Dodaj do ulubionych

sztuka latania

05.06.10, 18:48
poczytałam trochę to forum
wątki kobiet, które czekają, wierzą i są w stanie z tak wielu rzeczy zrezygnować dla ratowania związku
przeraziłam się, bo zobaczyłam w nich siebie samą
wiecznie czekającą
i też nie przeczuwającą odejścia
dałabym sobie głowę uciąć, że każdy zdradza, tylko nie on
ufałam, wierzyłam
fruwałam przy nim
związek z Piotrusiem Panem to życie w Nibylandii
wróciłam na ziemię
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: sztuka latania 05.06.10, 18:52
      Zatem gratuluję powrotu na ziemię.
      Teraz już z górki będziesz miała a na ziemi naprawdę jest fajnie smile Duuużo lepiej niż w Nibylandii.
      • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 05.06.10, 22:28
        ale boli kurewsko
        i boję się, że gdyby teraz wrócił i powiedział, że to nieprawda, to uwierzyłabym w każde jego kłamstwo
        • mola1971 Re: sztuka latania 05.06.10, 22:45
          To że boli to normalne jest. Zawsze boli. A wiesz co boli najbardziej? Rozstanie
          z WŁASNYM wyobrażeniem a nie z realnym człowiekiem. Rozstanie z własnymi
          marzeniami boli najbardziej. Bo miało być tak pięknie jak w reklamie - domek,
          gromadka uśmiechniętych dzieci i zadowolona para małżonków smile No miało, ale nie
          wyszło.

          Jeśli będzie chciał wrócić to już tylko od Ciebie zależy czego chcesz i co jest
          dla Ciebie najważniejsze - realne życie czy Nibylandia.
          Ja mogę Ci tylko powiedzieć, że na ziemi naprawdę jest dobrze. Bywa trudno (bo
          takie jest życie), ale jest prawdziwie. Bajki to dla małych dziewczynek są a nie
          dla dorosłych kobiet.
          Tylko czasu trzeba. Że zacytuję forumowego klasyka wink - Wszystko mija, nawet
          najdłuższa żmija smile
          • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 05.06.10, 23:16
            Dzięki za wsparcie. Póki co jestem na początku tej żmii, więc gryzę ściany. Czuję się jakby zostało mi odebrane to, co jest we mnie najlepsze - ufność, wrażliwość, to, co chciałam dawać. Sama już nie wiem kim jest ten człowiek, którego tak kocham. Uroczym chłopcem, który dotykał tego, co we mnie najradośniejsze i który mnie - zdziczałą - oswajał tak długi czas czy jakąś kompletnie obcą mi osobą. Co z tego, bo było między nami było prawdą? Co dalej? Jak ruszyć z miejsca? Odnajdywać dawną radość z prostych rzeczy?
            Same pytania, żadnych odpowiedzi.
            • mola1971 Re: sztuka latania 05.06.10, 23:21
              Przede wszystkim jesteś SOBĄ. I dobrze byś sobą pozostała.
              Ufność i wrażliwość to cenne cechy i nie pozwól ich sobie odebrać. Tylko może po prostu obiekt nie był tych cech godzien smile
              Kolejny klasyk (tym razem bynajmniej nieforumowy wink) - "Miałeś chamie złoty róg. Został ci się ino sznur" smile
              • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 05.06.10, 23:37
                Chyba największy mój problem jest w tym, że ja ciągle myślę, że my byliśmy dla siebie. Tylko zaraz po tym ktoś mógłby zapytać: "to dlaczego wam się nie udało?".
                Zastanawiam się nad sensem terapii. Miałam już dwa spotkania z terapeutką i ona twierdzi, że terapia byłaby dla mnie wsparciem, jako, że średnio sobie z tym wszystkim radzę, ale boję się wymiatania starych śmieci spod dywanu, a bez tego się nie objedzie. Wiem, że to praca na lata i trochę mnie to przeraża - jak sobie pomyślę, że mam teraz x czasu wszystkiego sobie odmawiać, by płacić terapeucie...
                • mola1971 Re: sztuka latania 05.06.10, 23:54
                  Terapia to jest bardzo dobry pomysł. Ja co prawda sobie poradziłam bez niej (ale mam wiedzę, której wielu ludzi nie ma), ale to nie znaczy, że Ty musisz sama sobie radzić.
                  Unikaj ludzi, którzy Cię dodatkowo dołują i wpędzają w poczucie winy. To podstawa. I czytaj. Wszystko co wpadnie Ci w ręce i wszystko co CZUJESZ, że może Ci pomóc.
                  Na początek to wystarczy a jak dobrze pójdzie (a tak pewnie będzie bo świadoma siebie baba jesteś) to po roku zdrowa będziesz smile Może trochę wcześniej a może później - to już indywidualna sprawa jest.

                  Może zacznij od tego od lektury tego portalu (i polecanych tam lektur):
                  www.kobieceserca.pl/
                  • jarkoni Re: sztuka latania 06.06.10, 07:59
                    Mola, skąd wytrzasnęłaś ten portal? Przecież powinno się go reklamować i
                    rozpowszechniać..
                    A co do terapii-sam byłem chyba na 3 sesjach, odpuściłem, bo zanim psycholog
                    zaczął mówić, to wiedziałem co powie.
                    Nie z powodu mojego IQ smile, po prostu to był stek złotych myśli i frazesów typu:
                    nie rozpamiętuj przeszłości, żyj dniem dzisiejszym, stawiaj sobie cele, wypisz
                    je sobie i kartkę na lodówkę, realizuj je konsekwentnie itp itd..
                    • kajda28 Re: sztuka latania 06.06.10, 08:55
                      > A co do terapii-sam byłem chyba na 3 sesjach, odpuściłem, bo zanim
                      psycholog
                      > zaczął mówić, to wiedziałem co powie.

                      Najlepszy psycholog to taki co nic nie mówi.
                      Ja chodziłam bezpłatnie i jestem pewna że w każdym mieście są tacy-
                      to do autorki postu, która martwiła się o opłaty za psychologa.

                      Co do portalu podanego przez Mola, psychotesty oczywiście zrobione
                      tak aby każdy się kwalifikował na terapię, ale gdybym miała czas
                      pewnie sama na jakąś bym pojechałasmile
                      • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 13:08
                        Ja znalazłam świetną terapeutkę, ale niestety ona ma tylko prywatną praktykę.

                        Mam znajomą, która na terapię wydała już tyle, że mogłaby pewnie pojechać na rok w podróż dookoła świata. I tak ostatnio o tym myślałam - czy suma spotkanych wówczas ludzi i przeżytych doświadczeń nie nauczyłaby jej więcej o sobie niż te spotkania z terapeutą.
                        Nie neguję sensu terapii w ogóle, gdy cieknie mi z kranu to nie wzywam weterynarza do niego, ale mimo, że profesjonalista, to w końcu tylko jeden człowiek z jakimiś swoimi barierami, ograniczeniami...
                        • blaszany.dzwoneczek jeszcze o terapii 09.06.10, 20:57
                          Byłam dzisiaj na spotkaniu z nową terapeutką. Ta, z którą się tak dobrze dogadywałam nie może ze mną pracować, bo moja znajoma jest jej pacjentką. Z tą nową zaczęło się od początku - jak rodzice, jakie relacje z mamą, jakie z tatą, czego pani oczekuje od terapii itd. Mam umówione z nią jeszcze jedno spotkanie konsultacyjne, ale babka mi nie przypasowała. Póki co po tych wszystkich spotkaniach z terapeutami jestem w tym samym punkcie, z lżejszym portfelem, ale nic poza tym uncertain
                    • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 09:21
                      Jarkoni, portal znalazłam kiedyś przypadkowo (choć podobno nic nie dzieje się przypadkiem wink) i zapamiętałam.
                      Chodzi mi głównie o polecane tam lektury. Testy też można rozwiązać, ale proponuję traktować je z dystansem.

                      Co do terapii to bardzo trudno znaleźć w naszym kochanym kraju dobrego psychologa. Zgadzam się z tym co napisała Kajda - dobry psycholog nic nie mówi. Tylko zadaje pytania i te pytania są najważniejsze. Rady Twojego były dobre, ale on nie powinien bawić się w Wujka Dobra Rada tylko powinien w taki sposób Tobą pokierować zadając Ci pytania i zmuszając Cię do myślenia (bywa, że o bardzo bolesnych i odległych rzeczach), że Ty sam zacząłbyś w końcu to robić. Bo takie rady to sobie można w nos wsadzić. To jak radzenie choremu na depresję "weź się w garść".
                      • tautschinsky Re: sztuka latania 06.06.10, 15:36
                        mola1971 napisała:

                        Zgadzam się z tym co napisała Kajda - dobry psycholog nic nie mówi. Tylko z
                        > adaje pytania i te pytania są najważniejsze.




                        Tylko że taki psycholog, który milczy i słucha
                        to też nie gwarancja jakiegokolwiek sukcesu.
                        Czasami taki nie odzywa się bo nie ma nic do
                        powiedzenia albo już mu się nie chce gardłować.
                        Na koniec możesz usłyszeć: nie mogę panu/i pomóc smile
                        I tyle.

                        A na takie problemy jak opisuje autorka to niestety
                        tylko czas może pomóc. Jak z żałobą - rok. A w ciągu
                        tego roku wszystko co wiąże się z daną osobą, jeśli
                        się da - zniszczyć, by nie przypominało o jej istnieniu.
                        I nie szukać w tym czasie pocieszenia w innych ramionach,
                        bo i tak będzie się widziało tamtą osobę,
                        związek taki i tak się rozpadnie a jeszcze
                        zrani się nieświadomego sytuacji człowieka.
                    • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 12:55
                      Moja na szczęście nie mówi "stawiaj sobie cele", bo póki co dla mnie wyzwaniem na miarę wejścia na Mount Everest jest wstanie rano z łóżka. Jak uda mi się w spokoju wziąć prysznic, zjeść śniadanie, ubrać się i zrobić makijaż i dojechać do pracy to jestem już tak wyczerpana, jakbym przebiegła maraton.
                      • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 13:00
                        Pamiętam to uczucie. Wspierasz się farmakologicznie? Czasami warto. Przez jakiś
                        moment, chwile, by miec siły zrobić coś jeszcze w pracy a nie tkwić. Kiedyś
                        postanowiłam sobie, że poradzę sobie BEZ proszków, bo nienawidzę tabletek. I
                        skończyło się to tak, że i tak po nie przyszłam.

                        Na cele przyjdzie czas. Na razie słuchaj siebie, słuchaj pytań jakie sobie
                        stawiasz i wyciągaj wnioski. Może w jakiejś odpowiedzi będzie zalążek tego "co
                        dalej?" i "dlaczego było tak a powinno byc inaczej".
                        • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 13:16
                          Myślałam o jakichś wyciszaczach, bo są dni, a raczej noce, gdy mam ochotę skakać oknem, ale trochę się boję i czasami się wkurzam jak prosta baba, dlaczego mam tracić zdrowie i pieniądze przez jakiegoś dupka, choć wiem, że to uproszczenie, bo przecież bycie w tym związku to był także - lepszy czy gorszy - mój wybór.
                          Pracę mam z rodzaju wymagających dużego skupienia i faktycznie to jest inny świat, który potrafi mnie całkowicie wyłączyć z całej reszty.
                          • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 13:21
                            Ale wiesz, że trzeba spac i musisz się skupić? nie napiszę Ci "idz po
                            farmaceutyki" bo nie jestem lekarzem, a nawet jakbym była to nie stawia się
                            diagnoz i nie ustawia leczenia w internecie. Ale może zapytaj swojej terapeutki?
                            Może idź do lekarza psychiatry.

                            Jak boli mnie brzuch w czasie menstruacji, albo mam migrenę lub łupie mnie staw
                            kolanowy biorę tabletkę. Czsami na "łupanie w duszy" też warto wziąć by "łupało"
                            mniej. Ważne by wiedziec, że to NIE ROZWIĄZUJE przyczyny problemów i że
                            przychodzi czas by leki odstawić.

                            Zwyczajnie, podaję Ci pod rozwagę.
                            • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 14:30
                              Dziękuję.
                              Jeśli chodzi o terapeutkę, to mi odradza leki.
                              Chyba faktycznie pójdę do psychiatry, choć tak myślę czy to nie jest takie przylepianie plastra na złamaną nogę.
                              • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 14:39
                                Złamałaś kiedyś nogę?
                                Założyli gips by się zrosła, prawda?
                                I dali lek przeciwbólowy by w czasie zrastania, na samym początku nie bolała wink
                                Jedno drugiego nie wyklucza, ale JA NIE JESTEM LEKARZEM.
                                Kiedyś byłam zwolenniczką przyjmowania na klatę na żywca...póki nie posypałam
                                się tak, że pojechałam jakiś czas na prochach i to dość silnych. Proces
                                zdrowienia trwał dzięki czasowi głownie, a bolało mniej i mogłam robić COKOLWIEK
                                INNEGO dzięki temu, że wsparłam się lekami.
                                Ale taką decyzję powinnaś podjąc Ty i lekarz. Moje doświadczenie traktuj jako
                                MOJE WŁASNE wink
                  • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 12:59
                    Ten rok brzmi optymistycznie, choć znając trochę siebie - wątpię.
                    Przeglądałam trochę ten portal, robiłam nawet testy. Nie czuję się kobietą kochającą za bardzo. Starałam się w tym związku dbać miejsce także dla siebie, w moim dawaniu nie było poświęcenia. To wszystko było mną.
                    • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 13:05
                      Dzwonku, jestem kobietą którą można o wiele posądzić, ale na pewno nie o
                      kochanie za bardzo. A w tych psychotestach też mi wyszło że mam problem. Nie
                      przywiązuj wagi do amatorskich lub pseudonaukowych rad. dlaczego? Bo można sobie
                      zrobic krzywdę i pójść w złą strone. Zwyczajnie zmylić kierunek. Zaufaj też
                      trochę swojej intuicji. Nie slepo, bo slepo nie mozna ufac nikomu i niczemu, ale
                      Ty wiesz tak naprawdę gdzie lezy problem. Jeśli nie czujesz, że tu szukaj
                      rozwiązania gdzie indziej. Gdy będziesz uważna i skrupulatna, jesli nie będziesz
                      unikać trudnych pytań to jeśli jesteś kobieta kochająca za bardzo i tak do tego
                      dojdziesz. Wg tego portalu każda kobieta ma z tym problem. A to już jest
                      spłycanie problemu i duże zawężanie go.
                • zielonaorchidea Re: sztuka latania 07.06.10, 13:59
                  Jeżeli masz ochote to możemy nawiązać kontakt. Może mieszkasz w Warszawie. Ponad 2 lata temu przeszlam samo to co Ty teraz. Mam za soba 22 lat małżeństwa i 2 synów. Pozdrawiam cieplutko
                  • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 09.06.10, 20:58
                    zielonaorchidea napisała:

                    > Jeżeli masz ochote to możemy nawiązać kontakt. Może mieszkasz w Warszawie. Pona
                    > d 2 lata temu przeszlam samo to co Ty teraz. Mam za soba 22 lat małżeństwa i 2
                    > synów. Pozdrawiam cieplutko

                    nie widzę pod który się post podpięłaś - jeśli to do mnie, to nie jestem z Wa-wy.
            • ekscytujacemaleliterki Re: sztuka latania 06.06.10, 08:16
              Uwielbiam ten tekst o żmii.
              Wiesz dlaczego?
              Bo naprawdę to mija, tak jak ta żmija!
              Pamietam jak boli, jak ciągle masz wrażenie, że ktoś kopie Cię w brzuch, jak
              rzygać z tego bólu się chce.

              Nie dręcz się. Nie pytaj dlaczego. Żadna odpowiedz nie przyniesie ulgi.
              Za chwilę, za moment, kiedy minie ten najwiekszy ból sama bedziesz wiedziała jak
              ruszyć z miejsca, jak znów zacząć się uśmiechac.
              Kiedy zorientujesz że coś, cokolwiek Ci się chce będziesz na początku drogi "ku
              dobremu".

              Przetrwać pomagają ludzie, rozmowy, wysiłek fizyczny i śmiech, dużo śmiechu
              nawet jesli wyć się chce!

              Powodzenia! smile
              • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 09:23
                ekscytujacemaleliterki napisała:

                > Przetrwać pomagają ludzie, rozmowy, wysiłek fizyczny i śmiech, dużo śmiechu
                > nawet jesli wyć się chce!

                Święte słowa smile Dodać do tego mogę książki. Ale to na późniejszym etapie, gdy już człowiek jest w stanie czytać.
    • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 09:52
      Nie ma dymu bez ognia. Nie ma tez winy lezacej wylacznie po jednej stronie.
      Jesli chcesz cos zmienic to siegnij do fundamentow, czyli bezwzglednie wymiec te
      "stare smieci spod dywanu".
      Przepatrz je i postaraj sie wyciagnac wnioski z bledow jakie popelnilas.
      Profesjonalne terapie sa tu na nic, podobnie jak szkodliwe, feministyczne rady
      typu (wybacz mola1071) "unikaj ludzi ktorzy Cie doluja i wpedzaja w poczucie
      winy". Aha, to masz isc dalej znanymi Ci sciezkami Nibylandii i nadal odrywac
      sie od rzeczywistosci. Zycie to niustanna praca nad soba/nami i umiejetnosc
      wyciagania na biezaco wnioskow z malych potkniec i z tego jak nas widza i sadza.
      Male potkniecie, to maly bol. Ale zbior malych potkniec powoduje lubudu wielkie
      i w efekcie cierpienie. Tobie pewno tych potkniec wlasnych i partnera troszke
      sie nazbieralo. Na wlasne machalas reka a potkniecia partnera nie konczylas
      sprytnie zaplanowanym i celnie wymierzonym kopniakiem. Jesli nie wlezliscie na
      droge bez powrotu to szanse sa i to niemale na powiazanie tego co dzis sie rozpada.
      • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 10:03
        Nie zapominaj na jakim ona jest etapie zdrowienia.
        Na takie wnioski jakie jej serwujesz jest za wcześnie. Na tym etapie, na którym ona jest unikanie dołujących ludzi jest niezbędne. Na zmierzenie się z nimi przychodzi czas później, gdy już człowiek jest silniejszy i zdrowszy.
        I nie wiem skąd Ci do głowy przyszło, że są to rady feministyczne big_grin Toż to dotyczy obu płci smile

        Z jednym się zgadzam - bez wymiatania brudów spod dywanu się nie obędzie. To nawet jest podstawa.
        • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 11:15
          Ani mi w glowie zapominac.
          Radze tak bo wiem ze czas plynie na niekorzysc tej kobiety. Ona czekac nie moze.
          Czekanie bedzie ja wpedzalo w jeszcze wieksza traume i wejdzie w zakamarek z
          ktorego nie zdola sie wykaraskac. Musi cos zmienic w swojej duszy i to teraz.
          Czy rady feministychne. Chyba jednak tak. Rob swoje, badz soba, nie ustepuj a
          jak sie swiatu nie podoba to tym gorzej dla swiata. Cyz to nie feminizm. Moze
          intecje Twoje byly inne, lecz wyszlo jak wyszlo.
          Jeszcze pytanie typu pogladowego.
          Jak zareagujesz jesli ktos Ci w dobrej wierze poradzi bys nie nosila krotkich
          sukienek bo masz niezbyt ladne nogi. Obrazisz sie czy powiesz taaaaak, dziekuje
          i wyciagniesz odpowiednie wnioski.
          • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 11:36
            A gdzie Ty tu zobaczyłeś rady typu "rób swoje, nie ustępuj"??? A że ma być sobą?
            A kim innym ma niby być?
            Co do feminizmu to ma on tak wiele nurtów, że nie wiem który masz na myśli. Być
            może w jakiś bym się wpasowała wink

            Hmm... Co do sukienek i ich długości to mam w domu lustro i ono jest moim
            najlepszym doradcą tongue_out
            • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 11:54
              Aaaaa widzisz to Wasza natura i Wasz problem.
              Na konkretne pytanie, odpowiedz wymijajaca. Skad interpretacja "rob swoje i nie
              ustepuj". Ano z rady "unikaj ludzi". Ona nie moze unikac ludzi jakichkolwiek.
              Unikanie ludzi to przyznanie sie do niustepliwosci.
              • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 12:11
                No właśnie nie. Ja jej to radzę z własnego doświadczenia i mam tu na myśli
                unikanie ludzi z tzw. dobrymi radami, wścibskich i pouczających. Sama pamiętam
                jak trudno mi było po raz kolejny tłumaczyć swoją decyzję pewnej koleżance.
                Zamroziłam więc z nią kontakt a odmroziłam dopiero, gdy jej uwagi, niedyskretne
                pytania spływały po mnie jak woda po kaczce.
                Na początku tacy ludzie strasznie dołują, dodatkowo odbierają energię, której w
                takiej sytuacji i tak człowiek ma bardzo mało.
                • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 12:26
                  Tu masz racje.
                  Ludzie potrafia zdolowac ale kontakty z nimi tez maja swoja dobra strone.
                  Pomagaja zweryfikowac kto przyjacielem a kto wrogiem bo jak wiemy "dobrych
                  przyjaciol poznaje sie w biedzie".
                  • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 12:31
                    Dlatego w takiej trudnej sytuacji najlepiej jest przebywać wśród przyjaznych ludzi. Są oni wtedy niezastąpieni i dają potężnego kopa z pozytywnej energii.
                    Na radzenie sobie z tymi mniej przyjaznymi przychodzi czas później. Na początku trzeba przede wszystkim chronić siebie.
                    • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 12:37
                      Mam wrażenie, że z tym różnie. Różnie definiuje się też "przyjazność ludzi".
                      Jednio jako głaskanie po głowie ...inni pisali, ze najbardziej na RICD pomogł
                      im...Tricolour, a on walił czasem po piszczelach aż świstało i stawiał takie
                      pytania, że nawet ja zgrzytałam zębami na jego niedelikatność. I? I po czasie
                      czasem potraktowana takimi pytaniami i ocenami osoba pisała "najbardziej pomógł
                      mi Tri". Mi też Tri wiele razy pomógł, mimo, że za kudly nie raz się złapalismy.
                      Własnie dlatego, że "złośliwie" i "podle" pokazał mi inną perspektywę wink
                      • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 12:48
                        Tri rzeczywiście bywał pomocny. Mnie samej bardzo to co pisał pomogło. Ale to zależy od momentu, w którym ktoś taki jak Tri się pojawia. Gdyby przywalił mi swoimi komentarzami w dniu, w którym ex wyprowadził się z domu to pewnie bym se w łeb strzeliła big_grin
                        Poza tym Tri w swojej złośliwości i cynizmie był/jest przyjazny.
                        Natomiast mnie bardziej chodzi o ludzi, którzy bezinteresownie (czy też interesownie) wdeptują nas w ziemię. Ta moja koleżanka np. ubolewała nad tym jak ja se bez chłopa poradzę big_grin Teraz to się z tego śmieję, ale wtedy sama byłam pełna wątpliwości, więc takie "wsparcie" z zewnątrz dodatkowo mnie dołowało.
                        • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 12:55
                          Może z dobrego serca martwiła się o Ciebie? Szczerze pytam.
                          Raz jeden moja mama też tak 'załamała ręce", a przecież wiem, że nikt lepiej niz
                          ona mi nie życzyl. I naprawdę nie oznaczało to jeszcze, ze powinnam ograniczyć z
                          nią kontakt. I nikt tyle co ona mi nie pomógł. Czasami warto popatrzeć na kogoś
                          tak jak się patrzy na negatyw. Czyli odwrotnie niż ktoś by chciał. Ty sie o mnie
                          martwisz, to ja Ci pokażę, że sobie poradzę wink

                          Gdybyś napisała, że koleżanka oceniała iż nie ma szans na to byś sobie bez
                          chłopa poradziła i zginiesz marnie, to MOŻE byłaby to złośliwość. Ale ona
                          STAWIAŁA PYTANIA. A PYTANIA mogą być trudne, ale bardzo rzadko kiedy sa złośliwe
                          i cyniczne. Jeśli nam się takie wydają to najczęściej dlatego, że nie podobają
                          nam się odpowiedzi jakie nam się nasuwają po tym pytaniu.
                    • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 13:47
                      No tak lecz skad ona moze wiedziec kto jest jej przyjazny a kto tylko przyjazn
                      udaje.
                      Tylko z nimi obcujac bo uczymy sie nie tylko na milych doswiadczeniach ale tez
                      na kopniakach i to w glownej mierze.
                      Zasada Vita Corleone bylo "z przyjaciolmi badz blisko lecz z wrogami jeszcze
                      blizej". To madra zasada.
                    • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 13:58
                      Ludzie mi się przemieszali. Spotkałam się ostatnio z bardzo bliską mi osobą, która była dla mnie ogromnym wsparciem. Ja milczałam i płakałam, a on mówiła i mówiła i z każdym tym jedwabnym słowem była coraz dalej i zrozumiałam jak nagle z tych mikro-rys zrobiła się ogromna wyrwa i że już nie będę mogła się z nią widzieć. Zdumiało mnie, że ludzie mogą tak nagle i niespodziewanie odejść, że nagle możemy nie chcieć mieć z nimi jakiegokolwiek kontaktu, choć wcześniej skłonni bylibyśmy uważać ich za swoich przyjaciół.
                      • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 14:08
                        Też mi się tak zdarzyło. Normalne.Może czasem relacje wróca na stare tory a może
                        nigdy? Mi dano wybór i zostawiono otwarte drzwi, ale ja nie czuję potrzeby
                        przekroczenia ich. Nie, nie pogniewałam się, nie czuję żalu czy niechęci. Czuję
                        dystans, bo wiem, że ja nie zostałam zrozumiana a tylko oceniona. I nie czuję
                        się źle z oceną, czuję się źle z ograniczeniem mnie do prostego schematu,
                        zwłaszcza ze moment dla mnie był mocno nieschematyczny i niekomfortowy. A tego
                        nie zauważono bądź zauważyć nie chciano.
                        Ludzie mieszają się w życiu. Są tacy na całe życie i tacy na jakiś jego etap. I
                        trzeba się umieć nimi po prostu cieszyć.
                        • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 14:26
                          Ja czuję podobnie - nie ma we mnie żalu, tylko jakieś takie smutne zdziwienie, że to tak zwyczajnie się kończy bez jednego wystrzału armatniego. Choć nie wiem, może zbyt łatwo przychodzi mi teraz oceniać, kto zdał ten egzamin, a kto nie. Wśród tych wszystkich kłamstw potrzebowałam prostych, prawdziwych słów. Zostali chyba Ci bezwzględnie uderzający szczerością jak młotkiem między oczy.
                          • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 14:35
                            Cenne. Inni zostawiliby tych którzy mówią czego oczekujemy, oceniają podobnie
                            jak my i głaszczą po główce mówiąc "ty taka dobra byłas, a on taki *^$$*&*^$ nie
                            zasługiwał na ciebie". Ty cenisz szczerość w relacjach a to bardzo rzadkie. Bo
                            szczerość czasami wyklucza bycie z nami WPROST lub bycie miłym. Podoba mi się to
                            co piszesz. Niezwykle rzadko zdarzają se osoby które mówią "chcę wiedzieć
                            dlaczego" i które rzeczywiście w tym trudnym momencie analizują i myślą.

                            Pewnie nie raz zdarzy Ci się ocenić pochopnie i komuś zdarzy się popełnić taką
                            winę wobec Ciebie. Nie napiszę Ci "nie przejmuj się" bo...nalezy się przejmowac,
                            na tyle by nie utracić szansy na relacje z kimś kto warty jest Twoich relacji.
                            Ważne by jeśli dojdziesz do tego, ze należy do kogoś wrócić, że popełniłaś
                            grzech zaniechania lub zbyt pochopnej oceny byś umiała to przyznac najpierw sama
                            przed sobą a potem może przed tą drugą osobą.

                            I nie zapomnij o dystansie i poczuciu humoru. W tych najtrudniejszych chwilach,
                            nawet smiech przez łzy jest niezwykle cenny.
                            • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 15:28
                              tylko to moje "dlaczego" oznaczało szarpanie wszystkich wkoło i pytanie "dlaczego mnie zostawił", "jak mógł mówić - dosłownie - jednego dnia, że kocha, a następnego, że odchodzi" i nawet, gdy dowiedziałam się, że od 9 miesięcy jest inna kobieta, to niewiele mi to pomogło, bo zaraz jak pojawiły się kolejne pytania "jak można mówić, że się kocha i zdradzać?", "jak mógł mi powiedzieć, że nie odchodzi do innej kobiety?", "po co te wszystkie kłamstwa?". Z tymi pytaniami to takie małe perpetuum mobile, a odpowiedzi niestety nie przynoszą ulgi.
                              • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 15:36
                                Odpowiedzi tylko czasem przynoszą ulgę. One mają przynieść poznanie. A poznanie
                                nie zawsze przynosi spokój. Spokój przyniesie Ci czas. A szarpanie innych o
                                odpowiedzi? Zniosą to, serio wink
              • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 12:14
                Jeszcze odniose sie do "byc soba".
                Pytasz kim ma byc jak nie soba.
                Odpowiadam.
                Nami.
                Przed zwiazkiem byl on o ja. W zwiazku jestesmy my. Nie znaczy to ze nalezy
                zrezygnowac z wlanego ja. Znaczy ze niezbedne sa ustepstwa i kompromisowe
                podejscie o spraw duzych i malych.
                • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 12:20
                  Ale to nie przeczy temu co napisałam. Ma pozostać sobą w sensie ufną i wrażliwą. Tylko to bycie sobą pewnie na nowo będzie musiała sobie odbudować czy wręcz zbudować.
                  A związek oparty wyłącznie na MY jest chory. Zdrowy związek to JA, TY i przestrzeń na MY. To jak duża jest ta przestrzeń na MY to już indywidualna sprawa każdej pary. Najwięcej tragedii bierze się z tego, że o tym się zapomina i całe swoje życie opiera się na tej drugiej osobie. A nikt nie ma obowiązku wypełniać nam naszego życia a już nie daj Boże być jedynym celem i sensem tegoż życia.
                  • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 12:39
                    To jasne a my romawiamy pewnej malej roznicy w naszych wywodach.
                    Myslimy podobnie lecz Ty skromnie operowalas argumentami a ja staralem sie
                    pracyzyjnie wylozyc kawe na lawe.
                    Ot i cala para kaloszy i oby ta nasza wymiana zdan byla pomocna w rozwiazywaniu
                    ludzkich problemow.
                    • mola1971 Re: sztuka latania 06.06.10, 12:50
                      Po prostu pogadaliśmy sobie jak kobieta z mężczyzną big_grin
                      Niby o tym samym i to samo myślą, ale musi trochę czasu minąć by się zrozumieli smile

                      A teraz uciekam smażyć kotlety smile
                      • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 13:55
                        Rany, dzieki za przypomnienie.
                        Dostalem liste zakupowa od corki.
                • to.ja.kas Re: sztuka latania 06.06.10, 12:30
                  Podoba mi się co piszesz. To prawda, ze warto mieć oparcie w ludziach którzy
                  mówią nam, że robimy dobrze....pod warunkiem, że tak robimy.
                  Lizanie ran nie może oznaczać dłuższego stanu bezmyślności. Leczenie się nie
                  oznacza, że nie widzimy win u siebie, u partnera i owszem a przyjaciele nas w
                  tym wspierają. Czasami niewygodne pytania są potrzebne. Bo zmieniają percepcję.
                  I to nie tylko w sytuacjach kryzysowych. Ale przede wszystkim. Chcesz się
                  rozwijać? Myśl. Myślenie boli, czasem BARDZO. Z przyjaciółmi jak z literaturą.
                  Można skupić się na łatwej, przyjemnej i lekkiej - i taka jest czasami
                  potrzebna. Ale by dowiedzieć się czegoś, nauczyć nie ma innego wyjścia jak
                  sięgnąć po ambitniejsze i trudniejsze teksty.

                  Wg mnie autorka wątku nie powinna się zadręczać, bo nie ma sensu, ale powinna
                  jeśli czuje że to jej da spokój odpowiadać sobie na swoje pytania. Są ludzie
                  którzy bez tych odpowiedzi zwyczajnie nie pojda dalej. To najczęściej jednostki
                  myślące. I sa takie które by wyjść z dołka po prostu musza zapomnieć. Ale wtedy
                  trudno mówić o wnioskach.
                  A, że są ludzie którzy stawiają pytania niewygodne? Terapeuta też nie stawia
                  tylko pytania przyjemne i lekkie. By terapia podziałała czasami potrzebne jest
                  przerobienie czegoś co budzi opór, ból, lęk.

                  Więc jeśli autorko watku czujesz, ze odpowiedzi na te pytania to twoje być, albo
                  nie byc, że brak tych odpowiedzi zwyczajnie zatrzyma Cię w miejscu to drąż
                  temat. Wiem, że są ludzie którzy bez wiedzy nie pójdą dalej. Pocieszę Cię
                  tylko, że to najczęściej najbardziej wartościowe jednostki. smile Pamiętasz co
                  mówił chyba Pyzdra w Janosiku? Z prądem to ino gówno płynie, a dobra ryba płynie
                  pod prąd. Więc analizuj. Bo może nie da się inaczej i powielisz scenriusz
                  większości tu piszących, a może znajdziesz swoją wyjatkową, wartościową i jedyną
                  drogę dla siebie która da Ci spokój. A może Wam?
      • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 13:39
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Nie ma dymu bez ognia. Nie ma tez winy lezacej wylacznie po jednej stronie.

        Pewnie to mój błąd, ale nie czuję się winna rozpadu tego związku, chyba że za taką winę można uznać moje większe potrzeby seksualne, które doprowadziły partnera do tego, że musiał mnie zdradzić.

        Moim największym potknięciem było bezgraniczne zaufanie i jakaś ślepota chyba.

        > Jesli nie wlezliscie na droge bez powrotu to szanse sa i to niemale na powiazanie tego co dzis sie rozpada.

        Nie ma żadnych szans. Zdradził, ale się do tego nie przyznał, odszedł, bo chce być sam i "_musimy_ coś przemyśleć". Nawet nie był w stanie ponieść konsekwencji tej decyzji, tylko rozproszył ją na "my".
        Czytałam o syndromie Piotrusia Pana. Klasyczny przykład.
        Moje potknięcie, że chciałam tego fruwania, tych kosmosów, że też nie chciałam dorastać, też przez chwilę chciałam mieć 4 lata i uciec od wszystkiego, co mam tu i na co z takim trudem pracowałam, że tak wiele mu dałam i teraz czuję się z tego wszystkiego ograbiona - z tych wszystkich marzeń i planów, nie wiem, co mam zrobić z tym wszystkim. Czy czekać na kogoś, z kim będę mogła to dzielić, czy ma to być ofiarą spaloną na stosie tego związku.
    • anianiedowiarek Re: sztuka latania 06.06.10, 10:30
      Wiesz, ja też jestem już po wylądowaniu na ziemii. Było ciężko, na
      siłę starałam się, naprawdę starałam sie wszystko naprawić. Nawet
      wrócić do życia w Nibylandii po zdradzie.
      Nie warto, w realnym świecie jest ciężko, ale fajniej, zawsze to
      prawdziwe życie z nowymi otwierającymi się perspektywami i
      możliwościami.

      I jeszcze jedna rada, nie daj się omamić powrotem do nibylandii. To
      nigdy nie wychodzi.
      • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 13:52
        ja jeszcze mam gdzieś pod skórą tą gotowość, by spróbować jeszcze raz, gdyby tylko on chciał i wiem, jak to niebezpieczne, bo chciałabym wrócić do tego wszystkiego, co było przed, a tego po prostu się nie da, nie będzie już tej pierwszej ufności
        • bozka45 Re: sztuka latania 06.06.10, 15:20
          Blaszany dzwoneczku...
          Czy ty czasem nie jesteś mną??? Też są we mnie dwie - jedna już
          zdecydowała, że nie chce żyć ze skrajnym biorcą, niedojrzałym
          emocjonalnie popaprańcen, fazetem o wielu cechach socjopaty,
          Piotrusiem Panem, egoistą i skrajnym introwertykiem, kimś, kogo nie
          sposób zadowolić... Ona wie o nim tyle i nie chce już do
          Nibylandii...
          I jest ta druga - która kocha, której serce krwawi, która
          rozsypiue się, gdy zobaczy go z "tą trzecią"... która wszystko
          wybaczy, we wszystkim pokłada nadzieję...
          Chcwilami tej pierwszej jest dużo, innym razem ta druga
          dominuje... I tak jest raz górka, raz dołek...
          Od roku dziekuje, że Bóg tak pokierował, że on odszedł, bo ja nigdy
          bym od niego sama nie odeszła.
          • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 15:42
            Ja też nie umiałabym odejść, bo Piotrusia Pana nie da się nie kochać. Ten, którego pokochałam to uroczy, wrażliwy mężczyzna, który potrafił dotykać we mnie tego, co najprawdziwsze. Życie z Piotrusiem to ciągła przygoda, ciągłe odnajdywanie, dotykanie, smakowanie. Tylko, że oni potrzebują wciąż nowych wrażeń i zachwytów publiczności. Przeglądają się w oczach innych. I szybko się nudzą, więc odchodzą. Teraz myślę, że może nikt inny nie był w stanie wyciągnąć mnie z tego mojego szczelnego zamknięcia. I że może był tylko po to, bym mogła dotknąć świata dotychczas dla mnie nie dotykalnego i sama zdecydować, w którym z nich chcę zostać.
            • potwor_z_piccadilly Re: sztuka latania 06.06.10, 16:22
              Ty chcesz cos zmienic w swiom zyciu, czy tylko sie uzalac ?
              Zdecyduj bo z tego co widze z Twoim Piotrusiem Panem laczy Cie jedno. Oboje
              bujacie w oblokach. Dzis mozna sobie na to pozwolic. Pomysl jednak co bedzie za
              x lat. On jako mezczyzna wydorosleje i cos sobie zorganizuje. Ty tez
              wydoroslejesz lecz moze byc za pozno na zorganizowanie sobie czegokolwiek i
              zostaniesz na swoich oblokach.
              • armia55 Re: sztuka latania 06.06.10, 17:40
                >On jako mezczyzna wydorosleje i cos sobie zorganizuje.
                Niekoniecznie tak się stanie.

                Współczuje blaszana trudnej sytuacji.
                Ja mysle , ze trzeba sie poużalać, tym bardziej ze sytuacja jest "świeża".
                Ja sie wspierałam lekami bo zostałam sama z synem i musiałam szybko dojść do
                siebie i jakos funkcjonować. Widze z perspektywy czasu duża korzyśc w tym.
                Co moge napisac ....przytulam i pisz dziewczyno jak najwiecej i co ci slina
                przyniesie.
                Na pozbieranie sie w sobie przyjdzie czas.
                • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 17:54
                  jestem 1,5 miesiąca od rozstania, więc daję sobie jeszcze prawo do fiksowania, nie wyłączę przecież tego bólu tak, jak gasi się światło. Póki co się wzbraniam rękoma i nogami przed lekami, ale nie wiem, co będzie dalej.
                  Dziękuję wszystkim za wsparcie. Pewnie zostanę tu trochę.
              • blaszany.dzwoneczek Re: sztuka latania 06.06.10, 17:50
                potwor_z_piccadilly napisał:

                > Ty chcesz cos zmienic w swiom zyciu, czy tylko sie uzalac ?

                chyba trochę źle to czytasz
                chciałabym, by została mi pamięć tych wielu dobrych chwil i chciałabym ruszyć naprzód, bo wiele jest jeszcze przede mną
                natomiast jego życie nie jest już moim - to, czy wydorośleje i czy coś sobie "zorganizuje" czy nie - to są tylko jego wybory
                • armia55 Re: sztuka latania 06.06.10, 20:38

                  >blaszany.dzwoneczek napisała:
                  > natomiast jego życie nie jest już moim - to, czy wydorośleje i czy coś sobie "z
                  > organizuje" czy nie - to są tylko jego wybory

                  Zuch dziewczyna smile
              • bozka45 Re: sztuka latania 06.06.10, 17:57
                Tylko że... bycie w obłokach jest - przynajmniej dla mnie -
                mechanizmem obronnym, dzieku któremu nie identyfikuję się, nie
                akceptuję i nie dotykam w pełni prawdy, że na tym także moim świecie
                jest zło i realne jest zagrożenie, że to zło może mnie zniszczyć,
                zadać mi potworne zło, zabrać coś "najdroższego"... lub tylko być
                bezwzględne wobec mnie...
                W skryptach rodzinnych, które przekazali mi moi rodzice, ale też
                dziadkowie - nie było nic o tym jak zdrowo, konstruktywnie walczyć o
                siebie, bronić sie przez Złym. W mojej rodzinie panował model
                współuzależnienia każdego od kazdego. Kto dbał o siebie przede
                wszystkim, był krytykowany, a nawet wręcz naznaczany... To wynik
                traumy moich przodków. Oboje dziedkowie byli pełnymi sierotami, co w
                czasach międzywojennych wiązało się z bieda i nie zaspokiajaniem
                podstawowych potrzeb. Rodzice - urodzeni w 1942 roku. Sam koszmar
                wojny...
                Moja nauka sztuki latania zaczęła sie od powrótu do korzeni, do
                dzieciństwa... Bardzo dziekuję mojej terapeutce - psycholog z
                poradni na NFZ. Jak bgyło trzeba, to umawiała mnie co tydzień i
                pomagała jak umiała.
                Daleka byłabym od narzekania na terapeutów. I tak najwięcej
                zależy od naszej checi zdowienia, od naszej pokory i odwagi
                dojrzenia tego, co w nas wstretne. Samoświadomość robi cuda. Mówię
                to po roku pracy nad sobą - intensywnej. Tydzień w tydzień.
                Wszystkim polecam warsztaty. One zawsze sa dla mnie zdecydowanym
                kopem. Ostatnio dotarłam do tego, jak neguję i blokuje pokłady
                złości (jak każda zdradzona i porzucona - mam ich, oj mam). Sobie
                nie pozwalałam na złość, a ona wewnatrz waliła we mnie - stąd
                depresja! Nie pozwalałam też córkom na naturalne wyrażanie złości.
                Zaraz zwracałam im uwagę. chciałam, aby były zawsze korekt (tak jak
                ja). Teraz akceptuję i pozwalam im na gorszy chumor. Z tym że
                pilnuję swoich granic, aby nie odbywało się to moim kosztem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka