jean891
20.08.10, 14:25
rozwód...i co dalej to pytanie sama zadaję sobie już od roku. wprawdzie rozwód
nie doszedł jeszcze do skutku ale odliczam dni do rozprawy, która mam nadzieję
zakończy moje małżeństwo. "Stanie na rozdrożu" ma swoje dobre strony. Po
pierwsze zaczynamy od nowa - czyli tak zwana czysta karta, nauczeni
doświadczeniami z poprzedniego związku mamy szansę nie popełnić ponownie tych
samych błędów. Mamy szansę, że tym razem uda nam się znaleźć partnera, który
spełni nasze oczekiwania, i którego oczekiwania my będziemy spełniać. Dla mnie
najgorszy jest etap stagnacji, w którym tkwię wydaje się od wieków. Lizanie
ran i czekanie, aż zagoją się na tyle, by z optymizmem rozpocząć nowy związek.
Myślę, że czas trwania tego okresu zależy od indywidualnych cech każdego
człowieka. Niestety nie udało mi się znaleźć niczego, co pomogłoby mi przejść
przez ten etap szybciej. Cały czas tkwię w stanie który opisałeś i nic nie
wskazuje na to, żebym mogła w najbliższym czasie wyjść z cienia skończonego
związku. Ale uważam też, że nie jest słuszne czekanie z rozwodem aż do momentu
gdy zniknie ostatni powód do bycia razem. Powody bywają przeróżne. W moim
przypadku: malutkie dziecko, nieświetna praca, niepewność, zagubienie,
wreszcie zwątpienie we własne siły. Wiem z doświadczenia, że nie należy
zwlekać z podjęciem decyzji zbyt długo