowiazków, ten
                                    to ma ciążko.....

                                    Tałczyński to co tu uprawiasz to ociera się o paranoję.


                                    ale o to,
                                    > że ona NIE DOCENIA TEGO, CO MA.


                                    • tautschinsky Re: maxholdwoman... 04.06.10, 11:32
                                      ewelinanowa napisała:
                                      młody 40stoletni chłop, bez obowiazków, ten
                                      > to ma ciążko.....




                                      Jeśli już - to 45letni, a im człowiek starszy
                                      tym bardziej każdy rok ciąży. Czy uważasz,
                                      że praca zarobkowa w pełnym wymiarze godzin
                                      oznacza brak obowiązków? Bo piszesz tak, jakby
                                      on siedział w domu na bezrobociu. Poza tym - nie
                                      taki zdrowy skoro nawet sąd uznał, że nie jest
                                      w stanie pracować w dotychczasowym zawodzie, który
                                      przynosił mu dochody dużo wyższe od obecnych.
                                      Nie wiadomo na ile jest zdrowy, na ile chory,
                                      ale mówienie o nim jako o "zdrowym, młodym chłopie
                                      bez obowiązków" to daleko idące nadużycie.



                                      • aneta-skarpeta Re: maxholdwoman... 04.06.10, 23:47
                                        > Jeśli już - to 45letni, a im człowiek starszy
                                        > tym bardziej każdy rok ciąży.

                                        o matko. nic tylko mu laske podaćbig_grin
                                        • tautschinsky Re: maxholdwoman... 05.06.10, 09:04
                                          aneta-skarpeta napisała:

                                          > > Jeśli już - to 45letni, a im człowiek starszy
                                          > > tym bardziej każdy rok ciąży.
                                          >
                                          > o matko. nic tylko mu laske podaćbig_grin




                                          I przepuścić w kolejce w mięsnym,
                                          żeby sobie kupił plasterek kiełbasy
                                          (na więcej z tych 7 setek go nie stać smile
                                          • anianiedowiarek Re: maxholdwoman... 06.06.10, 10:16
                                            > I przepuścić w kolejce w mięsnym,
                                            > żeby sobie kupił plasterek kiełbasy
                                            > (na więcej z tych 7 setek go nie stać smile
                                            >


                                            Czyli zawróciliśmy do punktu wyjścia.
                                            Facet musi iść do pracy która pozwoli mu kupić więcej niż plasterek
                                            kiełbasy i zapłacić więcej niż 400 zł alimentów.
                                            • tautschinsky Re: maxholdwoman... 06.06.10, 11:42
                                              anianiedowiarek napisała:

                                              > > I przepuścić w kolejce w mięsnym,
                                              > > żeby sobie kupił plasterek kiełbasy
                                              > > (na więcej z tych 7 setek go nie stać smile
                                              > >
                                              >
                                              >
                                              > Czyli zawróciliśmy do punktu wyjścia.
                                              > Facet musi iść do pracy która pozwoli mu kupić więcej niż plasterek
                                              > kiełbasy i zapłacić więcej niż 400 zł alimentów.




                                              Po pierwsze - pracę już ma.
                                              I nie płaci 400 złotych, ale 800 złotych
                                              alimentów.

                                              Jego problemem nie są za małe zarobki jako
                                              takie, ale jego była, której ciągle mało.

                                              Pracy innej podjąć nie może z kilku powodów:

                                              - choroby,
                                              - wieku
                                              - bezrobocia


                                              Gdyby od chciejstwa zależało szczęście
                                              to byłoby może i pięknie, ale tak nie jest smile
                                        • anianiedowiarek Re: maxholdwoman... 06.06.10, 10:17
                                          aneta-skarpeta napisała:

                                          > > Jeśli już - to 45letni, a im człowiek starszy
                                          > > tym bardziej każdy rok ciąży.
                                          >
                                          > o matko. nic tylko mu laske podaćbig_grin


                                          tak, dosłownie i w przenośni - przecież wiadomo, że nic nie leczy
                                          tak dobrze depresji jak relacje seksualne.....

    • agamagda Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 01.06.10, 18:21
      Obiektywnie, uważam, ze jeśli Max nie udowodni, że ojciec ma
      dodatkowe dochody sądzę, ze raczej nie ma szans na podwyżkę
      alimentów. Za to ma szanse na to aby uzyskać od sądu zapis
      wskazujący jak i kiedy powinien wykonywać opiekę przez wkłąd
      osobisty.
      Przerażające poniekąd jest to, że niektórym osobom bliżej jest do
      oddania dziecka do adopcji niż do przynania, że trzeba wziąść du...ę
      w troki i dać coś z siebie, aby wychować dziecko.

      Powodzenia Max,
      • ewelinanowa Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 02.06.10, 11:29
        Ja również życzę powodzenie - w każdym razie nic nie moze stracić, a
        może coś zyska???
        • tautschinsky Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 02.06.10, 19:10
          ewelinanowa napisała:

          > Ja również życzę powodzenie - w każdym razie nic nie moze stracić, a
          > może coś zyska???


          Stracić może i owszem - mogą jej obniżyć alimenty.
          Ojciec może postarać się wykazać, że obecne ściągają
          go w przepaść a ona sobie radzi dobrze i zbyteczny jest
          ten uszczerbek w jego finansach.

          A poza tym jeśli idzie się na wojnę - a to jest wypowiedzenie wojny - bo zna jego sytuację, a chce
          go przymusić do zmiany życia - żeby na powrót stał się
          wołem roboczym dla niej - to stracić mogą też dzieci.
          Konflikt nie zbliża a oddala.
          • ewelinanowa Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 04.06.10, 10:32
            tautschinsky napisał:

            > ewelinanowa napisała:
            >
            > > Ja również życzę powodzenie - w każdym razie nic nie moze
            stracić, a
            > > może coś zyska???
            >
            >
            > Stracić może i owszem - mogą jej obniżyć alimenty.

            Może, albo nie moze. Za 7 stów gość w Warszawie, nie wyżyje.
            Te 7 stów to pic na wodę.


            > Ojciec może postarać się wykazać, że obecne ściągają
            > go w przepaść a ona sobie radzi dobrze i zbyteczny jest
            > ten uszczerbek w jego finansach.


            Tyle, ze to nie jej finanse bedą ocenianie, bo ona sie ze swojej
            części wywiązuje, a jego.


            >
            > A poza tym jeśli idzie się na wojnę - a to jest wypowiedzenie
            wojny - bo zna jego sytuację, a chce go przymusić do zmiany życia -
            żeby na powrót stał się wołem roboczym dla niej - to stracić mogą
            też dzieci.

            A jak można stracić coś czego się już nie ma?


            > Konflikt nie zbliża a oddala.

            Ale też kto nie próbuje to nie ma.
            • tautschinsky Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 04.06.10, 11:48
              ewelinanowa napisała:

              > Może, albo nie moze. Za 7 stów gość w Warszawie, nie wyżyje.
              > Te 7 stów to pic na wodę.



              Pic na wodę? Przypomnę, że TAK TWIERDZI ta osoba,
              która chce od niego wydrzeć dodatkowe pieniądze.
              Cytat z pierwszego postu:


              ==================================================

              maxholdwoman napisała:

              > Dziś zarabia wg mnie jakieś 1500 zł na rękę.

              > Żeby było jasne, wiem że 800 zł to połowa jego pensji

              ======================================================



              > Tyle, ze to nie jej finanse bedą ocenianie, bo ona sie ze swojej
              > części wywiązuje, a jego.




              On też i to ponad miarę - REGULARNIE PŁACI
              800 z 1500 złotych.


              Jeśli z pitów, które zostaną przedstawione
              sądowi wyjdzie, że on zarabia dużo więcej
              niż owe 1500 zł to może być dyskusja do
              ewentualnego podnoszenia alimentów.
      • nangaparbat3 Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 02.06.10, 21:10
        agamagda napisała:

        > Obiektywnie, uważam, ze jeśli Max nie udowodni, że ojciec ma
        > dodatkowe dochody sądzę, ze raczej nie ma szans na podwyżkę
        > alimentów. Za to ma szanse na to aby uzyskać od sądu zapis
        > wskazujący jak i kiedy powinien wykonywać opiekę przez wkłąd
        > osobisty.

        To niech od razu poprosi o uregulowanie opieki poprzez wkład osobisty exa.
        Domagajac sie podwyzki alimentow może stracic bardzo duzo - ex okopie sie na
        swojej pozycji i juz nigdy sie nie dogadają.
        • ewelinanowa Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 04.06.10, 10:29
          nangaparbat3 napisała:

          > agamagda napisała:
          >
          > > Obiektywnie, uważam, ze jeśli Max nie udowodni, że ojciec ma
          > > dodatkowe dochody sądzę, ze raczej nie ma szans na podwyżkę
          > > alimentów. Za to ma szanse na to aby uzyskać od sądu zapis
          > > wskazujący jak i kiedy powinien wykonywać opiekę przez wkłąd
          > > osobisty.
          >
          > To niech od razu poprosi o uregulowanie opieki poprzez wkład
          osobisty exa.
          > Domagajac sie podwyzki alimentow może stracic bardzo duzo - ex
          okopie sie na
          > swojej pozycji i juz nigdy sie nie dogadają.
          >
          >

          Nanga, czy zastanowiłąś się, też nad tym aspektem, ze wkłądu
          osobistego się nie wyegzekwuje, a zasadzone pieniadze tak.
          Rozumiem twoje stanowisko, stanowisko osoby mającej dobry kontakt i
          układy ze swoim byłym mężem, ale nie wszyscsy ex mężowie mają
          uczciwe podejście do swoich obowiazków i zobowiazań. Mając zasądzony
          wyrok, zawsze Max bedzie mogła wymóc pomoc przez wkłąd osobisty, w
          przeciwnym razie nic sie nie da zrobić.
          • tautschinsky Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 04.06.10, 11:41
            ewelinanowa napisała:

            Mając zasądzony
            > wyrok, zawsze Max bedzie mogła wymóc pomoc przez wkłąd osobisty, w
            > przeciwnym razie nic sie nie da zrobić.


            Czyli jak: sąd jej - hipotetycznie - podwyższy alimenty czyniąc z eksa zupełnego bankruta (ile można
            jeszcze urżnąć z 700 złotych na poczet alimentów?),
            to wtedy ona go przekona, żeby jeszcze ekstra dziećmi się zajmował? Wtedy będzie musiał jeszcze bardziej walczyć o PRZEŻYCIE. Nie będzie miał ani czasu, ani siły ani chęci.

            Na szczęście istnieje duże prawdopodobieństwo, iż sąd mu nie zasądzi wyższych alimentów. A jeśli tak się stanie - odzierać można do 60 procent zarobków. Efekt będzie taki, iż fizycznie więcej z niego nie ściągną. Bo sąd i maxowa może sobie wyszukiwać jakieś mu zajęcia z zarobkami na papierze (8-10 tys.), ale on tej pracy, nawet chcąc ją w końcu podjąć, zwyczajnie nie dostanie - jest dość stary, jego stan zdrowia nie zachęca pracodawców do zatrudniania akurat jego, kiedy mają pod nosem wielu innych chętnych, młodych i gotowych na wszystko. Koniec końców - on po prostu nie będzie takiej pracy nawet szukał - z przekory? Może, ale bardziej z powodu swojego stanu psychicznego. A dzieci stracą ojca, ojciec dzieci, dzieciom matka - kolejna! - będzie wmawiała, jak bardzo chciała ich dobra, ale ten wstrętny "on" nie kochał ich i je porzucił (choć to ona go porzuciła, kiedy przestał przynosić tyle pieniędzy do domu, ile ją jakoś tam satysfakcjonowało).
            • anianiedowiarek Re: Podsumuję - Kończąc udział w tej dyskusji 06.06.10, 10:23
              Bardzo mnie uderzyło w tym wątku, że każda ze stron zupełnie
              dowolnie interpretuje fakty, a one powinny pozostać obiektywne i
              niezmienne.
              Z jednej strony tautschinsky i jego zwolennicy wymyślają choroby,
              których wg słów autorki nie ma,
              z drugiej strony maxholdwoman i jej zwolennicy debatują nad
              dzieleniem hipotetycznych niestety dochodów, dochodów których póki
              co nie ma, a w każdym razie autorka nie potrafi ich istnienia
              udowodnić.
    • gazeta_mi_placi Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 06.06.10, 11:09
      Zrobił dziecko niech teraz tyra.
      Proste.
    • adamp1111 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 27.07.21, 10:58
      polecam mediatora 605 51 51 25
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka